• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Jak parzyć kawę w ekspresie ? Dodaj do ulubionych

  • 20.06.10, 14:10
    No właśnie jak ?
    Pytanie niby banalne, ale np. zastanawiam się czy ubijać kawę czy
    nasypać luźno przed zamknięciem.
    Edytor zaawansowany
    • 20.06.10, 14:51
      ale jaki ekspres?

      w parowym sie uciska
      w przelewowym sypie luzno

      --
      Inny Swiat - Zespół Aspergera
      • 20.06.10, 15:47
        Przelewowy to taki z filtrem z papieru ?
        • 20.06.10, 17:32
          taki, gdzie kawe sie wsypuje w filtr w formie koszyczka - papierowy, plastikowy
          - rozne sa
          a potem kawa sobie spokojnie kapie
          --
          Inny Swiat - Zespół Aspergera
    • 20.06.10, 14:55
      Mówisz o kawie przeciskanej przez maszynę do espresso?

      Pytanie nie do końca banalne, bo o dobrego baristę trudno.

      Nasypać luźno, to może dziewczyna zatrudniona w kawiarence na lotnisku, co ma
      duży przerób klientów nie nie ma czasu na te kilka ruchów tamperem. Ale w domu,
      albo w szacownym lokalu, gdzie pośpiech jest wręcz przejawem złych manier dobry
      sok z kawy wyciska się mniej więcej tak:

      1. Filiżanka powinna być dobrze nagrzana. Wystarczy przepłukać wrzątkiem na
      krótko przed wyciskaniem, albo, jak to się dzieje w wielkich maszynach, trzymać
      filiżanki na pokrywie zbiornika grzewczego wody, tak aby cały czas były gorące i
      gotowe do natychmiastowego użycia.

      2. Przejawem dobrej praktyki baristowkiej jest także mieć filter na stałe
      przyłaczony do włączonej maszyny, nawet jeśli nie ma klientów, po to, żeby był
      również gorący. W domowych warunkach można "zaparzyć" przez portafilter samą
      wodę, aby osiągnąć podobny efekt.

      3. Nasypanie porcji i ubijanie. Najidealniej jest nasypać świeżo zmielonej kawy
      o ziarnistości niewiele większej od tej, co na kawę po turecku. Nie wszystkie
      oczywiście domowe maszynki poradzą sobie z drobnoziarnistym przemiałem i mogą
      się zapychać. Ubić kawę powinno się w portafiltrze. Nie zawsze jest na to czas w
      warunkach kawiarnianych, ale smakosz kawy, tak jak smakosz Guinessa wie, że na
      najlepsze rzeczy trzeba poczekać. Im równiej się kawę ubije, tym równomierniej
      gorąca woda przeciskać się będzie przez warstwę kawy, tym samym dając
      aromatyczniejszy sok. Dobrze ubita kawa po wyciśnięciu daje się usunąć z
      portafiltra za jednym puknięciem, po którym wypada w miarę suchy i zbity krążek.

      4. Równie ważny jest czas przeciskania kawy. W automatycznych maszynach
      użytkownik ma co prawda ograniczoną kontrolę nad tym, ale warto mieć na to
      baczenie, bo zbyt szybko lub zbyt wolno przelatująca kawa może świadczyć o
      usterce sprzętu. Ok 22 sekund dla standardowego espresso o obj. 33ml to wg
      wielu znawców czas idealny. Oczywiście ristretto (corto) przeciska się nieco
      szybciej.

      5. Szum, albo krema to to, co powinno spływać wąsami portafiltra. Kawa powinna
      spływać spieniona i dość jasna (tzn. jaśniejsza niż odstała potem w filżance),
      tak jak się leje Guinessa. Im bogatsza krema, tym i kawa aromatyczniejsza i
      więcej jest brązowej "farby" do bawienia się we wzorki na piance (latte art).
      --
      To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
      • 20.06.10, 15:32
        Dziekuję za wyczerpującą odpowiedź.
        Pytanie dotyczyło kawy "przeciskanej" przez sitko z kawą. Osobiście
        ubijam smile
        Po prosto niektóre osoby wmawiali mi, że nie powinno się ubijać a
        przecież na wyposażeniu też jest "ubijak"...

        Z ciekawostek, ostatnio na moje pytanie w lokalu jakie jest
        ciśnienie w maszynie do kawy barman odpowiedział ... 1000 barów.
        Na moje wątpiące spojrzenie przyjrzał się ponownie jakiejś tabliczce
        z przodu maszyny i powiedział:
        Nie, 1 bar.

        smile

        • 20.06.10, 16:02
          Może na tej tabliczce napisane było, w ilu lokalach już pracowała?

          1000 bar to w 10km oceanicznej głębi panuje. 1 bar to za mało, tyle ile wynosi
          mniej więcej znormalizowane ciśnienie atmosferyczne. Robocze ciśnienie wody przy
          przeciskaniu wynosi ok 9 barów. 1,5 bara osiąga zwykła moka postawiona na kuchence.

          --
          To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
      • 29.06.10, 01:51
        Udało się. Kawa jak marzenie smile
        (poprzednio nie zawsze było tak dobrze, ale to chyba z tego pospiechu)
        • 29.06.10, 14:23
          I bardzo dobrze. Pośpiech to zły doradca, chyba że chodzi o styrfraje. ;o)

          A nam się maszyna do espresso w weekend zbiesiła i zmuszona zostałam do parzenia kawy bardziej analogowymi metodami. Spróbowałam mokę, ale okazało się, że tak długo leżała w szafce nieużywana, że gdzieś się zgubił kołnierz uszczelniający i dupajasioo, za małe ciśnienie i się nie przeciśnie.

          Co było robić? Cezve i jechane po turecku:

          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rf/qg/vvk5/ZIvFPuBBCeRF6W3o3B.jpg


          --
          To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
          • 29.06.10, 15:31
            Nie ma to jak mistrzyni smile
            BTW: poproszę teraz przepis na dobra kawę po turecku...
            Odpowiednie naczyńko (podobne jak na zdjęciu) posiadam.
          • 29.06.10, 15:39
            zgaduje ze w pojemniczkach - kardamon i cynamon?


            --
            Inny Swiat - Zespół Aspergera
            • 29.06.10, 18:29
              W pojemniczkach tylko kawa i cukier muskowado. Do czarnych gorzkich jeszcze nie
              dorosłam i muszę sobie posłodzić i to dobrze.

              Specjalnie biegła w parzeniu kaw po turecku turecku nie jestem. Wiadomo,
              automatyczne espresso wyręcza znakomicie - dopóki się nie zepsuje. Mam więc
              rzadką okazję zgłębienia tematu.

              Z tego, co się dowiedziałam:

              1. Ziarna na kawę po turecku winny być z najdrobniejszego możliwego przemiału.
              Na pył. Najlepsze wyniki dają stare, babcine ręczne młynki do kawy, w których
              miele się tyle tylko kawy, ile potrzeba. Owszem, istnieją wolnoobrotowe, żarnowe
              młynki, które b. drobno potrafią mleć, ale takie trochę kosztują. Z tymi tanimi
              elektrycznymi młynkami śmigiełkowymi problem jest taki, że zanim zemlą na drobno
              (a nigdy nie zemlą tak drobno, jak żarna) to wysokie obroty za mocno nagrzeją
              kawę, co skutkuje przedwczesną utratą aromatu. Nasz młynek z szufladką gdzieś w
              czasoprzestrzeni zaginął, więc wykorzystałam mój wielozadaniowy moździerz i
              utarłam tę kawę do espresso, jaką miałam. To nie to samo, co świeżo zmielone
              ziarna, ale w tym moździerzyku to bym se mogła do następnego rana tłuc i kręcić.

              2. Wody na jedną porcję potrzeba tyle mniej więcej, co do demi-tasse, czyli ok.
              50ml. W ibrikach powinna być zresztą wyryta linia brzegowa, do której powinno
              się nalać wody. Tzn. trochę mniej, żeby jeszcze zostawić miejsce na kawę i
              cukier. Jeśli ibrik (cezve) ma większą pojemność (na dwie, trzy, cztery, itd.
              półfiliżanki), to i tak powinno się zaparzać tyle kawy, na ile jest obliczony -
              nie mniej, nie więcej.

              3. Do zimnej wody w ibryku sypie się porcję kawy i cukru i miesza do
              rozpuszczenia cukru. Są 4 stopnie posłodzenia:

              - sade - bez cukru;
              - az sekerli - trochę cukru, ok. pół łyżeczki;
              - orta sekerli - średniosłodka, łyżeczka;
              - çok sekerli - b. słodka, półtorej lub dwie łyżeczki.

              4. Cezve z tak przygotowanym roztworem sadza się na średni lub słabo-średni
              ogień i niespiesznie zaparza. Kawa się zagotowuje, kiedy wyraźnie zaczyna się
              wspinać gęstą ciemną pianą po ściankach szyjki ibrika. Tradycyjnie zaparza się
              ją w ten sposób, dwu- albo trzykrotnie, w celu jak najlepszej ekstrakcji
              aromatycznych olejków ze startych ziaren oraz wytworzenia tej smolistej pianki,
              przy której crema z espresso to uboga kuzynka.

              5. Całość polewa się z ibrika do filiżanek, lub takich małych szklaneczek,
              przypominających 50teczki do wódeczki, aby przez szkło naocznie docenić można
              było jakość i grubość pianki. Ze względu na moc podaje się do nich szklaneczkę
              zimnej wody, inaczej smolisty smak błąkać się będzie po ustach przez długie
              godziny. Pije się możliwie jak najświeżej zaparzoną (zresztą dobre, świeże kawy
              - czy to espresso, czy tureckie i ich derywaty - żyją tylko chwilkę i na zimno,
              jak rozpuszczalne nie powinno się ich pijać), na dnie pozostawiając fusowe
              błotko, z którego można sobie powróżyć wywracając na spodek. Ale co z tego by
              miało wynikać, to już tylko Cyganeczka powie.

              --
              To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
              • 30.06.10, 03:23
                No to z przygotowania dobrej kawy zaczyna sie robic prawdziwy
                koncert smile

                ... ale warto
    • 01.07.10, 23:49
      Hm, nieśmiało zapytam...
      A co z kawą rozpuszczalną ?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.