Dodaj do ulubionych

Problem z interpretacja.

12.10.07, 21:48
Zapytalam, czy ex mysli o ponownym zejsciu sie ze mna?
Mialam wyciagnac jedna, dwie karty, ale wychodzily same
niejednoznaczne i teraz mam problem.
Mag,Sąd,Koło Fortuny,Umiarkowanie.

Patrzyłam na przyporzadkowanie "tak i nie" do wylosowanych przeze
mnie kart, bo pytanie było "czy" wiec moze karty chciały
odpowiedziec konkretnie jednym slowem, ale okazuje się, że każda z
wybranych przeze mnie kart to odpowiedź "nie jest jasne". Jakby
ktoraś z Was mogla spojrzec wprawionym okiem i stwierdzic co Tarot
chcial mi odpowiedziec, bo zupelnie nie wiem, a moja wiedza jest
jeszcze zbyt mala.

Dobranoc.
Edytor zaawansowany
  • ines113 12.10.07, 21:54
    owszem, mysli o tym
  • jatojato 13.10.07, 09:11
    Bardzo dziękuję. Idąc za ciosem, zapytałam jeszcze karty: skoro
    myśli, to dlaczego nic nie robi, nie podejmuje działania.

    Słońce,Diabeł,Kochankowie,Sprawiedliwość

    Słońce to dla mnie przyjaźń czyli chce się zbliżać pełniąc rolę
    dobrego kumpla, przyjaciela, Diabeł to pewna blokada, bo pamięta, że
    kiedyś już nam się nie udało, Kochankowie to jakby dokonywanie
    wyboru, zastanawianie się nad decyzją, Sprawiedliwość chce być
    uczciwy wobec siebie, chce żeby decyzja była przemyślana i rozważna.
    Co myślicie o tych kartach?
  • ines113 13.10.07, 12:14
    Po co wyciagasz az 4 karty, ktorym nie jest wyznaczone zadne
    znaczenie na jedno pytanie? Wrozenie to nie jasnowidzenie. Wyciagnij
    lepiej 3 karty , ale niech kazda odpowiada na jakies konkretne
    pytanie np. co go powstrzymuje przed powrotem, co go zacheca do
    powrotu, wynik- decyzja.
  • jatojato 13.10.07, 12:48
    Niestety już nie dopytam kart o to, bo gdy chciałam rozłożyć je
    według rozkładu który zaproponowałaś w przełożeniu pojawił się
    głupiec ( mam dwóch strażników w talii głupca i diabła, gdy się
    pokazują nie wróżę dalej, bo to taka ich odpowiedź, że nie będą
    rozmawiać ze mną na ten temat ). Może to dlatego, że już pytałam i
    odpowiedź uzyskałam, ale troche niefortunnie wlasnie losowalam bez
    podania pozycji kart, tylko chcialam otrzymac ogol. Ostatnia karta u
    mnie to zawsze takie podsumowanie. Moze jednak umialabys cos
    powiedziec na temat kart ktore wyciagnelam ?
  • ines113 13.10.07, 13:14
    Czasem lepiej nie pytac kart o cos, co jest dla nas bolesne, bo
    odpowiedz moze bys jeszcze bardziej bolesna.
    On beztrosko cieszy sie jak dziecko chwila obecna (slonce), zdradzil
    Cie i wybral inna (diabel i kochankowie). Sprawiedliwosc
    podsumowuje, ze odcial sie od Ciebie, wyrzekl sie Waszego zwiazku.
    Dletego nie wraca. Pewno sie oburzysz, ze to nieprawda. Ale jak
    myslisz , czemu stoi karta slonca? On ma za duza frajde i teraz nie
    zamierza z niej rezygnowac.
  • jatojato 13.10.07, 13:27
    Czy w tego rozkladu wynika ze jest zwiazany z kims?
  • jatojato 13.10.07, 13:28
    Czy bardziej chodzi o jakas "przygode"? I jak to odniesc do
    wczesniejszego pytania, ze mysli o powrocie, skoro teraz sie
    swietnie bawi.
  • ines113 13.10.07, 13:34
    jak mam Ci odpowiedziec na pytania skoro nie opisalas sytuacji i
    wyciagnelas karty bez zadnych znaczen, sama wiesz najlepiej jak to
    zintrpretowac. wszyscy myslimy o roznych rzeczach , ale to nie
    znaczy, ze robimy wszystko co nam do glowy przyjdzie.
  • jatojato 13.10.07, 13:37
    Teraz zaluje ze nie przyporzadkowalam konkretnych pozycji kartom.
    Moj blad.
    Sytuacja wyglada tak, ze mamy kontakt i nic mi nie wiadomo o jego
    szalenczym zyciu i zabawie, powiesz ze nie musi mi przeciez mowic o
    tym,ale widac by to bylo po nim, ze jest szczesliwy i radosny. Nie
    widze tego.
  • ines113 13.10.07, 13:46
    Przyznaje, ze sposob wyciagania kart jak i rodzaj pytan przypomina
    mi Ewe z wczesniejszych watkow. Nie chce nikogo tu o cos oskarzac,
    ale bardzo widac podobienstwo. Nie wiem, czy to zbieg okolicznosci ,
    ale moge powiedziec Ci jedno. Jesli chcesz sobie sama wyciagac karty
    i masz zaufanie do siebie w tym wzgledzie, to postaraj sie tez
    nauczyc interpretowac potem te rozklady. Nie jestem jasnowidzem i
    nie wiem, dlaczego sie rozstaliscie, jak wygladaja Wasze kontakty
    dzis itd. Jak chcesz pomocy w interpretacji, to powinnas opisac
    sytuacje i wyciagnac karty, ktorym przypisane jest konkretne
    znaczenie. Bo tak to nie ma sensu i cokolwiek ktos napisze, zawsze
    mozesz sobie z tego wyciagnac to, co Ci pasuje, a o reszcie
    powiedziec, ze to sie nie zgadza z rzeczywistoscia.
  • jatojato 13.10.07, 13:57
    Jesli mowisz o Ewie ktora zdradzil maz, to mozesz byc pewna, ze to
    nie ja. Za mloda jestem na to.
    Nie umiem Ci powiedziec dlaczego sie rozstalismy, moze po prostu
    poznalismy sie za wczesnie, ja bylam zbyt niedojrzala, zbyt
    zamknieta w sobie, mimo iz zalezalo mi nie umialam mu tego okazac, a
    on nie mial ochoty czekac co jest chyba jednoznaczne z tym, ze nie
    zalezalo mu na mnie wystarczajaco mocno. Byla masa ograniczen o
    ktorych nie chcialabym pisac na forum, ale na pewno nie to, ze on
    mial kogos, a ja rozbijalam zwiazek jego z inna kobieta.
    I masz pewnie racje, nie powinnam wrozyc sama sobie, za duze
    zaangazowanie emocjonalne powoduje, ze jestem w ogole obiektywna.
  • ines113 13.10.07, 14:25
    Wiesz , na tym forum to sie stalo niemal codziennoscia, ze jak ktos
    nie otrzyma takiej interpretacji lub wrozby, o jaka mu chodzilo, to
    zmienia nick i pyta dalej. Mysle, ze niejednemu moglo przyjsc do
    glowy to samo co mi.
    Przede wszystkim zle wyciagasz karty. W taki sposob nigdy nie
    zrozumiesz, co chca Ci powiedziec. Nie baw sie z nimi w kotka i
    myszke, zadnych zgadywanek, ma byc pytanie i odpowiedz w jednej
    karcie a nie w czterech. Zycze powodzenia.
  • jatojato 13.10.07, 14:35
    Oczywiście ja zdaję sobie z tego sprawe i rozumiem wyczulenie,
    rozumiem tez czasami nawet tych ludzi, ktorzy stajac wciaz na
    zakrecie uparcie szukaja pomocy. Czasami po prostu sa osoby troche
    slabsze, ktore kieruja sie glownie strachem. Ewą nie jestem, nie
    zdradzil mnie maz, zostawiajac mnie nie odszedl do innej. To nie to.
    Akurat tej wersji jestem pewna. Dopiero zaczynam z Tarotem, wiem ze
    ogromu rzeczy jeszcze po prostu nie wiem, nie wstydze sie do tego
    przyznac.
    Mysle nad szczegolowym rozkladem taki zobrazowalby mi wszystkie jego
    zamiary... Nie pytalabym gdyby mi na tych facecie wciaz nie
    zalezalo...
  • ines113 13.10.07, 14:58
    Niestety ja juz nie mam zrozumienia dla osob, ktore bezwzglednie
    oszukuja, zeby otrzymac np. kolejna wrozbe. Jesli by poszli do
    zawodowej wrozki i musieli za kazdy rozklad zaplacic, to by tak nie
    szukaly potwierdzenia. Naduzycia tylko dlatego, ze ktos cos daje od
    serca ,nie ma co tlumaczyc slaboscia. Takie osoby nie potrafia
    zaakceptowac tego, co im powiedza karty i szukaja tak dlugo, az
    dostana wersje, ktora je ucieszy. Jesli chcialyby te osoby byc
    uczciwe wobec samych siebie, zadalyby kolejne pytanie raczej o to,
    czemu sie tak stalo, czemu on mnie zdradzil, czy zrobilam cos nie
    tak czy tez facet ten nie zasluguje na moja uwage. Taki rozklad
    pomoglby im duzo bardziej, ale te osoby nie szukaja prawdy tylko
    potwierdzenia w kartach ich pragnien.
    A z tym pelnym rozkladem to dobry pomysl. Tylko zastanow sie, czy
    chcesz naprawde wiedziec, bo tarot to naprawde nie jest "koncert
    Zyczen", ze tak to okresle zartem.
  • jatojato 13.10.07, 15:54
    Mowiac zupelnie szczerze, ja bylam juz u wrozki, bylo to w maju.
    Bardzo konkretnie okreslila co sie stanie ze mna i z exem, bardzo
    wnikliwie przeanalizowala nas, dala wrecz gotowe recepty, ukazala
    kierunek w jakim powinnam isc, sprecyzowala przyszlosc - dodam ze
    nasza wspolna. Wizja jak najbardziej pozytywna, taka o jakiej
    marzylam, a teraz szukam sama, w swoim kartach, bo albo wrozka sie
    pomylila, albo wrozba jeszcze nie ma ochoty na sprawdzenie sie badz
    w ogole sie nie sprawdzi. Zaufalam jej, wierzylam w to co mowi,
    teraz z perspetywy - boje sie. Tymbardziej ze sama widzisz co moje
    karty mowia o "nas".
  • ines113 13.10.07, 16:17
    Zastanow sie, czy rzeczywiscie masz dobry kontakt z kartami. Czy
    sprawdza sie to co stawiasz innym, czy sprawdza sie co stawiasz
    sobie. Karty moga pokazywac Twoje obawy. Poza tym moze Ty powinnas
    pierwsza wyciagnac do niego reke, zamiast czekac na jego ruch. Czemu
    od maja nic sie nie ruszylo? Wrozka kazala Ci czekac biernie, az on
    wyjdzie z inicjatywa?
  • jatojato 13.10.07, 16:35
    Sugerowala, ze mam nie wychodzic z inicjatywa, a przynajmniej nie
    mowic mu ze cos czuje, mam byc blisko, mam sie przyjaznic i okazywac
    cieplo. Bo tego zabraklo gdy bylismy razem, wyczytala to bezblednie,
    bo ja jej nawet o tym nie mowilam. Mialam nie robic zadnych
    radykalnych krokow, po prostu - być, bo ja na dobra sprawe myslalam
    juz o zerwaniu kontaktu, jako krotkie ciecię z nadzieja ze on sie
    moze ocknie. Nie zrobilam tego bo zaufalam tej kobiecie. W chwili
    slabosci w sierpniu nawiazalam kontakt z inna tarocistka, odbyla sie
    rozmowa na gg, ktora potwierdzila wizje przyszlosci tej pierwszej.
    Mowiac i zapewniajac mnie, że bedzie dobrze. Jestem tylko
    czlowiekiem, slabym momentami, zmeczonym uczuciem ktorego nie umiem
    i pewnie nie chce sie pozbyc.
    Ta pierwsza wrozka powiedziala ze powinnam zglebiac tajniki
    ezoteryki (juz wtedy sie tym interesowalam o czym rowniez jej nie
    mowilam), ze mam ku temu predyspozycje, ze karty mnie lubia, a ja im
    wierze. Ciezko powiedziec czy moje wrozby sa sprawdzalne, zbyt
    krotko sie tym zajmuje...
  • ines113 13.10.07, 17:27
    W takiej sytuacji powinnam Ci wlasciwie doradzic, zebys jeszcze
    poczekala na wydarzenia, skoro dwie tarocistki przepowiedzialy Ci
    szczesliwe zakonczenie. Nie wiem, czy dwie wrozki moga sie tak samo
    pomylic. Oczywiscie nikt nie jest bezbledny, ale widocznie jest w
    Tobie jakas taka informacja, skoro obie ja tak samo wylapaly. Mozesz
    tak czy inaczej sprobowac sobie sama postawic rozklad. Moze ktos sie
    wypowie na ten temat, kto sam mial taka sytuacje lub slyszal o
    takiej i jak to sie skonczylo?
  • jatojato 13.10.07, 17:55
    Ta pierwsza wrozka, nie chciala okreslic ram czasowych, powiedziala
    ze wszystko przyjdzie w swoim czasie, druga okreslila pewne
    przypuszczalne daty, co prawda ich termin jeszcze nie uplynal, ale
    nie widze zadnych oznak by to co jest miedzy nami mialo szanse na
    zaciesnienie sie. Zreszta wiem sama jak trudno okreslic trafne daty
    w Tarocie.
    Z ta pierwsza konsultowala sie rowniez moja dobra kolezanka,
    przepowiednia tej pani sprawdzila sie, dodam ze byla mocno
    nieoptymistyczna... Przekazala jej fakty, choc obie wtedy nie
    moglysmy uwierzyc ze tak potocza sie jej losy, to niestety dzieje
    sie to co mowila.
    Mam duzy metlik w glowie, chcialabym wlasnie pogadac z kims kto ma
    podoba historie do mojej, dwie wrozki przekazaly pozytywne wizje,
    gdy ja siegam po karty to wlasnie pokazuja raczej smutek niz usmiech.
  • ines113 13.10.07, 19:01
    Moze jeszcze nastapi jakas niespodziewana zmiana.
    Czasem trzeba faktycznie dlugo poczekac na spelnienie sie kart.
    Dobrze byloby , jakby sie ujawnila osoba, ktora miala podobne
    doswiadczenie, to byloby Ci lzej przez sama rozmowe z taka osoba.
  • jatojato 13.10.07, 19:39
    Czekam juz bardzo dlugo. Nie spodziewalam sie tez ze mam az tyle
    sily, w sumie daje mi ja uczucie jakim go daze oraz niewatpliwie to
    czego dowiedzialam sie od Tarocistek. Tylko zwatpienie przychodzi
    coraz czesciej...
  • lavanya37 14.10.07, 07:34
    Teraz możesz zadać pytanie kartom, jaki jest powód tego "zastoju", co mozesz
    zrobić, w tej sytuacji. W maju odpowiedź, brzmiała,ze w sumie nic. Ale to było
    kilka miesiecy temu. W takich sprawach, jedna rada na to tylko jedna wskazówka.
    Jesli karty pokażą, że znów masz czekać, to przyjmij ich odpowiedź.
    --
    Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd. Leonardo da Vinci.
  • jatojato 14.10.07, 11:11
    Lavanya, dzieki za podpowiedz, moze wlasnie to sprawdze, zamiast
    drazyc juz nas bezposrednio.
    Jaki pozycje kartom pronujesz? Tak zeby rozklad byl konkretny, a nie
    ogolny.
    Moze:

    Dlaczego wrozba pani X sie nie realizuje
    Co jest powodem zastoju
    Czy mam wplyw na realizacje wrozby

    Jak sadzicie?
  • jatojato 14.10.07, 11:14
    Chociaz nie... bo w sumie pierwsza i druga pozycja mowi o tym
    samym uncertain Moze macie jakas propozycje?
  • ines113 14.10.07, 11:39
    Zrob jak Lavanya radzila.
    1.- co jest powodem zastoju, co opoznia
    2. jak potocza sie nasze relacje jesli zostawie sprawy jak sa
    3. jak potocza sie jesli wykaze inicjatywe
    4. rada - jak dzialac
    Tylko po jednej karcie na pytanie.
  • jatojato 14.10.07, 12:23
    Mam juz wynik:

    1. Co opoznia - Pustelnik
    2. Co jesli przejme inicjatywe - Sąd
    3. Co jesli nic nie zrobie - Diabeł
    4. Rada - Cesarz

    Cieżko mi interpretować... Opoznia to ze odsuwamy sie i zaglebiamy w
    siebie, izolujemy, jesli powiem to nastapi konfrontacja ( wynik jak
    dla mnie zupelnie niewiadomy ), Diabla nie rozumiem, Cesarz karty
    radza byc twarda i postawic sprawe jasno...

    Prosze pomozcie...
  • angelbell 14.10.07, 13:11
    Postawienie sprawy jasno rozstrzygnie ja niemal natychmiast (Sad),
    na dobre dla Ciebie (Sad wskazuje na odrodzenie, na przemiane
    pozytywna a takze na rozstrzygniecie sprawy tak jak zaslugujesz czy
    jak sprawa rzeczywiscie wyglada).Czy podswiadomie nie spodziewasz
    sie, ze to rozstrzygniecie jest na byc osobno??? Bo wtedy ten Diabel
    jest oczywisty...pozostawienie to dobrowolne uwiazanie sie do tej
    sprawy bez wyraznych rezultatow, zreszta raczej niekorzystne dla
    Ciebie (Diabel z natury swojej jest suma sumarum niekorzystny tak
    dlugojak dlugo pozwalasz mu zarzadzac dana sprawa a raczej
    Toba).Popatrz co masz na tej karcie.Na mojej kobieta i mezczyzna sa
    pozornymi wiezniami diabla-pozornymi poniewaz wiezy maja na nogach a
    rece wolne i w kazdej chwili moga pojsc sobie w dowolna
    strone...aha, jak sie przyjrzec to oni nie sa do diabla przywiazani
    tylko do siebie nawzajem, wiec sa dwakroc pozornymi wiezniami
    diabla.Diabel jest wyraznie ubawiony sytuacja poniewaz nie musi
    robic nic- to co sobie robia , robia sami, bedac tylko pod lekka
    inspiracja.Malo tego, na mojej karcie mezczyzna jest odwrocony jakby
    znudzony, zblazowany, a kobieta w niego wpatrzona jak w obrazek
    swiety...hmm.Tyle o wystapieniu Diabla w Twoim rozkladzie....
  • jatojato 14.10.07, 13:28
    Dziekuje.

    Tzn sądzisz ze sąd mowi o pozytywnym rozwiazaniu czy o takim jakiego
    sie spodziewam, ze on jednak mnie nie chce?

    A co myslisz o Cesarzu i Pustelniku?
  • ines113 14.10.07, 14:00
    Karty daly Ci bardzo konkretna odpowiedz i Angelbell swietnie Ci to
    opisala. Jesli nie wykazesz inicjatywy, to po prostu dalej bedziesz
    sie meczyc jak dotychczas. Jesli cos zrobisz, jest natychmiastowa
    poprawa. Rada- cesarz, zacznij dzialac w swoim interesie i aby
    osiagnac swoj cel, swoje pragnienia. Cesarz zdobywa, nie czeka az
    cos samo przyjdzie. To on jest szefem. Karty Ci mowia- bierz tego
    faceta, zanim Ci ktos go sprzatnie sprzed nosa.
    A pustelnik- to Twoja postawa dzisiejsza, to ona wszystko opoznia.
    To Ty sama przez swoj dystans i ciagle wycofywanie sie opozniasz.
    Moze on mysli, ze Ty go nie chcesz? Do dziela wiec i zgarnij go jak
    misia z polki, heheh....
  • ines113 14.10.07, 14:07
    ines113 napisała:

    > Karty Ci mowia- bierz tego
    > faceta, zanim Ci ktos go sprzatnie sprzed nosa.

    Tylko nie zrozum tego jako sugestie, ze chodzi o inna kobiete, tak
    mi sie napisalo dla podkreslenia tego, ze to wlasnie aktywnosc jest
    tu polecana. Dzialaj , bo juz dosc sie naczekalas....
  • jatojato 14.10.07, 14:14
    Tak rozumiem, kusza karty, choc ja bardzo sie obawiam.
  • jatojato 14.10.07, 14:10
    A Ines moglabys mi pomoc jeszcze w rozkladzie, ktory mi powie
    konkretnie co sie stanie, jakie wydarzenia nastapia, gdy ja przejme
    inicjatywe ? Bo nie okrywam bardzo sie boje, szczegolnie
    odepchniecia, odrzucenia, zlekcewazenia...
    I na dobra sprawe, ja nie wiem jak sie zdobywa faceta... wink
  • ines113 14.10.07, 15:14
    Ale po co masz rozkladac na to pytanie, skoro przed chwila
    rozlozylas? Nie stawia sie 2 razy na to samo. Odpowiedz byla- sad.
    Sad to poprawa , odrodzenie, to piekna karta i dodatkowo cesarz mowi-
    dzialaj. A jesli chcesz wiedziec, co sie stanie, jak nie zrobisz
    nic, to przeczytaj jeszcze raz interpretacje Angelbell. Ona Ci to
    wyraznie napisala.
    Rozumiem, ze bardzo przejelas sie rada wrozek, az za bardzo moze. A
    jesli on juz wczesniej dawal Ci sygnaly, ze jest juz gotow na jakas
    zmiane stosunkow miedzy Wami, a Ty tego nie dostrzeglas, tak bardzo
    skupilas sie, zeby mu sie nie narzucac?
    Nie chodzi o wielkie zdobywanie. Badz po prostu w koncu soba, nie
    ukrywaj swoich uczuc, okaz mu wiecej ciepla, zainteresowania,
    zaproponuj mu jakies wspolne wyjscie do kina czy na kawe? Wykaz
    jakakolwiek inicjatywe. Koniec z postawa pustelnika. To wystarczy.
    Sad zapowiada, ze on przyjmie to bardzo chetnie. I miedzy Wami w
    koncu zacznie sie cos dziac.
  • ines113 14.10.07, 15:38
    I jeszcze jedno przychodzi mi do glowy. Przypomnij sobie poprzedni
    rozklad, ktory zakladal Twoja bezczynnosc jak dotychczas. Jako
    przyszlosc stala karta glupca i kaplanka.
    Moze to znaczyc, ze przez Twoja "glupote" pojawi sie wplyw drugiej
    kobiety, bo przeciez facet nie bedzie w nieskonczonosc sam, jak Ty
    okazujesz mu obojetnosc, to w koncu rozejrzy sie za inna kobieta.
    Kazdy by tak zrobil. Jednoczesnie papiezyca moze symbolizowac
    Ciebie, osobe skrywajaca swe uczucie, zyjaca platoniczna miloscia i
    unieszczesliwiajaca sie w ten sposob.
    W tym rozkladzie stoi diabel, a to moze byc potwierdzeniem, ze on
    zdecyduje sie na inna, jesli dalej bedziesz tak postepowac jak
    dotychczas. Diabel moze oznaczac, ze poczujesz sie "zdradzona". Poza
    tym Angelbell ma racje, ze wiezy diabelskie sa specjalnie malowane
    tak, zeby bylo wiadc, ze jakby czlowiek chcial, to sam moze je sobie
    sciagnac. Z wlasnej woli tkwi w sytuacji diabla, w toksycznym
    ukladzie. Musisz sama sciagnac te kajdany swego strachu, albo
    zrezygnowac z tego faceta i go zapomniec, bo to nie ma sensu.
    I wiesz co? Chyba lepiej, zeby facet odtracil niz cale zycie zyc w
    zludzeniach i niepewnosci. Ale nie obawiaj sie, stala karta sadu,
    wiec problem tkwi w braku Twojej odwagi. Ale zrob cos w koncu, bo
    stracisz szanse bycia z nim. Pozdrawiam.
  • jatojato 14.10.07, 15:39
    Ines bo wiesz o czym mysle, o tych kartach ktore padly na pytanie
    czemu on nie dziela i o tym co mi o nich napisalas, wizja - grozna !

    Bedac w mojej sytuacji na pewno kazdy mialby watpliwosci, ja jestem
    od niego 7 lat mlodsza, to juz dorosly facet z wizja wlasnej rodziny
    w tle, on wtedy myslal ze ja nie jestem gotowa, ze nie dojrzalam, ze
    nie traktuje go serio, a moze bardziej nie tak przyszlosciowo jakby
    on chcial. Nie okazywalam tyle ciepla ile powinnam, nie umialam z
    nim rozmawiac. Byla masa bledow, ktore widze. W dodatku nas łaczy
    praca! Ograniczenie ktore jest bardzo trudne do przeskoczenia, a i
    on zajmuje stanowisko wyzsze od mojego. Nie chce sie tlumaczyc, ale
    bardzo mi ciezko sie odnalezc w tej sytuacji, a tym bardziej
    podejmowac dziala, boje sie.

    W dodatku zlamalam noge i siedze kolkiem w domu, ale jutro juz
    zdejmuja uff wink
  • lavanya37 14.10.07, 15:51
    >Bo nie ukrywam bardzo sie boje, szczegolnie
    >odepchniecia, odrzucenia, zlekcewazenia...
    >I na dobra sprawe, ja nie wiem jak sie zdobywa faceta...

    I to jest ten Pustelnik. Lęk przed odrzuceniem,śmiesznością, brak doświadczenia
    w tej sprawie - To Twoje myśli. Pustelnik też oznacza osoby, ktorych rady
    przyjęlaś jak "święte słowa". Pustelnik, to zamknięcie sie do środka, wyciszenie
    emocji i "zamrozenie uczuć". Odczuwam tę kartę jako mówiącą Tobie.

    Ale pisałaś,ze tarocistki mówiły o cieple, a Pustelnik nie jest taki.

    Cesarz, nie jest Rydwanem, czyli nie mowi: "jazda zdobywać", ale jest pewny
    siebie, wie czego chce i mówi o tym, nie chowa się w sobie. To też racjonalista.
    Zajmuje jasne stanowisko - i to jest rada dla Ciebie. Zajmij jasne stanowisko,
    nie zamykaj się w sobie, skonfrontuj się jego zdaniem, odrzuć niepotrzebne
    obawy. Nadmiar emocji też nie jest wskazany, jedynie pewność siebie.
    --
    Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd. Leonardo da Vinci.
  • angelbell 14.10.07, 15:36
    Wedlug mnie Sad mowi o ostatecznym rozwiazaniu, nieodwolalnym i
    niezmiennym pozniej...czyli jest korzystny zawsze.Jasne ze czasem to
    znaczy rozstrzygniecie na razem a czasem na osobno, zas zawsze jest
    to sprawa jasna i nie ma gdybania, takze czas niczego nie
    zmienilby.Pustelnik mowi jak dla mnie o dumaniu,analizowaniu,
    teoretyzowaniu i niedzialaniu...w tej sekwencji zrozumialy bo sygnal
    tu taki ze cokolwiek sie zdarzy jest faktycznie rozwiazaniem
    ostatecznym i nie ma nic wspolnego z czasem juz.Tyle, ze inicjatywa
    twoja wyjasni a brak inicjatywy niczego nie zmieni a jedynie cie
    umorduje (Diabel).Cesarz zas to czlek czynu, ktory mysli logicznie,
    z sensem i takoz dziala, a juz na pewno nie czuje sie niewolnikiem
    Diabla.Ten rozklad radzi najwyrazniej rozstrzygnac sprawe raz na
    amen i tyle....a ze nie podaje gwarancji? Coz, niektore rzeczy
    musimy przepracowac "na zywca" bez zabezpieczen, linek ratunkowych i
    gwarancji bo taka nauka to zadna nauka kiedy wiesz ze tyleczka sobie
    nie potluczesz bo poduszeczka chroni. No nie ma tak dobrze, albo
    wczesniej zdawalo sie tobie czy wam ze nie ma sily , musi cudnie
    byc, albo ktos tu nie patrzyl na wspolne korzysci a jedynie na
    wlasne. Sad Ostateczny rozstrzygnie, albo zycie rozstrzygnie
    (Diabel), niemniej rozstrzygniecie bedzie takie samo, twoje koszta
    zas moga roznie wypasc...
  • ines113 14.10.07, 15:40
    Biorac pod uwage wczesniejsze wrozby tarocistek, moze jednak mozna
    miec nadzieje na szczesliwe rozwiazanie.
  • jatojato 14.10.07, 15:47
    Wlasnie o to chodzi, ze ten sad jest taki dwuznaczny, ze moze wynik
    bedzie pozytywny, a moze jednak mnie odrzuci. I ja sie tego drugiego
    boje! To dla mnie niejako pewne upokorzenie i zbicie poczucia
    wlasnej wartosci do zera.
    Moze stad sie wziela chec "podgladania" co bedzie dalej...
  • jatojato 14.10.07, 15:54
    Tak macie racje... zmrozilam uczucia i wcale nie jestem w stosunku
    niego ciepla, ale ja mu tego nie umiem okazac, bo wlasnie jak
    pustelnik boje sie ze on to wysmieje, odrzuci. Ja jestem dla niego
    mila - co najwyzej, a uczucia schowane gdzies gleboko w kieszeni.

    Nie moge uwierzyc, ze ten rozklad jest az tak wymowny.
  • lavanya37 14.10.07, 15:55
    Przeczytaj co napisałam wyżejsmile
    --
    Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd. Leonardo da Vinci.
  • jatojato 14.10.07, 16:01
    Lavanya tak, przeczytalam, masz racje, 100% racji.

    Tak to wlasnie wyglada, a ja nie wiem jak to zmienic... Chcialabym
    byc taka konkretna jak Cesarz ktory sie nie boi, jest twardy i wie
    czego chce i odwazny, przede wszystkim odwagi mi brak.
    Moze gdybym postapila tak jak mowila mi ta pierwsza wrozka - ktora
    wrecz kazala byc blisko i zarazac cieplem to moze juz bylby moj, a
    ja teraz analizujac widze, ze sama siebie oszukiwalam ze realizuje
    rady ktore ona mi przekazala, a nie robilam tego.
  • angelbell 14.10.07, 16:18
    jatojato napisała:
    > Wlasnie o to chodzi, ze ten sad jest taki dwuznaczny, ze moze
    wynik
    > bedzie pozytywny, a moze jednak mnie odrzuci. I ja sie tego
    drugiego
    > boje! To dla mnie niejako pewne upokorzenie i zbicie poczucia
    > wlasnej wartosci do zera.

    Noo wlasnie...ty sie obawiasz, ty nie chcesz przykrosci...hmm,
    wczesniej nie myslalas jakos czy jemu nie jest tak samo wlasnie.Moze
    to i dobra lekcja jest.Teraz rozumiem dlaczego karty nie daja ci
    bardzo jasnej wizji rezultatu...na zasadzie:jak Kuba Bogu, tak Bog
    Kubie... .Teraz wiesz juz jak czuje sie czlowiek kiedy jest na
    dystans trzymany i nie ma zadnego punktu realnego zaczepienia by
    miec w miare jasnosc sytuacji.Nie musze ci tego tlumaczyc, ale
    przyjrzyj ty sie jednak, zebys ktorys raz tego samego nie
    zrobila...przeczytalam ze wrozka mowila ci co robic a ty i tak
    swoje, hmm, nie tak milosc wyglada, w kazdym razie milosc
    dorosla.Teraz chcialabys go wziac ale on na tyle jest twoj ile z
    siebie dalas wczesniej.I tego chyba sie boisz, boisz sie zobaczyc
    skutki wlasnego postepowania z nim, moze i slusznie.Zawsze
    powinnismy miec swiadomosc ze co dajemy to i dostajemy. Nie bede sie
    bawila w mdle pocieszanki bo nie ma sensu, jak cos zauwazam to mowie
    wprost.Jak pomyslisz ile dalas mu tego czego potrzebowal to mniej
    wiecej bedziesz wiedziala jak bardzo jest twoj/nie twoj.
  • angelbell 14.10.07, 16:04
    Taa...siedzac pod znakiem Diabla ulega sie zludom, pokusom,
    obietnicom, mrzonkom...Diabel wiele obiecuje, kusi i uwodzi, ale
    niczego potem nie daje.Sad Ostateczny to takze karta Boskiej
    Opatrznosci, Vox Dei.Orzeka i realizuje nieodwolalnie, ostatecznie,
    sumujac to co osadza i dziala sprawiedliwie, choc nie zawsze w imie
    doraznej korzysci.W kazdym razie wybor jest twoj-vox dei? vox
    diaboli??? Hmm...
  • lavanya37 14.10.07, 16:13
    I tu i we wczesniejszych postach zgadzam się z waszym spojrzeniem. Sąd rozsądzi.
    Ukaże prawdę i realia. Z korzyścią dla obu stron.
    --
    Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd. Leonardo da Vinci.
  • jatojato 14.10.07, 16:19
    A czy mogłabym prosić którąś z Was o wyciągniecie jednej, dwóch kart
    na to jaki bedzie osąd sądu ? Jaki werdykt ?
    Jaka nasza przyszlosc, razem czy jednak osobno?

    Bardzo bede wdzieczna i na pewno wysle zaplate na maila. Nie chce
    juz pytac o to moich kart.
    Bardzo prosze.
  • angelbell 14.10.07, 16:39
    Przeczytaj wszystko uwaznie bo chyba nie chcesz czegos przyjac do
    wiadomosci....zdziwilabym sie gdyby ktoras z dziewczyn chciala tu
    cos jeszcze dopowiadac-sprawa jasna jest jak slonce w zenicie...
  • angelbell 14.10.07, 16:41
    TWOJ wybor i TWOJE ryzyko.Wez to wreszcie na powaznie...Karty sa
    madre, nie wyreczaja, podaja potrzebna wiedze, zaznaczam:potrzebna.
  • jatojato 14.10.07, 16:42
    Jasne jest dla mnie to ze powinna zaczac dzialac.

    To co stanie sie po sądzie - tajemnica, chyba ze ja jakos nie tak to
    widze ?
  • lavanya37 14.10.07, 16:53
    Nie ma się co baćsmile Poczytaj to co już zostało napisane. Nawet najbardziej
    optymistyczna wrozba obwarowana lekiem i niepewnością cudów nie zdziała.
    Sąd mówi,ze krzywdy sobie nie zrobisz. Ale możesz nic nie robić, wtedy ten
    Diaboli - czyli lęki i strach, będzie nadal. Nadal ciemność sytuacji.
    --
    Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd. Leonardo da Vinci.
  • lavanya37 14.10.07, 16:55
    I jeszcze tak mi przyszlo do głowy pytanie: Czy jest co "psuć" w obecnej
    sytuacji? To tylko tak, do przemyślenia.
    --
    Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd. Leonardo da Vinci.
  • angelbell 14.10.07, 16:54
    NO raczej napisalysmy bardzo jasno, konkretnie i na temat, nie
    rozumiem jak mozna widziec nie tak...
  • angelbell 14.10.07, 17:01
    Wiecie co mnie sie tak nasunelo? Opatrznosc Boska jest jak liberalny
    szef, pozwala nam pracowac tak jak my sami chcemy, do niczego nas
    nie zmusza, ale kiedy zglaszamy sie po wyplate, dostajemy dokladnie
    wedlug swojej pracy i o tym lepiej jest pamietac zanim czas wyplaty
    przychodzi.
    Niewinni bez lęku idą na sąd...kurcze, cos w tym jest
    Ok, nie calkiem to po linii watku ale bardzo a'propos...
  • jatojato 14.10.07, 17:05
    Angelbell ale Ty mnie twardo traktujesz wink

    Powiem Wam cos jeszcze, ja gdy my sie rozstawalismy bardzo sie
    uzewnetrznilam ( to byla dawno temu ) bylam bardzo miekka i otwarcie
    przekazalam mu ze ogromnie mi na nim zalezalo nie chodzi o sceny,
    histerie, placze itp bardziej o to, ze naprawde chcialam zeby on byl
    swiadomy tego co ja poczulam.
    Jego brak reakcji na to wyznanie, skutecznie teraz paralizuje mnie
    przed dzialaniem. Kreuje sobie rozne scenariusze w glowie, ktore to
    poteguja.

  • jatojato 14.10.07, 17:07
    Angelbell czyli ja jeszcze nie jestem gotowa na ten sad...
  • angelbell 14.10.07, 17:18
    jatojato napisała:

    > Angelbell czyli ja jeszcze nie jestem gotowa na ten sad...

    Ty to rzeklas, sytuacja sie i tak nie wyjasni sama, wiec co
    postanowisz to i zrobisz.
  • angelbell 14.10.07, 17:11
    Twardo? Hmm,zycie jest twardsze.A na powaznie, do tanga trzeba
    dwojga i zawsze jest dwoje platnikow boskich rachunkow.Sad
    Ostateczny nie Ciebie osadza a Was oboje w tej sprawie i werdykt
    jest dla dwojga oraz wedlug tego co jest korzystne dla Was dwojga
  • jatojato 14.10.07, 17:13
    Tylko czemu ja nie moge poznac tego przypuszczalnego werdyktu ?
  • angelbell 14.10.07, 17:22
    O 16:18 napisalam Ci dlaczego, a przynajmniej tak uwazam z tego co
    tu sie narysowalo...
  • jatojato 14.10.07, 17:33
    Angelbell,

    wiesz, to nie tak ze ja nic nie daje od siebie, ze trzymam na
    dystans, ze jestem oschla, niemila, olewcza, zbywajaca w stosunku do
    niego! Gdy tylko moge zawsze mu pomagam, zawsze wyslucham, nigdy nie
    odtracam i nie zbywam. Naprawde nie jestem taka okropna... Jedyne
    czego jestem pewna to to, ze moze jestem zachowawcza i niewylewna w
    stosunku do niego. Tylko tak wspolna praca to ograniczenie, ktore
    nas wtedy (gdy sie spotykalismy) bardzo paralizowalo, Drogie Panie
    ja sobie tego nie wymyslalam, nie jest wariatka, ale to nie jest
    taka sobie zwykla sprawa i banalnie prosta. Gdyby tak bylo, nie
    mialabym zadnych watpliwosci...
  • angelbell 14.10.07, 17:39
    jatojato napisała:

    > Angelbell,
    >
    > wiesz, to nie tak ze ja nic nie daje od siebie, ze trzymam na
    > dystans, ze jestem oschla, niemila, olewcza, zbywajaca w stosunku
    do
    > niego! Gdy tylko moge zawsze mu pomagam, zawsze wyslucham, nigdy
    nie
    > odtracam i nie zbywam. Naprawde nie jestem taka okropna..

    Rany!!! A czy ja to napisalam???? On chyba wobec Ciebie tez taki
    wlasnie obecnie nie jest, prawda? Ja tylko napisalam ze co dajemy to
    dostajemy ale kiedy to nas dotyka, czujemy bardziej...
  • jatojato 14.10.07, 17:44
    On jesteś różny, bardzo zmienny. Ktoś kto nie daje mi punktu
    zaczepienia by mieć odwagę do działania smile.
    Poza tym to człowiek bardzo lubiący kobiety, tzn nie chodzi tu o to,
    że taki zabawowy, że podrywacz, ale bardzo bezpośredni, lubiany
    przez baby. Taki ktoś kto w moim odczuciu nie boi się zrobić
    pierwszego kroku, jesli go chce - ale moze tez moje urojenia i tylko
    moje myśli ? Nie mam pojęcia.
  • lavanya37 14.10.07, 17:16
    Pewnie dziewczynysmile
    Trudne to do przyjęcia, ale gdyby czlowiek mógł czasem wrócić do przeszłosci i
    coś zmienić, z pewnością zmieniłby swoje wybory, gdyby już poczuł tę wypłatę na
    swojej skórze. Ale tak łatwo nie ma. W końcu doświadczenie zyciowe zbieramy
    każdego dnia i nikt reklamacji nie uwzglednia.
    Ech, my kobietysmile

    --
    Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd. Leonardo da Vinci.
  • angelbell 14.10.07, 17:50
    lavanya37 napisała:

    > Pewnie dziewczynysmile
    > Trudne to do przyjęcia, ale gdyby czlowiek mógł czasem wrócić do
    przeszłosci i
    > coś zmienić, z pewnością zmieniłby swoje wybory, gdyby już poczuł
    tę wypłatę na
    > swojej skórze. Ale tak łatwo nie ma. W końcu doświadczenie zyciowe
    zbieramy
    > każdego dnia i nikt reklamacji nie uwzglednia.

    Taa...wlasnie...nic dodac , nic ujac...tyle ze z reguly dowiadujemy
    sie pozniej cosmy sobie uwarzyli na wieczerze.Rada: rozwaznym byc
    kucharzem i gotowac tak, zeby wiedzec ze sie to bez strachu potem
    skonsumuje hehe.Taa...qrcze jakie to...proste(?)
  • jatojato 14.10.07, 18:19
    Zapytałam jeszcze o jedna sprawe karty.

    Dokładnie pytanie brzmiało tak:

    Czy on mysli, ze ja już go nie chce, ze zakonczyłam juz to co bylo
    kiedys miedzy nami ?

    Rydwan
    Sąd

    Co myslicie o tym ?
  • angelbell 14.10.07, 18:28
    rydwan-droga, bieg sprawy, Sad-wyjasnienie.Oj widzisz, nie ma sensu
    wiecej pytac.Zalozyl raczej ze czas to wyjasni czy sie wyjasni...Tak
    czy tak konczy sie Sadem.A pytanie zadalas tak, z mozna kombinowac w
    kazda strone.To juz trza bylo pytac co zrobi jak ty sie okreslisz
    wyraznie.A w ogole uwazam ze nie ma sensu tego mielic w kazda strone
    bo ci karty beda rozne rzeczy mowily...gdybym to ja zapytala w
    analogicznej sytuacji, te 2 karty potraktowalabym jako odpowiedz
    Tarota ptsuspicious nie dumaj i nie pytaj, idz i sama sie dowiedz co
    mysli.Bo Sad wczesniej mowil juz ze wyjasni sie natychmiast sprawa
    raz a konkretnie.Nie da sie zycia przezyc w kartach ani nauczyc sie
    plywac z ksiazki.
  • jatojato 14.10.07, 18:32
    Angelbell, ja jestem w zyciu dosc odwazna, nie boje sie ryzyka,
    tylko z tym Panem to ja mam dylemat, oj mam smile.

    Dziekuje Wam, poswiecilyscie mi mase czasu, cenne dla mnie.
    smile

    Pozdrawiam.
  • lavanya37 14.10.07, 19:53
    Powodzeniasmile
    --
    Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd. Leonardo da Vinci.
  • ines113 14.10.07, 19:59
    A ja bym popatrzyla na to mimo wszystko optymistycznie kierujac sie
    prognozami tarocistek.
  • lavanya37 14.10.07, 20:01
    Wydaje mi się,że to co napisałyśmy jest optymistycznesmile Kobieta pozbedzie się
    niepewnoscismile
    --
    Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd. Leonardo da Vinci.
  • angelbell 14.10.07, 20:17
    Jest big_grin
  • jatojato 14.10.07, 20:24
    Niepewnosci sie pozbede, ale jak uslysze "nie" to nie wiem jak to
    zniose. Zreszta nie mam zamiaru tego zalatwic metoda "mlotka", bo na
    pewno juz nic mu nie wyznam otwarcie...za duzo mnie to wtedy
    kosztowalo, a teraz nie mam sily na powtorke.
  • ines113 14.10.07, 22:46
    Mam tylko jedna prosbe do Ciebie, popatrz ile odpowiedzi wywolala
    tuataj Twoja sytuacja. Wszyscy sie wlaczyli i chcieli pomoc w miare
    mozliwosci. Prosba jest taka, zebys sie jeszcze odezwala, jak juz
    sie odwazysz i napisala , jak sie sprawa potoczyla. Wszyscy trzymamy
    za Ciebie kciuki. Zycze powodzenia i pozdrawiam.
  • jatojato 15.10.07, 15:05
    Oczywiscie ze napisze, jesli cos sie wyjasni, w jedna badz druga
    strone, dzieki za Wasza pomoc!!!

    Pozbylam sie gipsu, co za ulga big_grin

    Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka