Stanęłam na rozdrożu. Mikrobiznesik, z którego utrzymywałam się przez ostatnie jedenaście lat, przestaje przynosić dochody (trzeci miesiąc nie wyrabiam nawet na ZUS

). Zadaję sobie pytanie: co dalej? Zmienić profil działalności? Na jaki? Szukać etatu? W moim wieku i miejscu zamieszkania z góry skazane na niepowodzenie, przeprowadzka z różnych względów nie wchodzi w grę. Zagranica? Jedynego zajęcia, które tak zwany zachód oferuje Polkom, czyli niańczenia staruszków, nie jestem w stanie wykonywać z powodów zdrowotnych (boję się, że za kilka lat sama będę wymagać opieki). Poza tym za nic na świecie nie wezmę na siebie odpowiedzialności za czyjekolwiek zdrowie i życie. Czy ktoś byłby tak miły i rozłożył karty na temat: jak powinnam dalej pokierować swoją zawodową przyszłością, żeby nie musieć wybierać między czynszem a obiadem? Zrewanżuję się przepisem na conchiglie, które moja rodzina bardzo lubi. Albo na inną potrawę, jeżeli wróżący nie jada makaronu

.
--
Felicità è un bicchiere di vino con un panino.