Jakie zmiany w związku z nową podstawą? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam. Pozwalam sobie założyć nowy wątek, w którym mogłybyśmy się
    podzielić swoimi uwagami czy też wymaganiami dyrekcji w związku z
    nową podstawą programową.Podejrzewam, że w różnych placówkach różnie
    będzie się interpretować rozporządzenie w kwestii podziału czasu
    pracy na części piąte, zapisów w dziennikach, planowania i in.
    U nas jak dotąd dowiedziałyśmy się, że:
    1.Mamy się rozliczać z realizacji podstawy programowej, która
    stanowi 5 godzin, więc jeśli oddział jest czynny np.9, to pozostałe
    4 wypełniamy dowolnie.
    2. Nie będzimy się rozliczać tygodniowo tylko dziennie mają
    być "wszystkie piąte" zrealizowane.
    3. Zapisy w dzienniku mają odzwierciedlać (z wyszczególnionym czasem
    pracy!) poszczególne "piąte" np. 7.00- 7.40 zabawy dowolne, 9.00-
    10.00 zajęcia dydaktyczne, od 10.00-11.30 zabawy w ogrodzie itp.
    Nauczycielka, która przychodzi na popołudniową zmianę musi (!)
    uzupełnić braki godzinowe i np. wpisać jeszcze 20 minut zabaw
    dowolnych.
    4. W starszych grupach mają być osobne dzienniki na pracę
    wyrównawczą.
    Na razie tyle informacji. Strasznie to chaotyczne, bo tak naprawdę
    wciąż nikt nic nie wie.
    Będę wdzięczna za Wasze uwagi i może wskazówki jak Wy rozumiecie i
    realizujecie nową podstawę. Nasunęło mi się parę pytań:
    -Czy zajęcia np. językowe albo rytmiczne wliczacie do
    którejś "piątej"?
    -Czy dzielicie na pięć części 9 godzin funkcjonowania oddziału czy 5
    godzin podstawy programowej?
    -Co z programem? Wybrałyście już coś zgodnego z nową podstawą?
    -Gdzie jest zapis o tym, że dzieci nie mogą korzystać z książek?
    Pamiętam, że był w projekcie, ale teraz go nie widzę.
    Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale mam mętlik w głowie. Mam
    nadzieję, że Was to nie zrazi i napiszecie jak u Was wygląda teraz
    praca. Pozdrawiam
    • u nas też zmiany i... chaos
      przy wszystkich formach aktywności w planie pracy ma być zaznaczone, który punkt
      podstawy reprezentują
      plan pracy musi być tak skonstruowany, żeby w dowolnej chwili inny nauczyciel
      mógł zastapić nas i wiedzieć, co ma dalej robić z grupą (więc baaardzo szczegółowy)
      w dzienniku obok wszystkich zajęć adnotacja, ile minut trwały
      z kart pracy możemy korzystać, jeśli chcemy

      w tej sytuacji decyduję się chyba na ,,Nasze przedszkole", bo:
      - program z pewnością jest bezpieczny i w 100% zgadza się z podstawą skoro zajął
      wysokie miejsce w konkursie,
      - ma bardzo przejrzysty i szczegółowy rozkład materiału, który tylko odrobinę
      dostosuję do wymagań dyrektora i grupy

      ciekawa jestem zmian u Was i na który program się decydujecie
      • plan miesięczny ma być bardzo szczegółowy, przy każdym zadaniu określenie punktu
        podstawy programowej a po zakończonym dniu adnotacja przy każdej czynności ile
        dzieci opanowało daną umiejętność...

        rozliczenie z 5 części w stosunku tygodniowym

        karty pracy będą z MACa, rodzice nawet w młodszych grupach zdecydowali, że chcą...
        --
        http://www.suwaczek.pl/cache/731bd10906.png
    • Podstawa mówi:
      "Zalecane warunki i sposób realizacji.
      W trosce o prawidłowy rozwój psychoruchowy oraz przebieg wychowania
      i kształcenia dzieci w wieku przedszkolnym zaleca się następujące
      proporcje zagospodarowania czasu przebywania w przedszkolu w
      rozliczeniu tygodniowym:
      1) co najmniej jedną piątą czasu należy przeznaczyć na zabawę (w
      tym czasie dzieci bawią się swobodnie, przy niewielkim udziale
      nauczyciela);
      2) co najmniej jedną piątą czasu (w przypadku młodszych dzieci -
      jedną czwartą czasu), dzieci spędzają w ogrodzie przedszkolnym, na
      boisku, w parku itp. (organizowane są tam gry i zabawy ruchowe,
      zajęcia sportowe, obserwacje przyrodnicze, prace gospodarcze,
      porządkowe i ogrodnicze itd.);
      3) najwyżej jedną piątą czasu zajmują różnego typu zajęcia
      dydaktyczne, realizowane według wybranego programu wychowania
      przedszkolnego;
      4) pozostały czas - dwie piąte czasu nauczyciel może dowolnie
      zagospodarować (w tej puli czasu mieszczą się jednak czynności
      opiekuńcze, samoobsługowe, organizacyjne i inne)."

      > 2. Nie będzimy się rozliczać tygodniowo tylko dziennie mają
      > być "wszystkie piąte" zrealizowane.

      Generalnie podstawa mówi o rozliczeniu tygodniowym (bo np. jeśli w
      przedszkolu organizowany jest "Dzień sportu" czy inny "Festyn
      Rodzinny" smile to dzieci przebywają np. cały dzień na świeżym
      powietrzu i nie odbywają się tego dnia np. zajęcia "czysto"
      dydaktyczne (co podstawa dopuszcza). Ale jest także oczywiste, że
      dzień przedszkolny składa się/powinien się składać z różnorodnej
      aktywności dzieci i przewidywanie w nim codziennych zajęć
      dydaktycznych, pobytów na świeżym powietrzu, zabaw dowolnych,
      posiłków, czynności samoobsługowych i innych jest przeciez ( i było
      do tej pory) zupełnie naturalne. Nie widzę tu rewolucji. Raczej
      przypomnienie niektórym nauczycielom/placówkom/rodzicom, że
      prawidłowy rozwój dziecka wymaga
      zrównoważonej/zmiennej/wszechstronnej aktywności.

      > 3. Zapisy w dzienniku mają odzwierciedlać (z wyszczególnionym
      >czasem pracy!) poszczególne "piąte" np. 7.00- 7.40 zabawy dowolne,
      >9.00-10.00 zajęcia dydaktyczne, od 10.00-11.30 zabawy w ogrodzie
      >itp.

      Przecież takie sformułowania znajdują się (od zawsze) w ramowym
      planie/rozkładzie dnia. Którego należy ( w granicach rozsądku smile
      przestrzegać. Codzienne wpisy miały dokumentować to, CO robimy. Bo
      to, O KTÓREJ godzinie, w jakim wymiarze czasu, wynikało w sposób
      oczywisty własnie z ramowego planu dnia (dawno, dawno temu te ramowe
      plany dnia układano ze względu na znajomość możliwości i potrzeb
      psycho-fizycznych dzieci w wieku przedszkolnym. Czas trwania zajęć
      dydaktycznych w poszczególnych grupach wiekowych brał się np. ze
      znajomości własciwości uwagi i pamięci dzieci w określonym wieku. To
      dopiero ostatnio niektórzy sie pogubili, uznając np., że w dzieci
      mozna bez końca wpychac wiedzę na "zajęciach dydaktycznych". I, że
      świeże powietrze nie jest im do życia niezbędne smile

      > Nauczycielka, która przychodzi na popołudniową zmianę musi (!)
      > uzupełnić braki godzinowe i np. wpisać jeszcze 20 minut zabaw
      > dowolnych.

      Hmmm... Tak się zastanawiam: mądra nauczycielka, z rozsądną
      dyrekcją, dobrze współpracującą zmienniczką WIE po prostu, że jeśli
      np. rano zajęcia były na tyle ciekawe, że się przedłużyły i dzieci
      mają teraz wielką ochotę na zabawy dowolne, to po prostu pozwala im
      się bawić, rezygnując np. z jakieś zaplanowanej przez
      siebie "dydaktyki". Ale jeśli tego samego dnia, po południu, jest
      np. rytmika (niewątpliwie "zajęcia organizowane"), którą dzieci
      uwielbiają, to nie przegania rytmiczki tuż po rozpoczęciu zajęć "bo
      dzieci muszą uzupełnić 20 minut zabaw dowolnych" smile Stąd właśnie,
      między innymi, podstawa programowa mówi o TYGODNIOWYM rozliczaniu
      czasu.

      > -Czy zajęcia np. językowe albo rytmiczne wliczacie do
      > którejś "piątej"?

      To nie jest proste smile: niewątpliwie są to zajęcia dydaktyczne.
      Jeżeli są realizowane w przedszkolu jako zajęcia "dodatkowe", to
      powinny się odbywać w ogóle poza godzinami realizacji podstawy
      programowej. Ale niewątpliwie, moim zdaniem, należy uwzględnić
      konkretnego dnia fakt, że takie zajęcia mają miejsce (szczególnie,
      jeśli uczestniczą w nich wszystkie albo zdecydowana większość
      dzieci) i, w pewien sposób, wyczerpują one pulę "odporności" dzieci
      na zajęcia dydaktyczne tego dnia.

      Ja w ogóle uważam, że powinno się przede wszystkim stosować tu
      zdrowy rozsądek (który przeciez wykazuje w tej kwestii podstawa
      programowa). Rozkładać dzieciom dzień proporcjonalnie do
      rzeczywistego czasu ich przebywania w przedszkolu, do ich możliwości
      psycho-fizycznych, potrzeb, zainteresowań itp. Ale to też nic
      nowego. Tak przecież już było. Nowa podstawa tylko PRZYPOMINA o tym.

      > -Gdzie jest zapis o tym, że dzieci nie mogą korzystać z książek?
      Nie ma takiego zapisu. Jest tylko ogólne zalecenie, żeby NIE
      PRZESADZAĆ z korzystaniem z elementarzy/kart pracy/książek.

      Wydaje mi się, że trzeba spokojnie przetrwać pierwszy okres
      szaleństwa smile Że "nowe" zwykle wprowadza zamieszanie, ale potem
      okazuje się, że albo to nowe znamy (tylko powinnyśmy się mu na nowo
      przyjrzeć smile, albo praktyka pokazuje, jak to nowe dobrze
      realizować, żeby nie tworzyć "sztuki dla sztuki".

      Jeżeli ktoś mi wyraźnie nie nakaże (ktoś, czyli organ nadzoru
      pedagogicznego, który mnie będzie rozliczał ze sposobu prowadzenia
      dokumentacji przedszkola, w tym dziennika) wpisywania codziennie
      minutowych wykazów każdego rodzaju aktywności dzieci, to nie będę
      tego robić (ani wymagać od nauczycielek, które pracują w moim
      przedszkolu).

      KAŻDY wizytator wychowania przedszkolnego, z którym się w życiu
      zetknęłam potrafił natychmiast zorientować się, ile mogły trwać
      prowadzone przeze mnie zajęcia (każdego typu). I natychmiast
      wiedział, czy prawidłowo dzielę/wykorzystuję dzienny czas pobytu
      dzieci w przedszkolu. Z tym, że zaczynał zawsze od sprawdzenia,
      wpisanego do dziennika tylko raz, ramowego planu/rozkładu dnia.







      • 1. A jak u Was z planami miesiecznymi? My mamy pisać po staremu,
        tylko zamiast celów wpisywać "umijętności kluczowe" z podstawy.
        2. Jeśli zajęcia dodatkowe będziemy traktować jako dydaktyczne to
        przekroczymy limit. Np. w starszych grupach: 2x tyg. religia, 2x tyg
        rytmika, 2 x angielski 1x taniec 2x gimn. korekcyjna- wszystkie
        zajęcia po poł godziny, a gdzie nasze zajęcia obowiązkowe?
        3. To godzinowe rozliczanie to nie mój wymysł, tylko właśnie zostało
        nam narzucone.
        4. Czy Twoim zdaniem pod punkt drugi zaleceń można podciągnąć zabawy
        ruchowe albo zajęcia gimnastyczne w sali? Spotkałam się już z taką
        interpretacją, że jak jest brzydka pogoda to przecież nie wyjdziemy
        z dziećmi na dwór i wtedy będziemy się rozliczać z zabaw ruchowych
        (?!) Jako matka przedszkolaka obawiam się, że w takim razie jednak
        to zalecenie będzie omijane (znam wiele nauczycielek, które wyjścia
        na spacery traktują jak dopust Boży). Ale z drugiej strony
        faktycznie może mocno padać czy wiać i wtedy w rozliczeniu
        tygodniowym łatwiej byłoby znaleźć czas na wyjście.
        5. Nie chcę być źle zrozumiana- ja jestem zwolenniczką nowej
        podstawy, tylko mam obawy o sposób jej wprowadzania.
        • > 2. Jeśli zajęcia dodatkowe będziemy traktować jako dydaktyczne to
          > przekroczymy limit. Np. w starszych grupach: 2x tyg. religia, 2x
          >tyg rytmika, 2 x angielski 1x taniec 2x gimn. korekcyjna- wszystkie
          > zajęcia po poł godziny, a gdzie nasze zajęcia obowiązkowe?

          Dlatego pisałam o zdrowym rozsądku. Bo te dodatkowe (chociaż ich
          część), jesli ściśle trzymać sie rozkładów "minutowych" muszą byc
          oczywiscie traktowane jako "pozostałe 2/5". Bo inaczej padną "zapisy
          w dzienniku". Tyle, że myślę, że te zapisy w podstawie programowej
          (dotyczące proporcji wykorzystania czasu pobytu dziecka w
          przedszkolu) mają na celu otrzeźwienie dorosłych. Przywrócenie
          prawidłowej organizacji czasu dziecka przebywającego przecież często
          wiele godzin w przedszkolu. Piszesz o zajeciach dodatkowych raczej
          standardowych (choć np. już religia nie jest tak powszechna,
          szczególnie w niepublicznych) . Dołóż do tego "ceramikę", "zajęcia
          teatralne", "karate", "gotowanie", "basen", "plastykę" itp., a okaże
          się, że dzieci nic innego nie robią, tylko biegają z zajęć na
          zajęcia. Że zawsze "we wtorki i czwartki o 14:15" mają mieć pełną
          gotowość emocjonalną na działania teatralne/dramowe. A zaraz potem
          na "karate". No i jeszcze trzeba przecież wcisnąć próbę przed
          występami. Bo wprawdzie jeden dopiero się odbył, ale już trzeba
          szykować następny, bo "przedszkole musi się pokazać
          rodzicom/środowisku".
          Myślę, że własnie po to wyraźnie napisano w podstawie o proporcjach
          czasowych: żeby dyrektorki przestały wiecznie przyciskać "występ,
          przedstawienie, pokaz" (czyli próby, próby, próby). Żeby rodzice
          przestali wymuszać na swoich dzieciach uczestnictwo w zbyt wielu
          zajęciach dodatkowych. Żeby dorośli dali dzieciom żyć smile

          > 4. Czy Twoim zdaniem pod punkt drugi zaleceń można podciągnąć
          >zabawy ruchowe albo zajęcia gimnastyczne w sali?
          Pobyt w sali, ze względów oczywistych, nie jest pobytem na świeżym
          powietrzu. Być może, trzeba się teraz będzie w dzienniku
          tłumaczyć: "ze względu na złe warunki atmosferyczne brak możliwości
          wyjścia do ogródka - zabawy DOWOLNE i ruchowe w sali".
          Moje przedszkolaki akurat bardzo dużo przebywają na świeżym
          powietrzu. Ale, jeśli będzie lało przez tydzień, jak z cebra albo
          przez tydzień będzie się utrzymywał 20 stopniowy mróz z silnym
          wiatrem, to NIKT/NIC mnie nie zmusi do wyganiania ich na zewnątrz.
          Żadna podstawa programowa. Bo jej wcale nie o to chodzi smile

          > 5. Nie chcę być źle zrozumiana- ja jestem zwolenniczką nowej
          > podstawy, tylko mam obawy o sposób jej wprowadzania.
          Jak większość z nas. Moje obawy dotyczą głównie
          właśnie "biurokracji" z tym związanej. Hałas wokół tego, że to NOWA
          podstawa powoduje, że może się niektórym (myślę tu głównie o
          nadzorze, w tym dyrektorach) wydawać, że w związku z tym WSZYSTKO
          musi byc nowe. A nowa podstawa, tak naprawdę, wciąż mówi o tym, że
          dziecko powinno sie rozwijać wszechstronnie i przedszkole ma mu to
          umożliwić (ale o tym mówiła także poprzednia podstawa). Jej nowość
          polega głównie na tym, że, ze względu na obniżenie wieku obowiązku
          szkolnego dzieci, wypadły z niej treści/umiejętności przewidywane
          dla 6-latków. Bo teraz najstarszą grupą przedszkolną będą 5-latki.
          Zapis o proporcjonalnym podziale czasu pobytu dzieci w przedszkolu
          jest nowy wyłącznie dla tych placówek, które zagalopowały się w
          bezustannym, przymusowym, organizowaniu czasu małym dzieciom. No i
          może zmobilizuje te nauczycielki, które unikały wychodzenia z
          dziećmi na świeże powietrze smile

          Nie pomogę Ci Reges.
          Jestem w tej komfortowej sytuacji, że sama sobie jestem dyrektorem
          (czyli mam nad sobą tylko jeden szczebel władzy nadzoru oświatowego:-
          ), a organizacja pracy mojego przedszkola jest/była zgodna z nową
          podstawą, więc u mnie bez rewolucji.





          • Zgadzam się z mariwu. W ramówce naszego przedszkola słowa "sytuacje
            edykacyjne" dyrektor zamienił na "zabawy edukacyjne". I to cała
            zmiana. Nic nie będziemy zliczać, wyliczać itp.
            Wszelkie zajęcia dodatkowe wybrane przez rodziców mogą się
            rozpoczynać po 13.00. I w tym roku - jak od kilku lat - będzie ich
            znów mniej. To nauczyciele przedszkola mają kwalifikacje do
            rpowadzenia róznorodnych zajeć - a jak chcą, to nawet języka. W moim
            przedszkolu koleżanka legitymująca się stosownym certyfikatem miała
            przez 3 lata innowację pedagogiczną - nauczanie języka francuskiego.

            Radziłabym dosłownie przeczytać podstawę programową - a nie
            tylko opierać się na doniesieniach z publikacji i zebrań. Ważniejsze
            są chyba (?) cele edukacji, a nie rozliczanie się z realizacji
            zaleceń
            (a nie obowiązków smile Zwróćcie uwagę, że w klasach I-III -
            a powinność zapoznania się z podstawą dla klas I-III też mają
            nauczycielki przedszkoli - "wskazane" dla odmiany są nie większe niż
            26 osobowe klasy. Czytałam już jednak na którymś forum, że bywa tych
            dzieciaków około 30 - i co nadzór może z tym zrobić? Ano nic, bo to
            tylko zalecenie, wskazówka. A jak nie będzie "zaleconego" dywanu w
            pierwszej klasie? Bo sala za mała? To co, dyrektora na galery?
            Chciałabym to zobaczyć.

            Codzienne sprawdzanie umiejętności dzieci jest absurdem. I ja
            umiałabym - wykorzystując prawo (właśnie podstawę) oraz wiedzę i
            doświadczenie pedagogiczne - wykazać to dyrektorowi.
            Polecam też podeprzeć się autorytetem teórzcyni podtsawy, prof. E.
            Gruszczyk-Kolczyńskiej - nader często pisze ona o konieczności
            powtarzania ćwiczeń dla opanowania umiejętności. Niemożliwe dla
            wielu dzieci jest opanowanie umiejętności po jednokrotnym jej
            wykonaniu.

            Dokumenty i prawo oświatowe ma służyć dobru dziecka i być narzędziem
            dla nauczyciela. Nie straszakiem, którego się boimy.

            -----
            forum
            o origami

            serce jest
            bogactwem, którego się nie sprzedaje ani nie kupuje, ale które się
            ofiarowuje
          • a ja z radością pokażę rodzicom zapis o koniecznoścI częstego wychodzenia z
            dziećmi na dwór, bo w zeszłym roku spotkałam się z zarzutem z ich strony, że
            wychodzę na plac przedszkolny, bo nie chce mi się prowadzić zajęć edukacyjnych i
            dzieci się przeziębiają (moja poprzedniczka nie wychodziła, ponieważ nie miała
            czasu - tak pilnie uczyła dzieciaki czytać, recytować i mnożyć; rodzice nie byli
            więc do tego przyzwyczajeni), z tego powodu też jakoby pozwalałam im się bawić
            swobodnie...

            mała miejscowość, dziwna mentalność...
            • whiterosie napisała:

              > a ja z radością pokażę rodzicom zapis o koniecznoścI częstego wychodzenia z
              > dziećmi na dwór, bo w zeszłym roku spotkałam się z zarzutem z ich strony, że
              > wychodzę na plac przedszkolny, bo nie chce mi się prowadzić zajęć edukacyjnych
              > i
              > dzieci się przeziębiają (moja poprzedniczka nie wychodziła, ponieważ nie miała
              > czasu - tak pilnie uczyła dzieciaki czytać, recytować i mnożyć; rodzice nie byl
              > i
              > więc do tego przyzwyczajeni), z tego powodu też jakoby pozwalałam im się bawić
              > swobodnie...
              >
              > mała miejscowość, dziwna mentalność..

              U mnie podobna sytuacja i też się cieszę, że "bezkarnie" mogę wychodzić na powietrze...

              Poza tym zgadzam się w 100% z marwiu - szkoda że nie jesteś moim dyrektorem sad
              • właśnie z wyjściem na dwór mam problem po południu, wychodzę o 15.00 a powinnam
                wrócić o 16.00, mam 30 dzieci w grupie, a o 15.00 dostaję drugie 30 od
                koleżanki, która idzie do domu, czy to normalne, abym przez godzinę siedziała na
                terenie z 60 dzieci? Na razie rozchodzą się szybko z terenu do domu, ale już
                niektórzy rodzice powiedzieli mi, że będą odbierać dzieci dopiero o 16.00, aby
                skorzystały ze świeżego powietrza, więc obawiam się, że nie tak szybko dzieci
                pójdą do domu, obawiam się o ich bezpieczeństwo na terenie, już teraz mają zakaz
                korzystania z huśtawek i drabinek, bo ich po prostu nie upilnuję. Mówiłam o tym
                pani dyrektor, lecz powiedziała mi, że przez tę godzinę muszę sama organizować
                dzieciom zabawy ruchowe, spacerować, oglądać przyrodę itd., zgadzam się z nią
                częściowo i tak robię, ale uważam, że dziecko powinno samo sobie też wymyślać
                zabawy na terenie z użyciem sprzętu sportowego a nie zajmować mu cały czas.

                Praca indywidualna przy 30-stce dzieci to też nie jest miód. Czytałam, że wg
                E.G.Kolczyńskiej powinna odbywać się z wybranym dzieckiem poza grupą, czyli
                nauczyciel ma dodatkowy czas pracy, za który ma płacone oczywiście lub dyrektor
                ma obowiązek zatrudnić dodatkowego nauczyciela.

                Wczoraj pani dyrektor nakazała mi wprowadzać w grupie 6-latków litery tak jak
                było po staremu a w sali ma być już teraz mnóstwo napisów do globalnego
                czytania, musi być osobna tablica do prezentacji liter. Nauki czytania się nie
                obawiam, bo już w zeszłym roku większość (jako 5-latki) u mnie czytała, ale chcę
                poważnie potraktować podstawę programową a nie ślepo wykonywać polecenia
                dyrekcji. Skoro dzieci mają jedną piątą na zabawę, to chcę aby była ta zabawa,
                do tej pory była okrajana, bo trzeba było dzieci cały czas uczyć, uczyć i uczyć.
                Czy dyrekcja ma rację z tymi literami?

                Imprezy też muszą być u nas na wysokim poziomie, więc będę uczyć dzieci do
                imprez w czasie zajęć dydaktycznych, ignorować plan miesięczny, bo na pewno nie
                kosztem zabaw.

                Mam problem z wyegzekwowaniem od dyrekcji prawa dziecka do zabawy, dyrekcja
                obawia się o spadek poziomu nauczania w placówce prywatnej i tym samym spadek
                ilości dzieci, a rodzice do naszego przedszkola zapisywali dzieci licząc na to,
                że tutaj się dużo nauczą.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.