Dodaj do ulubionych

Powiedzieć o zdradzie czy ukryć prawdę?

30.09.08, 14:51
No właśnie - zachować resztki szacunku dla siebie i drugiej osoby
mówiąc jej prawdę, czy zataić, zwłaszcza jeśli była to chwila
słabości, pomyłka... ???
Edytor zaawansowany
  • 30.09.08, 20:47
    Milcz. Nic nie mów - osoba, która usłyszy takie rzeczy - umiera wewnątrz. To tak
    jakby żyła i nie żyła. Gorsze będzie dla niej to co usłyszy, niż to czego nie
    wie. jestem ta co usłyszała. Umarlam.
  • 09.06.09, 13:47
    NIE MÓW!!!!
    Nie masz pojecia jak BOLI taka wiedza.
  • 01.10.08, 09:40
    Nie ma jednoznaczej odpowiedzi i wszystko zalezy od i dlaczego mamy
    to powiedzieć.
    Z jednej strony lepiej nie wiedzieć, a z drugiej żyć w kłamstwie też
    nie jest dobrze. Zazwyczaj kłamstwo ma krótkie nogi......i zawsze
    się wyda.
  • 01.10.08, 19:16
    Witam ja uważam,że lepiej nie mówić,mądre przeysłowie mówi "Im mniej
    wiesz tym dłużej żyjesz".Ja osobiscie wolałabym nigdy prawdy się nie
    dowiedzieć,niczego dobrego to nie przyniosło,ale nikt wyboru mi nie
    dał,pozdrawiam:)
  • 12.06.09, 11:41
    nie mów. ja jestem tą która się dowiedziała. życie z taką wiedzą to koszmar.
    wracają wspomnienia, pracuje wyobraźnia. tego nie da się zapomnieć jak okrutnie
    potraktowała Cię osoba której wierzyłaś.
    --
    ...
  • 02.10.08, 18:53
    Jeśli to była chwila słabości to po co?
    Aby ulżyć swojemu sumieniu taką pokrętną logiką typu "co prawda zdradziłem/am
    ale jestem uczciwy/a?"
    Poprawić sobie wizerunek we własnych oczach?

    To zależy jakie masz priorytety. Jesli twoj związek jest najważniejszy to nie
    mów i borykaj się samotnie z wyrzutami sumienia -
    Jeśli najważniejsze jest twoje dobre samopoczucie i myślisz, że takie wyznanie
    ci pomoże to zrób to ale ze świadomością konsekwencji.
    Nie licz na to że ukochana osoba zachwyci się twoją uczciwością i na pewno ci
    wybaczy.
  • 04.10.08, 20:58
    Mnie ksiądz doradził, żeby nie mówić....
  • 10.10.08, 10:55
    Ksiądz doradza, aby nie mówić, a co z przysięgą i "ślubuje ci
    miłośc, wierność i uczciwość małżeńską....."?? - tak mnie tylko
    naszło......
  • 13.10.08, 08:40
    nie mówic za zadne skarby. takie wyznanie to tylko obciążenie drugiej osoby,
    wbrew pozorom z czystego egoizmu. ciężar ci z sumienia spadnie a ona/on będzie
    się zadręczac do konca życia. i przez głupotę stracisz ta osobę. warunek jest
    jeden - ze to było jednorazowe i nie masz zamiaru tego kontynuować.
  • 15.10.08, 01:52
    Milcz. Chyba, że chcesz po chamsku dobijać swoją drugą połowę.
    Chwila słabości... Czyżby ktoś cię zgwałcił? Pomyłka... Aż tak ciemno było? Nie
    okłamuj siebie samego.
    --
    Ceterum censeo niech odda 300zł!
  • 15.10.08, 22:12
    Tym razem była pomyłka, ale chyba nie startowałeś do romansu z planem pomyłki.
    Jesteś rozgoryczony? Entuzjazmu nie wyczytałam,że to była słabość, pomyłka.
    Piszesz o szacunku, lęku o swoją pozycję w związku czy o zakłamaniu?
  • 15.06.09, 23:03
    Męcz sie sam z tą wiedzą. Wyznanie może pomóc Tobie, a na pewno nie
    żonie. Dlaczego raz(?) skrzwdziłeś bliską osobę i chcesz to czynić
    ponownie. Ale radziłabym miec pewność, że ta prawda nie ujrzy
    światła dziennego.
  • 06.10.09, 16:50
    Uważam, że lepiej nie mówić. Było minęło, a wyjawienie prawdy może
    zabić Wasz związek. Wystarczy, że Ty się z tym męczysz. Oboje
    możecie tego nie znieść.
  • 14.01.10, 13:32
    Trudno mówić o szacunku dla samej siebie.Jakiś czas temu przespałam się z kumplem mojego faceta.To był błąd.Nie wiem co mi wtedy odbiło,mogę się jedynie tłumaczyć,że byłam pod wpływem alkoholu.Ale to i tak mnie nie usprawiedliwia.Żle się z tym czuje i nie wiem jak mam się zachowywać przy swoim facecie i jego koledze.Proszę o pomoc
  • 14.01.10, 14:55
    Nie mów. To była Twoja wina, więc męcz się z tym sam. Jeśli jednak sytuacja
    kiedyś wyjdzie na jaw - nie kłam. W taki sposób ocalisz szacunek dla tej osoby.
  • 16.01.10, 11:55
    Ja nie miałam wyboru- mi powiedział.Minęło 5 lat,nadal jestem z nim,ale wiem,że
    nie będę.O tym się nie zapomina,już się nie ufa... wiec dobrze się zastanów...
  • 04.02.10, 16:38
    No pewnie: "Po co babcie denerwowac, niech sie babcia cieszy..." czy ktos tu
    pamieta te piosenke Mlynarskiego? Oto link:
    www.youtube.com/watch?v=UD_92d8s0EI&feature=PlayList&p=7F862738E30F21B3&playnext=1&playnext_from=PL&index=40
    Mam na ten temat zupelnie inne zdanie. Kochanemu mezczyznie wybaczylabym zdrade,
    bo nienawidze zycia w zaklamaniu. Bo kazdy ma prawo do bledu, do chwili slabosci
    po alkoholu czy bez. Ale kiedy juz wytrzezwieje i ochlonie, powinien przywrocic
    zwiazkowi autentycznosc, ktorej go pozbawil. Dziwne dla mnie, ze tyle ludzi woli
    byc oklamywanych, przeciez jesli pertner zdecyduje sie z wlasnej i
    nieprzymuszonej woli wyznac bolesna prawde, to chyba zasluguje na zaufanie i
    uznanie, bo zdobyl sie na akt cywilnej odwagi. Mozna byc pewnym, ze duzo go to
    kosztowalo.
  • 11.02.10, 20:15
    Mylisz kwestie: to nie jest sprawa wyboru: czy chciałabyś się dowiedzieć. Na tak
    postawione pytanie byłoby tyle odpowiedzi ilu forumowiczów. (osobiście wolałabym
    się dowiedzieć, stojąc przed takim wyborem). Ale chodzi o to czy mówić, przyznać
    się. Chodzi o to, żeby w jakiś sposób pokierować nie tylko swoim życiem. Jeśli
    wiesz, że zrobiłaś coś głupiego to lepiej stul dziób i sama cierp. Sama - czyli
    nie narażaj niepotrzebie drugiej osoby na takie przejścia.
    Poza tym, myślę, że rozumieją to tylko te ososby, które to przeszły.
  • 12.02.10, 19:05
    Bzdura. Ty nie zostałaś zdradzona, prawda? Bo gdybys wiedziała ile
    bólu niesie taka wiedza, w zyciu nie napisałabys takiego posta.
    Ja oddałbym wszystko aby nigdy nie dowiedziec sie o zdradzie. Bo to
    trauma koszmarna.
    Gdzies znalazłem stwierdzenie, że psycholodzy kliniczni uwazają
    cierpienie psychiczne osoby zdradzonej za porównywalne z bólem jaki
    niesie ze soba śmierć bliskiej osoby.
    I moim zdaniem maja rację. Ja np. własnie tak się czułem. jakby
    umarł ktoś kogo kocham.
  • 13.02.10, 10:24
    Gorn, nie wiem wprawdzie, czy to do mnie, ale zakladam, ze tak.
    Zostalam zdradzona nie raz i wlasnie dlatego mam takie zdanie. Bylam w sytuacji,
    kiedy wszyscy znajomi wiedzieli o zdradzie - oprocz najbardziej zainteresowanej
    czyli mnie. I dla mnie to wlasnie bylo najbardziej uwlaczajace. Dla Ciebie to
    bzdura - bardzo arbitralne - dla mnie kwestia zapatrywan, przy czym moje nie sa
    jedynie sluszne. Zdrade czy jakakolwiek wynila z lekkomyslnosci nielojalnosc
    potrafie wybaczyc, rozmyslnego oklamywania latami nie. Ty masz inny poglad, masz
    do niego prawo.
  • 11.03.10, 22:43
    dokladnie tak. ja tez sie tak czuje jakby umarl mi ktos bliski. od
    tamtych wydarzen minal ponad rok i jestem z kims innym.
    to co sie stalo zniszczylo mnie totalnie. duzo wycierpielismy przez to
    oby dwoje. nie potrafie juz zaufac a zwiazek w ktorym jestem teraz po
    prostu jest. czasem nie cieszy a czasem mam wszystkiego dosc.
    podswiadomie szukam dowodow zdrady i placze wspominajac tamte
    wydarzenia.
    gdyby to bylo mozliwe oddalabym wszystko by pozbyc sie tej swiadomosci.
    --
    ...
  • 15.03.10, 13:06
    Zona mówi mi, że mnie nie już nie kocha (mamy 2 letnie dziecko) że
    wczoraj mnie zdradziła z kolegą z pracy i że gdyby on (ten kolega)
    tu był to ona by się do niego przytuliła a nie do mnie??? Po 2
    tygodniach mi natomiast mówi, że to nie prawda, że tylko się z nim
    całowała, natomiast o spaniu powiedziała mi, abym się zdenerwował i
    wyprowadził, zostawiając jej nowe mieszkanie ... :(
  • 02.09.17, 11:08
    Zdrada to nie chwila slabosci, to indywidualny, samodzielny swiadomy wybor i decyzja, A czy mowic? To zalezy czy wolisz zyc w prawdzie czy w zaklamaniu, ale musisz wiedziec ze ta prawda to czesto trauma do konca zycia, ot chocby tylko brak zaufania, juz nigdy nikomu tak w pelni nie zaufasz, gdy dowiesz sie o tym ze ktos cie zdradzil, owszem to wl brak uczciowsci i szacunku bardziej boli niz sam sex, a gdy ten ktos sie dowie nawet po latach (bo prawda zawsze wyjdzie na jaw) to jak sie pogodzic ze swiadomoscia ze ktos nigdy nie byl wobec ciebie szczery i uczciwy?) Racaja moze byc tylko w jednym, czesto ludzie mowia o tym ze zdradzili, tylko po to by sie wybielic,i pozbyc wyrzutow sumienia, ale tak naprawde to probuja zrzucic ten balast z siebie na swojego partnera ktorego zdradzili. Zdrada to wielka trauma, to ogormny bol, to trucizna ktora zatruwa serce umysl i dusze drugiego czlowieka.
    I jeszcze jedno, gdy ktos cie zdradzil to smutna prawda jest taka ze nie m mozliwosci abys kiedykolwiek byl w peni szczesliwy z ta osoba.
    Poza tym gdy ktos zdradza to znaczy ze zwiazku juz nie ma, jedyne co mozna zdobic to odsuwac w czasie jego zakonczenie, nawet przez wiele lat.
    Zdrada niszczy i rujnuje ludziom zycie, taka jest smutna prawda.
    Ale potwierdzam zdanie innych, ja tez wolabym sie nigdy nie dowiedziec, zycie z ta swiadomoscia to udreka, to niszczy i burzy tak wiele, w wielu aspektach, czesto juz bezpowrotnie i nieodwracalnie. Najlepiej powiedz, zniszczysz i zatrujesz komuś zycie, ale sam bedziesz "uczciwy", h.j z tym ze kogos bedzie bolec.
    Nie pozdrawiam.
    Na pohybel zdradzieckim sukom i fiutom.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.