Dodaj do ulubionych

zdrada "idealnego" męża

12.03.09, 11:51
Miałam nadzieje, że ten problem nie bedzie nas nigdy dotyczył. Z
łątwością potrafie być wierna bo bylam zawsze zabójczo zakochana w
mężu. Znajomi nam zazdrościli, dwójka cudownych dzieci, dobrze sie
dogadywaliśmy, znamy sie jak łyse konie niemal od zawsze, ...

Wydawało mi sie że jestem w udanym zwiazku a tu miesiac temu
dowiedziałam sie że mąż mnie zdradza... ze swoja
kolezanka "przyjaciólka"
Dobrze im sie gadało i ni stad ni z owąd trafili do łóżka, oklamywal
mnie przez okolo 4 misiace. Widziałam że cos jest nie tak bo ciagle
ostatnio mial cos do załątwienia, wychodził pod byle pretekstem,
godzinami
gadal przez telefon, (wierzyłam że może rzezcywiscie tyle pracy ale
mialam przeczucia) ostanio troche odstawił mnie na boczny tor, mimo
wielu
rozmow(zawsze na spokojnie- az po dzis dzien) nigdy sie do niczego
nie przyznal , zaprzeczał, mowil że przezciez nigdy by tego nie
zrobil, że go do tego nie ciagnie, ze przeciez nam dobrze razem i
nie ma nawet takie potrzby.... jak powiedzialam ze podejrzewam
zdrade to sie złoscił, żebym nawet tak nie mówiła. Bylismy dla
siebie Ci pierwsi... miało to duze znaczenie dla mnie. Nigdy by sie
do tego nie przyznał gdybym sie sama nie dowiedziała. Dopiero jak
odkryłam karty że wiem (nie wiedzialam wszystkiego do konca ale
bardzo duzo, wiedzialam niemal wszystko gdzie przebywal ale nie na
100% mialam pewnosc co do zdrady) powiedzial prawde, mimo wszytsko
mnie zamurowało..nie krzyczałam nie robilam awantur probowalam dojsc
dlaczego.... złozyło sie pewnie na to dosc duzo obowiazkow, moze
czasem nie docenialam tego co on robi, ale jak twierdzi głownie z
gupoty. Obwiniama siebie z poczatku ale jak poukladalam sobie
wsyztsko w glowie to naprawde sie staralam, postepowalam z nim jak
z dzieckiem, pobłażałam, mimo dwojki malych dzieci nigdy nie
zapewnil nam stabilizacji, ciagle na mojej glowie wsyztsko,
pracaowalam jak wół.. a on ..
czesto zamiast isc do pracy przebywal z nia, czasem gdzies sobie
pojechali.... czasem w trakcie spokojnej rozmowy wychodzil
ostentacyjnie, niby przemyslec odreagowac a spotykal sie w srodku
nocy z nia, oj ciężkie to wszystko, nie moglam uwierzyc że osoba tak
bliska potrafi sie tak zachowac, nigdy wczesneij tak by nie zrobil...
Mówi ze Kocha nas, dzieci sa bardzo za nim, jest dobrym
człowiekiem , ale zawiodłam sie na całej lini. Brak jakiegokolwiek
zaufania, ciagle kłamstwa, nawet niekoniecznie zwiazane ze zdrada,
jakies głupie nieprawdziwe histroryjki, w sumie sama nie wiem czemu
służące....

Najgorsze że oprocz zdrady troszke zadłużył sie w tej dziewczynie,
ale mówi że jej nie kocha że kocha nas i na dzien dzisiejszy mówi ze
zerwał tamta znajomość (troche z )żalem...(choc wiem ze raz dwa
rozmawiali ze soba, sam tego nie powiedzial ale jak powiedzialam ze
wiem to potwierdzil ze dzwonila i ze powiedzial z enie beda sie juz
spotykac) Niby stara sie na codzien choc gdzies to siedzi, juz nie
jest tak jak było.
Myślałam o rozwodzie ale raz ze go kocham a dwa że ze wzgledu na
dzieci, ciezko podjac taka decyzje... wiem ze póki jest milosc nie
dotsaniemy rozwodu, chyba nawet sobie go nie wyobrazam, choc czas
pokarze co dalej...
Mowi ze udowaodni ze zasługuje na szanse i że bedzie lepiej

ale jak moze byc lepiej po tym co sie dowiedziałam, zawsze to gdzies
tam bedzie siedziec, a do tego te ciagle kłąmstwa boje sie z eto
nigdy sie nie zmieni, poprostu on kłamie o byle co...

wybaczyliscie zdrade? moze byc jeszcze jak dawniej? lepiej?? a moze
to tylko złudzienie, przeciez jak ciagle kłąmał to juz nigdy sie nie
zmieni bedzie lepiej ukrywał? (tego sie obowiam- kolejnych
tajemnic) teraz wydaje mi sie ze moze juz wczesniej cos zrobil,
kompletnie stracilam poczucie co bylo prawda a co klamstwem (jest
naprawde w tym świetny)
Wiecie najgorsze to zawiesc sie na człowieku który jest dla nas
wszystkim.... a teraz nawet nie wiem że on prawdziwie mnie dalej
kocha...
mam totalny wewnetrzy kryzys, schudłam , czuje sie pzrygnieciona,
nieatrakcyjna, ale zawsze dbalam o siebie , pracuje widuje sie z
ludzmi...
Kiedys myslałąm że zdrada konczy w sekundzie wszytsko (ze sie
wsciekne , wygarne, nie wiem skad ten spokój, chyba inaczej bysmy
sie nie dogadali)teraz próbuje wybaczyc.(nie zapomne nigdy)....
tylko skad wziasc zaufanie?
Zawalił sie mój swiat i moje ideały.... to może spotkać każdego
nawet jak sie nam wydaje że nasz idealny mąż to na pewno nie..
Edytor zaawansowany
  • 12.03.09, 21:35
    Nie załamuj się zdrada wszystkich może dosięgnąć nie ma reguły
    całkowiecie cię rozumiem też wierzyłam i nigdy go nie zdradziłam,cóż
    stało się było ciężko ale się udało,oboje chcemy
    normalnie,szczęśliwie żyć,dużo rozmawiamy on zamknął temat ja
    sporadycznie wracam ale wiem,że to niczemu dobremu nie służy daj mu
    szansę jak chce naprawić błąd,jak jest szczery to powoli się
    ułoży,zapomnieć się totalnie nie da ale z czasem o tym coraz mnie
    się myśli przynajmniej ja tak mam.Raz mu wybaczyłam jak zawiedzie
    kiedyś to już więcej szans mu nie dam,ale widzę dużą poprawę i
    wierzę że będzie dobrze tobie też życzę aby był ok.:)
  • 12.03.09, 22:54
    Dla mnie to koniec małżeństwa,zawsze tak myślałam,bo łudziłam się,że
    nigdy mnie to nie spotka,a tu prosze,mój mąż też okazał się
    zdrajcą...to jest upokarzające świństwo,nie ma problemu jak nie ma
    dzieci,bo samemu można dać sobie jakoś rade,ale z dziećmi to już
    komplikacje,względy ekonomiczne itd.Gdyby nie dziecko,nie byłoby już
    nas,a tak trwamy...ale dla mnie to już nie to samo i już nigdy nie
    będzie...dużo by pisać,ale ja nie potrafie wybaczyć
    podwójnego ,świadomego działania,a już ,żeby zapomnieć to nie ma
    mowy nawet!Nie ma dnia,żebym o tym nie myślała...dlaczego inni mają
    szczęście trawić na dojrzałych ,odpowiedzialnych partnerów,a
    inni,cóż,nie mają tego szczęścia...Acha u mnie też na początku był
    stoicki spokój,a potem już niekoniecznie...ciężkie to wszystko i
    bardzo bolesne!Okazuje się,że intuicji trzeba słuchać,bo też mi
    podpowiadała,ale myślałam,to niemożliwe,nie zrobiłby nam czegoś
    takiego (nam czyli mnie i dziecku...)SZKODA,bo mogło być dobrze...
  • 30.03.09, 11:41
    wybaczałam dwa razy i za każdym razem już ex mąz pokayzwał jak bardzo mu na mnie
    zależy, że to już nigdy przenigdy się nie powtórzy... Podkulał ogon i był
    najwspanialszym facetem pod słońcem. A zaznaczam, że kiedy powiedziałam mu, że
    wybaczam, nigdy nie wracalismy do tego tematu, więc nie miał psychicznych tortur
    z mojej strony.

    Teraz jestem prawie rok po rozwodzie z orzeczeniem o wyłącznej winie ex męża.
    Myślę, że wciąż go kocham, gdzieś tam głęboko w sercu... Ale potzrebowałam tego
    orzeczenia o winie. Potrzebowałam w taki sposób odzyskać honor, że to nie ja
    "zawaliłam" to małżeństwo.
    --
    Książę z bajki? Nie, dziękuję.... Jestem niezależną księżniczką! :)
  • 04.04.09, 13:54
    Ja też żyłam marzeniami,że nasz związek jest niezłomny.Jesteśmy w związku już
    19 lat(bez ślubu).Dałabym się zabić za jego wierność.Ale życie potrafi być
    nieprzewidywalne.Dowiedziałam sie o wszystkim tydzień temu i to zbyt boli by
    pisać więcej.świat się zawalił,wielka pustka samotność....Czy jest szansa,że to
    wszystko udźwignę.Nadzieja umiera ostatnia....
  • 09.04.09, 13:37
    Tak jak Wy nigdy nie sądziłam, że zdrada mnie też spotka. Ale zycie
    bywa porzewrotne. Rok temu okazało sie, że jest ta trzecia, romans
    trwał około 1,5 miesiąca. Przeczytany sms w komórce męża wyjasnił
    wszystko. Mąż tamtą znajomość zakończył, zorganizował dla nas
    terapię małżeńską. Bezgranicznie wierzyłam w lojalność mojego męża,
    niestety zostałam oszukana, co bardzo boli. Do dzisiaj jestem
    podejrzliwa, nieufna, mnie samą ta sytuacja męczy, ale nie potrafie
    inaczej. Jesteśmy razem, ale nie ma dnia aby moje myśli do tej
    zdrady nie wracały. Wiem na pewno, że mąż nie spotyka się z tą
    kobietą, ale ona nie daje o sobie zapomnieć. Co jakiś czas sms,
    zyczenia, rozmawiałam o tym z mężem.Numeru komórki nie moze
    wymienić. Mam ochote sama zadzwonic i powiedziec jej co o tym myślę.
    Mimo wszysto nie żałuje decyzji, że jesteśmy razem. Wybaczyłam, ale
    zapomnieć się nie da. Juz nigdy nie wróci całkowite zaufanie, o czym
    powiedziałam męzowi.
    W naszym związku od dłuższego czasu były zgrzyty. Przyznaje, że to
    mąż szukał rozwiązań. Teraz jesteśmy bardziej czujni na druga
    osobę, na jej potrzeby. Moim zdaniem zawsze warto probowac ratowac
    swoj zwiazek. Bladzenie jest rzecza ludzka.
    Po roku bol jest mniejszy, ale nie mozna tej zdrady wymazac z
    pamieci.
  • 07.04.15, 13:00
    Witam,
    W zeszłym tygodniu odkryłam, że mój mąż ma kogoś. Od dłuższego czasu widziałam, że coś jest nie tak ale zaprzeczał. Był niby kochany, czuły ale non stop wisiał na telefonie. Nie dawało mi to spokoju więc sprawdziłam bilingi i niestety potwierdziło się najgorsze. Była inna. Wysłałam jej wiadomość, że już wszystko wiem i oddzwoniła. Przez 2 godziny wysłuchiwałam o tym, jak to mój mąż mówi, że ją kocha, że nie chce jej stracić, że z nami to już wszystko skończone. Tak bardzo bolało każde jej słowo. Jak mógł kochać się ze mną jakby nic się nie działo ?? Nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Nie wiem czy chce walczyć o związek (jesteśmy 3 lata po ślubie a od 9 lat razem) czy to już nie ma sensu? Kocham go bardzo ale w każdej sekundzie myśle jak robił to z nią. Jak jej dotykał, szeptał do ucha, że ja kocha. Zdradził mnie na służbowym wyjeździe. Sprowadził ja do hotelu, w którym się zatrzymał. Mnie nigdy nie chciał tam zabrać nawet. Boże nie wiem co robić. Nie wiem czy jest szansa na wspólne życie ? Był moja pierwszą miłością i nadal nie mogę uwierzyć, że to zrobił. Proszę niech mi ktoś pomoże ....
  • 08.04.15, 22:04
    Witaj,
    przeczytałam Twój post.
    Odezwij sie do mnie jeśli chcesz na maila gazetowego 1betrayed@gazeta.pl
    Tez zostałam zdradzona, 4 miesiace temu wyszlo na jaw. Mój swiat legł w gruzach.
    Szukam kogoś do pogadania...
  • 08.04.15, 22:04
  • 08.04.15, 22:08
    mam jakis problem z mailem gazetowym,
    napisz proszę na: 1betrayed@wp.pl
  • 11.04.09, 22:11
    mam taki sam problem tylko nie 19 a 15 lat wspolnych i tez zastalam
    oszukana ,choc u mnie bylo calkiem inaczej
    jezeli bys chciala pogadac na ten temat to prosze napisz na
    maila ....sowisia123@wp.pl jezeli te 73 to twoj rok urodzenia ,to
    jestes starsza od mojej corki o rok,a ja jestem stara baba 54 lata
    ale moze sie jakos dogadamy ,mieszkam w Niemczech juz 19 lat i tez
    czuje sie bardzo zle moze jakos sobie pomozemy Ula
  • 11.04.09, 22:14
    myslalam ,ze bedzie to prywatna wiadomosc dla ANCOL73 jak to
    przeczytasz to daj znac prosze
  • 13.04.09, 11:37
    witaj,podaję prywatnego maila ancol73@wp.pl.napisz proszę pozdrawiam
  • 12.10.09, 21:08
    Witam w twoim przypadku gdy masz 2ke dzieci i oraz kochasz w sumie męża to jest
    trudno ci odejść, Więc mam dla ciebie propozycje on mówi że cię kocha i nie
    zrobi tego więcej jeśli tak to zaproponuj mu zmianę waszej wspólności majątkowej
    taka intercyzę w której będzie zapisane np. że jak cię zdradzi i mu to
    udowodnisz to mieszkanie przechodzi na ciebie a alimenty będą wynosić 70% jego
    zarobków. Wiesz nic tak nie działa jak utrata dobr ekonomicznych na faceta
    zaczynając od pokus
  • 11.11.09, 21:36
    Witam. Jestem ciekawa, jak sobie dajesz radę. Czy gfaktycznie udało
    Ci się wybaczyć. Od twojej wiadomości minęło już ponad pół roku. Ja
    mam to nieszczęście, że nie mogę udowodnić zdrady. Mam dwójkę
    cudownych dzieci. To najmłodsze ma roczek. Nie będę się rozpisywać,
    ale wiem, że mo mąż mnie zdradził. Chciałabym mu to udowodnić, sama
    wiesz jak to boli. Straciłam poczucie własnej wartości. Jesteśmy
    razem 18 lat. Myślałam, że jestem tą jedyną. Kocham go bardzo, ale
    zawalił się cały mój świat. nie mam jak uzyskać dowodów na zdradę.
    Mąż pochodzi ze środowiska, które jest wobec siebi lojalne i nikt
    nic nie chce mówić. Jestem załamana, bo wydaje mi się, że gdybym
    miała dowód na zdradę, zostawiłabym męża. To tak strasznie boli!
    Pozdrawiam i napisz jak dajesz sobie radę. Ja tkwię w niewiedzy, z
    podejrzeniami i cierpię. Ciebie za decyzję bardzo podziwiam.
  • 30.11.09, 17:30
    arojamajka22 - jestes po prostu genialna - genialny pomysł! ciekawe,
    czy to można zapisać, wg polskiego prawa?

    Moja historia - banał. I to jest najgorsze - mnie, osobe która
    uważała się za inną, bardziej moralna od reszty .... zdradził mąż.
    Zawsze wcześniej świat był dla mnie czarno-biały: zdara=koniec
    związku. Jestesmy razem prawie 10 lat - rok temu odkryłam 3-
    miesięczny romans. I ... chyba wybaczyłam. jesteśmy razem, jest jak
    dawniej, a nawet lepiej - tylko co z tego? Co sie stało to się nie
    odstanie - zmienił mnie, sprowadził do głupich - jak zawsze o innych
    myślałam - panienek z arykułów w Twoim Stylu - "on mnie zdradza, ale
    ja go kocham" itd. Paskudna sprawa ... Nie powiem już o Nim
    nigdy "dobry człowiek" choc do zeszłego roku zawsze tak o Nim
    myślałam i dałabym się za Niego posiekać. Syf. Niestety - życie jest
    do dupy - i niestety czasem nie mamy na to wpływu, co nas spotka.
  • 12.12.09, 22:16
    Ja dziś się dowiedziałam o zdradzie. Mój idealny "nie mąż" po 14 latach bycia razem zaprzeczał, ale gdy mu udowodniłam , że wiem, przyznał się. Stwierdził , że sie pogubił i nie wie co dalej. Zalezy mu na mnie i dziecku. Powiedziałam mu, żeby przemyślał co zamierza zrobić, spakowałam walizkę i poszedł. Może do niej... Ja niestety też nie wiem co dalej... chciałabym, zeby wrócił, żeby znów było tak jak dawniej. Wiem, że to głupie... Powinnam zamknąć ten rozdział w zyciu i zacząć wszystko od nowa - bez niego. Na razie jednak nie mogę i czekam, żeby wrócił...
  • 05.12.13, 22:56
    im dłuższa relacja tym bardzeij to boli...
    --
    Tylko dla Kobiet!!

    po więcej interesujących treści: www.wenusianka.pl - na stronie piszą, że to "Twoje miejsce... Absolutnego Odprężenia"
  • 04.09.13, 04:34
    Witam... jestem w identycznej sytuacji, o ktorej ty tu pisalas. rowniez 2 dzieci, idealny maz itd. no i zdrada. powiedz mi prosze teraz juz po takim czasie jak sobie z tym poradzilas? ja juz jestem na dni psychicznym
  • 05.06.14, 10:32
    Czytałam Twój post jakbym czytała o sobie. Też "idealny" mąż, również dwójka dzieci a do tego 15 lat wspólnego życia. Zdradził mnie około 8 lat temu. Wybaczyłam, pozwoliłam wrócić. Teraz mam powtórkę z rozrywki. Zdradził mnie ponownie i teraz nawet żąda rozwodu. Wtedy był ze starszą od siebie mężatką, teraz przygruchał sobie o 16 lat od siebie młodszą pannę, więc raczej nie będzie chciał z niej zrezygnować na rzecz starej przechodzonej żony...
    Tak więc powtarzam świętą prawdę - zdradził raz - zrobi to ponownie. Nie wybaczać, odchodzić od razu i nie marnować sobie kilku kolejnych lat dając takiemu dziadowi szansę....
    Pozdrawiam Cię
  • 06.10.17, 14:20
    Witaj, jak czytam twoją historię ..to tak jakby moja...mąż dwójka dzieci...idealne małżeństwo. Ale pojawiła sie niby koleżanka przyjaciółka..zaczęly się wyjazdy itp.itd. czułam ,że mnie zdradza, odtracił, były kłótnie, awantury, spakowałam go pare razy..ale on został nie chciał odchodzić. Jest cudownym ojcem, dzieci go uwielbiają. Zdradził mnie, przyznał się sam, jednak kontaktu nie zerwał,,ciągle do nie dzwoni, w koncu powiedziałam dość. Strasznie mnie zranil, przez wiele miesięcy byłam jak żywy trup...a tu praca, dom, dzieci, on ciągle w pracy...cała nasza historia z panią na boku trwa 5 lat. Teraz mówi ,że to koniec....nie wierzę już mu, ale nie mogę wciąż podjąc decyzji o rozstaniu. Moi rodzice się rozwiedli więc wiem jak to jest nie mieć ojca. Nie zrobię tego moim dzieciom. Więc tkwię...nie jest łatwo...choć z czasem ból mija i stajesz się twardsza. Dzieci są najważniejsze. Wiem tez jedno, mąż zawsze wraca z podkulonym ogonem. A ty dbaj o siebie, bądź piękna, kup sobie ekstra ciuch , bieliznę...i głowa do góry nie jesteś sama. Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki
  • 12.06.14, 22:07
    Masz rację, że zdrada się nie kończy na jej ujawnieniu. Będzie żyła wraz z wami już zawsze. Będę może powtarzała to co inni ale jeżeli kłamie to znaczy, że będzie kłamał. Szczerze mówiąc to najgorszy typ, jak mój mąż. Tacy faceci nie przestają ale kłamią zawsze. Nie będę ci doradzała rozwodu ale jeżeli pozostaniecie razem to musisz być tego pewna, że chcesz i, że facet jest tego warty lub że warto to zrobić dla dzieci. Mój mąż to degenerat moralny, który ujawnił swoją twarz bo dalej się nie dało udawać. Dla takich szkoda życia naszego i naszych dzieci. Zostałam z nim bo wierzyłam, że jest lepszy ale był tylko gorszy.
  • 13.06.14, 04:51
    Witaj Shennia30 współczuje Ci w obecnej sytuacji bo czeka Cię teraz trudna przeprawa z własnymi myślami, mianowicie żal utrata własnej wartości,rozczarowanie,swiat się wywrócił do góry nogami.Wiem cos o tym bo sam jestem w podobnej sytuacji.Na pozór u mnie tez się układało świetnie wielka miłość kupno mieszkania ,ślub,córka,spełniona Rodzinka.Było bajkowo można powiedzieć,z czasem zacząłem wiecej pracować przez co mniej czasu spędzaliśmy razem,nigdy nie dawałem żonie odczuć ze nie jest dla mnie ważna.Niemniej jednak usłyszałem od żony ze ojcem jestem wspaniałym,ale mężem już nie takim dobrym,bo zbyt mało czasu Jej poświęcam,mniej mówię jak kiedyś że jest ładna itp.Zacząłem wiec baczniej przyglądać się żonie,bo przecież jak Wy tak i my znamy sie jak łyse konie z żoną.Żona wiecej sms wala,siedziala przy komputerze i zrobiła sie mniej dostępna dla mnie i córki tzn.odstawiła jakby na boczny tor,mniej rozmow wspólnych wygłupów gier itp.Doborze napisałaś że takie rzeczy to sie czuję,i po niedługim czasie odkryłem ze jest pewien rycerzyk, z którym moja żona dużo pisze i rozmawia,zapytałem dyskretnie czy chce mi cos powiedzieć odpowiedz była ze niby co ? Ja Natomiast w oczach żony widziałem strach,przecież znamy się jak lyse konie 😊 i po tygodniu odkryłem zdjęcia o fatalnej w skutkach dla mojej psychiki treści! Szok nie dowierzanie itp.uczuciach które temu za przeproszeniem g... Towarzyszą !!! Zona sie przebudziła i niedowierzała własnym oczkom co zastała,męża trzymającego otwarty Tel.z pocztą zony.okazało sie ze nie znamy sie jak lyse konie😞 Po prostu jestem zbyt naiwnym człowiekiem,jednym z wielu,ale szczęście córki dla mnie jest najwazniejsze bo miedzy Nami będzie jak kiedyś a miedzy mna a zona juz nie! Tego sie nie zapomni z tym mozna żyć (trzeba dla dobra dziecka).Przeżyłem wiele w życiu,ale takiej porażki jeszcze nie ,aczkolwiek będę ją przezywał,pamiętał do końca swoich dni.Życząc Wam wiele sił,pamietajcie jednak ze tym zdradzajacym tez trzeba pomóc.To Oni sa pogubieni nie My 😊( to druga zdrada mojej żony) ale to ja czuję sie strasznie mocnym człowiekiem,ze jeszcze tutaj jestem.Kocham swoją córcię!!! Zycze szczescia w życiu!
  • 20.07.14, 12:42
    Pytasz sie czy moze byc lepiej? Kobieto,to nie jednorazowy seks tylko romans. on nie chce zmian. Kocha dzieci.ma zapewne kredyty no i naiwna zone,ktora bedzie znosila kolejne zdrady,bo boi sie zostac sama,bo dzieci... Koltunstwo-jak w moralnosci Dulskiej!
  • 28.08.14, 18:40
    W ten rewelacyjny sposób przyłapałem żonę na zdradzie !

    Zapis historii kliknięć na klawiaturze
    latwy.pl/89742
  • 28.08.14, 21:41
    hmm...ja wybaczyłem...żona zdradziła mnie na delegacji..nie ukrywam mieliśmy wtedy kryzys, ale nie wiedziałem że to zrobi...nawet przez myśl mi nie przeszło...przyznała się sama...mieliśmy się rozstać..ale zaproponowała [url=http://psycholog-ms.pl/poradnia/]terapie[/url] zgodziłem się...to Nas uratowało...nadal jesteśmy małżeństwem...zaufałem jej na nowo wierze, że warto
  • 09.09.14, 13:58
    18 lat po ślubie. Nie mamy dzieci. Jesteśmy niezależni finansowo, mamy rozdzielność majątkową. Nie mamy kredytów, które ponoć łączą.

    Jak się mąż zakocha będzie chciał odejść to i tak odejdzie ode mnie.
    Kochamy się, jesteśmy papużki nierozłączki ale jesteśmy tylko ludźmi zarówno jemu jak i mnie może się zdarzyć, że stracimy głowę, zakochamy się, zauroczymy kimś innym.
    Gdyby tak się złożyło, szanuję mojego męża i dobrze bym mu życzyła na nowej drodze zycia.
    W żadną traumę bym nie wpadła! Weźcie się babeczki w garść.
  • 09.09.14, 14:06
    Fenomenem dla mnie jest stwierdzenie: "w życiu nie sądziłam, że zdrada może mnie spotkać".
    Jak można być tak naiwną?
    Oświadczam, że zdradzać może każdy absolutnie każdy kto tylko spotka na swojej drodze pokrewną duszę, lub znajdzie się w miejscu i okolicznościach uskrzydlającym bez wzgl. na to jakimi byłyście żonami, mężami.
  • 13.01.15, 18:15
    Przstałaś być czujna i byłaś go za pewna
  • 30.01.15, 21:21
    DOBRY WIECZOR
    3 DNI temu dowiedzialam sie ze moj maz mnie zdradzil 8 miesiecy temu zwiazek trwal 3 tyg i zakonczyl sie . najgorsze jest to ze dowiedzialam sie tego od meza tej kobiety jak zapyatlam meza to od razu sie przyznal i powiedzial ze niechcial mi mowic bo bal sie ze mnie straci ,wiem ze mnie kocha ja go kocham nad zycie mamy dwojke wspanialych dzieci i naprawde nie chce go starcic wiem ze jest mu przykro i przeprasza, sprobuje ratowac nasz zwiazek bo naprawde zawsze byl idealny wiec niewiem czemu tak sie stalo ciezko uwierzyc ze juz nie zdradzi ale mam nadzieje ze nam sie uda ................ prosze o rade czy robie dobrze
  • 16.02.15, 18:10
    Idealny mąż....idealny partner - skądś to znam. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda związek z psychopatką/ psychopatą przeczytaj moją historię.

    mirrormirrorlittlestar.blogspot.com/
  • 03.04.15, 21:47
    Malinkamagic jak sobie radzisz? Widzę ze u Ciebie sprawa jest świeża. Podaj maila to opisże Ci moja historie, tez rozdrapaną. Pożdr.
  • 15.09.15, 12:03
    Ja zdrady bym nie wybaczyła, potrafię znieść naprawdę wiele ale czegoś takie nie dałabym rady udźwignąć.
  • 03.10.15, 11:42
    Witam, trafiłem tu przypadkowo szukając w googlach o zdradzie. Ja jestem mężczyzną, zdradzonym przez moją żonę, którą kochałem ponad życie, oddał bym swoje za nią. Byłem w jakimś amoku kochając tak bezgranicznie.
    Moja żona kłamała notorycznie, bez celowo, bez sensu, bez jakiejkolwiek potrzeby. To były główne przyczyny naszych kłutni, nie wiedziałem już co jest prawdą a co kłamstwem, totalnie się pogubiłem. Gdy jej tłumaczyłem, jak żałosne jest jej kłamstwo, na poziomie dziecka z przedszkola, to na bieżąco dopasowywała kolejne nowe wersje wydarzeń, które też były kłamstwem. Przypadkowo wpadło mi do rąk zdjęcie w jej telefonie, jak przeglądaliśmy nasze wspólne zdjęcia, pokaż co to było!? Zaczęła wyrywać mi jej telefon z ręki, żebym więcej nie zobaczył, niefortunna wpadka. To zdjęcie przedstawiało moją żonę, ubraną skromnie, krótka sukienka, wysoki obcas, zrobiona z makijażem i włosami na wyjście imprezowe przed czerwonym Ferrari cabrioletem na jakimś parkingu w Bydgoszczy bo stamtąd pochodzi , w środku jak siedzi sama, przed autem kilka zdjęć. Auto było wypolerowane, więc gdy zbliżyłem zdjęcie widziałem odbicie w karoserii auta jak w lustrze, kto jej robił zdjęcie, jakie budynki były itp.
    Więc proszę ją o wyjaśnienia, co moja żona robiła w Ferrari z jakimś facetem gdy ja zostałem w Szczecinie a ona pojechała w swoje rodzinne strony do swoich rodziców w okolicach Bydgoszczy.
    Wiadomo jakie miałem myśli i podejrzenia, blachara, żeby się przejechać takim autem, wsiąść itp. raczej droga do takich przyjemności prowadzi przez łóżko lub szybki numerek w aucie. Takie myśli, niestety zasypują głowę, zazdrość robi swoje. Więc słucham mojej żony i proszę o prawdę i tylko prawdę, że kłamstwa pogorszą tą całą sytuacje i wzmocnią tylko moje podejrzenia. Wiadomo, samo zdjęcie w Ferrai nie jest zdradą ale nikt w naszej rodzinie i w kręgu znajomych niema takiego wyjątkowego auta, gdzie wiadomo część kobiet potrafi zrobić wiele, żeby się pokazać innym w takim aucie.
    Jeśli nic nie było, czym mam się martwić, to powie prawdę, jeśli jest co ukrywać przed mężem to będzie kłamać i oto jej tłumaczenie.
    1. Przyjechała z Warszawy jej koleżanka do Bydgoszczy, była prostytutka, umówiły się na wyjście do Pubu, żeby pogadać o starych czasach a Ferrari było jej faceta. (poprosiłem więc o telefon do koleżanki, żeby potwierdziła tą wersję, ale żona od razu skwitowała tak, OK to powiem Ci prawdę) Druga wersja.
    2. Te Ferrari należy do jej byłego szefa z Bydgoszczy, który jest bogaty i przypadkowo się spotkali. Ten szefo to też znajomy jej rodziców, moich teściów. (OK, dzwonię zapytać. NIE! dlaczego mi nie ufasz??? Bo wciąż kłamiesz, OK powiem Ci prawdę) Kolejna wersja.
    3. Umówiłam się z koleżanką w Bydgoszczy, poszłam na zakupy i przed galerią była wystawa samochodów, każdy mógł sobie zrobić zdjęcie, koleżanka mi zrobiła i od to wszystko, zadowolony? A teraz daj mi spokój!! (Kłamiesz! Pokazuje jej zbliżenie odbicie w drzwiach w lakierze, widać jak w lusterku i to był mały parking przed blokiem mieszkalnym)
    4. Tak na prawdę to auto znajomego moich rodziców. Pytam, czy mam zadzwonić do twojego taty i zapytac? Dzwon! W momencie gdy juz wybieralem numer mowi... Zaczekaj. nie dzwon.
    5. Moj syn chandluje autami, mozesz sprawdzic na jego facebooku. Jej syn jest z 1go malzenstwa, ma20 lat, nie pracuje, jest na utrzymaniu dzidkow, jezdzi starym golfem dieslem. Jak to mozliwe, ze chandluje autami, ktore sa warte ponad 200.000 zlotych? Zapytaj jego :)

    Powiem tak, nie da sie psychicznie wytrzymac z taka kobieta. Taka rozmowa jest prowadzona niemal na kazdy temat ale glownie chodzi o zdrady. Zdjecie z kolega z pracy u niej juz w mieszkaniu bo jestesmy w separacji, w jej lozki nago przykryci polowicznie i wtuleni w siebie.
    Pokazuje dowod zdjecie zrobione o polnocy w jej mieszkaniu w lozku, ona bez stanika on z golym torsem owlosiona klta, oczy lekko przycmione, lekki usmieszek, objeci w ramiona, zrobili sobie selfie, w poscieli ktora kupilem. Ona sie smieje i mowi, ze to byla impreza i bylo tam wiecej osob i mam cos z glowa, ze widze wszedzie zdrady, powinienm isc sie leczyc!!!
    Po prostu nie da sie w zaden sposob, trzeba uciekac bo moze sie wydarzyc tragedia. Dla wlasnego dobra trzeba to urwac. I tak zrobilem, zlozylem wniosek o rozwod i zaczynam nowe zycie od nowa ale tym razem bede czujny, nie bede juz bagatelizowal oznak psychopatki bez empati, ktora zatrzymala sie w rozwoju na poziomie 3latki.
    Badzmy czujni, to sa wampiry energetyczne , ktore wyssysaja z nas zycie. Nie tracmy ani dnia ani godziny bo to nasze zycie przemija a szkoda tracic na cos takiego nawet sekundy.
    Pozdrawiam i zycze najlepszego.
    Mirek
    mirko@o2.pl
  • 08.10.15, 10:40
    Z przyjaciółmi pomogliśmy kumpeli,której mężowi po 40stce zaczęły podobać się małolaty i dostał małpiego rozumu na ich punkcie. Kobiety tłumaczyły koleżance,że to nie jej wina itp.,a my przy piwku porozmawialiśmy po męsku z kumplem,że trawa zawsze wydaje się zieleńsza w ogródku sąsiadki i nie można przekreślać 20lat pożycia,wpływ rozstania na psychikę dzieci itd.Myślę,że warto w takim przypadku otwarcie porozmawiać z mężem/żoną,bez krzyków i złości,bo zawsze jest jakiś powód,dla którego druga osoba szuka,żeby potem okazało się,że kolejny związek to podobna proza życia,powielanie tych samych schematów zachowań,rutyna,znudzenie a potem tęskni się za tym co się straciło.
    Nowe nie zawsze znaczy lepsze,a kiedy ma się rodzinę,dzieci nie można myśleć kategoriami egoisty.
    Kolego Mirku,na takie kobiety/mężczyzn nie warto tracić czasu,pomyśl,że udało ci się ucieć z bagna tanim kosztem.

  • 06.11.15, 21:41
    jeno trudno potem sypiać z tą osobą pod jednym dachem wiedząc, że kochała się z kimś innym i w tym jest największy szkopuł bo znika zaufanie,a odbudować to jest trudno.
    Hi hi,mi nie trza było detektywa,bo sam se nagrałem (bo mam smartfona)najlepszą koleżankę żony,jak mi słodziła,jaki to jestem cudowny,przedsiębiorczy,jak bardzo dbam o rodzinę itp.,a własna żona mnie nie docenia,tylko narzeka na mnie do innych. Normalny facet złapałby się na takie picowanie przez całkiem fajną laskę,ale ja nie jestem normalny,więc poprosiłem koleżankę,żeby nie mąciła,a żonkę poprosiłem,żeby nie gadałą głupot przy koleżankach.Żona zmądrzała,koleżanka nie jest już najlepszą koleżanką,a my kochamy się dalej,nawet bardziej.
    Morał z tego jest taki,że jeśli ktoś nie wyszalał się przed ślubem,to potem ma braki i wydaje mu się,że nowy związek to będzie nie wiadomo co,a to guzik prawda.Działa się z tym co się ma,a nie zmienia konia w połowie wyścigu.Facet lubi zdobywać,więc czasem stara się sobie udowodnić,że jeszcze potrafi poderwać,a kobieta lubi dbać o siebie;żonka teraz biega,robi 10km tygodniowo,czasem podaję jej kluczyki od samochodu,żeby było jej łatwiej,ale ona zdeterminowana,biega,ponoć dla lepszego samopoczucia.
    Też wierzę w dawanie drugich szans,bo jesteśmy tylko słabymi ludźmi,dlatego popełniamy błędy,ale czy wyciągnęliśmy właściwe wnioski po popełnieniu tych błędów?Czy potrafimy docenić,że ktoś nam wybaczył? Szczerze żałować,że zawiedliśmy zaufanie drugiej osoby?
    Rozmawialiśmy na te tematy z przyjaciółmi do białego rana,pijąc białe wino i wniosek był jeden,nieważne jaki mocny jest nasz związek,zawsze się znajdzie jakaś menda,której uda się zamącić,ale to też pewnego rodzaju próba siły związku.

    www.tekstowo.pl/piosenka,shaggy,it_wasn_t_me.html
  • 27.12.15, 17:18
    Ja też przechodziłam zdradę męża..., ale co najbardziej głupie, to że kochanka męża okazała się być facetem po operacji zmiany płci!!!... i w to wszystko wlazła jeszcze była żona tego faceta, z którym mój mąż miał romans nie wiedząc, że to mężczyzna!!!! I ta babka znalazła ze mną kontakt i najpierw się wypłakałyśmy wspólnie, a potem zaczęła się do mnie przystawiać, bo jak się okazało była lesbijką po prostu. Myślałam, że zwariuję, trauma trwała ponad rok.... ale się otrząsnęłam jakoś...nawet nie spodziewałam się, że jest coś, co mnie tak szybko otrzeźwi (szczerze polecam alehistorie pl , tam ludzie opisują co zrobili po wykryciu zdrady i jak to się dalej potoczyło), ale o tym za chwilę...
    Nie chciałam o zdradzie i rozwodzie z nikim gadać, ani z rodziną, ani z koleżankami, co by zaraz wszytko wypaplały jak tanią sensację. Do księdza też nie miałam zamiaru iść, a tym bardziej do psychiatry.... Więc zaczęłam sama szukać jak sobie pomóc. I wpadłam na takie książki, czy poradniki,,, nie wiem jak to nazwać ? w każdym razie oparte o prawdziwe historie realnych ludzi, którzy przeżyli kiedyś zdradę albo rozwód i doskonale wiedzą, jak (dla własnego dobra) należy się "zachować" i co robić w takiej sytuacji, żeby nie popełnić ich błędów, które popełnili działając w afekcie i stresie. Jak ktoś chce to wygoogluje >> alehistorie pl zdrada << (albo rozwód)...pewnie wyskoczy w wynikach. To o zdradach facetów, ale też kobiet niestety. Jak zobaczyłam, jakie makabryczne historie ze zdradą w tle inni przeżyli i się podnieśli - szybko doszłam do siebie . Po prostu zobaczyłam jako kontrast o wiele większe tragedie innych ludzi, i przy tym moje rozstanie okazało się takie "zwykłe" (choć to moja historia wydaje się makabryczna). I niezwłocznie przestałam się nad sobą użalać. Dziś jestem szczęśliwą ponowną mężatką i mam o wiele lepszego faceta i życie. Aż się boję pomyśleć, co by wynikło z mojej depresji, gdybym nie trafiła na historie i porady innych ludzi doświadczonych zdradą... Podobnie pozbierał się mój przyjaciel, któremu małżonka przyprawiała rogi przez 5 lat.
  • 07.01.16, 10:37
    I o to chyba chodzi,żeby nauczyć się "powstać" o własnych siłąch,nie licząc na tzw specjalistów,czy życzliwych ludzi.Bo jedni robią to dla kasy,a inni nie potrafią sobie wyobrazić,przez co przechodzisz.
    Czyli z perspektywy czasu jesteś zadowolona wynikiem całego tego zamieszania?
    Z tą zmianą płci to spotkałem się z podobną sytuacją w Bangkoku,było nas 6ściu chłopa,kumple pojechali poszaleć,a ja z żonką pozwiedzać.Pewnego razu,wszyscy pijani,poszli na miasto poderwać panienki (za kasę oczywiście) i jeden z kumpli trafił na taką wpół przerobioną kobietę.Kiedy już zrobił/a mu dobrze,zaczął się do niej dobierać i znalazł o wiele więcej niż poszukiwał. W momencie wytrzeźwiał i nie wiedział czy dać w twarz,czy uderzyć w pięścią,bo kobiet się nie bije.Kolega powiedział jednemu z nas w sekrecie,co się wydarzyło,ale czy wśród dobrych kumpli czy coś się ukryje? Nie ma szans.Ponieważ jesteśmy typowymi samcami,cała ta sytuacja była jeszcze zabawniejsza.
    Morał z całej historii jest taki,że życie zawsze zadziwia i nieważne czego człowiek się nauczył,zawsze można nauczyć się czegoś nowego.Myślę,że metoda poszukiwania rozwiązań własnymi siłami jest najlepsza bo sami wiemy kiedy jest żle i kiedy jest już dobrze.Powodzenia i fajnie jest poczytać historie kogoś,komu się udało.
  • 31.03.16, 09:40
    Boże, ja czytam o sobie! Sytuacja IDENTYCZNA! Idealny mąż i ojciec, koleżanka z pracy - bratnia dusza. Jeśli chcesz pogadać na priv to pisz do mnie! Trzymaj się dzielnie!

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/h84f2n0aptuwocd8.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/mhsvj44jumxv1qgo.png[/img][/url]
  • 15.04.16, 20:53
    Witam,mnie też to spotkało. Chętnie pogadam? !
  • 27.07.17, 10:21
    wydaje mi się, że sposób w jaki ja postąpiłam był słuszny i dał podwaliny do tego, by dobrze żyć, w zgodzie ze sobą. po tym jak dowiedziałam się o zdradzie świat się zawalił - krzyk, totalna rozpacz, szał. później stan osłupienia, wrażenie bycia za brzydką, za głupią itd. ale on nie chciał odejść, dowiedziałam się o tym już po tym jak romans był skończony i też z innych źródeł, on mi nie powiedział. wynajęłam detektywa www.spyshop.pl/content/prywatny-detektyw-63 który upewnił mnie w tym, że romans jest skończony - też powinnaś tak zrobić. bo dopiero jak masz pewność możesz próbować coś budować nadal.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.