Dodaj do ulubionych

Inspirujące Idee - Interpretacja kart.

09.04.08, 21:24
Witam drogie Forumowiczki oraz Podczytujących.

Chciałbym na tym forum stworzyć coś od siebie, to czy będzie to miało szansę
zaistnienia zależy od wielu rzeczy, m.in. od ilości wolnego czasu, oraz ilości
mojej wiedzy, którą będę mógł się w miarę przystępny sposób podzielić.

Już na wstępie chciałbym coś powiedzieć Podczytującym: Nie bójcie się prostych
pytań, oraz tego, że możecie popełniać błędy. Wszyscy wiemy, że niema nauki
bez błędów. Wraz z pojawianiem się błędów rodzą się w nas pytania, jest to
całkiem normalne i zrozumiałe. Możecie być pewni, że znajdzie się ktoś kto
postara się udzielić odpowiedzi na wasze pytania. Prawdą jest to, że czekanie
aż ktoś inny zada za was pytanie jedynie opóźnia waszą drogę - jeśli jednak
właśnie tego potrzebujecie, zwolnienia na chwilę - nikt was nie zmusza.
Podejmijcie decyzję, jeśli jesteście gotowi by dołączyć się do nas z wielką
radością przywitamy was i będziemy wspierać wiedzą.

Czym w ogóle mają być inspirujące idee? Sami dobrze wiemy że wraz z nauką
nadchodzi czas, kiedy coś w nas mówi stop. Czujemy opór wiedzy, a nasza głowa
jest jak balon - napompowana do maksimum. W takim momencie należy odłożyć
naukę i odpocząć. Czy oznacza to, że nasze karty muszą iść do szuflady? Mamy
przestać z nimi pracować? - Raczej nie.

W tym miejscu chcę pokazać wam jeden z moich punktów widzenia tarota.
Oczywiście - zapraszam do dyskusji, jeżeli uznacie, że w mojej wypowiedzi
znajdują się błędy lub źle sprecyzowane informacje - proszę mnie poprawiać.
Aby można było zrozumieć całą ideę jaka zrodziła się we mnie musicie
zrozumieć, że ja sam nie jestem osobą, która pracuje z tarotem od xx lat. Z
kartami mam do czynienia zaledwie 2 lata z dużymi przerwami. Przyznaję -
pamiętam frustrację jaka pojawiała się we mnie na początku tej drogi. Kiedy to
siedziałem z książką i wiedza podawana przez znane osobistości zupełnie nie
chciała wchodzić do głowy. Pojawiały się również rozpaczliwe próby
interpretowania z książką - "w ramach nauki", efekt tych prób był wręcz
porażający - aż płakać się chciało wink

Dzisiaj o wiele łatwiej przychodzi mi interpretowanie kart. Staram się również
pisać pełne, rozbudowane - mające ręce i nogi interpretacje. Na tym forum
dostrzegłem kilka osób od których ja sam mogę czerpać garściami. Ich wiedza i
doświadczenie w ramach tarota znacznie przewyższają moje. Jednak nie sztuką
jest tylko brać, zwłaszcza kiedy wiem, że mogę coś w zamian dać. Właśnie
dlatego powstał ten wątek. Zapraszam was do poświęcenia tych kilku minut na
przeczytanie tego posta do końca - jedno jest pewne, nie będzie to czas stracony.

Pierwszą rzeczą jaką chcę poruszyć jest "grobowa atmosfera" kart. Początkujący
bardzo często odnoszą się do tarota z wielkim szacunkiem - to bardzo dobrze.
Szacunek do Tarota należy mieć, tak samo jak i do siebie. Chcę jednak
rozchmurzyć atmosferę, odłóżcie na chwilę stawianie rozkładów na przykre dla
was i innych pytania. Nasza nauka wcale nie musi koncentrować się na przykrych
rzeczach. Pamiętajmy, że karty równie dobrze mogą odpowiadać na przyjemne dla
nas pytania. Raz na jakiś czas, zamiast pytać o nasze relacje z partnerem/ką
zapytajmy np. Jakiego rodzaju muzyka wprawi nas w lepszy nastrój? - Wbrew
pozorom nie jest to łatwe pytanie, a jednak warte zadania. Kiedy pojawią się
karty, które naszym zdaniem na pewno nie będą pokazywały muzyki jaka poprawi
nasz nastrój będziemy mieli okazję dostrzec to, że karty czasami mówią: "nie
rób tego-".

Kiedy czujemy się zmęczeni pracą z tarotem. Wyczerpani po trudnym rozkładzie,
a chcemy jeszcze pobyć z kartami - weźmy je do rąk i zamknijmy oczy. Zróbmy to
z radością. Pamiętajmy że dobry rzeźbiarz cieszy się kiedy może tworzyć - on
wie, że bez narzędzi niczego nie zrobi. Ta wiedza pomaga mu przeznaczyć
odpowiednią ilość czasu na dbanie o swoje narzędzia. Tarot jest naszym
narzędziem do komunikacji z nad/podświadomością, poświęćmy mu więc czas przed
i po rozkładzie. Róbmy to zawsze kiedy czujemy taką potrzebę. Osobiście w
"byciu z kartami" posuwam się dalej. Potrafię przesuwać palcami po obrazach
próbując poczuć teksturę, wącham, przykładam do czoła - robię wszystko co
czuję, że w danej chwili powinienem zrobić. Może to brzmieć dziwnie, daje
jednak zaskakujące efekty. Dbając o swoje karty nawiązujemy z nimi bliższą
więź, przekazujemy im swoją energię a to pomaga nam w dalszej pracy z
kartami(również w interpretacjach).

Wielu z nas - początkujących ma ten sam problem. Książki podają po 50 znaczeń
dla jednej karty, a czasami i tak nie można wybrać tego jednego. W naszej
głowie pojawia się mętlik. Nasze interpretacje wyglądają jak przepisana
książka: karta - kilka znaczeń. Brakuje w nich duszy. Co zrobić by nasze
interpretacje się zmieniły i stały się pełne? Nie znam jednoznacznej
odpowiedzi, mogę spróbować jednak was do tego troszkę przybliżyć.
Odłóżcie na chwilę mądre książki i zapomnijcie co było w nich napisane.
Weźcie swoje karty tak jak robiliście to za pierwszym razem... z tą nutką
mistycyzmu? Przez chwile porzućcie dorosłość i cały jej ciężar. Popatrzcie na
swoje karty tak jak dziecko patrzy na coś interesującego. Wchłaniajcie każdy
ich najdrobniejszy szczegół. Patrzcie na każdy symbol, nawet najdrobniejszy.
Patrzcie na barwy. Pozwólcie sobie stworzyć z tego oglądania bajkę - za każdym
razem będzie inna. Dlaczego bajka? Bo właśnie ona jest jak nasze życie, można
napisać miliardy różnych bajek - a każda z nich będzie czyimś życiem. Ilekroć
przetasujecie talię - bajka będzie inna.

Kolejną ciekawą formą nauki, będzie przypisywanie pewnych odczuć obrazkom. Czy
potraficie poczuć wiatr owiewający głupca? Czy staliście kiedyś na szczycie
góry z rozpostartymi ramionami? Pamiętacie to uczucie? On robi krok w przepaść
by móc poczuć pełnie tej wolności.
Poszukajcie własnych odczuć powiązanych z kartami, pozwólcie sobie zagłębić
się w tym. Poczujcie historię karty, wróćcie pamięcią do tych chwil i cieszcie
się nimi wraz z kartami. Właśnie nawiązujecie pewne więzi z każdą z kart - czy
to nie piękne?

Osobiście mam pewną technikę interpretowania kart tarota, używam jej od czasu
do czasu - w specjalnych okolicznościach.
Polega ona na zupełnym wyciszeniu siebie. Pozostawieniu własnych emocji daleko
w tyle - w ciszy. Pozwalam bym stał się jak lustro wody, która wypełnia misę
do wróżenia. Biorę kartę do rąk i pozwalam jej być. Z czasem karta przeradza
się w kroplę, która uderza w wodę i tworzy falę - emocję. Tę właśnie emocję
zapisuje. Główną trudnością w tej metodzie jest zachowanie tak głębokiego
spokoju by nic nie zmąciło wody którą jesteśmy bo przecież nie dostrzeżemy
jednej kropli na wzburzonym morzu.

Boicie się fantazjowania w waszych interpretacjach? Robienia sobie złudnej
nadziei? Ale czy na prawdę wolicie rzucać jedynie suche fakty? Formułki
książkowe? Domyślam się, że nie. Kiedy interpretacja nie przychodzi wam łatwo
- pozwólcie sobie na chwilkę wyobraźni, z czasem zauważycie, że wasza historia
zaczyna żyć własnym życiem. Wasza wyobraźnia nie jest już potrzebna by ją
tworzyć - ona tworzy się sama na podstawie kart. Zapewniam was - będziecie
zaskoczeni trafnością tych właśnie historii.
Kiedy jednak nie macie pewności odnośnie prawidłowości tak stworzonej
interpretacji - zapiszcie ją i zostawcie samej sobie. Przyjrzyjcie się jej pod
wieczór, następnego dnia rano itd. Jeśli będziecie mieli wrażenie, że to
jedynie fantazja - cóż na początku tak bywa. Nie zdziwcie się jednak jeśli
prawdziwość "zmyślonej" historii zwali was z nóg.

Ze szczerymi podziękowaniami dla Administratorki - za danie początku temu
forum oraz wam drogie Moderatorki, za lampionik wiedzy, który nie gaśnie w
mroku smutków i zwątpień.

Chylący czoła,
Oktawiusz.
Edytor zaawansowany
  • ines113 09.04.08, 22:59
    Zgadzam sie Oktawiuszu, ze czym innym jest szacunek do Tarota, a
    czym innym paralizujacy strach czy ten zle rozumiany szacunek od
    ktorego ktos czuje sie, jakby kij polknal. I wtedy ma "grobowa
    atmosfere". Nie mozna czegos pokochac,czego sie boimy. A gdy nie
    kochamy, to nie ma mowy o wkladaniu w czegos duszy i serca, wiec
    pozostaja suche , ksiazkowe interpretacje bez zycia.
    Z Tarotem jest jak z tancem. Trzeba sobie pozwolic na odrobine
    swobody i dac sie poniesc muzyce czyli uczuciom, ktore pojawiaja sie
    przy odbiorze obrazow.
    Nie mowie tu o emocjach, ktore odczuwamy na mysl o sprawach, o ktore
    pytamy, ale o uczuciach powstajacych tylko na widok kart.
    Chociaz ja nigdy do konca nie odstawiam zdrowego rozsadku na boczny
    tor, bo zycie to nie karty, karty to jedynie odbicie realiow w
    obrazach, wiec zeby za duzo nie odbiec w swiat imaginacji, jedna
    noga zawsze staram sie stac na ziemi (oczywiscie nie doslowniebig_grin).
    Mysle Oktawiuszu , ze dajesz z siebie bardzo wiele na tym forum i
    niejednej osobie juz pomogles i podoba mi sie to, ze nie chcesz
    ludziom lowic ryb, tylko nauczyc ich wedkowania. Czasem szczegolowa
    interpretacja -zamiast komus pomoc- szkodzi jedynie, bo nie naklania
    go do wlasnych poszukiwan odpowiedzi, bo po co skoro ktos moze mu ja
    podac na tacy. W ten sposob nie mozna rozwijac wlasnej intuicji.




  • angelbell 10.04.08, 09:52
    Z wielka przyjemnoscia wlaczam sie do tego watku, bowiem to co
    przedstawil Oktawiusz jest rowniez zobrazowaniem mojego podejscia do
    kart. Czuc je to znaczy czuc ich esencje, forme energii jaka jest w
    nich zawarta. To co jest na karcie, symbolika, obrazek uruchamia,
    wspomaga odczyt, czesto nad- czy podswiadomosc pieknie sie otwiera
    kluczem, symbolem, poniewaz symbole, obrazy to ich jezyk. Jednakze
    to nie wszystko. Dla mnie symbole plus energia karty tworza dopiero
    zywy przekaz. WA maja w sumie dosc ustalony przekaz energetyczny, sa
    w nich zawarte bardzo konkretne energie.Niemniej i tu pole jest do
    indywidualizacji bo mozna je odczuwac w sposob dla siebie wlasciwy,
    nie odbiegajacy wiele od kanonu karty,( tak jak kolor niebieski jest
    zawsze niebieski, lecz kazdy widzi nieco inny odcien). Sekwencja
    kart tworzy mieszanke energii, kiedy tak sie je czyta, mozna
    znaczaco poglebic przekaz Tarota. MA takze zawieraja pewne formy
    energetyczne ale juz mocno wysubtelnione, bardzo zroznicowane i sa
    jak dodatkowa paleta odcieni. Jasne, podstawa to jest poczucie danej
    karty a potem rozlozenie 2 czy 3 kart i obserwacja ruchu energii
    jaki odbywa sie pomiedzy nimi.To tylko cwiczenie, mozna zadac jakies
    pytanie albo tez i nie, patrzec i poczuc wylacznie to jak ze soba
    lacza sie energie tych kart. A moze nie lacza sie? Moze walcza ze
    soba, moze napieraja na siebie, moze dwie uruchamiaja ciepla, lekka,
    dynamiczna energie a ta trzecia to WA np Wieza i powoduje
    zablokowanie, wstrzas i poczatkowy wesoly strumyczek zamienia sie w
    wodospad albo poczatkowa wedrowka, wspinanie sie w gore nagle
    zamienia sie w upadek na zadek ( hehe)?. Albo trzecia to Gwiazda,
    ktora rozswietla i dodaje mocy poczatkowym kartom. Albo Diabel,
    ktory pokazuje rozkwitajacy kwiatek co robaczywieje? Nie wiem jakie
    u Was beda wrazenia, beda indywidualne oparte na kanonie w jakim sa
    utrzymane karty, ale beda mialy charakter scisle indywidualny. Nie
    znajdziecie tego w zadnych podrecznikach, nawet nie ma co szukac.
    Kto to poczuje, ma szeroko otwarta brame do niezwyklego swiata, w
    ktorym nigdy nie przestaje sie byc uczniem. To na pewno nie jest dla
    tych, co chca byc sprawnymi mistrzami w technicznej obsludze Tarota.
    To dla wrozek i wrozbitow big_grin Poprobujcie, wrazenia moga byc....oj
    moga. Nie chce narzucac nic, podpowiadam tylko. I jeszcze jedna rada
    dotyczaca energii MA. Nie darmo one maja numery, cyfry. Reprezentuja
    energie wlasciwa dla tych liczb. Popatrzcie ze WA sa opatrzone
    rzymskimi a MA arabskimi cyframi. Widzial kto kiedy numerologie
    rzymskich liczb???? Ok, mozna je zamienic na arabskie tylko wielu
    osobom nie wszystko sie zgadza potem ( znaczenie karty a
    numerologiczna charakterystyka). Ogolnie rzecz biorac cos jest w
    tym, ze mozna WA przypisac umownie liczby arabskie i czesc bedzie
    sie idealnie wpisywac , czesc srednio a czesc troszke. Jesli komus
    pasuje to to ja nie bronie, mozna, sama zas we wlasnym zakresie nie
    skupiam sie specjalnie na numerologicznych aspektach WA. Male zas
    jakos bardziej pasuja.Oczywiscie trzeba potem te energie zabarwic ,
    wszak miecze sa inne w wyrazie, puchary inne, kije inne, monety
    inne, ale charakter energii ten sam . Zestawcie sobie wszystkie 2,
    wszystkie 3, wszystkie 4....jak je czujecie kiedy leza obok siebie?
    Nie powiem, sami poczujcie, znaczenia techniczne ksiazkowe
    odkladajac na bok big_grinDD. na razie to tyle...ciag dalszy nastapi big_grinDD
  • okwilk 12.04.08, 16:08
    Z okazji odrobiny wolnego czasu chciałem poruszyć kolejne zagadnienia związane z
    interpretacją kart.

    Kiedy pierwszy raz próbujemy wróżyć(i nie tylko), zauważamy że interpretacje
    sprawiają nam problemy. Chcemy czy nie - podchodzimy do tego emocjonalnie,
    wyuczone znaczenia kart znikają z naszej pamięci. Zostajemy my i kartoniki z
    obrazkami, pustka w głowie i narastające poczucie, że nas to przerasta. Co
    wtedy? Weźmy głębszy oddech i postarajmy się opanować emocje jakie nam
    towarzyszą - jest to znacznie trudniejsze jeżeli pytamy o nasz związek, lub
    sprawy, które są dla nas bardzo ważne. Kiedy już uspokoimy się, popatrzmy na
    karty - pamiętacie ćwiczenie/ideę opisywania obrazków, odczuwania ducha karty?
    To jest właśnie moment kiedy te wszystkie ćwiczenia (włącznie z podanymi w tym
    wątku przez Angelbell) będą nas wspierały. Poczujmy jak głupiec ucieka przed
    diabłem, który stoi tuż za nim - w wierze, że to jedyne wyjście skacze w
    przepaść. Pozwólmy by kartoniki przerodziły się na chwilę w pewne formy. Niech
    zaistnieją i zaczną żyć ze sobą razem. W spokoju i pewności - które zapewniły
    nam nasze ciężkie ćwiczenia, możemy przystąpić do interpretacji.

    Jedną z rzeczy na jaką powinniśmy zwrócić uwagę to nasza wiedza o danej
    sytuacji. To właśnie dzięki tej wiedzy mamy szansę stworzyć bardzo szczegółową -
    trafiającą prosto do serca interpretację. Karty zawierają symbole - język, który
    zmienia się zależnie od sytuacji.
    Oczywiście, możemy wróżyć nawet jeśli nie znamy sytuacji, zobaczymy wtedy te
    same karty. Jeżeli jednak musimy zinterpretować rozkład zupełnie sami, musimy
    sięgać jeszcze dalej w nasze odczucia. Drążyć głębiej i czulej - tak by każde
    zawirowanie energii było dla nas zauważalne. Z czasem stanie się to dla nas
    normalne i informacje jakie dostaniemy od osoby proszącej o wróżbę będziemy
    pozostawiali na tę chwilę gdzieś z boku(co nie znaczy że zupełnie przestaniemy
    zwracać na nie uwagę w całości interpretacji). Dlaczego tak ważne jest by nie
    wzorować się jedynie na tym co wiemy? Wystarczy chwilkę popatrzeć na ludzi na
    ulicy - każdy z nich widzi swoje związki inaczej. Często ona myśli, że on jest
    winien i na odwrót. Tarocista sprawdzając relację w związku ma za zadanie
    dotrzeć do obiektywnej prawdy, a nie subiektywnych odczuć jakie przynoszą ze
    sobą osoby proszące o wróżbę.

    Z pomocą mogą tutaj przyjść karty odwrócone, które rozwiewają wątpliwości o tym
    w jaki sposób(pozytywny czy negatywny) powinniśmy interpretować kartę. Wiem że
    na początku wiele osób boi się kart odwróconych, tworzą one dodatkowy zamęt i
    odbierają pewność. Ja sam dopiero niedawno zacząłem ich używać(po części dzięki
    temu forum). Zrozumiałem, że tak na prawdę karty odwrócone i tak pojawiają się w
    naszych rozkładach. Nawet jeżeli kartonik leży prosto - to czujemy, że ma
    zabarwienie negatywne - interpretujemy taką karę negatywnie. To jest właśnie
    karta odwrócona. Po co więc stosować karty odwrócone skoro karty proste mówią to
    samo? Ja zacząłem je stosować dla precyzji, kiedy karta leży prosto - musimy
    dodatkową uwagę zwrócić na jej naturę, zabarwienie pozytywne bądź negatywne.
    Sami sobie dajemy szansę pomyłki. Kiedy stawiamy karty dotyczące bardzo
    delikatnych spraw - nikt z nas nie chciałby się pomylić.

