25.10.07, 18:57
Witajcie dziewczyny!!!
Czy u Was w zerówkach przedszkolnych rodzice też tak szaleją? Ja rozumiem, ze
chcą by ich dzieci były jak najlepiej przygotowane do szkoły ( co oczywiście
jest dobre) ale zapominają przy tym ze to jeszcze dzieci! Domagają się zadań
domowych, dopytują czy aby na pewno ich dzieci będą umiały czytać i pisać pod
koniec roku, kupują im różnego rodzaju książeczki do nauki pisania, które są
dal dzieci jeszcze za trudne! Trochę mnie to przeraża!
Edytor zaawansowany
  • zetbeel 26.10.07, 01:09
    aniesiak napisała:

    > Witajcie dziewczyny!!!
    > Czy u Was w zerówkach przedszkolnych rodzice też tak szaleją? Ja
    rozumiem, ze
    > chcą by ich dzieci były jak najlepiej przygotowane do szkoły ( co
    oczywiście
    > jest dobre) ale zapominają przy tym ze to jeszcze dzieci! Domagają
    się zadań
    > domowych, dopytują czy aby na pewno ich dzieci będą umiały czytać
    i pisać pod
    > koniec roku, kupują im różnego rodzaju książeczki do nauki
    pisania, które są
    > dal dzieci jeszcze za trudne! Trochę mnie to przeraża!


    Napiszę ci jako rodzic.
    Moja córka jest w zerówce.
    Ze względu na wypadek w jaki miała w szkole, przebywa od 06.09.07
    do dnia dzisiejszego w domu.
    Otrzymalam wszystkie książeczki z wesołej szkoły do domu. Bez
    jakichkolwiek zaleceń lub co zrobić z tymi kartami pracy, Poprostu
    zaznaczone strony do zrobienia i tyle.
    Fakt, że nie mialam przewodników metodycznych, płyt CD cz.1 i 2 orac
    Cd z akompniamentem. Musialam się sama domysleć, co należy zrobić z
    kartami pracy itd. Dopiero kiedy wszystko zakupiłam w WSIP mogłam
    doczytać to czego nie wiedzialam, plus wierszyki czy piosenki, lub
    zakres zabaw na dywanie do danej lekcji.
    Moja córka zrobiła 1 część i mam ogromny problem, kiedy slyszy o
    ćwiczeniach, jest zniechęcona i robi wszystko, aby ich nie robić,
    nawet płacze, twierdząc, że są nudne.
    Jak wyjdę z jej pokoju, to natychmiast bierze matematykę dla klasy 1
    i 2 i z wielką radościa rozwiązuje zadania, lub czyta sobie książki.
    Idąc do zerowki, umiala liczyć, pisac i czytać.
    Moja córka zerówkę traktuje jak zabawę z koleżankami, a nie szkołę,
    twierdzi że się nudzi w szkole, poza zabawą z koleżankami.
    Tęskni za szkoła, a raczej tylko za kolezankami.
    Nawet stwierdziła, że w szkole się bawi z dziećmi a dopiero ciekawe
    ćwiczenia robi w domu.
    Jedynym sposobem, aby ją zachęcić, jest kupywanie jej książek, z
    matematyki, do czytania i pisania.
    Kupilam jej książki do pierwszej klasy (także Wesola Szkoła BOX),
    robi je chętnie, poza pisaniem cyferek od 1 do 10 (powtórzenie
    zerowki), ale ćwieczenia z matematyki, robi bardzo chętnie, chętnie
    czyta i pisze w zeszycie do pisnia, W ciągu tygodnia zrobiła całą
    pierwszą częśc z 1 klasy do 3 częśći z matematyki.
    Nie miałam innego wyjścia jak zakupić dziecku BOX z ksiązkami, aby
    się nie zniechęciła.
    Jak sadzisz czy także nie powinnam kupywać dziecku książek i czekać
    aż się uwsteczni, skoro w wieku 5 lat znała caly alfabet, pisała,
    dodawała i odejmowala do 50.
    Nie mialam innego wyjścia i sama nie wiem co z tym zrobić.
    Zerówka ją męczy i zniechęca, o cwiczeniach się wypowiada, że to
    nudy i nie będzie marnowała czasu na to.
    W szkole jak zrobiła ćwiczenia to siedziała i się nudziła, ponieważ
    dzieci dopiero zaczynały robić, a ona musiała siedzieć bezczynnie i
    czekać(tak kazała jej pani)
    Jestem zmuszona, poprzez rozwój corki na zakup, książek dla niej, i
    nie mam innego wyjścia.
    Jak corka jest ze mną w księgarni, to sma wybiera sobie książki,
    najczęściej matematykę, polski i wiele innych. Jak tylko przyjdzie
    do domu, to nic innego nie robi, a siedzi i sobie rozwiązuje.
    Czy nie powinnam kupywać dziecku książek, tylko dlatego, że panią to
    martwi.
    Rodzicom także się nie dziwię, że się martwią, syn mojej znajomej
    skończył zerówkę i nie potrafi czytać, liczy bardzo slabo, literki
    pisze strasnie. Oglądałam jego ćwiczenia także Wesola Szkoła dla
    sześcilatka, więc polowa z nich nie była przerobiona, przez panią.
    Więc wniosek z tego, skoro nie przerobiono polowy z tego, to co ma
    umieć dziecko kończąc zerówkę.

    Ja osobiście jak corka wróci do szkoły to będę prosić, aby po kazdym
    dniu corka miała ćwiczenia w plecaku, abym miala kontrolę nad tym z
    czym sobie radzi, a z czym nie. Nie chcę się dowiedziec na półrocze,
    że ma z czymś problem, wolę nadrobić to nabierząco z dzieckiem.
    I czy się to będzie pani podobalo czy nie, będe prosić o ćwiczenia
    do domu po zajęciach.
    Poznalam szczegółowo program zerówki i wim ile wymaga czasu
    wytłumaczenie dziecku, czy obrazowe przedstawienie lekcji i nie
    wierzę w to, że nauczyciel znajdzie tyle czasu dla wszystkich
    dzieci, aby zrozumiały.
    Dam ci przykła. Była u corki kolezanka, zapytałam ją co przerabiają
    w szkole, akurat były drzewa, których nazwy powinny znac dzieci.
    Dziecko to znalo tylko jedną nazwę Dąb i nic więcej, ani owocow tych
    drzew, ani niczego innego. To był prosty przykład, a takich jest
    wiele.
    Dziwisz się, że rodzice się martwią, bo ja nie.
    Nadrobić zaleglości, jest bardzo trudno, więc lepiej na bierząco
    pracować z dzieckiem.
    Ja bym się także martwiła. Pierwsz klasa to nie zerówka.
    Obecnie znam materiał z 1 klasy i jak dziecko się nie nauczy
    dokładnie w zerówce, to nie ma szans tego nadrobić w pierwszej
    klasie. Zaleglości narosną, a kto znajdzie czas na nadrabianie tych
    zaległości.
    Rozpisalam się, ale chcialam przedstawić ci obrazowo to z pozycji
    rodzica.
  • aniesiak 26.10.07, 10:01
    Dlaczego nie zapytałaś nauczycielki co trzeba zrobić z tymi zadaniami? Widzisz
    wykazałaś się najczęstsza postawa rodzica: JA WIEM LEPIEJ. Nie podjęłaś
    współpracy z nauczycielką tylko o wszystko ją obwiniłaś.
    Niestety również nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi, ponieważ chodziło mi o
    zawyżone wymagania rodziców w stosunku do ich pociech. Dam Ci przykład:
    dziewczynka nie potrafi jeszcze swobodnie pisać miękkim ołówkiem szlaczków po
    śladzie, a mama zafundowała jej książeczkę do pisania literek ( których tez
    większości nie zna) i kazała jej pisać długopisem.
    Widzisz są dzieci takie jak Twoje, które przychodząc do zerówki potrafią
    znacznie więcej niż większość dzieci, które ją kończą, ale są też dzieci, które
    tak naprawdę zaczynają zabawę z literkami i cyferkami. W grupie zerówkowej musi
    się znaleźć miejsce dla takich i takich. Napisałam zabawę, bo wiek 6 lat jet
    okresem kiedy dzieci świadomie nie nabywają wiedzy. Nigdy nie broniłam rodzicom
    dzieci, które miały większe możliwości do poszerzania ich umiejętności. Należy
    podążać za możliwościami maluchów, gdyż zbytni nacisk może spowodować zniechęcenie.
    I jeszcze jedno muszę Ci uświadomić: dziecko kończąc zerówkę nie musi potrafić
    płynnie czytać, ale powinno znać i nazwać wszystkie litery oraz czytać proste
    sylaby,słowa oraz zdania spełniające warunek zgodności graficzno - fonetycznej
    (tzn liczba liter jest zgodna z liczba głosek) a jeśli chodzi o pisanie to
    powinno osiągnąć sprawność w zgraniu oka, ręki i dłoni podczas wykonywania
    wielokierunkowych, precyzyjnych ruchów zmierzających do kreślenie kształtów
    literopodobnych.
  • meg_2 28.10.07, 17:31
    Pierwszy raz w swojej karierze mam zerówkę. Bardzo się denerwowoałam i denerwuję
    nadal. Sama sporo wymagam od moich dzieciaczków, ale staram się nie zapominać,
    że to jeszcze okres zabawy. Jak na razie to nie moi rodzice, a ja denerwuję się
    że nie wszystkie dzieci opanują umiejętność czytania, bo zliczeniem jest jakoś
    łatwiej w wiekszości przypadków. Ja mam natomiast inny problem. Wysyłanie na
    siłę dzieci 5-letnich do zerówki. Okazuje się, że mimo inteligencji dzieci te
    nie dają sobie rady. Nie wytzrymująn a zajęciach, nie skupiaja uwagi, nie maja
    odpowiednio rozwinietej percepcji sluchowej itd itd. I mimo ze swietnie licza to
    nie moga zrozumiec sesu laczenia liter w sylaby.
    Co zrobic z takimi rodzicami?
  • zetbeel 28.10.07, 23:06
    meg_2 napisała:
    > Co zrobic z takimi rodzicami?

    Nie z rodzicami, a z tymi co wyrazili zgodę na nauczanie w klasie
    zerowej pięciolatka.
    Rodzic, może chcieć, ale sa instytucje orzekające o tym czy dziecko
    może rozpocząć zerówkę w wieku 5 lat.
    Może zapytaj w poradni PPP, dlaczego wysyłają dzieci do zerówki i co
    masz z nimi zrobić, czyli z tymi z poradni, a nie z rodzicamismile
  • mariwu 29.10.07, 10:42
    >Nie z rodzicami, a z tymi co wyrazili zgodę na nauczanie w klasie
    >zerowej pięciolatka. Rodzic, może chcieć, ale sa instytucje
    >orzekające o tym czy dziecko
    >może rozpocząć zerówkę w wieku 5 lat.
    Niezupełnie.
    Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne orzekają jedynie w przypadku
    konieczności odroczenia OBOWIĄZKU SZKOLNEGO (czyli późniejszego
    rozpoczęcia nauki w I klasie). Zerówki to nie dotyczy, bo to "roczne
    obowiązkowe przygotowanie przedszkolne" i dopiero po zerówce bada
    się tzw. "dojrzałość szkolną" czyli dojrzałość dziecka do podjęcia
    nauki w szkole.
    Temat, o którym piszecie jest trudny i dla nauczycieli, i dla
    rodziców.
    I wszystkie macie rację. Są dzieci uzdolnione, które szybko sie uczą
    i ich zainteresowania wybiegają daleko poza program zerówki i
    dzieci, które sobie zupełnie z nim nie radzą i mają odraczany
    obowiązek szkolny.
    Główny problem chyba w tym, że rodzice są strasznie napędzani
    strachem czy ich dziecko poradzi sobie w szkole, więc chcą jak
    najwczesniej wpompować w dzieci jak najwięcej wiedzy. Ale i trochę
    racji w tym, że programowo okreslone umiejętności dziecka po zerówce
    to jedno, a konstrukcja programu klasy pierwszej (bardzo mało czasu
    na utrwalanie i doskonalenie umiejętności) to drugie. I jeszcze to,
    że bardzo często rozwój emocjonalny dziecka nie nadąża za jego
    rozwojem intelektualnym. Stąd właśnie często rodzice prą na
    wcześniejsze podjęcie nauki w zerówce czy I klasie, nie zdając sobie
    sprawy, że do sukcesu szkolnego potrzebne są nie tylko umiejętności
    i wiedza, ale także odpowiedni poziom rozwoju społecznego i
    emocjonalnego.
    I tu własnie DORADCZA rola Poradni. Poprosić rodzica 5-latka, żeby
    skonsultował się ze specjalistami z poradni. Rozmawiać z rodzicami o
    problemach, jakie ma dziecko. Uświadamiać, że wcześniejsze podjęcie
    nauki w zerówce wcale nie musi byc korzystne, bo co potem? Rodzic
    będzie oczekiwał, że dziecko pójdzie także wcześniej do szkoły? Czy
    z góry zakłada, że dziecko będzie przerabiało po raz drugi program
    zerówki? A jak będzie się czuło dziecko, którego koledzy już idą do
    szkoły (bo to ich rocznik i osiągnęli dojrzałość szkolną), a ono
    MUSI zostać w zerówce?
    No chyba, że nam w ogóle poprzewracają do góry nogami wszystkie
    obowiązki szkolne i przez kilka lat nie będzie wiadomo jaki rocznik
    z jakim rocznikiem zaczyna naukę w szkole(a więc także w zerówce)smile
  • zetbeel 28.10.07, 22:58
    aniesiak napisała:

    > Dlaczego nie zapytałaś nauczycielki co trzeba zrobić z tymi
    >zadaniami? Widzisz
    > wykazałaś się najczęstsza postawa rodzica: JA WIEM LEPIEJ. Nie
    >podjęłaś
    > współpracy z nauczycielką tylko o wszystko ją obwiniłaś.

    Nie kierowalam się tym co piszesz "ja wiem lepiej" bo i skad mam
    wiedzieć co robić z kartami, skoro to pierwsze moje dziecko w szkole.
    Pytałam, stwierdziła, że tam pisze. Ale o kartach pracy nic nie
    pisze. Nie ma wierszyków, czy opowiadania do ćwiczeń, nie ma treści
    piosenki do ćwiczeń itd... Mogla bym wymieniac wiele.
    Kiedy drugi raz pytalam, to pani nie miała czasu, więc ile mozna
    pytać.
    Zamiast pytać zamowiłam przez internet wszystkie materiały
    pomocnicze z WSIP i nie musze już pytać o nic.

    > Niestety również nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi, ponieważ
    chodziło mi o
    > zawyżone wymagania rodziców w stosunku do ich pociech. Dam Ci
    przykład:
    > dziewczynka nie potrafi jeszcze swobodnie pisać miękkim ołówkiem
    szlaczków po
    > śladzie, a mama zafundowała jej książeczkę do pisania literek (
    których tez
    > większości nie zna) i kazała jej pisać długopisem.

    Ale napisalaś konkretnie o co chodzi, a nie o tym, że dzieci nie
    dają sobie rady, a rodzic funduje im książeczki.
    To rzeczywiście przesada ze strony rodzica.


    > Widzisz są dzieci takie jak Twoje, które przychodząc do zerówki
    potrafią
    > znacznie więcej niż większość dzieci, które ją kończą, ale są też
    dzieci, które
    > tak naprawdę zaczynają zabawę z literkami i cyferkami. W grupie
    zerówkowej musi
    > się znaleźć miejsce dla takich i takich. Napisałam zabawę, bo wiek
    6 lat jet
    > okresem kiedy dzieci świadomie nie nabywają wiedzy.

    Tu chyba trochę przesadziłaś.

    >Nigdy nie broniłam rodzicom
    > dzieci, które miały większe możliwości do poszerzania ich
    umiejętności.

    A wogole jest taka możliwość, że możesz zabronić rodzicom, nawet
    dzieci, które nie mają takich mozliwości???
    I w jaki sposóbsmile

    >Należy podążać za możliwościami maluchów, gdyż zbytni nacisk może
    > spowodować zniechęcenie.

    O tym to wiem i wiedzialam, kiedy urodziłam corkęsmile
    Ja nie naciskam, to nasza corka nas naciskała i naciska, twierdząc,
    że ćwiczenia z zerówki są nudne.
    Po twoich wyjaśnieniach rozumiem, o co ci chodzi, ale nie ujęłaś
    tego w pierwszej swojej wypowiedzi.
    Ale rodzice są różni, tak jak i dzieci.


    > I jeszcze jedno muszę Ci uświadomić: dziecko kończąc zerówkę nie
    musi potrafić
    > płynnie czytać, ale powinno znać i nazwać wszystkie litery oraz
    czytać proste
    > sylaby,słowa oraz zdania spełniające warunek zgodności graficzno -
    fonetycznej
    > (tzn liczba liter jest zgodna z liczba głosek) a jeśli chodzi o
    pisanie to
    > powinno osiągnąć sprawność w zgraniu oka, ręki i dłoni podczas
    wykonywania
    > wielokierunkowych, precyzyjnych ruchów zmierzających do kreślenie
    >kształtów literopodobnych.

    Widzę jak wygląda materiał z zerówki, a jak z pierwszej klasy (mam w
    domu i akurat dziecko przerabia i zerówkę i 1 klasę, gdzie to drugie
    sprawia jej większą radośc, ponieważ są już zeszyty do matematyki i
    polskiego, może liczyć mnozyć,dodawać, odejmować i dzielic i czytac)
    to w nagrodę jak zrobi ćwiczenia z zerówki, inaczej nie ma szans na
    ich zrobienie.
    To jak mają sobie poradzić dzieci w pierwszej klasie z czytaniem
    lektur czy opowiadań z czytanki. Widzę wiele w materiale do
    pierwszej kalsy, że dziecko nie umiejące dobrze czytać, czy pisać
    nie jest w stanie sobie poradzić dalej. A jak narosną zaległości, to
    nie jest ich w stanie nadrobić, szczegolnie, że materiału do nauki
    mają dużo plus czytanie lektur.
    Tak myślę, widząc material z pierwszej klasy.

  • przedszkolanka_anka 29.10.07, 07:10
    meg_2 napisała:
    > Co zrobic z takimi rodzicami?

    Nie z rodzicami, a z tymi co wyrazili zgodę na nauczanie w klasie
    zerowej pięciolatka.
    >Rodzic, może chcieć, ale sa instytucje orzekające o tym czy dziecko
    może rozpocząć zerówkę w wieku 5 lat.
    >Może zapytaj w poradni PPP, dlaczego wysyłają dzieci do zerówki i
    >co masz z nimi zrobić, czyli z tymi z poradni, a nie z rodzicamismile

    U nas najpierw pierwszy i decydujący glos ma nauczycielka smile)))
    dopiero potem instytucje smile
    anka



  • zetbeel 29.10.07, 21:07
    przedszkolanka_anka napisała:
    > U nas najpierw pierwszy i decydujący glos ma nauczycielka smile)))
    > dopiero potem instytucje smile
    > anka

    Świetnie to napisałaś, podoba mi się.
    Ale mam do ciebie pytanie.
    Jeżeli nauczyciel podejmie decyzję, że pięciolatek może iśc do
    zerowki a sześciolatek zamiast do zerówki, to do pierwszej klasy.
    To dlaczego inny nauczyciel narzeka, że rodzic przysyła pięciolatka
    do zerowki???
    Dla to wygląda tak: jeden nauczyciel wysyła, drugi narzeka, a obrywa
    rodzic jako winny??? że przysyła za wcześnie dziecko.
    To jak to jestsmile
  • meg_2 29.10.07, 21:54
    Sytuacja była trochę skomplikowana. Dziewczynka od początku swojej kariery
    przedszkolnej przyszla do grupy starszej. Potem nastapila mama zmiana w grupach
    i pojawilam sie ja smile na poczatku totalnie nie widzialam jej w zerowce, ale pod
    koniec pieciolatkow zrobila ogromne postepy i w zasadzie nie bylo przeciwskazan
    zeby poszla dalej z nami. Kolejne przenosiny z grupy do grupy nie bylyby chyba
    przyjemne. Pani psycholog stiwerdzila ze jest przeciwna wysylaniu wczesniejszemu
    dziecka do szkoly, ale rodzicom tak to przedstawila ze zdecydowali sie na
    zerowke. teraz widze ze mimo jje ogromnych postepow niestety w zakresie
    emocjonalnym nie jest kompletnie przygotowana do zerowki i bardzo watpie ze
    bedzie gotowa pojsc do pierwszej klasy. teoretycznie ustatlismy z rodzicami, ze
    jesli dziewczynka nie da sobie rady to powtorzy zerowke, z tym ze w szkole.
    Niesttey jedno z rodzicow bardzo naciska i obawiam sie ze bedzie jednak
    usliowalo dopiac celu. Jedyna szansa w Poradni ze powiedza NIET. Ale jesli sa
    tacy sami jak nasza pani psycholog to asertywnosc jest zerowa smile
  • zetbeel 29.10.07, 21:40
    Mam pytanie.
    Czy nauczyciel w zerówce informuje wczesniej rodzica o tym czy
    dziecko zostanie zakwalifikowane do 1 klasy?
  • meg_2 29.10.07, 21:55
    informuje jesli dziecko ma klopoty i na pewno jest to konsultowane z
    psychologiem i musi byc w takiej sytuacji opinia poradni.
  • zetbeel 29.10.07, 23:55
    .
  • wigatoja 30.10.07, 00:37
    Nie w każdym przedszkolu jest psycholog. Wtedy pozostaje poradnia.
    Ale nauczyciel nie kieruje dziecka do poradni - może tylko w
    rozmowie z rodzicem wskazać na zasadność takiej wizyty. Jeżeli
    opiekun uzna, że nie ma takiej potrzeby, to z takiego badania nie
    skorzysta. A nawet wtedy, kiedy dziecko zostanie przebadane i
    poradnia sugeruje pozostanie na drugi rok, to rodzic decyduje, czy
    dziecko pozostanie w zerówce, czy pójdzie do szkoły.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka