• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Wierszyki matematyczne Dodaj do ulubionych

  • 13.05.07, 16:06
    Moje przedszkolaki je uwielbiają,szczegolnie jesli dodac do nich ruch smile

    "Umiem liczyc do dziesieciu"

    Na jeden-klasnij,na dwa-skocz,
    trochę w lewą stronę zbocz.
    Na trzy-machnij noga prawą
    ale zrob to bardzo żwawo.
    A na cztery -mrugnij okiem,
    pięć-maszeruj rownym krokiem.
    Szesc-oznacza podskok w gore,
    jakbys chcial przeskoczyc gorę.
    Siedem to jest kroczek w prawo,
    osiem-mozesz bic juz brawo.
    A na dziewiec-"liczba" krzyknij!
    I na koniec stojac w miejscu
    wolno policz do dziesieciu!
    Zaawansowany formularz
    • 13.05.07, 16:10
      Mozna zacząc zabawe od jednego dziecka-slonika i ono stopniowo dobiera do kola
      nastepne dzieci-sloniki:

      Slonik poszedł tańczyc pod kwiatami pomarańczy.
      Jeden słoń to bardzo mało,drugiego mu sie zachciało,by we dwóch zatańczyć!

      Dwa słoniki poszły tańczyc pod kwiatami pomarańczy.
      Dwa słoniki to za mało,trzeciego im się zachciało,by we trzech zatanczyc itd itp

      • 13.05.07, 16:13
        Mozna zaczynac od dowolnej cyfry lub liczby znanej dzieciom.

        Pięc pączkow z rodzynkami
        na wystawie sklepu z ciastkami
        błyszczało lukrem cudnie.
        Lecz pewien chlopiec w samo poludnie
        kupil jednego i zjadl go z lukrem.

        Cztery pączki z rodzynkami......itd
        • 13.05.07, 16:18
          Troche bez rymu ale ma wiele zastosowan np swietne do teatrzyku sylwet,gdzie
          dzieci same beda odtwarzaly role żabek,bawią sie rowniez tym wierszykiem przy
          stole (no rysowaly żabki,wyciely i potem sie bawily w rankach gdy bylo mniej
          dzieci),ze nei wspomne o zabawie ruchowej...

          Dziesiec pękatych,zielonych żab nad stawem wiodło głośny spór.
          Rech,rech,rech...
          Jedna już miała tego dość i z pluskiem dała nura w toń,
          zostało tylko dziewięć żabek ech...

          Dziewiec pekatych ,zielonych żab nadal toczyło głosny spór.
          I znowu jedna miala dość i z pluskiem dała nura w toń.
          zostalo tylko siem żabek ech....

          Osiem......itd


          • 13.05.07, 16:22
            W sieci nad dużymi drzwiami,
            wisi pająk z osmioma nożkami.
            Nad nim pszczola gra,
            sześć włochatych nóżek ma.
            Kot na cztery łapy spada,
            ja dwie nogi mam to nie żadna wada.
            A dżdżownica długa,blada żadnej nogi nie posiada.
            • 13.05.07, 19:26

              Policzymy co się ma:
              mam dwie ręce, łokcie dwa,
              dwa kolana ,nogi dwie.
              Wszystko pięknie zgadza się.
              Dwoje uszu, oczki dwa
              no i buzię też się ma,
              A ponieważ buzia je
              chciałbym buzie mieć też dwie!
              • 13.05.07, 19:41
                DZIESIĘĆ PALCÓW
                - Mam dziesięć palców małych
                i wszystkie są moje.
                Jak chce to nimi zrobię
                wiele rzeczy wspaniałych.
                Mogę zamknąć je mocno
                i otworzyć szeroko.
                Mogę złożyć je razem
                albo schować za siebie.
                Mogę podnieść je w górę
                bub opuścić je w dół.
    • 14.05.07, 18:37
      Dziesięć bałwanków
      było w jednym lesie,
      ni mniej, ni więcej,
      tylko właśnie 10.

      Jeden się drapał
      do dziupli na drzewie
      i tak się zdrapał,
      że zostało 9.

      Dziewięć bałwanków
      stało na polanie,
      dokładnie dziewięć,
      bałwan przy bałwanie.

      Lecz jeden poczuł,
      że go kręci w nosie.
      Jak zaczął kichać,
      to zostało 8.

      Osiem bałwanków
      stało w dalszym ciągu,
      lecz jeden bał się
      mrozu i przeciągów.

      Więc włożył kożuch
      i okrył się pledem.
      Jak go odkryli,
      to już było 7.

      Z siedmiu bałwanków
      jeden zaraz orzekł,
      że się poślizgać
      warto na jeziorze.

      Lecz ledwie zdążył
      na jezioro wleźć,
      wpadł w taki poślizg,
      że zostało 6.

      Tych sześć bałwanków
      stałoby do teraz,
      lecz jeden bałwan
      zaczął się rozbierać.

      Chciał się ochłodzić,
      miał na kąpiel chęć -
      jak się rozebrał,
      to zostało 5.

      Z pięciu bałwanków
      jeden zaraz ubył,
      bo go ciekawość
      przywiodła do zguby.

      Nie wiedział po co
      są kaloryfery -
      jak się dowiedział,
      to zostały 4.

      Cztery bałwany
      stały w dwuszeregu,
      lecz jeden zaczął
      tupać na kolegów.

      Tupał i tupał,
      bo był strasznie zły,
      i tak się stupał,
      że zostały 3.

      Te trzy bałwanki
      długo nie postały,
      bo jeden bałwan
      znał świetne kawały.

      Z własnych dowcipów
      śmiał się: - Cha! Cha! Cha!
      i pękł ze śmiechu,
      i zostały 2.

      A jak została
      tych bałwanków dwójka,
      to się zaczęła
      między nimi bójka...

      Dziesięć bałwanków
      było na polanie.
      Ile zostało?
      Oto jest pytanie!
    • 14.05.07, 18:43
      Jeden mały miś zupkę sobie jadł,
      Przyszedł drugi miś i były misie dwa.
      Dwa małe misie pukały mocno w drzwi,
      Przyszedł jeszcze jeden i były misie trzy.
      Trzy małe misie znalazły uli wiele,
      przyszedł jeszcze jesen i były misie cztery.
      Cztery małe misie zrobił nagle bęc,
      Przyszedł jeszcze jeden i było misiów pięć.
      Nagle wszystkie pszczoły z uli wyleciały
      i małe misie szybko uciekały.

      Raz i dwa, raz i dwa - pewna pani miała psa.
      Trzy i cztery, trzy i cztery - pies ten dziwne miał maniery.
      Pięć i sześć, pięć i sześć - wcale kości nie chciał jeść.
      Siedem, osiem, siedem, osiem - wciąż o lody tylko prosił.
      Dziewięć, dziesięć, dziewięć, dziesięć - kto z nas lody mu przyniesie?
      Może ja , może ty...
      Licz od nowa. Raz, dwa, trzy!

      10 palców mam
      każdy stoi sam
      czasem sobie porachuję
      czy któregoś nie brakuje
      czy je wszystkie mam
      czy je wszystkie mam
      Pierwszy palec wielki
      wskazujący na figielki
      trzeci palec to największy
      a ten czwarty trochę mniejszy
      piąty to paluszek mały
      oto szereg cały!!

      Raz, dwa, to jest gra trzeba wszystko zliczyć.
      Dom ma okna dwa, i jedno w piwnicy.
      Trzy, cztery są pory dnia i roku,
      a pięć chcemy mieć z każdego przedmiotu.
      Sześć, siedem, to razem jest trzynaście,
      Siedem mamy lat prawie wszyscy w klasie.
      śpiewamy z pokazywaniem liczby lat na palcach

      Jeden, dwa, trzy,
      Tu wróbelek patrzy,
      Cztery, pięć, sześć,
      Dajcie mu coś zjeść,
      Siedem, osiem,
      Ziarnko mu przynoszę,
      Dziewięć, dziesięć,
      Jedz wróbelku, jedz,
      Dziesięć, dziewięć,
      Osiem, siedem,
      Sześć, pięć, cztery,
      Trzy, dwa, jeden.
      • 14.05.07, 20:04

        Świetne !!!!Dzieki!!!
        Usciski
        Beata
        • 14.05.07, 21:47
          „Kropki biedronki” – wierszyk

          Biedronka siedem kropek miała:
          pierwszą od chmurki dostała,
          drugą od słonka złotego,
          trzecią od wiatru dużego,
          czwartą od deszczu kropelki,
          piątą od ziemi karmicielki,
          szóstą od dziadka co przechodził drogą,
          siódmą...już nie wiem od kogo.
          Wszystkie siedem nosiła w komplecie
          Żeby szczęście dawały dzieciom !

    • 17.05.07, 23:43
      Niech mi powie, kto ma chęć
      i kto chce być ze mną szczery,
      czy dwa razy dwa jest pięć,
      czy dwa razy dwa jest cztery?
      Kot zamruczał: "Chyba kpisz,
      czy to dla mnie jest robota?
      Mnie obchodzi jedna mysz,
      a rachunki - nie dla kota".
      Pies wykonał dziwny ruch:
      "Ja nie jestem na usługi!
      Umiem liczyć, lecz do dwóch".
      Po czym warknął raz i drugi.
      Koń powiedział jednym tchem:
      "Łeb mam duży, lecz ubogi.
      I to tylko dobrze wiem:
      każdy koń ma cztery nogi".
      Wół najpewniej z nich się czuł,
      rzekł: "Sprawdziwszy cztery kąty,
      stwierdzam fakt, że jako wół
      w mej oborze jestem piąty."
      Kogut zapiał: "Ja mam raj -
      macham tylko pióropuszem,
      lecz nie znoszę przecież jaj,
      a więc liczyć też nie muszę".
      Rzekła kaczka: "Kwa-kwa-kwa,
      z dziećmi chadzam na spacery,
      mam ich tu dwa razy dwa,
      czyli mam kaczątka cztery".
      • 17.05.07, 23:45
        Kup mi tato piłkę
        prosi Krzyś.
        Dobrze synku, chodź do sklepu
        - kupimy ją dziś.
        W sklepie bardzo trudny wybór,
        - tyle piłek jest...
        A co jedna to ładniejsza...
        Na pierwszej jest pies,
        na drugiej kaczki,
        na trzeciej szlaczki,
        czwarta jest w kratki.
        A piąta w kwiatki.
        Szósta ma kółka,
        na siódmej mknie jaskółka,
        ósma ma wiatraki,
        a dziewiąta ptaki.
        Na największej dziesiątej jest miś,
        właśnie tę wybrał Krzyś.
        • 17.05.07, 23:46

          Przez sad idzie mały Maciuś
          śmieje się do słonka,
          a tu pac - czerwone jabłko
          rzuca mu jabłonka.

          Podniósł jabłko idzie dalej
          a w tem obok dróżki
          pac, pac - co to - stara grusza
          zrzuciła dwie gruszki.

          Podniósł Maciuś żółte gruszki
          bardzo jest szczęśliwy
          znów pac, pac, pac - trzy śliweczki
          spadły z gęstej śliwy.

          Niesie Maciuś jabłko, śliwki,
          gruszki co się złocą.
          - Kto z was Maciusiowi policzy
          ile ma owoców?
          • 17.05.07, 23:46
            Proszę państwa! Bardzo proszę!
            Mam tu kwiatów pełne kosze.
            Jeden narcyz, dwie konwalie,
            trzy stokrotki ... a każdy jak malowany.
            - I co dalej?
            Cztery żółte tulipany ...
            Pięć irysów fioletowych
            i goździków pięć różowych.
            Mam trzy bratki kolorowe,
            oraz siedem pięknych róż.
            Dziesięć fiołków - także mam.
            Chodź, proszę policz sam.
            • 17.05.07, 23:47
              Cztery małe, rude liski
              piły mleko z jednej miski.
              Jeden lisek z drugim liskiem
              powsadzały łapki w miskę.
              Trzeci lisek z czwartym liskiem
              weszły w miskę z wielkim piskiem.
              I wylały mleko z miski
              cztery małe rude liski.
              • 17.05.07, 23:49
                Przyleciało wróbli sześć,
                zaczynają obiad jeść.
                Jeden ziarno dziobie,
                chwali przysmak sobie.
                Drugi na talerzu
                skubie bułkę świeżą,
                trzeci okruszynki
                wybiera ze skrzynki.
                Czwarty, piąty ptaszek
                dziobią zgodnie kaszę.
                Szósty głową kręci,
                na nic nie ma chęci
                i widać po minie,
                że był gdzieś w gościnie.

                • 17.05.07, 23:50
                  Oto jeden nosorożec.
                  Z czego żyje - trudno orzec.

                  Dwie żabki
                  dla rozrywki grają w łapki.

                  Trzy gąski
                  przeszły gęsiego po mostku wąskim.

                  Cztery króliczki mają co rano
                  białe policzki marchewką wypchane.

                  Pięć żółwi poszło na spacer
                  w żółwim tempie pokonują trasę.

                  Sześć owieczek trawą się pasło.
                  Wolałyby chyba bułeczki z masłem.

                  Siedem motyli fruwa nad łąką,
                  wiatr szumi w trawach i świeci słonko.

                  Osiem myszek z dziurki zerka
                  czy się nie uda skubnąć serka.

                  Dziewięć biedroneczek drzemie w cieniu róży.
                  To upał lipcowy tak bardzo je znużył.

                  Dziesięć świnek
                  matka i jej córki,
                  bawią się w chowanego
                  z małym kangurkiem.


                  • 27.05.07, 00:57
                    Wiersz pt. „Sum” J. Brzechwy :
                    Mieszkał w Wiśle sum wąsaty,

                    Znakomity matematyk.

                    Krzyczał więc na całe skrzele:

                    „Do mnie młodzi przyjaciele!

                    W dni powszednie i niedziele

                    Na życzenie mnożę, dzielę,

                    Odejmuję i dodaję

                    I pomyłek nie uznaję!”

                    Każdy mógł więc przyjść do suma

                    I zapytać: jaka suma?

                    A sum jeden w całej Wiśle

                    Odpowiadał na to ściśle.

                    Znała suma cała rzeka,

                    Więc raz przybył lin z daleka i powiada:

                    „Drogi panie, ja dla pana mam zadanie,

                    jeśli pan tak liczyć umie,

                    niech pan powie panie sumie,

                    czy pan zdoła w swym pojęciu

                    odjąć zero od dziesięciu?”

                    Sum uśmiechnął się z przekąsem,

                    liczy, liczy coś pod wąsem,

                    wąs sumiasty jak u suma,

                    a sum duma, duma, duma.

                    „To dopiero mam z tym biedę –

                    może dziesięć, może jeden?”

                    Upłynęły dwie godziny, sum z wysiłku jest już siny.

                    Myśli, myśli:

                    „To dopiero! Od dziesięciu odjąć zero?

                    Żebym miał przynajmniej kredę!

                    Zaraz, zaraz... wiem już.... jeden!

                    Nie, nie jeden. Dziesięć chyba...

                    Ach ten lin! Ta wstrętna ryba!

                    A lin szydzi:

                    „Panie sumie, w sumie pan niewiele umie”

                    Sum ze wstydu schnie i chudnie,

                    już mu liczyć coraz trudniej,

                    a tu minął wieczór cały,

                    wszystkie ryby się pospały.

                    I nastało znów południe,

                    a sum chudnie, chudnie, chudnie...

                    I nim dni minęło kilka,

                    stał się chudy niczym kilka.

                    Więc opuścił wody słodkie

                    I za żonę pojął szprotkę.

                    • 28.05.07, 16:32
                      Biedroneczka

                      Biadoliła biedroneczka
                      "Gdzieś mi spadła ma kropeczka!
                      Zawsze siedem kropek miałam,
                      i mniej nigdy mieć nie chciałam..."

                      Szuka w trawie i w kałuży
                      drepcze wszędzie, aż się kurzy.
                      Jest! Znalazła się kropeczka!
                      Skryła się pod skrzydełeczka

                      </a>
                      • 08.06.07, 20:09
                        Bez liku jest szczeniątek w koszyku.
                        Pierwsze-podobne do matki.
                        Drugie-ma białe łatki.
                        Trzecie-czarne jak wronka.
                        Czwarte-jest bez ogonka.
                        Podpalanych dwoje.
                        A ostatnie,to najmniejsze,
                        ono bedzie moje!
                        • 09.06.07, 22:51
                          Na telefonicznym drucie
                          siedzi szpak w jednym bucie.

                          A w ogródku, na sztachecie -
                          drugi szpak - w berecie.

                          Trzeci szpak w chusteczce w kratkę
                          maszeruje przez rabatkę.

                          Czwarty nosi okulary
                          i tornister jakiś stary.

                          A ten piąty, najdziwniejszy -
                          w spodniach, pumpach i kaloszach.

                          A ten szósty, najśmieszniejszy -
                          w kapeluszu i bamboszach.

                          Siódmy szpak - ostrzyżony na jeża,
                          ósmy - przebrał się za żołnierza.

                          A dziewiąty wraz z dziesiątym
                          w płaszczach dawno już niemodnych.

                          Tyle szpaków, ile palców u dłoni.
                          Kto z was wszystkie je przypomni?
                          • 09.07.07, 15:53
                            Lisek

                            Oj Ty lisie, oj Ty lisie

                            nie podobasz wcale mi się.

                            Krążą tu o Tobie wieści,

                            żeś kur porwał 130,

                            100 indyków, kaczek 100

                            i 100 gęsi.

                            Prawda to?

                            Prawda, ale cóż ja zrobię,

                            gdy przepadam tak za drobiem.

                            • 09.07.07, 16:04

                              Siedzi sobie w środku
                              pięć malutkich kotków
                              ale nagle znika
                              jeden kot z koszyka

                              Cztery małe kotki
                              jadły serek słodki
                              nagle jeden przepadł
                              pobiegł szukać mleka

                              Były kotki trzy
                              jeden bardzo zły
                              złapał własny ogon
                              pobiegł kocią drogą

                              Były kotki dwa
                              jeden bał się psa
                              cały zapłakany
                              zaczął szukać mamy

                              Była piątka kotków
                              jeden został w środku
                              został w koszu na noc
                              powiedz mu dobranoc

    • 14.08.07, 13:02
      "Trudny rachunek"-Julian Tuwim
      Szły raz drogą trzy kaczuszki,
      grzecznie, że aż miło:
      pierwsza biała, druga czarna,
      a trzeciej nie było.

      Na spotkanie tym kaczuszkom
      dwie znajome wyszły:
      pierwsza z krzaków, druga z sieni,
      trzecia prosto z Wisły.

      Aż tu jeszcze jedna idzie,
      bardzo wesolutka,
      idzie sobie, podskakuje,
      a ta druga - smutna.

      Siadły wszystkie na ławeczce,
      wtem dziewiąta krzyczy:
      "Pięć nas było a jest osiem!
      Kto nas wreszcie zliczy?"

      Na to mówi jej ta trzecia
      "Sprawa bardzo trudna.
      Wyszłam pierwsza, przyszłam szósta,
      teraz jestem siódma!"

      I nie mogły się doliczyć,
      nic nie wyszło z tego,
      więc do domu, choć to kaczki,
      wróciły gęsiego.

      "Psie smutki"-Jan Brzechwa
      Na brzegu błękitnej rzeczki.
      Mieszkają małe smuteczki.

      Ten pierwszy jest z tego powodu,
      że nie wolno wchodzić do ogrodu.
      Drugi - że woda nie chce być sucha,
      Trzeci - że mucha wleciała do ucha.
      A jeszcze, że kot musi drapać,
      że kura nie daje się złapać,
      a ostatni smuteczek jest o to,
      że człowiek jedzie, a piesek musi biec piechotą.

      Lecz wystarczy pieskowi dać mleczko
      i już nie ma smuteczków nad rzeczką.


      "Muchomor"- Halina Szayerowa
      Dziś muchomor nie w humorze:
      - Czym się martwisz muchomorze?
      - Wiatr mi zerwał plamkę białą,
      nie wiem ile mi zostało?

      Dziś muchomor jest w humorze:
      - Czym się cieszysz muchomorze?
      - Wiatr mi oddał plamkę białą,
      policz czy ich nie za mało!
    • 13.10.07, 12:35
      Jeden palec,drugi trzeci
      tak umieja liczyc dzieci
      czwarty, piaty palec mam
      widzisz umiem liczyc sam
      • 13.10.07, 16:10
        „Lalki” – M. Kownacka
        O to nie są żarty wcale
        Ewa ma dwanaście lalek.
        A ta pierwsza lala – śpiewa tra la la la.
        A ta druga - ślicznie mruga.
        A tej trzeciej – warkocz się plecie.
        A ta czwarta – czuprynka obdarta.
        Ta niegrzeczna piąta , nie wychodzi z kąta.
        A ta murzynka szósta – ma czerwone usta.
        A ta siódma – krakowianka
        Ma sukienkę po kolanka.
        A ta ósma kudłata
        A dziewiąta woła – „tata”
        A dziesiąta woła - mama”
        Jedenasta chodzi sama.
        A dwunasta ze szmatki
        Jest najmilsza u matki.
        • 13.10.07, 16:13
          Wierszyki – zagadki matematyczne

          Gołębie
          Na wysokim dębie
          Siedziały gołębie
          Było ich za mało
          Więc trzy (dwa, pięć…wink doleciały.
          I teraz na dębie
          Ile siedzi gołębi?
          Na wysokim dębie
          Siedziały gołębie
          Za dużo ich było
          Więc pięć odfrunęło.
          I teraz na dębie
          Ile siedzi gołębi?
          Gąski
          Szło pięć gąsek na spacer
          Tyle się zebrało
          Tylko trzy gęgały
          Ile więc milczało?
          Grzyby
          Dwa maślaki, trzy kozaki i trzy żółte rydze
          Lecz niestety, muchomora(y) też w koszyku widzę.
          Wyrzuć szybko muchomora(y), bo to nic dobrego!
          Ile grzybków się ususzy?
          Czy już wiesz kolego?
          Sowa
          Co robi sowa – sowa mądra głowa?
          Liczy na drzewie gruszki.
          Liczy dzisiaj i w niedzielę
          Lecz, czy dobrze policzyła?
          Sprawdź, czy się nie pomyliła?
          Krasnoludki
          Ele mele dudki, to są krasnoludki
          Mały, mniejszy i malutki.
          A te krasnoludki, mają duże butki.
          Policz krasnoludki a potem ich butki.
          Ogródek Arka
          Arek ma ogródek
          A w nim różne grządki.
          Chętnie w nim pracuje
          Co robi? Porządki.
          Posadził już bratki:
          fioletowy, dwa niebieskie,
          Wsadził też żółtego.
          Ile ich posadził?
          Liczyłeś kolego?

        • 13.10.07, 16:22
          Wierszyki o figurach

          Trzy kreski, trzy kąty,
          Rysuje trójkąty.
          Już każdy dzieciaczek
          Trójkątny ma szlaczek.
          Kwadraciki bardzo lubię
          W tej rodzinie się nie nudzę.
          Kwadrat równe boki ma
          Każde dziecko kwadrat zna.
          Jest w rodzinie też prostokąt
          Spójrz na niego, wytęż oko.
          Po dwa boki: długie, krótkie,
          Narysuję za minutkę.
          Są w rodzinie też kółeczka
          Okrąglutkie jak piłeczka.
          Brak w nich rogów oraz kątów
          Tym się różnią od trójkątów.
          • 15.10.07, 20:33

            Trójkątna bajka – Danuta Wawiłow
            Była raz sobie skała,
            bardzo dziwna, trójkątna.
            Stał na tej skale pałac,
            bardzo dziwny, trójkątny.
            W pałacu tym na tronie,
            bardzo dziwnym, trójkątnym,
            zasiadał król w koronie,
            bardzo dziwnej, trójkątnej.
            I patrzył z okien wieży,
            bardzo dziwnej, trójkątnej,
            na dzielnych swych rycerzy,
            bardzo dziwnych, trójkątnych.
            Aż kiedyś raz dworacy
            na szczerozłotej tacy,
            przynieśli mu śniadanie
            wykwintne niesłychanie.
            A było to nieduże,
            zwyczajne jajko kurze.
            Bardzo dziwne, okrągłe!
            I krzyknął król:
            No, wiecie,
            Toż to prawdziwa bajka!
            Pomyślcie, że na świecie
            Są takie cudne jajka!
            Więc niech mi dotąd wszędzie
            okrągłym wszystko będzie.
            Dworacy, nieboracy,
            zabrali się do pracy
            i w ciągu jednej chwili,
            jak kazał, tak zrobili.
            I odtąd stała skała,
            bardzo dziwna, okrągła.
            A na tej skale pałac,
            Bardzo dziwny, okrągły.
            W pałacu zaś na tronie,
            bardzo dziwnym, okrągłym
            Zasiadał król w koronie,
            Bardzo dziwnej, okrągłej.
            I patrzył z okna wieży,
            Bardzo dziwnej, okrągłej.
            Na dzielnych swych rycerzy,
            Bardzo dziwnych, okrągłych.






            Co z dwóch trójkątów może być?
            Wpierw je zwyczajnie ułożę.
            Jeden, to piramida
            I drugi też nam się przyda.
            Dodam słońce, pustynię, palmę, wielbłąda –
            Tak właśnie Egipt wygląda.
            ( wielbłąd – brzuch to prostokąt,
            nogi, ogon, garby – trójkąty: palma z trójkątów).

            Czy wiecie, co można z koła zrobić?
            Pierścionek z oczkiem, który dłoń ozdobi.
            Bransoletki złote, na ręku błyszczące
            I okrągłe, gorące słońce.
            Dziurki do sznurowadeł w bucie,
            okienko w samolocie i na statku w kajucie.
            Koło ratunkowe, talerzyk do ciastek
            i rozśpiewane koło graniaste.



            Kwadrat, to taka dziwna figura,
            Bo nie wiadomo, gdzie dół a gdzie góra.
            Do góry głową, czy na dół głową
            Zawsze wygląda jednakowo.
            Ma równe ściany, równe boki.
            Tak samo długi jest, jak szeroki.

            Prostokąt też ma proste kąty,
            Lecz znamy różne prostokąty.
            Bywają wielkie, takie jak mur,
            Albo wysokie, jak drapacze chmur.
            Duży prostokąt, to jest ściana,
            Cała na żółto pomalowana.
            Mały prostokąt, to jest zeszyt.
            Już rozumiecie? To mnie cieszy.
            Prostokąt taż ma proste kąty,
            Lecz znamy różne prostokąty.
            • 24.02.08, 20:22
              Teraz liczyć się uczymy,
              To rzeczy ciekawe.
              Są dwa misie trzy skakanki,
              Razem pięć zabawek.

              Jeden słoń jest, dwa niedźwiedzie,
              Cztery małe koty.
              Czego tutaj jest najwięcej,
              Dowiemy się o tym.

              Słoń choć duży to jest jeden,
              Kotów zaś dwie pary.
              Kotów więcej jest niż słoni!
              To nie żadne czary.

              Jeden, dwa i trzy, i cztery,
              I tak do dziesięciu,
              Dodajemy, rachujemy,
              Liczymy w pamięci.

    • 18.08.08, 14:41
      „W murowanej piwnicy”
      W murowanej piwnicy
      tańcowali zbójnicy,

      Jak ten pierwszy skoczył w górę,
      to w suficie zrobił dziurę.

      Jak ten drugi tupnął nogą,
      To się znalazł pod podłogą.

      Jak ten trzeci się zawinął
      Wyleciały drzwi z futryną.

      Jak się czwarty rozweselił,
      cztery ściany diabli wzięli.

      Jak ciupagą rąbnął piąty
      poszły w drzazgi wszystkie gonty.

      Jak ten szósty zaczął tupać
      zawaliła się chałupa.

      A ten siódmy to był baca
      skoczył w górę i nie wraca.
      Pewnie siedzi na Giewoncie
      i rozmyśla o remoncie.

      SIEDEM SŁONI Helena Bechlerowa

      Siedem słoni - małe, duże,
      słonie w gwiazdy, słonie w róże.
      Wszystkie słonie z pięknych bajek,
      wszystkie z zaklętego kraju.
      Każdy w innym jest kolorze,
      każdy szczęście przynieść może.

      Tego z gwiazdą nad oczami
      podaruję naszej pani.
      Ten ma złote uszy oba,
      będzie mamie się podobał.
      Babci dam żółtego w groszki,
      biały słoń dla pani w kiosku.

      W kwiatki małe dwa słoniki -
      dla Teresy i Moniki.
      A najmniejszy, ten wesoły,
      co ma uszy jak kłapouch,
      gruby taki i pękaty -
      dla złośnicy Honoraty.
      Niech go z sobą nosi wszędzie,
      to nareszcie śmiać się będzie!



      • 29.03.09, 20:31

        Trójkątna bajka


        Była raz sobie skała
        bardzo dziwna, TRÓJKĄTNA,
        stał na tej skale pałac,
        bardzo dziwny, TRÓJKĄTNY.
        W pałacu tym na tronie
        bardzo dziwnym, TRÓJKĄTNYM,
        zasiadał król w koronie
        bardzo dziwnej, TRÓJKĄTNEJ,
        i patrzył z okna wieży
        bardzo dziwnej, TRÓJKĄTNEJ,
        na dzielnych swych rycerzy
        bardzo dziwnych, TRÓJKĄTNYCH.

        Aż kiedyś raz dworacy
        na szczerozłotej tacy
        przynieśli mu śniadanie
        wykwintne niesłychanie -
        a było to nieduże
        zwyczajne jajko kurze,
        bardzo dziwne,
        OKRĄGŁE!

        I krzyknął król:
        ,,No wiecie!
        Toż to prawdziwa bajka!
        Pomyśleć, że na świecie
        są takie cudne jajka!
        Więc niech mi odtąd wszędzie
        OKRĄGŁYM wszystko będzie!"
        Dworacy - nieboracy
        zabrali się do pracy
        i w ciągu jednej chwili
        jak kazał, tak zrobili.

        I odtąd stała skała
        bardzo dziwna, OKRĄGŁA,
        a na tej skale pałac
        bardzo dziwny, OKRĄGŁY,
        w pałacu zaś na tronie
        bardzo dziwnym, OKRĄGŁYM,
        zasiadał król w koronie
        bardzo dziwnej, OKRĄGŁEJ,
        i patrzył z okna wieży
        bardzo dziwnej, OKRĄGŁEJ,
        na dzielnych swych rycerzy
        bardzo dziwnych, OKRĄGŁYCH.

      • 21.05.09, 16:50
        Dziękuje dziewczyny za super wierszyki i też dodam coś od siebie
        To nie wierszyk, ale fajne opowiadanie matematyczne

        CZTERY MOTYLKI - Wiera Badalska
        Na zielonej łące pod lasem fruwały wesoło cztery motylki.
        Jeden był biały jak kwiatek rumianku.
        Drugi - żółty jak kwiatek dziewanny.
        Trzeci błękitny jak kwiatuszek cykorii.
        A czwarty?
        Czwarty był jeszcze inny. Miał szarobrązowe skrzydełka niby kora
        topoli rosnącej pod lasem.
        Dobrze było motylkom na łące. Fruwały z kwiatka na kwiatek i spijały
        słodki, wonny sok.
        Wtem od strony lasu, łopocząc skrzydłami, nadleciała niby czarna
        chmura – wrona.
        Głodna była. Z daleka dojrzała motylki i wielką miała na nie ochotę.
        Ale motylki także spostrzegły grożące niebezpieczeństwo.
        Przez chwilę kręciły się bezradnie, trzepotały skrzydełkami.
        -Gdzie by tu się skryć?
        A na łące pełno kwiatów...
        Przysiadł więc biały motylek na rumianku – ani go widać.
        Wtulił się żółty w kwiatuszek dziewanny – jakby jeszcze jeden płatek
        przyrósł.
        Przycupnął błękitny na kwiatuszku cykorii, co nad rowem rosła – i
        zniknął.
        A ten czwarty, szarobrązowy, długo fruwał nad łąką. Przerażony był
        bardzo, bo wrona była tuż... tuż! Przysiadł więc prędziutko na pniu
        topoli, przytulił się do szarobrązowej kory i już go nie ma.
        Przyleciała wrona nad łąkę. Rozgląda się. Co się stało? Gdzie
        podziały się cztery motylki? Przecież fruwały tu przed chwilą.
        Pokręciła zdumiona głową, zakrakała ze złości i, jak niepyszna,
        odleciała do lasu.
        Motylki zerwały się po chwili z gościnnych kwiatków i znów beztrosko
        fruwały nad pachnącą łąką.
        Ach, ale wrona? Bardzo była zdziwiona.
        A minę miała taką – O!...
        • 22.05.09, 11:05
          WIOSENNE SERDUSZKO
          Biegło polną dróżką
          wiosenne serduszko.
          Tańczyło na łące
          z marcowym zającem.
          Ominęło w biegu
          siedem przebiśniegów,
          przylaszczki, krokusy
          przeskoczyło susem.
          A gdy się zmęczyło,
          jeszcze pozdrowiło:
          bazie na wierzbinie,
          kotki na leszczynie,
          dwie zielone żabki,
          cztery białe kwiatki.
          • 22.05.09, 12:35
            BIEDRONKI - Elżbieta Jones
            Na wysokiej trawie
            Cztery biedroneczki,
            Liczyły na sobie
            Maleńkie kropeczki.
            Trzy kropeczki jedna
            Biedroneczka miała,
            Drugiej cztery kropki
            W myślach dodawała.
            Kropkę miała jedną
            Biedronka następna.
            Szybko doliczyła…,
            Lecz nie była pewna.
            U czwartej trzy kropki
            Na skrzydełku było,
            Lecz skrzydeł jest para.
            Ile więc przybyło?
            Myśli biedroneczka,
            Dodała ogólnie.
            Czy już policzyłeś,
            Ile mają wspólnie?
            • 23.05.09, 02:12
              Witam wszystkich.Nazywam sie Elzbieta Jones i ciesze sie,ze moj wiersz podoba
              sie i tutaj sie znalazl.Zapraszam na moj blog dla dzieci
              www.elzbieta-jones.blog.onet.pl
    • 18.01.10, 20:08
      Kołowata wyspa Wanda Chotomska
      Gdzieś tam - na końcu świata, na samym końcu świata,
      na oceanie bajek jest wyspa kołowata.
      Jeżeli jakiś Kolumb tę wyspę odkryć zdoła,
      kompletnie osłupieje obchodząc ją dokoła.

      Gdy w stronę lasu ruszy, to oczy wybałuszy,
      bo drzewa są okrągłe jak ronda kapeluszy.
      Na drzewach, wśród okrągłych dzięciołów i kukułek,
      banany sobie rosną, a wszystkie w kształcie kółek.

      W miasteczkach stoją domy okrągłe jak złotówki
      od ścian, przez drzwi i okna, po dachy i dachówki.
      Żyrafy i pantery obejrzeć można w zoo
      i każda z nich wygląda jak cętkowane koło.

      A z ludźmi to dopiero okropna jest afera
      co spojrzysz na człowieka, to widzisz same zera.
      Podobno na tej wyspie dlatego tak się dzieje,
      że król, co wyspą włada, był kiedyś kołodziejem.

      I robiąc w kółko koła, tak przywykł do ich kształtu,
      że widząc inne formy, od razu krzyczał:- gwałtu!
      Trójkątom i kwadratom stawiamy zakaz wjazdu
      niech żyją kołowrotki i koła od pojazdów!

      Niech żyje księżyc w pełni! Niech żyje cyfra osiem
      i dwie okrągłe dziurki, dwie dziurki w moim nosie.
      Tak mówi władca wyspy, słuchają go poddani
      i krążą dookoła kompletnie skołowani.

      A komu nie do końca skołował władca głowę,
      ten czeka. Na co czeka ? Na koło ratunkowe…

      • 18.01.10, 20:11
        Pośrodku oceanu trójkątna sterczy skała, na tej trójkątnej skale
        trójkątny stoi pałac.
        Po niebie granatowym trójkątny księżyc płynie i niesie sny królewnie
        trójkątnej Karolinie.
        I śni się Karolinie, jak wśród trójkątnych maków trójkątny rycerz do
        niej na białym mknie rumaku.
        Lecz budzi się królewna i łzy trójkątne leje, bo wokół niej ocean i
        wicher straszny wieje.
        Trójkątne w górze chmury, trójkątne szumią fale, a maki tu nie
        rosną i książąt nie ma wcale.
        Lecz oto wzeszło słońce i w blasku jego nagle zabłysły nad falami
        trójkątne białe żagle.
        Trójkątny okręt płyną przez fale i odmęty tłum mew szybował nad nim
        i wrzeszczał jak najęty.
        Przy sterze stał kapitan trójkątny niesłychanie, trójkątną miał
        lunetę i czapkę i ubranie.
        Wtem z ust wypuścił fajkę i z rąk wypuścił linę, bo ujrzał na
        balkonie królewnę Karolinę.
        Kim jesteś piękne dziewczę? Kapitan rzekł w zachwycie, ach zostań
        moja żoną, bo kocham Cie nad życie.
        Wesele było huczne i miała Karolina trójkątnych siedem córek i
        trójkątnego syna.
        I tak im dni szczęśliwe płynęły pomalutku, trójkątne kwitły kwiatki
        w trójkątnym ich ogródku.
        Królowa Karolina smażyła konfitur ki, a wokół niej biegały trójkątne
        śliczne córki.
        Trójkątny dzielny synek co rano biegł na plażę i puszczał tam
        okręty, bo chciał być marynarzem.
        Szczęśliwy jestem bardzo, bo taką mam rodzinę- zwykł mówić król-
        kapitan całując Karolinę.
    • 08.11.10, 13:48
      Polecam książkę "Matematyka w literaturze dziecięcej" wydaną przez Wojewódzki Ośrodek Metodyczny w Jeleniej Górze. Są tam super wierszyki dotyczące m.in. kierunków, położenia przedmiotów, wielkości, dni tygodnia, pór roku, figur, liczebników itp.
    • 14.01.12, 17:26

      • 03.04.16, 09:39
        up

        --
        Świetne i przydatne forum dla nauczycielek przedszkola i rodziców dzieci w wieku przedszkolnym.Zapraszamy!!!
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47465
        • 03.04.16, 09:39
          up
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.