05.06.08, 10:26
W poniedziałek spotkanie z moim ex. Sprawa bolesna i trochę upokarzająca, bo to badanie DNA. Samego badania się nie obawiam, ale mój ex może mnie zaskoczyć albo swoją postawą albo jakimś komentarzem. Jak się zachować, jaka postawę obrać? W sumie mamy mnóstwo spraw nie wyjaśnionych, ale upływ czasu sprawia, że ja nie chcę do nich wracać. Poza tym nawarstwiają się kolejne, nowe. itp. W sumie sytuacja jest napietą. Każda ze stron robi sobie świństwa chcąc postawić na swoim. Jak się zachować w poniedziałek:
1. być zimna, chłodna, obojętna,
2. patrzeć z pogardą (bo on już wie, ze ja wiem o jego obrotach firmy, co skutecznie próbuje ukryć przed sądem),
3. pokazać ,że życie samotnej matki jest trudne,i z ledwością daję sobie radę,
Edytor zaawansowany
  • okwilk 06.06.08, 07:29
    Posłuchać serca... po co grać życie?
    Rozumiem że znajdujesz się w trudnej i nieprzyjemnej sytuacji ale aktorstwo nie jest dobrym wyjściem. Szkoda naszego życia na odgrywanie nas samych. Idź i bądź taka jaka będziesz - da Ci to swobodę, bo po co się nastawiać "co odgrywać" jeśli nie masz 100% pewności co Twój ex zaprezentuje...

    Jeżeli to była prośba o postawienie kart - to ja jej w tym poście nie zauważyłem.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz Wilk
  • erollekk 06.06.08, 07:47
    Witaj Oktawiuszu
    1. Kiedyś posłuchałam głosu serca i niestety teraz płacę za to bardzo wysoką cenę.
    2. Tak to była prośba o postawienie kart
  • erollekk 06.06.08, 07:56
    No coż przez życie i tak przechodzimy zakładać różnego rodzaju maski. Dla własnej wygody, bezpieczeństwa, w walce o pracę, itp. Poniedziałkowe spotkanie to spotkanie z zwycięzcą. Obojętnie co zrobię - to on wygrał. Coż ze kosztem wysokich nakładów finansowych, kosztem własnego ja - ale wygrał. Nie wiem, jak się zachować w poniedziałek, bo to jaką postawę obiorę będzie decydować o akceptacji bądź braku akceptacji jego zwycięstwa
  • olga.78 06.06.08, 13:58
    Macie wspólne dziecko? Czy dobrze zrozumiałam? Nie możesz więc mówić i myśleć,
    że on wygrał. To, że wygrał bitwę, to nie znaczy, że wygra wojnęwink O tym, kto
    wygrał będzie można mówić za 20. lat jeśli jeszcze będzie to miało jakiekolwiek
    znaczenie.
    Poza tym chyba nie w tych kategoriach powinnaś myśleć. Nie podchodź do tego
    ambicjonalnie i emocjonalnie, ale pragmatycznie. Zastanów się co możesz i/lub
    musisz zyskać dla siebie i dziecka i postaraj się to konsekwentnie zdobywać.
    Wytycz sobie jasne i realne do osiągnięcia cele. Nie trać energii i czasu na
    kłótnie. To Ciebie tylko wyniszcza. Nie jego. Nie pozwól się prowokować. Masz
    cały weekend na jasne określenie swoich i dziecka potrzeb. Nie marnuj czasu na
    rozpamiętywanie. Uśmiechnij się do życia i walcz o swojesmile
    Życzę wytrwałości.
  • erollekk 06.06.08, 14:31
    Droga Olgo, nie da się. Ja się zmierzam z człowiekiem, którego swojego pierworodnego widział raz. Obecnie ex planuje kolejne dziecko, ponieważ i tu cytuję jego słowa "on juz wie z którą kobietą chce mieć dziecko".
  • olga.78 06.06.08, 15:06
    Czego sie nie da?
  • erollekk 06.06.08, 15:11
    nie da się do tego podejść czysto pragmatycznie.
  • erollekk 06.06.08, 15:14
    bo kwestie pieniędzy rozważa sąd, a kwestie jego wkładu w wychowanie syna jego sumienie.
  • olga.78 06.06.08, 16:00
    Nie wiem, jak Ty, ale ja wolałabym sama wychować dziecko niż narażać je na
    kontakt z osobami o zupełnie innym systemie wartości niż mój. W myśl przysłowia:
    "Co zasiejesz, to zbierzesz".
    Czasami lepiej coś stracić, aby zyskać więcej w dłuższej perspektywie.
    --
    Początkiem wszystkiego jest myśl...
  • angelbell 06.06.08, 16:32
    Wygrana? Przegrana? Czy ja nie pomylilam watkow??? Chodzi o badanie
    DNA, ktore bez watpienia orzeka kto jest ojcem dziecka a nie o
    mecz.Nie wiem czego tu szukac-odwetu, ataku, czego...toc to badanie
    jest.A jak sie zachowac? Popieram rade zachowania sie spokojnie, bez
    min, dasow, szyderstw i jekow, to nie teatr i nie miejsce na
    przedstawienia.Jesli ow pan zachowa sie jak pajac to on nie
    ty.Przymierzasz rozne pozy i maski, a po co? Co chcesz przez to
    zyskac? Jesli jego poczucie winy to pudlo.Jesli poczucie zalu i jego
    przegranej to tez pudlo.Jesli zas litosc to tez pudlo.Masz do
    zalatwienia sprawe przyznania naleznosci z tytulu ojcostwa a nie
    wendette i kino.Zachowaj spokoj i to wszystko, co by nie bylo.
  • okwilk 06.06.08, 16:41
    angelbell napisała:

    > Wygrana? Przegrana? Czy ja nie pomylilam watkow??? Chodzi o badanie
    > DNA, ktore bez watpienia orzeka kto jest ojcem dziecka a nie o
    > mecz.Nie wiem czego tu szukac-odwetu, ataku, czego...toc to badanie
    > jest.A jak sie zachowac? Popieram rade zachowania sie spokojnie, bez
    > min, dasow, szyderstw i jekow, to nie teatr i nie miejsce na
    > przedstawienia.Jesli ow pan zachowa sie jak pajac to on nie
    > ty.Przymierzasz rozne pozy i maski, a po co? Co chcesz przez to
    > zyskac? Jesli jego poczucie winy to pudlo.Jesli poczucie zalu i jego
    > przegranej to tez pudlo.Jesli zas litosc to tez pudlo.Masz do
    > zalatwienia sprawe przyznania naleznosci z tytulu ojcostwa a nie
    > wendette i kino.Zachowaj spokoj i to wszystko, co by nie bylo.

    Jak wiadomo -> popieram.
  • erollekk 06.06.08, 17:08
    Angelbell,
    tu nie chodzi o sam przebieg i wynik badani DNA, tylko o spotkanie z kimś, kto mnie bardzo zranił.
  • okwilk 06.06.08, 17:14
    > Angelbell,
    > tu nie chodzi o sam przebieg i wynik badani DNA, tylko o spotkanie z kimś, kto
    > mnie bardzo zranił.

    I uważasz że zakładając odpowiednią maskę uda Ci się na nim odegrać... smutne...
    bo niczego nie wskórasz takim podejściem.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz
  • okwilk 06.06.08, 16:39
    > No coż przez życie i tak przechodzimy zakładać różnego rodzaju maski.
    > Dla własnej wygody, bezpieczeństwa, w walce o pracę, itp.
    Przechodzimy przez życie co krok zmieniając kostiumy, odgrywamy nas w każdej sytuacji... aż w końcu przychodzi dzień, kiedy świat mówi nie... serce się buntuje i życie w nas wygasa... właśnie tego dnia plujemy sobie w brodę, że zamiast żyć - graliśmy cały czas.
    Możemy planować własne zachowania - dla własnej wygody, bezpieczeństwa... ale nigdy nie da nam to całkowitego spełnienia...

    > Poniedziałkowe spotkanie to spotkanie z zwycięzcą.

    > Obojętnie co zrobię - to on wygrał. Coż ze kosztem
    > wysokich nakładów finansowych, kosztem własnego ja
    >- ale wygrał.

    Jeśli tak mówisz, to niech Twa wola się spełnia... Jeśli jednak zamkniesz na chwilę oczy, uspokoisz się i wyciszysz - pójdziesz dalej niż po "rozum do głowy"... kto wie... być może zrozumiesz że jego zwycięstwo jest największą jego przegraną. Może zobaczysz sprawę z innej perspektywy?
    Tak czy inaczej nie jesteś przegraną, zwieszasz głowę? Popatrz na swoje dziecko, ono ma całe życie przed sobą - a Ty możesz sprawić, że będzie to najcudowniejsze życie.

    Chcesz planować swoje zachowanie - pamiętaj że życie potrafi kpić z naszych planów. Czy nie lepiej jest otworzyć oczy i widzieć to co jest na prawdę, nie tworzyć własnego wyobrażenia tego jak będzie. Przeżyj tę chwilę świadomie i uważnie - może to być największa lekcja - nawet jeśli bardzo przykra.

    Jeśli mówisz "Obojętne co zrobię" to może - "nic nie rób", pozwól sobie być bez obciążania się dodatkowym "zadaniem do wykonania".

    > Nie wiem, jak się zachować w poniedziałek,
    > bo to jaką postawę obiorę będzie decydować o akceptacji
    > bądź braku akceptacji jego zwycięstwa
    Akceptacja bądź jej brak, nie będzie wynikał z Twojego zaplanowanego zachowania. To już wynika z tego co myślisz i mówisz, "on już wygrał..." wygląda mi na to, że zaakceptowałaś ten fakt. Jeśli uważasz, że Twoje zaplanowane działanie wzbudzi w nim więcej emocji niż to co prawdziwie myślisz - mylisz się, Twoje Ciało i Twoje intencje powiedzą o wiele więcej niż byś chciała.

    Na pytanie czy postawię Ci karty, muszę odpowiedzieć - nie.
    Wybacz, wiem że jesteś w ciężkiej sytuacji - daje Ci wszystko co mogę, postawienie kart na pytania zadane przez Ciebie byłoby jednak niezgodne z moim wnętrzem. Wiem i wierzę że poradzisz sobie bez kart.

    Zamiast szukać rozwiązania w obrazkach i zawierzania im, wycisz sie i poszukaj w sercu - nawet jeśli ciężko Cię doświadcza, najwidoczniej masz w sobie wiedzę i mądrość, która może Ci pomóc w wykonaniu Twojego zadania. Tą mądrość odnajdziesz tylko w sobie.

    Jeśli ktoś inny postanowi postawić Ci karty, zrobi to.
    Jeśli Ty postanowisz im zawierzyć i zapomnieć o tym co napisałem, zrobisz to.
    Tak czy inaczej będzie dobrze.

    Z promieniami energii,
    by rozświetliły mroki i zwątpienia,
    Pozdrawiam,
    Oktawiusz Wilk
  • erollekk 06.06.08, 17:19
    Oktawiuszu ja rozumiem Twoją postawę, ale juz sama nie wiem co napisać, Twoje słowa są piękne, mądre ale nijak nie mają się do tej sytuacji.
  • erollekk 06.06.08, 17:23
    Maską jest mój uśmiech na twarzy kiedy łzy cisną mi się do oczu. Maską jest zaradność, bo wolałabym sie poddać. Każdy dzień to walka
  • okwilk 06.06.08, 17:41
    erollekk napisała:

    > Maską jest mój uśmiech na twarzy kiedy łzy cisną mi się do oczu. Maską jest zar
    > adność, bo wolałabym sie poddać. Każdy dzień to walka

    Usiądź wieczorem w cichym miejscu, zapal świeczkę i zdejmij maskę...
    Łzy mogą prowadzić do uzdrowienia, przyznanie się do bezradności może dać siłę.
    Moje słowa mają się nijak bo sama nie chcesz by się miały.

    Zdejmij maskę i zobacz w lustro, kim jesteś i kim możesz być.

    Pozdrawiam,
    Wilk
  • olga.78 06.06.08, 18:21
    Okwilk --> mam przykre wrażenie, że kompletnie nie wczułeś się w sytuacje i nie
    masz nawet pojęcia, co ta kobieta przeżywa uncertain przyznanie się do bezradności
    wbrew temu, co sugerujesz, jest bardzo złym wyjściem!! ona NIE JEST i nie może
    być bezradna!! to silna kobieta, która wiele już przeszła i tak naprawdę pragnie
    tylko wsparcia i nadziei, którą mogą dać jej karty, a nie Twoich bezużytecznych
    wywodów o abstrakcjach! uncertain
    Erollek --> ja wierzę, że będzie dobrze! Nie daj się złamać! On uciekł od
    problemu opieki nad dzieckiem, a Ty się go podjęłaś! To TY JESTEŚ TĄ SILNIEJSZĄ
    STRONĄ, nigdy o tym nie zapominaj!! Przesyłam dużo pozytywnej energii kiss
    --
    Początkiem wszystkiego jest myśl...
  • olga.78 06.06.08, 18:43
    Wyciągnęłam na to spotkanie odwróconego giermka buław. Uważaj rozmawiając z nim,
    nie daj się prowokować ani zbyt ugłaskiwać, bo on może mieć ukryte cele.
    Pamiętaj o co walczysz.
    --
    Początkiem wszystkiego jest myśl...
  • okwilk 06.06.08, 18:49
    olga.78 napisała:

    > Wyciągnęłam na to spotkanie odwróconego giermka buław. Uważaj rozmawiając z nim
    > ,
    > nie daj się prowokować ani zbyt ugłaskiwać, bo on może mieć ukryte cele.
    > Pamiętaj o co walczysz.

    Tylko jedna karta na taką sytuację ?
    I to Ty mi mówisz, że ja kpię z powagi sytuacji...

    Pozdrawiam,
    Załamany,
    Wilk.
  • okwilk 06.06.08, 18:45
    > Okwilk --> mam przykre wrażenie, że kompletnie nie wczułeś się w sytuacje i
    > nie
    > masz nawet pojęcia, co ta kobieta przeżywa uncertain
    To Twoje wrażenie i wg. mnie błędne.

    > przyznanie się do bezradności
    > wbrew temu, co sugerujesz, jest bardzo złym wyjściem!!
    Wbrew temu co widzisz, czasami spróbowanie poczuć się bezradnym pokazuje Ci że
    tak na prawdę masz więcej siły niż Ci się wydaje. Nie każe jej się poddać,
    proponuje tylko jeden wieczór w którym wyrzuci wszystko na zewnątrz - wielu
    ludziom pomaga to stanąć na nogi. Jeśli ty lubisz wbiegać pod górę z plecakiem
    pełnym cegieł wątpliwości - rób tak, ja jestem człowiekiem "crash&burn" Wolę
    chwilę przeżyć piekło by później wziąć się w garść i skupić na najważniejszych w
    danej chwili celach.

    > ona NIE JEST i nie może być bezradna!! to silna kobieta, która wiele już
    przeszła i tak naprawdę pragni
    > e
    > tylko wsparcia i nadziei, którą mogą dać jej karty, a nie Twoich bezużytecznych
    > wywodów o abstrakcjach! uncertain

    To czy moje "wywody o abstrakcjach" są bezużyteczne - nie Tobie dane sądzić.
    Twoje karty zaś mogą dać nadzieję, mogą ją też zabić nim jeszcze powstanie. Z
    resztą czy Ty przeczytałaś pytania? Co z nich wyniknie dla Niej? Nawet jeśli
    stawiać karty to nie w tą stronę...

    Nie powiedziałem że jest bezradna, zaproponowałem jej przez chwilę stanięcie
    przed lustrem. Nikt nigdy nie jest bezradny, wiem co znaczy ocierać się o
    najcięższe i wiem ile siły człowiek może w sobie znaleźć. Czasem jednak "kiedy
    nam się nazbiera" warto na chwilę w ciszy opuścić gardę i wypłakać swoje.
    Prawdziwe Łzy oczyszczają duszę i dają nam siłę i spokój wewnątrz.

    Jej nie potrzeba "roztrzepania" i dodatkowego bagażu, wręcz przeciwnie. Szarpiąc
    się będzie jak mucha w sieci, nakręcając się w złą stronę sama legnie pod
    naporem własnych myśli.

    > Erollek --> ja wierzę, że będzie dobrze! Nie daj się złamać! On uciekł od
    > problemu opieki nad dzieckiem, a Ty się go podjęłaś! To TY JESTEŚ TĄ SILNIEJSZĄ
    > STRONĄ, nigdy o tym nie zapominaj!!

    Silna na pewno jest. Jest dobra i mądra, niech tylko usiądzie i zamiast walczyć
    ze swoim obrazem sprawy, zobaczy szanse jakie da jej życie - a będzie ich
    jeszcze wiele.

    > Przesyłam dużo pozytywnej energii kiss

    Chciałbym tylko zaproponować, byś następnym razem, zamiast obrzucać kogoś -
    spokojniej zapytała co kryje się w słowach. Jeśli dalej uważasz że to co mówię
    jest bezużyteczne i abstrakcyjne to trudno... nie mam zamiaru na siłę Ciebie
    przekonywać że łzy i chwila szczerości są warte więcej niż krzyczenie na siebie
    i szukanie metody odwetu by On poczuł się źle.

    Jeśli jemu na prawdę nie zależy na jej uczuciach, to możesz mi wierzyć -
    cokolwiek ona nie zrobi, jakąkolwiek pozę przyjmie - nie trafi do niego.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz
  • olga.78 06.06.08, 19:00
    Pozwolisz, że pozostawię Twoje słowa bez komentarza, oszczędźmy Erollekkowi tej
    jałowej dysputy. Razem po prostu jest nam nie po drodze.
    --
    Początkiem wszystkiego jest myśl...
  • okwilk 06.06.08, 19:10
    olga.78 napisała:

    > Pozwolisz, że pozostawię Twoje słowa bez komentarza, oszczędźmy Erollekkowi tej
    > jałowej dysputy. Razem po prostu jest nam nie po drodze.

    Bardzo mnie cieszy Twoja decyzja wink.

    Btw. Tak jak powiedziała Angelbell, ustalenie ojcostwa to nie miejsce do walki.
    Tam jest albo tak albo nie. Jeśli Erollekk jest pewna, że on jest ojcem to nie
    widzę powodu do paniki.

    Polem bitwy w takich momentach nie jest ustalenie ojcostwa, walczyć można w sądzie.
    Ustalenie ojcostwa, czy w tym momencie - potwierdzenie ojcostwa, może być
    przygotowaniem do walki w sądzie. Nie jest jednak dobry moment do wywewnętrzania
    się - nie da to dobrego efektu.

    Zachowanie spokoju w takim momencie jest najlepszym wyjściem - jeśli więc
    Koleżanka jest pewna ojca to jej naturalnym zachowaniem w tym momencie powinien
    być spokój - to on powinien się martwić.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • ines113 06.06.08, 19:19
    Olgo, ten problem jest nie od dzis i o ile sobie przypominam, to
    Erollekk zwiazala sie z zonatym facetem. Jesli kobieta decyduje sie
    na taki krok, to musi miec swiadomosc, ze jemu moze sie odwidziec.
    Jesli facet jest na tyle nieodpowiedzialny, ze jednoczesnie
    kombinuje na dwa fronty, to dlaczego ma byc dosc odpowiedzialny,
    zeby potem zajac sie dzieckiem? Nie ma co chowac glowe w piasek,
    jest jak jest. Nie pisze to, aby jeszcze bardziej zdolowac Erollekk,
    bo ona juz teraz placi za swoje decyzje. Jednak w tej calej sytuacji
    chodzi o dwie kobiety, w tym zone tego faceta. Facet zdecydowal, ze
    woli jednak zone. Dziwi mnie natomiast postawa obu pan i ze jeszcze
    w ogole zalezy im na takim typie.
    Rady Oktawiusza natomiast nie sa zadna abstrakcja, tylko plyna z
    jego serca i sa bardzo praktyczne, bo rzeczywiscie sytuacja nadaje
    sie do glebszej analizy. Juz nie da sie odwrocic tego, co sie stalo,
    ale jest dziecko na swiecie i ono jest teraz najwazniejsze. A
    wyciagniecie wnioskow z tego wszystkiego na pewno nikomu nie
    zaszkodzi.
  • angelbell 06.06.08, 20:41
    Ano Ines, racje masz baardzo.Odnosnie zas krzywdy czy nie
    krzywdyslow pare. Tu najpierw zostala skrzywdzona kobieta- zona tego
    kolesia. Skrzywdzona przez niego, zdradzona i oszukana przez goscia,
    ktory jej przysiegal to i owo oraz to, ze jej nie opusci.Koles wzial
    sobie kochanke ale na dobre sie z zona nie rozstal co nie
    przeszkodzilo mu planowac dziecka czyli zaplanowal skrzywdzenie
    kolejnych 2 osob bo zaczal juz nieuczciwie. Potem okazalo sie ze sie
    rozmyslil i jednak mu zona wygodniejsza, wiec zwinal zagle nie
    patrzeac ze ma potomka w drodze.Dziwie sie kobiecie probujacej sobie
    budowac rodzine i wstawiajacej w plan dziecko bez pewnosci, ze nie
    skrzywdzila innej kobiety i ze facet nie wzial jej sobie jako
    czasowki-zapasowki.Dziecko wszak jest powazna kwestia, zwlaszcza
    planowane.Jesli zas facet postepujacy niepowaznie chce dziecka to
    byloby niezle mu to udaremnic dopoki nie bedzie wiarygodny.No ale
    ok, stalo sie jak stalo, jedna dama miala atut bycia zona, druga nie
    bedac zona zyskala atut bycia matka dziecka.I coz to dalo?
    Konsekwencje dla wszystkich.Zona tego faceta zawsze bedzie pamietala
    co jej zrobil skoro ma pozamalzenskie dziecko.Facet ma do placenia
    alimenty i ma dziecko, ktoremu sprawi bol i za ktorego bol bedzie
    moralnie i karmicznie odpowiedzialny ( nie zazdroszcze). Matka
    dziecka zas mowi ze zostala przez faceta bardzo skrzywdzona.Hm,
    niestety rowniez przylozyla reke do nieladnej sprawy , ktora sie
    zadziala, wiec ponosi konsekwencje wylacznie swoich decyzji, bedzie
    tez musiala patrzec na to jak na przyszlosc bedzie sie z tym czulo
    dziecko. Dziecko zas w rezultacie ma wszystkie skutki dzialan kilku
    doroslych osob.Co tu dziala? Prawo przyczyny i skutku oraz to, ktore
    mowi ze to co dajesz, dostajesz a to co zabierzesz komus i tobie
    bedzie zabrane. To na tyle, nie ma co krzyczec i emocjonowac sie,
    nie ma co urzadzac sabatow zagrzewajacych do walki.Zostaje tylko
    miec malo zlosci i sporo godnosci a to co jest do zalatwienia teraz
    (alimenty) nie traktowac jak wojny i okazji by wziac odwet za
    krzywdy mniej czy bardziej dyskusyjne.Spokojnie i metodycznie
    doprowadzic sprawe, ktora jest sprawa formalna, do konca. Ow facet
    ma prawne powinnosci wylacznie wobec zony i wobec swego dziecka, nie
    zas wobec matki dziecka, wiec trzeba bedzie ograniczyc sie do bycia
    pelnomocniczka interesow maloletniego.
  • olga.78 07.06.08, 09:11
    surprised! Widzę, że moja córka dorwała się do mojego laptopa, porozmawiała sobie z
    Oktawiuszem, wyraziła swój pogląd i... trochę tu namieszała. Dzięki temu mamy
    szerszy pogląd na sprawę. Może to i dobrze...

    Abstrahując trochę od podstawowego pytania kobiety.
    Po pierwsze. Pytająca nie zgwałciła ojca swojego dziecka. Sprawa toczy się o
    ustalenie ojcostwa - ona co do tego nie ma wątpliwości - alimenty oraz widzenia
    z dzieckiem.
    Po drugie. Ja osobiście nie znam osoby, która nigdy w życiu nie popełniła
    żadnego błędu - nie wyłączając siebie - do dzisiaj.

    A propos karmy. Może żona tego pana właśnie to miała przepracować w swoim życiu.
    A może ktoś inny z zainteresowanych miał coś zrozumieć. Nikt z nas tego nie wie
    na 100%. Dlatego nie oceniam. Prawo przyczyny i skutku o którym już tu napisano.

    W kwestii tego posta nie mam już nic więcej do powiedzenia. Dziękuję wszystkim
    za zaangażowaniewink
  • vickydt 07.06.08, 09:39
    olga.78 napisała:

    > surprised! Widzę, że moja córka dorwała się do mojego laptopa, porozmawiała sobie z
    > Oktawiuszem, wyraziła swój pogląd i... trochę tu namieszała. Dzięki temu mamy
    > szerszy pogląd na sprawę. Może to i dobrze...

    pod Forumowicza podszywa sie jego córka, ta nie widzi w tym nic złego. Na koniec
    dziękuje za wątek, którego nie załozyla i jak przyznaje, napisała w nim ze 2
    odpowiedzi.

    UWAGA: od dzis jak cos palne i uznam to za niewygodne, będę pisać, że po
    klawiaturze przechadzał się kot sąsiada.
  • okwilk 07.06.08, 10:46
    vickydt napisała:

    > olga.78 napisała:
    >
    > > surprised! Widzę, że moja córka dorwała się do mojego laptopa, porozmawiała sobi
    > e z
    > > Oktawiuszem, wyraziła swój pogląd i... trochę tu namieszała. Dzięki temu
    > mamy
    > > szerszy pogląd na sprawę. Może to i dobrze...
    >
    > pod Forumowicza podszywa sie jego córka, ta nie widzi w tym nic złego. Na konie
    > c
    > dziękuje za wątek, którego nie załozyla i jak przyznaje, napisała w nim ze 2
    > odpowiedzi.
    >
    > UWAGA: od dzis jak cos palne i uznam to za niewygodne, będę pisać, że po
    > klawiaturze przechadzał się kot sąsiada.
    Karty też stawiała Córka?
    Inteligentnego ma kota Twój sąsiad? - jeśli pisze na klawiaturze to na pewno nie pers big_grin
  • angelbell 07.06.08, 10:52
    olga.78 napisała:

    > surprised! Widzę, że moja córka dorwała się do mojego laptopa,
    porozmawiała sobie z
    > Oktawiuszem, wyraziła swój pogląd i... trochę tu namieszała.
    Dzięki temu mamy
    > szerszy pogląd na sprawę. Może to i dobrze...

    Jesli to corka to dobrze byloby na przyszlosc nie dawac jej hasla do
    nicka, poniewaz po to sa stale nicki by bylo wiadomo z kim sie
    rozmawia.Tu raczej preferujemy nie podszywanie sie pod nikogo, jesli
    zas cos takiego sie dzieje, prosze potem nie dziwic sie traktowaniu
    z duzym dystansem, wszak Ty tez wolisz wiedziec kto do ciebie pisze,
    ja czy moja corka.I kto stawia czy interpretuje karty-ja czy ona.
  • erollekk 08.06.08, 12:46
    No coż życie nie jest czarno biale, Angelbell. Przykro mi, że Ty
    tak na to patrzysz, będąc równiez samotną matką.
  • erollekk 08.06.08, 12:58
    Czy mnie cos usprawiedliwia - pewnie nie, ale żyć pozwalają mi słowa
    ojca Mariusza "to nie ty byłaś przyczyną rozpadu ich małżeństwa i
    nawet tak nie myśl." Coż popełniłam błąd bo zaufałam człowiekowi.
    Na marginesie żona Mariusza również próbowała ułożyć sobie życie.
    Nie chcę tu się rozpisywać jak było dokładnie, bo to nie o to
    chodzi. Widząc postawę pewnych osób na forum, chyba nie warto, bo
    mając szczątkowe informacje na temat tej sprawy wydajecie wyrok -
    osąd dopasowując wszystko do teorii "cierpisz bo wyrządziłaś komuś
    krzywdę".
  • erollekk 08.06.08, 13:35
    Droga Ines niestety nie miałam świadomości, że się mu odwidzi.
    Gdybym taką miała to bym nie angażowała się w ten związek.
  • okwilk 08.06.08, 14:12
    > Czy mnie cos usprawiedliwia - pewnie nie, ale żyć pozwalają mi słowa
    > ojca Mariusza "to nie ty byłaś przyczyną rozpadu ich małżeństwa i
    > nawet tak nie myśl." Coż popełniłam błąd bo zaufałam człowiekowi.
    Każdy człowiek jest kowalem swojego losu. To czy małżeństwo Mariusza by się rozpadło "bez Ciebie na horyzoncie" czy nie, tego nie wiemy. To była jego świadoma decyzja... Niestety nie można zwalić winy tylko na jedną ze stron. Nawet słowa ojca Mariusza nie mogą być usprawiedliwieniem dla Ciebie. To czy przyłożyłaś rękę do tego rozpadu i tym samym własnego losu jest zapisane w Tobie - nie w słowach innych ludzi. To Twoje sumienie powie Ci ile zrobiłaś w kierunku rozpadu związku Mariusza.

    > Na marginesie żona Mariusza również próbowała ułożyć sobie życie.
    > Nie chcę tu się rozpisywać jak było dokładnie, bo to nie o to
    > chodzi. Widząc postawę pewnych osób na forum, chyba nie warto, bo
    > mając szczątkowe informacje na temat tej sprawy wydajecie wyrok -
    > osąd dopasowując wszystko do teorii "cierpisz bo wyrządziłaś komuś
    > krzywdę".
    Cierpisz bo podjęłaś błędną decyzję, na początku tego wątku napisałem byś posłuchała serca. Ty odpowiedziałaś, że to było Twoją pomyłką. Wątpię czy serce może podpowiedzieć coś co doprowadza do rozbicia małżeństwa. Być może zamiast serca usłyszałaś to - co chciałaś usłyszeć? Wszystkie słowa jakie będą tu napisane - nie wiele Ci pomogą w zadaniu które stoi przed Tobą. Prawo przyczyny i skutku było, jest i będzie. Możesz się z nim nie zgadzać, co nie znaczy, że mu nie podlegasz.

    > Droga Ines niestety nie miałam świadomości, że się mu odwidzi.
    > Gdybym taką miała to bym nie angażowała się w ten związek.
    A czy świadomość że odwidziała mu się jego własna żona z którą ma dziecko nie jest wystarczająca? Podjęłaś ryzyko, wiązanie się z osobą która zostawia własną rodzinę dla kochanki jest zawsze stawianiem życia na jedną kartę... często można przegrać.

    Posłuchaj swojego wnętrza - szczerze go posłuchaj, ono powie Ci więcej niż chcesz usłyszeć. Smutek który przyniesie ta wiedza może być "tylko smutkiem", jeśli jednak jesteś gotowa by przyjąć odpowiedzialność za to co się stało - smutek ten będzie największą nauką w Twoim życiu.

    Jeśli myślisz że ludziom piszącym na tym forum "łatwo oceniać" to się mylisz - wielu z nas widzi i czuje znacznie więcej niż może Ci się wydawać. Czasami nawet najbardziej surowa ocena, która wydawać Ci się będzie krzywdzącą dla Ciebie - jest stworzona z sercem i ma na celu otworzyć Ci oczy. Jeśli jednak nie chcesz otwierać oczu - śpij i śnij swój sen, popełniaj błędy i niczym karciany głupiec idź przez życie w wierze - bo nic innego Ci wtedy już nie pomoże.

    Pozdrawiam,
    Wilk
  • erollekk 08.06.08, 14:43
    "Każdy człowiek jest kowalem swojego losu" piszesz Oktawiuszu, ale
    przecież my nie odpowiadamy za zachowanie innych ludźmi, którzy mają
    wpływ na kierunek naszego życia. Prawda?
    Ja nie jestem tym kowalem, bo moje życie nie tak się potoczyło jak
    sobie zaplanowałam. Decyzje pewnych osób przekreśliły moje plany
  • okwilk 08.06.08, 15:49
    erollekk napisała:

    > "Każdy człowiek jest kowalem swojego losu" piszesz Oktawiuszu, ale
    > przecież my nie odpowiadamy za zachowanie innych ludźmi, którzy mają
    > wpływ na kierunek naszego życia. Prawda?
    Tak jak kowal dobiera materiały z których wykuje miecz i zbroję, tak Ty dobierasz tych, którzy towarzyszą Twemu życiu. Wbrew pozorom, życie - jest pracą zbiorczą w której liczy się wypadkowa energii włożonej przez każdą osobę zamieszaną w daną sytuację.
    Nie znaczy to jednak, że mamy rozkładać bezradnie ręce i mówić - ale jak ja mogę coś zmienić.
    Jest kilka praw, które bardzo mocno działają na tym świecie. Podlegamy tym prawom, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi. Kiedy jednak zrozumiemy jak działają - możemy dzięki nim planować własną przyszłość i co za tym idzie być kowalem losu.
    Jednym z tych praw jest prawo przyczyny i skutku które w bardzo jasny sposób przytoczyła i zobrazowała tutaj Angelbell. Nie będę się zagłębiał we wszystkie prawa - jeśli będziesz chciała odnaleźć tę wiedzę i będziesz na nią gotowa - sama trafi do Ciebie.

    To czy odpowiadamy za działania innych ludzi, czy mamy na nich wpływ - co dajesz to zbierzesz. Co komuś odbierzesz Tobie będzie odebrane. Dobry kowal bardzo szczegółowo analizuje materiały z których ma wykuć sobie zbroję - bo wie że pomyłka może go kosztować życie. Kiedy decydujesz się na bycie z kimś - powinnaś poznać tą osobę tak dokładnie jak to tylko możliwe - bo wiązanie się z nią będzie miało wpływ na całe Twoje życie.

    > Ja nie jestem tym kowalem, bo moje życie nie tak się potoczyło jak
    > sobie zaplanowałam. Decyzje pewnych osób przekreśliły moje plany
    Owszem - jesteś, popełniłaś jednak błąd. Nawet najlepsi kowale mogą się pomylić. Wielu ludzi planuje, nie patrząc na prawa które rządzą wszechświatem. Później zaś płaczą, że "świat ich krzywdzi" - Twoja niewiedza jest Twoją krzywdą. To nie tylko decyzje innych ludzi przekreśliły Twoje plany, to również Twoje decyzje je przekreślają.

    > Cierpię, bo posłuchałam głosu serca, drogi Oktawiuszu. Gdyby
    > rozsądek pmrzewazył nad uczuciem w odpowiednim momencie...
    Głos serca, nie wiem czym dla Ciebie był i skąd się wziął. Jeśli jednak na prawdę - to serce podpowiedziało Ci by iść tą drogą - to nie wiem skąd w Tobie teraz tyle zwątpienia. On nigdy Cię nie opuszcza, nawet jeśli ciężko Cię doświadcza. Jeśli więc to serce Cię tutaj przyprowadziło - to w sercu znajdziesz wyjście z tej sytuacji.

    Jeśli jednak Twoim przewodnikiem były hormony i zauroczenie - nie nazywajmy tego sercem...

    > Mariusz nie ma dziecka ze swoją żoną. Oboje widzieli, że ich
    > małżeństwo przechodzi kryzys więc nie podejmowali takiej decyzji.

    Wydawało mi się że gdzieś tutaj przewinęła się informacja o drugim dziecku, ale to może tylko moja pomyłka - jeśli tak to przepraszam.

    > Oktawiuszu, jeśli chodzi o ocenianie, to przede wszystkim robicie to
    > znając tylko moją wersję wydarzeń, bardzo okrojoną, szczątkową, ale
    > moją. Wersja Mariusza prawdopodobnie jest nie co inna.
    Jeżeli chodzi o ocenianie to robimy to znając Twoją okrojoną wersję wydarzeń, smutki i żale możesz więc kierować do siebie.
    To nie zmienia jednak tego, że Twoje doświadczenia mogą być dla Ciebie nauką, jak i tego, że dobro dziecka jest w tej chwili najważniejsze - bo nie ono powinno płacić za wasze pomyłki.

    Nie chcę też byś czuła że Cię oceniam, wręcz przeciwnie - Twoje wybory, Twoje doświadczenia - są Twoje, piszę po to by pokazać Ci, że tak na prawdę jesteś Kowalem losu - czy tego chcesz czy nie kreujesz swój świat, może więc powinnaś ocenić sama siebie i wyciągnąć wnioski z tego co się dzieje.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • elleshesie 15.06.08, 13:22

    > Jest kilka praw, które bardzo mocno działają na tym świecie. Podlegamy tym praw
    > om, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi. Kiedy jednak zrozumiemy jak działaj
    > ą - możemy dzięki nim planować własną przyszłość i co za tym idzie być kowalem
    > losu.
    > Jednym z tych praw jest prawo przyczyny i skutku które w bardzo jasny sposób
    przytoczyła i zobrazowała tutaj Angelbell. Nie będę się zagłębiał we wszystkie
    prawa - jeśli będziesz chciała odnaleźć tę wiedzę i będziesz na nią gotowa - sama
    > trafi do Ciebie.

    Oktawiuszu, czy możesz napisać coś więcej o pozostałych prawach? Przynajmniej
    to, jakie to prawa. Bardzo proszę.smile


    --
    pl.youtube.com/watch?v=Tjex-oYK3XI
  • elleshesie 15.06.08, 13:23
    W poście wyżej źle skasowałam i napisałam temat. Miało być: "do Oktawiusza". smile
    --
    pl.youtube.com/watch?v=Tjex-oYK3XI
  • okwilk 15.06.08, 13:38
    elleshesie napisała:

    > W poście wyżej źle skasowałam i napisałam temat. Miało być: "do Oktawiusza". smile

    jako że nie chce powtarzać:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46867&w=80126671&a=80135845

    Jeśli jednak uznasz, że potrzebujesz dodatkowego objaśnienia to możemy rozmawiać
    na priv.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • erollekk 15.06.08, 15:57
    Tylko proszę dostrzezcie prawdziwe intencje tej dziewczyny, do postu której odsyła nas Oktwiusz. Ona chciała żeby jej związek poprzedziła przyjaźń, do której poźniej dołacza oczarownie fizyczne. W jej marzeniach nie było miejsca na ból osób pierwszych, drugich, trzecich.
  • okwilk 15.06.08, 17:53
    > Tylko proszę dostrzezcie prawdziwe intencje tej dziewczyny, do postu której ods
    > yła nas Oktwiusz. Ona chciała żeby jej związek poprzedziła przyjaźń, do której
    > poźniej dołacza oczarownie fizyczne. W jej marzeniach nie było miejsca na ból o
    > sób pierwszych, drugich, trzecich.

    Odsyłam tam nie ze względu na dziewczynę, która ten wątek założyła, lecz na
    dodatkowe prawa jakimi rządzi się ten wszechświat, które zostały zawarte w
    wypowiedzi Angelbell.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • erollekk 08.06.08, 14:45
    Cierpię, bo posłuchałam głosu serca, drogi Oktawiuszu. Gdyby
    rozsądek przewazył nad uczuciem w odpowiednim momencie...
  • erollekk 08.06.08, 14:48
    Mariusz nie ma dziecka ze swoją żoną. Oboje widzieli, że ich
    małżeństwo przechodzi kryzys więc nie podejmowali takiej decyzji.
  • erollekk 08.06.08, 14:50
    Oktawiuszu, jeśli chodzi o ocenianie, to przede wszystkim robicie to
    znając tylko moją wersję wydarzeń, bardzo okrojoną, szczątkową, ale
    moją. Wersja Mariusza prawdopodobnie jest nie co inna.
  • angelbell 08.06.08, 15:05
    erollekk napisała:

    > No coż życie nie jest czarno biale, Angelbell. Przykro mi, że Ty
    > tak na to patrzysz, będąc równiez samotną matką.

    Ano, Errolekk, zycie nie jest czarno-biale, doskonale to wiem, nie
    przypisuj mi pogladow , ktorych nie wyglaszalam. Z moich slow raczej
    cos innego wynika niz Ty chcialas to odczytac.Pisalam o obu
    stronach, nijak nie skupialam sie tylko na Tobie, raczej opisalam
    mechanizm jaki tu zadzialal i kwestie zachowan Twojego ex dosc
    wyraznie tez poruszylam.Taka machina tu sie skonstruowala, taka
    zadzialala, takie skutki sa i tyle, to byl chlodny opis bez
    potepiania kogokolwiek.Tak, rowniez jestem samotna matka ale nie
    podkreslaj tego bo to nie znaczy ze rozumuje jak Ty.Na portalu
    gazeta.pl nie znajdziesz ani kawalka textu, w ktorym wylewalabym
    jad, zolc i nienawisc na mojego ex meza, urzadzalabym z nim wojny
    dla oplucia moja "krzywda" czy scigala za alimenty. Moge sie
    powkurzac kiedy kolejny raz mu nie wychodzi bycie ojcem, ale to jego
    problem nie moj, wiec zaraz mi przechodzi.Nikt nie jest doskonaly,
    wazne zeby z czasem mial szanse nauczyc sie tym ojcem byc, lecz nie
    ja uczyc bede batem, jekiem cierpienia czy czym tam.Patrze na to
    inaczej niz Ty bo ide swoja droga ze swiadomoscia ze jest to jedyna
    najlepsza dostepna wspolnie corce i mi droga a w sumie i nam
    wszystkim.Jesli nie da sie drogi dla trojga zbudowac, trzeba
    przynajmniej ocalic to, ktore nie ma na te droge wplywu.Byc moze
    roznimy sie punktem widzenia bo ja szukalam mozliwego do
    wyciagniecia najwiekszego dostepnego w tej sytuacji dla wszystkich
    dobra a nie mniejszego zla.Zamiast narastajacych wojenek bez sensu
    bo niczego nie zmieniajacych wybralam trudniejsza opcje dla siebie,
    trudniejsza jesli chodzi o zestaw zadan dla mnie, lecz suma sumarum
    korzystniejsza dla wszystkich. To nie brzmi czarno-bialo , Erollekk,
    nie wchodzilam w mechanizm taki jak Ty, ani to tak nie dzialalo ani
    sie tak nie skonczylo.Kwestie dziecka zas rozwazalam z
    zastanowieniem czy gdyby cos nie poszlo dobrze to czy dam rade bez
    wojen i cyrkow postapic, czy wychowam je bez zolci i czy moge jej
    zapewnic srednie standardowe warunki jesli tatus nie okaze sie
    funkcjonalny w roli ojca. Bralam to pod uwage i nie czuje sie
    pokrzywdzona.To na tyle w kwestii mojej rzekomej "czarno-bialosci".
  • erollekk 08.06.08, 15:14
    Droga Angelbell
    prośba dotycząca postawy podczas poniedziałkowego spotkania to
    właśnie szukanie odpowiedzi w jakim kierunku mam pójść, na ile mam
    się zatracić w swojej bezradności rzekomo dla dobra dziecka. A może
    walczyć, z godnością spojrzeć w oczy temu człowiekowi?
  • angelbell 08.06.08, 16:06
    erollekk napisała:

    > Droga Angelbell
    > prośba dotycząca postawy podczas poniedziałkowego spotkania to
    > właśnie szukanie odpowiedzi w jakim kierunku mam pójść, na ile mam
    > się zatracić w swojej bezradności rzekomo dla dobra dziecka. A
    może
    > walczyć, z godnością spojrzeć w oczy temu człowiekowi?

    O, to to wlasnie...tez i piszemy ze zadnych masek-spokoj i rzeczowe
    zalatwienie sprawy prawnej Twojego dziecka.Mowimy Ci to od poczatku,
    tylko to ma sens bo nie w swoim imieniu a w dziecka imieniu
    wystepujesz, ono zas w przyszlosci samo zdacyduje na ile czuje sie
    skrzywdzone czy nie skrzywdzone, tu nie trza dokladac juz nic od
    siebie, tylko ustalenie zobowiazan ojca i praw dziecka.Ty jestes
    zobowiazana to zrobic za dziecko bo jest male, ale wez dystans bo to
    juz nie wasza wojna big_grin SPOKOJ jest najskuteczniejszy-wyjdziesz z
    twarza i na poziomie, jesli on zrobi z siebie pajaca to on a nie
    TY big_grin
  • erollekk 08.06.08, 15:20
    Szukam wyjścia z sytuacji przede wszystkim. Szukam...
    A Twoim poście niestety dało się odczuć słowa potępienia dla
    kobiety, która planuje dziecko bez obrączki na palcu. Może Twe
    intencje były inne ale ja poczułam się nieco dotknięta tym
    stwierdzeniem.
  • okwilk 08.06.08, 15:24
    erollekk napisała:

    > Szukam wyjścia z sytuacji przede wszystkim. Szukam...
    > A Twoim poście niestety dało się odczuć słowa potępienia dla
    > kobiety, która planuje dziecko bez obrączki na palcu. Może Twe
    > intencje były inne ale ja poczułam się nieco dotknięta tym
    > stwierdzeniem.

    Droga Erollekk proszę - zbierz swoje wypowiedzi powiązane z czyimś postem w
    jeden konkretny post. Pisanie po kawałku utrudnia nie tylko czytanie ale i
    cytowanie a co za tym idzie odpisywanie.

    Dziękuję,
    Wilk
  • erollekk 08.06.08, 15:33
    Wiem Oktawiuszu, ale przy opcji odpowiedź cytując dużo trzeba kasować
  • okwilk 08.06.08, 15:38
    erollekk napisała:

    > Wiem Oktawiuszu, ale przy opcji odpowiedź cytując dużo trzeba kasować
    I to ma być powodem do zalewania forum postami po dwa zdania?
    Jakoś wszyscy forumowicze na tym forum są w stanie poświęcić Ci tą odrobinę
    czasu i odpisać porządnie - poświęć więc chwilę dla nich i pokaż że również ich
    szanujesz.
  • erollekk 08.06.08, 15:48
    Przede wszystkim to nie świadczy o braku szacunku do osób, które
    chcą się wypowiedzieć w mojej sprawie, a treśc płynąca z tych dwóch
    wersów jest dużo dużo dosadniejsza niz zatopiona w gąszczu innch
    zdań.
  • okwilk 08.06.08, 15:53
    erollekk napisała:

    > Przede wszystkim to nie świadczy o braku szacunku do osób, które
    > chcą się wypowiedzieć w mojej sprawie, a treśc płynąca z tych dwóch
    > wersów jest dużo dużo dosadniejsza niz zatopiona w gąszczu innch
    > zdań.

    Uwierz że potrafimy zobaczyć nawet dwa słowa w gąszczu zdań, nie musisz się o to bać. Dla mnie i zapewne dla wielu innych użytkowników sposób pisania jakiego używasz jest niewygodny do czytania i odpisywania. Dlaczego więc mielibyśmy tracić czas na zbieranie wszystkich Twoich postów w całość i dopiero cytować.

    A może Ty życzysz sobie by pisać do Ciebie po jednym zdaniu w poście - bo kto wie, może nie dostrzeżesz sensu tego zdania.

    Dla mnie Twoja postawa jest nieodpowiednia, a wytłumaczenie - słabe.

    Ponownie proszę o pisanie rozbudowanych postów, zamiast zalewania forum wypowiedziami zawierającymi po dwa zdania.

    Z szacunkiem,
    Oktawiusz.
  • erollekk 08.06.08, 15:56
    okwilk napisał:

    > erollekk napisała:
    >
    > > Przede wszystkim to nie świadczy o braku szacunku do osób, które
    > > chcą się wypowiedzieć w mojej sprawie, a treśc płynąca z tych
    dwóch
    > > wersów jest dużo dużo dosadniejsza niz zatopiona w gąszczu innch
    > > zdań.
    >
    > Uwierz że potrafimy zobaczyć nawet dwa słowa w gąszczu zdań, nie
    musisz się o t
    > o bać. Dla mnie i zapewne dla wielu innych użytkowników sposób
    pisania jakiego
    > używasz jest niewygodny do czytania i odpisywania. Dlaczego więc
    mielibyśmy tra
    > cić czas na zbieranie wszystkich Twoich postów w całość i dopiero
    cytować.
    >
    > A może Ty życzysz sobie by pisać do Ciebie po jednym zdaniu w
    poście - bo kto w
    > ie, może nie dostrzeżesz sensu tego zdania.
    >
    > Dla mnie Twoja postawa jest nieodpowiednia, a wytłumaczenie -
    słabe.
    >
    > Ponownie proszę o pisanie rozbudowanych postów, zamiast zalewania
    forum wypowie
    > dziami zawierającymi po dwa zdania.
    >
    > Z szacunkiem,
    > Oktawiusz.
    Dobrze postaram się
  • okwilk 08.06.08, 16:05
    > Dobrze postaram się
    Dziękuję w imieniu swoim i reszty forum, której bałagan w wypowiedziach może
    przeszkadzać.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • erollekk 08.06.08, 15:30
    Angelbell, czy naprawdę zanim poczęliście córkę zastanawiałaś się,
    co będzie gdybyś została samotną matką. Miałaś gotowe odpowiedzi, co
    będzie, gdy zachorujesz, stracisz pracę, mąż okaże się
    nieodpowiedzialnym ojcem.
    W moim życiu to nie jest pierwszy raz kiedy zachowanie pewnych ludzi
    zmienia na dłuższy lub krótszy moment kierunek mojego życia.
    Niestety przebieg pewnych wydarzeń jest bardziej bolesny, kiedy w
    grę wchodzi zachowanie bądź decyzje osób, który się w ogóle nie
    spodziewamy.
  • angelbell 08.06.08, 15:55
    Ano widzisz, Erollekk, zastanawialam sie wiedzac, ze dziecko jest
    takim ruchem nieodwracalnym raz na cale zycie nie spieszylam sie z
    tym. Tak juz mam ze zastanawiam sie czy w razie czego dam sobie sama
    rade tam, gdzie w zasadzie powinno to dotyczyc nie tylko mnie.
    Gotowe odpowiedzi...nie, nikt nie ma precyzyjnej recepty na zycie,
    szacowalam swoje sily.Co do choroby-coz, wyszlo mi z tego, ze musze
    bardzo starac sie byc w formie dla mojego dziecka, ale gwarancji
    zdrowia na zycie nie ma nikt-to jest to ryzyko.Oszacowalam raczej
    mozliwosc przejecia wszystkich obowiazkow na swoje barki-wykonalne
    dla mnie czy nie. Bylo w granicy wykonalnych. Jestem uczulona na
    sytuacje dzieci, ktore cierpia w zyciu za pomysly rodzicow-mowie tu
    o dzieciach, ktore dane bylo mi ogladac przez lata, moze dlatego po
    czesci takie rzeczy mi przychodzily ku przemysleniom. I jak
    zaznaczylam, Erollekk, nie oceniam Ciebie tylko pokazuje
    mechanizm.Wspolczuje Ci tego co masz, ale pozostawanie w pozycji
    skrzywdzonej odbierze Ci sily, wiec nie przyloze reki do
    utwierdzania Cie w tym.Przeciwnie-napisalam badz pelnomocnikiem
    swego dziecka do spraw rozliczen ale nie ministrem wojny bo wojny
    nie wygrywa nikt, za to wszyscy sa ofiarami.
  • erollekk 08.06.08, 16:09
    angelbell napisała:

    > Ano widzisz, Erollekk, zastanawialam sie wiedzac, ze dziecko jest
    > takim ruchem nieodwracalnym raz na cale zycie nie spieszylam sie z
    > tym. Tak juz mam ze zastanawiam sie czy w razie czego dam sobie
    sama
    28 lat, własne mieszkanie, stała praca, stałe dochody - teoretycznie
    daję sobie radę. Daję, bo wiem, ze muszę. Jak jest źle to zakładam
    masę zaradnej dziewczyny i jest ok. Wiem, że dam sobie radę, ale
    żeby osiągnąc poziom tejże świadomości w każdej zaskakującej mnie
    chwili musi upłynąć trochę czasu
    Erollekk, nie oceniam Ciebie tylko pokazuje
    > mechanizm.Wspolczuje Ci tego co masz, ale pozostawanie w pozycji
    > skrzywdzonej odbierze Ci sily, wiec nie przyloze reki do
    > utwierdzania Cie w tym.Przeciwnie-napisalam badz pelnomocnikiem
    > swego dziecka do spraw rozliczen ale nie ministrem wojny bo wojny
    > nie wygrywa nikt, za to wszyscy sa ofiarami.
    jestem, czuję sie skrzywdzona, ale nie mogę tego pokazać. Te trzy
    opcje postaw w pierwszym moim poście łącznie z graniem skrzywdzonej
    to wbrew pozorom także próba pokazania tego, że mnie nie zniszczył
  • okwilk 08.06.08, 16:31
    > 28 lat, własne mieszkanie, stała praca, stałe dochody - teoretycznie
    > daję sobie radę. Daję, bo wiem, ze muszę. Jak jest źle to zakładam
    > masę zaradnej dziewczyny i jest ok. Wiem, że dam sobie radę, ale
    > żeby osiągnąc poziom tejże świadomości w każdej zaskakującej mnie
    > chwili musi upłynąć trochę czasu
    Tak długo jak dajesz sobie radę, czas jest nie ważny. Ilekroć dźwigniesz się z ziemi z dumą możesz żyć. A dźwigniesz się ile tylko razy zechcesz - Wielka jest siła woli człowieka, sam jej doświadczyłem.
    Czas za kilka lat przestanie mieć znaczenie - liczyło się będzie to jak sobie poradziłaś - a nie to w jakim czasie...

    > jestem, czuję sie skrzywdzona, ale nie mogę tego pokazać. Te trzy
    > opcje postaw w pierwszym moim poście łącznie z graniem skrzywdzonej
    > to wbrew pozorom także próba pokazania tego, że mnie nie zniszczył
    To że Cię nie zniszczył nie zostanie pokazane przez walkę, żadna maska tu nie pomoże... Wasza walka będzie prowadziła tylko do głębszych ran - czy na prawdę musisz okaleczać siebie?
    Spokój - to jest to co Ci pomoże...
  • vickydt 08.06.08, 19:04
    > Angelbell, czy naprawdę zanim poczęliście córkę zastanawiałaś się,
    > co będzie gdybyś została samotną matką. Miałaś gotowe odpowiedzi, co
    > będzie, gdy zachorujesz, stracisz pracę, mąż okaże się
    > nieodpowiedzialnym ojcem.

    przestan dziewczę wciągać w swoje tyrady prywatne sprawy innych o ktorych Ty
    wiesz, a reszta forumowiczow - niekoniecznie. I nie porownuj sie do Angelbell
    nawet w tej kwestii, bo ona nie rozbila czyjegos zwiazku. Stapasz po cienkiej
    linie i odbierasz sobie resztki sympatii.
  • erollekk 08.06.08, 19:32
    vickydt napisała:

    > > Angelbell, czy naprawdę zanim poczęliście córkę zastanawiałaś si
    > przestan dziewczę wciągać w swoje tyrady prywatne sprawy innych o
    ktorych Ty
    > wiesz, a reszta forumowiczow - niekoniecznie.
    I nie porownuj sie do Angelbell
    > nawet w tej kwestii, bo ona nie rozbila czyjegos zwiazku. Stapasz
    po cienkiej
    > linie i odbierasz sobie resztki sympatii.

    Droga koleżanko,
    bardzo cię proszę nie zatruwaj swoją zlośliwoscią kolejnego postu.
    Nie prównuję się do Angelbell. Przeczytaj jeszcze raz nasze
    wypowiedzi, zanim po raz kolejny się wypowiesz. I przede wszystkim
    tematem przewodnim tej dyskusji nie jest rzekome rozbicie
    małżenstwa. Czytaj uważnie.
  • angelbell 08.06.08, 19:45
    Spokojnie, dziewczyny smile. Odpowiedzialam na pytanie choc nie lubie
    jak ktokolwiek laczy moje sprawy prywatne i moje zycie z rzeczami,
    ktore nie maja z tym nic wspolnego. Nie dziwie sie Vicky, ze
    zareagowala, wie ze nie lubie tego bo nie uprawiam ekshibicjonizmu
    hobbystycznego.Rzeczywiscie na tym forum wiekszosc zdecydowana nie
    wie kim jestem, co robie a czego nie, szczegolow biografii mojej tez
    nie zna bo to nie ma nic do rzeczy.
    Odpowiedzialam po to by przedstawic swoj punkt widzenia dla
    unikniecia nieporozumien , podalam zreszta minimalna ilosc
    niezbednych dla wypowiedzi szczegolow i wiecej nie zamierzam bo to
    nic ma do watku. Nie ma co sie denerwowac smile
  • ines113 08.06.08, 19:49
    Erollekk, jesli posiadasz jakies informacje z zycia prywatnego
    Angelbell, nie powinnas ich podawac na forum publicznym, bo jakby
    Angelbell chciala o tym podyskutowac, to by sama o tym napisala.
    Uwazam, ze to bylo niewlasciwe z Twojej strony, choc domyslam sie,
    ze nie przemyslalas tego, bo jakbys sie zastanowila, to bys tego
    tematu nie poruszyla. Angelbell wspanialomyslnie nie wytknela Ci
    tego. Ty swoje sprawy omawialas na forum , wiec nie sa tajemnica i
    sama prosilas o pomoc, jednak kazdy ma tu prawo do prywatnosci.
  • erollekk 08.06.08, 19:53
    ines113 napisała:

    > Erollekk, jesli posiadasz jakies informacje z zycia prywatnego
    > Angelbell, nie powinnas ich podawac na forum publicznym, bo jakby
    > Angelbell chciala o tym podyskutowac, to by sama o tym napisala.
    > Uwazam, ze to bylo niewlasciwe z Twojej strony, choc domyslam sie,
    > ze nie przemyslalas tego, bo jakbys sie zastanowila, to bys tego
    > tematu nie poruszyla. Angelbell wspanialomyslnie nie wytknela Ci
    > tego. Ty swoje sprawy omawialas na forum , wiec nie sa tajemnica i
    > sama prosilas o pomoc, jednak kazdy ma tu prawo do prywatnosci.

    Angelbell jeśli Cie uraziłam to najmocniej przepraszam, nie bylo to
    moją intencją.
  • angelbell 08.06.08, 20:12
    Ok, Erollekk, nic wielkiego sie nie stalo i nic do Ciebie nie mam,
    chcialam Ci pomoc i nie jest mi fajnie kiedy musze to robic jak
    lekarz, ktory ma leczyc a nie chorowac z pacjentem.A ze traktuje
    swoje zajecie na Szkolce rownie powaznie jak prace zawodowa, nie
    blablam ze posylam buziaczki i ogolnie cudnie, a staram sie pomoc
    zrozumiec co sie dzieje, dlaczego i co z tym poczac mozna dla
    wlasnego dobra a z maksymalnym oszczedzeniem komus krzywdy ( kto na
    co zapracowal to i tak dostanie lecz nie my sedziami i egzekutorami
    a "gora"-trafniej wyplacaja "zaslugi")
  • angelbell 08.06.08, 19:59
    O tak, Ines big_grin Kto chce swoje zycie omawiac na forum bo ma problem,
    czyni to bo chce, ja nie mam zadnych problemow do omawiania, wiec i
    nie pisze tu biografii.I nie po to tutaj jak na razie jestem a po to
    by sie przygladac i korygowac tu to i owo, pomoc a czasem i skarcic
    ale mam z tego zero satysfakcji bo wolalabym zeby temat do skarcenia
    nie zaistnial w ogole.
  • erollekk 08.06.08, 20:07
    To jest szkólka tarota. Pewne informacje z życia proszących
    pozwalają Wam właściwie zinterpretować rozkład kart. Nie chcę
    oamwiać tu swoich problemów, bo nie ma tu miejsca na to. Kurczę mam
    teraz takie wrażenie, że dałam się Wam troszeczkę podpuścic,
    otworzyłam się przed Wami, a w zamian za to dostaję piękne słowa od
    Vicky. Nie wiem już jak na to wszystko patrzeć
  • okwilk 08.06.08, 20:13
    > To jest szkólka tarota. Pewne informacje z życia proszących
    > pozwalają Wam właściwie zinterpretować rozkład kart. Nie chcę
    > oamwiać tu swoich problemów, bo nie ma tu miejsca na to. Kurczę mam
    > teraz takie wrażenie, że dałam się Wam troszeczkę podpuścic,
    > otworzyłam się przed Wami, a w zamian za to dostaję piękne słowa od
    > Vicky. Nie wiem już jak na to wszystko patrzeć

    Zapamiętać że staramy się nie poruszać szczegółów z życia prywatnego osób - jeśli nie były one poruszane wcześniej na forum i nie przejmować się więcej wypowiedzią Vicky ;D

    Każdy może potrzebować - otworzyć się przed innymi, tak długo jak tylko może Ci to pomóc - nie ma w tym nic złego.

    Pozdrawiam,
    Oktawiusz Wilk.
  • angelbell 08.06.08, 20:16
    erollekk napisała:

    > To jest szkólka tarota. Pewne informacje z życia proszących
    > pozwalają Wam właściwie zinterpretować rozkład kart. Nie chcę
    > oamwiać tu swoich problemów, bo nie ma tu miejsca na to. Kurczę
    mam
    > teraz takie wrażenie, że dałam się Wam troszeczkę podpuścic,
    > otworzyłam się przed Wami, a w zamian za to dostaję piękne słowa
    od
    > Vicky. Nie wiem już jak na to wszystko patrzeć

    Nie patrz zle.Nie bylo podpuchy.To dotyczylo tylko zyciorysow osob,
    ktore o rade nie prosza, te, ktore potrzebuja pomocy, wiedza, ze
    fakty podawane beda pomocne i decyduja sie na to bo potrzebuja swoj
    problem rozwiazac czyli zadna podpuszczanka to nie jest.Vicky tylko
    zwrocila uwage, Ines takze, zeby nie poslugiwac sie jakakolwiek
    zebrana z kawalkow po forum wiedza o osobach, ktore tu swych
    problemow nie rozgryzaja ale bedac na forum dlugo, moga tu i owdzie
    jakis drobiazg o sobie napisac, nie nalezy zas wstawiac tego w inne
    watki i zbierac w jakis obraz osoby zlozony z paru puzzli. I to
    tyle big_grinDD
  • erollekk 08.06.08, 20:22
    angelbell napisała:

    > erollekk napisała:
    >
    > > To jest szkólka tarota. Pewne informacje z życia proszących
    > > pozwalają Wam właściwie zinterpretować rozkład kart. Nie chcę
    > > oamwiać tu swoich problemów, bo nie ma tu miejsca na to. Kurczę
    > mam
    > > teraz takie wrażenie, że dałam się Wam troszeczkę podpuścic,
    > > otworzyłam się przed Wami, a w zamian za to dostaję piękne słowa
    > od
    > > Vicky. Nie wiem już jak na to wszystko patrzeć
    >
    > Nie patrz zle.Nie bylo podpuchy.To dotyczylo tylko zyciorysow
    osob,
    > ktore o rade nie prosza, te, ktore potrzebuja pomocy, wiedza, ze
    > fakty podawane beda pomocne i decyduja sie na to bo potrzebuja
    swoj
    > problem rozwiazac czyli zadna podpuszczanka to nie jest.Vicky
    tylko
    > zwrocila uwage, Ines takze, zeby nie poslugiwac sie jakakolwiek
    > zebrana z kawalkow po forum wiedza o osobach, ktore tu swych
    > problemow nie rozgryzaja ale bedac na forum dlugo, moga tu i
    owdzie
    > jakis drobiazg o sobie napisac, nie nalezy zas wstawiac tego w
    inne
    > watki i zbierac w jakis obraz osoby zlozony z paru puzzli. I to
    > tyle big_grinDD


    Angelbell nie wiem czy pamiętasz, my juz kiedy rozmwiałysmy na ten
    temat. To nie jest tak, że szukam, zbieram info na Twój temat. Po
    prostu utkwiła mi w głowie ta rozmowa. I stąd ta znajomość pewych
    wątków z Twojej biografii
  • angelbell 08.06.08, 20:31
    Erollek, to nie bylo specjalnie do Ciebie z tymi puzzlami, masz
    ciekawsze rzeczy do roboty niz zbierac cokolwiek co mnie dotyczy, to
    byla uwaga do forumowiczow by pamietali smile.Musze pamietac by pisac
    czasem nie tylko do 1 osoby a do tych, ktorzy mogliby podobny blad
    niechcacy popelnicbig_grin
  • angelbell 08.06.08, 20:32
    taka juz moja rola dobermana forum, wiec poki sluzby, poty
    obowiazku big_grin
  • vickydt 08.06.08, 20:29
    > Kurczę mam
    > teraz takie wrażenie, że dałam się Wam troszeczkę podpuścic,
    > otworzyłam się przed Wami, a w zamian za to dostaję piękne słowa od
    > Vicky. Nie wiem już jak na to wszystko patrzeć

    1. zaraz zaczne miec wrazenie, ze to ja wywleklam zyciorys Angelbell. a Tys
    ucisniona. Przyjmij moje kondolencje. Chyba zaczne sie jednak biczowac, ot tak,
    na wszelki wypadek.

    2. Jak masz na to patrzec? Masz juz lekcje do konca zycia, by do swoich spraw
    nie mieszac osob trzecich, bo to bardzo zle jest odbierane. Np gdybys na sali
    sądowej podczas sprawy o alimenty jakims cudem dowiedziawszy sie, ze sędzina ma
    klopoty osobiste wywlekla je w podobny sposob, jak tu to zrobilas, ugotowalabys
    sobie i dziecku niezly bigos. A tak tego nie zrobisz. Ja bym sie cieszyla z nauczki.
  • erollekk 08.06.08, 20:14
    angelbell napisała:

    I nie po to tutaj jak na razie jestem a po to
    > by sie przygladac i korygowac tu to i owo, pomoc a czasem i
    skarcic
    > ale mam z tego zero satysfakcji bo wolalabym zeby temat do
    skarcenia
    > nie zaistnial w ogole.

    Dziękuję Ci Angelbell za przedstawienie swojego punktu widzenia.
    Dziękuję Ci,że mimo odmiennych zdań powstrzymałaś się od złośliwych
    komentarzy. Piszę to z nadzieję, że inni wypowiadający się, wezmą te
    słowa do serca
  • vickydt 08.06.08, 20:20
    > Droga koleżanko,
    > bardzo cię proszę nie zatruwaj swoją zlośliwoscią kolejnego postu.

    Aniele, na złośliwość reaguję złośliwością. Nie mam na szyi koloratki, ani
    bosymi stjupkami nie pląsam po matce Ziemi jako i te Karmelitanki, w wolnych
    chwilach nie biczuję się po plecach, by cokolwiek musieć znosić, albo pozwalać,
    by źle się dzialo ludziom, ktorych lubię i szanuję. Co posiejesz, to zbierzesz.
    Wylejesz ironie, dostaniesz jej tu w zamian natychmiast tyle, ze Ci sie odechce.
    Zaczniesz mącić i kłamać, to wywleczemy wątki sprzed roku by udowodnić, co wtedy
    mowilas. Boli? Pewnie tak.
    Dyplomacje musze zostawic na poniedzialek-piatek od 8 do 16. Wbic sie w garnitur
    i udawac, ze nie widze i nie słysze, miec przypiety do twarzy usmiech nr 17, bo
    wiem, ze i tak nikogo nie obchodzi moja opinia ani mnie nie obchodzi czyjas,
    dopoki mam pieniadze na koncie.


    Pewnie, ze mozemy głaskać i przyniesc karmelkowy budyń. To masz za zeta w
    pobliskim sklepiku. Pytanie wiec, dlaczego ludzie zaglądają w karty? Gros szuka
    budyniu, potem ogląda Klan, Zlotopolskich czy inną Brazyliadę, zajada budyń i
    łka "ach, jakie to życiowe". Jeśli nie otrząśnie się, ma gwarancję żarcia
    budyniu do śmierci.

    Ktoś, komu zależy na jakości jego życia spojrzy kartom w twarz, posłucha rad
    obcych ludzi, którzy palną Ci prawdę między oczy tak, że aż Cię zatrzęsie i się
    obudzisz. Ja jestem wdzięczna za tę prawdę. Czy zastanawiałaś się kiedyś, po co
    obcy Ci ludzie piszą godzinami elaboraty w odpowiedzi na Twoje posty? Uwazaj,
    jesli dalej twierdzisz, ze tylko po to, by Ci dokopać, to juz gotuj mleko...

    > Nie prównuję się do Angelbell.

    Wywlekasz jej życiorys w kontekscie swojego wątku, co było obrzydliwe, ale juz
    widze, ze zrozumialas, wiec powątek zamkniety.

    PS - nie stosowalabym sztuczek z przedszkola piszac pseudozlosliwie
    "przyjaciolko" wink
  • angelbell 08.06.08, 20:28
    Damy wszystkie cudne jak jeden maz!!! PAX, PAX!! Bo sobie nadnercza
    zajedziemy adrenaliny potoki produkujac i sie szybko zestarzejemy (
    nie zartuje ani ani) a botoxu nie polecam, z bio kolagenem tez jak
    slyszalam nie bardzo cud, ponoc wymyslili Japonczycy maseczki ze
    zlota, ale zostawmy sobie to na menopauze, co? Jeszcze sie
    przyzwyczaimy i nie zadzialaja kiedy beda potrzebne, ot nieszczescie
    bedzie wtedy prawdziwe i placz wielki hehe
  • vickydt 08.06.08, 20:31
    nom, botox ponoc nie dziala, mi tam rowerek szczescie daje, hehe.
  • okwilk 08.06.08, 20:34
    > nom, botox ponoc nie dziala, mi tam rowerek szczescie daje, hehe.
    Taki dla malutkich dzieci?
    Też je lubię - takie kolorowe są że aż się uśmiechnąć chcewink
    Ale uśmiech to nowe zmarszczki, uf - na szczęście ja nie muszę się tym
    przejmować... ;D
  • vickydt 08.06.08, 20:50
    nie, no pieszczotliwie go nazwalam, bo to damka wink)
    Paniom kurze łapki tez dodają uroku...ale fakt, Wam z tym duzo ladniej wink)
  • okwilk 09.06.08, 00:04
    > nie, no pieszczotliwie go nazwalam, bo to damka wink)
    Ah... no nic myślałem, że się wybierzemy się na wycieczkę rowerkową big_grin

    > Paniom kurze łapki tez dodają uroku...ale fakt, Wam z tym duzo ladniej wink)
    Nie przeczę - kiedy widzę te idealnie gładkie twarze aktorek - to kurze łapki są właśnie tym czego najbardziej mi żal. wink
  • erollekk 08.06.08, 20:35
    vickydt napisała:

    > > Droga koleżanko,
    > > bardzo cię proszę nie zatruwaj swoją zlośliwoscią kolejnego
    postu.
    >
    > Aniele, na złośliwość reaguję złośliwością. Nie mam na szyi
    koloratki, ani
    > bosymi stjupkami nie pląsam po matce Ziemi jako i te Karmelitanki,
    w wolnych
    > chwilach nie biczuję się po plecach, by cokolwiek musieć znosić,
    albo pozwalać,
    > by źle się dzialo ludziom, ktorych lubię i szanuję. Co posiejesz,
    to zbierzesz.
    > Wylejesz ironie, dostaniesz jej tu w zamian natychmiast tyle, ze
    Ci sie odechce

    Vicky posłuchaj siebie samą, albo poczytaj. Rozmowa toczyła się
    między mną a Angelbell. Nie zauwazyłam aby ona poczuła się dotknieta
    moimi słowami (jeżeli tak się stało to jeszcze raz Angelbell cię
    najmocniej przepraszam). Ty Vicky z kolei uważasz że moje słowa
    bardzo ją skrzywdziły, więc używając bardzo niemiłych słów
    próbujesz mi dokopać. Moim zdaniem jest to niewłaściwe zachowanie.

    > Zaczniesz mącić i kłamać, to wywleczemy wątki sprzed roku by
    udowodnić, co wted
    > y
    > mowilas. Boli? Pewnie tak.

    Bardzo proszę udowodnij mi nieprawdę. Mówię to co się stało. Ostani
    moj post to grudzień 2007/styczeń 2008
    >
    > Wywlekasz jej życiorys w kontekscie swojego wątku, co było
    obrzydliwe, ale juz
    > widze, ze zrozumialas, wiec powątek zamkniety.

    Niestety droga Vicky ty jeszcze tego nie zrozumialaś. Przecztaj
    kontynuacje to tych postów


    > PS - nie stosowalabym sztuczek z przedszkola piszac pseudozlosliwie
    > "przyjaciolko" wink
    Ale niestety to Twoje pseudozłośliwe zachowanie jest odbierane
    przeze mnie jako złośliwe
  • vickydt 08.06.08, 20:46
    > Vicky posłuchaj siebie samą, albo poczytaj. Rozmowa toczyła się
    > między mną a Angelbell. Nie zauwazyłam aby ona poczuła się dotknieta
    > moimi słowami (jeżeli tak się stało to jeszcze raz Angelbell cię
    > najmocniej przepraszam). Ty Vicky z kolei uważasz że moje słowa
    > bardzo ją skrzywdziły, więc używając bardzo niemiłych słów
    > próbujesz mi dokopać. Moim zdaniem jest to niewłaściwe zachowanie.

    Przeprosilas i ok moim zdaniem. Zakonczylysmy to juz jakis czas temu.

    > > Zaczniesz mącić i kłamać, to wywleczemy wątki sprzed roku by
    > udowodnić, co wtedy
    > > mowilas.
    >
    > Bardzo proszę udowodnij mi nieprawdę. Mówię to co się stało. Ostani
    > moj post to grudzień 2007/styczeń 2008


    Nie chodzilo o Ciebie a o to, ze trzymalas strone dziewczyny, ktora motala sie w
    zeznaniach, tylko dlatego, ze to ona prosila o wrozbe. Odebralam to jako
    czynienie pewnej grupy nietykalnej i wlasnie robienie na forum sztucznych
    podzialow. Uwazam to za niewlasciwe. - to moje zdanie, z ktorym oczywiscie nie
    musisz sie zgadzac.
  • ines113 08.06.08, 19:13
    Erollekk, poczytalam sobie ten watek i zrozumialam, czemu traktujesz
    ta sytuacje jak wojne, ktora mozna przegrac lub wygrac. Wydaje mi
    sie, ze wciaz Ci zalezy na tym mezczyznie i w stanie wojny czujesz
    sie z jego zona. To dlatego czujesz sie przegrana.
    Jestem przekonana, ze nie mialas swiadomosci, ze jemu sie "odwidzi",
    ale mialas swiadomosc, ze nie jest wolnym facetem, wiec to
    logiczne , ze i wieksze prawdopodobienstwo jest, ze taki mezczyzna
    wroci w jakims momencie do zony. Akurat w Twoim przypadku wyszlo to
    bardzo nieszczesliwie dla dziecka, ktore z tego zwiazku sie
    zrodzilo.
    Jesli mialabym Ci cos poradzic w tej sytuacji, to przede wszystkim
    dac sobie spokoj z zalowaniem tego zwiazku, spokoj z tym mezczyzna.
    Dal Ci cos pieknego- dziecko, choc chcialas, abyscie wychowywali je
    oboje, to jednak nie udalo sie. Nie polecam Ci sie wiazac w
    przyszlosci z mezczyznami z zobowiazaniami, bo znow moze spotkac Cie
    podobne rozczarowanie. Mezczyzni zonaci czesto szukaja romansu bez
    wspolnej przyszlosci. Jednak z czasem mozesz znalezc szczescie przy
    innym mezczyznie , a dziecko moze miec wspanialego ojca, bo nie
    biologia o tym decyduje, a szczere uczucia i intencje. Wiele kobiet
    z dziecmi poznaje kogos, z kim sa szczesliwe i dziecko nie jest tu
    zadna przeszkoda.
    Dlatego badz spokojna, jak Ci wszyscy radza, zalatw alimenty dla
    dziecka i zacznij zyc na nowo. Sila nie zmusisz mezczyzny do uczuc
    ojcowskich. Pozwol mu odejsc, zdobadz sie na odrobine obojetnosci na
    niego , a swa milosc przelej na syna. Wierz mi, taka postawa
    przyniesie Ci ukojenie i nowe szczescie w przyszlosci, czego zycze
    Ci od sercasmile
  • erollekk 08.06.08, 19:44
    ines113 napisała:

    > Erollekk, poczytalam sobie ten watek i zrozumialam, czemu
    traktujesz
    > ta sytuacje jak wojne, ktora mozna przegrac lub wygrac. Wydaje mi
    > sie, ze wciaz Ci zalezy na tym mezczyznie i w stanie wojny czujesz
    > sie z jego zona. To dlatego czujesz sie przegrana.


    Nie wiem, czy zależy czy nie. Wszystko rozparuję w kwestii utraty
    pełnej rodziny i tzw. szczęścia rodzinnego. Straciłam to, co mialo
    mi dać poczucie szczęścia.
    > Jestem przekonana, ze nie mialas swiadomosci, ze jemu
    sie "odwidzi",
    > ale mialas swiadomosc, ze nie jest wolnym facetem, wiec to
    > logiczne , ze i wieksze prawdopodobienstwo jest, ze taki mezczyzna
    > wroci w jakims momencie do zony. Akurat w Twoim przypadku wyszlo
    to
    > bardzo nieszczesliwie dla dziecka, ktore z tego zwiazku sie
    > zrodzilo.


    Ines, dla mnie to co się stało było szokiem. Jego żona ukladała
    sobie na nowo życie, sprzedali dom przed złożeniem pozwu
    rozwodowego, by łatwiej byłoby podzielić się majątkiem, jego rodzice
    mnie poznali. To co się działo pozwalało mi ufać temu człowiekowi.

  • ines113 08.06.08, 19:52
    W takim razie przykre , ze tak sie to skonczylosad
    Mimo wszystko nadal radze Ci zapomniec o nim, a zycie ulozyc sobie
    na nowo bez niego. Wierze, ze jeszcze spotkasz prawdziwa milosc w
    swoim zyciu...
  • laik10 15.06.08, 22:10
    naganne jest potępianie osoby ktora zwrocila się z konkretynym problemem i
    wyciaganie wszystkiego .
    Ines113 ,angelbell i okwilk zachowuja sie jaby mieli patent na nienaganne
    zycie.Zalosne to jest.Pomoc tarocisty ,osoby uduchowionej polega na przerobieniu
    problemu a nie na dowolnej interpretacji.Nie tedy droga .Niby takie autorytetya
    zachowujecie sie jak baby w maglu ,ocenianie i wytykanie zamiast pomocnej dłoni .
    Cos wam sie poprzewracalo we lbach ,wiecej pokory .
  • okwilk 15.06.08, 22:20
    Czy rada by słuchać serca jest godna nagany?

    Więcej kultury proszę...
    Pozdrawiam,
    Oktawiusz.
  • kita32 15.06.08, 23:52
    > Pomoc tarocisty ,osoby uduchowionej polega na przerobieniu
    > problemu

    .....A ja myślałam, że własne problemy trzeba przerabiać osobiście.

    > Niby takie autorytetya
    > zachowujecie sie jak baby w maglu ,ocenianie i wytykanie zamiast pomocnej dłoni
    > .

    .....Widzę, że obrażanie adminów już weszło tutaj w zwyczaj.

    > Cos wam sie poprzewracalo we lbach ,wiecej pokory .

    .....Ale jesteś wielki, no, no...
    Wielki troll...
  • laik10 16.06.08, 11:52
    Osoba ta sie zwrócila o pomoc ,wiec chciala uslyszec cos co ja podbuduje a nie
    stlamsi.Nie chciala oceny swojego postepowania ale pomocy.Owszem problemy nalezy
    przerabiac osobiscie ale dobry tarocista,dobry doradca duchowy nie wchodzi w
    butach w zycie prywatne danej osoby , nie ocenia,nie wytyka,nie ubliza,nie
    neguje a daje WSKAZOWKI za pomoca kart .

    Jestem wielki bo mam 1,95 smile
  • kita32 16.06.08, 14:39
    Prosiła o wskazówki "jak grać". Osobiście odebrałam ją jako osobę manipulującą
    ludźmi, ale oczywiście mogę się mylić.

    Głosy tych osób, które Ty skrytykowałeś, odebrałam jako bardzo mądre, a osoby te
    jako nie dające się wmanipulować w określony schemat reakcji.

    Piszesz:
    >a daje WSKAZOWKI za pomoca kart

    .... i tu mogę się mylić, bo miałam wrażenie, że nie jest to forum wróżbiarskie,
    tylko nastawiona na wspólną naukę tarota - czyli stawiam karty, mówię co myślę i
    proszę o komentarze. Nie znam tak dobrze tego forum, może normą jest stawianie
    pytania i czekanie na odpowiedź z oczekiwaniem pocieszania i gładzenia po główce.

    > dobry doradca duchowy nie wchodzi w
    > butach w zycie prywatne danej osoby

    ...Odpowiedzi na pytanie dotyczące prywatnego życia, ale nie wchodzące w to
    prywatne życie mogą być tylko bardzo ogólnikowe i nic nie wnoszące.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka