Dodaj do ulubionych

wróżki w Warszawie - odwiedziłam ich

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 09:36
czytam to forum od kilku lat. Postanowiłam, że ja też coś napiszę, a mam co
napisać, ponieważ chyba mogę powiedzieć, że jestem w jakiś sposób uzależniona
od wróżek i chęci poznania przyszłości. 10 lat temu spotkało mnie nieszczęście
i chyba żeby nie zwariować i nie iść do psychiatry poszłam do wróżki. Pani
przyjmowała w uliczce odchodzącej od Puławskiej (bliżej Piaseczna). Jeśli
chodzi o wróżenie to całkowita pomyłka ale się wygadałam a pewnie to mi było
potrzebne, bo nie zawsze chcę obciążać swoich przyjaciół problemami. KOlejna
pomyłka to wróżka Sybilla (tę zobaczyłam w programie telewizyjnym) i udałam
się do niej osobiście ( w okolicach Promenady). Kategorycznie wróżbiarsko
pomyłka ale pogadałam sobie i ponarzekałam a ona zapewniła mnie o pomocnych
duchach przy mojej osobie więc terapeutycznie oceniam ją nieźle. Kolejny był
Pan Ryszard Zawadzki z centrum Mandagaz. Do kitu, nawet żadnego psychicznego
wsparcia. Nic się nie sprawdziło, ponieważ tu akurat trzeba było zadać
konkretnych kilka pytań (ilość pytań jest chyba ustalona z góry w opłacie,
którą uiszcza się w recepcji, ponieważ ten Pan jest całkowicie
skomercjalizowany). Tak jak czytałam na tym forum, żeby cham nie było aż takim
niemiłym określeniem to chyba by pasowało żeby go użyć. Potem był jakiś bardzo
słynny pan, który przyjmuje przy Wołoskiej, tylko komputer i horoskop,
totalnie do niczego. Nic się nie sprawdziło z tego co mówił. Wreszcie słynna
Aida, mnóstwo pieniędzy a nie dowiedziałam się zupełnie nic. Jakieś gadanie o
uważaniu na cyfry i ludzi z imionami czy nazwiskami zaczynającymi się na
jakieś litery. Chyba miała całkowite zaćmienie jak mnie przyjmowała.
Odwiedziłam też Panią Annę Kempisty. Swietna w powiedzeniu co się stało kilka
godzin wcześniej i co się stanie za kilka najbliższych godzin np. spotkasz
kogoś i to Cię bardzo ucieszy. Dalsza przyszłość nietrafiona. Ale tu
terapeutycznie po prostu CUDOWNIE. Pani Anna jest aniołem. Jak maść kojąca na
wszelkie rany. Promienna, uśmiechnieta, miła i uprzejma. Powie Wam to co
chcecie usłyszeć, że spotkacie super faceta i zaraz będzie ślub i wyjedziecie
za wodę itp (nie sprawdza się) Warto iść żeby zobaczyć jaką można mieć
pozytywną aurę dookoła siebie (niej). Wreszcie tak na tym gronie
rozpowszechniona Pani Agnieszka wizjonerka z Piaseczna. Nie waham się napisać,
że to był syf totalny. 100% naciągaczki, miałam wrażenie, że to ja mogę jej
powróżyć a nie ona mi. to była tragiczna pomyłka. Nic a nic. Po prostu zrobiła
sobie naciagaczka reklamę na gronie i zarobiła kupę kasy. Na sam koniec
zostawiłam sobie to co najlepsze - Pana Krzysztofa Sierżęgę. Nie pamiętam
nawet jak się o nim dowiedziałam, bo na gronie się o nim nie pisze ( a
szkoda). Odpowiada na zadane pytania dość szeroko, uwzglednia możliwości, że
jak postąpisz tak to skończy się to w taki akurat sposób, a czegoś tam lepiej
nie robić a na coś innego zwrócić uwagę. Byłam u niego 3 razy ( średnio raz w
roku kiedy pojawia się jakaś sprawa np. zmiana w pracy czy coś w interesach) i
jak do tej pory udało mu się wstawić mnie na właściwe tory rozumowania i
postępowania. Jako jedyny też jasno i wyraźnie mówi za każdym razem, że nie ma
na horyzoncie rocznym żadnego faceta na stałe i żadnej wielkiej miłości ( bo
przecież o to też pytam przy okazji spraw biznesowych) i jak do tej pory
sprawdza się stety bądź niestety. Przy czym co ciekawe On wyraźnie zaznacza,
ze ja nie chcę nikogo znaleźć i robię wiele rzeczy żeby nie udało się to co
może jest zalążkiem czegoś poważnego (co jest całkowitą prawdą). Robi na mnie
wrażenie, bo jak do tej pory sprawdziło się to co mówił, również to, przed
czym przestrzegał a ja postąpiłam po swojemu. Nadmienię, iż jest to syn wróżki
Bereniki, więc wydaje mi się, że jak coś się przekazuje z pokolenia na
pokolenie jest to pewniejsze niż jakaś Pani, której nie układało się w życiu i
nie chciało się jej pracować więc w wieku lat 40 postanowiła czytać przyszłość
z kart. Pan Krzysztof jest po prostu wieloletnim fachowcem, chociaż to takie
mało pasujące w tym otoczeniu słowo. Napisałm to, ponieważ byłam u niego w
ubiegłym tygodniu zapytać o coś co miało rozgrywać się wczoraj i powiedział mi
na co się nastawić. I było podobnie jak ostrzegał, więc z tego wrażenia i
chyba zadowolenia, że byłam na to przygotowana, piszę to, bo chyba chciałam
się podzielić radością, że "nie dałam się zrobić w balona".
A podsumowując 10 lat tych przygód chcę powiedzieć, że ludzie są różni, jedni
potrzebują wizyt u wróżek i wydają na to pieniądze, inni nigdy nie poszliby do
żadnej wróżki (większość moich znajomych). Ja jestem uzależniona i muszę iść,
ale tak naprawdę zdaje sobie sprawę, ze można wszystko jakoś rozwiązać samemu
i wróżkowie nie są bardzo w życiu potrzebni. Niestety nałóg jest nałogiem. Nie
palę papierosów więc pieniądze mogę od czasu do czasu przeznaczyć na wróżkę.
Sorry, że to napisałam ale nie mogłam się powstrzymać
Obserwuj wątek
    • Gość: Ilona Re: wróżki w Warszawie - odwiedziłam ich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 15:58
      Swietny tekst, ja tez mam nalog, ale tylko na jedna, starsza babcie czytajaca z
      kart czasami za pomoca zdjec, jesli pyta sie o konkretna osobe. bierze tak
      przerazajaco male pieniadze, ze nikt by nie uwierzyl jaka jest w tym doskonala.
      Ja ja traktuje jak terapeutke. byl zly okres w moim zyciu, ze nie potrafilam
      zrobic kroku, podjac zadnej decyzji, ale potem prawie rok sie z nia nie
      widzialam, jakos sie poukladalam i teraz od ponad pol roku co jakis czas do niej
      dzwonie (bo od dawna juz nie mieszkam w tamtej malej miejscowosci, w ktorej
      mieszka owa babcia). Absolutnie nie wolno jej naduzywac, sluchac tylko tego co
      ona ma do powiedzenia, bo jak zadaje sie jej pytania to raczej probuje
      interpretowac, dorabiac to co widzi do pytania i wtedy niebardzo wychodzi. Wtedy
      kiedy bylam u niej po raz pierwszy nie powiedzialam ani slowa oprocz dzien dobry
      i do widzenia i od a do z wyspiewala wszystkie najwazniejsze rzeczy,
      najtrudniejsze sprawy, ludzi dookola mnie ze szczegolami fizjonomi... wiadomo,
      teraz juz az tak nie moge sprawdzic, czy to co mowi trzyma sie kupy, bo znamy
      sie i wiele rzeczy ona po prostu o mnie wie, ale kiedy do niej dzwonie jak mam
      problem to mowie po prostu "chodzi o faceta", "chodzi o prace" i dzwonie za pol
      godziny zeby powiedziala co jej tam wyszlo. Jest dla mnie autorytetem. To prosta
      kobieta. Bardzo uczciwa. I wesolo przeklina, jak ja cos wpieni :)))
      Bylam raz u jednej innej wrozki w innym miescie, rozrywkowo. Do bani.

      pozdrawiam
      • Gość: moja opinia Re: to za dużo to nie zdrowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.10, 13:56
        ja tez jestem uzależniona od wrózek
        moje doswiadczenia

        wróżka Jadzia z Lublińca
        starsza wróżka duza sprawdzalnośc jak masz konkretne pytania i pytania
        dotycza nie dalekiej przyszłosci ,duza sprawdalność przeszłosci oraz opis
        teraźniejszości ale tak ogólnie mało rozmowna w ciagu 10 lat byłam u
        niej 8 razy )

        Wróżki z EZO
        tu totalna pomyłka ani razy nie dodzwoniłam s ie na antene zawsze
        jakaś asystentka i nic sie nie sprawdziło ,szkoda kasy ta takie wrózki
        nawet nie potrafie wymienić kto mi stawiał jak dla mnie szkoda kasy
        i totalna pomyłka ,o sms to nawet nie wspominam ,pytam s ie czy dostane
        awans? a w esemesie popracuj nad małżeństwem szkoda kasy czyste
        naciagactwo

        Beata Kalinowska
        Duża sprawdzalność ,bardzo miły kontakt i dużo dobrego słowa miałam u
        niej podczas wróżby zdecydowanie potrafi poprawić samopoczucie poza tym
        miałam wrażenie ze ona naprawdę mnie rozumie i interesuje się moim
        problemem podczas rozmowy wyczuwałam ze ona jest zaangażowana w to co
        robi (wybierając pełna wróżbę przez telefon )2 razy korzystałam

        Podsumowując z tych serwisowych i portalowych wróżek już nie korzystam
        .Jak potrzebuje to jadę do pani Jadzi a jak nie mogę jechać to
        wybieram wróżbę przez telefon u pani Beaty Kalinowskiej .

        Edyta Ostrowska
        tu jeszcze nie korzystałam ale mam w planach osobista wróżbę u tej pani.


        Uliczna Cyganka
        Posprawdzało mi się ale ja się ja bałam źle ja odbierałam po prostu
        czułam przy niej strach . 1 raz. korzystałam a raczej ona mnie zaczepiła.


        Ja mam 37lat
        Pozdrawiam
    • Gość: hannajolanta Re: to za dużo to nie zdrowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.07, 17:47
      "Skoro iles wrozb sie nie sprawdzilo, to po co chodzilyscie po nastepne? Na ile
      uwazacie, ze Wasze zycie jest zdeterminowane?" - to pytanie od Anhelli tarocistki.
      Odpowiedź jest prosta i kilka razy powtórzona w moim opisie. Zwyczajne
      uzależnienie. Tylko nie wiem czy to zwyczajne uzależnienie czy chęć powiedzenia
      komuś obcemu, że coś cię trapi. Nie chcesz tego mówić znajomym (tym bardziej
      komuś kogo uważasz za przyjaciela) bo to chyba za bardzo obciążające. Wolę żeby
      życie osób mi bliskich (bardziej i mniej) było jak najmniej obarczone moimi
      problemami, bo oni mają swoje kłopoty. Zupełnie inne, nawet nie wiedzieliby jak
      mi pomóc. Odpowiadam od razu, że wrózki też nie wiedzą jak mi pomóc, bo tylko ja
      mogę to zrobić. Mija czas i wszystko znajduje swoje rozwiązanie, lepsze lub
      gorsze ale sprawa się jakoś rozwiązuje. Poza tym szukanie następnych wróżek jest
      spowodowane rozczarowaniem, które spotyka mnie u tej , u której jestem, bo wiem,
      że nie pomoże mi w problemie ale niech chociaż nie opowiada niestworzonych
      farmazonów, które nijak się mają do tego co już mogę sprawdzić.
      No i wreszcie wydaje mi się, że najważniejszy motor poszukiwań następnych wróżek
      po kolejnych marnych wróżbach, to jednak chęć znalezienia kogoś kto WIE (dowie
      się jak spojrzy mi w oczy lub rozłoży karty) I MI POWIE co mnie czeka. Czy
      ludzie, z którymi się spotkam są uczciwi czy zrobią wszystko żeby mnie zrobić na
      szaro. To chyba niepewność co do własnych decyzji i chęć potwierdzenia trafności
      swojej opinii. Myślę, że dla wielu osób (głównie pewnie nas - dziewczyn) ważne
      jest żeby potwierdzić (lub zaprzeczyć), że ten, którego właśnie spotkały to jest
      miłość na całe życie. Czy chcemy wiedzieć, że nas zdradzą za jakiś czas i nic z
      tego nie będzie? Czy to co powie wróżka coś zmieni? Nie wiem, akurat faceci to
      najmniej interesujący mnie temat. Ale proszę dziewczyny, wypowiedzcie się po co
      chodzicie do wróżek, o co pytacie? Czy tak naprawdę to idąc do wróżki już nie
      wiecie najczęściej jaka jest odpowiedź na pytanie? chcecie tylko powiedzieć na
      głos co myślicie albo żeby ktoś sympatyczny (bo one - wróżki takie są na ogół)
      wypowiedział to co Wy myślicie. Napiszcie o co pytacie (i jakie słyszycie
      odpowiedzi), chociaż zdaję sobie sprawę, że to bardzo głębokie tajemnice.
      • anahella Re: to za dużo to nie zdrowo 27.05.07, 21:12
        Gość portalu: hannajolanta napisał(a):

        > Odpowiedź jest prosta i kilka razy powtórzona w moim opisie. Zwyczajne
        > uzależnienie.
        > Tylko nie wiem czy to zwyczajne uzależnienie czy chęć powiedzenia
        > komuś obcemu, że coś cię trapi.

        No wlasnie tego bylam ciekawa. Zatem wychodzi na to, ze wrozka czesto bywa nie
        tyle osoba przepowiadajaca przyszlosc, tylko zaglebiajaca sie w Waszych
        problemach i pomagajaca je rozgryzc.

        I teraz ciekawa jestem: czy Wasze wrozki mowia "bedzie to-tamto-siamto" czy
        raczej grzebia sie w Waszej przeszlosci i daja rady na przyszlosc?

        Ja znam kilka osob uzaleznionych i absolutnie im nie wroze, bo ja mam taki styl:
        przeszlosc - terazniejszosc - przyszlosc i rada.
        Wychodze z zalozenia ze przyszlosc jest budowana tu i teraz, jest tez owocem
        przeszlosci i te trzy wymiary czasu sa ze soba nierozerwalnie powiazane.
        Kilku osobom jest to bardzo nie w smak, bo wolalyby abym im ustawila zycie,
        powiedziala co bedzie, a one usiada na kanapie i spokojnie na dobre chwile
        poczekaja.

        > Odpowiadam od razu, że wrózki też nie wiedzą jak mi pomóc, bo tylko ja
        > mogę to zrobić.

        No wlasnie, a czy wizyta u wrozek Cie mobilizuje?

        > I MI POWIE co mnie czeka.

        a wiec jednak bardziej poglad, ze zycie jest z gory ustawione?

        > Myślę, że dla wielu osób (głównie pewnie nas - dziewczyn) ważne
        > jest żeby potwierdzić (lub zaprzeczyć), że ten, którego właśnie spotkały to
        > jest
        > miłość na całe życie.
        > Czy chcemy wiedzieć, że nas zdradzą za jakiś czas i nic z
        > tego nie będzie?

        No tak, ale przeciez zwiazek to jak kazdy inny aspekt zycia: trzeba ciagle nad
        nim pracowac. Z miloscia jest tak, ze wola i dzialanie obu stron, nawet w
        trudnej relacji moze zwiazek ulepszyc, a gdy jest zla wola i fatalne dzialania,
        to jedna osoba potrafi zwyczajnie popsuc piekny uklad.

        > Napiszcie o co pytacie (i jakie słyszycie
        > odpowiedzi), chociaż zdaję sobie sprawę, że to bardzo głębokie tajemnice.

        A ja Wam powiem ciekawa rzecz:)
        Gdy przychodza kobiety, to w pierwszej kolejnosci padaja pytania o prace i
        kariere zawodowa (w tym stosunki miedzyludzkie w pracy), a w drugiej o
        milosc/zwiazek/dzieci

        Gdy przychodza mezczyzni to najpierw jest milosc, a potem pieniadze/kariera.
        Stosunki w pracy rzadziej.

        A wydawaloby sie ze jest na odwrot!

        Przy czym mezczynom trzeba "podpowiadac" - to znaczy pytam: "w pierwszej
        kolejnosci wolisz mowic o milosci czy o innych rzeczahc" i oni zawsze milosc
        wybieraja jako pierwszy problem. Inaczej zastanawialiby sie caly wieczor, od
        czego zaczac. Kobiety sa bardziej konkretne, niektore nawet maja pytania
        zanotowane.

        --
        Forum dla astrologow
        * KOLCZYKI * BRANSOLETKI *NASZYJNIKI * zobacz na moim blogu
        • Gość: hannajolanta Re: to za dużo to nie zdrowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.07, 10:52
          Anhella napisała

          > I teraz ciekawa jestem: czy Wasze wrozki mowia "bedzie to-tamto-siamto" czy
          > raczej grzebia sie w Waszej przeszlosci i daja rady na przyszlosc?

          mój wróżek (bo inni, których opisalam, nie są MOI, ponieważ już się do nich na
          pewno nie wybiorę) przeszłość i teraźniejszość traktuje jak test na to, czy
          karty rozłożyły się akurat dla mnie i prosi o potwierdzenie tego co w nich
          wyczytał. Dotyczy to głównie moich cech charakteru i zachowań, które mogą w
          jakiś sposób wpływać na sprawę, o którą aktualnie pytam. Mówi, że karty radzą
          bardzo uważać na jakieś zachowania i czegoś się wystrzegać a na coś innego
          położyć bardzo silny nacisk. Jeśli pytam o interesy, w które mają być
          zaangażowani inni ludzie, podpowiada co w kartach wyszło na temat jakichś grup i
          możliwości rozwiązań. Podpowiada żeby komuś nie wierzyć bo być może ten ktoś nie
          jest do końca fair i może trzeba samemu się tym zająć i zwrócić na to uwagę
          (mimo, że ten ktoś jest pełen dobrych chęci ale nie wszystko robi najlepiej)

          > No wlasnie, a czy wizyta u wrozek Cie mobilizuje?

          Tak, bardzo mnie mobilizuje, bo On mówi, że mogę zrobić to, co zarysowuje się w
          mojej głowie, i że się uda jeśli nie osiądę na laurach i wezmę się do roboty.
          Zastanawiam się czy powiedziałby, że to co akurat zamyślam jest do kitu i na
          pewno się nie powiedzie.
          Zeby było jasne, wcale nie jestem zachwycona tym, że usłyszę, że mam się
          zabierać do roboty

          > Kilku osobom jest to bardzo nie w smak, bo wolalyby abym im ustawila zycie,
          > powiedziala co bedzie, a one usiada na kanapie i spokojnie na dobre chwile
          > poczekaja.

          Wielka prawda, JA TEż BYM TAK CHCIAłA, żeby ktoś mi powiedział, że mogę
          spokojnie kupić kilka fajnych książek, usiąść i poczytać a jak pojutrze będę
          jechała do pracy albo szła do sklepu spotkam wielką miłość swojego życia albo
          dpostanę ogromny spadek zza oceanu po kimś kogo nigdy nie widziałam na oczy i
          nie słyszałam o nim (bo spadek po kimś kogo znam to ja nie chcę). On będzie
          bardzo, bardzo bogaty, a spadek bardzo, bardzo wielki, tak, że niczego mi nigdy
          nie zabraknie i będę mogła spełniać swoje wszystkie zachcianki. I jeszcze
          wypięknieję i wyszczupleję i bardzo zmądrzeję bez wysiłku, właśnie od tego
          siedzenia na kanapie, bo to będzie już taka super extra kanapa. Chciałabym,
          chciała. Ale tak nie jest u tego Mojego. Każda wizyta kończy się tym, że jak
          będę orać to zbiorę plon a jak będę leżała na kanapie to dostanę odleżyn

          > No wlasnie tego bylam ciekawa. Zatem wychodzi na to, ze wrozka czesto bywa nie
          > tyle osoba przepowiadajaca przyszlosc, tylko zaglebiajaca sie w Waszych
          > problemach i pomagajaca je rozgryzc.

          Wróżki na różnych etapach i w różnych sytuacjach spełniają rożne role. Tak jak
          napisałam zakładając ten wątek, 10 lat temu potrzebowałam raczej psychologa albo
          psychiatry żeby wypowiedzieć na głos swoje nieszczęście. Zeby ktoś obcy (bo dla
          bliskich to ja mam być opoką) poużalał się trochę nade mną. Wtedy chciałam
          usłyszeć o tej magicznej kanapie. A do tego spokojnie wystarcza bardzo
          sympatyczna, współczująca i wcale nawet nie mająca pojęcia o przepowiadaniu
          przyszłości nieznajoma Pani, która nie zna mnie i ja rownież jej nie znam i się
          z nią nie zapoznam. Teraz jest mi to łatwo oceniać z takiej dalekiej perspektywy
          ale pewnie dopiero teraz mogę tak na zimno do tego podejść.
          Teraz bardziej oczekuję potwierdzenia, że to co chcę zrobić, nie jest za wielkim
          dla mnie przedsięwzięciem, że dam radę i że ludzie dookoła mnie nie zawiodą
          (ponieważ ja czasem błędnie) zakładam, ze wszyscy, których spotykam i znam kilka
          lat są na wskroś uczciwi.

          > > I MI POWIE co mnie czeka.
          >
          > a wiec jednak bardziej poglad, ze zycie jest z gory ustawione?

          Tak, oczywiście, według mnie mamy wszystko gdzieś zapisane, chociaż nie wiem
          przez kogo i dlaczego. Chociaż to chyba durne myślenie. A jeszcze bardziej,
          chciałabym usłyszeć, że czeka mnie tylko wszystko co dobre i jak trochę
          poczekam, to zaraz to się ziści

          • anahella Re: to za dużo to nie zdrowo 29.05.07, 00:37
            Gość portalu: hannajolanta napisał(a):

            > Wielka prawda, JA TEż BYM TAK CHCIAłA, żeby ktoś mi powiedział, że mogę
            > spokojnie kupić kilka fajnych książek, usiąść i poczytać a jak pojutrze będę
            > jechała do pracy albo szła do sklepu spotkam wielką miłość swojego życia albo
            > dpostanę ogromny spadek zza oceanu po kimś kogo nigdy nie widziałam na oczy i
            > nie słyszałam o nim (bo spadek po kimś kogo znam to ja nie chcę). On będzie
            > bardzo, bardzo bogaty, a spadek bardzo, bardzo wielki, tak, że niczego mi
            > nigdy
            > nie zabraknie i będę mogła spełniać swoje wszystkie zachcianki. I jeszcze
            > wypięknieję i wyszczupleję i bardzo zmądrzeję bez wysiłku, właśnie od tego
            > siedzenia na kanapie, bo to będzie już taka super extra kanapa. Chciałabym,
            > chciała. Ale tak nie jest u tego Mojego. Każda wizyta kończy się tym, że jak
            > będę orać to zbiorę plon a jak będę leżała na kanapie to dostanę odleżyn

            Bardzo, bardzo pieknie to napisalas:) Wypisalas jednym tchem marzenia wielu
            osob. Tylko swiat jest tak urzadzony, ze ta sie nie da:)))))
            Bardzo pozytywnie mnie rozbawilas na koniec dnia. Dziekuje za te slowa, bo one
            mi uzmyslowily, ze JA TEZ TAK CHCIALBYM! :)))))))

            > Tak, oczywiście, według mnie mamy wszystko gdzieś zapisane, chociaż nie wiem
            > przez kogo i dlaczego.

            A nie myslalas nigdy o tym, ze zapisany jest start i meta (narodziny i smierc),
            zaliczenie kilku lotnych premii (kluczowe momenty zycia) a reszta to sciezki,
            ktore same wybieramy?


            > A jeszcze bardziej,
            > chciałabym usłyszeć, że czeka mnie tylko wszystko co dobre i jak trochę
            > poczekam, to zaraz to się ziści

            No wiesz, tylko ze truskawki z wlasnej, wypielegnowanej grzadki smakuja lepiej
            niz kupione w supermarkecie:)


            --
            Forum dla astrologow
            * KOLCZYKI * BRANSOLETKI *NASZYJNIKI * zobacz na moim blogu
            • Gość: hannajolanta Re: to za dużo to nie zdrowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.07, 13:24
              Anahella napisała:
              > A nie myslalas nigdy o tym, ze zapisany jest start i meta (narodziny i smierc),
              > zaliczenie kilku lotnych premii (kluczowe momenty zycia) a reszta to sciezki,
              > ktore same wybieramy?
              Chyba nie ma żadnych ścieżek, które możemy wybierać, chyba zostaliśmy postawieni
              na jakiejś drodze i nią leziemy (ja lezę, inni może sobie idą, niektórzy
              podróżują nią w radosnych podskokach, niektórzy tak głupiutko i radośnie jak
              koniki polne, ktoś się czołga, kogoś niosą - to chyba zależy od tego co akurat
              było wolne w transporcie przy zaplanowaniu pobytu nowej osoby na tej drodze).
              Jak na mój gust to wszystko jest zapisane od A do Z. Bo czy ja mogłabym wybrać
              ścieżkę kariery modelki na przykład. Nie mogłabym. Albo artystki scenicznej. Nie
              mogłabym. A uwierz, że wiem co mogę a czego nie. A to, że nie leżę na tej super
              kanapie tylko orzę, to też nie jest mój wybór. Widocznie potykam się co chwilę
              na tej drodze na jakiejś motyce albo widłach i zeby leźć dalej muszę wykonać
              kilka ruchów tymi narzędziami. Jak zobaczę kanapę to się wyłożę, a jakże, z całą
              nagromadzoną przez lata chęcią poleżenia (i w dupie mam, za przeproszeniem,
              problemy z odleżynami, może jak zacznę gnić z lenistwa, to się zastanowię nad
              maścią albo przekręceniem na drugi bok, ale nie zlezę aż mnie nie zepchną albo
              kanapa nie spróchnieje i nie zeżrą jej mole). I jak już zalegnę to zaproszę tam
              kogo się da. Ty też masz otwarte zaproszenie skoro wyraziłaś taką chęć

              • anahella Re: to za dużo to nie zdrowo 31.05.07, 00:57
                Gość portalu: hannajolanta napisał(a):

                > Chyba nie ma żadnych ścieżek, które możemy wybierać, chyba zostaliśmy postawien
                > i
                > na jakiejś drodze i nią leziemy

                A ja twierdze,ze sa. Rodizmy sie w szczerym polu. Zmierzamy do smierci. Jedno
                jest pewne: kiedys (nie wiadomo kiedy) odnajdziemy cel. Ale w tej wedrowce sami
                wybieramy swoje sciezki. Sa pewne rzeczy zdeterminowane: to rodzina z ktorej
                pochodzimy, czasy w jakich zyjemy, kraj, itp. ale zauwaz, ze to wszystko nas
                ukierunkowuje, jednak nie dokonuje wyborow za nas. Wyborow dokonujemy sami.


                > Bo czy ja mogłabym wybrać
                > ścieżkę kariery modelki na przykład. Nie mogłabym. Albo artystki scenicznej. Nie
                > mogłabym. A uwierz, że wiem co mogę a czego nie.

                No tak, a chcialas kiedys zostac i zrobilas cos w tym celu?

                > A to, że nie leżę na tej super
                > kanapie tylko orzę, to też nie jest mój wybór. Widocznie potykam się co chwilę
                > na tej drodze na jakiejś motyce albo widłach i zeby leźć dalej muszę wykonać
                > kilka ruchów tymi narzędziami. Jak zobaczę kanapę to się wyłożę, a jakże,
                > z całą nagromadzoną przez lata chęcią poleżenia (i w dupie mam, za
                > przeproszeniem,
                > problemy z odleżynami, może jak zacznę gnić z lenistwa, to się zastanowię nad
                > maścią albo przekręceniem na drugi bok, ale nie zlezę aż mnie nie zepchną albo
                > kanapa nie spróchnieje i nie zeżrą jej mole). I jak już zalegnę to zaproszę
                > tam kogo się da. Ty też masz otwarte zaproszenie skoro wyraziłaś taką chęć

                Z wielka przyjemnoscia zalegne na chwilke na Twojej kanapie, wierze ze bedzie
                super wygodna. I po chwili obie polecimy dalej, bo ile mozna na kanapie lezec?
                Nuuuuuuuuudy;)

                Jest czas na harowanie, i czas na kanape. Tego drugiego, mamy niestety ciutke
                mniej, ale tak czy siak po ciezkiej harowce kanapa bedzie wydawala sie bardziej
                miekka niz po tygodniowym lezeniu:)


                --
                Forum dla astrologow
                * KOLCZYKI * BRANSOLETKI *NASZYJNIKI * zobacz na moim blogu
      • Gość: Tekla Re: to za dużo to nie zdrowo IP: *.centertel.pl 07.01.08, 10:32
        Hmm,może ja odpowiem-jako osoba z "drugiej" strony,bo jestem tarocistką...Osoby przychodzące na wrózbę do mnie przeważnie JUŻ wiedza,jak powinny postąpić,czują,jak potoczy się im los.A przychodzą,aby potwierdzic te przeczucia.Często słyszę-no tak,tak myslałam,że takie jest wyjście.I druga rzecz-seans u wróżki to taka swoista forma psychoterapii.Osoba nie znana nam osobiście,taka trochę "z boku"-wysłucha,nie oceni...Pozdrawiam
      • renwet Re: do hannajolanta i wszystkich 31.07.08, 17:16
        Witam, kilka lat temu byłam u Pani Marii. Także byłam zadowolona z
        tego spotkania. wtedy jej numer telefonu zdobyłam przez wydawnictwo
        Gwiazdy. Nie zapisałam go niestety, bo potraktowałam tą wizytę jako
        epizod. Gdyby zechciała mi Pani wysłać jej numer telefonu na adres
        renwet@wp.pl byłabym Pani bardzo wdzięczna. Pzdrawiam Renata
      • Gość: seniorka1 do przemyślenia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 01:09
        Jednym z podstawowych praw, jakie działają w naszym świecie - tak materialnym,
        jak i duchowym - dotyczących emocji, uczuć, myśli, energii itd. jest WYMIANA.
        Dzięki wymianie rośniemy i rozwijamy się, możemy się zmieniać i poznawać nowe
        rzeczy. Gdy wymiana nie występuje - albo biegnie tylko w jedną stronę - u biorcy
        następuje siłą rzeczy skostnienie, stagnacja, coś, co można byłoby nazwać
        "energetycznym zaparciem", przy jednoczesnym rozdęciu ego i chorobliwym,
        nadmiernym głodzie nowych wrażeń.

        W istocie rzeczy jednostronny biorca jest jak narkoman. Nie liczy się ani ze
        swoimi prawdziwymi potrzebami, ani z potrzebami innych. Szuka za to ofiary,
        która da się omotać i dostarczy mu na jakiś czas silnych wrażeń. Jeśli
        jednostronny i pokrętny biorca nie zmieni swojej postawy, stanie się wampirem,
        który sądzi, że nic nie posiada, niczym nie może się podzielić, a więc stara się
        wyciągnąć różne dobra od innych. Brak wysiłku - poza tymi manipulującymi
        sztuczkami na początku, które mają na celu wyłudzenie czegoś dla siebie cennego
        sprawia, że kiedy już to uzyska, ukradziony skarb zamienia się w proch i pył.
        Więc rozczarowany biorca, nie będąc w stanie docenić tego, co dostał, szuka
        następnego skarbu do zrabowania...

        Jeśli wampiryczny biorca Chce być traktowany poważnie i uczciwie? Sam więc tak
        powinien się zachowywać – poważnie i uczciwie, Często ludzie zamiast coś
        dać z siebie, biadolą i toczą jad złośliwie „no bo jak on /a śmie”.
        Wcale nie jest dziwne, że ludzie z takim roszczeniowo-pieniackim podejściem
        wciąż wpadają na oszustów, szarlatanów. No a na kogo ma wpadać człowiek o
        mentalności roszczeniowego wampira? Przecież podobne przyciąga podobne!
        • Gość: martka Re: do przemyślenia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 13:04
          Fakt trzeba miec dystans....wróżka to też człowiek, ale jednak sa i takie które
          żerują, naciągają a karty to dla niektórych tylko zródło pieniedzy, już dawno
          zapomniały po co tak naprawde wróżą, zapomniały o pomocy jaką niosą a
          priorytetem są dla nich pieniądze i więcej klientów. Czuje się żle gdy pod
          koniec mojej wrózby rozlega się dzwonek domofonu, wchodzi nastepna osoba,
          wrózka każe jej czekac w pokoju obok, moja wrózba jest dla niej mniej ważna,
          czuje presję chęci skończenia seansu........w sumie niczego się nie dowiaduje,
          a ona z przyjemnością przyjmuje 120 zł. Czy tak powinno być?? Chyba nie i
          mysle że nie ma to nic wspólnego z moim nastawieniem, że oczekuje cudów, wrózby
          trafnej w 100% łacznie z odgadnięciem mojej godnosci wraz z
          adresem.......rozumiem że wróżka to też człowiek, ma lepsze gorsze dni, ma
          prawo boleć ja głowa, czy zwyczajnie akurat komuś "nie potrafiła" powrózyć.
          Więc faktycznie nie powinno się kogoś oczerniac, obsmarowywać......ale czemu
          nie można napisac prawdy......Chodziłam do kilku wróżek, i nie jest tak żekażdą
          musze skrytykować, ale skoro coś mnie zaniepokoilo, poczułam się oszukana,
          olana przez wróżkę to dlaczego nie pisać prawdy?

    • iokepine Re: wróżki w Warszawie - odwiedziłam ich 19.07.07, 13:10
      Gość portalu: hannajolanta napisał(a):

      > Na sam koniec
      > zostawiłam sobie to co najlepsze - Pana Krzysztofa Sierżęgę. Nie pamiętam
      > nawet jak się o nim dowiedziałam, bo na gronie się o nim nie pisze ( a
      > szkoda). Odpowiada na zadane pytania dość szeroko, uwzglednia możliwości, że
      > jak postąpisz tak to skończy się to w taki akurat sposób, a czegoś tam lepiej
      > nie robić a na coś innego zwrócić uwagę. Byłam u niego 3 razy ( średnio raz w
      > roku kiedy pojawia się jakaś sprawa np. zmiana w pracy czy coś w interesach) i
      > jak do tej pory udało mu się wstawić mnie na właściwe tory rozumowania i
      > postępowania.

      Cieszę się, że pojawiła się tutaj dobra opinia o moim nauczycielu Tarota :)
      Przez peewien czas wykładał w warszawskim Collegium Psychotronicznym i miałam
      przyjemność poznawać tajniki Tarota przez 3 lata właśnie u niego. Czy wykłada
      nadal, nie wiem, natomiast uważam że jest świetny w tym, co robi.



      --
      Pozdrawiam serdecznie, Józefina Jagodzińska
    • ewcik03 Re: wróżki w Warszawie - odwiedziłam ich 15.08.07, 11:44
      witam cię bardzo serdecznie,przeczytałam to i jestem pod wrażeniem,
      proszę Cię podaj mi namiary na Pana Krzysztofa, lub jego mamę,
      jestem na takim zakręcie ,że chyba potrzebuje ich pomocy.prosze o
      wysłanie telefonu na email ewa.lipinska3@interia.pl
      dziękuję

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka