• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

RUNY / MINERAŁY I KAMIENIE SZLACHETNE Dodaj do ulubionych

    • 25.09.07, 23:52
      diament herkimer, kalcyt, kryształ górski, sugilit, sodalit,
      wszystkie fioletowe i ciemnoniebieskie kamienie
    • 25.09.07, 23:54
      ametyst, azuryt, turkus, krzemień, kwarc dymny
    • 25.09.07, 23:56
      chryzopraz, różowy turmalin, turkus, kwarc różowy, rodochrozyt,
    • 27.09.07, 00:42
      Wszystkie kwarce są dobrymi nośnikami informacji.
      Do zrobienia run na kamieniach można użyć właśnie kwarców.
      Są w różnych kolorach- należą do nich np. kwarc rózowy, kryształ
      górski, ametyst, tygrysie oczko, chalcedon szary, jaspis czrwony,
      kwarc dymny, agat, cytryn.
      Można dobrać kamienie tak aby każda atta była w innym kolorze, albo
      dobrać je kierując się np, kolorami żywiołów, bowiem i każdą z run
      przypisać możemy do odpowiedniego żywiołu

      więcej na ten temat na stronie Lesławy Aleksandry Ignaszewskiej
      runy.com.pl/htm
      • 12.10.07, 04:22
        Jeśli chodzi o połączenie kamieni i Run to trzeba wykazać się duuużą
        wiedzą na temat jednych i drugich. Przyporządkowanie kamieni do Run –
        jest li tylko podpowiedzią, czyjąś inspiracją, bowiem czegoś
        takiego w tradycji nie ma. Można je znaleźć (jak się pogrzebie) w
        atrybutach bogów, kiedyś czytałam na ten temat szalenie interesującą
        rzecz, lecz nie pamiętam niestety u kogo sad
        Ale generalnie uważam, że jeśli już chcemy ryć Runy w kamieniach
        szlachetnych to najlepiej kierować się kolorami żywiołów lub po
        prostu kolorami kamieni i/ lub ich właściwościami podobnymi do
        znaczenia danej Runy, pamiętając jednakże, że każdy kamień ma sobie
        właściwe działanie i nie zawsze może ono być w zgodzie z działaniem
        Runy. Myślę też, że lepszym połączeniem kamień szlachetny – Runa
        byłoby zastosowanie ich jako talizmanów, amuletów niż do rycia
        całego runicznego alfabetu. Jest spory wybór nośników dla Run, jest
        z czego wybierać. A za to bindruna wykonana w starannie dobranym pod
        względem astrologicznym kamieniu szlachetnym może działać o wiele
        silniej niż zazwyczaj. Ale może i potężnie zaszkodzić jeśli kamień
        jest dobrany źle.
        Wracając do kamieni: wiele z tego co wyczyta się w książkach,
        skryptach, necie itp. oraz u tzw. „nauczycieli” jest po pierwsze
        totalnym masmixem, bezkrytycznie powielanym przez osoby nie mające
        pojęcia o właściwościach kamieni (nie mających w tym sensie, że nie
        wypraktykowały głębiej i osobiście ich działania) a po drugie w
        dostępnej na rynku literaturze – a co za tym idzie i w internecie –
        jeden „autor” bezlitośnie zrzyna od innego, spotkałam się z nawet z
        całymi, słowo w słowo przepisanymi tekstami. Z drugiej strony są już
        ludzie poważnie zajmujący się litoterapią i ezoterycznymi
        właściwościami kamieni, ale nie ma się co łudzić – nie jest ich
        wielu. Ja osobiście bardzo cenię osoby piszące o swoich własnych
        doświadczeniach z kamieniami, szczególnie cenne są uwagi dotyczące
        kamieni stosunkowo niedawno odkrytych - geologicznie lub dla naszego
        rynku. Sama zresztą testuję przeróżne kamienie i minerały od
        kilkunastu lat i nie wszystko mi się „książkowo” potwierdza,
        niektóre wykazują działanie zaskakujące, nigdzie nie opisane lub
        inne niż opisywane zastosowanie, a dla niektórych nie mam
        królików smile)
        Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeśli nie ma porządnego źródła
        wiedzy to trzeba korzystać z tego co jest, ale nie bezmyślnie. Wiele
        informacji pochodzących z różnych kultur wrzucono do jednego worka i
        uczyniono z tego „wiedzę”. Rzadko też kiedy mówi się, że np. kamień
        o danych właściwościach nie działa na wszystkich jednakowo, że nie
        każdej Rybie służy fluoryt i nie każdemu lazuryt otworzy trzecie
        oko smile; że są kamienie – nawet w obrębie grupy astrologicznej –
        które jednemu Baranowi zaszkodzą a innemu nie. Są też kamienie
        mające działanie nie tylko dobroczynne i takie, których nie powinno
        nosić się zbyt długo. Mniej jest to ważne, jeśli kamyk nosi się ot
        tak sobie ale już jest bardzo ważne, jeśli z takiego kamyka
        sporządza się np. talizman. Tu rządzą zasady ścisłe, przede
        wszystkim planetarne a potem zodiakalne (choć można świetnie dobrać
        i znak i planetę) a także konkretna właściwość kamienia i cel,
        któremu ma służyć.
        A ja kocham kamienie, oprócz astrologii, numerologii i Run jest to
        pasja mego życiasmile)





    • 13.10.07, 19:36
      Masz rację.
      Ponieważ jest to forum o Runach, napiszę w ten sposób-chociaż już w
      którymś momencie o tym pisałam.
      Poznając RUNY, ich energetykę, właściwości, ocieramy się o wiedzę
      często wcale nie ezoteryczną- to kamienie, rośliny, drzewa, planety,
      kolory, nawet psychologia, medycyna, itd. itd...i nie sposób tego
      ominąć, bo w przeciwnym razie nie zrozumiemy tego czego uczą nas
      runy.
      Nie mówię tu o tym, że po zgłębieniu tych wiadomości napiszemy
      doktorat, nie, ale o tych wzajemnych zależnościach musimy wiedzieć.
      A więc łykamy tę wiedzę ze wszystkich dostępnych żródeł, wybieramy
      informacje, które wg, nas, czy naszego doświadczenia są najwłaściwsze
      [wszak jesteśmy osobami rozumnymi] i to jest prawidłowy sposób
      przyswajania sobie wiedzy.
      Nie dzieje się to szybko, czasem to trwa miesiącami, czy latami- ale
      gdy dochodzimy [ a powinnyśmy] do swoich własnych wniosków, mamy
      satysfakcję i to dużą,
      A czy tą wiedzę zatrzymamy na swój wlasny użytek, czy też podzielimy
      się nią z innymi , to już inna sprawa-
      A teraz od strony ezoteryki-też o tym pisałam , przy tematach
      talizmany, bindruny...
      Wydawać by się mogło, że ezoteryka to coś :ponad:-tak, owszem, bo
      rozwijamy : swoje wnętrze:, ale przede wszystkim ezoteryka powinna
      służyć człowiekowi, który twardo stoi na ziemi, czasem tylko z głową
      w chmurach i jest świadomy swojej wartości, a nie ważności.
      • 14.10.07, 04:19
        Myślę, że wiedza na temat roślin, kamieni, planet, kolorów itd. jest
        wiedzą ezoteryczną, ponieważ poza akademickim – naukowym podejściem
        do danego zagadnienia pozwala na wyjaśnienie wzajemnych powiązań
        między wszystkim co nas otacza i na nas oddziaływuje. Nie
        przypadkowo do danego znaku przypisano jakąś planetę, roślinę,
        zwierzę, dźwięk, kolor, miejsce czy cechę. Badając te powiązania
        widzę wyraźnie, że wszystko to jest logicznie ze sobą związane,
        zachowuje porządek i pasuje do siebie. I nie jest ważne czy
        poznajemy Runy, astrologię, Tarota lub znaczenie snów, bo wszystko
        to ma znaczenie symboliczne i jest wykładnią pomagającą zrozumieć
        życie i nas samych oraz prawa tym życiem rządzące. I zgadzam się z
        tym, że pomijając te istotne elementy (atrybuty) przypisane do
        jakiejś metody poznawania (tu: ezoterycznej) nie sposób zrozumieć
        tego, czego one nas uczą, czy to będzie astrologia, Runy lub
        numerologia i inne.
        Nie wiem jak to jest z osobami zajmującymi się Runami (przypuszczam,
        że tak samo jak z astrologami) ale zauważyłam, że większość zajęta
        jest poszukiwaniem powierzchownym, tzn. takim, które lekceważy bądź
        nie uwzględnia w/w elementów a oczekuje za to wymiernych efektów w
        świecie materii. To oczywiście nie przeszkadza poznawać, ale raczej
        nie będzie to poznanie dogłębne. A dla mnie poznanie dogłębne to
        takie, które pokazuje na przyczynę boleści i jednocześnie podaje lek
        na nią, rozwiązanie problemu. W tym pomagają właśnie atrybuty
        przypisane Runie czy planecie. One same w sobie nie są lekiem na
        całe zło, ale przy ich pomocy – przebywając w strefie oddziaływania
        energii tego elementu – można wspomóc uzdrawianie duszy. A to jest
        podstawą, bo uważam, że jakakolwiek choroba, złe wydarzenie, nie
        bierze się znikąd, tylko jest ostatnim przejawem chorego ducha;
        ostatnim – bo przejawiającym się w świecie gęstej materii,
        widzialnie, fizycznie.
        I te wszystkie ezoteryki prowadzą do tego, by poznać siebie, własne
        wnętrze i w porę – jeśli zajdzie potrzeba – naprawić je. A kto co
        wybierze, to już jego sprawa, wszystkie drogi prowadzą do Źródła,
        jeśli tylko chce się je poznać.
        I dlatego napisałam o tym, że wiele jest zmiksowanych informacji,
        pseudo wiedzy i głoszących je guru, żeby ludzie nie dali się robić w
        balona, bezkrytycznie łykając wszelkie wieści podawane pod
        szyldem „ezoteryka”. Dziś jest to o wiele ważniejsze niż niegdyś,
        gdyż dostęp do informacji jest praktycznie nieograniczony a
        ezoteryka stała się dziedziną komercyjną, na której można trzepać
        dużą kasę. Bo naiwnych jak zawsze nie brakuje, nie tylko wśród
        klientów poszukujących porady wróżki ale także - a może przede
        wszystkim - wśród ludzi, którzy czują potrzebę pójścia tą drogą. A
        że poszukujących jest coraz więcej więc i uczących też, a wśród nich
        wielu cwaniaków i naciągaczy. Ja także, jak każdy - od czegoś
        zaczynałam i muszę przyznać, że wśród wielu wspaniałych wykładowców
        o dużej wiedzy znaleźli się też partacze, osoby sprzedające
        informacje, które każdy, przy odrobinie dobrych chęci mógł sam
        wygrzebać np. w internecie, w ksiażkach, ale nie były to informacje
        cenne, takie, które coś istotnego wnosiły.
        Naturalną jest rzeczą, że ludzie wymieniają się poglądami,
        informacjami, wiedzą, szukają porady na forach – po to one są, ale
        uważam, że trzeba – tym co nie wiedzą - podpowiedzieć, że nie
        wszystko co tu i tam się pisze jest prawdą objawioną. To są nasze
        poglądy, opinie czy doświadczenie, dzielimy się nimi z innymi i
        fajnie. To jednak nie znaczy, że wszystko, co tu jest napisane na
        temat samych kamieni jest prawdziwe, choćby w tym sensie, że nie na
        każdego działają tak jak im się to przypisuje, inne jest działanie
        ametystu na Rybę a inne na Barana. Działanie sztucznie wypalonego
        cytrynu jest zupełnie inne niż naturalnego, kamień księżycowy nie
        będzie służył osobie, która ma uszkodzony natalny Księżyc, jednemu
        na połamane kości służy kalcyt a innemu kryształ górski. Bursztyn
        jest wspaniały na grypę, ale wymaga oczyszczania po każdym użyciu,
        zaś jako talizman powinien być częściej niż inne kamienie ładowany
        na Słońcu. Mnie zaś zbyt długie trzymanie na splocie złotego topazu
        dało nieźle popalić, dostałam takiego przypływu energii, że trudno
        było ze mną wytrzymać, popadłam w pracoholizm i co najgorsze
        nadaktywność objawiała się także brakiem potrzeby snu przez dłuższy
        czas; wystarczała mi wtedy krótka 20 – 40 minutowa drzemka, na dobę.
        A to nie jest zdrowe.
        Więc jeżeli są osoby zainteresowane kamiennym tematem to ja także
        podzielę się tym co wiem – ale tylko tym, co wypraktykowałam, co mi
        się potwierdziło lub nie. I tego też nie trzeba traktować jako
        jedynej słusznej wskazówki, bowiem każdy może mieć zupełnie inne
        odczucia i efekty w obcowaniu z kamieniami niż moje lub "książkowe"

        • 15.10.07, 10:05
          Więc jeżeli są osoby zainteresowane kamiennym tematem to ja także
          > podzielę się tym co wiem – ale tylko tym, co wypraktykowałam, co
          mi
          > się potwierdziło lub nie. I tego też nie trzeba traktować jako
          > jedynej słusznej wskazówki, bowiem każdy może mieć zupełnie inne
          > odczucia i efekty w obcowaniu z kamieniami niż moje lub "książkowe"

          I właśnie o to chodzi. Każdy może z własnej praktyki wyciągnąć inne
          wnioski, ale mimo wszystko warto poczytać, porozmawiać. Mam
          nadzieję, że dopiszesz parę interesujących rzeczy o kamieniach z
          własnego doświadczeniasmile
          • 17.10.07, 05:26
            Oki. Zacznę od awenturynu. Ten kamień ma najpopularniejsze
            zastosowanie przy dolegliwościach serca na tle nerwowym,
            spowodowanych bardziej przyczynami zewnętrznymi, mającymi związek ze
            stresem dnia codziennego i emocjami z tym związanymi, niż
            przyczynami wewnętrznymi, uczuciowo – emocjonalnymi. To oczywiście
            nie znaczy, że nie może być stosowany przy tych ostatnich, ale w tym
            wypadku lepszy jest kwarc różowy. Albo połączenie obu minerałów.
            Jest świetny na nierównomierną, arytmiczną pracę serca oraz
            wyrównuje ciśnienie. Poza tym koi nerwy, uspokaja, odpręża, nadaje
            się dla osób znerwicowanych, zmęczonych czy czymś zatroskanych,
            pomaga rozzłoszczonym opanować się. Łagodzi podrażnienia skóry i
            wysypki, w tym pokrzywki alergiczne i swędzenie, ale wtedy powinien
            być noszony codziennie a skóra obmywana wodą z niego lub łagodnie
            masowana. To co tu napisałam dotyczy awenturynu zielonego, o
            różnych odcieniach; ciemnozielony pomaga szybciej zdrowieć i
            dochodzić do siebie po chorobie natomiast jaśniejszy stosuję na
            serce i nerwy. Z kolei awenturyn o odcieniu żółtym – złotym -
            pomarańczowym dodaje wigoru tym, którzy są tacy jacyś anemiczni,
            smętni, wyczerpani.
            Niedawno przeczytałam, że woda awenturynowa może być stosowana nawet
            na opryszczkę – wewnętrznie i zewnętrznie, a z maścią z fiołka do
            smarowania skwary, ale tego nie próbowałam (no bo nie mam na kim).
            Na chorobliwą bezsenność też nie wiem jak działa, ale faktycznie
            pomaga usnąć jak się ma jakieś problemy i przewala z boku na bok.
            Najpierw uspokaja, wycisza a potem zasypia się słodko jak
            niemowlę smile. To też kolor zielony; niebieskiego w tym celu nie
            wypróbowałam, bo nie mam. Co do cierpliwości, hmmm, różnie to można
            interpretować, ja tylko wiem, że przebywanie w jego towarzystwie
            pomaga mi czekać a właściwie zrozumieć, że jeśli pozwolę rozwijać
            się sprawom to wszystko układa się tak jak potrzeba, aczkolwiek nie
            zawsze zgodnie z moim aktualnym chciejstwem ale za to na końcu
            okazuje się, że rozwiązanie, które się pojawiło było lepsze niż to,
            które ja sobie wyobrażałam. Albo pozwala spokojnie, bez nerwów
            przystosować się do aktualnej sytuacji, aby przetrwać. No i jeśli
            cierpliwością można nazwać opanowanie nerwów, złości wybuchu – to
            tak, zdecydowanie mi awenturyn w tym pomaga.
            Noszony jako talizman ma przyciągać pieniądze, pomagać w grach
            hazardowych, także na szczęście, powodzenie, długowieczność... czy
            tak jest - nie wiem, bowiem jestem w wieku średnim, w hazardzie
            zdecydowanie szczęścia nie mam, z pieniędzmi zaś różnie bywa, w
            zasadzie jak są bardzo potrzebne, to się jakoś znajdują smile Ale ja
            nie noszę go jako talizmanu (który, jeśli ma nim być, to nie
            wystarczy kupić kamyk i go nosić) tylko mam surowy kawałek o
            pięknej, zielonej barwie który stoi na biurku, a wygładzonych lub
            surowych bryłek używam na swoje skołatane serce i równie skołatane
            nerwy. Często też trzymam go w ręce, nie tyko jak się wkurzę, ale i
            bez specjalnej okazji.
            I może jeszcze jedna uwaga, która powinna być na początku, a jest na
            końcu: KAŻDY kamień należy oczyszczać, w zależności od tego do czego
            jest używany: raz na jakiś czas, pod wodą albo na słoneczku albo
            jeszcze inaczej jeśli ma koić, służyć wyciszeniu, cieszyć oko
            właściciela, ale za każdym razem jeśli służy do terapii. Niektóre
            kamienie można wykorzystywać dla różnych osób, ale są i takie które
            lubią służyć jednemu panu, a awenturyn to jeden z nich.
            Można kamienie nosić jako biżuterię: naszyjnik, bransoletkę,
            wisiorek, pierścionek, ale tak, by dotykały ciała, albo mieć w
            kieszeni i od czasu do czasu dotknąć, potrzymać w ręku, pogładzić;
            mogą być surowe, bębnowane, szlifowane, jak kto chce i lubi. Szkoły
            są różne: jedni preferują kamienie tylko naturalne, inni używają i
            naturalnych i oszlifowanych, a jeszcze inni tylko szlifowanych.
            Wszyscy są zgodni co do jednego: nie używa się kamieni hodowlanych
            ani syntetycznych. Ja używam zarówno kamieni naturalnych jak
            oszlifowanych, w zależności od potrzeby i nie zauważyłam, żeby była
            istotna różnica w działaniu. Raczej skłaniam się ku zdaniu, że
            bardziej istotna jest forma krystaliczna (nie układ
            krystalograficzny, bo ten jest wspólny dla danej grupy minerałów) –
            im piękniej wykształcony kryształ, tym silniejsze działanie, ale i
            tu nie zawsze da się wyodrębnić tą formę, bo np. hematyt tworzy
            cienkie tabliczki kryształów jak również występuje w skupieniach
            skrytokrystalicznych czy groniastych, a awenturyn – który jest
            kwarcem, tak jak kryształ górski - nie wykształca kryształów tylko
            występuje w postaci zbitej, ziarnistej. Wtedy kieruję się odczuciem:
            kształtem, barwą a nade wszystko intuicją. Cena kamienia nie gra
            roli, w tym sensie, że nie jest ważne czy on kosztuje 5 zł czy 50,
            bo ważne jest to, co on do mnie mówi. Na jednej z giełd kupiłam
            shiva lingam, za 150 zł i potem drugi, malutki, za złotych... 8.
            Okazało się, że ten mały jest lepszy. Ale to on właśnie „przykleił”
            mi się do ręki i musiałam go kupić, natomiast ten duży kupiłam w
            celach badawczych.
            A odpowiadając na pytanie Krysi: kupuję kamienie gdzie się da,
            najwięcej na giełdzie, ale odwiedzam także sklepiki z minerałami, z
            biżuterią, serwisy aukcyjne, choć tam kupować nie lubię, bo raz, że
            nie mogę kamienia wziąć w rękę, a dwa, że nieraz osobniki pałające
            chęcią walki wzajemnie się przebijają, nie dla samego kamienia ile
            dla chęci posiadania go i smaku zwycięstwa. Sklepiki odwiedzam
            sprawdzone, tam gdzie wiem, że mi kitu nie wcisną. Nie jestem
            gemmologiem i czasami dopiero w domu okazuje się, że coś jest nie
            tak jak miało być. Nigdy natomiast nie kupuję kamieni czy biżuterii
            z niewiadomych źródeł, z lombardu, okazyjnie, u pijaczka na bazarku,
            choćby nie wiem jak mi się podobały.
    • 17.10.07, 01:30
      W Polsce można spotkać kamienie szlachetne na Dolnym Sląsku-oliwin,
      agat, fluoryt, jaspis, a odmiany korundu w piaskach złotonośnych
      Złotoryi.
      Kryształ górski można znależć w Tatrach, Beskidach, na zachodnim
      brzegu Ślęży, w Krakowie, Goli Świdnickiej, w Łazanach i na Morawach
      po polskiej i słowackiej stronie.
      Na pewno nie wymieniłam tu wszystkich kamieni i wszystkich miejsc u
      nas w Polsce, gdzie kolekcjonerzy kamiemi je szukają.
      Napiszcie, czy kolekcjonujecie kamienie, czy wogóle je
      kolekcjonujecie, czy szukacie i zbieracie je osobiście jeżdżąc w
      znane miejsca, czy też kupujecie je na targach czy okazyjnie w
      sklepie.
    • 21.10.07, 00:49
      Sztuka wykorzystania kamieni do wrózenia nazywa się w jzyku
      hawajskim HAILONA- dostrojenie się do intencji
      Polega ona na świadomym skoncentrowaniu się na jakimś pytaniu, a
      następnie uzyskaniu odpowiedzi poprzez otrzymany układ kamieni
      Do wrózenia tą metodą używa się 7 kamieni w kolorach-biały,
      czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, fioletowy-dobór
      kamieni w zależności od zasobności kieszeni danej osoby-ważne aby
      były w podanych kolorach i raczej jednakowej wielkości
      Zadajesz pytanie, jak np, przy wróżbach runicznych, rzucasz kamienie-
      odczytujesz znaczenie tego z nich, który ułoży się najbliżej białego
      kamienia, obojętnie z której strony.
      Z kolei polinezyjscy szamani stosowali wróżbę z 3 kamieni-celem było
      otrzymanie odpowiedzi tak lub nie na zadane pytanie- zasada ta sama
      co przy 7 kamieniach.....

      wiecej na stronie www,ezoteryka,net.pl/
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.