Dodaj do ulubionych

uciec stąd...

28.08.07, 06:31
czy macie czasem taki pomysł.. nie wiem jak to nazwać - potrzebę, fantazję,
żeby wyjść, po prostu zostawić to wszystko co w domu za sobą, zamknąć drzwi i
nigdy już nie wrócić?

Odejść, zmienić swoje życie - zaginąć, taki "run away train". Nie chodzi mi o
to czy to zrobicie - ale czy kiedykolwiek przyszło wam to do głowy? Ja czasem,
raz na rok, może jeszcze rzadziej, czuję taką wielką chęć i zastanawiam się
skąd to się bierze? Z tego, że mamy trudniejsze od innych życie? Czy to tylko
ja tak mam?
Edytor zaawansowany
  • guderka 28.08.07, 07:42
    mam nieraz ochotę wszystko pizdnąć. ostatnio mi się udało. SAMA
    poszłam do sklepu i sama posprzątałam w tempie ekspresowym piwnicę.
    po czym wróciłam do domu
    nie wiem czy dałaby radę uciec na dłużej- by pochodzic po połoninach
    bieszczadzkich.bo te moje małpy to cały mój świat
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • gofer73 28.08.07, 08:54
    parę razy przyszło mi to do głowy - uciec, wyjechać - nawet z kraju,
    zmienić nazwisko...ile perspektyw mogło by się przede mną
    otworzyć...ale czy mogłabym wtedy spojrzeć w lustro?
    --
    Gofer Mama Maksia (ur 01.05.00) i Precla Szymka (30.10.05)
    Blog o Preclu
  • maurach3 28.08.07, 09:08
    Mysle ze mamy zdrowych dzieci tem czasem tak maja, wszyscy tak
    maja , to po prostu jest" zmęczenie materiału" potem wszystko wraca
    do normy a za jakis czas.... powtorka...
    --
    Gosia smile)
  • kaha1 28.08.07, 11:04
    to dobrze, że nie jestem sama smile
    jakoś normalniej się czuję
    ale tak mnie to dziś mocno naszło, że aż mam łzy wo czach.
  • memenka 28.08.07, 13:46
    chyba większośc ludzi ma czasami takie myśli, ja mam dobry sposób, na wakacje
    dzieciak robi wypad do babci, maż do roboty a ja się zajmuje nicnierobieniem, w
    roku szkolnym zapraszam mamę i idę z mezem się odstresowac( czasem nawet upić w
    granicach rozsadku hehe), albo po prostu ide porobić jakieś zaległe roboty,
    porządki i juz mi lepiej, dziewczyny tyle naszego co se pogadamy i tak zadna z
    nas by nie zrobila nic tak głupiego bo bez wzgledu na wszystko kochamy te nasze
    urwisy
  • mamaronja 28.08.07, 15:07
    Hi, hi - ja to nawet kiedyś tak zrobiłam. gdy Zośka była malutka
    pewnego wieczoru zwinęłam się z domu. Wkurzona na mojego M
    oczywiście smile
    I pojechałam sobie na plażę, potem do kina - ale do końca na filmie
    nie wysiedziałam, bo bałam się jak tam malutka bez mamy smile
    Rok temu wyjechałam daleko z siostrą na weekend i dobrze, że byłam
    daleko bo Mała dała się tacie i babci mocno w kość - inaczej bym
    zaraz wróciła.
    Ale żeby tak całkowicie, na zawsze ? Nie, nigdy.
  • iwona.fa 28.08.07, 15:23
    ja też o tym myślałam , ale również jak nie mialam chorego dziecka ,
    mysle ,ze wiekszośc ludzi przynajmniej raz w życiu myśli ,zeby
    rzucic wszystko i zacząć od nowa i wielu też tak robi. Nie
    potrafilabym jednak zostawić swojej córci , żyje dla niej a ona dla
    mnie. Jak wrócilam ostatnio do domu to aż podaskakiwala z radości (
    w miarę swoich mozliwości)
  • anwero 28.08.07, 18:54
    Też tak mam. Chyba każda z nas tak ma. Dlatego tak bardzo
    potrzebujemy odpoczynku, chociaż kilku chwil dla siebie i tylko dla
    siebie. Inaczej szybko się wypalimy...
  • iwonak112 29.08.07, 09:39
    Wszystkie mamy chcące uciekać, zapraszam do mnie. Mieszkam w Berlinie od roku i
    kocham to miasto!Dla mojego chorego dziecka okazało się prawdziwym rajem.
    Serdecznie zapraszam wszystkich do mnie. Jeśli chciałybyście przyjechać, to
    nocleg u mnie zawsze sie znajdzie, jeśli starcza jedzenia dla 5 osób i psa to
    kilka dodatkowych osób nie gra roli. Mogłabym pokazać dzieciakom kilka fajnych
    miejsc w Berlinie a i mamusiom też się spodoba. Miasto jest całkowicie
    przystosowane dla osób niepełnosprawnych, więc cały Berlin nasz! Zapraszam
  • mamaronja 29.08.07, 13:02
    A jak wygląda rehabilitacja Twojego dziecka w Niemczech ?
  • iwonak112 29.08.07, 21:44
    Przyjechałam tu właśnie ze względu na Julię.To bardzo długa historia.Chętnie
    podzielę się wszystkim, co wiem na ten temat ale wolałabym przez telefon więc
    jeśli masz stacjonarny chętnie zadzwonię. Od czasu jak weszliśmy do UE bardzo
    wiele rzeczy się zmieniło. Nie mam pochodzenia ani męża niemca (w ogóle nie mam
    męża) a należy mi się wszystko to,co prawowitemu obywatelowi Niemiec. Od 2
    tygodni mamy nawet ubezpieczenie zdrowotne w państwowej kasie chorych, co do tej
    pory jest marzeniem każdego polaka w Niemczech. Teraz moja Julia będzie miała
    wszystko na najwyższym europejskim poziomie. Rehabilitację, leczenie, wszystko
    za około 99€ miesięcznie. Mam kindergeld (rodzinne) w wysokości 641€ i staram
    się teraz o dodatek mieszkaniowy. Dla dzieci niepełnosprawnych tutaj jest
    naprawdę prawdziwy raj, dla zdrowych z resztą też. I to nie tylko dlatego,że
    kraj jest socjalny ale też dlatego,że nikt tu sie za nikim z litości nie ogląda.
    Po prostu pomagają wszyscy a w ich wzroku nie ma politowania. Julka tutaj
    przestała chodzić w protezie i chętnie jeździ na wózku, do którego w Polsce nie
    mogłam jej przekonać. Uwielbia swoją szkołę. Jest mnóstwo rzeczy tu w Berlinie,
    których jeszcze długo nie będzie w Polsce. Chętnie zadzwonię, bo opisywanie tego
    w poście zajmie mnóstwo czasu i miejsca.Pozdrawiam
  • kaha1 30.08.07, 07:23
    a ty tam pracujesz?
  • mrugalka74 05.09.07, 20:47
    iwonak112 napisała:
    hej, mieszkam tez w niemczech, w monachium, moj synek ma teraz 11mies, napisz mi
    prosze w jakim urzedzie mozna sie informowac o jakis dodatkach na uposledzone
    dziecko, sama nie wiem co mi sie nalezy.czy sa jakies specjalne przedszkola..i
    nie wiem jak sie moj synek bedzie rozwijal.wodoglowie spowodowane wylewem w
    okresie ciazy, niedowlad prawej reki, noga lepiej ale jest jeszcze za maly na
    dignoze.nic nie wiem, niczego nie jestem pewna...
    napisz prosze albo tu albo na prywatny mail.dziekuje z gory
    > Przyjechałam tu właśnie ze względu na Julię.To bardzo długa historia.Chętnie
    > podzielę się wszystkim, co wiem na ten temat ale wolałabym przez telefon więc
    > jeśli masz stacjonarny chętnie zadzwonię. Od czasu jak weszliśmy do UE bardzo
    > wiele rzeczy się zmieniło. Nie mam pochodzenia ani męża niemca (w ogóle nie mam
    > męża) a należy mi się wszystko to,co prawowitemu obywatelowi Niemiec. Od 2
    > tygodni mamy nawet ubezpieczenie zdrowotne w państwowej kasie chorych, co do te
    > j
    > pory jest marzeniem każdego polaka w Niemczech. Teraz moja Julia będzie miała
    > wszystko na najwyższym europejskim poziomie. Rehabilitację, leczenie, wszystko
    > za około 99€ miesięcznie. Mam kindergeld (rodzinne) w wysokości 641€
    > ; i staram
    > się teraz o dodatek mieszkaniowy. Dla dzieci niepełnosprawnych tutaj jest
    > naprawdę prawdziwy raj, dla zdrowych z resztą też. I to nie tylko dlatego,że
    > kraj jest socjalny ale też dlatego,że nikt tu sie za nikim z litości nie ogląda
    > .
    > Po prostu pomagają wszyscy a w ich wzroku nie ma politowania. Julka tutaj
    > przestała chodzić w protezie i chętnie jeździ na wózku, do którego w Polsce nie
    > mogłam jej przekonać. Uwielbia swoją szkołę. Jest mnóstwo rzeczy tu w Berlinie,
    > których jeszcze długo nie będzie w Polsce. Chętnie zadzwonię, bo opisywanie teg
    > o
    > w poście zajmie mnóstwo czasu i miejsca.Pozdrawiam
  • maurach3 30.08.07, 15:48
    Iwonak112 prosze sprawdz poczte w wolnej chwilce. smile
    --
    Gosia smile)
  • iwonak112 30.08.07, 21:15
    Odebrałam pocztę od razu ale napisanie odpowiedzi wymaga dużo czasu. Odpowiem Ci
    jutro chociaż naprawdę wolałabym zadzwonić. Bezpośrednia rozmowa zawsze wyjaśnia
    lepiej i daje więcej możliwości.
  • maurach3 30.08.07, 22:36
    dzieki.chodzilo mi o jakies przepisy czy ustawy bo nie wiem gdzie
    tego szukac.numer tel. podaje na poczcie ale bede dopiero w
    poniedzialek.
    --
    Gosia smile)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka