Muszle na plaży są piękne, ale lubię je tylko "z daleka" - żadnych wyrobów, a
już Boże broń - biżuterii.
Muszle, perły, korale, bursztyn, kość - łączone automatycznie(zwyczajowo,
pojęciowo) z kamieniami ozdobnymi, w przeciwieństwie do prawdziwych kamieni,
budzą we mię niechęć. Nie chcę ich mieć, nosić, dotykać. Mogę popodziwiać - i
odłożyć. Ciekawa jest zwłaszcza ta moja niechęć do bursztynu, który jest jednym
z moich kamieni zodiakalnych.Może to podświadoma niechęć do tego, co żyło i już
nie żyje, zamyka moje serce na urodę wszystkiego, co ma pochodzenie organiczne?
A czy ktoś z Was ma jakieś "nielubiane " kamienie i jak myślicie, jakie mogą
być tego przyczyny?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.