Dodaj do ulubionych

Prośba o wróżbę-problem....

06.05.08, 23:02
Mam problem z teściową-osoba chora -chyba psychicznie, ciągle
wmawia wszystkim,że wykopuję kwiaty z jej ogrodu, zdradzam męża
itp. Co jakiś czas robi mi awantury, raz dostałam po twarzy, a parę
dni temu niewiele brakowało, a dostałabym po plecach szpadlem,który
miała w ręku.Nasza część działki nie jest oddzielona z działką
szwagra na której teściowa ma ogród.Poza tym z różnych względów nie
można postawic żadnego płotu. Nienawidzi mnie ona z całego serca,
wyjasnianie,że ja nawet tam do niej nie chodzą- nie dociera. Ona
wie,że tak jest i tyle. Dzisiaj zniszczyła mi trochę ogrodu,
powyrywała tulipany z cebulkami i gdzieś to wywiozła. Jestem w ciąży-
3 miesiąc, nerwy mam zszargane, poza tym obawiam się o swoje
zdrowie. Więc chciałabym dowiedziec się, czy może mi grozic z jej
strony jakieś niebezpieczeństwo-robi się nieobliczalna,nie panuje
nad sobą wcale-wyzwiska, wrzaski,to codziennosc.Jeśli mi coś grozi-
to czy jest mozliwośc zapobiec temu. Chciałam tylko dodac, że
zawsze robi mi awantury i zaczepia,kiedy nie ma świadków. Ostatnio
była taka wściekła,że miała pianę na ustach-nie wiem co to za
objaw,jakiej choroby.

Proszę o pomoc. Zasady znam.

Dziekuję z góry.
Obserwuj wątek
    • 11kami Re: Prośba o wróżbę-problem.... 07.05.08, 11:34
      Jestem w szoku po przeczytaniu Twojego posta! A ja nikomu nie
      życzyłam takiej teściowej jak mojasmile No u mnie to do rękoczynów nie
      dochodziło! Poprostu się odizolowałam i od czterech lat nie
      utrzymuję kontaktów przy czym moje zdrowie psychiczne bardzo na tym
      zyskało, mojej rodzinki także, bo osóbka bardzo toksyczna! Ale
      rozumiem że czasem takie rozwiązanie bywa trudne czy wręcz
      niemożliwe. Ja radzę jeśli możliwe sprzedaj dom i "uciekaj" bo życie
      w takim stresie szczególnie w czasie ciąży, rujnuje zdrowie Tobie i
      dziecku! Przepraszm kart nie postawie po przed chwilą się
      wyeksploatowałamwink) Ale myśle że któraś z dziewczyn ci pomoże..
      pozdrowienia
      • tessella Re: Prośba o wróżbę-problem.... 07.05.08, 12:22
        Ja też radzę sprzedać i w inne miejsce się przeprowadzić, bo ona jest toksyczna
        i takie ludzie się nie zmieniają,szkoda waszego zdrowia i nerwów. To taki wampir
        znam taki typ teściowej, robienie beż świadków złośliwości, podwójna osobowość.
        Współczuje wam. Odizolować się jak najdalej zerwać kontakty a wszystko się
        poprawi. A zdrowie najważniejsze. Najgorsze co może być to życie w stresie,
        które prowadzi do chorób.
        • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 07.05.08, 14:20
          Dzięki dziewczyny.Wiem,że najlepiej wyprowadzic się.Robimy juz
          plany,żeby pobudowac drugie mieszkanie, ale wiadomo- trzeba na to
          miec trochę pieniędzy. Sprzedac tez nie da się tak łatwo, bo
          odpisując działkę na nas po ślubie zastrzegła sobie, że w budynku po
          babce który jest na naszej działce -ma służebnośc, a oprócz tego
          50m2 na naszej działce ma przeznaczone na ogród warzywny-do jej
          dyspozycji. Co prawda na naszej działce tylko ma rabatkę z kwiatami
          (i tu jakos jej nic nie ginie) a warzywa na sąsiedniej działce
          szwagra sadzi, ale kto kupi taka działkę z takim lokatorem?
          Nierealne.... My się izolujemy na tyle, na ile to możliwe.
          Rozglądamy się za jakś działką żeby kupic i potem powoli budowac
          się, ale.... Starałam się zeby nie dowiedziała się o ciąży ale
          niestety wie, nie da się ukryc tego na dłuższą metę- i myślę ze to
          ją jeszcze bardziej rozjuszyło. Dla męża wczoraj pokazała jakies
          siniaki na brzuchu i powiedziała ze to ja ją pobiłam tym słynnym
          szpadlem....Gdybym to zrobiła juz dawno miałaby obdukcję lekarską i
          policja mnie by przesłuchiwała - nie podarowałaby tego. Kłamie na
          każdy możliwy sposób, kiedys mi powiedziała:Zrobię wszystko aby
          ciebie stąd wypie..olić! No i się stara, jak widac pomysłów nie
          brakuje... Moje koleżanki - zauważyłam- zaczęły bardziej doceniac
          swoje teściowesmileChociaż tyle dobrego w tym wszystkimsmile

          Pozdrawiam.
          • vickydt Re: Prośba o wróżbę-problem.... 07.05.08, 16:32
            sorki, ale też walczę z czasem i nie postawię dziś kart. Ale mam radę: nagrywaj
            to babsko. Swoją drogą: czy mąż nie może jakos Ci pomóc|? Powiedzieć mamunci, że
            nie będzie sluchał jej pierdół? A nie możecie od niej odkupić tej służebności?
            Poradziłabym się prawnika, bo to do niczego nie podobne, żeby taka trucizna
            miała sprawiać, że nie możecie sprzedać swojej własności. Trzymaj się Babko.
            • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 24.05.08, 13:59
              Wiem dziewczyny że jesteście bardzo zajęte. Ja już nie mogę, nerwy
              mi puszczają... Wczoraj przyjechał drugi syn syn teściowej, oskarzył
              mnie że ją pobiłam, że ciągle kradnę kwiaty z jej ogrodu, niszczę
              inne rośliny, wyganiam ją...Bardzo tym się zdenerwowałam, bo schodzę
              jej z drogi jak mogę, nie zaczepiam, ale kiedy wyzywa mnie albo o
              mojej mamie gada takie rzeczy to i wkurzam się. Wchodzi do mojego
              ogrodu -ostatnio wyrwała mi 18 tulipanów z cebulkami, wczoraj znowu
              kilka. Dzisiaj już chciałam isc na policję, mam tego dośc.Pokłóciłam
              się z mężem, bo kiedy bym poszła na policję, on musiałby z drugiej
              części działki zabrac wszsystko(dzierżawi od brata i tam mamy firmę
              z mat.budowl.- z tego żyjemy).Zresztą dzisiaj jego brat powiedział
              mi wyraźnie,że mam ustępowac, bo inaczej on nam pokaże co potrafi i
              mąż na tym straci. Nie wiem co mam robic, brzuch mnie boli-pewnie
              mam skurcze, byłam u lekarza rodz.kazał brac leki rozkurczowe.Nie
              wiem ja to wszystko się skonczy, ale ja już nie mogę....mam dość.
              • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 24.05.08, 14:19
                Nie napisałam co chcę się dowiedziec od kart... To, czy mi coś
                zrobi - to jest najmniejszy problem, bo gdy mnie zabije to będę
                miała spokój, jesli tylko np. uszkodzi mi kręgosłup- to i tak ją
                zamkną- zmuszą do leczenia.

                Chodzi mi o to, co ja w tej chwili mogę zrobić, jak się bronić przed
                jej kłamstwami, bo niczego nie mogę udowodnić że kłamie, niszczy
                wszystko, skłóca całą rodzinę.Myslałam wczesniej że nikt nie wierzy
                w te jej historie,kłamstwa, dzisiaj już wiem,że niestety wierzą, a
                ze mną nie chcą miec nic wspólnego.

                W jaki sposób mam się bronić? Bo milczec i ustepowac bo starsza i
                należy jej się szacunek -nie chcę, od ok 10 lat co jakiś czas
                historia się powtarza, ale od 3 lat ja już nie milczę, nie ustepuję.
                Jestem u siebie i też wymagam szacunku, nie nadstawiam drugiego
                policzka.Ale to trudne, bo żeby cokolwiek zrobic,bronic się, to na
                tym straci przede wszystkim mąż i my wszyscy.
                • flosruberum Re: Prośba o wróżbę-problem.... 24.05.08, 14:31
                  Moze maz wynajmie gdzies indziej dzialke i sie przeprowadzicie jednak?
                  Ja nie widze innego wyjscia, dopuki tam zostaniesz doputy sie beda takie rzeczy
                  dzialy.
                  Ja zawsze mowie dla chcacego nic trudnego. Co nie znaczy, ze nie bedzie trudno,
                  ale jesli chcesz ratowac swoja rodzine to zacznij dzialac i nie przeciwko
                  tesciowej, bo nikogo nie "zniszczysz" w tym zyciu, a jesli to zrobisz to i tak
                  wroci sie to do Ciebie.
                  Odsun sie jak najdalej mozesz od niej.
                  • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 24.05.08, 15:09
                    Wynająć działki się nie da, bo to mała miejscowość i możliwości
                    małe,do tego musiałaby być to działka z budynkiem na biuro.
                    Szukaliśmy - jak na razie nie ma nic takiego.

                    A ja jej nie chcę niszczyc-ona i tak kiedyś za to zapłaci-pewnie nie
                    w tym życiu, tylko chciałabym udowodnić jeszcze "w tym życiu", że
                    nie robię tych rzeczy o które mnie oskarża. Przez jej ciągłe
                    szantaże muszę znosic obelgi, kłamstwa, awantury.Nie wiem jak ona
                    potrafi tak kłamać dla innych, a rodzina wierzy, odsuwa się od nas-
                    tzn najbardziej jest mi przykro ze względu na męża- bo to jego
                    najbliższa rodzina.Ja swoją mam- chociaż mała jest - ale trzymamy
                    się razem, wspierają mnie jak mogą.
                      • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 24.05.08, 19:06
                        Wiesz, to trochę trudne wynajmowac mieszkanie i płacic za nie, kiedy
                        mamy nowy pobudowany dom, do tego piękny ogród(w tej chwili
                        magnolie ,azalie i różaneczniki kwitną) i zagospodarowaną
                        posesję.Nie chcę zostawiac tego, dużo pracy mnie to kosztowało, nie
                        wspominam o pieniądzach. Moje wyprowadzenie stąd świadczyłoby, że
                        ona nie chce żebym tu była-a ja się wyprowadzam i co?Zostawiam jej
                        wszystko? Nastepnym razem powie,że ona się wprowadza do mojego domu
                        (i tak twierdzi że jest jej) - i ja też mam się zgodzić? Potem mąż
                        ma wziąźć ze mną rozwód - bo mamusia każe a jak nie, to ma się
                        wynosić? Nie można zgadzac na wszystko czego żąda.

                        Poza tym co by to zmieniło? Oprócz tego że miałaby satysfakcję,że
                        postawiła na swoim.Potem pojawiłyby się następne żadania i kłamstwa.

                        Poza tym pomagam dla męża w firmie. I też mam szukac innej pracy, a
                        on musiałby zatrudnić kogoś na moje miejsce? Nie wiem, to wszystko
                        jest takie trudne. Nie wiem kiedy to się skonczy, mam nadzieję,że
                        niedługo,bo brakuje mi sił.
                        • angelbell Re: Prośba o wróżbę-problem.... 24.05.08, 19:37
                          Czyli w zasadzie wszystko jasne.Decyzja podjeta, jestes i dalej
                          walka.Czyli nie ma o co tu pytac kart.Ciekawe tylko, ze piszesz
                          przede wszystkim o sobie i o niej a w tym wszystkim glowne miejsce
                          powinien zajac Twoj maz i to do niego powinno nalezec rozwiazanie
                          tej sprawy.
                          • flosruberum Re: Prośba o wróżbę-problem.... 24.05.08, 20:23
                            Swieta prawda.
                            Na dodatek, po co nam maz, jesli nie mozemy sie do niego zwrocic w ciezkiej
                            sytuacji i liczyc na jego konstruktywny oglad sprawy i pomoc w rozwiazaniu
                            problemu?
                            Narzekaniem nic sie w zyciu nie osiagnie. Sytuacje masz juz ustalona, wszystko
                            wiesz co i jak bedzie i musi byc bo INNEJ OPCJI NIE MA, wiec prosze nie
                            wprowadzaj innych w zly nastroj, jesli probuja Ci pomoc lub doradzic, a Ty tak
                            naprawde tej pomocy ani rady nie chcesz, bo wszystko wiesz lepiej.
                            Zeby cos zmienilo sie w Twoim zyciu, najpierw musi sie zmienic wewnatrz Ciebie,
                            to nasz umysl i wola kreuja nasze zycie i to jakimi sciezkami ono bedzie bieglo.
                            Nie karty, ani wrozki ani magowie, ani alchemicy, ani czarodzieje.

                            Pozdrawiam.
                            • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 24.05.08, 21:00
                              Dziękuję, pewnie macie rację, a zeby innym nie psuc weekendu proszę
                              o wykasowanie całego wątku.Nie sądziłam,że może kogoś on zdenerwowac.

                              A co do męża- wspiera mnie jak może, głównie to on bierze na siebie
                              wszystkie jej ataki-zwłaszcza teraz kiedy jestem w ciąży. Ich
                              awantury są gwałtowne, prawie dochodzi do rękoczynów, więc nie jest
                              też mi przyjemnie , bo gdyby posłuchał matki i wygonił mnie,to może
                              inne byłyby jego kontakty z matką. Ale woli mnie za żonę i są jak
                              widać problemy.

                              Gdybyśmy nie mieli kredytów, można byłoby zacząć gdzieś indziej nowe
                              życie,sprzedac wszystko co się da.

                              Miałam po prostu nadzieję,że Karty podpowiedzą co mozna zrobic
                              innego oprócz wyprowadzki. Ja nie wiem wszystkiego-na pewno moje
                              decyzje nie są najlepsze, jestem tylko człowiekiem, dlatego prosiłam
                              o radę. Zresztą to już nieaktualne.

                              PROSZĘ UPRZEJMIE O WYKASOWANIE WĄTKU .
                              • ines113 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 00:10
                                Nie kasuje sie zadnych watkow bez konkretnej przyczyny, a takiej nie
                                widze. Jesli komus psuje weekend Twoj watek, to nie musi tego
                                czytac.
                                Natomiast faktem jest, ze najlepszym rozwiazaniem byloby mieszkanie
                                z daleka od tesciowej. Jesli jednak nie jest to mozliwe Twoim
                                zdaniem, to bedziesz dalej prowadzic ta wojne i wiesz, ze karty nie
                                uczynia zadnego cudu. A jesli chodzi o walke, to ktos juz Ci
                                poradzil uzycie dyktafonu czy ukrytej kamery.
                                Tak naprawde jednak maz powinien ufac swojej zonie i dazyc do
                                lagodzenia sytuacji, zamiast prowadzic dzikie awantury. Czym
                                bardziej on sie kloci z matka, tym mocniej Cie ona nienawidzi. Widac
                                z tego, ze dalsza walka poglebia ten problem. Wlasciwie maz powinien
                                czuc, ze mowisz prawde, ale czy czuje? Pewno wie, ze i Ty jestes
                                wrogo do niej nastawiona, wiec moze przypuszczac, ze troche
                                koloryzujesz albo przeinaczasz intencje tesciowej. Nawet jesli
                                przedstawisz mu dowody nagrane na kamerze, nie sadze, aby rozwiazalo
                                to ten konflikt.
                                Trudno uwierzyc tez, ze teraz moglibyscie sie latwo pogodzic. Co
                                chcialabys dowiedziec sie wiec od kart? Jak pokonac tesciowa w tej
                                walce?
                                Nie wiem, czy ktos tu w ogole moze byc zwyciezcatongue_out
                                • flosruberum Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 00:37
                                  Ja ani nie napisalam, ze sie zdenerwowalam, ani ze ktos mi zepsul weekend big_grin
                                  Hehe, wystarczy juz, ze Polska byla na ostatnim miejscu big_grin
                                  Tylko to jest tak jak z dzieckiem: Mamo kupisz mi loda? Juz jadles, piec dzisiaj
                                  kochanie. Ale mamo, kupisz mi loda? Nie, bo to niezdrowo jesc tyle lodow. No to
                                  moze gofra?
                                • vickydt Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 01:15
                                  m.in. ja sugerowalam dyktafon i kamere.
                                  Moze zabrzmi to otrzezwiajaco, ale Zojka, jako zywo przypominasz mi moja
                                  rodzine, co sobie od 40 lat wypomina jakies pierdoly jak i wazne sprawy, moi
                                  rodzice groza sobie rozwodem, ojciec od wiekow kazał matce "wyp*lac" a w wieku
                                  70 lat mowi, ze ją kochał i nigdy tego nie chcial i tylko "tak sobie mowil".
                                  Matka tez zamiast sie rozwiesc (nie , nie to jest moja sugestia) wolala cale
                                  zycie uzalac sie na ojca. ZADNE z nich nie ruszylo tylka, by zycie stalo sie
                                  lepszym. Tkwili w tych przeklenstwach i oskarzeniach i beda tkwic dalej - ponoc
                                  dla dzieci, rotfl.
                                  Powyzsze jest ostrzezeniem: mozesz sobie latami utyskiwac znajomym i
                                  nieznajomym. Na razie nie widze, bys chciala COKOLWIEK zrobic. Dyktafon kosztuje
                                  ok. stówe, kamera ciut wiecej, ale Ty masz rozstaw martyrologiczny od
                                  przetrącenia kręgosłuoa Twej osobie do cebulek i tulipanków, ktorych Ci szkoda.
                                  A mąż jawi mi sie jako Ciapek-Utopek, i tez Ci to pasuje.
                                  • ines113 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 07:57
                                    Bo slowo "denerwowanie" nie trzeba zawsze brac doslowniesmile Czasem
                                    jest jak tymi lodamibig_grin
                                    Probowalam sobie wyobrazic, jak ja bym sie zachowala w Twojej
                                    sytuacji Zoyka... Wyobrazilam sobie, ze mam taka wredna tesciowa.
                                    Nie wiadomo czy to jakas patalogia z ta nienawiscia, czy choroba
                                    psychiczna, czy to zachowanie ma jakis konkretny powod. Wiem, ze
                                    takie patalogie sie zdarzaja, znam nawet takie malzenstwo, gdzie
                                    matka ubzdurala sobie, ze jej synowa "wziela" syna na dziecko (czyli
                                    specjalnie zaszla w ciaze, a synka w ogole przy tym nie bylo) i
                                    gnebila synowa cale zycie, dopoki mieszkali blisko siebie. Nigdy sie
                                    nie pogodzily, w koncu tesciowa zmarla.
                                    Dlatego rozumiem, ze takie sytuacje moga sie zdarzyc naprawde.
                                    Mysle jednak, ze jakby mi ktos zycie zatruwal po sasiedzku, to
                                    przestalabym sie cieszyc kwiatami w ogrodku, bo mialabym uczucie
                                    mieszkania pod obserwacja "zlego oka" wiedzmy z boku.
                                    Zdecydowalabym sie na przeprowadzke dla spokoju ducha. Czasem
                                    czlowiek zyje skromniej i jest szczesliwszy niz ten , ktory ma swoj
                                    piekny nowy dom z ogrodem, ale placi za to takimi konfliktami.Moze
                                    daloby sie splacic ta czesc dzialki, ktora nie nalezy do Was i wtedy
                                    sprzedac albo wynajac dom. Dziwi mnie, ze Twoj maz nie chce sie
                                    stamtad wyniesc. Musi miec stalowe nerwy, ze wytrzymuje to wszystko.
                                    Albo totalny brak wyobrazni.
                                    Vickydt ma racje, ludzie latami zyja w toksycznych relacjach , wiec
                                    dopoki nie postawisz czegos na rzecz swojego szczescia, bedziesz
                                    trwac w tym co dotychczas. U Ciebie cena jest ten dom, ale w
                                    zatrutej atmosferze to chocby byl najpiekniejszy to i tak nie nadaje
                                    sie na gniazdko rodzinne. A jesli Twoj maz jest przeciwny zmianom,
                                    mozesz sie spakowac i chocby przeniesc sie na poczatek na jakis czas
                                    do swojej rodziny. Pozwoli to Wam ochlonac i zaczac racjonalnie
                                    dzialac. Taka mala przerwa w zwiazku, odosobnienie czasem robi
                                    doskonale i motywuje do zmian.
                                    • angelbell Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 10:06
                                      Ines, masz calkowita racje, ujelas calosciowo to co vickydt,
                                      flosruberum i ja mowilysmy wyzej. Nawet nie wspomnialam o
                                      rozdzieleniu, znaczy o przeniesieniu sie na jakis czas Zoyki do
                                      rodziny ze wzgledu na jej stan i potrzebe ochrony dziecka (co
                                      powinno byc chwilowo priorytetem).Odpowiedz Zoyki z napomknieciem o
                                      rozwodzie zastanowila mnie bardzo. To tak jakby wlasnie tego
                                      rozdzielenia mogla bac sie najbardziej i utraty mozliwosci powrotu
                                      do tego chorego domu-chorego bo sasiedztwo tesciowej i szwagra,
                                      bojki meza z tesciowa,szantaze szwagra, wyzwiska i rekoczyny a w tym
                                      dzieci...no sorry ale to patologia i tam sie moze policja i
                                      psychiatra skonczyca oby nie jakim nieszczesciem po ktorym wszyscy
                                      sie nagle obudza ale czasu cofnac sie nie da. W zyciu nie
                                      narazilabym dziecka na cos takiego dla chaty i paru grzadek.I
                                      niewazne tu kto zaczal, niewazne czyja racja jest bardziej racja-
                                      wazne do czego to moze doprowadzic.No i wazne jakie zaufanie
                                      moglabym miec do wlasnego meza w takiej sytuacji bo jesliby jej nie
                                      rozwiazal jak nalezy to ja bym rozwiazala po swojemu majac na
                                      uwadze dobro dzieci, ktorym oboje rodzice winni sa ochrone, a jesli
                                      nie oboje to to, ktore jest przytomne.
                                      • eleonora32 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 11:57
                                        W pełni zgadzam się z przedmówczyniami. Niewiele ludzi bierze życie w swoje
                                        ręce. Moja rodzina do tej pory nie rozwiązuje problemów, tylko o nich gada bez
                                        sensu. Ja kiedyś również tak robiłam. Ale gdy raz człowiek zakosztuje, jak
                                        cudowne to uczucie mieć wpływ na własne życie, jaką daje to wolność i
                                        niezależność, to nie wyobraża już sobie innego postępowania. A wtedy takie
                                        narzekanie innych jeszcze bardziej złości i wkurza. Bo przecież też by mogli
                                        pokierować swoim życiem, tak jak chcę. Tylko, że to wymaga odwagi i czasem ta
                                        odwaga i decyzje, burzą obecny pseudo porządek. Bo przecież tak jest wygodniej,
                                        łatwiej zwalić na innych. A tak na prawdę to Ty sama decydujesz, a brak decyzji
                                        i bierność to również decyzja.
                                        • angelbell Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 12:12
                                          Mnie nie wkurza biernosc innych, kazdy ma swoje zycie i za nie
                                          odpowiada- sam, a nie ktos, ludzie, swiat. Radzic moge kiedy
                                          klopoty, lecz kiedy jedyna odpowiadzia jest "tak, ale..." albo " u
                                          mnie nie ma mozliwosci..." to zostawiam sprawe i niech
                                          zainteresowany robi cokolwiek, takze nic.To jego zycie, wola,
                                          decyzja i skutki.Sama wiem dobrze, ze nie ma sytuacji bez wyjscia,
                                          jeno czasem te wyjscia wygodne nie sa.No to warto spojrzec co
                                          bardziej niewygodne na dluzsza mete.
                                          • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 12:27
                                            No tak, macie rację rację pod każdym względem.Dyktafon w trakcie
                                            kupna- koleżanka ma mi kupic i w poniedziałek będę miała.

                                            Mąż mi wierzy,nigdy nie kwestionował moich słów, kłótnie jego
                                            wynikają z tego że ma dość obelg matki pod moim adresem, wmawiania
                                            rzeczy które ja, jak i on niby zrobilismy.Kiedyś nie chciał się
                                            wtrącac-bo to matka,ale ona zrobiła się coraz gorsza, sama prowokuje
                                            awantury, zaczepia.Ja też się nie odzywałam-bo nie potrafiłam,mama
                                            zawsze uczyła mnie szacunku dla innych-starszych. Ale to się
                                            zmieniło. Od kilku lat mówię co myślę, że mi się nie podoba jej
                                            zachowanie-że musi zaakceptowac moją obecnośc jako synowej. To ją
                                            rozwścieczyło jeszcze bardziej, że śmiem zabierac głos.
                                            Odnośnie przeprowadzki- mąż nie chce. Jeszcze będę rozmawiac z nim,
                                            przekonywac.

                                            Na razie dziekuję wszystkim.
                                            • vickydt Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 13:29
                                              > Odnośnie przeprowadzki- mąż nie chce. Jeszcze będę rozmawiac z nim,
                                              > przekonywac.

                                              Osmiele sie napisac swoje zdanie dosadnie: dupa z niego, a nie mąż, skoro jedyne
                                              co potrafi to zrobic dzieciaka, ale juz chronic jego matke i płód to nie raczy.
                                              Mógłby choć:
                                              - postawić płot bys nie widziala mamunci
                                              - pojsc do adwokata i zapytac o moizliwosc spłaty uciążliwej służebności
                                              - opierdzielić solidnie mamusie, poki był czas
                                              - sam nagrać mamuncie i pokazac nagranie jurnemu braciszkowi
                                              - z bratem pojsc na wódke i pokazac swoje racje

                                              ale on jedynie nie chce wyprowadzki i trzęsie dupą przed mamą, bratem i Tobą.
                                              • vickydt Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 14:01
                                                chcialam Ci otworzyc oczy: jestes z problemem SAMA. Wsparcie meza jest funts
                                                klakow niewarte. Nawet po dyktafon do sklepu nie pojechal, pomogla Ci kolezanka.
                                                Poki bedziesz mu okazywac wdziecznosc za takie "wsparcie" to on bedzie
                                                zadowolony, ze łajno posypał kwiatkami. A że łajno smierdzi dalej?
                                                Piszesz, ze on z mamusia gada. Przepraszam bardzo, ale jak wiem, ze ktos jest
                                                niespelna rozumu to zdaje sobie sprawe z tego, ze dyskusje z nim są bezsensowne.
                                                Na razie widac, ze to Ty walczysz o ten zwiazek, on zadu nie podniesie nawet,
                                                gdy wniesiesz o rozwod.
                                              • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 14:41
                                                Wiecie,nie jest prosto przedstawic całą sytację w 50 zdaniach. Kiedy
                                                starałam się opisac sytuację,wyszło że tylko się użalam ...że nie
                                                chcę rad bo swoje i tak wiem.To nie jest tak.

                                                -Płot nie jest możliwy,bo męża firma jest na naszej działce z tyłu i
                                                łączy sie z drugą działką-dzierżawioną, wszystko jest
                                                wykorzystywane pod firmę.Postawic płot i oddzielic częśc magazynów
                                                od całej reszty?Poza tym nie da się odkupic służebności tak jak i
                                                działki szwagra,bo nie chcą - od lat temat był podnoszony, od kiedy
                                                zaczęły się problemy.

                                                -Może źle zrozumiałaś-on z matką rozmawiał,żeby wytłumaczyc, że się
                                                myli.Kiedy nie słuchała i dalej robiła dzikie awantury, przestał
                                                rozmawiac,teraz nie rozmawia z nią na żadne tematy,nie chodzi od 3
                                                lat do nich wogóle, nawet w Swięta.Oni nas po prostu szntażują,bo
                                                wiedzą ze dużo zainwestowalismy w tą drugą działkę, żeby teraz
                                                odejśc-kiedyś (dawno temu) obiecano nam,że odkupimy tą działkę,
                                                potem wraz z chorobą teściowej wszystko się zmieniło, a my
                                                ułozyliśmy nasze życie tutaj. Brakuje pieniędzy jak na razie żeby
                                                zacząc od nowa. Pewnie plany na budowe biura będą już w tym roku,
                                                szukamy działki odpowiednio dużej. Ale tego wszystkiego nie da się
                                                zrobic w ciągu tygodnia.

                                                -Brat męża ufa tylko słowom teściowej,mąż nie raz z nim romawiał.
                                                - A dyktafon kupi mi koleżanka(my mieszkamy w małej miejscowości)-
                                                bo mąż czasami jest w trasie (jeździ tirem 40 ton,stoi pół dnia w
                                                kolejkach) i szukac załadowanym tirem w mieście sklepu ze sprzętem
                                                to nie zawsze się da. Po prostu niedawno wyszło że teściowa zupełnie
                                                inaczej przedstawia wszystko.

                                                Wiem,że najprościej uciec stąd. Tylko całe życie uciekac?A co będzie
                                                kiedy następny sąsiad też będzie uciążliwy?Też sprzedawac dom i
                                                znowu szukac szczęścia gdzieś indziej?
                                                Mylicie się odnośnie męża, ma swoje wady,tak jak my wszyscy.

                                                Prosiłam o pomoc - jesli nie da się postawic kart, które by coś
                                                podpowiedziały, to proszę nie naskakujcie na mnie. Dziękuję za
                                                wzystkie rady, zapewniam was, że myslę cały czas o tym,co
                                                napisałyście. Może teraz potrzebuję czasu na dojrzenie do takich
                                                zmian wielkich jak sprzedaż i wyprowadzka.

                                                Wiem,że chcecie dobrze, ale momentami jesteście niesprawiedliwe.
                                                • vickydt Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 15:02
                                                  wkurza mnie babko, ze wbijasz sie w depresje. Moze jestesmy niesprawiedliwe,
                                                  moze jedkak tupniesz noga i sprawisz, ze maz cos zrobi. Ja tez niue wierze w
                                                  sytuacje bez wyjscia. Niema takich. Poki w to nie uwierzysz bedziesz tylko
                                                  plakac. Nie sadzisz, ze dosc łez?
                                                  w "nie da sie wykupic sluzebnosci" nie wierze najbardziej.
                                                  Wez pod uwage, ze nikt by nie klepal w klawiature gdyby nie chcial Ci pomoc...
                                                  • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 15:18
                                                    Kochana,wiem że chcecie mi pomóc, zawsze pomagacie-tyle postów na
                                                    forum i widac.

                                                    2 lata temu byłam u prawnika, ale jeżeli strona nie chce
                                                    sprzedac,czy zamienic służebności np. na jakąś inną działkę, żeby
                                                    uprawiac ogród, to nie ma szans. Mamy dużo pola, mąż chciał 0,5 ha
                                                    jej oddac za te 50 m2. Nie. To po prostu chyba taki typ człowieka,
                                                    robi na przekór, bo wie że póki co stawia nas tym w sytuacji trudnej.

                                                    Wczoraj chyba trochę mnie poniosło, miałam jakiś pewnie atak nerwicy-
                                                    bo dotarło do mnie jaki obraz mojej osoby przedstawiała od lat
                                                    całej rodzinie, wczorajszy dzień był okropny.Dzisiaj po wielu
                                                    przemyśleniach, rozmowach z mężem- zaczynamy powoli coś robić,
                                                    szukac. Dzisiaj pewnie nie pisałabym juz na forum, wczoraj tak na
                                                    gorąco mi odbiło. A pisałam,bo wiedziałam,że pewnie coś mi
                                                    doradzicie, myslałam o czymś innym, ale każda rada jest mi cenna.

                                                    Szukamy w tej chwili działki bliżej miasta(jest fajne osiedle-w
                                                    zasadzie wiocha)-i tam pewnie przeniesiemy całą firmę, ale nie
                                                    obejdzie się bez kolejnego kredytu. Na razie rozmawiamy jak to
                                                    pogodzic z całością spraw.
                                                  • flosruberum Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 15:43
                                                    Vicky spokojnie, juz spokojnie sloneczko. My wszyscy wiemy, ze chcesz dobrze,
                                                    ale jak sie nie da na razie to sie nie da. Nie mozna wszystkiego zalatwic w
                                                    jeden dzien wink Tak, boze daj mi cierpliwosci, ale to juz! wink
                                                    Grunt, ze zmiany sie zaczely katalizowac smile))
                                                  • angelbell Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 18:48
                                                    Przykre to jest to kiedy ktos nie odroznia rady od pouzywania.W tym
                                                    watku nikt nie uzywal sobie (nikt nie zabawial sie kosztem
                                                    Zoyki).Padlo sporo sposobow, rad na rozwiazanie problemu a ze nie
                                                    bylo mantykowania nad kartami...czary mary nie rozwiaze sprawy, zas
                                                    to o czym mowa byla-owszem, moze. Ubolewac mozna gdyby nikt nie
                                                    zareagowal.Latwo oceniasz ageus- rady zas od ciebie zadnej tu nie
                                                    widac hmm...
                                                  • flosruberum Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 18:56
                                                    > ageus- rady zas od ciebie zadnej tu nie
                                                    > widac hmm...
                                                    No to samo mialam powiedziec.
                                                    Zreszta temat wazny i powazny i ze wzgledu na autorke postu, jak i jej stan i
                                                    rodzine. Nie dziwne, ze wzbudza emocje. A pamietac tez trzeba, ze wazne zmiany w
                                                    nas samych nie obejda sie bez emocji. Emocjonalnosc w kazdym aspekcie jest
                                                    czescia bycia czlowiekiem i nie nalezy jej sie wyrzekac. Nalezy tylko
                                                    harmonizowac jej dzialanie z innymi aspektami, co mysle zostalo osiagniete
                                                    wspolnymi silami.
                                                  • ageus Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 19:03
                                                    nie znam się na kartach jedynie zainteresował mnie problem tu poruszany, zabawy
                                                    kosztem zoyki tu nie było, ale można dostrzec stwierdzania o tym jaka to jest
                                                    nieporadna i niech nie zawraca głowy skoro nic do niej nie dociera. Na pewno nie
                                                    warto poświęcać zdrowia i życia dla majątku, ale nie dziwni mnie, że nie chce
                                                    narazie uciekać przed zwariowaną teściową, bo zwyczajnie jej żal rzucić to
                                                    wszystko czego się własną pracą dorobiła. Twierdzicie, ze robi wymówki, ale
                                                    dokładnie wytłumaczyła, dlaczego pewne sprawy nie są łatwe do przeprowadzenia,
                                                    moze nawet być na tym stratna. Ja odnoszę wrażenie, ze wy również łatwo i szybko
                                                    oceniacie.
                                                    Nie wiem czy prawnie uda się wykurzyć teściową, pewnie trzeba będzie się
                                                    wyprowadzić.
                                                  • angelbell Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 19:24
                                                    Ano raczej skonczy sie wyprowadzka taka jazda- niemniej nacisk
                                                    kladlysmy na zagrozenia zwiazane ze stanem Zoyki, ageus. Kobieta
                                                    ciezarna w zadnym wypadku nie moze byc narazona na takie jazdy bo
                                                    moze sie nieszczesciem skonczyc to. Stad byly wezwania, zeby maz
                                                    Zoyki to rozwiazal (bo nie jest w ciazy i jest jej mezem , synem
                                                    owej mamuski i ojcem wspolnych z Zoyka dzieci, takze tego
                                                    nienarodzonego jeszcze), kobieta ciezarna ma prawo do szczegolnej
                                                    ochrony, lecz mezczyzni skadinad kochajacy, czesto nijak sobie
                                                    sprawy nie zdaja czym moze sie skonczyc w tym czasie wojna z chora
                                                    psychicznie kobieta, tesciowa.A kiedy dojdzie do nieszczescia to
                                                    rozpaczaja- za pozno niestety.W ramach instynktu samozachowawczego
                                                    zas ,gdybym w takiej sytuacji byla-postawilabym na obrone siebie i
                                                    potomstwa i postawilabym mezowi twarde warunki.Sorry ale to nie jest
                                                    sielankowa sytuacja wiec rozwiazania tez malo maja wspolnego z
                                                    komfortem.Prawda zas, ze zdrowie i zycie mojego dziecka jest dla
                                                    mnie bezcenne i zadne chaty i ogrodki nie sa dla mnie
                                                    wazniejsze.Obojetnie czy taka sprawa dotyczy mnie czy kogos innego,
                                                    bede mowila to samo i nie jest to przeciwko Zoyce bynajmniej. Co zas
                                                    do rad i dobrych pomyslow to nie trzeba sie na kartach znac-sytuacja
                                                    jest wybitnie nie karciana...
                                                  • vickydt Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 20:42

                                                    > hymm nie ma to jak dobra złośliwa rada, oczywiście należy coś zrobić, ale troch
                                                    > ę
                                                    > sobie poużywałyście, przykre.

                                                    naprawde nie znosze mylenia pojęć.
                                                    Proszę przytocz złośliwe rady albo wycofaj się z powyższych słow.
                                                  • maandyy Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 18:58
                                                    Witaj Zoyka,
                                                    mój kolega miała podobny problem, matka jego żony nie akceptowała go
                                                    i na każdym kroku obrażała w rozmaitych sytuacjach przy znajomych i
                                                    Rodzinie...ale do rzeczy - prawnik którego wynajął kazał mu nagrać
                                                    różne wyzwiska czy grożby adresowane pod jego adresem ze strony
                                                    teściowej. Ten kolega tak zrobił i postraszył tą teściową i babka
                                                    jakoś ustąpiła... chodzi mianowicie o to, że nikt bezprawnie nie
                                                    może chodzić i Cię wyzywać mając dowód w postaci nagrania tych
                                                    wyzwisk możesz pójść z tym do Sądu i oskarżyć taką osobę o
                                                    zniesławienie; tego typu grożby są karalne.

                                                    Ja radzę Tobie zakupić dyktafon i chodzić z nim jeśli będzie trzeba -
                                                    wiem że to może brzmi głupio i poprostu tą jędzę (przepraszam za
                                                    określenie ale tylko takie mi się nasuwa) nagrać. Jeśli podobne
                                                    ekscesy pojawiają się w obecności Twojego męża to może spróbujcie to
                                                    nagrać w jakis sposób. Może jeśli zobaczy taki dowód przeciwko niej
                                                    to się usunie - poprostu przestraszy się - kary - aresztu.

                                                    A tak od siebie to bardzo Ci współczuję, nie myślałam że takie osoby
                                                    istnieją...sądziłam że są wytworem wyobrażni albo że istnieją w
                                                    filmach.
                                                    Także jeśli mogę to tak jak moje przedmówczynie radziłaby może na
                                                    jakiś czas aż do narodzin dziecka zejść tej kobiecie z oczu - musisz
                                                    pamiętać że nie możesz narażać siebie a co ważniejsze Twojego
                                                    dziecka.
                                                    Prowadzenie wojny w ten sposób o którym napisałam wyżej wymaga
                                                    determinacji, siły i odwagi a w Twoim stanie o takich nerwach nie
                                                    można myśleć; więc może chociaż na jakiś czas przenieś się gdzie
                                                    gdzie da Ci spokój a potem rozpocznij walkę. Wiesz tak sobie jeszcze
                                                    pomyślałam, że może zapomni o jakis żalach czy tej swojej nienawiści
                                                    jak zobaczy Wasze maleństwo - jaka babcia oprze sie urokowi
                                                    ślicznego wnuczka czy wnuczki??
                                                    Pozdrawiam Cię serdecznie. Mam nadzieję że poradzisz sobie z tym
                                                    problemem. Powodzenia
                                                  • ines113 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 20:31
                                                    "Wiesz tak sobie jeszcze
                                                    pomyślałam, że może zapomni o jakis żalach czy tej swojej nienawiści
                                                    jak zobaczy Wasze maleństwo - jaka babcia oprze sie urokowi
                                                    ślicznego wnuczka czy wnuczki??"

                                                    Maandyy, jak ktos jest patalogicznie nienawistny, to i dziecko nic
                                                    nie pomoze. W przykladzie malzenstwa o ktorym pisalam, tesciowa
                                                    szczula psa na synowa z wnuczkiem, wiec niektorzy sa naprawde
                                                    chorzy.
                                                    Poza tym wyglada na to, ze te relacje sa wyjatkowo toksyczne, skoro
                                                    nawet maz Zoyki nie odwiedza wlasnej matki i nie chce miec z nia nic
                                                    wspolnego.
                                                    Faceci kieruja sie racjonalizmem i pewno z jego meskiego punktu
                                                    widzenia wydaje mu sie, ze niekorzystnie byloby sie wyprowadzac z
                                                    wlasnego domu. Mozna jednak odwolac sie do jego rozsadku i
                                                    wytlumaczyc mu , jaki to moze miec wplyw na dziecko. To powinno
                                                    poskutkowac, tylko tlumaczac mu nie swoje uczucia, emocje, a
                                                    wskazywac na argumenty rozsadne, odwolujace sie do jego intelektu.
                                                    Moze jakas rozmowa z lekarzem, ktory wytlumaczy mu mozliwy negatywny
                                                    wplyw takich stresujacych sytuacji na kobiete w ciazy, przekonalaby
                                                    go?

                                                    P.S. To forum ezoteryczne, wiec zrozumiale jest to, ze bywaja tu
                                                    ludzie, ktorzy stawiaja sprawy ducha wyzej niz dobra materialne.
                                                    Dlatego rady takie, jakie sa, sa zwiazane ze sposobem myslenia
                                                    forumowiczow, a nie zeby sobie na kims pouzywac. Wszyscy lubimy
                                                    komfort, ale nie za kazda cene. To forum ma za zadanie miedzy innymi
                                                    przypominac ludziom, ze ich samopoczucie w zyciu nie zalezy tylko od
                                                    standartu zycia, ale jeszcze od spokoju duchowego, wiernosci sobie i
                                                    pozytywnych relacji ze swiatem i soba.
                                                  • maandyy Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 20:56
                                                    Droga Ines, masz rację...nie pomyslałam o takiej sytuacji i też
                                                    trochę naiwnie wierzę w ludzi - którzy istotnie bywają okrutni wobec
                                                    siebie.
                                                    szkoda, że ludzie zamiast rozmawiać i cieszyć się życiem i jego
                                                    pięknem robią sobie nazwajem coś podobnego...
                                                    Pozdrawiam Was gorąco i przesyłam moc uścisków i buziaków
                                                  • ageus Re: Prośba o wróżbę-problem.... 25.05.08, 21:28
                                                    ines113 napisała:
                                                    P.S. To forum ezoteryczne, wiec zrozumiale jest to, ze bywaja tu
                                                    > ludzie, ktorzy stawiaja sprawy ducha wyzej niz dobra materialne.
                                                    > Dlatego rady takie, jakie sa, sa zwiazane ze sposobem myslenia
                                                    > forumowiczow, a nie zeby sobie na kims pouzywac. Wszyscy lubimy
                                                    > komfort, ale nie za kazda cene.

                                                    racja ale niestety sprawdza się tu stara prawda głupiemu i zwariowanemu lepiej
                                                    ustąpić, bo nie ma na niego rady. Szkoda, że tylko, że nie mozna uciec do takich
                                                    samych komfortowych warunków.
      • olga.78 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 26.05.08, 16:52
        Witaj Zoykasmile Jakoś tak przypadkiem wpadłam na ten wątek. Dzisiaj jest mój drugi dzień na tej stronce. Pozwoliłam sobie na kilka uwag. Byłam w podobnej sytuacji do Twojej z tym, że w moim przypadku od urodzenia. Doskonale Cię wiec rozumiem. Jestem z Tobą, wysyłam Ci mnóstwo ciepłych myśli. Z perspektywy czasu moja rada numer jeden. Cokolwiek TERAZ MYŚLISZ odbije sie w przyszłości na twoim dziecku. To bardzo ważne, abyś przestała myśleć non stop o teściowej i jej wrednym charakterze. Twoje dziecko przejmie jej cechy, wygląd a nawet różne nawyki o których nie wiesz np. trzymanie w określony, nietypowy sposób łyżki podczas jedzenia. To oczywiście tylko przykład, ale jeśli chcesz mieć zdrowe i normalne dziecko staraj sie zmienić swoje myśli. Myśl o kimś dobrym, miłym ale realnym aby Twoje dziecko takie było. Początkiem WSZYSTKIEGO jest myśl. Dbaj więc o ich jakość.
        Rada numer dwa. Jesteś osoba bardzo wrażliwą. Może sie mylę, może nie, ale myślę, że najważniejsze w Twoim życiu są emocje. Do tego stopnia, że zdominowały twoje życie całkowicie. Trzeba, abyś to zmieniła. Jak? Przede wszystkim powinnaś postarać się za wszelka cenę odciąć emocjonalnie od tej całej rodzinki. Jeśli na tą chwilę nie możesz inaczej, to alienuj się mentalnie. Ja stosowałam taki zwrot, za każdym razem kiedy był problem: "Niechaj wszystkie złe myśli powrócą do swego źródła i zamienia sie w dobry owoc". I robiłam swoje. Dziś z perspektywy wielu lat wiedzę, że dało mi to poprawne, choć bardzo chłodne, relacje z osobami podobnymi do Twojej teściowej. Równocześnie wyraźnie, spokojnie i jasno wyrażałam swoje warunki w spornych sprawach. Ja nie miałam żadnego oparcia w mężu. Jedyne co robił, to nie przeszkadzał. Nigdy mnie nie obronił przed kłamstwami teściowej lub jego sióstr. Musiałam radzić sobie wiec sama broniąc jeszcze dodatkowo dzieci, których tez nie oszczędzano. Mówiłam swoje i wychodziłam pozostawiając im kwestie do przemyślenia. Nie wdawałam się w żadne utarczki słowne.
        Rada numer trzy. Najlepszą techniką sprawdzająca się w takich sytuacjach jest IGNOROWANIE przeciwnika. Przecież im chodzi o to, aby Cię sprowokować. Nie daj sie więc. Najważniejsze żebyś Ty sama o sobie miała dobre zdanie, nie to co myślą o Tobie inni.
        I jeszcze jedna uwaga. Ja na Twoim miejscu nie sadziłabym kwiatów, co najwyżej trawę, którą jeszcze kosiłabym bardzo nieregularnie. Skoro dla teściowej ogród jest ważny, to pewnie by ją to wkurzało. Dodatkowo kiedy sie pokazujesz w ogrodzie to ma okazję do wyżywania się. Oszczędziłabym jej tej przyjemności. Pozdrawiam Cię gorąco i życzę dużo siły w walce o siebie. Muszę lecieć.
        • olga.78 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 26.05.08, 21:59
          Wiesz, nie daje mi spokoju Twój problem. Rozwiązania które Ci wcześniej
          zaproponowano są może i dobre, ale bardzo trudne do wykonania, przynajmniej
          niektóre. Na pewno warto gromadzić dowody w postaci nagrań i filmów. Dzisiejsza
          technika bardzo to ułatwia. Na pewno warto zwrócić się do policji jeśli będzie
          taka konieczność aby, znowu, były dowody. Ja gdy miałam podobne problemy z
          bratem złożyłam donos i pomogło. Przypuszczam, ze trochę go nastraszyli. Do
          dzisiaj mam spokój, a brat nie pije mnie i nie zmienił się. Takie osoby
          pozwalają sobie, tak naprawdę, na tyle na ile my im pozwolimy. Jeśli dla Twojej
          teściowej opinia innych np. sąsiadów jest ważna to wykorzystaj ten jej słaby punkt.
          Dodatkowo proponuję abyś spróbowała zmienić, przede wszystkim, stosunek swój do
          tego problemu. Niestety z autopsji wiem, że to rozwiązanie jest akurat
          najtrudniejsze. Po co? A no właśnie po to o czym sama piszesz, aby wiecznie nie
          uciekać. Byłoby fajnie gdybyś nauczyła się na agresje teściowej odpowiadać
          uśmiechem, nie koniecznie ironicznym. Znam osoby, które potrafiły tak
          zmanipulować swoje teściowe, że "odwróciły zupełnie kota do góry ogonem" i
          dodatkowo osiągnęły swoje cele. Ja osiągnęłam swoje poprzez twarde ale spokojne
          określenie zasad i to co komu wolno na moim terenie oraz konsekwentne
          egzekwowanie przestrzegania tych zasad. Jeśli komuś to nie odpowiadało musiał
          zostać skreślony z listy znajomych. Jedyna ułatwienie jakie miałam, to to, ze
          nikomu niczego nie musiałam zawdzięczać i nie zawdzięczam.
          Tak sobie myślę jeszcze, że masz jakieś ukryte atuty, których nie dostrzegasz w
          tej chwili a które mogłabyś wykorzystać na swoją korzyść. Przypuszczam, że jeśli
          uda Ci sie wyłączyć silne emocje, to je dostrzeżesz. Poproś o wskazanie kierunku
          swojego Anioła, Boga, Opiekuna Duchowego lub jakąś inną cząstkę "lepszej siebie"
          jeśli wierzysz. Nawiąż kontakt ze swoim wnętrzem a może coś Cię olśni, z kimś
          porozmawiasz kto Ci pomoże etc... Walcz o siebie! Odwagi i powodzenia!
          • vickydt Re: Prośba o wróżbę-problem.... 26.05.08, 22:21
            mi sie Twoje rady podobają. Tez ne daje mi spokoju sytuacja Zoyki tym bardziej,
            ze jednak ma wsparcie meza, ze to oboje nie daja rady. Ten pomysl ze skoszeniem
            kwiatkow mi sie podoba. Odbierze malpie bron i satysfakcje. Ja bym pociagnela
            temat moze nie wykupu tej sluzebnosci, ale oddania wiekszej czesci ogrodu.
            Zatkac babe hojnością...
            Lazi mi jeszcze, moze niemoralne, ale np. by podjudzić ją jakos, by naprawde sie
            wkurzyla i wtedy nagrac. Np. szepnac "no kurcze, moze mnie jeszcze kwasem
            oblejesz?" Ta sie zacznie drzec i nakrecac, a Zojka wtedy "no przeciez wiecznie
            mnie tym straszysz!" tak, by sie cala rozmowa nagrala. Aaa, nie mozna ponoc
            nagrywac tylko tej drugiej osoby, musi byc wymiana zdan, bo to niewiarygodne by
            bylo.
            Co do swirow i tzw mocnych w pysku to coz - zastraszenie tez moze duzo dac.
            Huknac na babsztyla, zeby po ciemku nie lazila po miescie, bo jej sie krzywda
            stanie. Na tchorzy dziala, ale nie wiem, jak na swirow sad
            W sumie to nie czas na takie emocje dla Zoyki...
            • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 26.05.08, 22:36
              Kochane- postaram sie cos napisac dzisiaj jeszcze, ale dużo później-
              bo mi się plączą po mieszkaniu dzieci i mąż. Jak się nie uda-to
              jutro rano. Ale jest na razie dobrze, ja jestem spokojna, o mamusi
              mojego męża nie myslę prawie wcale-wiem że to mi nie służy(chyba że
              się napatoczy gdzieś przy okazji), poza tym mam lepsze i fajniejsze
              osoby ,o kórych mogę myslec. Za wszystkie rady jestem wdzięczna,
              wogóle jakoś tak lepiej się poczułam,że nie jestem jakimś
              dziwadłem,bo tylko u mnie taki problem pojawił się, jednak zdarza
              się też spotakc takie osoby jak moja teściowa gdzieś w Polsce. Ona
              kiedyś taka nie była(chociaż nigdy nie miałam do niej zaufania)- jak
              przeszła na emeryturę - to jej odbiło całkowicie-3 lata temu.
            • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 26.05.08, 23:54
              No to jestem. Może tak powoli bedę odpowiadac.

              Współczuje Oldze, bo chyba tak naprawdę niewiele osób potrafi
              zrozumiec co się czuje w takim momencie, nawet gdy to dzieje się u
              znajomych- to tez nie to samo.

              Ogród- to moja pasja, zamiłowanie,wsród roslin robię plany na
              przyszłośc,i zapominam o wszystkim-o problemach, o teściowej, nawet
              o dzieciach i ugotowaniu obiaduwink Jeśli go zlikwiduję-
              będę "bezbronna". Poza tym ja, jako osoba spokojna, raczej
              niekonfliktowa( chyba że ktos już przesadzi w denerwowaniu mnie-
              wkurzają mnie zwłaszcza kłamstwo i chamstwo) - po tylu latach
              obcowania z dziwnymi ludźmi(teściowa,szwagier)- uodporniłam się
              trochę, wzmocniłam nawet. Nabrałam też trochę takiej przekory-
              dlaczego mam zlikwidowac to, co najbardziej wkurza teściową? Ona ma
              swój ogród(teraz to raczej chaszcze) a ja swój - każdy w innej
              części działki.Kiedyś było jej miło(chyba, przynajmniej tak
              twierdziławink jak jej znajomi mówili jej,że synowa pieknie
              zagospodarowała działkę. Teraz takie coś bardzo jej podnosi
              ciśnienie.... A tak wogóle odniosłam wrażenie,że jak kilka lat temu
              zaczęła oskarżac mnie że niszczę jej ogród, to te rośliny przestały
              ją lubic i rosnąc, niektóre nie chcą kwitnąć...Może to taj aura
              wokól niej źle promieniuje? Faktem jest że jak u niej zarasta
              wszystko trawą, jakimś zielem-zagłusza te kwitnące,to u mnie rosliny
              biją kolorami po oczach, a że lubię kolory - to i wybieram takie,co
              jak kwitną to widac je z odleglości 1km smile To tyle jeśli chodzi o
              ogród(widac że mam hopla?), pewnie zabrac mi go -to jak was odłączyc
              od Kart i Forum "Szkółka Tarota" wink

              Jutro będę miała dyktafon, wcześniej próbowałam nagrywac na telefon,
              ale coś słabo było słychac, a od ponad miesiąca mój telefon w
              naprawie, a jak wysłano go Kurierem-to zaginał. trochę dziwne, ale
              cóz, stało się. Generalnie codziennie mnie nie zaczepia, nawet
              dzisiaj ją widziałam, ja ją mijam bez słowa - ona jak zwykle wodzi
              wzrokiem.... Chyba teść ją dzisiaj pilnował, bo był z nią na
              ogrodzie ponad 2 godz-a zazwyczaj nie przychodzi, żeby nie widziec
              się ze mną, bo swego czasu oskarżała nas o romanswink. Podejrzewam ze
              gdzieś za tydzień znowu wybuchnie- nawet jak zobaczy dziurę po
              krecie-to twierdzi ze to ja tu byłamwink Potem przez lato jest spokój,
              aż do jesieni.Przez zimę spokój, wiosną znowu jazda....

              Pewnie mnie wtedy przez te hormony poniosło, a to że wyrwała
              ostatnio mi te kilka tulipanów - przepełniło wszystko. Nie wiem czy
              pisałam- ale wykopałam wszystkie swoje tulipany - i rozdałam
              koleżankom. Poinformowałam szwagra, że mam nadzieję że jej już na
              moim terenie nie zobaczę,bo nie ma czego szukac.
              Już jestem spokojna, nawet za bardzo.

              W czasie tych jej ataków, mało się odzywałam, chociaż ostatnio
              niestety dałam sie wciągnąc.Ale ona wie jak uderzyc, w to co jest
              moim słabym punktem-mama.Nie mogłam znieść że nazywa ją k...... Nie
              wiem czy ktoś coś takiego może spokojnie słuchac, tym bardziej że
              mama zmarła.

              Odnośnie sąsiadów- staram się utrzymywac bardzo kontakty, chociaż
              nigdy nie miałam z tym kłopotów. Sąsiedzi są zbulwersowani(w tym
              jeden policjant-w moim wieku), czasami parę słów mówię, ale
              generalnie słyszą co drugą awanturę- zwłaszcza ją,bo drze sie
              głośno, bo już nie panuje nad sobą. Ostatnio powiedziałam
              szwagrowi,że policjant powiedział,że powinnam wszystko zgłosic na
              Komisariacie, a on będzie świadkiem. To nie jest prawda ale on
              bardzo sie zdenerwował,że włączam w to obcych ludzi- ja na to że
              jak mamuśka się drze, to i dalsi sąsiedzi słysząwink Może teraz będzie
              ciszej....

              Będę myslec co dalej, ale prowokowac nie będę, chyba że będzie
              trzeba czy w razie następnego jej szału - jak wpadnie coś ciekawego
              do głowy.

              Oddawac swojego ogrodu nie będę - ona ma większy.Był czas kiedy mąż
              chciał jej dac 0,5 ha- skoro nie chciała- to straciła.


              Co do opieki Anioła Stróża- codziennie proszę o opiekę i siłę dla
              siebie, i zeby teściowa zajęła się czymś innym.Proszę o pomoc w
              rozwiązaniu tego problemu, jak na razie nic nie szepnął- oprócz
              pomysłu napisania na forum.To też dużo mi dało. Już wczoraj byłam
              spokojna.

              Hmmm ....znowu dużo o tesciowej.... może musze się wygadacwink

              Aha !!! Od lat wypominała mi że nie mówię do niej mamo. Po smierci
              mamy(nikt od nich nawet nie pofatygował sie na pogrzeb,nawet teść-
              pewnie nie pozwoliła) też wypomniała,ja na to:mam jedną mamę, i do
              obcej kobiety tak nie będę mówic. Mąż też nie mówił tak do moje
              mamy - i nikt tego nie wypominał. A do teścia mówię od 3 lat :tato.
              To też ją wkurza, ale sama chciała. A ja nie lubie jak mnie się
              zmusza.Nie wiem czy Wagi tak mają, ale ja tak mam od zawsze.

              Pozdrawiam i miłych snów.
              • olga.78 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 27.05.08, 17:17
                Cieszę sie, że nastrój Ci się poprawiłsmile
                Z tego co piszesz wynika, ze nie jesteś sama z tym problemem. To bardzo ważne.
                Nawet takie zwykłe wygadanie się w takich trudnych chwilach bardzo pomaga. Dbaj
                o swój ogród skoro Cię ładuje pozytywnie. Trzymam kciuki za zwyciestwo.
                Pozdrawiamsmile
                --
                Początkiem wszystkiego jest myśl...
              • vickydt Re: Prośba o wróżbę-problem.... 27.05.08, 18:45
                szwagierek sie sfrustrowal, ze wciagasz w to obcych? Znaczy ze mocny w gebie ale
                w swoich scianach tylko, no prosze, prosze. Konfrontacji sie boi. No to mamy na
                dziada haka smile

                Dawaj - opowiadaj i zglos to na policje, ale na poli9cje majac pare nagran. Ja
                bym jeszcze powiedziala, ze masz znajomych w miejscowym radio, ze naglosnisz
                sprawe psychicznego znecania.
                • 11kami Re: Prośba o wróżbę-problem.... 29.05.08, 15:50
                  Witaj Zoyka!
                  Nie było mnie dwa tygodnie a tu u ciebie tyle postówsmile
                  Chciałam Ci tylko dodac że świetnie Cię rozumiem bo swego czasu
                  byłam w podobnej sytuacji, jak już wcześniej pisałam do rękoczynów
                  nie dochodziło ale mało brakowało. My poprostu sprzedaliśmy dom(było
                  to możliwe) i wyprowadziliśmy się daleko. Absolutnie nie żałuję tej
                  decyzji! Z teściową nie widzę się już pięc lat i muszę powiedziec że
                  na zdrowie mi to wyszło. Mój mąz też nie szuka z nią kontaktu bo
                  twierdzi że za dużo złego nas od niej spodkało. Teściowa taż nie
                  tęskni... w każdym razie nie za mną i moimi dziecmi, które są jej
                  obojętne. Tacy ludzie jak nasze teściowe poprostu się nie
                  zmieniają... Odnoszę wrażenie jakby chodziła po tym świecie i
                  zatruwała wszystko co dobre, tyle w niej jadu że na kilka jaszczurek
                  by starczyłosmile
                  Rozumiem też że irytruje Cię że cię obmawia i wygaduje o tobie
                  niestwożone historie bo tego też doświadczyłam, a najgorzej bolało
                  mnie to że ludzie znając jej wredny charakter, niestety czasem jej
                  wierzyli.
                  Spróbuj rozwiązac ten problem tak jak dziewczyny radzą)(dyktafon,
                  kamera) mam nadzeję że to pomoże. Jeżeli tak się nie stanie , to
                  proszę cię zdecydujcie się na sprzedaż, bo niestety ta chora
                  sytuacja odbija się na dzieciach.
                  Ja ze swojej strony wysyłam Ci duuuuuuuuużo cieplutkich myśli,
                  bardzo solidaryzuję się z tobą nawet kwiaty kocham jak ty hehe.. ale
                  teraz tworze nowy ogród narazie w doniczkach, bo jeden musiałam
                  zostawicsad(
                  Główka do góry i działaj!!!
                  • zoyka30 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 29.05.08, 18:28
                    Stan na dzień dzisiejszy: za miesiąc będzie przetarg na działkę
                    (większa niż nasza)-będę prosić wszystkie Anioły, aby nie było dużo
                    chętnych ,żeby za bardzo nie nabili cenysmile Mam nadzieję,że się uda.
                    Plany i budowa jak się uda- to jeszcze w tym roku
                    zaczniemy.Materiały mamy- przynajmniej na cały stan surowy.Brakuje
                    tylko działki.Kiedy skonczymy?Nie wiem-może rok, najdalej dwa.
                    Gdyby dało się sprzedac nasz dom, to pewnie za rok byłabym w nowym
                    domu. Ale ze służebnością-nie ma szans.Tam gdzie rozglądałam się za
                    działkami-bliżej miasta- ceny są 4-krotnie wyższe, dlatego
                    zostaniemy tutaj, ale w drugim koncu miejscowości.
                    Dyktafon mam, ale teraz przez jakiś czas pewnie będzie spokój-dopóki
                    znowu czegoś nie wymyśli.
                    A odnośnie jaszczurek- one nie są takie jadowitesmile I chyba prędzej
                    można się z nimi zaprzyjaźnic i polubić jak ten typ
                    teściowej.Oczywiście nie wszystkie takie są-taka sie trafia pewnie
                    jedna na 10,000 .

                    A ogród -to przeniosę prawie w całości.

                    Pozdrawiam uciskane i gnębione synowesmile
                    • olga.78 Re: Prośba o wróżbę-problem.... 30.05.08, 11:39
                      Świetnie, że działasz i masz nowa energię. Modlę się razem z Tobą do Aniołów.
                      Niech sie spełni Twoje marzenie. One przecież po to są, aby sie spełniać, trzeba
                      je tylko mieć.
                      Pozdrawiam gorąco.
                      Wyzwolona synowa.
                      --
                      Początkiem wszystkiego jest myśl...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka