kursy kulinarn e i male szkoly go...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Dyskutowalismy przy jakiejs okazji z Kurka i Dziunia warianty mozliwe
    prowadzenia zwykluych szkolen i gotowan i rozpoznalismy mnemanologiczniesmile
    wiele raf, jak zwykle przepisowych w Polsce....

    Doszlismy, ze najlatwiej, zeby nie polec w walce z Sanepidami, urzedami i
    tonami pozowlen, to
    - albo znalezc zaprzyjazniona knajpke i jeden dzien w tygodiu, miesiacu uzywac
    jej do takich celow;
    - albo salon z meblami kuchennymi, ktory zalatwilby sam wszelkie kwity i
    spelnil warunki liczne;
    - albo... no... nielegalna, podziemna dzialalnosc i oczekiwanie, ze jakis
    kursannt blysnie legitymacja urzedu skarbowego.smile))


    Tu podaje znaleziony przyklad dzialalnosci - ukierunkowanej, ale jednak:
    np.//////////////////
    Kurs Kulinarny "Smaki Tajskie"
    masala2 27.10.09, 10:43 Odpowiedz
    Kuchnia tajska jest uważana za jedną z najciekawszych i najostrzejszych na
    świecie. Jednak odpowiedni dobór potraw sprawia, iż straszliwa ostrość dań
    głównych łagodzona jest przez wspaniale aromatyczny ryż jaśminowy, aksamitnie
    łagodne surówki oraz słodkie desery. Każdy tajski posiłek skomponowany jest z
    wielu rożnych, odpowiednio dobieranych dań. W trakcie naszego kursu nauczymy
    Państwa nie tylko ich przygotowania, ale również odpowiedniego komponowania.


    Przez wiele lat kuchnia tajska była w Polsce mało znana. Brak odpowiednich
    produktów, egzotyczne techniki i utensylia kulinarne sprawiały, iż tajskie
    przysmaki serwowały tylko ekskluzywne restauracje. Od pewnego czasu jednak i
    do Polski zaczęły napływać odpowiednie składniki, dzięki czemu możemy
    rozkoszować się egzotycznymi smakami. W trakcie szkolenia omówimy wszystkie
    podstawowe składniki, ich zastosowanie oraz różnice pomiędzy markami. Po
    wykładzie teoretycznym przejdziemy do części praktycznej, w trakcie której,
    pod okiem instruktora, pracując w podgrupach przygotujecie Państwo zupę Tom
    KA, Tom YAM, dania główne Pad THAI oraz Curry, aby zakończyć deserami Kluay
    Buad Chee i Sa-KHAOO PIEG LamYai.

    Szkolenie odbędzie się w siedzibie naszej firmy - Galeria Skład Bananów -
    przy stacji Metra Służew w Warszawie w dniu 06 grudnia 2009 od godziny 13.
    UWAGA! W przypadku mniejszej ilości uczestników niż 10 osób, kurs może zostać
    odwołany lub przełożony na inny termin.

    Agenda

    Miejsce: "Skład bananów", ul. Wołodyjowskiego 47A koło stacji Metra Służew.

    Termin: 06 grudnia 2009 r

    Czas trwania: 3-4 h (Zajęcia rozpoczynają się o 13)

    Grupa: 10-15 osób.

    Program:

    * Wykład - tajska sztuka kulinarna


    * Omówienie podstawowych surowców potrzebnych do przygotowania potraw


    * Trening praktyczny. Trener pokazuje sposób przyrządzenia potrawy, a
    następnie 2-3 osobowe podgrupy powtarzają jej przygotowanie (w programie
    przygotowanie zup Tom KA, Tom YAM, dań głównych Pad THAI oraz Curry, na
    zakończenie desery Kluay Buad Chee i Sa-KHAOO PIEG LamYai.)

    Więcej informacji i zapisy na stronie masala.com.pl
    /////////////////////////

    Myslicie, ze to ma przyszlosc? Nie kursy, czy integraccyjne zajecia robienia
    sushi itp, ale wlasnie takie z rynku anglosaskiego - podstawowe gotowanie dla
    indywidualnych ludzi?

    pozdrawiam!
    • 27.10.09, 11:51 Odpowiedz
      Uwazam, ze jak najbardziej. Dlaczego ten akurat trend ma sie nie
      przyjac, skoro przejelismy tyle innych? W UK te kursy sa bardzo
      popularne, czesto kupony na prestizowe kursy, np w szkole Ricka
      Steina czy Raymonda Blanca, to prezenty pod choinke czy na urodziny.
      Sama kupilabym taki kurs mojemu mezowi, gdybym miala wystarczajaco
      duzo gotowki (te renomowane sa drogie). Ale np przystepny cenowo
      kurs robienia trufli czekoladowych i czekolad w ogole organizuje
      mala wytwornia czekolady w miasteczku niedaleko mojego - wiem, ze na
      takie kursy przyjezdzaja tez np pracownicy okolicznych firm, lepsza
      taka integracja, niz paintball. Moja kolezanka byla na takim kursie
      u Ricka Steina (znany tu szef kuchni, mial wiele programow TV) i
      byla zachwycona.
      Do slynnej szkoly kulinarnej w Irlandii, Ballymaloe, przyjezdzaja
      ludzie z calego swiata, takich kursow jest tez mase we Francji,
      czesto prowadza je Amerykanie i Brytyjczycy, ktorzy ucza swoich
      krajan francuskiej kuchni.
      Jednym slowem - warto taki kaganek oswiaty kulinarnej niescsmile
      --
      backwards-in-high-heels.blogspot.com/
      • 27.10.09, 12:14 Odpowiedz
        A ja właśnie noszę się z pomysłem na kursy gotowania dorosłych z dziećmi.
        Chciałabym je poprowadzić najpierw dla małej grupki, a potem może to rozwinąć,
        ale właśnie nie wiedziałam, jak sobie poradzić z formalnościami i na szczęście
        mnie oświeciłyście. Zadzwonię do znajomej knajpki i im zaproponuję taką formę
        zajęć dla dzieci. Może będą zainteresowani?
        --
        Znowu piszę:
        sniezkagotuje.blogspot.com
    • 27.10.09, 12:48 Odpowiedz
      Niestety polskie realia sa mi dosyc obce, wiec nie odpowiem bezposrednio na
      Twoje pytanie, ale moge opowiedziec o tym ,co dzieje sie u sasiadow za miedza,
      czyli w Niemczech smile
      Pomijajac dzialanosc tz "gwiazdkowych" kucharzy , ich restauracji, calych firm
      marketingowch wydajacych ksiazki, produkty i ogranizujacych kursy, widze ze
      rosnie i to dosyc prezenie nowy trend. W miescie za rogiem w prywatnym domu
      powstala szkola kulinarna. Zawodowy kucharz, z calkiem niezwym dorobkiem ( widac
      po CV w jakich restuaracjach pracowal ) organizuje kilka razy w miesiacu rozne
      tematycznie kursy. Moza zabukowac kurs indywidualny, sa mozliwe kursy dla kilku
      zaprzyjaznionych par a wczoraj nawet widzialam ogloszenie o kursach jako tz
      Christmas party dla pracownikow firm w prezencie od szefa . Uwazam pomysl za
      genialny, bo nie dosyc ze fajnie mozna zjesc to jeszcze sie przy okazji czlowiek
      czegos nauczy smile
      Znam tez kursy organizowane przez szefa kuchni jednego z renomowanych hoteli -
      wykorzystuje swoja kuchnie, raz w miesiacu w czwartek. Na zajecia trzeba sie
      zapisywac z kilkumiesiecznym wyprzedzeniem, choc nie sa tanie.
      Ogolnie widac, ze rynek "okolokulinarny" w Niemczech preznie sie rozwija.
      Dlaczego by to nie mialo rownie dobrze funkcjonowac w Polsce ?

      --
      Wer Schmetterlinge lachen hört, der weiß, wie Wolken schmecken
    • 27.10.09, 18:30 Odpowiedz
      To ja Ci powiem jak to jest na koncu swiata smile

      Kursow kulinarnych tutaj sporo i to takich organizowanych przez szkoly kucharskie czy hotelarskie jak i przez 'zwyklych' ludzi czy firmy.
      Tym ostatnim wystarczy nawet wlasny dom oby tylko mial patent komercyjny (tzn pozwalajacy na prowadzenie w domu dzialalnosci, dom musi byc Twoja wlasnoscia).
      Sanepid tylko zatwierdza, co jest rownoznaczne ze zlozeniem podania o pozwolenie na taka dzialalnosc a czy przyjda odebrac zanim przybija pieczatke to inna sprawa. Masz miec zlew, kibelek i biezaca wode smile
      Nigdy wiecej ich nie widzisz, no chyba, ze ludziska sie w knajpie struja smile
      W urzedzie skarbowym rejestrujesz taka dzialnosc via net, poniewaz jest uslugowa nie placisz vatu a wiec nie bawisz sie w ksiegowosci, deklaracje itp (mowa o osobie fizycznej), podatek (10%)placisz od kazdego rachunku jaki wystawiasz kursantowi a potem i tak raczej Ci to zwroca smile
      ZUS'u nie placisz, chyba, ze bardzo tego chcesz smile

      Bardzo popularne sa takie kursy np w liceach (prywatnych) a prowadzic je moze kazdy (polecony przez znajomka oczywiscie), platne nawet przyzwoicie. Nawet mi sie taka fucha trafila, ale bylam tuz po przyjezdzie i jezykowo bym nie udzwignela obowiazkow smile Potem znajomosc sie rozmyla.


      --
      Jest sobie Kot
      Chilijski Ślimak
      Chilijskie Wina
    • 27.10.09, 18:48 Odpowiedz
      Misia juz o rynku niemieckim napisalasmile
      A tak ogolnie-chociazby patrzac na pytania z FK-duzo ludzi chce sie nauczyc
      gotowac-nie tylko jakies egzotyczne dania ale i swojskie zupysmileI wlasnie ten
      sposob-gotowanie wspolne-patrzenie na prowadzacego co robi i jak jest swietnym
      pomyslemsmileW ten sposob sami sie uczylismy-ale nie kazdemu jest dane miec tego
      "ducha-guru kulinarnego"smile
      --
      no i jeszcze Pinezka
      Kuchenne Pogaduszki
    • 03.11.09, 17:09 Odpowiedz
      Jacku, chcialabym wtracic trzy grosze do tej dyskusji.
      Jakis czas temu interesowalo nas to zagadnienie.

      Pan P. (moj maz) ma znajomą, która od kilku lat prowadzi mala szkole
      kulinarna w Kalifornii. Od razu uprzedzam – sie nie chwale, tylko
      skoro dyskusja merytoryczna jest, to chce sie podzielic tym, co wiem.

      Nie jest ta osoba żadnym sławnym szefem, ale wydała parę książek
      kucharskich, a w kulinariach siedzi o jakiegoś czasu i prywatną pasję
      zamieniła na zawód.

      Zeby nie byc goloslowną, podaję linka:
      www.mckcuisine.com/about_us.htm
      Z tego, co mi wiadomo, na poczatku działalności ta szkółka była nieco
      dochodowa, a to dlatego, że aktualna właścicielka miała za wspólnika
      osobę, która dostarczała lokal. Z naszych wiadomości wynika, że ta
      spółka się rozleciała i właścicielka najprawdopodobniej musi teraz
      wynajmowac odpowiednie lokale dla szkoły. Najprawdopodbniej szkoła ta
      nie przynosi zysków, a starcza na pokrywanie bieżących wydatków i to
      też nie zawsze. Pewnie właśnie dlatego wlascicielka sprzedaje różne
      utensylia kulinarne, normalne do nabycia w sklepach (a to foremki do
      magdalenek, a to foremki do tart, dupka – śrubka...). Używam tutaj
      wszędzie słowa „najprawdopodobniej”, ponieważ pani ta jest Angielką i
      nie rozmawia o własnych kłopotach. Jedno jest pewne – kroci na tym
      nie zarabia ani zlotego interesu tez nie zrobila.

      Na przykładzie tej szkółki analizowalismy jakis czas temu to
      zagadnienie z panem P. jako potencjalny pomysl na rozwiniecie
      dzialalnosci – tzn byc TYLKO wlascicielem, organizować szkolenia w
      formie zamknietej calosci (np – podstawy kuchni wloskiej,
      francuskiej, polskiej, ale nie w formie trzy-czterogodzinnych kursow
      tylko conajmniej parotygodniowych). Zajecia mieliby prowadzic
      profesjonalisci specjalizujacy sie w kuchniach danego kraju.

      Jednak po wstępnym researchu uznaliśmy, że biznes ten, to zbyt
      ryzykowne dla nas zajęcie w naszej i tak dosc dziwnej sytuacji.
      Abstrahujac od czynności i trudności administracyjno – prawnych (te
      akurat mi nie straszne), koszty zbyt wysokie – lokal, sprzety,
      produkty, wynagrodzenie dla personelu i pieniadze na reklame - czynia
      ten interesem raczej karkolomnym pomyslem na zycie.

      Wyszlo nam, ze na takich malych szkolach kulinarnych w ogole sie nie
      zarabia, albo inaczej – ze skorka nie warta jest wyprawki. Co innego,
      gdyby nie trzeba bylo martwic sie o pieniadze na codzienne zycie, a
      prowadzic taka szkolke hobbystycznie, nawet od czasu do czasu
      dokladac do strat smile – a to prosze bardzo, czemu nie.
      No i najwazniejsza sprawa - trzeba miec albo wlasny lokal, albo wejść
      z kimś w spolke.

      I jeszcze jedna uwaga – zalinkowany przez Ciebie 3-4 godzinny kurs to
      m zd jest robienie ludzi w konia. Nikt nie nauczy sie gotowac tylu
      wymienionych potraw w tak krotkim czasie. Nie wiem w ogole, czemu
      takie kursy sluza. Plus takiej imprezy – pewnie stosunkowo niska
      cena, dzieki czemu znajda sie jeszcze klienci.
      Z kolei juz nawet parotygodniowy kurs gotowania musi byc drogi – nie
      ma innej mozliwosci. Plusy – mozna sie wiele nauczyc, minusy – kogo
      bedzie na to stac albo inaczej – czy taka szkoly i kursy beda zawsze
      zapelnione ?
      Organizowac kursy tak – ale powinno to stanowic zamknieta calosc.
      Czy w Polsce ktos w ogole prowadzil jakiekolwiek badanie rynku w tym
      zakresie ?

      Na koniec chcialam jeszcze zalinkowac artykul (wraz z linkami do
      szkol kulinarnych), ktory na poczatku roku pojawil sie w Le Figaro o
      bardziej i mniej znanych szkolach kulinarnych (ale nie np slawnym
      Cordon Bleu):
      Ecole Lenotre
      Atelier des chefs
      Atelier des sens
      Chef martial
      Atelier Guy Martin
      Atelier Japonais : Wa-bi Salon
      L’ecole de degustation
      Park Hyatt Vendome
      Alain Cirelli

      Link do artykulu :
      www.lefigaro.fr/scope/articles-enquete/2009/01/23/08002-20090123ARTFIG00671-suivez-le-chef-.php

      O, tutaj jeszcze odkrylam fajna sprawe, a mianowicie kursy
      municypalne - czyli organizowane przez wladze paryskie. Z tego co
      wiem, sa one na dosc wysokim poziomie. Kurs trwa rok, zajecia raz w
      tygodniu po kilka godzin. Cena – 100 euro za rok ! Kursy sa
      dofinansowywane przez wladze miejskie. Jest tylko jeden problem –
      zatrzesienie chetnych. Nie dostalam sie, poniewaz pierwszenstwo maja
      osoby, ktore maja juz kulinarny dorobek – np ksiazke wydana, chca
      otworzyc restauracje itp.

      I tu pojawia sie pomysl: a moze by cus takiego u nas ? Albo przy
      dofinansowaniu z UE ?
      Np kuchnia polska dla obcokrajowcow jako promocja Polski Naszego
      Pieknego Kraju - a Prezydent M ST W dofinansowywuje smile

      No to tyle. Mam nadzieje, ze nie przynudzilam za bardzo.
    • 04.11.09, 11:01 Odpowiedz
      jako dzicko chodziłam na kurs gotowania big_grin
      Było coś takiego jak ośrodki Praktyczna Pani.
      Kursy były niby dla dorosłych kobiet (nowe osiedle mieszkaniowe,
      nowy ośrodek - chcieli jakoś zaistnieć0. Panie się nie zgłosiły -
      zgłosiły się dzieciaki big_grin
      Fajne to było....Do dzisiaj mam notatki smile
      Ale troche wiedzy łyknęłam, np o witaminach ...
      Nawet był o tym kursie reportaż w Kobiecie i Życiu - hehehe.
      Czemu dzisiaj nie można?

      --
      Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.