07.04.10, 21:01
bunia ma 14 dzień cieczki i boję się, że jest w ciąży. Zawsze wychodziłam z
nią na spacer na smyczy, ale dzisiaj wyjątkowo wypuściłam ją na podwórko i
dosłownie zostawiłam samą na 3 min. w tym czasie dostał się jakiś kundelek i
dziwnie nad nią skakał... niedopilnowałam jej.
bardzo broniłam się przed małymi psiakami, ale długo za długo zwlekałam ze
sterylizacją. i stało się. nie mam zamiaru wciskać komuś kudłatych kuleczek,
wiedząc że bunia nie jest do końca shih tzu i wiedząc, że ojcem jest kundelek.
jak mogę upewnić się, czy bunia jest w ciąży? są jakieś testy dla psów? pomóżcie.
Edytor zaawansowany
  • shih-an 07.04.10, 23:05
    Jeśli trwało to 3 minuty i nie zauważyłaś, aby psy się ze sobą "skleszczyły", jest niewielka szansa, aby doszło do zapłodnienia.

    Teoretycznie już druga frakcja ejakulatu zawiera nasienie gotowe do zapłodnienia, ale potrzebny jest jeszcze "popychacz" w postaci trzeciej frakcji. Trwa to wszystko razem ok 10-20min.

    Teoretycznie, bo znam przypadek, gdzie (wg słów właściciela) piesek skutecznie pokrył sunię już w 1-szym dniu cieczki, po 5-minutowej zabawie. Przyznam, że nie wiem czy doszło wtedy do zwarcia.

    Faktem jest, że 14-ty dzień cieczki to niebezpieczny moment. Szczególnie, jeśli zauważyłaś wcześniej zmianę w zabarwieniu krwawienia na jaśniejsze (owulacja).

    Z całą pewnością nie podam Ci gotowego przepisu na natychmiastowe upewnienie się.

    Najczęściej w takiej sytuacji wet podaje suni zastrzyk ze środkiem wczesnoporonnym, aby nie dopuścić do zagnieżdżenia ew. zapłodnionych komórek lub usunięcia już zagnieżdżonych.

    Najwcześniejszym sposobem wykrycia ciąży jest oznaczenie poziomu relaksyny we krwi, ale wykonuje się je dopiero od 20-25 dnia ciąży. USG jest wiarygodne też od 25 dnia po kryciu.
    Usuwanie ciąży w tym wieku jest wg mnie bardzo nieetyczne, dlatego namawiam do jak najszybszego kontaktu z weterynarzem!

    Nie słyszałam o metodach wcześniejszego wykrywania ciąży, chociaż (jak wielu hodowców) bardzo bym chciała.

    Powiem tylko, że po udanym kryciu cieczka się szybko kończy, bo macica się zamyka i krwawienie ustaje. Jeśli więc przez kolejne kilka dni nadal będzie się utrzymywało, prawdopodobnie do zapłodnienia nie doszło.

    Nie wiem jednak czy sama byłabym na tyle opanowana, aby w takiej sytuacji nie pójść do weterynarza, tylko spokojnie obserwować :).

    Żeby uniknąć w przyszłości podobnych problemów, radzę jednak sunię wysterylizować.
    Najlepszym momentem do wykonania zabiegu jest faza anoestrus - okres ciszy hormonalnej, który rozpoczyna się ok 2 mieś od zakończenia cieczki.

    Pozdrawiam
  • aczka5 07.04.10, 23:12
    shih-an, jesteś niesamowita!
    dziękuję Ci za tak wyczerpującą odpowiedź, jednak wcale mnie nie uspokoiłaś... ;)
    absolutnie nie jestem za aborcją - nie ważne czy chodzi o człowieka czy o
    psiaka. ale masz rację - konieczne jest odwiedzenie weterynarza.
    przeraża mnie myśl 8 piszczących, wszędzie siusiających psiaczków. ale zdaję
    sobie sprawę, że nie dopilnowałam buni i odpowiedzialnośc ogromna teraz na mnie
    spoczywa.
    póki co, bunia jeszcze krwawi, zobaczę co będzie jutro. jeśli ustanie - bardzo
    się zaniepokoję.

    jak sobie pomyślę, jak ten samiec wyglądał, to aż się boję co ewentualnie
    wyrośnie z tych psinek.;)

    dziękuję Ci jeszcze raz.
  • shih-an 08.04.10, 00:36
    Zawsze do usług :).

    Do aborcji nigdy nie namawiam, ale jeśli chodzi o psy, niestety nie ma innego sposobu na wcześniejsze sprawdzenie.
    Lepiej sprawić, żeby się maluchy nie narodziły, niż kilkanaście lat myśleć czy przypadkiem nie trafiły w nieodpowiednie ręce.

    Wiem co mówię.
    Każdy szczeniak, którego powołałam do życia kryjąc moje sunie, jest przeze mnie sprawdzany całymi latami. A raczej jego państwo. Czy dobrze się nim opiekują, czy jest szczęśliwy, pomagam w razie jakichkolwiek problemów, rozwiewam wątpliwości...
    To odpowiedzialne i pracochłonne zajęcie :), ale jak się powiedziało "A", to trzeba też powiedzieć "B". Bycie odpowiedzialnym hodowcą jest dla mnie priorytetem. Jak dotąd nikt się na mnie nie zawiódł, a i ja miałam szczęście wybierać super właścicieli dla moich maluszków.

    Ale to niełatwe zadanie.

    Pozdrawiam.

  • an3czka2 08.04.10, 12:05
    Tu cię popieram w 100%,szczeniaki z przypadku trafiają na ogół w nieodpowiednie
    ręce. Ja bym natychmiast pojechała do weterynarza i zastrzyk. To najlepsze
    rozwiązanie. Aborcja to chyba za dużo powiedziane, po prostu zabezpieczenie i
    już. Sama mam sunię i będę ją sterylizować, aby uniknąć takiej sytuacji. Może
    raz ewentualnie ją dopuszczę, bo męczą mnie znajomi. Są chętni na ,,dzieciaczki"
    od Liliki. Ma super charakter, jest zdrowa i śliczna. Pieska też mam pod bokiem,
    takiego samego umaszczenia, więc zobaczymy...W wypadku z kundelkiem nawet bym
    się nie zastanawiała.
  • an3czka2 08.04.10, 12:07
    An a tak swoją drogą to masz duże doświadczenie chyba w tej rasie, jesteś hodowcą?
  • aczka5 08.04.10, 12:22
    pytanie, czy jestem hodowcą było skierowane do mnie?

    jeśli tak, to odpowiadam, że nie.
    w lutym znalazłam skołtunioną, zmarzniętą bunię. przygarnęłam ją, nie wiedząc co
    to za psiak, czy kundelek, czy rasowy, czy w typie rasy. nigdy nie marzyłam o
    psie, a tym bardziej o tak malutkim. to wielka odpowiedzialność.
    a teraz to sobie dnia bez buni nie wyobrażam! tylko mam żal do siebie, że jej
    nie dopilnowałam. dużo rzeczy nie wiem, uczę się na błędach. jestem zwykłym
    laikiem. to mój pierwszy pies.
    od początku zarzekałam się, że bunia nie będzie miała małych.
    nie mam zamiaru uszczęśliwiać kogoś na siłę, wciskać psów ludziom, alergikom pod
    przykrywką, że to shih tzu.

    być może macie rację - lepiej usunąć teraz, niż później martwić się co zrobić z
    maluchami. zwyczajny weterynarz dokona takiego zabiegu?

    i kiedy po cieczce zrobić sterylizację?
  • shih-an 08.04.10, 13:01
    an3czka2, jeśli pytanie o hodowcę było do mnie odpowiadam, że tak.
    Mam hodowlę zarejestrowaną w ZK.
    I mimo, że jestem przeciwna rozmnażaniu psów nierodowodowych, uważam, że mam moralny obowiązek dzielenia się swoim doświadczeniem również z osobami posiadającymi psy nierodowodowe. Dla dobra tych psów.

    (notabene psy z mojej hodowli możecie obejrzeć w kwietniowym numerze Mojego Psa :))

    aczka5, na razie nie ma mowy o usuwaniu ciąży, bo nie wiadomo czy ona w ogóle będzie. Chodzi o niedopuszczenie do jej powstania.

    Zwyczajny wet poda zastrzyk, aby ciąża - jeśli w ogóle miałaby być - nie rozwijała się.
    Jeśli chodzi o sterylizację, jak mówiłam, w fazie anoestrus, która zaczyna się 2 miesiące po cieczce i trwa ok. 3 miesięcy.

    Jeśli Buni skończy się cieczka w najbliższym tygodniu, to tak powiedzmy od 20. czerwca możesz myśleć o zabiegu. Myślę, że lipiec będzie najlepszym momentem. Wszystko dokładnie wytłumaczy Ci wet.

    Najlepiej pójść do takiego o specjalności ginekolog-położnik. Ceny zabiegu na ogół podobne, a doświadczenie większe niż u zwykłego weterynarza.
    Co prawda sterylizacja to dość prosty zabieg i wykona go każdy wet, ale jeśli czytacie moje posty, wiecie, że jestem ostrożna i zapobiegliwa :). Dlatego doradzam najlepszych fachowców. Sama do mojego dojeżdżam kilkadziesiąt km. Jeśli mieszkasz w okolicach W-wy, dam Ci namiary. Nikt nie zrobi tego lepiej, a cena bardzo porównywalna.

    No i znów się rozpisałam, niedługo chyba będziecie mieć dosyć czytania tych elaboratów :).
    Pozdrawiam

  • an3czka2 08.04.10, 13:17
    Super, właśnie chodziło mi o to chodziło. Nie miałam nigdy shih-tzu, miałam
    spaniela i o nich wiem wszystko, ale o mojej lilce mało. W dodatku pierwszy raz
    mam sunię, teraz rozumiem czemu koleżanki radziły mi sunię. Są urocze. Mam do
    ciebie pytanie. Mój skarbek miał pierwszą cieczkę, już jest po i o dziwo ma
    lekko powiększone cycuszki. Byłam oczywiście u weta i usłyszałam od jednego że
    to norma po pierwszej cieczce, a od drugiego że powinna dostać jakieś zastrzyki,
    co robić?.
    Na bank nie jest pokryta, bo pilnowałam sama jak oka w głowie. Była bezpieczna.
  • shih-an 08.04.10, 14:39
    Opisywane przez Ciebie objawy mogą wskazywać na ciążę urojoną, do której shih tzu mają duże predyspozycje. Ale dziwne, że weterynarz tego nie rozpoznał (albo tylko nie chciał Cię niepokoić, bo początki są niegroźne).
    Taki stan może trwać 2 miesiące, i mniej więcej w tym czasie u suni może także (chociaż nie musi) pojawić się nawet mleko. Może ona też zacząć znosić na posłanie różne przedmioty (zabawki, kapcie itp) traktując je jak własne dzieci.

    Ale może się też obyć bez tak dotkliwych objawów.
    Ciąże urojone mają różny przebieg.

    Tak czy inaczej jest to nieobojętna dla zdrowia suczki sytuacja. Nawracające często (a prawdopodobnie będą po każdej cieczce) ciąże urojone mogą doprowadzić do ropomacicza. Dlatego sunie, które nie mają być hodowlane, dla ich zdrowia i bezpieczeństwa najlepiej jest sterylizować.
    Nie ma jednak na razie powodu do paniki. Jeśli małą widział wet, a jest to jej pierwszy raz, spokojnie...
    Miej jednak na uwadze rozważenie sterylizacji.

    W tej chwili mogę doradzić okłady z altacetu (brzuszek może trochę się rozjaśnić, jeśli włos ma ciemny), zmniejszenie ilości podawanego mięsa (najlepiej przez tydzień gotować wyłącznie ryż z warzywami) i dużo się z sunią bawić, dostarczać jej dużo ruchu, żeby nie miała czasu na "myślenie o macierzyństwie". W ciągu 2 tygodni, przy takim postępowaniu objawy powinny minąć.

    Jeśli mnie nie ma, piszcie, odpowiem wieczorem lub w nocy - po pracy :).
    Pozdrawiam
  • an3czka2 09.04.10, 01:08
    Wielkie dzięki za odpowiedz, ale na ciąże urojoną to chyba z szybko, bo
    wyczytałam że może to być po około 60 dniach , a to wystąpiło pod koniec
    cieczki. Zaczynam myśleć że to po prostu po pierwszej cieczce. Zmian w
    zachowaniu nie widzę, szaleje to moje ADHD jak zawsze. Myślę że będzie dobrze.
    Dla pewności pojadę jeszcze raz do weta za tydzien.
    Jeszcze raz dzięki za odpowiedz.
  • an3czka2 08.04.10, 13:22
    chyba cię już nie ma, szkoda
  • aczka5 08.04.10, 14:43
    shih-an, aż głupio się czuję, wiedząc że jesteś hodowcą z krwi i kości, a ja
    podejmuję tak drażniący temat.

    pochodzę z niewielkiej miejscowości w wielkopolsce, także do Warszawy mam
    kawałek. ;)

    ps. cieczka nie ustąpiła - dobry znak.
  • shih-an 08.04.10, 15:00
    :)
    Nie ma powodu, żebyś czuła się głupio. Kto pyta nie błądzi. Jeśli chodzi o dobro psa - nie ma dla mnie drażliwych tematów.

    Jeśli chcesz, mogę popytać znajomych hodowców z wielkopolski o namiary na dobrego weta.
    Ale to naprawdę nie jest jakiś trudny przypadek, żeby robić całe wyprawy.
    Znajdź w pobliżu lecznicę, gdzie panuje czystość. Przejdź się tam, porozmawiaj z osobami, które leczą w niej swoje psy, porozmawiaj ze znajomymi psiarzami...
    Ja bym zrobiła w taki sposób...
  • tenshii 08.04.10, 15:09
    Przecież cieczka po pokryciu nie przechodzi :/
    Po zapłodnieniu również.
    Dlatego między innymi każdy szczeniak z miotu może mieć innego ojca.
    Suka może być w trakcie cieczki kryta wielokrotnie
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • shih-an 08.04.10, 15:32
    To prawda. Chodziło mi raczej o zmianę zabarwienia i powolne wygasanie, nie
    natychmiastowy zanik.
    Ale masz rację, chyba muszę zrezygnować ze ślęczenia po nocach, bo piszę nie do
    końca to, co myślę.

    Muszę lecieć do pracy, sorki.
    Pozdrawiam
  • shih_tzu 09.04.10, 12:30
    Jak nazywa się twoja hodowla shih tzu?
    tak pytam z ciekawości:)
  • tenshii 08.04.10, 15:06
    A tak wogóle pytanie brzmi: po co Ty wogóle chcesz zaczeniać tę sukę.
    To bez składu ani sensu.
    Kundelkom mówisz nie, a swojego kundelka chętnie.
    Ja swoich kundelków nie rozmnażałam.
    Rasowego też nie zamierzam.
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • shih-an 08.04.10, 15:17
    tenshii, na razie rozmawiamy o sterylizacji i na to namawiam dziewczyny :).
    Ale fakt, an3czka2 pisała coś o znajomych chcących psiaki po jej suni. I tego
    nie popieram. Co będzie jak się urodzi dużo więcej szczeniąt niż chętnych?
  • tenshii 08.04.10, 15:32
    An3czk2 powinna zachować się bardziej odpowiedzialnie i zaproponować znajomym pieski, które już domu szukają, a nie produkować nowe :/
    A sukę wysterylizować, albo po prostu nie zaszczeniać
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • aczka5 08.04.10, 16:23
    bunia krwawi teraz na jasno-pomarańczowy kolor bym powiedziała. nie wiem, czy
    dlatego że kończy jej się cieczka, czy dlatego że doszło do zapłodnienia.

    nie szufladkuję psów - nie jestem znawcą. nie ma dla mnie znaczenia, czy ojcem
    byłby kundel, skoro bunia jest skundlona. chodzi mi o to, że nie jestem gotowa
    na posiadanie kolejnych psów. nie ważne czy kundlów, czy nie. po prostu nie
    chcę. zaniedbałam sprawę i zdaję sobie z tego sprawę.

  • tenshii 08.04.10, 22:41
    Nie chodzi o szufladkowanie.
    Chodzi o niepowoływanie nowych psów do życia

    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • shih-an 08.04.10, 23:21
    1. aczka5 - czy doszło do zapłodnienia czy nie nikt Ci teraz nie powie. O
    najwcześniejszym momencie potwierdzenia ciąży już pisałam.

    Musisz po prostu pójść do weta i powiedzieć, że istnieje ryzyko, że mogło do
    tego dojść, a chcesz uniknąć ciąży. To wszystko.

    2. tenshii - akurat do aczki5 chyba nie możesz mieć pretensji. Cały czas mówi o
    tym, że nie chce dopuścić do zajścia w ciążę i porodu.
    Zdecydowała się dziewczyna na rozwiązanie najlepsze z możliwych. Po prostu prosi
    o radę, jak to załatwić.
    Dla mnie jest OK.

    Pozdrawiam
  • tenshii 09.04.10, 10:01
    Piszę do Aczki, ale nie o Aczce
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • an3czka2 09.04.10, 00:59
    Kociu co do odpowiedzialności to nie musisz jej komentować, jak mnie nie znasz,
    wierz mi jestem osobą odpowiedzialna, dorosłą. Decydując się na dopuszczenie
    Liluni, na bank bym nie oddała ani jednego szczeniaka obcym ludziom. Tego możesz
    być pewna. A powiedz mi mądralko jaka gwarancję ma hodowca z uprawnieniami
    sprzedając psa?, powiem ci żadnej.Znam mnóstwo takich ci kupili psy za krocie,
    dla dzieci i co ? dziś psinki marnieją w domu, lub uwiązane do ławki, po prostu
    traktowane są jak nowe zabawki, które się znudzą. Dorośli też tak robią. Piesek
    się znudził i basta. U mnie w domciu pies jest traktowany jak dziecko, członek
    rodziny. Poprzedni też tak miał, idealne warunki i miłość na każdym kroku przez
    14 latek. Na pewno i szczenięta Lilki trafiły by do takich domów. Każda sunia ma
    prawo być raz dopuszczona, to jej natura. Tylko trzeba to zrobić odpowiedzialnie
    i jak sama sunia będzie akceptować ,,narzeczonego".Powiedziałam , sterylizacja
    tak, ale około 2 roku życia. Wtedy będzie już w pełni rozwinięta. I jeszcze
    jedno, proszę nie mów że produkuję szczeniaki, to niemiłe było, a ty jesteś
    producentką? Myślałam że tu się czegoś konkretnego dowiem o rasie, jakieś
    porady, a jak na razie oberwałam po uszach na dzień dobry, super forum...Czy
    może źle trafiłam i to jest stronka tylko dla rodowodowych? jeżeli tak to sorki
    , ja tu nie pasuje z ,,kundlem".
  • shih-an 09.04.10, 09:28
    An3czka2, nie obrażaj się :).
    Ja to widzę tak: tenshii ma misję do spełnienia. Nie jest przeciwniczką
    nierodowodowych psów, tylko bezmyślnych, zachłannych na kasę producentów,
    czerpiących zyski z cierpienia zwierząt. Faktem przecież jest, że podaż zależy
    od popytu. Im więcej chętnych na tanie psy (a więc i odchowane tanim kosztem,
    czyli zawsze z uszczerbkiem dla zdrowia), tym lepiej kręci się biznes. A
    zwierzęta cierpią. Dlatego wszelkimi sposobami trzeba zapobiegać nakręcaniu tego
    procederu.

    Wierzę, że Ty nie należysz do tego typu ludzi, ale mam prośbę: po przeczytaniu
    moich spostrzeżeń, przemyśl jeszcze raz sprawę krycia swojej suczki. Tylko tyle :).

    Otóż: przyjęło się uważać, że każda sunia musi mieć przynajmniej raz w życiu
    szczenięta - dla swojego zdrowia. Ty powołujesz się jeszcze na naturę.

    Wierzcie mi, to mit. Dokładnie taki sam, jak to, że psy o czarnym podniebieniu
    są agresywne. Sprawdźcie u swoich psów - pewnie też jest czarne. A są agresywne?
    :) Bo: co ma piernik do wiatraka?

    Jest już dowiedzione, że dla zachowania zdrowia każde żywe stworzenie potrzebuje
    przede wszystkim prawidłowego pożywienia i ruchu.
    Ciąża natomiast, wiąże się wyłącznie z potrzebą utrzymania gatunku, a nie
    zachowania zdrowia samicy. Wręcz przeciwnie - jest takim obciążeniem dla jej
    organizmu, że może nawet skończyć się jej śmiercią. I jak to się ma do zdrowia suki?

    Miałam kilka psów i suk (a znam wiele kolejnych), które nigdy w życiu nie były
    rozmnażane, a dożywały w dobrym zdrowiu - i fizycznym, i psychicznym - bardzo
    sędziwego wieku.
    Bo jak jednorazowa ciąża czy odchów szczeniąt ma wpłynąć na zdrowie suki?

    Natura również nie ma nic wspólnego z KONIECZNOŚCIĄ macierzyństwa.
    Zauważcie, co się dzieje u dzikich zwierząt, kiedy warunki naturalne są
    niesprzyjające. Samice wszystkich gatunków stają się czasowo bezpłodne, aby ich
    potomstwo mogło przyjść na świat dopiero, kiedy będzie miało szansę na przetrwanie.

    Gdyby tak wszystkie psy powypuszczać ze schronisk, przytulisk, domów, gdyby te
    tysiące psów nagle musiały same zatroszczyć się o życie na wolności - W NATURZE
    - szybko suki straciłyby możliwości reprodukcyjne.
    BO NIE SĄ ONE POTRZEBNE DO DO PRZEŻYCIA JEDNOSTKI, TYLKO DO ZACHOWANIA GATUNKU.
    Taka jest natura :)
    Przemyślcie to po prostu.

    Jeżeli o mnie chodzi, na ile czas i zasób wiadomości pozwolą, możecie na mnie
    liczyć.
    NIKOGO NIE POTĘPIAM, NIE KRYTYKUJĘ, NIE CHCĘ STAWAĆ ANI PO JEDNEJ, ANI PO
    DRUGIEJ STRONIE.
    WOLĘ KONSTRUKTYWNĄ POMOC, ZAMIAST BEZSENSOWNYCH PYSKÓWEK.
    Myślę, że takim sposobem można więcej zdziałać.

    Nie spodziewajcie się jednak, że będę popierała niepotrzebne rozmnażanie psów.
    Czy to w typie rasy (jakiejkolwiek), czy zupełnych mixów.
    Za dużo psiego nieszczęścia jest na tym świecie, żeby przymykać na to oczy.

    Pozdrawiam WSZYSTKICH miłośników psów. Bez wyjątku :)
  • shih-an 09.04.10, 09:37
    A! i jeszcze jedno - suka jest w pełni dojrzała płciowo w momencie pierwszej
    cieczki. Czekanie do 2 lat nic w tej kwestii nie zmieni. Może natomiast
    przyczynić się do zwiększenia ryzyka chorób, przed którymi każdy właściciel chce
    swoją sunię ochronić - raka sutka i ropomacicza.

    Pozdrawiam :)
  • an3czka2 09.04.10, 10:36
    Dziękuję za odpowiedz, jesteś przemiłą osobą. Co do twojej poprzedniczki mam
    obiekcje, ale nigdy w życiu się nie obrażam za takie głupstwa. Troszkę po prostu
    przesadziła, i czytając wczoraj jej inne odpowiedzi stwierdziłam że powinien jej
    ktoś nosek troszkę utrzeć. Jak już pisałam u mnie zwierzaki w domu są traktowane
    jak ,,dzieci", a mam ich 4 sztuki(mała i 3 świnki morskie). Mają one swoje
    potrzeby i je spełniamy z córką najlepiej jak można.Kochamy zwierzaki wszyscy w
    domu.Psy mam od 30 lat przy sobie, zawsze idealnie ułożone i kochane.Nawet
    spaniela potrafiłam tak ułożyć że znał swoje miejsce w hierarchii rodziny i nie
    warknął na nikogo, a wierz mi to bardzo ciężka rasa do ułożenia, są potwornie
    złośliwe a i potrafią być agresywne wobec dzieci.Fakt że walczyłam z nim około 6
    m-cy ale wyszedł mi ideał psa.Kochany i kochający bez granic. Do dziś za nim
    tęsknimy, odszedł w zeszłym roku ze starości i chorób uszu. To ich wada
    genetyczna, niestety.No ale dość o tym. Wierz mi że zastanawiałam się długo czy
    małą pokryć, i zrobimy to bo maluszki będą rozdane wśród przyjaciół i rodziny. W
    życiu nie sprzedała bym żadnego z nich komuś obcemu. Większości nie stać na psa
    rodowodowego, cena odstrasza niestety. Mała na pewno będzie miała je tylko raz i
    na tym koniec. Potem sterylizacja bankowa. Handlarzy bym tępiła wszystkich, nie
    tylko psów, kotów ale i świnek morskich, królików itd. To horror, ostatnio we
    Wrocławiu widziałam na placu faceta który miał świnki w skandalicznych warunkach
    , w koszu jak śmieci. Maleństwa były wystraszone, zmarznięte itd.Gdybym miała
    dom duży, kupiła bym wszystkie, były takie urocze.Ale i był Pan na placyku z
    psami, miał rodowodowe szczenięta, dosłownie może 3 tyg. do sprzedania. Odbiór
    oczywiście później.Córka myślałam że go dosłownie pobije, maluszki się trzęsły z
    zimna. To we Wrocławiu jest chyba nagminne. Drugie to allegro, tam dopiero jet
    cyrk. Obserwuję aukcje od przynajmniej dwóch lat i jestem w szoku, hodowcy psów
    z rodowodem dziwnym trafem maja je na okrągło, skąd? Sama też przyznaje kupiłam
    psinkę na allegro, ale przypadkiem. Po prostu zobaczyłam pysiu i się
    zakochałyśmy z córka. Byliśmy świeżo po uśpieniu słoneczka, nie mogliśmy się
    otrząsnąć. Mąż powiedział, dzwoń jedziemy. Znam się na psach i wierz mi
    właściciele kochają sunię, jest zadbana, szczęśliwa i był to jej drugi miot i
    ostatni.Starszy pan miał łzy w oczach jak oddawał mi małą. To była ich
    pupilka. Wnuczka wydzwania do dziś z zapytaniami o małą. Może źle zrobiła
    kupując tam, ale nie żałowałam ani minuty. To wspaniała sunia o super
    charakterze. Kocha wszystkich ludzi i inne zwierzaki.Jej matka jest taka sama,
    szczęśliwa i wesoła. Poleciłam tych ludzi koleżance, ale niestety już sunia
    została wysterylizowana, czyli nie kłamali. Nie myślę aby pierwszy miot był
    liczny, więc małej dzieciaki pójdą w dobre ręce, kochające. Natomiast jak któreś
    zostanie, to po prostu zostanie z nami i już. To nie są kłopotliwe psy w chowie,
    i utrzymaniu, damy sobie radę na pewno. Stać nas na najlepsze karmy dla niej ,
    to i starczy dla drugiej.Możesz być pewna że nigdy w życiu nie przyszło by mi do
    głowy rozmnażanie małej na handel, czy oddanie jej szczeniaczka obcemu. Będą pod
    kontrolą non stop. W sumie to fajnie ze tak reagujecie,boli was to co mnie.
    Mam jeszcze jedno pytanie, czy włoski w uszach powinno się usuwać, czy nie? Wiem
    że zdania są podzielone, a ty jak robisz u swoich milusińskich?
    Pozdrawiam Anna z Wrocławia.
  • tenshii 09.04.10, 10:50
    A skąd ty wiesz że to były rodowodowe szczenięta, te 3 tygodniowe?
    Bo tak powiedział?
    Przecież one nawet tatuowane nie były jeszcze.
    Jeśli wierzysz w takie bajki, cóż.
    Zresztą wśród zrzeszonych hodowców bywają nieuczciwi, nigdy nie napisałam, że to sami super ludzie.

    Dzięki takim jak Ty, w tym kraju psy - WSZYSTKIE - nigdy nie zaznają spokoju.
    Amen
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • shih-an 09.04.10, 11:24
    Dziękuję za miłe słowa.
    Mnie też nie zależy na niczyjej przychylności (jak to napisała tenshii), po prostu zawsze przyjemniej jest toczyć nawet dyskusje, ale kulturalne, niż obrzucać się inwektywami.
    I tego będę próbowała. A jeśli za rok mi się to znudzi, przestanę wchodzić na to forum i tyle.

    Co do włosów w uszach - wyrywam regularnie, aby były lepiej wentylowane. Nie miałam dzięki temu nigdy kłopotów z uszami moich psów. Nie jestem jednak zwolennikiem żadnego grzebania w nich. Uważam, że zdrowe ucho oczyści się samo. Podczas cotygodniowych kąpieli po prostu myję cały płat ucha i to wszystko.
    Wyrywanie (nie wycinanie) włosów jest konieczne, ale dopóki nie czuć brzydkiego zapachu, nie ma powodu w nim majstrować.
  • maluszek.2 18.05.10, 20:06
    bardzo mi sie podoba co piszesz i w jaki sposób uswiadamiasz ludziom co mogą przynieść decyzje dopuszczania dla samej sprzedaży szczeniąt
    Właśnie o taką postawę prosiłam wielokrotnie tenshi
  • tenshii 09.04.10, 10:12
    Widzę, że znalazła się następna co nie potrafi czytać ze zrozumieniem, więc jeszcze raz postatam się to łopatologicznie, na chłopski rozum, wytłumaczyć.

    Czy Ty kobieto nie kumasz, że rasa to nie tylko wygląd?
    Czy Ty kumasz, że to, że Twoja suka ma super wygląd i charakter typowy dla rasy nie znaczy, że będą go miały jej dzieci, bo nie masz pewności jacy byli jej rodzice, dziadkowe, a przede wszystkim nie masz pewności kim byli przodkowie samca, który pokryje Twoją sukę?
    Wierzyć na mordę to wiesz... w mniej ważnych sprawach można.

    Sprawa druga - czy nie kumasz, że KAŻDY tak mówi "oddam szczeniaki znajomym"? Myślisz, że te w schroniskach biorą się z powietrza?

    Czy Ty nie umiesz zrozumieć że wyprodukujesz nastepne psy i sprawisz, że będzie ich jeszcze więcej, w momencie, w którym jest ich już naprawdę OGROM?
    Znajdź najpierw dom 8 psom, ktore czekają na dom. Zobaczymy jak łatwo Ci to pójdzie.

    Uważasz się za ODPOWIEDZIALNĄ, i mówisz, że każda suka ma prawo do jednego miotu? To jest ODPOWIEDZIALNOŚĆ ?!?!?!?!
    No wybacz, ale to jest gówniana odpowiedzialność. Oblicz sobie ile psów przybędzie jeśli właściciele choćby 20 suk się na to zdecydują.
    I to jest odpowiedzialność?
    Dla mnie to jest zabawa życiem!

    I wiesz co? Nikt tu nie ma nic przeciwko psom, tylko takim jak Ty bezmyślnym rozmnażaczom. Nieważne, czy to jest ktoś w Twoim stylu - mam kundelka w typie i go dopuszczę, czy może ktoś kto jest zrzeszony w ZK i rozmnaża psy z rodowodem dla kasy, bo i tacy sa.
    I jednych i drugich niecierpię :/

    A jeśli chodzi o mnie to obecny pies jest pierwszym z rodowodem, a było ich trochę w naszym domu. Były same kundelki, i to takie nieprzypominające żadnej rasy. Później była Daisy - córka goldenki i nieznanego psa, sama wyglądająca jak labrador. Niestety była chora.
    Nikomu nie wmawiałam, że to rasowy pies - to był pies w typie rasy.
    Nigdy też nie miała dzieci. Obecna suka, choć rasowa TEŻ nie będzie miała dzieci, bo ja na siebie takiej odpowiedzialnośći wziąć nie chcę.
    Nie produkuję. Moja suka jest moim szczęściem i to i mi i jej wystarczy.
    A psy nie patrzą na macierzyństwo z podobnej perspektywy jak my.
    Wysterylizowany pies wogóle nie myśli o prokreacji.
    I tyle

    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • shih-an 09.04.10, 10:31
    tenshii, generalnie - popieram, ale uważam, że naprawdę można trochę grzeczniej.
    To zawsze daje lepsze efekty.
    A o efekty chyba chodzi, nie o rozróbę?
  • tenshii 09.04.10, 10:47
    Przeczytałaś całe forum?
    Grzeczniej było milion razy.
    Widocznie grzecznie nie dochodzi
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • m2304 09.04.10, 10:59
    jak nie dochodzi grzecznie to zamilknij kobieto bo niegrzecznie tym
    bardziej nie dojdzie a i tak już mało kto cię znosi na tym i podobnych
    forach
  • tenshii 09.04.10, 11:03
    Nie musisz mnie czytać.
    An3czk2 też nie.
    Podpowiem Wam coś - na gazetowym forum jest taka opcja, dzięki której nie widzi się postów danej osoby.
    Dołączcie sobie do niej mój nick i wszyscy będą zadowoleni.
    Mnie na Waszej przychylności nie zależy
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • an3czka2 09.04.10, 11:19
    To po co tu wchodzisz kochana?. Zastanów się.
  • an3czka2 09.04.10, 11:17
    Święta racja:)
  • shih-an 09.04.10, 11:06
    Przyznaję, nie czytałam.
    To ja spróbuję grzeczniej, dopóki starczy mi cierpliwości, a Ty działaj po swojemu :)

    do an3czka2:
    Przepraszam, dopiero teraz zauważyłam Twoją odp. dot. ciąży urojonej. Myślę tak:
    po ok 60. dniach (tyle właśnie trwa ciąża u suk), występują dalsze objawy - te przypominające zachowanie suki w okresie okołoporodowym (pojawienie się mleka w sutkach, matkowanie zabawkom, ich "obrona").
    Obrzęk pojawia się jako pierwszy sygnał ciąży urojonej, tuż po cieczce. Ale nie twierdzę, że w przypadku Twojej suni, to na 100% ciąża urojona. Nie widziałam jej, nie znam...

    A co wet miał na myśli, że to normalne po pierwszej cieczce? Bo to by znaczyło, że jedne moje suki są normalne, a inne nie :)

    Pozdrawiam
  • tenshii 09.04.10, 11:09
    Tak próbuj.
    Zobaczymy jak będziesz na takie same posty co chwilę reagowała za rok, albo półtora.
    Mnie już krew zalewa.
    Gadaja do słupa, a słup jak d...
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • an3czka2 09.04.10, 11:16
    Kobieto to tylko forum? czy nie szkoda ci nerwów?
    Więcej uśmiechu i pogody ducha życzę.
  • tenshii 09.04.10, 11:18
    Dziękuję. Poza tym forum mi ich nie brakuje
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • m2304 09.04.10, 11:52
    tenshii nie reaguj , nie próbuj , nie czytaj takich postów - proste?
    proste. trzeba tylko chcieć , ciebie jednak nakręca swoiste
    misjonarstwo , nawracanie maluczkich , upominanie , karcenie , wyrażnie
    cię to bawi więc nie udawaj że cię krew zalewa - ty to lubisz
  • an3czka2 09.04.10, 10:59
    No chyba moja panno przegięłaś, nie obraziłaś mnie bo nie jesteś w
    stanie.Zastanawiam się czy wchodzisz tu aby ludzi urazić?. Można grzeczniej
    chyba, a może nie potrafisz?. Doradzam jakąś terapię może...Wierz mi wiem co
    robię, i potrafię ponosić konsekwencję swoich zachowań. Nie nazywaj mnie
    ,,rozmnażaczem", bo chyba nie bardzo wiesz co mówisz, a co do czytania ze
    zrozumieniem to chyba pomyliłaś kierunki.Nie podniecaj się tak kochana, bo się
    szybko wypalisz:). Zabraknie ci energii na prawdziwych rozmnażaczy. Weszłam tu
    po to aby pogadać z przyjemnością, coś się poradzić, ale ty psujesz to forum i
    odstraszasz swoim zachowaniem innych. Twoje posty wszystkie prawie takie są.
    Jesteś po prostu niemiłą , zgorzkniałą osóbka, trudno. Dobrze że trafiłam na
    taką jak shih- an, z nią można przynajmniej normalnie,,porozmawiać"i coś mądrego
    się dowiedzieć.Moja dobra rada, opamiętaj się i wchodź tu po to aby coś komuś
    pomóc, a nie obrażać. Dowartościowywanie się na forum kosztem innych, to kiepski
    pomysł. Weź przykład z shih-an.
    Mimo wszystko pozdrawiam i życzę miłego dnia.
  • shih-an 09.04.10, 11:33
    Wicie co? Pogubiłam się.
    Przeczytałam wszystkie posty i już nie wiem kto komu na co odpowiada ;)
  • an3czka2 09.04.10, 12:13
    shih-an odpowiedz mi jeszcze tylko na jedno pytanie, czym przemywasz oczka, i
    czy usuwanie włosków z uszek jest konieczne. Była bym zobowiązana za odpowiedz,
    bo na wchodzenie tu przeszła mi ochota,szkoda.
    Serdecznie pozdrawiam
  • shih_tzu 09.04.10, 12:24
    do przemywania oczu dobry jest płyn ze świetlika można go kupić w
    każdej aptece.a co do wyrywania włosków z uszu to jest konieczne bo
    shih tzu mają oklapnięte uszy i jak nazbiera sie tam dużo włosków to
    może dojść do zapalenia ucha.
  • shih-an 09.04.10, 12:26
    Gdzieś tu już odpowiadałam nt. włosków w uszach, a o oczkach napisałam w temacie
    o szamponach, bo tam znalazłam Twoje pytanie.

    Nie zrażaj się, próbujmy dalej. Najlepiej nie wchodzić w dyskusję.
    Jak już pisałam: nikogo nie potępiam, nie krytykuję, wolę konstruktywną pomoc od
    pyskówek. Tobie i innym doradzam to samo.
    Inaczej - można zatruć się własnym jadem.

    Pozdrawiam
  • shih_tzu 09.04.10, 11:36
    Przestańcie się kłucić!!!
    an3czka2.tenshii jest na tym forum od samego początku i wszystki
    zawsze doradza!!
    a ty jesteś tu może miesiąc albo dwa i juz się wymądżasz!!
  • an3czka2 09.04.10, 12:09
    Słonko ja się nie kłócę, i nie mam zamiaru wymądrzać. Jak kogoś uraziłam swoim
    zachowaniem, przepraszam. Po prostu troszkę mnie zszokowało zachowanie tej
    Teschil czy jak jej tam. Więcej nic nie napiszę, jeszcze raz przepraszam.
    Weszłam tu nie dawno, chciałam porady, a ta wtrąciła się i sprowokowała całe
    zajście. W tej głupiej sytuacji pozwoliłam sobie zerknąć na inne jej posty,
    szkoda słów. Jedynie shih-an daje dobre rady, jest miła, inteligentna. Reszta w
    większości się wykłóca o rodowody itd. Po co?. To chyba moja ostatnia wizyta tu,
    szkoda. Myślałam że tu się dzieli doświadczeniem, a nie kuksancami. Szkoda mi
    tylko że nie będę mogła skorzystać z rad shih-an. Do widzenia.
  • shih-an 09.04.10, 12:36
    an3czka2, nie poddawaj się!!! :)

    Znalazłam to o uszach, więc skopiuję i wkleję. Przepraszam, ale nie mam już
    czasu. Psiaki czekają. Zajrzę wieczorem.
    Pozdrawiam wszystkich

    Co do włosów w uszach - wyrywam regularnie, aby były lepiej wentylowane. Nie
    miałam dzięki temu nigdy kłopotów z uszami moich psów. Nie jestem jednak
    zwolennikiem żadnego grzebania w nich. Uważam, że zdrowe ucho oczyści się samo.
    Podczas cotygodniowych kąpieli po prostu myję cały płat ucha i to wszystko.
    Wyrywanie (nie wycinanie) włosów jest konieczne, ale dopóki nie czuć brzydkiego
    zapachu, nie ma powodu w nim majstrować.
  • gitmajonezxdd 09.04.10, 19:02
    Dlaczego na tym forum zawsze musimy się kłócić. Chyba wszyscy są na tyle 'duzi' żeby rozmawiać. Pomagajmy sobie.
    Ja również nie jestem z pseudoodowcami, ale raz kogoś opomniałam i moim zdaniem wystrczy. Są ludzie mądrzy i mądrzejsi ;)
    Pozdrawiam :)
  • shih-an 09.04.10, 20:17
    Cieszę się, że nie tylko ja tak myślę.
    Widzę, że jest nas coraz więcej :).
    To dobry znak.

    Tak sobie myślę, że shih-tzu to rasa pochodząca z Tybetu, tak?
    A tybetańczycy to naród ludzi pogodnych i przyjaźnie nastawionych do całego
    świata. Takie są też właśnie nasze shihtzaki. Myślę, że warto brać w tej kwestii
    z nich przykład.
    Co Wy na to?
    Spróbujemy???
  • an3czka2 09.04.10, 22:02
    Ja Myślę że tak właśnie powinno być, miło i sympatycznie. Dzięki shih-an za
    meila. Życzę wszystkim bywalcom więcej uśmiechu na co dzień i radości z
    posiadanych milusińskich.
  • idyla 10.04.10, 19:26
    Tak czytam te posty i nie tylko i powiem wam ze czasem juz sie nie chce.Sama mam
    shih tzu i rady ktore tutaj wyczytalam przydaly mi sie od poczatku posiadania
    mojej kuleczki.Teraz sama moge podpowiedziec co jaet dobre .Oczka przemywam
    ,uszka czyszcze i wyrywam wloski ,wyprobowalam wszystko co tyczy sie shih.Co do
    Tenshii nie znam jej,ale czasem nie potrzebnie komus przygada.Poza tym ma swoje
    forum o labradorach tam sprawdza sie lepiej.
  • tenshii 10.04.10, 20:34
    Może tam ludzie lepiej rozumieją pewne rzeczy?
    Kochają swoje psy nie myśląc o przydatności ich macic...
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • aczka5 10.04.10, 21:26
    żenada.
  • tenshii 10.04.10, 22:42
    Tak, masz rację.
    Żenujące jest zaszczenianie suki bo się ma kaprys.

    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • an3czka2 11.04.10, 00:07
    Tenshi proszę daj już spokój, dla kaprysu to ja kupuję perfumy Calvina lub
    zmieniam samochód, a nie takie rzeczy o jakich piszesz. Skończ już temat,
    pliss...Daj normalnie ludziom skorzystać z dobrych rad bez zbędnych komentarzy.
  • aczka5 11.04.10, 14:01
    babo, jaka Ty nudna jesteś.
  • tenshii 11.04.10, 16:20
    Nie czytaj :)
    Babo
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • m2304 12.04.10, 07:43
    tenshii słonko ! wyp.....j na forum o labradorach i tam doradzaj
    wszystkim co zrobić by pozbyć się nierodowodowej suki pod pretekstem
    jej choroby po to by nabyć nową , rodowodową - to ci wychodzi
    najlepiej
  • tenshii 12.04.10, 09:23
    ...
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • maluszek.2 18.05.10, 20:00
    Witam serdecznie wszystkich
    tak sobie czytam to forum i czytam i musze powiedzieć ze chyba trochę wydoroślałam
    Sama mam shih od niedawna i to naprawde urocze stworzonka iiii bardzo
    pracochłonne trzeba o nie dbac bardzo i psychicznie i fizycznie.
    Chyba juz nie jestem taką zagorzałą zwolenniczką dopuszczania i sprzedaży bo
    jezeli ja moją fibi bym dopusciła i sprzedałaa w najlepszej wierze szczeniaka
    komuś a potem by sie okazało ze to była nieodpowiedzialna osoba i pieskowi zle
    by sie działo to chyba bym na siebie w lustrze nie mogła spojrzeć
    Te pieski są jak ludzie i od razu widać ze coś się dzieje jak mo0ja malutka
    popatrzy tak na mnie tymi wielkimi oczami to odrazu zyc sie chce
  • shih_tzu 11.04.10, 14:24
    Jak nie chcecie się kłucić to przenieście się na forum shih tzu
    rasowe i w typie rasy
  • shih-an 11.04.10, 21:00
    A MIAŁO BYĆ PO TYBETAŃSKU - SPOKOJNIE I Z SZACUNKIEM DLA INNYCH.
    Wierzę, że tutaj też można grzecznie, bo przez jakiś czas tak było.
    Może to ci wichrzyciele powinni poszukać sobie forów, gdzie epitety i chamstwo są podstawą istnienia. My mamy coś, co powinno nas łączyć!
    Sama zastanawiam się czy jest sens tu zaglądać, skoro najwięcej do powiedzenia mają (nie wiedzieć czemu) osoby wprowadzające zamęt, a nawet nie mające shih-tzu.
    Czegoś tu nie rozumiem.
    Może to i dobrze, że w najbliższych dniach nie mam czasu, bo czekałyby mnie tu pewnie jeszcze dodatkowe nerwy. A tych mi obecnie w życiu nie brakuje.

    Pozdrawiam wszystkich, ale szczególnie właścicieli shih-tzu, bo oni najczęściej z natury są pozytywnie nastawieni do innych - tak, jak nasza ulubiona rasa.
    A reszta, no cóż... też pozdrawiam, bo taka już jestem.
  • shih_tzu 11.04.10, 22:31
    Shih-an nie dochodz z tego forum bo ty masz naprawde dużą wiedze na
    temat tej rasy tenshii niech pisze co chce jak chcecie to ją
    ignorujcie.
  • shih-an 11.04.10, 22:51
    Naprawdę miło mi to słyszeć :)

    Problem jest dla mnie jednak trochę szerszy: ten tydzień mam zawalony, bo mama
    leży w szpitalu z podejrzeniem raka i rano muszę do niej jeździć, a potem
    jeszcze w domu trójka dzieci (szkoła, lekcje, obiad) + oczywiście praca i moje
    psiaki.

    Jak nie padnę na pysk, w wolnej chwili zajrzę.
    Pozdrawiam i dziękuję za zaufanie
  • an3czka2 12.04.10, 11:51
    shih-an bardzo mi przykro że masz takie ,,kłopoty", dokładnie to samo
    przechodziłam w sierpniu zeszłego roku. Życzę Ci z całego serca aby było
    wszystko dobrze z mamusią. U mnie się nie udało...Bardzo mi jej brakuje. Wierzę
    że będzie dobrze, musi być. Serdecznie pozdrawiam Anna.
    Ps:uściski dla psinek.:-)
  • shih_tzu 12.04.10, 13:21
    Shih-an bardzo Ci współczuje mam nadzieje że wszystko będzie dobrze:)
  • idyla 12.04.10, 19:56
    Dolaczam sie ,zycze zdrowka i duzo sily.
  • shih-an 12.04.10, 20:51
    Weszłam na forum, żeby się odstresować. Wy wiecie, jak podnieść na duchu :).

    Baaardzo wszystkim dziękuję za te słowa. Każde wsparcie jest teraz dla naszej
    rodziny na wagę złota.


    Dziś było trudne badanie, jutro jeszcze trudniejsza operacja.
    Jest niestety duże ryzyko, bo będzie otwierana klatka piersiowa, a w stanie
    mojej mamy narkoza jest bardzo bardzo niebezpieczna :((.
    Staram się mamę uspokajać, ale wiecie jak to jest... Łatwo powiedzieć. To jej
    życie...

    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam wszystkich
    Ania
  • an3czka2 13.04.10, 11:19
    An trzymamy kciuki, wszystko będzie dobrze:-).Myślę że wszyscy z forum Ci tego
    życzą z całego serca. Pozdrawiam Anna.
  • shih-an 13.04.10, 12:24
    Dzięki :)
    Okazało się, że na dzisiaj operacja odwołana. Może jutro...
    Wygląda na to, że lekarze boją się tej operacji nie mniej niż my :(.

    A co z Waszymi psiakami, bo przecież nie o mojej mamie jest ten wątek ;).
    aczka5, co z tą cieczką? Byłaś u weta?
    Pozdrawiam
  • gitmajonezxdd 13.04.10, 15:04
    Życzę zdrowia Twojej mamie :))
  • shih-an 13.04.10, 15:20
    Dziękuję, baaaardzo się przyda.
  • mamazuzinki 13.04.10, 23:50
    nie jestem pewna ........ale wydaje mi się że znam
    shih-an..hmmmm.... zobaczmy:)))

    pozdrowienia od Cheri:)


    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
  • shih-an 15.04.10, 07:58
    No proszę, jaki ten świat mały!!! :)
    A po czym mnie rozpoznałaś??? Nie piszę otwarcie kim jestem, nie robię sobie
    reklamy.

    Buziaki dla mojego kochanego maluszka oraz Julki, Zuzi i całej, przesympatycznej
    rodzinki :*

    P.S. Już po cieczce?
  • mamazuzinki 15.04.10, 13:34
    Oj mały ten świat mały:)
    Już od pewnego czasu tak podejrzewałam a teraz się utwierdziałam
    wzasadzie..........trójka dzieci.........kwietniowy "Mój pies"......
    nio i informacja o chorej mamie.......to nie mógł być zbieg
    okoliczności:)
    Odwiedzam to forum raczej często ale bardziej podczytuję bo
    doświadczenia jeszcze nie mam dopiero zdobywa;)_
    Cheri jest cudowna okręciła nas wszystkich wokól paluszka. Julka
    oczywiście ca ły czas mnie namawia żeby ją wystawiać, Nie mówię nie
    ale póki co musi włos odrosnąć , chociaż teraz po strzyżeniu mam
    wrażenie że rośnie szybciej, znowu zrobiła się kudłata. W sumie mnie
    nie przeraża długi włos u niej chyba bo nie ma tendencji do kołtunów
    no chyba że zaczną się jak bedzie wymiana na "dorosłe" już kłaczki,
    to się okaże.
    Co do cieczki to ja nie jestem przekonana czy to było to. Wybieram
    sie do weta na dniach po preparat na kleszcze to jeszcze pogadam z
    nim na ten temat.
    Pozdowionka i całuski dla całej rodzinki szczególnie dla mamy:)
    trzymam kciuki żeby było wszystko dobrze:)
    Wkleję jakies swieże zdjęcia kudłatej:D


    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
  • shih-an 15.04.10, 14:20
    No tak... Rozszyfrowałyście mnie :)

    Co do cieczki - pierwsza może wyglądać bardzo różnie. Z naszych rozmów wynikało, że może to być to, ale nie byłam tego pewna. Nie widziałam wtedy Cherinki.

    Co do włosa - cieszę się, że rośnie, bo miałam duże opory przed strzyżeniem. Dobrze, że tylko lekko podcięłyśmy włoski, bo jednak jest szansa na wystawy :)).
    Muszę ją zobaczyć. A może już można zacząć myśleć o zgłoszeniu na którąś???

    Tyle, że na razie nie bardzo mam do tego głowę. Dajcie mi kilka dni. Mama dziś wychodzi z drugiego (w ciągu 2 tyg) szpitala. Guz okazał się nieoperacyjny. Jest potwierdzenie, że to nowotwór. Trzeba zacząć leczenie onkologiczne.
    Aaaaaaa... samo życie.

    Jak tylko zdecydujecie się na wystawy, jestem oczywiście do dyspozycji. W tym roku nie wystawiam swoich, więc chętnie pojeżdżę z Cherką.
    Będziemy w kontakcie.

    Buziaki dla wszystkich, a najmocniejsze dla Cheri.

    P.S. A włos - mówiłam, ze doskonały gatunkowo (po mamusi), to się i nie kołtuni :).
    Niestety zaraz zacznie się ten najgorszy moment.
    Ale...jestem na każde zawołanie :). Poradzimy sobie!

    A zdjęcia wszystkich dziewczynek - bosssskie (szczególnie Cherka z irokezem - u mnie w rodzinie zrobiło furorę).
  • mamazuzinki 15.04.10, 23:13
    ja jeszcze nie powiedziałam że się zgadzam:P:D Ale pewnie tak się
    skończy że wylądujemy w końcu na wystawie:)przecież Cherinka jest
    najpiękniejsza na świecie:D a tak poważnie to będę ją musiała
    najpierw w związku zarejestrować bo mi do tej pory jakoś nie po
    drodze było.......pogadamy zobaczymy;)

    Bardzo mi przykro z powodu Twojej mamy ......tak jak piszesz samo
    życie.......... moja teściowa idzie w poniedziałek na rezonans głowy
    bo też jakieś podejrzenia mają.......babcie są twarde dadzą radę:)

    kupiłam w końcu"Mojego psa" bo oczywiście ,skleroza gdybym nie
    przeczytała kilka postów wcześniej, to bym zapomniała o artykule.
    Julka juz spakowała gazete do szkoły nawet nie miałam szansy całej
    przeczytać bo ona musi pani od polskiego pokazać koniecznie rodziców
    Cheri:D

    to jeszcze czas na poradę:P Cheri nie chce jeść juz suchego żarła.
    Teraz jest na Hilsie ogólnie bo drapała się i wet kazał zmienić
    jadło. Teraz je 2 razy dziennie miseczkę ( tą co dostałam od Ciebie)
    mieszanki nazwijmy to............ gotowane mięsko z marchewką
    zmieszane z suchym hilsem. Pierwsze pytanie to czy mam jej dawać
    jeszcze jakieś witaminy??? Druga sprawa to czy powinna mieć większą
    miseczkę czy ta jest akurat bo ona sprawia wrażenie wiecznie
    głodnej:D ponoć to łakomczuchy ......... na zabiedzona nie
    wygląda..... ale pewności nie mam:)

    pozdrawiam


    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
  • an3czka2 16.04.10, 11:13
    Przykre że tak wyszło z mamą, ale na pewno lekarze wiedzą co robią. Będzie
    dobrze, życzę z całego serca. Mam jednak pytanie odnośnie zmiany szaty u małej,
    ma 9,5 m-ca.Jest po strzyżeniu, nie podoba mi się i żałuję że ją obcięłam.
    Wolałam taka naturalną. Kiedy zmieni sierść i jak to przebiega?, czy na prawdę
    jest to tylko raz w życiu?. Drugie pytanie, czy usuwać włoski z uszka?
    Pozdrawiam serdecznie Anna
  • wroclawianka3 18.04.10, 20:37

    --
    każdemu, kto planuje rozmnażanie swoich psów proponuję najpierw
    wizytę w schronisku. Nie ważne, czy wasza suczka ma rodowód i
    uprawnienia hodowlane, czy nie. Zanim zdecydujecie się powołać na
    świat kolejne psie istnienia, najpierw spójrzcie w oczy tym, które
    już tu są. I odpowiedzcie sobie na pytanie „Co mogę zrobić, by
    dzieci mojej suczki, by jej wnuki i prawnuki uniknęły tego
    strasznego losu?”.

  • idyla 19.04.10, 10:09
    Wychodzac z mala zawsze na smyczy dlaczego akurat wtedy puscilas ja wyjatkowo
    jak piszesz,bo wlasnie wtedy nalezy szczegolnie pilnowac suczke.No coz ,nauczka
    na przyszlosc.Najlepiej wysterelizowac a problem z glowy.To moje zdanie.
  • mamazuzinki 19.04.10, 11:06
    Byłam z Cheri u weta. Ma młodzieńcze zapalenie pochwy.Ponoć często
    się to zdarza . Muszę jej przemywać pipke Vagothylem. Także to nie
    byłacieczka żadna tylko jak byłam poprzednio to nierozpoznały tego
    zapalenia. W sobotę pojechałam do rodziny na wieś i psica po raz
    pierwszy byłana działce.Nie bardzo się mogła odnaleźć .......ubaw
    był bo cały czas wskakiwała do samochodu i tam polegiwała bo
    przecież na trawce mogłaby się chyba pobrudzić:P
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
  • tenshii 19.04.10, 12:32
    Moja suka też ma młodzieńcze zapalenie pochwy. Przechodzi z pierwszą cieczką.
    U nas nie ma dużych upławów, więc nie przemywamy niczym.
    W razie czego można też przemywać herbatką z kory dębu.

    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • idyla 19.04.10, 11:49
    Moja mala ma osiem miesiecy no i chyba zazyna zmieniac wlos wychodzi jej, a jak
    czesze to na grzebieniu zawsze jest ich duzo.Ostatnio ja podcielam i jest
    znacznie lepiej bo nie ma koltunkow.
  • shih-an 21.04.10, 08:59
    Boże, jak długo musiało mnie tu nie być. Tyle nowych wątków, mam tyle zaległości... Na razie niestety czasu brak całkowicie, więc tylko tak w dwóch słowach:

    Przykro mi z powody Cherinki. Dobrze, że przynajmniej już dokładnie wiadomo co to jest, to i leczenie pójdzie szybko. Vagotyl - bdb na wszelkie problemy z układem rozrodczym.
    Co do jedzenia:
    dlatego nie popieram karmienia mieszanego - i sucha karma dobrej jakości i jakieś dodatki. Trudno wtedy odpowiednio zbilansować dietę.
    Musiałabym też znać dokładnie ilość podawanej karmy, żeby powiedzieć jakich składników i w jakich ilościach trzeba dostarczyć w postaci preparatów.
    PS. Wczoraj był u mnie Monti - brat Cheri na drugim już strzyżeniu - wyrósł na przepięknego psiaka. Poprzednio był strzyżony tego dnia co Cherka i miał bardzo podobną fryzurkę. Teraz właściciele chcieli na krótko. Wygląda przesłodko. Wycałował nas wszystkich, ale mamusi się trochę bał (a przecież jest bardzo łagodna). Czuje respekt :)).

    Buziaki dla Cheri z okazji skończonych wczoraj 7 mies.
  • shih-an 21.04.10, 09:16
    an3czka2:
    Jeśli Twoja sunia ma 9,5 mies i jest ostrzyżona, to pewnie nawet nie zauważysz
    momentu wymiany włosa. Dzieje się to ok 8-10 mies, ale mogą być osobnicze
    "odchylenia".
    Sama wymiana włosa ze szczenięcego na dorosły odbywa się z całą pewnością raz w
    życiu, ale suczki mogą tracić włos po cieczce. Jest to uzależnione od gospodarki
    hormonalnej.
    Jedne gubią wtedy włos bardzo, inne mniej lub wcale. Na ogół jednak nie jest to
    aż tak uciążliwe, jak w przypadku wymiany włosa.
    Po sterylizacji, wszelkie problemy z szatą kończą się, a suka ma przepiękny,
    bardzo obfity włos - kolejny plus sterylizacji :)

    Włosy z uszu - już pisałam - trzeba wyrywać, żeby ucho było lepiej wentylowane.
    Ale nie polecam czyszczenia ucha w środku, jeśli nie ma brzydkiego zapachu czy
    widocznej woskowiny. Wszelkie grzebanie patyczkami do uszu (chociaż dość
    bezpieczne, bo przewód słuchowy psa jest długi, a błona bębenkowa "za
    zakrętem"), powoduje tylko zbędne podrażnianie kanału.

    Pozdrawiam
  • an3czka2 21.04.10, 10:01
    Dzięki za odpowiedz:). Widzę że ten moment wymiany szaty chyba już mam prawie
    za sobą. Szatę ma i tak piękną, tylko w czesaniu wychodziło jej więcej. Teraz
    chyba się uspokoiło.Z uszami umówię się w saloniku, zrobi to fachowiec.
    Zdecyduję się chyba też na obcięcie na króciutko jej , ze względu na moją
    nieobecność przez parę dni jak będę w szpitalu. Inni w domciu nie dadzą sobie z
    tym rady. Całe życie ja czesałam małego i ja też. Troszkę mi szkoda ale mus i
    już. Swoją drogą zajmujesz się strzyżeniem? a gdzie? znaczy w jakim
    mieście?Oczywiście jeżeli nie jest to tajemnicą. Możesz odpowiedzieć na meyla.
    Może blisko i bym skorzystała. Wczoraj znowu sprowokowała mnie nasza
    ,,ulubienica", za co przepraszam. Miałam w ogóle zrezygnować, ale córka mnie
    podpuściła i ma rację. Po co w ogóle na nią zwracać uwagę, ignoruję po prostu
    jej posty, bo właściwie co ona ma do powiedzenia o shih-tzu?. Poczytała jej
    posty na innych forach i się śmiałą. Określiła to dosadnie, osóbka bardzo
    lubiąca konflikty, wchodzi nie aby pomóc, a tylko chyba po to, aby się wyżyć
    emocjonalnie na innych, przykre żal mi takich osób.
    Napisz też jak tam mamusia? mam nadzieję ze lepiej. Może bym mogła jakoś pomóc,
    niedawno to ,,przerabiałam".
  • shih-an 21.04.10, 10:31
    Dzięki!
    Mama powoli akceptuje nowotwór.
    Jutro ma wizytę w szpitalu onkologicznym w Wieliszewie. Może wiecie coś na jego
    temat, chociaż wątpię, bo to nowo otwarta placówka. Szpital prywatny, ale ma
    podpisany kontrakt z NFZ-em na badania (oprócz wizyt w poradni lek).
    Zobaczymy. Może tam uda się zacząć leczenie szybciej niż w Centrum Onkologicznym
    na Ursynowie.

    Jestem z okolic Warszawy, więc jeśli masz blisko, podam dokładne namiary, zapraszam.

    Jeśli chodzi o ostrzyżenie suni przed Twoją nieobecnością, to zdecydowanie
    najlepsze wyjście. Włosy odrosną, a rodzina i psiak unikną stresów związanych z
    pielęgnacją podczas Twojej nieobecności.
    Mam nadzieję, że ten szpital w Twoim przypadku, to nic poważnego. Też życzę
    duuuużo zdrowia.

    Pozdrawiam
  • an3czka2 21.04.10, 11:16
    Szkoda że tak daleko, ja jestem z Wrocławia. Jedyna radę jaka mogę dać w tym
    przypadku to leczenie jak najszybciej. Oddziały onkologiczne to na ogół dobre
    oddziały,moja trafiła do Wojskowego i z opieki byłam naprawdę zadowolona. Sami
    onkolodzy są po prostu inni troszkę jak reszta lekarzy, bardziej czuli,itd. Ja
    po prostu jadę na kontrolę coroczną i parę dni to potrwa. Teraz jest dobrze, a
    nawet bardzo dobrze.Półtora roku temu mało nie umarłam przez ignorancję lekarzy.
    U nas bóle głowy zbywa się migrenami, które w rzeczywistości są zupełnie czym
    innym w 75%(tętniaki mózgu, guzy itd). Ja w ostatniej chwili trafiłam na stół,
    ale w zupełnie innym mieście i uratowano mi życie. Miałam 5 ciężkich,
    niebezpiecznych zabiegów, i dzięki bogu i świetnemu specjaliście żyję i cieszę
    się z każdego dnia.Życzę tego i twojej mamusi. Dobrze żeby miała pozytywne
    podejście, to bardzo dużo. Ja po usłyszeniu diagnozy swoim strachem, paniką sama
    sobie zaszkodziłam. Dopiero rozmowa z ,,moim " lekarzem postawiała mnie na nogi.
    Powiedział mi krótko na koniec-Walczymy?.
    Podjęłam walkę i nie żałuję. Musisz mamę zmusić do pozytywnego myślenia,
    podbudować. Wiara czyni cuda i to jest prawda, nawet to lekarze potwierdzają.
    Powodzenia.
  • shih-an 21.04.10, 11:23
    No tak... trzeba mieć dużo zdrowia, jak się chce w Polsce chorować.

    Bardzo dziękuję w imieniu swoim i mamy.
    Tobie też - zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.
  • mamazuzinki 18.05.10, 18:38
    Czytałam że te wydzielane przez sunie feromony czują tylko psi
    panowie...... ja nie potrafie powiedzieć dokładnie który dzień
    cieczki ma Cheri ale rozsiewa wokół siebie woń daleką od perfum.....
    fuuuuuu....... jak umyłam jej dupsko to smrodu troche mniej...to
    normalne???
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
    shih
  • tenshii 18.05.10, 18:46
    Normalne. Jeszcze zależy, jakie kto ma czucie :P
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • an3czka2 19.05.10, 11:01
    Moja była myta co prawda kilka razy dziennie, zwykłym płynem do higieny
    intymnej, rada weta, nosiła majtki w domciu z podpaską, ale ja nic nie czułam.
    Pytałam też chłopaków i nic nie czuli. Myłam ja przed wyjściem na dworek,
    pryskałam Vivisolem i psy niektóre w ogóle nie wyczuwały zapachu. Być może
    zależy to od natężenia krwawienia, itp, a może zadzwoń do weta i zapytaj.
    Pozdrawiam.
  • wroclawianka3 19.05.10, 14:06

    --
    Ja swoją małą wysterylizowałam 30 kwietnia a 04-05-2010 skończyła 6
    misięcy , poszło bez konplikacji , po zabiegu dochodziła do siebie 1
    dzien na drugi już skakała i wariowała musiałam ją pilnować .
    Sterylizacja kosztowała mnie 150 zł po znajomości a normalnie
    kosztuje 250 zł pod Wrocławiem .
    Nie musze się martwić o cieczkę i inne rzeczy z tym związne
  • mamazuzinki 19.05.10, 23:43
    Mnie jej stan nie martwi, nie drażni tylko pytam o wszystko co dla
    mnie nowe. Sterylizować nie chcę na razie przynajmniej. Wczorajszy
    smrodek się dzisiaj nie powtórzył . Nie wiem co to było .....jakiś
    mega FEROMON z niej wylazł chyba:D Tylko nie miał kogo zachęcić na
    szczęście:P Psiaki się nia interesują na spacerach ale ona jeszcze
    nie jest chętna, ogon podkula jak ją wąchają. W piatek jedziemy na
    wieś do rodzinki ale podjełam decyzja i Cheri zostanie w domu z moją
    mamą. Boję się, że mogę jej nie upilnować. Będzie kilka dzieci
    wypuszczą ją , poleci w las za jakimś adoratorem ...... wolę tego
    uniknąć.....
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
    shih
  • shih-an 20.05.10, 09:28
    Kasiu, bardzo dobra decyzja! Musisz tylko uczulić mamę na zachowanie szczególnej
    ostrożności podczas spacerów. Szczególnie, jeśli Cheri zacznie zwracać uwagę na
    kolegów :).

    Każda cieczka może wyglądać inaczej, a pierwsza to już zupełna niewiadoma, więc
    niczemu się nie dziw. Nie oznacza to jeszcze, że tak będzie przy każdej następnej.

    A sterylizację bym jednak przemyślała... :)
    Buziaki.

    P.S. Zaczynam wracać do siebie po piątkowym pogrzebie. An3czka2 mnie mobilizuje
    i... jakoś jej się udaje :D. Jednak nie ma to, jak pomoc kogoś życzliwego, po
    podobnych przejściach...
  • an3czka2 20.05.10, 10:26
    Ania bo zaczynam się czerwienić :), Pozdrawiam.
  • shih-an 20.05.10, 10:30
    :)
  • mamazuzinki 20.05.10, 13:25
    Aniu jak miło Cię widzieć:D

    Mama moja przeszkolona już i wiem napewno że będzie chuchac i
    dmuchać na Cherinkę. Jak każdy z nas zresztą:D
    Będę musiała jednak chyba zrobić Cheri rentgen łapek. To jej
    utykanie jest takie dziwne. Nie jest cały czas trudno mi też
    powiedzieć która to łapka. Już było kilka dni spokoju a wczoraj
    znowu kuśtykała po domu. Dostałam od weta jakiś preparat na stawy i
    daję jej codziennie. Dziasiaj na przykład chodzi
    normalnie...Oczywiście u weta też nigdy złośliwie nie kuśtykała ale
    to tak samo jak z dziećmi moimi..... jak sa u lekarza to po co
    kasłać jak lepiej dusić się w domu mamusi........
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
    shih
  • shih-an 20.05.10, 13:55
    Kasiu, przejdź się z nią może do innego lekarza, dobrze?
    Ja, szczerze mówiąc wątpię, żeby to były stawy. Nie jest to absolutnie
    wykluczone, ale ja nie spotkałam się z takimi problemami u shih-tzu. Tym
    bardziej, że jest od urodzenia, a nawet od poczęcia odpowiednio karmiona i
    utrzymywana, a problem powstał po dużym wysiłku. Może to jednak był jakiś uraz.

    Podam Ci namiary na super weterynarza. Ma swoją klinikę na Ochocie, więc nie tak
    daleko od Was. Poza tym pracuje też na SGGW i ma doskonałe dojścia do kogo
    trzeba i do wszelkiej diagnostyki.
    Co prawda specjalizuje się w ginekologii i położnictwie (Alda zawsze rodzi pod
    jego okiem), ale to świetny specjalista w wielu dziedzinach. Nie mam
    weterynarza, któremu ufałabym bardziej. Bardzo dobrze mi się z nim współpracuje.
    Jest niesamowicie kulturalny, dokładny i "douczony".

    Zadzwoń do jego kliniki (22/824-06-00, ul. Grójecka 118 - przy Dickensa) i
    powiedz, że chcesz się zapisać na wizytę u dr. Jurki. Jeśli pojedziesz tam bez
    zapisu, trafisz do jednego z jego lekarzy, a chodzi o to, żeby to on Cię
    przyjął. I nie spóźnij się, bo jest mocno "obłożony" :).

    Jak już się z nim spotkasz, powiedz, że ja Cię przysyłam i, że Cheri to córka
    mojej Aldy. Pewnie się ucieszy widząc ją, bo potrzebuje do pracy naukowej Aldy
    córek.

  • an3czka2 20.05.10, 15:29
    Jeśli mogę coś doradzić, to kup Vivisol dla suczek w okresie cieczki, u mnie to
    się sprawdziło. Pryskałam przed wyjściem na spacer. Oczywiście pilnowałam non
    stop i zero spuszczania ze smyczy, bo psiaki są bardzo przebiegłe. Ostatnio
    popłakałam się ze śmiechu jak opisywała kobieta na necie jak to pies ją gonił,
    była z sunią w okresie cieczki, wpadła do domu, zagląda przez okno, a pies
    ,,zgwałcił" rower sąsiada!!!
    Psy potrafią być nieobliczalne. Mój poprzedni wył 3 noce pod drzwiami. Horror.
  • mamazuzinki 21.05.10, 10:56
    Dzięki Aniu zapisałam się na wizytę na poniedziałek na 18.30, także
    zdam relację. Pozdrowienia dziewczynki i psinki spadam na łono
    pobyczyć się trochę na wsi:D
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
    shih
  • tenshii 21.05.10, 11:07
    No my właśnie mamy problem, bo Teyla wczoraj stała się kobietą, a za półtora tygodnia mamy jechać na zlot labradorów.
    Myślę właśnie o takich antyzapachowych środkach, ten Vivisol to "z laboratorium dr Seidla" ?
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • giciag 21.05.10, 12:08
    Mam w rodzinie suke owczarka niemieckiego ,na nia zadne preparaty nie dzialaja.
  • tenshii 21.05.10, 12:13
    Spróbować warto ;)
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • mamazuzinki 24.05.10, 21:17
    Byłam u pana doktora......a ile się nasiedziałyśmy ło mato.......
    Nawyginał jej te łapki na wszystkie strony, wyszedł ze mną na
    zewnątrz i oglądał ją jak chodzi. Odrobinkę było widać że kuśtyka.
    Póki co on uważa że to albo coś z wiązadłami albo uszkodzenie
    chrząstki stawowej. Jak jej te łapki wyginał to były takie momenty
    że było widać że ją boli chociaż nie jękneła nawet. Zobaczył jak
    była leczona i stwierdził ,że nie ma sensu szprycowania jej ani
    starydami ani niesterydowymi przeciwzapalnymi bo to juz brała tylko
    stawia na dłuższą terapię ....próbujemy odbudować chrząstkę stawową.
    Mam jej dawać ArthroFos raz dziennie przez miesiąc. 01.06 mam się
    pokazać na kontroli. Pozatym zalecił mi ograniczenie jej ruchu, zero
    wściekania ,skakania, schodków tylko spokojne spacerki ale nie za
    długie. Pytałam o ewentualne usg czy rentgen ale narazie kazał się
    wstzrymać bo stwierdził że nie podejrzewa żadnej dysplazji. To chyba
    tyle....... Teraz moja mama mówiła mi też że jak Cheri była u niej
    to na spacerku chwilkę pochodziłai zaraz się kładła lub siadała.
    Widać ją to pobolewa cały czas tylko bida nie umie powiedzieć a ja
    myślałam że to z lenistwa.......taka ze mnie matka:P
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
    shih
  • shih-an 24.05.10, 21:23
    No to teraz czekamy na efekty.
    A jak wrażenia dot doktora?
  • mamazuzinki 24.05.10, 21:45
    Super spokojny ciepły człowiek i niezły jajcarz:P Był jeszcze w
    gabinecie chłopak i dziewczyna nie wiem czy to studenci w każdym
    razie chciał żeby oni dali jakieś zalecenia i cały czas ich
    naprowadzał a jednoczeście wkręcał tak, że widziałam że głupieli. W
    końcu jednak załapali ...widać ma taką metodę nauczania młodych:D A
    najbardziej mnie rozczulił jak w pewnym momencie tak się mocno do
    Cheri przytulił i stwierdził że ona musi z nim zostać bo ja jej
    krzywdę robię bo na rączkach nie noszę a ją łapki bolą:D
    Widać że to jego pasja...
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
    shih
  • shih-an 24.05.10, 21:58
    To teraz rozumiesz dlaczego Cię do niego wysłałam?
    Jak ktoś tak kocha pomagać zwierzętom, nie może przeoczyć niczego.

    Ci studenci odbywają u niego praktykę. Poza tym ma jeszcze swoje dwie stałe lekarki. Też super kobitki, ale on jest rzeczywiście niesamowity.
    Studenci stają na głowach, żeby móc się od niego uczyć.
    Jego żona też pracuje razem z nim na SGGW, a wieczorami pomaga w lecznicy.
    Doskonali fachowcy i cudowni ludzie. Naprawdę.

    I inny pewnie bez wahania naciągnąłby Cię na dodatkowe badania, bo to najprostsze. On, jeśli nie będzie wiedział sam co to jest, skonsultuje to na 100% z lekarzami specjalizującymi się w takich problemach, nie będzie udawał wszechwiedzącego i leczył metodą prób i błędów.

    A jego poczucie humoru uwielbiam :D.
  • mamazuzinki 24.05.10, 22:26
    Dobry lekarz to podstawa.... Za alergolog dla moich bab latałam na
    Ursynów także wet na Ochocie to rzut beretem:D
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
    GG8987321
    dziewczynki
    shih
  • shih-an 24.05.10, 22:36
    Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał :).
  • mamazuzinki 31.05.10, 21:28
    Jutro znów idziemy. Jak na mój gust nic się nie zmienia... Cały czas
    Cheri troszkę utyka raz mniej raz bardziej:(
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)

    dziewczynki
    shih
  • shih-an 01.06.10, 12:56
    No sama jestem bardzo ciekawa co doktor teraz zrobi...
    I co to za cholerstwo!!!
  • mamazuzinki 01.06.10, 23:02
    On stawia jednak na chrząstkę stawową. Kuleć ma jeszcze prawo bo
    dopiero tydzień trwa leczenie. Nawyginał jej znowu te łapy na
    wszystkie strony i stwierdził że bolesność jest trochę mniejsza.
    Przy okazji poprosiłam , żeby zajrzał jej do paszczy i dobrze bo
    okazało się że jeden mleczak jej został. Mamy się z nią bawić piłką
    na patyku , ciągnąc to może wylezie a jak nie to za 2 tyg kontrola i
    wtedy chyba usunie.
    Zapytałam też czy nie jest za gruba:P Powiedział że jest "słusznej
    budowy dziewczyna" mocno kudłata.....zważyłam ją waży 7.100...

    Cheri była bardzo obrażona na pana doktora, nie chciała
    współpracować:P Chyba została trauma po poprzedniej wizycie bo nawet
    wejsc do gabinetu nie chciała.....
    --
    Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)

    dziewczynki
    shih
  • shih-an 02.06.10, 17:19
    Kasiu,
    wrodzone schorzenia chrząstki stawowej zdarzają się u shih-tzu niezmiernie
    rzadko. U moich nie zdarzyło się nigdy.
    Porozmawiam jeszcze z doktorem na temat przyczyny powstania tego u Cheri, bo
    oczywiście nigdy nie można wykluczyć jakiejś wady wrodzonej, a dla mnie jest to
    bardzo ważna informacja.

    Biorąc jednak pod uwagę to, ze Cheri zaczęła kuleć dopiero po urazie,
    najbardziej prawdopodobne jest, ze sobie tą chrząstkę uszkodziła podczas
    pierwszomajowych szaleństw, niestety.

    Jeśli chodzi o samo schorzenie, powoduje ono powstanie stanu zapalnego i
    prowadzi do zmian zwyrodnieniowych.
    Chrząstka stawowa niestety bardzo trudno i długo się regeneruje, więc musisz
    uzbroić się w cierpliwość. Może to trwać nawet wiele miesięcy :(((

    Trzeba teraz uważać na to, aby Cheri nie utyła, bo stawy będą dodatkowo obciążone.

    Leczenie polega (z tego co wiem) tylko na podawaniu leków przeciwbólowych i
    przeciwzapalnych, stosowaniu odpowiedniej diety i podawaniu preparatów
    odbudowujących chrząstkę (glikozaminoglikany).
    Dobrze jest też podawać WNKT omega 3, bo mają właściwości przeciwzapalne.

    Trzeba psu zapewnić ruch, aby pracowały mięśnie nóg, ale jak najmniej
    obciążający stawy. Idealne byłoby pływanie. Dobre są spacery, ale częste i
    krótkie, nie jeden długi.
    Co do pływania, to z małymi psami jest łatwiej niż z dużymi.
    Przy każdej kąpieli nalewaj do wanny więcej wody, podtrzymuj Cherinkę pod klatką
    piersiową, tak żeby przebierała w wodzie łapkami. Wiem, że to niełatwe :((.
    Szczególnie dla Twojego kręgosłupa.

    Dlatego zawsze uczulam właścicieli na to, żeby psy nie chodziły po schodach i
    nie szalały za bardzo dopóki nie dojrzeją. Takie są skutki niefrasobliwości.
    Nie mówię tego do Ciebie Kasiu, bo wiem, że dbasz o Cherinkę, jak o własne
    dziecko. Chcę, żeby wzięli to sobie do serca wszyscy właściciele maluszków.
    Chodzi o ogólne nie słuchanie hodowców. A później płacz, bo psiak przez wiele
    lat będzie cierpiał...

    Kiedy przyjdą chłodniejsze lub bardziej mokre dni Cheri może odczuwać większy ból.
    Można jej pomóc wtedy przykładając do chorego stawu poduszkę elektryczną lub
    termofor, albo nawet na szybko rozgrzać to miejsce nagrzewając suszarką do włosów.

    Oczywiście bardzo niewskazane jest jakiekolwiek bieganie i skakanie.

    Łatwiej też psu poruszać się po dywanach czy wykładzinach niż panelach i
    terakocie. Na szczęście małe rasy łatwiej sobie radzą niż duże, Uważajcie tylko,
    żeby nie biegała.

    Kasiu, napisz mi jeszcze który to staw.

    Strasznie mi przykro, że tak się stało. Ale Cherka ma najlepszą z możliwych
    opiekunkę, więc będzie dobrze.
    Buziaki
  • an3czka2 03.06.10, 12:33
    tak to preparat tej firmy:)
  • mamazuzinki 06.06.10, 21:10
    Aniu to jest lewy staw. Żebym ja wiedziała że się tak dorobi na tej
    majówce :( a była taka szczęśliwa szalejąc z dzieciakami....

    Teraz byliśmy też na mazurach, pod Olsztynem. Oczywiście robiłam co
    mogłam żeby jej ruch ograniczyć ale ona jest taka radosna i
    spragniona zabawy że było trudno , tymbardziej że była piękna pogoda
    i cały czas bylismy na powietrzu. Na rączkach była dużo , po
    schodkach wogóle nie chodziła, trochę pobiegała ale nie za dużo.
    Teraz odsypia chrapacz:P
    Tak jak pisałaś dostaje preparat właśnie z glukozaminą. Doktor mówił
    że conajmniej z miesiąc będzie musiała być leczona.
    Teraz juz nie planujemy raczej większych wypraw dopiero po
    zakończeniu roku szkolnego pojadą wszystkie trzy do babci na
    działkę , także nie bedzie miała okazji do szaleństw i może się
    zregeneruje troszkę. A potem ją babcia bedzie na rączkach nosić jak
    znam życie:D
    pozdrawiam

    --
    Kasia mama Julki , Zuzi i Cherinki:)

    dziewczynki
    shih-tzu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka