Dodaj do ulubionych

Cyganka Algarii

12.05.13, 18:11
Znów ściągnęłam rozkład z bloga Algarii. Może nieładnie tak plagiatować, ale takie fajne są te rozkłady smile. Karty w kolejności: przeszłość - teraźniejszość - przyszłość.

1. Praca/perspektywy: rycerz mieczy - królowa mieczy - 6 pucharów.
2. Dom/potrzeby: 3 monet - 5 pucharów - 2 buław
3. Szczęście/pragnienia: paź buław - paź denarów - Kochankowie
4. Przyjaciele/wsparcie: as mieczy - król mieczy - 4 pucharów
5. Miłość/seks: 7 mieczy - 8 pucharów - 2 pucharów
6. Plany/cele: 6 mieczy - 10 pucharów - 8 buław
7. Osobista misja: 8 mieczy - Sąd - as denarów

Moja praca od pierwszego dnia była związana ze słowem i posługiwaniem się językami obcymi. Tak jest do tej pory, ale wygląda na to, że w przyszłości jej charakter się zmieni (może ktoś z dawnych znajomych coś zaproponuje? Tak mi wygląda ta 6 pucharów). W domu po okresie prosperity przyszły nieszczęścia - choroba mamy i moje niezadowolenie z powodu zrzucenia opieki nad nią na moje barki. Sytuacja się jednak unormuje, chyba przy czyjejś pomocy. Niejasne są dla mnie karty z trzeciej pozycji. Być może paziowie (zwłaszcza denarowy) mówią, że poczucie szczęścia zawsze wiązałam ze stabilizacją, bezpieczeństwem materialnym i przewidywalnością życia. W przyszłości będę musiała wybrać między dwiema wersjami szczęścia albo między jednym a drugim marzeniem. Na tak zwanych przyjaciół nigdy nie liczyłam i nie zmieni się to. Karty miłości i seksu dość wyraźnie pokazują (w 7 mieczy) romanse z żonatymi w przeszłości. W jednym przypadku - tym najważniejszym - miecze zadziałały dwustronnie, bo i ja zostałam oszukana (książę z bajki zapomniał wspomnieć o istnieniu żony). W tej chwili na żadną miłość zwyczajnie nie mam ochoty, w przyszłości rysuje się sympatyczna, przyjacielska relacja. 6 mieczy w pozycji "plany/cele" uświadomiła mi, że od kiedy dorosłam, ciągle zmieniałam otoczenie w poszukiwaniu bardziej mi odpowiadającego - liceum, kierunki studiów, miejsca pracy. W tej chwili chcę unormować sytuację rodzinną i wrócić do własnego mieszkania. Przyszłość to ruszenie z miejsca niezałatwionych spraw i nierozwiązanych problemów, intensywne działanie po okresie zastoju. Ostatnia pozycja pokazuje moją niepewność siebie i permanentny lęk w przeszłości, konieczność odrzucenia szkodliwych przekonań i ograniczeń dziś oraz dążenie do spokojnej egzystencji później. Karty czytane pionowo (przeszłość-teraźniejszość-przyszłość) pokazują najeżoną mieczami młodość, smutną teraźniejszość(5 pucharów, 8 pucharów, królowa mieczy) i trochę bardziej optymistyczną przyszłość. Wszelkie sugestie, pomysły i inne interpretacje jak zawsze mile widziane.
--
Felicità è un bicchiere di vino con un panino.
Edytor zaawansowany
  • algaria 12.05.13, 18:26
    Spokojnie - bardzo się cieszę, że korzystacie z rozkładów, które zamieszczam na swoim blogu, a jak jeszcze dodajecie miejsce "inspiracji" to ja rosnę i rosnę i puchnę z dumy - już się w fotel nie mieszczę wink
    --
    Sylwia - tarot, zapraszam na moją stronę www.sylwiatarot.type.pl
  • yool125 12.05.13, 22:10
    Rozkłady sa świetnesmile robię sobie osobiściesmile i ten zaraz tez wypróbujesmile
  • anna151sx 13.05.13, 08:12
    Tak, też widzę podobnie: w przeszłości "rzucanie sie na wszystko", ale też zbieranie doświadczeń, nauka, solidna praca - w sumie bez wsparcia, choć zapowiadało się inaczej. Były liczne rozczarowania ze strony otoczenia. To Ciebie ukształtowało jako obecną Królową mieczy. Obecnie też masz oczekiwania wobec życia, własne cele - na razie nie do zrealizowania - no i wydaje Ci się, że zostałaś sama - Król mieczy. Jednak to nie do końca jest prawdą. Ale będzie lepiej: w przyszłości masz karty pucharowe, są też Kochankowie. Sąd też jest wielce obiecującą kartą: bilans, podsumowanie - to już zrobiłaś, czas na dokonanie ważnych zmian w życiu. I one będą, poczujesz się wolna i spełniona. Jesteś pod opieką sił wyższych smile
  • baba_potwor 17.05.13, 16:58
    Dziękuję Anno. Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale ostatni tydzień był dramatyczny. Mama zapadła w śpiączkę sad. Rzeczywiście, czuję się potwornie samotna, zwłaszcza teraz, kiedy jestem sama z nieprzytomną mamą. Z tego też powodu muszę na razie odłożyć wszystkie plany. Z rozczarowaniem co do otoczenia też się zgadza. Skoro trafiłaś z przeszłością i teraźniejszością, to pewnie i co do przyszłości masz rację, więc może jest jakaś nadzieja. Jeszcze raz dziękuję.
    --
    Felicità è un bicchiere di vino con un panino.
  • anna151sx 18.05.13, 08:08
    Skoro mama jest w takim stanie, to może hospicjum i odwiedzanie jej? Rozważ to z rodzeństwem. Po dramatycznym tygodniu należy Ci się tydzień odpoczynku - uświadom im to.
  • baba_potwor 18.05.13, 09:37
    Lekarz wypisał skierowanie na oddział paliatywny szpitala. Problem w tym, że na takich oddziałach na miejsce się czeka (w hospicjach też). Kolejny - chyba nawet większy - problem to jedna z moich sióstr, upierająca się, że mamę koniecznie trzeba umieścić na takim oddziale w naszym mieście, a jeżeli nie będzie miejsc, mama ma zostać w swoim mieszkaniu (czyli na mojej głowie). Na propozycję, żeby w razie braku miejsc wybrać oddział oddalony o 30 kilometrów zareagowała zarzutem, że chcę "pozbyć się mamy". Jej zaburzenia jeszcze bardziej zatruwają mi życie niż stan mamy, bo - w przeciwieństwie do mamy - jest w stanie czynnie rzucać mi kłody pod nogi.
    --
    Felicità è un bicchiere di vino con un panino.
  • anna151sx 18.05.13, 09:40
    Wspólczuję, to ona oczywiście "pozbyła się mamy" - i odwiedziny w odległym o 30 km to dla niej problem. Z braku jej wsparcia - rozmawiaj tylko z bratem - jemu zapewne jest wszystko jedno, bo mieszka daleko.
  • leda-is-one 18.05.13, 17:56
    Babowink współczuje Ci z serca,wiele lat temu przeszłam podobną sytuacje, ja miałam trzech braci kontrolujących mnie,wiedzących lepiej itp...
    Padając na pysk,zmęczona,zasypiająca na stojąco,mama nieprzytomna,krzycząca nieludzkim głosem/nowotwór mózgu/wymyśliłam oddział paliatywny..chociaż na tydzień, bo sobie nie radziłam ze zmęczeniem i chciałam odpocząć.Tez nie było miejsc,ale lekarz przyszedł, jak poszłam ze skierowaniem, ocenił sytuacje i zlecił opiekę paliatywną w domu,czyli przychodziły pielęgniarki.założono cewnik,one go zmieniały,pomagały mi w toalecie mamy itd.Nie pamiętam już czy to było codziennie czy co drugi dzień.Faktycznie odetchnęłam i lżej mi było. Stąd wnoszę że oddziały paliatywne i hospicja maja tez pod swoja opieka pacjentów w domach,którzy z jakichś powodów nie mogą być na oddziale/jak np brak miejsca/.Mnie lekarz odradzał oddział,uzasadniał tym że świetnie sobie radze z opieka,śladów odleżyn nie ma a u unieruchomionego chorego w domu to normalne wg niego/on stwierdził że pomoc mi powinna wystarczyć i poprawić sytuacje a nie zablokuje miejsca osobie np samotnej.Tak tez było.Rozważ to,może Ciebie takie rozwiązanie tez odciąży? Siostrą się nie przejmuj- wiem że boli-ale jej to najwyżej możesz wygarnąć.Przejmowałam się jak Ty braćmi...ale już w dniu pogrzebu doszłam do wniosku ze to był błąd.Trzymam za Ciebie kciuki.Radzisz sobie już długo,poradzisz sobie i teraz ale nie słuchaj ich sugestii.Ty tez w tym jesteś ważna,mając nieprzytomnego człowieka pod opieka trzeba być czujnym a trudno być czujnym jak się nieraz na stojąco zasypiawinkŻyczę Ci siły bo cierpliwość i determinacje masz.leda

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.