Dodaj do ulubionych

Po drugiej stronie...

15.01.19, 11:51
Przepraszam za brak znakow diakrytycznych

Jestem zlym czlowiekiem, ktory oszukiwal (pod wieloma aspekatmi) swoja dzieczyne, potem narzeczona i w koncu zone. Przez 10 lat, myslalem, ze tak naprawde nie ranie co robie, a robilem rzeczy potworne. Niedawno dowiedzialem sie pewnej rzeczy z ust zony i... moj swiat sie zalamal. Nagle po 25 lat znowu zaczalem plakac. Otwarlo mi sie moje sumienie, ktore krwawi. Boli mnie strasznie czego sie dowiedzialem, ale jescze bardziej zobaczylem co wyprawialem jakie pieklo jej sprawilem. Nigdy nie bede w stanie tego naprawic. Marze o poczatkach naszej znajomosci. Uswiadomilem sobie jak bardzo kocham i miluje moja zone, choc uczucia te byly tak bardzo uspione. Pokutuje bo co chwilke odzywa sie moje sumienie (w ktore nie wierzylem, ze istnieje). Mam to na co zasluzylem i juz do konca zycia tak bedzie. Nie wierze, ze moja Zona ze mna zostanie. Mysle, ze w koncu powie dosc. Teraz zrozumialem, ze jesli sie kogos kocha to Milosc, Wiernosc i Uczciwosc malenska musi byc przestrzegana w kazdym momencie naszego malzenstwa, bylem zbyt tepy wczesniej.

Jesli chcecie rady zlego czlowieka, grzesznika totalnego, to kochajcie calym sercem.
Tysiac razy wolalbym byc zdradzony niz zdradzic... teraz to wiem. Za pozno.

Moja zona tez zrobila cos zlego... ale w koncu sie uwolnila i nigdy nie posunela sie tak daleko jak ja... a mimo to zabolalo mnie to jak nic w zyciu. Ze byla pare chwil szczesliwa z kims innym, ze chciala przy nim byc... ze... Ehh ciezko mi... ale mam za swoje.
Edytor zaawansowany
  • kawoosia 19.03.19, 22:09
    Jeśli jeszcze nie odeszła to zawsze szansa jest. Pokaż jej że ją kochasz. BĄDŹ przy niej i dla niej. Jeśli naprawdę ci zależy na niej, na rodzinie, to wykorzystaj dobrze ten lodowaty prysznic. Jeśli, oczywiście, jesteś w stanie kochać i być wierny jednej kobiecie, swojej żonie.
    Musisz dać jej dużo czasu na odbudowanie tego, co straciliście, jesli będziesz dawał jej swoje wsparcie, ciepłe słowo, pytał w czym pomóc i jak się czuje, jeśli będziesz gotowy na rozmowy - te trudne, nawet z płaczem i wyrzutami, krzykami, jeśli odetniesz się od przeszłości i definitywnie zakończysz "złe" tematy i zadeklarujesz chęć zmiany i miłość do żony, to powoli powinno się stabilizować wasze życie. Nie unikaj ciężkich rozmów i pozwól żonie na przeżywanie po swojemu tego kryzysu. Nie dziw się że raz cię będzie pakować i się żegnać żeby za chwilę płakać i się w ciebie wtulać. Chwiejność i zagubienie to normalne sprawy w czasie kryzysu. Źle się oceniłeś, bo robiłeś złe rzeczy ale ratuje cię to, co napisałeś pod koniec - rachunek sumienia i deklaracja poprawy. To ważne, cenne i to jest coś, na czym można budować. Teraz musisz się zaopiekować żoną na 200% i trwać przy niej nawet jak ci mówi w oczy w złości niefajne rzeczy.
    Trzymaj się.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.