    Kiedy interpretujecie karty, postawcie się na chwilkę na miejscu osoby do której
    ma trafić interpretacja. Zobaczycie że interpretacja napisana od niechcenia
    potrafi jedynie zrazić i zranić tę osobę. Jak byście się czuli gdyby wróżka na
    pytanie o związku powiedziała:"Między wami jest źle, ona/on Cię już nie kocha."
    i na tym skończyła? Ja najprawdopodobniej bym wstał i wyszedł - w życiu już tam
    nie wrócił.
    Na chwilę pracy z kartami stajemy się lekarzami dusz. Nie odpuszczajmy sobie
    jeżeli czujemy, że nasza praca nie została zakończona. Z czasem niedosyt jaki
    będziemy w sobie zostawiali urośnie do potężnych rozmiarów. Przytłoczy nas i
    odbierze wiarę w możliwości leczenia dusz. Jeżeli znajdziemy się w takim
    momencie - bardzo ciężka i długa droga przed nami, by odzyskać dar jaki był nam
    dany.

    Znajdujemy się tutaj na tym forum, bo łączy nas jedna rzecz - Tarot. Dla
    niektórych pasja, dla innych zainteresowanie a czasami nawet praca. Cel jest
    jeden, a map tyle ile nas na tym forum. Gdzie odnaleźć mapę? -Tam głęboko w
    sercach, w duszach i umysłach. Szukajcie jej, a znajdziecie o wiele więcej niż
    ktokolwiek może powiedzieć. Jeżeli podejmiecie się szukania drogi w czeluściach
    serca, duszy i umysłu - w wasze ręce został oddany najwierniejszy przewodnik -
    Tarot.

    Mówię te słowa, ponieważ wielu z was zadaje pytania o związki, prace i
    wydarzenia jakie będą miały miejsce w życiu. Zadajcie sobie jednak szczere
    pytanie - ilu z was pytało o drogę do doskonałości?

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • flosruberum 12.04.08, 16:55
    Bardzo ładna wypowiedź, tak, trafiła do mnie, a nawet nie musiała
    trafiać, bo tylko odkryła to co jest we mnie, sprawiła, że to się
    troszkę zarumieniło, zabrzmiało smile
    Masz bardzo ładny styl pisania Oktawiuszu. Przedstawiasz też BARDZO
    cenne rady dla nas wszystkich uczących się tutaj i dążących drogą do
    doskonałości lub przynajmniej rozwoju, jaką powinien być tarot.

    Pozdrawiam serdecznie.
  • angelbell 12.04.08, 18:39
    Heh, badzcie pewne, ze nie mniej serca wkladamy w pomoc dla Was niz
    gdybysmy prowadzili platny kurs czytania Tarota big_grin
  • okwilk 13.04.08, 19:37
    Temat dostał szpilkę, jest mi to bardzo pomocne bo łatwiej mi go znaleźć by coś dopisaćwink (To tak półżartem półserio wink).

    Tak jak Angelbell zaznaczyła - wkładamy w to forum całe nasze serca. Nie oszczędzamy się - to właśnie jest motywem przewodnim tego wątku. Niech płynie z niego energia i mądrość - niech trafia do serc, by tam rozbrzmiewać. Rezonans potrafi burzyć mosty i tamy - niech tak się dzieje. Niech uczucia i energie jakie wkładamy w to forum rezonują tak mocno, by popłynęły łzy wolności. Niech puszczą blokady i otworzą się nam drzwi do zrozumienia.

    Tak właśnie chciałem wybrzmieć kolejną wypowiedź, kilka moich przemyśleń i doświadczeń. Mówimy o emocjach, o sercu. Ilu z nas, tarocistów nigdy nie miało problemów? Miłosnych, finansowych czy zdrowotnych? Z pewnością mogę powiedzieć, że życie doświadcza każdego z nas. Z każdego takiego doświadczenia płynie dla nas bardzo głęboka nauka. Cieszmy się więc nawet z nieszczęścia - nie jest ono przypadkowe. Szczery smutek potrafi nam otworzyć oczy na wiele cech ludzkich, na prawdę o naszym życiu. Rozpaczanie - ono odbiera nam jedynie czas.

    Pisząc to dążę do pokazania kolejnej rzeczy, która może wpływać na nasze interpretacje. Jak dobrze wiemy, tarocista musi mówić prawdę. Jest to pewne brzemię, które nosimy. Dlaczego brzemię? Popatrzcie jak ciężko jest mówić prawdę, osobie która przychodząc do nas za wszelką cenę próbuje wzniecić swoją nadzieję. O wiele lżej mówi się rzeczy dobre.
    Z czasem pracy z kartami pojawi się w nas pytanie, jak mówić i co mówić. Oczywiste jest, że należy mówić prawdę. Mówimy to co widzimy i czujemy. Zwróćmy jednak uwagę na słowa jakie przyjdzie nam dobrać. Operując słowami możemy z malarską doskonałością namalować obraz, bądź nagryzmolić coś jak małe dziecko. Zwracajmy uwagę by nasze wypowiedzi nie gubiły swej treści. Często zdarza nam się widzieć przerosty formy nad treścią - tego właśnie musimy się strzec.

    To jak będziemy tworzyć interpretację, zależy od nas samych i w tym miejscu musimy się na chwilę zatrzymać. Część z nas ma za sobą kawał życia, mnóstwo doświadczenia w pracy z kartami i nie tylko. Inni zaś są młodzi, dopiero szukają własnej drogi. Nie ma lepszych czy gorszych. Jesteśmy różni i mamy różne doświadczenia. A te właśnie mogą wpływać na nasze interpretacje. Wyobraźcie sobie przez chwilę, że niedawno zdradził was partner. Wasz związek przeszedł bardzo ciężkie chwile i właśnie teraz, kiedy rany jeszcze nie zdążyły się zagoić przychodzi do was ktoś z prośbą o wróżbę. Słuchacie opisu sytuacji i przeżywacie swoją historię jeszcze raz. Czy łatwo wam będzie wróżyć i mówić prawdę? Czy potrafilibyście nie ubarwić interpretacji kolorami swojej historii? Jest to bardzo trudne doświadczenie dla Tarocisty. Możemy nie podejmować się wróżenia w takiej chwili - lecz czy jest to wyjście? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Jeżeli jesteśmy zbyt słabi by spróbować zmierzyć się z własną słabością - lepiej odłożyć wróżbę. Jeżeli jednak dojrzeliśmy by spojrzeć problemowi prosto w oczy i odciąć się od niego - spróbujmy. W takim momencie nasza ostrożność i uważność jest bardzo ważna. Kiedy stawiamy karty, zawiązuje się między nami i osobą proszącą o więź energetyczna. Nie pozwólmy sobie by nasze doświadczenia przenosiły się na osobę której wróżymy. Każde z nas ma swoją karmę, lekcję do odrobienia. Jeżeli obraliśmy już drogę tarocisty - lekarza dusz, nie krzywdźmy innych.

    Bardzo często osoby początkujące starają się za wszelką cenę powiedzieć wszystko co widzą w kartach. Z czasem spostrzegają jednak, że słowa przestają brzmieć tak jak powinny. Ich słowa nie docierają tam gdzie mają dotrzeć. W tym momencie zaczynają szukać innej formy przekazu. Zauważają "kłamliwą naturę" słów, które zawsze są jedynie uproszczeniem, nazwaniem pewnej sytuacji. Z pracą i głębszym zrozumieniem dochodzą do potężnego narzędzia jakim jest ... No właśnie - Cisza. Zobaczcie w ilu sytuacjach pojawia się Cisza. Jak potężny przekaz posiada "Brak słów". Kiedy pytacie "żyje?" a otrzymacie w zamian ciszę - popłyną wam łzy. Czasami nie potrzeba słów, czasami słowa jedynie przeszkadzają w zrozumieniu prawdy.
    Sztuka ciszy, nie jest prosta. Zobaczmy na poetów, to oni są jej mistrzami. To ich przecinki i kropki, mówią nam więcej niż słowa i rymy. Uczmy się od nich, tego jak potrafią pokazać nam zadziwienie, miłość, smutek i zamroczenie. Kiedy dostrzeżecie, że prawda mówiona mija osobę która przyszła do was. Zacznijcie "nie mówić" i obserwujcie efekty.

    Sztuka interpretacji jak cały Tarot jest niekończącą się nauką. Drogą w zaczarowany świat słów i ciszy. Z czasem słowa stają się pauzą a cisza muzyką. Interpretacja problemów, które zdarzają się również nam jest możliwa. Wymaga jednak więcej naszej pracy, pozwólmy by problemy innych ludzi rozwiązywały się najlepiej dla nich - nie tak jak było to/lub jest w naszym życiu. Niech towarzyszy nam czujność - uważność jaka pojawia się w głębokiej medytacji - to ona pozwoli nam patrzeć na karty bez naszego bagażu przykrych doświadczeń.

    Na koniec chciałem dodać tylko jedną rzecz. Jeżeli zdarzy wam się spotkać osobę, której problem wyda się wam bardzo prosty, a ta osoba poprosi was o wróżbę - nie odmawiajcie, mówiąc że to taki prosty problem. Czasem możecie się zderzyć ze ścianą - pozornie błahym problemem. Lekceważenie jest jednym z największych błędów jakie może popełnić człowiek.

    Z całego serca życzę wam byście nigdy nie mieli problemów, przykrych doświadczeń, które mogłyby wpływać na waszą pracę z kartami.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • bikah 20.04.08, 19:16
    Okwilk,
    Dziękuje, że dzielisz się z mami swoimi przemysleniami
    i wiedzą.Dla początkujacych a myślę że nie tylko,są to
    cenne rady i uwagi jak pracować z kartami.
    Serdecznie pozdrawiam...i nie zapomnij o nas.
  • okwilk 20.04.08, 23:32
    Po krótkiej przerwie od zapychania forum swoimi przemyśleniami, postanowiłem
    powrócić do tematu. Dzisiaj chciałbym porozmawiać o rzeczy, która nie jest
    niezbędna do pracy z tarotem. Czy znaczy to że szkoda na nią czasu? Sami sobie
    odpowiedzcie na to pytanie po przeczytaniu tego posta.

    Już na samym początku chciałbym rozróżnić dwa pojęcia, które dość często są ze
    sobą mylone. Są to mianowicie: Medytacja i Kontemplacja. Domyślam się, że wielu
    z was widzi bardzo znaczącą różnicę między tymi dwoma pojęciami. Jednak dla
    spokoju ducha, postaram się wyjaśnić co dla mnie oznaczają te pojęcia.

    Medytacja - Jest stanem w którym nasz umysł jest w doskonałej ciszy a nasze
    ciało jest rozluźnione. W medytacji powinniśmy pozostać świadomi. (Wielu ludzi
    trenując medytację pozwala sobie na "odpływanie" - prosto do krainy snów. Bujają
    w obłokach bądź zapadają w stan zupełnego otępienia. - Są to najczęściej
    popełniane błędy)

    Kontemplacja - Stan w którym nasz umysł intensywnie pracuje. Moment w którym
    próbujemy coś przemyśleć - znaleźć rozwiązanie jakiejś sytuacji, bądź zrozumieć
    coś trudnego do pojęcia.

    Są to bardzo uproszczone wyjaśnienia tych dwóch pojęć, mam jednak nadzieję, że
    są wystarczająco jasne by dało się zauważyć główną różnicę. Dzisiaj chcę
    podzielić się z wami moimi przemyśleniami odnośnie medytacji i tego jak ona może
    wpłynąć na naszą pracę z tarotem.

    Wielu z nas stara się zachowywać wewnętrzny spokój. Niekiedy ten właśnie
    "spokój" pojawia się w życiu ludzi jako apatia, niechęć do działania lub wręcz
    próba odcięcia się od swoich emocji. Kiedy zaczniemy iść drogą apatii, zobaczymy
    że każdy poranek jest smutny, pozbawiony energii i radości. Nasi przyjaciele
    będą się nam bacznie przyglądać, myśląc że coś jest z nami nie tak. Praca będzie
    bardziej męcząca, a kiedy będziemy wracali do domu - już do momentu pójścia do
    łóżka nie będziemy chcieli się uśmiechać. Czy jest to droga jaką powinien
    kroczyć człowiek? Być może, lecz ja sam nie chcę pozbywać się radości i piękna
    jakie dostajemy każdego dnia. Dlatego też nie polecam tej apatycznej drogi.

    Czy można zrobić coś innego? Coś co pozwoli nam być spokojniejszymi, a zarazem
    pełnymi energii? Owszem, właśnie taki efekt może nam przynieść medytacja. W
    dzisiejszych czasach każdy z nas ociera się o tysiące książek w księgarniach i
    tytuły w stylu "101 technik medytacyjnych" itd.. Książek powstaje coraz więcej,
    świat idzie naprzód, a my jesteśmy zasypywani tysiącami informacji. Kiedy
    czytamy większość z nich to odnosimy wrażenie, że książki te są jedynie
    wyścigiem autorów w wynajdowaniu nowych "dziwactw". Czy wmyślone metody będą dla
    nas dobre? - Jedyną metodą jest ich sprawdzenie.
    Z czasem stajemy się nadwrażliwi i chcemy się odciąć. Tak właśnie sami sobie
    pokazujemy, że dzisiejsze czasy oderwane są od medytacji, która towarzyszyła nam
    od dawna. Co gorsza większość z nas zupełnie zarzuciła jakiekolwiek techniki
    medytacyjne (nawet te nieświadome).

    Spróbuję wam podać kilka wskazówek/kluczy, które są dla mnie użyteczne:
    Postaraj się wyrobić w sobie nawyk siedzenia podczas medytacji. W wielu
    książkach można znaleźć informację o możliwości medytowania na leżąco. Nie
    polecam tej metody, jako że podczas medytacji nasze ciało powinno być
    zrelaksowane, a leżenie będzie sprzyjało usypianiu.
    Wielu ludzi z którymi zdarzyło mi się medytować i rozmawiać o medytacji
    uskarżało mi się, że pozycja siedząca jest dla nich niewygodna i nie mogą w niej
    spędzić więcej niż 10-20 minut. Chyba każdy początkujący w tym temacie będzie
    czuł dyskomfort siedzenia, zwłaszcza jeśli praktykujemy siedząc na podłodze(co
    również polecam). Jedyne co mogę powiedzieć to: spróbujcie różnych pozycji i
    wybierzcie tą, która jest dla was najbardziej naturalna i wygodna. Niewygoda z
    czasem zacznie znikać.

    Nie medytujmy jeśli czujemy się przemęczeni lub śpiący. Medytacja która jest
    jedynie otępieniem jest stratą czasu. Ani nie da wam pełni spokoju do którego
    dążymy, ani nie da wam wypoczynku jakim będzie dla was chwila snu. Nie
    zapominajmy, że człowiek by dobrze funkcjonować potrzebuje określonej ilości snu
    - pragnę tylko zaznaczyć, że "przesypianie życia" nie jest dla nas dobre.

    Odnajdźmy swoją drogę do ciszy - dla wielu z nas siedzenie i "niemyślenie" jest
    czymś zupełnie zwariowanym. Kiedy próbujemy medytować dostrzegamy, że zalewają
    nas tysiące myśli o wszystkim co działo się danego dnia, jak i o tym co trzeba
    będzie zrobić jutro. Wielu z nas zaczyna walczyć z myślami, próbuje je
    "wyrzucić" z głowy. W ten właśnie sposób podejmujemy walkę z wiatrakami. Jak
    więc odnaleźć ciszę? Jedyne co mogę powiedzieć: "Stań obok i obserwuj." - nie
    walcz, nie dawaj się wciągnąć lecz obserwuj jak Twój umysł zawzięcie stara się
    Ciebie odciągnąć od ciszy. Z czasem dostrzeżesz, że odstępy między myślami
    wydłużają się - a ty masz coraz więcej czasu i ciszy dla siebie.

    Kolejnym ważnym zagadnieniem są rzeczy tak normalne, że aż się ich wstydzimywink.
    Wielu z nas zdarza się radośnie rechotać i płakać. Wszyscy musimy oddychać,
    przełykać ślinę bądź wydmuchać nos po płakaniu. Najważniejsze jest by nie
    blokować samych siebie. Jeśli musimy przełknąć nadmiar śliny - zróbmy to, w
    przeciwnym wypadku nasz umysł nie da nam spokoju. Jeśli ogarnie nas "głupawka" -
    śmiejmy się - bo taka nasza natura. Jeśli wzruszymy się tak głęboko, że popłyną
    nam łzy - możemy się jedynie cieszyć, bo właśnie te łzy są nam potrzebne.
    Otwórzmy się na to co medytacja nam przyniesie, a zobaczymy, że stanie się ona
    dla nas czymś pięknym.

    Wiele można by mówić o medytacji, każdy z nas będzie miał własne "klucze" do
    ciszy. Każdy inaczej będzie odczuwał ciszę i rozumiał medytację.
    Chciałbym podać 3 różne techniki medytacyjne, z którymi najlepiej mi się pracuje.
    1. Obserwacja Myśli - technika podstawowa, którą stosuję na początku każdej
    medytacji. Ma na celu odseparowanie się od "gadaniny" naszego umysłu i
    obserwowanie jej z boku. Nie walczymy z myślami ale i nie podejmujemy się
    "rozmowy" do której nas zapraszają.
    2. Brak Myśli - Technika mająca na celu utrzymanie umysłu w zupełnej ciszy.
    3. Koncentracja na Myśli - Niektórzy mogliby powiedzieć "no tak, ale to
    kontemplacja". Nie do końca, ponieważ w kontemplacji zmieniamy myśli, a w tej
    medytacji podejmujemy się jednej - wybranej przez nas myśli i stanowczo
    pozostajemy przy niej. Nie podejmujemy się niczego innego co nasz umysł nam
    zaproponuje.

    Są to bardzo proste techniki, a zarazem bardzo trudne (przynajmniej na
    początkusmile). Dają nam jednak bardzo dużo: spokój, możliwość poznania siebie i
    tego jak działa nasz umysł, umiejętność zachowania ciszy w stresujących
    momentach, bądź umiejętność koncentracji na wykonywanej przez nas pracy.

    "No dobra, ale co to ma do tarota!?"
    Wbrew pozorom bardzo dużo, a mianowicie:
    Obserwacja myśli i Wyciszanie umysłu - ile razy zdarzało się wam, że podczas
    interpretowania kart wpadały wam do głowy głupie, zupełnie nie związane z
    kartami myśli? Ile razy zdarzało się wam, że podczas tasowania kart wasze myśli
    mieszały się i nie pozwalały się skupić?
    Koncentracja - utrzymanie naszego pytania(jak i połączenia z podmiotem wróżby)
    podczas tasowania i ciągnięcia kart jest bardzo ważne. Jeżeli pozwolimy sobie na
    chaos w głowie, otrzymamy chaos w kartach.
    W dodatku zupełna cisza, która jest zamysłem jednej z technik podanych przeze
    mnie jest użyteczna podczas odczytywania emocji jakie przenoszą nam karty. W tym
    wątku pisałem o technice polegającej na odczuwaniu emocji - do takiej
    interpretacji wewnętrzna cisza jest niezbędna.

    Wielu ludzi stara się zwalić winę na czas - mówiąc, że są bardzo zajęci i mają
    mało wolnego czasu.
    Medytować możemy wszędzie gdzie jesteśmy...
    Kiedy jesteśmy w szkole lub pracy utrzymujmy naszą koncentrację na tym co
    robimy. Kiedy siedzimy w poczekalni - zachowajmy ciszę w myślach.

    ..."Szanujmy Ciszę bo jest jej tak mało, szanujmy Ciszę bo jest nam tak cenna"...

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • bikah 25.04.08, 14:35
    Witam!
    Cierpliwość wyćwiczyć,jakie to u mnie trudne,umysł gada i gada a
    jedną wybraną myśl ,zastępują szybko tysiące innych..
    ale pierwsze koty za płoty.../kupię tone cierpliwości od zaraz/
    Pozdrawiam
  • okwilk 25.04.08, 17:19
    > Witam!
    > Cierpliwość wyćwiczyć,jakie to u mnie trudne,umysł gada i gada a
    > jedną wybraną myśl ,zastępują szybko tysiące innych..
    > ale pierwsze koty za płoty.../kupię tone cierpliwości od zaraz/
    > Pozdrawiam
    Cierpliwość jest cnotą, a kto z dzisiejszych ludzi chciałby nosić miano "cnotki"? wink

    Pamiętam jak mój znajomy opowiadał historyjkę odnośnie cierpliwości.
    Mężczyzna klęczy w kościele i modli się: "Panie Boże, proszę daj mi cierpliwość ALE TO JUŻ!!"
    Tak właśnie wygląda nasza cierpliwośćwink

    Medytacja wymaga cierpliwości, ale nie jest cierpliwością. Medytacja nie oznacza z cierpliwością znosić myśli które się pojawiająwink Umysł gada i będzie gadał - po to jest, tak został zaprojektowany by gadał. Główną obroną Twojego umysłu jest właśnie gadanie... robi to od momentu kiedy nauczyłaś się mówić a może nawet dłużej - nie dziw się więc, że robi to tak trafnie. Czy Ty ćwiczyłaś koncentrację z takim uporem jak on ćwiczył paplanie? Skoro próbujesz medytacji, to znaczy że nie ćwiczyłaś - zrozum więc, że umysł będzie próbował odciągać Cię od tego. Będzie to robił zaskakująco trafnie, nie martw się jednak - z czasem znajdziesz drogę do ciszy. Kiedy umysł nie będzie w stanie Cię odciągać - zamilknie zostawiając Ci ląd spokoju i morze ciszy.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.

    ps. Trzymam kciuki za Twój sukces smile
  • bikah 09.05.08, 12:12
    Witam serdecznie !
    Tak cichutko sie zrobiło, !!
  • okwilk 13.05.08, 16:44
    bikah napisała:

    > Witam serdecznie !
    > Tak cichutko sie zrobiło, !!

    Brak wolnego czasu w połączeniu z miłością do ciszy owocuje brakiem postów smile.
    Może za jakiś czas coś napiszę, zapraszam również innych forumowiczów do dzielenia się swoją wiedzą
    i inspirowania innych do pracysmile

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • okwilk 03.08.08, 15:29
    Czym jest zadawanie pytań, jeśli nie sztuką szukania odpowiedzi?

    Chyba każda osoba zaczynająca przygodę z tarotem, choć raz zastanawiała się jak powinno się zadawać pytania. O co pytać i w jaki sposób? Czy jest coś, o co możemy pytać bez ponoszenia odpowiedzialności, jaka wynika z wiedzy, którą otrzymamy? Czy możemy pytać dla ćwiczenia? A jeśli tak to, o co pytać?

    W tym poście chciałbym powiedzieć kilka słów o tym jak ważne są nasze pytania. Chciałbym powiedzieć też jak ważne jest nasze podejście do odpowiedzi, którą otrzymujemy.

    Każdy, kto zajmował się tarotem, choć przez chwilkę wie jak ważny jest szacunek do kart. Nie raz pojawiały się ostrzeżenia, że karty nie służą do zabawy. Że nie można wróżyć dla pośmiewiska lub na pokaz.

    Nasze pytania i nasze podejście do otrzymywanych odpowiedzi pokazuje nam czy naprawdę szanujemy tarota tak jak powinniśmy.
    Wielu początkujących zadaje chaotyczne i zupełnie nieprzemyślane pytania. Nauka tarota nie powinna jednak polegać na zasypywaniu kart milionami bezsensownych pytań – takie podejście do tarota sprawia, że zamiast się rozwijać, stajemy w miejscu i łapiemy się w pułapkę, z której ciężko się wyrwać.

    Najpierw zastanówmy się, jakich pytań nie powinniśmy zadawać:
    Nie powinniśmy zadawać pytań o życie osób trzecich – osób z którymi w żaden sposób nie jesteśmy związani (lub nie są związane osoby którym wróżymy).
    Nie zadajemy pytania odnośnie płodów oraz małych dzieci (chyba, że nie istnieje już żadne inne wyjście by pomóc dziecku).
    *jeżeli ktoś chce coś jeszcze dodać to bardzo proszę*

    Kolejną rzeczą, na którą powinniśmy zwrócić uwagę to konstrukcja naszych pytań:
    Tarot jest „wróżbą opisową” to znaczy że dobrze opisuje sytuację, podejście, problemy. Jeżeli jednak szukamy odpowiedzi „tak” – „nie” to lepiej poszukać wahadełka. Osobiście uważam, że zadawanie pytań zamkniętych, o których tutaj mowa jest marnowaniem potencjału tarota. Nic na świecie nie jest czarno-białe – a już na pewno nic, co jest związane z człowiekiem, nie szukajmy tak mocnego uproszczenia, nie zawężajmy własnych poglądów do skrajności i zechciejmy dostrzec wszystkie odcienie szarości, jakie pojawiają się, gdy zaczniemy mieszać czarne z białym.
    Zwróćmy uwagę by nasze pytanie było proste i rzeczowe. Używanie Albo i Lub w pytaniach wprowadzi do odpowiedzi ścianę, którą przyjdzie nam rozbić naszymi głowami – ściana w znakomitej większości przypadków jest twardsza od głowy… Człowiek kończy z rozbitą głową i niezrozumieniem tego, co się stało.
    Zadbajmy by nasze pytania nie były nakierowane na tylko jedną odpowiedź, której my się spodziewamy(poszukujemy).
    Są to pewne zasady, które ja sam stosuje w moich kontaktach z Tarotem – dają nie tylko dobre efekty, ale i czyste sumienie. Nie pytając o życie osób trzecich nie musimy się bać, że teściowej pewnego pana/pani powiemy, że ta osoba właśnie zdradza małżonkę/małżonka i tym samym przyczynimy się do zniszczenia czyjegoś związku, lub puszczenia plotki na całe miasto.

    Odkąd przybyłem na to forum zauważyłem, że znakomita część forumowiczek/czów pyta jedynie o to:
    Czy partner je zdradza.
    Czy mają szanse z chłopakiem (którego czasami nawet jeszcze nie poznały).
    Jak wygląda ich związek.
    Czy mają szansę na inną pracę.

    Te pytania powtarzają się bardzo często tworząc pewien motor tego forum – przewijają tematy w dół. Jeśli chodzi o pierwsze pytanie to uważam, że jest ono nakierowane na otrzymanie odpowiedzi „TAK, zdradza Cie!”. Reszta pytań (poza wyjątkiem zaznaczonym w nawiasie) uważam za całkiem dobre pytania.

    Chcę tylko powiedzieć, że to nie są jedyne pytania, jakie możemy zadać tarotowi. Dzięki tarotowi możemy szukać rozwiązań z sytuacji, które nas trapią. Możemy szukać wyjścia z nałogów, schematów, które pozbawiają nas energii. Możemy szukać swojej własnej, wewnętrznej drogi zrozumienia siebie i świata. Czemu więc mamy ograniczać się do pytania o to, co nas boli?

    Zapytajmy:
    Jakie czynności pomogą nam najlepiej odpocząć psychicznie?
    Na co zwrócić uwagę podczas zawierania nowych znajomości?
    Co zmienić w swoim domu, aby czuć się w nim bardziej komfortowo?
    Czego w tej chwili oczekujemy od własnego życia?
    W jaki sposób powinniśmy postępować by ustrzec się przed (problemem)?
    Na co zwrócić uwagę podczas naszych medytacji/pracy z energią?
    Co może nam pomóc w osiągnięciu celu (np. rzuceniu nałogu, bądź zebraniu odpowiednich funduszy na nasze cele)?

    Pytań możemy zadawać bardzo wiele – te podane przeze mnie to tylko ziarnko piasku na pustyni możliwości. Jedyne co nas ogranicza to nasza własna wyobraźnia i kreatywność… Zachęcam was więc byście szukali w tarocie odpowiedzi na pytania, które mogą wam pomóc w polepszeniu waszego życia i ominięcia przykrych niespodzianek.

    Na końcu chciałem powiedzieć o szacunku do pytań i co ważniejsze, do odpowiedzi. Wielu ludzi, których poznałem, których widuję na tym forum robi coś, co można by nazwać zabijaniem własnych możliwości rozwoju. Kiedy czytam posty na tym forum to czasami odnoszę bardzo dziwne i w pewnym stopniu przykre odczucie, że Ci ludzie wcale nie chcą się rozwijać…

    Nim zadamy pytanie upewnijmy się, że jest ono poprawne i że chcemy na nie otrzymać odpowiedź, a kiedy już postawimy sobie karty – to na miłość Boską nie traktujmy tego co wyszło jak wyników totolotka. To nie jest coś, co powinniśmy "przeklepać" na forum i czekać na odpowiedź. Szanujcie to, co otrzymujecie od tarota, przyłóżcie się i zinterpretujcie to tak dokładnie jak tylko możecie – nawet jeżeli dopiero zaczynacie i wasza interpretacja będzie błędna to przynajmniej nauczycie się szacunku do odpowiedzi. W przeciwnym wypadku sami nauczycie się schematu: byle jakie pytanie, potasować karty, przepisać na forum, czekać na odpowiedź - po sprawie. Pamiętajcie, że forum ma służyć do nauki – ma pomagać w interpretowaniu, dawać różne poglądy, poprawiać gdy jesteśmy w błędzie – ale nie wykonywać za nas całą, najważniejszą pracę.

    Szanujmy tarota tak jakbyśmy chcieliby ktoś szanował nas. Nikt nie czuje się dobrze, gdy poproszony o radę – stara się pomóc i widzi, że jest zupełnie ignorowany… Nasza podświadomość też się tak czuje, gdy bezmyślnie omijamy najważniejszy etap pracy z tarotem – Słuchanie.

    Z promykiem w stronę bardzo ważnej dla mnie Osoby,
    która właśnie wróciła z "dalekiej podróży" i przyniosła mi uśmiech smile

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz Wilk
  • anatemka 10.10.08, 09:47
    dziękuję za te przemyślenia. Kilka lat temu, gdy dostałam pierwsze karty ,
    interpretowałam je z książką. Nie znałam ich, nie czułam, nic do mnie nie
    mówiła, wzięłam je do ręki kilka tylko razy, i , to była prawdziwa męka.
    Teraz podchodze do nich inaczej. Biore kartę i słucham co do mnie mówi, co czuje
    patrząc na nią, ta sama karta wylosowana innego dnia wyglada zupełnie inaczej.
    Nie czytam interpretacji książkowych. Zapisuje moją interpretacje rozkładu i
    ewentualnie patrzę później co o nim stoi w książkach. Kiedy zupełnie coś innego,
    zostaje przy mojej wersji smile
    --
    każdy spotka tego diabła którego sie boi /rz_nr_5/
    takto to
  • agniese81 07.11.08, 18:07
    no wlasnie, czasami "czujemy" karty tak a za innym razem siak..
    nie wspominajac juz o roznych taliach w ktorych rysunki na kartach sugeruja, ze
    znaczenie poszczegolnych kart jest dalekie od powiedzmy klasycznych Rider-Wait-
    o moze nie calkiem inne ale wystarczy aby rozumiec karte w cakiem inny sposob -
    no ale to wlasciwie jest ulatwieniem, czasem wolimy wrozyc z jednej talii czasem
    z innej - wdac tak uwazamy, ze dana talia odpowie nam lepiej na dane pytanie.
    gorzej jesli wrozymy dla siebie i zadajemy powiedzmy klasyczne pytanie "czy on
    mnie kocha, albo czy jest mi wierny" -czy nie jest tak, ze podswiadomie
    wybieramy w takich sytuacjach "lagodniejsza" talie?

    no i jeszcze jedno wazne pytanie: zauwazylam, ze niektore osoby interpretuja
    karty w rozny sposob, tzn jedni sa delikatniejsi i bardziej "optymistyczni" a
    inni przedstawaja jak najczarniejse znaczenia kart: np. taki as mieczy (czesto
    jest przedstawiony tylko miecz, w mniej lub bardziej pogodnym otoczeniu - pewnie
    w zaleznosi od stanu hormonalno-emocjonalego autora, wiec nic nie wskazuje na
    kierunek interpretacji tak jak to jest np. z Kochankami) niektorym osobom as
    mieczy wskazuje oczyszczajaca rozmowe a innym odciecie, a odwrocony as mieczy
    dla jednych to brak komunikacji lub niemoznosc znalezienia wspolnego jezyka a
    dla niektorych to wrecz morderstwo.. wiec moje pytanie brzmi: w ktora strone
    isc? jak uniknac nadmiernego osladzania lub demonizowania kart? inny przyklad :
    6 kijow - dla jednych to facet(lub kobieta) zdobywca-kolekcjoner serc, ale moze
    tez oznaczac powrot do domu (do bylej zony/meza dziewczyny/chlopaka)?
    gdzie szukac balansu, zwlaszcza gdy ciagniemy tylko jedna karte i nie ma innych
    kart, zeby sugerowac kierunek???

    a81

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.