Uwaga na serwis panasonica, zwłaszcza po upływie
Autor:
Gość: Film Polski
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
11.11.09, 21:08
gwarancji.
Mam plazmę Vierę 42", rok prod. 2004. Jest to część mojego kina
domowego, wraz z systemem dźwięku dookolnego, zresztą też od
Panasonica. Dotąd telewizor działał bezbłędnie; może tylko z rzadka,
przy scenach nocnych, widać było lekkie przebicia obrazu
telewizyjnego (cóż, łącza tylko Euro, brak HDMI).
Tego lata jednak się zepsuł na serio. Po około pół godzinie od
każdego włączenia, samoczynnie przełączał się w stan spoczynku. Niby
po wyłączeniu z sieci („zresetowaniu”?) oraz po ponownym
uruchomieniu, znów pracował, ale jednak tylko przed następne ok. 30
minut.
To było już nie do tolerowania, albowiem obejrzenie przeciętnego
filmu fabularnego trwa cokolwiek dłużej. I oto jedyny serwis w
Katowicach (dodzwonić się nie jest łatwo, ale jak ktoś uparty…)
odmówił naprawy pogwarancyjnej w domu. Uzasadniali to tym, że sprzęt
jest zbyt skomplikowany. Tak więc tekst, który możecie przeczytać na
oficjalnej stronie Panasa, że mianowicie ich technik odwiedzi was w
domu z małą walizeczką i tam wstępnie oceni, na czym polega awaria –
okazał się jedną wielką lipą.
Musiałem wynająć firmę przeprowadzkową w celu zniesienia 43-
kilogramowej plazmy z IV piętra i przewiezienia jej do warsztatu w
centrum miasta (zaparkowanie ciężarówki, choćby chwilowe, przy takim
punkcie serwisowym - to też mały dramat). Po paru dniach oczywiście
operacja odwrotna: przewiezienie i wniesienie. Naturalnie nic za
darmo.
Cóż, sama naprawa podobno okazała się nieskomplikowana. Ot,
wymieniono mi jeden moduł (moduł zasilacza, zdaje się). Za samą
naprawę zapłaciłem nieco ponad 160 zł – mogło być gorzej.
I znów moje kino domowe działa mi bezbłędnie. Ale jakiś cienki osad
goryczy pozostał...