Dodaj do ulubionych

Prewencja w świecie przyrody

  • 03.10.07, 19:06
    Witaj, Rolniku. Fajny link. Jesteś mile widziany, opowiedz o swoim
    otoczeniu, co lubisz, a czego nie lubisz?

    --
    widok z okna
  • 24.11.07, 20:43
    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska: Cóż znaczy ta legenda...

    Cóż znaczy ta legenda o palingenezie i kwiatów, tylekroć powtarzana
    w szpargałach okultystycznych, jako rzecz dowiedziona, którą się
    wspomina tylko jako przykład, omawiając teorię zmartwychwstania
    ciał, zjawisk za grobowych, wampirów?
    W starej francuskiej encyklopedii magicznej trafiam na traktat o
    palingenezie, jakiegoś uczonego podobno badacza okultyzmu, jezuity,
    księdza Kirchera:
    "Oni (alchemicy) biorą kwiat, palą go i zbierają z niego wszystek
    popiół, po czym z pomocą dalszego rozżarzani wydzielają z niego
    potrzebne im sole, zasadę kwiatu. Kładą te sole do szklanej retorty,
    gdzie łączą z nimi pewne składniki, gotowe wzburzyć i pobudzić owe
    sole przy wyższe temperaturze.
    Cała ta materia tworzy rodzaj pyłu o barwie z lekka niebieskawej.
    Z tego oto pyłu, podnieconego łagodną ciepłotą, podnosi się z wolna
    łodyga, liście, wreszcie cały kwiat.
    Słowem, zmarła roślina powstaje ze swych popiołów i staje
    nieruchomo, świecąc niebieskawo, zwykle bezbarwna.
    Z chwilą gdy ciepło ustaje, widowisko omdlewa, gaśnie Materia
    rozłącza się i opada, tworząc na nowo poprzedni chaos na dnie
    retorty.
    Ponowne ogrzanie wskrzesza na nowo tego roślinnego feniksa."
    Ojciec Kircher, starając się wytłumaczyć jasno ów fenomen, opowiada
    o tendencji atomów do przybierania postawy wyznaczonej im przez
    naturę i powracania na swoje miejsce. Mało z tego można zrozumieć,
    ale co dziwniejsze, nowocześni okultyści przysięgają na wszystko, że
    dzisiejsza alchemia próbuje również z powodzeniem palingenezy roślin.
    Wierzyć w to muszę, wspominając podobizny - nieraz tak bardzo
    wierne - ziół, paproci i niektórych kwiatów ogrodowych, jak np.
    bardzo wyraźnych gladiolusów, na szybach podczas mrozu.
    Powstawanie tych widm w odpowiednich warunkach już nie ciepła, ale
    surowego zimna i wiatru, przypomina opowieść starych grimmoirów o
    kwietnym feniksie.
    --
    widok z okna
  • 27.01.09, 23:15
    www.charaktery.eu/artykuly/Codziennosc/416/Zwierzenia-kontrolowane/ (...)Nie ma drogi na skróty

    Z upływem lat zarówno utrzymywanie tajemnic, jak i dzielenie się nimi staje się coraz ważniejsze. Pojawiają się wszak przyjaźnie, pierwsze związki – w takich relacjach dzielenie się sobą jest nieodzowne. Stopniowe, wzajemne ujawnianie komuś swych tajemnic powoduje, że ludzie są coraz bardziej siebie ciekawi, coraz bardziej sobie bliscy.
    Nie można tu jednak pójść na skróty. Nie da się przyspieszyć procesu stopniowego budowania intymności, nabierania zaufania do partnera, odkrywania się przed nim powoli, w miarę odwzajemniania przez niego naszej szczerości i ujawniania jego tajemnic, w miarę wzajemnego powierzania sobie coraz bardziej osobistych sekretów.

    Zresztą i tak nigdy nie odkrywamy się do końca. Zawsze na dnie zostaje coś, co jest znane tylko mnie i o czym niekoniecznie mówię nawet najbliższym. Sfera, która jest dostępna tylko mnie, która tworzy moją najgłębszą tożsamość. Która wyznacza granice mojej osoby. Mogę o tym mówić innym, jeśli chcę. Ale to ja decyduję, kiedy, co i komu o sobie opowiem. Nie ma wtedy we mnie przymusu mówienia, nie ma też przymusu zatajenia."(...)
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    widok z okna http://wstaw.org/d/cb9
  • 28.01.09, 09:07
    Możliwość dzielenia się "sobą" w sensie werbalnym, powierzenia swoich odczuć,
    przemyśleń jest bardzo ważna. Jednak relacje z najbliższymi nie zawsze na taką
    intymność pozwalają. Mieć komu się zwierzyć, to dostać skarb od losu, potrafić
    odebrać we właściwy sposób zwierzenia innych, to już nasza mądrość. Te relacje
    funkcjonują zawsze w synergii, no chyba, że są relacją pacjent-lekarz, ale nie o
    takie mi chodzi.
    Boimy się szczerości w gronie bardzo bliskich osób głównie dlatego, że nie ufamy
    do końca, nie wiemy, czy nie zostaniemy w sytuacji trudnej /konfliktu/,
    zaatakowani bronią, którą sami włożyliśmy innym do ręki.
  • 28.01.09, 13:20
    Właśnie, są tacy, którzy podpytują, wyciągają tajemnice po to, by potem mieć władzę, szantażować. Ten zwierzający staje się ofiarą. I to niezależnie od płci.
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    widok z okna http://wstaw.org/d/cb9
  • 02.04.09, 20:09
    http://bi.gazeta.pl/im/8/6456/z6456198X.jpg

    www.supermozg.pl/supermozg/1,91628,6454178,Jak_to_jest_z_tulipanami_.html (...) "Nie wszystkie cebule tulipanów nadają się do pędzenia. Przy ich wyborze trzeba kierować się kilkoma zasadami: muszą to być cebulki zdrowe, wysokiej jakości i najlepiej niskich odmian. Sadzenie roślin w szklarniach czy doniczkach przy słabym natężeniu światła słonecznego powoduje ich wyciąganie się. Odmiany wysokie mogą wtedy nie wyglądać zbyt atrakcyjnie. Warto też pamiętać, że cebulki pędzone wcześniej nie zakwitają w następnym roku.

    Cebulki tulipanów początkowo przez kilka tygodni leżą w ciemnym i chłodnym miejscu. Mogą to być przewiewne i ciemne piwnice. W takich warunkach tworzy się system korzeniowy rośliny. Do gruntu (lub do doniczki - jeśli pędzimy cebulki w sposób amatorski) przesadza się je późną jesienią lub wczesną zimą i przenosi do pomieszczenia, gdzie temperatura wynosi około 10 st.C. W tych warunkach tulipany muszą pozostać na około dziesięć tygodni. Po tym okresie tulipany przenosi się do cieplejszego i zacienionego pomieszczenia, a dopiero po 7 dniach ustawia się je w pełnym świetle, w miejscu możliwie najbardziej chłodnym. W ten właśnie sposób z cebul posadzonych we wrześniu, kwitnące tulipany otrzymuje się już w grudniu!

    Na pędzenie tulipanów teraz jest już teraz za późno, ale kupując je do domu, warto zaobserwować jeszcze jedno ciekawe zjawisko, które zachodzi u tej rośliny - termonastię. Kwiaty tulipanów w podwyższonej temperaturze się otwierają, a przy niskiej - zamykają. W przyrodzie ma to kluczowe znaczenie w procesie zapylania. Co ciekawe - mechanizm tych ruchów polega na szybszym wzroście listków okwiatu po stronie wewnętrznej, co w temperaturze wyższej powoduje rozchylenie się kwiatu. Gdy temperatura jest niska, szybciej rośnie zewnętrzna strona listków i kwiat się stula."
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://bi.gazeta.pl/im/9/4312/z4312649U.jpg grafika widok z okna
  • 02.04.09, 20:43
    http://icons-pe.wunderground.com/data/wximagenew/s/silk/53.jpg

    www.supermozg.pl/supermozg/1,91626,6418669,Czy_wierzacy_boja_sie_smierci_.html "Wydawać by się mogło, że osoby religijne, wierzące w życie po śmierci, łatwiej godzą się z odejściem z naszego świata i rzadziej decydują się na tzw. uporczywą terapię. Nic bardziej mylnego!

    Studium przeprowadzone przez badaczy z Dana-Faber Cancer Institute wykazało, że właśnie osoby przywiązujące ogromną wagę do religii najchętniej korzystają z wszelkich dostępnych metod mogących przedłużyć ich życie.

    Badanie objęło 345 pacjentów chorych na różnego rodzaju nowotwory w bardzo zaawansowanym stadium rozwoju. Każda z osób otrzymała specjalną ankietę, w której mogła wypowiedzieć się na temat swoich poglądów na temat religii. Z kwestionariuszy tych wynika, że około 30% uczestników studium to osoby, dla których religia jest "najważniejszą rzeczą, która utrzymuje cię w pionie".

    Dalsze losy pacjentów oraz podejmowane przez nich decyzje mogą być dla niektórych zaskakujące. Okazuje się bowiem, że osoby deklarujące najbardziej żarliwą wiarę ponad trzykrotnie częściej żądały wykonywania wszelkich zabiegów, które mogłyby przedłużyć życie, nawet jeśli miałyby one pogorszyć jakość ostatnich chwil życia. Pacjenci z tej grupy znacznie rzadziej wypełniali także deklaracje zakazujące podejmowania akcji resuscytacyjnej.

    Podjęcie decyzji o podtrzymywaniu życia za wszelką cenę jest obarczone wieloma konsekwencjami. Pacjenci są narażeni na wyraźnie większy stres, ich ciała także cierpią bardziej ze względu na stosowanie inwazyjnych metod leczenia. Co więcej, osoby takie mają znacznie mniejszą szansę na zakończenie życia w miejscu, które one same uznają za komfortowe. Mimo to, z nieznanych przyczyn, najbardziej religijni pacjenci decydowali się na ten krok wyjątkowo często.

    Dlaczego osoby wierzące tak rzadko podejmują decyzję o rezygnacji z resuscytacji? Nie udało się tego ustalić jednoznacznie. Jest to jednak zaskakujące, gdyż wcześniejsze badania wyraźnie sugerowały, że wiara, niezależnie od wyznawanej religii, pomaga przetrwać chorobę w lepszej kondycji psychicznej."
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://bi.gazeta.pl/im/9/4312/z4312649U.jpg grafika widok z okna
  • 11.04.09, 19:14
    www.wvec.com/cams/eagle.html widok z kamery na gniazdo orłów. Trzeba chwileczkę poczekać na włączenie. Przed chwilą orlica karmiła młode, ale znowu poleciała na polowanie. Młode układają się do spania, ale z tym najmniejszym jest coś źle. Orlica szybko wróciła z dużą rybą, znowu karmi.

    http://wstaw.org/d/7190
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://bi.gazeta.pl/im/9/4312/z4312649U.jpg grafika widok z okna
  • 07.05.09, 12:30
    www.dziennik.pl/nauka/article354581/Sen_czysci_umysl_dla_nowej_wiedzy.html "Ci, którzy dużo śpią, mają lepszą pamięć i szybciej się uczą. Badania prowadzone na muchach owocówkach dowodzą, że w czasie snu zanikają w mózgu niepotrzebne synapsy odpowiedzialne za wykorzystywanie nabytych umiejętności. W ten sposób tworzy się miejsce na powstawanie nowych.

    Synapsy odpowiedzialne są za przenoszenie impulsów nerwowych z komórki do komórki. "Liczba synaps w mózgu jest ograniczona z wielu powodów. Najbardziej oczywistym jest wielkość ludzkiej czaszki" - mówi autor badania Paul Shaw z uniwersytetu medycznego w St. Louis. Dlatego mózg musi systematycznie pozbywać się niepotrzebnych synaps. Naukowcy wciąż nie wiedzą, co odpowiada za ich zanikanie, ale potrafią dowieść, że sen to najlepszy czas dla higieny umysłu.
    (...)"W dzisiejszych czasach, kiedy tak wiele osób martwi się o swoją pracę i problemy gospodarcze, coraz częściej cierpimy na bezsenność. Te dane pokazują natomiast, że najlepsze, co można zrobić, by być wydajnym w pracy i zachować stanowisko, jest zadbać o odpowiednią ilość snu" - tłumaczy Shaw."

    http://static1.glittery.pl/galeria/img/zwierzeta/glitery-pl_zwierzeta94.jpg
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://static1.glittery.pl/galeria/img/zwierzeta/glitery-pl_zwierzeta59.jpg grafika widok z okna
  • 07.05.09, 13:37
    http://static1.glittery.pl/galeria/img/zwierzeta/glitery-pl_zwierzeta48.jpg www.dziennik.pl/nauka/article119076/Bezsennosc_grozniejsza_niz_sadzono.html
    "Młodzież cierpiąca na chroniczną bezsenność częściej niż jej wyspani rówieśnicy jest narażona na zaburzenia rozwoju emocjonalnego oraz psychofizycznego.
    Problemy z zasypianiem lub budzenie się o świcie, sen, po którym czujemy się zmęczeni, senność w ciągu dnia - te wszystkie symptomy bezsenności kojarzą się nam z problemami wieku dojrzałego. Tymczasem jak wynika z najnowszych badań amerykańskich uczonych z University of Texas School of Public Health, zaburzenia snu dotykają co czwartego nastolatka w wieku od 11 do 17 lat - piszą naukowcy na łamach najnowszego wydania pisma naukowego "Sleep".

    Taki młody człowiek powinien spać nieco ponad dziewięć godzin, lecz w praktyce większość nastolatków śpi mniej niż osiem, a często zaledwie 6 - 7 godzin. Nic zatem dziwnego, że w ciągu dnia odczuwają oni nieustanną senność, mają problemy za skupieniem uwagi, huśtawkę nastrojów, popełniają błędy w testach. Ciągłe niewyspanie i rozregulowany rytm dnia mogą doprowadzić w końcu do poważnych zaburzeń snu, w tym chronicznej bezsenności.

    "Zaburzenia snu mogą prowadzić do powstania wielu problemów emocjonalnych u młodzieży. Należą do nich: depresja, myśli i próby samobójcze, lęki, problemy z odpowiednim zachowaniem, słabe wyniki w nauce. Do tego dochodzą dolegliwości natury fizycznej jak zmęczenie, bóle i ogólny zły stan zdrowia"
    Jak ustalili naukowcy, w przypadku biorących udział w eksperymencie problem bezsenności nie miał związku z ich statusem społecznym ani materialnym.

    "Wyniki naszych badań wyraźnie pokazują, że spustoszenia, jakie powoduje brak snu u nastolatków, są porównywalne z występowaniem zaburzeń psychicznych, takich jak zaburzenia nastroju, destrukcyjne zaburzenia zachowania czy lęki"

    Aleksandra Postoła: - Dlaczego nastolatki cierpią na bezsenność?
    Donna Arand: - Bo w tym wieku przesuwa im się faza snu. Organizm nastolatka odczuwa naturalną potrzebę położenia się spać dopiero późnym wieczorem, chce być aktywny dłużej. A dawne dość wczesne godziny chodzenia spać nadal obowiązują, stąd dorastające dziecko może narzekać na problemy z zaśnięciem. Poza tym naturalnym procesem część nastolatków cierpi na czasową bezsenność z innych powodów. Mogą to być przeżywane lęki, stany depresji, stres czy nieregularny tryb życia.

    - Czy bezsenność może być związana z innymi zaburzeniami?
    - Owszem, jest powszechna u osób cierpiących na choroby psychiczne, szczególnie depresję, bądź też towarzyszy innym chorobom wywołującym silne bóle fizyczne. Z wielu badań wynika, że bezsenność może być pierwszym symptomem depresji.

    - Jakiego typu zagrożenia niesie ze sobą bezsenność u nastolatków?
    - Jak zauważył prof. Roberts, autor badań opublikowanych właśnie w "Sleep”, bezsenność występuje wśród młodzieży tak samo często jak depresja, dlatego też z takim samym naciskiem powinniśmy leczyć obydwa zaburzenia. Bezsenność jest często związana z nadużywaniem alkoholu, odczuwaniem stanów lękowych, myślami samobójczymi. Skutkiem bezsenności mogą być problemy z pamięcią, aktywnością w ciągu dnia, utrzymaniem dobrego nastroju. U nastolatków przekłada się to na problemy w szkole.

    - Czy pani zdaniem wyniki raportu zamieszczonego w "Sleep" powinny nas niepokoić?
    - Raport pokazał, że około 14 proc. nastolatków cierpi na bezsenność, co moim zdaniem jest już niepokojące. W tym wieku mamy wiele problemów na co dzień, jak choćby rywalizacja z rówieśnikami, zdobywanie popularności, przyjaźni, z drugiej strony organizm przeżywa burzę hormonalną. Bezsenność tylko pogłębia problemy wieku dorastania. Pocieszające jest jednak to, że to zaburzenie mija i tylko w niektórych przypadkach utrzymuje się dłużej niż rok.

    - Co robić, żeby lepiej sypiać?
    - Przestrzegać regularnych godzin kładzenia się spać i wstawania, unikać alkoholu, nie pić wieczorem napojów zawierających kofeinę, unikać nadmiernego wysiłku fizycznego w godzinach wieczornych. Polecam też stworzenie wieczornego rytuału kładzenia się spać, stworzenie przytulnego, cichego i ciemnego miejsca do spania
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://static1.glittery.pl/galeria/img/zwierzeta/glitery-pl_zwierzeta54.jpg grafika widok z okna
  • 07.05.09, 14:19
    http://static1.glittery.pl/galeria/img/zwierzeta/glitery-pl_zwierzeta12.jpg www.dziennik.pl/nauka/article52731/Krotki_sen_skraca_zycie.html "Nie wyspałeś się dzisiaj? Od samego rana lepią Ci się oczy? Jutro lepiej śpij dłużej, bo brak snu skraca życie - alarmują naukowcy. Okazuje się, że ci, którzy nie dosypiają, dużo częściej mają problemy z sercem i cierpią na nadciśnienie. Skąd takie problemy? Ci, którzy np. siedzą po nocach w pracy, muszą wspomagać organizm w walce ze snem. Piją potworne ilości kawy i mocnej herbaty, a to podnosi ciśnienie.

    Ale to nie koniec szkód, które wyrządza brak snu. Wcześniej badacze dowiedli, że niewyspanie fatalnie wpływa na sprawność seksualną mężczyzn.

    Niewyspany mózg łatwiej wpada w amok
    - Brak ulubionej gazety w kiosku, korek na drodze do pracy - po nieprzespanej nocy byle drobiazg potrafi nas doprowadzić do ślepej furii. Dlaczego?
    - Brak snu sprawia, że nasz mózg przestaje radzić sobie z panowaniem nad negatywnymi emocjami. "Deprywacja senna, czyli brak nocnego odpoczynku, sprawia, że mózg przestawia się na bardziej <prymitywny> sposób funkcjonowania" - wyjaśnia neurolog Matthew Walker.

    Szczęśliwe małżeństwo sposobem na zdrowy sen
    Tak wynika z badań naukowców z Uniwersytetu w Pittsburgu. Wykazali oni, że nie tylko rozwody, ale także kłopoty małżeńskie mają negatywny wpływ na to, jak śpią kobiety.

    Uczeni przebadali 1938 zamężnych pań, których średnia wieku wynosiła 46 lat. 51proc. z nich była biała, 20 proc. stanowiły Afroamerykanki, a kobiety pochodzenia hiszpańskiego, chińskiego i japońskiego odpowiednio po 10 proc. Wszystkie panie musiały odpowiedzieć na pytania ankietujących, wśród których znalazły się także te dotyczące życia małżeńskiego i problemów ze snem.

    Analiza uzyskanych w ten sposób ankiet doprowadziła do ciekawych wniosków. Okazało się, że w przypadku białych kobiet – i tylko nich – istnieje ścisła zależność między szczęściem małżeńskim a jakością snu. Panie, które narzekały, że w małżeństwie nieszczególnie im się powodzi, spały krócej, częściej się budziły w nocy i miały kłopoty z zasypianiem.

    http://static1.glittery.pl/galeria/img/zwierzeta/glitery-pl_zwierzeta24.jpg www.dziennik.pl/nauka/article102319/Cudowny_spray_zastepuje_sen.html "Tego jeszcze nie było. Naukowcy wynaleźli sposób na wyeliminowanie... snu. Czujesz, że zamykają Ci się powieki? Ziewasz i ciąży Ci głowa? Jeden wdech specjalnego sprayu z hormonem i możesz wracać do pracy. Rześki i wypoczęty.

    Spray do nosa, który regeneruje lepiej niż kilka godzin snu, to przede wszystkim lekarstwo dla narkoleptyków - czytamy w serwisie naukowym "Wired". Osoby, które co kilka godzin zapadają w sen, będą wreszcie normalnie funkcjonować. Ale to odkrycie docenią również kierowcy, biznesmeni i studenci. A pracoholicy nie będą już musieli marnować czasu na sen. Wystarczy jedno psiknięcie w nos.

    Wszystko dzięki hormonowi naturalnie występującemu w mózgu. Zowie się oreksyna A i jej niedobór - jak odkryli naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles - wywołuje zmęczenie i ogromną chęć ucięcia sobie drzemki. Naukowcy uznali, że skoro deficyt oreksyny A powoduje senność, to wystarczy "nakarmić" nią mózg.
    Szef zespołu badawczego, profesor Jerome Siegel, twierdzi, że jego spray to rozwiązanie problemów ponad 70 procent Amerykanów, którzy śpią mniej niż osiem godzin na dobę. Bez cienia wątpliwości można jednak stwierdzić, że wynalazek przyjmie się nie tylko w USA."
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://static1.glittery.pl/galeria/img/zwierzeta/glitery-pl_zwierzeta42.jpg grafika widok z okna
  • 07.05.09, 13:53
    http://www.dziennik.pl/files/archive/00093/man_sleeping_in_a_be_93667e.jpg www.dziennik.pl/nauka/article188824/Spiochom_zyje_sie_lepiej.html
    "Co zapewnia sukcesy w sporcie? Oprócz talentu, ciężkiej pracy i determinacji konieczny jest również długi, najlepiej 10-godzinny sen.
    Moje doświadczenia wskazują, że sen ma ogromny wpływ na wyniki sportowców, oraz że jest istotnym czynnikiem pozwalającym osiągnąć szczyt formy" - komentowała Mah.

    Chociaż tegoroczne badania dotyczyły tylko pływaków, ich rezultaty można odnosić też do innych sportowców. W zeszłym roku Mah wraz z kolegami przebadała również piłkarzy, tenisistów i golfistów z uniwersyteckich drużyn Stanforda. Efekty były zawsze takie same - długi sen znacząco poprawiał sportowe wyniki.

    To jednak nie wszystko. 10 godzin dziennie w objęciach Morfeusza wpłynęło również pozytywnie na nastrój sportowców. Dzięki wysypianiu się byli na co dzień mniej zmęczeni oraz mieli więcej energii.

    Według Cheri Mah długi sen powinien stać się częścią przygotowań sportowców do każdej wielkiej imprezy. Na kilka tygodni przed zawodami winni oni zwiększyć czas snu tak, by w dniu zawodów jego niedobory były jak najmniejsze. Ważne jest również - jak w przypadku każdego z nas - utrzymywanie stałych pór chodzenia spać i budzenia się.

    - Jak ważny jest sen w życiu sportowca?
    - Sport to bardzo duży wysiłek. I to nie tylko fizyczny – co wiedzą wszyscy – ale i psychiczny, o czym już nie każdy wie. Bardzo często sen jest ucieczką przed stresem, z którym musimy sobie radzić i podczas zawodów, i podczas treningów. Po każdym wysiłku trzeba się zregenerować, odpocząć. A sen to najlepszy, najprostszy i najprzyjemniejszy odpoczynek."
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://static1.glittery.pl/galeria/img/zwierzeta/glitery-pl_zwierzeta53.jpg grafika widok z okna
  • 07.05.09, 12:37
    www.dziennik.pl/zielony-dziennik/article354579/Dobry_gospodarz_ocalil_32_cielaki.html "Podczas powodzi w stanie Północna Dakota farmer Chad Skrettenberg uratował przed potopieniem wszystkie swoje cielaki: wynosił je na własnych ramionach, jednego po drugim z obory zalanej lodowatą, sięgającą po pas wodą.

    "Nie wiem skąd wziąłem tyle siły" - mówi właściciel zwierząt. - "Gdybym miał to zrobić w ciągu tygodnia, pewnie bym sobie darował. Ale w takich okolicznościach adrenalina daje niesamowitego kopa".

    Farma Skrettenbergów leży niedaleko rzeki Heart, o której sam farmer mówi, że w lecie woda sięga tam zaledwie kolan. Jednak trzy dni temu rzeka wylała w nocy i omal nie potopiła całego stada. Ojciec Chada - Loren - próbował przewieźć cielaki w bezpieczne miejsce samochodem terenowym, ale błyskawicznie podnosząca się woda zalała silnik.

    Wtedy Chad postanowił wynosić zwierzęta pojedynczo. Musiał ganiać spanikowane cielaki po oborze. Bał się porażenia prądem, ale musiał pozostawić włączone światło, ponieważ było jeszcze zupełnie ciemno. Zwierzęta ważyły od 36 do 54 kg. Gospodarz wynosił je po kolei na wniesienie oddalone od obory o parę metrów, tam były bezpieczne. Po wszystkim powiedział dziennikarzowi: "Kiedy je wyciągałem z wody, żałowałem, że już tak wyrosły..."
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://www.dziennik.pl/files/archive/00181/FR_852245_35765489_181664e.jpg grafika widok z okna
  • 07.05.09, 12:45
    www.dziennik.pl/zielony-dziennik/article290779/W_roku_2008_przyroda_zabila_220_tys_ludzi.html
    (...)"Ubiegłoroczne katastrofy naturalne najdotkliwiej odczuli mieszkańcy Azji. Szczególnie groźne okazało się majowe trzęsienie ziemi w chińskiej prowincji Syczuan. Zginęło wówczas aż 70 tys. osób. Blisko 20 tys. wciąż uznanych jest za zaginione, a prawie 5 mln Chińczyków straciło dach nad głową. Do tragicznego bilansu katastrof przyczynił się również cyklon "Negris" w Birmie, huragan "Ike", który zaatakował Stany Zjednoczone i państwa Ameryki Środkowej, oraz powodzie w Indiach i Bangladeszu.

    Efekt? Pod względem ofiar śmiertelnych bardziej zabójczy od minionego roku okazał się tylko rok 2004, kiedy Azją wstrząsnęła gigantyczna fala tsunami. Natomiast większe straty finansowe zanotowano jedynie w 1995 r., kiedy Japonię nawiedziło trzęsienie ziemi, oraz w 2005 r., gdy przez południowe stany USA przetoczył się zabójczy huragan "Katrina".

    Zdaniem autorów raportu, główną przyczyną ogromnej liczby ofiar śmiertelnych oraz zniszczeń wywołanych przez katastrofy naturalne jest globalne ocieplenie klimatu. "Działa tu prosta logika. Wyższa temperatura sprawia, że w woda w oceanach ociepla się, przez co do atmosfery trafia więcej pary wodnej. W rezultacie w powietrzu gromadzą się ogromne ilości energii, które są uwalniane w postaci burz tropikalnych i cyklonów" - tłumaczy prof. Peter Hoppe z Muencher Rueck. "Postępujące ocieplenie klimatu sprawiło, że machina pogodowa działa na najwyższym biegu. Huragany i tornada występują częściej i są bardziej intensywne."
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://icons-pe.wunderground.com/data/wximagenew/m/markg/478.jpg grafika widok z okna
  • 17.05.09, 15:28
    nauka.wp.pl/title,Anioly-i-Demony-i-antymateria,wid,11122538,wiadomosc.html "15 maja wejdzie na ekrany film pt. "Anioły i demony", którego fragmenty kręcone były w ośrodku badań jądrowych CERN pod Genewą. Fabuła dzieła koncentruje się wokół poszukiwań pojemnika z antymaterią, który został wykradziony z laboratoriów CERN i ukryty gdzieś w Watykanie. Jeśli pojemnik nie zostanie znaleziony przed rozładowaniem zasilających go akumulatorów, antymateria uwolni się z pułapki i anihiluje, doprowadzając do wybuchu o mocy bomby atomowej...
    ANTYMATERIA WOKÓŁ NAS Świat, w którym żyjemy, jest zdominowany przez protony, neutrony, elektrony i fotony. Istnieją jednak cząstki im przeciwne - antycząstki. Proton ma swój antyproton, neutron - antyneutron, elektron - pozyton itp.

    Cząstki te, czyli antymateria, obecne są w naszym środowisku przez cały czas. Powstają w wyniku naturalnych procesów zachodzących we Wszechświecie. Na przykład, pary kwarki-antykwarki oraz elektrony- pozytony tworzą się "nad naszymi głowami", w atmosferze, pod wpływem promieniowania kosmicznego. Natomiast pozytony i antyneutrina powstają w wyniku niektórych rozpadów pierwiastków promieniotwórczych znajdujących się w skorupie ziemskiej oraz w jądrze Ziemi. Ponieważ pierwiastków takich jest wokół nas całkiem sporo, antymateria w śladowych ilościach jest stałym, naturalnym składnikiem najbliższego otoczenia człowieka.

    Przypuszcza się także, że pozytony mogą powstawać podczas wybuchów supernowych oraz zderzeń gwiazd neutronowych. Mogą też pochodzić z dżetów - strug materii wyrzucanych z biegunów czarnych dziur. Symulacje komputerowe sugerują, że - raz na 100 tysięcy do miliona lat - supermasywna czarna dziura w jądrze Drogi Mlecznej rozrywa jakąś gwiazdę. W wyniku tego materia zaczyna opadać, stając się źródłem protonów poruszających się z prędkościami bliskimi prędkości światła, które zderzając się ze sobą, wytwarzają m.in. pozytony.

    Od niedawna cząstki antymaterii mogą być także wytwarzane w warunkach laboratoryjnych. W 1995 roku, po trzech tygodniach pracy aparatury LEAR (Low Energy Antiproton Ring) fizykom z CERN udało się wyprodukować pierwsze "sztuczne" atomy gorącego antywodoru. Powstało ich wówczas niezwykle mało - zaledwie 10. Większą ilość, bo 50 tys. atomów antywodoru, uzyskano dopiero w 2002 roku, w ramach CERN-owskiego projektu ATHENA. Obecnie naukowcy spod Genewy potrafią produkować do 107 antyprotonów na sekundę.

    ANTYMATERIA W FIZYCE Według naukowców zajmujących się badaniem historii Wszechświata, początki wszelkiego istnienia sięgają 13,7 mld lat wstecz, kiedy to doszło do zjawiska zwanego Wielkim Wybuchem. W jego wyniku kwanty wypełniającego Wszechświat promieniowania przekształciły się w pary cząstka-antycząstka. Dało to początek materii i antymaterii.

    Istnienie tej drugiej po raz pierwszy na świecie zaczął postulować angielski fizyk Paul Dirac. W 1928 roku, na podstawie rozwiązania wyprowadzonych przez siebie równań, stwierdził, iż w Kosmosie muszą istnieć cząstki nieznanego typu, przeciwne do dotychczas poznanych. Nazwał je antymaterią.

    Cztery lata później, w roku 1932 roku, w California Institute of Technology, Carl David Anderson po raz pierwszy zaobserwował jedną z takich cząstek - pozyton. Kolejną - antyproton - udało się zidentyfikować w 1955 roku w akceleratorze Bevatron w Lawrence Berkeley Laboratory, gdzie 6 lat później odkryto także antyneutron. W roku 1965 w CERN naukowcy zaobserwowali natomiast antydeuteron.

    Wszystkie antycząstki różnią się od swoich partnerskich cząstek znakiem ładunku elektrycznego. Na przykład pozyton, antymaterialny partner elektronu, ma tę co on samą masę, lecz niesie dodatni ładunek elektryczny. Tak samo jest w przypadku antyprotonów, antyneutronów czy atomów antywodoru.

    "Dziś wiemy, że antymateria jest nieodłącznym partnerem materii. Gdy kwant promieniowania przekształca się w materię (zgodnie z najsłynniejszym wzorem szczególnej teorii względności: E=mc2), zawsze tworzy się cząstka i odpowiadająca jej antycząstka. Z kolei, gdy cząstka i antycząstka spotkają się, dochodzi do procesu odwrotnego: anihilacji, czyli przekształcenia materii w czyste promieniowanie. Procesy te mają doniosłe konsekwencje dla naszego istnienia" - wyjaśniają specjaliści ze Świerka.

    ANIHILACJA - ŹRÓDŁO NIEZIEMSKIEJ ENERGII Naukowcy uważają, że anihilacja jest najefektywniejszą formą przekształcania materii w energię. W wyniku anihilacji 1 kg materii z 1 kg antymaterii powstaje prawie 100 razy więcej energii, niż w wyniku fuzji termojądrowej dwóch kilogramów wodoru i aż 10 miliardów razy więcej, niż po spaleniu dwóch litrów benzyny.

    "Gdy elektron napotyka pozyton (swojego antypartnera), obie cząstki przekształcają się w dwa kwanty promieniowania o energii 511 keV, czyli 511 000 eV (elektronowoltów) - tłumaczą fizycy z IPJ. - Jak duża to wartość? Ogromna, bo każde zwiększenie energii elektronu o 1 eV oznacza wzrost temperatury o 11 605 stopni (1 eV to energia, jaką elektron zyskuje w polu elektrycznym o różnicy potencjałów równej 1 V)".

    Potęgę procesu anihilacji najlepiej obrazuje model powstania Wszechświata. Około 15 sekund po Wielkim Wybuchu materia i antymateria zaczęły ze sobą anihilować. Jednak, ponieważ symetria tego procesu z nieznanych nam przyczyn uległa zaburzeniu, tylko jedna na dziesięć miliardów cząstek antymaterii przetrwała. Ale już ta niewielka ilość wystarczyła do uformowania całego obserwowalnego Wszechświata!

    ANTYMATERIA W "ANIOŁACH I DEMONACH" - FILMOWA FIKCJA

    W "Aniołach i Demonach" pada stwierdzenie, że "antymateria jest identyczna z materią z wyjątkiem faktu, że składa się z cząstek, których ładunki elektryczne są przeciwne do tych w normalnej materii". Jest to - zdaniem naukowców - teoria prawdziwa, lecz niekompletna. W rzeczywistości antycząstki muszą bowiem spełniać kilka dodatkowych warunków. "Granica między światami materii i antymaterii nie jest więc wcale tak ostra, jak pokazano to w +Aniołach i demonach+. Tym bardziej, że Dan Brown (reżyser filmu - przyp. PAP) myli się również twierdząc, że antymateria nie występuje na Ziemi. W rzeczywistości antycząstki powstają co chwilę, wskutek niektórych rozpadów pierwiastków promieniotwórczych w skorupie i jądrze naszej planety oraz podczas ostrzału atmosfery przez promieniowanie kosmiczne" - tłumaczą specjaliści.

    W "Aniołach i demonach" antymateria jest też niezwykle groźną siłą, substancją wyjątkowo dla nas niebezpieczną. I znowu jest to pewne zafałszowanie rzeczywistości. Naukowcy z IPJ tłumaczą, że Dan Brown ma rację w jednym: gdy dana cząstka spotyka swą antycząstkę, obie anihilują - przekształcają się w czyste promieniowanie. Anihilacja kilograma antymaterii z kilogramem materii wytwarza kilkadziesiąt razy więcej energii od wyzwolonej podczas fuzji termojądrowej dwóch kilogramów wodoru - jest więc potężną siłą. Jednak, aby wykorzystać ją np. w celach militarnych, potrzebowalibyśmy przynajmniej kilkudziesięciu, a nawet kilkuset, gramów antymaterii. Tymczasem jest to praktycznie nieosiągalne. "Nawet zakładając, że udałoby się przechować każdą wyprodukowaną antycząstkę i że użylibyśmy najnowszych urządzeń do jej wytwarzania, zgromadzenie antyprotonów na jeden ładunek o mocy bomby atomowej musiałoby trwać miliardy lat, a cena jednej bomby - według obecnych szacunków - przekraczałaby tysiące trylionów dolarów" - tłumaczą eksperci.

    Jak dodają, poza tym faktem istotne jest też, że w realnym świecie anihilacją w kontakcie z nami grozi tylko określony rodzaj antymaterii, składający się z antypartnerów cząstek tworzących nasz świat i nasze ciała, a więc z pozytonów oraz antykwarków dolnych i górnych. Pozostałe antycząstki zachowywałyby się w kontakcie z materią naszego świata podobnie jak inne, zwykłe substancje. (...)
  • 31.05.09, 10:18
    lula.pl/lula/1,95647,6647101,Naturalne_sposoby_na_zdrowe_wlosy.html
    Chcąc mieć piękne i zdrowe włosy należy zacząć od spraw najprostszych. Lśniąca czupryna nie powstaje drogą wcierania w nią kilogramów drogich kosmetyków.


    Dieta Pierwszorzędne znaczenie dla zdrowia włosów ma odpowiednia dieta. Często głodówki, czy "diety cud" (w stylu kopenhaskiej) powodują, że włosy zaczynają wypadać, stają się łamliwe i wyglądają matowo.

    W diecie dla dla zdrowej czupryny nie może zabraknąć pierwiastków, takich jak: cynk, żelazo, magnez, siarka oraz biotyny, witamin z grupy B a także A, C. E. Znajdziesz je w żółtku jaja, brokułach, brukselce, czosnku oraz owocach (np. banany zawierają sporo witamin z grupy B).

    Nie możesz zapomnieć tez o pełnoziarnistym pieczywie oraz pestkach dyni, słonecznika, orzechach (nie ziemnych solonych!) czy suszonych owocach (morele, figi, śliwki).

    Zbawienne dla włosów działanie wykazują też kwasy tłuszczowe omega-3, w które obfitują tłuste ryby morskie a także wspomniane orzechy.

    Należy także dbać o dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości białka - podstawowego budulca - niezbędnego do wzrostu nowych włosów. Najlepsze jest białko pochodzenia zwierzęcego (drób, ryby), ale bardzo wartościowa pod względem zawartości białka jest też soja (jej ziarenka dodaje się czasem do chleba).

    Pielęgnacja Warto pamiętać, że nadmiar kosmetyków pielęgnacyjnych i stylizacyjnych obciąża włosy, a przez to łatwiej wypadają. Dobrze jest ograniczyć stosowanie pianek i lakierów do niezbędnego minimum, zaś do mycia stosować łagodne szampony ziołowe lub dziecięce (one nie podrażniają skóry głowy i nie powodują łupieżu).

    Po umyciu, włosy powinny być pozostawione do samoistnego wyschnięcia (należy unikać gorącego powietrza suszarki).
    Naturalne odżywki i płukanki

    Pokrzywowa nalewka odżywcza

    10 dag świeżego ziela i 100 ml spirytusu zmiksuj a potem przelej do słoika i szczelnie zamknij. Odstaw w ciemne miejsce na 2 tygodnie. Po tym czasie raz w tygodniu wcieraj nalewkę w skórę głowy i we włosy, rozczesz i zostaw do wyschnięcia. Nazajutrz umyj głowę.

    Efekt: zapobiega łojotokowi, pobudza wzrost włosów

    Łopianowa płukanka przeciw wypadaniu włosów

    Dwie łyżki rozdrobnionego korzenia łopianu zalej dwiema szklankami ciepłej wody. Przykryj i gotuj przez 5 minut. Potem wystudź i przecedź. Umyte włosy opłucz odwarem, lekko masując skórę. Nie osuszając, owiń głowę ręcznikiem. Po 5 minutach włosy rozczesz i zostaw do wyschnięcia.

    Tonik z rzepy wzmacniający włosy

    Rzepę sporej wielkości zetrzyj na tarce o drobnych oczkach. Odciśnij sok i wetrzyj go w skórę głowy, najlepiej na pół godziny przed myciem.

    Efekt: hamuje wypadanie, wzmacnia włosy

    Maska nawilżająca dla włosów suchych

    Dojrzały owoc awokado starannie rozgnieć widelcem. Dodaj 3 łyżki majonezu lub śmietany. Powstałą papkę nałóż na uprzednio umyte włosy i owiń głowę ręcznikiem. Po upływie 30 minut umyj głowę szamponem.

    Intensywna odżywka z żółtkiem i olejem rycynowym

    Zmieszaj ze sobą: jedno żółtko, 2-3 łyżki oleju rycynowego, łyżeczkę drożdży, kilka kropel soku z cytryny i łyżeczkę odżywczego balsamu do włosów. Odżywkę dokładnie wetrzyj we włosy i skórę głowy. Owiń głowę czepkiem oraz ręcznikiem (ciepło poprawia wnikanie składników odżywczych). Potem umyj włosy szamponem ziołowym.
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://bi.gazeta.pl/im/0/6636/z6636900X.jpg grafika widok z okna
  • 31.05.09, 10:25
    lula.pl/lula/1,95647,6632509,Mezoterapia__odzywczy_koktajl_o_natychmiastowym_dzialaniu.html
    Masz problem z wypadaniem włosów lub na twarzy zauważyłaś pierwsze zmarszczki? Zabieg mezoterapii może okazać się skutecznym rozwiązaniem tych problemów.

    Na czym polega mezoterapia?

    Najogólniej mówiąc mezoterapia to niechirurgiczny zabieg polegający na wstrzykiwaniu substancji leczniczej bezpośrednio w skórę. Nakłuć dokonuje się za pomocą bardzo cienkiej strzykawki co 0,5 do 1,5 centymetra. Następnie wykonuje się masaż, który łagodzi niewielki obrzęk oraz pomaga w równomiernym rozchodzeniu się preparatu z miejsca podania.

    Aplikowane koktajle działają odżywczo, wzmacniająco oraz odbudowująco, a ponadto pobudzają mikrokrążenie. W zależności od rodzaju problemu ustalona zostaje liczba zabiegów oraz dobierany jest optymalny program mezoterapii.

    Kiedy stosuję się mezoterapię?

    Zabieg wskazany jest, jeżeli zależy nam na szybkim poprawieniu wyglądu skóry, zwalczeniu cellulitu oraz leczeniu pierwszych oznak łysienia. Preparaty wykorzystywane podczas mezoterapii przyczyniają się do usprawnienia mikrokrążenia oraz zwiększenia metabolizmu komórek tłuszczowych.

    Dzięki temu możliwe jest niemal natychmiastowe odżywienie, pobudzenie i regeneracja skóry. Mezoterapię wykonuje się, gdy problemem jest zwiotczenie skóry, drobne zmarszczki, występujący na udach, brzuchu i pośladkach cellulit oraz nadmierne wypadanie włosów.

    Czy u wszystkich mezoterapia przynosi oczekiwane rezultaty?

    Należy zaznaczyć, że mezoterapia stymuluje naturalne właściwości regeneracyjne skóry. Wstrzykiwane preparaty mają skondensowane i miejscowe działanie, a pierwsze rezultaty widoczne są już kilka chwil po dokonaniu zabiegu. Po nakłuciu na skórze powstaje niewielka grudka, która wchłania się samoistnie po upływie około 2 dni.

    Czy mezoterapia jest bezpieczna?

    Z całą pewnością tak. Aplikowane substancje nie przenikają do układu krążenia, lecz działają miejscowo.

    Czy mezoterapia jest zabiegiem bolesnym?

    Mezoterapia nie jest zabiegiem całkowicie bezbolesnym. By zapewnić pacjentowi maksimum komfortu wskazane jest zastosowanie miejscowego znieczulenia. Jeżeli ktoś ma bardzo wrażliwą skórę można przed zabiegiem zastosować środek znieczulający- na przykład maść Elma.

    Jakie substancje są wykorzystywane podczas zabiegu?

    Wszystko zależy od tego, czemu ma służyć mezoterapia. Inne koktajle są wykorzystywane w celu poprawienia elastyczności skóry, a inne w profilaktyce łysienia. Nie ulega jednak wątpliwości, że preparaty te składają się głównie z witamin, minerałów, kwasów nukleinowych, czynników wzrostu oraz cząsteczek biostymulujących.

    Na przykład w terapii odmładzania skóry jako jeden ze składników wykorzystywany jest kwas hialuronowy, który dzięki swoim właściwościom wiązania wody, zapewnia utrzymanie właściwego poziomu nawilżenia oraz nadaje skórze twarzy większą elastyczność oraz młodzieńczy i promienny wygląd.

    Co to jest mezolift?

    Mezolift to jedna z metod mezoterapii. Polega ona na podawaniu specjalnie przygotowanych koktajli, które w odpowiednich proporcjach zawierają witaminy oraz kwas hialuronowy. Efektem zastosowania takich preparatów jest wyraźne wygładzenie i ujędrnienie powierzchni skóry.

    Ile zabiegów należy wykonać by efekt był długotrwały?

    Jednorazowy zabieg regenerujący i odżywczy nie wystarczy, by efekt utrzymał się długo. Dlatego też w początkowej (uderzeniowej) fazie terapii trwającej zwykle 2 miesiące zaleca się wykonanie kilku serii zabiegu co mniej więcej 2 tygodnie.

    Następnie dla podtrzymania rezultatów przez okres od 3 do 6 miesięcy wystarczy zrobić jeden zabieg na miesiąc.

    Jakie są przeciwwskazania?

    W zasadzie nie należy wykonywać mezoterapii podczas ciąży, a także powinny się od niej powstrzymać osoby uczulone na składniki zawarte w preparatach, cierpiące na stany zapalne skóry lub chorobę nowotworową oraz takie, które zażywają leki przeciwkrzepliwe. By na skórze nie pojawiły się przebarwienia miejsca nakłuć należy smarować kremem w filtrem do momentu całkowitego wchłonięcia się grudek.

    Jaki jest koszt przeprowadzenia zabiegu?

    Cena mezoterapii jest ustalana indywidualnie przez lekarza i zależy od ilości zużytych ampułek oraz rodzaju preparatu. Pojedynczy zabieg to koszt do 250 do 500 złotych, przy czym przy zakupie 6 zabiegowego pakietu mezoterapii udzielana jest kilkunastoprocentowa zniżka.
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://bi.gazeta.pl/im/0/6624/z6624790M.jpg grafika widok z okna
  • 28.09.10, 17:55
    Dziewczyny,polecam Wam zajrzec tutaj
    Jesli któraś z Was nosiła sie z zamiarem wykonania tego zabiegu ,ale cena okazała sie za wysoka-oto wyjście z sytuacji.
  • 08.07.09, 09:14
    nowespoleczenstwo.most.org.pl/p11.htm "(11) Nasze prawdziwe dziedzictwo

    Równowaga gatunkowa u wszystkich wyższych kręgowców jest podtrzymywana przez dwa przeciwstawne instynkty: trzymania się razem oraz agresji wewnątrzgatunkowej. Instynkt agresji wewnątrzgatunkowej służy selekcji silniejszych samców i równomiernemu rozprzestrzenianiu się gatunku w terenie. Obydwa te instynkty stanowią pierwowzór solidarności i agresji rozwiniętej w gatunku ludzkim.

    Drapieżniki, uzbrojone przez naturę do zabijania, wyposażone są w naturalne hamulce utrzymujące instynkt agresji w określonych granicach. Małpy włącznie z ludźmi nie mają uzbrojenia wbudowanego do ciała, nie mają również wrodzonych zahamowań prześladowania i zabijania swoich gatunkowych braci.

    Obok ludzi szympansy są w biosferze drugim gatunkiem dokonującym zabójstw wewnątrz swego gatunku. Można by powiedzieć, że zabijanie nawet dobrze znanych sąsiadów, znęcanie się nad słabszymi, agresywne gwałcenie samic, jest typowe dla tych zwierząt. Małe grupy samców szukają ofiar wewnątrz swego gatunku dla samej przyjemności zabijania, maltretowania, gwałcenia. Szczególnie okrutna, połączona z podstępami i „politycznymi koalicjami” jest walka dominujących samców o władzę nad stadem (Richard Wrangham i Dale Peterson, Demoniczne samce. Małpy człekokształtne i źródło ludzkiej przemocy, PIW 1999. Ostatnio dużo się mówi na Zachodzie o „molestowaniu seksualnym”i o tzw.”mobbing’u” – znęcaniu się nad podwładnymi, jakby to było coś nowego, a przecież jest to stare dziedzictwo, wspólne ludziom i szympansom.

    Wymienieni autorzy konkludują, że szympans jest nie tylko naszym bliskim krewnym w ewolucji, lecz przede wszystkim „zdumiewająco doskonałym modelem naszych bezpośrednich przodków. Można przypuszczać że przemoc, podobna jak u szympansów, torowała drogę do ludzkiej wojny, przekształczjąc ludzi w oszołomione istoty, wciąż żyjące, mimo trwającej od pięciu milionów lat morderczej agresji”. Hipotezę tę potwierdzają przykłady najbardziej prymitywnych plemion Indian z dżungli amazońskiej.

    Od początku żyliśmy w klimacie podziału ludzi na „swoich” - dobrych, zrozumiałych, kochanych oraz „obcych”- złych, niezrozumiałych, niebezpiecznych, których należało zabić albo przed nimi uciekać. Kanibalizm nie był wywoływany głodem; był to najprymitywniejszy sposób ostatecznego unicestwienia obcego-wroga. Gdy później wynaleziono narzędzia do polowania, obsesyjne pragnienie zostania „panem” całego świata natury stymulowało zabijanie zwierząt i ludzi na coraz większą skalę.

    Karol Marks ma słuszność, że wzrost wydajności pracy, pozwalający jednemu człowiekowi wytworzyć środki utrzymania dla więcej niż jednego człowieka, zakończył erę kanibalizmu a otworzył erę niewolnictwa. Eksploatacja pracy niewolników stała się źródłem bogactwa i władzy. Nawet dla takiego umysłu, jak Arystoteles, niewolnik nie był człowiekiem, lecz „mówiącym narzędziem”. Pojawiła się hegemonia hierarchicznej władzy, gdzie klasa sług danego społeczeństwa oddawała swą energię tym, którzy zdobyli nad nią władzę. Towarzyszyło temu okrucieństwo i pogarda dla pokonanych i podporządkowanych, jako gorszego gatunku ludzi. Każdy był obowiązany przystosować się do swego pana, swego księcia lub króla.

    W dalszej kolejności pojawił się nowy bodziec dla ludzkiej agresji: ideologia, z reguły w postaci sakralnej: wiara w jedyną prawdę. Teraz usprawiedliwieniem dla skrajnego okrucieństwa było aroganckie przekonanie władców danej społeczności, że są głosicielami jedynie prawdziwej wiary, którą każdy powinien przyjąć lub umrzeć, toteż wojny wyznaniowe były najokrutniejszymi i najkrwawszymi w dziejach.

    Zanim rozwinęła się świadomość indywidualna, przez kilka milionów lat identyfikowaliśmy się ze stadem jak wilki i szczury, a nasze samozachowanie się, było zawsze i tylko samozachowaniem wspólnoty. Samoidentyfikacja ze zbiorowością jest starszą postacią naszego egoizmu. Nasi przodkowie szybko pojęli efekt synergii, że działając razem osiąga się więcej niż działając w pojedynkę.

    Przez kilka milionów lat wszystkie najważniejsze sprawy związane z bezpieczeństwem i wyżywieniem załatwialiśmy zabijając innych ludzi i zwierzęta. Dlatego tak trudno się nam tego oduczyć. Wszyscy jesteśmy potomkami zabójców, bo zabici nie zdołali przekazać swoich genów następnej generacji. Wszyscy nosimy głęboko ukryty w podświadomości morderczy instynkt, nie wyłączając największych pięknoduchów wśród nas. Te negatywne reakcje instynktowe są jednak zawsze sprzężone z gotowością do ofiar dla zbiorowości, do ofiary z własnego życia włącznie, które cieszą się najwyższym szacunkiem u wszystkich ludów i we wszystkich czasach.

    Najbezwzględniejsza jest jednak walka o władzę, która toczy się wśród podobnych do siebie a często wśród najbliższych, bo najbliżsi są największym zagrożeniem dla dążących do władzy ludzi i szympansów. Na wszystkich szczeblach władzy zdradzają najbliżsi przyjaciele, najbardziej znienawidzonymi wrogami są najbliżsi współpracownicy. Historia zapisała, jak okrutnie postępowali Anglicy ze swymi kolonistami walczącymi o niepodległość Ameryki. Z kolei ci koloniści, gdy utworzyli Stany Zjednoczone, mordowali się bezlitośnie w wojnie secesyjnej. Nie robili tego dla Murzynów, którymi pogardzali, lecz dla zaspokojenia własnego instynktu agresji i narzucenia drugiej stronie własnego pojęcia dobra i słuszności..

    To nie przypadkowo Hitler wymordował S.A., dzięki której doszedł do władzy a Stalin unicestwił prawie całą kadrę rewolucjonistów, którzy dokonali rewolucji 1917 r.Tam gdzie toczy się walka o władzę, tam nie obowiązują żadne zasady oprócz tej jednej: cel uświęca środki. I jest to zjawisko powszechne, nasz naród nie jest tu wyjątkiem, ale tak u nas jak i gdzie indziej zbiorowa zmowa milczenia nie pozwala poruszać tego tematu.

    Zrozumienie naszej zwierzęcej natury, wynikającej z długiego dziedzictwa jest pierwszym warunkiem zapanowania nad nią ludzkiego ducha, stania się człowiekiem rozumiejącym, HOMO INTELLEGENS, którego erę zapowiadał przed cwierćwieczem dalekowzroczny Japończyk, Yonei Masudo w swej książce „Information Society”.
    --
    „Życie stanie się łatwiejsze i kłopoty będą mniejsze,
    Gdy dekalog, miast na ścianie w naszych sercach pozostanie."
    http://uczenzklasa.gazeta.pl/gfx/userfiles/3595/Image/STOP.jpg grafika widok z okna http://www.wasilkow.pl/przedszkole/Nowy%20folder/kwiatki.gif
  • 18.10.09, 20:13
    www.przekroj.pl/cywilizacja_pytania_artykul,5291.html "Po pierwsze, zależy to od tego, gdzie mają oczy. Oczy z przodu głowy mają zwierzęta drapieżne

    Powiększ zdjęcie


    Przeczytaj także:
    Jak się nazywa mieszkaniec Suchej Beskidzkiej?
    Ile miejsca zajęliby wszyscy ludzie, gdyby zebrać ich w jednym miejscu?
    To pozwala im lepiej oszacować odległość od ofiary. Te zaś, które niepewne są dnia ani godziny, mają oczy z boku, by szybciej dostrzec niebezpieczeństwo. Dzięki temu mają większe pole widzenia. Zebra, mysz, królik mają zdolność widzenia panoramicznego w zakresie 360 stopni. W odróżnieniu od nich my nie widzimy tego, co dzieje się za nami.
    Punkt widzenia zmienia się, gdy oczy umieszczone są na słupkach. Tak jak u ślimaków. Ich oko rejestruje ruch, odróżnia światło od ciemności i daje możliwość oceny odległości i prędkości poruszających się punktów.
    Widzieć za dnia to nie sztuka. Co jednak, kiedy zapada zmrok? Wtedy dobrze czują się tylko te zwierzęta, którym natura dała zdolność patrzenia w ciemności. Ich oczy posługują się metodą lustra. „Lustro” umieszczone za wrażliwą na światło siatkówką składa się z kilkunastu warstw połyskliwych komórek i stanowi płaszczyznę odblaskową potrafiącą zwielokrotnić siłę słabego światła. Dlatego koty domowe wyraźnie widzą przy jednej szóstej światła, którego potrzebuje człowiek. Innym sposobem na widzenie w nocy jest termolokacja. Czujnikami termicznymi posługują się na przykład węże. Między nozdrzami i oczami posiadają „oko termiczne” reagujące na promieniowanie podczerwone."

    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/938/938783qtykdtns9q.jpg
  • 18.10.09, 20:20
    www.przekroj.pl/cywilizacja_pytania_artykul,5293.html "Czy lizanie rany przyspiesza proces jej gojenia? - Olga Woźniak

    W ślinie zwierząt (ludzi też) zawarte są związki bakteriobójcze, jak również aminokwasy (prolina, glicyna, glutamina), które stymulują syntezę białek, co przyspiesza gojenie ran

    W warunkach laboratoryjnych pod wpływem tych aminokwasów powierzchnia rany zmniejsza się o połowę w ciągu 24 godzin. Co ciekawe, kiedy ranę zwierzęcia liże inne zwierzę (tego samego gatunku), przyspiesza to jej gojenie bardziej, niż gdy zwierzę liże się samo."

    http://srv140.odsiebie.com/MTI1NTg4MTk1OQ==/MTI1NTg4MTk4MTk3LmdpZg==/2019.gif
  • 18.10.09, 20:26
    www.przekroj.pl/cywilizacja_zrobtosam_artykul,2700.html "Jak zobaczyć swoje geny

    Zobacz na własne oczy to, co czyni cię wyjątkowym, czyli twoje DNA
    Zacznij od zmieszania łyżeczki żelu do prania lub płynu do mycia naczyń z trzema łyżeczkami wody. Wlej to do małej czystej szklanki. Teraz zdobądź właściwy materiał do doświadczenia – wypłucz dokładnie przez 30 sekund usta szklanką wody z rozpuszczoną w niej łyżeczką soli. Wypluj to paskudztwo tam, gdzie wlałeś detergent, zostawiając jakieś półtora centymetra miejsca. Całość mieszaj zdecydowanie przez jakąś minutę.
    Teraz najważniejsze. Będziesz potrzebował mocno schłodzonego (zamrażalnik!) spirytusu, najlepiej takiego 96-procentowego. Musisz delikatnie tak wlać go na wierzch mieszanki w szklance, by utworzyła się oddzielna warstwa. Poczekaj grzecznie parę minut i obserwuj mętne kłaczki pojawiające się w spirytusie. Tak, to właśnie twoje DNA. Mało imponujące? Ale jakie ważne!"

    http://i37.tinypic.com/24ot8g0.jpg
  • 20.10.09, 16:52
    http://www.focus.pl/typo3temp/pics/6bea8ab630.jpg Sztuka nękania

    www.focus.pl/przyroda/zobacz/publikacje/sztuka-nekania/nc/1/ "Ludzie stosują mobbing wobec kolegów czy koleżanek w pracy. Zwierzęta – wyłącznie wobec drapieżników (z małym wyjątkiem dla kukułki). Cel jest identyczny: dręczyć nielubianego, niechcianego lub wręcz groźnego osobnika tak długo, aż ucieknie z biura lub innego terytorium

    Jeśli ma być skuteczny, mobbing musi być opracowany w najdrobniejszych szczegółach, najlepiej zbiorowo. Daje to efekt rozmycia odpowiedzialności, a więc zapewnia większe bezpieczeństwo dręczącym. Udręczony pracownik opowiadający, że A – krzywo na niego spojrzał, B – celowo podmienił dokumenty, a C – perfidnie udzielił mu fałszywej informacji o terminie zamówienia, nie brzmi szczególnie wiarygodnie. Jest więc duża szansa, że – zanim w ogóle wystąpi ze skargą do przełożonych – sam uzna, że rzeczywiście nie nadaje się na to stanowisko. Co zrobi? Pewnie złoży wymówienie, a podłym kolegom się upiecze. Podobny cel ma zwierzęcy mobbing. Też chodzi o to, żeby intruz sam zrezygnował. A ponieważ sztuka nękania została opracowana na drodze prób i błędów wielu pokoleń ptaków, ssaków czy ryb, okazuje się strategią zaskakująco efektywną.

    Szympansy potrafią przegonić ze swojego sąsiedztwa panterę, amerykańskie wiewiórki ziemne – wykurzyć grzechotnika, a ławica niewielkich ryb sprawi, że murena – zamiast na nie polować – czmychnie w popłochu. I podczas gdy mobbing w pracy – mam nadzieję – to jednak rzadkość, w świecie zwierząt ma on miejsce o każdej porze dnia i roku, na całym świecie. Biolodzy mówią o nim wówczas, gdy grupa mniejszych stworzeń hałaśliwie dręczy jedno czy dwa większe i groźniejsze. W Polsce szczególnie często czynią to ptaki wychowujące młode wiosną i wczesnym latem.
    MYSZOŁÓW MA PRZEĆWIERKANE" (...)

    http://srv9.odsiebie.com/MTI1NjA0NTIzMQ==/MTI1NjA0NTIwNDQ0LmpwZw==/koci%20grzbiet.jpg


  • 21.10.09, 23:33
    Bardzo ciekawe. Spodobało mi się stwierdzenie:Myszołów ma przećwierkanesmile
    A tutaj cudna zabawasmile
    http://i35.tinypic.com/59wzma.jpg
    Bez podstępu i złośliwoścismile
    --
    *************************************************************
    Serce miej otwarte dla wszystkich,zaufaj niewielu.
    William Shakespeare
    http://i36.tinypic.com/2q9j57q.gif
  • 31.10.09, 18:37
    www.rp.pl/artykul/385329_Grypy_teoria_spiskowa.html Grypy teoria spiskowa (...)"Ogłoszenie światowej pandemii grypy oznacza, że co najmniej 20 mld dolarów przepłynie od rządów do koncernów farmaceutycznych.– Trzeba iść śladem pieniądza. „Follow the money”, jak mówią amerykańscy śledczy, gdy prowadzą dochodzenie w zawikłanych sprawach – mówi prof. Maria Dorota Majewska, kierownik Zakładu Farmakologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

    Ostentacyjnie zapowiedziała już, że się nie zaszczepi – ani przeciw grypie sezonowej, ani pandemicznej.

    Śmiertelna pomyłka - Kiedy mówię specjalistom, że bezpieczna miała być też szczepionka użyta w USA w 1976 roku, z reguły zapada milczenie.
    Tej historii raczej nie przypomina się w polskiej prasie piszącej o pandemii. A jednak trudno nie zauważyć analogii. Kiedy w bazie Fort Dix w New Jersey na nową odmianę grypy – także świńską – zmarł żołnierz, a wielu innych zachorowało, uznano, że Stanom Zjednoczonym grozi epidemia. Departament Zdrowia przestrzegał, że jeśli nie zostanie podjęta akcja szczepień, dojdzie do mutacji wirusa i w rezultacie wybuchnie światowa pandemia podobna do hiszpanki z 1918 roku.

    Pospiesznie przygotowaną szczepionkę zaaplikowano ponad 40 mln Amerykanów. Po dziesięciu dniach akcję przerwano. Było bowiem około 500 potwierdzonych wypadków syndromu Guillian-Barre, neurologicznej choroby prowadzącej do paraliżu nerwów.
    Lekarstwo – a właściwie szczepionka – okazało się gorsze od choroby.

    – Spodziewana pandemia nigdy nie nadeszła. Jedna osoba zmarła na grypę, natomiast co najmniej kilkadziesiąt w wyniku komplikacji poszczepiennych – napisali autorzy publikowanych w USA raportów.

    Niemcy raczej nie uchodzą za naród, który buntuje się przeciw władzy. A jednak to właśnie w Niemczech zaczął się ruch, który można określić jako obywatelskie nieposłuszeństwo wobec kampanii szczepień.
    Detonatorem buntu stała się wiadomość, że rząd i Bundeshwera będą szczepieni inną szczepionką niż ta, która ma przyjąć ogół społeczeństwa

    – Nie należy zakładać, że było to działanie dyskryminacyjne, ale zapewne podyktowane względami logistycznymi – mówi prof. Zieliński.

    Brzmi to nieprzekonująco. Można bowiem wysnuć wniosek, że eksperci rządowi i wojskowi wiedzą o skutkach ubocznych szczepionki więcej, niż mówią opinii publicznej.

    Różnica między szczepionką dla plebsu i dla establishmentu polega, najogólniej rzecz biorąc, na tym, że szczepionka dla politycznych i wojskowych elit pozbawiona jest pewnych domieszek, tzw. adiuwantów – czyli kontrowersyjnych substancji wzmacniających jej działanie. Pozwalają one wyprodukować szczepionkę szybciej i taniej – ale mogą wywołać nadreakcję organizmu i trudne do przewidzenia konsekwencje.

    I taki przekaz w Niemczech odebrano – największa w dziejach Niemiec akcja masowego szczepienia, która ma kosztować rząd 600 mln euro, załamała się.

    Niemieckie autorytety lekarskie nie kryją swego sceptycyzmu wobec masowych szczepień, podważając niedwuznacznie bezstronność WHO.

    – Resort zdrowia dał się wciągnąć w kampanię koncernów farmaceutycznych, które malują wizję rzekomego zagrożenia, bo chcą na tym po prostu zarobić – mówił cytowany przez „Der Spiegel” dr Wolf-Dieter Ludwig, przewodniczący komisji ds. leków Naczelnej Izby Lekarskiej.

    Poza tym kontrowersyjne szczepionki zawierają jako konserwant związki rtęci – niechętnie widziane na Zachodzie jako dodatek do szczepionek dla dzieci. W Polsce natomiast obowiązuje pogląd, że rtęć w szczepionce nie ma negatywnego wpływu na organizm dziecka – zdecydowanie nie zgadza się z tym jedynie krytykowana przez polskie tuzy medycyny prof. Maria Dorota Majewska, która w ramach projektu UE prowadzi badania nad związkiem między szczepionkami z rtęcią a autyzmem wśród dzieci.

    Medyczny thriller - To był zapewne zwykły ludzki błąd. Nikt nie jest doskonały, takie rzeczy się zdarzają – mówi dr Grzesiowski, gdy pytam go, jak należy zinterpretować niepokojący incydent, jaki zdarzył się w Czechach. Zupełnie przypadkiem sumienny laborant, który dostał partię szczepionek grypy sezonowej od koncernu Baxter, odkrył, że znajdują się w niej sekwencje wirusa ptasiej grypy, znacznie bardziej niebezpiecznej od A/H1N1.

    Ta informacja, jak wiele innych, przemknęła prawie niezauważalnie w prasie. Nie wiadomo nawet, czy koncern Baxter jakoś szczególnie się pokajał za pomyłkę, która mogła mieć fatalne konsekwencje.

    Dziwnym przypadkiem koncernowi Baxter zdarzyła się mniej więcej w tym samym czasie inna przykra wpadka. W pociągu z Zurychu eksplodowała z powodu złego zabezpieczenia paczka z materiałem biologicznym, przewożona przez kuriera. Ponieważ firma Baxter zapewniła, że w przesyłce nie było nic niebezpiecznego, władze szwajcarskie nie robiły z tego problemu i puściły pasażerów do domu.

    Cała historia przypomina scenariusz thrillera medycznego – i są ludzie, którzy uważają, że takie porównanie jest uzasadnione.

    Austriacka dziennikarka śledcza Jane Burgermeister twierdzi, że firmy farmaceutyczne – przede wszystkim Baxter, posiadająca laboratoria pod Mexico City, a także Novartis – uczestniczą w produkcji morderczych wirusów. Mają to czynić przy współudziale instytucji międzynarodowych, a ich celem ma być zmniejszenie populacji na Ziemi. Jedną z tych instytucji ma być WHO.

    Teoria Jane Burgermeister – która złożyła już oficjalny pozew sądowy – święci triumfy przede wszystkim w Internecie. Jej zwolennicy uważają, że rozprzestrzenianie pandemii nastąpi właśnie poprzez masowe szczepienia. Te spiskowe teorie są podsycane przez wyraźną dysproporcję między łagodnym jak do tej pory przebiegiem grypy a pewnymi rozporządzeniami władz przewidującymi czarny scenariusz pandemii. Dlaczego w Belgii i Londynie wydano rozporządzenie mówiące o przygotowaniu miejsca pod zbiorowe mogiły? – to jedno z pytań, jakie zaczęto sobie zadawać.

    – XX wiek mógł nas przekonać, że jednak możliwe są rzeczy, które wszystkim wydawały się niemożliwe. Przecież Janowi Karskiemu nie uwierzono na Zachodzie, że Niemcy dokonują Holokaustu – mówi jeden z moich rozmówców.

    Przetrwają podejrzliwi - Jeśli komuś nie odpowiada teoria spisku grupy złych i wpływowych ludzi, którzy w pogoni za pieniędzmi i władzą nad światem chcą doprowadzić do zdziesiątkowania ludzkości, to ma do wyboru inne teorie spiskowe tłumaczące rozprzestrzenianie się wirusa nowej grypy. Przeglądając anglojęzyczne strony, znalazłam ich kilka – od banalnej, mówiącej o tym, że prezydent Barack Obama chce wykorzystać sytuację zagrożenia epidemią, by wprowadzić stan wyjątkowy i w ten sposób walczyć z ekonomicznym kryzysem, aż a do teorii znacznie bardziej zaskakujących.

    Historia nowej odmiany grypy zaczęła się w Meksyku – jest więc grupa osób, która wierzy, że sztucznie wywołana epidemia miała dać argument przeciwnikom imigracji Meksykanów do USA, by zamknąć granicę albo wręcz kwestię imigracji rozwiązać w sposób ostateczny.

    Zwolennicy teorii starcia cywilizacji widzą natomiast w fakcie, że najpierw grypa zaczęła zabijać Meksykańow – naród katolicki – dowód na to, że muzułmanie wydali chrześcijanom wojnę biologiczną.

    Jednak teorią, która mnie naprawdę urzekła, jest ta, która mówi, że za pandemią stoją wegetarianie. Usiłują zniechęcić ludzi do jedzenia „braci mniejszych ” – po chorobie szalonych krów i ptasiej grypie wywołali grypę świńską.

    – Bardzo łatwo narazić się na śmieszność, spekulując na temat tak zwanej pandemii grypy – przyznaje prof. Maria Dorota Majewska. – A jednak czasem warto podjąć to ryzyko i zacząć się nad pewnymi sprawami zastanawiać. Czy naprawdę jest ktoś, kto da sobie uciąć rękę za uczciwość koncernów i polityków? Nie ufajmy im tak ślepo. Pamię
  • 05.11.09, 21:47
    Mnie się zdaje,że to jeden wielki spisek a cała ta kampania to duże pieniądze
    dla przemysłu farmaceutycznego.Sama juz nie wiem,komu wierzyć,kto tu prawdę
    głosi,kto kłamie.Wiecznie jakieś ''nowe''choroby jak nie ptasia grypa,to choroba
    wściekłych krów.
    No cóż,ptaszki wyzdrowiały,krowy już bez wścieklizny,teraz mamy świńską grypę.
    Bossszzzzz!
    --
    *************************************************************
    Serce miej otwarte dla wszystkich,zaufaj niewielu.
    William Shakespeare
    http://i36.tinypic.com/2q9j57q.gif
  • 05.11.09, 22:01
    To dodać jeszcze trzeba że i pryszczyca oraz włosienica też już były
    a wszystko zależało od służb weterynaryjnych.
    Często nawet sami nie wiemy co spożywamy i czym zarazić się możemy a
    przykładem może być słynne dwudziesto kilku letnie mięso sprowadzane
    chyba ze Szwecji , czy ono było bezpieczne dla naszego zdrowia?

    --
    http://i43.tinypic.com/11tbm7n.gif

    Uśmiech psa znajduje się w jego ogonie. - W. Hugo
  • 15.11.09, 14:53
    www.przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,5801,0.html "Tkanka tłuszczowa reguluje metabolizm, czyli gospodarowanie cukrami i tłuszczami. Prócz leptyny wydziela jeszcze ponad sto innych substancji. Umożliwiają one komunikację z różnymi częściami organizmu: przewodem pokarmowym, przysadką mózgową, wątrobą. Wszystko po to, by dbać, aby w twoim organizmie utrzymywała się równowaga energetyczna. Co to oznacza w praktyce? Subtelna sieć oddziaływań między wydzielanymi związkami i narządami sprawia, że twoja krew przenosi odpowiednią ilość cukrów i lipidów, a jesteś głodny tylko wtedy, gdy twojemu ciału brakuje energii. Często tyjemy właśnie wtedy, gdy któryś z elementów tej skomplikowanej układanki szwankuje. Niestety, zarówno przejadanie się, jak i głodzenie może prowadzić do zaburzeń.

    – Na każdy sygnał głodu lub przesytu tkanka tłuszczowa musi odpowiedzieć z odpowiednią siłą. Gdy tej tkanki jest za mało, sygnał jest za słaby. Gdy mamy jej duży nadmiar, dochodzi do rozregulowania całej tej złożonej kontroli" (...)

    http://media.picfor.me/001CD086/jasss-today-frauen-album-of-love-sexy-girls_large.jpg
  • 16.11.09, 19:56
    Poczytać nie mogłam,stronka otwiera mi się bardzo dłuuuuuugo,nie doczekałam się,nerwowy rocznik tak ma!big_grin
    Zawsze mówię,że odrobina tłuszczyku uroku dodaje i chroni od zimna czy upadku,zostanie kilka sinych plam,lepsze to niż złamaniesmile
    --
    *************************************************************
    Serce miej otwarte dla wszystkich,zaufaj niewielu.
    William Shakespeare
    http://i36.tinypic.com/2q9j57q.gif
  • 27.11.09, 19:43
    Szczepienia przeciwko grypie to nie pomyłka, to cyniczne oszustwo celem wyciągnięcia miliardowych zysków kosztem życia i zdrowia milionów nieświadomych ludzi.
    marucha.wordpress.com/2009/10/30/list-prof-marii-doroty-majewskiej-w-sprawie-szczepionek/ (...)"Eliminacja zbędnych lub szkodliwych szczepień nie tylko może uchronić wiele dzieci od chronicznych chorób i okaleczeń, ale i zaoszczędzi wydatków na ich długotrwałą opiekę. Nie jest dziś tajemnicą, że firmy farmaceutyczne na wielką skalę defraudują systemy opieki zdrowotnej na całym świecie. Agresywne promowanie coraz większej liczby szczepionek u dzieci i młodzieży wpisuje się w ten właśnie modus operandi."

    I jeszcze komentarz
    "zmęczony powiedział/a
    2009-11-04 (środa) @ 00:05:43

    Niestety spisek jest większy niż się nam wszystkim wydaje, sataniści rządzą światem i świadomie nas trują aby wyhodować gatunek posłusznych i głupich podludzi – niewolników pracowników.
    Koniec jest nieunikniony, współczuję ludziom którzy mają dzieci, dlatego sam nie mam bo wiem że by go zabijali po kawałku szczepieniami ale także żywnością (np fluor w wodach mineralnych- szok).
    Polecam filmy na youtube po polsku , “KORPORACJE” , “Świat wg MONSANTO”, “Dr Rath kartel farmaceutyczny” , pełny obraz.

    O organizacji w walce nie ma mowy, ludzie są za bardzo rozdrobnieni w swych problemach(rolnicy narzekają na dopłaty, kierowcy na cenę paliw, rodzice na szczepienia, emeryci na ZUS, nauczyciele na MEN lekarze na MZ itd. itd. ) no i oczywiście brakuje charyzmatycznego przywódcy(np ALex Jones, Ron Paul, ).Bunty dawno się skończyły, ludzie sami nie wywalczą swojej wolności. Dla przeciętnego człowieka bardziej wiarygodny jest nowy odcinek M jak miłośc, niż propagandowy film-odkrywający naraz zbyt dużo.Jesteśmy tak zaprogramowani że nawet samo słowo spisek kojarzy się z kimś nienormalnym. Oni już wmówili ludziom że czarne jest białe tak, że ludzie sami proszą się o trucizny.
    Główny sposób ich działania – stworzyć problem (np świnska grypa, czy terroryści) a ludzie sami będą się prosić o szczepionki lub kamery na ulicach.
    Jeszcze całkiem się nie poddałem, już od wielu miesięcy szerzę info na te tematy i co – i nic. Wszyscy ludzie którzy widzą NWO powinni się zjednoczyć, tylko nie wiem czy damy radę pokonać całe media które specjalizują się w kontroli umysłów oraz ich właścicieli – mafię biznesmenów i polityków.
    Czyli mamy konflikt – największy kapitał i broń na świecie + media kontra kilku zapaleńców którzy nie dali się jeszcze otruć.
    W pięknych bajkach dobro wygrywa
    Nawet jakbyśmy założyli legalną partię może i nawet silną to media przedstawią nas jako terrorystów albo anarchistów i eurosceptyków – przykład Janusz Korwin Mikke – mówi prawdę a przedstawia się go jako dziwaka i szaleńca.
    Wiara czyni cuda , ale jedyne co możemy zrobić tak na naprawdę to pomóc swoim bliskim.
    Reszta ludzi jest za bardzo omamiona przez TV , każdy wierzy że UE mu pomoże, ale nie wie że oni pomagają tylko dużym koncernom , bo ich sponsorują.
    Mało kto wie, że to te same koncerny które sponsorowały Hitlera np IG Farben czy BAYER – to dla nich zbudowano Auschwitz, jako ośrodek badawczy a wszyscy myślą, że hitlerowcy robili experymenty na ludziach dla zabawy- TO BYŁY BADANIA NAUKOWE. Nie udało się im przejąć kontroli siłą to robią to teraz małymi kroczkami za pomocą kłamstw i propagandy. Wtedy dodawali fluor do wody jako masowy otumaniacz , teraz znowu CODEX od nowego roku fluor w wodzie ale o tym głośno media nie mówią(powiedzą pewnie 1 stycznia że koniec próchnicy dzięki wspaniałej unii smile
    Demokracja = komunizm , bo 51% ludzi (nawet otumanionych) ma władzę nad 49% i to wystarczy.

    I jeszcze apropos ostatnich wydarzeń – ucieszyłem się że nasz rząd olał te szczepionki na a1hn1 myślę że to pierwsza tak mądra decyzja naszego rządu, i co słyszę – całe media atakują ich za to
    że ich nie stać czy coś.

    KASA rządzi- nawet jeżeli to nieprawda to 99 procent ludzi w to wierzy

    jak chcesz to zmienić ?
    wg mnie medytacja czy wiara nic nie zmieni
    musielibyśmy się zorganizować po to aby podzielić między siebie robotę z propagandą to znaczy obstawić ważne Fora internetowe – tylko w młodych ludziach nadzieja(dlatego trują wasze dzieci aby to pokolenie osłabić)"
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://i45.tinypic.com/23rwnwh.gif
  • 02.12.09, 13:46
    www.jsvital.de/Aktualnosci/Archiwum/Artroza/artroza.html
    "Artroza to zużycie się stawów. W terminologii medycznej określa się to mianem deneratywnego reumatyzmu stawów a międzynarodowe określenie to osteoartretyzm.

    Artretyzm to „stan zapalny stawów”. Określenie to stosuje się jednak w przypadku różnych procesów zapalnych w ob-rębie stawów i otaczających je mięśni. Artretyzm jest zazwyczaj diagnozowany wtedy, gdy mamy do czynienia ze sta-nami zapalnymi stawów wywołanymi ogólnymi infekcjami bakteryjnymi i wirusowymi, nie wywołującymi stałych zmian i uszkodzeń (np. zapalenie gardła, żołądka i jelit, ukąszenie kleszcza, hepatitis B, świnka, wietrzna ospa, itp). Stany zapalne stawów występują zazwyczaj u ludzi wykazujących dziedziczne skłonności do przesadnych reakcji systemu immunologicznego. Reumatyczny artretyzm, na który cierpi około 3% ludności (głównie kobiet), może być związany z silnymi bólami i masywnymi deformacjami kostnymi.

    W stawie biodrowym:
    Trudno jest się rozruszać po okresie wypoczynku
    Występują bóle pachwin, bioder i kolan
    Trudność sprawia chodzenie po schodach oraz dłuższe wędrówki i chodzenie
    Czasami występują ataki bólów ischiasowych, promieniujących z pleców.

    W kolanach:
    Utrudnione chodzenie po schodach (szczególnie zchodzenie). W trakcie chodzenia występują bóle kolan, nasi-lające się przy noszeniu ciężaru
    Po dłuższym siedzeniu trudno jest wstać
    Oprócz bólów kolan występują również dolegliwości w udach.

    W kręgosłupie:
    Rano wstanie z łóżka sprawia ból. Występują skurcze pleców
    Ból, który właściwie na chwile nie ustępuje, nasila się przy obciążeniu.

    W stawach palców:
    Sztywne dłonie i nieelastyczne palce, szczególnie rano. Często występuje poprawa po około 30 minutach
    Zimno pogarsza sytuację, palce stają się jeszcze sztywniejsze
    Małe miękkie lub twarde zgrubienia na stawach palców.

    W barku:
    Przy rzadko występującej artrozie barku ból sprawia podniesienie ramion ponad wysokość barku.
    Ramiona bolą przy podnoszeniu i niesieniu ciężaru.

    Jak powstaje artroza?
    Artroza, określana ogólnie zużyciem się stawów, jest powoli narastającą dolegliwością, przechodzącą w stan chro-niczny. Nie nalezy się jednak bezczynnie przypatrywać temu procesowi. Jeżeli ignorujemy kłopoty z rozruszaniem się po dłuższym okresie siedzenia, przy wstawaniu rano lub też lekkie promieniujące bóle w stawach, to najpóźniej po stwierdzeniu napięcia mięśni, sztywności i „strzelaniu” w stawach należy podjąć stanowcze kroki zapobiegawcze. Bóle przychodzą zazwyczaj wtedy, gdy została zniszczona większa część chrząstki stawu. Im dłużej, przez lata, wy-stępują te symptomy, tym poważniejsze są tego skutki, aż do skomplikowanych operacji kolan lub implantacji sztucznych stawów kolana lub biodra, ponieważ te stawy nośne oraz palce są najbardziej podatne na chorobowe zmiany.

    Około połowa ludzi ponad 50-letnich ma artretycznie zdeformowane stawy! Nie oznacza to jeszcze choroby, ponie-waż pomimo nieuchronnego zużycia i utraty elastyczności chrząstek stawy mogą nas nosić aż do późnej starości. Jest dużo róznych powodów wystąpienia artrozy. Wiek jest tylko jednym z wielu czynników – i to nawet nie naj-ważniejszym.

    Nie dopuśćcie do początku! Lub: Uważajcie już w latach młodości! Nieprawidłowe i przesadne obciążenie stawów, zranienia i stany zapalne ale też niewystarczająca ilość ruchu odgrywają przy powstaniu zmian w stawach bardzo dużą rolę. Wielu ludzi cierpi na artrozę w starszym wieku, ponieważ w dzieciństwie i w okresie młodości zlekce-ważono nieprawidłową sylwetkę (np. garbienie się) lub przeciążanie stawow. Należą do tego także skrzywienia kręgosłupa czy nogi w kształcie „X” lub „O”, zniekształcenia bioder, platfus lub skrzywione stopy, nieleczone urażenia menisku i źle zaleczone złamania kości.

    Inna możliwość to zranienia i małe wypadki, obrzmienia, zwichnięcia i upadki, czyli to, co każdemu z nas może się w życiu przydarzyć. Przy tym może dojść do zgniecenia lub uszkodzenia chrząstki stawu, co wraz z upływem czasu zwiększa ryzyko wystąpienia artrozy.

    Częstą przyczyną jest nadmierne obciążanie poszczególnych stawów przez sport wyczynowy, czynności zawodowe i trwającą nieraz przez całe zycie nadwagę. Przy tak ukochanej piłce nożnej kolana narażone są na nieprawdopo-dobnie duże obciążenia i wielu piłkarzy cierpi na syndrom zużycia się stawów kolanowych. Po usunięciu menisku późniejsza artroza jest w zasadzie zaprogramowana. Także ludzie wykonywujący latami pewne zawody są bardziej podatni na artrozę. Są to np. dekarze, rolnicy, kamieniarze i pracownicy budowlani pracujący z młotami pneuma-tycznymi. Oczywiście, dochodzi do tego ten „normalny” rozkład powodowany mijającym czasem, ale najpierw muszą zaistnieć „sprzyjające” warunki wywołane opisanymi powyżej czynnikami. Przyczyną artrozy kolan lub bioder są też często funkcjonalnie nierówno długie nogi (spowodowane wieloletnim skrzywieniem miednicy).

    Artroza stawów kolanowych

    Staw kolanowy jest zawiasem zginającym się tylko w jednym kierunku. Artroza kolan jest najczęściej występującą formą artrozy, na którą cierpią po równej części obydwie płci.

    Naturalne metody przy artrozie kolan (terapia ruchowa)

    W kuracji prewencyjnej i leczniczej szczególną rolę odgrywa gimnastyka nóg. Bardzo ważnym ćwiczeniem jest ma-chanie nogami: siedząc na stole lub biurku, machamy swobodnie nogami. Bez obciążenia i związanego z tym bólu wytwarza się przy tym ciecz międzystawowa (synovialis).

    Inne ćwiczenie: leżymy na plecach, nogi wyciągnięte.
    Podnosimy na zmianę nogi do góry, zgniając je jednocześnie w kolanach, tak aby podudzia były w poziomie. Coraz szybciej... I tak przez 3-5 minut.
    Obydwa kolana na zmianę szybko ale luźno dociskać do podłogi
    Bardzo wskazany jest rowerek w pozycji leżącej.
    Obydwa uda docisnąć do brzucha. Luźno kopać w powietrzu prostując i zginając nogi w kolanach.
    Rolować nogi do wewnątrz i na zewnątrz. Palce u nóg przekręcają się przy tym do wewnątrz i na zewnątrz.

    Chodzenie boso po piasku wzdłuż wybrzerza morskiego i następujące po tym pływanie w słonej wodzie są balsa-mem dla stawów. Każdy kilogram nadwagi jest niebezpieczeństwem dla stawów. Zaleca się też gimnastykę w wo-dzie oraz jazdę rowerem. Związana ze sportem i ruchem czynność mięśni pobudza ukrwienie wszystkich organów, w tym także stawów.

    Chroniczny rozkład stawów jest także skutkiem związanego z wiekiem niedostatecznego ukrwienia. Wszystkie natu-ralne działania mające na celu pobudzenia ukrwienia wykazują więc regeneracyjne właściwości.

    Ogólna zasada:

    Znajdujące się w stanie zapalnym, obolałe stawy kolanowe wolą chłód, podczas gdy chroniczne formy artrozy bez stanów zapalnych lepiej znoszą ciepło. Chociaż artroza związana jest z chronicznym procesem rozkladu stawow, możliwe są tu jednak stany przejściowe, związane z bólem i obrzmieniami. Również ostre zapalne formy artrozy uspokajają się przy odpowiednim postępowaniu. Inne fizyczne możliwości to oklady z błota i fango a przede wszystkim szczotkowanie na sucho stawów miękką szczotką z ogona końskiego.

    Zalecamy również picie herbaty z pokrzywy i liści brzozy. Stany zapalne tłumi diabli pazur z południowej Afryki, sałata z selerów oraz szparagi.
    http://i50.tinypic.com/2cqdwrs.jpg
  • 02.12.09, 14:15
    cd: "Przy sporcie, pracy zawodowej czy jednostronnych czynnościach – do zwiększonego zapotrzebowania na substancje witalne i specjalne budulce komórkowe. Ta luka w odżywianiu może mieć bardzo poważne skutki dla zdrowia sta-wów. Aby pozostać zdrowym i zachować pełną ruchliwość, istotne jest rozsądne uzupełnienie pożywienia.

    Przy silnych obciążeniach (sport, praca zawodowa, jednostronne czynności, etc.) ale również przy zranieniach ciało potrzebuje znacznie więcej pewnych substancji odżywczych, aby odpowiednio zaopatrzć przeguby i stawy – aby je odżywić. Jeżeli zaopatrzenie nie nadąża za wzrastającym popytem, może to mieć dla przegubu lub chrząstki kręgo-słupa bardzo poważne skutki. Tracą one elastyczność i stabilność. Dostarczanie pożywienie i zdolność odtruwania znacznie się zmniejszają.

    W przypadku niewłaściwego odżywiania lub przy znacznych obciążeniach jest bardzo wskazane uzupełnienie poży-wienia o pewne składniki odżywcze. Tu właśnie zdobywają olbrzymie znaczenie środki spożywcze bogate w amino-cukry.

    Aminocukry odgrywają zasadniczą i rozstrzygającą rolę dla stabilności przegubów i kręgosłupa oraz dla właściwości płynów smarujących stawów!

    Podstawowym budulcem tkanki chrząstki oraz wszystkich substancji międzykomórkowych ciała są właśnie amino-cukry (mucopolisacharydy). Są to molekuły białkowo-cukrowe ze specjalnymi właściwościami fizykalno-chemicznymi.

    Aminocukry, nazywane także glukosaminoglukanami (GAG), zapewniają amortyzowanie uderzeń i ciśnienia obcią-żeniowego w chrząstkach przegubowych i w dyskach kręgosłupa. Oprócz tego amonicukry są odpowiedzialne za właściwości smarujące płynów stawowych, zapewniając w ten sposób swobodne poruszanie się oraz stabilność stawów i kręgosłupa. Ich zdolność absorbcji produktów odpadowych z wnętrza stawów i przekazywania ich, w drodze wymiany na substancje odżywcze, do obiegu krwi, powoduje, iż te białkowo-cukrowe molekuły stają się waż-nym pośrednikiem dla przemiany materii i odżywiania tych tkanek łącznych.

    Glukozamina jest naturalną substancją produkowaną w organizmie z cukru (glukozy) i należy do składników komó-rek. Odgrywa ona zasadniczą rolę przy syntezie tkanki łącznej i jest nieodzowna dla zachowania ruchliwości stawów.

    Tkanka łączna jest skomplikowaną siecią, składającą się głównie z masy chrząstkowej i ścięgien. Zawierają one kolagen i proteoglikany. Połowa protein organizmu to właśnie kolagen. Proteoglikany (w skrócie PGs) to długołań-cuchowe, złożone molekuły cukru, wypełniające przestrzenie, dla których ram dostarcza kolagen. To właśnie kolagen i PGs nadają tkance łącznej elastyczności, giętkości i odporności.

    Przy uszkodzeniu tkanki łącznej dochodzi do utraty PGs. Ma to również miejsce na skutek postępującego procesu starzenia się i może mieć bardzo nieprzyjemne skutki: dochodzi wtedy do osłabienia podtrzymującego kolagenu i do łatwiejszej podatności na stany zapalne. Proces zdrowienia znacznie się wydłuża i zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia osteoartretyzmu, na który szczególnie często cierpią starsze kobiety.

    Badania wykazują, że jedną z przyczyn wystąpienia osteoartretyzmu może być „zmieniona“ przemiana materii glu-kozaminy. Glukozamina, jako część składowa komórek, dba o to by organizm produkował proteoglikany, które są w stanie odnawiać i naprawiać tkankę łączną.

    Siarczan glukozaminy (glukozaminsulfat) jest koniecznym skladnikiem zdrowej chrząstki stawów. Przy jego niedo-borze dochodzi do chorób i uszkodzenia chrząstki oraz do bolesnego zmniejszenia ruchliwości stawów. Siarczan glukozaminy pobudza produkcję nowej chrząstki i przeciwdziała stanom zapalnym.

    Duża ilość naukowych badań potwierdziła dodatni wpływ siearczanu glukozaminy przy leczeniu osteoartretyzmu. Gru-pa badaczy z uniwersytetu w Liege zbadała ostatnio jego działanie na długofalowe zmiany stawów i na symptomy towarzyszące osteoartretyzmowi, w pełni potwierdzając jego pozytywne właściwości.

    Czynnikiem pobudzającym produkcję kolagenu jest z kolei OPC, substancja znajdująca się w skórkach pestek winogron (i co logiczne też, aczkolwiek w mniejszych ilościach, w czerwonym winie).

    OPC pobudza i ochrania kolagen, głównie w parze ze swym kofaktorem - witaminą C. Dzieje się to wszędzie tam, gdzie znajduje się w ciele białko budulcowe, kolagen: w naczyniach krwionośnych i limfatycznych, w mięśniach, ścięgnach, kościach, skórze, w błonach śluzowych i w tkance łącznej. Zapobiega ich przepuszczalności, w związku z czym jest czasem nazywany witaminą P.

    Pamiętajmy o tym: dzięki ruchowi, pozbyciu się nadwagi oraz odpowiedniej suplementacji pożywienia możemy uchronić się przed osteoartretyzmem lub też złagodzić jego skutki i pozostać w pełni mobilni aż do podeszłego wieku."

    I jeszcze: www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/kregoslup/ratuj-stawy-dbaj-o-chrzastke_33633.html "Zwyrodnienie stawów było kiedyś schorzeniem osób starszych. Dzisiaj dotyczy połowy ludzi po 50 roku życia; stale przybywa coraz młodszych pacjentów. A wszystko zaczyna się od uszkodzenia chrząstki. Powinny nas zaniepokoić wszelkiego rodzaju strzykania, trzaski, zgrzytania w stawach, a także silny ból przy obciążeniu, np. przy wchodzeniu po schodach, wstawaniu z krzesła, w czasie stania. Ale uszkodzenie chrząstki nie zawsze wiąże się z dolegliwościami (np. wielu sportowców nie odczuwa bólu), dlatego rozpoznanie choroby bywa postawione za późno.
    Zniszczenie chrząstki prowadzi do inwalidztwa. Ona jest naturalnym amortyzatorem. Gdy nie spełnia swego zadania, stawy nie mogą działać, bo kości stawu nie przesuwają się względem siebie.
    Co niszczy chrząstkę? Chrząstka zużywa się w sposób naturalny. Z wiekiem traci sprężystość, staje się żółtawa, cieńsza, płyn stawowy ma coraz gorszą jakość i daje mniejszy poślizg. Do jej przedwczesnego zużycia lub uszkodzenia prowadzą wrodzone wady postawy i budowy stawów, zmiany ich osi, np. na skutek przebytej krzywicy lub nie leczonej dysplazji stawu biodrowego.
    Nie służą jej też wszelkie przeciążenia mechaniczne i mikrourazy, np. podczas uprawiania sportu, zwłaszcza wyczynowego, ale też przy nierozważnej rekreacji i tylko okazjonalnie wykonywanych ćwiczeniach fizycznych.
    Uszkodzenie chrząstki może wynikać z rodzaju wykonywanej pracy, dotyczy to np. dekarzy, posadzkarzy, górników. Destrukcyjną rolę odgrywa nadwaga i otyłość, a nawet długotrwały stres, który może wywołać niekorzystne zmiany w mazi stawowej. Przyczyny pierwotne zwyrodnienia nie są poznane. Mówi się o skłonnościach genetycznych, złym składzie chemicznym mazi stawowej, niedostatecznym ukrwieniu stawów, wpływie różnych chorób, m.in. cukrzycy i zaburzeń hormonalnych, zwłaszcza niedoczynności tarczycy.
    Leczenie
    Farmaceutyki zawsze dobiera się indywidualnie. Stosuje się preparaty steroidowe, które początkowo wprawdzie przynoszą ulgę, lecz dają skutki uboczne. Często zapisuje się też środki przeciwreumatyczne, np. kwas acetylosalicylowy. Pomaga wstrzykiwanie do stawu kwasu hialuronowego, który jest składnikiem mazi stawowej.
    Jeśli nie można wyeliminować przyczyn zużycia stawów, trzeba poprawiać ich funkcjonowanie i łagodzić ból. Ale należy zachować ostrożność w zażywaniu dostępnych bez recepty niesteroidowych leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych, polecanych jako przeciwreumatyczne. Uszkadzają one przewód pokarmowy.
    Warto zastanowić się nad przeciwbólowym zastosowaniem akupunktury.
    Preparaty chlorku i chlorowodorku glukozaminy albo siarczanu glukozaminy nie zregenerują chrząstki, mogą tylko przy długotrwałym przyjmowaniu w pewnym stopniu hamować proces jej niszczenia.
    Na tkanki stawu dobrze wpływają zabiegi fizykoterapeutyczne - krioterapia, prądy diadynamiczne, magnetoterapia, laser. Jako ostatnia możliwość pozostaje zabieg chirurgiczny. Chrząstka wprawdzie się nie regeneruje, ale współczesna chirurgia przywraca prawidłową anatomię stawu, wykorzystując fenomenalne zdolności naprawcze
  • 02.12.09, 14:33
    To ja jeszcze dodam - piascledina
    www.doz.pl/leki/p4088-Piascledine
    --
    *****************************************
    Każda prawda ma dwie strony: moją i twoją
  • 02.12.09, 15:15
    Dziękuję Krysiu. Bardzo lubię avocado, jadam chleb z dodatkiem soi.
    Organizm wie, co dobre.
    Tych tabletek nie znałam, w najbliższym czasie mam w planie wizytę u lekarza, bo one są pewnie na receptę.
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://www.animaatjes.nl/plaatjes/c/country_gifts/2.jpg
  • 02.12.09, 18:36
    Bez recepty, jak preparaty z chondroityną i glukozaminą. Trochę niestety,
    kosztuje sad
    www.nokaut.pl/szukaj/x-piascledine.html
    To jest 15 kapsułek, czyli na 1/2 miesiąca.
    --
    *****************************************
    Każda prawda ma dwie strony: moją i twoją
  • 02.12.09, 18:44
    Aha, dzięki smile

    http://www.animaatjes.nl/plaatjes/c/country_gifts/34.jpg
  • 31.12.09, 13:32
    www.rp.pl/artykul/413182_Zycie_wieczne_na_wyciagniecie_reki.html "Nieśmiertelność jako odwieczne marzenie ludzi zawsze była w cenie. Aby ją zdobyć, Gilgamesz, władca sumeryjskiego miasta Uruk, dotarł na dno morza. To tam miała rosnąć roślina życia.

    Ofiarą poszukiwania źródła wiecznej młodości padł XV-wieczny hiszpański żeglarz Juan Ponce de León. Usłyszawszy od Indian o jego istnieniu, próbował je odnaleźć. W czasie jednej z wypraw został zraniony w nogę, w wyniku czego zmarł.

    Jeszcze pod koniec XX wieku nieśmiertelność była domeną historyków, pisarzy i reżyserów zajmujących się science fiction. Dzisiaj na jej temat dyskutują poważni naukowcy. Z ich ust padają deklaracje, które mogą przyprawić o zawrót głowy.

    – Osoba, która dożyje tysiąca lat, żyje już dzisiaj. Jeśli wykluczymy wypadki i samobójstwa, większość 40-latków i młodszych może się spodziewać życia przez wieki – uważa genetyk z Cambridge University Aubrey de Grey.

    Życie wieczne może się znaleźć w naszym zasięgu, kiedy wystarczająco dobrze zrozumiemy, w jaki sposób nasza wiedza i procesy umysłowe są ucieleśnione w mózgu. Będziemy wówczas mogli powielać takie informacje, a następnie zapisywać je w bardziej trwałych urządzeniach – w książce "Co napawa nas optymizmem" (Smak Słowa 2009) pisze z kolei Marvin Minsky, informatyk, pionier badań nad sztuczną inteligencją z prestiżowej uczelni Massachusetts Institute of Technology. Jak twierdzi, zważywszy na szybki postęp wiedzy o mechanizmach działania mózgu oraz na imponujący wzrost wydajności komputerów, może stanie się to już pod koniec tego stulecia.

    Największym współczesnym apostołem nieśmiertelności jest Ray Kurzweil. To amerykański wynalazca, technolog i niepoprawny futurysta. - Ja i wielu innych naukowców wierzymy, że za około 20 lat będziemy mieć środki potrzebne do przeprogramowania naszych ciał w taki sposób, że możliwe stanie się zatrzymanie, a potem odwracanie starzenia. Następnie nanotechnologia pozwoli nam żyć wiecznie – napisał w książce "The Sun".

    Komu jak komu, ale Kurzweilowi nie można nie wierzyć. Gdy miał 12 lat, zaczął pisać programy komputerowe (m. in. do komponowania muzyki, we współpracy ze Steviem Wonderem). W wieku 20 lat sprzedał założoną przez siebie firmę informatyczną. Już w latach 80. przewidział, że wirtualna sieć oplecie Ziemię. Za swoje wynalazki otrzymał wiele prestiżowych wyróżnień, Bill Clinton wręczył mu Narodowy Medal Technologii.

    Swoją prognozę stworzył na podstawie dokonującego się postępu w nauce. Biorąc pod uwagę obecny progres w wielu dziedzinach, uczony wierzy, że z pomocą nanotechnologii będzie możliwe zastępowanie najważniejszych organów w ciele człowieka sztucznymi tworami. Komórki krwi zostaną wymienione na nanoroboty, a wykonywana przez nie praca będzie bardziej efektywna. Wpłynie to na każdą dziedzinę życia. W rezultacie w ciągu 25 lat w biegach sprinterskich startować będą sportowcy, którzy będą mogli biec bez oddechu nawet przez 15 minut.

    Aby dożyć czasów, kiedy podobne rozwiązania będą stosowane u ludzi, 60-letni Kurzweil niezwykle dba o swoje zdrowie. Garściami zażywa mikroelementy, pije wodę o określonej wartości pH i sporo zielonej herbaty. Stosuje restrykcyjną dietę i regularnie bada krew.

    A może tajemnicę nieśmiertelności zdradzą człowiekowi inne istoty? Naukowcy duże nadzieje pokładają w badaniach pochodzącego z Karaibów Turritopsis nutricula. To gatunek należący do gromady stułbiopławów, jedyne znane stworzenie, które po osiągnięciu dojrzałości wraca do postaci polipa – młodszej, niedojrzałej postaci. Uczeni uważają, że taki proces może się powtarzać w nieskończoność, zapewniając Turritopsis nieśmiertelność.

    Jaką cenę będzie musiała zapłacić ludzkość za czekającą ją nieśmiertelność? Logika podpowiada, że może nią być przeludnienie, jeszcze większa degeneracja środowiska, niedobór energii i innych zasobów. Ale Ray Kurzweil obala tę tezę. "Przechwycenie zaledwie 1 procent setnej części światła słonecznego wystarczy do zaspokojenia wszystkich potrzeb energetycznych ludzkości, a panele słoneczne i ogniwa paliwowe produkowane przy użyciu nanotechnologii umożliwią nam osiągnięcie tego celu" – pisze w książce "Niebezpieczne idee". "Maszyny molekularne będą w stanie wytwarzać szeroki asortyment produktów (...) przy użyciu niewielkich, tanich urządzeń". Kurzweil obawia się raczej problemów związanych z samoodtwarzającymi się systemami nanotechnologicznymi."
    --
    a spróbuj nie - thing not done and you are gone
    http://grafik.rp.pl/grafika2/413182,424226,3.jpg grafika widok z okna http://www.gif-mania.net/signatures-animees/toons/gif14.gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.