Dodaj do ulubionych

Jakie zmiany w związku z nową podstawą?

29.08.09, 16:50
Witam. Pozwalam sobie założyć nowy wątek, w którym mogłybyśmy się
podzielić swoimi uwagami czy też wymaganiami dyrekcji w związku z
nową podstawą programową.Podejrzewam, że w różnych placówkach różnie
będzie się interpretować rozporządzenie w kwestii podziału czasu
pracy na części piąte, zapisów w dziennikach, planowania i in.
U nas jak dotąd dowiedziałyśmy się, że:
1.Mamy się rozliczać z realizacji podstawy programowej, która
stanowi 5 godzin, więc jeśli oddział jest czynny np.9, to pozostałe
4 wypełniamy dowolnie.
2. Nie będzimy się rozliczać tygodniowo tylko dziennie mają
być "wszystkie piąte" zrealizowane.
3. Zapisy w dzienniku mają odzwierciedlać (z wyszczególnionym czasem
pracy!) poszczególne "piąte" np. 7.00- 7.40 zabawy dowolne, 9.00-
10.00 zajęcia dydaktyczne, od 10.00-11.30 zabawy w ogrodzie itp.
Nauczycielka, która przychodzi na popołudniową zmianę musi (!)
uzupełnić braki godzinowe i np. wpisać jeszcze 20 minut zabaw
dowolnych.
4. W starszych grupach mają być osobne dzienniki na pracę
wyrównawczą.
Na razie tyle informacji. Strasznie to chaotyczne, bo tak naprawdę
wciąż nikt nic nie wie.
Będę wdzięczna za Wasze uwagi i może wskazówki jak Wy rozumiecie i
realizujecie nową podstawę. Nasunęło mi się parę pytań:
-Czy zajęcia np. językowe albo rytmiczne wliczacie do
którejś "piątej"?
-Czy dzielicie na pięć części 9 godzin funkcjonowania oddziału czy 5
godzin podstawy programowej?
-Co z programem? Wybrałyście już coś zgodnego z nową podstawą?
-Gdzie jest zapis o tym, że dzieci nie mogą korzystać z książek?
Pamiętam, że był w projekcie, ale teraz go nie widzę.
Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale mam mętlik w głowie. Mam
nadzieję, że Was to nie zrazi i napiszecie jak u Was wygląda teraz
praca. Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • 29.08.09, 18:18
    u nas też zmiany i... chaos
    przy wszystkich formach aktywności w planie pracy ma być zaznaczone, który punkt
    podstawy reprezentują
    plan pracy musi być tak skonstruowany, żeby w dowolnej chwili inny nauczyciel
    mógł zastapić nas i wiedzieć, co ma dalej robić z grupą (więc baaardzo szczegółowy)
    w dzienniku obok wszystkich zajęć adnotacja, ile minut trwały
    z kart pracy możemy korzystać, jeśli chcemy

    w tej sytuacji decyduję się chyba na ,,Nasze przedszkole", bo:
    - program z pewnością jest bezpieczny i w 100% zgadza się z podstawą skoro zajął
    wysokie miejsce w konkursie,
    - ma bardzo przejrzysty i szczegółowy rozkład materiału, który tylko odrobinę
    dostosuję do wymagań dyrektora i grupy

    ciekawa jestem zmian u Was i na który program się decydujecie
  • 29.08.09, 18:51
    plan miesięczny ma być bardzo szczegółowy, przy każdym zadaniu określenie punktu
    podstawy programowej a po zakończonym dniu adnotacja przy każdej czynności ile
    dzieci opanowało daną umiejętność...

    rozliczenie z 5 części w stosunku tygodniowym

    karty pracy będą z MACa, rodzice nawet w młodszych grupach zdecydowali, że chcą...
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/731bd10906.png
  • 30.08.09, 06:45
    Codzienne sprawdzanie ile dzieci przyswoiło umiejętność? Czy to wg
    Ciebie ma sens??
  • 30.08.09, 08:55
    wg mnie nie ma sensu ale taki życzenie ma pani wizytator a w tym roku będzie u
    nas z wizytacją...
    tak więc musimy się ten rok przemęczyć i robić tak jak ona chce sad
    na szczęście mnie to nie dotyczy tak bardzo bo spodziewam się dziecka i jestem
    na zwolnieniu ale koleżanki muszą się męczyć
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/731bd10906.png
  • 29.08.09, 19:12
    Podstawa mówi:
    "Zalecane warunki i sposób realizacji.
    W trosce o prawidłowy rozwój psychoruchowy oraz przebieg wychowania
    i kształcenia dzieci w wieku przedszkolnym zaleca się następujące
    proporcje zagospodarowania czasu przebywania w przedszkolu w
    rozliczeniu tygodniowym:
    1) co najmniej jedną piątą czasu należy przeznaczyć na zabawę (w
    tym czasie dzieci bawią się swobodnie, przy niewielkim udziale
    nauczyciela);
    2) co najmniej jedną piątą czasu (w przypadku młodszych dzieci -
    jedną czwartą czasu), dzieci spędzają w ogrodzie przedszkolnym, na
    boisku, w parku itp. (organizowane są tam gry i zabawy ruchowe,
    zajęcia sportowe, obserwacje przyrodnicze, prace gospodarcze,
    porządkowe i ogrodnicze itd.);
    3) najwyżej jedną piątą czasu zajmują różnego typu zajęcia
    dydaktyczne, realizowane według wybranego programu wychowania
    przedszkolnego;
    4) pozostały czas - dwie piąte czasu nauczyciel może dowolnie
    zagospodarować (w tej puli czasu mieszczą się jednak czynności
    opiekuńcze, samoobsługowe, organizacyjne i inne)."

    > 2. Nie będzimy się rozliczać tygodniowo tylko dziennie mają
    > być "wszystkie piąte" zrealizowane.

    Generalnie podstawa mówi o rozliczeniu tygodniowym (bo np. jeśli w
    przedszkolu organizowany jest "Dzień sportu" czy inny "Festyn
    Rodzinny" smile to dzieci przebywają np. cały dzień na świeżym
    powietrzu i nie odbywają się tego dnia np. zajęcia "czysto"
    dydaktyczne (co podstawa dopuszcza). Ale jest także oczywiste, że
    dzień przedszkolny składa się/powinien się składać z różnorodnej
    aktywności dzieci i przewidywanie w nim codziennych zajęć
    dydaktycznych, pobytów na świeżym powietrzu, zabaw dowolnych,
    posiłków, czynności samoobsługowych i innych jest przeciez ( i było
    do tej pory) zupełnie naturalne. Nie widzę tu rewolucji. Raczej
    przypomnienie niektórym nauczycielom/placówkom/rodzicom, że
    prawidłowy rozwój dziecka wymaga
    zrównoważonej/zmiennej/wszechstronnej aktywności.

    > 3. Zapisy w dzienniku mają odzwierciedlać (z wyszczególnionym
    >czasem pracy!) poszczególne "piąte" np. 7.00- 7.40 zabawy dowolne,
    >9.00-10.00 zajęcia dydaktyczne, od 10.00-11.30 zabawy w ogrodzie
    >itp.

    Przecież takie sformułowania znajdują się (od zawsze) w ramowym
    planie/rozkładzie dnia. Którego należy ( w granicach rozsądku smile
    przestrzegać. Codzienne wpisy miały dokumentować to, CO robimy. Bo
    to, O KTÓREJ godzinie, w jakim wymiarze czasu, wynikało w sposób
    oczywisty własnie z ramowego planu dnia (dawno, dawno temu te ramowe
    plany dnia układano ze względu na znajomość możliwości i potrzeb
    psycho-fizycznych dzieci w wieku przedszkolnym. Czas trwania zajęć
    dydaktycznych w poszczególnych grupach wiekowych brał się np. ze
    znajomości własciwości uwagi i pamięci dzieci w określonym wieku. To
    dopiero ostatnio niektórzy sie pogubili, uznając np., że w dzieci
    mozna bez końca wpychac wiedzę na "zajęciach dydaktycznych". I, że
    świeże powietrze nie jest im do życia niezbędne smile

    > Nauczycielka, która przychodzi na popołudniową zmianę musi (!)
    > uzupełnić braki godzinowe i np. wpisać jeszcze 20 minut zabaw
    > dowolnych.

    Hmmm... Tak się zastanawiam: mądra nauczycielka, z rozsądną
    dyrekcją, dobrze współpracującą zmienniczką WIE po prostu, że jeśli
    np. rano zajęcia były na tyle ciekawe, że się przedłużyły i dzieci
    mają teraz wielką ochotę na zabawy dowolne, to po prostu pozwala im
    się bawić, rezygnując np. z jakieś zaplanowanej przez
    siebie "dydaktyki". Ale jeśli tego samego dnia, po południu, jest
    np. rytmika (niewątpliwie "zajęcia organizowane"), którą dzieci
    uwielbiają, to nie przegania rytmiczki tuż po rozpoczęciu zajęć "bo
    dzieci muszą uzupełnić 20 minut zabaw dowolnych" smile Stąd właśnie,
    między innymi, podstawa programowa mówi o TYGODNIOWYM rozliczaniu
    czasu.

    > -Czy zajęcia np. językowe albo rytmiczne wliczacie do
    > którejś "piątej"?

    To nie jest proste smile: niewątpliwie są to zajęcia dydaktyczne.
    Jeżeli są realizowane w przedszkolu jako zajęcia "dodatkowe", to
    powinny się odbywać w ogóle poza godzinami realizacji podstawy
    programowej. Ale niewątpliwie, moim zdaniem, należy uwzględnić
    konkretnego dnia fakt, że takie zajęcia mają miejsce (szczególnie,
    jeśli uczestniczą w nich wszystkie albo zdecydowana większość
    dzieci) i, w pewien sposób, wyczerpują one pulę "odporności" dzieci
    na zajęcia dydaktyczne tego dnia.

    Ja w ogóle uważam, że powinno się przede wszystkim stosować tu
    zdrowy rozsądek (który przeciez wykazuje w tej kwestii podstawa
    programowa). Rozkładać dzieciom dzień proporcjonalnie do
    rzeczywistego czasu ich przebywania w przedszkolu, do ich możliwości
    psycho-fizycznych, potrzeb, zainteresowań itp. Ale to też nic
    nowego. Tak przecież już było. Nowa podstawa tylko PRZYPOMINA o tym.

    > -Gdzie jest zapis o tym, że dzieci nie mogą korzystać z książek?
    Nie ma takiego zapisu. Jest tylko ogólne zalecenie, żeby NIE
    PRZESADZAĆ z korzystaniem z elementarzy/kart pracy/książek.

    Wydaje mi się, że trzeba spokojnie przetrwać pierwszy okres
    szaleństwa smile Że "nowe" zwykle wprowadza zamieszanie, ale potem
    okazuje się, że albo to nowe znamy (tylko powinnyśmy się mu na nowo
    przyjrzeć smile, albo praktyka pokazuje, jak to nowe dobrze
    realizować, żeby nie tworzyć "sztuki dla sztuki".

    Jeżeli ktoś mi wyraźnie nie nakaże (ktoś, czyli organ nadzoru
    pedagogicznego, który mnie będzie rozliczał ze sposobu prowadzenia
    dokumentacji przedszkola, w tym dziennika) wpisywania codziennie
    minutowych wykazów każdego rodzaju aktywności dzieci, to nie będę
    tego robić (ani wymagać od nauczycielek, które pracują w moim
    przedszkolu).

    KAŻDY wizytator wychowania przedszkolnego, z którym się w życiu
    zetknęłam potrafił natychmiast zorientować się, ile mogły trwać
    prowadzone przeze mnie zajęcia (każdego typu). I natychmiast
    wiedział, czy prawidłowo dzielę/wykorzystuję dzienny czas pobytu
    dzieci w przedszkolu. Z tym, że zaczynał zawsze od sprawdzenia,
    wpisanego do dziennika tylko raz, ramowego planu/rozkładu dnia.







  • 30.08.09, 07:10
    1. A jak u Was z planami miesiecznymi? My mamy pisać po staremu,
    tylko zamiast celów wpisywać "umijętności kluczowe" z podstawy.
    2. Jeśli zajęcia dodatkowe będziemy traktować jako dydaktyczne to
    przekroczymy limit. Np. w starszych grupach: 2x tyg. religia, 2x tyg
    rytmika, 2 x angielski 1x taniec 2x gimn. korekcyjna- wszystkie
    zajęcia po poł godziny, a gdzie nasze zajęcia obowiązkowe?
    3. To godzinowe rozliczanie to nie mój wymysł, tylko właśnie zostało
    nam narzucone.
    4. Czy Twoim zdaniem pod punkt drugi zaleceń można podciągnąć zabawy
    ruchowe albo zajęcia gimnastyczne w sali? Spotkałam się już z taką
    interpretacją, że jak jest brzydka pogoda to przecież nie wyjdziemy
    z dziećmi na dwór i wtedy będziemy się rozliczać z zabaw ruchowych
    (?!) Jako matka przedszkolaka obawiam się, że w takim razie jednak
    to zalecenie będzie omijane (znam wiele nauczycielek, które wyjścia
    na spacery traktują jak dopust Boży). Ale z drugiej strony
    faktycznie może mocno padać czy wiać i wtedy w rozliczeniu
    tygodniowym łatwiej byłoby znaleźć czas na wyjście.
    5. Nie chcę być źle zrozumiana- ja jestem zwolenniczką nowej
    podstawy, tylko mam obawy o sposób jej wprowadzania.
  • 30.08.09, 10:33
    > 2. Jeśli zajęcia dodatkowe będziemy traktować jako dydaktyczne to
    > przekroczymy limit. Np. w starszych grupach: 2x tyg. religia, 2x
    >tyg rytmika, 2 x angielski 1x taniec 2x gimn. korekcyjna- wszystkie
    > zajęcia po poł godziny, a gdzie nasze zajęcia obowiązkowe?

    Dlatego pisałam o zdrowym rozsądku. Bo te dodatkowe (chociaż ich
    część), jesli ściśle trzymać sie rozkładów "minutowych" muszą byc
    oczywiscie traktowane jako "pozostałe 2/5". Bo inaczej padną "zapisy
    w dzienniku". Tyle, że myślę, że te zapisy w podstawie programowej
    (dotyczące proporcji wykorzystania czasu pobytu dziecka w
    przedszkolu) mają na celu otrzeźwienie dorosłych. Przywrócenie
    prawidłowej organizacji czasu dziecka przebywającego przecież często
    wiele godzin w przedszkolu. Piszesz o zajeciach dodatkowych raczej
    standardowych (choć np. już religia nie jest tak powszechna,
    szczególnie w niepublicznych) . Dołóż do tego "ceramikę", "zajęcia
    teatralne", "karate", "gotowanie", "basen", "plastykę" itp., a okaże
    się, że dzieci nic innego nie robią, tylko biegają z zajęć na
    zajęcia. Że zawsze "we wtorki i czwartki o 14:15" mają mieć pełną
    gotowość emocjonalną na działania teatralne/dramowe. A zaraz potem
    na "karate". No i jeszcze trzeba przecież wcisnąć próbę przed
    występami. Bo wprawdzie jeden dopiero się odbył, ale już trzeba
    szykować następny, bo "przedszkole musi się pokazać
    rodzicom/środowisku".
    Myślę, że własnie po to wyraźnie napisano w podstawie o proporcjach
    czasowych: żeby dyrektorki przestały wiecznie przyciskać "występ,
    przedstawienie, pokaz" (czyli próby, próby, próby). Żeby rodzice
    przestali wymuszać na swoich dzieciach uczestnictwo w zbyt wielu
    zajęciach dodatkowych. Żeby dorośli dali dzieciom żyć smile

    > 4. Czy Twoim zdaniem pod punkt drugi zaleceń można podciągnąć
    >zabawy ruchowe albo zajęcia gimnastyczne w sali?
    Pobyt w sali, ze względów oczywistych, nie jest pobytem na świeżym
    powietrzu. Być może, trzeba się teraz będzie w dzienniku
    tłumaczyć: "ze względu na złe warunki atmosferyczne brak możliwości
    wyjścia do ogródka - zabawy DOWOLNE i ruchowe w sali".
    Moje przedszkolaki akurat bardzo dużo przebywają na świeżym
    powietrzu. Ale, jeśli będzie lało przez tydzień, jak z cebra albo
    przez tydzień będzie się utrzymywał 20 stopniowy mróz z silnym
    wiatrem, to NIKT/NIC mnie nie zmusi do wyganiania ich na zewnątrz.
    Żadna podstawa programowa. Bo jej wcale nie o to chodzi smile

    > 5. Nie chcę być źle zrozumiana- ja jestem zwolenniczką nowej
    > podstawy, tylko mam obawy o sposób jej wprowadzania.
    Jak większość z nas. Moje obawy dotyczą głównie
    właśnie "biurokracji" z tym związanej. Hałas wokół tego, że to NOWA
    podstawa powoduje, że może się niektórym (myślę tu głównie o
    nadzorze, w tym dyrektorach) wydawać, że w związku z tym WSZYSTKO
    musi byc nowe. A nowa podstawa, tak naprawdę, wciąż mówi o tym, że
    dziecko powinno sie rozwijać wszechstronnie i przedszkole ma mu to
    umożliwić (ale o tym mówiła także poprzednia podstawa). Jej nowość
    polega głównie na tym, że, ze względu na obniżenie wieku obowiązku
    szkolnego dzieci, wypadły z niej treści/umiejętności przewidywane
    dla 6-latków. Bo teraz najstarszą grupą przedszkolną będą 5-latki.
    Zapis o proporcjonalnym podziale czasu pobytu dzieci w przedszkolu
    jest nowy wyłącznie dla tych placówek, które zagalopowały się w
    bezustannym, przymusowym, organizowaniu czasu małym dzieciom. No i
    może zmobilizuje te nauczycielki, które unikały wychodzenia z
    dziećmi na świeże powietrze smile

    Nie pomogę Ci Reges.
    Jestem w tej komfortowej sytuacji, że sama sobie jestem dyrektorem
    (czyli mam nad sobą tylko jeden szczebel władzy nadzoru oświatowego:-
    ), a organizacja pracy mojego przedszkola jest/była zgodna z nową
    podstawą, więc u mnie bez rewolucji.





  • 30.08.09, 11:05
    Zgadzam się z mariwu. W ramówce naszego przedszkola słowa "sytuacje
    edykacyjne" dyrektor zamienił na "zabawy edukacyjne". I to cała
    zmiana. Nic nie będziemy zliczać, wyliczać itp.
    Wszelkie zajęcia dodatkowe wybrane przez rodziców mogą się
    rozpoczynać po 13.00. I w tym roku - jak od kilku lat - będzie ich
    znów mniej. To nauczyciele przedszkola mają kwalifikacje do
    rpowadzenia róznorodnych zajeć - a jak chcą, to nawet języka. W moim
    przedszkolu koleżanka legitymująca się stosownym certyfikatem miała
    przez 3 lata innowację pedagogiczną - nauczanie języka francuskiego.

    Radziłabym dosłownie przeczytać podstawę programową - a nie
    tylko opierać się na doniesieniach z publikacji i zebrań. Ważniejsze
    są chyba (?) cele edukacji, a nie rozliczanie się z realizacji
    zaleceń
    (a nie obowiązków smile Zwróćcie uwagę, że w klasach I-III -
    a powinność zapoznania się z podstawą dla klas I-III też mają
    nauczycielki przedszkoli - "wskazane" dla odmiany są nie większe niż
    26 osobowe klasy. Czytałam już jednak na którymś forum, że bywa tych
    dzieciaków około 30 - i co nadzór może z tym zrobić? Ano nic, bo to
    tylko zalecenie, wskazówka. A jak nie będzie "zaleconego" dywanu w
    pierwszej klasie? Bo sala za mała? To co, dyrektora na galery?
    Chciałabym to zobaczyć.

    Codzienne sprawdzanie umiejętności dzieci jest absurdem. I ja
    umiałabym - wykorzystując prawo (właśnie podstawę) oraz wiedzę i
    doświadczenie pedagogiczne - wykazać to dyrektorowi.
    Polecam też podeprzeć się autorytetem teórzcyni podtsawy, prof. E.
    Gruszczyk-Kolczyńskiej - nader często pisze ona o konieczności
    powtarzania ćwiczeń dla opanowania umiejętności. Niemożliwe dla
    wielu dzieci jest opanowanie umiejętności po jednokrotnym jej
    wykonaniu.

    Dokumenty i prawo oświatowe ma służyć dobru dziecka i być narzędziem
    dla nauczyciela. Nie straszakiem, którego się boimy.

    -----
    forum
    o origami

    serce jest
    bogactwem, którego się nie sprzedaje ani nie kupuje, ale które się
    ofiarowuje
  • 30.08.09, 11:07

    --
    forum
    o origami

    serce jest
    bogactwem, którego się nie sprzedaje ani nie kupuje, ale które się
    ofiarowuje
  • 30.08.09, 12:36
    a ja z radością pokażę rodzicom zapis o koniecznoścI częstego wychodzenia z
    dziećmi na dwór, bo w zeszłym roku spotkałam się z zarzutem z ich strony, że
    wychodzę na plac przedszkolny, bo nie chce mi się prowadzić zajęć edukacyjnych i
    dzieci się przeziębiają (moja poprzedniczka nie wychodziła, ponieważ nie miała
    czasu - tak pilnie uczyła dzieciaki czytać, recytować i mnożyć; rodzice nie byli
    więc do tego przyzwyczajeni), z tego powodu też jakoby pozwalałam im się bawić
    swobodnie...

    mała miejscowość, dziwna mentalność...
  • 31.08.09, 13:07
    whiterosie napisała:

    > a ja z radością pokażę rodzicom zapis o koniecznoścI częstego wychodzenia z
    > dziećmi na dwór, bo w zeszłym roku spotkałam się z zarzutem z ich strony, że
    > wychodzę na plac przedszkolny, bo nie chce mi się prowadzić zajęć edukacyjnych
    > i
    > dzieci się przeziębiają (moja poprzedniczka nie wychodziła, ponieważ nie miała
    > czasu - tak pilnie uczyła dzieciaki czytać, recytować i mnożyć; rodzice nie byl
    > i
    > więc do tego przyzwyczajeni), z tego powodu też jakoby pozwalałam im się bawić
    > swobodnie...
    >
    > mała miejscowość, dziwna mentalność..

    U mnie podobna sytuacja i też się cieszę, że "bezkarnie" mogę wychodzić na powietrze...

    Poza tym zgadzam się w 100% z marwiu - szkoda że nie jesteś moim dyrektorem sad
  • 03.09.09, 09:13
    właśnie z wyjściem na dwór mam problem po południu, wychodzę o 15.00 a powinnam
    wrócić o 16.00, mam 30 dzieci w grupie, a o 15.00 dostaję drugie 30 od
    koleżanki, która idzie do domu, czy to normalne, abym przez godzinę siedziała na
    terenie z 60 dzieci? Na razie rozchodzą się szybko z terenu do domu, ale już
    niektórzy rodzice powiedzieli mi, że będą odbierać dzieci dopiero o 16.00, aby
    skorzystały ze świeżego powietrza, więc obawiam się, że nie tak szybko dzieci
    pójdą do domu, obawiam się o ich bezpieczeństwo na terenie, już teraz mają zakaz
    korzystania z huśtawek i drabinek, bo ich po prostu nie upilnuję. Mówiłam o tym
    pani dyrektor, lecz powiedziała mi, że przez tę godzinę muszę sama organizować
    dzieciom zabawy ruchowe, spacerować, oglądać przyrodę itd., zgadzam się z nią
    częściowo i tak robię, ale uważam, że dziecko powinno samo sobie też wymyślać
    zabawy na terenie z użyciem sprzętu sportowego a nie zajmować mu cały czas.

    Praca indywidualna przy 30-stce dzieci to też nie jest miód. Czytałam, że wg
    E.G.Kolczyńskiej powinna odbywać się z wybranym dzieckiem poza grupą, czyli
    nauczyciel ma dodatkowy czas pracy, za który ma płacone oczywiście lub dyrektor
    ma obowiązek zatrudnić dodatkowego nauczyciela.

    Wczoraj pani dyrektor nakazała mi wprowadzać w grupie 6-latków litery tak jak
    było po staremu a w sali ma być już teraz mnóstwo napisów do globalnego
    czytania, musi być osobna tablica do prezentacji liter. Nauki czytania się nie
    obawiam, bo już w zeszłym roku większość (jako 5-latki) u mnie czytała, ale chcę
    poważnie potraktować podstawę programową a nie ślepo wykonywać polecenia
    dyrekcji. Skoro dzieci mają jedną piątą na zabawę, to chcę aby była ta zabawa,
    do tej pory była okrajana, bo trzeba było dzieci cały czas uczyć, uczyć i uczyć.
    Czy dyrekcja ma rację z tymi literami?

    Imprezy też muszą być u nas na wysokim poziomie, więc będę uczyć dzieci do
    imprez w czasie zajęć dydaktycznych, ignorować plan miesięczny, bo na pewno nie
    kosztem zabaw.

    Mam problem z wyegzekwowaniem od dyrekcji prawa dziecka do zabawy, dyrekcja
    obawia się o spadek poziomu nauczania w placówce prywatnej i tym samym spadek
    ilości dzieci, a rodzice do naszego przedszkola zapisywali dzieci licząc na to,
    że tutaj się dużo nauczą.
  • 03.09.09, 14:41
    >rodzice do naszego przedszkola zapisywali dzieci licząc na to,
    >że tutaj się dużo nauczą.

    A jak reagują na fakt, że 60 dzieci przebywa o ogródku pod opieką
    jednej nauczycielki?

    To aż nieprawdopodobne...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.