Dodaj do ulubionych

konsekwencje zdrady

02.06.07, 13:04
czy wy którzy zdradzacie jesteście świadomi konsekwencji swoich czynów?
czy wiecie co możecie stracić?


--
Między 20 a 30stką
Dzisiaj jednak będę szczęśliwa
Edytor zaawansowany
  • urwis11 06.06.07, 22:27
    Wątpię.
    Mysli się wtedy chyba tylko o przyjemnościach, a nie o konsekwencjach.
  • evilwoman 10.06.07, 19:23
    To chyba zależy od pobudek jakie kierują ludźmi. Ja się zakochałam, a wtedy
    reakcje chemiczne zachodzące w organizmie wyłączają mózg. Zresztą myślałam, że
    nikt się nie dowie.
  • urwis11 12.06.07, 14:11
    Czy to w takich momentach powinno się pisać/mówić :" myślenie nie boli"?
  • wielorak 12.06.07, 15:08
    tacy ludzie nie mają podstawowej zasady wierności i lojalności, nie można też
    mówic o szacunku no bo czy na niego zasługują?

    --
    Między 20 a 30stką

    NIE CHCE CI SIĘ PRACOWAĆ? napisz co mnie: gusia621@wp.pl a zobaczysz jak
    zarabiać bez wysiłku, wystarczy tylko włączyć komputer i zająć się swoimi
    sprawami a kasa sama się rozmnaża! pomyśl! 100zł jeszcze w tym samym dniu! i
    codziennie tyle samo i więcej! nic nie ryzykujesz, napisz: gusia621@wp.pl w
    temacie maila napisz "nie pracuj"
  • urwis11 12.06.07, 15:19
    A myslisz, że oni tak samo pojmują słowo "szacunek"?
  • rybcka 13.06.07, 13:04
    No tak, jakbym czytała siebie gdy miałam 20 lat i głowę pełną ideałów. Życie to
    nie je bajka kochani.
    --
    ♥ Adrian ♥
  • urwis11 13.06.07, 20:50
    Skoro nie bajka, to co? I jesli to cos brzydkiego to powiedz mi proszę dlaczego
    nie starać sie by bajką była choc przez chwilkę.
    Kto ma walczyć o to by było lepsze?
  • rybcka 16.06.07, 13:18
    Dlaczego nie bajka? A no dlatego, że nie jesteśmy wszyscy pięknymi królewnami
    i szlachetnymi książętami, a życie pisze różne scenariusze. Zdrada zdradzie
    nie równa i nie wszyscy, którzy zdradzają są z gruntu przesiąkniętymi złem
    potworami, a ofiary zdrad niczemu niewinnymi. Życie nie jest czarno-białe, a
    ludzie są tylko ludźmi. Poczekajmy więc z osądzaniem aż poznamy trochę tych
    odcieni szarości życia (tak koło osiąmdziesiątki). Z resztą, nie mamy żadnego
    prawa osądzać innych.
    --
    ♥ Adrian ♥
  • urwis11 18.06.07, 14:27
    rybcka napisała:

    Z resztą, nie mamy żadnego
    > prawa osądzać innych.


    To przestałby istnieć każdy rodzaj wymiaru sprawiedliwości.

    W jaki sposób kształtowany jest "nasz kręgosłup moralny" i w jaki sposób
    ewaluował on przez tyle lat?
    Na zasadzie ocen właśnie.
    Dlaczego rzeczy moralnie naganne maja nie byc oceniane i nie nazywane po
    imieniu? Piętnowane?

    Czy ocena i wyrażenie swojego zdania na temat puszki przywiązanej do kociego
    ogona będzie na miejscu a wyrażenie swojej opinii na temat zdrady samej w sobie
    nie?

  • rybcka 18.06.07, 18:20
    Oczywiście, że można a nawet trzeba wyrażać swoje zdanie i piętnować niemoralne
    zachowania, ale nie ludzi. "Błądzić jest rzeczą ludzką". Ja także wypowiadam
    swoje zdanie. Psycholog Zuzanna Celmer powiedziała: "...zdrada jest zawsze
    symptomem zaniedbania jednej ze stron przez drugą; niedostrzeżeniem jej potrzeb
    i wyrazem buntu przeciw istniejącej sytuacji. Jest zatem skutkiem rozpadu
    związku, a nie jego przyczyną, jak mylnie sądzą niektórzy". Zgadzam się z nią,
    pod warunkiem, że to nie seksoholizm.
    --
    ♥ Adrian ♥
  • stel-aete 15.01.08, 23:16
    oczywiście jesteśmy tylko ludżmi,więc jeżeli do rozpadu związku ma dojść tylko i wyłącznie przez zdradę-to wydaje mi się że tylko wtedy jeżeli osoba zdradzająca nie ma przed nami skruchy,ukrywa, nie umie być szczera,poprostu przyznać się że została oślepiona,chwilowe zauroczenie?>przecież każdemu może się przytrafić znależć 200-setke na ulicy<pytanie-co z nią zrobi?
  • misbaskerwill 05.07.08, 22:19
    Uczciwy człowiek portfel odda, nieuczciwy zachowa dla siebie.
    Tak - to takie proste:)

    A jeśli nieuczciwego przyłapać - zaczną się tłumaczenia, że on taki biedny, nikt
    go nie kochał, dawno z pieniędzmi nie obcował, itd. itp.
  • cynic_hero 23.08.08, 23:41
    nareszcie ktoś mądry życiowo.
  • jelonkaa 03.07.08, 18:10
    Świetnie ujęte! Nic dodać nic ująć, słuszna i trafna uwaga.
  • envi 04.07.08, 01:36
    odkad czytam to forum to wydaje mi sie ze ci zdradzaja doskonale wiedza ze nic
    nie maja do stracenia, bo wszystkie matki polki, uciemiezone, dajace sie
    wykorzystac i tak wszystko wybacza.
    --
    Czym dla Ciebie jest świat?
    Babie lato unoszone przez Twój podmuch, tak ot tak.
    Pokaż skrawek Twoich ust,pokaż swój mózg, a może słowa te zbyt małe są?
  • aniutek 05.07.08, 21:35
    ale kobiety tez zdradzaja. nie ejst to domena facetow.
    zgadzam sie z pogladem wyrazonym wyzej,z e zdrada jest skutkiem
    rozpadu zwiazku a nie przyczyna.
    kazdy zdradzajacy szuka w nowym partnerze czegos- ciepla,
    zainteresowania, czy milosci, moze szacunku?
    bardzo latwo jest truc o kregoslupie moralnym a raczej jego braku, a
    czy malzonek ( zalozmy) osoby ktora zdradza jet bez winy? jak czesto
    przymyka oko bo nie chce zmieniac sie, skonforontowac swojego
    wyobrazenia o zwiazku z rzeczywistoscia, lepiej byc zlym,
    pokrzywdzonym, uciemiezonym zdradzonym niz zapytac samego siebie co
    zrobilem aby to sie nie stalo?
    a co zrobilem, ze sie stalo?
    --
    "When people show you who they are, believe them the first time." -
    Maya Angelou
    www.serce-malwiny.pl/index.php
    Zuza i Lukasz
  • enoia 13.08.08, 11:50
    Tak, winne są 2 strony... Wychodzi na to że jako zdradzony facet
    jestem temu winien. A tak naprawdę to moja kobieta wykrzyczała mi
    powód swojej zdrady. Nie chciałem się z nią kochać. Za nami było
    kilka lat kiepskiego sexu, u niej ból przy penetracji, z którym nie
    chciała nic zrobić... Ciągłe odsuwanie mnie, upokorzenia z brakiem
    seksu. A potem obcy facet ma wszystko bezgraniczne zaufanie
    namiętnośc poświęcenie bolało ale się przemogła....
    Jestem z nią nadal ale ból jest straszliwy. Moje samopoczucie -
    depresja. Poczucie własnej wartości = mniej niż 0, brak honoru i
    godności to odczówam najbardziej. Ach gdybym jej po prostu,
    zwyczajnie nie kochał nie kochał...
  • sharline 13.08.08, 22:27
    Nawet jeśli myśli się chwilami o tym co może się stracić, to myśl o tym co można
    zyskać zdradzając przesłania wyrzuty sumienia...To gra hormonów i burza zmysłów
    - przy takiej kombinacji rozsądek ma ciężkie życie...
  • aga7890 23.08.08, 20:26
    Oj tak marzę o tym by już nie kochać .Znienawidzieć .I się uwolnić ze związku
    .Ale to nie przychodzi , czekam ,czekam ,na koniec taki czy siaki.
  • kingas38 23.08.08, 20:34
    Napiszę tak jeżeli ktoś zdradza to oznacza że w jego związku czegoś brakuje albo
    on sam ma braki w uczuciach i nie powinien się wiązać...
  • kobieta_na_pasach 24.08.08, 18:56
    aga7890 napisała:

    > Oj tak marzę o tym by już nie kochać .Znienawidzieć .I się uwolnić ze związku
    > .Ale to nie przychodzi , czekam ,czekam ,na koniec taki czy siaki.

    najgorsza postawa, jaka moze byc. trzeba wlasnie wziac sprawy w swoje rece, to
    twoje zycie. dzialaj, anie czekaj. nie szkoda ci zycia? pewnie jestes bardzo mloda?
    --
    TRFAM
  • kobieta_na_pasach 24.08.08, 18:54
    kochasz ja, bo wlasnie jest taka, a nie inna:)
    szkoda tylko,ze onanie czuje tak samo.
    wiem cos o tym....
  • migreska11 31.08.08, 11:42
    Sa ogromne dla tych ,którzy zdrade traktuja jako zło- w przeciwnym
    razie nie.Mozna po czasie miec duze poczucie winy i wystepku
  • marlena_mill 01.09.08, 10:00
    Gdy ktoś już doszedł do etapu ciągłego zdradzania, czytaj:
    prowadzenia podwójnego życia to chyba liczy sie z tym, ze
    konsekwencja zdrady będzie rozstanie. Tak powinno być a nie jest z
    wielu powodów, bo każdy z nas jest inny i kazdy ma swoją inną
    sytuację życiową. Może byc tak, że strona zdradzana, która wykryła
    ten fakt sama nie jest w porządku i głupio tak od razu rozwodzic
    się, gdy samemu tez ma się grzechy na sumieniu.
  • bi_chetny 02.09.08, 16:19
    kiedy zdradziłem, byłem przekonany że żona mnie nie kocha. że nie jestem dla
    niej atrakcyjny jako facet. To zresztą się potwierdziło - zaczęła o mnie walczyć
    dopiero kiedy dowiedziała się o romansie. właściwie to chciałem odejść, ale
    kiedy okazało się że będzie o mnie walczyć, musiałem przemyśleć sprawę.

    --
    bi...
  • marlena_mill 09.09.08, 12:00
    no i co bi_ ? jesteście nadal, ona walczy, a Ty jak sie czujesz w
    tej sytuacji. Bo chyba nie kochałeś jej też za bardzo;)?
  • bi_chetny 09.09.08, 13:40
    marlena_mill:
    nie wiem do końca. widzisz, nasze wspólne życie było trudne. poświęciłem wiele
    dla niej [jest DDA] i starałem się jej pomagać, bo wiedziałem że było jej
    ciężko. przez ten czas obawiam się że nasze relacje zmieniły się trochę z
    relacji kochanków na...no nie wiem. potem ślub, planowanie dziecka - nie wiem
    czy byłem wtedy do końca przekonany, chyba bardziej robiłem to bo ona tego
    chciała. wtedy już odsunęła się trochę ode mnie. seks był rzadziej, inicjatywa z
    mojej strony. tłumaczyłem to sobie ciążą, porodem... potem jakiś czas
    mieszkaliśmy z moimi rodzicami. powód rzadkiego seksu: rodzice moi mogą
    usłyszeć. w k0ońcu kupiliśmy własne mieszkanko - wydawało się że teraz będzie
    bajka. nie była. ja zajmowałem się cały czas naszym synem [nie żałuję, bo mamy
    fajne relacje dzięki temu], ona robiła karierę, uczyła się. no i tak to się toczyło.
    wracając do twojego pytania: nie umiem na dzień dzisiejszy uczciwie powiedzieć
    że ją kocham w sposób jaki dla mnie to słowo znaczy. ale z drugiej strony
    jesteśmy ze sobą teraz bardzo blisko.
    --
    bi...
  • xentia23 09.09.08, 13:59
    wiesz co bi_
    To co piszesz jest dla mnie dośc smutne - czyli to kochanie. Właśnie
    tego obawiam się jak zostanę z męzem i mu wybaczę ....ze nie będzie
    mimo wszystko umiał mnie już kochać w pełnym słowa tego znaczeniu.
    A ja tak nie chce...
  • bi_chetny 09.09.08, 14:06
    aandzia pisała gdzieś tu o podobnej sytuacji - czasem jest to pewien proces. u
    mnie problem polegał na tym że zakochałem się w tamtej kobiecie jak szalony. za
    bardzo, o wiele za bardzo. zresztą powiedziałem to w pewnym momencie żonie. nie
    było to łatwe, ale wolałem żeby wiedziała jaki ciężar gatunkowy ma to co się stało.
    ale teraz, z perspektywy czasu, dochodzę coraz częściej do wniosku, że moja żona
    pasuje do mnie bardziej i choć nie jest to miłość szalona i nie znająca granic,
    taka durna jak z filmów, to 80% warunków miłości...spełnia ?


    --
    bi...
  • saxophonistka 08.09.08, 22:08
    po co ma się być w związku jeśli chce się zdradzać, Ci którzy
    zdradzają powinni się zastanowić a jeśli czują że ten związek to nie
    to, to lepiej odejść. Ale jak to się mówi : różni ludzie- różne
    potrzeby.
  • saxophonistka 08.09.08, 22:20
    i nie zdradziłam bo dla mnie to głupota
  • krzysieku111 16.09.08, 14:58
    ja zdradziłem , a dlaczego zdradziłem?
    Bo byłem zdradzany psychicznie i kiedy to odkryłem to coś pękło we
    mnie....
    I zdradzam dalej,a kobieta z którą zdradzam żonę walczy o mnie jak
    lwica..i co z tego wyniknie sam nie wiem..mojej żonie przestało
    zależeć....
  • argo40 16.09.08, 15:11
    Mnie zależało ale po zdradzie emocjonalnej z jego strony nie mogłam
    się pozbierać. To tak jaby coś umarło. Ale Krzysiek111 odpowiedz mi
    na pytanie Czy mam się zeszmacić żeby poczuć się lepiej?
  • krzysieku111 16.09.08, 17:58
    CZy myślisz że zrobiło mi się lepiej bo zdradziłem..wcale nie,
    zrobiłem to bo chciałem poczuć ciepło kobiety...a właściwie to się
    zabawiłem tak jak zona flirt na necie,tylko że mój flirt skończył
    się w łóżku...z kobietą która zauroczyła się moją osobą a moja żona?
    nic nie wie...
  • ferro2 16.09.08, 19:12
    ale jak sie dowie, to chyba inaczej bedziesz pisal, chyba ze jej nie
    zalezy, mnie by tez chyba nie zalezalo na facecie,ktory mnie zdradza.
    --
    Kobieta jest jak szampan, po wstrząśnięciu wybucha.
  • krzysieku111 16.09.08, 20:48
    Problem w tym że to mi zależy a jej niestety nie....
    Więc jak się dowie to czy to zmieni cokolwiek?
  • malwi-nka53 16.09.08, 21:44
    Krzysiu walcz o szczęście,nigdy w życiu nie będziesz miał tylu lat
    ile masz.Czerp z niego co najlepsze.Daj szczęście innym i sam je
    bierz.Nie rań ludzi po drodze ale walcz.Bo tylko jedno zycie
    mamy.Czasami chwila uniesienia równa się więcej niż lata bez niej.
  • xentia23 17.09.08, 14:45
    Odpowiedż na miare zdradzacza, bo raczej nie osoby, która została
    zdradzona.
    Pewnie, że można czerpac z życia, chwile uniesień itp, ale jak sie
    jest wolnym. Bycie w związku to jednak tez odpowiedzialnośc za druga
    osobę.

    Krzysiek - raczej jak się żona dowie to nie będzie jej łatwo. Faceci
    często sie tłumaczą, że zona ich nie rozumie, nie kocha, nie zalezy
    jej, a prawda jest taka, że w penym momencie utkwiło sie w jakims
    czarnym punkcie związku i zamiast wyjasnić, wybiera się środek
    zaradczy dobry jedynie na chwile....

  • marlena_mill 18.09.08, 14:35
    Krzyśku, gdy ona się dowie to już ngdy nie będzie tak samo, to są
    rzeczy nie do odrobienia, więć jeśli ją kochasz i naprawde zależy Ci
    na niej to powinienieś przemyślec sprawe ponownie.
    Potem bedzie za późno. Gdybym ja na przykład dowiedziała się, ze on
    przestał się z nią spotykać zanim sie dowiedziałam, że to była jego
    decyzja, że tak wybrał- nie byłoby tego bagna, które dzisiaj mamy,
    gdy sprawa wyszła na jaw.
  • krzysieku111 18.09.08, 14:44
    Na miarę zdradzaczy....to ja czułem się opuszczony, to nie ja pisałem z facetami
    na necie, to nie ja wysyłałem zdjęcia...to nie ja mydliłem im oczy tylko moja
    zona...
    Co prawda podobno mnie nie zdradziła , ale jak to bolało jak czytałem
    korespondencję z jakimś tam gachem po raz pierwszy ja płakałem a ona obiecała że
    to ostatni raz...i tak leci 4 rok jej pisania z coraz innymi frajerami..
    A ja zacząłem raz i skończyłem w łóżku...
  • xentia23 18.09.08, 14:55
    To w takim razie po co tkwicie w takim układzie??
    Nie lepiej iść swoją droga i już.
  • krzysieku111 18.09.08, 14:58
    Ja ją kocham kumasz?
  • xentia23 18.09.08, 15:03
    No właśnie nie wiem czy kumam.
    A ta druga to kim jest dla Ciebie??

    Jak kochasz żone, mimo wszystko, to chyba warto postawić sprawe
    jasno co dalej z małżeństwem i relacjami. Jak można tak sie ranić na
    wzajem?

  • krzysieku111 18.09.08, 18:21
    Kocham żonę i próbuję już od wigili ,ale ona mnie odtrąca, myślę że gdyby nie
    była uzależniona ode mnie finansowo i gdyby nie dzieci to już by było po rosole...
    Hm..ta druga to osoba którą poznałem rok temu,i bardzo polubiłem a ona kocha
    mnie...jak w serialu brazylijskim hehe..
  • czarnyrafik67 18.09.08, 19:46
    To po co biednej kobiecie w głowie zawracasz?
    Zajmij się swoją żoną jeśli ją kochasz.
    Rajcują Cię seriale brazylijskie...?
  • anul-a111 19.09.08, 12:04
    Szkoda krzysieku111 że nie piszesz całej prawdy...prawdy którą ja
    podobno znam...bo to ja własnie jestem "tą drugą",tą którą podobno
    polubiłeś...którą sie zabawiłes...a gdzie słowa które ja słyszałam
    przez ostatni rok?gdzie ta twoja miłość i szacunek do mojej osoby?
    Nie wolno bawić się uczuciami drugiej osoby,w końcu prawda wyjdzie
    na jaw!!!Szukasz usprawiedliwienia dla siebie?a może ratunku?Zajrzyj
    w głąb swojej duszy i sam zrób sobie rachunek
    sumienia...Skrzywdziłeś mnie,skrzywdziłeś żonę a teraz szukasz
    zrozumienia?Czy aby nie za pózno?
  • argo40 22.09.08, 13:26
    Anul-a111.
    Jestem pod wrażeniem Twojej "odwagi". Dziewczyno nie masz żadnych
    praw, nie masz prawa oceniania Jego postępowania i jego żony.
    Zastanów się - wiedziałaś w co się pakujesz. Czy Ty myślisz, że
    facet zostawi żonę? Faceci są za wygodni, mało odważni - to
    żony "Rządzą" w związkach. Kochanka - niestety to ta druga, z którą
    on się i tak nie ożeni. Szkoda mi ciebie i twojej naiwności. Ale też
    potępiam, za to, że Jego żona cierpiała. Nie krzywdzi się ludzi.
  • anul-a111 24.09.08, 17:14
    argo40
    Jesli uwazasz ze to "odwaga"przezemnie przemawia to jestes w
    błedzie...Ja juz dawno temu sie pogodzilam ze nigdy nie bedziemy
    razem...ze nie stworzymy szczesliwego zwiazku.Ja chcialam zeby on
    wrócił do żony i rodziny...aby o Nią walczył i życzyłam mu tego z
    całego serca.Ale on był wciąż przez Nią odtrącany...niechciany i
    wracał do mnie,bo potrzebował rozmowy,ciepła i zrozumienia...i ja mu
    to dawałam.Teraz podobno jest lepiej miedzy nimi i ja się z tego
    naprawde ciesze...I mimo ze moje serce krwawi i pewnie długo jeszcze
    bedzie krwawiło to chce aby im sie udało...aby znowu byli
    szczesliwi...I nie mów że jest Tobie szkoda mnie....że jestem
    naiwna...Nie znasz mnie więc Twoja ocena po kilku moich słowach
    tutaj jest absolutnie nieadekwatna do mojej osoby...Nie wiesz jak
    bardzo potrafię być wyrozumiała i życzliwa...i mimo że źle mnie
    oceniłeś Zyczę Tobie wszystkiego dobrego...
    Zapamiętaj sobie również że...nie kocha sie za coś tylko mimo
    wszystko...a wnioski z tego wyciągnij już sam
    pozdrawiam
  • witold71 22.09.08, 16:39
    Nno nie .. jeśli wy faktycznie jesteście TA parą, to cały ten wątek,
    który z ciekawością sobie śledzę faktycznie trąci serialem ( aż nie
    chce mi się wierzyć ;-) Abstrachując od tego - nikt do tej pory nie
    uwzględnił faktu zdrady PODWÓJNEJ : taki facio ( albo babeczka ) z
    jednej strony okłamuje i zdradza partnera 'stałego', z drugiej zaś -
    'tego drugiego' ( przy założeniu, że mamy do czynienia z podwójnym
    życiem, które trwa jakiś czas, oraz, że 'tej drugiej' coś również
    obiecał.. a nawet jeśli nie, to po pewnym czasie każdy zaczyna
    budować jakieś 'co będzie dalej..', każdy zaczyna czegoś oczekiwać ).
    Nawiasem mówiąc ZDRADA uczuć jest chyba niewybaczalna ( rana nigdy
    się do końca nie zabliźni ), zwykły przypadkowy 'skok w bok' da się
    przeboleć..w końcu..
    --
    Pozdrawiam
    Witold
  • urbanka42 28.09.08, 13:09
    absolutnie nie zgadzam się z twierdzeniem że winne są zawsze dwie osoby w
    związku....ja byłam zdradzana przez męża kilkakrotnie..przetrwałam 4 kochanki
    przy piątej powiedziałam dość....po dwudziestu latach się rozwiodłam...chcę
    godnie żyć..nawet sama
    przyczyny zdrad męża eks?
    proste ..sam mówił płacząc i użalając się nad sobą...on jest taki słaby....ulega
    chwilom..delegacja...kocha mnie nad życie ale jest taki biedny i słaby bo się w
    ten sposób dowartościowuje... ...żałosny idiota...każda z tych kobiet nic dla
    niego nie znaczyła..po prostu je wykorzystał dla podniesienia własnej wątpliwej
    wartości..a że przy okazji rozwalił im życie i nam?...i stracił to co
    najcenniejsze - szacunek swoich synów...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka