Dodaj do ulubionych

Podzielicie się swoimi opiniami?

28.10.10, 11:03
Drogie Panie, bardzo chętnie poznam wasze opinie, dotyczące dwulatków w przedszkolu. Osobiście jestem przerażona, że skończy się to całodzienną gonitwą za zmianą pampersa...
wyborcza.pl/1,76842,8580213,Z_pieluch_do_przedszkola.html
Edytor zaawansowany
  • vienx 28.10.10, 13:05
    I tak będzie, mało jest dwulatków nauczonych siusiać do toalety, a nawet jak już- to robią to w bezpiecznym domu, w swojej łazience, przy mamie/tacie/babci itp. We wrześniu miałam 3-latka, który miał jeszcze pampersa- i ciągle myślałam, czy nie jest mokry itp- bo chłopiec sam nie powiedział. Z grubszą sprawą po prostu wyczuwałam, że coś się narobiło smile A że warunków do przebierania nie ma (bo wiadomo, że po pampersie trzeba umyć pupę, choćby chusteczkami), to było to trochę trudne. A to było tylko jedno dziecko.
    Z kolei -jak jest napisane w artykule- większość 2-latków nie jest w stanie podołać temu, co robią 3-latki, bo zwyczajnie szybciej się męczą. Mają inny rytm dnia. Trudniej im wytłumaczyć wiele rzeczy (z trzylatkami często jest to trudne, żeby zrozumiały pewne sprawy i trwa trochę zanim się nauczą). Dwulatki musiałyby mieć swoją, oddzielną grupę.
    Natomiast nie dziwię się zdenerwowaniu rodziców dzieci urodzonych po 1 września- że system odrzuca ich dzieci, bo nie ukończyły 3 lat. To dla mnie bzdura, rocznik to rocznik. Zawsze tak uważałam, no ale teraz mogę być jeszcze bardziej nieobiektywna, bo moje Dziecię też urodzi się na przełomie listopada/grudnia wink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/5djypc0zxm7z4nkn.png
  • nikorason 28.10.10, 13:50
    Ciekawi mnie też kwestia bezpieczeństwa, taka nauczycielka myjąca za przeproszeniem tyłek macowi, nie upilnuje reszty, w tym czasie na sali może stać się wszystko, łącznie z opuszczeniem oddziału przez bardziej mobilne maluchy... Oczywiście można umoralniać, że od tego jest pomoc n-la i woźna, ale rzeczywistość bywa inna smile.
  • aga-mona 28.10.10, 15:25
    Ja o tym już dawno słyszałam, niestety ZNP też postuluje (przynajmniej na terenie, gdzie mieszkam, jak jest gdzie indziej nie wiem, więc się nie wypowiadam), by tak się stało. Byłam na posiedzeniu ZNP, gdzie przedstawicieli z przedszkoli można było policzyć na palcach. Większość była ze szkół i tak naprawdę myślą tylko o sobie. Społeczność nauczycieli przedszkola nie liczy się zupełnie a nasze opinie są zwyczajnie "olewane", podobnie jak nasza praca. W ogóle uważam, że nauczyciele szkół potrafią lepiej się zorganizować, walczyć o swoje, a my.. Może dlatego, że stanowimy mniejszość.
    Jestem zwyczajnie przerażona tym pomysłem.
  • magda_krakow 01.11.10, 11:50
    Słuchajcie, normalnie ręce opadają... Dlaczego nikt nie pyta o zdanie nauczycieli przedszkola, którzy wiedzą, jak ta praca wygląda "od podszewki"? ZNP wie swoje, rząd wie swoje, rodzice swoje...i wszyscy razem wiedzą lepiej, niż nauczycielki "praktykujące".
    Przeraża mnie to.
    A już hasło prezesa Broniarza, że każdy powinien umieć zmienić pampersa...pozostawiam bez komentarza. Przeczytałam to rano, w gazecie "metro", którą dostałam po drodze do pracy...miałam ochotę zawrócić z tej drogi w tym momencie.

    Przeczytałam gdzieś, że w Krakowie i tak nie wystarczy miejsc dla dwulatków - kiedy 6-latki pójdą do szkoły, to akurat uda się wcisnąć w to miejsce 3 i 4-latki...póki co dla mnie jedyne pocieszenie ;p
  • stearyna 01.11.10, 15:14
    Nauczymy się dziewczyny zmieniać pampersy- wystarczy tylko te 19 tys miesięcznie co otrzymuje ten pan za swój wysiłek współczucia nad naszą dolą !!!!!!!!!!
  • 5korka 28.10.10, 18:37
    orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/0/1C88847835C2F43AC1257799002BF94E/$file/3374.pdf
  • wolki17 28.10.10, 19:24
    Mam w swoim "miniprzedszkolu" pod opieką 11 dzieci (docelowo ma być 15), w większości są to dzieci poniżej 3 r.ż, najmłodsze ma 1,5 roku. Razem ze mną pracuje jeszcze jedna dziewczyna do pomocy. Robimy tak, że gdy prowadzę zajęcia (najpierw ruchowe, potem edukacyjne i plastyczne), ona biega z dziećmi do łazienki, przebiera, daje picie itd. Na dwór ubieramy dzieci razem, tak samo wygląda jedzenie, bo większość dwulatków nie potrafi samodzielnie jeść. Oczywiście uczymy je tego, więc potem konieczne przebieranie. Odsapkę mamy po godzinie 13, jak dzieci zasypiają, a i to nie zawsze, bo nie wszyscy śpią. Maluchy trzeba utulać do snu. Podręczników dla takich malców nie ma, więc trzeba po godzinach szukać dla nich prostych scenariuszy zajęć edukacyjnych. Pracuję po 8 godzin od poniedziałku do piątku i w środę wieczorem mam już kryzys. Mobilizuje mnie jedynie to, że robię to dla synka, który jest ze mną w przedszkolu i dla tych dzieciaków, które bardzo polubiłam. Na pewno nie dla żałośnie niskiej pensji, bo jestem nawet nie nauczycielką, lecz opiekunką dzienną. Uważam, że w opiece nad dziećmi poniżej 3 lat niezbędna jest elementarna wiedza medyczna. W obecnej pracy o wiele bardziej przydaje mi się doświadczenie, jakie nabyłam w opiece nad synkiem, niż wiedza pedagogiczna.
  • 5korka 28.10.10, 19:08
    orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/3271AFB7

    orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4279B086
  • aga-mona 29.10.10, 06:45
    Myślę, że w miejskich przedszkolach, gdzie jest zatrudniona pomoc to od biedy da się to jakoś zorganizować - mam na myśli tylko kwestie techniczne, bo jak taka praca będzie wyglądać to każdy wie. A co z oddziałami przy szkole, gdzie są dzieci w wieku od 3-6 lat? Gdzie nie ma nawet mowy o żadnej pomocy i grupa przekracza 20 osób? A łazienka jest na korytarzu szkolnym - jak ma wyglądać sprawa bezpieczeństwa? Przecież jak taki maluch narobi w pieluchę to trzeba mu poświęcić dobre kilkanaście minut na doprowadzenie do porządku. Ale to już będzie nasz problem i będziemy musiały same sobie z tym radzić, bo kogo to będzie interesować? Czarna rozpacz....
  • nikorason 29.10.10, 11:57
    Mam nadzieję, że jednak rodzice nie będą dawać takich małych dzieci do oddziałów przyszkolnych, koszmar jakiś....
  • mariwu 29.10.10, 14:48

    > Mam nadzieję, że jednak rodzice nie będą dawać takich małych dzieci do oddziałó
    > w przyszkolnych, koszmar jakiś....


    A w przedszkolach? Ramowy statut przedszkola publicznego przewiduje 25 dzieci pod opieką jednego nauczyciela. Do tego, w grupach najmłodszych, pomoc i woźna. Przy takiej obsadzie - ile czasu zajmie ubranie grupy 2-latków na zimowy spacer? Ile rozebranie? Jak pogodzić potrzebę wykorzystania etapu rozwojowego "Ja sam" z tym, że "Ja sam" trwa bardzo długo a część dzieci już spływa potem? Ile czasu oczekiwać będzie na przebranie dziecko po "grubszej wpadce"? Często "rozmazanej"? wink (jeśli to będzie 5-6 jednoczesna wpadka w grupie? Każde z tych dzieci trzeba umyć a ubranko choć spłukać i gdzieś schować/powiesić).

    A jak 2-latki odnajdą się w, częstej przecież w przedszkolach, praktyce schodzenia się dzieci do "obcej" sali i "obcej" pani (i rozchodzenia się do "swoich" sal dopiero o określonej godzinie) i to samo po południu? Jak dostosować te "obce" sale do możliwości przebywania w nich (choć czasowo) 2-latków? (nie mówię o meblach, ale o bardzo drobnych czy delikatnych elementach zabawek i gier, które są przecież w salach dla 4 i 5-latków).

    Jak w tak dużej grupie 2-latków, przy tak małej liczbie osób dorosłych zajmującej sie grupą (i nie wszystkie panie jednoczesnie w sali, bo czasem jedna np. w łazience przebiera "wpadkowicza") zapewnić im bezpieczeństwo? Jak szybko i mało boleśnie nauczyć, że na zabawkę trzeba czasem poczekać a nie od razu bić kolegę, który nie chce dać sobie jej wyrwać? wink (przecież to ten własnie etap rozwojowy u znacznej części 2-latków)?

    Czy w każdym przedszkolu da się wygospodarować pomieszczenie na wózkarnię? (2-latki, wyrwane rano z łóżeczek, w towarzystwie spieszacych się do pracy rodziców mogą sobie nie poradzić z szybkim dotarciem do przedszkola na własnych nogach). Jakim kosztem ta wózkarnia? Zlikwiduje sie kolejne, przydatne w pracy z dziecmi, pomieszczenie?

  • nikorason 29.10.10, 15:53
    Masz 100% racji, przeraża mnie to, że rządzący nie biorą pod uwagę zdania nauczycieli przedszkoli!
  • aga-mona 29.10.10, 17:07
    To prawda, ale nie tylko rządzący. Wystarczy spojrzeć na własne podwórko, nie trzeba daleko szukać. Bardzo źle się czuję w oddziale przy szkole, gdzie traktowana jestem jak nauczycielka drugiej kategorii i zdana zupełnie na siebie. Mam wielki żal, bo jestem solidnym pracownikiem, mam bardzo dobre relacje z rodzicami, dzieci mnie lubią (najlepszym dowodem jest fakt, że nie chcą chodzić do przedszkola, jeśli zdarzy mi się zwolnienie lekarskie). U nas liczy się SZKOŁA, przedszkole jest no bo być musi, bo tak wyszło, bo nie ma innego wyjścia. Ale nie czarujmy się - nasza praca nie jest szanowana, doceniana. Nikt nie wie, ile wysiłku i cierpliwości trzeba włożyć w dziecko, które przychodzi do przedszkola i jest zupełnie bezradne, niesamodzielne, często nie ma wpojonych żadnych zasad współżycia z ludźmi i my musimy uczyć ich tego, mozolnie, systematycznie na zasadzie "małych kroczków". Teraz dojdzie nauka panowania nad podstawowymi czynnościami fizjologicznymi i nie tylko. Mając w grupie dzieci 2-letnie będę jeszcze zmuszona przygotować starsze do nauki w szkole. Bardzo ciekawie się to rysuje.
    I nie liczyłabym na to, że rodzice nie będą dawać takich dzieci do przedszkola czy oddziałów przy szkole. Będą - u mnie już takie próby są.
  • mariwu 29.10.10, 17:08

    >przeraża mnie to, że rządzący nie biorą pod uwagę zdania nauczycieli przedszkoli!

    Nikorason.
    Rządzący powiedzą nauczycielom, że to dla ich dobra. Dla ochrony ich miejsc pracy w czasie niżu demograficznego.

    Mnie przeraża raczej to, że część rodziców może na takie propozycje zareagować entuazjastycznie (bo uznają, że będa mogli swojemu 2-latkowi zapewnić tańszą, niż prywatna niania, opiekę). Niestety znaczna część rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie warunki tej opieki będzie w stanie zapewnić przedszkole publiczne (przy swoich najlepszych chęciach).
  • graz.ka 30.10.10, 10:18
    Wpisałam się na rodzicielskim smile

    forum.gazeta.pl/forum/w,587,118073639,118147438,Re_Nowy_chory_pomysl_MEN_2_latki_do_przedszkola.html
  • orkan55 02.11.10, 08:22
    jesli pomysłodawca bedzie mial silne przebicie to pewnie to wejdzie w zycie i nikt nie bedzie sie martwil jak nauczycielka sobie poradzi.Z doswiadczenia pamietam jak nikgo nie interesowalo jak radzi nauczycielka z dziecmi niepelnosprawnymi w pełnej zwyklej grupie sama mialam 32 dzieciw grupie i dwoje niepelnosprawnych i co sama borykalam sie z tym problemem caly rok.Ech zycie ......smile
  • graz.ka 01.11.10, 23:32
    artykuł z METRA:

    www.emetro.pl/emetro/1,85648,8567490,Dwulatki_do_przedszkola.html
  • nikorason 02.11.10, 11:30
    Tego to nawet nie chce mi się komentować...
  • masheni 02.11.10, 16:15
    jeśli to przejdzie będziemy mogły powiedzieć, że to nauczyciele nauczycielom zgotowali ten los. nie do pomyślenia jest dla mnie, że tak chory pomysł mogło mieć właśnie ZNP. utwierdza mnie to w słuszności decyzji, że nigdy się do tego związku nie zapisałam.
    pracuję w szkolnej zerówce. nigdy- poza praktykami- nie pracowałam z maluchami. wtedy wracałam zmordowana jak górnik ryjący na przodku. teraz mają trafić do przedszkoli 2-latki. KOSZMAR! martwi mnie przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa takim dzieciaczkom. przecież matki nie spuszczają swoich pociech na ogół z oczu, bo wiedzą, jak wiele rzeczy może się wydarzyć. a jakim cudem nauczycielka ma nie spuścić z oczu 25 maluchów na raz?
    --
    "Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami"
  • magda_krakow 03.11.10, 17:10
    Tak...to właśnie ten artykuł przeraził mnie ostatnio w drodze do pracy...
    I aż wierzyć mi się nie chciało, że ZNP wpadło na taki pomysł (też się cieszę w takim razie, że nie jestem tam zapisana :p), a prezes niemal z pogardą wypowiada się o nauczycielkach przedszkola (serio, tak to odebrałam...).
    Wogóle...sprowadzanie problemu 2-latka w przedszkolu do kwestii zmiany pampersa to jakieś nieporozumienie! (i żeby nie było - ja nie mam z tym problemu, potrafię zmieniać pampersy i dwulatkom i niemowlakom...ale robię to po godzinach, jako niania i biorę za to 20 zeta za godzinę :p)
    Przecież są tu o wiele istotniejsze kwestie, jak zapewnienie bezpieczeństwa, warunków lokalowych etc.
    Jak to mówią gimnazjaliści u mnie w pracy: "żal.pl"
    wink
  • aga-mona 03.11.10, 19:47
    magda_krakow napisała:

    > Tak...to właśnie ten artykuł przeraził mnie ostatnio w drodze do pracy...
    > I aż wierzyć mi się nie chciało, że ZNP wpadło na taki pomysł (też się cieszę w
    > takim razie, że nie jestem tam zapisana :p), a prezes niemal z pogardą wypowia
    > da się o nauczycielkach przedszkola (serio, tak to odebrałam...).

    Wiesz, będąc na posiedzeniu ZNP czułam się jak słoń w składzie porcelany. Dosłownie! Byłyśmy chyba ze 3 osoby z przedszkola na całej sali (w sumie było około 50 członków) i omawiano tylko kwestie nauczycieli ze szkół. Ich plany, ambicje, aspiracje są ważne, my nadajemy się tylko do zmiany pampersów! Ja to bym posunęła się dalej - może od razu po urlopach macierzyńskich posyłać dzieci do przedszkola? Wtedy na pewno utrzymamy swoje etaty, no bo przecież to chodzi o nasze dobro, czyż nie?

    Wstydzę się, że należę do ZNP.
  • masheni 03.11.10, 21:29
    proponuję się wypisać smile
    --
    Z wiekiem szansa na dozgonną miłość wzrasta
  • nikorason 03.11.10, 21:51
    Nie nie, lepiej mieć tam swoich ludzi, żeby przynajmniej wiedzieć co się dzieję wink w myśl zasady przyjaciół trzymaj blisko siebie, wrogów jeszcze bliżej...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka