Dodaj do ulubionych

krok przed zdrada

08.07.08, 23:15
Coraz czesciej zastanawiam sie nad tym.Jestesmy po slubie 7 lat-
razem prawie 10.Klotnie o te same rzeczy i sprawy,ciche
dni.Probowalam rozmawiac jak kiedys,ale ciagle bije glowa w mur.On
zapewnia,ze kocha,ale nic poza tym sie nie zmienia.Moze skok w bok
cos by zmienil,ale jest we mnie strach,ze ten poczatek bedzie tez
dla mnie koncem wszystkiego co razem zbudowalismy.Mam dosyc szarosci
i odwracania sie plecami gdy nadchodzi wieczor.
Edytor zaawansowany
  • sbelatka 09.07.08, 07:39
    myśle, ze słusznie sie boisz bo to często jest droga w jedna stronę..
    z różnych powodów - albo Ciebie wciągnie i odejdziesz albo rzecz sie
    wyda i on odejdzie...
    oczywiscie możliwych jest jeszcze jakichs kilkaset innych
    scenariuszy..no może kilaknaście
    na poczatek może jednak jakies terapie małżeńskie...
  • wydra38 09.07.08, 09:53
    Kiedy w moim małżeństwie nie pomogły słowa wypowiedziane spokojnie dużymi
    drukowanymi literami i te wykrzyczane, kiedy mój ślubny po krótkiej poprawie
    wpadał znowu w stan błogostanu jaką ma operatywną żonę i kiedy sex z cudownych
    uniesień zamienił się w parodię, i kiedy w końcu zaczęłam zastanawiać się
    poważnie nad rozwodem przyszła chwila zastanowienia. Zadałam sobie pytanie,
    dlaczego właściwie mam rzucać wszystko, czemu poświęciłam dużą część swojego
    życia. Facet w gruncie rzeczy dba o dom, jak to się ładnie nazywa, mam w nim
    oparcie, jest dobrym mężem, łączą nas sprawy finansowe, dom i ileś przeżytych
    wspólnie lat, ileś wzlotów i upadków, chorób, kryzysów finansowych, które
    pokonaliśmy razem. Ale z duszy towarzystwa stał się domatorem, wyjście z domu
    tylko po zakupy lub załatwienie spraw związanych z domem, sex nie istnieje,
    rozmowy tylko o domu, planach na przyszłość, moja praca, jego praca i tak w
    kółko. O 20.00 daje do zrozumienia, że dzień się skończył a następny dzień
    będzie ciężki i pracowity.

    Uznałam, że nie jest to jeszcze powód do rozstania. Zamienię w gruncie rzeczy
    dobrego faceta na rozrywkowego demona sexu... totalna bzdura. Rozejrzałam się
    dookoła, uznałam że świat jest pełen interesujących panów, którzy za nic na
    świecie nie chcą się wiązać na stałe. Szukają partnerki, niezobowiązującej
    znajomości, ot fajnie spędzić czas i niech każdy idzie swoją drogą. Nie jestem
    monogamistką, sex i miłość to dla mnie dwie różne rzeczy, nie zakochuję się na
    zawołanie w byle chłystku, który mi głębiej popatrzy w oczy, wyglądem nie
    straszę więc zaczęłam szukać i ... znalazłam. Skoro nie mogę mieć wszystkiego w
    jednym to mam w dwóch kawałkach. Wiem, że ten drugi kiedyś odejdzie, może ja go
    zostawię, ale ten drugi pełni zupełnie inną rolę. A ten pierwszy, żyje w stanie
    absolutnego błogostanu i niech tak pozostanie.

    Zapytasz czy mam wyrzuty sumienia, moralnego kaca ? Nie, nie mam. Czy to
    zmieniło moje małżeństwo? Tak na lepsze. Przestałam się kłócić, upominać o to
    czego nie mogłam dostać, on może się spokojnie wyspać i ... ma atrakcyjną żonę
    ;-)Czy coś zauważył lub podejrzewa? Nie, w dalszym ciągu okazuję mu
    zainteresowanie, ponawiam wszystkie propozycje, tylko bez krzyku i w dalszym
    ciągu otrzymuję te same odpowiedzi...Czy to jest romans? Nie układ w którym są
    jasno wytyczone granice. Czy kocham mojego męża? Tak kocham go, ale nie na tyle,
    żeby być niewolnikiem jego marzeń, planów, żeby zrezygnować z tej części życia
    która tak bardzo lubię i on o tym wie. Czy on ma kochankę? Nie wiem i nie
    interesuje mnie to, nawet jeżeli to mogę jej współczuć, najlepiej nie trafiła ;-))

    I jak ktoś tu napisał ... nie uważam, że zostaliśmy stworzeni monogamistami. Tu
    kultura, obyczajowość tak nas ukształtowała.

    Nie wiem czy ci to pomoże, nie namawiam cię do zdrady. Opisałam tylko moją
    sytuację. Każdy jest inaczej skonstruowany. Moja decyzja nie została podjęta
    podjęta pod wpływem impulsu, jest przemyślana, nie jestem w tym drugim
    zakochana. Ktoś może powie zimna suka, modliszka ... i niech tak będzie, ważne
    że wszystkie strony są zadowolone.

    Kiedyś koleżanka powiedziała, że życie to marsz w zaprzęgu. Wóz można równo
    ciągnąc ze spokojnym wałachem, a nie ognistym ogierem. Ale ogiera można
    wykorzystać jak jest chwila wytchnienia do innych celów :-))
  • t_o_ja 09.07.08, 20:08
    Qrde, dobrze to napisalas... Ja mam odwrotnie - to znaczy ciagne ten
    woz z ognistym ogierem... i zgadzam sie - nie jest to łatwe życie...
    Po raz kolejny zastanawiam się, gdzie jest i z kim, brak mi w nim
    oparcia, rozmów, po prostu bycia razem... Znalazłam się na tym forum
    niestety nie przypadkowo...:(

    Pozdrawiam Was dziewczyny wszystkie bez wyjątku - trzymajcie się
    jakoś, jako i ja się trzymam (ale chyba już niedługo - cierpliwość
    na wykończeniu niestety).
  • sibeliuss 09.07.08, 10:00
    A może na jakiś czas śpijcie oddzielnie, niech odczuje że nie
    akceptujesz takiej sytuacji?
    Czy oddanie się obcemu chłopu jest tym czego potrzebujesz?
    --
    fitness & foto
    ---------------
  • wydra38 09.07.08, 10:46
    Nieważne na jak długo i często się rozstajemy, co jest uwarunkowane sprawami
    zawodowymi, on zawsze jest zmęczony, on ciężej pracował, on nie jest "maszyną".
    Więc zaczęłam się z nim zgadzać. Dodam, że oboje pracujemy jednakowo, pokonujemy
    setki kilometrów, prowadzimy rozmowy z klientami itd.

    Wygasł żar, namiętność pożądanie. Ja go adoruję, mówię komplementy, on rośnie w
    dumę i kupuje kolejny prezent. Ja żebrze juz 5 rok o urlop tam gdzie ja chce i
    .. jak zwykle sprawy zawodowe pokrzyżują plany :-))

    A "oddawanie się obcemu chłopu" ... owszem sprawia mi przyjemność i to
    niesamowitą. To powrót do przeszłości ... tylko w innym ciele i w dużo lepszym
    wydaniu. Jest w zasięgu telefonu, ma dla mnie czas pomimo, że jest aktywny
    zawodowo i sprawia, że czuję się kobietą, a nie firmowym laptopem. I proszę nie
    mów mi o psychologach, seksuologach, poradniach ... nasze małżeństwo jest
    idealne, jak twierdzi mój mąż, a ja zawsze się z nim zgadzam ;P
  • kaszmir74 09.07.08, 14:17
    czytam juz trzeci raz to co napisalas Wydra38 i niestety moj maz
    jest tym samym typem co Twoj,wiec kazde slowo jest mi bliskie
  • sibeliuss 09.07.08, 14:48
    Czemu nie rozwód?
    --
    fitness & foto
    ---------------
  • wydra38 09.07.08, 18:01
    kaszmir74 napisała:

    > czytam juz trzeci raz to co napisalas Wydra38 i niestety moj maz
    > jest tym samym typem co Twoj,wiec kazde slowo jest mi bliskie

    :-)

    niestety problem musisz rozwiązać sama. Opisałam ci tylko historie zdrady, bo
    m.in. temu służy to forum. Każda ma inne oblicze, inne podłoże i inne
    konsekwencje...
  • sibeliuss 09.07.08, 14:44
    Chyba sama wiesz co dla Ciebie dobre, więc nie widzę problemów - co
    zatem robisz na tym forum?
    --
    fitness & foto
    ---------------
  • kaszmir74 09.07.08, 20:49
    Sibeliuss,nie obraz sie,ale mam wrazenie,ze Ty nie rozumiesz nic z
    tego co napisalam.Gdybym potrzebowala teoretycznych rad poszlabym do
    poradni,a nie pisala na tym forum.Milosc,potrzeba zrozumienia i
    bliskosci prowadzi do poszukiwan i zadawania pytan
  • wawrzyniecpruski 10.07.08, 01:34
    Zanim zdecydujesz sie na romans, co jest bardzo łatwe w dzisiejszych
    czasach musisz sobie uświadomić kilka prawd, o których osoby
    niezadowolone ze swego stałego zwiazku zapominają:
    1)Za związek odpowiadają dwie osoby (mąż i żona) i obie mają
    obowiązek o niego dbać. jednak odpowiedzielność ta kończy sie w
    momencie zdrady któregoś z małżónków. Od tego momentu tylko strona
    niewierna będzie odpowiedzialna za syf w małżeństwie. Także za to co
    było przed zdradą.Dzieje sie tak dlatego, że zdrada jest ucieczką
    przed problemami, przed próbami naprawy związku, jest drogą na
    skróty, jest w końcu zwykłym draństwem. Osoba planująca zdrade
    zwykle szuka usprawiedliwienia dla swych planów i wtedy: on jest
    nieczuły, seks jest do dupy, nie mówi, że mnie kocha, bałaganiarz,
    mało zarabia, nie umie wywiercić dziury w ścianie ani naprawić
    samochodu. Możesz sobie wybrać.
    2) Po zdradzie nic już nie będzie takie samo. Nawet jak zdrada sie
    nie wyda. Nie będziesz już szanowała męza, bo zawsze w tyle głowy
    będziesz myślała, że jest frajerem, który dał sie oszukać, ślepym i
    głupim nieudacznikeim. A ja przeciez taka sprytna!!!
    3) jak zdrada sie wyda, to tym bardziej nic nie będzie takie samo.
    Zakładając nawet, ze mąż nie przestanie Cie kochać to nie jest pewne
    czy będzie potrafił z Tobą być. Nigdy Ci już nie zaufa.
    Być może będzie starał sie odbudować rozwaloną przez Ciebie
    samoocene poprzez rewanż. Nigdy nie będziesz mogła być jego pewna.
    Szambo, uwierz.
    Jest takie forum dla zdradzonych, poczytaj co oznacza zdrada, co
    czują oszukani. W wiekszości piszą tam kobiety, może im uwierzysz.
    www.wenusjanki.pl

    Oczywiście masz jak każdy człowiek prawo do szczęścia. jeśłi nie
    jest Ci dobrze w małżeństwie to sie rozwiedz i poszukaj sobie kogoś
    nowego. Właśńie w tej kolejności. Bardzo maoo jest osób, które w ten
    sposób załatwiają takie sprawy, najcześciej najpierw zapewniają
    sobie miekkie lądowanie w postaci kochanka a dopiero potem sie
    rozwodzą.
    W mojej dzielnicy takie postępowanie nazywane jest ku....stwem.
    Jesteś już dużą dziewczynką, sam zdecyduj. Ale najpierw to przemyśl.
    pozdrawiam

  • kaszmir74 10.07.08, 09:59
    dziekuje Wam,w podejmowaniu decyzji zawsze jest sie samotnym.chyba
    dopiero teraz do mnie dotarlo,ze milosc moze byc bardzo trudna,ale
    warto ten trud podjac.
  • bi_chetny 02.09.08, 16:38
    tak tak, wszystko pięknie. tylko nie zawsze myśli się o rozwodzie. są dzieci.
    wydaje się że może to jakoś będzie. a potem pojawia się ktoś, dla kogo jesteś
    atrakcyjnym facetem, super gościem. czujesz się dopełniony.
    nie zrozum mnie źle pruski, ja nie chcę się tłumaczyć. zrobiłem co zrobiłem i
    ponoszę konsekwencje. ale nie będę słuchał takich bzdur, bo zawsze jest łatwo
    doradzać innym i twardo stawiać zasady. ktoś kiedyś porównał zdradę do kradzieży
    - przy kradzieży nie ma uczuć, emocji. jesteśmy tylko ludźmi.

    --
    bi...
  • byc-kochanym 02.09.08, 17:19
    jestesmy młodzi, nasze dzieci mają 8 lat i 1,5 roczku ja obecnie
    nie pracuje musiałam zrezygnować z pracy 2 miesiace temu z powodu
    choroby małej teraz szukam pracy i cały czas ma pretensje że nie
    pracuje ,przychodzi wieczorem i zależy jaki ma humor jak dobry to ok
    jak kiepski to sie nie odzywa dwa dni ciche bez sms bez żadnego
    słowa ok w końcu godzimy się ale wystarczy jeden mój gest np co
    kolwiek na co mam inne zdanie lub starsza córka nie jest gotowa do
    spania o 19;30 jak wchodzi do domu i znowu ciche dni .seks na
    zawołanie musi być codziennie chyba że ma ciche dni to nawet ciesze
    się ze niema ,często mysle ze gdyby nie dzieci to bym kopła go w
    dupe (szczerze) zawsze w domu posprzatane obiad gotowy nigdy nie
    usłyszałam żadnej pochwały że obiad dobry lub ładnie dzis wyglądasz
    kochanie bo jak widzi ze gdzies idę i ubieram nową bluzke to mówi ze
    napewno ide do kochanka ,a prezentu to nigdy nie dostałam na
    urodziny róze i to wszystko czuje ze wygasam w srodku czuje się nie
    kochana i nie potrzebna tylko do nianczenia dzieci i garów i dużo
    bym tu jeszcze pisała ale niemam siły......
  • bi_chetny 02.09.08, 17:26
    no i to najkrótsza droga do kochanka - bo on cię doceni i pokaże że w jego
    oczach jesteś najpiękniejsza...
    rozumiem, że próbowałaś rozmawiać z nim o waszym związku. proponowałaś terapię ?

    --
    bi...
  • tomek1a2 02.09.08, 17:51
    Witam
    Popieram Wawrzyńca, sam zostałem zdradzony przez dziewczynę z którą
    jestem od 7 lat. Wnioski są dokładnie takie jak piszesz.
    Zdecydowanie jest to najgorsza droga do naprawy związku. Nawet jeśli
    związek przetrwa i będzie lepszy po zdradzie, tak jak to się stało
    niestety w moim wypadku. W człowieku budzi zazdrość i podejrzliwość
    tak jak to sie stało u mnie, a tego nie da się o tak po prostu
    oduczyć czy zapomnieć.
    My zdradzeni w żadnym wypadku nie powinniśmy czuć się jeleniami,
    to raczej ta druga strona powinna czuć się tchórzem, bo trzeba mieć
    naprawdę duże jaja by partnerowi powiedzieć prawdę w oczy. A nie
    ukradkiem piep...ć się z kimś po kątach i uważać że wszystkiemu
    winna jest ta druga strona, bo to najczęstsze usprawiedliwienie
    bardzo zresztą wygodne. No bo przeciez on/ona jest winna to ja sobie
    poużywam, a co mi tam. Nieważne że kogoś przy tym krzywdzę, przeciez
    życie jest okrutne
    Co do tej pani która jest taka szcześliwa ze swym kochankiem to
    pozostawim temat bez kometarza.
  • byc-kochanym 02.09.08, 19:49
    ja mysle ze mój związek przeżywa mały kryzys ,dlatego tak się
    podziało ale ja nigdy bym nie chciała znalesc sobie jakiegos innego
    na boku, bo wiem ze nie tędy droga,ja chciałabym tylko być w koncu
    doceniona lub usłyszec od czasu do czasu miłe słowo ze strony
    męża ,kiedyś pisał miliony sms oczywiscie będąc w pracy a teraz
    pracując cały dzień nie napisze nawet słowa, nawet jesli ja pisze on
    mnie zlewa i już czuje się zle z tym ale chce słyszec jego miłe
    słowka i pocałunki a nie innego i niewiem co zrobić aby w koncu
    zaczął mnie znowu zauwarzać .... fryzjer solarium itp nie pomogło...
  • nitka215 02.09.08, 19:58
    zmienić nastawienie i robić wszystko dla siebie a nie dla kogoś
  • bi_chetny 03.09.08, 09:48
    nitka ma rację. przestań zabiegać o jego względy. nie tędy droga.
    on musi zauważyć, że innym facetom się podobasz. nie musisz zdradzać, to nie
    jest dobra droga. ale spróbuj wzbudzić jego zazdrość :)
    --
    bi...
  • bi_chetny 03.09.08, 09:47
    tomek1a2 napisał:
    trzeba zapomnieć o własnym ego, żeby zrozumieć. twoja własność zrobiła coś
    niezgodnego z twoim poglądem ? to nie jest twoja własność. a formułka małżeńska
    jest reliktem.

    --
    bi...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka