Dodaj do ulubionych

Szkoły Astrologiczne

01.04.07, 21:42
Otwieram wątek na uwagi na temat różnych "szkół astrologicznych" jak i na
dzielenie się swoimi dośwaiadczeniami lub/i przemyśłeniami na tematy związane
z tym co ważne bardziej lub mniej w interpretacjach astrologicznych.
Edytor zaawansowany
  • kita32 02.04.07, 00:35
    Odpowiadam Dagmarze na:

    „Właśnie Kita - inne metody - czyli o jakich metodach tutaj myślałaś? Ja nigdy
    nie uczestniczyłam w kursie W. Jóżwiaka więc może
    w skrócie powiecie czego się uczyliście a czego nie?”


    Dla mnie najważniejsze było nie tyle co się uczyliśmy, ale jak.

    Na pierwszym roku Wojtek co tydzień podawał nam wykład. (Później miało było
    więcej pracy własnej, czyli stosowania wiedzy, ale zaczęło być za mało
    astrologicznej opieki prowadzącego.) Do każdego wykładu były ćwiczenia.
    Mieliśmy pisać jak to o czym był wykład wyraża się w naszym horoskopie lub u
    osób znajomych.
    Zaczynaliśmy w 100 osób. Udzielało się mniej, ale ci co pisali – pisali o wielu
    osobach podając, oczywiście, ich dane astrologiczne. Wydrukowanych horoskopów
    uzbierałam dwa opasłe segregatory, a przecież nie wszystkie drukowałam. Było
    pełno historii, opisów, dyskusji oraz szukania w horoskopach odpowiedzi
    na: „gdzie tkwi astrologiczna przyczyna, że właściciel horoskopu jest taki a
    taki, że przydarza się jemu to a to...”

    Uczyliśmy się poprzez doświadczenie.
    Ja zawsze czytałam posty jednocześnie patrząc w horoskop piszącej osoby. Bo gdy
    czytam jak ktoś pisze, niekoniecznie o sobie, wyczuwam trochę charakter
    piszącej osoby.

    Tego zaglądania w horoskopy strasznie mi na Astroforum brakuje.
    Byłabym wdzięczna osobom, które udzielają się na forum, gdyby napisali do mnie
    na pocztę (jeżeli nie chcą publicznie) swoje dane astrologiczne – o ile nie
    mają nic przeciwko.

    Uczyliśmy się wyszukiwać najważniejsze cechy w horoskopie – zwracając uwagę na
    dominanty oraz na tzw. wiązki, czyli zespoły astrologicznych wskaźników
    wzajemnie wzmacniające określone cechy.
    Uczyliśmy się znajdować remedia oraz także ekwiwalenty.

    W tematach omawianych na pierwszym roku:
    podstawy astronomiczno-astrologiczne; znaczenie planet; powiązania między
    planetami; żywioły; znaki; planety w znakach; aspekty – zarówno duże jak i
    małe;

    - (poza podstawami astronomicznymi) czuję się pewna doświadczeniem. Nie mówię,
    że wiem wszystko, ale nie uwierzę w coś, co byłoby sprzeczne z tym co poznałam
    w omawianych na kursie przykładach.

    Na drugim roku rozszerzaliśmy omawianie poznanych wcześniej punktów
    pięciokrotnych i siedmiokrotnych; obserwowaliśmy tranzyty, omawialiśmy cykl
    Saturna, trochę podstawy synastrii i przede wszystkim stosowaliśmy swoją wiedzę
    do badania horoskopów osób z kursu. Każdy miał swoją osobę badaną i był badany
    przez kogoś innego. Trzeba było opracować charakterystykę osoby na podstawie
    wywiadu z nią. Drugą częścią zadnia było wyjaśnienie wszystkiego co się o
    osobie wie poprzez wskaźniki astrologiczne. (Takie omówienie horoskopu zajęło
    mi ponad 9 stron...). Najważniejsze były potem dyskusje na temat – dopisywanie
    swoich uwag, pytania itd.

    W pierwszej części trzeciego roku postępowaliśmy odwrotnie. Ktoś zgłaszał dane
    astrologiczne nieznanej osoby, a my pisaliśmy co przypuszczamy na podstawie
    horoskopu - jaka ta osoba jest.

    Teraz jest trzeci rok kursu. Wojtek dołożył klub tarota i punkt ciężkości uwagi
    przeniósł się tam...

    Nie stosowaliśmy domów. Ci z nas, którzy nie uczyli się wcześniej domów – nawet
    nie mają zapotrzebowania, żeby się tego uczyć. Ja mam.
    Nie stosowaliśmy progresji, dyrekcji, solariuszy, lunariuszy, chociaż był jeden
    wykład na temat na czym to polega...

    Kurs Wojtka dał na pewno solidne podstawy. Jestem bardzo zadowolona z tego, że
    na nim byłam (i jestem nadal). Podobnie jak Wojtek jestem przeciwna mnożeniu
    bytów poza miarę. Najpierw jednak chcę poznać to czego nie poznaliśmy, a potem
    mogę odrzucić, albo i nie...

    Pozdrawiam, Kita

  • joola17 02.04.07, 01:23
    "reklamowo" to wyglada tak: www.taraka.pl/index.php?id=mojastro.htm

    w praktyce, nauczenie sie tego, czego chcialam, kosztowalo mnie mase wysilku,
    medzenia, samozaparcia, czasu, a i tak jakos nie do konca nauczona sie czuje,
    tzn. tak, jak bym chciala.
  • alina.grabowska 02.04.07, 20:12
    W starych książkach jest wiele prawdy, bo nie zostały napisane na podstawie
    zmyślonych rzeczy, lecz obserwacji i doświadczeń. Wiele uwagi poswięcono w nich
    maleficznym przejawom planet zewnętrznych. Zapominamy, że Hindusi uznają nawet
    Wenus za maleficzną planetę. Choć teraz zmieniły się poglądy na wiele spraw, to
    nijak nam zapominać o tym, co zostało już zbadane i potwierdzone. Naród
    odrzucający swe korzenie jest wynarodowiony. Tak samo astrolog, który odrzuca
    doświadczenia astrologów wieków wcześniejszych i tworzy nowe teorie, które
    dopasowuje do swoich potrzeb. Proponowałabym, by wrócić do starych podręczników
    i spróbować zrozumieć co w nich jest napisane i od analizy przejść do syntezy.
    Syntetyzować niestety wielu nie umie, bo nie potrafi danego pojedynczego aspektu
    zobaczyć wśród gmatwaniny innych powiązań z planetami, domami i znakami. Te
    powiązania daje nam dopiero całość horoskopu. O pojedynczym aspekcie
    międzyplanetarnym w horoskopie mówi się powszechnie: może się tak a tak
    przejawiać. A analiza reszty doprowadzi nas do syntezy. Uściślenia dają nam inne
    aspekty i rozmieszczenie wszystkiego w znakach i domach horoskopu. Dla
    większości jest to "złowróżbna astrologia", bo wiele aspektów napiętych jest
    określanych jako źle wróżących dla WH. A jak się spojrzy co potrafi rozładować
    te aspekty, to można je przepracować. Niemniej miecz Damoklesa zawsze wisi nad
    taka osobą. A rozpatrywanie wszystkiego jako czegoś wspaniałego, bo aspekty
    napięte da się przerobić, a leniwe trygony nam jeszcze wiele ułatwią jest czczym
    OPTYMIZMEM. Optymista to jednak taki człowiek, który wierzy w rzeczy nie do
    zrealizowania (zatem głupek). Wierzyć można w Boga. Dlatego jestem zwolenniczką
    starej astrologii z rozsądnym podejściem, analizą i późniejszą syntezą.
    Całkowicie nie odpowiada mi współczesne podejście do astrologii :Wszystko jest
    dobre i wszystko się da i uda. Nie da się narobić nagiemu do kieszeni i koniec.
    Nauczanie astrologii w oparciu o stertę kamieni skończy się ugrzęźnięciem pod
    tą stertą, gdy takowa się osunie. Na nic optymistyczne myślenie o ucieczce do
    domu, gdy ziemia się trzęsie. A współcześni astrolodzy powiedzą: wszystko można
    przerobić i będzie dobrze. Tak. Będzie dobrze jak szybko umrzemy w trzęsieniu
    ziemi i nie będziemy cierpieć z powodu utraty bliskich i dachu nad głową czy
    dorobku życia.
    Można być optymistą lub pesymistą, ale wtedy trzeba przestać być astrologiemsmile
    Alina

  • kita32 02.04.07, 22:41
    Dziękuję Alino!

    Tak, właśnie o to mi szło wink

    Muszę powiedzieć, że działasz na mnie niezwykle inspirująco i po każdym Twoim
    liście mam "burzę w mózgu" i jak mi się "ułożą" myśli w głowie, to odpowiadam wink

    pozdrawiam, Kita
  • dagmara888 04.04.07, 10:50
    Zgadzam się z Tobą. Widać taki trend w astrologii, który mówi, że wszystko jest do opanowania, do naprawienia za pomocą rozwoju duchowego czy jakiś innych metod ezoterycznych. Ja natomiast zauważyłam, że nawet jeżeli mamy świadomość własnych wad i cech nad którymi należałoby popracować (i to staramy się robić) to jednak w chwilach kryzysów życiowych czy silnych emocji te wszystkie cechy wracają do nas.
    Stara astrologia jest naprawdę kształcąca przez swój deternimizm, czasami dość klarownie pokazuje różnicę pomiędzy aspektami. Ale klasyczną astrologię należy umieć czytać czyli wyciągać z niej poprawne wnioski, a nie tylko demonizować lub ubarwiać. Na forum Wróżbiarstwo kiedyś ktoś zamieścił starą książkę Maxa Heindela "Posłannictwo gwiazd". To jest bardzo fajna i często przydatna książka ale już widzę osoby początkujące które czytają tę ksiązkę i biorą wszystko co napisane w niej bardzo dosłownie. Link dla zainteresowanych:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=14177818&a=14177818
  • alina.grabowska 04.04.07, 13:17
    No tak mnie uczono: najpierw przeczytaj, przeanalizuj, zrób ileś tam horoskopów,
    zapamiętaj, wcielaj w życie to co zdobyłaśsmile Nie można demonizować. Nawet
    aspekt z Marsem nie musi skończyć się wypadkiem śmiertelnym. Może to być tylko
    ucięcie się w palec... Dlatego nalezy być ostrożnym w prorokowaniusmile Ale nie
    zmieścisz garbatego do szufladysmile I z tego powodu nie bardzo mi odpowiada
    niefrasobliwość niektórych osób, gdy uczą czy mówią, że wszystko jest do
    przerobienia. Potem nagle łup i to w najbardziej niespodziewanym momencie i
    ludzie się załamują... Jak widać, że będzie ciężko, to trzeba to powiedzieć.
    Ludzie zaczną wtedy nad tym pracować, by taki okres jakoś przezyć. To samo
    dotyczy natalu: jesteś taka a taka lub taki a taki i może Ci z tym być ciężko.
    Popracuj nieco, może być lżej. Ale w większości przypadków jest tak, że długo
    nad czymś pracujemy, a jak przychodzi do szybkiego działania czy riposty, to
    działamy zgodnie z natalem czyli tak jak dała nam naturasmile
    I wtedy na nic nasze starania. Może trochę się oszlifujemy czy ociosamy przez
    pracę nad sobą, ale natury się nie oszukasmile
    Alina
  • kita32 05.04.07, 09:19
    Dagmara napisała link do książki Maxa Heindela.
    Podaję również link do książek, w tym jednej książki M.Heindla:
    www.ksiegozbiory.cba.pl/ksiegi.html
    (podaję link, ale jeszcze nie przeczytałam, tylko wiem, że jest tam)
    Pojawi się napis; "poszukiwaczu duchowej strawy" i tam wpisuje się na przykład
    imię, które potem, przy otwieraniu będzie się pojawiać np "witaj Kito,
    poszukiwaczu duchowej strawy" smile

    Również ogólniejsza (wcześniejszy link jest podstroną" poniższej:
    www.ksiegozbiory.cba.pl/
    A beletrystykę na stronie tego samego autora mozna znaleźć w:
    www.fascynacje.cba.pl/
    Jest co czytać wink
  • kita32 06.04.07, 00:05
    Na wstępie zaznaczam, że pisząc nie opieram się na żadnych konkretnych
    naukowych opracowaniach. Wyrażam swoje zdanie na temat wiedzy astrologicznej z
    której korzystamy. Już dawno chciałam to napisać, ale dopiero post Aliny
    zmobilizował mnie do podzielenia się z Wami swoimi (i nie tylko swoimi)
    rozważaniami, które są w gruncie rzeczy efektem dyskusji z astrologiem
    interesującą się gnozą.

    Wydaje mi się, że kiedyś człowiek był bardziej (niż teraz) świadomy tego, że
    jest istotą duchową. Sfera materialna życia nie była taka ważna jak teraz. W
    każdej społeczności byli ludzie o wyższej niż przeciętnie „świadomości
    duchowej” i przekazywali wiedzę dotyczącą spraw ducha jak i również natury
    swoim następcom.

    Jedną z grup skupiającą się na rozwoju duchowym byli Katarzy. Oprócz praktyk i
    postów studiowali nauki, mówiąc współczesnym słownictwem, ezoteryczne. Jednym z
    etapów nauki były 4-o letnie studia astrologicznie. Na pewno nie uczyli się
    poprzez astrologię rozpoznawać co wydarzy się w świecie materialnym, bo byli od
    niego wolni. Nie pod tym kątem studiowali.

    Myślę, że starożytna astrologia była bardzo skoncentrowana na duchowej esencji
    człowieka.

    Inkwizycja spaliła lub zabiła podczas tortur wszystkich Katarów. Podejrzewany o
    przynależność do Katarów był każdy chudy i blady człowiek, bo Katarzy dużo
    pościli, jedli mało (i bezmięsnie) i byli chudzi i bladzi...
    Nie tylko wiedza i tradycja duchowa Katarów uleciała z dymem. Spalani byli
    wszyscy reprezentujący wyższy poziom świadomości – od Katarów począwszy na
    babkach zielarkach skończywszy.
    Jeżeli się ktoś uchował, to kosztem zakamuflowania się i nie przekazywania
    swojej wiedzy dalej, albo tylko w bardzo ograniczonym zakresie.
    Inkwizycja była skutecznym odcięciem społeczeństwa od duchowych korzeni. Biały
    człowiek skutecznie, niestety, niszczył tradycję duchową oraz odcinał ludzi od
    związku z naturą – na wszystkich kontynentach.

    Są przekazy o tym, że dusza, zanim zejdzie na ziemię przechodzi kolejno przez 7
    sfer planetarnych. Każda z nich podporządkowana jest Słońcu, Księżycu, itd...aż
    do Saturna. Dusza przechodząc przez te sfery od każdej z nich coś dostaje.
    Nie wykluczone, że kiedyś studiowano astrologię, żeby dowiedzieć się jak
    energia sfer planetarnych będzie się potem przejawiać w życiu, jaki potencjał
    niesie. Być może odczytywali z jaką karmą dusza schodzi, jakie ma przeznaczenie.
    Przekazy mówią, ze jak dusza wraca, to też przechodzi kolejno przez te 7 sfer
    planetarnych i rozlicza się z tego, co zrobiła z otrzymanym potencjałem.
    Zapisuje się w ten sposób coś w rodzaju karmy – w postaci wibracji,
    potencjałów, a nie zdarzeń.

    Inkwizycja, i może nie tylko inkwizycja, spowodowały, że wiedzę duchową trzeba
    było w jakiś sposób zakamuflować i zapisać symbolicznie tak, żeby ta wiedza
    przetrwała do późniejszych czasów.

    Jest przypuszczenie, że karty tarota zawierają jakąś tajemną wiedzę duchową,
    zapisaną symbolicznie w obrazkach, ich nazwach i numerach. Karty tarota zostały
    sprowadzone do „jarmarcznego” poziomu (w porównaniu z ukrytą w nich wiedzą) –
    do wróżenia, a może i do gry. Dzięki temu przetrwały razem z tym, co w nich
    jest zapisane. Są (i były) robione próby odczytania tej wiedzy.

    Myślę, że podobnie jak tarot - astrologia została sprowadzona do wróżenia, do
    zaglądania w materialną przyszłość – i dlatego przetrwała „ciemne czasy”. Albo
    tylko taka mogła przetrwać – zgodna z duchem czasu – dość sztywna i
    fatalistyczna. Astrologia tradycyjna jest taka jakie były czasy. I wcale nie
    uważam ją za „korzenie” astrologii, prędzej za „maskę”. Współczesna tzw.
    astrologia humanistyczna jest mi bardziej bliska. Nie twierdzę, że jest bliższa
    pierwotnej astrologii, ale bardziej pasuje do ducha współczesnych czasów.
  • alina.grabowska 07.04.07, 16:48
    Kita napisałaś tak:
    "Nie twierdzę, że jest bliższa
    pierwotnej astrologii, ale bardziej pasuje do ducha współczesnych czasów."

    Duch współczesnych czasów... Hm.... Jest rzeczywiście inny, bo my jesteśmy nieco
    inni i wyobrażamy sobie, że wszystko naszym potrzebom podporządkujemy. Wiele
    rzeczy się udało podporządkować - na chwilkęsmile Jako przykład daję przyrodę.
    Wydaje się przez momencik, że już coś ujarzmiliśmy, a potem okazuje się, że
    dowaliliśmy do pieca, bo zlikwidowaliśmy cały ekosystem na danym terenie... A
    zmiany idą nie w tym kierunku co oczekiwaliśmy. I tak samo jest z astrologia.
    Przystosowujemy ją do naszych potrzeb i regulujemy jak rzekę. Niszczymy coś, co
    jest naturalne i tworzymy sztuczne dziwolągi pod siebie. Niby na chwilkę jest
    korzyść, a w ogólnym rozrachunku klapa. Jeśli coś jest kanciaste, to nie znaczy,
    że należy od razu to ociosać! Może takie ma być, bo tak jest naturalnie? Nie
    bądźmy jak Niemcy, którzy najpiękniejsze drzewo-zabytek najchętniej pociagnęliby
    lakierem bezbarwnym!
    smile smile smile
    Nie dostosowywać astrologii do siebie, lecz siebie modyfikować zgodnie z tym, co
    podpowiada horoskop urodzenia. To chyba słuszny kieruneksmile
    Skoro mamy umierać i stawać się, to nie każmy asrologii umierać i stawać się i
    to w taki sposób, żeby nam pasowała i była dla nas cacysmile
    WESOŁYCH ŚWIĄT!
    Alina
  • kita32 07.04.07, 18:25
    Alino, wydaje mi się, że nie rozumiemy się.
    > Duch współczesnych czasów... Hm.... Jest rzeczywiście inny, bo my jesteśmy
    >nieco
    > inni i wyobrażamy sobie, że wszystko naszym potrzebom podporządkujemy

    ......Podporządkowywanie sobie świata, ludzi, przyrody, tubylców na różnych
    kontynentach - nie ma nic wspólnego ze współczesnością. To ogólna
    tendencja "białego" człowieka.

    > Niszczymy coś, co jest naturalne i tworzymy sztuczne dziwolągi pod siebie.

    ..... To nie ma nic wspólnego z astrologią humanistyczną.

    > Jeśli coś jest kanciaste, to nie znaczy,
    > że należy od razu to ociosać! Może takie ma być, bo tak jest naturalnie?

    ..... Czyli 12-y dom to śmierć lub więzienie, a 8-y to seks lub spadek? To jest
    to kanciaste naturalne?

    > Skoro mamy umierać i stawać się, to nie każmy asrologii umierać i stawać się i
    > to w taki sposób, żeby nam pasowała i była dla nas cacysmile

    ..... Tu stosujesz jakiś skrót myślowy, który jest dla mnie nieczytelny.

    Astrologia humanistyczna nie jest "cacy". Jest mniej sztywna niż astrologia
    tradycyjna, mniej deterministyczna, uwzględnia to, że to człowiek jest kowalem
    własnego losu i że ma możliwości "przepracować" swoje problemy.
  • obywalec 07.04.07, 19:40
    na to ja wprost piszę- nie rozumiem co chciałaś wyrazić w wątku" Czy
    astrologia starożytna?" poruszając sprawy Katarów jako przykład ...czego ?
    astrologii starożytnej...
    Bo dla mnie to problemy nietolerancji,terroru na które ludzkość cyklicznie
    choruje a nie astrologia starożytna
  • kita32 07.04.07, 21:56
    Alina mówi o "korzeniach" astrologii tkwiących rzekomo w tzw. astrologii
    tradycyjnej.
    Nie zgadzam się z tym. Korzenie zostały odcięte w czasach inkwizycji. I to
    próbowałam wyjaśnić w "czy astrologia starożytna?".
    Astrologia, ta obecnie nazywana tradycyjną, jest według mnie czymś co zostało z
    dawnej astrologii, ale zarówno po "odcięciu" duchowych korzeni jak i
    odpowiednio do dawnych sztywnych czasów - jest sztywna i podszyta lękiem.
    A w każdym razie ja jej "nie czuję".

    Jeszcze wyjaśnie, dlaczego dawne czasy nazywam sztywnymi. Bo były bardzo
    deterministyczne. Jak ktoś urodził się w hrabiowskiej rodzinie, to wiadomo
    było, że będzie hrabią i mniej więcej jak będzie przebiegało jego życie. Jak
    szewcowi urodził się syn, to wiadomo było, że ten syn zostanie szewcem. Jak
    urodziła się dziewczyna, to też można było przewidzieć jak jej losy w
    przyszłości się potoczą.
    Teraz niczego nie da się przewidzieć. Czasy przestały być sztywne.

    Jeszcze podam porównanie astrologii tradycyjnej i humanistycznej na przykładzie
    aspektu, który mam w swoim horoskopie.
    O koniunkcji Merkurego z Neptunem Aleksander von Pronay pisze:
    chwiejne stany duchowe, odrealnione myśli, chaos uczuć - koniunkcja oceniana na
    ogół raczej negatywnie.
    Mogę na to odpowiedzieć jednym słowem - bzdury.

    Natomiast S. Arroyo pisze:
    Procesy mentalne zwrócone są ku motywom uniwersalnym oraz wykorzystaniu
    wyobraźni.
    Potrzebą wyrażania spostrzeżeń i wiedzy kieruje idealizm - wysoko uwrażliwiony,
    subtelny intelekt.

    Arroyo formuje zdania informacje bardzo ogólnie, ale zgadza się. Dzięki
    ogólności zawiera w sobie wiele możliwości. Pronay nie daje możliwości nawet na
    pozytywną realizację, co według mnie jest niedopuszczalne.
  • alina.grabowska 11.04.07, 14:03
    "[...]Jeszcze podam porównanie astrologii tradycyjnej i humanistycznej na
    przykładzie
    >
    > aspektu, który mam w swoim horoskopie.
    > O koniunkcji Merkurego z Neptunem Aleksander von Pronay pisze:
    > chwiejne stany duchowe, odrealnione myśli, chaos uczuć - koniunkcja oceniana na
    >
    > ogół raczej negatywnie.
    > Mogę na to odpowiedzieć jednym słowem - bzdury.
    >
    > Natomiast S. Arroyo pisze:
    > Procesy mentalne zwrócone są ku motywom uniwersalnym oraz wykorzystaniu
    > wyobraźni.
    > Potrzebą wyrażania spostrzeżeń i wiedzy kieruje idealizm - wysoko uwrażliwiony,
    >
    > subtelny intelekt.
    >
    > Arroyo formuje zdania informacje bardzo ogólnie, ale zgadza się. Dzięki
    > ogólności zawiera w sobie wiele możliwości. Pronay nie daje możliwości nawet na
    >
    > pozytywną realizację, co według mnie jest niedopuszczalne."
    I to jest właśnie naginanie na cacysmile
    Nie patrzysz na siebie z dystansu, bo musiałabyś wyjść z siebie i spojrzeć z
    pespektywy 100 m! Jaka jesteś wiesz, ale jak Cię odbierają inni, to musiałabyś
    ich zapytać i oczekiwać szczerej odpowiedzi! Większości nie będzie stać na
    szczerą odpowiedź i będą się migać...
    Ja zaś w Pronayu widzę jeno wskaźniki, a potem patrzę jeszcze na aspekty do
    takiej koniunkcji i jej położenie w horoskopie. Nie mam nic do Arroyo. Lubię
    jego pozycje książkowe. Cenię jego wiedzę. Nie kłóci się to z tym, że lubię i
    Pronaya! Umiem być elastyczna! A kiedy się Twoja koniunkcja objawi po
    Pronayowemu, to się jeszcze okaże. Może już się objawiła, tylko inni Ci tego nie
    powiedzieli? Ktoś, kto ma aspekt alkoholika w horoskopie, nie musi nim zostac w
    wieku 20 lat! Może zostać alkoholikiem na starość!
    Zatem zgoda co do tego, że wiele można przepracować z tego co widać w
    horoskopie. Wiele jednak będzie się działo bez naszego wpływu! Najczęściej
    chcemy się zmieniać nie tak jak powinniśmy i mamy wtedy kłody pod nogismile
    Sądzę, że powinnaś stworzyć nową astrologię na bazie własnych doświadczeń. Kto
    odrzuca i burzy stare ma obowiązek zbudować nowesmile
    Ciekawe jaka Ci wyjdzie książkasmile Zachęcam do radosnej twórczoścismile Każdy
    aspekt będzie cacany? To tylo dwrócenie Pronaya i jego opisów aspektów
    napiętych! Czyli Pronay na głowie postawiony.
    Ale To jak widać moje zdanie i nie przekonam. Trudno. Życzę sukcesów. Jeśli wg
    Twych wskazówek ludzie pójdą szczęśliwi wskazaną przez Ciebie drogą i połamią
    nogi, to licz się z tym , że wystąpią o odszkodowaniesmile. Miało być równo, a
    same wilcze doły...
    Jak się w tej chwili ktoś urodził jako wieśniak, to i tak wiele pokoleń minie
    zanim mu słoma z butów wychodzić przestanie... Nie ma tu znaczenia z jakiego
    ktoś jest rodu. Wyszkolony prostak jest o wiele niebezpieczniejszy od
    inteligenta. Mamy takich u steru władzy! Nie ma gorszej rzeczy jak z chama
    zrobić pana. I to skutkuje do dziśsmile Widzisz jak stare się sprawdza?
    Lepsze jest zawsze wrogiem dobrego! Choć bez nowości nie byłoby postępu, to
    jednak to co stare nie musi od razu być złe. Zawsze należy łączyć dobre
    fragmenty ze starego z dobrymi rzeczami wymyślonych współcześnie. Nie wolno
    rezygnować ze zdobyczy przeszłości w imię postępu. Zabij Aborygenów - stracisz
    ich lekarstwa!
    Pozdrawiam
    Alina

  • joola17 11.04.07, 14:23
    > Ktoś, kto ma aspekt alkoholika w horoskopie, nie musi nim zostac w
    wieku 20 lat! Może zostać alkoholikiem na starość!

    Masz na mysli Ksiezyc 1/4 Neptun, czy cos innego? Moze Marsa w Rybach? Ksiezyc w
    Rybach?
  • kita32 11.04.07, 19:48
    > Ktoś, kto ma aspekt alkoholika w horoskopie, nie musi nim zostac w
    > wieku 20 lat! Może zostać alkoholikiem na starość!

    ....Zrozumiałam, ze to aluzja do mnie, że mogę zostać alkoholikiem na starość.
    Hi!hi!hi! To mnie bardzo rozbawiło smile))
    Bo silny Neptun, tak?
  • joola17 11.04.07, 22:41
    > Bo silny Neptun, tak?

    To przeciez niemozliwe, Merkury? Eeewink
    Za tzw. "aspekt alkoholika" uchodzi kwadratura Neptun - Ksiezyc [albo trudny
    uklad Saturn-Neptun-Ksiezyc] i to co podobne: zle aspektowane Ryby, zwlaszcza
    Ksiezyc i Mars w Rybach.
    I nieslusznie, bo najbardziej uzalezniaja sie polaczenia Ksiezyc-Wenus-Pluton.
    Trudno mi bylo sie z tym pogodzic rozumowo, ale przemyslalam i musze przyznac
    racje, Ksiezyc wiadomo, instynkt, bezpieczenstwo, jedzenie, biologia, Pluton -
    obsesja, destrukcja, maksimum, Wenus - upodobania, uprzyjemnianie,
    nie-dzialanie, lenistwo.
    To, ze Ksiezyc w Rybach bedzie naduzywal i sie zapusci to o niczym nie swiadczy,
    bo jest duuuuza roznica miedzy pijakiem i alkoholikiem. No, ale jestem ciekawa,
    jaki aspekt miala na mysli Alina.
  • kita32 11.04.07, 21:03
    Czy nie wiem jaka jestem i dopiero ktoś mi moze to powiedzieć?
    Alino, przesadzasz.

    > O koniunkcji Merkurego z Neptunem Aleksander von Pronay pisze:
    > chwiejne stany duchowe, odrealnione myśli, chaos uczuć - koniunkcja oceniana
    >na ogół raczej negatywnie

    Nie mam chwiejnych stanów duchowych ani psychicznych, chociaż 33 lata temu
    miałam depresję. Wtedy miałam niski stan psychiczny, ale nie chwiejny.
    Chwiejny, to wtedy, gdy zmienia się często, gdy jest niestabilny.

    Co to znaczy odrealnione myśli? Miałam, owszem, kiedyś projekt na wykonanie
    pracy naukowej, która przerosła moje możliwości. Trochę trwało zanim ze swojego
    projektu zrezygnowałam. W tym, owszem, wyrażała się moja "neptuniczność". Ale
    sformułowanie "odrealnione myśli" kojarzy mi się z kimś, kto nie wie co się
    wokoło dzieje i żyje w jakimś swoim świecie. Trochę żyję w swoim świecie, bo na
    przykład jestem zaabsorbowana astrologią i to tak jakbym żyła w swoim świecie.
    Ale to nie kojarzy mi się z "odrealnieniem myśli".

    Chaos uczuć - nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Nie miewam huśtawki
    nastrojów. Nie oznacza to, że nie zmieniają mi się nastroje, ale nie jest to
    chaos uczuć.

    Ja nie mówię, ze u mnie Neptun nie jest aktywny. Jest, i to bardzo, ale inaczej
    niż podaje Pronay.

    Mówisz, że prędzej czy później to o czym pisze Pronay, albo nawet neptuniczny
    alkoholizm ujawni się? Nie wierzę. Trzeba będzie trochę poczekać, aby się
    przekonać smile Ale nie wierzę w wielkie zmiany w dalekiej przyszłości. Wiele
    rzeczy się zmienia, człowiek nabiera doświadczenia, uczy się, zmienia, ale
    podstawowe cechy charakteru zostają.

    > Nie patrzysz na siebie z dystansu, bo musiałabyś wyjść z siebie i spojrzeć z
    > pespektywy 100 m!

    Alino, mam Plutona na ascendencie w sekstylu do Merkurego wink Lubię drążyć,
    zastanawiać się nad sobą i innymi.

    Zakładanie, że nikt siebie nie zna, bo nie potrafi spojrzeć na siebie z
    dystansu i muszą jemu dopiero inni powiedzieć - jest, myślę, błędne, chociaż
    nie całkowicie. Wiele cech usuwamy w Cień i projektujemy na innych. Denerwują
    nas te cechy. Jung mówił: "opisz swoich wrogów, a bedziesz wiedział jaki
    jesteś" smile

    No, ale cech podanych przez Pronay'a nie wypieram z siebie, bo nie przyciągam
    ludzi o takich cechach, chociaż przyciągnęłam jednego, który ma nadmiernie
    rozbudzoną fantazję wink i lubi "dokańczać historie" na podstawie bardzo
    niepełnych informacji (ale ma 80% trafień, co ciągle mnie zaskakuje).

    Pronay pisze tak, że jest to podane konkretnie - daje to wrażenie, że coś wiemy
    o człowieku (tylko moze się nie zgadzać).
    Arroy opisuje te same cechy tak ogólnie, że trudno to jakoś ukonkretnić lub
    sobie wyobrazić, ale osoba, która ma takie aspekty wie, ze to co pisze Arroyo
    jest zgodne z prawdą.

    Dla mnie nie ważne jest to, że opis Pronay'a jest negatywny, ale to, że jest
    nieprawdziwy. To nie chodzi o to, żeby było miło, tylko o to, żeby było
    prawdziwie.

    pozdrawiam, Kita
  • mii.krogulska 12.04.07, 00:26
    Witam serdecznie,
    przepraszam, że się wtrącam w dyskusję. Zaglądam na Wasze Forum, bo każda
    dyskusja astrologiczna jest ciekawa, ale mam kilka spostrzeżeń. Nie chcę się
    mądrzyć, bo wiem, że uczycie się u Wojtka Jóźwiaka, czyli macie swoją wersję
    kursu dla początkujących wink Alina też jest nauczycielem, z dużą praktyką - o ile
    dobrze kojarzę Osobę.
    Chciałam tylko nadmienić, że praca Pronaya jest mi bliska, bo według mnie to
    jeden z najlepszych podręczników astro dla początkujących. Jednak nie jest to
    ani "starozytna", ani nawet klasyczna astrologia. To XX wiek, a od chwili
    powstania naszej dziedziny minęło... policzcie same, ile wink Katarzy i inkwizycja
    nie mieli w nami, astrologami, zbyt wiele wspólnego i za wiele ani nam pomogli,
    ani zaszkodzili.
    Nie popełniajcie błędu traktując Pronaya jak wyrocznię, bo to jest nowoczesny
    podręcznik i zbyt wiele o klasycznej astrologii nie mówi.

    Pozdrawiam, Mii


    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • joola17 12.04.07, 00:43
    i w ten sposob zostalismy poczatkujacymiwink
  • mii.krogulska 12.04.07, 01:48
    Witam,
    ja się tej dziedziny uczę od 20 lat. Gdybym nie traktowała siebie jako
    "początkującej", to bym umarła z zadęcia i nudów wink Joolu, rozumiem, że jesteś
    tu głosem Wodnika, ale na prawdę wszyscy szukamy tego samego i nie chcemy chować
    wiedzy pod spódnicę.
    Zastanawia mnie tylko czemu przez trzy (!) lata kursu nie czytaliście, nie
    szukaliście, nie byliście nigdzie? Jak to jest, tak po ludzku i bliźniaczemu,
    możliwe?

    Pozdrawiam serdecznie,
    Mii

    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • joola17 12.04.07, 08:10
    > Zastanawia mnie tylko czemu przez trzy (!) lata kursu nie czytaliście, nie
    szukaliście, nie byliście nigdzie? Jak to jest, tak po ludzku i bliźniaczemu,
    możliwe?

    Ale skad taki wniosek? Nie jestesmy monolitem, znam nawet takie osoby, ktore
    uczestniczyly w roznych Waszych - z Iza Podlaska - projektach. O sobie moge
    powiedziec, ze im wiecej ktos szukal szkol, tym wiekszy metlik w wypowiedziach
    takich osob widzialam. Ale wypowiedzialam sie jako Plutonik chyba, nie Wodnik.
    Nie kazdy jest spod Blizniat....
    wink
  • mii.krogulska 13.04.07, 18:29
    Witam serdecznie,
    nie zamierzam nikomu psuć miłego samopoczucia i nie bierzcie tak personalnie
    tego, co chce powiedzieć, tylko przeczytajcie i się same zastanówcie.
    Potraktujcie to po prostu jak radę koleżanki, która zna astrologię dłużej od
    Was, bo rozumiem, że łączy nas wspólne hobby.
    Uczestniczyłyście w bardzo fajnym i wartościowym kursie u Wojtka. Przez trzy
    lata przeczytałyście mnóstwo, omówiłyście jeszcze więcej i było rozwojowo.
    Generalnie o to w kursach też chodzi.
    Z punktu widzenia warsztatu astrologicznego kurs Wasz był prowadzony ściśle
    według autorskiego pomysłu Prowadzącego. Jest to pomysł Wojtka Jóźwiaka na
    astrologię, bardzo ciekawy, ale w kilku punktach zasadniczo różny od tego, czego
    się w ogólnie na kursach dla początkujących albo samemu z książki w domu uczy
    (bo był to kurs dla początkujących, bez urazy). Jak nie nadrobicie tego, nie
    zrobicie kroku do przodu.
    Abecadło astrologiczne ogólnie przyjęte na świecie obejmuje:
    znaki zodiaku, planety, duże aspekty i osie horoskopu oraz domy - ponieważ nie
    można w pełni zinterpretować horoskopu bez domów.
    Duże aspekty to trygon, kwadratura, opozycja i koniunkcja (choć dawniej nie była
    ona uznawana za aspekt), zalicza się też do dużych aspektów sekstyl oraz
    półsekstyl i kwinkunks. Aspekty te wynikają z podziału zodiaku na 12. Pozostałe
    aspekty, zwane małymi, wynikają z podziału przez inne wartości i służą do innych
    celów, niż opisywanie charakteru. Duże aspekty wskazują na czas, miejsce, jakość
    wydarzenia; wpływ aspektów małych może je konkretyzować i dopełniać, ale nie ma
    siły sprawczej.
    Zestaw planet niezbędny dla astrologa nie zawiera drobiazgów takich jak Eris,
    Ceres czy inne byty, co do których znaczenia i wpływu większość astrologów nie
    jest pewna. Jeśli czegoś nie pokazują planety, to nie pokaże tego Ceres ani inny
    Chiron.
    Domy horoskopowe zakreślają scenę wydareń i realizację aspektów, czasami mają
    silniejszy wpływ niż sam znak zodiaku. "Wycięcie" ich z interpretacji powoduje,
    że brak jest istotnego zakresu informacji.
    Można oczywiście pozostać na tym etapie i omawiać sobie przez lata "czamu X jest
    taki, a nie inny", ale nie przejdzie się wtedy do prognozowania, czyli bardziej
    zaawansowanych technik astrologicznych. Zwykle na kursach przechodzi se do tego
    po roku. Po jednym roku nauki.
    Prognoza wymaga znajomości znaków zodiaku, planet, domów oraz dużych aspektów.
    od tego trzeba zacząć, a wtedy nie ma mętliku. Na początku nauki warto okreslić,
    co jest naszym warsztatem, a co nie jest - tak jak przed jedzenie dobieramy
    sztućce wink
    Naukę prognozy zaczyna się od tranzytu. Jak rozumiem, tego nie było w programie
    Waszego kursu, bo inaczej odkrycie, że tranzyt może oddziaływać na oś zostałoby
    dokonane wcześniej, a nie na Forum. To jest sedno astrologii, stąd się nasza
    nauka w dawnym Bablionie wzięłą.
    Joola pisze w wątku, że jej kwadratura (zwana 1/4 ???) nie działa. Warto zadać
    sobie pytanie dlaczego nie działa? Może źle został wyznacony ascendent, może źle
    zakres orbu kadratury. A może oczekiwania co do jej działania były inne, niż
    oczekiwane? A może jej wpływu jeszcze nie widać, bo akurat teraz z drugiej
    strony odziałuje kwadraturą Neptun i dopiero za jakiś czas Joola powie "no,
    jednak cos było"? Może lepiej w takim razie popatrzeć w przeszłość i policzyć
    sobie wszystkie kwadratury Saturna wstecz i spokojnie zastanowić się, co było, a
    nie szukac w Pronayu co miało być. Jaka jest pozycja Saturna w jej horoskopie, w
    którym domu siedzi, jakie ma aspekty - może jst tak postawiony, że kwadratury
    będą się inaczej przejawiać, niż w standardowym opisie.
    Standardowy opis nigdy nie wyczerpie wszystkich możliwości wydarzeń, jest tylko
    ogólnymi wskazówkami.
    Jak z tranzytującym Saturnem w koniunkcji z Marsem, z innego wątku. Jeden do
    szpitala, drogi ma po prostu doła, na trzeciego ojciec nakrzyczał, czwaty zmagał
    się w trudnym projektem, a piąty się wreszcie ożenił lub uporządkował swoje
    sprawy wink Dom Marsa w horoskopie urodzeniowym, dom Saturna w horoskopie
    urodzeniowym, miejsce z którego Saturn tranzytuje dają nam wskazówki która
    możliwość jest bardziej prawdopodobna.
    Idąc dalej badamy tranzyt, ale czasami jest tranzyt, ale nie czujemy, żeby nasza
    ciekwość była wyczerpana. Czasami są wielkie zmiany, a byle jaki tranzyt. Warto
    wtedy skomplikować sobie trochę obraz i spojrzeć w progresje. Do tego wymagana
    jest znajomość ABC, o którym pisałam wyżej. Na progresje działa tranzyt, ale nie
    każdy tranzyt i nie każdy aspekt.
    Dopecyzowuje wiedzę o progresjach dyrekcja, szczególnie łuku słonecznego. Nadaje
    klimat, ale generalnie nie działa na nią tranzyt.
    Rodzajów progresji i dyrekcji jest więcej, bo różne klucze przeliczania służą do
    różnych celów.
    Komu mało, może zagłębić się w solariusze, w polskiej literturze przedmiotu są
    one jednak bardzo źle opisane. Kto się nudzi jak norka, może robić lunariusze, z
    których moim zdaniem nic nie wynika.
    Kolejny element to gwiazdy stałe (wiedza obecnie ponownie odkrywana na świecie,
    w polskiej literaturze wyjątkowo źle opisane) i punkty arabskie (nie stosuje się
    ich w horoskopie urodzeniowym, z wyjątkiem prs Fortuna).
    Następne elementy, już bardziej popularne, to drobiazgi jak Ceresy czy inne
    Chirony, Lility i tak dalej, czyli "zmory kursu dla początkujących" wink
    Dalsze stopnie nauki to horoskopy relokowane i astrokatrografia jako taka oraz
    dziedziny astrologii, jak np. horarna, które rządzą się odmiennymi prawami od
    tych, które opisałam powyżej.
    Podobnie jak synastria, która też ma swoje skarby, jak horoskopy wektorowe czy
    relacyjne.
    Chcę Wam tylko powiedzieć, że nie ma się co obrażać na tych, którzy twierdzą, że
    z powyższego skrótowego bardzo opisu nie znacie wielu pojęć i nie potraficie ich
    zastosować. Bo nie znacie, a warto się tego nauczyć, zresztą poznanie było
    Waszym celem w momencie zapisania się na kurs u Wojtka. Szkoda zamykać się w
    "astrologii Jóźwiaka" czy "Zawadzkiego", czy "Weresa" czy "Pronaya".
    Lepiej obudzić w sobie Bliźnięta i osobiście, na własne oczy, techniki te poznać
    i sprawdzić ich przydatność. Kto się sam nie przebije przez "ten mętlik", ten
    wiele straci.
    Tysięcy horoskopów osobiście zrobionych Wam życzę i teraz się kończę wymądrzać i
    idę na herbatkę.

    Pozdrawiam, Mii

    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • kita32 13.04.07, 19:48
    Cytuję Alinę:
    "APEL: Zróbcie coś z tym, bo już trzeba będzie zamilknąć na forach jak Zawadzki
    i inni, których zgaszono u Anahelli ! Po prostu ręce im opadły i przestali
    pisaćsmile Bo po co?
    Pozdrawiam
    życzliwa
    Alina"

    Mnie też ręce opadają. Zaczynam być zmęczona i zastanawiam się nad przekazaniem
    komuś Astroforum. Założyłam to forum z myślą o wspólnym uczeniu się. Zamiast
    uczenia się jest autoprezentacja forumowiczów z okazywaniem swojej wyższości i
    podkreślaniem swojej wiedzy.

    Nie mam ochoty z nikim się awanturować, nie mam ochoty tłumaczyć że nie jestem
    przygłupem, nie mam ochoty czytać aroganckiego 5ciastek, przemądrzałych
    (miejscami) tekstów Mii Krogulskiej lub Aliny Grabowskiej. Mogłybyście być
    bardzo pomocne jako doświadczone w astrologii osoby, ale pod pozorem
    życzliwości prezentujecie przede wszystkim siebie.

    Dla mnie astrologia jest przyjemnością, moim hobby a nie zawodem. Nie mam
    obowiązku interesować się tym, co inni uważają za ważne. Uczę się dla siebie.

    Nie mam obowiązku prowadzić Astroforum.
    Na dzisiaj mam dosyć.

    Kita
  • ann-elemetrics 13.04.07, 20:27
    Rozumiem Ciebie, Kito.

    Być może to zabrzmi naiwnie, ale są różne poziomy nauczania - sa przedszkola,
    podstawówki, gimnazja itd. Nikt po dwóch fakultetach nie przychodzi do
    gimnazjum i nie robi zamieszania, że jest mądrzejszy - najwyżej pomaga i służy
    radą.

    Być może to forum jest dla niektórych "na poziomie" gimnazjum, ale ja w takim
    razie dopiero chodzę do podstawówki i cieszę się, że mogę się czegoś od
    starszych koleżanek dowiedzieć.

    Zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy - i od Ciebie, Alino, i od Ciebie, Mii (nie
    traktujcie bynajmniej tego ofensywnie), choć pewnie te osoby nie siedzą na
    forach wink Byłoby miło, gdybyście pomagały w konkretnych przypadkach, ale nie
    musicie przypominać o swoich "doktoratach"

    Pozdrawiam wszystkich
    Ania
  • mii.krogulska 14.04.07, 01:23
    Witam,
    jest wiele mądrzejszych ode mnie osób, nie przeczę i cieszy mnie ten fakt.
    Jednak ja, jeśli czegos nie wiem, to o to pytam. Pytam z uporem i do skutku, aż
    poznam odpowiedź i ją zrozumiem. Ważna jest sensowna odpowiedź, nie ten, kto jej
    udziela.
    Panie nie pytacie, nawet jak macie okazję. Uważacie, że każdy, kto uczy
    astrologii chce się na Waszym forum popisać czy polansować. Ja się nie muszę
    lansować, możecie mi uwierzyć, bo swoje wiem i swoje robię bez względu na liczbę
    kursantów czy gości w moim domu.
    Nie rozumiem tylko, i ręce mi również opadają, dlaczego - dlaczego? to specjalne
    pytanie do Kity - nie chcecie wiedzieć kiedy i jak działa tranzyt na oś i jak
    macie okazję zapytać kogoś, kto widział setki przykładów, że działa, to tego nie
    robicie? Jak Wam stanie Robert Hand przed nosem (do którego nie śmiem się nawet
    przyrównywać, po tym, co widziałam) , to też się nadmiecie?
    Dlaczego nie pytacie kogoś, kto chętnie w czymś pomoże, tylko się obrażacie i
    nadymacie?
    Na prawdę, drogie Panie, nic od Was nie chcę.
    Wracajcie sobie do septylu Wenus do Eris wink i czujcie się dobrze.

    Pozdrawiam serdecznie, Mii


    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • joola17 14.04.07, 01:32
    wink)))))

    > macie okazję zapytać kogoś, kto widział setki przykładów, że działa /.../

    to moze ja poprosze o JEDEN przyklad wyrazistego, efektywnego tranzytu do
    nieobsadzonej osi (nie koniunkcja). po prostu dane i wydarzenie.

  • mii.krogulska 14.04.07, 02:59
    Witam,
    nałóg Jimiego Hendrixa i jego śmierć po kwadraturze Plutona do ASC. Przykład o
    tyle wyrazisty, że osie urodzeniowe są bez planet.
    Joolu, nie musisz mnie traktować takim czymś " wink)))) ", bo ja jestem do Ciebie
    życzliwie nastawiona.

    Pozdrawiam, Mii

    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • mii.krogulska 14.04.07, 03:21
    Joolu,
    sprawdź sobie jeszcze w swoim horoskopie wstecz wszystkie lata swojego życia z
    kwadraturami Saturna, Urana, Plutona i Neptuna do osi i na spokojnie zastanów
    się, czy coś się wtedy ciekawego działo. Weź pod uwagę cały rok, bo tranzyt taki
    zwykle nie działa "w punkt", ale coś mniejszego go uruchamia, poza tym możesz
    mieć niedokładnie policzony Ascendent w tym sensie, że często dopiero po latach
    pracy z tranzytami uściśla się jego położenie co do właciwego stopnia i minuty.
    Dlatego radzę wziąć pod uwagę cały rok. Jowisz jest mniej wyrazisty. Radzę nie
    szukać wydarzeń na siłę i podręcznikowo, a zwyczajnie się zastanowić nad
    wydarzeniami w życiu Twoim, rodziny, samopoczuciem, oglądem świata i tak dalej.
    Zanim zasnę, przyszło mi do głowy jeszcze takie coś, choć tu osie nie są
    zupełnie "gołe".
    Adolf Hitler zostaje kanclerzem (1933), kwadratura Plutona do osi.
    z lżejszych przykładów Coco Chanel, rok 1941, tranzytujący Neptun na MC, w
    kwadraturze do Asc, romans z niemieckim oficerem i późniejsze przykre tego
    konsekwencje, zamknięcie sklepu w Paryżu.

    Pozdrawiam, Mii

    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • kita32 14.04.07, 09:22
    Mii, piszesz na temat aspektów do osi:
    " jak macie okazję zapytać kogoś, kto widział setki przykładów, że działa, to
    tego nie robicie?"

    Przecież założyłam wątek na temat aspektów do osi czekając na wypowiedzi na ten
    temat.

    Z osobami historycznymi, to nigdy nie mam pewności jak została ustalona godzina
    urodzenia. Na przykład widziałam dwa różne horoskopy Hitlera (różne z powodu
    różnej godziny urodzenia).
    Coco Chanel - Neptun na osi. Tranzyty (koniunkcje) przez osie działają.
    Szkoda, że nie podałaś dat dotyczących J. Hendrixa, ale może znajdę jego
    horoskop w astro.com a datę śmierci w wikipedii.

    Co do śmierci ludzi, to zauważyłam ze zdziwieniem, że czasami tylko aktywny
    jest Merkury - jakby śmierć nie była dla Duszy czymś ważniejszym niż zwykła
    podróż.

    Jeszcze raz chciałabym wyjaśnić, że interesuje mnie co JEST PRAWDĄ. Nie mam
    emocjonalnego stosunku do wiedzy, bo nie uważam ją za MOJĄ wiedzę, tylko za
    wiedzę ogólną.

    Mii, pewnie jak podpisujesz się nazwiskiem, to nie podasz swoich danych, ale
    może?
    Jarek Gronert swój horoskop podał na okładce książki - nie każdy astrolog
    ukrywa dane. (Przy okazji: Wojtek Jóźwiak ma "bliźniaczy horoskop" i drukowaną
    właśnie książkę o tym samym tytule...)
  • evoonia1 14.04.07, 09:35
    W zasadzie to nie mam "moralnego" prawa wypowiedzieć sięw tym wątku, bo
    przecież o astrologii nie wiem praktycznie NIC. nie kończyłam kursów, szkoły,
    itp. Jestem zwyczajną "Kowalską", która jeszcze miesiąc temu kładła astrologię
    do jednego worka z innymi nauki "nienaukowymi". Aż przypadkiem trafiłam na
    forum "Astrologia bez koterii" i po tym co Dagmara888 napisała co mam
    horsokopie przetarłam oczy ze zdziwienia i z ... podziwu. Z podziwu nad pięknem
    astrologii, jej wyliczalnością ,naukowością, a jednocześnie pewnym dotknięciem
    tajemnicy. W ciagu tych dwóch miesięcy keidy czytam "astroforum", czytam
    astro.com, piszę na prv z mądrzejszymi ode mnie w tej dziedzinie coraz bardziej
    się wciągam. Wiem, że czasem mogę wyglądać na sępa, który ciągle prosi o
    wytłmaczenie czegoś tam, określenie "co będzie" i zadaje mnostwo naiwnych
    pytań. W każdym razie jestem wdzieczna tym, którzy pokażali mi możliwości
    astrologii. Obiecuję sobie, że jak uporam się z moimi problemami osobistymi
    (rozwód), napiszę doktorat (oby do końca roku akademickiego), dostanę
    upragnioną pracę (już pół roku trwa rekrutacja) - wtedy jako nagrodę zafunduję
    sobie kurs astrologii, będę czytać. I możę kiedyś komuśpomogę tak jak mnie
    pomogła Dagmara888, Joola18, Kita32 i inni.
    Wiem, żę trochę z tym postem urwałąm się z choinki, bo dyskusja wrze trochę na
    inne tematy i w trochę "polski" sposób. W kazdym razie dziękuję Kicie za
    założenie i prowadzenie tego forum. To moja odskocznia od zakręconej
    codziennosci.
  • mii.krogulska 14.04.07, 10:40
    Witam,
    każdy Admin sądzi, że wszyscy widzą wszystkie wątki i doskonale je znają, a tak
    nie jest i nie będzie wink
    Jimi Hendrix - przykład podałam specjalnie taki, bo jest to postać znana i każdy
    z grubsza wie, co robił i jak. Urodzony 27 listopada 1942, godzina 10.15 PDT
    (czyli plus 7 godzin), Seattle Washington, 47 N 36, 122 W 19, Ascendent powinien
    wypaść 24 st 40 min Strzelca. Dane z aktu urodzenia, rating Astrodatabank AA,
    czyli datę możemy uznać za pewną.
    Zmarł 18 września 1970 godzina 11.15 w Londynie. Tranzyty do osi: po kwadraturze
    Plutona, podczas kwadratury Słońca, a więc przykład bardzo wyrazisty.
    Coco Chanel - dane z Astrodatabank, też z aktu jej urodzenia nie potwierdzają
    wersji z Neptunem na osi. Urodzona 19 sierpnia 1888 roku w Samur, Francja 47 N
    16, 00W 05, godzina 16.00, Ascenent powinien wypaść 29 stopni 40 minut Strzelca.
    Też zresztą zmarła podczas kwadratury Plutona do Ascendentu. Nie należy jednak
    robić z tego reguły, że wszyscy podczas tej kwadratury umierają! To jest tylko
    przykład tego, że mamy ważny tranzyt i ważne wydarzenie.
    Merkury jest na Ascendencie w koniunkcji u Coco, w kwadraturze do Plutona.
    Czasami jednak podczas śmierci nie ma żadnego ważnego tranzytu.
    Swoje dane podaję chętnie podczas towarzyskich spotkań i pogaduszek, ale na
    otwartych forum ich nie rozsyłam po przykrej przygodzie, kiedy zaczęłam od kogoś
    obcego otrzymywać masę maili z wątpliwej jakości przepowiedniami co do mojej
    osoby. Jako solarne Bliźnięta i ascendentalny Skorpion szybko się uczę smile

    Pozdrawiam, Mii

    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • kita32 14.04.07, 11:06
    Dziękuję, Mii. Zaraz sobie wpiszę w Uranię i przyjrzę się - na ile zdążę przed
    przyjazdem wnuków, ale jak nie dzisiaj, to jutro.

    > Swoje dane podaję chętnie podczas towarzyskich spotkań i pogaduszek, ale na
    > otwartych forum ich nie rozsyłam po przykrej przygodzie...

    A na prv? (Zawsze zaczynam lubić osoby, których horoskop poznaję - bo
    oczywiście "widzę optymistycznie" - jak to słusznie zauważyła Alina.)

    pozdrawiam, Kita
  • joola17 14.04.07, 16:46
    Dzieki. Ascendent jest ta osia do ktorej miewam watpliwosci, ale już pisze, co
    widze.
    Prostszy przykład pierwszy, Coco Chanel.
    Najwyrazniejszym tranzytem jest kwadratura Plutona do dominujacego,
    descendentalnego Marsa. Mars CC tworzyl w horoskopie scisly sekstyl ze Sloncem,
    wiec musi się liczyc i w tranzytach. Merkury te kwadrature wyzwolil mijajac
    ascendent. Ale to przeciez nie wszystko. Skoro astrologia zaklada zwyczajnie
    porządek swiata to musi być jakies odbicie, analogia horoskop-tranzyt. W
    horoskopie CC najabrdziej strategicznymi aspektami wydaja mi się na pierwszy
    rzut oka: sekstyl Slonca z Marsem, kwadratura Ksiezyca i Saturna (odbicia tego
    nie widze w tranzytach) oraz kwadratura luznej koniunkcji Plutona i Neptuna:
    srodek, midpunkt tej luznej koniunkcji jest w kwadraturze ze Sloncem.

    W dniu smierci samego czystego polaczenia Plutona z Neptunem nie ma, bo Pluton
    jest w ost. stopniu Panny, a Neptun już na poczatku Strzelca, ale w koncowce
    Skorpiona jest Jowisz, który tworzy z tym Neptunem koniunkcje, wiec jest
    lacznikiem tworzacym sekstyl z Plutonem. Jowisz jest w kwadrtaurze ze Sloncem
    CC, schylkowej, najtrudniejszy czas tranzytu, a przez Jowsza na Slonce CC dziala
    sekstyl dwoch „maleficznych” panet, do których ma link w hor. urodz. I to jest
    tlo tranzytu. Mowiac krotko: aspekty korzystne, ale planety maleficzne.
    Powtorka z natalnego.
    A najwyrazniejsza jest kwadratura Plutona do dominujacej planety, Marsa.
    Plus Merkury mijajacy ascendent i uaktywniajacy po raz wtory
    Plutona.
    Nie trzeba doszukiwac się niepewnych wskaznikow, jakimi sa tranzyty do
    osi. Aczkolwiek w tym przypadku od biedy moznaby to zrobic, bo CC ma natalnie
    luzny kwinkunks Asc-Pluton (pisze to wbrew sobie, ale taki uklon wobec Twoich,
    Mii, pogladow)
    TU link do CC www.astrotheme.fr/en/portrait.php?info=1&clef=8sFqgPr8g3S8

    W horoskopie Hendrixa jest trudniej, tzn. sa wyrazne tranzyty, ale brakuje mi
    tego echa, przy okazj asc. zreszta rowniez. Odpisze za pare godzin, bo jestem w
    niedoczasie, ale poki co jeszcze odpowiem:


    > sprawdź sobie jeszcze w swoim horoskopie wstecz wszystkie lata swojego
    > zycia
    > z kwadraturami Saturna, Urana, Plutona i Neptuna do osi i na spokojnie
    > zastanów się, czy coś się wtedy ciekawego działo.

    Robilam to nie raz. W duzej mierze to zgadywanie, bo nie mialam w zwyczaju
    prowadzic pamietnikow.

    > nie musisz mnie traktować takim czymś " wink)))) ",
    > bo ja jestem do Ciebie życzliwie nastawiona.

    "To cos" to ikoniczny wyraz tego, ze rozbawilo mnie zdanie: "Wracajcie sobie do
    septylu Wenus do Eris wink i czujcie się dobrze." Bombawink
  • mii.krogulska 14.04.07, 17:22
    Witam,
    prosiłaś o przykład, podałam Ci pierwszy z boku przykład. Jest trudny i ciekawy,
    bo "nie podaje się na tacy". Nie jest łatwy, bo pokazuje, że tranzyt do osi nie
    jest "uderzeniem w punkt", ale całym procesem zdarzeń. Szczególnie tranzyt
    planety zewnętrznej. W wolnej chwili znajdę następne. Jeśli jednak liczysz, że
    będe Cię przekonywać do upadłego co do działania tranzutów do osi horoskopu, to
    się mylisz, bo mi nie zależy na zabawie z Tobą w kotka i myszkę smile
    Mogę sobie mile porozmawiać, mogę zasugerować tylko tyle, że może patrząc w swój
    horoskop miałaś jakieś wyobrażenia na temat tego, co ma się na tranzytach do osi
    wydarzyć, a wydarzyło się coś innego i uważasz, że tranzyt nie działa. Nie wiem
    sama czemu wszystkim działa, a Tobie nie działa. Cóż mogę poradzić... jedyne, na
    czym możemy się oprzeć to horoskop osób, które są znane i których biografię obie
    znamy. Wśród nich większość ma jakieś planety blisko osi na tyle, że zaraz
    zaczniemy się spierać o orby. Trzeba poszukać kogoś z gołymi osiami. Może
    zaproponuj taką znaną osobę z w miarę pewną godziną urodzenia i tazem poszukamy
    w jej horoskopie tranzytów do osi.
    Nie mogę podać Ci przykładów z mojego życia, czy moich przyjaciół, czy
    znajomych, bo ich nie znasz i zawsze będziesz mogła powiedzieć, że sobie to
    zmyśliłam.
    Zaproponuj osobę i poszukamy, czy same tranzyty do osi w jej horoskopie działały.

    Pozdrawiam, Mii

    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • joola17 14.04.07, 17:38
    O rany, Mii, czemu nie dajesz sie polubic?

    > Jeśli jednak liczysz, że
    > będe Cię przekonywać do upadłego co do działania tranzutów do osi horoskopu, to
    > się mylisz, bo mi nie zależy na zabawie z Tobą w kotka i myszkę smile

    Ale Ty tu weszlas, Ty nas znalazlas. Po co wiec?
    Ja uwazam, ze to nie dziala. Ze to tak samo naciagane, jak wiara we wplyw gwiazd
    stalych. Ale nie wchodze z tym pogladem na forum, gdzie wiekszosc ludzi uwaza
    inaczej. Maja do tego swiete prawo przeciez, zwlaszcza kiedy sa u siebie.
    Czy nigdy nie zetknelas sie ze stanowiskiem, ze jest wiele roznych sposobow
    opisu swiata, ktore jednak pozornie sa sprzeczne, to jednak niektorzy na tej
    podstawie cos wnioskuja? Ja sie wole trzymac tego, co pewne, przynajmniej na
    razie. Szanuje Twoje poglady i nie zamierzac Cie namawiac do ich zmiany - i
    oczekuje wzajemnosci.

    > Nie mogę podać Ci przykładów z mojego życia, czy moich przyjaciół, czy
    > znajomych, bo ich nie znasz i zawsze będziesz mogła powiedzieć, że sobie to
    > zmyśliłam.

    No no, nie mierz, Mii, innych swoja, podejrzliwa, skorpionio-ascendentalna
    miarawink Jesli podasz dane, wydarzenie i tranzyt, to ja Ci uwierze na slowo, ze
    takie wydarzenie mialo miejsce, choc sprawdze tranzyty szukajac bardziej pewnych
    wskaznikow. Ale nie mam najmniejszej ochoty rozmawiac w tym tonie: kiedy
    wchodzisz, krytykujesz i zachowujesz sie, jakby to Ciebie ktos zaatakowal
    pierwszy. Gdzie to jest w horoskopie?

    Pozdrawiam, j.
  • mii.krogulska 14.04.07, 18:18
    Witam serdecznie,
    nie daję się polubić, bo jestem wredna małpa i to jest oficjalnie stwierdzone wink
    Oczywiście, że jak Ci podam dane i wydarzenie, to nie uwierzysz na słowo smile
    Zamiast się złościć, zaproponuj horoskop do szukania tranzytów.
    Zawitałam do Was, bo muszę dzisiaj siedzieć w domu i przygotowywać się do pracy,
    nie zawsze mi się tak miły dzień zdarza, że mogę śledzić to, co dzieje się na
    forach.
    Poza tym zrobić horoskop jest fajnie.

    joola17 napisała:
    > choc sprawdze tranzyty szukajac bardziej pewnych
    > wskaznikow.

    W wiekszości przypadków znajdzie się coś jeszcze oprócz ewentualnego tranzytu do
    osi, ale propozycja jest taka, żeby skoncentrować się na tranzytach do osi. W
    tym celu trzeba znaleźć horoskop bez planet przy osiach i w miarę możliwości bez
    aspektów do nich.
    Jasne, że masz pełne prawo w to nie wierzyć, ale myślałam, że masz ochotę
    sprawdzić smile nie namawiam Cie do zmiany poglądów, ale do zbadania ciekawej
    astrologicznej teorii w praktyce.

    Pozdrawiam,
    Mii

    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • joola17 14.04.07, 19:04
    Hehehehwink Czy dobrze zrozumialam, mam szukac horoskopu, ktory nie ma planet na
    osiach, ani do nich aspektow (a potem uzgadniac czy moze sa, bo orb za maly...),
    upewniac sie, czy oby godzina jest 100%-owo pewna, bo przeciez od tego zalezy
    os, przekopywac sie przez cudze zycie, zeby szukac tranzytu, o ktorym mam
    zdanie, ze jest watpliwy?? Nie, Mii, wyluzuj, nie jestes w szkole (zabrzmialo
    okropnie, trudno). Nie wymyslaj mi zadan, ktore sa w moim odczuciu zbedne, tylko
    po to, zeby potem powiedziec np.: -Widzisz, nie podjelas paleczki, nie
    przeczytalas trzytomowej biografii.
    To forum, nie szkolawink Posty, a nie prace domowe, wiec ja istotnie nie podejmuje
    sie wykonywania syzyfowej, niepotrzebnej pracy.

    > myślałam, że masz ochotę
    > sprawdzić smile

    Tak? To jakies nieporozumienie, napisalam w innym watku cos o zblizonej naturze,
    Ty to przeczytalas i na fali ogolnej krytyki tego forum wyimnelas jako przyklad
    podejscia anty-blizniecego (jako jedynie slusznego), wymieniajac mnie z nicka..
    powtorze wiec, pisalam, ze sprawdzalam. jesli cos nie dziala dziesiec razy, to
    nie widze potrzeby szukac jedenastego, sadze, ze lepiej skupic sie na czyms co
    dziala przynajmniej w 50%wink nie interesuje mnie szukanie wyjatkow, bo takie sa
    zawsze i od wszystkiego. jesli kiedys przypadkiem trafie na wydarzenie, ktorego
    jedynym wytlumaczeniem beda tranzyty do osi to byc moze wzbudzi to we mnie
    potrzebe systematycznych poszukiwan innych podobnych przypadkow. W tych podanych
    przez Ciebie az roi sie od scislych, trudnych tranzytow nie-osiowych, ale
    oczywiscie milo (milo!), ze zadalas sobie trud, zeby je przytoczyc.
    Tu widac, jak inaczej podchodzimy do faktow. Ty najwyrazniej (bliznieco)
    zastanawiasz sie nad dziesiatkami wskaznikow, ktore dzialaja incydentalnie. U
    kogos zadziala gola os, u kogos gwiazda stala, u kogos nie pasuje Campanus, to
    uzyjemy Placidusa, nie widac tranzytow, to sprawdzimy solariusz. Ja natomiast
    wole mniej, a pewnie. Na szukanie wyjatkow nie mam po prostu czasu... szkoda zyciawink
  • mii.krogulska 14.04.07, 19:20
    Witam,
    nie żartuj, że znalezienie jednego horoskopu zajmie Ci pół życia wink
    Ja Ci nie wymyślam zadań, może masz taki horoskop w swoich bazach. Jak
    napisałam, będziemy szukać tranzytu, a nie robić solariusze czy szukać gwiazd
    stałych. Do tego nie trzeba trzech tomów. System domów też nie ma tu nic do
    rzeczy na tym etapie.
    Nie wiesz, jaki jest mój system myślenia, bo uparcie nie chcesz poszukać
    tranzytów smile
    Trudno, sama sobie poszukam, a Ty się zajmij wpływem Ceres na Eris w biseptylu
    (to taki astrologiczny żart, tylko sie znowu nie pogniewaj!).

    Pozdrawiam serdecznie, Mii

    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • kita32 14.04.07, 19:44
    Wybacz Mii, ale zablokowałam Twój login.
    Nie chcę tu takiej atmosfery jaką wprowadzasz.
    Rację ma Ann, ze mi się też udziela nerwowość.

    Kita
  • laylek 14.04.07, 22:33
    Jak juz pisalam wczesniej od dluzszego czasu, Kito, czytam Twoje forum. Forum
    jest otwarte, wiec zakladam, ze kazdy moze sie wypowiedziec i MIEC swoje
    zdanie, a jeszcze bardziej mnie cieszylo, ze nikt nie naskakuje na nikogo jak
    to sie dzieje na innym astrologicznym forum. Jednak sie mylilam. Jak Alina
    Grabowska w jednym watku napisala - zadne z tych forow sie nie sprawdza. To
    rowniez. Co zauwazylam jednak ostatnio to to, ze kazdy kto ma inne zdanie,
    poglad, doswiadczenie w astrologi niz Ty i Joola jest traktowany jak intruz. Ja
    osobiscie bylabym zadowolona czytajac wypowiedzi innych rozniacych sie od moich
    i obserwowala, wyciagala wnioski, uczyla sie. Ja jednak w wielu sprawach
    popieram Aline, ktora po prostu pisala to co wie i co mysli, a poniewaz to co
    pisala nie pasowalo do juz stworzonego obrazka zostala zbojkotowana.
    Nie chcialam sie pchac w to cale zamieszanie, ale zablokowanie Mii to chyba
    przesada. Moim zdaniem chciala pomoc, dala wiele wskazowek w jakim kierunku
    poglebiac wiedze, co astrolog powinnien wiedziec, co ona wie i sie sprawdza bo
    ma 20-sto letnia praktyke, bo przerobila tysiace horoskopow, bo jest dobra w
    tym co robi i co wiecej mysle, ze duzo mozna sie od niej nauczyc zamiast
    bojkotowac, obrazac i blokowac. Wlaczyla sie w dyskusje, probowala podzielic
    sie swoja wiedza nawet chciala zanalizowac horoskop pod katem watpliwosc,
    niestety Joolu ( to do Ciebie ) zamiast prowadzic dyskusje na poziomie tylko ja
    obrazalas, wysmiewalas i nawet nie mialas ochoty posluchac kogos bardziej
    doswiadczonego, a nie watpie, ze Mii JEST! wIEC PO CO TO FORUM?? Co wiecej
    mysle, ze ma prawo do uwazania sie za doswiadczonego, dobrego astrologa co
    wstydem nie jest, a tylko duma, rownoczesnie wie, ze sa lepsi, a bycie mniej
    doswiadczona od nich wstydem rowniez nie jest! Zastanowcie sie jak byc troche
    bardziej tolerancyjnym i otwartym na ludzi, ktorrzy maja inne poglady, maja
    wiecej wiedzy no i wiedza wiedzej. Gdybym miala troche wiecej wiedzy chetnie
    bym podyskutowala z Mii na temat horoskopu, wysluchala jej i starala sie
    wszystko zapamietac bo napewno jej wiedza jest wartosciowa. Tak na marginesie
    co do aspektow do osi - DZIALAJA !! i to jak. Moglabym podac wiele przykladow,
    no ale po co - wy nie chcecie wiedzy, nowych rzeczy, doswiadczej - mysle, ze
    wolicie pozostac na swoim poziomie i nie ruszac sie dalej.
    Osoba, ktora wprowadza zamieszanie i niepotrzebnie rozdraznia sytuacje to
    Joola, ale rozumiem, ze to kolezanka kursantka i jak sie dobrze doczytalam JUZ
    adminka forum wiec... nic dodac nic ujac.
    Kito zastanow sie prosze i rzeczywiscie jak pisala w ktoryms watku Alina stan
    troche z boku i przemysl cala sprawe, czytaj uwaznie i wyciagnij wnioski. Pisze
    to z zyczliwosci nie ze zlosliwosci, a jezeli dalej bedziesz uwazac, ze masz
    racje to ukryj forum, zablokuj, schowaj sie z joola i wszystko bedzie tak jak
    wy myslicie i sadzicie i nikt sie juz wtracac nie bedzie.
    Szczerze - ja sie juz wypowiadac nie bede - bo nie chce za niedlugo uslyszec,
    ze poczatkujacych tu nie chcecie ( tak jak doswiadczonych ), ze sie wtracam, ze
    ble ble ble... Zreszta juz tak nie dawno czytalam, ze Jooli pomysl z
    poczatkujacymi sie nie podoba, wiec chyba nie mam czego tu szukac.
    Pozdrawiam Al.
  • kita32 14.04.07, 23:15
    Dla mnie atmosfera jest tak samo ważna jak wiedza, a może nawet bardziej.

    O wiedzę wcale nie jest tak trudno. Jest pełno książek na rynku. Przynajmniej
    obecnie. Do wyboru, do koloru. Jest pełno forów internetowych. Mnóstwo kursów.

    Zdobyć wiedzę nie jest trudno. Taką książkową wiedzę. Wiedza to tylko połowa
    umiejętności astrologicznych.

    Uczymy się astrologii, ale nie szukamy nauczycieli do prowadzenia nas za rękę.

    Miałam wrażenie, że Mii bawiła się świetnie, ale na naszym forum jej nie
    zależało. Nic jej złego się nie stanie przez to, że ją zablokowałam. Może
    będzie miała trochę mniej rozrywki. To wszystko.

    Myślę, że błędem było jedynie to, że zrobiłam to tak późno.

    Kita
  • laylek 15.04.07, 00:03
    > Dla mnie atmosfera jest tak samo ważna jak wiedza, a może nawet bardziej.

    Dlaczego wiec nie zablokowalas rowniez Jooli?? Nie malo napsula krwi na tym
    forum ostatnio.. Bez urazy do Ciebie Joolu, ja tylko staram spojrzec na to
    sprawiedliwie.

    > O wiedzę wcale nie jest tak trudno. Jest pełno książek na rynku. Przynajmniej
    > obecnie. Do wyboru, do koloru. Jest pełno forów internetowych. Mnóstwo kursów.

    Oczywiscie, ze jest wiele pozycji ksiazkowych, ale nic wartosciowszego niz
    WIEDZA PRAKTYCZNA doswiadczonego astrologa. Co do forow juz pisalam i Alina
    rowniez nie sprawdzaja sie ( i to pod wieloma wzgledami ! ) Kuresy sa
    oczywiscie, ale myslalam, ze po to zalozylas to forum, aby dzielic sie wiedza i
    jednoczesnie uczyc sie od innych. Spostrzezenie dziala to jednostronnie - ty
    piszesz co wiesz i myslisz, a jezeli ktos inny doda swoja opinie z ktora sie
    nie zgadzasz to juz jest ZLE I NIE PO TWOJEMU.

    > Zdobyć wiedzę nie jest trudno. Taką książkową wiedzę. Wiedza to tylko połowa
    > umiejętności astrologicznych.

    Dokladnie, wystarczy troche samozaparcia i wiedze KSIAZKOWA jest zdobyc latwo,
    alez jak bardzo wartosciowa jest wiedza praktyczna, wiedza osoby, ktora setki
    horokopow zanalizowala pod roznym katem i wszystkim mozliwymi metodami.
    Wartosciowe jest docenienie tego, ze ktos sie z nami ta wiedza chce podzielic.
    Przyklad - Jezeli chodzi o Mii
    1. Piszac co astrolog poczatkujacy i ten doswiadczony powinien wiedziec nie
    miala na mysli przechwalania sie ( ona juz swoja renome ma, swoje wie, nie musi
    reklamowac sie na forum ), ale wskazala dziedziny i droge w ktorej kierunku
    powinna sie wasza wiedza poszezac. Zapewne wie rowniez jak przebiegal wasz kurs
    wiec zwrocila uwage na oczywiste dla niej braki, a dla was wartosciowe
    umiejetnosci astrologiczne, ktore uwaza za warte uczenia sie. Zreszta miala
    racje.
    2. Piszac o aspektach do osi, nie chciala zrobic ani Tobie Kito, ani Jooli na
    zlosc. Ze wzgledu na doswiadczenie jakie posiada chciala podzielic sie swoja
    wiedza co bylo mile. Nie starala sie rowniez niczego udowadniac lecz przekazac
    wam co zaobserwowala i jak to sie sprawdza w praktyce. Chociaz pewnie jest
    osoba zapracowana ( co wynika z jej popularnosci )i nie zawiele ma czasu na
    przesiadywanie na forach gazetowych zaoferowala wspolne przeanalizowanie
    horoskopu pod wzgledem aspektow do osi. Probowala przekazac wiedze, ale to jak
    groch o sciane.

    Oczywiscie, ze wiedza to polowa sukcesu, wiec dlaczego blokujesz osobe, ktora
    osiagnela te druga polowe?? Ja po prostu nie rozumiem!

    > Uczymy się astrologii, ale nie szukamy nauczycieli do prowadzenia nas za
    rękę.

    Nikt tu nikogo nie chcial prowadzic za reke, ani pouczac. Naprawde chyba to
    wszystko zle odebralas, a jezeli chodzi o nauczycieli jak najbardziej by sie tu
    przydali i szkoda, ze nie zostali docenieni Ci, ktorzy sie tu pojawili!! W
    Waszych wypowiedziach czuje zawisc i negatywne nastawienie do osob, ktore
    wiedza wiecej od Was...

    > Miałam wrażenie, że Mii bawiła się świetnie, ale na naszym forum jej nie
    > zależało. Nic jej złego się nie stanie przez to, że ją zablokowałam. Może
    > będzie miała trochę mniej rozrywki. To wszystko.

    Kita prosze zastanow sie co ty piszesz. Jestesmy osobami doroslymi, a nie
    dziecmi z podstawowki. Czy ty naprawde myslisz, ze to byla dla niej super
    zabawa?? Ja mysle, jak juz niejednokrotnie powiedzialam, ze starala wniesc cos
    nowego, pomoc przy czym poswiecajac swoj czas. Wiesz, ja mysle, ze ona swietnie
    sie bawi w londynie na zjazdach i konferencjach wybitnych astrologow, mysle ze
    swietnie sie bawi jak spedza czas z rodzina i przyjaciolmi, napewno rowniesz na
    wakacjach......ale na forum?? Dlaczego posadzasz ja o taka zlosliwosc?? Mysle,
    ze ma wiellllle ciekawsze zajecia niz pisanie na forum, ktore pewnie do jej
    wiadomosci nie wiele wnosi nowego.

    > Myślę, że błędem było jedynie to, że zrobiłam to tak późno.

    Bledem bylo, ze wogole to zrobilas. Nawet gdybys ja odblokowala wcale bym sie
    nie zdziwila jakby juz wiecej nie napisala. Zachowalabym sie dokladnie tak
    samo. Zreszta pisala, ze szybko sie uczy, dostala kolejna nauczke za swoja
    zyczliwosc.
    Bledem moze bylo otwierac forum jezeli nie potrawisz byc tolerancyjna, otwarta
    i sprawiedliwa lub tez zbyt emocjonalnie i personalnie traktujesz wypowiedzi
    forumowiczow. Naprawde ja nie zycze Ci zle, postaraj spojzec na cala sprawe z
    boku, jeszcze raz przeczytaj ten caly watek, nabierz troche dystansu, a
    wszystko bedzie w innym swietle.

    Pozdrawiam AL.

  • kita32 15.04.07, 01:00
    > Dlaczego wiec nie zablokowalas rowniez Jooli?? Nie malo napsula krwi na tym
    > forum ostatnio

    ..... Mnie nie psuła krwi.
    Joolę uważam za genialną osobę o niespotykanych niemal paranormalnych
    zdolnościach.
    I tu zwrócę się do Jooli, żeby nie mówić w trzeciej osobie. Joolu, nikt mi tak
    nie pomagał uczyć się samodzielnie - jak Ty. To właśnie najbardziej cenię we
    wspólnej nauce. Z jednej strony jesteś skarbnicą wiedzy lepszą niż jakakolwiek
    wikipedia, a z drugiej strony masz niesamowicie niezależny i bystry umysł.

    Laylek, powiem Ci szczerze, chociaż zabrzmi to arogancko, ale tak jest. To
    forum założyłam żeby SIĘ uczyć.
    I tak jak nie czytam każdej książki z astrologii, tylko wybieram te, które do
    mnie przemawiają - tak i nie każdy nauczyciel mi odpowiada...

    Ale Tobie niczego nie narzucam...
  • kita32 14.04.07, 23:31
    Piszesz, że jesteś początkująca, ale wiesz, że aspekty do osi działają. To masz
    wybiórczą wiedzę smile. Byłoby fajnie, gdybyś napisała o tych przykładach, które
    dowodzą, ze aspekty do osi działają. Mówisz, ze nie uwierzę? Na pewno nie
    uwierzę, jak nie zobaczę smile

    Piszesz:
    "Gdybym miala troche wiecej wiedzy chetnie
    > bym podyskutowala z Mii na temat horoskopu, wysluchala jej i starala sie
    > wszystko zapamietac bo napewno jej wiedza jest wartosciowa"

    A co za problem? Link do kursu prowadzonego przez Mii jest pod każdym jej
    postem. Zapisz się.
  • laylek 15.04.07, 00:11
    To jest wlasnie to o czym pisalam. Oczywiscie jestem po TEJ drugiej stronie
    wiec od razu wyczowam niechec z Twojej strony. Szkoda gadac. Ja po prostu
    widze, ze nic tu po mnie i nie mam czego tu szukac. Nie ja pierwsza i nie
    ostatnia.
    Pozdrawiam AL.
  • joola17 14.04.07, 23:48
    Laylek.
    1. Jest mi przykro, ze piszesz o mnie w trzeciej osobie.
    2. Ja wypowiadam sie jedynie w swoim imieniu. Nic nie stalo na przeszkodzie,
    zebys wlaczyla sie do jakiejkolwiek rozmowy, zadala pytanie Mii, lub po prostu
    skierowala rozmowe na tory, ktore TOBIE pasuja. Przeciez, jak napisalas, to jest
    otwarte forum. Nie ma (MOIM ZDANIEM) wielu gorszych rzeczy dla forum, niz
    milczacy na ogol czytacze, ktory uaktwyniaja sie tylko, zeby skrytykowac
    (wrzucilam Twoj nick w wyszukiwarke, wyswietlilo sie 8 postow...)
    3. Nie jestem adminem, mam jedynie uprawnienia do kasowania postow lamiacych
    netykiete. Na kazym otwartym forum takich osob jest co najmniej kilka.
    4. A to juz jest w ogole abstrakcja:

    > obrazalas, wysmiewalas

    To jest nieprawda i nadinterpretacja, i chyba nadawca pomylil Ci sie z adresatem?
    Ide spac, nie bede tlmaczyc, ze nie jestem wielbladem.
  • laylek 15.04.07, 00:24
    > > obrazalas, wysmiewalas
    >
    > To jest nieprawda i nadinterpretacja

    Ok, sorry moze troche przesadzilam, ale do bledu przyznac sie umiem. Powinnam
    napisac - sarkastycznie nie mila -

    Jezeli pisalam o Tobie w osobie trzeciej to przepraszam, nie bylo to naumyslnie
    lecz przez nieuwage.

    I jeszcze jedno przytrafil Wam sie taki "najgorszy czytacz" - czyli ja - nie
    wiedzialam, ze to az takie ZLO konieczne. Ja czytalam, zeby sie od was uczyc,
    zeby sie czegos dowiedziec, nie wypowiadalam sie poniewaz nie czulam takiej
    potrzeby. Nie wiedzialam, ze Tak sie U WAS nie robi. I co ma do tego moje 8
    postow??? Za duzo? Za malo?

    Pozdrawiam AL.
  • dagmara888 15.04.07, 09:02
    Ja uważam zablokowanie Mii za duzy błąd. Z jednego tylko powodu, że nie napisała ona nic co by kogokolwiek miało obrazić. Albo ja nie rozumiem o co wogóle chodzi w tej dyskusji. Albo jesteście przewrażliwieni albo czepiacie sie pewnych sformułowań czy słów i powiększacie je do niewiadomo jakich przewinień. Mnie bardziej wkurzają irytujące i ironiczne posty 5ciastek niż dość merytoryczne i dające możliwość dyskusji posty Mii.
    Kurcze czy naprawdę uważacie, że tylko dyskusja poprawna, gdzie osoby wyznają ten sam pogląd ma sens. Często jest tak, że nawet ostre dyskusje przynoszą bardzo pozytywne rezultaty. Ja pracuję w marketingu i wolę często sprowokować ostrą dyskusję bo przynajmniej coś z niej wyniknie a nie przytakiwać i być osobą zawsze poprawną. Może ja tak jak Mii patrzę poprzez pryzmaty solarnych Bliźniąt i jakoś nie widzę nic złego w stymulowaniu ostrych dyskusji - dopóki jest to merytoryczna dyskusja, a nie obrzucanie się epitetami.
    Ja nie jestem niczyją koleżanką z kursu, nie wyznaję żadnej szkoły astrologicznej, do wszystkiego podchodzę z wielkim zaciekawieniem i z przekonaniem, że warto wszystko sprawdzić, poszukać odpowiedzi. Nigdy nie byłam zwolennikiem ślepej wiary w autorytety bo to zazwyczaj kończy się wypraniem umysłu.
    Apeluję o więcej tolerancji dla merytorycznych nawet ostrych dyskusji i o więcej tolerancji dla osób, które nie są uczniami W. Jóźwiaka i mają inne poglady na temat różnych technik i ich sprawdzalności w astrologii.
    Dla mnie tolarancją jest stosowanie zasady: "Nie trzeba wyznawać jednej religii aby móc wierzyć w Boga". Odnosząć te sformułowanie na pole astrologii: Nie musimy mieć takich samych poglądów na temat astrologii aby móc się nią interesować!
  • kita32 15.04.07, 09:16
    Bardzo cenię Twoje zdanie.
    Wyjaśnię więc, że podjęłam ten krok (zablokowanie nicku), bo z innych niż
    astrologiczne metod przewidywań - wyszło mi, że ona zniszczy Astroforum, a w
    każdym razie było by to bardzo prawdopodobne.

  • dagmara888 15.04.07, 09:22
    Z nieastrologicznymi przewidywaniami nie będę dyskutowałasmile))
  • joola17 15.04.07, 13:23
    Glupia sprawa, bo Mii nie ma, a wolalabym odpowiedziec.

    > nie żartuj, że znalezienie jednego horoskopu zajmie Ci pół życia wink
    > Ja Ci nie wymyślam zadań, może masz taki horoskop w swoich bazach.

    Nie mam. Kiedys intensywnie sprawdzalam, czy dzialaja aspekty planet do
    ascendentu, nieobsadzonego oczywiscie (WJ twierdzi, ze nie). Nie wiem, jak
    dlugo, rok, moze poltora roku, w czasie najintensywniejszej nauki, wiec tych
    horoskopow bylo naprawde duzo; nie zgadzalam sie, ze taki aspekt moze o tak, nie
    dzialac, skoro mi sie zdawalo, ze dziala. Trafilam na bardzo malo ascendentow
    bez zadnego aspektu, to jednak rzadkosc. Zdawalo mi sie wtedy, ze te aspekty
    dzialaja bardzo wyraznie, po jakims czasie jednak musialam przyznac, ze
    istotnie, jesli czasem dzialaja, to tylko jako wzmocnienie innych wskazan w
    horoskopie, a jesli jest to aspekt sprzeczny z reszta horoskopu, to nijak nie
    dziala (to jest w pewnym sensie potwierdzenie weresowskiej zasady "trzech
    wskaznikow", czy jak ona sie tam nazywa...)
    Byc moze warto patrzec na takie aspekty, zeby potem poszukac wzmocnienia w
    horoskopie (alee to dla tych, ktorzy patrza na WSZystko, i maja przed oczami
    balagan) , ale uznalam, ze mnie to zasmieca obraz: zaciemnia, zamiast rozjasniac
    i po ktoryms tam -dziesiatym, czy -setnym takim horoskopie wylaczylam sobie w
    programie w ogole aspekty do osi. Orby zmniejszylam do sensownej scislosci, za
    to - tak, racja - patrze na male aspekty. Ale askurat spetyle, jako lekkie
    powietrzne aspekty sa zauwazalne tylko wtedy, jesli w jednym horoskopie jest ich
    duzo. W tranzytach i synastriach nie dzialaja najprawdopodobniej w ogole.
    Natomiast negowanie kwintyli lub oktyli (polkwadratur i poltorakwadratur; 1/8 i
    3/8) to juz, moim zdaniem, blad. Zreszta oktyle uznawane byly nawet przez
    starozytnychsmile
    To w prywatnym programie. Inaczej oczywiscie w takich zbiorach, jak astrotheme
    (preferuje) czy astrodatabank (nie przepadam), gdzie malych aspektow nie ma, za
    to sa duze orby aspektow zodiakalnych. Korzystam z nich notorycznie, bo nalogowo
    sprawdzam tranzyty ludziom, o ktorych czytam w gazetach, a gazety czytam w
    necie. To jest oczywiscie przyklad na to, ze pewne zjawiska sa widoczne na rozne
    sposoby, jednak do mnie przemawia inne polaczenie: male aspekty, scisle, i
    zadnych wydziwnien: osi, aspektow (nie koniunkcji oczywiscie) do wezlow, gwiazd,
    lilith, to jakies wspomaganie, niekonieczny dodatek. [na Eris sie nie znam, choc
    mam sekstyl E. ze Sloncemwink]

    No i tym przydlugim wstepem chcialam wyjasnic, ze teraz znalezienie horoskopu
    jaki masz na mysli, nie jest wcale latwe, a juz tranzytu w nim.... przeciez zeby
    wiedziec, co przyniosl, trzeba znac czyjes zycie. Poszukac zyciorysu,
    wydarzenia, dokopac sie do daty. Wlasnie na to troche szkoda mi czasu, miejsca w
    glowie, no to nie-moje po prostu; juz nie teraz.
  • dagmara888 13.04.07, 20:48
    Tak się cieszyłam z tego forum, że ludzie chcą się wymieniać doświadczeniami z dziedziny astrologii, opisywac swoje doświadczenia, a tu totalna krytyka i to właśnie od osób teoretycznie od których można byłoby oczekiwać porady, naprowadzenia na odpowiedni tor myślenia.
    W naszej polskiej rzeczywistości najłatwiej wychodzi krytyka i właśnie to udowadniacie - bo już trudno jest napisać "ja uważam, że..." i nikogo nie krytykować.

    Ja nie reprezentuję żadnej szkoły - sama do wielu technik w astrologii doszłam i szanuję wszystkich astrologów w Polsce niezależnie od nazwiska. Namawiam do własnych badań innych ale miło to robić również w grupie. Tutaj mają dostęp także osoby poczatkujące, które przychodzą i rzucają pytania - nikogo nie dyskryminując staramy się im okazać szacunek i odpowiadać (często zabawnie jak np. o facecie z ascendentem w Wadze odpowiedziała joola - może ja mam wielki dystans do wszystkiego i potraktowałam jej odpowiedź jako bardzo inteligentną i sympatyczną odpowiedź w stosunku do rencle).

    Nikogo tutaj Alino nie gasimy - to własnie osoby, które uważają się za niewiadomo jak mądre i są indywidualistami często się same gaszą, akurat im nie trzeba pomagać w tym. Jeżeli inne osoby odstają wiedzą, wyglądem czy posiadanymi umiejętnosciami to takie osoby nie mają racji bytu? Jeżeli lubię śpiewać ale nie mam specjalnego głosu to nie mogę sobie w swoim domu śpiewać, bo zawodowcy robia to lepiej? Nie przesadzajcie!!!!

    Droga Mii - szanuję Ciebie bardzo jako astrologa ale muszę Ciebie skrytykować za niezbyt dokładne czytanie tego forum. Ja czytając je zrozumiałam, że Kita założyła je nie będąc zadowolna z ograniczeń jakie postawił im W. Jóźwiak na kursie, że chciałaby nauczyć się właśnie innych technik stosowanych w astrologii. To forum dopiero ruszyło i jeszcze ma czas na wypracowanie sobie pewnej swojej formy - a tutaj nie należy krytykować a podrzucać pewne pomysły.

    Kito trzeba być silnym aby sprostać bezzasadnej krytyce. Widac jaka jest różnica w mentalności porównując forum mniej więcej w tym samym czasie założone na stronie astro.com, gdzie ludzie z różych krajów okazują sobie szacunek, nikt nikogo nie krytykuje, nie zadziera nosa. U nas w Polsce to chyba niemożliwe - zaraz znajdzie się duża grupa bardzo mądrych krytykantów, którzy niestety tylko mącą nie wnosząc nic sensownego.

    Szkoda gadać...sad((
  • joola17 13.04.07, 23:20
    > tylko mącą
    > nie wnosząc nic sensownego.

    Mars w Rybach, co zrobićwink I Ksiezyc wlasnie, w koniunkcji <aspekt 1/1 - aspekty
    TO LICZBY - mrugam okiem do mii, zyczliwie mrugamwink)>.
    Mysle, ze najpierw poczekamy, az Kicie minie marsowy tranzyt. Forum jest jej,
    wiec tu (tu TEZ zapewne) sie zamanifestowal. A potem cos wymyslimy. Ja proponuje
    zmiane opisu forum, winiety, na jakis bardziej oddajacy istote i nasze oczekiwania.
    Oczywiscie wciaz optuje za forum zamknietym, do ktorego kazdy moze byc
    wpuszczony, ograniczenie - jasne, ale nie byloby roznych niezdrowych sytuacji.
    To jest jednak nieodwracalna opcja, ukrycie forum.

    Prognozujac <mrugam okiemwink zartobliwiewink>, zakladam, ze juz w weekend, kiedy
    Ksiezyc minie Urana, a Mars odsunie sie na umiarkowanie bezpieczna odleglosc od
    Marsa Kitowego (aspekt 1/2 - <mrugam okiem>wink, zaczniemy sie zbierac do kupy po
    tej burzy, policzymy zabitych i rannych, damy sobie po razie lub pojdziemy na
    wodke i najwyzej zamkniemy forum, a kto bedzie chcial - zapuka.


    Przy okazji: w opcjach forum istnieje mozliwosc wygaszenia sobie czyjegos nicka,
    tak, ze jego posty staja sie niewidoczne. Mozna zjesc ciastko i je miecwink
  • joola17 13.04.07, 20:38
    mii.krogulska napisała:


    No coz, dziekuje za wyklad, a dokladniej za wlozona w niego prace. Jednak czuje
    sie bardziej doswiadczona, niz mi to, Mii. zarzucasz, ale rozumiem, Warszawska
    Szkola Astrologii tez potrzebuje promocji, jasna sprawa (bez zlosliwosci to
    pisze, widze jednak linki na dole itd)) Swoja droga, jesli po roku Wasi
    uczniowie umieja prawidlowo przewidziec skutki tranzytow - musiecie naprawde
    niezle uczyc. Az trudno uwierzyc....
    Ja jednak wychodze z zalozenia, ze astrologia to glownie praktyka, a nie
    znajomosc jej babilonskiej historii. Wydaje mi sie, ze nieco zmylil Cie moj
    nick, mam nieco wiecej, niz 17, a nawet niz dwukrotnosc 17.
    Pozdrawiam; ide na kawkęwink
  • mii.krogulska 14.04.07, 01:27
    Witam,
    tak, wielu potrafi prognozować po roku i to nie jest lans i nie dotyczy tylko
    naszych kursów, ale kursantów Leszka Weresa czy Artura Święcha czy Jarka
    Gronetra również.
    Znajomość babliońskiej historii okazuje się użyteczna, choćby po to, aby
    wiedzieć jakie są podstawy, skąd się to wszystko wzięło i jak się w czasie
    zmieniło. Daruję sobie dalszą prace włożoną w ten wykład, bo jak widzę, nie jest
    to interesujące.

    Pozdrawiam, Mii


    --
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
    Albireo.pl
  • kita32 12.04.07, 20:30
    > Zastanawia mnie tylko czemu przez trzy (!) lata kursu nie czytaliście, nie
    > szukaliście, nie byliście nigdzie? Jak to jest, tak po ludzku i bliźniaczemu,
    > możliwe?

    Hi! hi! hi! Pewnie gdybym coś astrologicznego przeczytała, to wiedziałabym jak
    działa koniunkcja Neptuna z Merkurym i Słońcem, ale skoro na niczym się nie
    znam, to zmuszona jestem jak chłopek roztropek obserwowac na sobie, no i źle to
    obserwuję, bo autorytety twierdzą inaczej sad

    Co do nie szukania innych kursów, to akurat w moim przypadku trafiłaś. Nie
    miałam zapotrzebowania. Kurs Wojtka zajmował mi cały czas wolny, absorbował
    mnie w dzień i w nocy. "Podpasował" mi sposób pracy na kursie i entuzjazm
    współkursantów.
  • alina.grabowska 12.04.07, 16:06
    Kita! Napisałaś tak:
    > "[...]Zakładanie, że nikt siebie nie zna, bo nie potrafi spojrzeć na siebie z
    > dystansu i muszą jemu dopiero inni powiedzieć - jest, myślę, błędne, chociaż
    > nie całkowicie.[...]"
    a ja wcześniej napisałam tak:
    "Nie patrzysz na siebie z dystansu, bo musiałabyś wyjść z siebie i spojrzeć z
    pespektywy 100 m! Jaka jesteś wiesz, ale jak Cię odbierają inni, to musiałabyś
    ich zapytać i oczekiwać szczerej odpowiedzi! Większości nie będzie stać na
    szczerą odpowiedź i będą się migać..."

    Zatem proszę Cię: Czytaj dokładnie i ze zrozumieniemsmile
    Znasz siebie, ale ze swojej pozycji. Gdybyś mogła spojrzeć na siebie ze 100
    metrów, to miałabyś (może!) perspektywę drugiego człowieka. To, że rozważasz
    siebie w sobie nie oznacza jeszcze dystansu. Jest to początek drogi, a najlepiej
    poznawać i analizować siebie w środku i uzupełnić to spostrzeżeniami i
    obserwacją innych. Ale trzeba szczerze pytać i zaznaczyć, ze oczekuje się
    szczerej odpowiedzi. Nie wolno się potem na nikogo boczyć, gdy powie coś, co nam
    nie pasuje.
    I wtedy może lec w gruzach nasze wyobrażenie o sobie. Okaże się, że nasze
    starania nie przynoszą efektów, bo ludzie i tak widzą nas inaczej niż my siebie!
    Jeśli tak się okaże, to trzba teraz będzie popracować, by jeden obraz zlać z
    drugim, bo to jest takie jak tzw. widzenie stereo, gdy nagle jedno nieczynne
    długo oko zostanie włączone do normalnego widzenia.
    Same aspekty i ich położenie mówią wiele o człowieku, ale na tym diagnoza się
    nie kończy. Są znaki, domy, planet oraz stopnie indywidualne. Opis tych stopni
    indywidualnych jest w tzw. Zielonej Ariadnie u Leona Zawadzkiego. I teraz
    analizując horoskop należałoby popatrzeć czy coś się czasem nie powtarza w
    horoskopie wielokrotnie! Jeśli coś jest jeno raz, to wcale nie musi się
    uruchomić. Jesli o czymś mowa co krok, to wtedy należy na to zwrócić uwagę i
    potraktować jako wielce prawdopodobne. Mówiąc o tym WH mozemy go przestrzec i
    nie objawi się to jako coś najgorszego, bo osoba zrozumie, że tu jest dla niej
    zagrożenie.
    Alkoholizm nie tyczył się Ciebie, lecz był podany jako przykładsmile Jest po
    prostu znakomitym przykładem, tak jak i skłonność do używek innych typów.
    W opisach stopni indywidualnych jest opis pozytywny stopnia jak i negatywny. O
    wyborze interpretacji przesądzą aspekty do tego stopnia (koniunkcja i np. do
    niej trygon, albo do niej kwadrat) oraz tranzyty do stopnia zajętego przez
    planetę. Zatem Coś może się objawiać na różne sposoby. Raz jako napięcie, a
    innym razem jako wspomaganie. Trzeba dużo analizować i postrzegać całość -
    umiejętność syntezy. Jeśli wszystko jest rozczłonkowane, podzielone na
    fragmenty, to widzimy jeno kawałki szkieł oprawione w ołów, a nie postrzegamy
    piękna mozaiki całego witrażasmile Niby widzimy kolory, wiemy, że coś jest, ale
    całość dla nas nie istnieje.
    Piszesz dalej:
    > "Pronay pisze tak, że jest to podane konkretnie - daje to wrażenie, że coś wiemy
    >
    > o człowieku (tylko moze się nie zgadzać).
    > Arroy opisuje te same cechy tak ogólnie, że trudno to jakoś ukonkretnić lub
    > sobie wyobrazić, ale osoba, która ma takie aspekty wie, ze to co pisze Arroyo
    > jest zgodne z prawdą.
    >
    > Dla mnie nie ważne jest to, że opis Pronay'a jest negatywny, ale to, że jest
    > nieprawdziwy. To nie chodzi o to, żeby było miło, tylko o to, żeby było
    > prawdziwie."
    Już pisałam, że jedne rzeczy wychodzą w wieku 20 lat, a inne na starość. Nikt
    całe życie nie jest taki sam. Zawsze się nieco zmieniamy, nabieramy
    doświadczenia, jako młodzi jesteśmy bezwzględni, szybcy, narwani, a na starość
    zanim coś powiemy, to się zastanowimy, potrafimy odpuścić itd. Jesteśmy
    energiczni za młodu, a na starość raczej zwalniamy tempa. Nie jest to regułą, bo
    i żywotność jest u każdego różna.
    Pronay jest inny niż Arroyo. Arroyo ma dużo z Ryb, więc jest empatyczny, mglisty
    i umie nas uspokoić. Ale sama zauważyłaś, że: "Arroy opisuje te same cechy tak
    ogólnie, że trudno to jakoś ukonkretnić lub sobie wyobrazić..."
    Zatem sądzę, że przy takich opisach wszystko może do każdego pasować, a to też
    nie jest dobre.
    Nie wiem zresztą czy dobrze robisz tak oceniając Arroyo. Ja u niego widzę wiele
    konkretów, a nie samą mgłę neptunicznąsmile Patrz: "Cykle życia i związki
    interpersonalne" i zawarty w nich opis Wenus i Marsa w znakach - sam konkret!
    W Pronayu są konkrety. Dużo w nich negatywnych opisów aspektów, ale nie można im
    odmówić prawdy. Jeśli opisuje kwadraturę czy opozycję jako negatywną, to trzeba
    jeszce popatrzeć jak do tego ustawiły się inne planety, w jakich znakach i
    domach, bo mogą wiele zmodyfikować w tzw. diagnozie astrologicznej! Zatem opis
    pojedynczego aspektu u Pronaya czy u innych astrologów jest wzorcem zachowania
    przy jednoczesnym braku aspektów innych planet do tego połączenia! Ale
    najczęściej inne planety taki aspekt same aspektują! A poza tym umieszczenie
    tego w znakach i domach dopełnia obraz.
    Dlatego opisy Pronaya są słuszne na początku drogi w astrologii i warto
    znaczenie aspektów pamiętać. Potem się to wzbogaca o działabnie innych planet i
    obraz się układa w witrażsmile Przyglądanie się jednemu szkiełku nic nam nie da.
    Widzę, że mamy zupełnie inne podejście do analizy i syntezy astrologicznej. No
    cóż. Nie będę Cię przekonywała do Pronaya, bo jak widzę sama się musisz
    przekonaćsmile Każdy ma zresztą prawo wyboru podręcznika. Szkoda tylko, że teraz
    podręczników do nauczania czytania i pisania tak wiele i ćwiczenia do tego są i
    inne pomoce, a "Elementarz" Falskiego poszedł w odstawkę, bo Panie nauczycielki
    musiały same pisać w zeszycie wzór literki każdemu dziecku na początku
    linijkismile A kiedyś dzieci umiały pisać i czytać, a teraz niesmile I to samo jest
    z podręcznikami astrologii... Kiedyś ludzie umieli, a teraz błądzą... A
    podręczniki coraz słabsze będą, bo nowi też zaczną pisać, a sami są coraz słabsi...
    Cóż zresztą mówić ascendentalnemu Lwu? Powiedzieć, że się nie zgadzam, to
    położyć głowę pod topórsmile Król wie lepiejsmile
    I nie ma co roztrząsać. Każda z nas chyba pozostanie przy swoim, bo mamy inną
    szkołę i nne spojrzenia.
    Ja zarzucam Ci zbytni optymizm i nieprecyzyjność, ty mnie zarzucasz pesymizm i
    zbytnią sztywność interpretacji. Mamy inne spostrzeżenia i to doprowadza do
    różnic interpretacyjnych.
    Dla jednych będziesz bardzo pomocna, bo Twoja interpretacja i pomoc będzie im
    odpowiadać, a dla innych moja pomoc okaże sie trafniejsza. Ludzie są różni i
    potrzebuja różnych rodzajów dpradztwa. Wybiorą intuicyjnie pomoc tej osoby,
    która im może coś dać.
    Pozdrawiam
    Alina

  • kita32 12.04.07, 22:13
    Dzięki Alino za list i wyczerpującą odpowiedź.
    Zadałaś sobie dużo trudu.
    Dziękuję
    smile
    i pozdrawiam, Kita
  • 5ciastek 12.04.07, 18:14
    Ja pracuję wg szkoły wawelskiej. Inni mogą pracować wg: szkoły badeńskiej,
    szkoła chicagowska tez jest niezła. Szkoła elejska, szkoła frankfurcka, szkoła
    marburska, szkoła wenecka też mają swoich zwolenników...smilesmilesmile
    Sądzę,że szkoła to:
    "W nauce (zwłaszcza w filozofii) lub w sztuce: rodzina zbliżonych do siebie
    poglądów lub technik wspólnych dla różnych badaczy lub twórców" (wg Wikipedii).
    Zatem mozna mówić o szkole wedyjskiej, awestyjskiej, Ebertina. A nasza szkoła
    jest astrologią zachodnią. Na terenie Ameryki powstają nowe odłamy szkół, ale i
    tak bazą jest Europa i jej osiągnięcia w tej dziedzinie.
    My zaś korzenie mamy jednakie. Cóż, kiedy jedni pną się w górę a inni pozostają
    jako odrost...smile
    5ciastek



  • i.wet 14.04.07, 17:14
    A ja najbardziej nie lubię jak ktos mi mówi, co umiem, co wiem, co robiłam na
    kursie, jakie książki przeczytałam itd. kompletnie nie znając mnie, ani faktów.
    Na podstawie wycinku jakiegoś lub jednego zdania. Duża odwaga! sama nie
    miałabym az takiej smiałości w ocenianiu innych.
    Pytałam o Marsa i Saturna w moim horoskopie, ponieważ nie mam ochoty podawać
    publicznie swoich danych, a dziewczyny z kursu znają go i wiedzą gdzie mam te
    planety, ja też wiem wink i w jakich są domach także wink

    Pozdrawiam słonecznie smile
  • rencle 13.04.07, 20:45
    Cześć Ciastek, gdybyś chciał mogłbyś coś więcej o tej Szkole Wawelskiej napisać?
    Co ją charakteryzuje, czym się różni od pozostałych, probowałam szukać w google
    ale nie znalazłam. Nigdy jeszcze o niej nie słyszałam.
  • 5ciastek 13.04.07, 22:59
    Zasadnicza Szkoła Zawodowa
    im. Szewca Dratewki
    Wydział: Szewc
    kierunek: Jak pozbyć się upierdliwego i niechcianego smoka.
    Żartowałem, bo i tak nic tu innego w tym wątku nie pasowałosmile
    Łączy nas jedna szkoła. Każdy jednak wybrał innego pedagoga wiodącego. Zatem
    szkoła się rozlazła jak materiał zlany H2SO4smile (jeśli stężonym, to się zwęglił...)
    Pozdrówka
    5ciastek
  • lamoon 14.04.07, 12:50
    Napiszę jako rasowy bliźniak- 4 planety.
    To wcale nie jest tak, że każdy z nas jest taki sam, i nie poszukujemy innych
    dróg. Ja właśnie zaczynałam poważną naukę astrologii od Pronaya, od domów. Ale,
    ani Pronay ani nikt inny nie pokazał mi jak dogłębnie zrozumieć radix. Pokazał
    to Wojtek Jóźwiak, swoimi sposobami, wcale NIE GORSZYMI tylko INNYMI. Do tego
    nie jest potrzebna znajomość domów. To ze je znam to moja sprawa, nikogo też nie
    przekonywałam do tej metody. Tak samo jak o tego że aspekty do nie obsadzonych
    osi działają. Moim zdaniem w radixie także. To są moje spostrzeżenia, ale nie
    będę się z nikim kłócić i nazywać niedouczonym tylko dlatego, że w to nie
    wierzy. Trochę tolerancji- tak po bliźniaczemu.
    Tolerancji we wszystkim smile Pamiętam, to było tak z 12,13 lat temu, umiejąc już
    dobrze (na piechotę) wyliczyć horoskop, ale nie umiejąc połączyć wszystkich
    elementów, wykreśliłam koleżance z liceum kosmogram. Wyszło że ma asc w byku.
    Jak to w byku? To niemożliwe, ja mam w byku więc musiałaby być podobna do mnie.
    A nie jest. Kurcze, załamałam się wtedy, nawet rozmawiałyśmy czy godzina jest na
    pewno dobra, wszystko się zgadzało oprócz „ wszystkiego” Zawaliło się wtedy moje
    „betonowe” (wyuczone z dostępnych ówcześnie książek) postrzeganie astrologii.
    Teraz śmieję się z tego, ale dzięki temu przekroczyłam jakiś próg, który
    otworzył mi dalsze drzwi i oczy.
    Ja osobiście nie poszukuję mistrzów, poszukuję przewodników, którzy nie będą
    nazywać się wszechwiedzącymi tylko pokażą drogę – a co później zrobię to już
    moja sprawa. To właśnie otrzymałam na kursie W. Jóźwiaka.

    Ciągnąć „bliźniaczy” temat – to co lubię to wymiana spostrzeżeń, które wcale nie
    muszą okazać się prawdziwe, ale jak się nie pyta to jak można znaleźć odpowiedź?
    Co najważniejsze - nikt z nas się nie zatrzymuje, szukamy dalej i najmilsza
    jest właśnie wymiana zdań i doświadczeń.

    Aha, czytając czasami inne gazetowe forum, to tam aż roi się od fikcji, fantazji
    itp. ale nie zauważyłam takich reakcji. Czyżby dlatego ze tam są sami swoi?
    pozdrawiam gorąco
  • kita32 15.04.07, 10:40
    Dzięki Alfinko!

    Podsunęłaś mi myśl, zeby założyć wątek z linkami do stron.
    Jeszcze dzisiaj to zrobię smile
  • dorotka306 01.05.07, 11:34
    Czy Waszym zdaniem jest sens zapisania sie do klubu Wojtka Jóżwiaka?kursu teraz
    nie ma,pozostaje tylko klub,a nie wiem czy z bardzo mała wiedzą informacje tam
    zawarte,rozmowy itp. bedą dla początkującej zrozumiałe.potrzebuję kogoś kto by
    mnie poprowadził wskazywał co jest ważne,na co zwrócić uwagę,bo niestety z
    czytając ksiązki nie potrafie wyłapać co jest najistotniejsze.jak myślicie,klub
    to dobry pomysł?czy poczekać na kurs?
  • kita32 01.05.07, 12:35
    Na kurs radzę zapisać się, o ile nastawisz się na intensywną pracę, bo wtedy
    naprawdę się korzysta z kursu.
    Jak będzie wyglądał kurs - tego nie da się przewidzieć, bo Wojtek jest uranikiem
    wink, ale on dobrze, przejrzyście uczy.

    W tej chwili warto się zapisać do Klubu o ile interesujesz się tarotem, bo
    część tarotowa, otworzona w tym roku, jest bardzo aktywna. Natomiast część
    astrologiczna teraz, gdy Wojtek multum energii ładuje w sprawy związane z
    wydawaniem swojej książki, jest auktualnie lekko zaniedbana, przynajmniej takie
    mam wrażenie...
  • domitrax 27.09.17, 23:39
    Mniej teorii a więcej praktyki, to sprawdza się raczej ogólnie smile. Najgorsze co można robić to wywalić na stół masę teorii w postaci znaczeń gwiazd itd. a zapomnieć u najbardziej bazowych czynnikach.


    ____________
    www.horoskop360.pl/horoskop-roczny

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka