Wierszyki: CZYSTOŚĆ i ZDROWIE Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Być może uda nam się utworzyć kolejny ciekawy zbiorek wierszy...

    Proszę o wpisywanie ...smile
    • Kiedy ktoś ma
      brudne ręce
      i rękami tymi je,
      czy powiecie, że to zdrowo,
      moje dzieci?
      - Bo ja nie!
      Nie!
      Nie!
      • Nie znajdziesz lepszego
        lekarstwa na zdrowie
        niż woda i mydło:
        - każdy ci to powie!

        "Chusteczka"
        Mamuś, chusteczkę, proszę, mi daj,
        a zawsze czysty nos będę miał.
      • Przy umywalni wisi
        długi przedmiot biały.
        - Umyj ręce prosi,
        umyjże się cały.

        "Mydło"
        Kolorowe, pachnące,
        obficie się pieni.
        Wnet brudne rączki
        w czyste zamieni.
        • Na głowie robi porządek.
          Powinien być zawsze czysty.
          Chociaż zębów ma rządek,
          nie bywa u dentysty.
        • "Szczoteczka"
          Gdy będę taką szczoteczkę miał,
          to o swe ząbki sam będę dbał.

          "Mydło"
          Chowa się w łazience,
          przyjaciel czystości.
          Spotyka brudne ręce,
          pieni się ze złości.

          "Grzebień"
          Kupiła grzebień śliczny mi mama
          i już fryzura, patrz, jaka zadbana.
          • B. Lewandowska „ Na zdrowie”

            Doktor rybka niech nam powie
            Jak należy dbać o zdrowie!
            Kto chce prosty być jak trzcina,
            Gimnastyką dzień zaczyna!
            Całe ciało myje co dzień
            Pod prysznicem, w czystej wodzie.
            Wie, że zęby białe czyste
            Lubią szczotkę i dentystę!
            Pije mleko, wie, że zdrowo
            Chrupać marchew na surowo.
            Kiedy kicha czysta chustka
            Dobrze mu zasłania usta.
            Chcesz, to zobacz, jak jeść jabłka
            Na obrazku bez zarazków.
            Rób tak samo, bo chcesz chyba
            Tak zdrowy być jak ryba.
          • Irenka umyła ręce
            wodą i mydłem w łazience.
            Potem wytarła buty z błota.
            Potem głaskała białego kota.
            Potem przez pół godziny
            lepiła psa z plasteliny.
            Potem zmieniła kołnierzyk,
            bo stary był już nieświeży.
            Potem wytarła z półki kurz.
            No,i już.
            Nie! Jeszcze wzieła chleb i dżem.
            I mówi: - Teraz sobie zjem
            A kot się czyści pilnie z błota
            i mruczy: -A taka robota!
            Wpierw sią myje, potem się brudzi.
            a potem bierze chleb do ręki...
            Czy to się zdarza u innych ludzi?
            Czy tylko u Irenki?

            Ten wierszyk zaczerpnełam z planów pracy dla pięciolatków. Autor wiersza:M.
            Terlikowska


            • U nas w przedszkolu każdy pamięta,
              Że myć się trzeba nie tylko od święta,
              W poniedziałki, wtorki, środy,
              W każdy dzień tygodnia.
              My się nie boimy wody, jeśli nawet chłodna.
              • Mucha


                Z kąpieli każdy korzysta,
                A mucha chciała być czysta.
                W niedzielę kąpała się w smole,
                A w poniedziałek w rosole,
                We wtorek - w czerwonym winie,
                A znowu w środę - w czerninie,
                A potem w czwartek - w bigosie,
                A w piątek - w tatarskim sosie,
                W sobotę - w soku z moreli...
                Co miała z takich kąpieli?
                Co miała? Zmartwienie miała,
                Bo z brudu lepi się cała,
                A na myśl jej nie przychodzi,
                Żeby wykąpać się w wodzie.


                • W aptece można kupić krople,
                  co naprawiają serce, syrop na kaszel
                  i zastrzyki przepisane na recepcie.
                  Pigułki, draże, plastry, proszki,
                  bandaże, maść – jednym słowem
                  to wszystko, czego trzeba chorym.

                  Lecz gdybyś wszystkie witaminy
                  zjadł nagle zamiast leguminy.
                  Gdybyś się rozsmakował w drażach
                  nieprzepisanych przez lekarza
                  lub wypił płynów zapas spory
                  nieużywany do tej pory,
                  to byś dopiero był chory.
                  • Mama – foka, tato – foka

                    Mają synka Obiboka.

                    Mama prosi: „Obiboku,

                    Nurkuj w fale! Próbuj skoków!”

                    - Pracuj synku! – prosi tato.

                    - Tłustą flądrę dam Ci za to.

                    Babka też na wnuka fuka:

                    „Ważną sprawą jest nauka!

                    Obiboku! Lato mija!

                    A on nadal bąki zbija!”

                    Nagle mors zawołał basem:

                    „Ten Obibok jest brudasem!”

                    „Co? Brudasem? O, akurat!”

                    I Obibok – plusk! – dał nura!

                    • W jednym stali wazonie tulipan i róża.
                      Rzekł tulipan:
                      Dalipan,
                      Że to mnie oburza,
                      Pokoju nikt nie wietrzy, duszno niesłychanie,
                      W takiej temperaturze żyć nie jestem w stanie.
                      Lufcik niech gospodyni przynajmniej otworzy,
                      Już wczoraj źle się czułem, a dziś - jeszcze gorzej!

                      Odrzecze na to róża: Panie
                      Tulipanie,
                      Proszę, niech pan nie nudzi i kwękać przestanie.
                      Egoista i sobek z pana! Jak pan może
                      Domagać się wietrzenia, gdy chłód jest na dworze?
                      Jeśli pan nie zamilknie - język panu przytnę!
                      Zdrowie mam takie kruche, płatki aksamitne,
                      Łodyżki delikatne, przeciągów się boję,
                      Zaraz dreszczy dostaję, gdy wietrzą pokoje,
                      Woń, barwę mogę stracić przy lada chorobie,
                      A pana to nie wzrusza. Pan myśli o sobie!

                      Rzekł tulipan:
                      Dalipan,
                      Sądzi pani błędnie,
                      Wiadomo, że kwiat każdy bez powietrza więdnie,
                      Lecz jeśli pani każe - chętnie się poświęcę,
                      Dla pięknej róży - wszystko! I nie mówmy więcej!
                      Okna pozamykane niech będą. Pokoje
                      Nieprzewietrzane. Trudno!
                      I zwiędli oboje.

                      Nazajutrz gospodyni, żałując tej straty,
                      Wyrzuciła na śmietnik dwa zwiędnięte kwiaty.


                      • (na prośbe mamy Ali z W.Brytanii)


                        Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku.

                        I przyszedł kot doktor:

                        “Jak się masz koteczku?”

                        - “Źle bardzo” - i łapkę wyciągnął do niego.

                        Wziął za puls pan doktor poważnie chorego

                        I dziwy mu prawi:

                        “Zanadto się jadło,

                        Co gorsza, nie myszki, lecz szynki i sadło;

                        Źle bardzo... gorączka! Źle bardzo, koteczku!

                        Oj! długo ty, długo poleżysz w łóżeczku

                        I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta.

                        Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta”.

                        “A myszki nie można?” - zapyta koteczek -

                        “Lub z ptaszka małego choć parę udeczek?”

                        “Broń Boże! pijawki i dieta ścisła!

                        Od tego pomyślność w leczeniu zawisła”.

                        I leżał koteczek; kiełbaski i kiszki

                        Nie tknięte; z daleka pachniały mu myszki.

                        Patrzcie, jak złe łakomstwo! Kotek przebrał miarę,

                        Musiał więc nieboraczek, srogą ponieść karę.

                        Tak się z wami, dziateczki, stać może:

                        Od łakomstwa strzeż was Boże!


                        • Koło pieca siedzi miś.

                          - Taki chory jestem dziś!

                          - Co cię boli?

                          - Bok i brzuszek,

                          tu się ciągle trzymać muszę,

                          katar już od piątku trwa

                          i tu ból mam, a tu dwa.

                          - Grypa, misiu. Dam ci proszki.

                          - Nie pomogą, takie gorzkie!

                          - Aspirynę, misiu, zażyj.

                          Może ziółka ci zaparzyć?

                          - Aspiryna nie pomoże,

                          a po ziółkach będzie gorzej.

                          Przyznam ci się, Zosiu, sam,

                          że lekarstwo lepsze znam.

                          Łyżka, dwie wystarcza chyba.

                          Będę po nim zdrów jak ryba,

                          będę mruczeć mógł jak z nut.

                          - Cóż to za lekarstwo?

                          - Miód!

                          • Ledwie wrócił Grześ z przedszkola,

                            ząb okropnie go rozbolał.

                            Ząbek bolał, płakał Grześ

                            i kolacji nie mógł zjeść.

                            Więc orzekli wszyscy zgodnie,

                            że Grześ pójdzie do przychodni,

                            W poczekalni jasnej, dużej,
                            czas nikomu się nie dłuży:

                            chcesz – obrazki tu oglądaj,

                            chcesz – masz misia i wielbłąda,

                            A dentystka uśmiechnięta

                            grzecznie mówi do pacjenta:

                            - chodź tu bliżej, Grzesiu, siadaj

                            zaraz chory ząbek zbadam.


                            • „Czystość to zdrowie” I. Salach
                              Kiedy rano wstają do łazienki idę
                              Kran odkręcam z ciepłą wodą
                              I dokładnie myję…
                              …zęby, twarz i szyję.

                              Gdy juzsieubiorę, to przeczeszę włosy
                              By nie sterczał krzywo w górę-
                              - ani jeden kosmyk.

                              Ręce zawsze czyste mam
                              O paznokcie krótkie dbam.
                              Czyste włosy mam i szyję.

                              Żeby zdrowym zawsze być
                              Trzeba niedokładnie myć.
                              I pamięta każdy zuch:
                              W zdrowym ciele, zdrowy zuch!
                              • „Zdrowie” I Salach
                                Wszystkie dzieci chcą być zdrowe
                                Wiosną, latem czy jesienią
                                I dlatego o tej porze witaminy sobie cenią.

                                Tomek zjada liść sałaty,
                                Jabłko chrupie mała Ania,
                                A rzodkiewki i ogórki
                                Na surówkę potnie Hania.

                                Grześ surówkę palcem trąca
                                Wcale miska go nie nęci.
                                Zjadaj Grzesiu, będziesz zdrowy
                                Trzeba tylko trochę chęci.

                                Zjedz surówkę to urośniesz
                                - ale Grzesio robi miny
                                i nie wierzy, ze w tej misce
                                siedzą same witaminy
                                • „Czystość” I. Salach
                                  Kto o zdrowie własne dba
                                  Czyste ręce zawsze ma.
                                  Myje zęby, uszy, szyję
                                  Włosy dobrze też umyje.

                                  Czyste nogi, czyste ręce
                                  To uciecha jest w łazience!
                                  Aby zawsze czystym być
                                  Musisz się dokładnie myć
                                  • Jaś skowronek miał katarek
                                    I gardełko go bolało
                                    Co tu zrobić myśli sobie
                                    Żeby boleć mnie przestało?

                                    Mądra sowa mi poradzi
                                    Jak się pozbyć mam katarku
                                    Lecę już do sowy Madzi
                                    Mieszka niedaleko w parku.

                                    Mądra Madzia, jak to sowa.
                                    Smutnie głową pokiwała
                                    Mówisz boli cię też głowa?
                                    Będę na to pomysł miała

                                    Musisz lecieć do doktora
                                    Nie ma żartów z tym katarem
                                    Bo to już najwyższa pora
                                    Mówię tobie z wielkim żalem

                                    Jaś skowronek nos wyciera
                                    Chustkę do kieszonki chowa
                                    Do doktora się wybiera
                                    Bo tak przykazała sowa.

                                    Leci chory zachrypnięty
                                    Ledwo macha skrzydełkami
                                    Zimno w łepek, zimno w pięty
                                    Lekarz mieszkał za górami.

                                    Lekarz był dzięciołem starym
                                    Patrzy i po plecach stuka
                                    Na koniec zdjął okulary
                                    Bo mu siadła na nich mucha

                                    Mój skowronku moja rada
                                    Czas położyć się w łóżeczku
                                    Za tydzień cię znowu zbadam
                                    Będzie lepiej po troszeczku.

                                    Chory ptaszek jadł tabletki
                                    I pił syrop, co godzinkę
                                    Wkładał wełniane skarpetki
                                    i weselszą miał już minkę

                                    Po tygodniu skowroneczek
                                    Wstał o świcie i zaśpiewał
                                    Melodyjnie jak dzwoneczek
                                    Bo był grzeczny i wyzdrowiał

                                    I wy dzieci przykład bierzcie
                                    Z ptaszka, co szybko ozdrowiał
                                    Chcecie wierzcie lub nie wierzcie
                                    Przed lekami się nie chował.


                                    >
    • „Brudas” Brzechwa Jan

      Józio oświadczył: "Woda mi zbrzydła,
      dość już mam szczotki, wstęt mam do mydła!"
      I odtąd przybrał wygląd straszydła.

      Płakała matka i ojciec gryzł się:
      "Ten Józio wszystkie soki z nas wyssie,
      od dwóch tygodni już się nie myje,
      czarne ma ręce, nogi i szyję,
      twarz ma od ucha brudną do ucha,
      czy kto takiego widział smolucha?
      Poradźcie ludzie, pomóżcie, ludzie,
      przecież nie można żyć w takim brudzie!"

      Józio na prośby wszelkie był głuchy,
      lepił się z brudu jak lep na muchy,
      czego się dotknął, tam była plama,
      wołał: "Niech mama myje się sama,
      tato niech kąpie się nieustannie,
      stryjek z wujkiem niech siedzą w wannie,
      niech się szorują, a ja tymczasem
      będę brudasem! Chcę być brudasem!"

      Przezwał go stryjek "Józio - niemyjek",
      wujek doń mówił "niemyty ryjek",
      błagała ciotka: "Józiu mój złoty,
      myj się!" Lecz Józio nie miał ochoty.
      Wyniósł się w końcu z domu na Czystem
      i zawiadomił rodziców listem,
      że myć się nie ma zamiaru, trudno!
      I poszedł mieszkać - dokąd? - na Bródno.


    • „Lekarstwo misia” Bechlerowa Helena

      Koło pieca siedzi miś.
      - Taki chory jestem dziś!
      - Co cię boli?
      - Bok i brzuszek,
      tu się ciągle trzymać muszę,
      katar już od piątku trwa
      i tu ból mam, a tu dwa.
      - Grypa, misiu. Dam ci proszki.
      - Nie pomógł, takie gorzkie!
      - Aspirynę, misiu, zażyj.
      Może ziółka ci zaparzyć?
      - Aspiryna nie pomoże,
      a po ziółkach będzie gorzej.
      Przyznam ci się, Zosiu, sam,
      że lekarstwo lepsze znam.
      Łyżka, dwie wystarcza chyba.
      Będę po nim zdrów jak ryba,
      będę mruczeć mógł jak z nut.
      - Cóż to za lekarstwo?
      - Miód!
    • Dziecko: Przedstawimy Wam bajeczkę o tym jak Gucio z pszczółką Mają o czystość swoją i innych dzieci dbają.

      Narrator: Pewnego pięknego popołudnia – gdy pogoda była cudna i myśmy się grzecznie bawili – oni do nas tu przybyli. Jak się potem okazało, był to Gucio z pszczółką Mają. Wokoło się popatrzyli, strasznie się zasmucili. A powodem tego były wielkie stosy śmieci i ogromnie brudne dzieci.

      Wszyscy: (na melodię piosenki „Pszczółka Maja”wink
      Tę pszczółkę, którą tu widzicie, zowią Mają
      I z czystości Maję wszyscy znają,
      Maja fruwa tu i tam,
      Czystość polecając nam.
      I Gucio, który razem z Mają tu przyleciał,
      Także czystość swoją wam poleca.
      Więc latają tu i tam,
      Czystość pokazując Wam.
      Dziś spotka was maleńka, czysta pszczółka Maja,
      zawsze ładna i umyta Maja,
      Która tu nauczy was
      Jak o swoje zdrowie dbać
      La, la, la ...

      Maja: Cześć! To jest mój przyjaciel Gucio.

      Gucio: A to moja mała Maja, która jest bardzo śmiała.

      Gucio i Maja: Ciągle razem latamy
      Czystość wszędzie sprawdzamy.

      Gucio: Nie podoba mi się tutaj,
      Bo zobaczyłem w locie trzech brudasów
      Bawiących się w błocie.

      Brudasy śpiewają dwa razy:
      My nie, my nie, my nie
      My nigdy nie myjemy się.

      Maja: Ale my się nie boimy
      Z wami sobie poradzimy.
      Mydło, szczotkę weźmiemy,
      Zaraz was wyszorujemy.
      (Maja i Gucio biorą miednicę z wodą, mydło, szczotkę i myją brudasów. Potem wycierają ręcznikiem.)

      W czasie mycia brudasy krzyczą:
      Brudas I: Częste mycie skraca życie!

      Brudas II: Mycie nóg to mój wróg!

      Brudas III: Mydło i woda to dla nas szkoda!

      Gucio: Cicho dzieci, nie krzyczcie,
      Teraz wyglądacie ślicznie.

      Maja: I wszystkim pokażecie, że jeśli tylko chcecie
      To i wy o czystość swą pięknie dbać umiecie.

      Wszyscy: Ludzie dbają o siebie stale,
      Myją szyję i ręce,
      Czasem nawet coś więcej,
      Noszą ciepłe skarpety i szale.

      Gucio: Patrzcie tutaj moi mili
      Maja czyste rączki ma
      Ona wody się nie boi
      I o czystość ciągle dba.

      Maja: No a Gucio, chociaż lubi spać
      Też o czystość musi dbać.

      Gucio i Maja: Posłuchajcie dzieci drogie
      Brud i błoto waszym wrogiem.

      Gucio: Pamiętajcie dzieci miłe,
      Nie możecie być otyłe.
      Szczupła Maja dba o linię
      I cukierków jej wystarcza kilka ...
      (na boku): co chwilka.

      Maja: Za to Gucio silny zdrowy,
      Co dzień rano doi krowy.
      Na śniadanie szklanka mleczka,
      A do tego dwa jajeczka.
      Lubi warzywa i owoce,
      Śni o nich całe noce.

      Wszyscy na melodię piosenki „Czarne jagódki”:
      Lubimy koktajle, mleczne koktajle
      Oraz mleczne kremy z kakao.
      A do tego warzyw jemy jak najwięcej
      I chodzimy do dentysty raz na sześć miesięcy.
      A kiedy czas nadchodzi, czas nadchodzi
      Siedzimy wszyscy w wodzie, wszyscy w wodzie
      I wszystkie grzeczne dzieci, grzeczne dzieci,
      Myją się radośnie
      Szuru, buru, szuru, buru, szuru, buru chlup.
      (Wszyscy udają, ze się myją)

      Maja: Kto o czystość swoją dba?

      Wszyscy: Ja!

      Maja: Powiem wam coś dzieci.
      Wiem to od starej, mądrej sowy,
      Kto się bardzo często myje,
      Ten na pewno będzie zdrowy!

      Gucio: A więc dzieci - do roboty.
      Mydło, szczotka – przyjaciele.
      My tymczasem was żegnamy
      (do Mai) Lećmy, gdzie brudasów wiele.
      (Wychodzą śpiewając na melodię piosenki „Pszczółka Maja”wink
      Już zegna was maleńka, czysta pszczółka Maja
      Która z Guciem do was przyleciała,
      Która nauczyła was,
      Jak o czystość swoja dbać.
      La, la, la ...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.