Dodaj do ulubionych

Intuicja i inne filozofie

09.02.09, 03:56
wiadomosci.onet.pl/1515881,242,1,1,wiedza_przed_soba_ukryta,kioskart.html
"Wiedza przed sobą ukryta

Bywa, że ktoś od pierwszej chwili wydaje się uczciwy albo nie

Skąd się bierze takie wrażenie? Mówimy: intuicja mi to podpowiada. Lecz skąd ta intuicja? Wynika ona z wiedzy, z której nie zdajemy sobie sprawy. Ta sama utajona wiedza pozwala nam chodzić, płynnie się wypowiadać, rozwiązywać problemy i posprzątać po sobie.

Nie pytaj kierowcy, który przejechał setki tysięcy kilometrów, jak się prowadzi samochód. Jak go uruchomić. Prawdopodobnie powie coś w rodzaju: "Po prostu wsiadam, przekręcam kluczyk w stacyjce i jadę". Doświadczony kierowca nie jest w stanie opisać komuś, co i jak robi, żeby jechać. Odpowiada bowiem za to specyficzny rodzaj wiedzy – wiedza ukryta (utajona), przechowywana w pamięci, ale niedostępna świadomości i trudna do wyrażenia słowami. Psychologowie nazywają ją wiedzą proceduralną, bo dotyczy procedur zachowania. Nabywana jest wyłącznie poprzez praktykowanie czynności. Ten sam kierowca na początku swej pracy za kółkiem z trudnością panował nad kierownicą, pedałami, lusterkami i kierunkowskazem... Prosta sekwencja zmiany biegu: "sprzęgło – noga z gazu – dźwignia biegów – gaz i puść sprzęgło" przysparzała go o zawroty głowy! Silnik gasł na ruchliwym skrzyżowaniu, samochód skakał jak kangur.

Z czasem i praktyką różne rutynowe czynności stają się automatyczne. Na szczęście. Strach pomyśleć, jak by wyglądało nasze życie, gdybyśmy musieli pamiętać o tym, jak się chodzi, aby zrobić parę kroków lub przywoływać zasady gramatyki, by cokolwiek powiedzieć. Chwała utajonej wiedzy, że nas z tego zwalnia.
Źródło intuicji

Z wiedzy utajonej robimy użytek nie tylko podczas chodzenia czy mówienia. Przykładem jest intuicja. Już w latach 20. minionego wieku eksperymentalnie badał ją Edward Wallas. Interesowała go twórczość jako proces dochodzenia do nowych i oryginalnych rozwiązań problemów. Jego zdaniem, kiedy zaczynamy rozwiązywać problem, staramy się zebrać wszystkie konieczne informacje, przeanalizować je racjonalnie i wykorzystać. Z różnych powodów może to być jednak niemożliwe, na przykład zagadnienie jest bardzo złożone. Często trudność w znalezieniu rozwiązania polega na niemożności przyjęcia nowej perspektywy. Wtedy, według Wallasa, należy problem odłożyć na później, przestać o nim myśleć. W wielu przypadkach po takim odroczeniu poszukiwań, zwanym fazą inkubacji, rozwiązanie przychodzi na pozór samo. Na pozór, bo interesujące jest to, co się dzieje w fazie poprzedzającej wgląd w rozwiązanie. Coś się dziać musi, skoro wcześniej problem wydawał się nierozwiązywalny, a potem nagle rozwiązanie przychodzi spontanicznie i bez wysiłku.

Kluczowa w tym procesie jest wstępna faza, w której świadomie staramy się wypracować rozwiązanie. Gromadzimy wtedy niezbędną wiedzę dotyczącą problemu, staramy się ją usystematyzować i na tej podstawie wypracować rozwiązanie. Bez tych wysiłków i świadomego zaangażowania umysłu nie byłoby intuicji ani wglądu. Gdy wydaje się nam, że intuicja coś nam podpowiada, tak naprawdę opieramy się na wcześniej zgromadzonej wiedzy. Korzystamy z niej, nie zdając sobie z tego sprawy. Wiedza ta pochodzi z naszych indywidualnych doświadczeń. Nie wiemy, że ją mamy. Nie uświadamiamy sobie nawet, kiedy i jak ją nabywamy.

Co ma siano do Troi

Jednym z przykładów mimowolnego nabywania wiedzy jest tzw. wykrywanie kowariancji. Polega ono na mimowolnym uczeniu się reguł współwystępowania pewnych zdarzeń. A przejawem tego jest nasza intuicja.

Eksperymenty zapoczątkowane w 1990 roku przez Kennetha Bowersa dowiodły, że wiedzę utajoną można w sposób nieuświadamiany wykorzystywać w dokonywaniu wyborów. Osobom badanym prezentowano trzy słowa, na przykład: SIANO – SILNIK – TROJA, i proszono, by podały skojarzenie łączące te trzy pojęcia. Co łączy siano, silnik i Troję? Oczywiście, takim wspólnym skojarzeniem jest KOŃ. Nie wszyscy badani na to wpadli. Wtedy pytano ich, czy dla danego zestawu słów w ogóle istnieje takie wspólne skojarzenie. Wyniki licznych badań, prowadzonych również przez badaczy z SWPS: Roberta Balasa, Joannę Sweklej, Grzegorza Pochwatko oraz Małgorzatę Godlewską, pokazują, że chociaż zaledwie 20 proc. osób potrafi podać poprawne skojarzenie, to aż 80 proc. poprawnie identyfikuje zestawy słów, które takie skojarzenie posiadają. Nie wiedzą, co to za skojarzenie, ale intuicyjnie wyczuwają, że ono istnieje. Okazuje się zatem, że niekoniecznie musimy zdawać sobie sprawę, jaką wiedzą dysponujemy na temat związków między pojęciami, aby tę wiedzę wykorzystać w naszych intuicyjnych decyzjach.

Na podobnej zasadzie dzieci uczą się języka. Dzięki złożonym mechanizmom błyskawicznie wychwytują związek między wypowiadanym słowem a określonym przedmiotem lub czynnością. Kojarzą, że okrągły obiekt, kopany przez starszych kolegów, związany jest ze słowem "piłka". Czynność zaś, którą wykonują koledzy, wiąże się z nazwą "gra w piłkę". W ten sam sposób opanowują gramatykę języka. Reguły gramatyki to nic innego, jak zbiór współwystępujących ze sobą zdarzeń w postaci zdań o określonej strukturze. Dzieci nabywają wiedzę na temat tej struktury, co umożliwia im nie tylko powtarzanie poprawnych gramatycznie zdań, ale również konstruowanie nowych, również poprawnych, wypowiedzi. Nie trzeba dodawać, że dzieci nie są świadome swej wiedzy na temat reguł gramatyki. Ta wiedza w dużej mierze pozostaje utajona przez całe życie, chociaż umożliwia nam skuteczne posługiwanie się językiem. Ale spróbujmy opisać reguły gramatyki, według których budujemy nasze wypowiedzi!

Towarzyscy z długimi włosami

Mimowolne nabywanie wiedzy odpowiada również, przynajmniej częściowo, za nasze postawy i sądy o innych ludziach i całych grupach. Fascynujące badania na ten temat prowadził w USA Paweł Lewicki z Uniwersytetu w Tulsa i jego współpracownicy. W jednym z eksperymentów prezentował uczestnikom zdjęcia przeciętnie atrakcyjnych kobiet i mężczyzn. Zdjęciom towarzyszyły krótkie charakterystyki uwiecznionych na nich osób. Sugerowały one, że niektórzy są inteligentni i towarzyscy, a innych cechuje przeciętna inteligencja i mała towarzyskość. Uczestnicy oglądali zdjęcia, lecz nie wiedzieli o jednym: za każdym razem, kiedy osoba na zdjęciu miała długie włosy, opisywana była jako towarzyska. Osoby z krótkimi włosami opisywane były jako mniej towarzyskie. Potem uczestnikom zaprezentowano zdjęcia innych ludzi. Poproszono, by ocenili ich inteligencję i towarzyskość. Okazało się, że badani kierowali się w swych ocenach korelacją między długością włosów a cechami osoby. Aktorzy z długimi włosami ocenieni zostali jako bardziej inteligentni i towarzyscy. Uczestnicy eksperymentu nie zdawali sobie sprawy z tego, co kierowało ich ocenami. Niektórzy z nich pytani, skąd wiedzą, jaka jest ta osoba twierdzili, że podpowiada im to intuicja. Inni mówili "Bo tak jej z oczu patrzy".

Widać zatem, że w naszych sądach na temat innych ludzi kierujemy się często przesłankami, z których nie zdajemy sobie sprawy. Ma to ogromne znaczenie w tzw. kreowaniu pierwszego wrażenia. Kiedy spotykamy nowe osoby, często już po kilku sekundach mamy określone wrażenie na ich temat. Z jakiegoś powodu osoba X wydaje się przyjazna, zaś osoba Y skłonna do agresji. Lecz jaki jest ten powód? Z pewnością nasze wrażenie opiera się na wcześniejszych doświadczeniach skumulowanych w postaci wiedzy utajonej. Jeśli w przeszłości regularnie doświadczaliśmy czegoś niemiłego w kontakcie z osobami w okularach, to ktoś nowy noszący okulary nie zrobi na nas korzystnego wrażenia. Problem w tym, że często nie uświadamiamy sobie, że na naszym kontakcie z Bogu ducha winną osobą zaciążyły okulary."
Obserwuj wątek
    • bogatka1 Re: Intuicja i inne filozofie 09.02.09, 03:57
      "W złym towarzystwie

      Bywa, że już od pierwszych chwil darzymy kogoś sympatią lub wręcz przeciwnie. I nie mamy pojęcia, jakie jest prawdziwe źródło tych emocji. Nasza reakcja na osobę lub na coś z nią związanego może być uwarunkowana przez skojarzenie tej osoby z innym obiektem wywołującym emocje. Zjawisko to nazwano w psychologii warunkowaniem ewaluatywnym. Charakterystyczną jego cechą jest "przelewanie się" reakcji emocjonalnych na nowe i neutralne obiekty. Eva Walther z Uniwersytetu w Würzburgu, Niemcy, pokazywała uczestnikom wspólne zdjęcia dwóch osób, z których jedna wywoływała silne emocje (pozytywne lub negatywne), druga zaś nie wzbudzała emocji. Okazało się, że po wielokrotnej ekspozycji początkowo neutralne osoby oceniane były zgodnie z emocją, jaką wywoływała druga osoba widniejąca na zdjęciu. Nie byłoby w tym nic dziwnego (w końcu "przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi") gdyby nie fakt, że badani zupełnie nie zdawali sobie sprawy ze źródła swoich preferencji.

      W kolejnym eksperymencie dokonano interesującej manipulacji. Na początku prezentowano uczestnikom jednocześnie zdjęcia dwóch nieznanych i niebudzących emocji osób, nazwijmy je Piotr i Paweł. Później Piotr pokazany był w towarzystwie antypatycznego Wojciecha. Okazało się, że w efekcie badani ocenili Piotra bardziej negatywnie niż na początku. Nic dziwnego, skoro pojawiał się w "złym" towarzystwie. Co ciekawe jednak, również Paweł stracił w oczach badanych, chociaż nigdy nie widziano go w towarzystwie niemiłego Wojciecha. Podstawą negatywnej oceny zarówno Piotra, jak i Pawła, była nieuświadamiana wiedza na temat ich wcześniejszego występowania w negatywnym kontekście. Decydujące okazują się względnie proste skojarzenia, a nie skomplikowane reguły dokonywania przemyślanych ocen.

      Zapach porządków

      Wiedza utajona może też wprost wpływać na nasze zachowania. I nie chodzi tylko o zautomatyzowanie sekwencji rutynowych działań, jak w przypadku chodzenia. Na nasze zachowania wpływa również bardziej abstrakcyjna wiedza. Koronnym przykładem takiego wpływu są eksperymenty przeprowadzone przez Johna R. Bargha z Yale University. Osoby badane dostały karteczki z pojedynczymi słowami i – pod pozorem badania ich kompetencji językowych – miały ułożyć ze słów sensowne zdania. W pierwszej grupie słowa te opisywały stereotyp osoby w podeszłym wieku. Były to np.: zapominanie, Floryda, bingo. Amerykanom Floryda kojarzy się z rajem dla emerytów grających w bingo. W innej grupie słowa – np.: jabłko, Kalifornia, nieuprzejmość – w żaden sposób nie odnosiły się do starości. Następnie badani pod jakimś pretekstem mieli przejść korytarzem do windy. Dokładnie zmierzono, ile czasu im to zajęło. Okazało się, że badani, którzy układali zdania dotyczące starości szli istotnie wolniej od tych, których zadanie nie zawierało informacji o stereotypie starości. Można zatem powiedzieć, że wiedza na temat cech starości uruchomiła zachowanie z nią skojarzone. Podobny efekt uzyskano w innych badaniach, w których podprogowo prezentowano uczestnikom słowa związane z agresją – ujawniali potem więcej agresywnych reakcji w porównaniu z grupą kontrolną.

      W podobny sposób wiedza utajona może wywołać pożądane społecznie efekty. W badaniach Roba Hollanda z Uniwersytetu w Nijmegen, w Holandii, badani przebywali w pomieszczeniu, w którym wcześniej rozpylono delikatny cytrusowy zapach. W oczekiwaniu na dalszy ciąg eksperymentu (który nigdy nie nastąpił) wypełniali ankietę na temat swoich krótko- i długoterminowych planów. Część pytań dotyczyła tego, co mają zamiar robić w najbliższej przyszłości. Okazało się, że uczestnicy w pachnącym cytrusowo pomieszczeniu częściej deklarowali chęć posprzątania swojego domu niż osoby w pomieszczeniu bezzapachowym. W kolejnym eksperymencie inni uczestnicy czekali w pomieszczeniu pachnącym cytrusami na dalszą część badania. W tym czasie mogli się zrelaksować i częstować kruchymi ciasteczkami, więc ochoczo przystąpili do konsumpcji. Nie można było przy tym nie nakruszyć. Czy posprzątali po sobie? Okazało się, że znacznie częściej zrobili to ci, którzy byli w pachnącym pomieszczeniu. A zatem zapach może uaktywnić nie tylko skojarzenia w systemie pamięci, pomóc przywołać myśli, ale też bezpośrednio wpływać na nasze zachowania. Ten wpływ bazuje na wiedzy utajonej, pozostając niedostępny naszej świadomości.

      Wiedza utajona przejawia się w wielu aspektach naszych zachowań. Celem prowadzonych obecnie badań jest dokładniejsze poznanie struktury i zawartości tej wiedzy, a także mechanizmów jej wpływu na nasze myśli, uczucia i zachowanie. Wpisują się one w szerszy kontekst badań nad świadomością. Kilka tajemnic świadomości już znamy. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Znacznie więcej wciąż pozostaje utajone."
      --
      a spróbuj nie - thing not done and you are gone
      widok z okna http://wstaw.org/d/39d4
    • bogatka1 Re: "Miłość cierpliwa jest (...) nie szuka swego" 11.05.09, 11:43
      miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,87205,6276262,Milosc_jak_narkotyk__czyli_po_prostu_chemia.html
      "Szybki oddech, drżące dłonie; dotyk, który pali. Niesamowite "motyle w brzuchu" na widok ukochanej osoby. To wszystko to miłość, ale zarazem reakcje chemiczne, które zachodzą w naszym organizmie. Więc, aby się zakochać, "trzeba poczuć chemię"

      Zaczyna się od podwyższenia poziomu fenyloetyloaminy (PEA) i dopaminy w mózgu. Są to dwie substancje odpowiedzialne za pobudzanie ośrodka przyjemności, czyli za odczuwanie szczęścia. Są obecne w mózgu, ale w niewielkich ilościach. Gdy zakochujemy się nagle, mózg zostaje "zalany" falą tych neuroprzekaźników. Wydzielają się na widok ukochanej osoby.

      - Na zasadzie bodziec-reakcja zaczynają się tworzyć nowe powiązania pomiędzy komórkami mózgu, tzw. połączenia synaptyczne.undefined To nowe drogi przewodzenia bodźców. Liczba komórek w naszym mózgu jest niezmienna od chwili urodzenia. Zmienia się tylko liczba połączeń między nimi. Im jest ich więcej w ośrodku przyjemności, tzw. podgórzu, tym poczucie szczęścia jest silniejsze. Im częstszy kontakt z obiektem uczuć, tym reakcje te są silniejsze i mniej można je kontrolować. Bodźce są przyjemne, więc zakochani dążą do jak najczęstszego wprawiania siebie w ten stan: do spotkań, bliskości, intymności. Reakcje zachodzące w mózgu są podobne do reakcji na amfetaminę. I tak samo uzależniają. Jak narkotyk - dodaje Kucharski.

      Kucharski uważa, że należy odróżnić zakochanie od miłości. - Zakochanie to właśnie chemia. A miłość jest tym, co zostaje po działaniu bodźców chemicznych. Najpierw zadziała chemiczny bodziec, który tworzy nową drogę przepływu informacji pomiędzy dwiema komórkami. Potem na tej drodze tworzy się rzeczywiste połączenie. I to jest już miłość. Miłość jest czymś trwałym. Niezależnym już od chemii - ocenia.

      Poza fenyloetyloaminą i dopaminą nasz organizm funduje sobie dodatkowe atrakcje w postaci zwiększonego poziomu testosteronu we krwi. Odpowiada on za pożądanie seksualne u obojga płci. Wydzielanie adrenaliny jest odpowiedzialne za przyspieszone bicie serca, szybszy oddech, możliwość czuwania pomimo dużego zmęczenia.

      Dlaczego zakochanie nie trwa wiecznie? Po prostu po trzech-ośmiu latach zmniejsza się wydzielanie tych środków chemicznych, a później - wydzielanie w ogóle zanika. Zaczynają działać endorfiny, zwane także hormonami szczęścia. Sprawiają, że pary czują się bezpieczne w związku i szczęśliwe. Rodzi się miłość.

      W tworzeniu się związków można zauważyć pewne reguły. Pierwsza jest faza zakochania. W niej po prostu dostrzegamy, że druga osoba ma w sobie coś interesującego. Faza druga to pojawienie się namiętności i jednocześnie intymności. Tutaj zaczynają działać chemiczne przekaźniki. Faza trzecia to budowanie związku. Nadal jest namiętność, ale główną rolę zaczyna odgrywać poczucie bezpieczeństwa i przywiązanie do partnera. Później można jeszcze wyróżnić fazę związku przyjacielskiego. Partnerzy nie reagują już na swój widok przyspieszonym biciem serca, ale uznają swój związek za stabilny. Niestety, często można też wyróżnić koniec związku: partnerów już nic nie łączy i związek się rozpada.

      Medycyna znalazła sposób, aby "podejrzeć" miłość.(...)"
      --
      a spróbuj nie - thing not done and you are gone
      http://wstaw.org/images/free/2009/05/11/0c1d5ffcaeb7c4c5c25c1eeccc2279.gif grafika widok z okna
      • bogatka1 Re: "Miłość cierpliwa jest (...) nie szuka swego" 11.05.09, 12:01
        http://wstaw.org/d/886a klik. (...)"J.W. Goethe pisał, że "życie bez miłości to czarodziejska latarnia bez światła", z kolei angielski poeta Samuel Daniel nazwał miłość "straszliwą, niczym nieuleczoną chorobą". Zakochanie to wciąż dla ludzi stan dziwny i zagadkowy, który budzi mieszane, wręcz sprzeczne opinie. To właśnie jemu poświęcono najwięcej książek, wierszy i pieśni. Jak to jest z miłością? Unosi nas czy chemicznie otumania?

        Brudny trik natury

        Jak niemal każde nasze zachowanie także miłość jest psychologiczną adaptacją, którą można poddać analizie z punktu widzenia ewolucji. Miłość nie tylko umacnia więź pomiędzy mężczyzną a kobietą, dzięki której łatwiej wychować potomka, ale także gwarantuje możliwie trafny wybór partnera życiowego. Jak ujął to może nieco dosadnie angielski pisarz i dramaturg W.S. Maugham, "miłość to tylko brudny trik natury, by zagwarantować istnienie ludzkości".

        Nie zakochujemy się w przypadkowych osobach, ale takich, które charakteryzują się ważnymi cechami z punktu widzenia przetrwania naszych genów. Większość ludzi ma dokładnie sprecyzowany pogląd na to, kto jest piękny, a stopień zgodności w tym względzie wśród mężczyzn i kobiet na całym świecie jest wręcz zdumiewający. Jako urodziwe są uznawane przede wszystkim twarze i sylwetki symetryczne, co ma świadczyć o zdrowiu i - co za tym idzie - dobrej jakości materiału genetycznego.

        Wbrew potocznym sądom to nie kobiety, ale mężczyźni zakochują się częściej i przeżywają miłość intensywniej. Trudniej też się odkochują oraz bardziej cierpią, gdy miłość utracą. Liczba samobójstw z powodu miłosnego zawodu jest wśród mężczyzn kilkakrotnie wyższa niż u kobiet. Płeć piękna wydaje się być w tym względzie bardziej pragmatyczna - kobiety częściej skłonne są zawrzeć związek małżeński nie tyle z miłości, co dla poprawienia swojej pozycji materialnej.

        Cztery lata bez rozumu

        Bardzo rzadko udaje się utrzymać namiętną miłość do końca życia, gdyż dawniej jej podstawową funkcją było odchowanie jednego lub dwóch potomków do momentu uniezależnienia się od opieki rodzicielskiej. Badania psychologiczne dowodzą, że statystycznie miłość trwa nie dłużej niż cztery lata. Rzadko też bywają szczęśliwe i trwałe małżeństwa zawierane w młodym wieku czy też tzw. miłość od pierwszego wejrzenia. Same uczucie nie wystarczy, aby zapewnić udany związek, niezbędna jest do tego pewna dawka racjonalnej kalkulacji.

        Zjawisko miłości nosi wszelkie znamiona choroby umysłowej, o czym przekonuje między innymi psycholog kliniczny Frank Tallis w książce "Chory na miłość". Przede wszystkim stan zakochania zaburza naszą racjonalną ocenę rzeczywistości, upiększając ją i zniekształcając. Bardzo trafne są tu słowa Kornela Makuszyńskiego, że "pierwsze westchnienie miłości to ostatnie westchnienie rozumu".

        Co więcej, osoba zakochana wielokrotnie zdradza takie same objawy jak cierpiący na schorzenia psychiatryczne, takie jak zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, depresja, mania, hipomania czy zaburzenie afektywne-dwubiegunowe (maniakalno-depresyjne). Objawy depresyjne nasilają się szczególnie, gdy dochodzi do rozstania, a w skrajnych przypadkach mogą nawet doprowadzić do samobójstwa. Stan zakochania potrafi ponadto uruchomić zachowania zwykle łączone z zaburzeniami typu urojeniowego, np. erotomanią czy patologiczną zazdrością.

        Istnieje również wiele podobieństw między miłością a uzależnieniem. Udowodniono, że te same ośrodki w mózgu wykazują zwiększoną aktywność zarówno u osób zakochanych, jak i osób, które zażyły np. kokainę.

        Być może, znając biochemiczne podłoże miłości, kiedyś nauczymy się ją kontrolować - rozbudzać lub tłumić, w zależności od potrzeb. Jak dowodzą opublikowane niedawno w tygodniku "Nature" wyniki eksperymentów Larry'ego Younga na amerykańskich nornikach preriowych wstrzyknięcie samcom dodatkowej dawki oksytocyny i wazopresyny wywołuje u nich potrzebę związania się z samicą i założenia rodziny. Odwrotny efekt można uzyskać, podając osobnikom związek blokujący oksytocynę czy też leki podwyższające stężenie serotoniny.

        Trudno jednak przewidzieć, czy kiedykolwiek zdecydujemy się odrzeć nasze życie z stanu zakochania, nawet jeśli jest on chorobą psychiczną. Jak zauważył bowiem XVIII-wieczny filozof David Hume, "gdy zniszczymy miłość i przyjaźń, cóż wartościowego pozostanie?".
        --
        a spróbuj nie - thing not done and you are gone
        http://icons-pe.wxug.com/data/wximagenew/t/tomekandjola/3912-thumb.jpg grafika widok z okna
    • bogatka1 Re: Intuicja i inne filozofie 28.02.10, 11:22
      Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i zajęci sobą,
      Kochaj ich mimo to.

      Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje.
      Czyń dobro mimo to.

      Jeśli ci się uda, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów.
      Staraj się mimo to.

      Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane.
      Czyń dobro mimo to.

      Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy.
      Bądź mimo to uczciwy i otwarty.

      To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, może przez jedną noc zlec w gruzach.
      Buduj mimo to.

      Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna. Ale kiedy będziesz pomagał ludziom, oni mogą cię zaatakować.
      Pomagaj mimo to.

      Daj światu z siebie wszystko, a wybiją ci zęby.
      Mimo to dawaj światu z siebie wszystko.

      (Matka Teresa)
      --
      a spróbuj nie - thing not done and you are gone
      http://i45.tinypic.com/2chuzqq.jpg http://www.gif-mania.net/signatures-animees/toons/gif14.gif
    • autograf42 Re: Intuicja i inne filozofie 05.01.11, 16:11
      Zdumiewające fakty.........
      Potrzebne jest 7 sekund żeby jedzenie z buzi przeszło do żołądka.
      Ludzki włos wytrzymuje obciążenie 3 kg.
      Długość męskiego penisa jest równa długości kciuka razy 3.
      Udo jest tak twarde jak cement.
      Serce kobiety bije szybciej niż mężczyzny.
      Na każdej stopie mamy ok. tysiąca miliardów bakterii.
      Kobieta mruga dwa razy szybciej od mężczyzny.
      Używamy 300 muskułów tylko żeby utrzymać balans jak stoimy.
      Kobiety już dawno przeczytały ten mail. Mężczyźni w dalszym ciągu oglądają swój kciuk
      --
      Przepraszam,nie mogłam się powstrzymać big_grin
    • bogatka1 Re: Intuicja i inne filozofie 05.10.11, 15:21
      interia360.pl/hobby/artykul/pisz-pisz-pisz-spisz,48524 "Zwykle pisanie sprawia mi przyjemność niewiarygodną. Spełniam się. Bywa, że nienawidzę pisania. Po co to wszystko? Znudzony jestem w tych okolicznościach otaczającej mnie rzeczywistości. A jest ona niezwykła. I co?

      Pisanie jest darem. Wie o tym każdy dziennikarz, także obywatelski. Ale pisze przecież nie tylko żurnalista. Tworzy w wymiarze słowa: poeta ("tylko głowa nie ta"), prozaik (gdy zakwitnie w jego głowie fabuły gaik), urzędnik, sekretarka... Wiele piszących osób jest. I kucharka może zapisywać znakomite przepisy kulinarne itd. Przy okazji: "kucharka może także rządzić". Niestety nie w kuchni słowa. A i uczeń czy też student zapisuje mądre wiedzy klucze do potęgi ("ucz się, ucz, bo nauka to do potęgi klucz") darowane mu przez nauczyciela/wykładowcę... Albo nie notuje, bo z katedry wieje nudą. Wiej wietrze, duj, duj, duj... I tak z paplaniny... nic. W jego mniemaniu.

      Pisanie jest także koszmarem. Zapisujesz na ten przykład tytuł w zamyśle wspaniałego twojego nieprzeciętnego artykułu/opowiadania/wiersza... Pustka. Ślęczysz nad pustą kartką/przed ekranem komputera... i nic. Pustka w głowie, a wena twórcza nic nie podpowie. Wtedy nie piszesz realnie, ale cierpisz ("cierp umyśle, cierp ciało, boś chciało") niewyobrażalnie. No, nie mów, że siadasz i tak z kopyta: słowo za słowem i tekst wspaniały, rach, ciach gotowy. Cóż, zdarza się cud pisania w iluminacyjnym stanie ducha i umysłu. Stop.

      Wtedy nie można podpisać się pod prozą lub poezją. Bo jakże tak? To nie nasze dzieło! My występujemy w tym przypadku tylko jako narzędzie przekazu. Tylko dla wieszczów jest zarezerwowany iluminacyjny sposób pisania. I tylko ów wieszcz może się pod tak spłodzonym przy udziale oświecenia twórczego wiekopomnym tekstem podpisać własnym imieniem i nazwiskiem. Bo został wybrany przez Potęgę Tworzenia Słowa (PTS). I sprawa to nie jest nowa. Wieszcz zwykle datowany jest na wiek dziewiętnasty lub przełom dziewiętnastego i dwudziestego wieku.

      I co tu więcej pisać. Wiadomym jest, że wynalazek pisma spotkał się z długotrwałym sprzeciwem i oburzeniem wręcz świętym jako coś, co z pewnością podkopie moralność i organizację społeczną.Egipska legenda powiada, że kiedy bóg Toth przekazał królowi Tamosowi sztukę pisania, dobry król nazwał ją wrogiem cywilizacji.(...). Każda znana nam litera była kiedyś obrazkiem, podobnie jak znaki drogowe czy znaki zodiaku są nimi dziś.* Przecież to żenada. Sprawa pospolita, że hej!( wietrze wiej!). A czy domorosły dziennikarz, także obywatelski jest malarzem nieszczęśliwym? Wobec tego poddaję w wątpliwość stwierdzenie (sam je na początku tego tekstu przytoczyłem w szaleńczym amoku pisania), że pisanie jest darem. Muszę to przemyśleć.

      Przy okazji. Do wniosku, że czytanie tego co zostało napisane (np. książki) jest nonsensowne doszła większość Polaków. Nie czytają pisma, które jest, zgodnie z zasłyszaną legendą, wrogiem cywilizacji. Dla kogo i po co wobec tego pisać?

      Pisz, pisz,pisz... śpisz? Dobry tytuł? Ciekawe jak go wykuć pismem klinowym.

      PS. Nie czytaj leniu, nie czytaj - muchy w nosie chwytaj!

      * fragment z przeczytanego przez autora "Słownika mitów i tradycji kultury" Władysława Kopalińskiego. Napisane, przeczytane - ale obciach!"

      http://pisanie.awers.info/Sztuka-pisania.png
    • bogatka1 Re: Intuicja i inne filozofie 06.09.12, 17:43
      adonai.pl/relaks/zagadki/ dla lubiących zagadki
      Jola, Lucyna, Irena i Kasia obchodzą urodziny tego samego dnia. Z tej racji każda z nich kupuje 7 orchidei i obdziela nimi każdą z trzech przyjaciółek. Tak się składa, że każda otrzymuje 7 orchidei. W rzeczywistości Jola podarowała 5 orchidei Lucynie, Lucyna dała dwie Joli, a Irena - trzy Kasi. Pytanie: Ile orchidei otrzymała Irena od Kasi?

      Odpowiedź: Kasia podarowała Irenie 4 orchidee.
      (klika się na OK, jeśli się poddajesz)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka