piekna przyjaciolka Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam.Mam na imie Malgosia,mam 17 lat i rowniez jestem,tak jak wszyscy na tym forum,nieatrakcyjna osoba.Moj problem polega na tym ze mam piekna przyjaciolke i wiaza sie z tym pewne problemy.Ona wysoka okolo 175 cm wzrostu szczupla dlugie nogi duzy biust,swietna figura i piekna twarz no co tu duzo mowic duze oczy pelne usta,gdyby byla chociaz ladna,niestety jest najpiekniejsza dziewczyna w szkole, ba w miescie,moje przeciwienstwo.Mam 165 cm wzrostu,waze 68 kg cienkie wlosy,wielki nos i waskie usta.Gdybym miala chociaz figure,ale oprocz wyjatkowo brzydkiej figury,jestem tez gruba.No i jestem obiektem zartow ze storny kolegow,moja przyjaciolka to bardzo ciepla osoba,ale krew mnie zalewa jak na imprezie wszyscy za nia lataja,zostawiaja inne dziewczyny a na mnie to nawet nie spojrza,nawet sie ze mna nie przywitaja,tylko rzucajaj jkaies teksty mojej przyjaciolce taka piekna kolezanka i nie ma chlopaka,dla takiej slicznej dziewczyny to bym zrobil wszystko,a mnie kompletnie olewaja.Ciagle jestem w cieniu,wiecie jakie to przykre uczucie.Nikt nigdy sie o mnie nie ubiegal,nikomu sie nigdy nie podobalam.Najgorsze jest to ze mojej przyjaciolce nie powiem jakie to przykre uczucie bo mi po prostu glupio,skoro ona wymyslila sobie problem i tmy problemem jest to ze ja wszyscy podrywaja nawet nauczyciele(to prawda) faceci traktuja przedmiotowo i inne dziewczyny mowia o niej same okropne rzeczy.Przesadza jesli chodzi o traktowanie przedmiotowe ze strony facetow,kazdy po prostu sie nia zachwyca,dziewczyny jej dowalaja ale chcialabym byc na jej miejscu zeby na mnie gadaly przykre rzeczy bo mi zazdroszcza powodzenia.Wiem ze to bardzo podle z mojej strony ale jej zazdroszcze,zadnej innej ale jej tak.Czy ktos jest w podobnej sytuacji?
  • siemasz, tak znane mi są problemy być brzydkim nadwyraz dobrze; jakbyś chciała pogadać to pisz 32549136(gg), mam 18 lay i zerowe życie towarzyskie więc miło by mi było z kmiś pogadać
  • naprawde nikt sie nie wypowie?
  • Hej
    w czasach liceum tez przyjaznilam sie z najladniejsza w klasie (szkole). Wtedy -idąc do liceum- jeszcze nie do konca potrafilam siebie oszacowac co do wygladu, zas lata naszej przyjazni wlasnie mnie uksztaltowaly pod tym kątem.
    Dziewczyna była fantastyczna pod każdym względem, miła, inteligentna, świetnie ubrana, zgrabna, piękna, skromna (!), nie obnosila sie z wyglądem i nie wykorzystywala go, wszystkich lubila i wszystkich miala u swych stóp. Zawsze liczyła się ze mną i starała się mnie włączać w życie towarzyskie.
    Nie wiem, nie zadałaś konkretnego pytania, wiec wnioskuje, że chcesz dowiedziec sie jak sobie z tym radzilam i jak sie z ciągłą dyskryminacja- nie z jej strony, tylko otoczenia- czulam.
    nie bylo mi latwo, ale z perspektywy czasu mimo wszystko dobrze wspominam te lata. Nasze drogi rozeszly sie gdy kazda wybrala inne studia, spotykamy sie sporadycznie, ona nie dąży do kontaktu wiec i ja sie ograniczam. W Twoim przypadku moze bedzie podobnie, ze kontakty trwaja dopóki macie wspolne sprawy, na gruncie ktorych budujecie rowniez zycie po szkole (chyba ze blednie zalozylam, że uczycie sie w tej samej klasie).
    Rozmawialas z nia o tym? Wydaje mi sie ze jej narzekanie moze byc probą wybrniecia z sytuacji, bo ona na pewno czuje problem. jednak osobiscie odradzalabym dzielenie sie z nia wprost spostrzezeniami, to nie jej wina, że jest piekna i przyciaga uwage otoczenia, raczej tez tego nie zmieni. Raczej nie ma rozwiązania, ktore rozwiaze problem, nie wiem, czy ci radzic zebys ograniczyla czestasc spotkan, skoro ci zle, to moze to i jest rozwiazanie. Tyle moge napisac.
  • Nikt się nie wypowie, bo nie ma rozwiązania tej sytuacji - albo ograniczysz kontakty i tracisz przyjaciółkę, albo dalej cierpisz w milczeniu i jesteś w jej obecności niewidzialna dla płci przeciwnej.
    Osobiście nigdy nie miałam takich problemów - w podstawówce uroda nie miała aż takiego znaczenia, a w gimnazjum i liceum przyjaźniłam się z dziewczynami o podobnym poziomie wyglądowym do mojego. Nie wiem co ci poradzić, tym bardziej że sama piszesz że przyjaciółka nie jest niemiła, ani zawistna. Rozmowa z nią też niewiele da - nie zmieni faktu jak reagują na nią i na ciebie ludzie z waszego otoczenia, a dodatkowo może spowodować że będzie czuła się zakłopotana albo - z dobrego serca - będzie próbować przedstawiać cię chłopakom, i wypychać na pierwszy plan, co zwykle przynosi żenujący efekt.
  • No to niech będzie, że ja się wypowiem.

    "Mam 165 cm wzrostu,waze 68 kg
    Gdybym miala chociaz figure,ale oprocz wyjatkowo brzydkiej figury,jestem tez gruba"

    Jakim cudem można mieć ładną figurę jak się jest grubym?

    "na imprezie wszyscy za nia lataja,zostawiaja inne dziewczyny a na mnie to nawet nie spojrza,nawet sie ze mna nie przywitaja"

    A dziwisz im się? Przecież jesteś gruba. Nie panujesz nad swoim ciałem. Ot i cały twój problem.


    Na wygląd twarzy mamy dość ograniczony wpływ, ale na resztę ciała za to OGROMNY!!

    Ja bym podszedł do tego tak:
    Wyobraż sobie, że jesteś chora na cukrzycę-wtedy prawidłowa waga jest bezwzględnie konieczna. W każdej poradni diabetologicznej można dostać materiały na temat prawidłowego odżywiania, w tym diety, np. dieta 1500 cal z rozpisaniem na poszczególne posiłki.
    Do tego systematycznie zacznij uprawiać sport. W ciągu jakieś 6 miesięcy Twoja figura zmieni się nie do poznania, a co za tym Twoja samoocena. Co za problem? Tylko nieco chęci i ciężkiej pracy nad sobą. Masz tylko parę kilo nadwagi.

    A tak na marginesie- czy pociągają Cię otyli faceci, czy wolisz jednak tych wysportowanych?

    I jeszcze jedno:
    "Najgorsze jest to ze mojej przyjaciolce nie powiem jakie to przykre uczucie bo mi po prostu glupio,skoro ona wymyslila sobie problem i tmy problemem jest to ze ja wszyscy podrywaja nawet nauczyciele(to prawda) faceci traktuja przedmiotowo i inne dziewczyny mowia o niej same okropne rzeczy"
    Mam trudności ze zrozumieniem o co tu chodzi.
  • A jaką jest przyjaciółką? Wspiera Cię, pomaga, możecie pogadać o wszystkim? Czy po prostu się kolegujecie przez wzgląd na szkołę?
    Powiedz jej szczerze, co Cię boli. Ona prawdopodobnie nie widzi Twojej nieatrakcyjności, bo patrzy na Ciebie przez pryzmat przyjaźni i nie zwraca uwagi na wygląd. I nie wiń jej za to, że jest atrakcyjna i zachwycają się nią inni.
    Jeżeli Cię nie zrozumie lub bycie w cieniu jest dla Ciebie nie do zniesienia, to organicz lub zakończ znajomość.
  • Każdy chce mieć to, czego akurat nie ma. Dla ciebie ona wymyśla sobie problemy, bo faceci traktują ją przedmiotowo. Dla niej może ty wymyślasz problemy, że jesteś gruba i brzydka. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tak naprawdę na niej nikomu nie zależy, uganiają się za nią, bo jest ładnym opakowaniem. Na tobie nikomu nie zależy, bo są zajęci uganianiem się za nią. Nie lubię brzmieć jak stara ciotka, ale masz 17 lat. Twój wygląd się zmieni. Możesz poznać kogos, komu będzie na tobie zależało i bedziesz wiedziała, że nie elci na fajne cycki i nogi. Ona będzie miała problem z odsiewaniem dupków, którzy tylko będą chcieli się pokazać z ładną laską.
    A to, co macie, to siebie. Masz przyjaciółkę, ona ma przyjaciółkę. I to jest wartość. Związek z drugim człowiekiem. A nie tłum anonimowych adoratorów. Skup się na tym, co masz i co jest ważne.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • Jakim cudem można mieć ładną figurę jak się jest grubym?
    Otóż, paradoksalnie, można. Ładne nogi, biust czy tyłek widać nawet przy tuszy. A 68 kg przy 165 to nie jest taka ogromna nadwaga. Zależy od osoby. Kiedyś usłyszałam, że wyglądałam najlepiej gdy ważyłam 57 kg a mam 158 cm wzrostu i nikt nie dawał mi żadnych wzmianek o nadwadze.
    A dziwisz im się? Przecież jesteś gruba. Nie panujesz nad swoim ciałem. Ot i cały twój problem.
    A ja się dziwię. W tym wieku znałam co najmniej 2 dziewczyny, które były grube i miały figurę jak snopki siana, a mimo to miały powodzenie i były lubiane.
    Na wygląd twarzy mamy dość ograniczony wpływ, ale na resztę ciała za to OGROMNY
    !!

    No i znów się nie zgodzę. Można schudnąć, można przytyć, ale na to, jaki się ma typ sylwetki, to już się nie ma wpływu. Tak, jak nie można wyprostować nóg (gdy się już nie jest dzieckiem) albo poszerzyć bioder. Czy taka osoba też nie panuje nad swoim ciałem?
    Też mi się wydaje, że jeśli autorce niedobrze z dodatkowymi kg to może spróbować je zrzucić, dla zdrowia chociażby, ale nie ma co zakładać, że pod nimi obowiązkowo kryją się posągowe kształty i że z dziewczyny z nadwagą nie zmieni się w szczupłą ale nadal zakompleksioną, bo nie mającą walorów (jest spore prawdopodobieństwo, jako że żyjąc w cieniu tej koleżanki, pewnie nie raz się z nią porównywała i mogłoby ją rozczarować, jeśli nawet jej nowe szczupłe ja byłoby mniej ładne).
    A tak na marginesie- czy pociągają Cię otyli faceci, czy wolisz jednak tych wysportowanych?
    Pewnych facetów kręcą kobietki przy kości :>
    A pewne panie faceci w typie 'misia'.
    Najgorsze jest to ze mojej przyjaciolce nie powiem jakie to przykre uczucie bo
    > mi po prostu glupio,skoro ona wymyslila sobie problem i tmy problemem jest to
    > ze ja wszyscy podrywaja nawet nauczyciele(to prawda) faceci traktuja przedmioto
    > wo i inne dziewczyny mowia o niej same okropne rzeczy"
    > Mam trudności ze zrozumieniem o co tu chodzi.

    Też chyba wiem. Koleżanka ma odwrotny problem do autorki a do tego jako osobie pięknej i pewnie od dziecka adorowanej i rozpieszczanej przez otoczenie, byłoby jej szalenie trudno zrozumieć, jak ktoś może mieć takie kłopoty i czuć się tak, jak Małgosia. Tak, jak forumowym misjonarzom w głowach się nie mieści, co my wypisujemy. Do tego pewnie ta znajoma aktualnie przeżywa ten problem, zmaga się z okropnymi plotami, nie wiem, jak wybrnąć z sytuacji z nauczycielem... Gosia pewnie nawet nie chce zawracać jej głowy w tym momencie. Zresztą, wcale by mnie nie dziwiło, gdyby koleżanka wykrzyknęła na jej zwierzenia: wiesz co, twoje problemy są łatwiejsze do przejścia niż moje! - nawet jeśli w gruncie rzeczy "poziom trudności" mają porównywalny.
    --
  • Nic dodać nic ująć, tibarn. Zgadzam się zwłaszcza z fragmentem o naszym wpływie na figurę - biustu sobie nie wyćwiczysz na siłowni, a masywnych łydek raczej nie odchudzisz jeśli masz je zapisane w genotypie. Wiem po sobie :/
  • Mają po 17 lat, nie oczekiwałabym głębokiego zrozumienia dla problemów drugiej strony. To trudne. Ale powinny już miec możliwość powiedzenia sobie o tym, co je dręczy, czyli jeśli ładna jest fajna przyjaciólke, Małgosia powinna jej móc powiedzieć, jaki ma problem. Może nie zostanie głeboko zrozumiana, ale jednak powinnam móc się wygadać i nie zostać odrzucona. I warto, żeby Małgosia umiała zaakceptować fakt, że przyjaciółka nie wmawia sobie problemów, tylko tak swoją sytuacje odczuwa. Jedna i druga ma swoje plusy i minusy, trzeba umieć tylko zroumieć, że problemy innych mogą być dla nich tak samo trudne, jak dla nas nasze.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • > "na imprezie wszyscy za nia lataja,zostawiaja inne dziewczyny a na mnie to nawe
    > t nie spojrza,nawet sie ze mna nie przywitaja"
    >
    > A dziwisz im się? Przecież jesteś gruba. Nie panujesz nad swoim ciałem

    A ja się dziwię. Też miałam nadwagę w liceum, a mimo tego żaden z moich kolegów nigdy nie udawał, ze mnie nie widzi. Powodzenia może nie miałam, ale traktowali mnie normalnie, jak inne koleżanki.
    Lekceważenie kogos tylko dlatego, ze jest gruby to zwykły brak wychowania i chamstwo.
    --
    Każdy jest takim, jakim go Pan Bóg stworzył - a często jeszcze gorszy.
    Miguel de Cervantes
  • pytacie jaka jest przyjaciolka?Swietna,bardzo mnie wspiera,chodzimy razem do tej samej klasy,przyjaznimy sie od 4 lat i to chyba nie jest przyjaz tylko ze tak powiem licealna.Moja przyjaciolka na kazdym kroku mi podkresla ze nie wyobraza sobie ze moglybysmy stracic kontakt w przszlosci,na swieta robimy sobie prezenty.Jak siedizmy same w domu to jest cudownie,ale w szkole lub na imprezach nie moge sobie poradzic z zazdroscia.Najgorsze jest to ze moja kolezanka choc ubiera sie do szkoly skromnie,wkurza mnie jak na impreze pomaluje sie mocniej,zalozy szpilki lub sukienke,wtedy jest po prostu olsniewajaca piekna.Znaczy wyjatkowo piekna jest zawsze ale wtedy to w ogole wyglada jak gwiazda filmowa,a ja taka szara mysz;/ zeby ona chociaz byla pzecietnie ladna,naprawde nie byloby problemu.Wiem ze to okropne co pisze i moze macie racje ze ona tez moze miec problemy gdy nawet nauczyciele mowia no ta dziewczyna to jest bardzo ladna sexowna, ale nie moge sobie poradzic z zazdroscia.
  • Coz, wiem co czujesz. Nie wiem co poradzic na ten problem, dla mnie taka sytuacja tez bylaby bardzo trudna. Wkleje ci po prostu rade, ktora moze sie jakos przydac. No i najlepiej byloby nie utozsamiac sie (a przynajmneij swojej ''wartosci'') z 'opakowaniem' ;)

    ''Przede wszystkim, skoro nie masz wpływu na swój wygląd, to go zaakceptuj i czuj się z nim dobrze. Nad własnymi uczuciami masz pełną kontrolę, więc możesz sama pozbyć się kompleksu. Obrażanie się, wrażliwe ego, niska samoocena tylko Ci zaszkodzi. Naucz się śmiać ze swoich wad. Pamiętaj o bardzo ważnym fakcie - duże piersi i kształtny tyłek są tylko dużymi piersiami i kształtnym tyłkiem. Jednak to nie z nimi będą rozmawiali mężczyźni. To nie w nich się zakochają, ale w ich właścicielce. Brzydkie dziewczyny często są mało atrakcyjne dlatego, że są zakompleksione. Wykorzystaj tę wiedzę i zmotywuj się do pracy nad sobą.''
  • Radziłabym Ci przede wszystkim trochę schudnąć, od razu poprawi Ci się samopoczucie przy patrzeniu w lustro. Na powodzenie swojej przyjaciółki nic nie poradzisz, skoro nie prowokuje wyglądem na codzień (imprezy to chyba inna sprawa) to znaczy, że z jej głową wszystko ok, a i rzeczywiście pewnie ładna jest. Nie porównuj się do niej, lepiej traktować takie sytuacje z przymrużeniem oka i dystansem, bo nic nie poradzisz, że tak to wygląda, a faceci, szczególnie w waszym wieku, myślą tylko o jednym i w większości są mocno nierozgarnięci. To, że Cię olewają w taki sposób nie oznacza, że jesteś brzydka, tylko, że to ona jest taka piękna. Jeśli naprawdę się lubicie i wspieracie to pielęgnuj to i nie przekreślaj, bo prawdziwa przyjaźń rzadko się trafia ludziom.
  • 24.01.11, 11:41
    gruba jestes? to dieta + plan treningowy.
    wlosy przyklapnięte? no to idz do fryzjera, na pewno jakoś je ogarnie.
    usta za cienkie? no to .. no tu musisz zaakceptowac to ;d chyba że chirurgia.

    generalnie chodzi o to, że większość ludzi musi pracować na swój wygląd. tylko nieliczni mają ten przywilej, że dostali lepsze geny. ale jedno jest pewne - siedzenie w domu na dupie przed kompem i użalanie się nad sobą niczego dobrego Ci nie przyniesie. wiec weź się w garść i zrób coś ze sobą, albo pogódź się z tym, jaka jesteś.
    Na koniec mogę Ci jedynie powiedzieć, że znam parę przypadków osób które jako nastolatki wyglądały fatalnie, a potem jakoś magicznie wyładniały. W drugą stronę też to działa. Więc nigdy nie wiadomo.
  • Dziecko kochane.
    Przestań się nad sobą użalać - nie ma brzydkich ludzi, są tylko niewystarczająco zadbani.
    Weź się pomaluj, zrób jakąś fryzurę, zastanów nad sposobem ubierania. 68kg przy Twoim wzroście to jeszcze nie jest tragedia. Jak dasz radę schudnąć to spróbuj (polecam brak chleba i ziemniaków a zamiast tego ryż brązowy i serek biały), jak nie to też dobrze. Atrakcyjność zależy tylko od Ciebie - może nie staniesz się "piękna" ale na pewno atrakcyjna.
  • Jak napisał "kulfoniuum" nie ma kobiet brzydkich. Chodzi po pierwsze o to żebyś zadbała o siebie. Kup sobie ciuchy, które uwydatnią twoje pozytywne cechy. Nie noś powyciąganych czarnych sweterków ,bo to nie przysporzy Ci wielu adoratorów. Musisz zaakceptować siebie i spróbować poradzić z kompleksami, bo może wcale nie jest tak tragicznie jak mówisz. Idź do fryzjera, zapytaj w jakiej fryzurze będzie Ci najlepiej. Ubierz się modnie, ale bez przesady. Sam jestem facetem i lubię kiedy kobiety dbają o siebie. Nie chodzi tutaj o tonę tapety, ale o to żeby wyglądały schludnie.
    Powodzenia.
    --
    "Zabijcie ich wszystkich, Bóg rozpozna swoich"
  • zgadzam sie z przedmowca. Musisz o siebie zadbac i duzo sie usmiechac. Nie wiem jak wygladasz, wiec ciezko mi ocenic tylko po wzroscie i wadze... aczkolwiek jedna z najbardziej sexi dziewczyn jakie znam ma podobny wzrost i wage do twoich!

    Moje rady:
    1. fryzjer / stylista
    2. ciuchy - nic drogiego ale unikaj pakowania sie w "subkultury" punk, metal, goth tylko wzmacniaja negatywny wyglad. Jest to moja indywidualna opinia i olewam komenty na ten temat :P
    3. silownia, rower, plywanie => lepsze samopoczucie
    4. usmiech usmiech usmiech

    Inspracje znajdziesz na internecie lub poprostu rozgladaj sie na ulicy...
  • A masz cokolwiek co by pomogło skontrować rzekomą brzydotę? Zdziwisz się jak dużo zyskuje osoba bardzo przeciętna, ale mająca jakąś pasję, coś, o czym jest w stanie opowiadać z błyskiem w oku.

    Miałam w szkole taką koleżankę. Szara myszka, trądzik, nadwaga... za to dziewczyna kochała fotografię. Uwierz, wystarczyło dać jej w łapki aparat i to było jak, kurcze, transformacja czarodziejki z kreskówki. Z szarej myszki nagle wychodziło co najlepsze, i postawa jej się zmieniała i oczy nabierały blasku... z miejsca zmiana in plus.

    Innymi słowy: hobby sobie znajdź, zamiast jęczeć.

    --
    http://dc.makegames.de/160718.gifhttp://dc.makegames.de/160719.gifhttp://dc.makegames.de/160720.gifhttp://dc.makegames.de/160721.gifhttp://dc.makegames.de/160722.gif
  • waga 68, wzrost 165 - i piszesz ze jestes gruba... no nie jestes chuda, ale....
    cytat:
    "Twoje BMI wynosi: 24.97 Masz prawidłową masę ciała - Gratulujemy
    Komentarz: Brawo!!! Twoja waga jest prawidłowa. Jeśli jesteś osobą młodą najlepiej, jeśli Twój wskaźnik jest bliżej dolnej wartości BMI 18,5. Jeśli przekroczyłeś magiczne 50 lat Twój wskaźnik BMI może być bliżej górnej granicy. Ale pamiętaj też, że sama waga to nie wszystko. Regularnie badaj także skład organizmu, dzięki czemu utrzymasz kontrolę nad proporcjami poszczególnych składników (w tym przede wszystkim tkanki tłuszczowej, mięśniowej i wody)."


    i bez przesady!!!!


  • jeszcze dodam link:
    forum.gazeta.pl/forum/w,47403,120497704,120497704,Jestem_piekna_brzydula.html
    bycmoze podobna sytuacja. Pogadaj z nia, moze cos ci podpowie... Powodzenia!
  • Dziewczyno, naprawdę to że nie jesteś oszałamiającą pięknością jest sprawą drugorzędną. Problemem jest raczej to, że sama ze sobą się źle czujesz i ludzie z tobą się też nie czują dobrze! Miałam przyjaciółkę - marne włosy, drobna twarz z dużym nosem i ustami, figura chłopięca (była szczupła, ale nie była zgrabna), do tego nieproporcjonalnie duży biust. Obiektywnie rzecz biorąc - byłam dużo ładniejsza, zgrabniejsza itd. I co? Po trzech minutach rozmowy to jej się prawie żadnen facet nie mógł oprzeć. Po prostu była przesympatyczną, zawsze uśmiechniętą osobą, która nie zadręczała się swoim wyglądem - innym też nie sprawiał on problemu. Zgub te parę kilo (w wieku 17 lat zgubienie 5-6 kg zwykle nie stanowi dużego problemu, a na pewno jest łatwiejsze niż po 40-ce :) i po prostu poczuj się dobrze sama ze sobą. Głowa do góry, uśmiechnij się do ludzi, a nie czekaj aż oni zaczną cię zauważać, bo podejrzewam, że nie odzywają się do ciebie, gdyż sprawiasz wrażenie osoby, która nie chce żeby się do niej odzywano. Zazdrość to potwór, który niszczy wszystko wokół, więc spróbuj go pokonać i cieszyć się z tego, że masz taką przyjaciółkę, bo masz naprawdę dużo szczęścia. A gdyby twoja przyjaciółka przy całej swojej urodzie nie była sympatczna, to niewielu facetów by się nią intersowało.
  • Jeśli mogę : głupi ten wiek nastoletni. Wlaśnie wtedy, kiedy z urodą najgorzej, pryszcze i tłuste włosy cieniutkie, własnie wtedy najbardziej potrzeba nam do życia bycia atrakcyjnym dla płci przeciwnej. Potem czlowiek dorasta, krzepnie sam w sobie i wie, że nie tylko wygląd się liczy. Mało tego, przestaje już mu tak zależeć na zdobywaniu.
    Rozumiem autorkę. Chociaż sama mam 40 lat, pamiętam przepłakane noce i myśli samobójcze. :) Nie pomogą ciotczyne rady, że wszystko się zmieni. ZMieni, zmieni, ale potrzeba bycia piękną jest teraz. Przykrości są teraz.
    Moim probleme zawsze były krótkie nogi i brzydka cera. Strasznie mnie to dręczyło. I szczerze mowiąc, niewiele z wiekiem sie zmieniło. Oprócz moich odczuć. Bo i nogi mi sie nie wydłużyły, a i cera tez niespecjalnie poprawiła. Ale poczucie własnej wartości - owszem. A tego w wieku lat 17tu nie da się wtłoczyć do główy, wytłumaczyć. Ten wiek rządzi się innymi emocjami, na które potem patrzy się z pobłażliwością, nie pamiętając, jak były bolesne.
    Rozumiem też, że czasem tak jest, że " im gorzej, tym gorzej". Ze malowanie się i ubieranie na imprezę, gdzie będzie ta " [piękna przyjaciółka" brzmi trochę jak szyderstwo z samej siebie. Takie myślenie " po co? i tak bedę śmiesznie wyglądać. będą gadać, że próbowałam się wystroić.." . Też rozumiem.
    Jedyne, co mogę poradzić naprawdę to Błyśnij Czymś Sama Dla Siebie. TO znaczy zrób coś niesamowicie atrakcyjnego, nawet dla siebie samej - zapisz się na skoki spadochronowe, naucz się sterować dźwigiem - coś co będzie zachwycające i atrakcyjne. :)

    Trzymaj się.
  • Fro-ggy znam podobną dziewczynę/kobitę.
    Obiektywnie: krzywe zęby, nadwaga, wada postawy, nieproporcojonalne uda.
    I powiem z ręką na sercu - nie znam piękniejszej kobiety. Jak wchodzi do pokoju to jakby słońce weszło - uśmiech, dobry humor, pozytywne wibracje. Zawsze wszystkim zyczliwa, pomocna, dowcipna, z klasą.Świetnie umie żartować z siebie. Zawsze fajna fryzura, strój eksponujący plusy jej sylwetki ( i to nie za wielkie pieniądze, bo często z sh) Odkąd pamiętam zwracała na siebie uwagę facetów. Wyszła za mąż za najprzystojniejszego faceta na wydziale. I jest cudowną przyjaciółką. To się w życiu liczy:)
  • Jestem dużo starsza od Ciebie, Małgosiu i jako osoba doświadczona poradzę Ci jedno: pogodzić się z losem. Oczywiście porady typu "zadbaj o siebie", "schudnij", "znajdź hobby" mają sens ale...wiem jak to jest. I da to tyle, że poprawi Ci się samopoczucie, gdybyś na przykład schudła albo zajęla się czymś pasjonującym. Sytuacji to nie zmieni, Twoja przyjaciółka nadal będzie najpiękniejsza, adorowana a Ty będziesz w cieniu.

    Przeżyłam podobną historię gdy byłam w liceum. Moja przyjaciółka, którą mimo zazdrości uwielbiałam, była cudowna, przepiękna, inteligentna, dobra, dusza towarzystwa. No, same zalety. A ja z lekką nadwagą, cieniutkie włosięta, pokraczna figura, brzydka cera. Miałam jakieś tam swoje pasje, którym poświęcałam sporo czasu. Dzięki nim nie byłam tak całkowicie wykluczona towarzysko, chociaż o podbojach sercowych nie było mowy.

    Z moją przyjaciółką utrzymujemy kontakt do tej pory, jest nadal bardzo piękną kobietą- aktorką i artystką( maluje cudowne nastrojowe obrazy, odnosi sukcesy). Jednak dopiero, gdy ona wyjechała na studia do innego miasta, ja studiowałam w innym, udało mi się wreszcie wyjść z jej cienia. Nawet zaczęto się ze mną umawiać, miałam kilku wielbicieli. Słowem, uratowała mnie przyjaźń na odległość i sporadyczne spotkania( wyjechała za granicę). Brakuje mi jej nieraz, telefony nie wystarczają, jednak wiem, że to było jedyne wyjście.

    Obawiam się, że w Twoim przypadku będzie podobnie.
  • Zmień podejście do życia, uśmiechaj się więcej, zaakceptuj się taką jaka jesteś a i inni zobaczą w Tobie kogoś fajnego, kto dobrze czuje się sam ze sobą. Uroda przemija a charakter zostanie i niedługo Twoja cudna koleżanka pożegna się z zainteresowaniem facetów (którzy w tym wieku lecą tylko na wygląd, z wiekiem idą po rozum do głowy i nie zwracają AŻ tak wielkiej uwagi na to, jak kobieta wygląda tylko kim jest).
    Uszy do góry :)
  • ło rany, a naprawdę nie możesz się za siebie zabrać zamiast użalać? Dobrze Ci z tym musi być jednak!
    Zamiast pójść na fitness ze 3 razy w tygodniu, popracować nad tą figurą, przejść na warzywa i ogólnie - bardziej wegetariańską dietę, zamiast pójść do fryzjera, zadbać o seksowne ciuchy, makijaż - to Ty wolisz zazdrościć... ło rany.
    Lubisz się czuć ofiarą.
    Nie ma brzydkich kobiet - są tylko z siebie niezadowolone. i zaniedbane.
  • przejdzie ci, musisz przywyknac albo zabijaj sie tym jadem i goryczą. warto? pewnie że nie! ja miss świata nie jestem, ale mogłam być lepij postrzegana od niskiej i duzo młodziej wyglądającej koleżanki z klasy. dawali jej podstawówkę, wiec nikt nie podchodził. i co? to ja sie "umyszowiłam" bo miałam kompleksy a ona jakoś niebardzo. za to była przesympatyczna a ja wielki dół... było, minęło. teraz ja powoli wierzę w siebie, ona też jest szczęsliwa. daj sobie trochę luzu, podmaluj, usmiechnij i zaakceptuj, że koleżanka tego nie musi robić. masz większe pole do popisu. ps. a koledzy pewnie myślą tylko jak tu przelecieć twoją koleżankę, wiec nie wiem czy się cieszyć, to też bywa przytłaczając i męczące jak widzą ini w tobie tylko cycki!
    --
    W dyskusji nie zniżaj się do poziomu idioty, bo pokona cię doświadczeniem.
    Mój brzdąc
  • buba12 napisała:

    > waga 68, wzrost 165 - i piszesz ze jestes gruba... no nie jestes chuda, ale....
    > cytat:
    > "Twoje BMI wynosi: 24.97 Masz prawidłową masę ciała

    Dokładnie, popieram!! Mam podobne gabaryty jak autorka wątku. :) I NIGDY w życiu nie nazwałabym siebie grubą! Chudą nie, szczupłą też nie, ale bez przesady - bluzki w rozmiarze 36/38, dół rozmiar większy. Gdzie tu powody do kompleksów...??!
  • Poszukaj w sobie ładnych cech, atutów na których możesz się skupić i które możesz podkreślić. Zauważenie ich i docenienie doda Ci mnóstwo pewności siebie, a to z kolei spowoduje że ludzie będą Cię lepiej postrzegać.
    Ja też byłam cieniem koleżanki, która choć nie wyjątkowo piękna, przyciągała uwagę właśnie pewnością siebie, luzem i tzw. 'wygadaniem'. Dodatkowo, trochę trwało, zanim się połapałam, że czasem budowanie jej pozycji w towarzystwie odbywało się moim kosztem, ale to już odbieganie od tematu ;) Z koleżanką straciłam bliski kontakt po zmianie szkoły i to ja dążyłam do ograniczenia kontaktu. Niemniej okres znajomości z nią mocno nadszarpnął moje poczucie własnej wartości i zrobiłam właśnie to, co Tobie radzę. Miałam i mam lekką nadwagę, od lat się w tej kwestii nic nie zmieniło. Nie starałam się zmienić siebie na siłę. Krytycznie przyjrzałam się swojemu odbiciu i nauczyłam się robić makijaż podkreślający dość duże oczy o ładnym kształcie, doceniłam swoje równe zęby i bezproblemową cerę. Nie zmieniłam się w lwicę salonową i wcale nadmiernego zainteresowania nie oczekuję, niemniej nie czuję się wśród znajomych związanych z życiem prywatnym ani zawodowym osobą gorszej kategorii.
    Do dzieła, na pewno i Ty masz cechy wyglądu godne zainteresowania. Musisz je tylko światu pokazać :)
  • kic-anty - juz nie przesadzaj z ta gruboscia bo mnie szlag trafia.Przy 165 cm wzrostu te 68 kilo to moze troche nadwagi, ale nie ze jest gruba.Tys chyba grubej dziewczyny nie widzial albo szczuple dla ciebie to anorektyczne dziewcze.Nawet jezeli ironizujesz przestan powtarzac takie bzdety bo dziewczyna dalej sie utwierdza ze jest gruba.


  • Oszpeć ją.
  • Bardzo mądry post.
    Smutna prawda jest taka, że makijaż, fryzura, parę kilo mniej nie sprawią że automatycznie to ty będziesz błyszczeć w towarzystwie - w porównaniu z prawdziwymi pięknościami i te całkiem zaniedbane, i te dość zadbane dziewczyny niestety pozostają w cieniu albo ewentualnie stają się czyjąś "nagrodą pocieszenia". Najlepiej byłoby skierować się w trochę inną stronę, poszukać sobie pasji, może jakiegoś odrębnego towarzystwa - dla młodzieży jest sporo kół zainteresowań, zajęć pozaszkolnych etc.
  • dobra dziewczyno - przyzwyczaisz sie. ja mam 19 lat i mam dwie mega sliczne przyjaciółki i serce mi sie kraje, gdy chłopak mi sie podoba a lata za moja przyjaciółka, ale z drugiej strony jak patrze na ich problemy (szczególnie jednej) wole być ta brzydszą. Non stop jakiś chłopak do niej żeby z nim się spotkała, dzwonią po nocach, a później maja do niej pretensje, ze nie chciała itp. nigdy nie storzy na stopniu koleżeńkim relacji chłopak dziewczyna, a inne dziewczyny dostaja kota, i próbują ja odizolować.
    Ja, chociaz niezbyt ładna i cieszaca sie słabym zainteresowaniem naprawde nienawidze momentów w którym ktoś po raz setny wydzwania, i dlaczego nie chcesz sie ze mna spotkać etc ( a juz pomijajac ze mnie psychpoata prześladuje)

    suma sumarum stwierdzam ze bycie brzydkim jest fajne, a tak naprawde problem tkwi w Tobie;P "Włacz sobie szalona muze pokreć tyłkiem przed lustrem, stwierdź ze fajnie sie ruszasz i masz fajne nogi/cycki/dupe i wyjdz na miasto i uśmiechaj sie do facetów;P

    a tak w ogóle jest zasada pocieszajaca:
    brzydcy faceci maja ładna dziewczyna, a ładni brzydkie ;P
    wiec nie ważne c sie dzieje o i tak jesteś na plus.

    PS ucz sie matmy - radze Ci to, bo to okropny przedmiot który przydaje sie na studiach ;P
  • Każdy ma jakiś problem...:( Twoja przyjaciółka mimo, że jak twierdzisz jest taka piękna jest nieszczęśliwa... Ty mimo, że masz przyjaciółkę- co jest bardzo ważne- też jesteś nieszczęśliwa.... No cóż... wydaje mi się, że jesteś w lepszej sytuacji niż ona.... Ty możesz coś zmienić! Nie jesteś zadowolona z wagi czy wyglądu to postaraj się to zmienić. Popracuj nad sobą. Nie sądzę, żebyś była tak nieatrakcyjna ale przez kontrast z koleżanką źle się czujesz... Jeśli to prawdziwa przyjaciółka i umie o siebie zadbać czemu nie poprosisz o pomoc? Moja przyjaciółka -młodsza i atrakcyjniejsza- pomaga mi w doborze ciuchów! Dlaczego ona się z Tobą przyjaźni??? Pewnie masz mnóstwo zalet o których nie zdajesz sobie sprawy:)!!!! Wyluzuj i zamiast stać na imprezie za plecami koleżanki- może dlatego nikt cię nie dostrzega- zacznij udzielać się towarzysko... Jeśli chodzi o diety pamiętaj, że nie ma co się wpędzać w chorobę - lepiej wolniej a wtedy skuteczniej! Bardzo polecam 5 posiłków dziennie ale mniejszych, zmienić biały chleb na ciemny, mniej tłustego, więcej ryb, owoców i warzyw i herbata zielona i czerwona i woda. Nie głodzić się!!!! Zacznij rowijać swoje atuty a nie myśleć o niedoskonałościach!!!! Powodzenia!!!
    --
    Lubię się pośmiać...
    kabaretoweperelki.pl :)
  • Nog nie wydluzysz, genow nie zmienisz. Wiec naprawde nie warto sie tym przejmowac, a tym bardziej zazdroscic: jeden ma to drugi tamto. Moze tylko warto sie troche wiecej ruchem zainteresowac: moze taniec? Na samopoczucie tez to wplynie.
    Mialam kiedys kolezanke, z ktora w tamtych czasach chetnie bym sie zamienila na zestaw genow: byla nizsza ode mnie ( a ja do wysokich nie naleze) i dosc mocno pulchna. Z gatunku tych ludzi, ktorzy sa tak brzydcy, ze az piekni. Co w niej zachwycalo? Radosc zycia. Tanczyla, udzielala sie artystycznie, zawsze byla dusza towarzystwa i to w taki zwyczajny, naturalny sposob. Jej szklanka zawsze byla do polowy pelna. To tez geny ale po czesci mozna sobie taka postawe wyrobic: zauwazac zawsze pozytywy, zawsze znalezc cos fajnego.
    W twojej urodzie tez jest na pewno cos ciekawego. A nawet jesli nie to na urodzie sie swiat nie konczy. I bez niej mozna sie cieszyc zyciem. Poza tym uroda mija i wielu kobietom, ktore na niej oparly swoje poczucie wartosci wtedy juz nic nie zostaje.

  • Ależ to utarty schemat, w szkole zawsze wybierałam sobie brzydsze dziewczyny jako przyjaciółki. Nie żebym była tak piękna jak Twoja przyjaciółka, niestety nie:) Ale fakt, że brzydsza przyjaciółka jest doskonałym tłem (chociaż to brzmi okrutnie), dlatego nie narzekaj tylko wyszukaj jakąś sympatyczną koleżankę, która nie wyróżnia się uroda i z nią zakumpluj.
    Już słyszę te krzyki na temat prawdziwej przyjaźni, lojalności etc. Ja tam wybieram sobie przyjaciół z którymi się dobrze czuję. I NIE czułabym się dobrze w towarzystwie jakiejś miss world, bałabym się, że kolejny zauroczony facet powiesi na mnie swój płaszcz lub każe sobie przynieść kawę.
  • Nie miałaś problemów może dlatego, że nie byłaś tak koszmarnie nieszczęśliwa i skupiona na swoich wadach. Wielokrotnie zauważyłem, że nawet grubsze i mniej urodziwe dziewczyny mają "coś" w sobie, o ile tylko nie marudzą wiecznie, jakie są brzydkie, głupie, nudne, jakie mają wady, jakie cienkie włosy, jakie są grube, jakie są...... itd.
    Dziewczę się powinno zabrać za siebie, a nie ciągle porównywać z przyjaciółką. Piszą, że krzywych nóg czy odstających uszu się nie zmieni... ale po pierwsze, nie trzeba ich ciągle podkreślać, a po drugie - można je maskować, wyeksponować coś innego, co ma się ładne. Laska gruba nie jest, ale takie ma przekonanie o sobie i to się rzuca w oczy. Faceci nie zwracają uwagi na większość wad, póki kobiety im same o tym nie powiedzą.
  • A co gdy ktos ma same wady w stylu tego przykładu cienkich ust? Że tylko do chirurga bi fitness i fryzjer polegną?
    --
    Absolut nichts ist in ordnung...
  • To jeszcze ja opowiem, jak było w mojej sytuacji. Może to Ci poprawi humor. Miałam tak samo, tyle że jakieś 12 lat temu. Nikt, kompletnie nikt nie zwracał na mnie uwagi przy niej, a ja czułam się taaaka brzydka. I inaczej się nie da, moim zdaniem. Ta zazdrość to naturalne uczucie. To co mi pomogło to tak jak inni pisali pasja i grupa ludzi, których łączyły wspólne zainteresowania. Spotykałam się z nimi bez niej (bo jej to akurat nie interesowało), byli tam też faceci, rozmawiali ze mną, niektórzy flirtowali. I okazało się, że nie muszę w sobie nic tak naprawdę zmieniać. Wystarczy, że nie ma jej przy mnie. Im więcej czasu spędzałyśmy oddzielnie, tym bardziej rosła moja pewność siebie i robiłam się fajniejsza - wygadana, zabawna. I to było to. Potem rozdzieliły nas inne miasta studiów i dobrze! W akademiku miałam kolegów, chodziłam na randki i robiłam się coraz ładniejsza. Bo wraz z pewnością siebie przychodziła chęć i fantazja do zajmowania się swoim wyglądem.
    A teraz, gdy zbliżam się do trzydziestki to ja mam świetnego męża, a ona wciąż szuka i jest nieszczęśliwie zakochana enty raz. Niedawno podczas spotkania przyznała się, że zawsze mi zazdrościła, że jestem taka mądra. A mi chciało się tylko z tego wszystkiego śmiać. I Tobie też tego życzę, może tylko troszkę wcześniej niż w moim przypadku.
  • Masz rację - ja niestety byłam takim tłem dla mojej "najlepszej koleżanki.Do czasu.Kiedy nasze drogi się rozeszły to poznałam super chłopaka i jest O'K:-)
  • ....Byłam ostatnio na ślubie koleżanki....panna młoda, wiadomo, wyglądała pięknie. Ale jej siostra przykuwała moją uwagę na każdym kroku, zresztą nie tylko moją uwagę... Siostra panny młodej ze sporą nadwagą, ubrana w świetną czerwoną sukienkę, ze świetną fryzurą (a na co dzień takiej bujnej fryzury nie zobaczysz) w pięknym makijażu... podbijała męskie serca. Ta osoba jest otwarta, spontaniczna i ma poczucie humoru i podejrzewam, że nigdy nie czuła się jak szara myszka przy swojej siostrze...
  • Pasja jak pasja, grunt to poczucie wlasnej wartosci. Moja siostra (obiektywnie patrzac 170 wzrostu, ok 60-64 wagi, duzy biust, geste blond wlosy, ladne usta, no nos z malym garbkiem, ale zadna tam Achmatowa znowuz, duze niebieskie oczy) nie miala w podstawowce i liceum powodzenia. Przyjaznila sie z pewna dziewczyna( niecale 150 wzrostu, zezowata, dosc rzadkie wlosy, niezbyt zgrabne nogi, wredny charakter, miala pseudo "zmijka"), ktora jak zagiela parol na faceta, to nie ma mocnych, od 12 roku zycia byla zawsze w jakims zwiazku. Szlo jej swietnie do matury, potem jakos tupet przestal wystarczac, faceci zaczeli patrzec jakos bardziej calosciowo, czy jak. A siostra poznala swoje mocne strony, wyeksponowala co potrzeba i za nia zaczeli faceci sie ogladac.

    Cala roznica miedzy nimi byla taka, ze ta mala i zezowata ojciec jak mala ksiezniczke traktowal, a mnie i siostre, ech szkoda gadac. Na szczescie jest to proces odwracalny.
    --
    "Miętki? Ja Ci dam, mam na balkonie, zielsko takie zawzięte. Gdyby marihuana tak mogła rosnąć jak ta mięta, to król dopalaczy nosiłby za mną wachlarz."
    aaa202
  • Ale ja NIE O TYM MÓWIĘ. Mówię o zwalającym z nóg chamstwie młodych ludzi, którym się wydaje, że jeżeli ktos jest brzydki, nawet odpychający, to można go ignorować, nie mówić mu "czesć" itd.

    Nie miałam w liceum dużego powodzenie, a już u moich kolegów z klasy nie miałam go wcale, ale czy to w szkole, czy poza szkołą, kiedy mnie widzieli, zawsze się ze mną witali jak z każdą inną koleżanką - bo to byli kulturalni, obyci chłopcy.

    Z biedną zakompleksioną nudną brzydulą nie trzeba flirtowac, żartować, odprowadzać jej do domu - ale kiedy się ją spotyka, to zwykła kultura nakazuje się przywitać. Choćby zdawkowo i sztywno.
    Traktowanie kogos jak powietrze, to wyraz kompletnego braku kultury i manier.
    I ręce mi opadają, że muszę takie oczywiste prawdy pisać na forum.
    No, ale ja maturę zdawałam w 1994, więc kolegów miałam dobrze wychowanych...
    --
    Każdy jest takim, jakim go Pan Bóg stworzył - a często jeszcze gorszy.
    Miguel de Cervantes
  • A to przepraszam. Ja tego tak nie odczytałem, bo mnie jak Tobie to wydawało się na tyle oczywiste.... ;)
    Ale z drugiej strony wiem też, że dzieciaki są chamskie, więc do tego poniekąd się również odniosłem.
  • Taa...
    Zastanawia mnie tylko fakt że o takich rzeczach czytam tylko na forum. W realu te brzydkie, ale pewne siebie, otwarte i sympatyczne dziewczyny owszem, mają masę przyjaciół, ale nie są jakoś specjalnie rozrywane przez płeć brzydszą. Czyżbym to tylko ja trafiała na takich co lecą na wygląd, a nie na osobowość? ;-)
  • Jednak wolny dzień spędzany domowo pozwal odkryc przedziwne ludzkei problemy :)

    malgosia1993 napisała:
    >Najgorsze jest to ze moja kolezanka choc ubier
    > a sie do szkoly skromnie,wkurza mnie jak na impreze pomaluje sie mocniej,zalozy
    > szpilki lub sukienke,wtedy jest po prostu olsniewajaca piekna

    Droga Małgosiu, czy ktoś ci zabrania przez impreza pójsc do fryzjera i dobrać jakąś twarzową, ładną fryzurę dla twoich włosów, a moze i zmeinic nieco ich kolor, aby przestały byc myszowate? A moze ktoś ci zabranai kupić sobie ładną , dopasowaną do twoich wymiarów sukienkę i szpilki. A moze zabrania się ciakwiej umalować, założyć kolczyki, albo korale? Nie? No to widzisz, skoro sama uwazasz, ze jestes tak klocowata, ze nie zaśługujesz, zeby"wyglądac" , zawsze będziesz robiła za tło - a uwierz mi, mogłabyś zadziwic towarzystwo , gdybyś przyszła tak odmieniona. Nie ma nic bardzij uskrzydlajacego, kiedy kocmołuch przychodzi na imprezę jako dama. Opadają szczęki.
  • no trochę tu literówek, ale to przez brak soczewek.
  • Jak to nie ma wyjscia???? Co Ty bredzisz? Wyjscia sa trzy - w tym jedno dobre, a pozostale nic nie zmieniaja.
    Pierwsze - pracuj nad soba. Masz cale zycie przed soba i miliony mozliwosci. Jak pracuj? Silownia - ona pomoze na wszystko, tylko trzeba poczytac troche o tym co trzeba robic, wybrac dla siebie odpowiednie cwiczenia, przelamac strach i krepacje i systematycznie pracowac. Czy to cos pomoze? Owszem - na milion procent. Ale trzeba miec swoj cel, uprzec sie, myslec i poprawiac swoj plan cwiczen i systematycznie pracowac. Moze za trzy lata bedziesz dalej niska, ale za to bedziesz miala swietny tyleczek i mega piersi - i Twoja "pieknosc" (w ktorej istnienie nie bardzo wierze - mysle ze ma wiecej przywar niz to opisujesz - to troche jak z Doda, kazdy podlotek uwaza ze Doda to pieknosc, ale normalny facet w rzeczywistosci nie dotknalby takiego potwora nawet kijem - przepraszam za szczerosc). A moze nie przyniesie to wspanialych rezultatow - ale chociaz na pewno poprawi Twoje patrzenie na swiat, bo dotleniony organizm zawsze bedzie optymistycznie patrzyl na otoczenie.
    Druga wersja - zostawisz prace nad soba ale zmienisz swoje nastawienie i wyglad. Malowaniem sie mozna zrobic cuda tylko trzeba wiedziec jak. Moze dac to porzadany skutek - pamietaj ze zawsze sa tacy ktorych ciagnie do osob przy kosci - i jak nie bedziesz sie chowac za plecami kolezanki, spuszczac oczka na ziemie i uwazac ze nikt na Ciebie nie spojrzy to jakis sie tam przypaleta. A Twoja kolezanka robi za lep, to i prawdopodobienstwo znaczaco wzrasta :)
    Trzecia wersja - nic nie zrobisz. Jak bedziesz miala fuksa, a miliony podobnych Tobie maja - to jakis koles Cie wylowi z tlumu pomimo tego co opisujesz. To czy bedzie wart chocby centa - to juz inna sprawa, ale prawdopodobienstwo i tak jest znaczne.Jak juz takiego zlapiesz to znajac zycie bedziesz sie starala "kochac" go po "polsku" - czyli nawet jak uderzy to sie nie liczy bo to po pijaku...

    Czemu nie wybierzesz rozwiazania nr 1? Bo jak 90% kobiet potrafisz narzekac, ocenic siebie i otoczenie pod setka roznych kryteriow, plakac, szlochac, buntowac sie przeciwko ludziom, losowi i otoczeniu - ale nie potrafisz po prostu systematycznie nad soba pracowac. Silownia to nie bajka - naprawde widoczne efekty przychodza po latach, o ile w ogole. Jest meczaca, wymaga wyrzeczen, wymaga pogodzenia sie ze ktos bedzie sie na Ciebie patrzyl i ocenial, wymaga systematycznosci i sporej dawki myslenia (wbrew obiegowym legendom dwumiesiecznych "silaczy" czy dwumiesiecznych amatorek biegania na biezni). I dlatego bedziesz wolala pozostac sobie w tym samym stanie w ktorym jestes.
    O ile nie nalezysz do tych pozostalych 10%.
  • Oj Malgosia z tym wygladem to roznie bywa. Sama w wieku nastu lat rowniez mialam kolezanke, ktora wszystkim facetom sie podobala. Sama wygladalam dosyc ok, ale w porownaniu z nia nie mialam szans. Ale dzisiaj po 20 latach role sie odwrocily, prawie nie poznalam jej na ulicy, a ja nie moge narzekac na brak komplementow. Uwierz w siebie.
  • no stara sorry, ale sama jestes sobie winna ze wazysz o jakies 18kg za duzo (bleee).
    nawet nie wiesz jak dodatkowe kg wplywaja na wyglad twarzy.
    ze szczupla buzia jest sie w stanie zrobic o wiele wiecej.

    zazdrosisz jej wygladu - i bardzo dobrze, szkoda tylko ze cie to w zaden sposob nie mobilizuje do dzialania.

    ja traktuja przedmiotowo, a ciebie jak powietrze. co lepsze?
  • 25.01.11, 14:07
    hmm.. to ciezko mi cokolwiek poradzic w Twoim przypadku. ale nie poddawaj sie ;) i ciesz się, że nie wyglądasz tak:

    media.ebaumsworld.com/picture/SpatzinYoJJ/CarrotTop.png
  • A ile wazyłaś w dziecieństwie? Jakie BMI bylo przewazajace,jakie najmniejsze ,w jakim okresie zycia? Ile wazylas i mierzylas przy narodzeniu? Tez tyle ile teraz (chodzi o BMI)?
    Bo jesli bylo ono mniejsze,to moglas miec zwykly skok pokwitaniowy i waga samoistnie przy lekkiej sdiecie wroci do wyjsciowego BMI z dziecinstwa.Wiec jakie ono było?
  • do nina-simone-ale zawsze trzeba pamietac o jednym...niemalze kazdy mezczyzna majacy do wybory 2 kobiety:urodziwa i nie wybierajacy tę drugą prawie zaawsze okazuje sie gejem lub biseksualista.Wyjatek jest taki,ze ta ladna go nie chce i tu znowu pod warunkiem,ze ta brzydka sie o to nie postarala...
  • Małgosiu, mając 165cm nie jestes niska, tylko po prostu nizsza od swojej przyjaciółki. Mam tyle samo wzrostu co ty, a wśród bardzo wielu znajomych (na studiach) plasuję się wśród "wyższej połowy" dziewczyn.
    co do wyglądu, rzeczywiscie mogłabys troche schudnąć, bo u szczupłych osób, nawet z brzydką figurą, łatwo można zamaskować wady odpowiednim ubraniem.Każda szczerze uśmiechnięta twarz jest ładna!!
    Ale najważniejsze wg mnie to zebys przestała az tak bardzo przejmowac sie wyglądem- i swoim, i swojej przyjaciółki. Znajdz cos co odciągnie Twoje myśli od wyglądu-zacznij uprawiać jeździectwo/fotografować/rysować/dobrze sie uczyc...cokolwiek, co bedzie Ci sprawialo przyjemność i w czym będziesz dobra. To doda Ci pewności siebie i zapewniam, ze w koncu zaczniesz patrzec na ludzi inaczej niz przez pryzmat wyglądu, a co najwazniejsze-ludzie zaczną inaczej patrzeć na Ciebie.
    P.S. ja tez jako nastolatka czułam sie brzydsza od koleżanek i nie mialam powodzenia, a teraz (20+ lat) sytuacja sie zupelnie zmienila- zaczęlam dużo jeździć na rowerze i przyciągam tym fajnych facetów jak magnes:)
  • do nezu-cham-ale ostatnimi czasy porobiło się coś czego nie widac zagranica i coś czego nie uświadczyło się w Polsce za starych dobrych czasow....a mianowicie cos takiego,ze nieurodziwa kobieta utrzymuje (za meża) urodziwego faceta.Mezalianse nigdy nie byly dobrze widziane,nie wiem dlaczego akurat w tej dziedzinie jakies wyjatki byc powinny....to jest bardzo niezdrowe i rodzi konflikty spoleczne.Biologiczne niedobranie jest jest fatalne w skutkach...a efekt tego mixu tez niezadawalajacy...

    Trzeba szukac kogos na swoim poziomie biologicznym...i kapitału urodowego.Nie wolno zadzierać NOSA w zyciu!
  • jesteś niska.....taka jest prawda.Ocena siebie musi byc realistyczna,nie moze byc oparta na mrzonkach,bo to jest powodem chorob....i raczej korpulentna...
  • do titta-no bo w Polsce się porobiło coś takiego jak gloryfikacja niskiego wzrostu i braku urody.Każdy uważa,że jak bozia poskąpila takiej osoby urody to ona jest dobrym,uwznioślonym czlowiekiem.Tynczasem jest prawie zawsze na odwrot.Widac tu wyrazna postawe agresi skierowanje na zewnatrz-zniszczyc wszystkich konkurentow biologicznych lepszych,ale ze soba z brzydoty charakteru i lenistwa nie zrobic nic.Wzbudzic poczucie winy u ładniejszej kolezanki,spiskowac tak,by byla nieakceptowana.Osoby odbierane jako urodziwe sa autoagresywne-cierpia na anoreksje,bulimie,czesto uzywaja skalpela...niszcza same siebie nie robiac krzywdy nikomu innemu.
  • nie wiem czemu ale post Nezu chan pachnie mi jakąś taką zawiścią ,przyjaznią bym tego nie nazwala...
    ach ta piekna dziewczyna zawsze zwracająca uwaga ale to ja zlapalam męża ,a nie ona <haha-szatański śmiech;))>




    --
    If you are everywhere ,you are nowhere ; If you are somewhere , you are everywhere....
  • Z biedną zakompleksioną nudną brzydulą nie trzeba flirtowac, żartować, odprowad
    > zać jej do domu - ale kiedy się ją spotyka, to zwykła kultura nakazuje się przy
    > witać. Choćby zdawkowo i sztywno.

    Zgadzam się i tego oczekiwałam od kolegów szkolnych, którzy fundowali mi jednak właśnie takie, jak to opisałaś jako "zwalające z nóg chamstwo" + aktywne dokuczanie, przezywanie, nastawianie klasy przeciwko mnie. Byłam traktowana wręcz jak trędowata i nie muszę chyba mówić, jak "cudownie" wpłynęło to na moje postrzeganie mężczyzn.
    Maturę miałam 11 lat później niż Ty, może to jakaś cecha pokoleniowa?
    --
    kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
  • Marne pocieszenie, bo sobie go nie ustawię koło siebie za każdym razem i nie będę wskazywać palcem: ale on wygląda jeszcze gorzej!
    On nie przeżyje za mnie mojego życia, niezależnie, czy jest ode mnie brzydszy, czy nie. A widzisz? Nie możesz nic poradzić, więc przyznaj, że nie zawsze porady w stylu "fryzjer + make up" są czymś, co każdego postawi na nogi.
    --
    kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
  • 25.01.11, 20:17
    ale moze wspolnie z Toba przezyc WASZE zycie :D
  • Dlaczego brzydcy ludzie muszą czymś koniecznie zabłysnąć? Nie mówię tutaj o np. ciekawym charakterze. To już nie pierwszy raz widzę taką opinię: zrekompensuj czymś brak urody! A co gdy ktoś jest po prostu zwykłą osobą ani w niczym nie utalentowaną, ani bez wielkiej pasji życiowej... a w dodatku bez urody? Odnoszę wrażenie, że Ładni i Przeciętni mogą sobie pozwolić na nicnierobienie, brzydcy muszą na atencję zasłużyć.
    --
    kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
  • Marne szanse, nigdy się nie spotkamy. Seryjnie, człeku, jakeś nie w poczenie ludzi brzydkich to ciesz się, albowiem powinieneś.
    --
    Absolut nichts ist in ordnung...
  • do simply_z-bo ładnym na mężach nie zależy....zbeszczeszczenie dobrych genów...
  • Marne szanse, nigdy się nie spotkamy. Seryjnie, człeku, jakeś nie w poczecie ludzi brzydkich to ciesz się, albowiem powinieneś.
    --
    Absolut nichts ist in ordnung...
  • zreszta jesli przystojnego mezczyzne ciagle wybieraja brzydkie kobiety to co prawda jest ona "ładny",lecz musi byc felerny genetycznie....
  • ja znam podobne przypadki:jeden z tych facetow jest biseksualistą,a drugi jest zdeklarowanym gejem.Obaj mają żony,a jeden z nich nawet ma dzieci.Slad to wiem:jednego widzialam w lozku ze swoim kolega,a drugi czule obejmowal innego faceta w pociągu.

    Wiekszosc to kryptogeje lub zwyczajnie aseksualiści.Obrączka to niezłe alibi dla naiwniakow...
  • trzeci natomiast spotyka sie z kawiarni z innym mezczyzna po fachu i trzyma go za rękę jak kobietę.Notabene jest lekarzem...
  • 57 przy 158, to w moim wykonaniu wyglądałoby groteskowo. Teraz mam 54 niecałe i wyglądam jak jajko, właśnie zeszłam z orbi-treka czy jak to się nazywa. Efekty boskie - polecam! Fajna muzyczka i hulasz. Ja wyglądam zgrabnie przy 48, jakiś pech taki - męska figura, okrągła buzia. Także waga nie świadczy za wiele.
    --
    Kuchnia laika. Zacznij gotować.
  • bo dziewczyny to niestety bardzo rzadko dobieraja sie tym samym poziomem urody.
    niewazne czy przyjaciolki, czy (zwlaszcza) lesbijki, zawsze musi byc roznica w urodzie.
    u lesbijek jest jeszcze gorzej, bo jest typ "zenski" i "meski" (brzydula krotko scieta, albo gruba laska taka w typie umiesnionym).

    dwie piekne dziewczyny nie zniosa swojego towarzystwa, albo beda sobie wiecznie podbierac chlopakow (nic tak dobrze nie smakuje jak chlopak ukradziony przyjaciolce) a w najlepszym razie beda po prostu w chory sposob ze soba rywalizowac.

    tak wiec ladne dziewczyny znajduja sobie dla podkreslenia swojej urody, dziewczyne brzydsza. czesc robi to z proznosci, czesc z braku alternatywy, czesc liczy na komplementy przyjaciolek (ach kochanie jak ty slicznie dzis wygladasz - "wiem.") to pewnie te ktorym sie te komplementy przez nascie lat zycia jeszcze nie znudzily.

    na szczescie TY masz madra ta przyjaciolke. bo ona ma racje, ze ją traktują przedmiotowo! juz sie przekonala na własnej skórze? no tak, ma 17 lat w końcu pewnie tak samo jak Ty. pewnie juz sie nauczyła, że debilom chłopakom nie należy ufać? i bardzo dobrze że tak uważa. więc i Ty się wykaż empatią i nie staraj się jej przekonać do chodzenia z którymś tam, do polubienia tych chłopaków i tych komentarzy ich.

    bo wiesz co? tak czeste, jak czeste jest takie dobieranie sie w pary pieknej i niepieknej przyjaciolki, tak samo czeste jest to, ze ta "brzydsza" wpedza te ładną w tarapaty. namawia ją do złego. a chodź z nim. a idzcie do łóżka. a jedź na te impreze. a wypij jak podają ten wspaniały drink z pigułą gwałtu w środku. takie "przyjaciółki" często zostawiają dziewczynę samą z jakimś skurwysynem, namawiają do dragów, alkoholu itp.

    a czemu? a temu że jak jest taka piękna, to niech chociaż będzie zniszczona przez życie, zgwałcona, pobita, przeruchana przez tysiąc złych ludzi.

    tak to właśnie jest pomiędzy przyjaciółkami. nie zawsze, ale często.

    PS. lepszej rady dla Ciebie nie mam, nie jestem Bogiem żeby Ci urodę zmienić. możesz co najwyżej więcej się ruszać i zdrowiej się odżywiać, to trochę schudniesz. odstaw margarynę, fastfoody, wędliny. przy lepszej diecie włosy też się poprawią, choć na cuda nie licz.
  • 25.01.11, 21:44
    tibarngirl napisała:

    > A co gdy ktos ma same wady w stylu tego przykładu cienkich ust? Że tylko do chi
    > rurga bi fitness i fryzjer polegną?

    A nie, wtedy jedyna nadzieja sa przydawki.



    No bo popatrz sama:
    Ona... no coz po prostu byla zachwycajaca. Bujne kobiece ksztalty, kragle biodra, waska talia, zgrabne piersi - wrecz ideal. Miala w sobie te urocza miekka pewnosc dojrzalych kobiet, a jednoczesnie wzruszajaca delikatnosc mlodej dziewczyny - male stopy, drobne dlonie, szczuple ramiona. Bylo w niej cos takiego, ze chcialo sie ja objac i chronic przed swiatem. Moze to bylo jej spojrzenie? Rzucane prawie zawsze zza gestych firanek rzes, tak jakby nie chciala pokazywac swiatu przepieknej barwy oczu. Oczu w kolorze jesiennego nieba, ktore rozswietlaly sie, gdy zaczynala z ozywieniem opowiadac. I wtedy zawsze w kaciku jej pelnych warg igral taki malutki usmieszek, ktory powodowal, ze nie dalo sie nie myslec o rzeczach zupelnie z tematem niezwiazanych...

    A wiesz jak to wyglada z drugiej strony?
    Takie zupelnie niewydarzone cos. Juz nie dziewczyna, zreszta spojrzmy prawdzie w oczy z tymi makabrycznie szerokimi biodrami to ja nigdy nie wygladalam jak dziewczyna, a do kobiety to mi z ta moja idiotyczna niesmialoscia nigdy sie nie uda dobic. Po prostu porazka. Czysta beznadzieja. Jak w ogole mozna tak wygladac? Nie wiem, co gorsze twarz czy figura. Przez te idiotycznie szerokie biodra wszystko wyglada beznadziejnie nieproporcjonalnie, moze gdybym miala normalne ramiona, to by to wygladalo jakos normalniej. No swietnie byloby miec wieksze cycki, wtedy to moze by bylo nie tak tragicznie, ale te mizeroty do niczego sie nie nadaja. Fakt, sa samonosne, ale przeciez takiej bidy z nedza to bez pushupa w ogole nie widac.
    Ale twarz chyba jednak jest gorsza. Rzesy mam takie kretynsko krotkie. Zreszta jakie rzesy takie oczy, zupelnie nijakie, szare, nudne, paskudne. I do tego te murzynskie wargi. Kto widzial, zeby biala kobieta miala takie wargi.



    Praca nad przydawkami zawsze daje najlepsze efekty. :)
    --
    24 kilo klonow.
  • Niczego bardziej prawdziwego nie czytalam.Natomiast propagandy bycia cnotka-niewydymka u ładnych kobiet bym nie robila.Bo potem atrakcyjni,zranieni panowie musza sie zenic z takimi szpetymi,zakompleksionymi pokrakami i im pała odwala w drugą stronę...Przypadek nader czesty....Homoseksualizm nie jest wrodzony.Albo w ogole rezygnuja z sexu, skoro nie maja tej,ktorej pragnął....
  • Widzę to na co dzień... jak już mam być takim przystankiem, na którym się czeka aż jakaś ładna się zjawi, to już wolę z nikim nie być.

    --
    Absolut nichts ist in ordnung...
  • 25.01.11, 23:48
    wiadomo, że się nie spotkacie, bo to jest fikcyjna postać z filmu. a Ty zamiast wylewać gorzkie żale na forum, zrób coś ze sobą, skoro masz problemy podobne do koleżanki z tego wątku.
  • czyli że fajne było niby?

    ha, trzeba było bardziej reprezentatywnego nicka użyć :/ któregoś z tych, co lubisz xD

    no cóż, wiesz, myślę że prawdziwy samiec α da sobie radę, podobnie jak pozorni samce α (bogacze, bajeranci, karierowicze itp)

    aseksualiści i homoseksualiści są dobrym folklorem społecznym i ja do nich nic nie mam. a tym bardziej do biseksualnych, pochwalam ich wszystkimi członkami swemi (no może poza tym jednym, jedynym....). biseksualność kobiet tylko im na dobre wychodzi. jak dobrze trafią - to mogą liczyć na jedyną prawdziwą przyjaciółkę w ich życiu... no chyba że siostra bliźniaczka ale to się jednak rzadko zdarza (częściej niż prawdziwa przyjaźń u kobiet, no ale...)
  • Nie chodzić razem na imprezy, razem to się możecie co najwyżej uczyć.
    No i poszukać chłopaka trochę wyższego od siebie - dla niego siłą rzeczy będzie za wysoka.
    A w ogóle to czy MUSISZ mieć w tym wieku chłopaka?
  • > . A 68 kg przy 165 to nie jest taka ogromna nadwaga.

    Nawiasem mówiąc, to w ogóle nie jest nadwaga...
  • Ty chcesz, żeby Cię ktoś na forum pocieszał, a tu trzeba zabrać się do ćwiczeń. Nosa nie zmienisz, ale może wcale nie jest taki duży, jak myślisz. Pełne usta też nie wszystkim facetom się podobają - dla mnie są wulgarne i kojazą mi się z pewną czynnością seksualną. Ale Twoja figura to Twoja wina. Zrobiłaś z siebie małego hipopotama to musisz to cofnąć. Biegasz? Ćwiczysz w domu? Nie musisz od razu chodzić do centrum fitness, jeśli się wstydzisz. W domu też możesz kształtować sylwetkę. Tylko że Ty wolisz biadolić na foru. Ale nawet jak znajdziesz pocieszenie u innych hipopotamów, to nie zmieni to Twojej sylwetki. Do roboty Gosiu!
  • I tu nasuwa się pytanie, co niby takiego, skoro już była mowa, że fryzjer czy fitness to za mało. Odnośnie przykładu. Kości nie zmienię, proporcji ciała też nie, ust nie napompuję i itp. Łatwo mówić komuś, kogo zmienia już fryzura albo ciuch. Jedyne, co chcę, to braku czepiania się ludzi o wygląd gdy zbieram na chirurga :P
    --
    kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
  • No tak... klasyczny przykład "ona widzi potwora a inni nie".
    Dla mnie to oszukiwanie siebie, szczególnie, gdy ludzie wylewnie dają mi znać, że to co widzą, to jest właśnie ten makabryczny potwór a nie tam żadne firanki rzęs czy inne takie. Czy owa ona siedzi i wymyśla sobie te kompleksy, czy też jest nieakceptowana przez te cechy? Każda osoba, która tak ma, wie, o czym mówię, każda która tylko o tym czyta niestety nie. Wiem, że obraz samego siebie i to, co widzi otoczenie nie są ze sobą w 100% procentach zgodne, ale są takie kombinacje, które po prostu są brzydkie, i tak widzą je ludzie czy właściciel tych kombinacji. Zresztą, jak tu się oszukiwać, jak gdzie się nie pójdzie, zawsze natoczy się sytuacja kiedy człowiek zostanie zelżony za coś, co nie jest jego winą, tylko genów. Takie myślenie jest fajne, ale jeśli o mnie chodzi, to zawsze zostaję z niego sprowadzona przez miłe społeczeństwo. Nie ma co udawać, że wszyscy brzydcy ludzie to jakiś wymysł nie wiadomo kogo a wszyscy są piękni i doskonali.
    --
    kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
  • Przerzuć ten wątek, plus ten o pięknej brzyduli, zobaczysz specyficzne postawy ludzi... też mam czasem wrażenie, że zrobiliśmy sobie kółko wzajemnej adoracji, powtarzając, że tak, możemy się podobać, tak, wygląd jest trzeciorzędny, a wystarczy, by wątek znalazł się na głównej by zaraz zapełnił się misjonarzami, wierzącymi w to, że brzydota to wina złej fryzury albo ciucha, albo nawet własnego wmawiania sobie, dobrze nam znanymi "jesteś ble to musisz się bardziej starać i odwalać robotę extra aby przyciągnąć uwagę ludzi", albo wręcz takimi, którzy mówią : "jesteś brzydka, no to może tylko ci się wydaje, że ludzie cię lubią, masz zaniżony próg oczekiwań i cieszysz się z tego, że ktoś się do ciebie odezwał".
    I co dziwne, w moim otoczeniu od zawsze byli ludzie właśnie tacy, o postawach: "Staraj się żeby zrekompensować" albo "nic ci się od życia nie należy gdy tak wyglądasz" i itp. Natomiast tych, którzy dawaliby jakieś szanse mnie jako mnie, bez super pasji, bez superosobowości to widzę tylko... tutaj. Wszelkie próby - podrzucane przez misjonarzy - wmówienia sobie, że nie jest aż tak źle z gębą i resztą kończyły się zawsze wdeptaniem w ziemię przez społeczeństwo. Więc nie wiem, komu mam wierzyć, społeczeństwu czy paru misjonarzom, którzy mnie na oczy nie widzieli?
    Przeanalizowałam przykłady znanych mi sparowanych dziewczyn, odbiegających od kanonu i okazało się, że 90% z nich ma duży, a wręcz wielki biust ;)

    --
    Absolut nichts ist in ordnung...
  • www.filmweb.pl/Persepolis znasz taki komiks i film? No z dorastaniem jest tak, ze nos ktory byl za duzy nagle staje sie normalny. Oprocz tla politycznego, to wlasnie tez fajne studium dojrzewania.
    Nie chce wychodzic na misjonarke, ale historia o mojej siostrze jest na wskros prawdziwa. Moze ta mala z opisu wygladala na brzudule, ale wlasnie nie, mimo zeza, miala dosc przyjemna twarz, no i takie male przyciagaja facetow, ktorzy chca sie zaopiekowac. Jak pisalam tez miala ogromne poczucie wlasnej wartosci.
    Z perspektywy widze, ze wiele zalezy od samej dziewczyny. Sa rzeczy proste jak drut, masz nascie lat i dosc geste wlosy, to hoduj i eksponuj, nie psuj farbami i sztucznymi kolorami, szczupla jestes na gorze, ale dol bardzo obszerny? To nos odpowiednie spodnice, odpowiednie spodnie. Dbaj o cere, jak jest nierowna, to sa lekkie fluidy, na usta pielegnacyjny blyszczyk, rzesy podkreslic spirala, wydzielaj ladne zapachy(! czyli badz domyta i estetyczna) i nie ma sily, zeby mloda dziewczyna byla brzydka, nooo tak zostaje jeszcze myslenie o sobie zmienic, a o to trudno jest rozchwianej emocjonalnie nastolatce.
    Ja od przedszkola do srodkowej podstawowki bylam tzw. krolewna. Potem przyszedl okres dorastania i stalam sie brzudula, kompleksy, plus ewidentnie oszpecalam sie, a to glupia trwala, ktora dwa dni pozniej na zapalke scielam, a to nosilam kraciaste koszule i ohydne spodnie. Mozliwe, ze w glebi duszy nie chcialam sie podobac mezczyznom, heheh no dobrze chlopcom. Po 21 roku zycia, przeszlam przemiane jak pani minister z Samoobrony, ludzie mysleli ze operacje sobie zafundowalam. Co zmienilam? Myslenie o sobie, chociaz do dzis nie chodze w szpilkach, rzadko wkladam sukienki, ale pilnuje zeby miec rozmiar 36, lekki makijaz, czyste wlosy. Na spotkaniu klasy 15 lat po maturze wyglalam jak pare lat mlodsza kobieta, co zaplatala sie w towarzystwo zapasionych, przemalowanych matron. A moj towarzysz zycia, nie dosc ze mlodszy, to i bardzo przystojny.
    --
    "Miętki? Ja Ci dam, mam na balkonie, zielsko takie zawzięte. Gdyby marihuana tak mogła rosnąć jak ta mięta, to król dopalaczy nosiłby za mną wachlarz."
    aaa202
  • Pff... dziewczyno, nie daj sobie wmówić że samo schudnięcie załatwi sprawę. Ja schudłam i wśród "tych ładnych" jestem tak samo niewidzialna jak wcześniej.
    PS. Poza tym figura to w dużej mierze kwestia genetyczna - gruszka bez cycków po odchudzeniu będzie mniejszą gruszką bez cycków, a grube kości mogą powodować, że osoba jest w oczach innych korpulentna choćby i miała niskie BMI. Wkurza mnie tekst, że figurę można wypracować. Wypracować to można co najwyżej odpowiednią wagę i jędrność ciała, a i to nie zawsze...
  • Ladnie sobie z dziubkow spijacie z kolezanka prawdy objawione hmmm mm lekko chorym umyslom. W jakiej patologii sie trzeba wychowac, zeby tak na swiat patrzec?
  • Już nie mam nastu lat, ale dzięks za porady :)
    --
    kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
  • 27.01.11, 16:36
    No moglabym strzelic trzeci opis. W ktorym ona jest srednio urodziwa. Tak jak jest w rzeczywistosci, bo ma jakies tam zalety i jakies tam wady. Jak wszyscy. A rzesy bardzo geste, ale krotke i w malo wyrazistym kolorze.

    Czy owa ona siedzi i wymyśla sobie te kompleksy, czy też j
    > est nieakceptowana przez te cechy? Każda osoba, która tak ma, wie, o czym mówię
    > , każda która tylko o tym czyta niestety nie.

    E, to jest raczej zaklete kolo. Poniewaz wierze, ze jest, jak mysle, to robie wszystko, zeby bylo jak mysle. Niektorym sie odmienia i z tego zakletego kola wychodza - rewolucyjnie (taka kolezanke mialam na studiach, nie poznalam jej po wakacjach) lub ewolucyjnie (to akurat ja, wiec wiem, co mowisz, jesli tylko sie skupie na wspomnieniach.)

    Takie myślenie jest fajne, ale jeśli o mnie chodzi, to zawsze z
    > ostaję z niego sprowadzona przez miłe społeczeństwo. Nie ma co udawać, że wszys
    > cy brzydcy ludzie to jakiś wymysł nie wiadomo kogo a wszyscy są piękni i doskon
    > ali.

    Ja mam wrazenie, ze reakcje spoleczenstwa sa przynajmniej czesciowo samospelniajaca sie przepowiednia. Praktycznie nie ma takiej cechy, ktora uznawana przez iles osob za wade i powod do wysmiewania, nie dalaby sie egzemplifikowac licznymi przykladami osob, ktore z tego powodu nie sa wysmiewane.
    Dlugo nie moglam zrozumiec, dlaczego ludzie nie chca nosic okularow, bojac sie wysmiewania, skoro ja nosze od lat i nic sie nie dzieje. A dopiero pozniej dotarlo do mnie, ze faktycznie zdarzaly sie proby wysmiewania mnie z powodu okularow. Tyle ze poniewaz je je traktuje jako zupelnie normalna czesc garderoby, to na zaczepki reagowalam tak samo, jakbym reagowala na wysmiewanie z noszenia butow lub bluzki. Traktujac wysmiewajacego jak godnego politowania idiote. A jak to dziala, dotarlo do mnie, gdy ten sam idiota zaczal sie nasmiewac z wlosow innej dziewczyny, trafil w jej czuly punkt i uzywal sobie na niej do konca wyjazdu. A wlosy miala takie, ze zamienilabym sie z nia bez namyslu. Geste, mocno skrecone loki.
    --
    24 kilo klonow.
  • W gruncie rzeczy twoja wypowiedź sprowadza się do tego, co potępiła tibarn - tekstu że wystarczy trochę o siebie zadbać i voila - mamy atrakcyjną kobietę.
    Bo przecież skoro ty ścięłaś włosy na zapałkę, nosiłaś kraciaste koszule i przez to byłaś "nieatrakcyjna", a potem zaczęłaś lekko się malować i myć często (!) włosy to niewątpliwie dla każdego to recepta na sukces, prawda...?
  • A rzęsy bardzo rzadkie i mało wyrazisty kolor :)?
    j
    > > est nieakceptowana przez te cechy? Każda osoba, która tak ma, wie, o czym
    > mówię

    Dla mnie to nie jest zaklęte koło, zaczęłam mieć te z moich dużych kompleksów gdy ludzie zaczęli się ze mnie wyśmiewać, nie podobało mi się to i nie chciałam wierzyć, że te rzeczy są aż takie nieładne (a więc nie było tutaj tego wierzę, że jest ble ->robię takoż), ale cóż, w końcu zostałam przekonana, że jednak są.
    Dlugo nie moglam zrozumiec, dlaczego ludzie nie chca nosic okularow, bojac sie
    > wysmiewania, skoro ja nosze od lat i nic sie nie dzieje.

    A ja mogę. Też nie chodzi o to, że w głębi duszy nie akceptowałam okularów i sama uważałam je za brzydkie, więc ... i tak dalej. Zaczęłam je nosić jak miałam 5 lat i naprawdę nie miałam wobec nich żadnych uprzedzeń, więc z początku nie kumałam, czemu akurat ja byłam z ich powodu atakowana. W sumie na początku było to wyśmiewanie ze względu na inność w grupie. Ale potem już nie. Nie przyrównuję okularów do butów czy bluzek, bo w przeciwieństwie do nich buty czy bluzkę mogę zmienić, podczas gdy generalny wizerunek w okularach już nie. Ani nie mogę przestać ich nosić (już wiele razy pisałam dlaczego). Po prostu, tak jak są ludzie, którzy ładnie w nich wyglądają, tak mi one zwyczajnie nie pasują. I nie jest to kwestia oprawek, tylko pomniejszania obszaru oczu przez szkła o mocy ponad - 10.
    Być może prawie każdą wadę da się obrócić w coś ok lub neutralnego, ale nie u każdego to działa, gdy ktuś ma same kwiatki w stylu krzywe nogi, brak talii, płaski tyłek, eee... wielki nos, brak biustu, cienkie wiszące włosy, małe oczka, podwójny podbródek, odstające uszy, wielkie stopy (wszystko w 1 osobie!), to nawet jak ma ładne dłonie albo inny szczegół to ta rzecz "ginie" na tle tych innych. I kiedy w końcu pojawia się ktoś, kto tę ładna cechę nawet by by wyłowił, to zwykle jest to po długim okresie czasu i osoba ta, zmęczona tym jak traktowano ją do tej pory, nie ma siły w to uwierzyć.
    --
    Absolut nichts ist in ordnung...
  • Nosa nie zmienisz, ale może wcale nie jest taki duży, jak myślisz. Pełne usta
    > też nie wszystkim facetom się podobają - dla mnie są wulgarne i kojazą mi się z
    > pewną czynnością seksualną. Al
    a duży biust ci się kojarzy z silikonem ,mniej filmów ,a wiecej słownika ortograficznego
    i bedzie git ,
    kojarzą
  • Tak, ale tu mnie akurat rozwaliło pozytywnie, że ktoś (bo to chyba było do mnie?) bierze mnie za nastolatkę. No i ta osoba chciała pomóc, a nie tylko atakowała, jak to niektórym misjonarzom się zdarza.
    Właśnie dlatego nie lubię gdy piszą tutaj osoby, które wpadły bo temat był na głównej - zwykle mają takie właśnie poglądy, a już człowiek nie ma siły po raz n-ty tłumaczyć dlaczego makijaż czy mycie włosów to nie wszystko. Szczególnie, gdy są to tzw. "przepoczwarzone motyle", czyli osoby, które zmieniły szczegół i zaraz okazało się, że nie są brzydkie, takie Ule Cieplak z nową fryzurą i soczewkami. w 99% przypadkach te osoby nie były brzydkie od samego początku. Fryzura na zapałkę i kraciaste koszule nie pasują każdemu.
    Często myję włosy, nie noszę obszernych kraciastych koszul i figę mi to daje, bo i tak z racji proporcji wyglądam we wszystkim prostokątnie - cichy można zmienić, proporcji figury raczej nie. Tutaj pewnie ktoś wrzuci coś o tuszowaniu. Fajnie, ale co gdy wady wykluczają wzajemnie możliwe kombinacje ciuchów? Np. Długie kiecki do maskowania nóg idą się paść z powodu niskiego wzrostu? A wzór bluzek na zero biustu podkreśla zarazem brak talii?
    Na to pytanie nikt mi nigdy nie odpowiedział. Widać tylko ja mam tyle dysproporcji, każdy inny ma tylko jedną wadę ;)


    --
    kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
  • Ale tak czy owak teoretycznie będzie lepiej gdy zrzuci te dyskusyjne parę kilogramów. Wtedy zobaczy jakie możliwości ma jej figura, będzie miała jakieś porównanie. W dodatku zauważ, że - niezależnie od proporcji - osoba "gruba" zwykle dostaje baty za samą tuszę a dopiero potem ludzie dostrzegają np. ładną twarz. Zwykle pewien podgatunek homo sapiens skreśla wszystkie zalety tej osoby flamastrem z napisem "wieloryb";/
    Natomiast szczupła (ale nie za chuda, bo też wąty są) zazwyczaj otrzymuje tak jakby punkt za samo bycie szczupłą, nawet jeśli potem inne cechy jej wyglądu podlegają krytyce. Tak przynajmniej zauważyłam.
    --
    kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
  • I co mam teraz zaprzeczac swemu doswiadczeniu zyciowemu, a nie mam juz dawno lat nastu, zeby utwierdzac tibarn w jej przekonaniach? Co mam na to poradzic, ze jak zobaczylam pewna dziewczyne na egzaminach do liceum wydala mi sie bardzo brzydka, bo wygladala jak ludzka swinka Pigi? Panna jednak przez przyjemny charakter, dbanie o siebie, eksponowanie atutow uchodzila za aktrakcyjna, a im byla starsza tym bardziej, dzis ja tez ja tak postrzegam, a przeciez niektorzy znajomi maja mnie za "pieprzona estetke', ktorej malo cos sie podoba. Mozna grzebac sie w swoich myslach, ale ja tam lubie konfrontowac to z rzeczywistoscia. Czym jest brzydota? Wg mnie brakiem poczucia wlasnej wartosci, stlamszeniem charakteru przez rodzicow, zlym gustem, nie szanowaniem siebie? Pewnie mozna isc do psychologa i nad tym pracowac, ale duzo tez mozna zrobic samemu.
    Nie pisalam o tym, jak z brzyduli zrobic pieknosc, ale o tym, ze ladna( to slowo pochodzi o slowa "ład", czyli cos uprzadkowanego, cos czemu sie poswiecilo chwile czasu) moze byc kazda dziewczyna, kazda przecietna dziewczyna. Co jednak widzimy na ulicach, male oczy dodatkowo zmiejszane czarna kredka, brwi narysowane czarne kredka bez dbania o proporcje, wlosy zrobione na siwo, udajace balejaz, zle dobrane ciuchu do figury, o macotylosci juz nie wspomne.
    --
    "Miętki? Ja Ci dam, mam na balkonie, zielsko takie zawzięte. Gdyby marihuana tak mogła rosnąć jak ta mięta, to król dopalaczy nosiłby za mną wachlarz."
    aaa202
  • Ależ ja się zgadzam, tylko nie należy przeginać w drugą stronę. To że na swoją tuszę ma się wpływ nie znaczy automatycznie że przy ćwiczeniach i diecie z niezgrabnej kluski zrobi się boginię. A niektórzy zdają się tak myśleć i nie dociera do nich że mięsień na łydce jest nie do zwalczenia, że niekiedy uda grubsze niż góra ciała są nie do zwalczenia, że czasem zwyczajnie tak jest że bluzki rozmiaru 36, a dół rozmiaru 38-40. Niestety taki brak proporcji też jest brany za zaniedbanie, bo "przecież trzeba więcej ćwiczyć", i powszechnie się uważa że "figura to tylko kwestia siły woli". Nie, waga to kwestia siły woli. Figura to geny :/
    Także niech dziewczyna chudnie jeśli ma jej to poprawić samoocenę, ale - jeśli jest zwyczajnie niezgrabna - niech nie spodziewa się że nagle życie się odmieni i stanie się atrakcyjna. Ja przez krótki okres czasu tak myślałam no i się przejechałam.
  • Też tak miałam, oponka w talii to też podchodzi pod zaniedbanie, takie: "zrób coś z tym brzuchem" - czyli też brana jest za objaw niechlujstwa, a z drugiej strony mam tak chude rączki i nóżki, że jestem nieustannie pytana, dlaczego jestem taka chuda. To jaka w końcu jestem? Chuda czy gruba? Niezgrabność w całej krasie.
    No tak, pogląd że sylwetka zależy też od genetycznego uposażenia jest u nas mało powszechny.
    Małgosi pozostaje mieć nadzieję, że może jednak uda się jej wypracować fajną figurę, mimo naszych przykładów tutaj prezentowanych.
    --
    kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
  • 28.01.11, 00:21
    No to ma moje rzesy. Albo olewa albo inwestuje w dobry tusz.

    W sumie na początku było
    > to wyśmiewanie ze względu na inność w grupie.

    A pamietasz te grupe dokladnie? Jestes pewna, ze zadne inne dziecko nie wyroznialo sie w jakis sposob? Zadne nie mialo piegow, lokow, rudych wlosow, nie bylo szczegolnie niskie, wysokie, grube, chude? Ktos musial byc w jakis sposob inny, nie ma grup skladajacych sie z dziesiecioraczkow jednojajowych. Dlaczego to inne wyrozniajace sie dziecko nie bylo wysmiewane?


    bo w przeciwieństwie do nich buty czy bluzkę mo
    > gę zmienić, podczas gdy generalny wizerunek w okularach już nie. Ani nie mogę p
    > rzestać ich nosić (już wiele razy pisałam dlaczego). Po prostu, tak jak są ludz
    > ie, którzy ładnie w nich wyglądają, tak mi one zwyczajnie nie pasują.

    A dla mnie to jest cos takiego jak bluzka. Mozesz przestac nosic gorna polowe ubrania? Ja nie. Jakas bluzke czy sweter zawsze musze miec na sobie. Moja w tym glowa, zeby byla ona tak dobrana do ciala, zeby jak najlepiej to cialo pokazac, a nie je dodatkowo oszpecac. Swoja droga w efekcie chodze w bluzkach z tylko dwoch firm, bo tylko one dobrze na mnie leza.
    To samo tylko bardziej jest z okularami - wiele osob kupuje okulary w sieciowkach, bo zakladaja, ze i tak beda w okularach zle wygladac. Sama robilam ten blad, ale kiedys poszlam do polecanego optyka, takiego malutkiego zakladziku z dwiema starszymi paniami, i jak one dobraly mi okulary, to zbieram komplementy w ilosciach hurtowych i slysze wrecz, ze lepiej mi w okularach niz bez.

    I nie jes
    > t to kwestia oprawek, tylko pomniejszania obszaru oczu przez szkła o mocy ponad
    > - 10.
    Ja sie nie znam, ale spotykam mniej wiecej co tydzien kobiete, ktora ma podobna wade wzroku i nie ma malutkich oczek. Ale poniewaz pomagalam jej ostatnio dobierac okulary, to wiem, ze zamawia specjalne szkla, iles razy pocieniane. Moze to by byla metoda?
    I nie obraz sie, ale w Twoim wypadku to jest tez kwestia oprawek. Bardzo bardzo nietwarzowych.

    > Być może prawie każdą wadę da się obrócić w coś ok lub neutralnego,
    A kazda zalete w wade.
    Wiesz co mnie zaskoczylo na lobby? Byly kiedys takie watki o wadach i zaletach i okazalo sie, ze kobiety o duzych piersiach sa regularnie gnojone za swoje piersi i marza o mniejszych, a te o mniejszych za male i marza o wiekszych. Ale zszokowalo mnie, gdy okazalo sie, ze czasem do tych dwoch grup naleza kobiety o praktycznie identycznej sylwetce i tym samym rozmiarze biustonosza. Czyli raczej nie istnieja obiektywne wady czy obiektywne zalety, a otoczenie jest w stanie kazdemu wmowic, ze jego cialo jest nie takie.

    Czego ja osobiscie Ci zazdroszcze?
    - Gestosci i dlugosci wlosow. Po latach wmawiania mi, ze cienkie, proste wlosy sa do niczego odkrylam, ze wiele osob chetnie mialoby takie mieciutkie, milusie wloski, zamiast sztywnych uzwojonych drutow, ktore posiadaja. Ale moje nie rosna w takiej ilosci i w takiej dlugosci.
    - Niezbyt duzych ust, bo mozesz szalec ze szminkami.
    - Plaskiego tylka, bo nie musisz nie dosc ze tego tylka z trudem upychac w spodnie, to jeszcze nie stresujesz sie, ze jakis idiota naszyl kieszenie tak, ze wygladasz jak autobus przegubowy.
    -Malo zaznaczonej talii. Bo nie masz miejsca na kilogram kartofli za paskiem wiekszosci spodni. I wiekszosc sukienek nie ma takiej krepujacej pustki w polowie czlowieka.
    -Malego biustu. Bo Ci koszule nie pekaja na biuscie i mozesz nosic zaboty i dekolty typu woda. I obcisle krotkie gofiki. Tez kiedys moglam, fajnie bylo.
    A zeby nie wypasc z roli: a perfekcyjnie dobrany stanik masz?
    -Koncowki nosa. Duzy jak duzy, ale ten figlarny ksztalt jest rozkoszny. Moj jest serio. Bardzo serio.
    -Rozmiaru stopy. Nie dosc ze nie masz raciczek, to jeszcze Ci sie oferta obuwnicza bedzie poszerzac. A ja zeruje na kobietach o wzroscie 1,54 m i jak wymra (a spoleczenstwo rosnie!), to chyba bede na zakupy obuwnicze jezdzic do Azji.

    Zazdroscilabym Ci:
    -owalu twarzy,
    -ladnego naturalnego odcienia wlosow,
    -dlugiej szyi,
    -zgrabnego ksztaltu uszu,
    -ciekawego koloru oczu,
    ale to mam sama. :P

    Czego Ci nie zazdroszcze?
    Zle skomponowanej szafy, tragicznie dobranych okularow i niedoceniania swoich zalet.
    --
    24 kilo klonow.
  • 28.01.11, 09:24
    > Wiesz co mnie zaskoczylo na lobby? Byly kiedys takie watki o wadach i zaletach
    > i okazalo sie, ze kobiety o duzych piersiach sa regularnie gnojone za swoje pie
    > rsi i marza o mniejszych, a te o mniejszych za male i marza o wiekszych. Ale zs
    > zokowalo mnie, gdy okazalo sie, ze czasem do tych dwoch grup naleza kobiety o p
    > raktycznie identycznej sylwetce i tym samym rozmiarze biustonosza. Czyli racze
    > j nie istnieja obiektywne wady czy obiektywne zalety, a otoczenie jest w stanie
    > kazdemu wmowic, ze jego cialo jest nie takie.

    Przepraszam że się wtrące ale jak to przeczytałam to po prostu zwątpiłam... Wiem że wam na lobby ciężko wyobrazić sobie że ktoś ma kilka cm w obwodzie, w dodatku kształt stożków bez żadnej ukształtowanej tkanki piersiowej, ale są takie kobiety (albo może "kobiety" bo już nieraz dowiadywałam się że biust to atrybut kobiecości, wobec czego mnie biorą za czternastolatkę...). Z rozmiarem AA raczej nikt by mnie nie zgnoił za "wielkie balony" więc wybacz ale będę się upierać że istnieje coś takiego jak wada obiektywna. To że wy tam na tym swoim przerażającym lobby macie wydumane kompleksy bo jakaś bluzka nie tak leży albo się nie zapina nie znaczy że my mamy się cieszyć bo na nas leży gładziutko jak na równinie.
  • 28.01.11, 15:53
    Z rozmiarem AA racze
    > j nikt by mnie nie zgnoił za "wielkie balony" więc wybacz ale będę się upierać
    > że istnieje coś takiego jak wada obiektywna.

    Ale wlasnie o to chodzi, ze Ty odbierasz jako wade, to ze masz male piersi, bo za to pewnie bylas krytykowana, a kobiety z duzymi piersiami sa krytykowane za to, ze maja duze piersi. Czyli co? Co jest obiektywna wada? Mienie malych piersi czy mienie duzych piersi? I jak sie definiuje te wielkosc? Co to znaczy "duze piersi"? A co to znaczy "male piersi"? Rozmiary skrajne sa oczywistoscia, ale zdarza sie, ze dziewczyna majaca rozmiar X slyszy, ze ma melony, a druga majaca rozmiar Y slyszy, ze jest deska, przy czym rozmiar X jest mniejszy od rozmiaru Y. Problem nie lezy w biuscie, ale w tym ze sluchamy idiotow, ktorzy maja tak niska samoocene, ze musza nas skopac jak najnizej, zeby samemu czuc sie lepiej. A potem same zaczynamy w te bzdury wierzyc.

    Wie
    > m że wam na lobby ciężko wyobrazić sobie że ktoś ma kilka cm w obwodzie, w doda
    > tku kształt stożków bez żadnej ukształtowanej tkanki piersiowej,

    A o lobby malobiusciatych slyszalas?
    I wiesz, ja widzialam i ostanikowalam jednak wiecej malych biustow niz tylko wlasny.

    To że wy tam na tym swoim przeraża
    > jącym lobby macie wydumane kompleksy bo jakaś bluzka nie tak leży albo się nie
    > zapina nie znaczy że my mamy się cieszyć bo na nas leży gładziutko jak na równi
    > nie
    Ja sie wole cieszyc. Zycie jest wtedy ladniejsze. Przez lata mialam maly biust i mialo to okreslone wady, ale mialo tez zalety. Urosl mi nagle na czwartym roku studiow i jest gdzies tam w gornym zakresie stanow srednich. Co ma zalety, ale ma tez konkretne wady. Tylko ze ja wole sie koncetrowac na zaletach i minimalizowac wady, a nie rozpamietywac wady i ignorowac zalety. Tak robilam tych pare lat temu, tak robie teraz. Dzieki temu od jakichs 10 lat jestem zadowolona z mojej sylwetki niezaleznie od tego, jaka ona jest. A nie dlatego, ze jest jakos nadzwyczajnie super i spelnia czyjes wydumane idealy. Tyle ze faktycznie mam ten rzadki komfort, ze sprawdzilam osobiscie, jak wyglada trawa po drugiej stronie plotu i wiem, ze nie jest bardziej zielona. Kazda sylwetka ma jakies ograniczenia, zadna nie umozliwia noszenia wszystkiego, trzeba sie cieszyc tym, co jest.
    --
    24 kilo klonow.
  • Na sylwetkę też mamy wpływ.
    Jaki - to zależy...
    Od doboru ćwiczeń - właściwość priorytetowa.
    Intensywności ich wykonywania - też bardzo ważne
    Czasu ich wykonywania - tutaj jesteśmy w większej mierze podatni na geny (jedni potrzebują trochę czasu, inni więcej, a jeszcze inni w chuj i trochę, a efekt może być i tak słabszy - ale zawsze jest)
    Odpowiednia dieta - oczywiście odżywianie się też jest bardzo ważne, bo jak chcemy zrzucić tłuszcz z danej części ciała, a jednocześnie wpieprzamy pożywienie o zawartości tłuszczu 99%
    no to raczej syzyfowa praca.
    Wszystko można wyrzeźbić. Just do it.

    PS. Geny - (jak ja nie nawidze tego słowa) w tym przypadku odpowiadają za czas i efekt końcowy w porównaniu do innych.
przejdź do: 1-100 101-141
(101-141)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.