Dodaj do ulubionych

aaaa udalo sie:D foty po fryzjerze

03.02.14, 12:50
w moim profilu.
Cholercia,mam innego psa:D
--
Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
Edytor zaawansowany
  • emersee 03.02.14, 13:07
    Jużuś malusieńki ale cudo :) Wizyta u fryzjera na duuuży plus wyszła :)
    i tyle w tym temacie :D :)
  • maria0511 03.02.14, 13:28
    "mam innego psa" ale nadal pięknego po ścięciu wygląda ślicznie. Pozdrawiam Maria
  • ib1972 03.02.14, 18:36
    Jest prześliczny- ta ciemna maska... no cudo!!!!!
  • yogi_baboo 03.02.14, 21:05
    Ha ha ha czadowo wygląda, piękny czarny pysio, zupełnie jak miśki z Gwiezdych Wojen sw-extreme.com/upload/fckuserfiles/image/felietony/Wicket_rotj.jpg
    Moją jak ogolę to tak samo zmienia image, z długim włosem jest szarawa, po ostrzyżeniu biszkoptowa :)
  • kasiak37 03.02.14, 21:14
    hahaha,faktycznie misiek z Gwiezdnych:D
    Zastanawiam sie, czy jej brody nie podciac bo cos mam wrazenie, ze jak koza wyglada:D
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • an3czka2 04.02.14, 12:05
    Kasiu a ty ją sama podcinałaś?, to nieźle:)
    Pozdrawiam Ania
  • kasiak37 04.02.14, 12:47
    Nie Ania, byla u mnie w domu fryzjerka psia:). Jednak w domu sie udalo, w salonie, gdzie bylam w grudniu kompletna klapa.
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • an3czka2 04.02.14, 17:40
    Kasiu do cięcia twojej małej po prostu potrzeba fachowca, nie wszystkie fryzjerki potrafią ciąć psy o tak gęstej sierści. Wiem, bo mam Fabie z taką sierścią że starczyło by dla 3 psów. Poszukaj innego fachowca, bo ta moim zdaniem trochę odwaliła robotę. Schody na sierści, maska w ogóle nie skrócona, powinna być skrócona ładnie. Wiem że to pracochłonne, bo moją strzyże moja Alicja około 2- 3 godzin minimum, a lilę godzinkę z hakiem. Nie piszę tego Kasiu złośliwie, ale na prawdę powinna po fryzjerze wyglądać jak lalka.
    Pozdrawiam Ania.
  • kasiak37 04.02.14, 19:03
    Aniu, to nie jest wina fryzjerki. Janina to diabel w psiej skorze z tabunem mrowek w tylnej czesci ciala. Maski to ona nawét nie mogla ufryzowac, to moje nieudolne dzialania narzedziami. Wlosow byla cala zrywka.A caly zabieg bez kapieli, ja kapalam ja sama rzed przyjsciem babki) trwal ponad 2 godziny. A ile krakowskiej przy tym poszlo to lepiej nie mowie:D
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • ib1972 04.02.14, 19:44
    Ha ha dobre dziewczyny te nasz pieski to niezłe diabełki- czasami oczywiscie. Ja wam chce powiedzieć ,że moja mała mimo że ma 4 miesiące to przy czesaniu i strzyżeniu przy łapkach jest grzeczna Jak jej czesze pyszczek to nawet czasami zasypia. Mam nadzieję ,że zawsze tak będzie.Pozdrawiam.
  • kasiak37 04.02.14, 23:17
    zazdraszczam:)
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • an3czka2 04.02.14, 21:45
    To są właśnie efekty kiedy maluchy nie są socjalizowane u hodowcy. Ja jak kąpałam Lilunie pierwszy raz, to tak się darła i szalała że mąż wyrwał mi ją z rąk i uciekł z psem w szamponie. Ja jednak nie odpuściłam i spokojnie kąpałam nadal, a ta szalała do czasu jak zaczęłam być bardziej asertywna i spokojna. Szczeniaki Lili były wszystkie od 3 tygodnia życia uczone zabiegów pielęgnacyjnych, i do dziś zero problemów z kąpielami i czesaniem. Głupie czesanie u Lili kończyło się pogryzionymi dłońmi, ale też wyluzowałam i pokazałam jej że nie odpuszczę. Tego nauczyła mnie Ania , hodowczyni która tu bywała. Dużo mi pomogła. Asertywność też zrobiła swoje. Co do obcinania to ci powiem że z fryzjerkami to jest tak, że są różne. Lila chodziła początkowo do takiej że strzygła pięknie, ale strasznie się bała jej i szalała. Jak się okazało ta darła się na nią jak wariatka. Dasia idąc ją odbierać od niej słyszała wrzaski baby na 100m przed salonem. Cięła super, ale nasza współpraca się skonczyła natychmiast, po awanturze z mojej strony. Nie pozwoliłam więcej jej dotknąć. Koleżanka doradziła mi Panią Alicję i szok. Kobieta miła, Lila nie trzęsie się cała i obcięta zawsze super. Ma takie podejście do psów że dosłownie jedzą jej z ręki:). Na prawdę kocha psy i to widać, a rękę do cięcia ma stworzoną, no talent. Obyś Kasiu na taką trafiła:), warto poszukać. Co do kąpieli to kochana asertywnie i spokojnie, to pomaga na prawdę. Pies wyczuwa najmniejsze wahania i nerwy i wykorzystuje to jak może. Przekonałam się o tym nie raz, miałam spaniela i wierz mi że te to mają charakterki, ale też z nim daliśmy radę i był najukochańszym psem 14 lat:).
    Pozdrawiam Ania z małpkami.
  • kasiak37 04.02.14, 23:17
    Aniu, Janka uwielbia sie kapac, odzywkowac, glowe wklada pod prysznic bo tak lubi. Schody zaczynaja sie gdy jej ktos manewruje przy pysiu lub chce rozczesac brzusio czy pod paszkami. Fryzjera, ktory super tnie odpuscilismy po lekkim spieciu. ON chcial zastosowac rozwiazania silowe, trzymanie ktorko przy skorze za siersc.Pies dostal szalu ze strachu ale tak, ze jej sie wrecz woda z pysia lala. Zabralam ja w te pedy a panu podziekowalam slowami, ze jestesmy dzis ostatni raz. Wczesniej jezdzilam do niego z kotami i bylo ok.
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • an3czka2 05.02.14, 16:33
    Kasiu dobrze zrobiłaś . Siłowe i krzyczące rozwiązania odpadają. Moja P.Alicja w życiu nie krzyknęła na Lilę i Fabcię:). Ma po prostu kobieta podejście do zwierzaków, urobi każdego łobuza. Lila tak po poprzedniej się bała że dostawała amoku, trzęsła się atakowała, horror. P.Alicja urobiła je szybko, kobieta emanuje spokojem a to najważniejsze:).
    Pozdrawiam Ania.
  • emersee 06.02.14, 08:22
    Zgadzam się całkowicie z Anią. Spokój, opanowanie i asertywność działają cuda. Psy są odzwierciedleniem naszych dusz...do psa nie musisz mówić, że Tobie jest źle...on to po prostu czuje. Nawiasem pisząc lepiej nie okazywać przy psie wahań nastroju. Odbierze to jako słabość, niepewność w podejmowaniu decyzji. Pies gdy jest dobrze ułożony traktuje nas jak swojego przewodnika.. pies oczekuje od nas pewnego, konkretnego i konsekwentnego zachowania :)
    Spokój i asertywność to cechy, które warto zakorzenić w sobie a wtedy więzi między człowiekiem a pupilkiem wzmocnią się....W myśl : "jeżeli mnie oswoisz staniemy się sobie potrzebni" Mały Książę.
    Kiedy na początku tuż przed zabiegami pielęgnacyjnymi miałam problem z Daffcia... robiłam jej masaż relaksacyjny :D. Kiedy była szczenięciem na widok szamponu, cążek do paznokci, nożyczek, kropli ze świetlika do oczu i mojego ulubionego preparatu do mycia ucha Otifree dostawała szału. Nie głaskałam jej, samymi opuszkami palców wykonując ruch okrężny masowałam ją w okolicach kręgosłupa po całej długości. To ją uspokajało. Gdy zobaczyłam, że pies daje za wygraną, tzn. staje się uległy i obojętny.....robiłam swoje :) parę powtórzeń i problem zniknał. Nigdy nie dawałam jej smakołyków wtedy kiedy jej zachowanie nie było uległe. To nie prawda, że psa uspokaja się smakołykami. Nie wolno nagradzać niepożądanego przez nas zachowania :) gdy pies wariuje, otrzymanie smakołyku odbiera jako nagrodę, myśli, że tego od niego właśnie oczekujemy...
    Przed zabiegami warto również popracować nad swoim nastawieniem. Nie możemy góry zakładać, że piesek będzie znowu źle reagował...że pewnie będzie się wiercił, gryzł...itp. Pies wyczuje nasze zdenerwowanie i on sam też będzie niepewny w tej sytuacji.:) Warto wziąć głęboki oddech i powiedzieć sobie "na pewno się uda" :)
  • an3czka2 06.02.14, 13:05
    No właśnie zapomniałam o tym nagradzaniu, nie można bo mała to odbiera jako dobre zachowanie:). Asertywność i spokój, nim się zacznie cokolwiek robić przy psince. Lili nadal czasem coś odbija, ale ja spokojnie, nie odpuszczam i mija. Na nią też działa chwalenie jak to ona grzeczne jest, kochana, dobra. Gadanie ją uspokaja:). Nagradzam dopiero jak skończę robotę przy nich i to nie zawsze smakołykiem, pieszczoty też wystarczają.
    Pozdrawiam Ania.
  • kasiak37 06.02.14, 13:07
    Emersee ja to wszystko wiem:). Janka nie jest moim pierwszym w zyciu psem w ogole, za to pierwszym wymagajacym tak duzo pielegnacji;). Przed Janka mialam owczarka niemieckiego dlugowlosego, odszedl na chorobe serca w wieku 10 lat. I nigdy w zyciu nie przypuszczalam, ze sprawie sobie (nam i dziecku) "takie male cos":D. I jezeli kiedykolwiek w przyszlosci bede znow miec psa "do domu", to bedzie to mala rasa. Okazalo sie "w praniu" ze "to male cos" to to jednak pies jest:D, tez szczeka, cieszy sie, i najfajniejsze(przy duzych rasach niemozliwe) - rano budzi sie, przychodzi do lozka, zwija sie w klebek pod moja pacha i zasypia:)
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • emersee 06.02.14, 13:36
    ja nawiązywałam m.in. do tej krakowskiej :D
  • kasiak37 06.02.14, 15:55
    haha, ok :)
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • an3czka2 06.02.14, 20:11
    Do mnie Lila trafiła z przypadku i była wojna początkowo, bo syn nazwał ją szczurkiem a nie psem. Był zły , bo planował kupić retriwera. Zawsze miałam duże rasy lub średnie, a nie takiego maluszka. Dziś Lila rządzi w domu, wszystkich owija wokół palca sobie, a mała robi to samo. Syn kocha je bardzo, i my też. Ja jednak pokazuję im gdzie jest ich miejsce w stadzie, bo bym sobie nie dała rady z nimi. Trzeba jednak przyznać że potrafią skraść serce każdemu :).
    Pozdrawiam Ania.
  • kasiak37 06.02.14, 20:37
    Ja tez kocham "ten nasz malutek" jak mawia moj maz:). On jak szykuje wszystkim zwierzom jedzenie to wola towarzystwo slowami "tata dal wam jedzenie":D
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • emersee 07.02.14, 08:04
    Jeśli chodzi o wychowanie to ja jestem zdana na siebie niestety... zdaniem ludzi z którymi żyję miejsce psa powinno być przy budzie :/ a no i najlepiej gdyby pies był w typie owczarka niemieckiego, bo wtedy "widać, że to pies" :/
  • an3czka2 07.02.14, 11:32
    To przykre, ale ludzi się nieraz nie da zmienić. Uważają że pies to pies, i nie ma czym się przejmować za dużo. Znam takich multum, nic na to nie poradzimy.
    Pozdrawiam Ania.
  • maria0511 07.02.14, 11:54
    Masz Aniu rację ,jak odeszła moja Sznaucerka Bessi mimo że po dwóch dniach dzieci podarowali nam Boni było mi ciężko chciałam się podzielić moim smutkiem z znajomymi to nieraz usłyszałam że to tylko pies a dla nas to zawsze członek rodziny.
    Jak Fabcia się czuje? pozdrawiam Maria
  • an3czka2 07.02.14, 20:04
    Marysiu Fabcia dobrze się ma. Dziś coś była jakaś smutna, ale chyba ją pobolewało i nie ma się co dziwić. Blizna spora, ale w porządku, córka sprawdza co jakiś czas i ranka jest czysta. Apetyt ma więc jest dobrze. Pozdrawiam z małymi i uściski dla Boni :)
  • emersee 07.02.14, 11:54
    Trudno żyć w takim otoczeniu....
    Psy to moja pasja... ich zachowanie, zwyczaje są przeze mnie odkrywane.... staram się kupować karmy do schroniska miejskiego w miarę moich możliwości finansowych oczywiście...czytam książki o psach...najchętniej mogłabym mieć całą gromadkę psiaków :)
    Kiedy spytano mnie..co chcę dostać jako prezent, powiedziałam książkę Cesara Milana "Jak wychować idealnego psa" zwyczajnie zostałam wyśmiana i skarcona słownie: "Ty oszalałaś, znowu książka o psach?" Również Daffy wie, że we mnie ma oparcie...reszta trzyma się totalnie z boku. Rodzice nazywają mnie następczynią Wioletty Willas albo psiara :/. Ja jestem po prostu wrażliwa na krzywdę zwierząt. Bo to nie zwierzęta są źli tylko ludzie
  • kasiak37 07.02.14, 12:23
    na mnie tez niektorzy ludzie dziwnie patrza gdy mowie ze mam 4 koty (obecnie 3), ale ja mam to w tylnej czesci ciala:). Mieszkam u siebie, sami finansujemy towarzystwo,sami sprzatamy wiec nikomu nic do tego ile tych zwierzat mamy. Obecnie na stanie 6 sztuk(3 koty,3 kroliki i pies).
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • an3czka2 07.02.14, 20:15
    Jesteś Kasiu chyba lepsza jak ja :). Moja farma w najlepszym okresie to 6 psów(lila z dziećmi) i 2 świnki morskie :). była pełna miłość między nimi :)
    Pozdrawiam Ania
  • an3czka2 07.02.14, 20:12
    Nie przejmuj się kochanie. Znam to ,bo mnie rodzice też nazywali psią mamą, i długo nie pozwalali mi na psa. W koncu wpadłam na szatański pomysł i kupiłam psa za oszczędności mamie na urodziny :). Myślałam że mnie udusi, jak przyniosłam go w kartonie obwiązanym kokardą i wręczyłam przy gościach. Oczywiście przyjęła, ale co się nasłuchałam potem to moje:), a miałam 14 lat. Na szczęście piesek został i żył z nami 15 lat:). Kochamy zwierzaki i już, reszta jest nieważna. Tatuś zawsze mi powtarzał - człowiek który nie kocha i nie szanuje zwierząt, nigdy nie będzie kochał ludzi. Są jednak tacy ludzie i musimy z nimi żyć :)
  • 9czarna 11.02.14, 10:14
    Śliczna psina;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka