Witam. Kupiliśmy z mężem 8 lat temu stary dom wybudowany w 1911 roku. Przez
siedem lat przed naszym zakupem dom był zniszczonym pustostanem. Wcześniej miał
7 kolejno zmieniających się właścicieli (drudzy właściciele to Cyganie, ale
pewnie to nie ma znaczenia, przynajmniej dla mnie). doprowadziliśmy z mężem dom
do porządku. Ponieważ wcześniej mieszkałam w bloku pokochałam ten dom. Może to
śmieszne, ale ze względu na to, iż sąsiedzi twierdzili, że dom wygania lokatorów
chodziłam po domu, dotykałam ścian i mówiłam, ze jest mój i nigdy go nie
zostawię. po 8 latach z domu wyprowadził się mój mąż i zostawił mnie dla innej
kobiety. W domu zostałam sama. Nadmieniam, że nigdy nie widziałam tu żadnych
duchów. Nic nie pęka, nic złego się nie dzieje. Tylko jakoś znajomi nie bardzo
chcą tu być, wolą się spotykać ze mną u nich. Zapewniam, że nigdy tu nikt nie
widział żadnego ducha, w które zresztą nie wierzę. Dziś moja znajoma podjechała
do mnie z bioenergoterapeutą (ona gości go u siebie co 3 miesiące, a u mnie
twierdziła, że się źle czuje). Stwierdził on iż dom jest do cna przesiąknięty
negatywną energią, robił jakieś zdjęcia, latał z kulą na łańcuszku, sprawdzał
cebule, które kazał mi wcześniej wystawić (cebule były czarne, ale to chyba
normalne, że warzywo czernieje). Stwierdził, też, iż fakt iż powiedziałam
domowi, że teraz jest mój i nigdy go nie opuszczę sprawił, że ja stałam się
częścią domu i że dom mojego męża przegonił. Ja dobrze wiem kto przegonił, a
raczej skusił mojego męża, na pewno nie dom. Tak, jak napisałam wcześniej, czuję
się w tym domu dobrze, to mój azyl. Bioenergoterapeuta stwierdził, że to co jest
w domu mnie krzywdy nie zrobi. Ale, że wiele złej energii i że bardzo źle.
Zapytałam go ile za oczyszczenie domu i tu nieco mnie zaskoczył, bo stwierdził,
że ni wie czy da rade, ale spróbuje. za darmo. Domyślam się, że cena pojawi się
po oczyszczeniu, bo w bajki nie wierzę. To, że dom jest dość chłodny i ciemny to
kwestia zacienienia wielkimi starymi drzewami w ogrodzie, a nie działanie sił
nadprzyrodzonych. Ja złych energii nie czuję, nie widzę i nie słyszę. Jestem
przekonana, że inni popadają w paranoję. Cebule mnie rozśmieszyły. Strach, moim
zdaniem udawany przez bioenergoterapeutę też. AAA i co ważne wyjeżdżając z mojej
działki uderzył samochodem w słup od bramy. Małe wgniecenie. Moim zdaniem to
jego gapiostwo, ale jego zdaniem to dom. Nie gniewajcie się, ale tak odnosząc
się do wszystkich wcześniejszych wypowiedzi. Na wszystko jest racjonalne
wytłumaczenie