Dodaj do ulubionych

Schudłam 20 kg z wagi 80 kg w 5 m-cy.

11.04.02, 10:42
Od stycznia 2001 do maja, czerwca 2001 schudłam z wagi 80 kg do 60 kg (wzrost
165 cm) bez stosowania ćwiczeń i nadmiernego wysiłku. Stosowałam własną dietę,
skomponowana intuicyjnie- po latach diet i nieudolnych prób - z diety Diamontów-
niełączenia. dieta rozpoczęta 5,01,2001 ważę 80 kg - rano, wieczorem boję się
wejść na wagę. Do końca stycznia jadam posiłki złozone z jednego produktu,
głównie warzywa surowe, jest styczeń niewiele dostępnych warzyw więc, surowa
marchewka o każdej porze dnia i nocy. Jeść się chce piekielnie. Pierwszego dnia
mam wrażenie, że jestem za słaba aby wejść po schodach do mieszkania na II
piętrze, ale już po tygodniu rozsadza mnie energia. wracając do jadłospisu.
Chrupię marchewkę, surową kapustę, por, ogóreczek kiszony, gotowana brukselka,
buraki, - gotowane warzywa raczej na kolację - wszystko w nieograniczonych
ilościach no i: punk kulminacyjny: rosół z ryby - porcja rybki duża (ja
najbardziej lubię tołpygę) , włoszczyzny podwójna porcja wiele ziół i czosnku,
dobry swieży imbir, soli niewiele, wegety niewiele, krobla sosu sojowego,
gotowana rybka jest super, I tak do końca stycznia zjadam - pozwalając sobie na
chwile rospusty - 1 bochenek razowego chleba, który trzymam w zamrażarniku,
wyciągam po kromeczce i robię grzankę.
27 stycznia ważę 73 kg. wierzę, że uda mi się osiągnąć maturalne 62 kg.
Kontynuuję dietę, dodając pieczone bez skóry piersi kurczaka, surowe warzywka
jak wcześniej, owoce niewiele, (zapomniałam dodać ze pieniążków mam mało).
2 marca ważę 68. Każdy kilogram coraz ciężej zgubić.
W marcu do diety dochodzi gotowane kurczaki (razem może 4 razy).
W kwietniu gotowane ziemniaki ale tylko z surowymi warzywami, bulion rybny
prawie codziennie, marchewki coraz mniej. I w ogóle coraz mniej chce mi się
jeść. Jak dotychczas nie przepadałam za słodyczami teraz sprawia mi dużą
trudność odmówienie sobie łakoci. Ale wytrzymuję. WARTO.
Zaczynam pić herbatki ziołowe, Slim-var ma najlepszy smak, Ale też Regulavit.
Przełom maja i czerwca WAGA WSKAZUJE 60 kg. A ja nawet buty muszę kupić
mniejsze o numer bo 40 jest za duża. Ciuchy z rozmiaru 46, zormar 38/40.
W lipcu waga wskazywała 59 kg. Starałam się rzucić palenie. Nie udało się.
Staram się tak odżywiać tak cały czas. Ale pozwalam sobie od czasu do czasu na
zwykły obiadek, np u rodziny, albo szaleństwo typu pizza raz na 2 miesiące.
W grudniu rzyciłam palenie. Dziś ważę 65 kg. Ale kontroluję swoją wagę. Teraz
chyba kupię rower bo idzie lato, będą to moje pierwsze ćwiczenia fizyczne.
Jakiś komentarz do mojej diety?
Jeżeli ktoś ma pytania zapraszam do e-maila.
Dorota doka1@gazeta.pl

Edytor zaawansowany
  • 12.04.02, 10:22
    kochana! jestes moja bohaterka. mam nadzieje, ze uda mi sie powtorzyc twoj
    sukces
  • 12.04.02, 12:07
    Ja schudlam 19 kg (z 74 na 55) w ciagu 3 m-cy. Stosowalam wlasna diete, miej
    jadlam, bardziej chudo i mniej slodyczy. Z czasem stalam sie wegetarianka, ale
    nie zrezygnowalam ze slodyczy. Byl czas, ze potrafilam zjesc cale opakowanie
    czekoladek. Po tym okresie znowu przytylam, ale tylko do 60 kg (przez 1
    miesiac), ktore probowalam od tej pory zbic roznymi dietami (przez 1 rok). Tak
    sie katujac nie bylo rezultatow 60 kg i juz. Ostatnio sobie odpuscilam i
    zaczelam normalnie jesc: mieso (co prawda jak najbardziej chude, duzo na
    sniadanie - jak zalecaja dietetycy, normalne posilki a nie zadne podjadanie
    malych ilosci caly dzien!). Nawet czekolady, lodow i ciastek sobie nie
    odmawiam, co prawda w rozsadnych ilosciach. I wiecie co? Znowu waze 55 kg! Po
    prostu nie myslac ciagle o jedzeniu, po zjedzeniu 'krolewskiego' sniadania,
    czasem barrrdzo obfitego, jem tym samym mniej pozniej, bo organizm sie juz tego
    nie dopomina! Zarzuccie wszystkie 'madre' diety! Dzialaja na krotko i powoduja
    ciagle myslenie o jedzeniu (lub niejedzeniu) a tym samym generuja tycie.
    Najwazniejszy jest umiar i zdrowy rozsadek. Pozdrawiam
  • 12.04.02, 13:35
    Gratulacje. Prawda, ze warto byc wytrwalym i konsekwentnym- to procentuje. Taki
    spadem masy ciala jest racjonalny i optymalny, ze nie wspomne o przyjemnosci
    jaka sprawia taki sukces.
  • 24.04.02, 02:19
    A ja od dluzszego czasu staram sie schudnac i nic. Nie waze co prawda strasznie
    duzo, bo przy wzroscie 169,5cm waze 70, najwiecej wagi mam w udach i biodrach
    co mi bardzo utrudnia zycie bo nie jest latwo znalezc ladne spodnie na taka
    figure. Chcialabym schudnac ale nie jestem w stanie calkowicie zrezygnowac ze
    slodyczy. Czy ma ktos jakies propozycje dla 16latki???
  • 26.04.02, 15:26
    Zacznij poprostu zdrowo żyć. W Twoim wieku najlepiej jest dużo się ruszać.
    Dojrzeważ, więc powinnaś jeść normalnie, tzn. nie objadać się, ale jeść. Nie
    daj się zwariować.
  • 26.04.02, 15:32
    Jak na mój gust trochę za szybko i zbyt rygorystycznie. Będziesz musiała sporo
    się starać aby utrzymać tą wagę. Niemniej życzę Tobie powodzenia i dużo
    wytrwałości. A tak na marginesie jasne jest, że najlepiej poznać swoje ciało,
    organizm i ułożyć sobie własny sposób na zgrabną sylwetkę. I prawdę mówiąc
    dziwi mnie, że są jeszcze osoby, które wierzą w diety cud.
  • 28.06.02, 14:41
    doka1 napisał(a):

    > Od stycznia 2001 do maja, czerwca 2001 schudłam z wagi 80 kg do 60 kg (wzrost
    > 165 cm) bez stosowania ćwiczeń i nadmiernego wysiłku. Stosowałam własną dietę,
    > skomponowana intuicyjnie- po latach diet i nieudolnych prób - z diety Diamontów
    > -
    > niełączenia. dieta rozpoczęta 5,01,2001 ważę 80 kg - rano, wieczorem boję się
    > wejść na wagę. Do końca stycznia jadam posiłki złozone z jednego produktu,
    > głównie warzywa surowe, jest styczeń niewiele dostępnych warzyw więc, surowa
    > marchewka o każdej porze dnia i nocy. Jeść się chce piekielnie. Pierwszego dnia
    >
    > mam wrażenie, że jestem za słaba aby wejść po schodach do mieszkania na II
    > piętrze, ale już po tygodniu rozsadza mnie energia. wracając do jadłospisu.
    > Chrupię marchewkę, surową kapustę, por, ogóreczek kiszony, gotowana brukselka,
    > buraki, - gotowane warzywa raczej na kolację - wszystko w nieograniczonych
    > ilościach no i: punk kulminacyjny: rosół z ryby - porcja rybki duża (ja
    > najbardziej lubię tołpygę) , włoszczyzny podwójna porcja wiele ziół i czosnku,
    > dobry swieży imbir, soli niewiele, wegety niewiele, krobla sosu sojowego,
    > gotowana rybka jest super, I tak do końca stycznia zjadam - pozwalając sobie na
    >
    > chwile rospusty - 1 bochenek razowego chleba, który trzymam w zamrażarniku,
    > wyciągam po kromeczce i robię grzankę.
    > 27 stycznia ważę 73 kg. wierzę, że uda mi się osiągnąć maturalne 62 kg.
    > Kontynuuję dietę, dodając pieczone bez skóry piersi kurczaka, surowe warzywka
    > jak wcześniej, owoce niewiele, (zapomniałam dodać ze pieniążków mam mało).
    > 2 marca ważę 68. Każdy kilogram coraz ciężej zgubić.
    > W marcu do diety dochodzi gotowane kurczaki (razem może 4 razy).
    > W kwietniu gotowane ziemniaki ale tylko z surowymi warzywami, bulion rybny
    > prawie codziennie, marchewki coraz mniej. I w ogóle coraz mniej chce mi się
    > jeść. Jak dotychczas nie przepadałam za słodyczami teraz sprawia mi dużą
    > trudność odmówienie sobie łakoci. Ale wytrzymuję. WARTO.
    > Zaczynam pić herbatki ziołowe, Slim-var ma najlepszy smak, Ale też Regulavit.
    > Przełom maja i czerwca WAGA WSKAZUJE 60 kg. A ja nawet buty muszę kupić
    > mniejsze o numer bo 40 jest za duża. Ciuchy z rozmiaru 46, zormar 38/40.
    > W lipcu waga wskazywała 59 kg. Starałam się rzucić palenie. Nie udało się.
    > Staram się tak odżywiać tak cały czas. Ale pozwalam sobie od czasu do czasu na
    > zwykły obiadek, np u rodziny, albo szaleństwo typu pizza raz na 2 miesiące.
    > W grudniu rzyciłam palenie. Dziś ważę 65 kg. Ale kontroluję swoją wagę. Teraz
    > chyba kupię rower bo idzie lato, będą to moje pierwsze ćwiczenia fizyczne.
    > Jakiś komentarz do mojej diety?
    > Jeżeli ktoś ma pytania zapraszam do e-maila.
    > Dorota doka1@poczta.gazeta.pl
    >

    To ja znowu odpowiadam tylko dla informacji niepokojacej sie tania'i
    . Wielkiego wysiłku nie ma ważę nadal 65 kg. Nawet zaczęłam mniej dbać o dietę.
    Ale raczej nie łączę produktów. Roweru nie kupiłam nadal waże 65.
    pozdrowienia i wytrwałości.
    Doka
  • 29.06.02, 18:26
    Wszystkie jestescie wpsaniale.
    Zazroszcze konsekwencji, wytrwalosci, uporu!
    Az sie zawstydzilam swich ulomnosci - jestem slaba, niemal bulimicznie
    roztrojona. Objadam sie na slepo, chwile pozniej z wyrzutami sumienia pije sok
    z kaupsty i lykam prochy przeczsyszczajace. To kompletna degrengolada.
    Ja tez sprobuje, ja wy, konsekwentnie, niech sie dzieje co chce.
    Boze, zeby sie wreszcie udalo!!!!
    Pozdrawiam was bardzo cieplo
  • 08.07.02, 12:23
    Okonka trzymam kciuki, teraz sie juz nie uwolnisz bedziemy sprawdzac jak CI
    idzie Pozdrowionka kochana uszy do góry, dasz radę. A co?
    pzdr
  • 26.08.02, 13:33
    okonka napisał(a):

    > Wszystkie jestescie wpsaniale.
    > Zazroszcze konsekwencji, wytrwalosci, uporu!
    > Az sie zawstydzilam swich ulomnosci - jestem slaba, niemal bulimicznie
    > roztrojona. Objadam sie na slepo, chwile pozniej z wyrzutami sumienia pije
    sok
    > z kaupsty i lykam prochy przeczsyszczajace. To kompletna degrengolada.
    > Ja tez sprobuje, ja wy, konsekwentnie, niech sie dzieje co chce.
    > Boze, zeby sie wreszcie udalo!!!!
    > Pozdrawiam was bardzo cieplo

    Czekamy na efekty dawaj chwal sie przeciez wiemy ze sie udalo...
  • 27.08.02, 11:37
    Po pierwsze też chciałam złożyć Ci duże gratulacje!!! A ja właśnie zaczynam.
    Zapuściłam się ostatnio. Ubiegły rok był stresujący i bardzo pracowity - remont
    mieszkania, ślub..., dlatego też nie było czasu na leniuchowanie 'po pracy', do
    czego niestety teraz przywykłam. Dokładnie rok temu ważyłam optymalnie, jak na
    mnie 54 kilo/164 cm. Budowa moja jest na wskroś kobieca (wiecie o co chodzi -
    krągłości tu i ówdzie:-) - jednak przy niskiej wadze kobiece kształty nie
    stanowią problemu, chyba... Od września 2001 zaczął się okres 'spokoju':
    regularne posiłki, bez ograniczeń, bo przecież 'po co uważać na kolorie -
    mężowi się podobam...' nic bardziej głupiego. Teraz też mu się podobam, choć
    przybyło mi 7!!! kilogramów. Tak, tak - ważę dokładnie 61 kg i czuję się
    okropnie! Najgorsze partie (te, co najbardziej obrosły tłuszczykiem) to
    ramiona, talia, uda - czyli chyba standard... I w końcu po kilku podejściach
    klamka zapadła - znowu będę ważyć 54 kilo - choćby mnie pokusy zewsząd
    dopadały - nie ma dla mnie ciasteczek, czipsików, czekoladki, lodów, pizzy i
    wielu jeszcze innych zapychaczy podłych, wstrętnych, złudnych... Są za to
    warzywka, skakanka i hula-hop:-) Będę tu zaglądać i podpatrywać jak idzie
    innym - i sama też się w ten sposób postaram mobilizować.
  • 27.08.02, 12:21
    Mnie też się udało, z wagi wyjściowej 83 kg (1,65 m) zejść na 67, dokładnie od
    9 maja do 20 sierpnia. Planuję jeszcze zrzucić przynajmniej 5 kilo. Życzę
    wytrwałości, jest potrzebna, ale jakie efekty! I to bez żadnych głodówek i
    paskudnych dla mnie dań typu gotowana kapusta.
  • 27.08.02, 12:35
    Jak wy to robicie kobiety? strasznie wam zazdroszczę a jednoczęsnie gratuluje,
    bo dzięki wam wiem ze to możliwe.
    ja utyłam ponad 10 kilo po środkach antykoncepcyjnych, mimo, ze przestałam je
    brać, nie moge od półtora roku nic zrzucić. katuje sie, diety nie dają skutku.
    mam nadal ponad 10 kilo nadwagi.
    pomóżcie!!! na dodatek za kilka miesięcy wychodzę za mąż i wolałabym w jakąś
    ladną wbić się kieckę a nie wyglądać jak pluszowy balonik....
  • 27.08.02, 13:51
    paula29 napisał(a):

    > Jak wy to robicie kobiety? strasznie wam zazdroszczę a jednoczęsnie
    gratuluje,
    > bo dzięki wam wiem ze to możliwe.
    Jeszcze nie gratuluj, ja na razie jestem 'w trakcie odchudzania' trzeci dzień,
    czuję trochę głodnawa... ale to minie z czasem, kiedy poczuję głód złapię
    za 'hula-hop' i pokręcę. Jestem pełna zapału, ale czy tak już zostanie - kto to
    wie? JA - ja to wiem!!!
    > ja utyłam ponad 10 kilo po środkach antykoncepcyjnych, mimo, ze przestałam je
    > brać, nie moge od półtora roku nic zrzucić. katuje sie, diety nie dają
    skutku.
    Ja też sądzę, że wagi mi przybyło od 'magicznych pigułek' przy czym tylko w
    małym stopniu, sama zaszkodziłam sobie najbardziej - siedzeniem na tapczanie i
    podsypianiem po obiadku - "bo jestem taka zmęczona, nic mi się nie chce..."
    > mam nadal ponad 10 kilo nadwagi.
    > pomóżcie!!! na dodatek za kilka miesięcy wychodzę za mąż i wolałabym w jakąś
    > ladną wbić się kieckę a nie wyglądać jak pluszowy balonik....
    Skoro za kilka miesięcy - to jeszcze chyba masz czas:-) zacznij od dziś, nie od
    jutra, tak jak to zwykle chciałam robić - dziś jeszcze sobie zjem normalnie,
    odpocznę, a od jutra zacznę się odchudzać - BEZ SENSU!!! I obiecuję sobie, że
    będę się ruszać! Precz kanapo, precz tapczaniku, do diabła z telewizorem!!!
  • 27.08.02, 14:32
    W którymś wątku opisywałam moją walkę z sadełkiem, ale przypomnę: zaczęło się
    od koleżanki, która schudła do 55 kilo i błysku w głowie: jeszcze dwa przytyję
    i będę ważyć 30 kilo więcej od niej. Potem był barani upór i liczenie kalorii.
    Parę dobrych rad:
    - nie głodzić się - na pewno jest parę (a nawet dużo) niskokalorycznych potraw
    i przekąsek, które lubisz. Np. pierś indyka z wody w ziołach prowansalskich z
    duszonymi pieczarkami - jakieś 150 kalorii przy 100-120-gramowej porcji indyka
    + 30 g pieczarek, a jak smakuje!
    - warzywa i owoce noś ze sobą przez cały dzień, gotowe do schrupania
    natychmiast, gdy poczujesz głód, byle po troszeczku. Dzisiaj na ten przykład
    mam banana, dwie gruszki, dwie brzoskwinie, trzy pomidory, dwie papryki w
    cząskach.
    - jedz tylko to, co lubisz. Kupuj przysmaki, nawet te droższe, i tak ich nie
    zjesz dużo.
    - do podjadania (nie da się tego opanować) trzymaj w lodówce np. kiszoną
    kapustę, kiszone ogórki, rzodkiewki, pomidory, generalnie to, co można zjeść w
    dużych ilościach a jest mało kaloryczne. Zamiast chipsów najlepsza jest garstka
    płatków kukurydzianych (dobrze jest wydzielić sobie własną półkę w lodówce,
    jeśli nie mieszkasz sama).
    - jedz duże śniadania, i tak to spalisz w ciągu dnia. Mało chleba, to
    najbardziej napycha. Ja w początkach diety jadłam jedno jajko + jedno białko
    (samo białko ma 18 kalorii, a zapycha żołądek bardzo skutecznie), 10 g chleba
    razowego, 10 g polędwicy, niskokaloryczny jogurcik. Więcej chleba w ciągu dnia
    już nie jadłam.
    - zapisz się na basen lub jakąś gimnastykę, ew. szkoła tańca. Dzięki temu skóra
    przy odchudzaniu ci nie zwiotczeje. Dobry balsam też się przyda.
    - jak masz ochotę na pizzę czy frytki - wyszabruj od kogoś 5 fryteczek, czy dwa
    kęsy pizzy, albo kup sama, zjedz troszeczkę, a resztę wyrzuć. Nie miej oporów
    przed wyrzucaniem jedzenia.
    - nie miej wyrzutów sumienia jak czasem (CZASEM) zjesz ciastko, czy wypijesz
    piwo.

    No i powodzenia, w razie czego służę radą.
  • 27.08.02, 15:00
    Emce dziękuję za rady - rady poparte własnym doświadczeniem są jeszcze
    cenniejsze. Bardzo mocno dziękuję (indyczek w ziołach mniam, mniam:-) Tak sobie
    czasem myślę i wymyśliłam, że najważniejsza w procesie odchudzania jest
    szczerość wobec samej siebie! Bo to nie jest tak (dlugo miałam takie wrażenie),
    że jeśli coś jem, a nikt tego nie widzi - to pewnie od tego nie przytyję -
    chore, wiem... ale często szuka się dla siebie usprawiedliwień... Drukowałam
    już przecież z sieci mnóstwo diet-cud - zapału niestety wystarczyło mi właśnie
    na to wydrukowanie, ewentualnie przeczytanie jeszcze raz na spokojnie - a potem
    odkładałam na półkę - tłumacząc sobie, że przecież taka dieta to wymaga za dużo
    wysiłku i pieniędzy! Dlatego też nie będę stosowała żadnej diety - ułożonej
    pewnie dla kogoś zupełnie innego, ale zrobię tak, jak mi podpowiada organizm -
    i wy: doświadczone 'odchodzaczki'. A teraz zapamiętam sobie rady emki (nie
    wydrukiję:-), wrócę do domu, zjem sobie gotowanych brokułów, poćwiczę trochę...
    potem znowu popracuję trochę..., zjem twarożek z chrupkim pieczywkiem, wezmę
    kąpiel, użyję jakiegoś kremu oczyszczającego:-) i z czystym sumieniem położę
    się spać:-))
  • 27.08.02, 13:37
    fakt - najbardziej to mi trzeba wytrwałości... ale postanowiłam sobie, że jak
    tylko dopadnie mnie chwila słabości - to włączę sobie np.: fashion.tv (choć to
    może nie najlepszy odnośnik:-) i popatrzę na te wszystkie długo-,
    szczupłonogie, albo lepiej nawet - wyjdę po prostu w miasto - najpierw popatrzę
    na panny śmigające w małych ciuszkach, odsłaniających to i owo, potem zerknę na
    wystawy sklepowe, pomarzę sobie trochę i w końcu postaram się zobaczyć swoje
    odbicie w szybie sklepowej - z pewnością mnie to odstręczy od wepchnięcia
    czegoś słodkiego, albo tłustego... Ważne też jest takie kółko wzajemnej
    adoracji chudnących - wspierajmy się zatem panie:-)
  • 27.08.02, 14:35
    mas zracje. powinnyśmy się wspierać i wymieniać wzajemnie informacjami jak i
    której co się udało.
    wczoraj był, nie wiem, który już poniedziałek od którego oczywiście zaczełam
    stosowanie diety itp. po 19 żadnego jedzenia, a wieczorem godzinny aerobik we
    własnym zakresie.zero słodyczy i wysokokalorycznego jedzenia. zobaczymy jak tym
    razem długo wytrzymam. echhh...
  • 28.08.02, 11:48
    Mam nadzieję, że trwasz wiernie na posterunku! Ja mam nowy zapał, bo wczoraj
    wieczorem się zważyłam i mogę powiedzieć, że po trzech dniach ubył mi
    kilogram! - całe kilo cukru na przykład:-) Mobilizuje mnie to do dalszej walki!
  • 29.08.02, 15:41
    cześćgodiva!
    powiem tak najgorsze jeszcze nie przyszło ale się trzymam, czwarty dzień he he
    he... wczoraj miałam napad chęci na wielkie obżarstwo, ale powstrzymałam się.
    czuję się lepiej i nie taka napuchnięta. mam nadzieję, że starczy mi sił,
    wytrwałości i cierpliwości jeszcze przez najbliższych kilka miesięcy. dobrze że
    ze mną pracują dwie laski i wystarczy na nie spojrzeć i się sobie przypomnieć
    to od razu przechodzi mi chęć na jedzenie...
    a jak tam u ciebie?
  • 30.08.02, 07:35
    Hi!!

    u mnie tak: zwariowałam zupełnie na punkcie gubienia każdego grama:-)
    Najdziwniejsze jest kiedy się okazuje, że wcale nie potrzeba słodyczy, by żyć:-
    ) A ja tak właśnie myślałam... Teraz od niedzieli nie jadłam nic słodkiego i
    nawet mnie nie ciągnie! W półce ze słodyczami od paru dni leżą jakieś tam
    wafelki... i po prostu sobie leżą - przedtem to nie było możliwe -
    pałaszowałam, co tylko się dało... Teraz też mam momenty, że po ćwiczeniach mam
    ochodę coś przekąsić..., ale zaczynam myśleć o czymś innym i przechodzi. Nie
    jestem pewna, czy to długo potrwa, ale wola walki jest u mnie ogromna! Mam
    tylko problem z menu - po prostu nie wiem co jeść. Może masz jakieś pomysły...
    Teraz chodząc po sklepach, muszę wyglądać jak idiotka - biorę każdy produkt i
    sprawdzam wartość kaloryczną - ilu to się można ciekawych rzeczy dowiedzieć
    uhuhu:-) Fajnie, że mam tu bratnią duszę:-) Wytrzymamy! Ja Ci to mówię!!!

    godiva

    paula29 napisała:

    > cześćgodiva!
    > powiem tak najgorsze jeszcze nie przyszło ale się trzymam, czwarty dzień he
    he
    > he... wczoraj miałam napad chęci na wielkie obżarstwo, ale powstrzymałam się.
    > czuję się lepiej i nie taka napuchnięta. mam nadzieję, że starczy mi sił,
    > wytrwałości i cierpliwości jeszcze przez najbliższych kilka miesięcy. dobrze
    że
    >
    > ze mną pracują dwie laski i wystarczy na nie spojrzeć i się sobie przypomnieć
    > to od razu przechodzi mi chęć na jedzenie...
    > a jak tam u ciebie?
  • 30.08.02, 09:50
    Po ćwiczeniach zjedz sobie np. nektarynkę albo pomidora.

    Co do menu: brokuł obgotowany tak z 5 minut, skropić lekko octem, obrać z łyka,
    pokroić, dorzucić pokrojone pomidory, skropić cytryną, dodać przypraw jakie się
    lubi.

    Albo pomidor w kostkę, kiszony ogórek w kostkę, cebula w kostkę, sól, pieprz.
    Nie za dużo cebuli.

    Zastanawiam się nad kupnem patelni grillowiej, podobno na łyżeczce oleju można
    sobie wybornie usmażyć mięsko. Np. pierś z indyka, pierś z kurczaka, jakaś
    chuda rybka.

    Generalnie możesz sobie upiec drób na rożnie, albo kupić z rożna, tylko zjedz
    bez skóry np. udko kurczaka. Generalnie mięso z grilla, lub rożna jest ok. bo
    nie smażysz tego na tłuszczu.
  • 30.08.02, 14:35
    godiva wysylam ci maila z jakimiś przepisami
  • 30.08.02, 15:13
    dzięki! odpisałam - wszystkie inf. w mail'u. Mam nadzieję, że trafi.

    Pozdrawiam
    Miłego weekendu
    Godiva
  • 30.08.02, 16:02
    Paula i Godiva! :) Witam :) Prosze dolacznie do swojego grona odchudzajacych.
    Ja tez sie odchudzam dzielnie od poniedzialku, a wierzcie mi mam wieeeeele do
    zrzucenia :( Jestem wytrwala, a w tym dodatkowo pomaga mi czytanie waszych
    postow...wiem, ze sie oplaca i ze damy rade!!!! Pozdrawiam Was goraca i trzymam
    tez za Was kciuki
  • 30.08.02, 17:07
    Lanitka! życzę ci wytrwałości. widzę, ze wszystkie takie poniedziałowke
    jesteśmy. uda nam się. uch. jak chcesz się czymś podzielić, śmiało przesyłaj.
    miłego weekendu
  • 30.08.02, 17:23
    Zapraszamy!!! Im wiecej nas tym razniej:-) A dodatkowo, jeśli miałoby się stać
    coś złego i podkusić mnie do rzucenia tej malutkiej 'zadymki' z odchudzaniem -
    to sobie tutaj popatrzę, poczytam i zawstydzę się, że WY potraficie, a ja nie!
    Pozdrawiam i cieszę się, że sprawa się rozwija!
    Miłego - bogatego w ruch, skąpego w kalorie - weekendu:-)!
  • 02.09.02, 09:43
    Hej hej :) witam po weekndzie. :))) Mam nadzieje, że był udany i mało -
    kaloryczny :))) Chce Wam się pochwalić ! :))) Dzisiaj weszłam na wage i O 4,5
    KG MNIEJ !!!! W CIAGU TYGODNIA :))))))) Strasznie się cieszę (chociaż wiem, że
    w tak wstepnej fazie, to pewnie w większości to woda, a nie tłuszcz...Ale i tak
    mnie to cieszy a przede wszystkim motywuje do dalszej pracy nad sobą :)
    Pozdrawiam Was ciepło w ten poniedziałkowy poranek :))))
  • 02.09.02, 10:29
    Latinka, 4.5 kg to trochę dużo jak na tydzień. chyba lepiej spokojnie niż aby
    miało pojawić się jo-jo. mój weekend przeleciał może i niskokalorycznie ale
    pojawiły się chwile słabości, ech.. ale trzymam się dalej dzielnie. zapisałam
    się na aerobik 2 x w tygodniu. Zapłacone mobilizuje bardziej...
    A jak tam u Ciebie Godiva?
  • 02.09.02, 10:52
    No witam:-))) Po pierwsze z innej beczki: forum chodzi dziś ja kupa (za
    przeproszeniem). Wam też?

    A teraz treść właściwa: nie pękam! i to jest najlepsza wiadomość - rodzina już
    wie i szanuje mnie:-) nie podsuwają mi tłustych kąsków! Widać było już ze mną
    źle, skoro nawet mama, która zwykle protestuje, kiedy słyszy o odchudzaniu
    (sama nie ma tuszy!), nie zgłasza sprzeciwu. Ale jestem dumna z siebie, bo:
    1. w sobotę było u nas grillowanie - takie na pożegnanie lata, nie skusiłam
    się - przesiedziałam z wodą mineralną, bo byłam już po kalacji!!!
    2. dzisiaj w pracy - impreza z okazji ślubu kolegi! - kroję ciasto, siedzę koło
    ciasta i NIC - nie rusza mnie - mam twarożek (chudy):-)

    Lanitka - naprawdę dużo jak na tydzień - ja tam ekspertem nie jestem, ale czy
    Ty przypadniem nie głodujesz??? - tylko nie przestawaj jeść - bo się oduczysz!
    Lepiej chyba powoli, ale wytrwale - spoko będziemy Cię wspierać! Tylko nie
    popadaj w skrajności. Ja zrzuciłam w ciągu tego tygodnia ok. 2 kilo i myślę, że
    nie jest źle (ale ważę się obsesyjnie - muszę chyba to ważenie ograniczyć, np.
    co drugi dzień - pozostanie element zaskoczenia:-)

    Pozdrawiam was!!! Trzymajcie sie kobietki i nie pękajcie!
    Paula - ja zacznę chodzić na basen - ale raz w tygodniu!
  • 02.09.02, 11:12
    Kobitki, a macie jakieś ciekawe przepisy, niskokaloryczne? coś ciekawego co
    odkryłyście i nawet było msaczne?
  • 02.09.02, 11:18
    Kurcze, no z tym to wlasnie mam problem. Okazało się, że nie mam fantazji
    kulinarnej za grosz! Teraz jak zwracam uwage na kalorie, to się dowiaduję, że
    wszystkie moje dotychczasowe 'numery popisowe' to były bomby kaloryczne.
    Ja tam lubię np. kalafior - ale lubiłam kalafior panierowany i smażony - teraz
    muszę ograniczyć się do formy podstawowej - kalafior z wody:-) Może jakieś
    sałatki z twarożkiem (chudym:-) papryka, pomidor... Wyczytałam tu na forum o
    niskokalorycznych kapustach:-) Też chciałabym jakoś to moje skromne bądź co
    bądź menu ograniczyć...
  • 02.09.02, 11:15
    Nie głoduję. Poważnie. Jem regularnie, małe porcje. Śniadanie najbardziej
    obfite - chudy serek, jogurcik, kromka ciemnego chleba ...czasami jajko
    gotowane. Obidek - warzywa gotowane i np kawalek gotowanego kurczaka. Kolecja -
    o 18,00 i np jabłko, albo jogurt czy takie tam....Coraz mniej czuje głód...Już
    kiedyś też się odchudzałam, ale niestety zaniedbałam to :((( Przestałam
    kontrolować się i konsekwencją było to, że waga zdecydowanie wróciła, a może
    jeszcze przybyło trochę więcej tych kilogramów. Wtedy też pierwsze kilogramy
    zrzucałam szybko - chyba taki mam organizm. Potem, z czasem jest coraz
    cięzej...mimo ćwiczeń - coraz ciężej jest zgubić każdy nastepny kilogram - to
    troszkę zniechęca...ale mam nadzieje, że uda mi się teraz :) Tym bardziej, że
    mój narzeczony obiecał mi pomóc w tym i dzielnie sie trzyma tego słowa. :)
    Jednak łatwiej jest razem...o wiele łatwiej. Razem wymyślać dania, razem
    ćwiczyć...(mimo, że on nie ma nadwagi). Pozdrawiam Was...:) acha i ja też
    myślałam o basenie, ale jeszcze nie teraz. Za jakiś czas...
  • 02.09.02, 11:56
    Kochane Kobiety,

    Strasznie sie ciesze, ze jest Was tak duzo. Wspaniałych, wytrwalych. Trzymam za
    Was wszystkie kciuki. Uda sie. Ja w poczatkowej fazie chudlam przecietnie 1 - 2
    kg tygodniowo. Ale to zalezy od wagi wyjsciowej. Im wieksza waga poczatkowa tym
    wiecej sie traci na poczatku.
    Mam fajna wersje przepisu na zapiekanke z baklazana i pomidorow. (w wersii
    oryginalnej powinien byc ser mazzarella ale rezygnujemy) baklazana kroimy na
    plasterki i solimy, po 20 minutach wycieramy papierowym recznikiem i wladamy do
    piekarnika na ok 20 minut i pieczemy. Sparzone pomidory w plasterki, siekamy
    nac pietruszki i czosnek i warstwami do naczynia zaroodpornego czosnek.
    Dodajemy ziola jakie lubimy. Danie super. ozna posypac parmezanem po
    wyciagnieciu z pieca (ok 40 minut na dosc duzym ogniu). I jeszcze raz polecam
    rybny rosol. Powiem Wam tyle w "kupie" razniej.
    Goraco WAS wszystkie pozdrawiam.
    Doka
  • 02.09.02, 12:13
    Witam założycielkę wątku:-))

    Jak to miło, że odezwałaś się do nas! Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale
    to właśnie Twój wątek i to, co w nim opisałaś pchnął mnie ostatecznie w 'okowy'
    odchudzania i dzięki Ci za to!. Mam nadzieję, że nie gniewasz się na nas trzy
    (cztery, a może jeszcze ktoś??), że tak sobie od jakiegoś czasu używamy na
    Twoim wątku:-)) Dzięki za przepis - świetnie się składa, bo leży u mnie
    bakłażan i czeka na swoją kolej - oj, długo nie poczeka:-)

    Jeszcze chciałam dodać coś dla poniedziałkowych: czy czujecie przypływ energii,
    bo ja tak, sama się dziwię, że nie muszę się po pracy kłaść - jak niegdyś:-)
    Wydaje mi się, że jestem bardziej podminowana... Co to będzie, co to będzie...:-
    )
  • 02.09.02, 12:48
    Powiem szczerze, że takiej wielkiej energi nie czuje... może dopadną mnie
    kobiece sprawy i dlatego czuje jakbym spuchła, mimo wysiłków, lekkiej diety
    ćwiczeń, wcale nie mam napływu energii ani mniej w pasie. Aczkolwiek jak staje
    na wadze to widać różnice w liczbach, aczkolwieik mam wrażenie, że objętościowo
    jeszcze przytyłam.
    ale nadal jestem z wami i będę dzielnie dążyć do celu, mimo obecnego
    pesymistycznego nastawienia...
  • 02.09.02, 13:07
    No i właśnie to 'jak stajesz na wadze' jest dowodem, że coś się jednak dzieje!
    Wiem, ze nie ma co popadać w euforię w tydzień po rozpoczęciu diety, ale teraz
    już nie wypada się wyłamać!!! Trzymaj się !!! Na pewno będzie warto - pomyśl o
    tej satysfakcji, kiedy pierwsza osoba powie Ci: 'schudłaś jakoś'... Będzie
    dobrze:-)
  • 02.09.02, 13:43
    paula29 napisała:

    > Powiem szczerze, że takiej wielkiej energi nie czuje...

    Paula poczekaj chwilke, na prawde pare dni. Ja po rozpoczeciu diety myslalam,
    ze wszystkie sily mnie opuscily i mialam wrazenie ze nie dam rady wdrapac sie
    po schodach na drugie pietro, po dwoch tygodniach latalam jak fryga. Dasz rade
    gwarantuje, ze pesymizm jest chwilowy. Niebawem zaczniesz promieniec i wszyscy
    to zauwaza. Pozdrawiam i czekam, dzielcie sie efektami.
    PA
    Doka
  • 02.09.02, 13:58
    A ja właśnie czuję niesamowity przypływ energii :))) Aż się ze mna w pracy
    śmieją :) A jeśli chodzi o wygląd to też mi się wydaje, że niewiele widać.
    Poczekam jeszcze troche. Tak mi te dochudzanie dało energii, że postanowiłam
    dokonać w końcu jakiś zmian w swoim życiu. Zdecydowałam się, że kupię grunt i
    postawię domek, myślę o swojej firmie itp. Zobaczymy, jak długo w tym wszystkim
    wytrwam. Aaaaaaaaaaa i w sobotę do fryzjera :) pomyślałam o jakiejś nowej
    fryzurze :)))))
  • 02.09.02, 14:57
    I ja własnie tak sie czulam i tez wprowadzalam zmiany w moim, zyciu. W zasadzie
    to przewrocilam je do gory nogami. Teraz jest super. Fryzure tez zmienilam.
    pozdrawiam
  • 02.09.02, 15:26
    Doka, a jak ty się teraz trzymasz? utrzymujesz to co Ci się udało zrzucić?
    podjełam decyzje życia, ide 3 x w tygodniu na aerobik, a nie tylko 2.
    co do fryzury, to codziennie rano jak wstaję to mam inną, nawet fryzjer mi nie
    pomoże :-)))
    a co myślicie o jedzeniu płatków z mlekiem? dla mnie to najlepsze i najszybsze
    śniadanie i nie wyobrażam sobie innego.
  • 02.09.02, 15:27
    Doka, a jak ty się teraz trzymasz? utrzymujesz to co Ci się udało zrzucić?
    podjełam decyzje życia, ide 3 x w tygodniu na aerobik, a nie tylko 2.
    co do fryzury, to codziennie rano jak wstaję to mam inną, nawet fryzjer mi nie
    pomoże :-)))
    a co myślicie o jedzeniu płatków z mlekiem? dla mnie to najlepsze i najszybsze
    śniadanie i nie wyobrażam sobie innego. a podobno nie można łączyć...
    help!
  • 02.09.02, 15:44
    Paula!
    Pisalam o tym na samym poczatku. Po rzuceniu palenia przybylo mi 5 kilogramow.
    Ale to dlatego, ze na prawde sobie folgowalam. (W nagrode). Nie dopuszcze sie
    juz nigdy do sylwetki 80 kg. Na co dzien kontroluje wage i juz. Teraz
    zastanawiam sie czy nie schudnac kolejnych kilka kilogramow. Bo staram sie
    trzymac diete ale od kilku miesiecy nie tak drastyczna. Dlatego mysle, ze moze
    znowu sprobuje. Skoro Wy wszystkie jestescie takie dzielne. A piec kilogramow
    to nie tak wiele. W kazdym razie mus identyfikowac sie z grupa.
  • 02.09.02, 16:06
    moje drogie Panie. Powiedzcie mi tak naprawdę z czym walczycie. Ja mam 24 lata,
    160 cm i 70 kilo, co daje sume conajmniej 11-12 kilo do zrzucenia. nie wiem czy
    powinno mnie to pocieszać, że jestem grubokoścista i zawsze byłam takim
    chodzącym pączusiem, to daruję sobie już dodatkowe 4 kilo.
    uch. czasami wpadam w takie pochmurne dni, że wydaje mi się, że nie ma nikogo
    grubszego ode mnie. uch...
  • 02.09.02, 18:40
    HA cha ha!!! Ale fajnie, najpierw Doka sprowokowała nas, a teraz my Dokę:-)
    Taki nam się łańcuszek zrobił. A skoro Paula pyta, na czym tak naprawdę stoimy,
    to mówię - moja waga optymalna to 54 kilo przy wzroscie 164 - teraz mam,
    odchudzanie zaczęłam z 61 kilo. Teraz w ciągu tygodnia mam minus dwa,
    zakładając, że na początku gubi się najwięcej i najszybciej - wmawiam sobie, że
    następne kilogramy mogę zrzucać w tempie 1 kilo/tydzień. no to mam 2 miesiące
    diety jak nic... a potem utrzymywanie tego, co mi się (mam nadzieję) udało.
    Powtarzam, co już kiedyś pisałam - skoro Wy możecie kobietki to czemu ja nie
    moge - i to mnie trzyma bardzo w tym postanowieniu. Acha, a ja mam raczej chude
    kości, więc to co muszę zrzucić to zdecydowanie tłuszcz:-( Te oponki w talii...
    beeee.

    Pozdrawiam was wszystkie na dziś i do następnego razu.
    Nie wiem, czy zwracacie na to uwagę, ale ja uważam, że nam należy się ten polar
    i kubki za trzymilionowy post - w końcu na forum dietetyka - byłyśmy dziś chyba
    cały dzień 'na górze' :-)))

    Godiva
  • 03.09.02, 08:38
    Hej hej "poniedziałkowe" koleżanki :))) To super, że swoimi postami możemy
    jeszcze kogoś zmotywować do jeszcze większej pracy nad sobą :) Dlatego z wielką
    radością witam założycielkę postu :))) Ja mam 23 lata i chyba tyle samo
    nadwagi, (albo więcej :((((((( ) Dlatego chyba przede mna najdłuższa droga, ale
    poradze sobie, wiem o tym! musze, nie mam innego wyjścia! A jak będzie już źle,
    to popatrze tutaj, poczytam i już mi się znowu zachce odchudzać :))))) Miłego
    wtorku :)
  • 03.09.02, 09:04
    Jak zaczynałam sie odchudzac mialam 27 lat. 80 kg i 165,5 cm. Duzo do
    zrobienia. Widze moje Miłe Panie, ze zadna z Was nie dopuscila sie az do
    takiego stanu. Niemniej jednak wspierajmy sie a bedzie nam latwiej. Pozdrawiam
    we wtorkowy poranek.
    Doka
    PS Szczerze Wam powiem, ze ja czuje sie dobrze z moja obecna waga, chodzi mi
    bardziej o ponowne sprobowanie i udowodnienie sobie, ze moge i calkowicie
    panuje nad swoim cialem.
  • 03.09.02, 10:19
    witam Moje Drogie,
    dzisiaj już mam lepszy humor i jakoś lepiej do tego wszystkiego podchodzę.
    dobrze, ze przynajmnie wy jesteście tak pozytywnie nastawione do całej sprawy i
    przenosi się to na mnie. lepiej mi, że jest nas tyle. wydaje się ,że to tak
    prosta sprawa zrzucić 5 - 10 kilo... a wcale tak nie jest. Bo nie można
    zrzucić czegoś w 5 minut, jak się tyło tyle lat. ugh!
    z całego towarzystwa widzę, że mam najwięcej tu i uwdzie i prszy okazji
    najwięcej marudzę hi hi hi
    dobrze bedzie
    pozdrawiam Was przy wtoreczku
  • 03.09.02, 11:45
    Ja miałam 90 przy wzroście 160cm. Teraz mam 70 (po roku i trochę) i chcę
    jeszcze pozbyć się 10-ciu, ale z tych samych powodów mogę odpuścić 4. Moje
    przepisy: główkę brokułów po ugotowaniu posypać niewielką ilością żółtego sera
    i potrzymać w cieple, żeby ser się rozpuścił. 1 pomidor i pół opakowania fety w
    kostkę+bazylia i czosnek granulowany (danie obiadowe, w pracy bez czosnku,
    można z czarnymi oliwkami). Kiszona kapusta z wędzonym łososiem (więcej
    kapusty, niż łososia). Kapusta pekińska+pomidor, zioła sałatowe Kamis+ ewnt. 2
    jajka na twardo+łyżeczka oliwy i sól. Pstrąga przyprawić czerwonym Delikatem i
    upiec w folii aluminiowej (w Darłowie w "Przynęcie" nazywa się to pstrąg na
    srebrno). Chuda wołowina pieczona w folii. Niskokaloryczny twarożek (Toska
    Figura 3%) i dwie surowe marchewki - ale wyżera.
  • 03.09.02, 12:01
    Melduję się posłusznie we wtorek:-)

    Trzeba w końcu wziąć i spisać te przepisy:-) Dzięki koleżance 'madziaz'.
    Dobrze, że Pauli trochę minął dół. Ja powiem tyle, rano stanęłam znowu na wadze
    i był znowu mniej - kurcze są efekty. Poza tym to mamy dziś wtorek i za sobą
    CAŁY pierwszy tydzień odchudzania. Nie jest źle:-) Teraz przerwać to byłoby
    nieprzyzwoicie..., a ten obciach u 'wszyskich, którzy wiedzą', nieee na to nie
    możemy sobie pozwolić. A poza tym tak sobie pomyślałam, że działamy naprawdę z
    przekonania - pomyślcie, jaką teraz mamy porę roku za niedługo ... no właśnie
    jesień, a potem zima - po co się odchudzać na zimę? Przecież nie, żeby
    paradować z gołym brzuchem i obcisłych gaciach po mieście:-) Zatem mamy solidne
    podstawy decyzji... chcemy się lepiej czuć, być ładniejsze i mieć satysfakcję!!!

    Pozdrawiam
    Godiva
  • 01.03.03, 01:23
    A jeśli mam 50 lat i 90 kg? Wszystko dla mnie stracone, czy moze mam jakąś
    szansę??? Jak myslicie?
  • 01.03.03, 12:14
    Nigdy nie jest za póżno. Jeśli są chęci to zawsze będą efekty ;-))
    Ja zachęcam do przyłączenia się do nas. Pomożemy na tyle ile będziemy
    umieli. ;-))
    Trzymam kciuki.
  • 16.04.03, 11:22
    Moja mama jest starsza od Ciebie i wcale wiek nie zaszkodził jej w schudnięciu
    ok. 15 kilogramów. Wygląda na conajmniej 15 lat młodszą. Trzeba radykalnie
    zmienić nawyki żywieniowe i dużo ruchu - spacery. Jeszcze wcieraj jakiś balsam,
    wcale nie koniecznie drogi i skóra też się skurczy. Życzę powodzenia.
  • 03.09.02, 12:00
    Witam Drogie Panie!
    Przede wszystkim gratuluję Wam wytrwałości w dążeniu do celu. Wiem, jak trudno
    jest schudnąć, jak trudno zacząć naprawdę walczyć i potem utrzymać jak
    najdłużej rezultaty. Ja ważyłam 76 kg (a może i więcej, ale ze strachu nie
    wchodziłam na wagę). Udało mi się zrzucić 24 kg. Niestety, w tej chwili ważę 57
    kg, mam 165 cm wzrostu. Jakkolwiek przybyło mi trochę mięśni, to jednak w sumie
    przytyłam 5 kg. I nie mogę ich zgubić, chociaż chodzę na aerobik, pływam,
    stosuję dietę. Nic nie pomaga...
    Pozdrawiam i życzę najlepszego
    Qassja
  • 03.09.02, 12:34
    fantastycznie!!! to mnie jeszcze bardziej podbudowuje, ze jednak warto i że nie
    jest to walka z wiatrakami.
    mam jeszcze jedna taką radę. najlepiej jeść 5 x dziennie o określonych porach
    (np.7,10,13,16,19 - to są moje godziny) co 2,5 albo co 3 godziny + oczywiscie
    woda - 2,3 litry.organizm sie przystosowuje do okreslonych pór, aby zacząć
    spalanie. jak wiecie samo spalanie zabiera 200 kcal i dlatego lepiej jeść
    niskokalorycznie potrawy.
    dziś powymachuje troszkę nóżkami i brzuszkiem na aerobiku, przy okazji zważe
    się na wadze elektrycznej i podam wyniki jutro. może coś tam spadnie.
    pozdrawiam
  • 04.09.02, 09:56
    Pozdrawiam Was w srodowe przedpoludnie?
    Co macie na śniadanie?
    Ja (na pierwsze i drugie w pracy do godz 17)
    Dwie marchewki, dwa pomidory, paprykę, kawałek pora, jablko.
    "Dziś nie mialam czasu zrobic kanapek (czytaj surowki) wiec wzielam obierak i
    nóż"
    A Wy?
  • 04.09.02, 10:55
    Hej hej i ja sie przyłączam do pozdowień :). Ja na śniadanko w domu zjadłam
    troszke sałatki jarzynowej - bez przypraw! i jedna wasa, a teraz zjadlam
    jogurcik :) Myślę, że dzisiaj na obiadek znajem może mięsko gotowane z jakąś
    surówką - mam na to właśnie ochote. Ale szczerze mówiąc to sama już nie mam
    pomysłów co mam jeść. :( Wczoraj byłam w jednym z supermarketów i bardzo
    niewiele dla siebie znalazlam (sucharki, warzywa, twaróg chudy) A
    własnie...ważyłam się dzisiaj...i o kolejny kg mniej ! :)))))))))) Ciesze się
    bardzo a energia mnie wprost rozpiera :) Ech, odchudzanie ma też swoje dobre
    strony :))))))
  • 04.09.02, 11:15
    witam również. jak pisałam udałam się wczoraj na aerobik. było nieżle, spociłam
    się jak mysz ale jeszcze długa droga do jako takiej kondycji. Ale ćwiczę... nie
    zważyłam się bo nie miałam siły podnieść nogi aby wejść na wagę.
    Ale mogę się pochwalić, iż wczoraj byłam zaproszona na imieniny i przede mną
    leżały pyszne ciastka budyniowo-owocowe, pycha, ale się nie skusiłam.
    Domowniczki, które też "próbują" coś ze sobą zrobić i kiepsko im to wychodzi,
    jak to zobaczyły, to jakoś łapki też im się cofneły hi hi hi
    ale czuje się lepiej, taka luźniejsza i bardziej gibka. Zaczynam czuć tę
    energię Lanitki!!!
  • 04.09.02, 12:03
    To ja też wszystkie Was pozdrawiam - w środę:-)
    U mnie lekki spadek formy - niestety. Tzn. nie pękam, ani ani, ale zaczynają
    mnie dopadać myśli typu: przecież nic i tak jeszcze nie widać, chyba, że
    wciągnę brzuch:-( Ale nie mogę się poddać, bo stróżujecie:-) Ja na śniadanie,
    niestety płatki z mlekiem, ale nie da rady niczego innego, bo wstaję już i tak
    przed 6 i takie danie jest dla mnie optymalne... do czasu, az znajde cos
    alternatywnego. Przy czym ja rano wogóle nie jadałam i trudno jest mi sobie
    wyobraźić obfite śniadania.
    Od śniadania nie jadłam jeszcze niczego, bo nie mam czasu - taki młynek w
    pracy..., ale mam twarożek (chudy) i 2 kromki chrupkiego.
    Lekka załamka ogarnęła mnie wczoraj - ugotowałam sobie kalafiora i dodałam do
    niego jakiś jogurt naturalny z przyprawami - FUJ - ochydztwo - chyba mam
    kalafiorowstręt. Wzięły mnie czarne myśli - o jakimś życiu bez smaku itd... Ale
    trudna - słowo się rzekło... Słaba jakaś jestm i podobno blada... ale to
    dlatego, że nia miałam jeszcze urlopu:-(
    Nie poddam się, choćby mi miało ubywać po 5 deko na dzień!!!
    Co tu jeść, co tu jeść...

    Pozdrawiam
    Godiva
  • 04.09.02, 12:58
    Zawsze w pogotowiu marchewka, dwie, piec, dziesiec, osiemnascie:)
  • 04.09.02, 14:15
    Gidiveczko kochana ! :))) My nie pozwolimy się Tobie poddać!!! :) Jak walczymy
    razem, to walczymy. Ja już troszke schudłam i waga to zdecydowanie pokazuje,
    ale niestety ja po sobie nie widze :((( Może dlatego, że to woda, oczyszczanie
    organizmu itm, doka mam racje? Tak mi się przynajmniej wydaje. Ale mam
    nadzieje, że juz teraz będzie się "topił sam tłuszcz" ;)))) A co do pomysłu
    jedzenia marchewki, to bardzo mi się to podoba :) Od dzisiaj będę
    miała "awaryjne" marchewki w domku, które będę jeść w momencie napadu głodu :)
  • 04.09.02, 14:31
    O! Właśnie - tego się należało spodziewać po tej gromadce!!! Dzięki:-) za słowa
    otuchy, ale ja nie zamierzam odpuszczać - czarne myśli będą nas wszystkie
    nękać, nie ma co... ale po to mamy to kółko wsparcia:-) Właśnie zajadam
    marchewkę - jak ten królik:-))
    A na obiad - marchewka x 2 + pomidory?

    Pozdr
    Godiva
  • 04.09.02, 14:51
    godiva napisała:

    > A na obiad - marchewka x 2 + pomidory?
    >
    Jasne a do tego kawalek ryby upieczonej w piekarniku np na folii uprzednio
    posypanej imbirem i wegeta.
  • 27.03.03, 11:23
    ja też bałam się wejść na wagę, wstydziłam się. Mój przyjaciel śmiał się ze
    mnie "życzliwie", że pewnie ważę już 80 kilo. Tak naprawdę nie mam pojęcia ile
    ważę. Zawsze btłam krąglutka, ważyłam przeważnie 64 kilo przy wzroście
    164cm..., nie był to szczyt piękności, ale przy odpowiednim ubiorze udawało mi
    się ukryć wielki tyłek i krągłe uda, no i brzuszeczek...teraz przez stresy -
    miałam złą pracę - szefa, który robił mi awantury, że nie sprawdzam, czy ma
    herbatkę w kubku, dojazdy do tej pracy prawie 50 km, później bezrobocie,
    później nowa praca + nauka nowego języka koniecznego w tym zawodzie, ach i
    przez zwykłe lenistwo przytyłam... i nie mieszczę się już w swoje stare,
    tuszujące moje niedoskonałości ciuszki, a w rozmiarze 42, cóż robi się ciasno i
    wygląda conajmniej nieszczęśliwie... Od tygodnia stosuję własną dietę - nie jem
    słodyczy- mojej zmory i tak jaj pozostałe panie dieta warzywno-owocowa. A dziś
    postanowiłam, że w sobotę, jka będę na basenie, to zważę się- jest tam taka
    waga powiedzmy "na widoku publicznym". Muszę w końcu wiedzieć na czym stoję!!
    Chcę być inna niż przedtem, nie chce mi się już ukrywać moich kilo, wolę ich
    nie mieć! Tak na oko, to pewnie waże z 72, nie wiem....
    Panie, odezwijcie, wesprzyjcie mnie w walce z tłuszczem.
    Co sądzicie o czerwonej herbacie - piję ją regularnie i jestem ciekawa, czy
    przynosi jakieś rezultaty!!!!
    pozdrawiam
    odmiecia
  • 28.03.03, 08:13
    odmiecia napisała:

    > Chcę być inna niż przedtem, nie chce mi się już ukrywać moich kilo, wolę ich
    > nie mieć! Tak na oko, to pewnie waże z 72, nie wiem....
    > Panie, odezwijcie, wesprzyjcie mnie w walce z tłuszczem.

    Witam kolejną towarzyszke ;-)) Cieszę się, że podjęłaś męska decyzję ;-))

    > Co sądzicie o czerwonej herbacie - piję ją regularnie i jestem ciekawa, czy
    > przynosi jakieś rezultaty!!!!

    Podobno tak ;-)) Ja piję zieloną ;-))
  • 04.09.02, 14:20
    A jeszcze zapomniałam! Chciałam się Was zapytać, czy słyszałyście o diecie 13-
    sto dniowej ? Ja właśnie się z nią zapoznałam i powiem Wam szczerze, że
    zaczełam się poważnie nad nią zastanawiać...Napiszcie, czy słyszałyście,
    stosowałyści itp
  • 04.09.02, 14:33
    ja nie słyszałam - ale podeślij jak możesz...
  • 04.09.02, 15:02
    godiva, nie poddawaj się!!! to ja tu jestem od marudzenia.
    przyznam jednak, ze dostałam jakieś obsesji i prawie nic nie jem, mam wrażenie,
    że jak zjem pół jabłka to utyje 10 kilo. mimo, że znacznie ograniczyłam
    jedzenia dużo więcej się ruszam nie widzę takich efektów jakie bym chciała aby
    były. moze ja mam jakas blokade psychiczną? znacie może jakiegoś dobrego
    dietetyka? chętnie bym się kogoś poradziła.
    woda mi się leje już wszystkimi stronami. i nic.
    ile powinnam odczekać aby były jakieś efekty? do końca życia mam jeść
    kalafiorka i brokułki? czasem to jest takie niesprawiedliwe.
    godiva, głowa do góry! jesteśmy z Tobą!
  • 04.09.02, 16:19
    Dziewczyny!
    Wiele siły znajdziecie w srodku siebie, JUZ ZNALAZŁYŚCIE!!!!
    Nie poddawac mi sie. Najwazniejsze to uwierzyc, ze można, a potem to jakos
    leci. I nie przeginac mi tu. Jeść mus tylko,że super mało kaloryczne rzeczy. Ja
    efekty wizualne zauwazyłam Po trzech tygodniach a na wadze prawie od pierwszego
    dnia. Najwazniejsze to zbyt czesto nie wciskac sie w jakas stara kicke. Tzn. to
    dobra sprawa miec taka miarke ale z dnia na dzien nic nie zauwazycie. Trza
    poczekac przynajmniscie pare tygow. Zycze wytrwalosci. Caluski.
  • 05.09.02, 07:42
    HA! Dzisiaj ja będę pierwsza! Pozdrawiam Was w czwartek:-) I melduję powrót
    formy - chyba takie pogorszenie samopoczucia musi nas dopadać, co jakiś czas -
    ważne żeby w tym nie utkwić. Ktoś założył na forum wątek 'Tłuściochy' - chyba
    się nie zapoznał(-a) z naszym coraz bardziej rozwlekłym wątkiem... Nie powiem,
    żeby taki sposób "motywacji' przypadł mi go gustu, co Wy na to? Znacie jakieś
    dobre ćwiczenia na uda i brzuch?? (oprócz brzuszków, bo też znam:-)
    Pozdrawiam
    Godiva
  • 05.09.02, 09:43
    Witam w czwartek!
    Dzisiaj od rana do 17 do jedzonka:
    Jedna kromka chleba pelnoziarnistego, papryka, pomidor, dwie marchewki, kawałek
    pora, pół główki sałaty. Po powrocie do domku troche zapiekanki z pomidorow i
    baklazana, wieczorem marchewka i ogorek kiszony. Chyba, ze nie bede glodna.
    pzdr
  • 05.09.02, 11:38
    napisałam pięknego posta do Was, moję współchudnące. napisałam godive masę
    ciekawych ćiwczeń na uda i co? i forum wywaliło mnie z sieci. nie rozumiem po
    co wiecznie trzeb asię logować do systemu, jakby ktoś jakie sekrety
    przekazywał. jak mi przejdzie, to napiszę jeszcze raz te ćwiczenia.
    chciałam się pochwalić, że wbiłam się dzisiaj w moją starą sukienkę i nareszcie
    usłyszałam od kogoś postronnego upragnione słowa, że widać efekty!!!
    wieczorem aerobik, a na razie wasa z serkeim szypiorkowym + sałateczka z
    kalafiorem, pieczarkami, brokułami, rzodkiewką i cebulką. mniami...
  • 05.09.02, 11:59
    To jak będzie z tymi ćwiczeniami? Hę - właśnie wtryniam twarożek - ciekawe ile
    teraz kosztuje rzodkiewka?
    Pozdr
    Godiva
  • 05.09.02, 12:26
    dobra dobra, już ci piszę, mam nadzieję ze zrozumiesz i będzie wiedziała co i w
    jakiej pozycji robić:
    1/ stajesz w rozkroku, stopy na zewnątrz (jak na kaczkę), pupa w dół-czyli
    napinają ci się mięśnie ud, plecy proste, ręce za plecami i stań na palcach,
    nie zmieniając wysokości pupy, czyli operaujesz stopami. ćwiczenie na mięśnie
    ud i łydek. to jest moje ulubione, ale ciężko utrzymać równowagę.
    2/ lekki rozkrok, proste plecy i robisz półprzysiady, pupa lekko do tyłu. tak
    jakbyś siadała ale bez krzesła. zawieś pupę w powietrzu i policz do 3-5 i do
    góry. stopy równolegle.
    3/ na leżąco: leżysz na boku: a/do góry prosta noga, b/do góry zgieta noga,
    c/podciągasz nogę do siebie i wyprost wzdłuż drugiej nogi, d/leżać np. na lewym
    boku, prawą nogę postaw przed lewą i podnoś lewą nogę. każde ćwiczenie po 15
    razy
    4/ dwa w jednym: leżysz na plecach i na zmianę: nogi w powietrzy i najpierw
    jedną podciągasz do siebie i jak prostujesz to podciągasz drugą. na brzuch i uda
    5/ dwa w jednym: obydwie nogi, leżąc na plecach podciągasz i prostujesz.
    oczywiście nie kładziesz nóg na podłodze. ok x 20
    6/ te wywołują największe zakwasy: stojąc, robisz wykop nogi przed siebie,
    stawiasz ja na podłodze pod kontem prostym, dopychając kolano. chyba wiesz o co
    chodzi. i to samo robisz do tyłu, z wykopem w tył. jeżeli się przyłożysz, to
    zakwasy murowane 3 dni.

    na razie wystarczy
    pozdrawiam
  • 05.09.02, 12:33
    Kurcze - musze to przeanalizować - zwłaszcza te wykopy:-) ale zakwasów sie nie
    boję - ćwiczę już ponad tydzień i myślę, że się trochę rozciągnęłam:-)
    W każdym razie dzięki za poświęcony mi/nam dwukrotnie czas:-)

    Pozdr
    Godiva
  • 05.09.02, 12:36
    Ja to wiecie, zawsze łagodniej, podczas calej diety nie cwiczylam a i tak
    schudlam. Ale z cwiczen najbardziej lubie calanetics. Dlatego polecam po prostu
    napinanie miesni w kazdej chwili jak Wam sie o tym przypomni. W autobusie
    kolejce spacerze. Nawet na siedzaco.
  • 05.09.02, 12:57
    Ja tak gościnnie i z doskoku. Zauważyłam, że jeśli w pracy popijam zieloną
    herbatkę to mi się nie chce jeść. Herbatki zielone można kupić różne, różniste
    (Earl Grey, jaśminową, waniliową, mango) i tak sobie przez cały dzień popijam
    herbatkę, przegryzę pszenną Wasą, i widzę, że przez sierpień zmalał mi znacznie
    tłuszcz na brzuchu. Aha! A było - a nie ma, jak mawia zaprzyjaźniony trzylatek.
  • 05.09.02, 15:18
    misiania napisała:

    >...zmalał mi znacznie tłuszcz na brzuchu. Aha! A było - a nie ma, jak mawia
    zaprzyjaźniony trzylatek.


    ladne to , bardzo ladne:)
    A herbarko zielona oczywista na tyle sprawa, że prawdopodobnie przeoczylam i
    nie wspomnialam, (pijam jeszcze czerwona) Polecam
    Pozdrawiam
  • 06.09.02, 09:49
    cześć LAski! pozdrawiam was w piątek. Czuje się fantastycznie. Polubiłam już
    kalafior, marchewkę, wase z serkiem szypiorkowym. nauczyłam sie jeść o
    określonych porach i dzięki temu powoli reguluje się przemiana materii. Czuję
    się z każdym dniem lżejsza i ... chyba po prostu złapałam bakcyla. Nie jadam
    nic po 19ej no chyba że mi się zachce to wtedy sałata lodowa idzie w ruch.
    Zawsze o was myśle i wspieram i nie zamierzam się wyłamać ani żadna z was ma
    nie zrobić takiego numeru
    buziaczki.
    ps.to chyba po tym aerobiku wpadam wa taki stan euforii... mimo, że po
    zajęciach ledwo wlokę za sobą nogi...
  • 06.09.02, 10:44
    NO witam Was serdecznie :) Przepraszam za wczorajszą nieobecność, ale niestety
    miałam dzień "czysto urzędowy" i nie muszę Wam mówić, ile miałam biegania...no
    i chyba pierwszy raz w życiu nie złościłam się na Panie, które odsyłały mnie z
    urzędu do urzędu, bo tłumaczyłam sobie "przecież to dobrze dla mnie, że się
    troszkę poruszam" :-) Poza tym, spotkałam znajomą, którą nie widziałam jakiś
    czas i na dzień dobry usłyszłam "ojej, jak kwitnąco wyglądasz, widzę, że
    schudłaś.." Chyba nic nie muszę Was dodawać, jak mnie to nastroiło
    optymistycznie :)))) Pozdrawiam Was gorąco w piątkowe przedpołudnie i
    życze "intenstwnego" dnia :))))
  • 06.09.02, 10:59
    Witam i gratuluję tym, u których widać już efektu!!! gołym okiem.
    U mnie jeszcze nic nie widać, a waga jak zaczarowana stoi ciągle w tym samym
    punkcie - cholera, a może to piguły nie pozwalają mi już zejść poniżej
    określonej wagi, cokolwiek bym nie robiła. Mimo to nie poddaję się, trzymam
    dietę i ćwiczę we własnym zakresie - coraz dłużej. Jednak kondycję słabą mam
    jak diabli - wczoraj dorwałam skakankę - i chyba wytrzymałam z dwie minuty i
    spasowałam - nie dałam rady - już chyba wolę brzuszki:-) Wczoraj jadłam leczo /
    kompozycja mojego taty - domorosłego kucharza:-) (fasolka szparagowa, papryka
    trójkolorowa, pomidory oczywiście i cebula) i nie wiem, czy mogłam sobie na to
    pozwolić - czułam się trochę napuchnięta...
  • 06.09.02, 12:28
    No, dobra, tak tu miło, to ja też się dopiszę, niech tam.
    Przede wszystkim muszę Wam sie przyznać, że za sprawą autorki tego wątku
    schudłam od maja do tej pory... 12 kg ! Ważyłam dużo, na razie sie nie
    przyznam, bo mi normalnie wstyd. Teraz tylko walczę o utrzymanie tego spadku,
    bo ostatni miesiąc nie przyniósł dalszego chudnięcia, ale też nie przytyłam
    (tak sie pocieszam). Ponieważ mam jeszcze sporo do stracenia (na wadze,
    oczywiście), od wczoraj znów zaostrzyłam dietę. Jem głównie warzywka, w różnej
    postaci, teraz też trochę owoców, ale staram się nie za dużo, bo cukier nie
    sprzyja, jeśli już to arbuz, czasem jabłko, jeżyny. Ale przede wszystkim, jak
    pisze doka1, przy tej diecie w człowieka wstępuje tyle energii, że można góry
    przestawiać. Poza tym bardzo poprawił mi się stan paznokci, mimo tego, że nie
    traktuję ich delikatnie, wykonuję sporo prac kuchennych i ogrodowych bez
    rękaiwczek, a i tak paznokcie są twarde, rosną jak szalone i nie łamią się.
    Któraś z was poruszyła wątek tabletek hormonalnych - ja właśnie w ten
    sposóbprzybralam na wadze tyle, że nie miesciałam się już w żadne stare ciuchy,
    tzn. miałam po tabletkach napady takiego wilczego, niepohanmowanego apetytu, że
    pożerałam wszystko, co wpadło mi w rękę. Odchudzanie zaczęłam juz po
    odstawieniu prochów, co pewnie też pomogło, ale to może bardziej indywidualna
    sprawa.
    Także ja też dołączam do waszego grona, trzymam za was kciuki, na pewno może
    się udać schudnąć tyle, ile się chce. Przede mną jeszcze 12 kg, mam nadzieję,
    że zimowe ciuchy kupię sobie o dwa rozmiary mniejsze...
    Pozdrawiam wszystkie uczestniczki dyskusji, a przede wszystkim autorkę wątku
    iżyczę owocnego chudnięcia
    Agat1
  • 06.09.02, 15:04
    Hej! Witam nową ODWAŻNĄ:-) już to kiedyś pisałm - im więcej nas tym raźniej:-)
    Coś dzisiaj przyspałyście drogie Koleżanki... Ale nic to - weekend sie zaczyna -
    kolejny bez cukru:-) Życzę Wam zatem miłych wrażeń i udanych wolnych dni.

    Pozdr.
    Godiva
  • 09.09.02, 10:14
    Witam:-)

    Chyba już czas zacząć trzeci tydzień odchudzania:-) Jak tam u was - u mnie już
    dobrze - Zeszły mi w sumie 3 kilogramy (przy założeniu, że chciałam zrzucić 7
    wogóle - chyba nieźle...- może jak dobrze pójdzie pokusze się o kolejne
    kilogramy :-)
    Wczoraj odkryłam dobrodziejstwa gejfrura (grapefruita, czy jak go tam zwała...)
    A na obiadek - zasmakowałam ostatnio w gotowanym mięsku i marchewce (też
    gotowanej) Pycha! wszystkie smażone kotlety za nic...

    A co u was, drogir towarzyszki??

    Godiva
  • 09.09.02, 11:19
    Pozdrawiam Was wszystkie, w poniedziałkowe przedpołudnie. Szczególnie witam
    Agat1, Jestem dumna z Twoich wyników i odwagi, ze w koncu się odezwałaś. Dziś
    niewiele mam czasu bo zarobiona jestem. Agat1 to prawda z paznokciami i włosami
    mam to samo. A jezeli chodzi o hormowy to indywidualna sprawa ja zaczelam brac
    podczas pierwszych tygodni odchudzania i nie widziałam wiekszego zwiazku ale to
    zalezy od rodzaju pigulek i od organizmu. Pozdrawiam wszystkie dzielne Pa.
  • 25.04.03, 16:47
    Hej,
    Widac w przyrodzie nic nie ginie...;)) Tobie ubylo.. mi cos przybylo ;-))).

    A tak na powage to gratuluje Tobie i wszystkim tym, ktorym udalo sie juz co
    nieco zrzucic.
    Ja w przeciagu 4 miesiecy przytylam 12kg!!!! W dotychczasowym zyciu nigdy nic
    takiego mi sie nie wydazylo... a tu masz babo placek.... Wyjechalam z Polski ..
    zmiana klimatu, rodzaju pracy i od razu wieeeeeeelki MACIEK... Najgorsze jest
    to ze pracuje w pubie.. wiec prowadze nocny tryb zycia... Na poczatku bylo
    wsztystko w porzadku.. bo sie trzymalam - nie jadalm po 18, nie
    polykalam "smieci"(batonikow, frytek...chipsow...paczkow) ... jednak konczac
    prace o 2-3 nad ranem... idac z szefami do kuchni... sluchajac ich ciaglych
    nagabywan - "Nie pojdziesz spac do puki nie zjesz czegos!!!! Musisz jesc! Masz
    tu herbate i Tosty!!!" zlamalam sie i zaczelo przybywac.... od kilku dni
    zaczelam stosowac diete 13 dniowa... chce ja dokonczyc... Wiem ze nie jest to
    najlepsza dieta... ponoc bardzo szkodliwa, jednakze od czegos musze zaczac. No
    i przyzam szczerze ze licze na wasze wsparcie. Zawsze jednak razniej w kilka
    osob... Co jest smieszne.... Jak jestem na diecie mam straszna faze na
    pieczenie ciast. Srednio 2-3 ciast dziennie potrafie upiec.. Oczywiscie nie jem
    ich... tylko sie najadam oparami :-)))))) Ciasta znikaja baaaaardzo szybko...
    Moze ktoras z was ma ochote na ciasteczko? :-)) Zartuje!
    Pozdrawiam i mam nadzieje ze nam sie uda!

  • 10.09.02, 09:14
    Jesteście???
    Pozdrawiam we wtorkowy poraneczek.
  • 10.09.02, 09:19
    Ja jestem!!! I wczoraj też byłam - nie wiem, co się dzieje z resztą - chyba nie
    umarły z głodu:-) Martwi mnie trochę ta nieobecność - wątek nam gubi rozmach -
    ale mam nadzieję, że wrócą do nas niebawem:-)
    Doka Ty zdaje się paliłaś w czasie odchudzania, czy to Ci w jakiś sposób
    przeszkadzało? Chodzi mi o samopoczucie?
    Pozdrawiam
    Godiva
  • 10.09.02, 10:42
    Własnie widzisz, wcale a wcale mi nie przeszkadzało. Jarałam jednego za drugim.
    W szczytowym momencie 2 paczki dziennie. Ale wiesz, sukces mojego odchudzania
    dodał mi takich skrzydeł. Wierzyłam , ze mogę dokonać czego tylko zapragnę. No
    i uznałam, że czas na pożegnanie z nałogiem. Wszystkim Wam życzę takiej wiary w
    siebie i własne możliwości. Fajki to świństwo i wiem teraz o tym ,że każdy jest
    na tyle silny aby je rzucić. Teraz jestem strasznie marudnym antypalaczem:)
    Pozdrawiam
  • 10.09.02, 10:49
    i ja Was gorąco witam we wtorkowe przedpołudnie. Wiecie, już się przyzyczajamy
    tylko do gotowanych rzeczy, albo do owoców a w szczególności warzyw. Nadal
    czuję się pełna energii :-) Super ! :) Martwi mnie troszkę to, że nie mam
    zbytnio czasu na ćwieczenia :( Chociaż wciąż np czuję zakwasy, po
    przedwczorajszej gimnastyce ;-)Nie jest lekko, uch :) trzymajcie się dzielnie i
    smacznego lunchu Was życzę :)
  • 10.09.02, 13:34
    Zobaczcie co znalazłam. nawet nie wiedziałam ale tak wygladała moja dieta (z
    wyłączeniem L-karnityny - nigdy nie stosowałam)
    pozdrooffki

    www.przychodnia.pl/diety/index3.php3?s=3&d=2&t=3
  • 10.09.02, 14:04
    No proszę, proszę:-) Widać, że słuchanie własnego organizmu i rozsądek
    wystarczą na stworzenie diety:-))

    Pozdr.
    Godiva
  • 11.09.02, 09:12
    Witam Was serdecznie :-) Wiecie jaka jestem szczęśliwa??? :)))) do naszego
    wspólnego początku odchudzania zgubyłam 6 kg :)))) Baaaardzo się ciesze :) Hmm
    tak właśnie się jeszcze zastanawiam...rozmawiałyśmy dużo o jedzieniu, co jemy,
    co łączymy z czym itp. A mam pytanie odnośnie napojów...co pijacie w ciągu
    dnia? Nie pytam oczywiście tutaj o wode, bo to wiemy, że ok 2,5 l niegazowana
    itp. Ciekawa jestem Waszego zdania. Pozdrawiam w środowy poranek :-) (Już
    połowa roboczego tygodnia prawie za nami :))))))) huuura :))))) )
  • 11.09.02, 09:13
    Witam, witam, też się już tu rozgoszczę. Ja ostatnio kocham wprost arbuzy i
    paprykę, wróciłam do kalafiorów, które przejadły mi się w lipcu. Czuję się
    świetnie, a moje kontrolne spodnie wiszą mi już prawie do kostek, chociaż
    wyjściowa ich długosć do połowy łydki. Baaardzo mi się to podoba, tak bardzo,
    ze chyba sobie kupię dziś nową bluzkę.
    Tym, które mają kompleksy na punkcie rozmiarów, polecam kupowanie odzieży
    niemieckiej - Niemki nie należą do szczupłych, a nie lubią dużych rozmiarów,
    więc ich "38" to nasz "40", mozna sie poczuć jeszcze lepiej. A tak a propos
    moze wiecie, czy w Warszawie otwarto już sklep sieci "C&A" ? Jestem mocno
    zainteresowana, więc jeśli ktoś coś wie, proszę o info.
    Widzicie, jaką mam wenę w kwestii emalii ? Napisałam dziś już z 15..
    Pozdrawiam
    AgaT
  • 11.09.02, 09:44
    Ja też się pochwalę, waga pokazuje mi kolejny zrzucony kilogram i razem daje to
    17 kilo! Dżinsy, które już raz przerabiałam, znowu wiszą mi jak wór na tyłku.
  • 11.09.02, 09:56
    No to biegiem do sklepu kupować nowe - toż to czysta przyjemność kupić ciuch o
    jeden rozmiar mniejszy, a o dwa to już po prostu rozkosz. A może to nie koniec
    twojego odchudzania ? Jeśli tak, to jeszcze poczekaj, kupisz sobie spodnie
    rozmiar....26 !!!
    Pozdrawiam i trzymam kciuki oraz serdecznie gratuluję. Będę Cię ścigać w
    odchudzaniu
  • 11.09.02, 10:37
    Cieszę się z Wami dziewczyny - niezmiernie:-)
    Ot i się dowiedziałam czemu tak bardzo lubiłam zakupy w Niemczech - prawie
    wszystko było na mnie za duże - z podobnego powodu (tylko, że za małe) nie
    cierpiałam nigdy kupować ciuchów tutaj:-(
    Jakie to przyjemne, kiedy coś z Ciebie zlatuje, albo zatrzymuje się na niższej
    partii ciała:-) U mnie jeszcze chyba nie ten etap, ale odchydzanie stało się
    dużą częścią mnie i chyba teraz już tego nie rzucę!

    Widzę, że wszystkie takie szczęśliwe dziś jesteśmy - a ja znalazłam sobie
    jeszcze jedną motywację!!! otóż - siedzę sobie dzisiaj sama w pracy... i
    wpadłam na genialny pomysł!!! Cholera przecież ja jeszcze nie miałam urlopu, a
    nie ma chyba nic gorszego niż urlop w domu! więc, co zrobiłam - zarezerwowałam
    sobie wczasy! Jadę z moim mężem do Grecji! Fakt, że po sezonie, ale może to i
    lepiej...od razu jest mi raźniej na duszy:-) więc do końca września będę z
    Wami, a potem znikam... Mam nadzieję, że w Grecji będę miała co jeść:-)

    Pozdrawiam
    Godiva
  • 11.09.02, 11:30
    Witam w środowe południe. Kapke zarobiona jestem ale humorek mam przedni i
    energia rozpiera. Jestem dumna z Was babeczki. Szkoda, ze takie mocno babskie
    towarzystwo nam się zrobiło. Powiem Wam, że po rozpoczęciu tego watku odezwało
    się do mnie e-mailem paru mężczyzn a tera głucho. Mam nadzieję, ze odchodzają
    sie nadal i niebawem do nas się odezwą. A ja tez chyba polete jakis łaszek
    kupić. A należy się, a co:) Pozdrawiam chrupiac marchewke.
    Jeżeli chodzi o napoje, pic nalezy duzo i najlepiej napojow małokalorycznych.
    Ja pijam duzo herbat. I ziółka. Meliskę, miętę, slim vary, herbatka zielona i
    czerwona, kawy tyle ile lubie, soki bardzo bardzo mało. To w szystko oprócz
    wody.
  • 11.09.02, 11:38
    Co do picia, to się zgadzam, ja głównie woda mineralna niegazowana, czasem
    herbatka, ale na "wspomagające odchudzanie" muszę uważać, bo po warzywach i tak
    przemiana materii u mnie działa bez zarzutu, wiec jak przedawkowałam kiedyś
    herbatkę Redusan, miałam dolegliwości jelitowe dosyć nieprzyjemne. No i bez
    kawy nie potrafię sie obejść, ale staram sie nie za dużo - w pracy 1-2
    filiżanki, w domu najwyżej 1 kubez z chudym mlekiem rano.
    Ale napiszcie o śniadaniach - bo ja wstaję wcześnie, robię sobie kawę i muszę
    cokolwiek przegryźć, mimo wczesnej pory, bo po prostu mnie ssie. A Wy jak sobie
    z tym radzicie ?
  • 11.09.02, 11:47
    Na śniadanie zjadam jedno lub dwa jajka (generalnie jestem "jajeczna"), cienką
    kromkę razowca, plasterek polędwicy, chudy jogurcik, sagan herbaty. Generalnie
    planuję jeszcze 4 kilo zrzucić (czyli razem 21 kilo).
  • 11.09.02, 13:17
    A o której jesz to śniadanie ?
    Zapominam o jajkach, a też b. lubię, tylko trochę kaloryczne są. aJa gdybym
    schudła jeszcze 9 kg, to byłoby też 21 w sumie, a tyle planuje, a nawet jeszcze
    trochę, a co ? Jak sobie pomyślę, ile ważyłam wcześniej, to słabo mi się robi..
    AgaT
  • 11.09.02, 13:43
    Jem śniadanie około siódmej. A większości kalorii z jajka możesz się pozbyć
    usuwając z niego żółtko (ew. jedno zjeść z żółtkiem, drugie bez). Samo białko
    ma 18 kalorii. Z takiej diety najbardziej cieszy się mój pies, czeka rano z
    michą w zębach na żółtko.
  • 27.03.03, 13:53
    CZESC DZIEWCZYNY!!!!! TO STRASZNE ZE MY KOBIETY JESTESMY TAK ATAKOWANE PRZEZ
    MEDIA I OTOCZENIE IDEAŁEM ANOREKTYCZNEJ KOBIETY. PEWNIE TRZEBA TRZYMAC LINIĘ,
    ALE SAME KOSCI TO NAWET FACECI NIE LUBIĄ!!!!
    CO DO JAJEK. 5 LAT TEMU ZCZĘLAM DIETE 1000 KALORII, KTORA (GDY ZACZELA DAWAC
    EFEKTY) PRZERODZILA SIE W DIETE 500 KALORII I DZIALALA REWELACYJNIE. MOIM
    GŁÓWNYM DANIEM NA SNIADANIA, OBIADY I KOLACJE BYLY JAJKA. JAJKA, JAJKA +
    POMIDOR W CWIARTKACH, KILKA PLASTROW OGORKA I SOLI DO WOLI. PONADTO JOGURCIKI,
    PIERŚ Z WODY I 00000 SŁODYCZY. SCHUDLAM Z 58 KILO DO 45 PRZY WZROSCIE 158.
    BYLAM W SIÓDMYM NIEBIE. PO ROKU TRZYMANIA SIE W KARBACH PRZYTYŁAM DO 50 KILO I
    TRZYMAŁAM TAK PRZEZ DLUGI CZAS. ROK TEMU PODCZAS PISANIA PRACY MGR ROZTYLAM SIE
    DO 55 KILO I CHOCIAZ W WAKACJE WROCILAM DO 48 TO PO LECIE ZNOWU SIE ROSZALALAM
    I ZNOWU 55-56. MASAKRA!!!!
    CISZĘ SIĘ ZE MOGE SKORZYSTAC Z RAD INNYCH KOBIET!!!!!
    POSTANOWIŁAM ZE ZACZYNAM OD DZIS!!!!NIESTETY METABOLIZM JUZ NIE JEST TAKI JAK W
    LICEUM- KAZDY KILOGRAM SCHODZI TRUDNIEJ, ALE ZACZYNAM WSTYDZIC SIE TLUSTEGO
    BRZUCHA PRZED MOIM UKOCHANYM, WIEC MAM MOTYWACJE.
    ZJADŁAM DOPIERO BANANA I JOGURT- TO CHYBA NIEWIELE. A WIĘC....DO
    BOJU!!!!!!!!!!!!!
  • 28.03.03, 08:19
    malgosinka napisała:

    > ZJADŁAM DOPIERO BANANA I JOGURT- TO CHYBA NIEWIELE. A WIĘC....DO
    > BOJU!!!!!!!!!!!!!

    Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty .... To dobry początek ;-)) Witaj w naszym
    gronie.

    PS. Jedna prośba wyłącz Caps Locka ;-)
  • 17.04.03, 13:03
    Cześć:)
    Naprawdę podziwiam Was, kobiety i trzymam kciuki! Za siebie też. W porównaniu z
    Wami jestem naprawdę początkująca...
    Wczoraj dzielnie sie trzymałam, byłam na rowerze przez godzinę, potem mała
    gimnastyka na nogi i pupę, nie przekroczyłam 1200ckal, głód wieczorny zapchałam
    ogórkiem marynowanym i jabłkiem. Ufff. Ale to dopiero początek początku!
    Dziś na śniadanie zjadłam plasterek topionego sera, grapefruita i pół
    drobiowego kabanosa, bo za bardzo pachniał i miałam na niego ochotę od wczoraj!
    Ale chyba nie zgrzeszyłam, bo to ok. 150kcal. Potem sałatka warzywna z otrębami
    i jabłko.
    Do 17.00 (powrót do domu) jeszcze zostało mi kiwi.
    Staram się jeść otręby ale chyba od ich gwałtownego nadmiaru robia się wzdęcia -
    własnie czuję od wczoraj... No i nie wiem, dlaczego nie działa na mnie w ogóle
    herbatka z sensesem???

    Pozdrawiam serdecznie

    para
  • 11.09.02, 11:47
    Z tymi śniadaniami to jest problem, bo mnie też ssie, ale nie jestem w stanie
    niczego przegryźć rano... Na początku zajadałam się płatkami z mlekiem, ale się
    dowiedziałam, że źle robię:-) Co nie zmienia faktu, że takie śniadanko jest
    najszybciej i w miarę syci... Potem kupiłam sobie płatki owsiane i spróbowałam,
    ale tylko jeden raz i to jedną łyżkę... więc nic nie wyszło... Teraz różnie -
    jakiś owoc chyba nie jst najgorszy na poranny posiłek - dzisiaj akurat zjadłam
    jogurt BeneFit Bakomy (chyba dobry 58 kcal, w tym 2 g błonnika:-))

    Agat - dzięki za taką reakcję na mój wyjazd:-) Też się cieszę, a myślę,że te
    owoce wytrzymają - jadę dopiero 1 października...

    Pozdr
    Godiva
  • 11.09.02, 11:33
    Kochana, gratuluję zdecydowania, to lubię. A w Grecji będziesz miała na pewno
    co jesć, tam to dopiero można się najeść warzywek i owoców, pysznych
    soczystych, a nie tuczących. My byliśmy z moim mężem w podróży poślubnej w
    Grecji, też po sezonie (5-20 września), było cudnie. Życzę udanego urlopu i
    pisz, jak się udał.
    AgaT
  • 11.09.02, 13:40
    czesc Laski!!! dawno mnie nie byo. jestem na wyjezdzie i aktualnie srednio mam co robic wiec sie podlaczylam.
    powiem tak, u mnie polecialo okolo 3 kilo i jestem bardzo z siebie zadowolona. oczwiscie to nie to samo co nascie
    kilogramkow ale zawsze cos. musze sie przyznac i pofolgowalam trosteczke w ten weekend ale jutro kolejna godzina
    aerobiku i bedzie wspaniale. mimo, ze jem w miare normalnie nie czuje przybycia masy a chyba to jest tez
    najwazniejsze.
    wiesz doka, ja nadal pale. rzucalam kilka razy ale bez skutku.jedyne pocieszenie jest takie ze po odstawce nie tyje.
    przesylam pozdrowienia z dalekich krajow

    godiva baw sie dobrye w grecji ale nie podjadaj oliwek ani pistacji....
  • 25.01.03, 11:30
    Ponoc na wyjezdzie latwo jest przytyc, ja sama po przylocie nabylam troche
    bagazu, ale pracuje nad soba:-((

    Pozdrawiam tez z daleka
  • 11.09.02, 13:41
    Przylaczam sie do pochwal dotyczacych wyjazdu. Nalezy sie nagroda. A poza tym
    jezeli chodzi o diete to smialo kraje srodziemnomorskie, tam nie musisz sie
    starac aby trzymac fason jadlospisowy. A na poczatku pazdziernika nadal tam
    bedzie cieplo. Zycze udanego wypoczynku, smacznych doswiadczen i przywiez pare
    nowych, niskokalorycznych przepisow.
    AgaT : jezeli chodzi o sniadania to kromal razowego albo wafel chrupkiego z
    samym pomidorem - jezeli ssie mnie rano. Ale staram sie od razu po przebudzeniu
    wypic szklanke wody albo wiecej i wtedy przed wyjsciem do pracy nie jjem nic.
    Staram sie wstawac pozniej zeby nie miec czasu na zgłodnienie. Dopiero w pracy
    jakies warzywka albo surowka, ktora przygotowuje w domu dzien wczesniej.
  • 11.09.02, 14:17
    No, właśnie - odkąd się odchudzam, noszę ze sobą do pracy tobolko z jedzeniem -
    pudełka z surówkami, surową marchewkę oskrobaną o pokrojoną dzień wcześniej,
    przechowaną w lodówce, jakiś owoc, np. ostatnio jest to pudełko (kolejne!) z
    wydłubanym arbuzem (przecież nie będe przy biurku wyciągać tasaka i siekać
    łobuza ; trzeba przyznać, że nie da się tego zjeść nie zabrudziwszy rąk),
    pokrojone ogórki i inne cuda. Patrzą na mnie jak na wariatkę - każdy ma bułę z
    serem lub wędliną, zajmującą mniej miejsca, rano biegnie się do baru po pączka
    do kawy i gotowe. Też tak kiedyś, niestety, robiłam, więc teraz mam. Nawet ktoś
    zażartował, że to niemozliwe, żebym zjadała to wszystko, co przynoszę, bo
    jestem przecież coraz szczuplejsza... A wczoraj podobno maż koleżanki
    zainteresował sie moim korzystnym wyglądem, co sama zainteresowana żona
    opowiedziała mi dziś rano, więc nie wiem, co o tym myśleć...
  • 11.09.02, 14:33
    To prawda, ze ilościowo wydaje się to nie do przerobienia. Ale ja dokladnie tak
    jak Ty robilam AgaT. Pudełka z surowkami i ich wszelakimi wariacjami (ziół,
    skladnikow, przypraw). No i warzywa w kawalkach do chrupania. Ale jezeli wziac
    pod uwage, ze jestem w pracy do 16.30 nie wychodze na lunch to wiekszosc
    posilkow powinnam spozywac w pracy. Stad takie wielkie reklamowy z surowizna. Z
    owocow glownie "grapefruty". Ale czasami jablko, teraz gruszka.
  • 11.09.02, 16:00
    Dzisiaj w moim pudełku mają "dyżur": banan, nektarynki, gruszki, pomidory,
    papryka w kawałkach. Dla moich znajomych papryka stała sie symbolem
    odchudzania - chrupię ją na okrągło.
  • 12.09.02, 08:47
    HEJ!
    Ale z Was spiochy:)
    Ja dzis mam litrowy pojemnik z surowka i awaryjnie pomidorki i ogorka jak bym
    jeszcze byla glodna. Sklad surowki: czerwona kapusta, cebula, marchewka,
    polowka papryki dwa pomidowy, czosnek, ziola, kapka mleka, sol dla diabetykow,
    pieprz z mlynka. A przed wyjsciem do pracy zjadlam piec duzych
    sliwek.Pozdrawiam Was od rana.
  • 12.09.02, 09:40
    Ja niestety cierpię na chroniczny brak czasu, więc nie mam codziennie surówek,
    tylko warzywka każde z osobna. Czasem się zdobędę, żeby w domu wszystko
    posiekać, wymieszać i trochę przyprawić. A dzisiaj papryka w dużej ilości,
    arbuz, pomidorki. I znów rano byłam lżejsza, a maż zauważył, ze tu i ówdzie
    ubyło parę centymetrów....
    Pozdrawiam
    Aga
  • 12.09.02, 10:57
    Nie no taka wielka to ja nie jestem. Nie codziennie mam suroweczki. Ale troche
    dopinguje mnie to forum dlatego na przyklad wczoraj zrobilam sobie, zeby miec
    sie czym pochwalic na dzisiaj:). Z reguly mam warzywa kazde z orobna. (Obierak
    w pracy wiec nawet je obieram dopiero przed zjedzeniem). Surowki robie raczej
    zima. Pozdrawiam.
    PS. Agat1 ja widze, ze my bez siebie juz zyc nie umiemy:)
  • 12.09.02, 13:33
    To prawda, chyba na wizję lokalną sie musimyn kiedyś umówić
  • 12.09.02, 15:24
    Czytam Wasze posty i jestem pełna podziwu:)
    Gratuluję wytrwałości i samozaparcia.
    Sama odchudzam się od lat z marnym skutkiem niestety:(, chudnę troszkę a
    później znów tyję. Potrafiłam rzucić palenie, a nie potrafię sobie odmówić
    jedzenia (tłustego, niezdrowego ale jakże poprawiającego nastrój, wprawdzie na
    chwilę bo zaraz mam wyrzuty sumienia że tyle zjadłam i nie raz prowokuję
    wymioty)Obiecuję sobie ze od dziś rozpocznę dietę a rano w pracy zjadam na
    śniadanie 3 kawałki ciasta, którymi czestuje minie kolezanka....ehhhh..
    Mam 158 cm wzrostu a waże około 60 kg.Sadząc po Waszych wypowiedziach
    wystarczyłoby mi 3 miesiące diety by uzyskać wagę 50 kg, ale jak pohamować te
    napady głodu?
    Może coś poradzicie??
    Pozdrawiam
  • 12.09.02, 15:43
    Mocno, mocno chciec i zagladac tu chociaz raz dziennie:) Czytac, stosowac,
    wpisywac sie i chwalic efektami:)!!!
  • 12.09.02, 16:00
    Doka dokładnie ma racje! właśnie tak jest! uwierz nam, że o wiele łatwiej jest
    odchudzać się razem w grupie. Jak tutaj sobie popiszemy, poczytamu, wymienimy
    wiadomości, nowości i pochwalimy się osiągnięciami, to od razu chce się wziąźć
    za siebie. :-)My wszystkie bardzo tego chcemy - nawet za cene odmówienia sobie
    przyjemności, a także kosztem wielu wyrzeczeń i trudu ćwieczeń. Ale ważne jest,
    żeby nie było to tylko chwilowe. Trzeba sobie uświadomić, że generalnie należy
    zmienić swoje nawyki żywieniowe. Jasne, że raz na jakiś czas można sobie
    zrobić "dzień dziecka" i wtedy troszkę poszaleć ;) ale bez przesady. Jeśli nie
    jemy po 18,00 to nie dla tego, żeby się tylko odchudzać przez dwa miesiące, a
    potem znowu nocne kolacje, ale po to, żeby już tak zostało. I wiele takich
    przykładów można wymieniać...ale o nich na pewno wiesz. Ja jeszcze dzisiaj ide
    kupić sobie skakankę i L-Karnityne....słyszałam, że i ona (L-Karnityna) pomaga
    spacać tłuszcz. Zobaczymy, jak będzie działać. Dlatego proponuję też "ciastową"
    koleżankę namówic, aby już nie kusiła, a jeśli już musi, to niech marchewką
    czestuje :-))) Mamy nadzieje, że napiszesz do nas niedługo, że postanowiłaś
    walczyć razem z nami i tak jak my, będziesz dzialnie tutaj uczesniczyć. :)))
    Pozdrawiam Ciebei gorąco i życzę dokonania mocnego postanowienia :-))))
  • 12.09.02, 16:11
    lanitka napisała:

    ide
    > kupić sobie skakankę i L-Karnityne....słyszałam, że i ona (L-Karnityna)
    pomaga
    > spacać tłuszcz. Zobaczymy, jak będzie działać. Dlatego proponuję
    też "ciastową"
    >
    Witam,L-karnityne organizm produkuje sam,dokladnie tyle
    ile potrzeba,w czasie gdy dostarczas ja w suplementach
    jej produkcja zostanie zatrzymana.W momencie gdy ja odstawisz
    jej braki moga spowodowac odwrotny skutek.

    Pozdrawiam
    Krzysztof
    DOzdrowka
  • 13.09.02, 08:45
    Wiesz, musisz po prostu nauczyć sie odmawiać sobie tej przyjemnosci, jaką jest
    jedzenie i to jeszcze ciastek. Z tego, co piszesz, problem jest większy niż u
    większości z nas (prowokowanie wymiotów po obfitym jedzeniu - toż to bulimia w
    drodze), ale nie ma sie co oszukiwać. A na hamowanie apetytu miej zawsze pod
    ręką marchewkę do schrupania (podobno samo chrupanie marchewki ma już zbawienny
    wpływ), jak coś słodkiego, to najwyżej jabłko, zobaczysz, że po miesiącu nie
    będziesz głodna. Ja Cię doskonale rozumiem, bo rok temu pracowałam w
    zastępstwie koleżanki w takim dziale, gdzie codziennie było do wyboru ciasto
    domowe, cukierki, czekolada, chipsy i inne "pocieszacze". Przytylam tyle, że
    wstyd o tym mówić. Do odchudzania dojrzewałam 3 miesiące, a kiedy natrafiłam na
    ten wątek, zdecydowałam się z dnia na dzień. Jakież było moje zdziwienie, kiedy
    po miesiacu waga spadła o 3 kg, po następnym o cztery i teraz jestem o 12 kg
    lżejsza (po czterech miesiącach). Co prawda ostatnio trochę sobie pofolgowałam,
    wskutek czego przez czły sierpień nie schudłam ani kilograma, ale też nie
    przytyłam. A od września znów ostra dieta - kolejne spodnie wiszą na mnie, a ja
    mam plan przed sobą, żeby zrzucić jeszcze 10 kg! I na pewno mi sie uda, wiem
    to. Także nie rozgrzeszaj się, jeśli rzuciłaś papierosy, to na pewno potrafisz
    też odmówić sobie słodyczy. Trzymam kciuki, nie zapomnij sie pochwalić za
    miesiąc, ile schudłaś
    agat1
  • 13.09.02, 09:03
    Kochane moje - wielka była moja radość z wyjazdu, ale krótka jak diabli... otóż
    okazuje się, że biurokracji nikt w Polsce nie przeskoczy! Z moich wczasów nici,
    bo mam paszport ważny jeszcze trzy miesiące i z takim nie mogę się wypuścić w
    dalekie wojaże... a żeby nowy mieć - to same wiecie! Ech! co tu dużo gadać -
    ten spontan mi nie wyszedł:-(
    Ale wychodzi mi za to ten z odchudzaniem - aż trudno uwierzyć, że trwa to już
    wszystko prawie 3 TYGODNIE!!! Same powiedzcie - strasznie szybko minęło -
    jeszcze tylko tydzień i bedziemy miały miesiąc za soba, a ile kilogramów za
    sobą!!! Zatem można - można się uprzeć i tyle! W zamian za Grecję pomyślałam
    przez chwile o Słowacji, ale jak wspomnę na te knedle, smażone syry i hranolki
    to aż mi żołądek do gardła podchodzi... Nie wiem, co począć...

    Uwięziona w kraju ojczystym...
    Pozdrawiam
    Godiva
  • 13.09.02, 10:00
    za rady i zainteresowanie. Postanowiłam: od dzisiaj nie jem słodyczy, białego
    pieczywa i mojej ulubionej pizzy. Robie codziennie 50 "brzuszków"i 2x w
    tygodniu basen. Mam dość corannego zastanwiania się w co się ubrać by nie było
    zbytnio widać zbędnych kilogramów.Liczę na Waszą pomoc w wytrwaniu w moim
    postanowieniu.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)))))
  • 13.09.02, 10:49
    Tak trzymać, o to właśnie chodzi. Witamy w klubie o pamiętaj - jak przetrwasz w
    swoim postanowieniu, będziesz z siebie dumna, zdrowsza, szczuplejsza i
    zadowolona. Ja od kilku miesięcy trwam w stanie miłego podekscytowania, a
    drobne życiowe zmartwienia nie są w stanie zmacic mojej radości życia i wszyscy
    to już zauważyli. Teraz sie zastanawiam, co założyć, żeby podkreślić moją coraz
    ładniejszą figurę.Ciebie czeka to już wkrótce. I nie zapominaj, żeby się tu
    zameldować i pochwalić osiągnięciami
    Pozdrawiam
    agat1
  • 13.09.02, 11:14
    Oczywiście bedę się meldować i na bieżąco informować o postępach;))
  • 13.09.02, 10:55
    witam wszystkie Poniedziałkowe, zarówno stałe jak i nowe Panie. Cieszę się, że
    jest nas coraz więcej i że jest w nas chęć aby osiągnąćwyznaczony cel.
    ja czuję się coraz lepiej. ograniczyłam dawki, staram się jeść równo co 3
    godziny 5 razy dziennie małe porcje, ale zawsze. 3 x w tygodniu aerobik, czasem
    wieczorem mały spacerek. Z tym coraz trudniej, gdyż coraz zimniej. Ale nie
    poddaję się. Kiedyś ciężko mi było podnieść się z kanapy, aby zrobić cokolwiek,
    bo po prostu mi się nie chciało, a teraz wręcz się zrywam i nie pozwalam sobie
    na totalne rozleniwienie. podjęłam decyzję, o rzuceniu palenia i tochyba będzie
    nawet trudniejsze.
    czuję, że ciuchy też powoli osadzają się coraz nizej na biodrach, jednocześnie
    sparwiając wielki uśmiech na mej buzi.
    jutro spotykam się z przyszłą teściową, wielką gadulińską i ciekawe co mi
    powie... ta nigdy nie szczędzi języka. chyba wszystkie tesciowe są takie
    aczkolwiek nie mogę narzekać.
    pozdrawiam was wszystkie moje drogi i z niecierpliwością oczekuję na informację
    o każdym zgubionym kilogramiku!
  • 14.09.02, 19:20
    Witajcie!
    Własnie przeczytałam cały wątek i dołaczam do Was, dziewczyny. Odchudzam się
    odkąd pamiętam i - podobnie jak niektóre z Was - chudłam i znowu tyłam.
    Myślałam, że w wakacje uda się zrzucić trochę kg, ale niestety - brak
    wytrwałości i dużo stresu przypłaciłam kolejnymi kilogramami. Skutek był taki,
    że jak w czwartek zrobiło się zimno i wyciągnęłam ubrania jesienne - wpadłam w
    rozpacz. Zatem dopiszcie mnie do grupy, bo zabieram się za walkę z tłuszczem na
    biodrach, udach, pośladkach. Niestety, firma przestała już sponsorować nam
    sport, ale znalazłam na moim osiedlu fitness club, który ma atrakcyjne ceny i
    obiecuję, że w poniedziałek (ech.. te poniedziałki;-) idę się zapisać na
    ćwiczenia. Dzisiaj gotowałam rosół dla narzeczonego - nie będę z nim go jadła,
    gdy wróci do domu. Mam w lodówce chudy twarożek i zapas marchewki ;-))))

    wspierajcie mnie i postaram się tu codziennie tu zaglądać, żeby dzielić się z
    Wami swoimi osiągnięciami...

    PS. ten wątek zrobił się strasznie długi... może założyć nowy? specjalnie dla
    wspierających się odchudzających??
    PS.2. z jakich miast jesteście? zawsze to raźniej z kimś znajomym machać
    nogami ;-)
  • 14.09.02, 19:52


    No to i ja sie zapisuje do Klubu bo znowu przytylam po odchudzeniu.Nawet
    strach mi pisac ile . Wczoraj przeczytalam wszystkie wasze listy i zescie mnie
    drogie kolezanki porzadnie zmobilizowaly.
    Po ostatnim odchudzaniu oddalam wiekszosc ciuchow rozmiaru o ktorym wstyd
    pisac .
    Zostalo mi doslownie kilka ciuchow -ale za nic w swiecie nie dokupie wiecej
    ubran .Dzisiaj zalozylam granatowe polo meza i bezowe spodnie, ktore sie
    rozciagaja i mozna je nosic od rozmiaru 40 do 44czy 46.

    Wczoraj pedalowalam godzine na rowerze i na obiad zjadlam pieczonego lososia,
    pomidora a pozniej winogrona na kolacje.
    Dzisiaj jajecznica na siadanko( bez chleba), jablko i pol paczki marchwi do
    podgryzania.

    Tak sobie pomyslalam, ze dziewczyny powinniscie sie zorganizowac i spotykac
    raz czy dwa razy w tygodniu jesli jestescie z tego samego miasta. Utworzyc
    taka grupe wsparcia. Ja niestety w tej chwili mieszkam na drugiej polkuli ale
    gdybym mieszkala blisko Was to chetnie bym Was zaprosila i zapoczatkowala cylk
    spotkan.

    Zycze wytrwalosci sobie i wam
    Buziaki
  • 14.09.02, 19:57


    Dziewczyny napiszcie mi prosze jak poradzilyscie sobie i czy stosowalyscie
    cos do ujedrnienia ciala . Ja stosuje zimno-cieple prysznice i masaz szczotka
    ale nie wiem czy beda jakiejs efekty po schudnieciu.

    Buziaki dla wszystkich odchudzajacych sie i utrzymujacych wage
  • 15.09.02, 19:27
    Witam wszystkie - już nawet nie wiem ile was jest:-)))

    Jak to dobrze, że jesteście, nawet takie wirtualne! Ja miałam wczoraj żarłacza,
    a że była impreza to była i okazja - trochę sobie odpuściłam, ale już od teraz
    nic, a nic - grejfrucik i jogurcik naturalny... acha i chodzi za mną od pewnego
    czasu wędzona ryba... można??

    Pozdrawiam
    Godiva
  • 15.09.02, 20:07
    godiva napisała:

    > Witam wszystkie - już nawet nie wiem ile was jest:-)))
    >
    > Jak to dobrze, że jesteście, nawet takie wirtualne! Ja miałam wczoraj
    żarłacza,
    >
    > a że była impreza to była i okazja - trochę sobie odpuściłam, ale już od
    teraz
    > nic, a nic - grejfrucik i jogurcik naturalny... acha i chodzi za mną od
    pewnego
    >
    > czasu wędzona ryba... można??
    >
    > Pozdrawiam
    > Godiva


    Ja dopiero drugi dzien diety a juz zzarlam 4 nieprzepisowe cukierki ale nie
    odpuszczam. Aco do wedzonej ryby to czytalam , ze losoc wedzony jest bardzo
    zdrowy co prawda to tlusta ryba ale zawiera zdrowy , potrzebny dla organizmu
    tluszcz.

    Pozdrowionka

    P.S Zjakiego miasta jestes?
  • 16.09.02, 08:36
    Dzień dobry wszystkim!
    Tak, wędzona ryba - jak słyszałam - zawiera dobry tłuszcz i można się nią od
    czasu do czasu uraczyć.

    A tak z innej beczki - skąd jesteście? Ja z Wawy.
    pozdrówka i miłego dzionka wszystkim!
    a.
  • 16.09.02, 08:59
    Witam Was serdecznie - te "trzytygodniowe" jak i te krócej odchudzające
    się :))) Bardzo się cieszę, że jest nas coraz więcej :) Jeśli chodzi o miasto,
    w którym mieszkam : Warszawa. A Wy? Poza tym ciekawi mnie, czym się zajmują na
    codzień moje wirtualne koleżanki :) Ja pracuję w dziale logistyki u jednych z
    naszych operatorów komórkowych, a oprócz tego myśle o rozpoczęciu
    właśnego "interesu". Poza tym jestem na drugim semestrze studiów MBA. hmmmm to
    chyba tyle na razie o mnie. :))) Miłego poniedziałku :)
  • 16.09.02, 10:10
    Pozdrawiam kobitki, Ja dzis kromka razowca i dwie marchewy wersja gigant. Chyba
    mi szczeka odpadnie jak je schrupie. Na obiadek w domy gotowany brokul i
    surowka, wieczorkiem jeszcze nie wiem. PA. trzymajcie się wytrwale.
  • 16.09.02, 12:04
    Witam Moje Drogie Koleżanki. Miałam już dość ciągłego uważania na to co jem i
    nawet zaczęłam sobie odpuszczać, ale jak w weekend stanełam na wadze i po raz
    pierwszy od dwóch lat zobaczyłam takie niskie cyferki, to powiedziałam sobie:
    trzeba walczyć dalej bo jest o co. Strasznie się ucieszyłąm jak zobaczyłam, że
    masa naprawdę leci w dół, a tak naprawdę nie robięnic specjalnego. nie męczę
    się, nie katuję. chodzę na aerobik 3 x w tygodniu i przy okazji wyrabiam masę
    mi.ęsniową. no może na początku to spalam szybciej tłuszczyk.
    ja jestem z Warszawy, więc kiedyś mogłybyśmy zrobić spotkanie kółka wzajemnego
    odchudzania. nie wiem czy jest sens tworzyć nowy wątek, ten jest może długi,
    ale nasz - stworzony przez nas..
    co do stosowania różnych ujędrniaczy, to ja używam na cellulitis Vichy i
    powiem, że może jest drogi, ale pomaga. W tamtym roku miałam dośćskomplikowany
    wypadek na nartachi leżałam w łóżku ok 5 mięsięcy. jedyny ruch to do łaznienki
    i na rehabilitację. Możecie sobie wyobrazic jak wyglądały moje nogi i mięśnie.
    mięsni prawie w ogóle nie było, więc musialam dużo ćwiczyć, ale skórka
    pomarańczowa nie zniknęła. Preparat mi pomógł i to dużo, teraz już się nie
    wstydzę nałożyć krókich spodenek. Ach, no i oczywiście do tego ostra szczotka i
    zimne kąpiele.
    pozdrawiam was wszystkie i życzę na nowy tydzień kolejnych kilogramó mniej!!!
  • 16.09.02, 12:16
    No to i ja - witam serdecznie:-)

    Dokładnie trzeci tydzień minął - wchodzimy w czwarty! gdzieś wyczytałam, że
    rozsądny spadek masy ciała to w granicach 2-4 kilo/miesiąc. Znaczy to, że 3
    kilo w tydzień to chyba przyzwoicie:-) Co do miejsca zamieszkania - powiem
    tylko tyle: ja nie jestem z Warszawy! Więc się nie spotkam z Wami, ale Wy się
    spotkajcie i zdajcie relację na łamach tego forum:-)
    Czy wyjmujecie już z szaf zimowe ciuchy??? Jakie wrażenia?

    Pozdrawiam
    Godiva
  • 16.09.02, 12:24
    cześć godiva,
    u mnie poleciało 4 kilo. wydawało mi się że odchudzamy się już 4 tygodnie, a
    nie 3... tym lepiej :-))
    ja nakładam codzienne spodnie i musiałam dorobić dziurkęw pasku
    i to są te jedne z piękniejszych chwil, powiedziałam ja - chrupiąc marchewkę z
    własnego ogródka :-))
  • 16.09.02, 13:15
    Ja tez nie z Warszawy wiec na spatkaniu sie nie stawie. A propo cellulitu, ja
    po schudnieciu nie mialam nic (prawie) tylko dzieki diecie, nie stosowalam
    zadnych ujedrniaczy. Teraz jak sobie troche pofolgowalam to znowu sie pojawil.
    Wiec, to zawsze pomaga i podnosi na duchu jak sie cos fajnego stosuje (Ja
    Avon). To tez bardzo indywidualna sprawa. Pozdrooffki
  • 16.09.02, 13:39
    chciałam oczywiście powiedzic, że 3 kilo w 3 tygodnie:-)
  • 16.09.02, 14:18
    cześć patyczaki!!!!
    w końcu i ja się do was odzywam, choć nie ukrywam, że śledzę namiętnie wasze
    poczynania. Ponieważ wchodzę z buciorami w Wasz wątek, pozwolę sobie na słówko
    o mnie. Moja waga zawsze kształtowała się między 60 a 63kg i było super, jeansy
    rozmiar 28 lub 29 (fason 501 męski) pełnia szczęścia. Sielanka prysła jak rok i
    2 miesiące temu stanęłam na wadze ... 100 kg!!! Powód: ciąża. Podane kilogramy -
    podczas ostatniej wizyty u lekarza rozwiązanie (tylko ja wiem jak wówczas się
    czułam SŁOŃ, WIELORYB,WALEŃ!!!)
    ale za moje dzieciątko urodziło się bardzo konkretne (4800). ale niestety poza
    tym skarbem ostało mi się również ok 30 kg bagażu!!! nie chwaląc się pozostało
    mi do pierwotnej wagi ok 4 / 5 kg i z nadzieją patrzę na moje ciuchy które
    bezużytecznie w szafie wisiały już prawie 2 lata!
    Kobiety jestem z WAMI!!!
    pozdrawiam
  • 16.09.02, 17:31
    Sadocha, witaj w klubie!!! Miło nam bzie i raqźniej gdy będzie nas więcej.
    trzymamy za ciebie kciuki, na pewno ci się uda. Trzeba włożyć trochę chęci,
    motywacji do tego upór i samozaparcie i będzie dobrze.
    pozdrawiam i dołącz do nas oraz przesyłaj newsy o każdym ubytku!
  • 17.09.02, 08:16
    no cześć, przyłączam się do tej Waszej sekty,dziękuję za zaproszenie P.29,
    pozdrawiam Was, życzę miłego dnia, oby nie tak deszczowego jak wczoraj;)
  • 17.09.02, 08:31
    Witam w kolejnym tygodniu. Dorzucę swoją uwagę co do ujędrniaczy - ja gorąco
    polecam A.T.W. serię XXL dla bardzo potrzebujących i ich rewelacyjny żel do
    biustu, który mi życie uratował, jak przestałam karmić piersią. A tak w ogóle
    ja mam duuuży problem innego rodzaju - po odchudzaniu zostaje mi nadmiar luźnej
    skóry, głównie na brzuchu, na co nie mam sposobu. Instruktor od gimnastyki
    twierdzi, że jeszcze czegoś takiego nie widział, a wygląda to tak, że jakby tę
    skórę wyciąć, to nawet ładny brzuszek by się ostał, a tak to coś wisi i szpeci.
    Już chyba tylko chirurg pozostał...
    Pozdrawiam
    Agat1
  • 17.09.02, 13:30

    witam Agat1,
    ja muszę Ci powiedzieć że mój synek ma 1i 3 miesiące i co do skóry na brzuchu
    to jeszcze cały czas mam problem. Stosuje kremy na rozstępy!!! i ujędrniające i
    łudzę się że pomagają. Nie powiem żeby nie było porawy ale bez większych
    rewelacji. Kiedyś jak byłam na basenie (jeszcze w ciąży) to pewna kobieta
    litując się nad rozmiarem moje brzucha powiedziała że miała też bardzo duży
    (będąc w ciąży - było pewnie 30 -40 lat temu)i uratowało ją owijanie się
    bandażem elastycznym lub ręcznikiem.Podobno to pomaga skórze się ścisnąć i
    wstąpić. Konsultowałam tę radę ze znajomą położną i ona powiedziała że jest
    stary babciny sposób niekoniecznie właściwy i że lekarze odradzają ze względu
    na wpływ na macicę i inne organy (zależy jak dawno rodziłaś?)Ja próbowałam
    chadzać w majtach uciskowych ale też krótko bo robiło mi się słabo. Pocieszam
    się bo co jakiś czas jest lepiej - po prostu. pozdrawiam Was, Sadocha
  • 17.09.02, 13:32
    Agat1 dostałaś ode mnie list? nie wiem czy nie uciekł gdzieś w przestrzeń
    kosmiczną, pozdrawiam Sadocha
  • 17.09.02, 20:57
    agat1 napisała:

    > Witam w kolejnym tygodniu. Dorzucę swoją uwagę co do ujędrniaczy - ja gorąco
    > polecam A.T.W. serię XXL dla bardzo potrzebujących i ich rewelacyjny żel do
    > biustu, który mi życie uratował, jak przestałam karmić piersią. A tak w ogóle
    > ja mam duuuży problem innego rodzaju - po odchudzaniu zostaje mi nadmiar
    luźnej
    >
    > skóry, głównie na brzuchu, na co nie mam sposobu. Instruktor od gimnastyki
    > twierdzi, że jeszcze czegoś takiego nie widział, a wygląda to tak, że jakby

    > skórę wyciąć, to nawet ładny brzuszek by się ostał, a tak to coś wisi i
    szpeci.
    >
    > Już chyba tylko chirurg pozostał...
    > Pozdrawiam
    > Agat1



    Niestety moja znajoma schudla okolo 35 kilo i tez miala taka wiszaca skore na
    brzuchu, posladkach i nogach. Niestety chyba nie ma na to sposobu - moja
    znajoma robila operacje plastyczna.
    Ale nie przejmuj sie jesli dobierzesz dobry kroj kostiumu kapielowego da sie ja
    ukryc. Ja prawdopodobnie tez bede miala taka skore po odchudzaniu.
  • 09.04.03, 14:20
    Dokładnie wiem jak się czułaś ja z wagi 58-60 przytyłam do 94-95 wstydziłam się
    komukolwiek przyznawać ile naprawde waże nawet mężowi. Po porodzie ważyłam
    prawie 10 mniej(syn 4,1kg) później jakos tak łatwo zleciałam do 75 no i od tej
    wagi zaczęły się moje zmagania teraz waże 67 i mam nadzieje że dzięki
    dziewczynom które czytam namiętnie i słucham ich sprawdzonych rad schudne do
    rozmiarów przedciążowych.
    Pozdrowienia
    Kasia
  • 17.09.02, 10:18
    Witam Was - po raz pierwszy, choć czytam sobie wszystkie listy od ponad
    tygodnia. Zazdroszczę tego, że jesteście już po tych wszystkich
    wstępnych "przysiadach" - złe samopoczucie, ciągły głód i rozdrażnienie. Ale
    postanowiłam twardo, że też muszę spróbować. Popijam właśnie zieloną herbatkę i
    czynię mocne postanowienie poprawy. Właśnie przez ten weekend robiłam remont
    kuchni: wszystko jest teraz świeże i czyściutkie, myślę sobie, że to dobry
    czas, żeby zmienić też dietę. Szkoda tylko, że już niedługo skończy się letnio-
    jesienny owocowy raj. Jeśli chodzi o dietę, jakoś najbardziej przemawia do mnie
    Dieta Życia (czyli program Diamondów). O ile wiem, Doka też ją stosowała(-uje)?
    Co o tym sądzicie?
    Pozdrawiam, podziwiam i bardzo proszę o "kartę wstępu" do Waszego klubu
    zemlina
  • 17.09.02, 11:12
    ..trzy fotografie i świadectwo szczepienia ospy - to w kwestii przyjęcia do
    naszego klubu...
    Wiesz, mi dieta Diamondów nie bardzo odpowiadała, ale też jestem na diecie
    warzywnej, beztłuszczowej i mało mięsnej i to na mnie działa. Przede wszystkim
    trzeba zaczać, przetrwać pierwszy miesiąc i potem już jest łatwiej. No i nie
    wolno sobie odpuszczać NIGDY, szczególnie w kwestii słodyczy. Ja nie jem za
    wiele owocow, może arbuzy i czasami jabłko, ale surówki wprost uwielbiam.
    Dzisiaj kapusta pekińska z marchewką i jabłkiem, doprawiona bazylią z doniczki
    i ząbkiem czosnku. Na szczęście towarzystwo w pracy ma tolerancyjne, więc bez
    obaw mogę przynosić takie smakołyki do jedzenia.
    Trzymam za Ciebie kciuki i daj znać, jak Ci się udało
    agat1
  • 17.09.02, 11:45
    cześć Zemlina!!!
    bardzo nam miło, że poszerzysz nasze grono. jak już nie raz wspominałam im nas
    więcej tym lepiej.. jak to się mówi, w kupie raźniej.
    przyznam ,że mi dieta Diamontów odpowiada najbardziej, bo mogę jeść normalnie,
    jedynie pamiętać o nie łączeniu składników. i tyle. plus określone godziny
    posiłków i już.
    napisz mi, jakie menu stosujesz? ja nie mam za dużo informacji w tym kierunku,
    może masz jakąś strone do polecenia?
    jestem takim odchudzającym się doświadczeniem, bo nie trzymam się sztywno
    jednej zasady
    pozdrawiam
  • 17.09.02, 12:54
    Cze Zemlina,
    Witamy, ciesze sie, ze ktos jeszcze pamieta o tej diecie. Bo poza faktem, ze ja
    wspomnialam w poscie rozpoczynajacym watek jakos nikt do niej nie wraca. Wiele
    z diet jest do siebie podobnych i najlepiej jest sluchac swojego ciala i nie
    dac sie zwariowac. Ja tam przed poludniem jadam warzywa a czasami kromala
    chleba wiec tez odstepuje. Ale mysle, za samo nie-łączenie produktow bardzo
    oczyszcza (i redukuje cellulit - w moim przypadku) organizm.
  • 17.09.02, 13:07
    Cześć i czołem.
    Pytałaś o dietę Diamondów. Przeczytałam o niej w książce Mai
    Błaszczyszyn "Dieta życia". O ile wiem, jej najnowsze wydanie jest jeszcze w
    księgarniach. Bardzo mi się spodobało to, że autorka mówi o zdrowym rozsądku i
    zaufaniu własnej intuicji jako o podstawowych "narzędziach" w diecie. Jest tam
    oczywiście niełączenie białek i węgli, a także podstawowa zasada jedzenia tylko
    owoców i picia soków do południa. Z tym - wydaje mi się - będę miała spory
    problem. Latem jest ok, ale gdy za oknem zimno, tak jak dzisiaj, czuję, że
    trzeba się jakoś rozgrzać, a owoce tego nie dają. Dlatego dzisiaj rano zjadłam
    płatki owsiane (na wodzie z łyżeczką miodu). Diamondowie chyba się nie obrażą,
    a mnie jest dużo, dużo cieplej. Choć mrozi myśl, ile mam do zrobienia (czyt.
    stracenia).
    Pozdrowionka
    zemlina
  • 17.09.02, 13:15
    Cześć i czołem.
    Pytałaś o dietę Diamondów. Przeczytałam o niej w książce Mai
    Błaszczyszyn "Dieta życia". O ile wiem, jej najnowsze wydanie jest jeszcze w
    księgarniach. Bardzo mi się spodobało to, że autorka mówi o zdrowym rozsądku i
    zaufaniu własnej intuicji jako o podstawowych "narzędziach" w diecie. Jest tam
    oczywiście niełączenie białek i węgli, a także podstawowa zasada jedzenia tylko
    owoców i picia soków do południa. Z tym - wydaje mi się - będę miała spory
    problem. Latem jest ok, ale gdy za oknem zimno, tak jak dzisiaj, czuję, że
    trzeba się jakoś rozgrzać, a owoce tego nie dają. Dlatego dzisiaj rano zjadłam
    płatki owsiane (na wodzie z łyżeczką miodu). Diamondowie chyba się nie obrażą,
    a mnie jest dużo, dużo cieplej. Choć mrozi myśl, ile mam do zrobienia (czyt.
    stracenia).
    Pozdrowionka
    zemlina
  • 18.09.02, 08:47
    Cześć Wam dziewczyny!

    Niestety mam kolejny problem, jakieś cholerne fatum zawisło mi nad głową. Może
    Wy mi poradzicie... Chodzi o to, że muszę brać antybiotyki:-( niestety na
    ulotce wyraźnie jest napisane, że mam je przyjmować w trakcie lub po posiłku
    (silne cholery jakieś)! Do tego muszę ten specyfik zażywać 3 x dziennie - więc
    jakbym nie kombinowała musze jeść i to po 20, albo i jeszcze poźniej. Co robić?
    Wolałabym nie zarzucać diety...Macie jakieś pomysły??

    PS. Wczoraj gotowałam jarski bigos - kapusta biała, kapusta kiszona, pieczarki
    podsmażone na łyżce oliwy... - smak na razie nieokreślony, ale może 'dojdzie' -
    może coś dodać, aby nabrało smaku??
  • 18.09.02, 09:25
    grzyby suszone, koniecznie, śliwke suszona, odrobinę wina, oczywiscie ziola,
    cebulke posiekana (nie musi być podsmarzana) czosnek... DO antybiotyku kup
    osłone na zołodek. i Zdrowiej. A posiłek to nawet po 20 może być sałatka z
    pomidorów z dodatkiem gotowanej fasolki szparagowej z cebulką....
  • 18.09.02, 09:51
    dzięki Doka - wiedziałam, że nie pozostaniecie obojętne:-) O jakiej osłonie na
    żołądek myślisz? Na razie zaopatrzyłam się profilaktycznie w Falvit.
  • 18.09.02, 10:32
    lakcid bodajze się to nazywa ale nie pamietam popros w aptece. Nie zaszkodzi a
    zaladek tak nie dostanie po garach:)
  • 18.09.02, 09:53
    Nie martw się, bo zdrowie najważniejsze. Nie wiem, jak to jest z
    kalorycznością, ale przy antybiotyku bardzo dobry jest kisiel, bo chroni
    żołądek i jogurt (może być chudy) z żywymi kulturami bakterii.
    Poza tym moje dziecko obecnie też bierze antybiotyk 3 x dziennie i dawkę nocną
    dostaję na pusty żołądek, bo inaczej nie da się zrobić ; muszę go obudzić o
    trzeciej w nocy i nijak nie wcisnę mu jedzenia o tej porze. Także może to nie
    tragedia, jedna dawke dać bez jedzenia ? Mam nadzieję.
    Życzę zdrowia
    agat1
  • 18.09.02, 12:59
    godiva, jeżeli musisz brać antybiotyki to może zaprzestań diety. Niem ówie,
    żeby przejść od razu na jedzenie przekraczające normy, ale Twój organizm jest
    osłabiony skoro potrzebuje jak piszesz bardzo mocnych leków. Jedz jogurty,
    laktacid jest dobry na osłonę żołądka poproś lekarza o recepte a także
    lactovaginal - na receptę jest tańszy.
    jedz duzo witamin - warzyw i owoców. zrób sobie rosól. kila dni o większych
    posiłkach nie zaszkodzi, ale dodaj do nich więcej wartościowych składników. Nie
    osłabiaj organizmu szczególnie teraz.

    zemlina dziękuję za info.

    ja dzisiaj wciągnęłam spodnie, w których nie chodziłam ze 2 lata, aby były
    luźne, zawsze musiałam rozpinać guzik
    pozdrawiam was wszystkie
  • 18.09.02, 14:07
    Dzięki paula za tyle wiadomości - zaopatrzę się na pewno w te specyfiki, o
    których piszecie. Szkoda, że akurat teraz musiało mnie dopaść jakieś
    paskudztwo... (ale przecież jestem kobietą i zawsze trzeba zakładać
    ewentualność - oby tylko skończyło się na antybiotykach:-(
    Trochę chyba rzeczywiście przystopuję, ale słodyczy, ani tłuszczu nie ruszę!
  • 19.09.02, 09:25
    witam kobiety,
    godivia,radziłabym po kuracji antybiotykowej zrobić badania krwi bo coś mi się
    wydaje że zbyt ambitnie podeszłaś do pozbywania się zbędnych kg i albo masz
    anemię albo jesteś na dobrej drodze do, - a to już nie są żarty. Znałam kiedyś
    dziewczynę która opętana żądzą gubienia kg, zaczęła wpadać anemię a potem
    niestety .... anoreksję i długo długo leżała w szpitalu , także uważaj i pij
    rosołki. Organizm musi być silny! lakcid faktycznie jest dobry, lekarze
    przepisują go pół rocznym dzieciom więc raczej jest ok
    pozdrawiam wszystkie odchudzaczki i życzę Wam WSZYSTKIM zdrówka,
    sadocha
  • 19.09.02, 10:12
    czesc!
    nic z tych rzeczy - żadnej przesadnej ambicji w odchudzaniu - moje dolegliwości
    też nie są wcale związane z układem pokarmowym, raczej z rodnym:-( A moja waga
    spadła w ciagu trzech tygodni o 3,5 kg, więc nie może być mowy o żadnej
    przesadzie. Ale dzięki za troskę - jesteście wspaniałe.
  • 19.09.02, 11:42
  • 19.09.02, 11:52
    ... które pojawiło się dzisiaj w Warszawie :-)
    godiva - tak czy inaczej - pamiętaj, że zdrowie jest najważniejsze, a do diety
    zawsze można wrócić, zwłaszcza, że jest się zachęconym efektami :-)
    Ja też trzymam się dzielnie i chociaż wczoraj koleżanki przekonywały mnie, że
    nie powinnam się odchudzać, to później pytały, co takiego robię, jem, czego nie
    jem i jak sobie radzę z jedzeniem w pracy. A mnie jest coraz lżej na ciele i
    znacznie lepiej sypiam z pustym żołądkiem...
    no i spodnie mnie już tak nie obciskają ;-)
    a jak tylko przemknie mi przez głowę jakaś drożdżówka, czy batonik, wtedy myślę
    o Was i robi mi się wstyd...
    ułożyłam sobie takie równanie:
    kilkanascie sekund przyjemności = kilka dodatkowych centymetrów w biodrach...
    po prostu nie warto!

    pozdrawiam Was wszystkie ciepło!

  • 19.09.02, 12:32
    a ja wczoraj dostałam od cioci (!) pudełko chałwy, którą uwielbiam . Co
    zrobiłam ? Nic, schowałam razem z innymi słodyczmi, które trzymam w domu dla
    gości, nawet mi do głowy nie przyszło, żeby spróbować, a co..mozecie byc ze
    mnie dumne.
    A w poniedziałek komisyjne ważenie, chyba będę w dobrym humorze, bo kolejne
    spodnie za luźne sie zrobiły. Już nie mam w szafie ubrań, które byłyby za małe,
    czego wszystkim życzę
  • 19.09.02, 13:11
    śniło mi się dzisiaj, ze byłam tancerką go-go i nie znalazłam ani jednej fałdki
    tłuszczu...

    chyba mam obsesje
  • 19.09.02, 13:30
    Urocze:))))
  • 19.09.02, 13:50
    paula29, ha, ha, uważj bo ...sny prorocze są.... czy tylko obrałaś odpowiedni
    kierunek?!;)))))))))))))))))
    ja się też pochwalę wbiłam się w garnitur! sprzed ciąży i............ ;)))
    przede mną jeszcze albo aż(niestety) 2-3kg. BOŻE, ja przecież już walczę rok, i
    ciągle jeszcze i jeszcze............... i jeszcze
    więc co mi się powinno przyśnić? może że jestem super gwiazdą w ... go-go..
    co wy na to? w 3-mieście w końcu widać słoneczko i błękit nieba aż się chce żyć
    i dalej walczyć (niestety!)
    buziaki
  • 19.09.02, 14:23
    nie, nie sądze aby ten sen był proroczy aczkolwiek czasem dobrze odbić się od
    ziemi :-))
    po tych tygodniach męczarni ubyło mi 3,5-4 kilo. ćwiczę i liczę kalorie.
    teraz pojawił się zastuj i koniec. ani w tą ani w tamtą.
    tylko, że ja czytam tutaj, że moje drogie Panie nie mają aż takich wielkich
    problemów 2-3 kilo... ja muszę jeszcze 8-10...
    ale dzisiejsze spodnie wiszą a nie obciskają
  • 19.09.02, 14:41
    Paula, to jest nas dwie :-)
    ja też muszę zrzucić ok. 10 - to mój cel!
    trzymajmy za siebie kciuki i bądźmy dzielne i wytrwałe
    A.
  • 19.09.02, 14:54
    droga Paulo!
    bardzo mi przykro że nie zrobiło na Tobie wrażenia moje "wejście" do klubu ;) i
    wcześniejsze wypowiedzi więc przyponę: walczę od roku! a 30czerwca 2001r.
    ważyłam 100 kg !!! co prawda byłam w ciąży, ale raczej nie jest normą w stanie
    błogosławionym przytyć 40 kg?! więc te 2-3kg to kobito!!! rok wyrzeczeń, więc
    nie imputuj mi tutaj że TY 8-10!!! ale trzymam bardzo mocno za Ciebie i inne
    babki kciuki, oby się nam udało i żeby każda zgubiła (na wieki!!!) tyle kg ile
    chce,
    pozdrawiam
  • 19.09.02, 15:18
    hmmm... no pewnie, że zrobiło na mnie wrażenie. jestem trochę zabiegana i może
    nie skojarzyłam wszystkiego naraz. ja chyba na twoim miejscu w życiu nie
    wziełabym się w garść więc mój podziw jest podwójny i tym samym poziom
    motywacji wzrasta.
    czasem wieczorem mam ochotę cos sobie przegryźć, a wtedy myślę o was i trzymam
    się dzielnie z daleka.
    sadocha, uda ci się, a nawet jeżeli te 2-3 kilogramki nie pójdą w zapomnienie
    to popatrz ile już osiągnęłaś dzięki swojej pracy i motywacji.
    ja jeszcze razem z animą zaliczam się do dziesiątek - czyli koło 10 do starcenia
  • 19.09.02, 15:26
    coś znalazłam. pewnie już to znacie, ale może komuś się przyda, przepis na
    duszone warzywa. jedna porcja - 120 kcal:
    2 młode bakłażany
    1 cukinia
    2 cebule
    papryka czerwona i żółta
    4 pomidory
    2 ostre papryczki
    2 łyżki oliwy z oliwek
    1 kostka bulionu jarzynowego
    sól i bazylia
    wsjo pokroić, posiekać w rozmiary wedle uznania, wrzucić na rozgrzaną oliwę
    cebulę, zeszklić, dodać bakłażany, podrumienić, dorzucić pomidory. podlać
    szklanką wody zagotować dodać bulion i posiekaną bazylię i udusić.
  • 20.09.02, 07:33
    A ile porcji wychodzi z tych wszystkich składników ?
    A tak w kwestii kilogramów, to ja też mam jeszcze co najmniej 10, a najlepiej
    13 do zrzucenia, więc nie jesteś sama. A gubię te moje zbędne kilogramy i
    centymetry od 1 maja tego roku i zgubiłam już 14. Co prawda nigdy, poza
    dzieciństwem, nie byłam szczupła, ale teraz wiem, że mogę to zrobić, więc
    zamierzam udowodnić sobie (i mojej teściowej, która w to nie wierzy), że mogę
    być szczupła. I tego się trzymam
    pozdrawiam
    agat1
  • 20.09.02, 08:48
    pewnie, ze sie uda!
  • 20.09.02, 09:47
    Oj tak tak - teściowej to warto udowodnić - moja też do szczupłych nie należy,
    ale zawsze jeszcze stara się pogrążyć innych. Mi na ten przykład powiedziała
    kiedyś: 'te biuściaste to nigdy chyde nie będą'... i może ma trochę racji, bo
    jak ktoś ma mniej na górze to chyba ogólny obraz tej osoby wygląda
    bardziej 'płasko'. A ja pierwszy raz spostrzegłam, że coś jednak mi ubywa,
    właśnie po staniku:-)) Też jej pokażę, że można. A co - zresztą ona pod moim
    wpływem zaczęła pić zieloną herbatę:-))

    A w pracy koleżanka powiedziała mi dzisiaj - widać, że schudłaś! Czy dla takich
    chwil nie warto żyć!! Ach - i ubieram się na czarno - żeby temu 'złudzeniu'
    jeszcze trochę pomóc:-)

    Pozdrawiam
    Godiva
  • 20.09.02, 10:03
    witajcie, dziś kobiety!
    a propos teściowych: mój teść na moje zrzędzenie ... jaka jestem duuuża...i
    gruba...(po porodzie) odpowiedział ...i taka już zostaniesz!!!! możecie to
    sobie wyobrazić!!! przyprawił mnie prawie o zawał serca;)) ale na szczęście
    wypłynął w morze (a pływa na długie rejsy 8-10miesięcy)i niedługo wraca!
    ju widzę jego minę jak mnie zobaczy, trochę mu szczęka opadnie, ha, ha ...
    wiecie teść ma swoje lata i wyznaje tę szkołę że kobieta po porodzie baaaardzo
    się zmienia;)))
    poza tym że jst szczery do bólu to całkiem fajny gość.
    A może tak troszkę prywatności jaka jest nasza średnia wieku? u mnie wybija 29,
    pozdr.sadocha
  • 20.09.02, 10:19
    Wtrącę swoje trzy grosze i się pochwalę: w sumie zrzuciłam już 19 kg, w
    centymetrach: w pasie 12, w biodrach 15, w obwodzie uda 11, w biuście NIC
    (Yessss!). Rozmiar biustu mam 75F, co optycznie daje efekt, jakbym miała
    jeszcze parę kilo mniej.
  • 20.09.02, 10:31
    mój podziw jest ogromny!!!!
    GRATULUJę i zazdroszczę!!!!
  • 20.09.02, 10:35
    Ja też. Trudno mi powiedzieć, ile mi w centymetrach ubyło, bo ja mam ogólną
    niechęć do ważenia i mierzenia, a już obwodu uda to nigdy nie mierzyłam, więc
    nie wiem. Dla mnie wymierne są natomiast ubrania - spodnie wisza, bluzka się
    dopina, sukienka za luźna - to znaczy, że ubyło. No i na wagę jak się stanie,
    też miło spojrzeć.
    Co do wieku, to ja chyba najstarsza jestem...32! Ale na emeryturę się jeszcze
    nie wybieram
  • 20.09.02, 10:41
    A co powiesz na spódnicę, która niemal przeszła mi przez biodra? Wczoraj
    robiłam przegląd szafy, wchodzę jedynie w ciuchy sprzed 5 lat, reszta idzie do
    przeróbki. A nogi mam nawet lepsze niż pięć lat temu, bo wszystkie spodnie są
    za szerokie. Przed odchudzaniem obwód uda miałam prawie 70 cm (zgroza). Ale to
    nie koniec, na razie mam 64 kg i chcę tak do 60 zejść. Aha, mam 27 lat.
  • 20.09.02, 10:46
    teraz to już naprawdę nienawidzę Cię!!!:)))) ;)))
  • 20.09.02, 10:47
    witam Drogie Panie,
    zapomniałam dodać, przepis jest na 4 porcje. całkiem dobre wczorja zrobiłam i
    dzisiaj schrupie.
    wczoraj spotkałam znajomych, którzy stwierdzili, że raczej zmizerniałam i
    kiepsko wyglądam ,ale znalazł się jeden stwierdzający, że wręcz przeciwnie, coś
    jest innego we mnie i to właśnie pozytywnego i że duzo lepiej wyglądam.
    od berbecia byłam małym pączusiem, który przechodził wszystkie ksywy w szkole
    od pulpecika do pączusia itp.
    teściowa (jeszcze przyszła) powie mi że mi przybyło, ale ogólnie to dobra
    kobieta, tylko gdyby nie gadała tyle i nie była mądrzejsza od kury....
    ale nikt nie jest idealny i akceptuję ją jaka jest, bo poza ogromną ilością
    wypowiadanych słów to dobra kobieta.
    na ra, idę walczyć z kolejnymi centymetrami.
    chciałam dodać, że jestem szczęśliwa jak czytam ile centymetrów czy kilogramów
    wam ubyło, bo to właśnie o to chodzi!!! Czyli to nie jest niemożliwe!!!!
  • 20.09.02, 11:07
    Kochane moje,
    Ja 31 pażdziernika skończę 28 lat. Jestem dumna z nas wszystkich, normalnie jak
    sie wchodzi na ten watek to czuc takiego powera, ze hej. CHyba powinnysmy
    dostac jakas nagrode za wspolne odchudzanie. macie pojecie ile to sloniny by
    bylo - wszystkie nasze kilogramy, ktore ubyly od początku. Cięzarówka. Całuski.

    P.S.
    To straszne: jest nas "mniej":). Prywatnie miałam ksywe Big Mama, i robiłam
    sobie zarty, ze zimą ogrzeję a latem cienia dodam. To straszne.
  • 20.09.02, 12:04
    Wiesz, zrobiłam taki malutki eksperyment. Miałam w domu rekordowy okaz dyni,
    ważący 19 kg, i aby sobie uświadomić, ile straciłam na wadze, usiłowałam ją
    podnieść.

    Nie podniosłam.
  • 20.09.02, 12:06
    ja z kolei bardziej zwracam uwagę na centymetry niż na wagę. Zawsze ważyłam
    dośc dużo, nawet jeszcze w liceum, gdy byłam zgrabną laską. Moje koleżanki,
    podobne rozmiarowo do mnie, zawsze ważyły dużo mniej... Taka moja specyfika
    jakaś. Tak czy inaczej, ważyć się raczej nie lubię, a nawet jeśli to robię, to
    nie rozpaczam, jak np. ważę pół kg więcej, albo nie wpadam w szał radości, jak
    ważę 1 kg mniej - bo jutro może to się zmienić. Przestałam przywiązywać wagę do
    wagi ;-) kiedy po ubraniach czułam, że ubyło mi po kilka centymetrów w
    biodrach, udach i talii, a na wadze było więcej.

    Ja kończę 25 października 27 lat...

    Aha... jeszcze psychologiczna strona naszego odchudzania: oprócz wsparcia,
    które sobie nawzajem dajemy (to bardzo ważne i wspaniałe!), musimy wszystkie
    WIEDZIEĆ (a nie mieć nadzieję), że będziemy szczupłe, być o tym przekonane,
    widzieć siebie w przyszłości (ale konkretnie określonej) w docelowym rozmiarze.
    Bez tego - trudniej bedzie o sukces. A więc powtarzam sobie jak mantrę :Będę
    szczupła, będę bardziej pewna siebie, będę mogła kupić taki ciuch, jaki mi się
    spodoba... .itd.
    czego i Wam życzę baaaardzo.

    A dzisiaj biegnę na TBC i FatBurning... będę spalać ;-)
  • 20.09.02, 12:26
    no to dziewczyny niedługo trzeba będzie jakąś imprezkę urodzinową na łączach
    zorganizować, wiecie jak to zrobić? może uda nam się jakiś sposób wynaleźć co
    wy na to?
  • 20.09.02, 12:23
    skoro się obnażamy - to proszę - ja mam skończone 26 lat, a w niedzielę
    obchodzę pierwszą rocznicę ślubu - bezdzietna:-)

    Pozdrawiam
    Godiva
  • 20.09.02, 12:28
    godiva,
    gratulacje!!! a co zrobisz jak mąż ci przytarga serducho tortowe na
    rocznicę?;))
  • 20.09.02, 12:31
    no dobrze, ja w grudniu skończę 24 lata.
    przyznam szczerze, że tesknię za moim przezwiskiem Pulpet, bo było ono dla mnie
    normalne a nie obraźliwe. Nie było wymyślone aby mi dogryźć, tylko tak się
    wszystkim kojarzyłam z takim po prostu Pulpecikiem i nawet teraz jak kogoś
    spotykam z tamtych czasó to nazywaja mnie Pulpecik tak z przyzwyczajenia. Fajne
    czsy były.
    Pewnie, że widzę się szczupłą... hi hi hi już raz się zobaczyłam.. jako go-go,
    ale moim marzeniem jest kiedyś nałożyc spodnie w które wpuszczę body i żadna
    faład aprzy siadaniu nie wypłynie zza paska, uff...

    ps. nie dzieciata, nie mężata, ale data na za rok już ustalona i nie moge
    pozwolić aby mój ukochany złapał się w półjak będzie mnie niósł przez próg :-))

    wczoraj przeglądałam jakieś przepisy. przez weekend wybiore i prześlę te nizsze
    kalorycznie
  • 20.09.02, 13:17
    Ja w przyszłym tygodniu obchodzę czwarta miesiecznice. hihi
  • 20.09.02, 14:12
    tak myślałam, że normalnie emerytka ze mnie i już.Piątą rocznicę ślubu
    obchodziliśmy 30 sierpnia, ale nie żadne tam czekoladki, tylko srebrna
    biżuteria była w prezencie, jak zwykle.
    Jak jestesmy przy marzeniach, to ja marzę, żeby normalne dżinsy na siebie
    wciągnąć i obcisłą bluzkę do tego a nie sweter - worek do kolan. Kupię sobie
    takie ubranko najpóźniej na urodziny, które mam 2. listopada.
    Pozdrawiam
  • 20.09.02, 15:20
    Witajcie
    Serdecznie pozdrawiam
    Ja jestem chyba najstarsza mam po 30. Czytam i czytam ludzie jak fajnie, że są inni,
    którzy mają takie same problemy - Boże dzięki Ci za to ze nie jestem sama.
    Też się pochwalę w miesiąc schudłam 5 kilo dla mnie to sukces. Na początku mąż uważał nie nie widzi
    ale 3 tygodnie temu założyłam dzinsy i szok - "spadły ze mnie" i wiecie co potem było jeszcze weselej.
    Pojechaliśmy do sklepu (małżonek stwierdził, że kupi mi nowe spodnie, jak chłop sam od siebie mówi że chce coś
    kupić to trzeba szybko to załatwić), wypatrzyłam dzinsy dzwony. Patrze i patrze myślę nie w te to nie wejdę
    ale co szkodzi założyć.
    poszłam z córką to przebieralni założyłam patrze a córka leci po pana małżonka.
    Przyszedł ze sprzedawcą (nie rozumiem dlaczego przyszli we dwóch) ale wzrok mojego męża był taki,
    oczy jakieś takie wielkie pomyślałam o matko zdejmuję w tym momencie sprzedawca powiedział niech pani lepiej
    w tych nowych zostanie.
    Od tamtej pory i mój małżonek mniej je więcej warzyw sałatek chyba coś kombinuje a brzuszek to on ma oj ma.
    mam zamiar pozbyć się jeszcze 5 kilo (174 - 65 kg.)
    Trzymajcie się kobiety i nie dajcie pamiętajcie że w grupie zawsze raźniej
    pozdrawiam
  • 20.09.02, 15:32
    witam kolejną koleżankę.
    wiesz co chyba wszyscy mężczyźni są tacy. oczywiście moje szczęście nic nie
    dostrzega, bo jemu nie przeszkadza czy mam tu fałdkę czy tam.
    aczkolwiek jak on wraca z tenisa zastanawia się czy nie spadną z niego spodnie
    bo tak się nabiegał i napewno spadło mu 10 kilo :-)))

    ta meska próźność
  • 20.09.02, 15:52
    Próżność próżnością
    jestem 10 lat po ślubie zawsze jak mówiłam że jestem za gruba to słyszałam - przesadzasz- a teraz
    myślę że mąż zauważył że coś w tym jest żeby zmienić zasady jedzenia
    wczoraj zrobiłam mu pomidory z mozarellą, oliwkami i cykorią do tego chleb tostowy z ziarenkami (3
    kromki)
    i wiecie co stwierdził, że się "nażarł" Boże nie dowiary
    pozdrawiam i życzę przyjemnego weekendu
    po
  • 23.09.02, 08:03
    A u mnie tempo gubienia kilogramów wyraźnie spadło, co prawda w trzy tygodnie
    2,5 kg to chyba nie najgorszy wynik, ale i nie rewelacja. Za to zakupy się nie
    udały, nie dotarłam nawet do sklepu, nie było kiedy.
    Pozdrawiam Was wszystkich w poniedziałkowy poranek i życzę owocnego tygodnia
    agat1
  • 23.09.02, 08:22
    cześć agat1, i innym odchudzaczkom!
    mój weekend też nie należał do udanych, niestety!
    mąż w pracy, pogoda psia, chęć do jedzenia duża (szczególnie na słodycze!
    przeżuwając marchewkę wyobrażałam sobie czekoladę z orzechami)więc zaczęłam się
    zastanawiać czy wszystko ze mną wporządku, było minęło,
    więc mamy nowy tydzień, słoneczko wyszło i ,...oby do piątku...
    pozdr. iżyczę szybko mijającego poniedziałku
    (moja waga niestety też milczy jak zaklęta)
  • 23.09.02, 09:21
    Witajcie po weekendzie:-)
    A ja spędziłam weekend dość aktywnie, trochę sportowo, trochę towarzysko. I -
    co najważniejsze - dzielnie opierałam sie pokusom (np. maminej szarlotce
    pychotce). Chyba nawet straciłam apetyt... a to ze względu na ciężkie dni z
    moim mężczyzną...
    Ale przynajmniej służy to mojej wadze. Ponadto zyskałam nową motywację do
    odchudzania...

    Życzę Wam wszystkim udanego tygodnia
    A.
  • 23.09.02, 09:32
    Witam owocowo,
    Weekend udany, grzyby, kochane, sa juz grzyby, wiec istnieje sens latania po
    lesie. Zycze wszystkim wspanialego humoru. I smacznej marchewki.
    PS. Mało kalorii ma zupa grzybowa na bulionie warzywnym oczywiscie, bez
    smietanki oczywiscie. Polecam.
  • 23.09.02, 11:14
    A mój weekend się udał jak rzadko, nakupowałam tyle nowych ciuchów, że musiałam
    opróżnić szafę ze starych łachów, z radością zresztą to zrobiłam. Odpicowana
    jestem na tip top i dzisiaj robię pokaz mody jesiennej.
  • 23.09.02, 11:46
    Jezu może mi ktoś napisze gdzie się pojawiły grzyby (czy może gdzieś niedaleko Warszawy)
  • 23.09.02, 13:39
    Na pewno w najblizszym lesie. Trza pojechac i sprobowac.
  • 23.09.02, 14:18
    I w tym sęk, że byłam i nic, z tego co słyszę to grzyby są ale na Mazurach, w górach
    Miałam nadzieję, że w okolicy też się pojawią ale chyba już nie w tym roku
    pozdrawiam
  • 23.09.02, 14:53
    A to siorka, u mnie w kujawsko-pomorskim sa ale tez nie wszedzie, nie trac
    nadziei, deszcze dopiero sie zaczely. Przeciez w pazdzierniku tez rosna grzyby
    oby tylko bylo cieplo.
  • 24.09.02, 08:41
    Dziewczyny, dzieki temu watkowi dostalam niezlego kopa na odchudzanie:-)
    Powiedzcie prosze jak wyglada Wasz dzien? co jecie na sniadanie, obiad, kolacje?


    Pozdrawiam
  • 24.09.02, 09:40
    Np wczoraj w pracy: dwie gruszki, jablko, jedna marchew, dwie rzodkiewki
    (duże), w domu: 17,30: trzy smazone płotki, ok 20. zapiekanka z warzyw: Brokuł,
    garsc fasoli szparagowej, duża cebula, pomidory, czosnek, natka selera natka
    pietruszki, cukinia, koncentrat pomidorowy i kostka knorra z bazylia i inne
    ziola- kladzione w naczyniu zaroodpornym w kolejnosci jak wymienialam.
    (wychodza warzywa duszone cztery porcje)- bede miala jeszcze na dzisiaj i jutro.
    A dzis w pracy mam pudelko arbuza w kawalkach (sciagniete od Agat1), gruszke,
    jablko, cztery sliwki. Wyjatkowo nie mam marchewki.
  • 24.09.02, 10:27
    ja wczoraj: na śniadanie kromka chleba chrupkiego z pomidorem (bez smarowidła),
    w pracy jogurt 0%, jabłko oraz pomidor z chudym białym serem i kromką
    chrupkiego pieczywa, w domu wieczorem sałatka pomidor + ogorek kiszony.
    dzisiaj: rano chrupki chlebek z pomidorem i serkiem light, w pracy: 4
    marchewki, jabłko, jogurt, serek chudy i pomidor. Wieczorem planuję surówkę z
    kapusty pekińskiej, pomidor, papryka, może do tego jajo ;-)
  • 24.09.02, 11:21
    Ja do pracy biorę kromkę razowego chleba z ziarnem, a do tego plaster chudej
    wędliny, np. drobiowej. Poza tym mam surówkę (dzisiaj buraczki oraz surówkę z
    dyni z jabłkiem, papryką i czosnkiem), marchewkę do podgryzania, pomidory,
    arbuz, grapefruit, winogrona (juz się skończyły w ogródku).
    A w domu duszone warzywa z 2 łyżkami ryżu i czasem na kolację surówka z
    kapusty, albo pomidory z cebulą i kiszonym ogórkiem (uwielbiam), albo papryka.
    W sobotę i niedzielę pozwalam sobie na kawałek mięsa na obiad, najczęściej
    gotowanego lub pieczonego, możliwie najchudszego (najlepiej z drobiu). Piję
    dosyć dużo wody, a ostatnio herbatki ziołowe, bo przy tej temperaturze na
    zewnątrz moje zapotrzebowanie na zimną wode mineralną wyraźnie spada. Latem
    wypijałam 3-4 litry wody dziennie i nie piłam herbaty, ale teraz herbata z
    cytryną jest niezbędna.
    To tyle, pozdrawiam i witam w naszym gronie.
    Zaraz, zaraz, ja się przecież nie pochwaliłam wczoraj - w 3 tygodnie ubyło mi
    2,5 kg. Może to nie rewelacja, ale schudłam juz łącznie 13, 5 kg i jestem z
    siebie dumna.
    Pa
  • 24.09.02, 12:24
    Ja tez jestem z Ciebie dumna.
  • 24.09.02, 16:38
    Doka - właśnie dokonałaś dwusetnego wpisu w tym wątku :-)

    W opisie diety (do którego link zamieściła tutaj któraś z Was, wybaczcie, nie
    pamiętam, która :-( ), autor pisze: "Wiele tzw. “drakońskich diet” polega na
    drastycznym ograniczeniu kalorycznych składników pokarmowych. Organizm walczy
    jednak o utrzymanie swojego status quo. Wytłumia metabolizm, dopasowując go do
    obniżonych porcji energii i w ten sposób oszczędza tłuszcz zapasowy. Co gorsza,
    niedobór wartościowych składników pokarmowych zubaża odporność i sprzyja
    chorobom."
    Tak pisze autor na zakończenie opisu diety, polegającej na eliminacji
    węglowodanów i tłuszczy pokarmowych, a zajadaniu się białkiem i błonnikiem z
    towarzyszeniem L-Karnityny.
    Zastanawiam się jednak, czy stosując taką dietę (właśnie to robię) wykluczone
    jest właśnie to spowolnienie metabolizmu, dopasowanie się organizmu do niższych
    porcji energii... i w efekcie do zaprzestania chudnięcia??
    tego się obawiam najbardziej, bo spotkało mnie to już kilka razy.

    Wy się odchudzacie stosując te zasady dłużej niż ja (niektóre po kilka -
    kilkanaście miesięcy), możecie się podzielić własnymi doświadczeniami w tym
    właśnie względzie??

    pozdrawiam serdecznie :-)
  • 24.09.02, 16:48
    Ja załatwiłam problem wytłumiania metabolizmu dwoma sposobami, po pierwsze:
    podjadam warzywka i owoce praktycznie przez cały czas, tak więc organizm nie
    przestawia mi się na tzw. tryb głodowy, bo wie, że zaraz znowu coś dostanie. Po
    drugie: co kilka dni jem normalne, nie dietetyczne posiłki, tak do 1600-1800
    kalorii, organizm rozpędza się i przez następne dni spala tak, jakbym ciągle
    jadła dużo.

    anima napisała:

    > Doka - właśnie dokonałaś dwusetnego wpisu w tym wątku :-)
    >
    > W opisie diety (do którego link zamieściła tutaj któraś z Was, wybaczcie, nie
    > pamiętam, która :-( ), autor pisze: "Wiele tzw. “drakońskich diet”
    > polega na
    > drastycznym ograniczeniu kalorycznych składników pokarmowych. Organizm walczy
    > jednak o utrzymanie swojego status quo. Wytłumia metabolizm, dopasowując go
    do
    > obniżonych porcji energii i w ten sposób oszczędza tłuszcz zapasowy. Co
    gorsza,
    >
    > niedobór wartościowych składników pokarmowych zubaża odporność i sprzyja
    > chorobom."
    > Tak pisze autor na zakończenie opisu diety, polegającej na eliminacji
    > węglowodanów i tłuszczy pokarmowych, a zajadaniu się białkiem i błonnikiem z
    > towarzyszeniem L-Karnityny.
    > Zastanawiam się jednak, czy stosując taką dietę (właśnie to robię) wykluczone
    > jest właśnie to spowolnienie metabolizmu, dopasowanie się organizmu do
    niższych
    >
    > porcji energii... i w efekcie do zaprzestania chudnięcia??
    > tego się obawiam najbardziej, bo spotkało mnie to już kilka razy.
    >
    > Wy się odchudzacie stosując te zasady dłużej niż ja (niektóre po kilka -
    > kilkanaście miesięcy), możecie się podzielić własnymi doświadczeniami w tym
    > właśnie względzie??
    >
    > pozdrawiam serdecznie :-)
  • 25.09.02, 09:10
    No ja też chyba w końcu dojrzałam do tego. Czytam ten wątek już od jakiegoś
    czasu ale to nie taka prosta jednak decyzja jak się lubi jeść dobre rzeczy. Ale
    co tam, trzeba być piękną ;-))
    No więc chciałabym się dołączyć do Was i ja :-)
    Mam małe pytanko, czy rzeczywiście jecie prawie same warzywa cały czas???

    I proszę trzymjacie i za mnie kciuki.

    PS. Jestem z Wawy :-) jakiś czas temu były posty o spotkaniach - czy widujecie
    się jakoś reguralnie???
  • 25.09.02, 09:38
    Właśnie podjęłam męską decyzję o dołączeniu do tego szacownego grona. Wstyd się
    przyznać ile ważę. Okazało się, że jednak sam ruch nie wystarczy, żeby pozbyć
    się sadełka. Trzy razy w tygodniu chodzę na areobik, ze wspaniałą instruktorką,
    która daje nam niezły wycisk w kluczowych miejscach, gdzie tak lubi się osadzać
    galareta. Doszłam jednak do wniosku, że ubytek wagi jest w tym przypadku
    znikomy, więc dorzucam dietę. Powiedzcie mi, doświadczone odchudzaczki, co
    myślicie o mrożonych mieszankach warzywnych, oczywiście tych bez sosów i
    przypraw.
    Poza tym czas polubić marchewkę. Trzymajcie za mnie kciuki.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • 25.09.02, 09:50
    Boże broń samych warzyw i owoców, obrzydną ci bardzo szybko, ja mam w menu
    oprócz nich jajka, chude wędliny, chude jogurty, małe ilości pieczywka (kromka
    lub dwie dziennie), kupiłam patelnię grillową i smażę bez tłuszczu pierś z
    indyka lub kurczaka w ziółkach, do tego np. grzyby duszone. Warzywa i owoce są
    ważne bo bardzo skutecznie zapychają żołądek, ale same nie dają ci kompletu
    składników, czyli białka i tej minimalnej ilości tłuszczu, która jest w mięsie
    i w żółtkach, a jest niezbędna.
  • 25.09.02, 11:23
    Witam
    proponuję przepis na pyszną cukinię (może być kabaczek) z mięskiem

    4 małe cukinie lub kabaczki kroimy wzdłuż miąż ze srodka mala lyzeczka wydrazamy
    kroimy srednia ceuble w kosteczke
    do 20-30 dag miesa mielonego dodajemy wycisnieta glowke czosnku, cebule pokrojona i pokrojony
    w kosteczke miaz z kabaczka lub cukini.
    wszystko razem mieszamy i wypelniamy wydrazone polowki cukini lub kabaczka
    wstawiamy do rozgrzanego do 200 st. piekarnika (jak ktos lubi moze posypać startym serem zoltym)
    pychotka zdrowe i nie tuczace
    pozdrawiam i smacznego!

  • 25.09.02, 13:01
    material napisała:

    > Witam
    > proponuję przepis na pyszną cukinię (może być kabaczek) z mięskiem
    >
    > 4 małe cukinie lub kabaczki kroimy wzdłuż miąż ze srodka mala lyzeczka
    wydrazam
    > y
    > kroimy srednia ceuble w kosteczke
    > do 20-30 dag miesa mielonego dodajemy wycisnieta glowke czosnku, cebule
    pokrojo
    > na i pokrojony
    > w kosteczke miaz z kabaczka lub cukini.
    > wszystko razem mieszamy i wypelniamy wydrazone polowki cukini lub kabaczka
    > wstawiamy do rozgrzanego do 200 st. piekarnika (jak ktos lubi moze posypać
    star
    > tym serem zoltym)
    > pychotka zdrowe i nie tuczace
    > pozdrawiam i smacznego!
    >
    Ja robię to w wersji dietetycznej - mięso to mielone piersi z indyka lub
    kurczaka, a całość podlewam jeszcze pomidorami z kartonika (teraz mam
    wlasnoręcznie przetarte w słoiku). Zgodzę się, że pychotka i chyba nie takie
    bardzo kaloryczne.
  • 25.09.02, 13:02
    ... z powodów, o których wolałabym nie pisać. Niemniej jednak po pewnym czasie
    z pewnością do Was wrócę. Będę trzymała kciuki za sukcesy i sercem bedę z Wami.
    Do następnego maila
    Pa
    agat1
  • 25.09.02, 13:43
    A ja nie pozwole, zebys o nas zapomniala:) Bedziemy czekac, jak tylko bedziesz
    mogla do nas wrocic, czekamy.
  • 30.09.02, 09:18
    Witajcie w kolejnym tygodniu!
    Muszę się Wam przyznać, że w niedzielę miałam załamanie swojej silnej woli.
    Oczywiście opanowałam się przed zjedzeniem rzeczy zakazanych, ale wciąż chciało
    mi się coś przegryzać... no a w sobotę napiłam sie alkoholu... okazja była
    szczególna, ale ja się przekonałam, że następnym razem wcale nie będę
    potrzebowała procentów, żeby bawić się znakomicie...
    aha! no i kupiłam sobie grillową patelnię (kurczaczek mniam i bez tłuszczu!) i
    garnek do gotowania na parze (warzywa z niego są znakomite!!!)
    od dzisiaj znowu tylko warzywka, owoce i chude dania mięsno-rybne
    życzę Wam i sobie wytrwałości i kolejnych cm mniej w tym tygodniu!
    A.
  • 30.09.02, 09:39
    Witam wszystkie obecne ciałem i duchem!!!

    Nie było mnie tu tydzień, ale co ja widzę! Pustawo tu jakoś! Coś nam spadła
    temperaturka?? Ja miałam urlop tygodniowy - pogoda oczywiście fenomenalna jak
    na urlop:-( Ale nic to - odpocząć też czasem trzeba... Ja miałam wczoraj dzień
    dziecka - otóż byłam na chrzcie córeczki znajomych i pojadłam sobie, ojojoj...1
    kg w górę!!! Ale co tam - ważne jest to, że na tą imprezę założyłam spódnicę
    rozmiar 38! Po imprezie była już trochę przyciasna:-) ale przecież zaczyna się
    nowy tydzień, a okazji już nie ma w najbliższej perspektywie. Zatem będzie
    nadal dobrze:-)
    Pozdrawiam
    Godiva
  • 01.10.02, 07:47
    Ja jestem z Wami duchem, zaglądam na to forum i wspieram. Na razie nie chcę
    zdradzać dlaczego, ale muszę Was opuścić na dłuższy czas. Trzymam za was kciuki
    i mam nadzieję, że będziecie trwać przy diecie aż do uzyskania idealnej wagi, a
    potem, zeby ją utrzymać.
    Pozdrawiam wszystkich uczestników tego wątku
    agat1
  • 01.10.02, 11:01
    Ja tez z Wami jestem, ale kłopoty ostatnio sie nawarstwiły i nie chce Was
    dołowac swoim fatalnym samopoczuciem. Trzymajcie za mnie kciuki. Moze wszystko
    jakos sie ulozy. I trzymac mi tu linie. PA:)
  • 02.10.02, 09:33
    Naprawdę - trudno mi pojąć, co się dzieje... Zerkam tu co jakiś czas, ale nie
    widzę zmian... wątek spychany jest coraz niżej... Gdzie się podziały paula29,
    lanitka i wszystkie, wszystkie pozostałe panie??? Co jest do cholewci??? Za
    zimno na odchudzanie??? Proszę Was odezwijcie się chociaż raz na jakiś czas,
    żebym nie zwątpiła! Naprawdę martwię się! U mnie też humor nie najlepszy, ale
    przecież było nam do tej pory bardzo wesoło...Chociaż malutkie raporciki...

    Pozdrawiam
    godiva
  • 02.10.02, 10:06
    Nasze koleżanki mają jakieś kłopociki i sprawy osobiste, jak się domyśliłam z
    ich postów. Pozostaje nam trzymać za nie kciuki, aby sprawy potoczyły się
    dobrze.
    Ale rzeczywiście, wątek został trochę opuszczony, zwłaszcza brakuje pozytywnych
    wibracji i motywacji, płynących z raportów o sukcesach w naszej walce z
    tłuszczykiem...
    Szkoda, bo dawał nam wszystkim dużo siły...
    Ja nadal trwam w postanowieniach i chociaż się nie ważę (bo u mnie waga nie
    lubi się zmieniać), to widzę po ubraniach, że trochę udało mi się zrzucić
    (mieszczę się w rzeczy, w które nie wchodziłam 3 tygodnie temu). Gdy mam ochotę
    na jakieś smakołyki, to wtedy myślę o imprezie pod koniec października, na
    której chcę wyglądać rewelacyjnie. Poza tym, mówię sobie, że muszę to zrobić po
    prostu dla SIEBIE.

    Trzymajmy dalej razem i dodajmy sobie otuchy!
    A.
  • 02.10.02, 10:33
    Żyję, żyję, tylko spychacza potrzebuję, żeby znaleźć swoje biurko pod stertą
    papierów. Waga na razie mi się unormowała, więc rzuciłam się do sklepów
    wymieniać całą garderobę, łącznie z butami!!! (stare pantofle klapią mi na
    nogach), poszalałam w Parku Wola załapując się na ciekawe promocje, dorzuciłam
    nowe perfumy i myślę o dość radykalnym przefarbowaniu włosów. Życie jest piękne.
  • 02.10.02, 11:13
    O i oto chodzi takiego poscika brakowało. Dalej kobitki co u Was słychowac.?
    Pozdrawiam was srodowo. Ups zapomnialam wziac sniadanie do pracy wiec surowka
    bedzie na obiad pa.
  • 02.10.02, 13:09
    Jestem razem z wami...Czytam wasze posty. Niestety z braku czasu i
    nastoju "przygasłam" troszke. :((( Niestety problemy, które pojawiły się u mnie
    właśnie tak na mnie wpływaja :( Mam nadzieje, że już niedługo będę w stanie
    sobie z nimi poradzić...mam nadzieje.
    Generalnie nawiązując do naszego wspólnego tematu, oświadczam, że do tej pory
    pozbyłam się 10kg. Wiem, że to nie mało, ale chyba waże najwięcej z Was i
    dlatego szybko spada mi waga. (Chodź wiem, że teraz coraz ciężej będzie zrzucić
    kolejny kg. Brakuje mi troszke pomysłów na potrawy...Przyznam się, że te już
    troszkę mnie znudziły. Trzymam za Was kciuki, pozdrawiam i "do napisania".
  • 03.10.02, 09:31
    Witam , witam pozdrawiam czwartkowo, trzymam kciuki aby nam wszystkim humor sie
    poprawil.
  • 03.10.02, 11:35
    A ja staram się być - od poniedziałku ide na aqua aerobic. A co do jedzenia -
    to ugotowałam sobie wczoraj warzywka na dziś, ale mój szanowny Pan jak wpadł do
    domu a mnie nie było i zobaczył coś na kształt sałatki jarzynowej to
    stwierdził, że on to zje, nie wszystko ale połowę. Na szczęście doprawił
    ją "tylko" majonezem light, ale zawsze to już nie same warzywka.
    Pozdrawiam.

    PS. Czy któraś z Was wie gdzie kupić wagę?????
  • 03.10.02, 15:16
    Witajcie;
    dopiero odkryłam ten wątek; szkoda że tak pózno, bo może nie przytyłabym tyle
    ile schudłam, tzn.dieta trwała parę miesięcy, nikłam w oczach, ale
    niepostreżenie zacęłam jeść pieczywo i to mnie zgubiło.
    Jedyne dla mnie lekarstwo to zero węglowodanów.

    Doka! Nie mam teraz czasu przesledzić całego wątku; czy nadal trzymasz wagę?
    A jak z pokusami??

    Pzdr, s.-wieczny grubas z zerową przemianą materii;((((((((((
  • 03.10.02, 15:45
    Staram sie bardzo od kilku tygodni z prawie wszystkimi tu Paniami. Znowu jest
    65 kg. Czyli dobrze. Pozdrawiam i wyczekuje kolejnych postów.
  • 04.10.02, 12:53
    No i co drogie Panie!!!

    Tak bez entuzjazmu i energii będziemy kończyć ten tydzień - kolejny tydzień
    naszego odchudzania... a może już nie?
    Szkoda, że tak wszystkie załapałyśmy jakieś doły: kłopoty - to paskudztwo, ale
    przecież muszą się kiedyś skończyć. Chciałabymże by wróciły czasy 20 postów w
    wątku na dzień:-)

    Pozdrawiam i życze miłego weekendu
    Godiva
  • 04.10.02, 13:32
    Witam wszystkie deitetyczne Forumowiczki!
    Czytam, czytam, czytam i myślę, myślę, czy ja też potrafię. Ze dwa razy już mi
    się udało, ale na krótko i szybko wróciłam do swojej wcześniejszej objętości.
    Teraz jest strach bo przy wzroście 158 waże 80 kilo. taka kuleczka się ze mnie
    zrobiła.
    Do końca nie zadwałam sobie z tego sprawy. Oczywiście niektorzy próbowali mi to
    pwoeidzieć między wierszamai, ale jakoś tak nie docierało do mnie, że już taka
    bardzo objętościowa jestem.
    Ostatnio jednak byłam u fryzjera (w domu mam tylko małe łażienkowe lusterko,
    narazie) i tam wielka tafla lustra pokazała mi kogoś kogo w zasadzie nie zman,
    jakąś mała i strasznie grubaśną czarnulę. Biedna dziewczyna, taka ładna a
    taaakkkaaaaaaa gruba.
    I co ja mam z tym wszystkim zrobić. Cholera! Mam strasznie słabą wolę, na temat
    diet wiem już wszystko, a ciągle tyję. Jak znaleźć siłę, by to wytrzymać?
    I czy od poniedziałku mogę zacząc 7 październik to będzie moja data. Pomożecie?
  • 04.10.02, 13:42
    juz taki jeden był, co to pytał: "Pomożecie"? :-) ale ja odpowiadam twierdząco:
    POMOŻEMY - na tyle na ile się da. A nie możesz zacząć już dziś? Wiesz takie
    odkładanie może się przeciągać:-) Wiem to po sobie:-)
    Pozdrawiam i trzymam kciuki
    Godiva
  • 04.10.02, 14:54
    Podoba mi się ten wątek ;) Przydało by mi sie małe wsparcie w ćwiczeniach, bo
    zauważam trochę tłuszczyku tu i ówdzie.. ;)
  • 04.10.02, 15:16
    Zaczynaj chocby od raz, badz twardzielem uda sie!
  • 05.10.02, 18:48
    Cieszę się że Was tutaj znalazłam. Zainspirowałyście mnie i może kontakt z
    innymi osobami z tym samym problemem natchnie mnie silniejszą niż dotychczas
    wolą. Z własnego doświadczenia podam Wam przepis na sałatkę od której się
    naprawdę chudnie, a jednocześnie można się nią najeść do syta:
    Pół główki sałaty, pomidory, ogórki zielone, cebula papryka (najlepiej zielona,
    bo zielone warzywa odchudzają!), tuńczyk w kawałkach w zalewie naturalnej.
    Doprawić oliwą i octem winnym. Można do tego wypić pół kieliszka czerwonego
    wina.
    Może się komuś przyda. Ja też skorzystałam z Waszych przepisów.
    Kochane! Jutro zaczynam, chociaż może to nie najlepsza pora - idzie zima, więc
    chce się jeść. Dzięki za inspirację!!!
  • 07.10.02, 08:16
    anika2 napisała:

    > Kochane! Jutro zaczynam, chociaż może to nie najlepsza pora - idzie zima,
    > więc chce się jeść.

    No właśnie - zimno jak w psiarni - a ja się boję tego, że porzy smamych
    sałatkach w taką tepretaturę będę głodna. Czy macie może jakieś przepisy na
    takie jedzenie, które by dało tyle samo energii co mp kanapka?

    Miłego początku tygodnia.

  • 06.10.02, 15:53
    Fajnie, że jesteście, może i ja dzięki psychicznemu wsparciu schudnę parenaście
    kilogramów, zacznę już teraz, bo przy mojej wadze to może trochę potrwać:)
    Trzymajcie kciuki.
  • 07.10.02, 09:37
    Witam Was kochane poniedzialkowo. Pilnujemy sie odchudzamy sie i jestesmy
    piekne.
    Pa
  • 07.10.02, 10:10
    Witam dietetycznie!
    Coz to dopiero ranek poniedziałkowy. Cięzko narazie coś powiedzieć, bowiem
    najgorsze są oczywiście wieczory. Pierwszy dzień nie jest jeszcze tak ciężko
    wytrzymać, drugi pewnie tez nie, ale kolejne to będzie pewnie ciężko.
    Jak sobie radzić z psychiką? Jak się pobudzać, by nie ulec pokusie żarcia?
  • 07.10.02, 10:46
    Witam Was serdecznie. Co prawda zimno jak diabli, ale rogrzewa mnie świadomość,
    że po pierwszym tygodniu odchudzania schudłam 3 kg!!!! Z tego szczęścia
    zrobiłam sobie moją ukochaną sałatkę z warzywek i zataszczyłam do pracy.
    Najbardziej podobają mi się miny moich współpracowników, gdy z przepastnego
    biurka wydobywam kubełki z sałatkami. Ich wzrok mówi, że niektórym to już nic
    nie lepiej. Ale ja wiem swoje. Waga nie kłamie. A jaka jestem z siebie dumna.
    Spodnie, które trzeszczały przy najmniejszym ruchu, teraz przyzwoicie trzymają
    się w pasie, a ja promienieję. Taka rozgrzewka zdecydowanie mi wystarczy.
  • 07.10.02, 15:55
    Trzeciego dnia będziesz chciała odciąć własną rękę i zjeść. Jeśli lubisz
    kiszone ogórki lub kapustę kiszoną, to połóż w lodówce na wierzchu i jak
    będziesz miała napad na żarcie, to zjedz sobie, bez ograniczeń, kilo kapusty
    czy też ogórków, ma 110 kalorii, a żeby tyle zjeść to trzeba mieć strusi
    żołądek. Zapchasz się po dziurki w nosie.

    estocek napisała:

    > Witam dietetycznie!
    > Coz to dopiero ranek poniedziałkowy. Cięzko narazie coś powiedzieć, bowiem
    > najgorsze są oczywiście wieczory. Pierwszy dzień nie jest jeszcze tak ciężko
    > wytrzymać, drugi pewnie tez nie, ale kolejne to będzie pewnie ciężko.
    > Jak sobie radzić z psychiką? Jak się pobudzać, by nie ulec pokusie żarcia?
  • 08.10.02, 08:06
    Byłam wczoraj na aqua-aerobicu. Coś niesamowitego. Głupie wymachy nóg
    wykonywane pod wodą są baaardzo męczące. Taka gimnastyka ma jeden plus nie
    dostaje się zadyszki, a wszystkie mięśnie pracują. Czułam to ja wróciłam do
    domu i położyłam się. Intersujący był też przedział wiekowy pań przychodzących -
    od 25 do 55. A i tusza pań był dość znaczna. Taka gimnastyka jest o tyle dobra,
    że oprócz odchudzania działa też leczniczo na kręgosłup.
    Jakby któraś z Was zastanawiała się nad gimnasttyką to polecam gorąco.
  • 08.10.02, 10:17
    Oj i zazdroszczę tego aqua arerobicu, szkoda, ze moja miescina za mala i nie ma
    takowego, ale pozdrawiam we wtorek dietetycznie i poprzestane na lokalnym
    calanetics'ie
  • 08.10.02, 12:18
    Czesc Dziewczyny

    Juz od dłuższego zcasu sledziłam Wasz watek bo tak miło było poczytać
    wypowiedzi tych, którym sie udało mzienić swoje zycie i schudnać. W końcu
    jednak postanowiłam sie do Was dołączyć. Pomimo, ze odchudzam sie juz od
    dłuższego zcasu, nei ma wiekszych efektów, a nawet jesli schudne to zaraz dwa
    razy tyle przytyje...
    Od kiedty pamietam zawsze sie odchudzałam tylko ze kiedyś tego nei
    potrzebowałam, a teraz juz tak niestety. Postawiłam sobie za cel schudnąć 10
    kilo i ciągle żyje nadzieją ze kiedyś mi sie to uda. Nie robie tego dla innych
    tylko dla siebie. Obecnie nie wyglądam źle ale nie mieszcze sie w dotychczasowe
    ciuchy i to mnie strasznie dołuje.
    Mam nadzieje, ze pozwolicie mi sie z Wami odchudzac i dzielić wynikami tego
    odchudzania.

    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i mocno trzymam za nas kciuki.
  • 08.10.02, 14:49
    Jak mnie już złapano na tym, dlaczego was opuściłam, czym prędzej wyjaśniam -
    JESTEM W CIĄŻY!!! Teraz już rozumiecie, że muszę Was opuścić, tym bardziej, że
    moje maleństwo konsekwentnie domaga się coraz to bardziej wymyślnego
    pozywienia. Jednak obiecuję, że zrobię wszystko, aby nie przytyć więcej niż
    przepisowe 12 kg (tyle dokladnie udało mi się schudnąć z Wami), a po urodzeniu
    dzidzi wróce do was natychmiast. W to, że jeszcze tu będziecie, szczupłe i
    szczęśliwe, nie watpię. Trzymam za was kciuki, widzę, że grono się powiększa.
    Będę też na bieżąco informować, ile "urosłam" (aż się boję).
    Pozdrawiam
    agat1
  • 08.10.02, 15:27
    Gratulacje.
    Ale chyba karmiąć przy okzaji maleństwo możesz jeść to samo co my ;-)) Tyle, że
    dwa razy więcej.
    A nie pomyślałaś przez moment, że troszeczke szkoda tych zrzuconych
    kilogramów???
  • 08.10.02, 17:59
    GRATULACJE!!!
    takie nowiny są cudowne i podnoszące na duchu!

    a odnośnie maila cataliny1: niekoniecznie jeść trzeba dwa razy więcej, ale
    bardziej wartościowo!
    te kilogramy, które w ciąży Agat zyska to przecież dzidziuś. A poza tym - Agat -
    moja siostra po urodzeniu dziecka ważyła 8 kg mniej niż przed ciążą!

    Trzymaj się dzielnie, wiem, że będziesz zdrowo jadła, ale z pewnością na
    pierwszym miejscu postawisz dobry rozwój dziecka, a nie 2 cm więcej w biodrach!
    Teraz to maleństwo jest najważniejsze i na pewno to wiesz!

    Życzę Ci dużo zdrowia i radości!!
    A.

  • 09.10.02, 07:55
    anima napisała:

    > niekoniecznie jeść trzeba dwa razy więcej, ale
    > bardziej wartościowo!

    Tak wiem - tak tylko mi się napisało

    > te kilogramy, które w ciąży Agat zyska to przecież dzidziuś. A poza tym -
    > Agat - moja siostra po urodzeniu dziecka ważyła 8 kg mniej niż przed ciążą!

    A to niestety nie jest regułą, znam przypadek gdzie dziewczyna zapatrzyała się
    na swoja siostre, która też schudła po urodzeniu, i chciała ciążę potraktować
    jako rodzaj diety odchudzajacej z tym że tej się nie udało i zostało duużo.
  • 09.10.02, 09:00
    Ja już byłam w ciąży, przytyłam wtedy dużo, ale na szczęście udało mi się to
    zgubić karmiąc piersią dwa lata. Teraz mam zamiar bardziej zwracać uwagę na to,
    co jem i może uda mi się nie przytyć tak bardzo. Jak na razie nie mam wcale
    apetytu, wprost przeciwnie, ale za to na surowe warzywa nie mogę patrzeć. Mam
    nadzieję, że to minie, bo jak tu mówić o zdrowym odżywianiu bez warzyw, do
    których tak sie przyzwyczaiłam ostatnio ?
    A jeśli chodzi o pytanie, czy nie żal mi utraconych kilogramów, to odpowiadam
    bez zastanowienia, że nie. Myślę, że nie wiem jak bardzo smukła sylwetka nie
    dałaby mi tyle szczęścia, co maluch przytulający sie do mnie z ufnością i
    świadomość, że jestem dla niego najważniejsza na swiecie. Poza tym jak
    wspomniałam wcześniej, na pewno do was wrócę i z wami odzyskam swoją sylwetkę
    sprzed ciąży, trzymajcie za mnie kciuki.
    Pozdrawiam
    agat1
  • 09.10.02, 10:37
    Witam Was Dziewczyny

    Przede wszytskim bardzo cieszę sie i gratuluje Agat1. To takie ważne
    wydarzenie zajęscie w ciąże, na pewno ważniejsze od zrzuconych kiogramów.
    Jeszcze raz bardzo Ci gratuluje.
    Ja wczoraj pozwoliłam sobie dołaczyć do Was dziewczyny no i juz wczoraj
    zgrzeszyłam, jadłam ciastka i paluszki. Miałam za mało przegryzek do pracy i
    niestety sie skusiłam. Za to udało mi sie już nie jeść po 18, takze i tak jest
    dobrze.
    Dzisiaj wzięłam sobie więcej, bo 2 jabłka jogurt i pomidorka, ale i tak coś
    czuję że będe głodna.
    No ale naprawde postanowiłam schudnąć moze nie w zastraszającym tępie ale na
    zawsze.
    Pozdrawiam Was gorąco i trzymam kciuki za nas wszystkie.
  • 09.10.02, 11:16
    Dziękuję za gratulacje, będę informować o rozwoju sytuacji.
    A Ty pamiętaj, żeby mieć zawsze pod ręka marchewkę do schrupanai w razie
    napadów głodu, albo jakies inne warzywko (ja jadłam dużo ogórków), a do tego
    sałatkę, jeśli jadasz obiad w pracy to chude gotowane mięso, czyli wszystko to,
    co zjadłabyś w domu. Na mnie kolega z pokoju patrzyl jakna nienormalną, bo
    przynosiłam do pracy całe tobołki żywnościowe,ale za to nigdy nie byłam głodna
    i w domu nie rzucałam się na jedzenie, tylko zjadałam jeden ciepły posiłek i
    koniec jedzenia. Po 2-3 tygodniach w ogóle nie chciało mi się jeść i tak
    schudłam przez 4 miesiące 13 kg. To dobry wynik, bo zakłada się powolną utratę
    masy ciała, żeby nie wystąpił efekt jojo.
    Zyczę Ci sukcesów i trzymam za Ciebie kciuki. No i melduj się, ile Ci ubyło
  • 09.10.02, 22:00
    Mam gorsze wyniki,ale to z powodu innej bazy startowej.Gratuluję
    wszystkim,którym sie udaje.Znalazłam fajne miejsce w sieci www.fit.pl ,gdzie
    jest całe mnóstwo informacji na temat diet i odchudzania,ale też ciekawe
    ćwiczenia.Pozdrawiam
  • 11.10.02, 07:28
    CZeść! Przeczytałam cały wątek. Gratuluję wszystkim!
    Przez 6 miesięcy schudłam 14 kg (dieta 1000kal), później miałam już jej dość
    gdyż niechciało mi się gotować dla siebie (mieszkam z rodzicami, bratem, mężem
    i 3 letnią córką)i efektem tego był efekt jo-jo - 6 kg. Tyłam sobie tak przez
    ok. 5 miesięcy i powiedziałam dość. Od 22 sierpnia ćwiczę na siłowni,
    ograniczam się zjedzeniem i przez ten czas schudłam 2 kg. Wiem że to nie
    rewelacja ale wolę to niż kolejne centymetry w biodrach. Ale za to zgubiłam po
    dwa centymetry w obwodzie każdego uda. Lubię jeść słodycze (przede wszytkim
    ciasta mojej mamy) które ograniczam. Choć czasem zjem całą czekoladę ale
    później nie jem słodyczy przez kilka tygodni. To tyle.
    Napiszę jak zgubię kolejne centymetry.
    Hej!
  • 11.10.02, 12:03
    Witajcie Laleczki!
    Nie odzywałam się długo, bo wyjechałam na urlop. Juz się przyznam do grzechu,
    odpuściłam sobie całkowicie: spaghetti, piwo, kluchy, precle, naleśniki, tłuste
    sery, golonka itp itp. Nic nie ubyło, ale .... niespodzianka NIC MI NIE
    PRZYBYŁO!!!
    Od początku naszych spotkań wirtualnych jestem mniejsza o 5 kilo, parę
    centymetrów w udach i ciuszki na mnie wiszą.
    Kupiłam sobie książkę na Merlinie, książki do aerobiku. polecam, tanie i ze
    zdjęciami (www.merlin.com.pl)
    poza tym basen też mi nieżle daje w kość.
    Agat! Moje gratulacje!!! uwielbiam jak kobiety są w ciąży!
  • 11.10.02, 12:05
    Dzięki, ja też uwielbiam być w ciąży ; szkoda, że można duuużo przytyć,ale to
    cudowne uczucie.
  • 14.10.02, 15:36
    A co się z wami dzieje ? Idzie zima i postanowiłyście zarzucić odchudzanie ?
    Żebyście tylko nie musiały zaczynać wiosną od nowa, razem ze mną..
    Pozdrawiam
    agat1
  • 14.10.02, 19:51
    Fakt - zima idzie - enrgia ulatnia się jak z balonika - ale diety nie zarzucam -
    miałam wprawdzie lekkie zawahania (powiedzmy na punkcie nerwowym), ale sądzę
    już teraz, że nie ma się co nad sobą rozczulać i znowu ruszyć z kopyta. Trochę
    negatywny wpływ ma na mnie ta stojąca w miejscu waga - i to stojąca uparcie -
    niezależnie od tego, czy trzymam się surowo diety, czy trochę mniej. Pojawiły
    się też już pierwsze zachwyty - ochy i achy - to niesamowite, że 4 kilo i taki
    efekt i takie tam blablabla - wzięłam to sobie chyba za bardzo do serca! Teraz
    dość - przecież do końca - do wymarzonej wagi zostało mi jakieś 3-4 kilo!!! Nie
    dam się i walczę dalej... Nie wiem natomiast, co się dzieje z pozostałymi
    paniami, które wpadają tu jakby coraz to bardziej sporadycznie... szkoda, bo
    nieżle było razem. Liczę na to, że wrócą!!!
    Pozdrawiam
    Godiva
  • 15.10.02, 08:14
    JEstem. I pierwszy mały sukcec, mam taką spódnicę idelany probierz masy ciała,
    dopasowana była zawsze kiedy się w nią mieściłam. No i założyłam ją dziś rano.
    Chyba nie muszę już mówić, że JEST dobra a nie była. :-))) Nie wiem ile to
    kilogramów - nie posiadam wagi i nie wiem gdzie ją kupić.
    Cieszę się tym bardziej, że moja dieta nie jest aż tak drastyczna.
    Zrezygnowałam przede wszystkim z normalnych śniadań, na rzecz sałatki, jogurtu
    i owoca jakiegoś a potem obiado-kolacja, ale najczęściej już tradycyjna.
    Zima mi nie straszna gdy widzę efekty. Teraz spróbuję mojego pana przestawić na
    sałatkowe śniadania. Życzcie mi powodzenia, bo to będzie trudniejsze niż
    odchudzanie się samej. :-))
    Pozdrawiam.
  • 15.10.02, 08:48
    Podziwiam przede wszystkim umiejętnośc przygotowywania sałatek na śniadanie:-)
    Ja to ledwo co zwlekę się z wyra i zrobię sobie płatki (Fitness - smak wiórów
    drewnianych) z nieszczęsnym mlekiem... ale nie mam czasu na robienie czegoś
    ekstra. Lenistwo to w pewnym sensie zabójca dietetyki:-) Jednak takie śniadanie
    mi wystarczy - w pracy owszem jogurt, marchewka i chrupki chlebek. Ostatnio
    przyswajam coraz mniej wody:-( Szkoda, że nie można pokusić się o sok, na
    przykład marchewkowy...
    Co do odchudzania swoich życiowych partnerów to też trudny orzech do
    zgryzienia. Mój to ma naprawdę nawyki pożal się Boże - nie je nic - kompletnie
    do 15-16, albo i dłużej, za to potem lubi (nie dziwota, bo jest głodny) - no i
    sadełko się odkłada - głównie na brzuszku:-) Ale taki już jego urok. Najpierw
    stoczę do końca swoją batalię, a potem wytoczę działa przeciw jego kilogramom:-)
    Pozdrawiam
    Godiva
  • 15.10.02, 08:59
    Ale moje sałatki to taki banał, że aż strach - pomidor, pół zielonego ogórka,
    pół papryki i kiszony ogórek. Wszystko ciach, ciach i do pojemniczka :-)
    Zajmuje mi to trzy minuty. Jutro zrobię z pomidora, kukuryczy i ogórka
    zielonego, może zaszaleję i dorzucę 4 oliwki. A soczek marchewkowy, taki mały,
    pije jak nie mam owocka ze sobą.
    A co do panów to mój robi to samo do 14 może nie jeść nic ale obiad ze mna o 18
    owszem a potem jeszcze jakąś kolację to też z przyjemnością. Jak odkryję sposób
    na przekonanie Go do zmiany nawyków to powiem jak to zrobiłam.
  • 15.10.02, 09:15
    A ja właśnie dobiłam do 20 zrzuconych kilogramów! I tendencja utrzymuje się
    spadkowa, choć teraz w tempie spacerowym - ze 2 kilo na miesiąc.
  • 15.10.02, 10:13
    WOW - to jest wynik. Gratulacje.
  • 15.10.02, 10:36
    Dzięki! Niektórzy znajomi mnie nie poznają na ulicy :))))
  • 15.10.02, 11:50
    Witajcie
    ja na śniadanie najczęściej jem 2 kawałki Vasy z jakimś białym serkiem,
    najchetniej ze szczypiorkiem. Pychota.
    Moge się pochwalić, iż od początku akcji "odchudzanie" przez duże "O" gdzieś mi
    się zgubiło ponad 5 kilo, i jak staję na wadze, to nie boję się że zaraz ujrzę
    70 i coś. To był koszmar - przy moim 160 cm wzrostu.
    Przyznam się, że na początku denerwowało mnie, że wszystkie odnoszą sukcesy
    tylko ja jedna bez efektu. Cięszyłam się, ze komuś sie udawało, ale u mnie nie
    było w ogóle efektów, a potem jakoś poleciało. I jest dobrze! I ja się czuję
    wspaniale. Ciuszki lepiej na mnie leżą i nareszcie widać moje oczy, a nie
    chowają się już w chomikowatych policzkach.
    Dało mi dużo to forum, bo uwierzyłam, ze jednak mozna schudnąć i zgubić nadmiar
    kilogramów, tylko trzeba chcieć i na początku wziąć się w garść, bo potem cały
    ogrom pracy jes5t rekompensowany lepszym samopoczuciem a tak naprawdę o to
    chodzi!!!
    Głowa do góry dziewczyny! Witam wszystkie nowe panie, którym życzę samych
    sukcesów i nie poddawajcie się. Tak naprawdę pierwsze 3-4 tygodnie są
    koszmarem. Pamiętam, że to samo pisała mi Doka, tylko wtedy w to nie wierzyłam.
    Acha i jeszcze jedno, prosze ćwiczyć moje drogie, bo zimą lubi się odłożyc to
    tu i tam!
    życzę miłego dnia

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.