Dodaj do ulubionych

nasze zdrowe dziecko

01.07.07, 09:56
nasze młodsze zdrowe dziecko ma 15mcy. i dopiero mając tego malucha zdałam
sobie sprawę jak bardzo mamy spaczoną psychikę i spojrzenie na "zdrowie".
Najpierw -jeszcze w szpitalu tuż po urodzeniu-dotykałam jej uda i się
dziwiłam bardzo że nie ma blizn...jak zaczęła chodzić to miałam łzy w oczach,
nie mogłam się napatrzeć,cągle marudziłam M-"zobacz, ona sama chodzi, ona
chodzi. Wczoraj mieliśmy też rozmowę (w naszym czasie odpoczynku od dzieci po
basenie hehetongue_out)-że nie wyobrażamy sobie jak to jest że mała będzie wołać
siku! Nam się wydaje że to jest takie normalne mieć dziecko popuszczające,
któremu na noc zakłada się pampersa że nie może być inaczej!
dziewczyny-rozumiecie co mam na myśli? chyba namieszałam-ale to dlatego ze
kawa nie dopita a mi cięzko wyrazić co mam na myśli
Edytor zaawansowany
  • kasia1506 01.07.07, 11:50
    Rozumiem Cię doskonale .
    Z własnego doświadczenia nie wiem jak to jest miec zdrowe dziecko ale patrząc
    na dziecko mojej siostry po prostu nie moge sie napatrzec,nadziwic.
    Czasami patrze jak zahipnotyzowana jak ona stawia pierwsze kroki,jak stoi,jak
    siedzi ,nachyla się po piłke czy jakąś zabawke.Nie znam tego.
    Moje macierzyństwo jest tak bardzo inne że nic nie przypomina
    szczęśliwego,dumnego rodzicielstwo.
    Każda dziedzina naszego życia jest inna,gorsza.
    Patrząc na zdrowe dzieci zawsze łza kręci mi sie w oczach a w sercu czuje
    ogromny ścisk,tęsknote.
  • guderka 01.07.07, 11:55
    dokładnie tak jak piszesz kasia!
    ja zawsze marzyłam o zdrowym macierzyństwie-zaplanowanym od momenty pomyślenia
    o poczęciu aż po sam poród. o książkowych zachowania, samodzielnym siadaniu,
    staniu chodzeniu. a teraz jak ona biegnie to...szok dla mnie. I jeszcze jedno-
    jak Maja uczyła sie po raz kolejny chodzić nie pomagałam jej gdy sie
    przewracała -sama wstawała. i zauwazyłam że takie zachowanie przenoszę na
    małą;/ jesteśmy na dworze -ona sie wywaraca a ja nic-czekam aż wstanie...
  • anetuchap 01.07.07, 15:20
    Każda kobieta,zachodząc w ciążę wyobraża sobie,że wszystko będzie dobrze.
    Ciąża bez powikłań,lekki poród i zdrowe,piękne dziecko. A potem już tylko:
    żyli długo i szczęśliwie.
    Nam,mamom chorych dzieci,nasze marzenia legły w gruzach w momencie pierwszego
    podejrzenia diagnozy czy ewidentnych oznak choroby. Świat się wali i pozostaje
    tylko pytanie:"dlaczego spotkało,to moje dziecko?" Potem z czasem i wiedzą na
    temat choroby,pojawiają się kolejne pytania,dotyczące rozwoju i samodzielności
    niepełnosprawnego dziecka. Jesteśmy silne i robimy wszystko,aby jak najlepiej
    pomóc naszym dzieciom. Nasz świat zamyka się w ramach,które nakreśla choroba
    naszego dziecka. Widzimy świat przez pryzmat niepełnosprawności i ograniczeń
    naszych pociech. Dla nas chore dziecko jest normalnością,nie zdrowe jak
    dla większości ludzi.
    Jak urodziłam Majuchę,która jest zdrowym dzieckiem,to czułam się tak, jakbym
    doświadczyła cudu. To jest największy prezent od losu. Ze łzami w oczach
    patrzyłam jak Maja zdobywa kolejne sprawności,tak po prostu,z dnia na dzień.
    Oprócz tej radości,głęboko w sercu tkwił wielki żal,że moja Lenusia tyle musiała
    przejść,a i tak nigdy nie będzie tak sprawna jak Maja.
  • madzialena121 01.07.07, 15:09
    nasz młodszy i zdrowy syn ma 2 latka i 1 miesiąc-jest urwisem do potęgi entej
    (ma niesporzyta energie)ale to mądry chłopczyk i teraz juz wyłapuje momenty co
    potrafi robić Konrad a czego w jego wieku nie robił Kacper,jedyne na co czekam
    z utesknieniem to na szybszy rozwój mowy(ale nie jest źle,mówi wyrazy różne,ale
    ja bym chciała zeby juz zdaniami mówiłsmile)
    tak na marginesie to zastanawiam sie nad jeszcze jednym maluszkiem ale juz
    chyba za stara na to jestemsad
    --
    Konrad ma , Kacper ma
    zdjecia
    www.psouuszczecinek.pl
  • guderka 01.07.07, 16:56
    a ile masz lat że za stara?
  • guderka 02.07.07, 09:12
    jeśli chęci i siły są- teraz bardzo dużo mam rodzi w tym wiekuwink
  • fajka7 01.07.07, 18:46
    Ja zdrowego dziecka nie mam co prawda, ale mam je w planie wink No i wlasnie
    zdaje sobie sprawe z tego, ze nie mam bladego pojecia o co w tym chodzi. Jakbym
    matka nie byla smile)) Zatrzymalam sie na etapie pielegnacji niemowlecia,
    momentami bardziej zaawansowanej, ale tak czy siak guzik wiem o dzieciach.
    Rozwoj zdrowego dziecka wydaje mi sie tak ekspresowy, ze nie sposob za nim
    nadazyc. Przeciez, zeby usiasc samodzielnie, to sie trzeba nalugac i to kilka
    lat smile) No i jak to jest, ze ludzie sami z siebie zaczynaja mowic? A nawet
    pyskowac! wink
    Ale za to umiem kochac wlasne dziecko jak nikt, przynajmniej tyle wiem big_grin
  • igge 01.07.07, 21:24
    mnie się czasem wydaje, że aż za bardzo kocham to bardziej bezbronne dziecko
    ale staram się kochać obydwoje i okazywać to jednakowo...chociaż są takie różne
    Nie namieszałaś Guderka, jest dokładnie tak jak piszesz, ja miałam to szczęście
    przeżyć zwyczajne macierzyństwo beztrosko najpierw, teraz z młodszym
    niepełnosprawnym dzieckiem już zapomniałam jak to było ze starszym i nie mogę
    też nadziwić się jak to rówieśnikom i dużo młodszym od małej dzieciom te
    wszystkie umiejętności przychodzą tak łatwo, naturalnie, bez długich lat ćwiczeń
    Ja też chciałabym jeszcze jednego malucha ale poziom lęku mam dużo wyższy niz
    przeciętna matka i już chyba zawsze będę bać się o swoje dzieci mocniej niż
    przy pierworodnym
  • igge 01.07.07, 21:34
    Każda dziedzina zycia jest inna ale nie gorsza, nigdy się na to nie zgodzę!
    Jest trudniej, duuuuuuuużo trudniej ale w niczym nasze dzieci ani nasze
    rodzicielstwo nie jest gorsze. Ja też czasem przełykam łzy ale z biegiem lat
    coraz rzadziej. Twoje dziecko jest jeszcze malutkie więc jego niepełnosprawność
    to świeża trauma, z czasem będzie łatwiej smile)))) Pamiętam jak płakałam z nosem
    przy szybie kiedy sąsiad rówieśnik córeczki zaczynał jeździć na rowerze, teraz
    minęło 5 lat, mała nadal nie umie pedałować ale nie przejmuję się tym prawie
    wcale.
  • mamaronja 02.07.07, 08:55
    Bardzo długo i boleśnie się tego uczyłam, ale dziś bez większego żalu (choc
    serducho trochę ściska) patrzę na zdrowe dzieci.
    Kiedyś za każdym razem miałam ochotę się rozpłakać.
  • 76anka 03.07.07, 21:57
    chyba rozumiem i przyznam, że trochę zazdroszczę.
    a tak w ogóle, to mam synka w podobnym wieku - wczoraj skończył 16 miesięcy
  • agamama123 04.07.07, 15:25
    ja już dawno stwierdziłam, że Kubus wreszcie wniósł normalnośc w nasza rodzinę.
    Do tej pory myslelismy tylko o terapii, szpitalach, lekarzach...A teraz??? Teraz
    spadam z krzesła jak dwulatek gania za braćmi i woła: Nie rusz! mama mówi nie
    wojno!!!!!!!!!!smile
    Kubuś dał nam spokój, radość - takie niczym nie zmąconesmile kocham cała trójkę ale
    wiem, że do szczęścia cały czas brakowało właśnie jegosmile
    --
    1% DLA KACPERKA - nie tylko raz w rokusmile
    ...zamówiłam pogodę na ten dzień...
  • basiunia2d 04.07.07, 23:12
    Popłakałm się czytając ten wątek.Tak wiele jest opisanych uczuć które i mnie
    dotyczą. Decydując się na drugie dziecko postąpiłam może trochę
    egoistycznie ,ale chciałam poprostu zaznać szczęsliwego normalnego
    macierzyństwa. Tak wiele mnie ,nas ominęło przez niedoskonałość starszej córki.
    Teraz obserwuję młodszego synka i próbuje wyłapac jakieś nieprawidłowości,to
    wynika ze strachu żeby znowu nie było coś nie tak.Ale jednoicześnie
    stwierdzam ,żę jest innaczej niż we wczesnym dzieciństwie JUlki....Teraz czekam
    aż Bartuś zacznie gadać...i już wtedy odetchnę z ulgasmile
    Bartuś jest też swoistą terapią dka swojej starszej siostry i dla mnie
    ukojeniem.....
    Bywa różnie,bo jest uparty i niejednokrotnie poprostu przeszkadza JUlce istnieć
    w "swoim"świecie,ale cieszę sieże ich mam.

    --
    SORKI ZA LITERóWKI,ALE TO PRZEZ EMOCJE............

    JULIA i BARTOSZ
  • dorka1971 04.08.07, 18:38
    Sama mam zdrową starszą córkę i wiem,że nie trudno kochać zdrowe dziecko.Po
    urodzeniu młodszej córki świat się zawalił.Wszyscy zapłaciliśmy jakąś cenę,ale
    nigdy nie starałam się porównywać rozwoju obu córek,bo u młodszej rozwój
    zatrzymał się w miejscu.Tyle tylko,że jest większa i ma 12 lat.Jednak nie mogę
    pozbyć się tego uczucia jak widzę dzieci w jej wieku jak biegają, mówią i robią
    szereg różnych rzeczy ,które są elementem dzieciństwa.Nas tego pozbawiono!W moim
    przypadku zdrowe dziecko w rodzinie to paniczny strach i o nie.Pojawiają się
    myśli co będzie jak i jej się coś stanie?To silniejsze ode mnie!Na szczęście mam
    wyrozumiałą nastolatkę ,która stara się zrozumieć swoją znerwicowaną staruszkę!I
    tak mam dużo szczęścia ,że mam i ją.
  • gorgona_1 06.08.07, 09:26
    Też tak miałam.
    Różnica wieku między moimi synami wynosi 2 lata, i po urodzeniu młodszego
    panicznie się bałam, że starszemu, zdrowemu może coś się stać. Wszędzie
    asekurowałam, itd.
    Po paru miesiącach zauważyłam, że mój zdrowy, sprawny dwulatek BOI SIĘ wchodzić
    na drabinki. I powiedziałam sobie stop, uświadomiłam sobie, że mogę wychować
    kogoś, kto boi się wszystkiego, a zdrowia i bezpieczeństwa mu nie zapewnię.
    Mając 3 lata nauczył się jeździć na rowerze, a teraz na pewno nie boi się
    życia....
  • iwona.fa 09.08.07, 14:27
    ja nie mam zdrowego dziecka i pewnie nie będę miała , bo i z kim .
    Chociaż chcialabym , jak słucham mam które mają również zdrowe
    dzieci , wiem ,że zdrowe dzieci dodają sił na codzień i spokojniej
    patrzą mamy w przyszłość. Szkoda.......
    Myślałam nawet o adopcji , ale jestem przecież matką samotnie
    wychowującą dziecko niepełnosprawne, nikt nie będzie nawet ze mna
    rozmawiał , szalone pomysły mam , prawda...
  • guderka 10.08.07, 08:07
    a kto powiedział że życie emocjonalno-seksualno-zdrowomacierzyńskie
    nie dotyczy juz ciebie? może spotkasz na swej drodze kogoś z kim
    ułożysz sobie życie, kto pokocha was i da wam azyl?więcej wiary smile
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • dorka1971 10.08.07, 08:51
    Iwonko,a czy kiedyś myślałaś ,że będziesz miała dziecko niepełnosprawne i z
    kim?To działa tak samo.Życie jest pełne niespodzianek.I wcale nie masz szalonych
    pomysłów.Ja też myślałam o adopcji.Chyba ze strachu.Owszem mam 15 letnią córką
    zdrową ,ale niedługo wyfrunie z gniazda i boję się ,że z nadmiaru miłości
    zamęczę moją chorą bidulkę.A co będzie gdy odejdzie!Tego najbardziej się boję,a
    zagrożenie jest każdego dnia.Mam coś takiego jak syndrom pustych rąk.Tak to
    nazywam,ponieważ prawie zawsze są zajęte i dziwnie się czuję ,gdy są puste.I nie
    lubię tego uczucia.Tyle w moim sercu jeszcze miejsca na miłość,ale zobaczymy co
    czas pokaże.Więcej wiary Iwonko i optymizmu.
  • iwona.fa 15.08.07, 22:37
    dzięki za słowa otuchy , staram się jak mogę jeszcze mam trochę
    wiary w lepsze jutro. Jestem właśnie na urlopie, rehabilituje prawie
    sama caly dzień moje dziecko . Mam wrażenie ,że zwichnęłam sobie
    barki,ale nie poddaje się , albo ja albo ta uparta choroba , a ja
    też jestem uparta

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka