Żelatyna do kremów. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Chciała cię zapytać i prosić o wskazówki. Chodzi mi o żelatynę do kremów, czy bitej śmietany. W wielu przepisach podają, aby ileś tam żelatyny rozpuścić w niewielkiej ilości wody, ostudzić i pomału dolewać do masy. Ile to jest niewielka ilość wody na przykład na 3 łyżeczki zelatyny.
    Rozpuściłam 3 łyżeczki w 3/4 szklanki gorącej wody, ostudziłam, może za mocno bo zaczęła tężeć i jak dolewałam ją do zimnej bitej śmietany to żelatyna się ze śmietana nie połączyła bo w mig tężała i w śmietanie były kluseczki żelatyny. Czy gdybym jej tak mocno nie wystudziła i trochę ciepłą dolała do bitej śmietany, to czy śmietanie nic się nie stanie, bo przecież śmietana do ubijania powinna być dobrze schłodzona.
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
    • Dla mnie niewielka ilość wody to tyle, byle przykryło, czyli w przypadku 3 łyżeczek żelatyny wody dałabym ok 1/4 szkl. Czyli dużo mniej niż Ty. Ja generalnie robię tak:
      - wyznaczoną ilość żelatyny namaczam w odrobinie wody, a robię to w metalowej misce. Tak jak napisałam - byleby przykryło
      - powoli podgrzewam na parze do rozpuszczenia
      - zestawiam do PRZESTUDZENIA jedynie. Stygnie błyskawicznie, bo jest jej małosmile
      - DO żelatyny dodaję trochę (2-3 łyżki) kremu/bitej śmietany i mocno mieszam, czyli hartuję, tak jak śmietanę przed dodaniem do zupysmile
      - tą masę wlewam do kremu/bitej śmietany, mieszam szybko.
      Gotowe. Zastygnie po pewnym czasie w lodówce
      -
      --
      "Kto wiedzę mnoży, przyczynia boleści."
      J. Żuławski, Stara Ziemia
      • Ja też tak próbowałam, ale zimna śmietana dodana do żelatyny błyskawicznie ją ścina.
        Co ja robię nie tak, czy te łyżeczki mają być czubate czy płaskie, bo w przepisach tego nie podają.
        --
        " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
        ...i tej zasady warto się trzymać.
    • Rozpuszczam żelatynę na parze w naczyniu do rozpuszczania czekolady - dzięki temu wiem, ze się dobrze rozpusci, ale nie zagotuje.
      Po drugie - zawsze hartuję zelatynę paroma łyżkami bitej smietany i dopiero taką dodaję do reszty.. Wcześniej, kiedy tego nie robiłam, odkrywałam w musach obrzydliwe długie 'robaki' z zelatyny, ktore wyglądały jak pasozyty przewodu pokarmowego smile
      --
      i hate my government
      • No właśnie, a śmietana i tak rzadka wychodzi wzbogacona o żelatynowe bezsmakowe kluski.
        --
        " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
        ...i tej zasady warto się trzymać.
        • A co z łyżeczkami, czubate czy płaskie?
          --
          " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
          ...i tej zasady warto się trzymać.
          • Nie wiem, bo ja i tak zawsze daję na oko smile
            Jesli nie masz miary w oku, dodaj do siebie plyny (smietanę plus wodę do rozpuszczenia zelatyny) i dodaj jej tyle (wagowo), ile na tę ilośc płynu potrzeba. Wszystko jest na opakowaniu. Zima można trochę mniej (chyba, ze u ciebie wsciekle grzeją), latem nieco więcej.

            --
            a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
            • Dzięki, będę próbować.
              --
              " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
              ...i tej zasady warto się trzymać.
              • Ja rozpuszczam w 2 lyzkach wrzatku i dalej w podgrzanej smietanie kremowce na parze i potem lekko ostudzona dodaje na sam koniec ubijania do kremowki.
                Lyzeczki z malym czubkiem 2 na 0.5 smietany a kremowka najlepiej 36 procentowa
                • Możesz jaśniej, nie bardzo rozumiem co dalej podgrzewasz? śmietanę?
                  --
                  " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
                  ...i tej zasady warto się trzymać.
                  • No po prostu 2 lyzeczki zelatyny rozpuszczam w w 2 lyzkach wrzatku a nastepnie roxprowadzam w podgrzanej smietanie trzymam chwile mieszajac na parze smietanny tak 1/8 szklanki ,studze mieszajac i do ubitej juz prawie na sztywno smietany wlewam potrochu rozpuszczona smietane i szybko ubijam i do lodowki.
                    • Teraz rozumiem. Dzięki. Czyli rozpuszczoną żelatynę rozprowadzasz odrobiną nieubitej śmietany. Śmietana musi być bardzo zimna do ubicia, ale pewnie ta odrobina jej w pokojowej temperaturze nie zaszkodzi i śmietanie nic sie nie stanie.
                      Czy to prawda, że śmietanę można przebić. Kiedyś taka mi nie wyszła i teściowa uparcie twierdziła że za długo ja ubijałam i dlatego.
                      --
                      " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
                      ...i tej zasady warto się trzymać.
    • A ja stosuję listki żelatyny. W większej skali się wtedy operuje i łatwiej konsystencje "zsynchronizować". Ścina się przy tym wolniej niż granulat, co ułatwia sprawę, pod warunkiem, że się dysponuje odpowiednim zapasem czasu w lodówce.

      A przy śmietanie zaleca się ją dobrze schłodzić przed ubiciem, co nie oznacza, że ciepłej się nie ubije, albo, że rozpadnie się po osiągnięciu 18 stopni Celsjusza.

      --
      "Scratch a konik and find a romantic..."

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.