Dodaj do ulubionych

jak długo będzie jeszcze bolało???

09.09.08, 12:03
Jakiś czas temu dowiedziałam się, że mąż mnie zdradza. Szalałam,
awanturowałam się, brałam lekarstwa na uspokojenie. Był nie
wzruszony. Nie przyznawał się, a jak wytaczałam działo z argumantami
potwierdzającymi zdradę - to milczał lub zdawkowo mówił że to mało
znaczące, że może dopiero by coś wynikło, że sam zastanawiał sie
czego to ona chce od niego, bo to na nawiązała kontakt. To, że to on
odsunął się odemnie nie miało dla niego znaczenia. Niby jest ze
mną, ale myślami nieobecny, gdzieś daleko. Nie szaleję już tak jak
na poczatku. Ale cały czas boli, boli tak mocno w środku. Kiedy
przestanie???? Bawiąc sie romansikiem, czy on pomyślał o mnie - co
mnie czeka. Jak ja to wszysko zniosę- kto dał prawo jemu , jej
do niszcenia życia drugiemu człowiekowi. Muszę teraz pomyśleć o
sobie, jak mam pozbierać sie po tym wszystkim. On mi wcale w tym
nie pomaga. Ma hustawki nastrojów. Jednego dnia - dba o mnie, kocha,
całuje, drugiego nie odzywa sie, siedzi i myślami jest gdzies
daleko, dotyka jak trędowatej. Jak mu uwierzyć????
Edytor zaawansowany
  • xentia23 09.09.08, 13:31
    Czyli na 100% nie wiesz??
  • bi_chetny 09.09.08, 13:34
    takie zachowanie moim zdaniem znamionuje, że facet jest trochę na rozstaju. on
    tez się zastanawia. może spytaj go czy chce z tobą być czy nie. jeśli chce,
    porozmawiajcie i ustalcie warunki. oczywiście jeśli ty też tego chcesz...


    --
    bi...
  • xentia23 09.09.08, 13:53
    Ciekawe czy on sam wie czego chce?
    Na tym etapie to nie jest takie proste czego się chce, emocje
    szaleją....
    Ja wiem od miesiąca i wcale nie jest lżej, może emocje już ciut
    opadły, ale sama nie wiem na 100% czy chce z nim być i czy dam radę
    jeszcze zaufać...
  • bi_chetny 09.09.08, 13:56
    bo to trudne. ja wiem że moja żona nie ufa mi do końca. to kruche zaufanie.

    --
    bi...
  • xentia23 09.09.08, 14:02
    A od jakiego czasu odbudowujecie swój związek? I jak z tym
    zaufaniem - kontroluje jakoś Ciebie czy stara się po prostu wierzyć?
  • bi_chetny 09.09.08, 14:09
    stara się wierzyć. ja staram się nie dawać powodów do niepokoju. zresztą za
    bardzo jestem pokaleczony, żeby cokolwiek takiego robić. mam okropny dystans
    emocjonalny do kobiet niestety.

    nie sprawdza mnie o ile wiem. ale i tak kiedy przychodzi sms wieczorem to jest
    taka konsternacja. wiem że to kruche co między nami i właściwie w każdej chwili
    może się rozpaść.
    jeszcze jedno - nie miałbym jej za złe gdyby zdradziła/miała romans. pytanie
    tylko co wtedy z naszym związkiem. ale to raczej mało realne. chyba :)

    --
    bi...
  • peonies 09.09.08, 22:31
    bedzie bolało bardzo
    jak długo?
    myślę że zawsze
    niestety...
  • marlena_mill 11.09.08, 08:49
    On potrzebuje czasu , on sam nie jest pewniem czego własciwie chce.
    Najważniejsze jest to czego Ty argo chcesz, czy chcesz odejść czy
    zostać. Wiem, że to trudne wiem jak to boli, ale musisz to
    przeczekać. czas ... daj sobie i jemu czas. wiem, ze to banalne ale
    ja innego wyjścia nie znam. gdy już rany trochę się wygoją i
    atmosfera nie będzie taka gęsta to zacznij z nim rozmawiać, zapytaj
    go ja widzi waszą przyszłość ? no chyba że wcześniej Ty zadecydujesz
    o swojej przyszłości ale już bez niego.
    Rozumiem Cię wiem, że nikogo nie zmusisz aby Cię kochał ...to boli,
    ale z taką opcja też musisz się liczyć.
  • naiwna01 11.09.08, 17:21
    czytam Twoją historię i po prostu płaczę
    jakbym o sobie czytała, a dzisiaj jest ten dzień kiedy to on jest
    nieobecny

    do bi
    proszę podaj dokładne namiary na parodnię
  • argo40 11.09.08, 18:38
    Takich "naszych" historii jest wiele. Problem polega tylko na tym,że nie możemy my sobie z tym poradzić. Psychicznie, fizycznie. Pracujemy, śpimy, prowadzimy dom i myślimy co takiego ona miała czego mnie zabrakło.
  • xentia23 11.09.08, 22:09
    <Pracujemy, śpimy, prowadzimy
    > dom i myślimy co takiego ona miała czego mnie zabrakło>

    Wiesz co nie można tak myslec, -czego mnie zabrakło-!!! Pamietaj to
    ON zdradził, nie TY!!
    Wiesz co najlepiej myśl o sobie i o swoich uczuciach. Zadaj sobie
    pytanie czego się boisz...czego chcesz i czy warto walczyć...

  • naiwna01 12.09.08, 06:28
    Macie rację, myśleć o sobie
    Ale ja nie umię, nie jest totakie łatwe.
    Nie pomagają rozmowy, idzie cały czas w zaparte,
    a ja nie chcę być oszukiwana
    wiem że najlepszy byłby kubeł zimnej wody
    ale jak
    nie chcę się wyprowadzać
    a obojętność i zlewka nie wiem czy potrafie
    cholernie potrzebuję bliskosci i uwagi...
    już niedługo mam rodzic nasze 2 dziecko
  • argo40 12.09.08, 07:45
    Myślę cały czas o sobie - zawsze o siebie dbałam jestem
    czterdziestolatką, nie mam nadwagi, fryzjer, kosmetyczka seksowna
    bielizna i co - zauroczyła go czymś. Może to była rozmowa, a może
    udawała słaba kobietkę, której zawsze trzeba w czymś pomóc (ja
    radziłam sobie sama - nawet umiem kupić samochód)może urósł w jej
    oczach do rangi bohatera i jego EGO połechtało - jednak najbardziej
    boli mnie brak uczciwości z jego strony. Tchórzostwo. Jest na tyle
    słaby aby powiedzieć tak stało sie przykro mi. Oczywiście nie
    odejdzie - z wygodnictwa.
  • xentia23 12.09.08, 09:01
    Oj kobiety!! Witam w klubie:)
    Prawda jest taka, ze kobiety szukają zawsze winy w sobie, co było
    nie tak, a może się zmienię,a może to, a może tamto....
    Wiem, ze nie łatwo myśleć o tym czego się chce, jak się nie wie na
    czym stoi...
    Ja tez jestem niezalezna i musze sobie radzić na codzien, może to
    pułapka??
    Jak to powiedział mój kolega: Romans jest wtedy, jak brakuje czegos
    w związku....
    Tylko to "czegoś" jest bardzo ulotne i niemierzalne czasami.
    Prawda jest też taka, że 75% facetów wraca do swoich żon po zdradzie.
    Drugie pytanie - czy warto potem całe życie się zadręczać czy znowu
    mu czegoś zabraknie...
    Ja bym chciała, aby zrozumiał, że jestem dla niego najważniejsza i
    dlaczego to zrobił, aby potem można było tego uniknąc.
    Jak nie to wolna droga...


  • mania5000 13.09.08, 17:18
    po latach zwiazku kochanka to po prostu NOWA osoba, odmiana, nie
    mozemy w sobie szukac winy, moj eks po 3 latach bycia z nową że już
    mu się nudzi, tak wiec nie ma sensu szukać w sobie winy;
  • bi_chetny 17.09.08, 16:01
    ano właśnie że trzeba spojrzeć na siebie również. nie przyjmować winy w 100%,
    ale część niestety tak. spojrzeć poza swoje ego.


    --
    bi...
  • xentia23 18.09.08, 09:20
    bi_chetny

    Pewnie, że winy nigdy nie ma w 100% w jednej osobie.
    Widzę, że lubisz określenie wyjść poza swoje ego - ale coś w tym
    jest pewnie. Tylko, że to dwie osoby muszą wyjść i zrozumieć co było
    nie tak. A oskarżenia typu - mam "żonę potwora" do niczego nie
    prowadzą.
    Chodziło mi o to, że to kobiety bardziej sie przejmują i obwiniają
    przede wszystkim siebie, szukaja w sobie braków...
    A Ty po zdradzie spojrzałes poza własne ego?? Dużo wniosków
    wyciągnołeś?
  • bi_chetny 18.09.08, 12:07
    oczywiście że spojrzałem. tylko widzisz, ja jestem osobą otwartą, umiejącą mówić
    o swoich oczekiwaniach i problemach. moja żona natomiast jest DDA. co mogłem
    sobie zarzucić po tym wszystkim ? że może powinienem był w którymś momencie
    wyprowadzić się z domu i poczekać na rozwój wypadków. tak się nie stało.

    --
    bi...
  • niunia0929 12.09.08, 10:04
    niestety...długo.U mnie mineło półtora roku,zerwał z nią zaraz jak zrobiłam mu
    awanturę i..boli dalej.Nie tak jak wtedy.Ale huśtawki nastrojów są.Zarówno u
    niego jak i u mnie.Ja już odpuszczam.Żałuje,że nie wywaliłam go z domu od
    razu.teraz miałabym już spokój i jakoś by się ułożyło.A tak tkwie w czymś i nie
    wiadomo co to jest.Za parę dni nasza rocznica ślubu.Mam to gdzieś
  • argo40 12.09.08, 10:16
    A naszą rocznicę ślubu spędził z nią
    Muszę szybko nabrać do tego dystansu - pozbierać się. Koleżanka
    powiedziała mi, że to ja muszę określić czego właściwie chcę - czy
    chcę ratować małżeństwo - czy rozwieść się. Tydzień temu chciałam
    ratować wszystko - dzisiaj zastanawiam się czy warto. Nie chcę tak
    jak niunia0929 napisać za półtora roku - "A tak tkwie w czymś i nie
    wiadomo co to jest." Tragiczne jest to, że moja wiara w Boga gdzieś
    uleciała.
  • xentia23 12.09.08, 22:01
    Argo40 - jestesmy chyba na tym samym etapie przezyć!

    A tobie naiwna zycze spokoju - najgorszy moment na takie przezycia...
  • argo40 13.09.08, 16:29
    wiele z nas piszacych tu jest na podobnym etapie. Nie chcemy aby dowiedziały się nasze rodziny, znajomi przyjaciele, aby ktoś pijąc kawę opowiadał "A wiesz on ją zdradził" dlatego tu piszemy szukamy zrozumienia. Mamy potrzebę wygadania sie wykrzyczenia co nas boli.
  • marlena_mill 15.09.08, 11:21
    jak widać jest nas wiele, i niestety nie można z tym iść do lekarza
    i mieć receptę na tą "chorobę". To trzeba przeżyć, ale tak aby
    wypaliło sie do końca i żeby człowiek już nic nie czuł...
    to tak jakbyś wyrzuciła w końcu śmieci...
  • aicha_fr 15.09.08, 14:22
    Sama się nad tym zastanawiam... i myślę, że tak długo będzie bolało aż zdołam wybaczyć.
    Ja chcę wybaczyć i wszystkim polecam taką ścieżkę. Szkoda życia żeby przez nie iść z takim ciężarem, poczuciem krzywdy, bólem, żalem itd.
    To jest jak żałoba. Trzeba swoje przecierpieć, do końca. Ale najpierw się trzeba solidnie wyzłościć, wykrzyczeć, wypłakać żeby już nic nie zostało, tylko spokój i nadzieja.

    Przy tym ja oddzielam kwestię wybaczenia od zaufania na nowo. Chcę wybaczyć, ale czy znów zacznę wierzyć i będę chciała dalej walczyć o ten związek? tego jeszcze nie wiem. Na pewno wiele też zależy od postawy partnera który zdradził.

    Aha: mnie na huśtawki nastrojów pomaga psycholog.

    Mam nadzieję, że coś z tego co napisałam Ci się przyda.
    Trzymaj się!
  • argo40 15.09.08, 15:05
    Do tanga trzeba dwojga. Jak coś budować na nowo - samej, chociaż on
    jest obok.
  • aicha_fr 16.09.08, 08:19
    Przede wszystkim zadbaj teraz o siebie! To Ty najpierw musisz odzyskać spokój i
    równowagę.
    Masz blisko kogoś, kto może dać Ci wsparcie? Przyjaciół?

    Sama kiedyś nie byłam zwolenniczką takich rozwiązań, ale może czasowa separacja
    i odpoczynek od siebie byłby dobrym pomysłem? Może jak się szanowny wyprowadzi
    na jakiś czas byłoby Ci łatwiej się pozbierać i zastanowić, czego chcesz. Choć
    przede wszystkim to on musi wiedzieć, na czym i na kim jemu zależy. A tak to
    codziennie boli Cię sam jego widok, prawda?
    U mnie to się sprawdza - M. mieszka na drugim końcu miasta i tylko widujemy się
    od czasu do czasu. Dzięki temu na pewno jest między nami spokojniej.
  • xentia23 16.09.08, 09:57
    Z jednej strony jest pewnien spokój jak go nie trzeba oglądac
    codziennie, ale powiem tak: i tak boli. Mysli w głowie i tak
    szaleją, że pewnie z nia itp. Ja już wysiadłam - wczoraj spakowałam
    resztę jego ciuchów do wora....Jego główna odpowiedź brzmi - NIE
    WIEM. I podkreśla, że kocha mnie wglębi serca, a wg mnie jak w głębi
    to tak jakby wcale...
    To jak on nie wie co ma robić to sorry...na co tu czekać i ile....

    EMOCJE.....
  • argo40 16.09.08, 10:28
    Twój "Mąż" to chociaż mówi, że cię kocha w głębi serca. Mój nie
    odzywa się nic. Wyobraźnia działa-kłębią się pytania - czy się z nią
    spotyka, czy dzwonią do siebie, piszą smsy. Brakje poczucia
    bezpieczeństwa z jego strony, troski o mnie. Obojętność jest gorsza
    od krzyków, kłótni - jego odwieczny tekst"żadnej granicy nie
    przekroczyłem, a ze swoja wyobraźnią musisz sobie sama
    poradzić".Kolejny raz zbieram się na poważną rozmowę z min. Już
    podjęłam decyzję - tylko teraz muszę jego o niej poinformować. Może
    wtedy poczuje sie lepiej.
  • marlena_mill 16.09.08, 15:20
    Argo, nie działaj zbyt szybko, może jak sie wyprowadzi to przemyśli
    sobie wszystko, ale nie podejmuj jeszcze decyzji, to zawsze zdażysz
    zrobić!
    daj sobie trochę czasu i pomyśl czy TY chcesz być a nim, bo to jest
    dla Ciebie najważniejsze.

  • argo40 16.09.08, 22:01
    Co z tego że ja chcę być z nim, kiedy on jest taki obcy wobec mnie. Żyć razem, ale obok sobie to jest straszne.
  • kingas38 17.09.08, 08:31
    Argo... facet się zakochał i tyle... trafił na poddatny grunt,nowe
    ciało,wszystko nowe, inne, czułe... no i wzięło go...typowe
    zachowanie znane z autopsji,stąd to zamyslenie,milczenie,huśtawki
    nastrojów... bo jest na etapie ,,walki z sumieniem" a przynajmniej
    resztkami które jeszcze mu zostały.Jedyne co możesz zrobić to
    odpuścić,Twoja walka jak widzisz nic nie daje,szkoda
    zdrowia...jeżeli chcesz cokolwiek uratować na tym etapie na
    spokojnie powiedz mu co czujesz , daj mu czas na podjęcie decyzji i
    zajmij się sobą, swoim życiem, rozwojem,zacznij rozpieszczać siebie
    samą... tamta cizia wie czego chce i nie ustąpi więc nie łudz się że
    ona czy on pomyślą o tym jak ty się czujesz... mają to głęboko w
    d... liczą się tylko oni,on Ci nie pomoże pozbierać się więc musisz
    sama...sama przez to przechodziłam i wiem jak to jest ...pozdrawiam
  • xentia23 17.09.08, 14:51
    Też bym radziła wyprowadzke, jak się nie chce zdeklarować. Ciężko
    będzie, ale może cos zrozumie, a jak nie to przynajmniej wiadomo
    będzie, że nie było warto....



  • argo40 17.09.08, 15:12
    Czasami myślę, ze taki stan jest dobry dla niego. Ja daję pocucie
    bezpieczeństwa bytowego. Piorę, gotuję, sprzątam , niczego od niego
    nie wymagam. Nie kłócę się. A ona zapewnia resztę. Wygodne życie dla
    niego. Ale zastanawiam sie też, czy gdybym znalazła sobie
    odskocznię - faceta, czy wtedy by sie obudził. Czy potrzeba podjąć
    drastyczne działania wobec niego, aby przyszło przebudzenie.
  • bi_chetny 17.09.08, 16:05
    to samo podpowiedział seksuolog mojej żonie - żeby przeczekać.

    --
    bi...
  • marlena_mill 18.09.08, 10:45
    Jest niestety tak, że nikt nie lubi byc zawieszony w próżni,
    wszystkie chciałybyśmy znac od razu odpowiedzi na nasze pytania,
    zwłaszcza tak ważne i kluczowe dla naszego życia.
    Co dalej, jak to będzie, co on myśli i co czuje.
    Z mojego smutnego doświadczenie wynika jednak, że niczego na da się
    przyśpieszyć, że facet za nic się nie chce otworzyć, nie odpowiada
    na pytania a nas to zżera i dręczy.
    Najlepiej jest to przeczekać, to juz wiemy, tylko nikt nie wie jak
    długo to może potrwać, i czy w takich przypadkach długo to jest trzy
    miesiące czy na przykład dwa lata ?
    Ja trwam w takim stanie jak TY Argo już rok... rok na orbicie życia,
    rok w próżni, w zawieszeniu, rok w czekaniu nie widomo na co... to
    jest jak czekanie na wyrok !!! ja w każdym razie tak sie czuję, bo
    moja sytuacja jest identyczna jak twoja i zadaję sobie codziennie
    pytanie, jak długo ? kiedy w koncu coś się zmieni?
    I wiesz co myśle, że jak sama tego nie zmienię, to się nigdy nie
    skończy, bo mężczyźni to tchórze, nie potrafią podejmować życiowych
    decyzji, nie potrafia wziąść odpowiedzialności za życie swoje i
    swoich rodzin.


  • argo40 18.09.08, 13:12
    Ja już podjęłam decyzję. Taki stan mnie już przestał odpowiadać.
    Patrzy na mnie i boi się. Ale najważniejsze, że ja już się nie boję.
  • marlena_mill 18.09.08, 14:23
    a ile czasu zabrało Ci podjęcie tej decyzji, i czy macie dzieci ?
    sorki, że tak podpytuję, bo ja chyba coś za długo czekam, na
    niewiadomo co, na zmianę jego zachowania, na jego deklarację...
    która chyba nigdy nie nastapi!
  • xentia23 18.09.08, 14:49
    Wiesz co marlena cięzko cos radzić, ale ja bym tyle nie pociągnęla.
    Czego się boisz??
    Ja jak przestałam się bać samotności i tego czy sobie poradze to
    jest mi dużo lżej.....Ja mam już cały plan co bede robiła jak sie
    rozstaniemy, a prawda jest taka, że życie zmieni mi się całkowicie -
    łącznie z przeprowadzką, zmianą miasta, pracy itp. i sie nie boję!!!
    I mam małe dziecko.
    Rok czekania na niewiadomo co?
    Zachowujesz sie jakbys była na jego łasce - jak będzie chciał to
    fajnie, jak nie to dramat.
    Zacznij byc szczęśliwa bez niego.

    Jak ja wywaliłam ciuchy męża z szafy to mi ulżyło na całego, a on
    jaki był wsciekły jak to zobaczył. Dopiero pekło w nim coś - dopiero
    jak zobaczył, że to nie przelewki....


  • argo40 18.09.08, 15:15
    Ja mam prawie dorosłych synów - "matura mnie czeka". Byłam w
    kompletnym szoku jak sie dowiedziałam - jestem 20 lat po ślubie.
    Podjecie decyzji zajęło mi półtora miesiąca i wiesz co - jak ją już
    podjęłam poczułam się wolna, odważna - naprawdę bezpeiczna. Trudno
    komuś radzić - ale mam cudowną koleżankę - pedagoga, która pomogła
    mi podjąć decyzję - przyszłam do domu i odważnie zaczęłam rozmowę z
    mężem - patrzyłam mu w oczy i uśmiechałam się z pogardą. Byłam na
    tyle pewna siebie, że nie bałam się. Pozdr.
  • endorfinkaa 20.09.08, 12:56
    >Podjecie decyzji zajęło mi półtora miesiąca i wiesz co - jak ją już
    > podjęłam poczułam się wolna, odważna - naprawdę bezpeiczna.<

    To trzeba uciąć bardzo szybko. Inaczej łatwo się wykończyć. Ja od upewnienia się, że mąż mnie zdradził załatwiłam sprawę w 3 tygodnie. 2 tygodnie nosiłam się z decyzją, potem rozmowa - czy próbujemy poskładać nasz związek czy nie, i na jakich warunkach. 5 dni dla niego na odpowiedź.
    I na razie próbujemy być razem.

    Argo - życzę powodzenia, wytrwałości i wiary w siebie.
  • xentia23 18.09.08, 14:52
    to prawda strach jest w tym wszystkim najgorszy...

    Argo wyslałam maila, ale skrzynka chyba Tobie nie działa:(
  • marlena_mill 19.09.08, 13:28
    Dzięki za wsparcie !
    Na szczęście nie jestem na jego łasce, najgorsze to, ze to ja
    zostanę w naszym domu (bo dom jest mój)i boje się bardzo tej pustki,
    która pozostanie gdy on sie wyprowadzi. Prosiłm go juz o to, on nie
    widzi powodu, nie chce. Właściwie nawet udaje, że nie usłyszał, gdy
    go o to prosiłam bardzo poważnie.
    Też wolałabym sie gdzieś przenieść, gdzie mogłabym zacząć wszystko
    od nowa. Tylko to wiąże się ze zmainą wszystkiego, praca,dom...
    Zaczęłam starania o wyjazd do pracy za granicą (placówka), może się
    uda, tylko znowu dzieci nie chcą ... i jak to wszystko ugryźć?
  • argo40 19.09.08, 15:14
    Dziewczyno jestes w komfortowej sytuacji (dom jest twój) ja mam z
    mężem wspólny dom, za który płaciliśy razem ale to jego rodzina
    mieszkała tam wcześniej. "Pustka po nim" zastanów się, przecież - Ty
    juz jestes samotna - co z tego że w związku. Czas nam wszyskim
    zdradzonym nauczyć się żyć i korzystać z życia. Też mi jest ciężko,
    ale zaczynam myśleć pozytywnie - zaczynam od małych kroków. Nigdy
    wcześniej nie chodziłam do kościola a teraz zacznę. Ktoś na forum
    napisał do tanga trzeba dwojga ja już tańczę sama, ty też. Pozdr.
    Mój email gazetowy już działa gdybyś chciała to napisz.
  • dagi80 24.09.08, 14:19
    ja walcze ze swoimi uczuciami już póltora roku. Wtedy dowiedziałam się o zdradzie. Miesiąc zastanawiał się czy chce być ze mną czy z nią. Odpychał na każdym kroku, nie rozmawiał a ja spadałam coraz bardziej w dół: nie spałam, nie jadłam tylko płakałam. W końcu postanowił zostaje z nami i odbudowujemy naszą rodzinę. I tu zaczyna się problem bo mojego zawiedzionego zaufania i wiary nie da się tak łatwo odbudować. Nie ufam mu, nie wierze w jego słowa, cały czas tkwie na rozdrożu. Niby chce z nim być bo go kocham, ale cały czas sie zastanawiam czy jest wierny czy znów nie robi czegoś.
    Ktoś tu proponował żeby na jakiś czas się rozstać, u nas sie to nie sprawdziło. M. musiał wyjechać do pracy na kilka miesięcy. już jakoś dochodziliśmy do porozumienia starał się, ja próbowałam zapomnieć oczywiście stale kontrolując sytuacje. Teraz on jest tam ja tu i ciągle zastanawiam się co robi, a on z nudów już kombinuje.
    czasami myśle że dobrze byoby żebyśmy już wtedy się rozstali może do tej pory nasze życie ułożyłoby sie a tak zawieszeni w próżni, bo nikt mnie nie zapewni że na 100% będzie super i nic więcej takiego się nie zdarzy. Ale są dzieci, ja na jego utrzymaniu wieć oprócz tej miłości do niego jest strach o wszytsko. Pół zycia byliśmy razem i teraz to wszytsko przekreślić, ja nie potrafie już zyć inaczej niż z nim.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.