Dodaj do ulubionych

Kredyty tylko w złotówkach!!!

09.12.05, 09:03
Słyszeliście już ten poroniony pomysł na kredyty tylko w złotówkach??? Dziś
rano w radniu podawali, że od lutego mają być tylko udzielane kredyty w
złotówkach i podawali symulację kredytu na 150 tyś. w złotówkach oddasz 280
tyś. w euro byś oddał 218 tyś a we frankach ok. 190 tyś. Prosta symulacja
chce kupić mieszkanie za ok. 150 tyś kredyt na 100% w PLN rata równa wynosi
891 zł, ta sam wykokość kredytu i rata we frankach 628 zł.
Edytor zaawansowany
  • ellizabeta 09.12.05, 11:05
    czy ktoś mi może powiedzieć, bo ja chyba jestem na to za krótka, komu zależy i
    kto ma w tym interes żeby obrzydzić ludziom kredyt w CHF. Czytając wypowiedzi
    na forum i dzisiejszą informację w Gazecie Wyborczej że kredyty mają być
    udzielane tylko w PLN oddnoszę wrażenie że zawiązało się jakieś lobby na
    rzecz "obrzydzenia" ludziom kredytu w CHF. A dla mnie rachunek jest prosty już
    po lekturze kilku zaledwie ofert: BPH kredyt w PLN od 6,20, CHF od 3,12, Fortis
    PLN od 5,77% CHF 2,24, PKOBP PLN od 5,34 CHF od 1,76 (kredyt powyżej 150 tys. z
    minimalnym wkładem własnym), ofert innych banków chyba już nie muszę wymianiać.
    Więc o co w tym wszystkim chodzi?
  • homohominilupus 09.12.05, 11:07
    mamy brac kredyt w czerwcu 2006, planowalismy wziecie kredytu we frankach. Nie
    wiem co to bedzie, na razie nie zamierzam wpadac w panike ale pieknie chce nas
    kochane panstwo urzadzic...
  • magdastas10 09.12.05, 11:20
    Moim skromnym zdaniem kredyty w innych walutach niż złotówka nie są zbyt na
    rękę bankom, które po prostu dużo mniej zarabiają na nich. Każda symulacja
    spłaty kredytu spłacanego w zł i innych walutach pokazuje, że korzystniej dla
    klienta jest wybrać kredyt nie w zł, a np. w CHF. No właśnie korzystniej dla
    klienta, tzn mniej korzystnie dla banku. Dlatego lobby bankowe chce ukrócić
    sprzedaż tego typu produktów. Wszyscy, którzy zastanawiają się nad kredytem
    powinni rozważyć czy nie wziąc go jeszcze teraz (oczywiście gdy mają taką
    możliwość) gdy ten głupi przepis nie obowiązuje, gdyż mogą być niezłą sumę "w
    plecy" w przyszłym roku.
  • starchaser 09.12.05, 11:43
    bzdura - to o Twoim twierdzeniu, że banki zarabiają dużo mniej na kredytach walutowych. Przyjęłaś niepoprawnie dane wejściowe to i wniosek musiał być błędny. Wiesz co to LIBOR, WIBOR oraz marże?
  • jbloko 09.12.05, 12:26
    To w takim razie jak inaczej wytlumaczyc te zapędy w kierunku ograniczenia
    kredytów walutowych??? Bo zasłanianie sie tym, ze klienci nie są świadomi
    ryzyka kursowego jest - mówiąc delikatnie - zbyt naiwne... w każdej chwili
    istnieje możliwośc przewalutowania na PLN (zwykle bez prowizji), a argument, ze
    klienci dokonują tego w nieodpowiednich momemntach nie przekonuje... Od kiedy
    to banki troszczą się o portfele klientów ?? A tak a propos WIBOR I LIBOR - jak
    tlumaczyc ze WIBOR jest tak znacząco wyższy? Dlaczego w innych krajach można
    uzyskać kredyt w rodzimej walucie przy oprocentowaniu ok 2% a nie 6-7%. Póki co
    inflacja jest tak znikoma ze WIBOR zdecydowanie jest za wysoki - a odsetki
    wynikające z WIBORU (poza marżą) to niby gdzie trafiają, jesli nie do kasy
    banku ??
  • magdastas10 09.12.05, 12:42
    jblako ma rację też tak myślę, jesli ktoś nie wierzy w to za to wierzy w
    altruistyczne zapędy banków w Polsce (dużych banków), które rzekomo troszczą
    się o "nieuświadomionych" klientów, zaciągających kredyty walutowe, to niech
    przeczyta artykuł w gazecie na pierwszej stronie. To jest po prostu wojna
    dużych banków (ING, BZWBK, PKO itp.) z małymi, które specjalizują się w
    tańszych kredytach walutowych. Wykoszenie konkurencji będzie na pewno korzystne
    dla nich samych a nie dla "biednych, naiwnych" klientów.
  • nea78 09.12.05, 14:59
    Banki troszczą się wyłącznie o swój interes a tłumaczenie się że te zmiany to
    dla dobra klienta są wręcz żenujące. Jeżeli za pomysłem zablokowania kredytów
    walutowych poszło by obniżenie stóp procentowych np. do 3% na kredyty
    złotówkowe to jestm za, ale jezeli by ono utrzymało sie na obecnym, poziomie to
    bankowcom mogę pogratulować takiego optymizmu smile Jeżeli te zmiany wejdą i
    utrzymaja się to prędzej "uciułam" na swoje mieszkanie niż wezmę kredyt. Ja
    jestem o tyle w komfortowej sytuacji, że mieszkam z rodzicami i póki co życie
    pod mostem mi nie grozi.
  • al9 09.12.05, 15:28
    Ludzie, umiecie czytać????
    czyj ten pomysł?
    Banków?
    związek Banków Polskich czeka na projekt..
    te pomysły maja urzędniczyny z nadzoru bankowego od Balcerowicza!!!!
    W Waszym (hehe) interesie !!!
    ze niby bezpieczniej...
    Banki śie wsciekają i myslą o tym to samo co Wy!!!
    ----
    al
  • kilovolt 09.12.05, 15:34
    Oczywiście, że bankom jest ta zmiana bardzo nie na rękę, oprócz tych co dzielają
    tylko kredyty złotówkowe i to one najbardziej lobbują za kredytami złotówkowymi,
    pozostałe banki tylko na tym stracą.
  • nea78 09.12.05, 16:30
    Nie takie newinne, jeżeli Związek Banków Polskich poprze pomysł nadzoru
    bankowego to banki, które wcale się nie opowiadają za tym pomysłem i tak będą
    go musiały przestrzegać, gdyż rekomendacja jest równoznaczna z nakazem dla
    banków. Jeżeli banki się nie będą stosowały sie do rekomendacji, to nadzór może
    wystosować polecenie nadzorcze a jak i to nie pomoże to są sankcje i kary
    pieniężne. Już widze bank, który dla interesu klienta naraża się dobrowolnie na
    sankcje i kary peniężne.
  • starchaser 12.12.05, 09:28
    biznes.onet.pl/5,1300293,prasa.html
    cytuję " Pożyczki mieszkaniowe we frankach, euro czy dolarach są bardziej dochodowe niż w złotych, ponieważ marża wliczona w oprocentowanie jest dwukrotnie wyższa. Dodatkowo banki zarabiają na tzw. spreadzie, czyli różnicy w kursach przy udzieleniu kredytu oraz przeliczaniu spłacanych rat"

    nadal się upierasz?
  • herox 09.12.05, 17:45
    Ludzie !!!
    Zastanówcie się co piszecie.
    Ogarnęła was mania pędu po przewartościowane mieszkania, których
    realna wartość wynosi 50% ceny.

    Takie posunięcie Związku Banków Polskich to i tak za późno.
    Ograniczenia kredytów walutowych powinny być wprowadzone już dawno temu.
    Nie musiał być to zakaz, ale np. warunek 40% wkładu własnego.

    Czy zdajecie sobie sprawę na jakie ryzyko nastawiony jest bank, którego
    portfel kredytowy składa się w większości z kredytu w CHF na 100% wartości
    nieruchomości?
    A co będzie jak spadną ceny mieszkań a złotówka się osłabi?
    Bank nie odzyska pieniędzy bo z jednej strony nieruchomość nie będzie pokrywała
    wartości kredytu, przez co marża ze względu na ryzyko będzie musiała być wyższa.
    Wyższa marża + wyższy kurs CHF to istny gwóźdź do trumny dla klienta, który
    bierze kredyt na swoją maksymalną zdolność kredytową.
    Krach gotowy.

    Owczy pęd banków do prześcigania się w łatwym udzielaniu kredytów i owczy pęd
    klientów po zakup mieszkań o nieracjonalnych cenach to prosta ścieżka do krachu.

    Taka decyzja jest z korzyśćią zarówna dla klientów, którzy już mają kredyty
    będą mieć i dla banków.

    Należy pamiętać o takim pojęciu jak RYZYKO. We wszystkim co się robi w życiu.
  • nea78 09.12.05, 17:54
    Cha...cha...a nasz kochany rząd zapowiada że nie podniesie akcyzy ale poprze
    radę polityki pieniężnej na podniesienie stóp procentówych....
  • kilovolt 09.12.05, 18:44
    Naiwny jesteś, jeżeli sądzisz że zakaz pożyczania w walutach obcych obniży ceny
    mieszkań, a prawdziwym gwoździem do trumny może stać się oprocentowanie kredytów
    złotowych. Z interesem klientów to nie ma nic wspólnego.
  • nea78 09.12.05, 18:51
    Na takim obrocie sprawy główne stracą młodzi ludzie, którzy bez kredytu nie mają
    szans na swoje mieszkanie i developerzy, którzy nie będą mieli dla kogo budować.
  • starchaser 09.12.05, 20:03
    "developerzy, którzy nie będą mieli dla kogo budować." ????? buhahahah, dobre sobie... już teraz ponad 15% mieszkań to apartamentowce. niedługo ten odsetek wzrośnie.. a jeszcze niedawno wynosił 1%.
  • jbloko 10.12.05, 16:28
    jasne ... moze chcesz powiedziec ze niedlugo apartamentowce beda stanowic
    prawie 100% ?? Apartamentowce sa stad bo czesc ludzi (tylko mala czesc sie
    bardzo wzbogacila i kupuje np na wynajem jako lokate) oraz pojawila sie grupa
    zagranicznch spekulantow... Ja raczej sadze ze wiele wiecej sie tych
    apartamentowcow nie bedzie budować. Dlaczego najtrudniej jest sprzedawać
    deweloperom najwieksze mieszkania??? i tych najwiecej jest wsród pustostanów.
    Glówna sprzedaz to masowe mieszkania ktore zawsze beda stanowic podstawowy
    produkt deweloperow - bo najwieksza grupa klientow to przecietni ludzie
    potrzebujacy wlasnego mieszkania.
    A co do przewartosciowanych mieszkan - to po czesci prawda, szczegolnie jesli
    popatrzymy na kosmiczne ceny mieszkan w betonowych blokach - mrówkowcach w
    dobrych lokalizacjach Warszawy. Niestety lokalizacja bierze górę i dopóki są
    ludzie (zwykle przyjezdni) ktorza sa w stanie zaplacic takie kwoty za takie
    mieszkania - ich wartosc bedzie caly czas tak wysoka. I raczej nie zapowiada
    sie na najblizsza i nawet dalsza przyszlosc, zeby spadla liczba chetnych na
    mieszkania w miastach gdzie jest praca... moim zdaniem jest to nieco
    przesadzona retoryka / wizja bankow z klopotem w postaci mieszkan, ktorych
    wartosc drastycznie spadla... Chcialbym zeby spadla, ale wole nie czekac az to
    sie stanie bo mogę nie dożyc sad((
  • czuk1 11.12.05, 10:45
    Na takim obrocie sprawy główne stracą młodzi ludzie, którzy bez kredytu nie maj
    > ą
    > szans na swoje mieszkanie i developerzy, którzy nie będą mieli dla kogo budować
    > .

    ...........Jeśli nie będą mieli dla kogo budować to nie będą budować i ...nie
    nie będą developerami inwestującymi ........ich i rządu problem..... a straci jak
    zwykle potrzebujący mieszkania.
    m
  • sly_balb 13.12.05, 12:09
    (...wypowiedz watpliwie spojna...)

    "...spadna ceny mieszkan, zlotowka sie oslabi. Banki..."
    jak sie oslabi zlotowka, to wzrosnie u nas inflacja, a dalej RPP podniesie stopy
    %, czyli dla kredytobiorcy 'zlotowkowego' tez wzrosnie koszt kredytu ! Wiec
    wzrost kursu CHF (czy oslabienie PLN), bedzie mial w konsekwencji wplyw na obie
    grupy kredytobiorcow.
    'RYZYKO'(walutowe): sklonnosc do ryzyka jest kwestia subiektywna i mysle ze
    kazdy (wiekszosc) dokonuje wyboru na podstawie indywidualnej sklonnosci do
    ryzyka: i dlatego jedni (bardziej sklonni...) wybieraja kredyt w CHF (bo gore
    nad mozliwoscia niekorzystnego kursu bierze duza roznica w finansowym obciazeniu
    ratami w PLN i CHF), inni (mniej sklonni...) biora w PLN (wola placic wieksze
    raty niz narazac sie na ryzyko niekorzystnego kursu).

    "...przewartosciowane mieszkania..."
    wydaje mi sie, ze 'cos' jest warte tyle za ile sie sprzeda to 'cos';
    poza tym nie slyszalem zeby KWA KWA cos 'obiecywali' w temacie obnizenia cen
    mieszkan smile
  • demoniq76 13.12.05, 15:53
    Ta wypowiedź brzmi jak pohukiwania BZ WBK, ING BŚląskiego czy PKO SA, które mają
    w zasadzie głównie kredyty w PLNach. Im to bardzo na rękę. Tyle że jeśli
    oprocentowanie kredytów złotówkowych pozostanie na takim zabójczym poziomie,
    bardzo wielu ludzi nie będzie stać na kredyt w ogóle (zdolność kredytowa). A to
    oznacza że budownictwo NAPRAWDĘ padnie na pysk. Czyli że siądzie nam sektor,
    który całkiem dobrze się ostatnio rozwijał. Kto tego chce??
  • herox 14.12.05, 12:08
    Dobrze piszesz - "wielu ludzi nie będzie stać na kredyt w ogóle".
    Teraz większości ludzi dostających kredyt na ten kredyt po prostu nie stać, a
    jednak bank im je przyznają.
    Czy to jest zdrowe?

    Jesteśmy biednym narodem, a kupowanie koszmarnie drogich (ceny dorównują
    zachodnim stolicom) mieszkań jest u nas na porządku dziennym.
    Przecież nas na to nie stać - szacowane są jakieś wirtualne zdolności kredytowe
    w egzotycznych dla nas walutach i szaleństwo trwa.
    To jest po prostu szaleństwo, w którym prześcigają się klienci, bank,
    developerzy, pośrednicy kredytowi, agenci nieruchomości. Wszyscy na tym
    szaleństwie korzystają. Jedynymi przegranymi z tej bitwy wyjdą klienci i w
    jakimś stopniu banki.

    Dla żadnego z klientów nie jest korzystne zahamowanie kredytów CHF, ale czasami
    trzeba podejmować radykalne kroki działając dla dobra ogółu.

    Rozpasanie i zapędy naszych rodaków sa naprawdę niesamowite. Jak to szybko
    dołączyliśmy pod względem wymagań do najbogatszych krajów.
    Szkoda tylke, że za wymaganiami nie idą przychody, które te wymagania mogłyby
    pokryć.
  • demoniq76 13.12.05, 15:57
    O tą wypowiedz mi chodziło:


    herox napisał:

    > Ludzie !!!
    > Zastanówcie się co piszecie.
    > Ogarnęła was mania pędu po przewartościowane mieszkania, których
    > realna wartość wynosi 50% ceny.
    >
    > Takie posunięcie Związku Banków Polskich to i tak za późno.
    > Ograniczenia kredytów walutowych powinny być wprowadzone już dawno temu.
    > Nie musiał być to zakaz, ale np. warunek 40% wkładu własnego.
  • nea78 14.12.05, 12:54
    Od momentu pojawienia się informacji na temat zablokowania kredytów walutowych,
    śledzę dostępne informacje na ten temat. Słyszałam i czytałam wiele wypowiedzi
    różnego rodzaju specjalistów i w wielu opianiach ten pomysł nie jest oceniany
    pozytywnie. Rozumiem ryzyko banków, które w 70% mają umowy kredytowe podpisame
    w walucie obcej, ale z drugiej strony rozumiem też klienta który mogąc płacić
    700 zł raty miesięcznej kredytu zamiast 1000 zł to wybierze 700zł. Ryzyko
    walutowe o których się mówi jest oczywiście tylko ja uważam, że taki kredyt
    walutowy faktycznie byłby dla klienta bardzo niebiezpieczny w momencie gdy nie
    może go przewalutowac na PLN. Wtedy możemy mówić że faktycznie że jest duże
    ryzyko...ale jeśli się nie mylę to chyba we wszytskich kredytach walutowych
    jest taka możliwość może nie jest to zawsze bezpłatne ale jest. Jeżeli chcą
    ogarniczyć udzielanie kredytów w walutach to niech wprowadzą np. obowiązkowy
    wkład własny np. 30% przy kredytcie 250 tys. byłaby to kwota 75 tys. Myślę, że
    banki ograniczając swoja ofertę poprzez usunięcie z niej kredytów walutowych i
    nie poprawą oferty na kredyty w złotówkach -stracą. Nie znam firmy, która
    ograniczając swoja ofertę o produkty które się sprzedają, poprawiła sprzedaż
    produktówch, których dotychczas sprzedawała mniej. No cóż ale jest to moje
    skromne zdanie pożyjemy zobaczymy.
  • herox 14.12.05, 16:31
    Możliwość przewalutowania kredytu w ŻADNYM stopniu nie zabezpiecza
    przed ryzykiem.
    Wręcz przeciwnie: ryzyko jest w tym wypadku znacznie WIĘKSZE.

    Przyczyna leży jak zwykle w podstawowych odruchach człowieka, w jego psychice.
    Niestety jest to udowodnione i potwierdzone, że podobne decyzje, jak
    przewalutowanie są podejmowane w najgorszym możliwym momencie.

    Gracz giełdowy, jeżeli chce być wytrawnym graczem musi się uczuć sztuki
    podejmowania decyzji zakup/sprzedaż przez wiele lat. Wiele razy popełni błąd
    polegający na zbyt późnej sprzedaż, bądź zbyt późnym kupnie.
    Człowiek zawsze próbuje uzasadnić swoje działanie i nie jest skłonny w
    odpowiednim momencie uciąć strat i pogodzić się z małymi stratami.
    Czeka dalej (oglądając bądź spadające akcje bądź drożejącą walutę), czeka,
    czeka, ... aż nie wytrzymuje psychicznie i pęka. Zamiast zrealizować 10%
    straty, realizuje stratę 50 czy 80%.
    Takie same mechanizmy rządzą emocjami na giełdzie jak i emocjami przy
    posiadaniu kredytu walutowego.
    Tylko, że gracze giełdowi mają masę okazji, żeby się nauczyć kontrolować
    psychikę, a kredyciarze walutowi niestety mogą nie przeżyć 2-3 złych decyzji
    przewalutowania.
    Taka jest niestety smutna prawda. A najsmutniejsze jest to, że wszyscy wierzą w
    swój niesamowity instynkt i nos do podejmowania decyzji finansowych.
    Obudźcie się ludzie - poczytajcie trochę książek, potrenujcie na wirtualnych
    rynkach finansowych i dopiero wtedy podejmujcie decyzję.
  • starchaser 14.12.05, 16:40
    herox -> lepszej wypowiedzi sam bym nie napisał wink
    od dobrych paru lat gram na giełdach - pamiętam jak działała psychika niedoświadczonego człowieka.
  • jbloko 14.12.05, 17:22
    a ja sie nie boje smile
    Na szczescie w kredytach rzeczywistosc nie zmienia sie az tak szybko jak na
    gieldzie (z czym kojarzy sie anekdotyczny obrazek maklera non-stop z komórką,
    nawet w WC... smile
    Wiekszosc obecnych ofert kredytowych w CHF gwarantuje bezplatne
    przewalutowanie. Czasami koszt wynosi np 1% pozostalego do splacenia kredytu.
    Poki co wg obliczen kurs franka musialby skoczyc chyba dwukrotnie, zeby raty
    CHF zrownaly sie z PLN. Zatem wystarczy prosta zasada: placimy raty w CHF
    dopoki nie przewyzszaja one rat w PLN dla tej samej kwoty w danym momemncie.
    Jezeli sytuacja niekorzystna utrzymuje sie (tzn nasze raty w CHF przewyzszaja
    PLN dla analogicznego kredytu) - robimy przewalutowanie. Ale zakladajac ze
    jeszcze jakis czas to nie nastapi - sporo zyskamy, tzn sporo zostanie w naszym
    portfelu!! Wiec gdzie tu to wielkie ryzyko?? Zakladam ze nie mowimy o
    kredytobiorcach ktorzy maja pełne majtki i przewalutowuja przy nieznacznym
    wzroscie kursu CHF... podobnie z LIBOREM. Może o czymś zapominam ??? Po prostu
    korzystać z niskich rat dopoki sa one nizsze od rat w PLN a gdy sie odwroci,
    przewalutowac i juz. Oczywiscie gdy nastapi ten moment zrównania - bedzie pole
    dla ryzykantow - tzn jak dlugo beda zwlekac liczac ze stan powroci do
    poprzedniego (i placic wyzsze raty).... Przyjmujac zas powyższą postawe
    maloryzykancką (a to zależy od nas samych) - ryzykujemy niewiele !
  • marekgal 15.12.05, 09:43
    Wszyscy przestrzegają przed przewalutowywaniem w najgorszym momencie... a jakos
    nikt nie podaje, kiedy teoretycznie był by moment idealny (nawet przyjmując
    nierealne założenie, że wiemy dokłądnie jak w przyszłosci będą się kształtować
    stopy procentowe i kursy walut).
    No kiedy?
  • doradca.ing 15.12.05, 18:19
    Teoretycznie-to można by się wysilić na wyliczenia "dobrego momentu",ale
    TYLKO TEORETYCZNIEsmile.
    P.S.Ekonomiści-mają taki wpłym na gospodarkę,jak meteorolodzy-na
    pogodę.Pozdrawiam wszystkich.

    marekgal napisał:

    > Wszyscy przestrzegają przed przewalutowywaniem w najgorszym momencie... a
    jakos
    >
    > nikt nie podaje, kiedy teoretycznie był by moment idealny (nawet przyjmując
    > nierealne założenie, że wiemy dokłądnie jak w przyszłosci będą się
    kształtować
    > stopy procentowe i kursy walut).
    > No kiedy?
  • doradca.ing 15.12.05, 18:10
    Witaj.Ładnie to wyłuskałeśsmile.Takie wiadomości należy zapisać "złotymi
    głoskami".Serio.Myślę jednak,że nieliczni wezmą to do serca.Pozdrawiam.
    herox napisał:

    > Możliwość przewalutowania kredytu w ŻADNYM stopniu nie zabezpiecza
    > przed ryzykiem.
    > Wręcz przeciwnie: ryzyko jest w tym wypadku znacznie WIĘKSZE.
    >
  • jbloko 16.12.05, 09:46
    Ja mam w takim propozycje, np do xeroxa i innych ekspertów na tym forum: bylbym
    ogromnie wdzieczny za konkrety, tzn dokladne wyjasnienie dlaczego ryzyko przy
    mozliwości przewalutowania jest znacznie większe??? Tylu jest ekspertów
    autorytatywnie wypowiadających sie na tym forum, a jak na razie nikt DOKŁADNIE
    nie opisał na czym polega to ZNACZNIE WIEKSZE ryzyko kredytow walutowych, nikt
    nie nakreslił przykładowych "wielce prawdopodobnych" czarnych scenariuszy... W
    moim poprzednim poscie zaproponowalem prosta strategie: splacac raty walutowe
    dopoki sa nizsze, a gdy rosnące oprocentowanie kredytu walutowego przekroczy
    złotówkowy - przewalutowac. Nikt nie odpowie teraz na pytanie kiedy to nastąpi,
    ale jedno jest pewne: przez ten cały czas gdy spłacamy niższe raty - wiecej
    zostaje w kieszeni i wiecej zaoszczedzamy (różnice dochodzą do kilkuset zł
    miesięcznie). Wiec gdzie to wielkie ryzyko?? poprosze konkrety a nie
    ogólniki smile))

    herox napisał:

    > Możliwość przewalutowania kredytu w ŻADNYM stopniu nie zabezpiecza
    > przed ryzykiem.
    > Wręcz przeciwnie: ryzyko jest w tym wypadku znacznie WIĘKSZE.
    >


  • elizawoz 15.12.05, 18:13
    witam wszystkich,
    ostatnio z uwagą śledzę wszelkie informacje odnośnie kredytów mieszkaniowych,
    gdyż sama noszę się z zamiarem zaciągnięcia takowego. burzę wywołała ostatnia
    propozycja odnośnie zakazania czy ograniczenia udzielania kredytów hipotecznych
    w walutach obcych. głównym argumentem jest tzw. ryzyko walutowe. sama nie jestem
    ekspertem w tym zagadnieniu ale znalałam w sieci ciekawą propozycję - bezpłatne
    spotkania w fundacji kredytu hipotecznego. termin to już ten poniedziałek. ja
    się wybieram. dla zainteresowanych link do opisu całego spotkania:
    www.fukrehip.pl/Default.aspx?tabid=166
    pozdrawiam
    eliza woźniak
  • jbloko 16.12.05, 09:56
    dzieki za zaproszenie, niestety nie bede mogl tam być, ale mam ogromną nadzieje
    ze ktoś sie podzieli z nami jakimis konkretami wyniesionymi z tego spotkania.
    Mnie najbartdziej zależy na konkretach dotyczących tego "znacznie wiekszego
    ryzyka kredytów walutowych" którym sie teraz wszystkich straszy... A straszenie
    polega na używaniu nic nie mówiących OGÓLNIKÓW typu: "kredytobiorcy zwykle
    robia przewalutowanie w najmniej odpowiednim momencie" itd. Wg mnie najmniej
    odpowiedni moment byl wtedy gdy raty byly najtańsze a oprocentowanie najniższe,
    a ze teraz LIBOR idzie w górę, ten najmniej odpowiedni moment na razie
    minął smile)))
    Bede bardzo wdzieczny za KONKRETNE argumenty, konkretne czarne scenariusze
    powodujące ze biedny kredytobiorca walutowy znajdzie sie wkrótce w jakiejś
    pułapce bez wyjścia, bedzie niewypłacalny, straci mieszkanie, itd...
    pozdr

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka