Dodaj do ulubionych

czy mam wybaczyż żonie?

19.12.07, 14:20
Pare miesięcy temu rozstałem się z zoną - bo dowiedzialem sie ze ma innego.
Potem okazało sie że było dwóch Panów. Po jakimś czasie stwierdziłem, że
jednak jej wybaczam i chcę naprawić to co się miedzy nami zepsuło (mamy dwójkę
dzieci). Ona stwierdziła, że tez chce naprawiać nasz związek. Moja praca
wymaga ode mnie częstych wyjazdów. Wydawało mi się, że oboje się staramy.
Jednak nie. Moja zona cały czas dąży do kontaktów z tymi dwoma Panami. Podobno
nie było seksu - ale to nie ma żadnego znaczenia. Caly czas flirtuje z nimi.
Mnie oskarża, że byłem dla niej nieczuły. Może i byłem, ale ona tez raczej na
szyję mi się nie rzucała. mam już dość walki i zamęczania się co ona teraz
robi, z kim rozmawia i o czym. Podobno się zakochała - tylko ze my mamy dzieci
i nasz związek nie trwa rok tylko dekadę. Mam przymknąć na to oko? Czy po
prostu odejść na dobre? Zgłupiałem. Pewnie powinienem sobie dac spokój, ale
nie moge tak po prostu przekreślić 1/3 swojego zycia - tym bardziej ze są dzieci
Edytor zaawansowany
  • mar.tines 19.12.07, 14:28
    dodam tylko, ze wina lezy pewnie po obu stronach - staram sie jak głupi, żeby
    było dobrze, ale to wszystko na nic. Niby jest miło, ale jak tylko może to dalej
    ciągnie te flirciki powiedzmy. mam już dośc robienia z siebie kretyna.
  • cytrynka_44 04.01.08, 22:10
    mar.tines

    Nie wiem czy powinieneś się starać. To raczej zalezy od obu stron.
    Wiem tyle - do zdrady, fizycznej lub emocjonalnej dochodzi wówczas
    jak coś jest nie tak w małżeństwie i to przez wiele lat.

    Wina miom zdaniem - zawsze - lezy po obu stronach.
    I jeszcze jedno - jesli ze względu na dzieci macie byc dalej
    małżeństwem, to głupota.
    Podejrzewam, że te flirciki dają Twojej żonie życiowego kopa.
    Nakręcają ją.
    Może dawno nie mówiłeś jej jakichś tzw bajerów które mężczyźni
    zazwyczaj mówią przed ślubem?
  • grzespelc 13.01.08, 17:12
    Wiem tyle - do zdrady, fizycznej lub emocjonalnej dochodzi wówczas
    > jak coś jest nie tak w małżeństwie i to przez wiele lat.

    Nieprawda.

    > Wina miom zdaniem - zawsze - lezy po obu stronach.

    Nieprawda.
  • n.i.p.69 03.09.08, 19:21
    grzespelc napisał:

    > Wiem tyle - do zdrady, fizycznej lub emocjonalnej dochodzi wówczas
    > > jak coś jest nie tak w małżeństwie i to przez wiele lat.
    >
    > > Wina miom zdaniem - zawsze - lezy po obu stronach.
    >
    > Nieprawda.


    .... ależ prawda!..za awiazek, odpowiadają zawsze oboje, tylko niektorzy
    zapominaja, że ta reguła działa w dwie strony i dotyczy również zdradzajacego/cej

    (.... sam fakt zdrady! to ewidenta i bezdyskusyjna wina puszczalskiego/kiej)
  • czarnyrafik67 22.09.08, 21:35
    grzespelc napisał:

    > Wiem tyle - do zdrady, fizycznej lub emocjonalnej dochodzi wówczas
    > > jak coś jest nie tak w małżeństwie i to przez wiele lat.
    >
    > Nieprawda.

    Prawda


    >
    > > Wina miom zdaniem - zawsze - lezy po obu stronach.
    >
    > Nieprawda.

    Prawda
  • kingas38 22.09.08, 23:24
    Ta twoja prawda to w/g mnie zwykłe generalizowanie i mierzenie
    wszystkich jedną miarą...tak się nie da,bo każdy ,,przypadek" jest
    inny tak jak różni są ludzie.Wygodniej jest dla niektórych
    stwierdzić że jeżeli zle dzieje się w małżeństwie i dochodzi do
    zdrady to winne są obie strony ... tak że z doświadczenia wiem iż
    ta ,,prawda" to jest tą 3-cią prawdą w skali górali
  • kuba272 08.09.08, 11:02
    Podejrzewam, że te flirciki dają Twojej żonie życiowego kopa.
    Nakręcają ją.

    to ,ze nakrecaja to jeszcze pol biedy gorzej jak sie okazuja sensem
    jej zycia!Krzyz jej na droge...razem z kopem na rozped!
  • yidele 09.01.08, 22:32
    rzuc szmate.
  • leszeksam 20.03.09, 09:43
    ja tak zyje 5 lat pamietaj ze kobieta jak sie za kocha ma nikłe
    szanse tamten bedzie pierwszy pozdrawiam
  • basia555 09.01.08, 17:03
    Niestety, najlepiej się rozstać
  • dadaczka 10.01.08, 23:36
    a ja uważam, że powinieneś walczyć. To cholernie trudne, trudniejsze
    niż rozstanie się. Ale warto - jeśli nie zdradziła fizycznie (a
    nawet jeśli zdradziła - jeśli nie chce rozstania), to warto dać
    sobie szansę. Ludzie popełniają błędy, a w małżeństwach często tak
    jest ze po ok 10 latach wspólnych (to własciwie typowy wiek)
    następuje taka jakby stagnacja: nie ma nowych wydarzeń, dzieci się
    już urodziły, jest codzienność, mąż (żona) niczym nie zaskakuje, zna
    się wszystkie wady i zalety, czasem wkurza, rzadko przytuli, nie ma
    już tej adoracji, zdobywania się nawzajem - jest przyzwyczajenie.
    Ludzie się w takich chwilach często zastanawiają: czy ja ją/jego
    jeszcze kocham? Czy w ogole kochałam/kochałem? Typowe jest wtedy
    wracanie/szukanie dawnych miłości sprzeda lat (a może z nim/z nią
    byłoby lepiej/inaczej/ciekawiej), często zdarzają się również
    flirty/zakochania (coś nowego, ekscytujacego, świeże uczucia i
    człowiek wie, że żyje), czasem zdrady. To trudny etap dla
    małżeństwa, ale uważam, ze warto walczyć - i taka walka o małżeństwo
    może przynieść w nim zupełnie nową jakość, zbudować je po części od
    nowa i umocnić. Moim zdaniem to jest wartość, ktorej nie można
    przecenić. Bo co? Poddać się? A jaka gwarancja, że za 10 lat z innym
    partnerem sie to samo nie powtórzy? A dzieci? A odpowiedzialność,
    przysięga "na dobre i na złe"?

    Nie akceptuję zdrady, ale nie znaczy, że nie potrafię zrozumieć. A
    zrozumieć mechanizmy rządzące drugim człowiekiem to pierwszy krok do
    porozumienia. Są takie angielskie powiedzenie: "to understand means
    to forgive". Ale absolutnie nie namawiam, do tolerowania żony
    flirtów - tłumacz jej, że Cię to rani, że to rozbija Wasze
    małżeństwo. Jeśli to małżeństwo, Ty, dzieci, rodzina są dla niej
    ważne, zrezygnuje. Jeśli nie - jeszcze będzie czas na to, żeby się
    poddać. A Ty będziesz miał czyste sumienie.

    Pozdrawiam i życzę porozumienia z żoną. Bardzo polecam szczere
    rozmowy, nawet jeśli są trudne i bolesne (nie do zamęczenia, nie
    ciągle i w kółko, ale żeby w ogóle się pojawiły) - w małżeństwie tak
    łatwo zapomnieć o rozmowie i tak trudno się porozumieć...
    --
    :Da/D:a
  • 1syn_marnotrawny 12.01.08, 12:29
    o kogo?

    --
    Super!DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
  • dadaczka 12.01.08, 12:48
    ale co ja tam wiem..

    dla mnie akurat moje dzieci są najważniejsze i walczyłabym przede
    wszystkim dla nich. Wierzę w to, że warto dać szanse, bo każdy z nas
    popełnia błędy. Ale nie ma rad uniwersalnych.
    --
    :Da/D:a
  • hany_hany 12.01.08, 19:52
    Ja bym walczyła o rodzinę dla dzieci.
    Tylko pytanie czy warto jest zasadne.
    Twoja sytuacja Mart, jest bardzo szczególna. Trudna. Żona chyba robi
    mniej niż powinna, aby ten dom pozostał Waszym.
    Dzieci szybko dorosną i z tego gniazda wyfruną.
    I, co wtedy?
  • jolantum 14.01.08, 13:06
    Nigdy nie byłam w takiej sytuacji ,ale chyba nie
    zrezygnowałabym .Nie tylko dla dzieci, ale dla nas wszystkich.Jeśli
    bedzie inaczej dzieci kiedyś wyczują te twoje poświęcenie i nie wiem
    czy będa szczesliwe.
  • operatorkoparki 11.07.08, 17:58
    Bzdury! I co dzieci z domu wyniosą, czego się nauczą ?
    Brednie "dla dzieci" dla dzieci się buduje dom w którym jest miłość a nie pełną
    obsade 4 scian

  • jacek226315 11.07.08, 17:16
    dadaczka napisala:
    >>>dla mnie akurat moje dzieci sa najwazniejsze....
    A zona kiedy romansuje z dwoma palantami to gdzie ma wtedy dzeci?
    Nie odchodz od niej ale uciekaj.Pomysl jakie dziecinswto gotujesz
    swym dzieciom.Myslisz,ze one nie widza?
  • road_66 16.01.08, 19:14
    Jeśli ona będzie pewna, że i tak jej wybaczysz to będzie Cię zdradzać dalej.
    Taka prawda (dotyczy to obu płci), są na to nawet jakieś naukowe badania,
    poszukaj na necie.
    Nie jest to oskarżenie, ale znam taka parę, mąż myślał, że żona go zdradziła na
    wyjeździe i czuł się rozgrzeszony zdradzał i zdradza żonę dalej. Żona temu
    zaprzeczała, ale w tym małżeństwie, nie było chyba szczerości i zaufania. Może
    też przebaczenia. Jeśli na to Was obojga nie stać. To będzie coraz gorzej a na
    toksycznym związku będą cierpiały najbardziej dzieci. Wiem bo tak wygląda
    małżeństwo rodziców mojej partnerki.

    Moim zdaniem, powiedz, spróbujmy jeszcze raz, dzisiaj. Wybaczam Ci te zdrady,
    ale musisz zerwać wszelki kontakt z tym facetami. Postaraj się by Ci powiedziała
    co jej tak naprawdę, przeszkadza w życiu z Tobą, co trzeba naprawić, nad czym
    popracować, czy jest jeszcze jakiś płomyk miłości. Z swojej strony też pomyśl co
    ona mogłaby poprawić.

    Zapiszcie się też do jakiegoś specjalisty-terapeuty.

    Warunek jest tylko taki, że małżeństwo nie trzyma się ze względu, na dzieci,
    skandal, co ludzie powiedzą itp. Wiem, że ludzie boją się zmian, ale czasem
    lepiej podjąć męską decyzję, załatwić rozdzielność majątkową, rozwód z
    orzeczeniem winy żony (dowody). Tak byłoby lepiej dla wszystkich, zwłaszcza dla
    dzieci.
  • damianbsc 16.01.08, 20:28
    CO Ty robisz?? GOn stara poki zcas. Pomysl jak bys Ty mial ojca osobno i matke-
    przezyl byc tak jak daje rade setki dzieci. Tez masz swoje zycie i tylko jedno
    wiec skoncz pierd@@lic i zaczynaj od nowa. Kochaj i nie boj sie wiecej :)
    wszystko z usmiechem - JEDNO ZYCIE - JEDNO
    --
    Nie jestem egoistą i pomoge innym za friko ! ! !
  • nabucho1 18.01.08, 10:35
    Moim zdaniem powineneś ją zostawić, zabrać dzieciaki i mieszkanie.
    Była wobec Ciebie nie szczera mówiąc że chce wszystko naprawić, bo gdyby tak było to by zerwała kontakty z tymi kolesiami. Widocznie jej nie zależy na rodzinie, więc Tobie nie powinno zależeć na niej.
    Wywal babe z domu i zmień zamki to się ocknie.
  • grazyna510 19.01.08, 21:34
    wali Cie żona w rogi...a Ty zastanawiasz się....przebaczyć ?
    a te dzieci ? to napewno Twoje? a od kiedy dostajesz po
    rogach ? wiesz?
    moze???? jedno - jednego , a drugie - drugiego ...a żadne ...Twoje?
    a Ty myslisz : moja slodka żoneczka...tak mnie tylko trochę
    zdradzała....: raz jeden jej wkladal....raz drugi......to może jej
    przebaczę ?
  • ronja.r 11.07.08, 17:38
    No ale nie napisales nic o Twoich uczuciach do niej. Kochasz ja?
  • operatorkoparki 11.07.08, 17:56
    taaak poczekaj aż będzie miała 3-4 bo 2 to zamało żeby odejśc
  • sbelatka 11.07.08, 23:28
    w niektóryvch waszych postach jest tyle agresji??
    przeciez nawet mówiąc o zdradzie - ktora w końcu nie was dotyczy??? -
    mozna uzywać jezyka w miare bezpiecznego dla wszystkich..

    rozumie, ze możecie miec pzrekonanie, ze mratines powinie odejśc od
    żony. Ale po co tyle chamstwa, wulgraryzmów i agresji... Mysle, ze
    nie jest mu łatwo więc po co? jakies poduwanie pod oczy wizji
    wsadzania?

    Martines - nie daj sie sprowokowac i podpuścic.
    jesli chesz walczyc o swoja rodzine i kobiete - to walcz. bez
    wzgledu na to co jeden z drugim dupkiem tu chrzani.
    A jesli czujesz, ze już nie chcesz - to odpuśc. Bez względu na to co
    jeden z drugim...
    powodzenia :-)
  • sylwiamich 11.07.08, 23:36
    A mówią że u nas brak kultury;)))
  • anaonly 14.07.08, 08:07
    moim zdaniem powinieneś przeczekać. Będzie Cię to wiele kosztowao
    ale myślę że jej minie i tamci mężczyźni przestana być dla niej
    atrakcyjni. W mojej sytuacji pomógł strach. Mąż zaczął stawiac
    sprawe na ostrzu noża i się opamiętałam. Teraz "kochanek" (nie
    spalśmy ze sobą ale się zakochałam) wydaje mi się okropnym oblesnym
    facetem i nie wiem gdzie miałam głowę!
  • marlena_mill 29.08.08, 09:16
    Przede wszystkim musisz sam sobie odpowiedzieć na pytanie, jaki sa
    twoje uczucia w stosunku do żony, czy ja kochasz, czy chcesz z nią
    po tym co zrobiła być (mimo wszystko).
    Piszesz, że ty także nie byłes bez winy. Musisz więc to zmienić,
    zacząć się starać, pokazać jej że Ci zależy ( jeśli zalezy naprawde).
    Nie myśl teraz o dzieciach i o 10 latach, pomyśl o uczuciach, pomyśl
    czy chcesz z nią spędzić swoje życia, czy ciągle was coś łączy, i co
    to jest ... bo jeżeli tylko dzieci i przywiązanie to nie warto.
  • anula19801 01.09.08, 22:12
    cięzko walczyć jak nie widać starań drugiej strony. wybacz jak to
    łatwo powiedzieć ... zaufaj, a później jak będziesz w pracy na
    wyjeździe nie mysl co ona robi z kim jest ... łatwo powiedzieć.
    łatwo jak się nie przeżyło. jak doradza się puste słowa niepoparte
    przeżyciami. a jak zdradza mąż żona burzy cały świat. plany na
    przyszłość marzenia, cele.
    cięzko będzie oj bardzo, ale wydaje mi się ze dobra tu będzie
    separacja. moze żona powinna zrozumieć co straciła. bo jak wynika z
    Twojego opisu nie zrozumiała ...
    powodzenia
    --
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20501;17/st/20070529/k/e4e8/preg.png[/img]
    cukrzycawciazy.blog.onet.pl/
  • kuba272 08.09.08, 11:04
    hmm..

    podobno nie ma wagonu , ktorego nie mozna odczepic...

    pozdr
  • przygarnij.kropka 21.02.09, 13:40
    Witam!każda sytuacja jest inna , każdy człowiek jest inny i czuje inaczej. Ale
    mogę Ci powiedzieć jak to jest u mnie.Ja jestem po tej drugiej stronie.
    Zdradziłam męża po 3 latach małżeństwa. Sama nie wiem dlaczego. Z nudów , dla
    rozrywki...Dlatego ,że często wyjeżdżał.Że mnie zaniedbywał, nie doceniał. Był
    pewien siebie, nie dawał zupełnie nic. Myślał ,że jak już jest dziecko nie
    trzeba się strać , zabiegać o uczucia. A ja zamknięta w domu, z młodej
    przebojowej kobiety, stałam się zamkniętą w sobie zahukaną kura domową. Moją
    jedyną odskocznią były wyjazdy na studia. A tam był kolega, bliski kolega,
    przyjaciel.Na którego zawsze mogłam liczyć , który mnie rozumiał, no i stało się
    zdradziłam. Spotykałam się z nim bardzo często, wydawało mi się że się
    zakochałam że nie potrafię bez niego żyć. Ale teraz z perspektywy czasu wiem że
    to nie prawda .

    Potem zdradziłam po raz , drugi był to sam sex bez żadnego zaangażowania głupota
    zupełna. Kolega mojego męża przyjechał po jakieś dokumenty, przywiózł piwko było
    miło. I stało się...Strasznie tego żałuje , tak jak i poprzedniego
    razu...Chciałabym cofnąć czas...

    Mój mąż dowiedział się o wszystkim,można powiedzieć że oszalał. Sama teraz nie
    wiem co on do mnie czuje , mówi że mnie kocha, ale jego zachowanie wcale na to
    nie wskazuje. Nie mieszkamy razem od paru miesięcy. Mieszkam u rodziców, on za
    wszelką cenę chciał żebym wróciła, że jakoś to poskładamy. Ale ja się boje .Po
    tym jak się dowiedział zachowywał się okropnie. nie chce wdawać się w szczegóły,
    ale czułam się jak w więzieniu, znęcał się nade mną psychicznie. Nie zdawałam
    sobie z tego sama sprwy do czasu aż przyjechałam do rodziców. Nie dawałam rady,
    próbowałam popełnić samobójstwo... a on z matka powiedział,że" to gówno nawet do
    końca zabić się nie umie". Nie chce tego wspominać bo było to okropne....
    Teraz mieszkam u rodziców, rodzice rozumieją to co się stało. Powiedzieli że sam
    sobie na to zasłużył,że i tak długo z nim wytrzymał.
    Wiem ,że go kocham, ze nigdy z nikim nie będzie mi tak dobrze jak z nim. Bardzo
    chciałabym abyśmy byli znowu szczęśliwą rodziną, jak krótko po ślubie, czy zaraz
    po narodzinach naszego synka.

    Chciałabym bardzo żeby on zawalczył , postarał się o moje uczucie o nas....On
    tylko przyjeżdża , zabiera dziecko, i nie odzywa się ani słowem. albo stawia mi
    warunki, wyznacza kolejne daty do ktorych mam czas powrotu.

    ja teraz dostałam dobra parce,spełniam się zawodowo...ale nie mam męża, którego
    tak bardzo kochałam, za którego z tak wielkiej miłości wyszłam...tak bardzo bym
    chciała aby się postarał....tak bardzo żałuje tej głupoty która popełniłam....

    Więc Tobie też radzę walcz!
  • skarpetka_szara 11.03.09, 22:20
    Jezeli zadecydujesz wybaczyc zonie, to bedziecie musieli rozwiazac
    problem ktory miedzy wami jest.

    Tu nie chodzi tylko "czy wybaczyc czy nie". Tu chodzi o to CO W
    WASZYM ZWIAZKU ZAWIODLO. Jaki byl problem? czy zona czula sie
    zaniedbana/ osamotniona przez Twoje wyjazdy?

    Tu trzeba skupic sie na problemie, zrozumiec i rozwiazac. A nie
    tylko przylozyc plaster do rany.

    Sorry, taka jest prawda. I to bedzie latwe.
  • skarpetka_szara 11.03.09, 22:21
    Mialam na mysli ze to NIE bedzie latwe.
  • maja1213 12.03.09, 07:50
    Współczuję sytuacji problem dość skomplikowany ponieważ są dzieci
    ich uczucia są najważniejsze.Powiem tak na siłę nic nie rób,bo to
    bezsensu,porozmawiaj z żoną poważnie niech się określi tak naprawdę
    czego chce a raczej kogo wybiera,przedyskutujcie co w waszym związku
    niegra czego jej brakuje że szuka kontaktu z innym i czy chce dalej
    z tobą być.Jak zadeklaruje chęć bycia razem oboje musicie postarać
    się o poprawienie realcji między wami to jedyny warunek jak nie bo
    kocha innnego pozwól jej odejść na siłę jej nie utrzymasz,bo
    wcześniej czy póżniej i tak odejdzie a ty nerwowo
    siądziesz.Najważniejsze jest wyciągnąć wnioski i nie powtarzać
    błędów jak będzie chciała to wszystko się da naprawić,więc głowa do
    góry wszystko się ułoży:)A jak zechce odejść niech idzie widocznie
    tyle była warta i nie ma co żałować na świecie jest tyle kobiet że
    jeszcze ułożysz sobie życie,szkoda tylko dzieci ale jak mają patrzeć
    na kłótnie i złe stosunki rodziców to nie jest dobry
    wzorzec.Pamiętaj że nikt nie jest marionetką którą można się bawić
    wieć nie daj zniszczyć swoją godność bo stracisz szacunek sam do
    siebie,życzę powodzenia będzie dobrze;)pozdrawiam:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka