Dodaj do ulubionych

Nie umiem wybaczyć jej zdrady…

27.09.11, 16:36
Wiem, że pewnie wielkiej pomocy tu nie znajdę, bo pomóc sam sobie mogę tylko…
Ale tonący brzytwy się chwyta… Czy może wyżalić się muszę…
Zdradziła mnie żona… Z kolega z pracy to zrobiła, od dawna „wokół siebie chodzili”. Wiedziałem że ma kolegę, którego lubi ale któż ich nie ma. Ja tez mam koleżanki, które lubię.
Aż w końcu się to stało. Dowiedziałem się, przyznała się. Spotykali się (w „tych” celach) przez pół roku. Prosiła o wybaczenie, mówiła że to się nie powtórzy.
Jest dobrą żoną, wiem (właśnie, czy wiem?) że mnie kocha… Poza tym nie było większych problemów. Jasne, jakieś kłótnie, jakieś ciche dni, ale to raczej wyjątki niż norma. Zwykłe małżeństwo. W seksie też nie było źle…
Niby wybaczyłem (bo KOCHAM ją!!!), ale nie mogę się z tym pogodzić. Że ktoś ją… Moją żonę.. Że ona mogła mi to zrobić.
Edytor zaawansowany
  • bitygolftrojka 27.09.11, 18:30
    To odpowiedź dla Ciebie, ale też dotycząca innych wątków.
    Miałem podobną sytuację. Też ją „nakryłem”. Nawet nie na zdradzie, ale na „podwójnym życiu”. Już nie wchodząc w szczegóły, przez większość czasu trwania naszego związku miała stałych kochanków. Trzech (nie jednocześnie).
    Niby powodem tego co robiła, był jej temperament. Że ona musi mieć odmianę. Że ze mnie była zadowolona, ale nie może „jeść jednego rodzaju batonika”, nawet jeśli to ten ulubiony. A przed związaniem się ze mną miała bogate życie erotyczne i duże doświadczenie.
    Najpierw czułem się tak jak Ty. Samobójcze myśli miałem. Też „niby-wybaczyłem” i też ciężko było mi z tym żyć. Ona też się kajała, i też poza tym była dobrą żoną.
    Chciałem z nią być dalej, więc… zacząłem to sobie racjonalizować. I doszedłem do wniosku, że… to działa! I teraz uważam, że… nic się nie stało!
    Mam wspaniałą żonę. Jest nam razem super. Żona jest wierna i lojalna. Mamy do siebie 100% zaufanie. Wiem, że żona jest gotowa do poświęceń dla mnie, wiem jak opiekowała się mną, gdy leżałem po wypadku. Cóż więc złego, że lubi seks? I że chce odmiany?
    Cóż złego w tym, że inny facet ją dotyka i całuje? Co złego, że członek czy język innego faceta wsuwa się do jaj pochwy. Przecież to tylko dwa „kawałki mięsa” się o siebie pocierają.
    Serio – tak teraz na to patrzę. I „pozwoliłem” żonie spotykać się z tamtymi dalej. I żyję. I jest super!
  • cyberbrain666666 03.06.13, 18:30
    U mnie tak samo wybaczyłem i wszystko wróciło do normy!!!
  • bitygolftrojka 27.09.11, 18:32
    To odpowiedź dla Ciebie, ale też dotycząca innych wątków.
    Miałem podobną sytuację. Też ją „nakryłem”. Nawet nie na zdradzie, ale na „podwójnym życiu”. Już nie wchodząc w szczegóły, przez większość czasu trwania naszego związku miała stałych kochanków. Trzech (nie jednocześnie).
    Niby powodem tego co robiła, był jej temperament. Że ona musi mieć odmianę. Że ze mnie była zadowolona, ale nie może „jeść jednego rodzaju batonika”, nawet jeśli to ten ulubiony. A przed związaniem się ze mną miała bogate życie erotyczne i duże doświadczenie.
    Najpierw czułem się tak jak Ty. Samobójcze myśli miałem. Też „niby-wybaczyłem” i też ciężko było mi z tym żyć. Ona też się kajała, i też poza tym była dobrą żoną.
    Chciałem z nią być dalej, więc… zacząłem to sobie racjonalizować. I doszedłem do wniosku, że… to działa! I teraz uważam, że… nic się nie stało!
    Mam wspaniałą żonę. Jest nam razem super. Żona jest wierna i lojalna. Mamy do siebie 100% zaufanie. Wiem, że żona jest gotowa do poświęceń dla mnie, wiem jak opiekowała się mną, gdy leżałem po wypadku. Cóż więc złego, że lubi seks? I że chce odmiany?
    Cóż złego w tym, że inny facet ją dotyka i całuje? Co złego, że członek czy język innego faceta wsuwa się do jaj pochwy. Przecież to tylko dwa „kawałki mięsa” się o siebie pocierają.
    Serio – tak teraz na to patrzę. I „pozwoliłem” żonie spotykać się z tamtymi dalej. I żyję. I jest super!
  • poligam 06.10.11, 12:49
    Pomóc nie pomogę ale napiszę jak to wygląda z drugiej strony.

    Sytuacja jak u ciebie.
    Jakby co to też jestem żonaty i mam dobrą żonę - normalne małżeństwo
    Poznałem koleżankę z pracy - mężatkę.
    Miła sympatyczna - od razu wpadła mi w oko na imprezie zakładowej.
    Dużo maili, częste rozmowy w końcu spotkania.
    Wyjaśniliśmy sobie że nie będziemy robić rewolucji w swoim życiu
    Ona ma kochającą rodzinę i ja też.
    Pół roku to trwało zanim przez głupotę z smsem się wydało.
    Padły podejrzenia i się przyznała aby mąż nie cierpiał od podejrzeń.

    Powiem tak - świat jest niesprawiedliwy że można kochać tylko jedną osobę.
    Niestety poligamia jest u nas zabroniona
    Większości facetów zależy tylko na seksie, ale naprawdę się w niej zakochałem i wcale nie chodziło tylko o seks.
    Lubiłem jej uśmiech, rozmowy, dotyk dłoni.
    Zawsze mówiła że kocha męża i potrafi kochać kogoś jeszcze
    Byliśmy na kilku wspólnych wyjazdach i nigdy nie odebrałem że ma męża w dupie
    Opowiadała mi o mężu a ja jej o żonie.
    Normalnie jak bliscy sobie ludzie.
    Było nam ze sobą bardzo dobrze nie tylko w łóżku.
    Nigdy nie przypuszczałem że potrafię się jeszcze zakochać

    Pewnie nie ma to dla ciebie żadnego znaczenia bo czujesz się zdradzony ale to też ważne czy jak się kogoś zdradza to czy z prawdziwego uczucia czy dla sportu i rozrywki.
    Można powiedzieć że jesteśmy więźniami swojego życia i nie wolno nam pokochać kogoś innego niż żona bo to zabronione i wyniszczające dla partnera(dlatego tak się cierpi)

    Ona odeszła, zerwała kontakt.
    Obiecała mężowi że to zrobi.
    Chce odbudować zaufanie.
    Nie winię jej za to ale bardzo mi ciężko
    Bardzo, bardzo ją pokochałem
    Szkoda że nie da się jakoś "dogadać" aby żadna ze stron nie cierpiała.
    Ani ty ani ja.

    ps
    Świat jest mniejszy niż myślimy
    Można by pomyśleć że piszemy o tej samej osobie.



  • ja-o-na 29.11.11, 16:56
    Nie wiem czy mozna kochac dwie osoby naraz, jest to dla mnie nie zrozumiale, ale nikogo nie zamierzam potepiac, w koncu kazdy z nas jest inny. Coz, byloby nudno gdybysmy byli tacy sami.
    Rowniez, kiedys zdradzilam, fakt nie meza, tylko swoja pierwsza ,,milosc,,. To bylo 8 lat temu.
    Przez rok mialam dwoch powiedzmy to sobie wtedy ,,mlodych mezczyzn,,, sama mialam 19 czy 20 lat.
    Nigdy z tego powodu nie mialam wyrzutow sumienia. Jednak od tamtej pory wiele sie zmienilo, nie mam z zadnym z nich kontaktu, nigdy nie wyobrazalam sobie zycia, ani z jednym ani z drugim.
    I wlasnie przez to ze nie mialam wyrzutow sumienia, ani nawet chwili zadumy, Bog mnie pokaral, bbynajmniej ja tak sobie to tlumacze.
    Mimo wszystko, lepiej lub gorzej ale ulozylam sobie zycie- jakos. Do szczescia coz, brakuje jeszcze sporo, ale nie wiem czy moglabym zdradzic obecnego meza.
  • gosia_1111 14.02.12, 15:16
    Mąż mnie zdradzał emocjonalnie tzn. nie doszło jeszcze do stosunku... i tez jak Ty twierdził że się zakochał... nie będę tu opisywać bólu i tego wszystkiego. Minęło dwa lata a to dalej tak boli i wcale nie przestaje. Wolałabym już zdradę - taki przypadkowy sex niz związanie emocjonalne... wiec nie pisz ze trzeba zrozumieć drugą stronę. Jeśli nie jesteś w stanie być lojalny wobec żony to się nie żen i żyj sobie w związkach ilu chcesz - bez obietnicy o wierności... Zdrada z jakiegokolwiek powodu się pojawia jest oznaką nieodpowiedzialności i niedojrzałości. i tak strasznie rani. tak strasznie.
  • bea369 11.05.12, 12:45
    Jak to się mówi "syty głodnego nie zrozumie". Ze zdradą jest podobnie: nie zrozumiesz czyjegoś bólu, póki go sam nie doświadczysz. Emocje, jakie towarzyszą chwili ujawnienia zdrady są tak skrajne, że trudno je w zasadzie przewidzieć. W jednej chwili wali się całe życie i związek budowany nierzadko latami. Bić, krzyczeć, płakać, pakować walizki?
    Cholera, jakie to trudne.
    Po latach ból jest mniejszy, ale zapomnieć się nie da!

    Fajny artykuł w tym temacie, przeczytajcie sobie: nowabea.wordpress.com/category/relacje-miedzyludzkie/
  • lolka83 30.05.12, 19:05
    polecam... sprawdzilam...
    kobieta-detektyw24.pl/
  • karol.charles 24.01.13, 01:01
    Minęło sporo czasu od kiedy utworzyłem ten wątek, przypadkiem surfując po forum sobie go przypomniałem. Jakie to ciekawe… Gdy zacząłem pisać byłem podłamany. Żona twierdziła, że to tylko chwilowy romans i że się to nie powtórzy. Ja jej wybaczyłem, ale ciągle miałem żal do niej. Co jakiś czas temat powracał w rozmowach. Byliśmy dobrym małżeństwem, naprawdę się kochaliśmy. I w końcu jakoś tak padło w jakiejś rozmowie (może jakieś winko rozluźniło nas?), że w sumie to co w tym złego? Gdy stworzyłem wątek półtora roku temu i potem człowiek o loginie „bitygolftrojka” napisal to co napisał to byłem oburzony. A teraz powróciło w rozmowach dokładnie to! Że co w tym złego? Że się przecież kochamy, że jesteśmy zajebistą rodziną, że łączy nas tysiąc rzeczy – więc co w tym do cholery złego, że moja żona będzie uprawiać seks jeszcze z kim innym? Żona nawet wyjechała z prowokacyjnym tekstem, że „tak mówisz o tej mojej zdradzie, jak by cię to podniecało”. I w sumie doszliśmy do wniosku, że… mnie to jakoś naprawdę kręci – mówienie o nie robiącej „to” z kim innym. Sam byłem zszokowany tym odkryciem. Po jakimś czasie wróciliśmy do tematu. Żona stwierdziła, że może w takim razie mi dostarczyć trochę adrenaliny. Namyślałem się, namyślałem i się zgodziłem. Teraz sytuacja wygląda tak – żona spotyka się z kimś, potem opowiada mi ze szczegółami co zachodzi między nimi. Gdy wraca po nocy spędzonej z tym kimś, kochamy się namiętnie – jak nigdy wcześniej. A wczesniej nie było źle! Ogólnie nasz poziom zadowolenia wzrósł. Fajnie jest!
  • lubie.spiewac 25.01.13, 00:44
    A czy była rozpatrywana opcja, że Ty będziesz mógł mieć inne partnerki?
  • karol.charles 25.01.13, 23:00
    Nie, takiej opcji nie było i nie ma. Ani żona by się nie zgodziła, ani ja nie chcę.
  • lubie.spiewac 25.01.13, 23:22
    A co by było, gdyby żona się zakochała? Już nie mówię, że by Ciebie zostawiła, ale gdyby chciała żyć „z dwoma mężami” – tak jak wyżej we wpisach poligam, czy ja-o-na? Poszedłbyś na to?
  • karol.charles 25.01.13, 23:30
    Nie i tak. Nie – nie chciałbym tego. Tak, zgodziłbym się – gdyby to była jedyna możliwość bycia z nią. Byłbym z nią za każdą cenę.
  • dzam.ejka 26.01.13, 00:02
    A gdyby żona – tak jak kiedyś postawiła cię przed faktem dokonanym i zdecydowała że będzie mieć oprócz ciebie innych mężczyzn – gdyby teraz zdecydowała, że będzie cię np. lać po tyłku, albo kopać w jądra jeśli się do niej odezwiesz we właściwy sposób, to też byś to zaakceptował (od razu, albo o półtora roku)?
  • karol.charles 26.01.13, 00:06
    A kto powiedział, że ona mnie nie bije jeśli się źle zachowuję?
  • kazzinsky 26.01.13, 00:11
    Ja bym się wtedy zaczął starać odzywać we właściwy sposób. I tyle.
  • kazzinsky 25.01.13, 23:44
    A ja tak. Tak żyję od dwana. Moja partnerka ma też męża. Formalnie jestem „tym drugim”, ale nie jestem po prostu kochankiem. Jesteśmy… w stałym związku. Ona ma męża i ma z nim dziecko, mieszka z nim, ale ma też mnie. I też ze mną mieszka, choć spędza tu mniej czasu. W NASZYM mieszkaniu są jej rzeczy, jej półki w szafach jej kosmetyki. Jest tego mniej niż w jej drugim domu, ale tu też jest u siebie. Mąż o mnie wie i akceptuje to. Nie spotykamy się na wspólne kolacyjki, ale zdarza się nam gdzieś w biegu wpaść na siebie i mamy nienajgorsze relacje. On też akceptuje mnie jako de facto drugiego męża.
    Ja jestem jej wierny, kocham ją i ani ja bym jej nigdy nie zdradził, ani ona by na to się nie zgodziła. Ale nie odwrotnie – ona ma prawo do spotkań z innymi – i dla mnie i dla jej drugiego męża jest to jasno postawione. Nie żeby to wykorzystywała nagminnie, ale gdy przyjechał z zagranicy jej były chłopak z czasów studenckich i zdzwonił do niej, umówiła się z nim i została na noc. Jej prawo.
    Kocham ją i chcę z nią być, nie przeszkadza mi to, że muszę się nią dzielić z innym. Wolę TAKĄ kobietę dzieloną z innymi, niż jakąkolwiek inną.
  • dzam.ejka 26.01.13, 00:32
    Panowie, wy sobie jaja (nomen omen) robicie? Nie wierzę w to co czytam – pozwalalibyście, by żona was biła? Czy też już na to pozwalacie?
  • kazzinsky 26.01.13, 01:02
    Żona/partnerka jest po to żeby jej słuchać. Tyle w temacie.
  • ita1iana 26.01.13, 11:40
    Ja też aż przecieram oczy ze zdumienia gdy to co czytam! Ale to jest cudowne! Aż nie wierzę, że można być tak… tak otwartym, tak nowoczesnym, tak niezależnym! Tak, bo to jest niezależność – robić swoje, bez oglądania się na to, że inni to by wyszydzili, wyśmiali! Karol.charles, kazzinsky - gratuluje wam samozaparcia, jesteście wielcy!
  • karol.charles 26.01.13, 13:47
    Zbyt wielkie słowa:-) Ale dzięki! Zapewniam Cię jednak, że takich mężczyzn jest więcej. Ostatnio dyskutowałem z człowiekiem, który też jest totalnie podporządkowany swojej pani i fajną rzecz napisał. Że tzw. związki partnerskie, to chwilowa moda. Przez cale lata żony były podporządkowane mężom,prawie że własnością mężów były. Nie było rozwodów, awantur – jasne było, że jak przyjdzie do kłótni – rację ma mąż – jako ten rządzący. Było to wynaturzone, bo nie było opcji żeby to mąż był w takim stopniu podporządkowany żonie, musiało być na odwrót. Po drugie, żony nie miały wyboru – był to jedyny rodzja dostępnych związków małżeńskich. Odpowiedzią na to stały się związki partnerskie – gdzie jest różność obu stron. Ale taie związki to rozwody, kłótnie itd. Bo ludzie nie są sobie równi, mają inne temperamenty, mają różne predyzpozyje do rządzenia. I dlatego fajnie jest, gdy się dopierają dwie dojrzałe osoby, które sobie ustalają z góry (albo jak u nas – dochodzą do takich wniosków z czasem), że NIE MUSI być równość w związku! Że znacznie lepiej jest, jeśli jedna ze stron się drugiej podporządkuje. Osobiście uważam, że kobieta jest bardziej przeznaczona do przewodzenia niż mężczyzna, ale jeśli jest naodwrót – też jest lepiej niż gdy rodizna ma „dwie głowy”.
  • dzam.ejka 26.01.13, 14:38
    W sumie to może i masz rację…
  • osiol666 26.01.13, 17:06
    Nie wybaczysz. Może zapomnisz, albo będziesz próbował zapomnieć. Daj trochę czasu sobie i jej. A potem zobaczysz. Może wam się uda, a możesz stracisz czas jak ja. Ktoś powiedział mi kilka lat temu, że nic z tego nie będzie i tak się wszystko rozpadnia i tak się stało. Chociaż wtedy nie wierzyłam, myślałam, że miłość jest jedna. Taka na całe życie. Pomimo upływu czasu i tak chyba dobrze, że spróbowałam. Nie będę miała o to do siebie żalu. Może tylko jeszcze większy do świata, że tak mnie ciągle doświadcza...
  • agnieszka2255 24.02.13, 13:35
    Mnie kiedyś partner zdradził i mu wybaczyłam. Chociaż mnie to boli do dzisiaj. Jeśli ona Cię szanuje i jesteś z nią szczęśliwy to jej wybacz. A może ten artykuł Ci pomoże mojsens.pl/artykuly/czy-wybaczyc-zdrade/

    Pozdrawiam
  • munnin 12.06.13, 09:48
    mija rok od kiedy wiem, rok rozmów, wzlotów i upadków, prób zrozumienia tego co się stało, zwątpienia w siebie, nas...wewnętrzne dlaczego bez odpowiedzi...
    dziś walczy o mnie, ja ze sobą, najbliższe plany-wspólne wakacje, co dalej nie wiem...

    www.youtube.com/watch?v=0FUojkD2Z2g
  • smerfetka411 14.10.13, 13:26
    Musialam az sie zalogowac bo nie moglam wytrzymac zeby czegos nie napisac. Nic nie moge z tego wszystkiego zrozumiec. Jesli tak zyjecie to na chole.... wam ten slub ??? Ja biorac slub a bralam go swiadomie wiedzialam na co sie decyduje , wiedzialam ze to tylko ten jedyny i nikt wiecej juz do konca. Nie wyobrazam sobie, zeby ktos inny mnie dotykal i calowal nawet nie lubie tego jak patrza na mnie inni mezczyzni nie jestem najbrzydsza tak mi sie wydaje ale nawet nie lubie sie ubierac wyzywajaca z tego wzledu zeby nie zwracac na siebie uwagi ubieram sie tylko tak dla meza jak jestesmy sami. Bylam zdradzona przez mezczyzne ktorego znalam jeszcze przed poznaniem meza i wiem jakie to uczucie ale gdy tylko sie o tym dowiedzialam zerwalam z nim jakikolwiek kontakt teraz po kilku latach gdy widze, jak zdradza swoja zone to wiem , ze w tej walce to ja wygralam odchodzac od niego . Bo wiem, ze milosc polega na tym zeby byc tylko dla siebie a nie dla polowy miast. Nie pozwolilo by mi na zdrade moje sumienie nie mogla bym z tym zyc , nie potrafie nawet o tym myslec. A wy drodzy mezczyzni nie jestescie prawdziwymy facetami skoro wasze zony i kochanki potrzebuja kilku mezczyzn zamiast jednego a skoro uwazacie, ze sex itp. to tylko ,, miesa,, to czemu waszym kobieto nie wytracza tylko wasze mieso przeciez to to samo i tak sobie mysle ze ciebie chlopie co zdradza zona i ciebie chlopie co masz kochanke ktora to ma rodzine to tak mi sie wydaje , ze to jedna i ta sama kobieta wiec powodzenia i trawnia w chorej milosci !!!!
  • smerfetka411 14.10.13, 13:44
    Aha i jeszcze jedno. Nie wybaczylabym zdrady. Ufam mezowi i wiem , ze mnie nie zdradzi ale nigdy nie mowi sie nigdy wiec on o tym wie, ze zdrada rowna sie z moim odejsciem. Nawet mi moze powiedziec jak bedzie mial taki zamiar to odrazu zaczne sie pakowac nie interesuje mnie gdzie z kim i kiedy zdrada to zdrada. Umiem sobie poradzic w zyciu i nie potrzbuje zadnej pomocy.Nawet moge byc sama do konca swoich dni ale wole to niz ta chora niepwnosc czy wychodzac do sklepu nie uprawial sexu z kims innym. Chce miec go tylko dla siebie i nie chce sie z nikim dzielic a skoro nie umial by tego zrozumiec to przykro mi. On mi ufa bezgranicznie i ja tego samego oczekuje !!!
  • smerfetka411 14.10.13, 15:27
    A i jesli to kiedykolwiek przeczytasz to nie mysl sobie, ze jestes bochaterem bo jestes frajerem zrob to dla siebie i ja zacznij zdradzac bo zycie masz tylko jedno i to jest tylko twoje zycie nikt za ciebie go nie przezyje pomysl tylko o sobie a o nikim innym tylkobo swoich pragnieniach i potrzbach zapytaj tylko siebie czego tak naprawde ty sam pragniesz a nie twoja zona i rodzina czyvtak naprawde jestes szczesliwy i spelniony ??!!!
  • torado 19.10.13, 13:18
    wyjęłaś mi to wszystko z ust...tylko nie przesadzałabym z tymi zdradami, "zdradzaj z kim tylko możesz", bo to nie tędy droga...
    --
    no to sru.....
    1041737
  • smerfetka411 19.10.13, 23:31
    Zreszta jego sparawa tylko wyrazilam swoje zdananie a co ona bedzie robil to jego sprawa
  • kajetanlis 23.10.13, 01:54
    polecam artykuł o zdradzie - może wyjaśni Ci kilka rzeczy...
    www.pieprzenie.net/zdrada-ma-rozne-oblicza/
  • zrelaxowanaaanka 05.12.13, 23:04
    jeżeli wybaczyłeś jej to oznaka, że jesteś twardy, ale uważaj teraz możecie mieć strasznie ciężko.
    --
    Tylko dla Kobiet!!

    po więcej interesujących treści: www.wenusianka.pl - na stronie piszą, że to "Twoje miejsce... Absolutnego Odprężenia"
  • rozdrapana 16.02.15, 18:10
    Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda związek z psychopatką/ psychopatą przeczytaj moją historię.

    mirrormirrorlittlestar.blogspot.com/
  • kuma-kum 17.11.16, 19:08
    Po przeczytaniu wpisów , lektury z określonych przyczyn mnie interesującej , mam oto taką refleksję :
    Do obrzydliwości można przywyknąć , zaakceptować ją i nawet polubić - zupełne tak samo jak można przyzwyczaić kubełki smakowe, oraz gust do spożywania robactwa , które np w Azji cenią jako przysmak kulinarny . Można nawzajem częstować się nawet tą obrzydliwością np z małżonkiem , kiedy to jest za zgodą i wiedzą zainteresowanych . Kiedy jednak częstujemy kogoś takim 'specjałem' w formie niespodzianki , to jest to już naruszenie czyjejś godności na zasadzie tej samej jak zmuszanie np muzułmanina do spożywania wieprzowiny . Nijak nie mogę pozbyć się wrażenie , że skoro ktoś godzi się krzywdzić BLISKĄ osobę w obszarze jednym , to w myśl nielojalności również w każdym innym obszarze zdolny jest krzywdzić i narażać na straty . Zatem można przyjąć koszty , w zamian za które partner/ka godzi się zaspokajać potrzeby np bliskości/miłość(?) , ale skoro ta bliskość- miłość ma wartość niewymierną , którą się nie handluje , a my jednak godzimy zapłacić określoną cenę -ponieść straty , to jednak w samym swym osobowym rdzeniu co można opisać słowem godność - godzimy się też na /przecenę..
  • bolek007 20.03.19, 23:56
    Taaa... Czytając wypowiedzi w tym topiku uświadomiłem sobie niebotyczną skomplikowaność (sorki za terminologię, ale używam trybu wrażeniowego...hehe) poprawnych relacji w związku. Ja uważam iż najistotniejszą sprawą w związku jest lojalność (bzykanie z kimś innym nie jest wprost jej zaprzeczeniem), uczciwość... prawdo-mównośc. Lekceważenie jest największą zbrodnią. Sądzę, że szczerą komunikacją i realizacją oczekiwań partnera można rozwiązywać problemy bez odczucia w/w zagrożenia stabilizacji i trwałości. Wiele można umiejąc nie zawłaszczając sobie kogoś (wzajemne tego typu relacje) poukładać cegiełki swojego świata. to dynamiczny okres, ale... Nasza zmienność w realizacji postrzegania związku zmusza nas jednak do skłaniania się w kierunku tradycyjnych form związku. Gdyby to "skłaniania" odbywało się jednocześnie... no problem... hehe. ale... Chyba jesteśmy skazani na... porazki i dość głębokie kompromisy... Nie mam recepty poza daniem kopa... hehe. Totalny misz-masz. Pozdro
  • flameey 29.05.19, 15:22
    Mnie zawsze w takich wątkach o zdradzie zawsze śmieszy sformułowanie "dobra żona/"dobry mąż". To w czym się ta dobroć objawia tak konkretnie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka