Dodaj do ulubionych

habilitacja - wymogi formalne

11.06.07, 11:16
Wprawdzie habilitacja daaaaleko przede mną, ale już jestem ciekawa: jakie
wymogi (ilość publikacji, punktów, dydaktyka, itp itd) trzeba spełnić, żeby
móc zostać dr hab?

Skoro do doktoratu potrzeba 2 publikacji do otwarcia przewodu, zdania 3
egzaminów (kierunkowy, z drugiej dyscypliny i z języka), przedstawienia i
obrony rozprawy - to chyba do habilitacji są bardziej wygórowane wymogi?

Czy to bywa różnie w różnych ośrodkach, czy są jednolite zasady? Proszę,
wytłumaczcie.

Dodam, że bardziej interesują mnie nauki humanistyczne, ale chętnie się
dowiem, jak to wygląda też w innych.
Edytor zaawansowany
  • malgunia 11.06.07, 19:49
    Najprosciej zasiegnac opinii w osrodku, w ktorym zamierzasz ja bronic, bo moze
    sie to roznic. Zazwyczaj sa to magiczne slowa - znaczny dorobek.....


    --
    Ci, którzy potrafią, robią. Ci, którzy nie potrafią, uczą. Ci, którzy nie
    potrafia uczyć, uczą wuefu.
    Woody Allen
  • niewyspany77 11.06.07, 20:23
    malgunia napisała:

    > Najprosciej zasiegnac opinii w osrodku, w ktorym zamierzasz ja bronic, bo moze
    > sie to roznic. Zazwyczaj sa to magiczne slowa - znaczny dorobek.....


    Niepisanym wymogiem formalnym jest spelnienie wymogow nieformalnych.
  • janek10555 13.06.07, 21:25
    Na uczelniach medycznych przede wszystkim należy uzbierać 120 pkt. w tym co
    najmniej połowę jako 1. autor. Punktacje czasopism ustala Ministerstwo Nauki.
  • glonalga 14.06.07, 00:55
    To chyba żarty?, biorąc pod uwagę, że przeciętne czasopismo z IF to 20 pkt.
    wystarczyłyby trzy artykuły plus trzy "współautorstwa"?, albo 10 w jakims np.
    Przeglądzie Lekarskim. Nie za łatwe by to było?
    g.

    janek10555 napisał:

    > Na uczelniach medycznych przede wszystkim należy uzbierać 120 pkt. w tym co
    > najmniej połowę jako 1. autor. Punktacje czasopism ustala Ministerstwo Nauki.
  • dr_lolo 14.06.07, 10:04
    120 pkt. - po doktoracie, czy takze z dorobkiem przed?
  • janek10555 14.06.07, 10:43
    Do habilitacji liczy się dorobek przed i po doktoracie.
    Wydawać by się mogło, że wymogi są niewielkie. Jednak pokazują one, jak daleko w
    tyle są polskie nauki biomedyczne od reszty Europy. Na badania biomedyczne
    potrzeba przede wszystkim pieniędzy i infrastruktury (laboratoriów). Bez tego
    można jedynie publikować rzeczy z historii medycyny. Niestety, rozdział grantów
    zależy głównie od znajomości. Pieniądze idą więc do prywatnych kieszeni, a
    publikacje ukazują się w Przeglądzie Lekarskim, który nie ma żadnego znaczenia.
    Habilitanci mają zwykle kilkanaście lub wiecej prac w takich kiepskich pismach
    plus jedno lub dwa w czymś z IF. Wymogi formalne są więć spełnione. A zresztą i
    tak o wszystkim decydują koneksje.
    Oczywiście są też wyjątki - ludzie z autentycznym dorobkiem. Jednak to wyjątki.
  • nataszkam 15.06.07, 14:35
    Opisałeś dokładnie jak jest- marne pieniądze na badania, to i marne wyniki,
    których nigdzie nie przyjmują do publikacji.
    U nas do otwarcia przewodu habilitacyjnego potrzeba 150 punktów KBN i 5 IF. To
    są w zasadzie wszystkie wymogi formalne. Taki dorobek zebrałam w ciągu 2 lat po
    obronie doktoratu, bez większego wysiłku, a w 3/4 jestem pierwszym autorem. Na
    opublikowanie czegokolwiek z IF, trzeba czasami czekać wiele miesięcy, no i
    sito jest bardzo gęste- zazwyczaj pomaga znajome nazwisko wśród autorów.
    Aha, a dorobek nie wystarczy- trzeba mieć jeszcze układy, aby ktoś nie
    przyblokował habilitacji.

    Do otwarcia przewodu doktorskiego potrzeba u nas 25 KBN- bez względu na ilość
    publikacji. W wymogach jest, że prace te mają być... ze współautorstwem
    promotora.
  • janek10555 16.06.07, 20:05
    Gratuluję szybkiego nazbierania punktów. W mojej dziedzinie medycyny to
    osiągniecie. Co znaczy 5 IF? Trzeba mieć jakąś pracę w czasopiśmie zIF 5?
  • malgunia 29.01.08, 21:39
    janek10555 napisał:

    >Co znaczy 5 IF? Trzeba mieć jakąś pracę w czasopiśmie zIF 5?

    Moim zdaniem oznacza to, ze trzeba miec 5 publikacji z IF.
    W niektorych dziedzinach trudno jest opublikowac cos z IF = 5.


    --
    Czas, który z przyjemnością zmarnowaliśmy, nie został zmarnowany.
    J. Lennon
  • nataszkam 10.02.08, 19:38
    malgunia napisała:

    >
    > Moim zdaniem oznacza to, ze trzeba miec 5 publikacji z IF.
    > W niektorych dziedzinach trudno jest opublikowac cos z IF = 5.

    Nie, nie- trzeba uzbierać po prostu 5 pkt IF.... Ile publikacji- to
    jest różnie; w sumie ma być 5 pkt IF... W mojej dziedzinie jest to
    raczej trudna sprawa...


    --
    Borelioza-Stowarzyszenie Chorych
    "Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni-
    wtedy nawet łzy smakować będą jak szczęście..." W.B.
  • ptaszor.only 28.01.08, 22:04
    wyprostujcie jeśli źle pojmuję przepis:
    ukazala się ministerialna lista z punktami za czasopisma (w końcówce
    roku 2007). Ponoć obejmuje ona swoją ważnością publikacje z roku
    właśnie 2007. Jeśli to prawda to kto to (badziewie) wymyślił?
  • profes0r 29.01.08, 18:33
    Mondży ludzie z ministerstwa, ma się rozumieć.
  • marminia 18.06.08, 12:10
    Czy spotkaliście się kiedyś z tym, że rozprawa habilitacyjna pisana
    jest przez 2 osoby i one obie ubiegają się o stopień doktora
    habilitowanego? Wiem, że tak jest w naukach medycznych, ale czy jest
    to możliwe w humanistycznych?
  • pr0fes0r 18.06.08, 19:27
    W życiu się nie spotkałem i nie bardzo to sobie wyobrażam.
  • marminia 18.06.08, 21:30
    W ustawie napisano, że jeżeli rozprawa habilitacyjna jest dziełem
    więcej niż jednego autora, to trzeba wyraźnie podać zakres tego, co
    każdy z nich zrobił. Dla każdego powołuje się też odrębnych
    recenzentów.
  • elwinga 22.06.08, 21:38
    Znam taki przypadek (w humanistyce), rzeczywiście bardzo wyraźnie zaznaczono,
    który rozdział był czyjego autorstwa. Jednemu z autorów uznano to jako
    habilitację, drugiemu nie, nie znam dokładnie przyczyn, ale chyba chodziło o to,
    że praca była stricte historyczna, a autor miał się habilitować w IBL jako
    literaturoznawca.
  • suwmiara 02.07.08, 17:42
    Wymogi zależą od ośrodka.

    U nas (PW) habilitacja jest „dowodem”, że osoba ją posiadająca, jest
    specjalistą na skalę światową w szerokiej dziedzinie naukowej. Tę
    światowość potwierdzają publikacje z listy filadelfijskiej. Nie ma
    jednak limitu uzyskanych punktów ani liczby artykułów. Dorobek
    ocenia recenzent na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia. W
    przypadku, kiedy ktoś wykaże się np. znacznym dorobkiem wdrożeniowym
    lub patentami to publikacji może mieć mniej (bywa czasem, że i 2,
    3). Trzeba też brać pod uwagę, że w niektórych dziedzinach na dobrą
    publikację pracuje się rok czy dwa (np. budując urządzenie,
    stanowisko), a sam proces recenzowania i wydawania może trwać
    kolejne dwa lata.
    Przyjmuje się, że habilitacja musi obejmować szeroki zakres
    zagadnień, w przeciwieństwie do doktoratu. Doktorant udowadnia, że
    ma warsztat naukowy na przykładzie pojedynczego zagadnienia.
    Habilitant, pokazuje, że potrafi samodzielnie pracować naukowo i
    obejmować szeroki obszar (ale nie musi mieć potwierdzenia
    wszystkiego w publikacjach).
    Wyraźnie rozgranicza się to, co było przed i co jest po doktoracie.
    Oceniany jest też dorobek dydaktyczny (np. nowe opracowywane
    przedmioty) i organizacyjny.

    --
    bieganie dla żółtodziobów
  • kakot 30.09.08, 09:36
    Wszyscy znani mi, a niedawno zhabilitowani humaniści, zaczynali - posiadając już jakiś tam "znaczny dorobek", nieprzekładający się zresztą na punkty publikacyjne z racji idiotycznej (z humanistycznego pktu widzenia) listy czasopism punktowanych - od napisania i wydania grubaśnej i poważnej książki, zwanej roboczo "książką habilitacyjną". Potem były recenzje, korowody i cyrk pt. "kolokwium habilitacyjne". Więcej szczegółów nie znam, bo postanowiłam nie denerwować się z aż takim wyprzedzeniem ;)
    --
    chusty, podaegi, inne dziwy: www.recycledline.blox.pl
  • adept_ltd 06.10.08, 16:56
    hm, no mniej więcej tak, choć po co te cudzysłowy? no i humaniści tak samo mogą
    przekładać swój dorobek na punkty, jeśli publikują w odpowiednich miejscach
    (chyba,że nie mogą...)
  • dalatata 12.10.08, 14:55
    niby chwalebne jest niedopuszczenie plagiatorow do habilitacji, ale.... czy
    ustawa o stopniach mowi cos o tym? jesli nie, to UM nie moze wprowadzac
    procedur, ktore uscislaja prawo panstwowe, czyz nie? wydaje mi sie, ze te
    procedure mozna by latwo zaskarzyc.

    mnie sie zawsze wydawalo, ze habilitacje powinien zrobic ten, kto spelnia
    kryteria stawiane dorobkowi habilitacyjnemu i nie musi miec jeszczze kosca
    moralnego.

    plagiatorow nalezy tepic i karac, zgodnie z prawem, ale to nie znaczy ze powinni
    dostawac 'wilczy bilet' habilitacyjny na reszte zycia.
  • charioteer 12.10.08, 15:41
    Dzizas, masz jakies problemy z tym kosccem moralnym.

    Plagiat jest podstawa do rozwiazania stosunku pracy bez wypowiedzenia.

    Plagiat to jest wilczy bilet do konca zycia, a przynajmniej do konca
    obowiazywania ustawy o szkolnictwie wyzszym.

    Pozdrowienia.

    --
    "The charioteer of the human soul drives a pair of steeds, and one of the horses
    is beautiful, good, and formed of such elements, whereas the makeup of the other
    one is quite the opposite." -Phaedrus
  • dalatata 12.10.08, 19:26
    no mam problemy z kosccem. stopien zdobywa sie za dorobek a nie za postawe
    moralna, polityczna, spoleczna i cholera wie jaka jeszcze.

    a co do ustawy to nie wiedzialem, ze wymaga koscca.
  • charioteer 12.10.08, 19:35
    dalatata napisał:

    > a co do ustawy to nie wiedzialem, ze wymaga koscca.

    Kosciec jest zapisany w ustawie.

    Plagiat to jest kwestia etyki zawodowej, a nie za postawy
    moralnej, politycznej, spolecznej i cholera wie jakiej jeszcze.. Za ukradziony
    dorobek tez bys dal stopien? Jezeli czesc dorobku jest ukradziona, to bedziesz
    szukal do skutku zrodel, z ktorych mogly byc przepisane pozostale rzeczy, czy
    poslesz delikwenta na drzewo?

    Nazwij to sobie moralnoscia, jak chcesz. Dla mnie oszust to oszust.

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • dalatata 12.10.08, 19:55
    ale o czym mowimy? jelsi w dorobku habilitacyjnym jest plagiat czy ukradziony
    dorobek, to oczywiscie ze nie, bo to nieuczciwy dorobek.

    jesli jednak jako mlody mgr ktos popelnil plagiat, poniosl za to kare, np.
    zostal za to wylany z pracy, potem zachowywal sie porzadnie, nie widze zadnych
    problemow z tym, zeby mu dac habilitacje.

    mnie nie odpowiada pietnowanie raz na cale zycie. ludzie popelniaja bledy, jesli
    ponosza kare, maja prawo zeby ich NIE traktowac jako obywateli, naukowcow czy
    ogrodnikow drugiej kategorii. calosc czlowieka i jego dzialalnosci nie powinna
    sie zamykac pod eytkieta 'oszust'. a ja nie cierpie ludzi uczciwych genetycznie-
    kazdy z nas zwyklych smiertelnikow popelnia setki bledow. z reguly malego
    kalibru, jednak nie wierze w takich, ktorzy nigdy nie popelniaja bledu i nigdy
    nie skorzystali z telefonu w pracy (papieru, papeterii, dlugopisu) do rozmowy
    prywatnej.
  • charioteer 12.10.08, 20:13
    Dobra, ale jezeli mowimy o uchwale senatu UM, to tam jest bezposrednie odwolanie do ustawy:

    Uchwala:

    Niedopuszczalne jest prowadzenie procedury awansu naukowego wobec osób, które zostały skazane prawomocnym wyrokiem sądu lub komisji dyscyplinarnej z powodów określonych w artykule 126 punkt 3 i 4 Ustawy "Prawo o szkolnictwie wyższym" (naruszenie praw autorskich, plagiaty, fałszerstwa itp., przestępstwa umyślne).

    Ustawa:

    Art. 126.
    Rektor może rozwiązać stosunek pracy z mianowanym nauczycielem akademickim bez wypowiedzenia w przypadku:

    3) dopuszczenia się:
    a) czynu określonego w art. 115 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2000 r. Nr 80, poz. 904 z późn. zm.) stwierdzonego prawomocnym wyrokiem sądowym,
    b) stwierdzonego prawomocnym orzeczeniem komisji dyscyplinarnej:
    - przywłaszczenia sobie autorstwa albo wprowadzenia w błąd co do
    autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania,
    - rozpowszechnienia, bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy,
    cudzego utworu w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania,
    - rozpowszechnienia, bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy,
    cudzego artystycznego wykonania albo publicznego zniekształcenia
    takiego utworu, artystycznego wykonania, fonogramu, wideogramu
    lub nadania,
    - innego sposobu naruszenia cudzych praw autorskich lub praw pokrewnych,
    - fałszowania badań lub wyników badań naukowych lub innego oszustwa
    naukowego,
    - innego oszustwa naukowego;
    4) skazania prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne.

    To tyle. Nie ma mowy o pietnowaniu na cale zycie.

    Anyway, mysle, ze twoj przyklad jest bardzo hipotetyczny.

    --
    Chariotowe sygnaturki na wakacjach. MUZA!
    profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendid=60486894
  • charioteer 12.10.08, 20:43
    pl.wikipedia.org/wiki/Zatarcie_skazania

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • dalatata 12.10.08, 21:16
    dzieki.

    jednak ja tez mysle ze przyklad jest bardzo hipotetyczny, ale zycie uczy nas, ze
    czesto przerasta kabaret. a prawo jest od tego, zeby przeroslo zycie.

    gdyby nie bylo instytucji zatarcia skazania, to ta ustawa bylaby
    niesprawiedliwa. dzieki temu nie ma problemu. wedle mnie kara powinna byc
    'odsiadywalna', a wina odpokutywalna (poza oczywiscie dozywociem, ale za plagiat
    moze jeszcze nie wsadzajmy do ciupy na cale zycie). i w tym wypadku wyglada na
    to, ze tak jest.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka