Dodaj do ulubionych

Adiunkt po doktoracie?

31.05.07, 11:20
mam takie pytanie- jak to jest u Was, pracujących na uczelnich czy
instytutach naukowych, czy są wypracowane jasne zasady awansu naukowego? Tzn.
czy robiąc doktorat, wiesz, jakie musisz spełniać kryteria, aby w określonym
czasie przejść z etatu asystenta na adiunkta?

U nas wszystko zależy od widzimisię kierowników zakładów i katedr- jak chcą,
to napiszą prośbę do rektora i ogłoszenie konkursu na adiunkta, a jak nie
(tak jest zazwyczaj), to możesz sobie lata całe kwitnąć jako asystent. Nie
mówię o podejściach do konkursów w innych jednostkach- konkurs jest zawsze
pod konkretna osobę- przynajmniej u nas.
Edytor zaawansowany
  • carnivore69 31.05.07, 11:43
    Najskuteczniejszym katalizatorem awansu jest posiadanie sensownej oferty z
    konkurencyjnego osrodka. Co jest przede wszystkim funkcja listy publikacji.

    Pzdr.
  • malgunia 31.05.07, 19:32
    wypracowne zasady...
    Mowi sie "znaczny dorobek" - ale nikt nie umie powiedzieck, co to znaczy.....
    --
    Ci, którzy potrafią, robią. Ci, którzy nie potrafią, uczą. Ci, którzy nie
    potrafia uczyć, uczą wuefu.
    Woody Allen
  • harry1973 01.06.07, 00:02
    wszystko zależy od kasy jaką ma wydział. ja jestem asystentem, mimo dorobku
    większego, niż ma kilku adiunktów i dwóch prodziekanów, malo tego, zastanawiam
    sie, czy w ogole habilitacja na moje uczelni ma szanse powodzenia, czy nie
    uderzac do promotora doktoratowego. w mojej "firmie" jest gość- około 40-45
    lat, który od lat jest na etacie starszego wykladowcy i robi (zrobi)habilitacje
    (czego mu zycze z calego serca), choc nawet jako dr hab. raczej nie awansuje.
  • mmoni 04.06.07, 10:45
    To ciekawe co piszesz. Ja zawsze wyobrażałam sobie bizantyjską hierarchię
    stanowisk jako dwie osobne drabinki, jedną do stanowisk dydaktycznych (gdzie
    starszy wykładowca nie może awansować, bo nie ma gdzie) i drugą do naukowych. U
    nas jest tak, że na stanowiska dydaktyczne uciekają ci, którzy z różnych
    względów nie chcą/nie mogą rozwijać się naukowo, a habilitację robią "naukowi",
    którzy mają nóż na gardle. Wyrazy podziwu dla kolegi, tym bardziej, że
    dydaktyczni mają sporo wyższe pensum.
    --
    Nika

    Londyn – Z niewiadomych przyczyn od ośmiu tygodni nie może się rozpocząć I
    Międzynarodowy Zjazd Pechowców. Nowy Pompon
  • nataszkam 27.12.07, 20:48
    malgunia napisała:

    > wypracowne zasady...
    > Mowi sie "znaczny dorobek" - ale nikt nie umie powiedzieck, co to
    znaczy.....

    Otrzymałam własnie nagrodę rektora za osiągnięcia naukowe za 2006
    rok...Ten rok nie jest gorszy.
    Widać to zbyt mało u nas, aby myslec o adiunkcie...
    --
    Borelioza-Stowarzyszenie Chorych
    Faceci to ogniwo pośrednie między kobietami a małpami i uczucia
    wyższe nie są im do końca przyswojone :-P
  • kot_klakier 14.06.07, 21:35
    u mnie na uczelni awans na adiunkta równiez zalezy tylko i wylacznie od widzimisie kierownika zakladu, oczywiscie jesli juz sie zdecyduje to konkurs rozpisywany jest pod konkretna osobe. Szare i smutne to, ale prawdziwe.
    --
    Mój mąż kombajnista...
  • nataszkam 15.06.07, 14:37
    Miałam nadzieję, że to jednak nie reguła :-(
  • suffo 10.07.07, 12:44
    Uczelnia państwowa - adiunkt 3 miesiące po obronie. Nie każdy dostaje
    stanowisko tak szybko, ale dostaje w trybie jak najbardziej oczywistym i
    normalnym (do roku chyba max.) Doświadczenie z 2 krakowskich uczelni
    państwowych.

    --
    Jeszcze będzie przepięknie
    because it's a wonderful world
  • pegazus001 24.09.07, 21:31
    U mnie w firmie sprawa wygląda podobnie, co więcej jak ktoś ma
    szczęście z datą obrony to nie musi czekać nawet tych 3-ch miesięcy.
  • autumna 25.09.07, 13:40
    Na Politechnice Szczecińskiej na informatyce adiunkta dają automatycznie po zrobieniu doktoratu. Inaczej pies z kulawą nogą by się tam nie zatrudnił - jaki informatyk będzie pracował za 1300 zł na rekę? A i tak mają niedobory.

    Ale już na chemii można latami kwitnąć jako asystent. Poza publikacjami są różne inne warunki awansu (staż przemysłowy, staż na uczelni zagranicznej) - więc co kierownik zakładu uzna delikwentowi za wystarczające (czy staż wystarczająco długi i w odpowiednim miejscu...), to już jego widzimisię.

    --
    Mam mózg i nie zawaham się go użyć.
  • martka78 08.12.07, 22:33
    Z tą chemią na Politechnice Szczecińskiej to chyba trochę przesada.
    Ogólnie na Politechnice Szczecińskiej asystentem nie mozna być
    dłużej niż 2 lata, po tym czasie jak nie awansujesz, to mają prawo
    zwolnić. A na awans na adiunkta mozna zapracować nie tylko stażem,
    ale przede wszystkim publikacjami, opracowaniem skryptów, pomocy
    dydaktycznych i znajomością języków obcych.
  • reynevan_a 27.09.07, 19:24
    U nas konkurs na adiunkta też jest pod konkretną osobę. W zasadzie
    nie ma szans dostania się z zewnątrz. Musisz być dobrze znany i
    lubiany a wtedy być może.
  • eu-iza 24.01.08, 14:23
    U nas Trzeba mieć trzy publikacje oryginalne (nie przeglądówki lub
    case report'y) plus 75 pkt KBN (tu licza sie wszystkie publikacje).
    A jak jest konkurs, to liczy się dużo wiecej, specjalizacje,
    szkolenia itp.
  • niewyspany77 24.01.08, 15:15
    eu-iza a jaka to uczelnia i dziedzina? z ciekawosci pytam.
  • eu-iza 25.01.08, 08:59
    Akademia Medyczna
  • nataszkam 10.02.08, 19:42
    Czy słyszeliście może o możliwości przejścia na etat adiunkta z
    asystentury, z pominięciem postępowania konkursowego, w ramach
    awansu zawodowego?? Ponoć jest taka mozliwość wg Ustawy??? Tak się
    ostatnio dowiedziałam, ale nigdzie nie trafiłam na jakąś konkretną
    informację w tej sprawie...
    Ja nadal jako asystent...Cztery lata od obrony. Dorobek od 2 lat do
    otwarcia habilitacji... Nagrody rektora za osiągnięcia naukowe...
    Ech, wszystko to ciągle mało...
    --
    Borelioza-Stowarzyszenie Chorych
    "Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni-
    wtedy nawet łzy smakować będą jak szczęście..." W.B.
  • niewyspany77 10.02.08, 20:10
    nataszkam napisała:


    > Ja nadal jako asystent...Cztery lata od obrony. Dorobek od 2 lat do
    > otwarcia habilitacji... Nagrody rektora za osiągnięcia naukowe...
    > Ech, wszystko to ciągle mało...

    Wstrzymywanie awansu jak sie spelnilo wszelkie kryteria to czysty mobing,
    niezaleznie od miejsca pracy. BTW ostatnio niektorzy sie upierali w sasiednim
    watku, ze mobingu na uczelniach nie ma nienienie oj nie!
  • niewyspany77 11.02.08, 13:34
    Dziekuje krysiulko, mialas racje, glupi jestem.

    No link.
  • nataszkam 12.02.08, 19:02
    niewyspany77 napisał:
    > Wstrzymywanie awansu jak sie spelnilo wszelkie kryteria to czysty
    mobing,
    > niezaleznie od miejsca pracy.


    Tia, tylko widzisz- nie ma u nas opracowanych i obowiązujących
    kryteriów w tym zakresie...I tu jest pies pogrzebany...
    --
    Borelioza-Stowarzyszenie Chorych
    "Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni-
    wtedy nawet łzy smakować będą jak szczęście..." W.B.
  • nataszkam 05.03.09, 10:45

    Mija własnie 5 lat...
    bz

    --
    "Przyjaciele są jak ciche Anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze
    skrzydła zapominają jak latać" A. de Saint-Exupery :kwiat:
  • puriste 26.03.09, 23:24
    U mnie jest tak:
    - jeśli asystent zrobił doktorat, to automatycznie od kolejnego se,estru
    przechodzi na etat adiunkta (oczywiście rozpisuje się konkurs, ale przecież nie
    ma takiej opcji, żeby wygrał obcy),
    - jeśli "nieasystent" (np. uczestnik studiów doktoranckich niezatrudniony na
    uczelni), to w sytuacji, gdy jest wolny etat i profesor chce kogoś zatrudnić,
    organizuje się konkurs pod te osobę: przez pierwszy rok pracuje na etacie
    asystenta a potem przechodzi (oczywiście znów jest konkurs) na etat adiunkta.
    Nie ma opcji, by ktoś po obronie dr był dłużej niż przez rok asystentem.

    Aha, pracuję na pewnym uniwersytecie.
  • pfg 05.08.09, 09:11
    Wątek jest stary, ale może kogoś to zainteresuje:

    U nas po doktoracie można się starać o etat "asystenta z doktoratem" (AKA
    postdoca), na okres trzech lat, bez możliwości przedłużenia. Miejsc jest co roku
    5-6, kandydatów 7-9.

    Po zakończeniu (technicznie rzecz biorąc, tuż przed zakończeniem) "postdoca"
    można się starać o etat adiunkta. Miejsc jest co roku 3, kandydatów 7-8 (są też
    kandydaci zewnętrzni). Etat adiunkta dostaje się na 9 lat. Jeśli ktoś w tym
    czasie nie złoży habilitacji, zazwyczaj dostaje się przedłużenie na kolejne 3
    lata. Jeśli dalej nie ma habilitacji, zostaje albo starszy wykładowca
    (niechętnie), albo etat techniczny (bardzo niechętnie), albo trzeba sobie szukać
    innej pracy. Po zrobieniu habilitacji w zasadzie z automatu przechodzi się na
    etat "adiunkta habilitowanego" (dożywotni lub doprofesorski).
  • mirusz 05.08.09, 14:55
    pfg napisał:
    > Wątek jest stary, ale może kogoś to zainteresuje:

    jak najbardziej:)

    Miejsc jest co rok
    > u
    > 5-6, kandydatów 7-9.

    Piszesz to tak, jakby była to juz wieloletnia procedura, czy
    faktycznie tak jest, że to tak jasno i przejrzyście funkcjonuje?

    > można się starać o etat adiunkta. Miejsc jest co roku 3,
    kandydatów 7-8

    Pozostali doktorzy lądują na "bruku"?
  • pfg 06.08.09, 12:24
    mirusz napisał:

    > Piszesz to tak, jakby była to juz wieloletnia procedura, czy
    > faktycznie tak jest, że to tak jasno i przejrzyście funkcjonuje?

    Dwa razy tak.

    > > można się starać o etat adiunkta. Miejsc jest co roku 3,
    > > kandydatów 7-8
    >
    > Pozostali doktorzy lądują na "bruku"?

    Jeżeli przez "na bruku" rozumieć "poza naszym Wydziałem", to owszem,
    tak, ale nie słyszałem, żeby któraś z tych osób przymierała głodem,
    stoczyła się na dno lub coś podobnego. O ile się orientuję, znaczna
    część znajduje zatrudnienie w innych uczelniach/instytutach,
    niekiedy poza Krakowem; niektórzy wychodzą na tym całkiem nieźle
    finansowo i naukowo.

    --
    Komentarze fizyka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka