Dodaj do ulubionych

Jak zdobyć wymarzonego Króla Lwa?

29.08.03, 20:04
jak myślicie, jak mogłabym skutecznie !!! uwieść Pana Lwa. Bardzo chciałabym,
żeby odpowiedzieli mi mężczyźni właśnie spod tego znaku, a także kobiety,
które zapolowały i zdobyły bo oni przecież najlepiej wiedzą w czym rzecz.
Dodam tylko, że On jest mi baaaardzo przychylny, ale uwikłani jesteśmy
(głównie ja) w różne okoliczności (nie małżeństwo), które dla niego są
przeszkodą w „nawiązaniu romansu”
Co zrobić, żeby mimo wszystko stracił dla mnie głowę, bo on śni mi się po
nocach.
Muszę zobaczyć jak będzie, choćby miało być źle.
A więc Lewki – odezwijcie się.
Edytor zaawansowany
  • 30.08.03, 00:46
    Nie wiem czy na taka reakcje liczysz, ale... Gdy to czytalam to tak jakbym
    czytala o sobie. W moim zyciu tez jest taki Pan Lewek i niesprzyjajace
    okolicznosci. Czy mi sie udalo? Nie, chyba jeszcze nie - co prawda doszlo juz
    miedzy nami do pewnych rzeczy, ale romansem jeszcze bym tego nie nazwala. Nie
    wiem co moglabym Ci doradzic. Jak zdobyc Lwa? Jak go osmielic? W moim przypadku
    sprawdza sie jak na razie tylko cierpliwosc - staram sie juz 2 lata. Jest coraz
    odwazniejszy, ale to jeszcze nie to czego ja oczekuje od tej znajomosci, wiec
    staram sie dalej. Z przyjemnoscia poczytam odpowiedzi innych osob na zadane
    przez Ciebie pytanie. Moze i mnie skieruja one na odpowiedniejsza droge
    postepowania, by byc z ukochanym mezczyzna. Nie wazne czy sie nam uda czy nie -
    podobnie jak Ty, ja tez musze sprobowac, bo bym sobie tego nie podarowala.
    Pozdrawiam i zycze sukcesow!!!
  • 01.09.03, 16:58
    Iść przebojem jak taran!! To osobniki z natury leniwe (bez urazy dla
    pozostałych 5% Lwów nieleniwych:-)) i najlepiej, jak ktoś się zakręci za nich.
    Oni lubią silne kobiety - takie, co to za nich wszystko zrobia i zarządzą, a
    jeszcze będą rozgłaszać, że to wszystki zasługa pana Lwa;-) Powodzenia
    dziewczyny - naszykujcie się na to,że to Wy będziecie rządzić i ciężko
    pracować, a Lew będzie przewspaniałą ozdobą do towarzystwa, hi hi hi ;-)))
  • 08.09.03, 23:53
    ;-) dziekuje za radę ;-) tak własnie zaczełam przypuszczać. Drapię sie o to
    jego uczucie juz prawie 2 lata .... i ciagle nic ...
    Spróbuje jak taran - bo przecież jestem silną kobietą ...
  • 17.09.03, 02:49
    Czasami też przychodzą mi takie myśli, że może spróbować przebojem (bo tego
    jeszcze nie próbowałam), ale chyba za bardzo boję się zarządzać i urazić
    dumnego Pana Lewka, zrobić coś nie tak..., narazić się na jego gniew... Zdaję
    się więc na jego Lwią wspaniałomyślność i... tak to się ciągnie w żółwim
    tempie, sama nie wiem czy we właściwym, czyli pożądanym przeze mnie kierunku.
    Może kiedyś w końcu się odważę i... pójdę jak taran???
  • 08.09.03, 23:55
    Witam!
    ;-) i w moim sercu niepokój sieje Dumny Lew. Też juz prawie 2 lata i też z
    przeszkodami ...
    Przypadek ??? Żartowałam.
    AJk dobrze przeczytać, ze nie jestem w takim boju sama ...
    Pozdrawiam
  • 09.09.03, 13:47
    Szturmem :)) Najlepiej jeszcze byc bardziej towarzyskim, popularnym i
    rozchwytywanym niz sam jasnie krol lew :))

    To tak polzartem, ale zawsze lepiej sprawdzic, czy pan lew nie ma w horoskopie
    bardzo mocno obsadzonego innego znaku i jest np. bardziej rybkowaty, bo to
    mozno zmienia posatc rzeczy... Date urodzenia i godzine zawsze mozna wydobyc w
    jakis niezobowiazujacy sposob.
  • 18.09.03, 13:35
    A ja mam pytanie.Jak mozna zdobyć szturmem Lwa, którego się zna jedynie z
    widzenia i czy wogóle taki szturm jest możliwy dla zodiakanej, niesmiałej z
    natury, panny?
  • 09.09.03, 21:21
    witajcie panie:)
    niedawno to ja lwice chcialem zdobyc - wczesna bo wczesna ale lwice - no i tez
    byla powiedzmy bardzo [eufemizm!] ostrozna w mowieniu w pokazywaniu i we
    wszystkim, poza tym bala sie uczuc no to po paru mcach zrezygnowalem i
    zmienilem zachowanie - kupa ekstrasow spotykan odpadla - i co sie okazalo - ze
    jednak cos jej zalezalo ale ze dalej nie mowila do przekula do konca w slowa
    czynow no to raczysko szuka innej polowy... co bedzie to bedzie - pozyjemy
    obaczymy.
    pozdr
  • 17.09.03, 02:47
    Witam!
    O ile życie byłoby prostsze, gdybyśmy nie musiały się tak starać o...
    spełnienie marzeń. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nasze boje zakończą się
    sukcesem - czego Tobie i sobie oczywiście też życzę.
    Niestety czas mija, a moje starania stanęły na razie w miejscu. Dobija mnie ta
    cała sytuacja, która jest tak pokomplikowana, że praktycznie kontakt z moim
    Lewkiem mam żaden, a to wbija mnie w psychiczny dół. Chyba po prostu za długo
    go nie widziałam... zbyt długo... a bez kontaktu z nim nie potrafię właściwie
    funkcjonować. Przez lata nauczyłam się, co prawda, że brak kontaktu z jego
    strony, nie oznacza, iż wyrzucił mnie ze swoich myśli - miałam na to liczne
    dowody (znam go w końcu od 5 lat, a od 2 dzieją się wszystkie dziwne rzeczy) -
    jednak w takich okolicznościach niewiele mogę zrobić i to jest straszne.
    Próbowałam nawet oswoić się z myślą, iż być może nigdy z nim nie będę, ale nie
    potrafię... Nie potrafię pogodzić się z taką myślą, bo czuję, że ON jest tą
    osobą, tą właściwą, z którą powinnam spędzić resztę życia...
    Przepraszam ze to wywnętrzanie się, ale chyba brakuje mi już sił, a wpadłam w
    to uczucie po uszy...:(:(:(
    Pozdrawiam
    P.S. Agnieszko, można spytać spod jakiego jesteś znaku????
  • 17.09.03, 09:20
    Hejka!
    Jesli to o mnie ci chodzilo, to ja jestem lamaniec zodialkalny Koziorozec
    Wodnik, ale widze ze bardzije jestem Kozica niz Wodnikiem.
    Tez probuje zawalczyc o uczuca Pana Lwa i z obserwacji stwierdzam, ze strategio
    szturmem jest chyba w tym przypadku skuteczna!
    Ja dotad bylam grzeczna i ulegla - zadnych efektow pozytywnych!!!
    Pozdrawiam Cie Sniezynko i wierz mi, wiem co czujesz,
    Agnieszka
  • 18.09.03, 03:24
    Agnieszko!
    Dziękuję za słowa otuchy! Bardzo się przydały, bo jestem już w takim dole, że
    niżej już chyba nie można. Od 2 lat nie ma takiego dnia by łzy nie stawały mi w
    oczach - to nie jest dobre życie i coraz miej sił mam by tak trwać, a myśli
    najgłupsze z możliwych przychodzą mi już do głowy, by tą sytuację rozwiązać.
    Nie potrafię już nawet ocenić czy w ciągu ostatniego roku moja sytuacja z w/w
    panem Lewkiem poprawiła się, czy też pogorszyła - wiem tylko, że bywało już
    lepiej.
    Nie wiem czemu zawracam głowę Tobie, osobie mi nieznajomej, ale chyba skłania
    mnie ku temu podobieństwo naszych problemów i... muszę to z siebie wyrzucić.
    Jak już pisałam Pana Lewka poznałam 5 lat temu i od samego początku widać było
    jego zainteresowanie moją osobą, a i on zwrócił moją uwagę. Oboje byliśmy już w
    związkach: on dopiero rok, ale ja męczyłam się już od 5 lat w nieudanym
    związku, ale chyba lojalność wobec mojego partnera powstrzymywała mnie wtedy by
    coś zadziałać. Po paru miesiącach z przyczyn od nas niezależnych nasze drogi
    się rozeszły, jednak on nie zapomniał o mnie i przez wspólną znajomą stale
    otrzymywałam od niego pozdrowienia itp., a ja korzystając z okazji robiłam to
    samo w stosunku do niego. Po 2 latach nasze drogi zaczęły się nieoczekiwanie
    schodzić: kilka spotkań w większym towarzyskim gronie, parę telefonów i
    ożywiona korespondencja przez internet o każdej porze dnia i nocy, dzień w
    dzień. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie, po prostu nadajemy na tych samych
    falach. Wtedy było między nami dobrze, ale on składał mi propozycje spotkań
    (czysto towarzyskich!) do których nie byłam gotowa. Wtedy też dwukrotnie pytał
    się mnie czy zostałabym jego partnerką. Choć bardzo mi już wtedy na nim
    zależało, paradoksalnie bałam się odrzucenia, nie wierzyłam w powagę jego pytań
    i... nie reagowałam lub niewłaściwie na nie reagowałam (tłumacząc mu, że
    przecież oboje z kimś jesteśmy). Może to właśnie była szansa którą bezpowrotnie
    straciłam i nie mogę sobie tego wybaczyć. Jednak mimo tego mojego
    "nieodpowiedniego" zachowania mieliśmy dalej bardzo dobry kontakt: cały czas
    czułam, że on mnie bardzo lubi (?), że pociągam go, że dobrze czuje się w moim
    towarzystwie. I wtedy stało się coś między nami, nic poważnego, ale jednak
    coś... Niestety tylko przez jakiś czas po tym fakcie było dobrze, wmieszał się
    w to wszystko jego dobry kolega, prawiąc mu moralizatorskie kazania i...
    zaczęło się psuć. On nagle zaczął ograniczać kontakt ze mną, mówić do mnie
    rzeczy których do tej pory nie rozumiem (coś w stylu: tak i nie w jednym
    zdaniu). Widać było, że obawia się nawet spotkać ze mną. Było bardzo źle, a ja
    straciłam nadzieję, że nasze stosunki kiedykolwiek wrócą do normy. Powzięłam
    wtedy pewne decyzje, których nie udało mi się wykonać do chwili obecnej -
    zdecydowałam, że powiem mu w końcu co do niego czuję (nigdy mu tego wcześniej
    nie powiedziałam). Mimo, że jest źle, mimo, że momentami już zaczynałam sądzić
    iż o mnie po prostu nie pamięta, zawsze po jakimś czasie przychodził do mnie
    dowód jego pamięci o mnie. On dopiero w tym roku odważył się spotkać ze mną
    sam na sam i nie było to już takie zupełnie niewinne spotkanie (mamy takie 2 na
    koncie). Po pierwszym rozstałam się z nim w przekonaniu, że już go nie zobaczę,
    bo takie były jego słowa, że dla mojego i jego dobra nie powinniśmy się
    widywać. A jednak to on wychodził z propozycjami kolejnych spotkań (tylko jedno
    z nich niestety doszło do skutku, z mojej "winy", bo zawsze mnie zaskakiwał i
    nie zawsze po prostu byłam w stanie się z nim spotkać).
    A jego partnerka (dziewczyna - nie żona)... Wiem, że nie układało im się od
    samego początku i tak jest dalej. Wiem to od niego i osób postronnych. Ona jest
    kimś, kto potrafi stłumić jego energię, radość - osobą bardzo krytyczną i
    wiecznie niezadowoloną z życia i jego poczynań. Łączy ich w tej chwili czas
    spędzony razem, ale on chyba nie jest z nią szczęśliwy. Dodam tylko, że jako
    typowy Pan Lewek, jest on osobą bardzo towarzyską i nie stroniącą od kobiet,
    jednak tego wyjątkowego traktowania i pamięci, przez tyle lat zaznałam z jego
    strony wyłącznie ja, a nie inne jego koleżanki (to też sprawdzone). Jednak to
    właśnie z powodu jego dziewczyny, tak bardzo boję się pójść szturmem, zakręcić
    się koło niego i nim zarządzić, bo uważam, że nie bardzo mam prawo. Choć z
    drugiej strony, wiem także, że On jest z nią, bo... ona się koło niego
    zakręciła (też z wiarygodnych źródeł). Patowa sytuacja. On się mnie boi (?),
    unika, tak jakby obawiał się tego, jak dobrze czuje się w moim towarzystwie, a
    ja dostosowuję się do reguł gry dyktowanych przez niego. Naprawdę nie wiem co
    ma robić, a tak bardzo mi na nim zależy.
    Dodam jeszcze, że ja swój toksyczny związek zakończyłam ponad rok temu.
    Boże, ale się rozpisałam!!! A to i tak w telegraficznym skrócie i po łebkach:)
    Bardzo Cię przepraszam, jeśli w ogóle będziesz mieć czas by to czytać. I co byś
    mi doradziła??? Tylko proszę nie pisz, że odkochać się, bo to u mnie nie
    wchodzi w rachubę - taka już jestem stety czy niestety stała w uczuciach. Czy
    TY wypróbowałaś już metodę "szturmem", skoro piszesz, że jest ona chyba
    skuteczna????
    Pozdrawiam gorąco wraz z kolejnymi przeprosinami za ilość tekstu.
    Śnieżynka
  • 18.09.03, 09:43
    Witaj!
    Dziekuje za zaufanie jakim mnie obdarzylas, odpowiem, ale na priva, jesli
    pozwolisz ;-). nie ma sensu, zeby cale rzesze czytelnikow forum czytaly nasze
    zwierzenia.
    SProbuje wyslac Ci list po poludniu,adres jak sadze sniezynka5@gazeta.pl.
    Pozdrawiam i zycze milego dnia,
    Agnieszka
  • 19.09.03, 03:07
    Hej!
    Nie wiem czy znalazłaś czas by coś do mnie napisać. Pragnę jednak donieść, że
    jeśli wysyłałaś coś, to... nie doszło. Zetknęłam się z paroma opiniami
    użytkowników tego portalu, iż zdarza się, że szwankują tu serwery. Pozwolę więc
    sobie przesłać Ci mailem (Twój adres jak sądzę: agniecha75@gazeta.pl :) ) mój
    częściej używany adres na interii - tam przynajmniej wiem, że wszystko działa
    poprawnie.
    Naprawdę będzie mi bardzo miło przeczytać coś od Ciebie i może akurat nasuną mi
    się jakieś nowe drogi / sposoby prób rozwiązania mojej nieciekawej sytuacji.
    Życzę miłego dzionka!
    Śnieżynka.
  • 09.09.03, 21:40
    zycze powodzenia ale niestety moglbym Ci tylko doradzic jak okrecic takiego
    typka wokol palca. Tutaj akurat dziala stereotyp ktorych swoja droga bardzo
    nie lubie. Facet Lew (a spotkalem kilku) to taki zadufany w sobie dupek.
    Dziecinny, obrazalski, nie potrafiacy przepraszac. Aura Lwa jest owszem
    widoczna ale podobno kazdy LEW jest w gruncie rzeczy malym dzieckiem i tak
    naprawde nie do konca wie i jest pewien swoich slonecznych wlasciwosci. Uwazaj
    i powodzenia
  • 21.11.03, 12:52
    Masz rację w 100%, też znam takiego Lewka- bardzo dumny, pewny siebie, czasami
    niemalże chamski....Ale fascynuje mnie. I to jest najgorsze.....
  • 01.01.04, 18:27
    w pewnym sensie sie zgadzam ale nie do końca,
    pan lew to wierny fantastyczny człowiek , aczkolwiek bardzo trudny partner.
    wiem co mówie bo mam takiego w domku już 23 lata, i mimo czsu nasz związek
    żyje , kwitnie i nadal sie rozwija:):),kocham go pomimo upływu lat coraz
    bardziej (i wice wersa), a nie jest to łatwe bo jestem zodiakalnym Baranem.
    więc jestęsmy nie jak dwa gołabki ,lecz jak dwa jastrzębie.
    polecam wszystkim, z takim lwem (prawdziwym ) nie sposób sie nudzić!!!!!!!!!!
  • 21.11.03, 15:22
    Sprobuj pomoc mu rozwiazac problemy ktore stoja na przeszkodzie. Zwykle to cos
    trzeba odnalesc. My mamy wiele hamulcow ktore czasem dla kogos z boku a czasem
    i dla osoby bezposrednio zwiazanej nie sa zrozumiale albo nie stanowia
    problemu. Zwykle nie zwracamy na nie uwagi ale one sa i moga stanowic olbrzymi
    problem.
  • 22.11.03, 10:38
    Mój problem wygląda podobnie - rownież dwa lata starań z przeszkodami i wciąż
    to samo czyli on niby bardzo chce i wszystko jest wspaniale ale to jeszcze nie
    to czego tak bardzo chcę. Różnica polega na tym, ze ON jest spod znaku Raka.
    Może ktoś potrafi podpowiedzieć jak zadziałać na tego osobnika. Raczki chyba
    nie lubią przebojowych kobiet. Staram się więc być jak najbardziej czuła i
    opiekuńcza i chyba to bardzo mu się podoba. Bo rak to również leniuszek i lubi
    mieć władzę. Dobrze mówię ????
  • 22.11.03, 20:28
    Cześć dziewczyny. Ja tez " biegam " od ponad roku za takim jednym lwem. Już
    wychodzę z siebie, bo czasami zaczyna mnie to irytować. No cóż, facet podoba mi
    sie bardzo i wiem że ja mu także. Spędzamy razem dużo chwil w pracy, często
    rozmawiamy, super bawimy się na imprezach, ale to tyle.... Ja chciałabym aby to
    przerodziło się w jakieś głębsze uczucie i poważny związek, ale nie wiem co on
    zamierza. Co te lewki mają w sobie, że tak nam mącą w głowie. Nie potrafię
    mysleć o kimkolwiek innym. Kiedy zaczynam sobie odpuszczać, na siłę zmuszać się
    do jakiejkolwiek obojętności w stosunku do niego, on robi bądź mówi coś.....i
    od nowa to samo, przyspieszone bicie serca.... O raaaanyyy......
  • 02.12.03, 12:35
    Witam,
    zdobyc Lwa mozna pochlebstwem i bezwarunowoym uwielbieniem dla jego osoby i
    wszystkiego, co robi. Trzeba mu dostarczac rozrywek, zabierac do kina, teatru
    itp. i nigdy nie tracic poczucia humoru, a na pewno nie uzalac mu sie na swoj
    los. I do tego trzeba olsniewajaco wygladac, kobiece stroje i makijaz bardzo
    wskazany :)

    Pozdrawiam serdecznie

    Iza Podlaska
  • 02.12.03, 12:39
    A ja mysle, ze co ma byc to bedzie. Kiedys uwiodlam Lwa nie zwracajac na niego
    uwagi. Wydawal mi sie nie do zdobycia - byl na prawde "krolewski".
    Dodam tylko, ze ja rowniez jestem Lwem.

    --
    O ile mniej byłoby nieszczęść, gdyby kobietom przy wyborze partnera życiowego
    chamstwo nie myliło się z męskością.
  • 03.01.04, 02:07
    Uwieść można go tylko nieziemską urodą i Domem Ósmym Horoskopu w RYBACH! Jak
    tak masz to wygrałaś.Dom ósmy w Rybach, mają osoby, które mają Lwa w
    ascendencie.
    Aby go przy sobie utrzymać - sprawa jest prosta: należy go chwalić i mówić, że
    jest wspaniały. Pochwalony zrobi wszystko. Łóżko nie jest jego mocną stroną,
    dlatego trzeba go chwalić też za to. Za lenistwo też chwalić (mówić, że
    jest "ponad to"), wszystko za niego robić i dogadzać mu - wtedy nigdy sobie nie
    pójdzie, bo jest za leniwy. Będzie do końca życia kulą u nogi. Prędko Ci się
    odechce. Atrakcyjny jest tylko w sferze marzeń!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.