Dodaj do ulubionych

Wyjść z opresji

06.07.07, 06:56
Forum, nie da się ukryć, jest małomiasteczkowe.
- Co jest za fasadą tego miasta?
- Bardziej wielkie sprawy czy sprawki?
- Otwarta przestrzeń Rynku, czy cienie i mrok zakamarkow?
- I te wydarzenia, niby nic nie znaczące, ktore zmieniają czyjeś życie?
Edytor zaawansowany
  • bogatka1 06.07.07, 17:38
    Trafiłam na dobry humor:

    Syn pyta ojca: - Tato, co to jest POLITYKA?
    Ojciec odpowiada: - Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem
    KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek
    uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz
    pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej
    wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach
    jest PRZYSZŁOŚCIĄ! Zrozumiałeś synku?
    Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W
    nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się
    wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju
    rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej
    dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią
    ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że
    nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju.
    Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta
    go:
    - Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami, co to jest POLITYKA?
    - TAK! - Odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI
    ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie
    ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie! TO JEST POLITYKA!
  • bogatka1 10.07.07, 22:35
  • bogatka1 10.07.07, 22:44
    Jesteś na wycieczce. Łąka, na horyzoncie las. Znajdujesz odpowiednie miejsce,
    na tyle, że gdy kucniesz, to mało cię widać. Załatwiłeś potrzebę. Szukasz po
    kieszeniach za jakimkolwiek papierem. I co?
  • bogatka1 23.07.07, 21:22
    I znajduję husteczki higieniczne. Tekstylne chusteczki były lepsze. Jeszcze mam
    w domu kilka takich ładnych chusteczek. Białe, pięknie haftowane.
  • bogatka1 12.02.09, 09:13
    http://luckystrikes.pl/gfx/1130_a.jpg ...kliknij
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    widok z okna http://wstaw.org/d/39d4
  • agas301 02.10.13, 19:36
    buhahahahahahhhaaaa dawno się tak nie ubawiłam, szczęka opadabig_grin

    muszę sprzedać ale w wirtualu bo nie wiem czy w realu nie spalę....podejmę wszelkie próby, małymi kroczkami kto wie. Nie potrafię dobrze opowiadać kawałów ale ten ma sens.

    http://wstaw.org/m/2013/10/02/emot_jpg_640x400_crop_q85.jpg

    wielka buźka ;O

    --
    Wiara jest mozaiką złożoną z wątpliwości.

    Nikos Kazantzakis
  • bogatka1 23.07.07, 21:27
    Ciekawe zadanie z fizyki: Dla tych co jeszcze pamiętają trochę z fizyki mamy
    małe zadanko:

    Wprowadzamy sobie na początek krótkie oznaczenia:
    T - czas
    P - moc
    W - praca
    U - wiedza (U bo W już zajęte)
    F - pieniądz (F od Forsy smile)

    Jak wszyscy wiemy: 'czas to pieniądz' i 'wiedza to moc'. Czyli: T = F oraz U =
    P
    Ze szkoły wiemy ze wzór na prace jest następujący: W = P*T. Podstawiając do
    wzoru z wcześniejszych równań za moc i czas wiedzę i pieniądz mamy: W = U*F.
    Przekształcamy wzór aby obliczyć pieniądz i otrzymujemy: F = W/U

    Czyli: pieniądz to stosunek pracy do wiedzy.
    WNIOSEK (nasuwa sie sam): IM KTOŚ MNIEJ WIE - TYM WIĘCEJ ZARABIA
  • bogatka1 23.07.07, 21:30
    Instrukcja Obsługi Dziewczyn

    1. Dziewczyna ma zawsze rację.
    2. Jeśli uważasz, że posiadasz rzeczowe argumenty i jesteś skłonny do polemiki
    z nią to patrz pkt.1.
    3. Mniej więcej raz na tydzień dziewczynie należy przypominać, że się ją lubi.
    4. W momencie wcielania w życie punktu 3. należy w miarę możliwości unikać
    wszelkiej finezji. Preferowaną formą realizacji punktu 3. jest bezpośrednia
    wypowiedź treści "Lubię Cię" skierowana do dziewczyny. Mniej bezpośrednia forma
    może nie odnieść oczekiwanego skutku.
    5. W wypadku zadawania dziewczynie pytania nie należy się spodziewać odpowiedzi
    na to pytanie. Badania empiryczne nie wykazały żadnego powiązania między
    treścią zadawanego pytania, a faktem uzyskania bądź nie uzyskania odpowiedzi na
    to pytanie.
    6. Aby zwiększyć szanse uzyskania odpowiedzi na zadawane pytanie należy go
    sformułować możliwie jednoznacznie i koniecznie używać pełnych zdań. Przykład:
    pytanie "Jak to?" jest sformułowane niewłaściwie, gdyż każda dziewczyna
    odpowiada na nie "Tak to" i wydaje się, że reakcja ta jest odruchem warunkowym.
    7. Pytania należy zadawać pojedyńczo. W wypadku zadania kilku pytań na raz
    dziewczyna odpowiada (lub nie) tylko na ostatnie.
    8. Raz na jakiś czas dziewczyna zadaje pytanie "Czy ci się podobam?" Odpowiedź
    na nie powinna brzmieć "TAK".
    9. Po udzieleniu odpowiedzi na pytanie opisane w punkcie 8. dziewczyna zadaje
    pytanie "A dlaczego ci się podobam?". Odpowiedź na to pytanie powinna skupiać
    się wyłącznie na urodzie dziewczyny. Wypowiedzi typu "Bo jesteś
    wartościowa", "Bo jesteś inteligentna" nie są szkodliwe, ale nie odnoszą
    zamierzonego skutku.
    10. Niezawodnym sposobem zirytowania lub rozgniewania dziewczyny jest
    napomknięcie o "niedojrzałości emocjonalnej" oraz "dziecinnym zachowaniu". Dla
    własnego bezpieczeństwa uwagi tego typu winny być przekazywane nie bezpośrednio
    lecz za pośrednictwem listu, kartki bądź e-maila.
  • bogatka1 26.07.07, 22:24
    Z (ciapek.pl): "? czyli jak zostać dresem w 48 godzin. Patrzysz z zazdrością na
    starych kolegów spod bloku, chciałbyś być jak oni, ale zniechęcają Cię ceny
    markowej odzieży sportowej? Mamy dobrą nowinę:
    najnowsze badania socjologiczne dowodzą, że bycie tzw. dresem nie jest już
    uwarunkowane okryciem wierzchnim, większość współczesnych badaczy skłania się
    ku tezie, że dresem może zostać każdy, niezależnie od ilości pasków na
    spodniach, a nawet pomimo ich braku, bez względu na wiek, wykształcenie i
    pochodzenie społeczne! Niniejszy samouczek gładko wprowadzi Cię w świat dresów
    bezpaskowych, semi-dresów, para-dresów, oraz tzw. dresów rzekomych. Wybierz
    jeden z opisanych niżej modeli, zastosuj się do wskazówek, Twoje życie wkrótce
    zmieni się na lepsze.
  • bogatka1 26.07.07, 22:27
    Model 1 - "Szakal
    Nazwa modelu pochodzi od pseudonimu jednego z bohaterów filmu "Killerów dwóch".
    Wersja ekonomiczna.
    Cechy charakterystyczne: sześciodniowy zarost (pozorowany na naturalny).
    Strój dowolny, jednak zalecamy unikać flanelowych koszul z podwiniętymi
    rękawami i torby na ramię - w czasach późnego Edwarda taki zestaw
    charakteryzował intelektualistę-dysydenta, obecnie możemy być omyłkowo brani za
    nielegalnego robotnika budowlanego. Na codzień możesz nosić zarówno dres, jak i
    garnitur.
    Zestaw ćwiczeń: zamaszysty pstryk kiepem, zsynchronizowany ze splunięciem na
    chodnik. W ćwiczeniu najważniejsze jest zachowanie symetrii ruchów: kiepem
    strzelamy z prawej ręki - spluwamy na lewo. I na odwrót. Powtarzać dwa razy
    dziennie, w drodze do pracy, oraz wieczorem na balkonie.
  • bogatka1 26.07.07, 22:30
    Model 2 - "Zico" (inaczej "Człowiek - promocja"
    Cechy zewnętrzne: styropianowe klapki "Zico" (2,99zł), luźne spodenki "Bahama"
    (4,89zł), podkoszulek na ramiączka (dostępny bezpłatnie w ulicznych pojemnikach
    z firmowym logo PCK).
    Zestaw ćwiczeń: największy nacisk kładziemy na właściwą emisję głosu. Ćwiczenia
    prowadzimy w wąskiej uliczce osiedlowej o dobrej akustyce, koniecznie po
    godzinie 22:00. Stajemy w lekkim rozkroku, rozluźniamy przeponę i z całą mocą
    wygłaszamy następującą kwestię: "po browar k**wa idę!!!". Właściwy efekt
    uzyskamy wtedy, gdy echo powróci do nas dokładnie po sekundzie, co oznacza,
    że jesteśmy znakomicie słyszani w budynkach odległych o około 170 metrów.
    Ćwiczenia można zastąpić powieszeniem na szyi złotego łańcucha, tzw. "golda"
    (warto tu nadmienić, że zawieszenie "golda" na szyi lub nadgarstku
    automatycznie czyni z nas semi-dresa w każdej sytuacji,
    jednak zdaniem redakcyjnego trenera jest to pójście na łatwiznę).
  • bogatka1 26.07.07, 22:48
    Model 3 - "Jancio smrodnik" (inaczej "Pierdziołek"
    Model dość kosztowny w utrzymaniu, wymaga posiadania pojazdu mechanicznego.
    Cechy zewnętrzne: tjuningowany tłumik o zwiększonej emisji spalin i hałasu. Dla
    wzmocnienia efektu warto dodać szyberdach, alufelgi, niebieskie neonówki i
    naklejkę Sony na tylną szybę. Kluczowym motywem jest wspomniany wyżej
    pierdziołek, w postaci przykręcanej do wydechu, chromowanej fujary.
    Również i tu warto zadbać o symetrię, montując dwa pierdziołki, po obu stronach
    pojazdu. Ułatwi to zachowanie równowagi na ostrych zakrętach, ale zwiększy
    koszty.
    Ćwiczenia: posiadanie w aucie pierdziołka automatycznie zwalnia z ćwiczeń.
    Jesteśmy pełnoprawnym para-dresem. Raz dziennie przecieramy pierdziołek miękką
    szmatką, celem utrzymania połysku.
  • bogatka1 26.07.07, 22:53
    Model 4 - "Gorączka sobotniej nocy Model imprezowy.
    Cechy charakterystyczne to przede wszystkim tzw. wiotkie spodnie, najlepiej w
    kolorze białym (w momencie zakupu), zalecane tkaniny to zwiewna bawełna i
    nieszeleszczące gatunki ortalionu, do tego cienki sweter "w serek", lakierki, a
    w chłodniejsze wieczory skórzana kurtka o charakterystycznym, nijakim kroju.
    Gotowe zestawy do nabycia w "Kupieckich domach towarowych".
    Fryzura a la Ethan Hawk w filmie "Gattaca", czyli dość krótka, prosta, z
    obowiązkową kapką żelu na grzywkę, pozwalającą zakręcić nad czołem sztywną
    falkę, tudzież postawić małego jeżyka.
    Ćwiczenia: stawiamy na gibkość bioder i kolan, ćwiczymy przy muzyce rytmicznej
    o prostych tonacjach i nieskomplikowanej warstwie wokalnej, gdyż bliska jest
    nam prostota formy i treści.
    Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, właściwe tło muzyczne zapewniają nam
    bezpłatnie tzw. galerie i hipermarkety, czynne 7 dni w tygodniu do późnych
    godzin wieczornych.

    Co zrobić, jeśli nie widzisz siebie w żadnej z powyższych ról? Nie stać Cię na
    niklowany pierdziołek, albo nie masz go do czego przykręcić? Zarost po sześciu
    dniach wygląda nadal jak jednodniowy, czyli tak, jakbyś się zwyczajnie
    zapomniał umyć? Ukradli ci lakierki?

    Istnieje tania, uniwersalna przepustka do kolorowego świata semi-dresów. Jest
    nią najzwyklejsza czapeczka palantowa, tzw. "imbecylka", oraz okrzyk "Ale
    zaj*biiistaaaaa komórka!!!", z akcentem na przedostatnią sylabę w przymiotniku."
  • bogatka1 29.07.07, 21:38

    Zastanawiam sie, od czego jest to zależne, że na niejednym forum jest wpisów
    dużo, mimo że niewiele osób się wpisuje. Tacy aktywni forumowicze to skarb.
    Kto mi udzieli pierwszej rady?
  • bogatka1 03.09.07, 23:57
    <>wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4447687.html
    Angielscy turyści pokładają się ze śmiechu, bo słowo "boner" oznacza
    w ich slangu sztywny penis.
    Idąc w ślad za modą na obco brzmiące nazwy, użyli w niej slangowego
    słówka "boner", które po angielsku oznacza... stojący w erekcji,
    sztywny "na kość", męski członek. - Każdy, kto zna angielski od
    urodzenia, słysząc "boner", czerwieni się ze wstydu lub śmieje do
    rozpuku - mówi Kenny, znajomy Szkot, któremu opowiadam o osobliwym
    pomyśle Gellwe. Kiedy siedzimy w kafejce naprzeciwko Boner Cafe (bo
    i taka działa w Bonerowskiej od niedawna), widzimy kilkanaście osób,
    które śmieją się, pstrykają zdjęcia komórkami, pokazują palcami
    wykuty w złotych literach dumny napis przy wejściu. Mało tego,
    oficjalna strona obiektu nosi nazwę Bonerpalace.pl. Wystarczy
    zamiast liter polskiej domeny wpisać "com" i monitor naszego
    komputera błyskawicznie wyświetli ostrą, pornograficzną stronę dla
    gejów. Skąd ta wpadka? Oficjalnie do nieznajomości slangowej
    angielszczyzny nikt w firmie nie chce się przyznać. Dorota Ryciak,
    odpowiedzialna w Bonerze za kontakty z mediami: - Hmm, wiem, co
    znaczy "boner", ale przyznam, że nie spodziewaliśmy się, że użyte tu
    słowo będzie dla kogoś śmieszne bądź kontrowersyjne - wyjaśnia. I
    dodaje: - Kierujemy się do tych anglojęzycznych turystów, którzy nie
    widzą w tym nic zdrożnego. - Myśli pani, że brytyjscy arystokraci
    nie wiedzą, co to znaczy? - pytam. - Trudno powiedzieć... - słyszę w
    odpowiedzi.
    - Trzeba przyznać, że takie językowe dwuznaczności zachodzą między
    wieloma językami. Polakom szalenie podobają się szyldy z napisem
    Cipo na Węgrzech, co oznacza, że w owym sklepie sprzedaje się buty.
    A w internecie znalazłam sporo zdjęć Polaków pozujących pod tablicą
    z nazwą miejscowości Nagykutas, co znaczy mniej więcej Duże-
    Studzienne - komentuje Andrea Adam z Instytutu Węgierskiego.
    Leszek Mazan, znawca Krakowa i autor wielu książek, pokpiwa, że "Jan
    Boner chyba nie był aż taki jurny, żeby hotel trzeba było mu tak z
    angielska nazywać". - Kolejny obiekt w Krakowie nazwijmy imieniem
    Hewa dicto Pierdolonki, pierwszej dziewki wszetecznej
    średniowiecznego Krakowa

    --
    widok z okna
  • bogatka1 06.09.07, 14:38
    Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne
    drogowskazy. - Charles Chaplin
    --
    widok z okna
  • bogatka1 07.09.07, 19:52
    (...)Gielsa dodał, że do niewielkich lokalnych podtopień doszło w
    powiecie kłodzkim, zwłaszcza w Lądku Zdroju i Stronie Śląskim, ale
    nie z powodu występujących z koryta rzek, lecz intensywnych opadów
    deszczu.
    W Żelaźnie na Dolnym Śląsku w trakcie ewakuacji budynku mieszkalnego
    zmarła na zawał starsza kobieta. Strażacy musieli ewakuować
    mieszkańców budynku, ponieważ mógł on znaleźć się pod wodą

    Zdaniem lekarza kobieta dostała zawału serca na skutek szoku. Z
    budynku ewakuowano jeszcze sześć innych osób. To na razie jedyna
    tego typu akcja na Dolnym Śląsku. Przygotowania do ewentualnej
    ewakuacji rozpoczęły się też w Stójkowie koło Lądka-Zdroju.

    Meteorolodzy ostrzegają, że intensywne opady deszczu, w województwie
    dolnośląskim mogą potrwać do późnych godzin wieczornych w piątek.

    --
    widok z okna
  • bogatka1 05.02.10, 20:34
    kobieta.interia.pl/raport/kobietaizycie/prawo/news/jak-dlugo-trzeba-przechowywac-dokumenty,1388368
    "Paragony, faktury, potwierdzenia zapłaty? Zawalają szuflady i domowe szafki. Warto zrobić z nimi porządek. Podpowiadamy, które można już spokojnie wyrzucić, a które trzeba jeszcze koniecznie zachować.

    Rozliczenia ze skarbówką

    Dokumenty skarbowe musisz trzymać przez 5 pełnych lat, licząc od końca roku, w którym nastąpiło rozliczenie (do końca br. trzeba zachować dokumenty za 2003 r.) W tym czasie fiskus może cię skontrolować i jeśli się okaże, że ich nie masz, zapłacisz karę. Będziesz też musiała zwrócić (wraz z odsetkami) kwoty, które odliczyłaś od podatku. Pilnuj więc: kopii PIT-ów (potwierdzonych przez urząd) lub dowodów wysłania PIT-ów pocztą, rachunków i faktur, na podstawie których korzystałaś z ulg i odliczeń np. za Internet.

    Paragony i karty gwarancyjne

    • Faktury za kupiony towar, np. sprzęt RTV i AGD, warto przechowywać przez 2 lata od daty ich wystawienia. To na wypadek, gdyby towar okazał się wadliwy i chciałabyś go zareklamować "z tytułu niezgodności towaru z umową", czyli w sklepie.

    • Karty gwarancyjne trzymaj tak długo, jak długo trwa ochrona. Jeżeli wynosi 3 lata, tyle czasu powinnaś przechowywać dokument. Uwaga! Gwarancja ważna jest tylko z dowodem zakupu. Warto więc podpiąć do niej fakturę lub rachunek.

    Umowy na usługi

    Umowy na prowadzenie konta w banku, zakupu telefonu komórkowego z abonamentem, kablówkę i internet itp. powinnaś przechowywać do czasu, aż zrezygnujesz z tych usług. Tam znajdują się bowiem ważne zapisy, m.in. dotyczące reklamacji oraz warunki określające rozwiązanie umowy.

    Umowy z fachowcem, np. na remont domu, trzymaj (na wypadek reklamacji) rok od zakończenia prac.

    Ubezpieczenia majątkowe

    Polisy mieszkaniowe (choć ważne są rok) trzymaj przez 3 kolejne lata. Gdyby towarzystwo ubezpieczeniowe dopatrzyło się jakichś braków, będziesz miała dowód, że opłacałaś składki.

    Umowy ubezpieczeń obowiązkowych, np. OC, zachowaj przez 10 lat. W razie zmiany ubezpieczyciela udowodnisz np. bezszkodową jazdę i zachowasz zniżki.

    Dowody wpłat za gaz, energię

    Potwierdzenia zapłaty za tzw. świadczenia okresowe, czyli np. czynsz, gaz, energię internet, kablówkę, trzeba trzymać przez 3 lata. W tym czasie wystawca faktury może domagać się potwierdzenia, że zapłaciłaś rachunek. Okres ten liczy się od dnia, w którym zapłaciłaś rachunek - jeżeli więc np. 12 września br. zapłaciłaś za telefon, rachunek powinnaś zatrzymać do końca września 2012 r.

    Dokumenty bankowe

    Umowy kredytowe (i ewentualnie aneksy do nich), a tak.e dowody spłaty rat kredytu przechowuj do czasu, aż dostaniesz z banku potwierdzenie na piśmie, że nie masz wobec niego żadnych zobowiązań. Samo potwierdzenie spłaty zadłużenia zachowaj jeszcze przez 10 lat. Bowiem dopiero po takim czasie roszczenia banku lub innej instytucji finansowej ulegają przedawnieniu.

    Potwierdzenia z bankomatów oraz terminali płatniczych trzymaj do chwili otrzymania comiesięcznego wyciągu z konta. Zanim je jednak wyrzucisz, sprawdź na wyciągu, czy wszystko się zgadza. Sam wyciąg możesz wyrzucić od razu po sprawdzeniu, czy wymienione w nim operacje bankowe rzeczywiście przeprowadziłaś.

    Jeżeli np. nie zgadza ci się kwota wypłaty, to potwierdzenia i wyciąg są podstawą do reklamacji.

    Tych dokumentów nie wyrzucaj nigdy

    • Akty stanu cywilnego: metryki urodzenia i chrztu, akty ślubu, orzeczenia o rozwodzie, akty zgonu najbliższych członkow rodziny.

    • Dokumenty szkolne: świadectwa ukończenia kolejnych etapow edukacji (przede wszystkim maturalne), dyplom ukończenia studiow, potwierdzenia zdobytych kwalifikacji zawodowych, ukończenia kursow specjalistycznych, językowych itp.

    • Dokumenty zawodowe: świadectwa pracy (i to koniecznie z całej kariery zawodowej), a także legitymacje ubezpieczeniowe, zwłaszcza jeśli zawierają potwierdzenia okresów zatrudnienia i otrzymywanych wynagrodzeń, druki RMUA przekazywane co miesiąc przez pracodawcę. Przydadzą się w przyszłości do udowodnienia prawa do emerytury i obliczania jej wysokości.

    • Dokumenty majątkowe: np. akty kupna lub sprzedaży nieruchomości (domy, działki,

    garaże), przydziały mieszkania, umowy darowizny, umowy o rozdzielności majątkowej (intercyzy), a także polisy ubezpieczeniowe na życie (wraz z aneksami)."
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    grafika widok z okna http://www.gif-mania.net/signatures-animees/toons/gif14.gif
  • autograf42 05.01.11, 21:04
    Jasne, łapię doła, ale staram się szybko otrząsnąć, nabrać do tego dystansu, wyjść jak najszybciej na prostą, wyciągnąć wnioski na przyszłość.
  • bogatka1 26.03.11, 11:09
    nasygnale.pl/kat,1025343,title,Dlaczego-nikt-z-nich-nie-zareagowal,wid,13258121,wiadomosc.html?ticaid=5c03b (...)"Jak się zachować podczas wypadku bądź kolizji?

    Jeżeli jesteś świadkiem wypadku drogowego:
    - zabezpiecz miejsce zdarzenia
    - "zasłoń" miejsce wypadku oraz osoby udzielające pomocy bryłą swojego pojazdu, warto włączyć światła awaryjne i postojowe (w warunkach nocnych konieczne są włączone światła mijania, to one oświetlą miejsce wypadku)
    - w odpowiedniej odległości ustaw trójkąty ostrzegawcze (własny lub z pojazdów poszkodowanych)
    - wykorzystaj światło ostrzegawcze latarki podręcznej
    - przy pomocy telefonu komórkowego lub radia CB wezwij służby ratownicze, policję (połączenie z numerami alarmowymi 998,997,999,112 jest bezpłatne)
    - jeżeli nie możesz spełnić powyższego warunku, spróbuj zatrzymać inne pojazdy, bo sam możesz nie być skuteczny w działaniu
    - jeżeli nie masz szans na pomoc innych, nie trać czasu i zacznij działać sam, najważniejsze dla rannych bez pulsu i oddechu są pierwsze 4 minuty.

    Zbliżając się do pojazdów, które uległy wypadkowi:

    - weź ze swojego pojazdu gaśnicę, apteczkę, narzędzie, którym będziesz mógł zbić szybę lub pomoże ci w otwarciu drzwi, nóż do cięcia pasów bezpieczeństwa lub inne ostre narzędzie, które może go zastąpić (scyzoryk, nóż myśliwski, itp.)
    - oceń, czy pojazd nie ulegnie niekontrolowanemu niebezpiecznemu ruchowi lub przemieszczeniu
    - sprawdź czy z pojazdu nie wycieka lub nie ulatnia się medium napędowe
    - zachowaj szczególną ostrożność

    Wykonaj następujące czynności, jeżeli jesteś przy pojazdach:

    - sprawdź, które drzwi otwierają się i ułatwi to kontakt z poszkodowanymi. Jeżeli nie możesz ich otworzyć, zbij szybę w taki sposób, aby nie powodować dodatkowych urazów u poszkodowanych
    - zbijając szyby zachowaj szczególną ostrożność - pamiętaj, że szkło hartowane (najczęściej szyby boczne) rozpada się na małe ostre kawałki, natomiast szyby klejone (zawsze szyba przednia i w większości przypadków tylna) pękają, ale pozostają zwykle w jednym elemencie
    - dostań się do środka pojazdu, wyjmij kluczyki ze stacyjki, ale zostaw je w samochodzie
    - oceń czy dalsze czynności ratownicze na pewno nie zagrażają twojemu zdrowiu i życiu
    - w przypadku, gdy samochód stanie w płomieniach, użyj gaśnicy samochodowej
    - jeśli stwierdzisz u poszkodowanych brak oznak pulsu i oddechu przystąp do ożywiania
    - najskuteczniejsze działania przedmedyczne wykonasz z dala od uszkodzonych pojazdów, ewakuując poszkodowanych

    Zaalarmuj służby ratownicze, a w przypadku gdy:

    - samochód nie jest narażony na niekontrolowany ruch lub przemieszczenie
    - nie ma wycieków paliwa, odłączona jest instalacja elektryczna pojazdu, a miejsce zdarzenia jest odpowiednio zabezpieczone
    - poszkodowani dają oznaki życia, ale są uwięzieni w pojeździe, przystąp do udzielania im pierwszej pomocy (opatrzenia ran, tamowania krwotoków, ustabilizowania kręgosłupa i kończyn)
    - kontroluj oddech i czynności serca poszkodowanych, okryj ich kocem lub odzieżą w celu uniknięcia pogłębienia wstrząsu. Zostań przy poszkodowanych do czasu przybycia ratowników.
    Pamiętaj, że Ty również możesz się znaleźć w podobnej sytuacji!.
    Pamiętaj, aby wszystkie czynności wykonywać z rozwagą, bez niepotrzebnych emocji i dodatkowych zniszczeń, do czasu aż przybędą specjalistyczne służby ratownicze. "
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone - grafika widok z okna http://i55.tinypic.com/1zpi8hv.jpg
  • barba50 26.03.11, 18:35
    Dorzucę dwie bardzo cenne rady

    Zawał

    Wylew
    --
    http://wstaw.org/m/2010/09/22/żółte_całe_KBRB.jpg

    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gifStaram się pisać poprawnie po polsku
  • bogatka1 26.03.11, 21:58
    Barbi, dzięki za pożyteczne PPSy. O tym kaszlaniu ratującym życie słyszałam jakiś rok temu w radiu.
    mamzdrowie.pl/narkoza/ O narkozie, działaniu i skutkach ubocznych.

    http://statichg.demotywatory.pl/uploads/201010/1287857274_by_ewelinka1809_500.jpg
  • bogatka1 24.02.12, 15:42
    wyborcza.pl/1,95892,11211617,Nie_wierze_w_Boga__Bo______list.html (...) Cytat"tam, dokąd nie chcesz"

    Jak można doświadczyć Boga widząc umierającego na białaczkę 16-letniego chłopaka? On dusi się i błaga o życie, podczas gdy jego koledzy umawiają się na pierwsze randki z dziewczynami. Być może Bóg przygotował mu lepsze życie. Wszak "w domu Ojca Mego jest mieszkań wiele".

    Ja uważam, że ów nieszczęśnik wyciągnął zły los na loterii genetycznej, jaką jest nasze życie. Codziennie Czytelnicy, ja, a także miliardy ludzi ciągną los owej loterii. Czytamy wyrok na dziś: będziesz zdrowy, dowiesz się, że masz raka, dziś umrze Twoja matka i tak dalej.

    Niekiedy znudzeni samymi wygranymi zapominamy o fatum, które i tak przyjdzie. Czasami nawet łudzimy się, że to dzięki naszym modlitwom, pielgrzymkom czy ofiarowanym bóstwom wotom (nie zawsze materialnym - słyszy się o ofiarowaniu cierpienia za kogoś lub coś) wyciągamy "pełne" losy. Do czasu, do czasu . Natura, nie bóg, upomni się o swoje i poprowadzi Cię (jak nawiasem mówiąc czytamy w Biblii ) "tam, dokąd nie chcesz".

    Jako "wioskowy głupek"

    Pozostawmy jednak na chwilę Homo sapiens. Otóż moje myśli, już jako młodego człowieka, biegły ku zwierzętom. Zawsze bolał mnie fakt bezsensownego ich używania do pokazywania rzeczy oczywistych i powtarzalnych. Pamiętam na bodaj drugim roku studiów doświadczenie, które miało nam zobrazować działanie oksytocyny na mięśniówkę macicy. Ćwiczenia odbywały się późnym popołudniem. Jednak na stole doświadczalnym leżała od rana (pierwsze grupy ćwiczyły rano) królica z rozprutym brzuchem i jej macica istotnie skurczyła się po podaniu owego preparatu, co skrzętnie zanotował kimograf. Przecież już wtedy były kamery i można było to wszystko raz sfilmować i pokazywać. Nieśmiało wyraziłem taki pogląd. Jednak moje uwagi zostały przyjęte przez asystenta i część kolegów z łagodnym politowaniem, jakim obdarza się "wioskowych głupków".

    W chwili, gdy czytasz mój tekst w paszczach zwierząt drapieżnych giną tysiące innych. Kotka łapie mysz. Nakarmi nią małe kotki, może przeżyją. Jednak myszka też ma małe myszki i już nie wróci do gniazda. Małe myszki umrą z głodu. Nie lubię słowa zdechną.

    Życie jednego stworzenia jest oparte na śmierci drugiego. Czy taki świat mógł stworzyć Bóg wszechmocny i miłosierny? Zacytuję Darwina:

    "Nie potrafię sobie wyobrazić, że miłościwy i wszechmocny Pan mógł w sposób celowy stworzyć gąsieniczniki z wyraźnym przeznaczeniem ich do odżywiania się w ciałach żywych gąsienic. Makabryczne zwyczaje, do których odnosi się owo zdanie są udziałem spokrewnionych z gąsienicznikami os samotnych. Samica osy samotnej składa jaja w ciele gąsienicy, konika polnego lub pszczoły, aby rozwijająca się larwa mogła się nim żywić. To jednak nie wszystko. Według Fabre'a i innych entomologów osa matka umiejętnie trafia żądłem dokładnie w każdy zwój nerwowy ofiary, paraliżując ją, lecz nie zabijając. Dzięki temu mięso dla larwy zachowuje świeżość. Nie wiadomo, czy paraliżujące użądlenie działa jak ogólny środek znieczulający, czy też - raczej niczym kurara obezwładnia tylko ofiarę, uniemożliwiając jej poruszanie się. W tym drugim przypadku ofiara zachowywałaby świadomość, że jest żywcem zjadana od środka, ale nie byłaby w stanie poruszyć ani jednym mięśniem, by temu przeciwdziałać. Zakrawa to na niewiarygodne okrucieństwo".

    Takich zjawisk jest w przyrodzie znacznie więcej. Czy i tu dostrzegać mamy Boga?

    Proch w proch

    Kiedyś ktoś - wspomniany wyżej skądinąd światły człowiek - opowiedział mi, że dawno temu odwiedził swego brata, podówczas studenta jednej z uczelni. W niedzielę wybrali się do kościoła, a przybyli tam na kilkanaście minut przed rozpoczęciem mszy. Wkrótce do kościoła zaczęli wchodzić liczni profesorowie - nauczyciele brata. Ten ostatni objaśniał młodszemu bratu, jakie to (istotnie!) sławy ma okazję zobaczyć. Na koniec skonstatował, że jeśli tacy ludzie wierzą w Boga, im maluczkim pozostaje tylko ich naśladować.

    "Hm" - pomyślałem, gdybyśmy tak myśleli o wszystkim, uważalibyśmy nadal, że Słońce krąży wokół Ziemi. Tak głosiły autorytety naukowe przed Kopernikiem. Porównanie nie jest może szczęśliwe, bo trudno porównywać wiarę z nauką, ale coś jest na rzeczy.

    Odszedłem od wiary swoich przodków. Mojego Dziadka, którego pamiętam jako gorliwego katolika, mojego Ojca, który codziennie modlił się klęcząc. Nie żałuję tego. Mogę żyć godnie nie wierząc w coś nadprzyrodzonego. Nie wiem czy PT Czytelnicy wiedzą (zapewne tak), że istnieją dziesiątki mitów założycielskich wielu religii. Ich bohaterowie mają wiele cech wspólnych (matka dziewica, walka, męczeńska śmierć, zmartwychwstanie lub ponowne życie, itp.) Tych cech jest około 27, jak pamiętam. Jezus spełnia chyba 23, inni bohaterowie też coś koło tego. Przypadek? Nie. Ludzie potrzebują mitu, boją się śmierci, nicości. Ja się nie boję. Boję się tylko cierpienia fizycznego, a przede wszystkim tego, abym w ostatnich latach czy miesiącach życie nie był ciężarem dla najbliższych. Nie było mnie przed 4.06.1961 nie będzie mnie po...

    I jeszcze jeden wiersz tym razem Louisa Borgesa:
    Nie będzie w nocy gwiazd.
    Nie będzie nocy.
    Umrę, a wraz ze mną nie do zniesienia wszechświat.
    Zetrę piramidy, medale, kontynenty i twarze.
    Zetrę nawarstwienia przeszłości.
    Historię obrócę w proch.
    Proch w proch.
    Widzę ostatnią chwilę.
    Słyszę ostatniego ptaka.
    Nikomu zostawiam nic.

    To co mogę, robię tu i teraz. Pomagam innym, lepiej lub gorzej. Czasem zachowuję się jak święty, czasem jak świnia. Jestem zwierzęciem gatunku Homo sapiens, które myśli. Tylko tyle lub aż tyle.


    https://bi.im-g.pl/im/8/8351/z8351348X,Nowa-dyrektywa-unijna-znacznie-ogranicza-mozliwosc.jpg
  • bogatka1 06.11.12, 12:28
    prawo.rp.pl/artykul/757643,930711-Czy-sedzia-musi-byc-madry-czyli-donos-w-slusznej-sprawie.html "Czy sędzia musi być mądry? Powinien, ale niestety nie musi. Może być wręcz niemądry, ustawa nie zabrania – pisze adwokat Krzysztof Stępiński

    W telewizji usłyszałem, że sędzia uniewinnił oskarżonego, który wyrzucił psa z drugiego piętra przez okno. Oskarżony był pijany, a pies był karmiącą suką. Małą psiną, która kurczy się na widok wyciągniętej w jej kierunku ręki.
    (...)
    Czy sędzia musi być mądry. Filmowy klasyk mówił „nie widzę przeciwwskazań”. Dobór niektórych sędziów, delegowanych do ministerstwa sprawiedliwości, nie zawsze musi potwierdzać tę tezę. Przede wszystkim liczy się, uległość i potakiwanie ministrom. To może gwarantować przetrwanie. Własne zdanie, tak jak sędziowskie doświadczenie, nie jest mile widziane. Potwierdzeniem tych spostrzeżeń może być m.in. wiek ministerialnych sędziów i ich staż orzeczniczy. Są to z reguły, albo bardzo młodzi sędziowie z 2-4 letnim stażem orzeczniczym (nie mylić ze stażem pracy), albo ministerialne matuzalemy, oczekujące dożycia w ministerialnych murach stanu spoczynku (po 7, 10, 15 i więcej lat bytności w „resorcie”wink. Salę sądowa znają okazjonalnie , z czasów 1 lub 2 razowych delegacji w miesiącu, bądź orzekania u progu kariery. Co stanowi dla nich niewyczerpane źródło anegdot i wspomnień. Ten, co zrozumiale, życiowy dla urzędnika-sędziego horror, (nie uwierzycie Państwo ale także dla orzekających z nimi zawodowych sędziów), trwał do czasu „wyjścia z Egiptu” tj. wyroku Trybunału Konstytucyjnego.
    (...)
    Przede mną leżą akta postępowania dyscyplinarnego adwokata X. Wykonuje on zawód od niepamiętnych czasów. Zawsze miał niewyparzoną gębę, co oznacza, że jego wystąpienia bywały z pogranicza dobrego smaku. W miarę upływu lat jego tolerancja na błędy popełniane przez sędziów malała. A sędziowie czasem mylą się, czasem nie przeczytają dokładnie akt. Nobody is perfect. Ostatnio adwokat X napisał w piśmie procesowym, że sędzia jest niedouczony i powinien nauczyć się prawa. W kolejnym dołożył jeszcze mocniej. Ma dyscyplinarkę. Całkiem słusznie. Adwokat powinien szanować sędziów i sąd.

    Pomimo to, narażając się na dyscyplinarkę – stąd tytuł felietonu – zadam pytanie, którego nie sposób nie zadać. Czy sędzia musi być mądry? Powinien, ale niestety nie musi. Może być wręcz niemądry, ustawa nie zabrania. Jeśli skończył studia, zdał egzamin sędziowski i dostał nominację, może korzystać z władzy do woli. Przede wszystkim może w majestacie prawa wydawać niemądre wyroki. Wszak jest niezawisły."
  • bogatka1 12.04.13, 01:59
    http://img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201304/1365696671_rp9ua2_600.jpg
  • an.ta 12.04.13, 17:56
    Ho, ho ho Bogatko czyżby już wiosna u ciebie??
  • bogatka1 12.04.13, 19:57
    Pogoda ładna, zaczyna miejscami zielenieć łąka, śniegu nie widać, i cieeeepło, bo aż 12 stopni o tej porze. A jak u Ciebie?
  • an.ta 12.04.13, 20:04
    Cieplej. Zdecydowanie cieplej, ale pada deszcz niestety.
  • bogatka1 26.08.13, 11:40
    pieniadze.fakt.pl/Rachunki-za-energie-beda-nizsze-,artykuly,227200,1.html Rząd dopłaci ci do prądu!
    "Statystyczna rodzina może liczyć na 375 zł dopłaty rocznie. Ale statystyka statystyką. By dostać dopłatę trzeba będzie spełnić wyśrubowane warunki. Po pierwsze – nie będziemy tez mogli swobodnie korzystać z tańszej energii. Obowiązywać będą limity, po których przekroczeniu sami będziemy do prądu dopłacać. I tak: osoba samotna, by załapać się na dodatek energetyczny – bo tak ma nazywać się dopłata – nie będzie mogła zużyć więcej niż 900 kWh rocznie, rodzina 2–4 osobowa – 1250 kWh, a większe rodziny – 1500 kWh. Dużo? Wcale nie!

    Przeciętna czteroosobowa rodzina zużywa w ciągu roku 2000 kWh. Żeby zasłużyć na dodatek, trzeba będzie naprawdę solidnie oszczędzać prąd, by nie przekroczyć limitu. Po drugie – na pomoc od państwa będą mogli liczyć tylko najubożsi. Ustalono, że dodatki energetyczne będą wypłacane osobom, którym przysługuje dodatek mieszkaniowy: czyli mieszkającym w mniejszych mieszkaniach, gdzie dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 1038,94 zł brutto. Takie dodatki dziś pobiera 400 tysięcy rodzin.

    Rząd jednak nie bez powodu wprowadza takie dopłaty. To jest pierwszy krok do uwolnienia cen energii. To oznacza, że nie będą one ograniczane już przez Urząd Regulacji Energetyki. I sprzedawcy w takiej sytuacji będą mogli nam dowolnie windować ceny prądu. I to nawet o kilkadziesiąt procent!"
  • bogatka1 29.08.13, 09:37
    www.fakt.pl/Kilka-miesiecy-czekania-to-kolejki-do-lekarzy-na-slasku,artykuly,227892,1.html Z roku na rok jest coraz gorzej. Są jednak miasta i poradnie, w których można być przyjętym od ręki.
    Jeśli ktoś ma dostęp do Internetu może to sprawdzić na stronach NFZ kolejki.nfz.gov.pl jeśli nie można dzwonić do tej instytucji i prosić o sprawdzenie, gdzie nie trzeba czekać. Tel. 32 7351900.
  • an.ta 02.10.13, 20:49
    Bardzo przydatna wiadomośćsmile
  • bogatka1 19.10.13, 21:05
    wyborcza.biz/biznes/1,101716,14772114,Auta_z_USA_bywaja_naprawde_tanie__Skad_tak_duze_roznice_.html#MT
    "Mercedes E 350 w Polsce kosztuje 260 tys. zł, a w USA 51 tys. dol. A więc o 100 tys. zł mniej! Jak to możliwe? Czy producent dokłada do aut sprzedawanych w Stanach? I odbija sobie wszędzie indziej? Takie pytania zadaje sobie cały świat. Dwa lata temu dysproporcje cenowe zaczęły kłuć w oczy nawet Australijczyków. Stało się to, gdy tamtejszy dolar zrównał się z amerykańskim. Wówczas klienci na antypodach odkryli, że za wiele aut muszą płacić nie dwa, ale nawet trzy razy więcej niż w USA. I im samochód droższy, tym różnica większa."
  • agas301 21.10.13, 11:23
    te proporcje cenowe działają wprost proporcjonalnie w przeciwnym kierunku do wynagrodzenia miesięcznego a jeszcze coraz to nowe obostrzenia unijne dają nam po kieszeniach
    pim.pl/samochody-beda-drozsze/
    --
    Wiara jest mozaiką złożoną z wątpliwości.

    Nikos Kazantzakis
  • bogatka1 16.11.13, 11:45
    www.piasecki2007.republika.pl/Staro%9C%E6%20mo%BFe%20by%E6%20radosna/index.html "Są ludzie, którzy przez życie idą tak cicho, jak jesienią spadający liść z drzewa, tak cicho, aby nawet ich własny los tego nie słyszał. A inni idą przez życie, przy biciu w bębny, hałaśliwie dyrygując swoim losem. Jedni żyją dłużej, inni żyją krócej. Mówiąc, że każdy powinien zadbać o swoja przyszłość, mamy na myśli, przede wszystkim byt materialny. Rzadziej zastanawiamy się, czy z ta ,,zapewnioną” przyszłością w starości umieli będziemy żyć. Więc – obowiązkowo – zdobywajmy wiedzę i uczmy się żyć w starszym wieku..."

    Nowa książka Zygmunta Piaseckiego. - Starość może być radosna

    Ten 80 letni człowiek tak widzi z perspektywy przeżytych lat pewne fakty i zastanawia się Oczywiście można się z tymi ocenami zgadzać lub nie, ale myślę, że warto na te tematy zastanowić się i wysnuć z nich własne wnioski. Książka przygotowana jest do druku.
    Można w pliku PDF pobrać z tej strony www.piasecki2007.republika.pl/Piasecki.pdf
    --

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka