Poetą, który wywarł na mnie wrażenie w liceum był Kazimierz Przerwa-Tetmajer.
Nie lubiłam jego wierszy opiewających uroki pryrody. Zaczęłam je doceniać
dopiero po latach.Te wiersze wtedy straszliwie mnie nuzyły. Nie mogłam się w
nich doszukać żadnego uroku.
Natomiast jego wiersze dekadenckie, hm... to juz całkiem coś innego. Uwielbiałam
je. Były smutne i pzygnębiające. Bardzo kontrowersyjne i prowokujące. A ja wtedy
byłam osobą, która podkreślała swój indywidualizm. Słuchałam wtedy grungu czyli
głównie” Nirvany”.Ta muzyka plus wiersze wpływały na mnie bardzo nostalgicznie.
Lubiłam to dziwne przygnębienie I zdołowanie. Brzmi to może dziwnie, ale jakoś
to wszystko nakręcało mnie pozytywnie. Sama też wówczas trochę pisałam do
szuflady. Oczywiście wszystkie utwory były skrajnie pesymistyczne.
W sumie wtedy był koniec lat 90 tych więc również tetmajerowski “koniec wieku”
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.