09.04.11, 16:42
i tu bedziemy analizowac w osobnych postach poszczegolne karty tej taliismile
Niech kazdy wpisyuje skojarzenia..i co chce/wie na temat kart co tylko przyjdzie do glowy i wzbogadzi nasza analizesmile


geneza powstania tematu forum.gazeta.pl/forum/w,46867,124092312,124092312,Thot_do_Coill.html

Dzis jeszcze wpisze kilka pierwszych kart oddzielnie,razem z obrazkami przed wieczorem i zaczynamysad
Edytor zaawansowany
  • nielaik 09.04.11, 19:56
    http://multiply.com/mu/taroteca/image/45/photos/99/500x500/141.jpg/70-Minor-Wands-07.jpg?et=Vz0x%2CVGuuq8qLpkkKuwHkA&nmid=25554920
    Dzisiaj ta karta mi się spodobała. Wrażenie jakie na mnie wywiera, to sala, gdzie wykonuje się ćwiczenia ficzyne wymagające koncetracji, sprawności fizycznej. Wyczuwa się łatwoś wykonania, wyższy poziom umiejętności. Adept potrafi stać na jednej ręce i nie sprawia mu to żadnej trudności. Ładny ruch, mam przez to na myśli, grację wykonania a jednocześnie siłę. Duża witalność. Trzy symbole na końcu buław. Jeszcze nie wiem co o nich sadzić.
    7 buław, jej kształt jest na bazie 6 buław. Wzór przecięcia się 6 buław, tworzy romb. Mnie się kojarzy ze splotem słonecznym. Pewność siebie. Harmonijny kształt. Dodatkowa buława w 7 buław, jest czymś zaskakującym. Dodatkowy as w rękawie, umiejętność, zdolność, która wyróżnia z otoczenia. Kolor karty jest stonowany, ale mnie odpoiwada. Spokojne, skuteczne działanie. Na razie tyle jeśli chodzi o sam odbiór karty.
  • coill 12.04.11, 00:50
    smile lubie te karte, bo budzi we mnie....i pokazana jest tak jak ja uwazam ze powinna hehebig_grin Czyli ze znaczenie kt jej nadaję jest tu widoczne i oddziaływuje na mnie.
    Mamy tez symbol, lwa i mars - czyli naprawde męsko, odrazu wiadomo, że zapowiada się odważnie i uparcie. Astrolog pewnie powiedzialby ze mars w lwiei wiecej sie odszukal,ale ja astro nie jestemsmile Nazwa męstwo/dzielnośc - tez mi odpowiada.
    Działanie w pojedynkę, konkury, staranie sie/zmaganie z innymi/wbrew innym.
    Intreresuja mnie te "płomyki" na skrzyzowaniach pałek, są tak roziskrzone ze wygladaja wrecz jak krew..w sumie jakkolwiek je czytac(czy krew, czyogien) wiemy ze iskrzy, walczyc nie bedzie latwo - a więc osobnik musi wykazac sie duza siłą i uporem by wygrac.
  • ma_ewa01 12.04.11, 09:36
    Wow, jestem pod wrażeniem. Zauważyłam, że scenki rodzajowe w RW -i podobnych, w pewien sposób ograniczają odbiór- zawężają daną energię do konkretnego tu i teraz przedstawionego obrazka. Rozmieniają symbol, przypisując mu zbyt dosłowne znaczenie. Cały czas szukam kart o określonym stopniu zaszyfrowania symbolu. Może to właśnie thot czeka na mnie...

    Msmile
  • coill 12.04.11, 10:15
    bardzo ograniczaja,chociaz zapewne latwniej znich sie tego podst.znaczenia nauczycsmile Mam jeszcze taka talie - Labirynth tez cos tego typu,tylko róznica cenowa bo 30zł kosztowalo i moze tez Ci sie posdobacbig_grin
    --
    talia - taroteca.multiply.com/photos/album/99/Thoth
  • mrgodot 12.04.11, 10:49
    Ja też lubię 7 Buław, podoba mi się ten ogień bijący z karty. W RW też ją tak odbieram pamiętając, że patronuje jej Mars w Lwie. Dobrze jest ją porównać z 2 Buław, która z kolei oznacza Marsa w Baranie i wyłapać różnice. 2 Buław Crowley nazwał "Dominacja" a 7 Buław "
    Crowley "Dzielność". W przeciwieństwie do 2 Buław energia Marsa w Lwie jest ukierunkowana na konkretny cel. 2 Buław mówi o pierwszym impulsie do podboju, który nie ma jeszcze formy, kształtu, celu. Jest czystą checią działania. Baran jest jak dziecko, rozpoczyna Zodiak. On obwieszcza swoje istnienie i chce się zaznaczyć w świecie, że oto jest. Zwykle krzykiem, jakimś przejawem agresji, potrzebą pokazania "przybyłem i coś będę robił". Baran jeszcze nie wie co będzie robił, on czuje, że musi.
    Lew jest bardziej twórczy i poprzez twórczość wyraża siebie. Nie chodzi mu o zaistnienie lecz o zawalczenie. Mars w Lwie wie czego pragnie. On jest wewnętrznym impulsem, tą środkową Buławą, która płonie i niesie mu natchnienie do stawienia czoła całemu światu i sprawdzenia się jako jednoosobowy wojownik. Wszystkie 7-tki wychodzą z wnętrza, od nas. Od nas wychodzi impuls, kltóry formuje naszą postawę wobec świata. Nie nam narzucają, teraz my narzucamy, testujemy, sprawdzamy, badamy swoją siłę i możlwości realizacji w świecie.
    Lew jest jeszcze na poziomie indywidualizmu, jeszcze nie jest społecznikiem jak Strzelec. Stąd jest to "dzielność jednoosobowa". Nie ma tego bezładnego "naparzania się" z 5 Buław, ale też to nie zawody sportowe. Mars w Lwie wie dokoąd zmierza. Jak każda 7-ka sprawdza możliwości.
    W Drzewie Życia 7-ki są osadzone w sefirze Necach czyli rozkwitu pomimo przeciwności. Dlatego każda 7-ka do czegoś dąży, wychodzi z bezpieczeństwa i spełnienia 6-tki. To są karty rozwoju. I co ważne to my się wyrywamy sami z 6-tki, a nie nas wyrywają.
    7 Buław ze wszystkich 7-ek podoba mi się najbardziej. Bo ona mówi: to chcę mieć i spróbuję o to zawalczyć. Dlatego płonie jej środek (wnętrze), które stanie do walki z tym co jest na zewnątrz. Bardzo często pokazuje człowieka, który chce czegoś więcej niż zbiorowość, kogoś kto już znudził się powszechnym sukcesem i dlatego wyłamuje się z ram. I niestety reakcja zbiorowści może być negatywna. Stąd czasem kojarzy się z obroną, ale celem tej karty nie jest obrona tego co się ma, ale próba zdobycia czegoś więcej. Przy okazji, być może trzeba się będzie bronić przed posądzeniami o egoizm, ale co to znaczy dla Marsa w Lwie?
    Karta Totha ładnie przedstawia ten nagły "zapłon wewnętrzny" na tle zdobytych już 6 Buław.
  • zainteresowany1977 12.04.11, 13:37
    Jak bum cykcyk, wczoraj pomyślałem dokładnie o tym samym smile, z tym że nie spieszę się do kupna kolejnej talii, w R.W. dosyć łatwo się personifikować z postaciami i to jest pewne ułatwienie, przynajmniej jak dla mnie na ten moment.

    --
    Talia R.W.
  • ma_ewa01 13.04.11, 20:53
    To jeszcze ja...
    Siódma buława, zwykła toporna maczuga, sękaty kij , położona na sześciu zgrabnie ułożonych, opatrzonych misternymi, cennymi końcówkami. Jest inna niż pozostałe, nie pasuje do nich, wyrwała się spod ich władzy, schematycznego przymusu wyglądu i położenia. Jakby protestowała, sprzeciwiała się zastanemu porządkowi, nudnej symetrii, sięgała dalej, chciała więcej, inaczej, prościej. Nie dla niej ład i zastane struktury, nie wpasuje się. Walczy odważnie, bez kompleksów trochę jakby z z motyką na słońcesmile, ale z wielką wiarą w swoją moc, rację, skuteczność. Jest pierwotną strukturą, siłą, potrzebą ...Nie podporządkuje się, zburzy porządek, osiągnie cel. Sięga do korzeni, stawia na indywidualizm i kreację...
    Silna , niezakłócona energia, parcie do przodu, pokonanie trudności...opozycja.
    Tak mi to wygląda z samego obrazka
    Msmile
  • zainteresowany1977 16.04.11, 19:28
    Dobre smile, co człowiek to inny punkt widzenia. Na końcówkach cechy tych trzymających swojego zdania 6-ciu kijów, i siódmy ,,oryginał" smile

    --
    Talia R.W.
  • nielaik 15.04.11, 15:54
    coill napisała:
    > Działanie w pojedynkę, konkury, staranie sie/zmaganie z innymi/wbrew innym.
    > Intreresuja mnie te "płomyki" na skrzyzowaniach pałek, są tak roziskrzone ze wy
    > gladaja wrecz jak krew..w sumie jakkolwiek je czytac(czy krew, czyogien) wiemy
    > ze iskrzy, walczyc nie bedzie latwo - a więc osobnik musi wykazac sie duza siłą
    > i uporem by wygrac.
    A ja ten ogień odbieram potecjał, coś ekstra, dzięki czemu mamy energię do walki i działania. To my będziemy cieżkim orzechem do zgryzienia wink Magnetyzm, przed którym uginają się kolana.
    W numerologii 7 są perfekcjonistami, liczbie przypisana jest sepcjalizacja, głębsze poznanie tematu.
    Jesteśmy specjalistami w jakieś dziedzinie i szary obywatel, który żyje zwyczajnie, może nie rozumieć tego o w jaki sposób działa osoba. Z przyziemnego życia robisz sztukę, a właściwie wcale się nim nie przejmujesz. Przekładając to na działanie, masz swój styl załatiwania spraw, dużą świadomość tego co jak funkcjonuje. Patrząc z boku, ktoś by pomyślał, że dziwna osoba. Podczas gdy człowiek może np posługiwać się astrologią i działać, zachowywać się zgodnie z nią.
    Byle rozrywka, związek nie zaspokoi. Ta karta chce czegoś więcej. Życie jest urozamicone, ciekawe. Spotykasz ludzi, przeżywasz zdarzenia, o których potem ludzie piszą w listach od czytelników. Histore, które na długo się zapamiętuje.
  • coill 12.04.11, 10:30
    http://multiply.com/mu/taroteca/image/42/photos/99/500x500/89.jpg/44-Minor-Swords-09.jpg?et=apWUr9yS4olJOa6iMN7Q8g&nmid=25554920

    Wydaje mi się, ze to jedna z łatwiejszych kart tej taliismile
    Ale napisze o niej, bo pasuje mi tu ta kapiąca krew, to mi sie na poczatku bardzo spodobało, podkresla ból, w dodatku do tego miecze są "pośrupane". Mozemy krople rozumowac jaok łzy, kapiący pot ze skroni i jako wlasnie krople przelanej krwi - nerwów, cierpienia.
    Skoro mamy bliznieta mozna sobie dopowiadac ze rana jest kwestią słów(choc i miecze to ten zywiol haha) bo blizniaki to taki gadający znak, chociaz mars kojarzy mi sie z czynem,a wiec nie trzeba wyłączac ran fizycznych.
    Co oznacza mars w bliznietach to jo nie wiebig_grin
  • mrgodot 12.04.11, 11:16
    Tam gdzie pojawia się Mars, tam ukierunkowana zostaje energia, tam się najsilniej przejawia. Jeśli Mars jest w Bliźniętach to nasza energia będzie dotyczyła komunikacji, porozumiewania się, słów. Mars niesie wojowniczość więc na płaszczyźnie Bliźniaka będą słowa, które ranią, myśli, które niosą cierpienie. Podsumowując, Mars i Bliźniak to ostre słowa i myśli, które wbijają się w nas lub my je wbijamy w kogoś. Zwykle to jest jednoczesne, bo krzywdząc innych krzywdzimy siebie i vice versa. Stąd nazwa "Okrucieństwo". Sami sobie krzywdę robimy i nas krzywdzą i w dodatku jest to jak droga bez wyjścia.
    Jest to sefira Jesod, która przejawia się poprzez tworzenie obrazów, myśli i nadawanie im kształtu. Patronuje jej Księżyc. W 9-tkach my się odbijamy, wszystko co zgarnęliśmy po drodze zostaje tu ujętę w formę i wyobrażenie. I co zebraliśmy teraz zbiera plon na nas, w nas smile
    A 9 Mieczy jest dobrym przykładem negatywnej energi, którą zgromadziliśmy i teraz sobie w środku przetwarzamy. To działa trochę na zasadzie: ktoś mnie obraził, to ja teraz nie będę się wystawiać i też na wszelki wypadek wcześniej sobie miecze przygotuję. Bo każdy następny pewnie zrobi to samo.
    Tu jest wszystko co zawikłane, niewyjaśnione, co spychamy na bok i czego nie chcemy widzieć. Ale nie udaje nam się tego usunąć z wnętrza. Te krople spływające z Mieczy to i krew, i trucizna, jad, który my już przed oczami widzimy a przeciez tak naprawdę nie musi nas dotknąć. Ma w sobie tak karta coś z oglądania krwawego horroru, gdzie krew się leje, nas nie dotyczy, to tylko film ale przecież mogłoby. Wyobraźnia działa. Mars w Bliźniętach.
    Bliźniak to pierwszy znak powietrzny Zodiaku, więc tak jak Baran chciał działać, chciał coś zrobić, żeby czynem obwieścić istnienie, tak Bliźniak będzie nawiązywał pierwsze kontakty, tworzył pierwsze idee, itp. I dlatego 9 Mieczy (Bliźniak to III dom, nasze wyjście w śiwat najbliższy, rodziny, przyjaciół, znajomych, bliskich krewnych) ściąga do siebie wszystko co nas na tym etapie spotkało. Tu będą traumy z przedszkola, z podwórka, z pierwszego pójścia do szkoły, z udanych lub nie udanych komunikacji z najbliższym światem.
    Ale nie będę się rozpisywac, bo za dużo tych skojarzeń.
  • zainteresowany1977 13.04.11, 10:46
    Mr Godot ale Ty dużo wiesz, suuper, z przyjemnością się to czyta smile

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 13.04.11, 12:16
    zainteresowany1977 napisał:

    > Mr Godot ale Ty dużo wiesz, suuper, z przyjemnością się to czyta smile
    >
    Merci Zet smile
    Lubię sobie czasem popisać, ale nie o to chodzi. Myślałam, że sobie w tych wątkach podyskutujemy o konkretnej karcie z pominięciem formułek z książek i znanych już "gotowców". A że cos tam mi świta z astrologii jeszcze to wam podrzucam jako ciekawostkę. Tak się ładnie łączy Tarot z numerologią i astrologią, że trudno je rodzielać, co wcale nie oznacza, że trzeba znać wszystkie dziedziny żeby wróżyć. Da sie i bez tego, jak najbardziej. Ale zawsze coś tam się zapamiętuje i tak powoli, krok po kroku nasze spectrum się powiększa. Przecież nie o to chodzi, żeby się na pamięć znaczeń nauczyć i recytować jak papuga albo cytować z ogólnie znanych publikacji, które później w praktyce zupełnie się nie sprawdzają.
    Jak zrozumiemy kartę, poczujemy po swojemu (ale to nie znaczy, że mamy sobie 9 Mieczy przerobić na 9 Monet), to wtedy idzie już łatwiej. Ja np. bardzo często mam 9 Mieczy kiedy chcę coś zrobić, w sensie impulsu wewnętrznego, potrzeby, a jednocześnie powstrzymuje mnie obawa, że to nic nie da, co sobie ktoś tam pomyśli, na kogo ja wyjdę, itp. Już sobie ten horro przed oczami odtwarzam zamiast sięgnąć po pilota i po prostu wyłączyć odbiór. Te kody to przekleństwo.

    To może ktoś jeszcze coś dorzuci o 9 Mieczy (własne wrażenia i przemyślenia) albo zajmiemy się kolejną kartą smile

  • zainteresowany1977 13.04.11, 13:20
    Te ,,kody" to przekleństwo, oj tak.
    Wymyśliłem historyjkę o figurze. Siedząc na ławce widzimy profil stojącej figury, dajmy na to, że nie mamy najmniejszej ochoty ruszyć się z miejsca. Coś tam wiemy już o tej figurze, próbujemy się domyślać jak ona wygląda z drugiej strony, ale jednak tej wiedzy nam za mało. Wstajemy i idziemy ją obejrzeć stając 5 metrów w lewo, no i widzimy coś nowego, uzupełnia się nam wiedza o figurze, widzimy nowe szczegóły, patrzymy na figurę z innej wysokości, ale nam mało i zachodzimy figurę z drugiej strony, i znowu poznajemy sporo nowych szczegółów tej samej figury. I z kartami jest tak samo, ta sama karta ale sięgnięcie do kolejnych systemów symbolicznych poszerza nasz arsenał skojarzeń i pojmowanie karty smile
    Ja bym teraz chciał o 6 monet smile

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 13.04.11, 13:26
    zainteresowany1977 napisał:

    > Wymyśliłem historyjkę o figurze. Siedząc na ławce widzimy profil stojącej figur
    > y, dajmy na to, że nie mamy najmniejszej ochoty ruszyć się z miejsca. Coś tam w
    > iemy już o tej figurze, próbujemy się domyślać jak ona wygląda z drugiej strony
    > , ale jednak tej wiedzy nam za mało. Wstajemy i idziemy ją obejrzeć stając 5 me
    > trów w lewo, no i widzimy coś nowego, uzupełnia się nam wiedza o figurze, widzi
    > my nowe szczegóły, patrzymy na figurę z innej wysokości, ale nam mało i zachodz
    > imy figurę z drugiej strony, i znowu poznajemy sporo nowych szczegółów tej same
    > j figury. I z kartami jest tak samo, ta sama karta ale sięgnięcie do kolejnych
    > systemów symbolicznych poszerza nasz arsenał skojarzeń i pojmowanie karty smile

    Bo rzeczywistość to jednak 3D. Ale tak naprawdę ograniczenia w pojmowaniu kart wynikają z tego, że w większości (przynajmniej na poczatku) ograniczamy się do znaczeń wróżebych z książek, a nie próbujemy zgłębiać symbolicznego znaczenia karty, jej korzeni. I tu nie ma znaczenia jaką talię bierzemy. A jak się zbliżymy to rzeczywiście zaczynamy zauważać kolejne szczegóły i znaczenia. Masz fajne skojarzenie Zet. W sumie tak i do ludzi podchodzimy - najpierw z dalekoa, potem coraz bliżej i coraz więcej widzimy. Potrzeba czasu.

    > Ja bym teraz chciał o 6 monet smile
    A dlaczego o 6 Monet? smile
    To wrzućcie obrazek bo ja jestem leniwa.
  • zainteresowany1977 13.04.11, 22:53
    Mogło być o dowolnej innej, ale 6 monet ja nie czuję.

    --
    Talia R.W.
  • ma_ewa01 13.04.11, 13:38
    Dobrze, Godotku, ja dorzucę, ale pamiętaj, ze ja jestem laik kompletny, więc nie krzycz na mnie ino naprostujsmile
    otóż te ociekające Krwią/ potem/łzami miecze unoszą się nad zwartą strukturą naszych myśli, litą skałą, powielanych od niepamiętnych czasów schematów, zakorzenionych i ugruntowanych w naszych sercach, myślach, przekonaniach... i bez żadnych sentymentów niejako mechanicznie ją zarysowują, powodują pęknięcia, szczeliny, przez które może przedostać się nowe. Ale w 9-tce skorupa/ pancerz jeszcze trzyma się mocno, stawia wewnęrzny opór, bierze na klatę mieczowe ciosy, Miecze szczerbią się, skała naszych wyobrażeń jest twarda, jeszcze trzyma się dzielnie ...Hm... a może to nie miecze, tylko te krople drążą skałę nie siłą lecz ciągłym kapaniem...
    Mam trochę strachasmile
    Msmile
  • ma_ewa01 13.04.11, 14:01
    I jeszcze tak mi przyszło do głowy, że te krwawe miecze wbijają się z zimnym okrucieństwem, drażniąc bezlitośnie żywą tkankę, zmuszają nas niejako zaniechania oporu, do poddania się, które nastąpi w 10 mieczy i wtedy dopiero nastąpi uwolnienie...
    ????
    Msmile
  • mrgodot 13.04.11, 14:21
    ma_ewa01 napisała:

    > Dobrze, Godotku, ja dorzucę, ale pamiętaj, ze ja jestem laik kompletny, więc ni
    > e krzycz na mnie ino naprostujsmile
    Ma_Ewo, a ja to co jestem? Też laik w przeciwieństwie do Nielaik smile Omawiamy tu wrażenia, własne przemyślenia.

    > otóż te ociekające Krwią/ potem/łzami miecze unoszą się nad zwartą strukturą n
    > aszych myśli, litą skałą, powielanych od niepamiętnych czasów schematów, zakorz
    > enionych i ugruntowanych w naszych sercach, myślach, przekonaniach... i bez żad
    > nych sentymentów niejako mechanicznie ją zarysowują, powodują pęknięcia, szczel
    > iny, przez które może przedostać się nowe.

    O właśnie, o to mi chodziło. Nawet w RW widać, że te miecze są nad głową, w oknie lub w pobliżu, ale przecież nie mogą zasłonić całkowicie światła. Kiedyś musi wstać dzień i jakieś promienie słońca docierają. Tylko my ich nie widzimy. Dlatego 9 Mieczy kojarzy mi się z kinem, z zamknięciem oczu (to już z 8 Mieczy wychodzi), z chwilową ślepota na wszystko. W efekcie widzimy tylko to co chcemy widzieć - karzący miecz Damoklesa.

    > Ale w 9-tce skorupa/ pancerz jeszcze
    > trzyma się mocno, stawia wewnęrzny opór, bierze na klatę mieczowe ciosy, Miecz
    > e szczerbią się, skała naszych wyobrażeń jest twarda, jeszcze trzyma się dzieln
    > ie ...Hm... a może to nie miecze, tylko te krople drążą skałę nie siłą lecz cią
    > głym kapaniem...
    Tak, kropla drąży skałę. Na te miecze w 9 to trzeba sobie zasłużyć, długo je kolekcjonujemy. One się nie biorą z nikąd. Tu jest płynna granica pomiędzy tym co tak naprawdę jest zagrożeniem - miecze czy nasze wyobrażenia. W końcu mówi się, że człowiek jest sam dla siebie najgorszym wrogiem.
    10 Mieczy to faktycznie byłoby wyjśice. Jak już się jest na dnie, to kończą się wyobrażenia o tym jak nisko można jeszcze upaść. Chyba wyobraźnia wysiada. Tu już się nie boimy co się może stać, bo właśnie się stało.

  • ma_ewa01 13.04.11, 14:28
    Zobacz, jak idą te miecze... Najpierw dosięga nas jeden, ten na pierwszym planie, jeśli to nie skutkuje nadciąga z odsieczą druga linia - już sa trzy i kolejne w pogotowiu, jakby zdecydowały się za wszelką cenę nas " uratować" . Kurcze, one w pewnym sensie przybywają z odsieczą...
    Msmile
  • ma_ewa01 13.04.11, 14:29
    temu, co ukryte głęboko pod skorupą...
    Msmile
  • mrgodot 13.04.11, 16:28
    O widzisz, Ma_Ewo, o to mi chodzi, że jak tak popatrzymy razem to więcej zobaczymy.

    Masz rację, te Miecze mogą nas uratować próbując rozbić naszą skorupę tylko my się tak bronimy, bronimy naszych wyobrażeń, wizji, tego co zakodowaliśmy w sobie, czego się kurczowo trzymamy i nie pozwalamy odejść, oczyścić umysłu. A w 10 Mieczy one już nie są nad nami tylko w nas, wbite w ciało (dlatego mi pokazywała 10 Mieczy np. ubrania obcisłe, tuz przy ciele smile )
    To mi przypomina powiedzenie, że trzeba się huknać o drzewo żeby zobaczyć że jesteśmy w lesie. Bo w 9 Mieczy to jakoś niewiele widzimy.
  • zainteresowany1977 13.04.11, 16:49
    To i ja jeszcze dorzucę skojarzenia. 9 mieczy wypełnia kartę, miecze są poszczerbione i ociekają krwią tzn. już było dużo przykrych doświadczeń i przysłaniają światopogląd wypełniając przestrzeń na kilku planach wgłąb, ciemne tło dopełnia niemiłe wrażenie, a na 10 następuje przesycenie, miara się przebiera, to chyba maksymalna dawka cierpienia psychicznego jaka może być (nie wiem jak wygląda 10 w Thoth).

    --
    Talia R.W.
  • ma_ewa01 13.04.11, 16:58
    Tak, wbijają się takim klinem... W 9-tce sięgamy pktu krytycznego...
    Ostatnia kropla przepełnia dzban.
    Msmile
  • zainteresowany1977 13.04.11, 20:47
    Te dalej są nie mniej ważne od tych które są bliżej co podkreśla prawie równą linię wszystkich rękojeści, czyli wszystko już jest napięte.

    --
    Talia R.W.
  • ma_ewa01 13.04.11, 22:02
    Zetku, ja tylko z obrazka, nie znam podręcznikowego sensu tych kart . To, co piszę jest zupełnie na czujasmile.
    Zgadzam się, że są nie mniej ważne, tylko sądzę, że nie działają równocześnie. Najpierw dostajemy jeden cios - jeśli nie potrafimy zrozumieć lekcji, dostajemy kolejne, aż w końcu następuje krytyczna siła ciosów i rozwala się struktura...Leżymy w 10 mieczysmile.
    I wtedy zmienia się optyka...
    Msmile
  • zainteresowany1977 13.04.11, 22:51
    Dopisałem się po Tobie i wyszło że krytykowałem, ależ nie smile, ja napisałem coś zupełnie w oderwaniu, tak od siebie. Ja też nie czytałem o kartach bez scenek smile

    --
    Talia R.W.
  • ma_ewa01 13.04.11, 22:57
    smile
    Iiii tam zaraz krytykowałeśsmile. Każdy może mieć swoje odczucia. Dopuszczam, ze czasem moga być błędne. W końcu nie zawsze wiadomo co autor miał na myśli.
    Byle tylko nie zrobić 10 pucharów z 10 mieczysmile.
    Msmile
  • zainteresowany1977 15.04.11, 00:08
    Jasne że każdy się myli, nawet my hehehe...

    --
    Talia R.W.
  • ma_ewa01 13.04.11, 16:52
    No fakt, rzeczywiście widać więcejsmile. Fajnie, zeby więcej osób próbowało spojrzeć na karty. Ja nigdy nie pracowałam z ta talią i widziałam tylko kilka kart w necie.
    Ta talia mnie bardzo zaciekawiła jeśli udałoby sie tak przelecieć wszystkie karty, to można by się pokusić o pracę z nią. Dobrze było by przyszpilić jakoś ten wątek, żeby nie przepadł ...
    Póki co, warto chyba zacząć sobie kopiowaćsmile
    Tak sobie myślę, że te miecze są mi jakoś tak pokrętnie bliskie i zadziwiająco zrozumiałesad
    Msmile
  • mrgodot 13.04.11, 17:10
    Super nam idzie. Nie mam obaw Ma_Ewo, w głowie zostanie, zwłaszcza 9 Mieczy. Jestem za analizowaniem dalej.
    To zgłaszam postulat, żeby Coil jako autorka wątku (czy aby nie wpsomniała, że znika na trochę?) albo w jej zastępstwie Zet (bo Zetowi się wybacza) zapodał na tapetę następnę kartę - niech będzie 6 Monet. Ale z obrazkiem poprosimy smile
  • coill 13.04.11, 18:36
    mrgodot napisała:

    > Super nam idzie. Nie mam obaw Ma_Ewo, w głowie zostanie, zwłaszcza 9 Mieczy. Je
    > stem za analizowaniem dalej.
    > To zgłaszam postulat, żeby Coil jako autorka wątku (czy aby nie wpsomniała, że
    > znika na trochę?) albo w jej zastępstwie Zet (bo Zetowi się wybacza) zapodał na
    > tapetę następnę kartę - niech będzie 6 Monet. Ale z obrazkiem poprosimy smile

    hej hejwink
    ale kazdy kto chce moze wrzucac karty nastepne(nawet kilka naraz)! wlasnie o to chodzilo w watkuwink ja sobie tylko załozylam watek na pomysł Nielaika która chciala porozmawiac o mojej taliismile Ja chetnie poczytam "swierze" czyjes spojrzenie,szczegolnie jesli osoba nie zna talii i widzi tylko obrazekbig_grin
    wpadam co pare dni bo duzo pracy teraz mam wracam zmeczona i nie mam zbyt sił na rozpisywaniesad w glowie tyle rzeczy do napisania, ale palce nie chca hehehebig_grin

    ma_ewo - tezbyłąbym za zeby ktos przyszpilił ten wątek..ale to chyba Wy admini tylko mozecie?tongue_out
  • ma_ewa01 13.04.11, 19:06

    > ma_ewo - tezbyłąbym za zeby ktos przyszpilił ten wątek..ale to chyba Wy admini
    > tylko mozecie?tongue_out
    Ja niestety takich możliwości nie mam. Cała nadzieja w Zetku.
    Msmile
  • nielaik 13.04.11, 19:34
    W karcie coś jest i dalibóg nie odbieram jej negatywnie wink Jak w reszczcie kart mieczowych Thota miecze tworzą kształty, figury gemometryczne, tak tu wyglądają jak organy kościelne. Mają siłę przekazu, osoba która mówi potrafi się wysłowić. To jest coś na zasadzie: gładkiej, dźwięcznej wypowiedzi, kiedy głos nie drży, a płynie. Mowa, która może porwać tłumy, a gdy wypowiadasz się w kontrze do kogoś, masz twardych przeciwników, łatwo ci się mówi, nie wiesz skąd, tak szybko i trafnie wzięły się w twojej głowie właśnie takie a nie inne słowa. Możesz mówić i mówić, ale nie jak katarynka. Trafnienie w sedno. Nie ma mętliku w głowie. Umiejętność rozplątania pokrętnej wypowiedzi kogoś innego, postawienie go pod ścianą. W RW powiedziałabym zawroty głowy, bóle, ale tu nie. Złoty deszcz, gardło jest odblokowane, struny głosowe powinny bardzo dobrze pracować. Dopiero po waszych wypowiedziach zauważyłam na dole krople krwi. Podpis mi na tej karcie nie pasuje do rynunku. Ale niech będzie wink
    Dźwięk z którym kojarzy mi się karta, to uderzenie w kryształowy pucharek. Gitarowe brzmienie, gitara elektryczna? Ale to nie jest urywany dźwięk, nie szarpany.
  • zainteresowany1977 13.04.11, 20:54
    Nie ma jednej linii bólu, są plany, na początku jeden miecz i nie możesz go minąć bo dostaną Cię następne, a wytrzymałość jest wypróbowywana na maks i tak jest gdy się cierpi, nie ma wytchnienia, cierpienie, czyli tytuł karty.
    Co oznaczają sfastyki w tle?

    --
    Talia R.W.
  • nielaik 17.04.11, 13:10
    Sfastyki? Truno mi je dostrzec, obrazek jest za mały. Ale według wiki symbol oznacza "przynoszący szczęście". W naszym karaju ten symol miał płoszyć co złe, które miało by sie zagnieździć w domu.
  • zainteresowany1977 13.04.11, 20:50
    Ja też nie mogę go przyszpilić ale jak będziemy w nim pisać to będzie gdzieś w czołówce.

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 13.04.11, 19:48
    taroteca.multiply.com/photos/album/99/Thoth#photo=55.jpg" border="0" alt="http://taroteca.multiply.com/photos/album/99/Thoth#photo=55.jpg">
  • zainteresowany1977 13.04.11, 21:04
    Sukces jako szczególny układ planet? Co oznaczają planety? Jest i symbol znaku zodiaku.
    Sześć małych kręgów z symbolami planet, te spaja jasny krąg po środku, głębiej sześć niebieskich kręgów, za nimi gwiazda z sześcioma ramionami, za nią cztery granatowe kręgi + dwa ,,dyniowe" smile i ciemne tło, ale najsilniejsza energia jest blisko środka, w obszarze kręgu spajającego te sześć planet. Mr Godot, jaki jest związek tych sześciu planet z dyniowymi nadzorcami?

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 13.04.11, 21:42
    Właśnie się przyglądam 6 Monet ale jest bardzo złożona więc zacznę od uwag astrologicznych a potem napiszę resztę.
    Na górze jest symbol Księżyca a na dole Byka - 6 Monet to Księżyc w znaku Byka. W każdym kole symbolizującym denar jest znak planety: Księżyc, Merkury, Wenus, Mars, Jowisz i Saturn. W tamtych czasach nie znano jeszcze bardziej odległych planet takich jak Uran, Neptun i Pluton. W środku jest coś co mi przypomina "różę wiatrów". Jak krzyż z któego wyrasta róża.

    Każda z planet umieszczona w małych kręgach ma swoje pole działania, swoją specyfikę. Króciutko ujmę na początek bo nigdy nie skończę:
    Księżyc to emocje, uczucia, zmienność, fluktuacja; Merkury to komunikacja, słowa; Wenus to miłość, łaska, współczucie, ale też pieniądze; Mars to akcja, działanie; Jowisz to wielki darczyńca, ale też filozofia, mistyka, ekspansja; Saturn to porządek i ład ale też ograniczenia.

    Crowley nazwał tę kartę "Sukces" więc można przyjąć, że harmonijne, dopełniające się działanie tych planet jest drogą do sukcesu. Ponieważ - jak napisałam - nie znano wtedy pozostałych planet, to te 6 ujęte w karcie stanowi rodzaj pełni. Dziś mówimy o tych planetach indywidualne (od Księżyca do Marsa) i społeczne (Jowisz, Saturn) w przeciwieństwie do pokoleniowych. W tym sensie 6 Denarów jest tym naszym spełnieniem się w społeczeństwie, jak 6 cnót smile które odpowiednio zastosowane ustawią nas w życiu w pozycji 6 Monet - jest dobrze, daję i biorę.
    Księżyc w Byku kojarzy mi się zawsze ze "smakoszem życia". W Byku zmienność Księżyca jest powstrzymana, jego emocjonalność spełniona, bo Byk jest znakiem stałym, ziemskim ale przyjaznym Księżycowi (woda). Księżyc w Byku jest w egzaltacji czyli jest wywyższony. Wodny i niespokojny Księżyc może znaleźć tu schronienie. Wręcz dosłownie bo Byk to ziemia i lubi nabywać ziemię, postawić dom, pielęgnować ogródek. Byk jest oparciem dla Księżyca.
    Stąd w 6 Monet jest pewien rys konserwatyzmu, tradycjonalizmu, zasiedzenia, smakowania tego co jest i cieszenia się tym co dostajemy i co dajemy. Byk ma potrzebę posiadania (II dom). Jeśli nie ma swojego kawałka ziemi, miejsca na ziemi, czuje się nieszczęśliwy. Dlatego II dom jest domem bezpieczeństwa - i materialnego, i stabilizacji w ogóle. Motto Byka to posiadać ale nie dla chęci gromadzenia ale właśnie z potrzeby "bycia zabezpieczonym".

    6-tki to sefira Tiferet - piękno, współczucie, równowaga czyli to czym włada Wenus a Wenus właśnie jest władczynią Byka.
    To tak pobieżnie żeby was wspomóc astrologicznie a teraz pomyślę smile
  • mrgodot 13.04.11, 22:26
    To patrzę dalej i piszę co widzę:

    Mamy 6 małych kręgów, którym patronują planety. Te 6 kręgów worzy jeden krąg - jak Koło Fortuny znowu. Koło było od Leonarda da Vinci symbolem perfekcji. On wszystko ujmował w koło. Więc 6 planet (6 cech, cnót) tworzy perfekcję, pełnię.
    Wodny Księżyc rozbudza nasze emocje, uczy nas odczuwania, empatii, przygotowuje na cykliczność losów (bo to znak zmienny). Księżyc porusza się najszybciej, w jednym znaku spędza ok. 2,5 dnia. Idzie cyklem 28-dniowym. Tak szybko zmienia się nasza codzienność, tak ciągle w krótkich interwałach doświadczamy różnych kolei losu bo Księżyc to tez nastroje i ich zmienność. Od nowiu do pełni, od pełni do nowiu.
    Potem jest Merkury: władca komunikacji. Mów, komunikuj się, nie zamykaj się w Księżycu (wnętrze), uzewnętrznij to co czujesz, czego pragniesz, co chcesz zrobić. Merkury nakierowuje energię Księżyca na świat. Jest znakiem powietrznym i on ten Księżyc wyciąga na wierzch. Można się oczywiście zamknąć w środku ale wtedy nikt tych naszych pragnień nie rozpozna. Merkury to też władca handlu - i ten rodzaj handlu, wymiany jest na karcie RW. Coś daję, coś biorę. Życie przeciez polega na interakcji.
    Po Merkurym następuje "małe szczęście" Wenus. Rozbudzone emocje Księżyca Wenus uzewnętrznia cieleśnie. Księżyc czuje i pragnie wewnętrznie, Merkury przekłada na słowa a Wenus to przenosi na zewnątrz w sferę realizacji. W sferze miłości Wenus będzie np. już tym pragnieniem seksualnym a nie tylko emocjonalną tęsknotą. Wenus to współczucie czyli to dawanie, dzielenie się, tak jak Księżyc współodczuwa, tak Wenus "współkocha", "współpragnie". Ona pragnie harmonii - włada Bykiem i Wagą (Sprawiedliwość). Wenus to też środki materialne - w połączeniu ze Sprawiedliwością będzie to dawanie i branie, po równo, harmonijnie. Ale nie w Byku - Byk będzie się już dzielił tak, "żeby było bezpiecznie". Dla Byka.
    Potem przychodzi Mars i mówi: walcz, działaj, zdobywaj. On będzie realizował te 3 pierwsze planety; czucie, werbalizowanie pragnień i pragnienie spełnienia. Mars to już ogień - realizacja impulsu emocjonalnego ale o tym pisałam przy 7 Buław.
    A potem jest Jowisz, "wielkie szczęście". Jowisz to wielki optymista, czasem aż do przesady. Tolerancyjny, otwarty, filozoficzny, albo religijny albo wręcz walczący z religią bo nie znosi ogranczeń. Jowisz lubi się bawić. Czasem w nadmiarze - zwłaszcza w sensie konsumpcyjnym bo jesteśmy w dworze denarów. Jowisz sobie zje, wypije, pośpiewa a potem się zdrzemnie na lub pod stołem smile Taka dawna szlachta, sybaryta. Ale Jowisz jest też ekspansją, przedłużeniem działania Marsa i takim życiowym fartem. Często przesadza i ktoś go musi lekko powstrzymać, naprowadzić z powrotem na właściwy tor.
    I wtedy przybywa z odsieczą Saturn, władca Koziorożca, mistrz dyscypliny. Saturn to władza, rząd, ograniczenia i blokady. On nas uczy umiaru, którego nie przestrzega Jowisz. Ale sam sobie potrafi nas z kolei wrzucić w ascezę i wtedy potrzeba Jowisza żeby znowu nauczyć się żyć, cieszyć codziennością.
    Jak widzicie te planety po kolei opowiadają o naszym życiu wzajemnie się uzupełniając. W tym sensie 6 Monet jest tym "złotym środkiem", umiarem, tym czymś poniędzy. Chyba często zapominamy o niej i popadamy w ekstrema - albo nadmiar, albo niedosyt, albo smutek i umartwianie się albo full wypas i szalejmy, "po nas choćby potop". I tak się to często przenosi z jednego stanu w drugi stan. A gdyby tak wszystko zgrać byłoby dobrze i ...
    ... i jak by było cholernie nudno! Ale to ja piszę, Wodnik zbuntowany.
    I tak wracamy do Księzyca w Byku - czyli z umiarem, bezpiecznie, wszystkiego po trochu, żeby nie przesadzić, nie przeinwestować, żeby nie za dużo dać. Księżyc to może by i oddał wszystko, z siebie ostatnią szmatę zdjął i biednego odział (zwłąszcza w Rybach) ale w Byku to już nie. W Byku to on zasmakował w stabilnym bezpieczeństwie. Przez żołądek podobno do serca. Księżyc (Rak) to żołądek m.in. a w Byku to sobie podje. Jeszcze pogotuje a czego nie zje to żebrakom wyniesie - żeby mu ogródka nie podeptali. Tu mam skojarzenia z takimi różnymi drobnymi pijaczkami co czasem za jakieś drobne pokazywali miejsce na publicznym parkingu i mówili, że popilnują. A "władca Rydwanu" wysiadał i rzucał im te monety nie tyle z daru serca co żeby mu nie porysowali samochodu ze złości.

    Bardzo stabilna jest ta karta. Taka równa - te wszystkie kręgi takie symetryczne, "jak na górze, tak i na dole". Wszystko w koła pozamykane tak harmonijnie. Błękit wody i rdzawość ziemi w różnych odcieniach. W środku kwitnie róża jak serce. Sukces pełną gębą.

    A ja jakoś tak tej karty nie odbieram. Dla mnie ona jest nudna.
    Dlatego we wszelkich relacjach pokazuje, że ktoś owszem zamiary ma poważne, ale musi sprawdzić czy warto, czy się opłaci, czy to na pewno to, czy się zwróci inwestycja.
    Zmęczyłam się!
  • mrgodot 13.04.11, 23:12
    No weźcie coś napiszcie, bo tylko ja się wywnętrzam? A jak tam 6 Monet? Coś za coś.

    Odpowiedź na pytanie Zet: "Mr Godot, jaki jest związek tych sześciu planet z dyniowymi nadzorcami?"
    Hehe, dyniwi nadzorcy? Ja to nazwałam rdzawa ziemia smile Ale mamy skojarzenia.
    Otóż mi się wydaje, ale tylko "mi", że to co nazwałeś dyniowatymi w skojarzeniu z niebieskimi kręgami to woda zalewająca ziemię. Woda Księżyca rozlewa się po ziemi Byka i ją nawadnia, użyźnia. W ten sposób powstaje wymiana między przyjaznymi żywiołami - ziemia Byka staje się płodna, Księżyc znajduje miejsce żeby się pozbyć nadmiaru emocji. Bez wody Księżyca Byk byłby tylko wyschniętą glebą z aspiracjami. Bez ziemi Byka Księżyc utopiłby się we własnych emocjach. Z ziemi i wody powstaje życie a raczej jego zaczątek, bo bez powietrza to żyją tylko beztlenowce smile Ale żyją. Jak śpiewała Demarczyk "lecz widać można żyć bez powietrza". Ale abstahując od moich głupich dygresji, to jest właśnie ta wymiana. Czym byłby Byk bez Księżyca - sknerą nie widzącą nic poza swoim ogródkiem. A Księżyc bez Byka - kroplą lub chmurą deszczu, która spada, spada i spaść nie może bo nie ma gdzie.
  • zainteresowany1977 13.04.11, 23:29
    taroteca.multiply.com/photos/album/99/Thoth#photo=55.jpg
    Pisząc o dyniowych nadzorcach miałem na myśli księżyc i koło byka smile
    Tło to jeszcze inna para kaloszy, czarno brązowe w niebieskie kreski hm..
    Niech jeszcze dopiszą się inni, Ci co mają tą talię i może książki jakiejś do niej mają?

    --
    Talia R.W.
  • zainteresowany1977 13.04.11, 23:22
    Duużo napisałaś smile, fajnie smile Jak dla mnie to też za dużo tych kółek, no ale ok, pewnie Crowley upierał się żeby wszystko pozamykać w koła-kształty doskonałe, żeby podkreślić że wszystko jest ważne i że powinno być nienaganne. Przyjmijmy, że koła na poszczególnych poziomach obrazu mają takie same średnice, czyli po równej szczypcie odczynników z 6-ciu planet, żeby dobrze zrównoważyć smak sukcesu, podkreślić, że sukces nie zasługuje na swoje miano gdy gdzieś jest niedoróba. Koła bliżej są mniejsze, dalsze są większe więc cechy księżyca i znaku byka dominują cały układ nie ujmując znaczenia 6-ciu planet.

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 13.04.11, 23:52
    zainteresowany1977 napisał:

    > Koła bliżej są mniejsze, dalsze są większe więc cechy księżyca i znaku byka
    > dominują cały układ nie ujmując znaczenia 6-ciu planet.
    Pamiętaj, że to były wszystkie planety, które znali w tamtych czasach. I te wszystkie planety (of course jeszcze było Słońce - więc dla ścisłości planety i gwiazdy) tworzyły cały Zodiak, całe koło życia. Dlatego niektóre planety władają dwoma znakami. Więc wewnętrzne Koło z 6 planetami jest całym obrazem (kołem astrologiczłnym) ludzkiego życia, wszystkich XII domów.
  • ma_ewa01 14.04.11, 07:41
    Hm... trudny obrazeksad. Cięzko coś wykombinować tylko na podstawie rysunku.
    Dyniowe okręgi z różą w środku tworzą centrum, przez które wnika energia ze Żródła, po czym zostaje odpowiednio rozdysponowana do sześciu punktów, które same stają sie takimi mikroelektrowniami. Ważny jest odbiór, wirowanie i równomierny podział, harmonia przepływu.... Centrum promieniuje, jest sercem gwiazdy. Jeśli dostałeś, pomnóż i podaj dalej. Pozwól energii płynąć...
    Msmile
  • mii.krogulska 24.06.11, 20:56
    Witam,
    pięknie i trafnie opisane! Uwielbiam Tarota Thota i uważam, że da się go "rozpracować" bez w czytywania się w trochę napuszone i w sumie bardzo hermetyczne dzieła (bez urazy).
    Ale uzupełnię faktograficznie - Talia Thota zaczęła powstawać pod koniec lat 30-tych XX wieku, gdy znane już były Neptun, Uran i Pluton. Ten ostatni nie był jeszcze włączony do systemu astrologicznego, bo trwała na ten temat awantura, ale Neptun i Uran jak najbardziej tak. Crowley miał na ten temat jako taką wiedzę.
    Figura przedstawiona na 6 Denarów to Gwiazda Salomona (symbol równowagi, talizman ochronny używany w magii rytualnej), w której środku zamiast Słońca jest Różokrzyż - tzn. Różokrzyż jest Słońcem smile Gwiazda Salomona tworzy tzw. rozetę sekstyli, aspekt harmonii i swobodnego przepływu energii. W tej karcie wszystko, o co poprosisz masz, więc nie musisz o nic prosić.
    Księżyc w Byku jest wywyższony i prawdopodobnie również dlatego Crowley wybrał znak Byka, a nie Raka, aby nie przesadzić z żeńską energią karty oraz zwrócić uwagę na materialny wymiar sukcesu. Kasy mu zawsze brakowało i dlatego ta talia nie jest tania wink

    Pozdrawiam serdecznie, Mii

    --
    magia.blox.pl/html - Blog o magicznych wydarzeniach, spotkaniach, działalności Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego (PSA), komentarze i aktualności
  • coill 15.04.11, 01:03
    hellosmile
    kwiat na krzyżu kt. tak sie wam rzucił w oczy to tzw "Różokrzyż." powtarza sie ten symbol na niekt. kartach, jak i z tyłu talii - w sensie na koszulkach kart jest onsmile
  • nielaik 14.04.11, 22:05
    http://multiply.com/mu/taroteca/image/44/photos/99/500x500/55.jpg/27-Minor-Discs-06.jpg?et=0jkF4k3Gq4tFRD6a6fOOkA&nmid=25554920
  • mrgodot 14.04.11, 22:46
    nielaik napisała:

    > http://multiply.com/mu/taroteca/image/44/photos/99/500x500/55.jpg/27-Minor
> -Discs-06.jpg?et=0jkF4k3Gq4tFRD6a6fOOkA&nmid=25554920

    Już zrozumiałam co jest w środku obrazka: znak "Różanego Krzyża", magiczna moc. On niejako powtarza to co mamy w niebieskich obwódkach - 6 planet tworzy obwódkę a w środku jest Słońce. Róża ma 22 płatki odpowiadające literom alfabetu hebrajskiego.
  • nielaik 16.04.11, 20:00
    Rysunek małego krzyża z daleka wyglda jak wirujący delikatnie prąd elektryczny, który napędza cały mechanizm wielkiej róży. Całość przypomina urzędzenie, kompas, które jest bardzo nowoczesne, sprawne, wytrzymałe i potrzebuje niewielkiej ilości energii do działania. Nie spala się tony węgla, jest wyższą technologią. Może lata wytrzymać bez wymieniania baterii. Gdyby nie środek powiedziałabym, że karta jest nudna, ale dzięki niemu w karcie jest trochę ruchu i tego czegoś. Może i to nie jest gorąca buława, którą widać z odległości i na pierwszym spotkaniu rzuca się w oczy, ale karta-osoba, po kilku spotkaniach zaczyna być zauważalna, ma się ochotę z nią przebywać coraz dłużej. Ciągle ma w sobie coś do odkrycia, ogólenie można powiedzieć, ża ma w sobie coś ciekawego.
    Dwie osoby, które spotykają się przypadkiem, nie łączy na początku chemia. Początek znajomości jest luźny, niezobowiązujący, nikt się nie spodziewa, że po 24h spędzonych razem zmieni im się sposób postrzegania świata. Okaże się, że już nie będą chcieli wrócić do tego co jest. Gdy są razem mogą przenosić góry, nie ma żadnych granic.
    Karta ma w sobie łatowść i lekkość osiągania celu.
    Karta dźwiękowo
  • mrgodot 16.04.11, 20:12
    nielaik napisała:

    > Dwie osoby, które spotykają się przypadkiem, nie łączy na początku chemia. Pocz
    > ątek znajomości jest luźny, niezobowiązujący, nikt się nie spodziewa, że po 24h
    > spędzonych razem zmieni im się sposób postrzegania świata. Okaże się, że już n
    > ie będą chcieli wrócić do tego co jest. Gdy są razem mogą przenosić góry, nie m
    > a żadnych granic.
    Momento Nielaik, a gdzie ty masz tu te dwie osoby? Tak czy inaczej polemizowałabym z tym mocno. Byk to kwadrat stały, znak ziemski więc wcale tak łatwo nie będzie 6 Monet wchodzić w partenrstwo. Ani w 24h, ani w 48h. Pewnie i tydzień, dwa to o wiele za mało. Te planety pokazane na karcie wokół Słońca to jest taki nasz mikrokosmos. On tworzą do siebie opozycje - pamiętam, że jest chyba Wenus do Satruna. Już sam ten aspekt pokaże, że tu uniesień nie będzie. Będzie długie zwlekanie, lęki, blokady, ocenianie czy aby na pewno warto, co ja z tego będę miał i czy w rezultacie na głupca nie wyjdę.

    > Karta ma w sobie łatowść i lekkość osiągania celu.
    > Karta dźwiękowo
  • nielaik 16.04.11, 20:19
    Tak odbieram tę kartę, taką historyjkę nasunął mi ten rysunek do głowy.
  • nielaik 17.04.11, 15:33
    Planet nie przewałkowaliśmy, ich wzajemnego położenia względem siebie. Pewnie tutaj też jest zaszyfrowana inforamacja o tym czym jest ta karta. Chyba nie bez powodu są ułożone w takiej kolejności?
  • zainteresowany1977 17.04.11, 15:53
    Naturalnie. Z pewnością nie wzięliśmy pod uwagę jeszcze wielu szczegółów.

    --
    Talia R.W.
  • sahara9 16.04.11, 10:47
    coill napisała:

    > http://multiply.com/mu/taroteca/image/42/photos/99/500x500/89.jpg/44-Mino
> r-Swords-09.jpg?et=apWUr9yS4olJOa6iMN7Q8g&nmid=25554920
    >
    > Wydaje mi się, ze to jedna z łatwiejszych kart tej taliismile
    > Ale napisze o niej, bo pasuje mi tu ta kapiąca krew, to mi sie na poczatku bard
    > zo spodobało, podkresla ból, w dodatku do tego miecze są "pośrupane". Mozemy kr
    > ople rozumowac jaok łzy, kapiący pot ze skroni i jako wlasnie krople przelanej
    > krwi - nerwów, cierpienia.
    > Skoro mamy bliznieta mozna sobie dopowiadac ze rana jest kwestią słów(choc i mi
    > ecze to ten zywiol haha) bo blizniaki to taki gadający znak, chociaz mars kojar
    > zy mi sie z czynem,a wiec nie trzeba wyłączac ran fizycznych.
    > Co oznacza mars w bliznietach to jo nie wiebig_grin


    Mars w Bliźniętach to walka słowemsmile
  • ma_ewa01 16.04.11, 11:39
    Ja tu walki szczerze mówiąc nie widzę, raczej zmasowany łomotsmile
    Msmile
  • zainteresowany1977 16.04.11, 19:38
    Walka odbywa się w człowieku, najazd myśli wink

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 16.04.11, 19:59
    zainteresowany1977 napisał:

    > Walka odbywa się w człowieku, najazd myśli wink

    To pędzą jeźdzcy Apokalipsy. Rycerz Mieczy ze swoją hordą smile
  • ma_ewa01 15.04.11, 21:48
    www.albideuter.de/html/crowley_36.html
    Niestety nie umiem inaczej, próbowałam i nicsad
    ale to lepsze niż nic
    Jak ktoś wklei , to usunę swój wpis, ale póki co niech będzie
    Msmile
  • zainteresowany1977 16.04.11, 01:19
    http://www.albideuter.de/assets/images/db_images/db_AC-_Kelche_-_011.jpg

    --
    Talia R.W.
  • ma_ewa01 16.04.11, 10:17
    Dla mnie ten As jest dziwny jakiś, całkiem niepodobny do znanych mi asów pucharowych. Niby delikatny w rysunku, ale jakiś przyciężkawy w barwach. Puchar jakby wygrzebany z ziemi, cały w pajęczynie...
    Perspektywa trochę pomylona. Taki siermiężny jakiś, ziemski, żeby nie powiedzieć przyziemny. Chciałoby się więcej światła, błękitu, bieli i różu. Lekkości, ulotności, uduchowienia...Wolnej przestrzeni. Zbyt nasycony, ciemny, zbyt gęsty.
    Jest w tej talii sporo kart eterycznych, więc czemu ten As taki ...
    Może przedstawia niedoskonałość ludzkiej miłości wobec możliwości Uniwersum.
    Wizualnie w zasadzie miły dla oka, ogólnie mi się podoba, pomimo powyższych zastrzeżeń...
    Msmile
  • coill 16.04.11, 01:40
    Asy crowleya nie odstaja tak bardzo od tych riderowskich, ale dla mnie As puch jest przepieknysmile Co znaczy - wie kazdy wiec nie ma sie co rozpisywac o znaczeniu.
    Dla mnie on jest nasycony niesamowicie kobiecą energią, podobaja mi sie szalenie te linie, kojarzy mi sie ich natężenie i kolor zarówno z orgazemem, jak i ze skórczami porodowymi, z intymnymi płynami ustrojowymi równiezsmile Wogole "cipkowaty" ilustracja jakby to strywializować hehehe ale przeciez i o to chodzismile Tak samo i wygladaja emocje asa pucharów, układają się płynnie i harmonijnie,niby delikatne a jednak z asem puch. nie mozna uznac zeby uczucia były słabe,zwiędłe czy chłodnawe, są pełne ekspresji jak ta karta, tylko wyzbyte agresji czy impetu jaki mamy w asie kijówsmile
    Tam w srodku sa takie dwa okregi w pucharze, takie same ma Papiez. w Book of Thoth Crowley pisze ze to "reprezentuje trzy Eony Izydy, Ozyrysa i Horusa". Mysle ze mialo to podkresci znaczenie odrodzenia-rodzenia, w sensie stworzenia - powolywania czegos nowego na swiat(nie koniecznie odazu dziecka).
    Bardzo optymistyczna kartasmile
  • mrgodot 16.04.11, 13:44
    Dzisiaj rano jak zawsze przy kawie wyciągnęłam sobie kartę: jaki będzie klimat dnia. I wypadł As Pucharów . I przypomniało mi się, że trzeba by się ustosunkować wobec tego do karty zaproponowanej przez Ma_Ewę.
    Z tego co wiem u Crowleya As Kielichów bezpośrednio odwoływał się do symboliki kielicha Św. Graala. Kolorystyka jak dla mnie jest zbyt stonowana, ale to już uroda tych kart. Biel, błękit, zieleń, czerwień odwołują się do czterech żywiołów przy czym dominuje jasność lub jasny błękit żywiołu wody. Na RW lepiej widać, że rozlewająca się woda tworzy kształt kwiatu lotosu. Czyli symbolu czystości.
    Asy Crowleya nie mają przypisanej symboliki planety w znaku. Są przedstawieniem żywiołu, który reprezentują a o żywiole wody wiemy tak wiele, że nie ma co przypominać. Łagodność linii na rysunku, brak ostrych krawędzi i wyrazistych przejść kolorów i form, ich stapianie się przypomina, że mamy do czynienia z fluktuacją wody, zmiennością Księżyca i następowaniem po sobie kolejnych jego faz, które tworzą niekończący się cykl.
    Crowley nazywał Asy „korzeniami” i tu mamy „korzeń” wody przypominający wiecznie bijące źródło życia, natchnienia, inspiracji.
    Dlaczego nie przypisał Asom symboliki planet? Może dlatego, że jest to energia w czystej postaci, pra-energia, jeszcze nie skażona zetknięciem ze światem zewnętrznym, nie przerobiona przez doświadczenia i sytuacje, w których zostanie wykorzystana, ew. zbrukana. As Kielichów jest jak woda ze źródła, która w momencie przebicia się przez warstwę oddzielającą ją od świata zewnętrznego, przez ten krótki moment przed zetknięciem się z ziemią, powietrzem, ogniem (temperatura) ma jeszcze ten czysty, nieskalany wymiar. Potem dopiero będziemy ją testować w sytuacjach 2, 3, x Kielichów, aż do jej odpływu w 10 Kielichów, gdzie nadmiar skażonej wody ponownie musi wsiąknąć w grunt i być może przefiltrowany będzie mógł znowu wybić się na powierzchnię w czystej postaci. I w tym sensie As Kielichów jest odrodzeniem. Odrodzeniem się tego, co my zniszczyliśmy lub „świat zbrukał” (bo my niewinni oczywiście jak zawsze). As jest tym filtrowaniem, a raczej tym co z filtra wypłynie zanim dotknie brzegu pucharu, o naszych ustach nie wspominając. Jest tą czystą postacią uczuć uniwersalnych, którymi możemy obdarzać ludzi bezwarunkowo zanim jeszcze pomyślimy, że kolega Jaś jest za głupi, brat Adam za skąpy, ciocia Krysia to plotkara a przyjaciółka Zosia nam zazdrości. I myśląc tak zupełnie nieświadomie zatruwamy źródło. Ale nobody’s perfect, nawet ja smile
    Dlatego As Kielichów nie koniecznie kojarzy mi się z narodzinami dziecka. On jest początkiem, nie spełnieniem. On będzie początkiem dla dziecka ale nie dla rodziców. Chyba, że stwierdzą, że teraz zaczyna się nowe życie bo nowe obowiązki się pojawiły - ale obowiązki to nie As Kielichów.
    On jest zaczątkiem, albo przed-zaczątkiem. Jest "błogosławieństwem do" a nie czymś w co już zostaliśmy wrzuceni. A ja się jednak trzymam blisko egzystencjalistów i uwarzam, że w życie to my jesteśmy "wrzuceni".
    Asa Kielichów się w łapy nie bierze, on się pojawia nad nami. Jak wszystkie Asy jest potencjałem. Jest kobiecy bo woda jest żeńską energią. Jest bierny ale życiodajny. Jest inspiracją a nie dziełem.
  • zainteresowany1977 16.04.11, 20:10
    Mr Godot znowu na fali smile, aż miło poczytać smile
    Zanim przeczytałem to co napisałaś przyszło mi do głowy, że ten jasny promień to energia właściwa dla pucharu, która przechodzi przez to ,,warzywo" pod spodem (22 kawałki?, tyle co liter w hebrajskim\WA\ścieżek w drzewie ż.?), potem przechodzi przez puchar i tu się rozwarstwia jak w pryzmacie rozświetlając kolorami, nie do końca tak jak w pryzmacie, bo po zewnętrznej jest czerwony, brąz i czarny.
    Na karcie jest pozioma linia podziału na wysokości lustra pucharu, pewnie co innego oznacza to co ponad linią i to co pod nią (ale to nie jest jak odbicie w wodzie bo nie ma symetrii, raczej), na pucharze symbol z trzema kołami (trzy wspomniane postacie).
    Puchar wykiełkował z ,,warzywa", ze środka, czyli tak jak wspomniała Godotka asy są na innych regułach niż reszta kart MA.
    W R.W. wyszedł z chmurki, a tu z ,,warzywa", prawdopodobnie Crowley nie chciał się odwołać do Boga w rozumieniu tych którzy w niego wierzą i pokazał symbol który nie kojarzy się z niebem.

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 16.04.11, 20:22
    zainteresowany1977 napisał:

    > przyszło mi do głowy, że ten jasny promień to energia właściwa dla pucharu, która przechodzi przez to ,,warzywo" pod spodem (22 kawałki?, tyle co liter w hebrajskim\WA\ścieżek w drzewie ż.?),

    Zet, rzucasz mnie na kolana smile Warzywo! Od razu sobie wyobraziłam wielkiego karczocha. Podobny?
    Jak wspomniałam Crowley mówił o Asach jak o korzeniach więc karczoch pasuje jak ulał. A może to ziemia się na kawałki rozpadła kiedy źródło wytrysnęło?
    Przy okazji Gwiazdy rozpisałam się o niebie i ziemi i skąd ta woda więc sposób przedstawiania może się różnić, ale w naturze nic nie gnie. Materia tylko zmienia formę. Myślę, że z dołu powinna być ta woda, ale i tak paruje, potem spada na ziemię i tak w kółko. Jak deszcz.


  • zainteresowany1977 16.04.11, 21:09
    Właśnie, a ja za nic nie mogłem sobie przypomnieć jak się nazywa tak wyglądające warzywo smile
    Może być, że to próba oddania myśli, że to co się wydostało ma tendencję do powrotu do pierwotnej formy, woda w chmury, chmury w ziemię?
    Smacznego smile
    http://www.owoce-warzywa.com/karczoch.jpg

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 16.04.11, 22:15
    zainteresowany1977 napisał:

    > Smacznego smile
    > http://www.owoce-warzywa.com/karczoch.jpg

    Moje ukochane artichoki! Z karczochów jadam tylko serca.
    Zet, jeszcze trochę inwencji i masz szansę stworzyć własną, unikalną talię Vegetable Tarot smile
  • zainteresowany1977 17.04.11, 00:08
    No problem, kochankowie przekrojone jabłko, głupiec burak, as kijów bejsbol, 7 puch. szklanka bimbru, to będzie taka swojska talia smile

    --
    Talia R.W.
  • nielaik 16.04.11, 20:14
    http://multiply.com/mu/taroteca/image/43/photos/99/500x500/101.jpg/50-Minor-Cups-Ace.jpg?et=1SEeaUP1sr%2BJ9hwB17wBrg&nmid=25554920
  • nielaik 16.04.11, 23:30
    Symbol na kilelichu przypomina koła olimpijskie. Zwycięztwo, łut szczęścia, zdobycie nagrody, pucharu. Wielka przyejmność, niespodzianka. Lody o smaku śmietankowym z wbitym soplem, okraszone kolorowym, wielkim waflem. Puchar tak wielki, że można się zamrozić zjadając go w całości. Przejedzenie po kokardę. 10 kielichów wygląda przy tej karcie dość skromnie.
    ta karta ma rozmach. Wafel przypomina rafę koralową oraz małża z perła w środku. As Kielichów kojarzy się z kilkukaratowym klejnotem. Spełnienie życzenia. wink
    W prównaniu z RW nie mam skojarzeń religinych.
  • coill 16.04.11, 01:55
    http://multiply.com/mu/taroteca/image/43/photos/99/500x500/35.jpg/17-Major-Star.jpg?et=E2XWqCoKZ5EigvADD68aXQ&nmid=25554920
    Musze o niej pogadac gdyz "przyczepiła się" do pewnego tematu niedawno i nie chce się odczepicuncertain Moze ktoscos odkryje poza tym co wiemy na jej temat hehesmile

    Najwazniejsze dla mnie to,ze jest taka jak byc powinna(w moim mniemaniu), patrzac na ten obrazek nadałabym jej nawet nazwę - Przyjemnosc, ekstaza.
    Ale co bardzo jest mi na ręke - kobieta jest naga. Do takiej sie przyzwyczaiłam i taką respektujebig_grin Poza gwiezdnym wylewem emocji, dzieki nagosci lepiej widac ekshibicjonizm - ten emocjonalny. Dlatego uwazam, ze Gwiazdy nie powinny byc odziane. Niech sie cesarzowa i Kaplanka sukmanami okładajasmile
    Ona na tej karcie sprawia wrazenie ze tak jej dobrze, tak błogo. I nie mamy tu motywu "czekania" na gwiazdke z nieba, wyciagania pustej dłoni gdzies w przestworza(moze na nią cos spadnie?). Ona to jedno, gwiazda drugie. Gwiazda(moze przewodnik?)oswietla ją, ale jest na drugim planie, kobieta robi swoje,oddaje sie przyjemnemu zajęciu, nie jest skupiona na swiecącej gwiezdzie jakby jakąś modlitwe miała jej oddawać, ale to gwiazda patrzy na nią - pilnuje, moze otacza opieką lub jakimś szczęściem z nieba??
    Co mnie trochje zastanawia, jak patrze na to mam wrazenie ze woda na dole jest zamarznieta, ze wogóle zima tam panuje jakaś,a ona goła i jej cieplo. No ale nie jest zamarzniete, bo autor twierdził ze mieszanka takiej wspaniałej wody z mlekiem i krwią. Więc nici z moich skojarzeń mroznych hahabig_grin
    I jeszcze nie wiem, czego chciała ze sie tak do mnie przyczepiłasmile bo nic takiego sie nie wydarzylo ani nie wydarza.

    Doczytałam się tez, iz ta na górze z lewej str.gwiazda wg Crowleya to Wenus, a wiec pamiętac trzeba ze chodzi tu o Miłość.
    przychodza mi tu dwie dygresje, wlasciwie cytaty:

    "Wylej na siebie wodę, stań się fontanną świata.
    Odnajdz się w kazdej gwiezdzie! zrealizuj kazda mozliwosc"(book of thot)
    ""Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą."(z ktores czesci thelemy)
    to daje duzo do myslenia i wiele tlumaczysmile


    --
    talia - taroteca.multiply.com/photos/album/99/Thoth
  • sahara9 16.04.11, 11:17
    Ja mam wrażenie, że na dole są diamenty. Jakby woda zamieniła się w wieczny, piekny i trwały diament. Mam skojarzenie, że to miłość jest wieczna. Oblewanie się wodą to jakby kąpiel i oczyszczenie jednocześnie. Ładnie to tutaj wygląda. Podoba mi się nagość, która podkreśla, że wobec pewnych praw jesteśmy bezbronni, niewinni i ufni.
  • ma_ewa01 16.04.11, 11:37
    Mnie zastanawia wiatraczkowo- spiralny motyw powtarzający się przy gwiazdce, wylewający się z górnego pucharu oraz znajdujący się wewnąrz przeźroczyatej bańki... Myślę, że może tu chodzić o bezwarunkową miłość, którą przeżywa postać, a która jest odbiciem kosmicznej miłości Uniwersum. Nagość i spokój sugerują, że to jest dla niej dobre, że idzie w dobrą stronę...
    Msmile
  • mrgodot 16.04.11, 13:47
    Coil, wrzuciłaś moją ulubioną kartę więc się nad nia powywnętrzam na spokojnie wkrótce smile
  • mrgodot 16.04.11, 18:52
    Gwiazda to moja ulubiona karta – symbol Wodnika.
    Na dole karty znajduje się ósma litera alfabetu hebrajskiego – Heth, Chet (różnie podawana jest transkrypcja więc na tym poprzestanę). Podobno oznacza m.in. życie ale nie jestem ekspertem, wiem, że życie to Chaim i podejrzewam, że jednak hebrajski ewoluował w tym czasie więc znaczenie odpuszczę. Jak by ktoś miał ochotę prześledzić, to zachęcam. Wartość liczbowa 8 kojarzy się ze Sprawiedliwością ale podobno z tą literą to Crowley trochę namącił. Nie będę wnikać, pomijam.
    Po lewej jest symbol Wodnika i trzeba przyznać, że obrazek ładnie oddaje tradycyjne przedstawienie znaku Wodnika jako tego „rozlewającego wodę”. Wiele osób słysząc słowo Wodnik błędnie kojarzy znak Zodiaku z wodą, a Wodnik jest znakiem powietrznym. Dlatego na karcie Crowleya, na większości kart RW, na tradycyjnych obrazkach symbolizujących znak Wodnika widać, że postać jest umieszczona w powietrzu, jeśli nie na chmurce, to przynajmniej nad wodą a nie w wodzie czy bardziej pod wodą. Nad postacią zawsze jest powietrze, niebo, gwiazdy – to jest królestwo Wodnika wskazujące na jego właściwe umiejscowienie w żywiole powietrznym. Wodnik wylewa wodę z dzbanów na świat. Jest łącznikiem między niebem a ziemią, między górą a dołem, kosmosem a ziemią. Ma dwa dzbany – jednym czerpie z góry, drugim z dołu i przelewa przez siebie łącząc jakby dwa kosmosy, mikrokosmosy, wszechświat. Może on czerpie z tego źródła, które symbolizował As Kielichów? Tak to wygląda na tradycyjnych RW, przynajmniej w moich taliach. Wprawdzie kobieta (to ważne bo zwykle mówimy, że to mężczyzna) czerpie z dołu, ale ze źródła i wylewa tę wodę na ziemię. Co wsiąknie w ziemię i tak wróci do źródła. Wróci oczyszczone, przefiltrowane. I w tym sensie Wodnik (Gwiazda) uosabiałby moc ożywienia, odrodzenia tego co zostało skażone, zanieczyszczone. Jest jak filtr.
    Zauważyliście, że Gwiazda jest naga? W dodatku w pełnej krasie, w świetle Księżyca? Bo ona jest jak to źródło, z którego czerpie, nieskażone, czyste, obojętne na wpływy otoczenia. Gwiazda jest przecież wyłamaniem się z okowów Wieży, zrzuceniem z siebie skorupy, pod którą jest człowiek. I tu też jest analogia do ponownych narodzin – tacy się rodzimy jak nas Bóg stworzył (los, fatum, świat), nie odziani w szaty. Podobno również nie obarczeni niczym takim jak choćby grzech, więc nie wiem jak można się dopatrywać grzechu u noworodka. Za ile pokoleń wstecz mielibyśmy odpowiadać?
    Ja bym tylko chciała wiedzieć – ale to już w ramach dygresji – dlaczego skoro nas takimi stworzył, w dodatku na swoje podobieństwo – to dlaczego się nas później wstydzi? Co, fuszerka? A poważnie, bo gorliwi wyznawcy wiary widza potem, że ktoś ma za krótką spódniczkę, za duży dekolt albo nie daj Boże za skąpy kostium na plaży lub topless jest i od razu wrzask się podnosi. A wg tych samych ludzi człowiek przecież na podobieństwo Boga stworzony został. To chyba powód do dumy?
    Ale wróćmy „do jaja”: w Drzewie Życia Gwiazda jest drogą pomiędzy sefirami Chokhmach (mądrość) a Tiferet (piękno) czyli łączy w sobie piękno i inteligencję. Tego tłumaczyć nie trzeba. Dlatego mamy tu wodę i powietrze, wpływy intelektualnego, rebelianckiego Urana i urokliwej Wenus, i Księżyca (Księżyc w pełni jest za plecami kobiety). U stóp Gwiazdy znajdują się kamienie – wg mnie to diamenty. Diamenty są wieczne jak śpiewała Shirley Bassey w Bondzie, a Wodnik jest znakiem stałym. Znaki stałe charakteryzuje twardość, wytrwałość, upór jeśli chodzi o przekonania. To co tworzy Wodnik jest jak nieoszlifowany diament. To co rodzi źródło jest czystą formą wody, która w zetknięciu z powietrzem staje się tym diamentem. Co my z nim później zrobimy to już inna bajka.
    Planeta Wodnika to Uran – wilgotny i zimny. Dlatego kolorystyka Gwiazdy to chłodne błękity i woda. Uran to mistrz rebelii, patron wynalazców, wolnomyślicieli, szalonych geniuszy i wszelkiej maści oryginałów, wariatów i „buntowników bez powodu” (powód mają oczywiście, ale to jest bunt dla idei buntu). Co jest czyste w tym to intencje – oni nie buntują się po to, żeby coś zdobyć, nie kierują się partykularnym interesem. Uran jest planetą wolności i burzenia starego porządku. I nie będzie się Wodnik dzisiaj zastanawiał co się jutro zbuduje na gruzach starego, bo on już myśli o tym co on zrobi za 10 lat. On burzy dla samej przyjemności burzenia i niesienia nowego – dlatego następuje po Wieży. Budowaniem niech się zajmą znaki ziemskie. Uran jest planetą wolności, równości i braterstwa. Zburzenie Bastylii to właśnie odzwierciedlenie działań Wodnika. Na pewno nie myślał o tym, że przyjdą potem zastępy tych, którzy ideę wolności zbrukają i zbudują szafoty. On już był miles away. I znowu widać jak ta źródlana woda przelewana przez Wodnika dotyka ziemi i zostaje skażona, jak potrzeba kolejnego cyklu oczyszczenia i przefiltrowania. Po Gwieździe przyjdzie Księżyc – to jest ta trudna i ciemna droga zanim ponownie zaświeci Słońce.
    W odwróconym systemie Adbasz Gwieździe odpowiada Cesarz. Gwiazda dodaje życia stworzonym przez Cesarza murom imperium – czy poprzez ich zburzenie i obalenie Cesarza, czy oczyszczenie terenu. A potem przychodzi kolejny Cesarz i na tej czystej ziemi użyźnionej przez Gwiazdę, gdzie już zieleń zaczyna wyrastać, zbuduje kolejny mur. I cykl się powtórzy. 8-ma litera alfabetu przypisana Gwieździe i 8-ma gwiazda na niebie (na RW jest osiem a tu jest ta jedna jasna) to ósmy dzień, ten po zakończeniu tworzenia świata. A przecież Uran jest buntownikiem i on będzie przetwarzał to co zostało stworzone. Uran jest też ósmą planetą (nie liczymy Ziemi, włączamy gwiazdy). Pamiętacie, że na 6 Monet było 6 planet + Słońce w środku? Tu jest już ósma planeta – Uran. VIII to Sprawiedliwość – czystość intencji Wodnika ożywia stare formy, odradza, czyści i filtruje, ale też każde jego działanie przyniesie konsekwencje. Sprawiedliwość naucza, że mamy kierować się wewnętrznym impulsem słuszności działań i prawdą jest „że wszystko co nie jest zabronione, jest dozwolone” ale to my poniesiemy konsekwencje nadużycia. A Gwiazda daje tę czystość w początkowej fazie.
    I jeszcze jedno – ta Gwiazda u Crowleya wygląda jak by była brzemienna. Wodnik zawsze jest „brzemienny” w idee. Wszystko co przez siebie przepuszcza, tę wodę z góry on niejako zapładnia i wylewa na świat. Jakkolwiek by to brzmiało. Ale to czysta woda, przefiltrowana. Jak te diamenty u stóp Gwiazdy.

    No to sobie pokadziłam na koniec dnia.
  • ma_ewa01 16.04.11, 19:10
    Co tu gadać MrGodot, jesteś kopalnią wiedzysmile, chylę czoło.
    Co do jednego mam wątpliwości- mianowicie do brzemienności Gwiazdy. Na moje oko to ona siedzi tyłem i eksponuje po prostu swój kształtny tyłeczeksmile
    A ta przeżroczysta bańka , to może być Ziemia? I Gwiazda niesie przesłanie dla Ziemi...
    Msmile
  • ma_ewa01 16.04.11, 19:14
    A i jeszcze jedno- kto/ co jest Gwiazdą na tej karcie, bo na mój gust to postać ludzka, ba każdy z nas może stać się taką emanującą światłem Gwiazdą ( światłem, jak to w przypadku gwiazd bywa - odbitym od Tej Najwyższej...)
    Msmile
  • mrgodot 16.04.11, 19:58
    ma_ewa01 napisała:

    > kto/ co jest Gwiazdą na tej karcie, bo na mój gust to postać
    > ludzka, ba każdy z nas może stać się taką emanującą światłem Gwiazdą ( światłe
    > m, jak to w przypadku gwiazd bywa - odbitym od Tej Najwyższej...)
    Ja ja traktuję jak najbardziej jako postać ludzką. Każdy z nas może stać się taką Gwiazdą. Albo inaczej, każdy z nas jest tą Gwiazdą potencjalnie tylko nie wyciąga tej ręki w gótę. Spójrz jako ona powtarza gest Maga i jak inaczej go powtarza. Mag trzymał pałeczki w geście woli tworzenia. Lewa w górę, prawa w dół i chciał się połączyć ze wszechświatem. Gwiazda wyciąga dłonie tak samo: lewa nieświadoma w górę, prawa świadoma w dół. Ona pozwala energiii płynąć podczas gdy Mag chciał nią sterować. Mag miał do dyspozycji miecze, kielichy, buławy i monety. On chciał działać bo nie znał konsekwencji Sprawiedliwości. Nie wiedział jeszcze co mu grozi kiedy tę energię wykorzysta w niewłaściwy sposób. Gwiazda wie. Gwiazda ma kielichy, naczynia, które się napełniają w nieskończoność i przelewają. Dlatego Gwiazda nie jest działaniem a inspiracją, natchnieniem. Wiele osób nie lubi Gwiazdy, bo nic konkretnego nie przynosi. Ona nie jest od przyniesienia zapakowanego w pudełeczko prezentu, przewiązanego kokardką z bilecikiem "For you". Kurier z DHL Gwiazdy nie przyniesie. Ona jest natchnieniem do działania, a ponieważ jest - i to trzeba zapamiętać - żywiołem powietrza - to znajduje swój wyraz w intelektualnej sferze życia. To jest połączenie intelektu i emocji. Podpowiada drogę, wskazuje ją, przynosi opiekę, błogosławieństwo, mówi, że ta droga jest właściwa i nią idź, pokonaj Księżyc dojdziesz do Słońca. Gwiazda równoważy sferę duchową i intelektualną, serce i myśli. Pomaga je poukładać w spójną całość. Z tego pudełeczka nie wyskoczy króliczek z czerwonym serduszkiem smile "I love you".
    Gwiazda jest taką "miłością uniwersalną" dlatego dobrze ją określa słowo przyjaźń. W Gwieździe nie ma zaborczości, pragnienia zdobycia, podporządkowania. Napisałam, że jest odwrotnością Cesarza ale też jego dopełnieniem. Biorąc pod uwagę wpływ Urana i oczyszczanie przez Gwiazdę można by powiedzieć, że ona niesie ten moment kiedy można krzyknąć "umarł król, niech żyje król". Bo ona "rodzi" nowe ale ... z powietrza i wody się to bierze. To nie będzie cielesny król.
    Woda, która się przez Gwiazdę przelewa spływa na świat. Jeśli porówna sie ją z przelewaniem z kielicha w kielich w Umiarkowaniu to widać, że tam jest obieg zamknięty. Tu też jest teoretycznie zamknięty, bo cała karta pokazuje linie ujęte w koło, cykliczność, krążenie. Ale tam przelewanie odbywa się tylko między dwoma kielichami, jak w elektrolizie między katodą a anodą. Tam jest jonizacja wody, próba pogodzenia, kompromisu. Tu nie ma kompromisu i przelewania. Jest ciągłę zasilanie nową wodą. Przepływ, oczyszczanie, wsiąkanie, filtrowanie i ponownie wybijanie na zewnątrz pozbawionej brudów wody. Nawet nie widzimy czy to ciągle ta sama woda. Ale przecież w naturze nic nie ginie więc to co wsiąka w ziemię musi w jakiś sposób z tej ziemi wyjść. I dlatego tam te roślinki się wybijają.

    A wg mnie to jednak brzuszek Gwiazdy smile Rodzi się nowe. Ale opisujemy co widzimy i jak widzimy. Ja ją tak czuję bo jako Wodnik wiem co dla Wodnika oznacza płodność i na pewno nie chodzi tu o rozmnażanie siebie.
  • zainteresowany1977 16.04.11, 21:51
    Na mój męski gust to dupka gwiazdy smile, niżej widać nogi i stopy w taką stronę, że to nie może być brzuch smile
    To niebieskie na dole to może być zwykła woda a nie diamenty, w R.W. jest woda a tu miałyby być diamenty?, no nie wiem, chyba Crowley kazał Friedzie zachować spójność graficzną talii i pokazać inaczej strukturę cieczy, niebieska siatka może zawierać symbole, napis itp.?
    Moim zdaniem zabawa pucharami ma pokazać, że co kobieta wyłowi ze zbiornika a potem wyleje to wróci do miejsca skąd zostało pobrane, znów zetknie się z wodą, takie ,,nic w przyrodzie nie ginie", kobieta z ufnością wierzy, że to co wyleje to nie przepadnie, ona ma nadzieję taką jaka się jej kojarzy ze stałością świecącej gwiazdy (bo inni którzy się troskali też nie raz patrzyli w gwiazdy, i ona o tym wie i patrzy gdy traci sens?) i poczucie że gwiazda jest tak odległa ale jest, ludzkie cele są nieraz odległe ale jak się chce i trwa w wierze to mogą być osiągnięte.

    --
    Talia R.W.
  • ma_ewa01 17.04.11, 12:40
    Hm... mi coś tu nie gra: napisałaś:
    >Gwiazda wyciąga dłonie tak samo: lewa nieświadoma w górę, prawa świadoma w dół.

    Kurcze, ona ma w górze prawą rękę.Spogląda na górny puchar przez prawe ramię do tyłu.
    Zwróć uwagę na układ stóp...My widzimy ją od tyłu.

    I jeszcze coś- w górnym pucharze wibruje kosmiczna energia - identyczna jak w kosmicznym żródle gwiazdy ( ciała niebieskiego) . Po co postać miałaby ją filtrować przez siebie, skoro to jest boska energia. Może ona nie filtruje tylko się nią oczyszcza i wtedy wypływają z dolnego pucharu diamenty oczyszczonych intencji. Ta Gwiazda to człowiek - który poprzez płynącą ze Zródła miłość uszlachetnia swoje intencje, które stają się diamentami....
    Nagość sugeruje, że każdy ma do Niego ( tego Żródła )dostęp i każdy może czerpać i się przemieniać ( motyle po prawej). I tak wszyscy bez wyjątku możemy- ziemia w tle sugeruje, że cała planeta dzięki temu wzniesie się na wyższy poziom energetyczny - w niej też odbija się boska energia, płynąca z gwiazdy ( obiektu)
    Uf , teraz jakoś mi sie to poukładało w głowie, ten układ rąk itp. Ale nie upieram się broń boże przy swojej koncepcji, bo może to całkiem od czapy.
    Msmile

  • zainteresowany1977 17.04.11, 16:00
    Oo, to tworzy jakąś logiczną całość, ciekawe.
    Czy ktoś z Was ma opis tej karty z jakiejś książki?

    --
    Talia R.W.
  • nielaik 17.04.11, 16:20
    Tak jak patrzę na kartę to myślę, że gdy Gwiazda wchodzi w grupę starych znajomych, która ma już jakieś okreśone zasady, nie bedzie wszystkich przestrzegać. Te które są niewygodne, niekomfortowe, omija, reszte jak jej się podoba zostawia. Zupełnie przypadkiem może zająć ulubiony fotel kogoś z grupy, odmówić zjedzenia szaszłyka Agnieszki, chociaż nikt nie śmiał do tej pory odmówić, bo się obrazi. Ta karta jest zdystansowana, chłodna, ma w sobie dużo z lodówki, więc nie przejmnie się takimi drobiazgami, które burzą porządek społeczny.
    Karta pozbawiaona kompleksów, samej ze sobą jest jej dobrze. Cesarzowa i Kapłanaka przy Gwieździe to dwie matrony, które są z racji pełnionej funkcji zmuszone do pełnienia obowiązków. Gwiazda ma to gdzieś i robi co chce. Ale bycie w zgodzie z samym sobą może być też kłopotliwe. Bo np taki jednen nie złamie swoich zasad i nie pójdzie całą grupą na wagary, ma gdzieś, że innym psuje zabawę. Prysznic w górze, latarka w ręku na dole, a dodatkowo kryształy górskie, lub krzyształy lodu. Prysznic, który jest oczyszczający. Mnie się kojarzy ze SPA 7 gwiazdkowym, gdzie klienta poddają zabiegom pielęgancji i odnowy ciała, przy użyciu naturalnych środków i pod okiem wysokowykwalifikowanego fachowca. Po czymś takim wychodzisz jako nowo narodzony.
    Pomieszczenie Gwiazdy Thota, jest przestrzenne, ma meble z drewna, forma jest prosta ale nie lekka. To pewnie przez kryształy i trochę kanciste kształty. Miejsce, bar gdzie barman szejkerami tworzy drinki a na koniec dodaje kostki lodu. Urządznie ekspers ciśnieniwy do kawy. Z jednego kielicha coś sie leje, miesza, a z drugiego produkt finalny wylewa.
    Artykuły spożywcze, woda mineralna, pewnie z rejonów niezanieczyszczonych, warzywa i owoce są wytwarzane w sposób ekologiczny, woda jest krystalicznie czysta.
  • zainteresowany1977 19.04.11, 09:42
    http://www.albideuter.de/assets/images/db_images/db_AC-_II_-_Die_Hohe-_priesterin1.jpg

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 23.04.11, 21:37
    Na święta do przemyślenia parę moich uwag smile

    Coś dla Zet – kobieta-tajemnica. Zawsze mam z Kapłanką problem właśnie ze względu na tę jej tajemniczość i trudno zgadnąć, czy ona nam chce coś wyjawić, czy chowa w sobie.
    Od razu rzuca się w oczy wielbłąd w podstawie – Gimel - trzecia litera w alfabecie hebrajskim. Też się długo zastanawiałam co ten wielbłąd oznacza i co on tu robi. Są tam jakieś owoce, kwiaty, kamienie – płody ziemi, bogactwo świata i ten nieszczęsny wielbłąd. O ile płody ziemi rozumiem bo przecież Kapłanka wchodzi zaraz w Cesarzową, tę płodzącą, gdzie jest wiosna i wszystko wyrasta, to biedny zwierzak nijak mi nie pasował, chyba, że miałby biedak to wszystko dźwigać na garbie (jednogarbny jest!). Demarczyk mi się przypomina i jej wykonanie „Garbusa” Leśmiana:
    „Czemuś łbem utkwił na cieniu?
    Z trudem w twych barach się mieszczę!
    Ciekawym, wieczysty leniu,
    Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?"
    Ładnie oddaje ta karta ciekawość, co będzie dalej. A Kapłanka milczy. Więc może zapowiada to wieczne dźwiganie ciężaru życia, tego co nam się przytrafia, co przychodzi a my jak ten wielbłąd na garb bierzemy i w drogę. Nieznaną.
    Kapłanka na tej karcie jest za trójwymiarową siatką, ukryta w głębi, niewidoczna na pierwszym planie a przecież jest. Właściwie ona jest i nie jest, ma i nie ma, mówi i milczy. W drzewie życia jest usytuowana pomiędzy kolumną aktywną i pasywną, męską a żeńską, ying a yang. W Tarocie jest między Magiem a Cesarzową – Mag jest aktywną biernością, Cesarzowa bierną aktywnością. Ona łączy w sobie obie energie – woli i tworzenia ale czegoś nie mówi, jest z tyłu, coś skrywa. Jest przejściem pomiędzy dwoma kolumnami – świadomości i nieświadomości, białą i czarną, męską i żeńską. I ciągle pomiędzy. Jeśli Mag jest słowem a Cesarzowa życiem to czym jest Kapłanka pomiędzy? Milczeniem. Ale takim twórczym. Ponieważ w odwróconym systemie Adbasz Kapłance odpowiada karta Słońca, karta wyjścia na świat, spotkania, ponownych narodzin, oznacza to że ona coś o tym wie. Wie ale milczy. Może wielbłąd pokazuje, że niezależnie od naszej wiedzy, chęci, woli i tak musimy przejść tę drogę Głupca i sami dojść do Słońca, wziąć życie na garb bo nie jesteśmy gotowi na wyjawienie nam tajemnicy w tej chwili przez Kapłankę. Może dopiero na zewnątrz zrozumiemy. Kapłanka Crowleya nie czyta księgi (nawet jej nie ma jak w RW) – ona łączy dłońmi kolumny świadomości i nieświadomości i milczy. Ona wie to, czego nie powie Magowi. Niech się Głupiec-Mag nauczy sam. Niech doświadczy. Kapłanka to przecież początek drogi.
    Suliga nazywał Kapłankę „uchem igielnym”. Długo tego nie rozumiałam, tak jak wielbłąda. A może chodzi o to, że nie mamy zrozumieć na początku drogi i nie ma nam być objawiona tajemnica póki nie doświadczymy, nie przeżyjemy, nie weźmiemy życia na garb. A wielbłąd dźwiga – więc może jeśli Kapłanka pokazuje się wieńcząc rozkłady mówi po prostu, że jeszcze nie poznamy dalszej części, jeszcze nie czas, jeszcze trzeba przenieść parę bel i skrzyń, jeszcze się pomęczyć i doświadczyć. Ona jest jak nieodrobiona lekcja.
    Pamiętam, że słyszałam kiedyś a propos tej karty i wielbłąda, że ona uosabia zdanie z Biblii (chyba, ale nie łapcie mnie za słowa i luźny cytat), że prędzej „wielbłąd wejdzie do królestwa niebieskiego niźli bogacz”. Kapłanka ma u stóp bogactwa i wielbłąda. I po nic nie sięga. Ma u stóp bogactwa i wielbłąda – pytanie brzmi: czy łatwiej udźwignąć widzę czy bogactwa, czy w zamian za bogactwa chcemy posiąść wiedzę? Ile jesteśmy w stanie poświęcić i oddać w zamian za ujawnienie tajemnicy? I tu jest analogia do ucha igielnego.

    Wrócę jeszcze do wielbłądka: biedaki są silne, mądre i od wieków służyły ludziom za przewodników po pustyniach, tam gdzie innym zwierzętom trudno byłoby przetrwać. W swoim garbie magazynują wodę a w ciele zapasy tłuszczów, witamin itp., które pozwalają im przeżyć bez jedzenia i wody bardzo długo. Wielbłądy są wytrwałe, uparte, mają świetnie zorganizowany metabolizm. Wielbłąd u Crowleya jest umieszczony wśród innych bogactw natury. Może w ten właśnie sposób Crowley chciał pokazać, że Kapłanka ma w sobie wszystko – jak ten wielbłąd – jest przewodnikiem, karmicielką, guru, opiekunką, karmiącą matką i czymkolwiek jeszcze. A nie jest w tym zaborcza, nie jest Cesarzową, jest Kapłanką trzymającą się w cieniu. Jeśli Cesarzowa jest życiem, rozkwitem to Kapłanka będzie tym wszystkim co jest przed, od włożenia nasionka w ziemię a po jego wykiełkowanie i przekroczenie płaszczyzny gleby. Za resztę nie bierze odpowiedzialności. Reszta to już Słońce – czyli ta odwrotność Kapłanki. Jeśli z głębi wychodzimy na Słońce to oddajemy się we władanie Słońca. Ale w drodze przez warstwy ziemi jesteśmy sami. I pod ochroną Kapłanki, która daje to życie i inspirację w zarodku a potem już jest tylko siłą ochronną. W tym sensie Kapłanka jest nasieniem, które zostało posiane ale nie wiadomo co i czy z niego wzejdzie. Jest ziemią a nie tym co nad ziemią.
    Dlatego Kapłanka często symbolizuje oprócz tajemnicy zakulisowe działania, skryte ale niekoniecznie szkodliwe. I dlatego jest też tą ochronną kartą, która pomaga nam kiedy tego nie widzimy. I mówi/śpiewa jak „2+1”: Iść, ciągle iść w stronę Słońca.
    I długo bym tu pisała. Podam wam słowa zapamiętane z programu Tarocistki Danuty o Kapłance i jej motto: „Nigdy nie pytaj o drogę kogoś kto ja zna, gdyż wtedy nie będziesz mógł pobłądzić. Naucz się wzlatywać w niebo, ale naucz się także zstępować w głąb otchłani. Wzlot jest spojrzeniem w przyszłość. Ale i zstępowanie jest budowaniem czasu. Naucz się jednego i drugiego. Razem wskażą Ci drogę. Anioł nie upadł nigdy, diabeł upadł i nie powstał, a człowiek upada się i podnosi”.
    I jak ten „Garbus” Leśmiana pasożytuje, czerpie siły z niego i żyje jego życiem. I staje się jego częścią, idzie z nim lub za nim jak ten cień. Zawsze jak sobie przypominam ten wiersz Leśmiana to przypomina mi się jednocześnie Andre Gide, który napisał: „Przestańcie bowiem traktować chorobę jako brak; bo przeciwnie, jest to coś ponadto, garbus to człowiek plus garb.”
    No właśnie, kto z nas zrozumie, że ten garb, który dźwigamy jest naszą życiową siłą – jak u wielbłąda – że przeciętny pasożyt jest po to, żeby się nami żywić a nie nas zabijać bo nie zabija się karmiciela, że może w tym tobołku Głupca dźwigamy swoją karmę a nie tylko tę chochlę obwieszoną zgromadzonymi dotychczas błyskotkami Maga.
  • zainteresowany1977 24.04.11, 19:02
    Mr Godot, czemu zawdzięczam taką koncentrację na mojej osobie?, proszę śmiało podać powód smile
    Ciekawa interpretacja, z resztą jak zawsze smile

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 24.04.11, 23:20
    zainteresowany1977 napisał:

    > Mr Godot, czemu zawdzięczam taką koncentrację na mojej osobie?, proszę śmiało p
    > odać powód smile
    > Ciekawa interpretacja, z resztą jak zawsze smile
    >
    Tak sobie pomyślałam Zet, żęeskoro podałeś kartę to lubisz tajemnicze kobiety smile A może jakaś Kapłanka daje ci się we znaki.
  • zainteresowany1977 25.04.11, 12:35
    Ciągnie Cię do króliczej nory wink, to może następną kartą będą kochankowie? smile

    --
    Talia R.W.
  • casablanca76 25.04.11, 13:09
    Droga ma_ewo smile tarot marsylski pojawia TYLKO wtedy jak ma ochotę zrobić zamęt. Spójrz proszę na parę warsztatów na forum O Tarocie to sama zobaczysz co to za osóbka wink najlepsza reakcja na zaczepkę tarota marsylskiego to BRAK REAKCJI!!
  • czu-jka 25.04.11, 13:23
    No coż, każdego uszczęśliwia coś innego. Niektórzy potrzebują zaczepek i zamętu w celu osiągnięcia lepszego samopoczuciasmile
  • mrgodot 25.04.11, 22:00
    zainteresowany1977 napisał:

    > Ciągnie Cię do króliczej nory wink, to może następną kartą będą kochankowie? smile
    >
    smile może i ciągnie. Jak dacie na warsztat Kochanków to pogadamy. Popiszemy raczej smile
  • mrgodot 19.04.11, 19:51
    nielaik napisała:

    > Tak jak patrzę na kartę to myślę, że gdy Gwiazda wchodzi w grupę starych znajom
    > ych, która ma już jakieś okreśone zasady, nie bedzie wszystkich przestrzegać. T
    > e które są niewygodne, niekomfortowe, omija, reszte jak jej się podoba zostawia
    > . Zupełnie przypadkiem może zająć ulubiony fotel kogoś z grupy, odmówić zjedzen
    > ia szaszłyka Agnieszki, chociaż nikt nie śmiał do tej pory odmówić, bo się obra
    > zi. Ta karta jest zdystansowana, chłodna, ma w sobie dużo z lodówki, więc nie p
    > rzejmnie się takimi drobiazgami, które burzą porządek społeczny.
    > Karta pozbawiaona kompleksów, samej ze sobą jest jej dobrze. Cesarzowa i Kapłan
    > aka przy Gwieździe to dwie matrony, które są z racji pełnionej funkcji zmuszone
    > do pełnienia obowiązków. Gwiazda ma to gdzieś i robi co chce.

    Nielaik, to jest bardzo profesjonalny, nielaicki opis podstawowych cech Wodnika smile Brawo!
    Orzynajcie, że Gwiazda w takim ujęciu to piękna karta.

    Tak, po bliższym przyjrzeniu się przyznaję, że to wypukłe to jest tyłeczek Gwiazdy.
    Fakt, ręce pomyliłam ale to u mnie normalka. Prawą stronę poznaję po tym, że tą ręką piszę. Sokoro nie piszę to musi być lewa. Horror to przeżywał mój instruktor na prawie jazdy jak puszczałam kierownicę żeby sprawdzić, w którą stronę kazał mi jechać. Gwiazda to już wyższy poziom świadomości, energia kosmiczna.
  • mrgodot 24.04.11, 22:59
    tarot.marsylski napisał:

    > mrgodot,nie dorabiaj ideologii do wielbłąda bo ten wielbłąd to GIMEL przecież w
    > ięc to zostawiamy.Kapłanka to Izyda bodaj.Ma "okulary" z symbolu nieskończonośc

    Wielbłąd jest wazny i będę (!) o nim pisać ile mi się będzie podobało. Okularów nie widzę -szkoda, że próbujesz wnieść to w wątek w taki ordynarny sposób. Każdy widzi tyle ile chce lub jest mu dane.

    TM, chyba Fora ci się pomyliły albo nie przeczytałeś wątku. Jakby nie było, nie będę ci przypominać lub informować czemu jest poświęcony. Skoro jesteś taki wszechwiedzący i masz księgę Totha to po co w ogóle czytasz nasze wypociny?

    W tym kontekście pomijam milczeniem resztę twoich wywodów. Jeśli masz ochotę przeczytać choćby jego początek i dodać coś od siebie (nie z księgo Totha bo ja nawet nie mam tej talii kart), tylko od siebie to może ktoś cię tu zaprosi. Ja osobiście nie. I jest jeden powód najważniejszy - po co tu mądry i wielki TM zaglądasz tu, w to zbrukane miejsce, skoro uważasz, że na tym Forum właścicielka uznaje tylko własny wypiek (czy jakkolwiek by to brzmiało). Dla tych, którzy nie wiedzą o co biega polecam wpis TM na forum "O Tarocie". I polecam jeszcze przejrzenie jego zagadki - ciekawe, że nikt nie dogadł, ciekawe, że TM i tak założył, że jest nie do odgadnięcia a najciekawsze jest to, że żadne to wydarzenie i żadnej lekcji z niego nie wyniósł.
    Kimkolwiek jesteś, dla mnie na razie pozostaniesz na poziomie trolla.

  • mrgodot 24.04.11, 23:09
    zainteresowany1977 napisał:

    > I jeszcze coś, wpadłeś tu na ,,występy", bezczelnie wkleiłeś w stopce link do s
    > wojej strony, egoistycznie podsumowujesz zawartość tego forum i urzędujących tu
    > ludzi zamykając to w sformułowaniu ,,stek bzdur" ... robisz to żeby obniżyć je
    > go i naszą wartość i dodać sobie splendoru choć jak widzę Twoja wiedza to copy
    > & paste, uważaj co wypisujesz, bo możesz wylecieć szybciej niż tu wszedłeś.
    >
    Podpisuję się czterema "łapkami" pod tym co napisał Zet.
    Zet - przywróćiłeś mi tym postem wiarę w ludzi. To co napisał TM jest po prostu żenujące. Niech sobie niszczy wątki na innych forach - wielki znawca tematu . A 10 Miecyz to sobie jeszcze głęboko przemyśl TM.
  • ma_ewa01 25.04.11, 10:44
    Witaj Tarocie Marsylski smile
    Bywasz tu rzadko, wiec może nie zauważyłeś, że to Szkółka Tarota - wszyscy jesteśmy tutaj uczniami oraz mamy prawo :
    1. popełniać błędy
    2. wyrazać w sposób nieskrępowany swoje myśli i odczucia
    3. patrzeć na karty własnymi oczami
    4. Rozwijać się w swoim własnym tempie.
    Podstawową zasadą jest nieingerencja w cudzy rozwójsmile.
    Nie wartościujemy ludzi i pozwalamy im mieć własne poglądy. Jesli czyjś pogląd różni się od
    Twojego i Ty sie z tym nie zgadzasz, po prostu przedstaw swoje racje - bez komentarza, ocen i porównań. Wybór i tak należy do czytającego.
    Tarocie, jeśli tak bardzo drażni Cię ignorancja uczniów Szkółki, załóż własny Uniwersytet i tam głos idee, które uznasz za stosowne, ściśle egzekwując ich właściwy odbiór.
    Natomiast jeśli wszedłeś na nasze terytorium, bądź uprzejmy przeczytać regulamin i stosować sie do panujących tutaj zwyczajów. Jeśli tego nie potrafisz, odejdź w pokoju.
    Pozdrawiam świątecznie
    -adm. Msmile
  • nielaik 23.06.11, 20:17
    http://multiply.com/mu/taroteca/image/41/photos/99/500x500/11.jpg/05-Major-Hierophant.jpg?et=6FwJInOyORtDO2noLqMgAw&nmid=25554920
  • nielaik 23.06.11, 20:22
    Karta bardzo mi się podoba, to przez kolorystykę i kształt. Przywodzi na myśl stare cerkwie słowiańskie, albo klimaty bizantyjskie, tureckie, kawa, herbata pod namiotem z wzorzystymi dywanami. Zaznaczony motyw gwiazdy dwa razy. Jest także kapłanka z mieczem.
  • mrgodot 12.07.11, 23:03
    http://www.albideuter.de/assets/images/Crowley_-_Schwerter_-_08.jpg

    Zainspirowała mnie ta talia a odkąd ja mam to mogę sobie codziennie popatrzeć i lepiej przemyśleć.
    Proponuję teraz „wziąć na warsztat” 8 Mieczy, bo u Crowleya wygląda ona nieco inaczej. Crowley nazwał ja „Przeszkoda” albo „Zakłócenie”. Na pierwszy rzut oka wydaje się to dziwne skojarzenie skoro patronuje jej Jowisz w znaku Bliźniąt. Jowisz to przede wszystkim ekspansja a Bliźnięta odpowiadają m.in. za komunikację. Negatywną stroną Jowisza jest nadmiar, przesyt, nadużycie a Bliźniąt rozproszenie, traktowanie wszystkiego powierzchownie i „po łebkach” bo już coś innego odwraca ich uwagę. I o tym między innymi mówi ta karta – o nadmiarze informacji jaki do nas dociera powodując zakłócenia w odbiorze. Bliźnięta jako znak powietrzny przyjmują i przetwarzają komunikaty ale już przy nadmiarze symbolizowanym przez Jowisza może to prowadzić do dezinformacji i dezorientacji.
    Na karcie przedstawione są dwa równolegle ułożone Miecze przypominające obraz 2 Mieczy, przy czym nie są one skrzyżowane. Wygląda to na dwutorowość, rozważanie dwóch spraw, dwóch niezwiązanych ze sobą sytuacji lub jednoczesne przetwarzanie dwóch różnych informacji. Prostopadle do nich umieszczono sześć mieczy, które tworzą analogię do Merkurego w Wodniku zobrazowanego w karcie 6 Mieczy odpowiadającej za logiczne i analityczne myślenie, prowadzące do rozwiązania problemu, uzyskania jasności i wyjścia z sytuacji impasu. 2 Mieczy stoi w sprzeczności z 6 Mieczy – jedna obrazuje niemożność podjęcia decyzji i dokonania wyboru, druga przenosi w nową sytuację po dokonaniu się analizy i osiągnięciu jasności. W 8 Mieczy nie ma tej jasności – napływające informacje nie dają komfortu, nie pozwalają trzeźwo ocenić sytuacji. Co więcej, trzy miecze mają rękojeści z prawej strony a 3 z lewej. Są to informacje bolesne, nieakceptowane, godzące w poczucie pewności i bezpieczeństwa osoby, do której docierają. 3 Mieczy, którą otrzymujemy to jest zawsze rozdźwięk między naszym wyobrażeniem a rzeczywistością. 3 Mieczy jest zmartwieniem umysłu, który nie dostał tego, co chciał bo nie tak to sobie wyobrażał. Sześć Mieczy wbijające się między dwa Miecze trójkami (czyli poprzez 3-ki Mieczy) to są te „smutki” przynoszone z zewnątrz poprzez konfrontację z rzeczywistością. 2 szpile wbite a każda w inny bok. Dopiero pierwszy raz na tej karcie zobaczyłam tak zobrazowaną 8 Mieczy. Jedna z tych trójek może pokazywać „rany” z przeszłości i w tym sensie drugą trójkę można odczytywać jako lęk przed tym samym w przyszłości, negatywne prognozowanie. Może też oznaczać niepowodzenie dwóch spraw rozważanych jednocześnie – na żadnym polu nie wychodzi więc trudno jest ruszyć do przodu. I w jednej kwestii otrzymaliśmy 3 Mieczy, i w drugiej. I co dalej? Gdzie jest wyjście z 8 Mieczy – przez 2 Mieczy czyli dojście do ładu z samym sobą. Często może oznaczać to po prostu przeczekanie. Jeśli 2 Mieczy oznacza Księżyc w Wadze to zapowiada, że gdzieś tam kiedyś nasze rozterki się rozwiążą, zostanie osiągnięta równowaga symbolizowana przez znak Wagi. Głownie chodzi tu o zachowanie równowagi emocjonalnej bo Księżyc mówi o uczuciach, emocjach, lękach i ogólnie o zmienności, przypływach i odpływach. Innym sposobem byłaby komunikacja poprzez 6 Mieczy czyli jasność wyrażania opinii właściwą Merkuremu w Wodniku. Merkury jako komunikacja, Wodnik jako oryginalność czy nowy sposób wyrażania, pomysł, tolerancja, uniwersalne środki wyrazu i obiektywne, pozbawione emocji spojrzenie.
    Między dwiema osobami, w relacjach mogłaby oznaczać zakłócenie w komunikacji spowodowane tym, że każda z osób wnosi ze sobą jakiejś uprzedzenia, smutki, rozterki z przeszłości, które obciążają relację niedomówieniami, ukrytymi obawami. To jest jak prawa ręka nie wie co robi lewa i odwrotnie a nie potrafią się skoordynować. Inna sytuacja to błąd w komunikacie wynikający z odrębności, innej konstrukcji psychicznej, wpływu środowiska, wychowania, wszelkich uwarunkowań. Druga strona odbiera ten komunikat na poziomie 3 Mieczy co powoduje to „Zakłócenie”. Jowisz to też nadmiar wszystkiego, czasem takie „tu i teraz” a pozornie nic nie znaczące słowo (Bliźnięta i Merkury) rzucone pod wpływem ognistego impulsu druga strona odbiera jak ten cios w serce. I zamyka się na dalszą komunikację.
    8 Mieczy może tu pokazywać sytuacje kiedy im dłużej nad czymś myślimy pobudzeni napływem informacji z zewnątrz, tym więcej mamy wątpliwości, tym bardziej podkopujemy grunt pod sobą. To jest już takie analizowanie po 10 razy tego samego problemu. Czasem pytamy kogoś o informację, dostajemy ją, nie wierzymy, sprawdzamy, dostajemy kolejny i kolejny komunikat, i nagle stajemy w tym impasie 8 Mieczy. Bo zamiast sięgnąć do źródła, szukamy „po bokach”. A to co dostajemy jest jak 3 Mieczy więc serce nie słucha i pytamy dalej. 8 Mieczy jest zwątpieniem w możliwości własnego umysłu na znalezienie wyjścia.
    Tak z naszego podwórka: myślę, że ta karta obrazuje np. osoby, które zbyt często pytają o to samo kart, szukają u różnych tarocistów i innych osób zajmujących się ezoteryką tej odpowiedzi, którą chcą usłyszeć. I wtedy powstaje bałagan i np pytanie „a dlaczego się nie sprawdza?” – bo nadmiar nie służy, bo więcej nie znaczy lepiej. Ale tu też będzie odniesienie do tego skrzyżowania dróg, „na wszystkich dworcach świata” gdzie przez megafony zapowiadają odjazdy i przyjazdy, odloty i przyloty a my nie wiemy dokąd mamy się udać. Bo wiedza jest zbawieniem ale nadmiar wiedzy bywa przekleństwem.
  • mrgodot 12.07.11, 23:16
    nielaik napisała:

    > Karta bardzo mi się podoba, to przez kolorystykę i kształt. Przywodzi na myśl s
    > tare cerkwie słowiańskie, albo klimaty bizantyjskie, tureckie, kawa, herbata po
    > d namiotem z wzorzystymi dywanami. Zaznaczony motyw gwiazdy dwa razy. Jest takż
    > e kapłanka z mieczem.
    Nad tym panem to jeszcze muszę pomyśleć bo to dla mnie jedna z trudniejszych kart.
  • zainteresowany1977 09.08.11, 19:48
    O ile 8 mieczy jakoś można przełknąć to ten kapłan jest skomplikowany. Crowleyowi zależało na tym żeby pokazać, że kapłan reprezentowany jest symbolem człowieka wpisanego w pentagram a kobieta poniżej (nie wiem czy to kapłanka) jest wobec niego kimś kontrastowym, to co ona trzyma w dłoniach dominuje symbol na piersiach kapłana symbolem odwróconego pentagramu, ona musi być boginią ... podziemia?, promieniowanie jego głowy i jej łona jest w związku, promienie tworzą symbol gwiazdy?? Byk za jego plecami to związek kapłana ze znakiem zodiaku, dominuje kolor pomarańczowy, pewnie linie promieniowania wskazują na czakry dwóch postaci. Chętnie poczytam Wasze studium, MrGodot smile

    --
    Talia R.W.
  • zainteresowany1977 09.08.11, 19:48
    no i studium innych osób smile

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 10.08.11, 18:51
    zainteresowany1977 napisał:

    > Bo Wy się doskonale maskujecie, ale z.omo nie śpi smile, zaleca się wyprężyć posta
    > wę obywatelską i zintensyfikować wysiłki w duchu jedności narodu na drodze do r
    > ealizacji planu pseudonim kapłan smile
    >
    Tak jest Towriszcz Zet. Meldujsia bom wyższ stopniem (Boże zabiliby mnie za ten mój ruskij jazyk ale nie znaju).
    Wrzucę w dwóch turach bo mnie forma ogranicza, znaków za dużo.

    Dla mnie Kapłan jest jedną z trudniejszych kart – plan pięcioletni bo wcześniej chyba nie rozgryzę. Dlatego napiszę o pierwszych wrażeniach. Nie do końca rozumiem co „wy Zet mieliście na myśli” pisząc o odwróconym pentagramie w kontekście babki na dole. (Dobra, już nie będzie wy, niech Zomo czuwa, żartuję). Chyba chodziło ci o to, że ona tak w dole pentagramu jest, w podnóżku jakimś. Moje pierwsze skojarzenie było raczej ze Sprawiedliwością, nie z Kapłanką. Przez miecz, który trzyma, ale zamiast wagi jakiś półksiężyc. Podobno u Crowleya miała to być bogini Izyda – czyli opiekunka rodzin, bogini płodności i intuicji co pasowałoby do półksiężyca w jej dłoni. Czyli w tym sensie Kapłanka. Ale Izyda była przedstawiana jako bogini z dzieckiem Horusem w ramionach, a ta ma miecz i półksiężyc, który bardziej mi przypomina wagę. Nie do końca nadążam tu za autorem i Lady Friedą Harris. Może to jest połączenie Kapłanki i Sprawiedliwości? Kapłanka była milczeniem, „uchem igielnym”, nie chciała obarczać nas wiedzą, której nie jesteśmy w stanie pojąć na tym pierwszym etapie. Kapłan jest wiedzą ujawnioną – jest jak nauczyciel, który pokazuje (te dwa palce wyciągnięte jak by wskazywał coś podczas wykładu) i laska w ręku. Nie rozumiem tych trzech kół na lasce. Mgliście pamiętam z matematyki na poziomie podstawówki, że były dwa zbiory i podzbiory, i cos tam z tego wynikało ale nie wiem co  Nieważne, pokazuje w dół czyli przemawia z góry, z jakiejś wyższej pozycji. Jeśli ta postać kobiety na dole jest rzeczywiście Sprawiedliwością, to pokazuje na konsekwencje, wytyka palcami mówiąc: „patrz co cię spotka, jeśli …” Kapłan jest jakimś rodzajem wiedzy objawionej i wiedzy, która po raz pierwszy jest ujawniona w formie wykładu. Stąd pewnie często kojarzy się ze studiami wyższymi, gdzie jest mistrz i uczeń. I mistrz tylko mówi, z mistrzem się nie dyskutuje. Biorąc pod uwagę, że to jedna z pierwszych kart na drodze Głupca, to coś nowego zostaje nam objawione i to coś będzie pociągało za sobą konsekwencje.
    Papież jest w pentagramie, jego głowa jest w wierzchołku, Sprawiedliwość (wg mojej wersji) jest w podnóżku. On przekazuje jakąś wiedzę z wysokiej pozycji, którą jeśli sprowadzimy na dno pentagramu, to zapłacimy za to, spotkamy się z mieczem. Może mówi o ustalonym porządku, regułach za których złamanie zapłacimy? Jesteśmy w tym momencie przed Kochankami, czyli przed decyzją, przed wejściem w jakiś układ – po raz pierwszy z druga osobą – i może on właśnie tłumaczy z czym się wiąże wejście w świat. Bo do karty Papieża włącznie, właściwie nie ma Świata. Jest postać po postaci i one coś tam prezentują, coś tam pokazują i nic z tego nie wynika. Mag pokazuje swój mały sklepik z cudami „Czaruś”, Kapłanka „jaka jestem niedostępna aczkolwiek pociągająca”, Cesarzowa „a ja owszem jestem dostępna ale …”, Cesarz „ale to jest moje terytorium i spadaj” a Kapłan wytyka coś palcem i wskazuje na panią z mieczem.
    Kapłan ma pentagram na sercu z ludzikiem bezpłciowym (a już wiem, Zet chodziło o trójkąt taki odwrócony, ja tam się g… znam na geometrii). Może u tego Głupca nagle rodzi się świadomość serca – bo to jest na czakrze serca. Może on sobie wtedy zdaje sprawę, że jest serce (przecież on do tej pory o miłości nie słyszał, mógł się zachwycić niedostępnością Kapłanki, teoretyczną dostępnością Cesarzowej a Cesarz go pogonił). Może ten Kapłan mu mówi: OK., ale będziesz musiał wziąć odpowiedzialność za to co wybierzesz. Może mu po prostu wyjaśnił tę duchowość, której Głupiec nie skumał wcześniej bo jedyną duchowością, z którą się zetknął była milcząca Kapłanka za zasłoną.
    Kapłan to Byk. Byk to zmysłowość, poukładanie. Jak można ułożyć, pogodzić zmysłowość z bezpieczeństwem, stabilnością? Może on tego właśnie tego Durnia  uczy. Że te przyjemności, te scenki, które widział po drodze mogą być jego udziałem, ale trzeba się będzie opowiedzieć, zadeklarować bo inaczej jak nic miecz mu się prędzej czy później zwali na głowę. Wiemy, że prędzej bo tylko jeszcze Kochankowie i Rydwan go dzielą od tej pani z mieczem. Byk buduje, chce wiedzieć na czym stoi. Dlatego w pentagramie tu jest wyraźnie pokazane, że są te dwie nogi, dwa odnóża jako fundament. Jedna noga to Byk. Ta druga to Lew. Bo tu jest kwadratura stała: Byk, Lew, Skorpion i Wodnik. Lew to kreacja, pożądanie, dążenie. Przewodnik stada, moje zdanie. Bardzo trudna kwadratura bo stała. Chyba najtrudniej tym znakom zaakceptować inny punk widzenia, inne racje. Jak one same zdania nie zmienią, to nie ma rady, pałką do głowy nie wbijesz. Co łączy tu ziemskiego Byka z ognistym Lwem? Może to, że jakakolwiek twórczość Lwa, żeby przetrwała musi zostać spłodzona na tym poletku już zorganizowanym, zagospodarowanym przez Byka. Na górze jest Feniks (Skorpion) i maska (Wodnik). Skorpion jest w opozycji do Byka, Wodnik do Lwa. Skorpion to odradzanie się z popiołów, „nie wszystek umarłem”. Wodnik tu jest przedstawiony jako maska a może społeczeństwo, nie sobie służy, on jest ideą, Wodnik to ja i tłumy, i ja w tłumie. Nie do końca tak postrzegam Wodnika. Lew to „ja”, Wodnik to „Ja czyli my”. (Kurcze, znowu my i wy, jakbyś Zet przewidział). Tu bym sobie polemizowała, ale za dużo na raz. Pominę swoje przemyślenia na razie.
  • mrgodot 10.08.11, 18:53
    i cd - nie mylić z korpusem dyplomatycznym smile

    Ale w takim razie, zostawiając moje dywagacje na boku, mamy tu stałe zasady (bo każdy z tych znaków to jest stałość w jakimś przekonaniu) i stąd Kałan może zapowiadać, że od teraz spotkasz się z tym co ustalone, co niezmienne, co jest i za co ponosisz karę jeśli się wyłamiesz.
    Podoba mi się jeszcze ten gest Kapłana: dwa palce wskazują „siad!” i teraz słuchaj Głupku co mam do powiedzenia. Kapłan jest jak wezwanie na dywanik przez szefa, jak karcenie dziecka przez rodzica/rodziców, jak zetknięcie się z kimś kto nam tłumaczy reguły i odsyła w dół, na spotkanie z prawdziwym życiem. Idź i się poruszaj, a mandat ureguluj w okienku, gdzie siedzi pani z mieczem. On jest jakimś rodzajem prawa, ale raczej tego „moralnego”, wewnętrznego”. Dopiero Sprawiedliwość będzie prawem skodyfikowanym. On jest jak odesłanie w dół. I wtedy pojawiają się Kochankowie, ludzie wreszcie, nie jakieś istoty z obrazków, tylko ludzie. Coś się dopiero w tym dole zaczyna dziać bo inaczej by się Głupiec zapatrzył jak na obrazki w albumie.
    Tak przy okazji, tu bym sobie zrobiła dygresję na temat „prawa” moralnego i skodyfikowanego. Prawo jest w nas, jakieś reguły z domu wynosimy, z jakimiś przekonaniami się rodzimy. To nie jest tak (ja w to nie wierzę), że człowiek rodzi się zły i grzeszny. Ja nie wierzę w Boga (nie uznaję go) ale dziwię się niektórym wierzącym i ich przekonaniu, że jest na świecie tylko zło, szatan szalej, trzeba bronić „świętej ziemi”. Z mojej znajomości religii (której nie wyznaję, żadnej) życie to jest wartość najwyższa bo pochodzi od Boga, Bóg stworzył człowieka na podobieństwo swoje, stworzył świat i ten świat jeśli jest tworzony przez absolutne dobro, musi być dobry w założeniu, dał mu wolność i swobodę, aby ten świat kreował bo skoro jest stworzony na podobieństwo Boga, to na jego podobieństwo będzie świat tworzył. I ja (podstawiając pod Boga choćby słowo los) absolutnie się z tym zgadzam). To dlaczego ci wierzący, super chrześcijanie, katolicy i inni krzyczą, że człowiek jest zły i musimy go uczyć, jak żyć, on niczego nie rozumie i nie umie korzystać z wolności to mu ją ograniczmy, świat jest zły (jak może być zły skoro go stworzył ich Mistrz? To nie jest bluźnierstwo?) , człowiek się obnaża i trzeba go ubrać – po co, skoro jest stworzony na podobieństwo Boga to jest dobry, perfekcyjny, to nie może być grzechem, bo inaczej uznalibyśmy, że zamiast świata bóg stworzył piekło. I na tym skończę bo to nie miejsce.
    Kapłan przedstawia prawdy podstawowe, które mamy w sobie. Nie znam człowieka (wykluczam psychicznie chorych), który by kiedykolwiek twierdził, że dobrze jest kraść, zabijać, zawłaszczać. Dlatego on jest pewnego rodzaju lekarzem duszy, przypomina o tym co jest w sercu (w naszym wnętrzu) i uprzedza, że tam na dole, w świecie, te prawa mogą być nieco inne. Ale Pentagram ma na sercu. W środku jest dobro, nie poza. Nie musisz sięgać poza siebie, masz je w sobie. Dobro jest dane, zło nabyte. A jednak puszcze tego Głupca w świat, niech się sam przekona. I na tym polega odpowiedzialne rodzicielstwo.
  • lukrusia 10.08.11, 19:18
    mrgodot ,tak ładnie to opisujesz ,dużą masz wiedzę. kiss
  • mrgodot 10.08.11, 20:10
    lukrusia napisała:

    > mrgodot ,tak ładnie to opisujesz ,dużą masz wiedzę. kiss
    Lukrusiu, dziękuję bardzi, ale nie o to chodzi. Podziel się z nami swoimi spostrzeżeniami. Obrazek jest wklejony na początku wątku o Kapłanie.
    Każdy komentarz do karty jest mile widziany smile
  • zainteresowany1977 10.08.11, 20:49
    No tak, chodziło mi o te geometryczne zależności, że pentagram postawiony na jednym rogu stykającym się z mieczem tej kobiety zarazem obejmuje pentagram na piersi kapłana. Pisząc o trójkątach zwróciłem uwagę na to skąd się wyłaniają z ciał postaci.
    To co kapłan ma w ręku to może być klucz, u Waite przed kapłanem leżą klucze, a ten kapłan tak jakby go miał w ręku ale nie mam pewności co to jest.
    Faktycznie widać tą sekwencję, duży kapłan, chyba klucz, ten prawdopodobny klucz jest w prawej dłoni która jest od czynu (?), lewa pokazuje symbol z palcy, dwa palce, może chodzi o to że w zamyśle głupiec ma dwie możliwości?, raczej ze kapłan dopuszcza dwie możliwości, na klacie kapłana człowiek w pentagramie (czyli boskość człowieka) a ten symbol jest otulony przez odwrócony większy pentagram, więc główny podmiot pokazuje, że jak nie będziesz czynił tak jak człowiek obdarzony boskimi przymiotami to znaczy że będziesz czynił na opak (znaczy wtedy gdy boskość w człowieku zdominuje zło które symbolizuje większy pentagram postawiony na sztorc) a wtedy ta bogini może Ci pokazać po co jej miecz. On moralizuje, tak jak każdy mistrz duchowy. No a ten symbol za głową i te sztyleciki nad tym symbolem? Byki chyba się bodą?, a ten słoń (?) po lewej wyżej?, a co to to nad dupą byka?, dupa słonia?

    --
    Talia R.W.
  • zainteresowany1977 10.08.11, 20:55
    Trójkąty jak nic pokazują gdzie promieniuje moc, na co rzutuje, więc moc kapłana jest skoncentrowana na tym co narysowane poniżej jego głowy a moc kobiety jest skoncentrowana do wysokości brody kapłana i wychodzi jakoś z miecza albo z łona? Można by jeszcze spróbować znaleźć znaczenie trójkąta a w zasadzie trójkąta postawionego na rogu (ten dolny). To co schodzi z głowy kapłana to raczej nie jest trójkąt biorąc pod uwagę brak dolnego boku.

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 10.08.11, 21:54
    O Geez, Zet powaliłeś mnie dupą Byka... Staram się skupić ale trudno mi jest. Co wychodzi z dupy Byka? Tylko ty tak mogłeś napisać i dostrzec. O kurczę smile Słoń wylazł z tyłeczka Byka. Bo w Oriencie odpowiednikiem Byka jest Słoń. Że też taki uparty, rodzinny i mściwy jeśli mu się wdepnie w jego "ogródek". Ciekawe czy Byk też się boi myszy?
    Masz rację z tym kluczem - brawo, nie pomyślałam o tym patrząc na kartę. Jakas głupia laska a to klucz. Bo on wyjawia tajemnice, których nie zdradziła Kapłanaka, a może inne, ale on ma klucz czyli on coś ujawni. I podoba mi sie twoja interpretacja dwóch palców - bo w sumie wystarczyłby wskazujący. A tu jest wskazanie na wybór i potem ida Kochankowie i wybór między jednym a drugim. I rzeczywiście wtedy Sprawiedliwość nabiera znaczenia tej, która to formalnie uświęci, zawiąże lub rozwiąże, nagrodzi lub rozliczy. Czyli może on pokazuje, że ma klucz, ma tę wiedzę gdzie Głupiec dalej wdepnie ale Głupiec może jeszcze się wycofać, zawrócić, przemyśłeć. Może też wejść i popełnić błąd ignorancji. Ale już się nie cofnie, bo wybór dokonany jest wyborem i konsekwencje zawsze będą. A może mówi, że otwiera bramę (bo Kapłan jest bramą) ale tam już nie będziesz sam wobec obrzków, będziesz uczestniczył w czymś, w scenkach rodzajowych, jak by tego nie nazwać. Moralizuje i pokazuje konsekwencje. Wydaje mi się, że ten duży trójkąt, od głowy kapłana schodzi w dół, ale wychodzi poza kartę. On tego Głupca gdzieś w dół zrzuca ale ciągle tam, w trym dole, w tym świecie, prawa czy nauki tego Kapłana obowiązują, rozciągają się na dolną przestrzeń. Dlatego końca nie widać. Energia spływa w dół, na świat. Głupiec może się wyrwać spoza działania Kapłana, ale wejdzie w przestrzeń, gdzie obowiązują przekazane mu reguły. To jest jak to co wynosimy z domu rodzinnego i to - czy jest dobre czy złe, bo różne są rodziny i różne rzeczy nam wpojono - idzie z nami. Czas pokaże czy to jest wartościowe, czy to się sprawdzi. Ale niewiedza nie jest usprawiedliwieniem.
    Zgadzam się z twoim opisem promieniującej mocy. Są dwa trójkąty. Dla mnie to jest powtórzenie Maga - jakna dole, tak i na górze i vice versa. Są pewne prawdy uniwersalne i jak się je narusza to ... pani z mieczem. Ja bym ich nie nazywała boskimi. Bo tu mogą być różne religie, bóg i bogowie, ale są takie uniwersalne przekonania, obowiązujące w konkretnym miejscu, czasoprzestrzeni. One wychodzą z serca Kapłana. I ten trójkąt jest zamknięty. Ale te z górnego trójkąta schodzą w dół i tego zakończenia nie widzimy. Gdyby skupić się tu na znakach astrologicznych to mamy na dole Byka i Lwa czyli cykl indywidualnej drogi: buduj i twórz. A na górze, ponad trójkątami mamy cykl społeczny Skorpiona i Wodnika. Znak Lwa i potem Panny kończy cykl rozwoju indywidualnego. Potem już jest wchodzenie w struktury. Cokolwiek na dole zbudujesz niech służy celom większej zbiorowości i/lub niech nie będzie w konflikcie. Czyli na dole jest "ja" na górze "my". Może wypuszczając Głupca w Świat Kapłan daje mu wskazówki, że ma pamiętać, że "ja" nie może być realizowane kosztem "ty", a jednocześnie "ty" nie może przeszkadzaćw realizacji "ja". I on potem trafia na drugą osobę i jakiś rodzaj "ślubu", związku, przymierza z tą osobą bierze. Ale ja myślę jednak, że on mu przekazuje to co wypływa z pentagramu na sercu - tego co każdy z nas nosi w sobie, wnosi w momencie nardzin i co jest tylko kwestią uświadomienia sobie, że istnieje. Czy Kapłan to jest tylko rozum, czy też serce? Nie wiem, jak patrzę na tego powiedziałabym, że najpierw wewnętrzny trójkąt, serca, tego co wewnątrz. A potem prawdy obowiązujące w danym miejscu i one jakby tego Kapłana opływają, nie kończą się, on ich nie zamyka. Bardzo często się spotykamy w życiu - podróżując chociażby z innymi prawami, dogmatami, niż te, które wynieśliśmy. Ale sa takie uniwersalne - chociażby nie zabijaj, nie kradnij, nie krzywdź.


  • zainteresowany1977 12.08.11, 14:27
    http://www.albideuter.de/assets/images/db_images/db_AC-_VI_-_Die_Liebenden1.jpg

    --
    Talia R.W.
  • algaria 12.08.11, 16:33
    Nie mam tej talii i może się nie znam w razie czego poproszę mrgodot o wykasowanie wątku ale chciałam się podzielić swoimi spostrzeżeniami Na pierwszy rzut skojarzyła mi się z męskim narządem w pełnej erekcji Uzależnienie od seksu - mimo że ten koziołek się tak ładnie i niewinnie uśmiecha to nie jest on taki niewinny ma władzę i to on tu decyduje. Pastorał świadczy o włądzy - władzy w jakiej trzyma ludzi i ich nałogi Ci ludzie jak zamknięte plemniki w jądrach chcą się wydostać jest im ciasno i niewygodnie, ale czy dadzą radę i czy to będzie ich kolej, zależy od koziołka. W sumienie wiadomo jak oni wyjdą zostaną wystrzeleni w górę jak ejakulacja czy wypłyną po przecięciu "jądra"
    Czym różni się ta karta od innych talli według mnie - tym że w innych taliach bycie w nałogu zależy od nas diabeł nas nie trzyma i w każdej chwili możemy się uwolnić spod władzy "kozła" W Thoth to diabeł decyduje za nas, nic nie zależy od nas samych. On nas zamknął i on zdecyduje kiedy i jak nas wypuści. - To takie luźne skojarzenia z jedną kartą - nie wiem czy dobre
    --
    Nic nikomu nie jest dane na wieczność
  • mrgodot 12.08.11, 19:17
    http://www.albideuter.de/assets/images/Crowley_-_XV_-_Der_Teufel.jpg
  • mrgodot 12.08.11, 20:20
    Dzięki Algario za spostrzeżenia. Nic ci nie będę wycinać, mam podobne skojarzenia.

    Mnie też ta karta zaskoczyła kiedy ją zobaczyłam pierwszy raz. Zdecydowane skojarzenie z męskimi genitaliami w stanie erekcji.
    Crowleyowski Diabeł jest przedstawiony zupełnie inaczej niż w Tarocie Marsylskim i typowym RW. Dla mnie koziołek jest nawiązaniem do znaku Koziorożca, któremu jest przypisana karta i przy okazji do boga Pana, pół-człowieka, pół-koziołka. Zgadzam się z Algarią - jest radosny i czuć potencjał seksualny rozbrykanego koziołka, który nikomu nie przepuści. Mogą na to wskazywać kłębiące się postaci ludzkie – jakby w jądrach koziołka, ale plemniki to chyba nie są. Próbują się wydostać, ale nie widać zaciekłej walki.
    Ciekawe jest to nawiązanie, bo Pan był opiekunem pasterzy, trzód, lasów a w religii chrześcijańskiej pasterzem (czy też dobrym pasterzem) jest Pan Bóg.
    Optymizm i radość Koziołka kłóci się trochę z cechami typowego Koziorożca, który jest uparty, skryty, chłodny i raczej nie bucha zmysłowością. Jego władcą jest ciężki Saturn i Koziorożec często słynie z dyscypliny, wręcz z ascezy. Może poprzez takie ukazanie Koziołka Crowley chciał pokazać, że nie ma nic złego w przyjemnościach i żądzach (jakie by one nie były), a chodzi jedynie o zachowanie umiaru. Ta karta jest przecież po Umiarkowaniu a przed Wieżą. W Wieży runie nadmiar, ale nie runie całość konstrukcji. Dla mnie tu jest także odniesienie do grzeszności, poczucia grzechu, który też poniekąd prowadzi do ukrywania różnych namiętności i popędów. Crowley nie żył w czasach wyzwolonych, w czasach rozwiniętej emancypacji i przyzwolenia na swobodę seksualną, emocjonalną. Wtedy ludzie „grzeszyli po cichu”, w pewnym sensie był to rodzaj hipokryzji, zakłamania a czasem po prostu „moralności pani Dulskiej.” Takie zachowania – na zewnątrz przykładny obywatel, a w czterech ścianach rozpustnik, pijak, morfinista itp - także wtrącają nas w Diabła. Ani świętoszkowatość, ani rozwiązłość nie są właściwą drogą, bo w każdym przypadku możemy skończyć z poczuciem winy z powodu nadmiaru lub braku, zaniechania, niewykorzystania. A Koziorożec i Saturn to jest dyscyplina i władza narzucona – czy z zewnątrz poprzez społeczeństwo i władzę, czy od wewnątrz jako samoumartwianie się.
    Diabelski Koziołek ma też „Oko Horusa,” – to oko pojawi się później w karcie Wieży – które miało chronić przed upadkiem i nieszczęściem. Więc jest w pewnym sensie chroniony. Nie jestem pewna, czy to jest to oko Księżyca (lewe, podświadomości), które stracił w walce i które mu przywrócił Toth – czy oko Słońca. Tu mam dylemat. Ale pasowałaby mi wersja, że stracił oko intuicji (księżycowe) i włada nim energia słonecznej jurności. Ale potem je odzyskał, więc w Diable jest zapowiedź możliwości połączenia tych dwóch energii i uniknięcia samozniszczenia – to „trzecie oko”. I jeszcze jedno odniesienie – litera hebrajska oznaczająca Diabła to „ślepa źrenica”. Crowley pewnie by wiedział dokładnie o co mu chodziło, a ja zgaduję, że może być to nawiązanie do oślepienia oka Księżyca w walce z Setem, albo do nowiu, gdzie Słońce i Księżyc w koniunkcji przynoszą chwilową ciemność i można pobłądzić. Chwilowe zaślepienie, kiedy można upaść, osunąć się w przepaść.
    To co jest w tle, zwisa za Diabłem to chyba jakiś rodzaj sieci, pajęczyny. Ale nie jestem pewna. Dziwne kształty.
    Generalnie, w porównaniu z innymi taliami, ta karta jednak wydaje mi się całkiem przyjazna. I pewnie o to w tym Diable chodzi – przecież nie kusi tandetą i badziewiem, tylko tym co atrakcyjne.
  • algaria 12.08.11, 21:37
    Ja tę kartę widziałam pierwszy raz i aż mnie zszokowało skojarzenie, ale dzięki ulżyło mi, że nie tylko ja mam sprośne skojarzenia bo bałam się, że znów mam zwidy omamy i zmazy nocne wink
    A może to nie Pan tylko Satyr - on był opętany żądzą erotyczną, stary pół kozioł
    Trzecie oko to ewidentny symbol szatana
    Z za fallusem to nie las?
    a tak po za tym to miła karta
    --
    Nic nikomu nie jest dane na wieczność
  • zainteresowany1977 12.08.11, 21:40
    To i ja dopiszę kilka moich pomysłów.
    Człowiek będący w zalążku (plemnik) jest skazany na udział diabła w jego życiu. W prawej owalnej kapsule\jądrze smile środkowa górna postać stoi tej na dole na głowie a dwiema rękami jakby uniemożliwa znajdującym się w niej postaciom dostanie się wyżej i ta postać jakby była inną istotą od tych trzech mężczyzn?, ta inna postać sama patrzy na kozła, może przysłania ich oczy co ma ich mamić, że diabła nie ma, które to przekonanie jest zgubne dla tych którzy bagatelizują jego moc? Po prawej stronie karty w tej dziwnej sieci (jak neuronowa w mózgu?, poziom komórki ciała?, że diabeł drzemie w mózgu?) jest symbol zegara z dwiema wskazówkami. W lewej kapsule są kobiety i dziecko i na nich nie działa prawo grawitacji, nie mam pojęcia o co chodzi z wyłączeniem grawitacji.
    Kozioł w centralnej części to po prostu metaforyczne zobrazowanie diabła, tunel do góry który może być dla analogii penisem to może być również droga człowieka na świat w którym wiele zła? Coś tym razem tego nie łapię, trudna karta, tym bardziej że Crowley był satanistą i jeszcze na dodatek thelemistą, kompletnie nie wiem o co chodzi w thelemie.

    --
    Talia R.W.
  • zainteresowany1977 12.08.11, 22:14
    Może zegar odlicza czas do jakiegoś wydarzenia?, do wypuszczenia ich?
    W ,,jądrach" oczy które wszystko widzą, i po sześć kompletów kresek\poziomów w każdym jądrze, uwaga oczu skoncentrowana na końcach głup kresek. Zamotane.

    --
    Talia R.W.
  • mrgodot 13.08.11, 10:54
    Satyr i Pan do właściwie jedno i to samo. Podobno Pan był królem satyrów. Ale "trzecie oko" to dla mnie nie jest symbol mocy szatańskiich.
    No i nie zgodziłabym się z tym, że Crowley był satanistą. Wywodził się z Zakonu Złotego Brzasku a ta Thelema to jego szkoła, ale niewiele wiem o tym. Można poczytac w Wiki.
    Gdyby spojrzeć na tę kartę anatomicznie, to trzeba by ja odwrócić do góry nogami, ale i tak mamy spadanie w dół - niektóre postaci spadają, a inne jakoś sobie lewitują. W końcu Diabeł jest upadkiem ale chyba raczej metaforycznym. Można się wspiąć na szczyt i upaść jednocześnie. Np. upadłe anioły.
    Jeśli ta karta jest przedstawieniem stanu erekcji, to Wieża będzie ejakulacją i te nieszczęsne "plemniki" zostaną wyplute, wyrzucone w dół, albo w górę, "z siłą wodospadu" smile Zależy od punktu widzenia.
    Nie bardzo widzę ten czas w karcie. Mogą to być neurony, tylko nie wiem czy w czasach Crowleya już je znano. Ale jakieś dziwne siatki powiązań. Może te "plemniki" chcą po nich się wspinać ale nie mogą dosięgnąć.
    A swoją drogą niezły pomysł miał Crowley na tę kartę.
  • algaria 13.08.11, 13:53
    A pierścień na końcu trzonu jak w saturnie? Koziorożec to symbol materializmu
    Znalazłam takie znaczenie karty diabła : Prymitywna dzika energia wewnętrzna, ukryte pragnienia i agresja, Następstwo tłumienia swojej energii witalnej. Unikanie odpowiedzialności przez udawanie bezsilności w obliczu wewnętrznych pragnień. Uzależnienie. Obsesja. Gniew."
    Hebrajska litera przypisana karcie diabła to Ayin - "oko" - może stąd to trzecie oko na koziołku wink
    Ta siatka w tle przypomina mi skrzydła nietoperza. - symbol wampira?
    --
    Nic nikomu nie jest dane na wieczność
  • nielaik 01.12.11, 14:39
    http://multiply.com/mu/taroteca/image/45/photos/99/500x500/57.jpg/28-Minor-Discs-07.jpg?et=NFcj34GBkvtNwv3WqfJoOA&nmid=25554920
  • nielaik 01.12.11, 14:43
    Karta kojarzy mi się z zwęglonymi, prehistorycznymi paprociami. Czas w tej 7 monet, stanął w miejscu, złoże węgla czeka na odkrycie i wydobycie. Można więc na tym zarobić.
  • nielaik 01.05.12, 09:56
    http://multiply.com/mu/taroteca/image/42/photos/99/500x500/109.jpg/54-Minor-Cups-05.jpg?et=KOEL7h%2ChYuGBY6SaWidBpw&nmid=25554920
  • nielaik 01.05.12, 10:10
    Mnie najbardziej zaskakuje to, że 5 kielichów to Mars w Skorpionie. Z tego co wyczytałam, ludzie z takim marsem raczej w życiu nie zginą, radzą sobie świetnie, a ja sama znając jedną osobę z tą planetą w Skorpionie, stwierdzam, że się nie poddaje, jeżeli uważa, że ma rację, będzie walczyć do końca, nie przeszkadza jej również to, że jest sama przeciwko wielu osobom. Ciekawe co Thot miał na myśli. Roślina jej liście przypominają nerki. Kielichy nie są poprzewracane jak to bywa w innych taliach, ale tworzą gwiazdę/pentagram. Są naczyniami połączonymi ze sobą. Struktura nie wygląda na niestabilną, ani na pesymistyczną.
    Może nie jest to związane z Thotem, ale 5 kielichów czasem mnie zaskakuje. Wcale nie pokazuje osób, które są przygniecione, rozżalone, jedynie co można o nich powiedzieć w kontekście tej karty, to to, że widzą negatywne aspekty sprawy i nie mają zamiaru wskoczyć w ogień za kimś, kto ma klapki na oczach, posłusznie wykonującego polecenia kogoś, kogo do kogoś powinno się podejść bardziej krytycznie, nie wierząc we wszystko co mówi.
    Karta pokazała się jako osoba, która studzi czyjeś zapędy, radzi działać mniej emocjonalnie i bardziej samodzielnie. Jakby nie było 5 nie dają sobą rządzić, może o to chodziło w tej karcie Crwoleyowi?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.