Dodaj do ulubionych

Ginekolog Rafał Betcher

05.03.07, 14:06
jestem dziennikarka. Kto leczyl sie u dra Betchera? Zbieram informacje na
temat tego lekarza. Kobiety, ktore leczyłyście się u Betchera - proszę ,
mailujce do mnie na adres: ambrom@o2.pl. Co o nim sądzicie? Oczywiście
gwarantuje dyskrecje. Kontakt mailowy bedzie najlepszy. Bardzo prosze o
pomoc! Dziekuje
Edytor zaawansowany
  • Gość: malaviola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 21:17
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 17:35
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: XXX IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 19:19
    Spróbuj dotrzeć do położnych i pielęgniarek noworodkowych w Blachowni. One mają
    w tej sprawie zapewne coś do powiedzenia sad Kolejny trop: żona.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 19:46
    jak chcesz napisac artykul o dr Betcherze to chyba tez powinnas zglosic sie do
    samego bohatera twojego artykulu?!Artykul nie powinien powstawac tylko na
    pogladach innchy osob
  • Gość: Ja nr 2 IP: *.flatpla.net 06.03.07, 08:47
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.07, 09:10
    ile ludzi..ilu lekarzy... tyle opini.. moja siostra byla powaznie chora i
    Betcher ja wyleczyl a inni lekarze mowili,ze jest zdrowa ale juz nazwisk nie
    bede wymieniac. Betcher jedej kobiecie pomoze innej nie i tak samo jest z
    reszta lekarzy.
  • Gość: N.I.P. IP: 89.174.23.* 06.03.07, 09:56
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: Ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.07, 10:04
    w tym przypadku moja siostra byla chora bo potwierdzil to inny lekarz...
  • Gość: N.I.P. IP: 89.174.23.* 06.03.07, 11:24
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: pittt5 IP: 82.160.135.* 23.04.07, 12:11
    znam jeszcze "lepszego" od doktora B. a jest mni ordynator ze szpitala na PCK
    Leszek Mitras.Zadnego zabiegu nie wykonuje w ramach NFZ za każdy zabieg płaci
    się u niego w domu . Mówi od razu konkretną kwotę i tak np. usunięcie macicy
    800,00 zł plus chociaż 100,00 zł dla anestezjologa nóż w kieszeni się otwiera na
    to łapówkarstwo a oni jeszcze strajkują. Pomijam oczywiście kwestię ilu
    konowałów doprowadziło pacjentki do tragedii
  • Gość: madzia IP: *.iplus.com.pl 09.08.07, 18:15
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.07, 17:49
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: N.I.P. IP: 89.174.23.* 06.03.07, 09:49
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: oliwia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.07, 09:15
    Mnie pan doktor usunął nadżerkę laserem potem byłam u innego ginekologa i
    powiedział że lekarz zrobił to naprawdę dobrze, nie chodzę już do niego bo
    generalnie jest trochę smętny no i drogi
  • 06.03.07, 10:05
    ze mna na sali lerzala kibieta z pajeczna ktora leczyla sie na bezplodnosc u
    Betchera i z tego co mowila byla bardzo zadowolona.z tego co opowiadala
    jezdzila w rozne miejsca i bez skutku.Ale tak jak napislala tutaj jedna osoba
    ilu ludzi tyle opinii.Znam lekarza z tego samego szpitala o ktorym tez mozna
    byloby napisac artykul!!
  • Gość: Alexandra IP: 212.160.108.* 06.03.07, 14:13
    Też chodzę do dr Betchera ale jak czytam wasze opinie to strach mnie obleciał.Co
    prawda chodzę do niego na wizyty kontrolne i tabletki ale mogę potwierdzić, że
    faktycznie kasy wyciąga sporo,każe mi przychodzić co 3 miesiące,a przecież
    wystarczyło by raz na pół roku, nie wspominając o tym, że wizyta trwa 5 min.
    Owszem jest miło, z uśmiechem ale kto by się nie uśmiechał zarabiając 70 zł za 5
    min. Planowałam zrobić u niego zabieg usuwania nadżerki,czy ktoś może wie jak to
    u niego wygląda? Będę wdzięczna za opinie.
  • Gość: Aen IP: 213.83.100.* 13.04.07, 13:13
    Hey smile
    Ja rowniez do niego chodze - nie mieszkam juz w Polsce, wiec teraz na wizyty
    umawiam sie jak tylko odwiedzam rodzicow - co pol roku mniej wiecej wink
    Ale wczesniej faktycznie, co 3 miesiace regularnie wyznaczal spotkania.
    Usuwalam u niego nadzerke - sam zabieg nie jest zbyt przyjemny (zwlaszcza
    zapach, bo nie boli nic wink, ale ogolnie przebieglo szybko i sprawnie. To bylo
    ponoc zadnych problemow i komplikacji, nie odnowila mi sie tez nadzerka -
    oczywiscie opieram sie tylko na tym, co slysze od niego na badaniach, poniewaz
    do innego lekarza nie chodze.

    Pozdrawiam,
    A.
  • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 20:54
    Pewnie o panu Jabłońskim
  • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.07, 12:41
    a skad wiesz co wyprawia?smile
  • Gość: mV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 20:42
    Jeżeli jest możliwość i ktoś z dziennikarzy zainteresował się "metodami"
    leczenia tego lekarza to apeluję do kobiet, aby nie bały się mówić. Jedna
    kobieta nie jest w stanie wygrać z lekarzem, ale im więcej dowodów, przykładów,
    podobnych sytuacji, tym większa możliwość, że "zagrożone ciąże" przestaną być
    traumatycznym przeżyciem i ciąża będzie tym czym być powinna... szczęściem.
    Wątek tego lekarza pojawia się bardzo często na forum, i nie są to opinie
    pozytywne, wręcz przeciwnie, więc dlaczego milczeć. Skoro tyle kobiet miało
    przykre doświadczenia z wizyt i prowadzenia ciąży przez w/w lekarza to może
    warto coś zrobić, by kolejne kobiety nie były narażone na ten stres i
    zmartwienia. Myślę, że warto się nad tym zastanowić. Kontakt mailowy nic nie
    kosztuje, a może pomóc wielu kobietom.
  • Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.07, 23:13
    czy pod nickiem "mV" kryje się dziennikarz,autor postu???Sądzę że tak i w ten
    sposób chce zachęcić kobiety do zwierzeń.Niemniej ma rację.Ja sama nie byłam
    pacjentką dr Betchera,ale słyszałam dużo złego na jego temat od jego pacjentek
  • Gość: Zuzanna IP: 80.54.175.* 13.04.07, 14:07
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: częstochowianka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.07, 18:02
    Jeden prowadził ciążę, drugi był na dyżurze.
    Podobno 12 godzin przetrzymali dziewczynę zanim zdecydowali się na cięcie...
  • Gość: do czestochowianki IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.07, 14:56
    a w jakim celu to pytanie???????
    o ile mi wiadomo Grabowski nie dyzurowal wowczas.

  • Gość: mama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 23:45
    Ja rodziłam u Betchera 4 lata temu, a leczyłam się jeszcze dużo wcześniej - od
    początku studiów. Do pierwszej wizyty namówiły mnie koleżanki. Na początku
    rzeczywiście byłam zadowolona, nie był tani, ale za to skuteczny i miły.
    Gdy zaszłam w ciążę, chciałam byc prowadzona przez Betchera, bo miałam do niego
    zaufanie, zresztą moja koleżanka rodziła u niego rok wcześniej i była
    zadowolona. Na początku nie spodobało mi się, że trzeba przychodzic na wizyty
    co 2 tygodnie - zazwyczaj wystarcz 1 raz na miesiąc. Ale nie zrażałam się, bo
    było mnie na to stac. Ciąża przebiegała bez żadnych większych komplikacji,
    nigdy nie byłam w szpitalu.
    "Jazda" zaczęła się tuż przed porodem. Miałam termin tuż przed świętami i
    trochę bałam się, żeby nie zacząc rodzic w święta, bo wiadomo jak jest wtedy z
    opieką w szpitalu. Więc pan doktor zrobił mi na dwóch kolejnych wizytach tzw.
    masaż szyjki macicy - nie polecam! I po drugiej wizycie kazał jechac do
    szpitala. Pojechałam do szpitala i całą noc miałam skurcze. Rano na obchodzie
    pan ordynator stwierdził, że mam jeszcze za małe rozwarcie, ok. 4cm i planuje
    na następny dzień -tu cytat:"próbę porodu".
    Ale po wizycie przyszedł Betcher i powiedział, że rodzimy od razu. Więc
    zadzwoniłam po męża i zaczęło się.
    Najpierw zajęła się mną pani położna - pani Kasia - cudowna kobieta, gdyby nie
    ona nie wiem, co by ze mną było. Dodam tylko, że zobaczyła mnie pierwszy raz w
    dniu porodu i nie przyjęła ani pieniędz, ani żadnego prezentu. Gdy mój lekarz
    podłączył mi kroplówkę z oksytocyną, poszedł sobie, ale zaglądał do mnie co
    jakieś 15 minut. Ale pani Kasia nie zostawiła mnie nawet na minutkę. Cały czas
    się mną zajmowała, jak rodzona matka. Od 10 do 12 miałam juz pełne rozwarcie i
    można było rodzic. Niestety moje dziecko ani myślało wychodzic na świat. Potem
    próby parcia przy skurczach co 1 - 1,5 minuty trwały aż do 14. Wtedy przyszedł
    jeszcze jeden lekarz i kilka pielęgniarek. Betcher zaczął mnie popędzac, bo w
    gabinecie prywatnym już czekały na niego inne pacjentki. Byłam już całkowicie
    wykończona i nie miałam sił, aby jeszcze próbowac rodzic. Wpadłam w histerię i
    zaczęłam razem z mężem prosi o cesarkę. No to Betcher, że jak ma siłę krzyczec,
    to mam siłę rodzic. Ale gdy zaczęto podawac mi tlen, a dziecko znowu się
    cofnęło, pan doktor postanowił się zlitowac i podjął decyzję o cesarskim
    cięciu. Dziecko urodziło się przed 15. Cieszę się, że wszystko skończyło się
    dobrze, ale to co przeżyłam na zawsze utki w mojej głowie.
    Tydzień po porodzie byłam na pierwszej wizycie - zdjęcie szwu i zapłata za
    odebranie porodu. Płaci się dopiero po porodzie, bo pan dktor twiedzi, że jest
    przesądny i nie chce zapeszac. Potem zaczeły się małe kłopoty - ktwawiłam non
    stop przez prawie trzy miesiące. W tym czasie Betcher przepisał mi mnustwo
    róznych lekarstw, które nie pomagały, swtirdził nawet, że może w między czasie
    znowu zaszłam w ciążę i poroniłam albo jeszcze coś innego.Byłam nawet u niego w
    szpitału na dyżurze, bo miałam krwotok i wtedy miarka się przebrała - zarządał
    ode mnie 100zł za wizytę - w szpitalu państwowym.
    W tym dniu nasza "współpraca" zakończyła się definitywnie. Już nigdy do niego
    nie poszłam.
    Do dnia dzisiejszego mam uraz do lekerzy ginekologów i unikam wizyt u nich,
    chyba, że jest to naprawdę konieczne.
  • Gość: jara1969 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 06:34
    byłam pacjętką dr Betchera i straciłam dziecko, pogodziłabym się z tym faktem,
    gdyby lekarz zrobił wszystko by uratować moje dziecko, niestety tak się nie
    stało. Połowę dnia dzwoniłam, że coś się dzieje, kazał zwiększać dawkę leku,
    później przyjechać do prywatnego gabinetu, gdzie czekałam prawie godzinę, (a
    widział mnie że jestem) miałam już skurcze co 3 min., dostałam zastrzyki
    rozkurczowe i miałam jechać do szpitala w Blachowni (zadzwonił do kolegi), po
    godzinie leżenia pod kroplówką wezwali karetkę i na sygnale pojechałam na
    Parkitkę, gdzie od razu urodziłam. Był to 20 tydzień ciąży, dziecko po
    przewiezieniu do kliniki w Katowicach żyło 1 dzień. Zmieniłam lekarza na
    kobietę urodziłam zdrowe dziecko i jestem najszczęśliwszą mamą na świecie.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 10:01
    Nigdy w życiu nie chodziłabym do tego lekarza proszę zmienić ginekologa znam go
    od strony zawodowej do niedawna pracowałam na noworodkach jestem pielęgniarką
  • 14.04.07, 11:06
    Co prawda nigdy nie miałam styczności z tym lekarzem,ale trochę się
    wystraszyłam,bo on podobno pracuje w szpitalu na Blachowni a ja też zamierzam
    tam rodzić.Chodzę do dr Pogorzelskiej.Ktoś ją zna?Proszę o opinię.
  • Gość: Gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 13:38
    Jestem pacjentką Pogorzelskiej. Kilkakrotnie pisałam na jej temat na forum -
    poszukaj w archiwum. Ogólnie jestem bardzo zadowolona, poród z nią był
    błyskawiczny smile
  • Gość: polozna IP: 212.87.241.* 22.04.07, 16:45
    wszystkim kobietom odradzam lek. Betchera.. pracowalam z nim na oddziale i wiem
    jajaki jest..........
  • Gość: agga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.07, 20:50
    Przeraża mnie to,co się dzieje na porodówkach..Jestem w ciąży,planowałam rodzić
    na Blachowni..Ale teraz mocno się nad tym zastanawiam..A jeśli trafię na dyżur
    pana B.Autentycznie zaczęłam sie tego bać!Ludzie,czy w Cz-wie można urodzić
    godnie,bez łapówek i bez przykrych przeżyć?????
  • Gość: jara1969 do agga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 21:03
    rodziłam na tysiącleciu i jestem bardzo zadowolona, opieka bardzo dobra, bez
    dodatkowych pieniędzy, przeczytaj moj wcześniejszy list
  • Gość: agula IP: 80.50.232.* 14.04.07, 22:56
    mieszkam w Blachowni, ale nigdy bym tam nie urodziła.znajome które tam rodziły
    wszystkie miały komplikacje.niedawno rodziłam na PCK,polecam.Chodziłam do
    przychodni.niewielkie kwoty dałam położnym,ale zasługiwały.
  • Gość: agga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.07, 13:00
    jara1969 rozumiem,że Twoje drugie,zdrowe dziecko przyszło na świat na PCK?
    Wiecie,chyba skutecznie zniechęciłam się do Blachowni..Pozostaje PCK,choc
    słyszałam opinie,że na noworodkach nie jest tak miło jak na porodówce.Ale
    cóż,gdzieś trzeba urodzićsmilePozdrawiam
  • Gość: Gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 14:08
    Agga, oczywiście zrobisz tak, jak ci serce dyktuje, ale ogólnie Blachownia
    uchodziła do tej pory za jedną z lepszych porodówek w okolicy. Betcher to jej
    czarna owca, ale reszta lekarzy jest naprawdę OK. Kilka moich znajomych rodziło
    w Blachowni, ja sama dwukrotnie - jestesmy bardzo zadowolone. A jak
    prześledzisz wątki o ginekologach, to zobaczysz, że w każdym szpitalu zdażają
    się lekarze lepsi i gorsi. Aby mieć pełen obraz, to zajrzyj na forum dziecko
    GW, podforum szpitale.
  • Gość: Kasia IP: *.realestate.net.pl 15.04.07, 20:59
    3 lata temu urodziłam tam corke, bylam pod opieka Pogorzelskiej o ktorej tez nie
    mam dobrego zdania. W pewien poniedzialek ok 17.30 odeszły mi wody i zaczely
    skurcze, nic sie wiecej nie dzialo wiec dali mi jakis zastrzy i podlaczyli pod
    kroplowke. W nocy odchodzily mi dalej wody, nie bylam w stanie sie ruszyc i
    dowolac sie siostry ktora smacznie sobie spala. Tylko ze swojego wyrka krzyknela
    ze tak ma byc. Rano znowu podlaczyli mnie pod kroplowke. Ja czulam ze juz nie
    daje rady. Blagalam o cesarke. Niestety Pogorzelska raniutko zrobila jakas
    operacje ropna i nie mogle mnie ciac. Dwoch innych lekarzy najpierw zrobilo
    cesarke pani ktora miala czas na czekanie a ja zdychalam. Ok 13 we wtorek
    urodzila sie moja corka. Jak sie pozniej dowiedzialam w ostatniej chwili. Jak ja
    tylko wyjeli wyleciala z niej ta smolka a wody byly seledynowe. Potem latali jak
    wariaty patrzec na jej ruchy bo cos im sie nie podobalo. Cos podejrzewali. Ja
    nie mialam pojecia o nieczym. Na szczescie jest ok ale moglo byc zle.... Poza
    tym znam inny jeszcze przypadek jak ginekolodzy w Blachowni zwlekali z
    cesarka.... Skonczyl sie dramatycznie.
  • Gość: jola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.07, 11:31
  • Gość: jola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.07, 11:32
    Masakra co sie wyprawia!!! Szkoda słow.
  • 19.04.07, 12:15
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: pielęgniarka IP: *.adsl.inetia.pl 22.04.07, 12:33
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: natalka IP: *.21.pl 24.04.07, 17:05
    up
  • Gość: a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.07, 17:07
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: rafallski IP: *.krasinskiego.trustnet.pl 25.04.07, 18:40
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.07, 21:51
    ja miałam rodzić na Blachownii,ale NIE BĘDĘ!Za nic w świecie nie chcę mieć tego
    pecha,że trafię na dyżur Betchera.A szkoda,bo bardzo chciałam tam rodzić.Jednak
    to co słyszę i czytam o Betcherze przeraziło mnie i skutecznie odstraszyło
  • Gość: ewa IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.07, 21:55
    poznałam dr B 10 lat temu, oczywiście moja ciąża była zagrożona, leżałam w
    szpitalu w Blachowni, na sali ze mną były tylko pacjentki pana B z zagrożonymi
    ciążami, jeden z lekarzy widząc moje cierpienie zasugerował mi zmianę lekarza,
    co zrobiłam szybko i nagle moje problemy z ciążą się skończyły. Urodziłam
    zdrowego synka w szpitalu na Mickiewicza
  • 10.06.07, 16:02
    witam
    przez wiele lat chodziłąm jak moja Mama do Dr. Pogorzelskiej ale...
    Byłam dwa late temu pierwszy raz u doktora betchera, moja siostra tam chodziła
    i była zadowolona (zaszła w ciąże i urodziła zdrowego synka ale leczyla sie
    długo i u wszystkich prawie). Poszłam na pierwszej wizycie byłam zaskoczona
    ceną za wizyte była niska i cytologia zawierala sie w niej, niestety za kazdym
    razem a mowil ze mam przychodzic coraz czesciej była coraz wyzsza!!!
    Stwierdził u mnie powazna nadżerkę która zagraża mi i koniecznie musze przyjsc
    na zabieg laserem , poza tym powiedzial ze mam problemy z plodnoscia sad bardzo
    mnie zasmucil, ale coz potulnie chodzilam na kolejne wizyty i na zabieg ktory
    kosztował bardzo dużo i wizyty co tydzien coraz drozsze. Dowiedziałam sie potem
    od kolezanki ze wszyskim to dziewczynom mowi... Niektore ida gdzies indziej
    niektore wierza jemu, ja uwierzylam. Potem poszłam do Dr. Pogorzelskiej z
    której moja Mama jest zadowola i powiedziała mi że jestem normalnie płodną
    kobietą, a zabieg byl niepotrzebny. Poza tym mi powiedziela ze to bylo
    najgorsza rzecza ktora mi zrobil...
    Wierze jej. Ostatnio moja Mama mowiła mi że kolezanki corka trafila do Betchera
    i powiedzial jej to samo!!!
    Porzadzcie mi prosze, czy dalej chodzic do Dr.Pogorzelskiej czy moje zmienic
    lekarza? Bo do Betchera napewno nie pojde
    dziekuje i pozdrawiam
  • Gość: Ala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 20:57
    miała okazji słyszeć o tym szpitalu to same koszmary. Sama przez nich też
    koszmar przeżyłam, 20 lat temu, więc nazwiska ginekologa nie pamiętam, był
    młody, pogotowie zawiozło mnie tam na ostry dyżur... poroniłam, a ten tak
    wykonał zabieg oczyszczenia, że pół roku później okazało się, że mam w sobie
    gnijące resztki płodu... wtedy nikt nie pozwywał lekarzy do sądu... a szkoda...
    Innym razem szpital w Blachowni chciał znajomego pozbawić nogi, bo nie
    wiedzieli jak się do sprawy zabrać... dzięki lekarzom z Piekar Śl. facet nadal
    cieszy się obiema zdrowymi nogami.
    Mogłabym tak długo... czy tam jest jakiś specyficzny rodzaj lekarzy?
  • Gość: kasia IP: *.trustnet.pl 10.06.07, 21:48
    A ja będę rodzić w Blachowni.Prawda jest taka,że w każdym szpitalu zdarzają się
    nieciekawe historie.To samo dotyczy lekarzy.Każdy chwali tego,który mu
    pomógł.Ja chodzę do dr Pogorzelskiej.Bardzo miła kobieta i mi odpowiada.Nie
    wiem jak to będzie z porodem,ale nie będę się martwić na zapas.Wierzę,że będzie
    dobrze i,że wszystko pójdzie jak należy.A gdyby wystąpiły jakieś komplikacje to
    mąż będzie trzymał rękę na pulsie.Ale jestem dobrej myśli.
  • Gość: daguś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 18:36
    alu,ja akurat o szpitalu w Blachowni koszmarów nie słyszałam.Owszem zdarzają
    się nieciekawe historie,ale takie historie zdarzają się w każdym szpitalu!!!
    Wystarczy chociażby poczytać tu na forum opinie o PCK,Parkitce,szpitalu na
    Mickiewicza..No i to twoje 20 lat.Sorry,ale to co stało sie w szpitalu 20 lat
    temu nie skreśla go na całej lini
  • 07.08.07, 23:50
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: Malek IP: 82.177.124.* 08.08.07, 08:14
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: szczęśliwa mama IP: *.man.czest.pl 08.08.07, 08:47
    I ja byłam pacjentką tego lekarza. Bez specjalistycznych badań,
    sprawdzenia poziomu hormonów zawyrokował u mnie ZPJ(zespoł
    policystycznych jajników) oraz zasugerował cukrzycę. Polecił swojego
    kolegę ze szpitala, który zrobił krzywą cukrową. Wynik musiałam
    odebrać osobiście u tego lekarza w domu i zapłacić normalnie za
    wizytę. Byłam tuż przed ślubem i planowałam z mężem dziecko. Dla
    mnie informacja o problemach z płodnością, klinowym wycinaniu
    jajników była druzgocąca. Ja od zawsze pragnęłam mieć dziecko.
    Na dodatek moja mama, miała problemy z menopauzą i postanowiła
    skonsultować się z innym lekarzem. Poszła razem ze mną do Betchera.
    Diagnoza: "Musi pani iść na natychmiastową operację! Trzeba wyciąć
    cały dół. Nie ma na co czekać". O tym, że m-c przed moim ślubem
    poinformował w tak brutalny sposob moją mamę dowiedziałam się
    znacznie poźniej. Mama nie chciała mnie martwić....

    Nie wiem czym się kierowałam, ze zrezygnowałam ze swojego ginekologa
    i poszłam na tę wizyte do Betchera. Brałam hormony zupełnie
    niepotrzebnie. Przez te dwa m-ca, kiedy byłam u niego dwa razy moja
    psychika nadawała się do konsultacji psychologicznej. Byłam
    załamana. Miałam wsparcie w narzeczonym, w moich rodziciach,
    siostrze.

    Na koniec napiszę, że nie wiem czym my kobiety kierujemy się
    wybierając takich lekarzy. Dobrze wyposażony gabinet????
    Pielęgniarka zatrudniona do obsługi pacjentek??? Reklama, że ma
    Szkołę Rodzenia???? A czego w tej szkole Betcher uczy???? Ciekawa
    jestem. Sama teraz śmieję się sama z siebie, co mnie podkusiło, że
    tam poszłam. Jestem wykształconą kobietą, czytam, słucham. Co
    sprawiło, że mu uwierzyłam??? Chyba głupota. W końcu poszłam na
    wizytę do dr, który zna mnie od kilku dobrych lat. Żadnej diagnozy
    opartej na domysłach. Pytanie skierowane do mnie na jakiej podstawie
    sądzę, że ZPJ????? Dziś jestem mamą. W ciążę zaszłam bardzo szybko,
    zadnych kłopotów z jajeczkowaniem. Okres ciąży wspominam jako źródło
    nieustającej radości. Czułam się świetnie. Poród oczywiście
    naturalny ale wiem, że mogłam liczyć na mojego lekarza, gdyby akcja
    porodowa przeciągała się. Mój syn rośnie jak na drożadżach, a ja
    marzę o drugim dziecku.

    DO wszytskich młodych dziewczyn, które rzekomo mają problemy z
    płodnością itd, itd. Skonsultujcie się z innym lekarzem. Może się
    okazać, że jesteście źródłem zdrowia! I możecie cieszyć się
    macierzyństwem zupełnie bezproblemowo. Wiem, ze odsetek kobiet z
    zaburzonym cyklem jest bardzoe wiele... ALE NIE DAJCIE SIĘ ZWARIOWAĆ
    BETCHEROWI. Za dużo opinii negatywnych jest na jego temat.
    Pozdrawiam!
  • Gość: xxxa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 09:39
    Dwie moje znajome były prowadzone przez B i oczywiście obie ciąże były zagrożone
    (wg doktora). Czy skończy się tylko na naszym gadaniu, a B nadal będzie "leczył"?
  • Gość: MADZIA IP: *.iplus.com.pl 11.08.07, 11:19
    Treść postu jest niedostępna.
  • 11.08.07, 18:24
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: pitmen IP: 80.48.157.* 08.08.07, 18:02
    Mam pytanie, czy Pani dziennikarka napisała już jakiś artykuł na temat dr.
    Betchera, lub zrobiła użytek z tych informacji. Śpieszy mi się bo moja żona
    niebawem będzie rodzić w szpitalu w Blachowni i nie chciałbym tam spotkać tego
    konowała na dyżurze!!!
  • 09.08.07, 00:01
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: Madzia IP: *.iplus.com.pl 09.08.07, 16:07
    Treść postu jest niedostępna.
  • Gość: pitmen IP: 80.48.157.* 09.08.07, 18:05
    Ciekawe, czy inicjatorka tego wątku zagląda tutaj czasem, a może to prowokacja!!!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.