Dodaj do ulubionych

Fajny film wczoraj widziałem

30.12.11, 22:28
norweski/albo duński/"włoski dla początkujących"
Edytor zaawansowany
  • elissa2 31.12.11, 00:02
    duński smile

    mam go w domu na płycie, dawno temu kupiłam go z jakimś tygodnikiem...
    fajny, fajny...
    niezbyt często się zdarza tak ciepły duński film

    To "Chłopiec Na Rowerze" (2010, belgijsko włoski chyba) też powinien Ci się spodobać
    I hiszpański "Biutiful", też nowy, z 2011 lub 2010; z mężem Penelope Cruz, Javierem Bardemem w roli głównej

    (konieczność odmieniania zagranicznych nazwisk to koszmar)
  • krytyk2 31.12.11, 20:28
    ogladając bohaterów filmu pomyślałby ktoś,ze to zbiorowisko dunskich nieudaczników,ale to tylko "wieksza wiedza" oglądającego,wpuszczonego przez kamerę w prywatnośc..
    więc normalni dunczycy kazdy z nienormalną historią wlasna i nienormalna sytuacja bierzącą/to tak na marginesie wątku selera wink/
    no i prawda,że kazdy ma prawo do odrobiny szczęścia
  • krytyk2 01.01.12, 19:26
    ale najwieksze jaja to obejrzec i wytrzymać "kuchenne opowieści".to jest taki antyfilm,z norweskimi/duńskimi?/ twarzami ,aktorami i baardzoo oszczędnym sposobem gry.Poczatkowo myslalem,ze scenografia zywcem wyjeta z lat 60tych to aktualne warunki zycia w najbogatszym kraju swiata.Ale ten film to dowod na to,ze dramturgia moze sie się dziać nawet w tak oszczędnych w wydarzenia sytuacjach i przy dwoch aktorach.Mikrokosmos zycia istnieje wszedzie!
  • krytyk2 01.01.12, 19:34
    wczoraj obejrzeliśmy pierwszą część "Unsylige"/nie wiem jaki jest polski tytuł/.Uderzająca precyzja konstrukcji scen,wszystko pieknie dobrane, zero dłużyzn i scen niepotrzebnych.Fantastyczny scenariusz.I stopniowe wydobywanie emocjonalnego stanu IAna Thomasa.Dzis częśc druga,optyka z przeciwnego punktu widzenia,bardzo ciekawie się zapowiada
  • krytyk2 02.01.12, 13:41
    no, cierpienia w drugiej części więcej-bo z optyki matki,ktorej dziecko utopił Thomas,i jego straszne poczucie winy i olbrzymi żal,bezradnośc bo nie ma mozliwości odwrocenia i odkupienia winy.mocne zderzenie jego wrazliwości z faktem ,ze jednak niechcacy utopił tego dzieciaka,tak jakby chwilowe zacmienie umysłu,które potem rzuca cien na całe zycie.Niesamowicie wzruszajacy i prawdziwy film,oczyszczajacy po powodzi polskiej i zagranicznej chały,ktora przelewa sie w kinach i TV.Tytul przekreciłem- to jest Usynlige
  • elissa2 02.01.12, 18:44
    chyba nigdy nie był w dystrybucji w Polsce,

    ale ma polski tytuł "Zniknięcie" oraz angielski "Troubled Water" bo jest też z angielskojęzycznym dubbingiem;

    byłam bardzo ciekawa Twojej opinii o tym filmie (już wczoraj odkryłam Twój post) ponieważ miałam ten film, ściągnęłam go kiedyś, ale była to kiepska kopia i nie obejrzałam.
  • krytyk2 03.01.12, 10:09
    nie wiem,jak mozna by najkrocej streścic wrażenia z tego filmu-nie dośc ,ze perfekcyjny od strony warsztatowej/scenariusz,rezyseria,kamera/,to jeszcze niesamowicie...czysty,tak chyba czysty,bo sa w nim nieskazitelnej formie pokazane uczucia,przede wszystkich -po stracie.Często zastanwialem sie jak opisac np żal..i ten film jest takim filmowym doskonałym opisaniem żalu,ale i straszliwego smutku,ale i miłości.Wspaniały!
  • krytyk2 08.01.12, 07:01
    chyba założę fanclub filmów duńskichwinkw tytułowym dziele odnajduję te sama co w poprzdnich filmach zgrzebna i przez to przejmującaą potrzebę odnajdywania sensu życia w najprostszych czynnościach .Związanie z przyrodą,szacunek dla niej,wyrażajacy sie opieką nad drzewem jabłoni to symboli experimentum crucis tej podstawowej potrzeby..nienawiązana nić tego sensu wywołuje gniew boga i ostatnie ocalałe jabłko urasta do rangi zwrotnicy przenoszacej upadłego delkiwenta na inny tor sensu.dawno sie tak nie śmialem w najmniej odpowiednich momentachwink
  • krytyk2 05.02.12, 07:39
    Czarny łabędź
    bardzo niefajny film
    swietne,przejmujace studium krzyzowki dwoch nieszczęść-choroby psychicznej i przemoznej chęci zrobienia kariery
    jeszcze kilka dni po obejrzeniu mialem dyskomfort psychiczny
    atmosfera filmu wkreca sie w podswiadomość
  • jan_stereo 05.02.12, 12:31
    Mnie podobala sie jedynie czesc wizualna tego obrazu (faktycznie, mroczne barwy sporo pomogly, swietna charakteryzacja rowniez), strona psychologiczna byla dla mnie troche malo wyszukana (ze konkurentka upija przeciwniczke do roli by wskoczyc w jej miejsce,..jakies to takie serialowe niczym z 'M jak milosc') i calosciowo niepotrzebnie udziwniana, ale Aronofsky ma tak.

    Ja jestem strasznie ciekawy i jeslibym mogl Cie prosic o obejrzenie jego filmu pod tytulem 'Pi' (3.14, matematycznie), ten produkt uwazam za duzo mocniejszy i silniej zapadajacy w umysl, no i generalnie blizszy realiom, mimo swej schizofrenicznosci.
  • krytyk2 07.02.12, 18:32
    spróbuje dostać ten film swoimi metodamiwink
    Czarnego łabędzia nie oceniam pod katem wyszukaności/bądź -nie/scenariusza lecz jedynie pod katem siły jego oddzailywania na moja /pod/śwaidomość.Jesli wszystko rozumiem ,ale nie potrafie sie uwolnić od obrazu,to film ma dlamnie dużą/magiczną/mocsmile
  • krytyk2 25.02.12, 14:46
    obejrzalem Pi,jestem rozczarowany-uwazam że film jest duzo slabszy od labedzia,3/4 filmu to glosne mysli bohatera trącace banalnymi prawdami matematycznymi/np o ciagu fibonacciego/,wątek sensacyjny bardzo sztucznie przyklejony-bo niby dlaczego cohen mialby stanowic zagrozenie i dla kogo?Film nudny-a w warstwie estetycznej -męczący.
    Prawde mówiac -poza takim sobie studium choroby psychicznej -nie wiem o czym móglby byc.
  • rzeka.suf 25.02.12, 22:48
    zalamujesz mnie Krytyku czasem. moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze na zlosc tak ten film odebrales. a moze zwyczajnie nie rusza cie temat obsesyjnego poszukiwania Prawdy, kamienia filozoficznego, rozwiazania Zagadki itd itp. postwiertarkizm, laweczka, golabek, labadek, prosta droga ptaszki spiewaja.

    ---
    czytalam dzis jakis art nt konca postmodernizmu. jednym tchem niemal, tak mnie to zaciekawilo. ale to tylko czyjes pobozne zyczenia krecace sie wokol osi braku postmodernych odpowiedzi na wspoleczesne problemy. jakies kolejne westchnienia za odnowa i uniwersalizacja. a nie zaden fakt dokonany.
  • krytyk2 26.02.12, 09:30
    za moim odbiorem nie stoja emocje,po prostu moze tylko rozczarowanie ,ze tak ten film zachwalaliscie a tu-dupa!dla mnie w odbiorze filmu liczy sie kilka planów.Wybor tematu przez autora jeszcze wcale nie gwarantuje sukcesu i tak sobie mysle ,ze oboje z Jankiem za bardzo poszliscie w kierunku tego chwytliwego tematu,ktory po krotce scharakteryzowalas.Film nie jest rozprawa naukowa,te srodki ,ktore zostaly uzyte,bardzo mnie nie przekonuja-wszystko razi tu schematyzmem.Troche mialem kontakt z tymi wszystkimi teoriami ,"na sucho'relacjonowanymi przez bohatera,ale nawet nie powstala w mojej glowie najmniejsz sugestia,ze oto mam do czynienia z gosciem,ktory moze odkryc cos epokowego,raczej przypomina mi to dudakanie licealisty przed kolejna klasowka z matematyki.I to jest wlasnmie slabośc tego filmu-ze tej sugerowanej wielkosci nie uniosl i nie przekazal.Wiec na pierwszy palna wyszla choroba psychiczna ,ale i ti film okazuje sie razic schematyzmem.Dlatego uznaje ,ze jest o niczym.
  • krytyk2 26.02.12, 09:36
    podobny problem -zmierzenia sie wielkosci legendy i filmowej projekcji wystepowal w Pasji-szedlem na ten film z pytaniem w glowie czy odda on boskośc Jezusa,czy ja zostane z ta boskościa skomunikowany mentalnie i emocjonalnie,no i tu tez przezylem rozczarowanie,mimo usilnych prob rezysera..
  • rzeka.suf 26.02.12, 21:39
    chodzi ci o to, ze geniusz matematyka mozna bylo ukazac znacznie bardziej istotnie genialnymi przykladami? bo zarzutu schematyzmu kompletnie nie lapie: jak inaczej miala zostac przedstawiona w filmie obsesja na punkcie matematyki niz poprzez matematyke wlasnie?
    gdzies tam pewnie siedzi jakas byla a moze i terazniejsza prima balerina i sie wzdraga na mysl o tym, jak to szpetnie i tandetnie oddano baleciarskie rzemioslo i sztuke w labedziu. tak balet, jak matematyka sa tylko tlem w tych filmach. detalem, zmienna.

    masz racje, mnie bardziej chwycil ten temat - obsesji poznania, rozplatania, uzyskania ostatecznego, uniwersalnego rozwiazania; niz dramat labedzicy.
  • krytyk2 27.02.12, 12:30
    monotonne powtarzanie oklepanych bzdetow na temat ciagu fibonacciego i rzucenie kilku spiralnie zakrecajacych sie zjawisk jak dym z papierosa to sa naprawde zenujace srodki.w sztuce chodzi nie o wywalenie wszystkiego co sie przetacza w glowie np matematyka,ale zastosowanie takich sugestii,zeby zachowana byla rownowaga pomiedzy jawnościa a tajemnicą.Jezeli ktos ,kto ma niewielkie pojecie na temat matematyki/rezyser/,probuje wywalic na talerz wszystko co wie i slyszal w danym temacie matematycznym i uwaza ,ze tym podbije publicznośc to sie grubo myli.Mnie interesuje w sztuce zawsze jakas uniwersalna prawda o czlowieku.,prawda podana w sposób prosty, bezposredni i sugestywny ,ale nie -wulgarny.Ten film prostote doprowadzil do wulgarności.Po jego obejrzeniu czuje wstret do takiego poznawania tajemnicy wszechswiata,czuje wstręt i lęk przed poznaniem tej tajemnicy.
    Wczoraj obejrzalem almodovara "Skore w ktorej mieszkam".Nie podoba mi sie ten film.Uzywa z kolei zbyt wielu skomplikowanych zabiegów-łącznie z watkami kryminalnymi,seksulanymi i in po to zeby powiedziec kilka prostych prawd.w rezultacie zadna z ukrytych tez nie zostala sensownie wyistoczona do konca i dla mnie ten film moze stanac obok Pi jako nieudana proba wypowiedzenia czegoś.
  • jan_stereo 27.02.12, 12:19
    krytyk2 napisał:

    > Troche mialem kontakt z tymi wszystkimi teoriami ,"na sucho'relacjonowanymi przez
    > bohatera,ale nawet nie powstala w mojej glowie najmniejsz sugestia,ze oto mam d
    > o czynienia z gosciem,ktory moze odkryc cos epokowego,raczej przypomina mi to d
    > udakanie licealisty przed kolejna klasowka z matematyki.I to jest wlasnmie slab
    > ośc tego filmu-ze tej sugerowanej wielkosci nie uniosl i nie przekazal.Wiec na
    > pierwszy palna wyszla choroba psychiczna ,ale i to film okazuje sie razic schem
    > atyzmem.Dlatego uznaje ,ze jest o niczym.

    Gdyby film traktowal o matematyce na takim poziomie skomplikowania jak to jest w rzeczywistosci, wowczas rowniez nie mialbys zielonego pojecia czy ten matematyk jest na tropie jakiegokolwiek odkrycia, a co wiecej, nic by Ci to nie mowilo, no chyba, ze jestes zawodowym matematykiem stopnia uniwersyteckiego.

    Co do samej schematycznosci, matko, ja moglbym skopiowac Twoj tekst i podpiac go pod Labedziem, wydaje mi sie, ze Tobie podobaja sie tylko te filmy ktore sam odkrywasz dla siebie, a te podpowiadane juz nie sa Twoje, wiec stajesz sie bardzo krytyczny, zgodnie z nickiem ;')

    Mowisz o dukajacym w Pi licealiscie, a jednoczesnie zachwycasz sie tym (element zwrotny Labedzia) jak jakies dwie dziewuchy (licealistki wiekowo) biora dragi, na alkoholowej potancowce w klubie i w efekcie zapicia sie, jedna traci swa mocna pozycje jako pretendentka do gry Czarnego Labedzia bo skacowana sie spoznia. Poza tym, ma standardowo na pienku ze zbyt ambitna matka,... no daj spokoj, to ma byc ta druzgocaca przewaga zlozonosci Labedzia nad Pi ? Przeciez ta czesc filmu to jak z serialu mlodziezowego. Naturalnie, jest tez motyw przewodni, jak to ludzie nie sa jednoznacznie biali badz czarni, i jak moze dokonac sie metamorfoza, na przykladzie owej tancerki, no banal.

    Mnie sie wydaje ze tutaj zasadnicza role odegrala nasza wyobraznia i to co my zobaczylismy na ekranie tylko ja uwolnilo, Ty sobie wykreowales swoj wlasny swiat filmowy zainicjowany danym nastrojem jaki wzbudzil w Tobie Labedz, a my z Rzeka dalismy sie poderwal ideii i mysli o absolucie ktorego autor (ten sam co Labedzia, tak na marginesie) staral sie dotknac w Pi (pewnie nieco naiwny to obraz z obecnej perspektywy, bo ogladalem go po raz pierwszy z 10lat temu). Dla mnie jednak prostota Pi byla duzo blizsza realiom, a sztucznie kreowana glebia Labedzia szybko zmeczyla.
  • krytyk2 27.02.12, 12:53
    to nie tak!
    mnie w ogole nie chodzi o czym jest film.Rownie dobrze moze byc o zyciu seksualnym chrząszcza gnojnika.winkMnie chodzi o prawde wiec ja oceniam czy ta prawda jest jakos oddana w filmie.Dalej chodzi mi o drmaturgie-czy stopniuje napiecie i czy wlasciwie dobiera srodki do osiagnieciu efektu.Kazde naduzycie-np zabijanie komara walcem,albo slonia słomka traktuję jako blad w sztuce filmowej i trace momentalnie zaufanie do takiego autora.Film Pi niewiele albo nic nie mowi o naturze czlowieka za to duzo zdaje sie mowic o schizofrenii.ale ja nie ide do kina na studium choroby psychicznej,bo to jest temat ,ktory dotyczy niewielkiego odsetka ludzi, w tym zyjacych z chorym a mnie-nie dotyczy.W labedziu o cos chodzi i jest on o wiele bardziej uniwersalny niz Pi.W kazdej minucie na calym swieice trwa rywalizacja o lepsza role ,lepsza prace ,wieksze pieniadze.Wszedzie wyzwala się na tym polu wiele konfliktow ,dochodzi do wielu naduzyc,ludzie popadaja z powodu zatracenia sie w tej gonitwie w obłęd..I to jak sie to dzieje zostalo doskonale w labedziu oddane.Zgadza sie tu i prawda i dramaturgia i uniwersalnośc tematu.
  • rzeka.suf 27.02.12, 17:47
    ymm, bardzo dobrze, znaczy twoim zdaniem obsesja poznania to margines prawdy o czlowieku, rzecz nieistotna i kuriozalnie rzadka, chora. w sumie mozna to bylo wywnioskowac z innych twoich wypowiedzi forumowych.
    historia dedala i ikara to tez jakas patologia.

    moze zwyczajnie bardziej do ciebie przemawia obled wyscigu szczurow.
  • krytyk2 27.02.12, 18:13
    No -nie!!!
    Dążenie do poznanaia prawdy-tak!ale nie-w wydaniu chorego na schizofrenię!To jest karykatura takiej postawy a nie taka postawa w postaci ekstremalnej.wszystko rozbija sie o sposób,w jaki cos sie w filmie przedstawia!Tematy jedne sa mi bliższe a inne dalsze ,ale swietnie zrobiony film na tematy mniej mnie interesujące,jest dla mnie lepszy niz źle zrobiony film na tematy,ktore mnie fascynuja.
  • rzeka.suf 27.02.12, 18:21
    a na jakiej podstawie schizofrenie akurat zdiagnozowal pan doktor?

    poza tym, przez analogie mozna sKrytykowac 'labedzia', ktory tez okazem zdrowia psychicznego raczej nie byl. u Aronofskyego zawsze jest ekstremalnie i po bandzie. czas na 'requiem dla snu', najlepiej do snu wink
  • rzeka.suf 05.02.12, 12:39
    łoch, caly film byl o tym, ze nie mozna polaczyc przeciwienstw nie tracac na ich stuprocentowosci, na perfekcji tych przeciwstawnych jakosci. tylko tyle, i dziwie sie, ze chyba nikt tego nie dostrzega hehe
    pi znacznie lepszy, opowiadajacy historie chyba mniej banalna albo historie pragnienia mniej banalnego.
  • krytyk2 07.02.12, 18:50
    a jakie to przeciwienstwa, Twoim zdaniem, nie dochodzą tu do swoich 100%?
  • rzeka.suf 09.02.12, 17:01
    banalnie: niewinnosc i 'winnosc'. wyobraz sobie taka sytuacje: matka boska na rozkladowce hustlera / o ile hustler ma rozkladowke/
  • krytyk2 09.02.12, 22:18
    myslalem,ze odpiszesz bardziej konkretnie-usytuowujac odpowiedx w realiach filmu,a w tej sytuacji nadal nie wiem nic..
    jeśli chodzi o przeciwienstwa to nie od dzis wiadomo,ze w ukladzie dyanmicznym,a takim jest emocjonalność czlowieka ,przechodzą w siebie nawzajem.
    chyba ze chodzi o cechy scisle kwantytatywne-np miec dużo pieniędzy i miec ich malo.W tym ukladzie faktycznie nie da się miec obu przeciwieństw jednoczesniesmile
  • rzeka.suf 10.02.12, 11:17
    nie moge odpisac bardziej konkretnie, gdyz niewiele pamietam z tego filmu. roi mi sie, zejest taka scena /gdzies pod koniec/, gdy z wirujacej bialym labedziem* baletnicy zaczynaja sie sypac czarne piora. ja odebralam to raczej jako dystorsje, potkniecie, blad w perfekcyjnej interpretacji roli niz zamierzona dynamiczna transformacje.
    i nie chodzi tu o aspekt 'kwantytywny', lecz jak najbardziej jakosciowy. kropla czerni zniweczy perfekcyjnosc bieli. jakos tak.

    *okazalo sie, ze 'labadz' to jakis blad - regionalizm lubelski.
  • krytyk2 12.02.12, 20:12
    no widzisz-ta scena jest bardzo wazna dla interpretacji filmu i postaci.Wg mnie mówi ona mniej wiecej tyle:bohaterka caly czas chciala zadośćuczynić oczekiwaniu slynnego choreografa,zeby dopuścic w granej przez siebie postaci element "zła".Poniewaz sama była zyciowo "białym łabędziem"-osoba poprawną,typem neurotycznego sztywnego prymusa szkolnego,dlugo temu oczekiwaniu nie mogla podolac.W koncu wyczerpana do granic wyobraźnia podsunela jej obraz projekcji morderstwa dokonanego na falszywej koleżance.Obraz ten byl tak realistyczny,ze dla samej zainteresiwanej stał sie chwilową rzeczywistością.Ale ten psychologiczny fakt pozwolil w niej dokonać się tej pożądanej metamorfozie i przejsć na strone złej strony mocy.Więc zmaina była dynamiczna i calkowita i nie chodzilo o czesciowośc czy tez niepogodzenie skrajności...
  • krytyk2 12.02.12, 20:18
    ta scena byla niesamowicie naturalistyczna ,w efekcie doszlo w niej do smierci doslownej-baletnica w amoku identyfikacji z rola czarnego labedzia zadala sobie za kulisami smiertelny cios kawalkiem rozbitego lustra.Bylo to naturalistyczne ,bo kojarzylo mi sie ze smiercia zwierząt ,ktore w akcie porodu oddaja swoje zycie.
  • rzeka.suf 12.02.12, 20:29
    prosze bardzo, niech ci bedzie. nie chce mi sie tego ogladac po raz wtory. moze nie zrozumialam tak dobrze jak ty

    wink
  • krytyk2 12.02.12, 20:34
    rzecz w tym,ze film interpretacyjnie jest dla mnie oczywisty i przejrzysty,ale warstwa filmowa -zmysłowo-obrazowo-podswiadomosciowa jest nieslychanie gęsta i emocjonalnie powalajaca.nie zgadzam sie tu z waszym stwierdzeniem/w zasadzie Jana S/,ze jest to opera mydlana na poziomie M jak miłośc.film jest w ww sensie bardzo trudny i ciezkostrawny i -niestety -opawiada historie,ktora bardzoi czesto przyptrafia sie wspolczesnie w swieice gonitwy szczurów...
  • rzeka.suf 12.02.12, 20:43
    ja nawet nie wiem, co Jan ma do powiedzenia nt tego filmu.
    mi juz chyba klimaty Aronofsky'ego nie pasuja tak jak dawniej. sa zbyt ciezkie, zbyt nachalnie ciezkie, jakby na sile dociazone. nie wiem nawet czy 'pi' by mi sie spodobalo, gdybym obejrzala je teraz. chyba jednak tak. ale trudno w sumie powiedziec.
    w ogole b.rzadko ogladam filmy po raz drugi.
  • krytyk2 12.02.12, 20:47
    mialem wrazenie,ze 'przedmiot" tematu filmu -jednego i drugiego rzutowal na ocene "wagi"-tu wymyslona historia banalnej baletnicy tam - oparta na faktach historia laureata nagrody nobla.Oczywiscie w tym swietle lepszy jest z zalozenia film o nobliscie..winkJak obejrze film Pi wypowiem sie,co mi sie bardziej "podobało"wink
  • krytyk2 12.02.12, 20:49
    nie mowiąc o tym ,ze wazniejszy jest ten film , w ktorym dzieje sie wiecej rzeczy "historycznych"/obcy wywaid itp-to co udalo mi sie wyczytac z recenzji../
  • rzeka.suf 12.02.12, 20:51
    no, szczegolnie nie mowiac o tym, ze widzialam ' pi' jak mialam lat chyba 18 i bylam spalona jak swinia wink
  • rzeka.suf 12.02.12, 20:55
    ja az dotad nie mialam pojecia, ze tamten byl o jakims nobliscie.wazny byl temat i jego rozwiazanie. obejrzyj to pogadamy, moze.

    'nagi lunch' widzialam chyba najwiecej razy. za kazdym razem zdawalo mi sie, ze jest o czym innym. za pierwszym razem, pamietam, cieszylam sie, ze jednak nie wzielam kwasa przed seansem smile
  • rzeka.suf 12.02.12, 20:49
    w kazdym razie, o ile powalilo mnie 'pi' i w pewien sposob rozradowalo ' requiem', tak juz ' zrodlo' znuzylo, a 'labedz' wcale nie powalil. kolejny raz o obsesji, ale ta wersja obsesji nie poruszyla mnie jakos nadmiernie.
    poruszyla mnie natomiast plotka? o tym, ze portman dostala oskara za tance tanczone przez dublerke.
  • krytyk2 13.02.12, 17:59
    a te sekwencje wymienionych filmów co ma łączyć?
  • rzeka.suf 14.02.12, 12:16
    pragnienie przekroczenia granic ludzkich mozliwosci lub niezgoda na istnienie takich granic. oprocz osoby rezysera, rzecz jsna wink
  • krytyk2 14.02.12, 14:34
    ten temat jest Ci bliski?
  • rzeka.suf 14.02.12, 18:28
    bywa smile
    i poswiece sie, Krytyku, i obejrze 'zapasnika' . btjunkiego mi zamkneli, co za swiat. vodow tu nie ma, tzn jest jakis jeden mizerny. spadajac na hiszpanski nadmienie, ze pan profesor poprawil sie niesamowicie, chyba mieli jakas pogadanke dydaktyczna smile
  • jan_stereo 12.02.12, 23:09
    krytyk2 napisał:

    > nie zgadzam sie tu z waszym stwierdzeniem/w zasadzie Jana S/,ze jest to opera mydlana na poziomie M jak miłośc.

    Co ja uwazam ?

    Black Swan mami jedynie obrazem przeslaniajac nim prosektoryjna pustke tego filmu, pomagaja w tym bardzo dobrzy aktorzy, na ktorych dosc przyjemnie sie patrzy do pewnego momentu, jednak i to nuzy z czasem, a to dlatego, ze sama fabula, czy tez jej psychologia jest strasznie przewidywalna, szkolna ze tak powiem. Jak juz wiec nasycilem oko wysmakowana (czasami wrecz zakatowana pieczolowitoscia i dbalascia o detal) scenografia zostalem z niczym, to znaczy, to co pozostalo (tresc) niczym nie wyrasta (moim zdaniem) ponad cala mase filmow holywoodzkich, gdzie dosc latwo odgadnac przebieg akcji z racji jej prostoty/powierzchownosci. Tutaj rezyser budowal kino poprzez mechanicznie 'pompowana' mrocznosc i niejasnosc tego co realne, a co wysnione, w swiecie glownej postaci. Braklo jednakze tego malego ale jakzez waznego pierwiastka, ktory sprawilby ze zaczniemy sie utozsamiac z danym bohaterem, badz chociaz tego, ze przekaz filmowy zburzy w nas bolesnie (skoro to nie komedia) zbudowany spokoj i oczywistosc w widzeniu dnia codziennego, a nawet niech i zajmie umysl inteligentnymi dialogami. Mnie tego braklo, caly obraz byl przesadnie wysilony, byc moze i sugestywny dla niektorych, ale mnie ta sugestywnosc wizualna nie ruszyla emocjonalnie, owa tragedia byla przekreowana, nienaturalnie teatralna...
  • krytyk2 13.02.12, 17:58
    to jest niejako aksjologia ogladacza filmowego-co on ceni.w tym sensie dobry film/dla jednych/ może być calkowicie odrzucony przez innych.Dla mnie -oprocz wymienionych przez ciebie charakterystyk-wazne jest,czy film opowiada jakas wazna prawdę.Ja odpowiadam twierdząco.W tym konkretnym przypadku bardzo wazna jest walka o wybicie sie na niezaleznośc wobec autorytarnej matki.Twierdze,ze w swiecie pelno jest /młodych/ ludzi,ktorzy zyli i zyja stłamszeni przez swoich rodziców,ze placa za to stlamszenie wysoka cene,może rownie wysoka jak bohaterka filmu.
  • jan_stereo 27.02.12, 12:57
    Takie konfrontowanie filmow poprzez umysly innych jest bardzo pouczajace i ciekawe. Te dwa filmy to idealny tego przyklad, chociaz polecanie Ci Pi nie bylo polecaniem samym w sobie, a jedynie w nawiazaniu do wspolnego rezysera obu filmow. Mnie znacznie, znacznie bardziej ciekawi jakie sa Twoje emocje i mysli powstale po obejrzeniu 'Czasu Apokalipsy', poniewaz to jest w istocie film, ktory wyrasta (moim zdaniem) w sposob niezagrozony (jesli idzie o wykonanie i temat) ponad oba dyskutowane tu filmy.
  • krytyk2 27.02.12, 13:14
    niesamowicie przezylem ten film -mimo kilku krzyzykow na karku.I znowu -nie dlatego ,ze duzo akcji i napiecie i zagrozenie zycia i fantastyczne ujecia dynamiczne z kamery w locie..Dostaje dreszczy gdy na ekranie dotyka sie bezposrednio-jak obnazonego nerwu-ludzkiej natury.kiedy ona jest calkowicie przyparta do muru i czujesz zywe mieso pulsujace pod palcami.I wtedy kazdy najmniejszy blad reżysera moze spalic go w moich oczach.bo prawde ja znam dokladnie tak samo jak on tylko on ma przewage talentu a ja jestem uprawniony do oceny-czy to co po setki razy przzywalem/badż antycypowalem zdarzenie i - przeżycie/ zgadza sie z tym,co mi pokazuje rezyser.
    Wiec jesli ktos ma na celowniku 2 metry od siebie kogos kto jeszcze przed chwila do niego strzelał,kto byl w dziesiatkach godzin wojskowej i wojennej indoktrynacji zdefioniowany jako wróg smiertelny i ten ktos powstrzymuje sie od ncisniecia cyngla,to ja jestem w szoku,ale rezyser musi mi udowodnic dlaczego tak sie stalo.Bo nic nie dzieje sie przypadkowo.Wiec jesli ja widze chile pozniej scene ,ze w ktorej strzelec przywoluje z pamieci obrzy z dziecinstwa,w ktorych rysy twarzy blagajcego o zycie zlewaja sie z rysami twarzy ojca/brata,kolegi z podworka/ to ja ten obraz kupuję.Jezeli mie tego nie udowodni-odrzucam
  • elissa2 05.02.12, 15:47
    szokujący wręcz, dokumentalny z 2011

    Melissa Monteiro zatrudniła się jako członek załogi luksusowego statku, by przyjrzeć się bliżej warunkom pracy personelu liniowca. Reżyserka, dokumentując rejs ukrytą kamerą, była świadkiem wielu szokujących zdarzeń. Przekonała się, w jak złych warunkach mieszkają pracownicy. Nagminną praktyką jest odbieranie im dokumentów czy bezprawne zaniżanie wynagrodzeń. Jednak personel, by przetrwać w ekstremalnych warunkach, sam stosuje różne sztuczki, nierzadko dokonując kradzieży i oszustw.

    www.javafilms.fr/spip.php?article530
  • krytyk2 07.02.12, 18:58
    za bardzo nie wiem jak uzyskac login i hasło smile
    czy to jest tylko dla wybranych pracowników stacji TV?
  • elissa2 07.02.12, 21:03
    Ten film był kilka dni temu (w piątek i powtórka o 4:00 nad ranem) w tvp 3/tvp info
    I w grudniu też był ... Pewnie znowu jakaś stacja go wyświetli.
    Naprawdę wart obejrzenia.

    Poza tym w tvp3 w każdy piątek bardzo ciekawy film dokumentalny
    W najbliższy piątek: "Jak przetrwać w Johannesburgu"
  • elissa2 07.02.12, 21:15
    A w piątek 17.02 o godz 23:30
    "Poznać Wroga: naukowcy w służbie armii"

    W piątek 24.02, godz 23:30
    "Syria - kraj represji"
  • krytyk2 08.02.12, 10:48
    dziekismile
  • krytyk2 08.02.12, 10:48
    Elisko,Ty chyba chcesz mnie wykonczyćwink)!
    ja codziennie wstaje wczesnie rano i gdy zbliza sie 22.00 prawie zasypaim na stojacosmile
  • elissa2 08.02.12, 12:27
    "ja codziennie wstaje wczesnie rano i gdy zbliza sie 22.00 prawie zasypaim na stojacosmile"

    to tak jak ja; a dzisiaj jeszcze spanie w kratkę, pobudki o 2:15, 4:30 i 8:00 - już nie próbowałam ponownie zasnąć; teraz to już tylko 'byle jakoś tylko dotrwać do wieczora...'
    na szczęście jest video, nagrywarka dvd a jeszcze lepszy jest modem z funkcją nagrywania, ale go nie mam
  • krytyk2 07.02.12, 19:06
    wczoraj wróciłem/juz nie wiem po raz ktory z kolei/ do mojego ukochanego Pożegnania z afryką.Takie zdanie z komentarza Karen do fragmentu opisujacego etap pomieszkiwania Denysa na jej farmie: /z pamieci/"rozmawialismy o naszych codziennych sprawach,ja nie mówiłam nic o pracy na farmie,on nie wspominal słowem o swoich polowaniach"

    zastanowila mnie ta ostra dystynkcja opowiesci kochanków wobec zycia codziennego i wyszło mi...
  • elissa2 07.02.12, 21:06
    i co Ci wyszło? smile
  • krytyk2 08.02.12, 10:44
    że wedle tego ujęcia miłośc znajduje sie w bezczasowosci!
    myslelem sobie tak:w interesach dominuje czasowość-trzeba wymyslec plan i realizowac go,kazdy dzien posuwa plany do przodu,dzieje sie cos innego,otwieraja sie nowe etapy,stopniowo dochodzisz do celu...
    w przypadku codzienności wykonujesz wciąz te same czynności,polegajace jedynie na odtwarzaniu zycia,utrzymywaniu w pewnym konstans,codzienność jest nudna-ale przez to niezagrażająca innym zajeciom...
    kochankowie w pelni ekstazy miłości nie mysla serio o niczym innym,oni namietnie trwaja w absolucie,w calkowitej pelni egzystencji,do ktorej nie potrzeba już nic więcej.Rozmowy o codziennosci ułatwiają pozostawanie w swoistym bezczasowym zawieszeniu.
  • elissa2 08.02.12, 12:36
    no to i mnie, mniej więcej to samo wyszło smile
    codzienne, rutynowe zajęcia to tylko jakiś tam trzeci plan
    ich istnienie jest oczywiste i tak trywialne, że nie warto, nie należy "zaśmiecać" nimi cudownych chwil;
    ale już drobne, niezwykłe zdarzenia, "odkrycia", przemyślenia, impulsy - te już mogą być warte podzielenia się z ukochaną osobą;
    ale, jak piszesz, najważniejsza jest ta ... "nirvana", błogość, smakowanie przyjemności, delektowanie się nią i ... "trwaj, chwilo, trwaj!"
  • shachar 18.02.12, 22:39
    cały czas w głowę zachodzę, jak to się stało, że rozprawiacie o filmach tu w czasie gdy na froncie wisi wątek kinowy
    ja na razie katuję "the wire" , trzeci sezon, który na razie wygląda lepiej niż drugi, a drugi był gorszy niż pierwszy.Może fortuna się obróci.
  • krytyk2 19.02.12, 09:27
    ja ci powiem czemu ja.
    w poznaniu jest kilka tzw multipleksów,gdzie w jednym miejscu znajduje sie kilkanascie sal kinowych kazda mieszcząca po 300-400 foteli,z wszystkimi nowoczesnosciami,z dziesiatkami kafejek na pietrach i parterach,mozna sobie kupic obowiazkowa cole w litrowych kubkach i wielkie torby popkornu,jest dobrze byc zobaczonym przez znajomych w tym niby miasteczku.
    Ja chodzę na film do jedynego w Poznaniu kina ,ktore ma dwie sale-obie po kilkadziesiat krzeselek.wystroj korytarza jest taki sam od kilkudziesieciu lat,panuje zapach starości.Tu nie ma w repertuarze najnowszych hitow filmowych,ale możesz zadzownic i zamowic sobie dla siebie i znajomych film ,ktory chcesz.Kino nazywa sie Malta.
  • shachar 20.02.12, 14:31
    filmy można sobie zamawiać? no to lukszuszowo! i fajna nazwa kina.A pamiętacie czołówkę "w starym kinie" pan z parasolem jednąnóżką tylko ruszał i maszerował do takiego łukowatego wchodka
    http://ezoterycznypoznan.pl/uploads/images/poznan/miejsca/malta/kino_malta.jpg
  • jan_stereo 20.02.12, 12:27
    W watku podwieszonym sa dosc krotkie dysputy, bardziej notki z konkretnego filmu, a tutaj ponizej to takie walcowanie i rozkminianie wrazen okolo filmowych.

    To ciekawe ze uznalas sezon 2 za slabszy od pierwszego, przeciez Sobotka to bardzo ciekawy charakter byl, tak samo jak i ten jego walniety syn. The Wire z kazdym pozniejszym sezonem robi sie bardziej socjologiczny, apogeum osiagajac w czesci 4, bardzo dobrze ukazujac zycie i perspektywy mlodych czarnoskorych w Bostonie, i to z bardzo wielu plaszcyzn, zarowno policyjnej, jak i przykladowo wykladowczej (nauczyciela, szkoly), a takze i tej gangsterskiej, ma sie rozumiec.
  • shachar 20.02.12, 14:27
    Sobotka był całkiem OK narysowaną postacią, ale za tym nie szły żadne spięcia i napięcia ktore kazałyby mi przebierać nogami z niecierpliwością w oczekiwaniu na następny dysk. A jego syn to jakiś taki nikoherentny mi się wydał na samym początku, no bo momentami taki kwieciście elokwentny jakby 3 fakultety skończył, a tu nagle daje się podpuścić jakimś Bolkom jak przyduszony przy porodzie i atakuje faceta 3x wiekszego od siebie, a ten go wsadza na kontener. Tak że potem juz pod tym kątem na niego patrzyłam. Nikuś, jego cioteczny brat to już w ogóle mnie nie rajcował, żenująco słaba scena jego rozpaczy po śmierci Ziggiego. Sam kryminalny wątek z tymi zabitymi dziewczynami taki sobie. Najbardziej podoba mi się obyczajówka z tymi dwoma gamoniami -Hercem i tym drugim policjantem, Bubs i Omar, fajne było jak Omar zeznawał w sądzie smile
  • jan_stereo 20.02.12, 16:16
    Ziggy byl niezrownowazony ambicjonalnie (w cieniu rozgarnietego brata i ojca ze swoim interesem), wiec sie dosc roznie zachowywal, jego plynnosc wypowiedzi podazala zazwyczaj za wypitym alkoholem, natomiast trzezwe stany osobowe powodowaly u niego dukanie, zwlaszcza, ze w chwilach spiecia i zagrozenia trza mowic to, co ma sens i sile odzialywania, a nie to sie chce wygadywac w chwilach fantazji, ktore czesto miewal.

    Drugi sezon to taki spojny wstep do tego, co sie potem wydarzy, czyli bardziej przedstawianie postaci wszelakich i tak nalezy czytac to, iz zaczyna sie ten serial od sezonu drugiego, te postaci nabieraja pozniej zlozonosci i odcieni, jak chociazby Omar (ktorego znasz z The Boardwalk Empire jako 'Choky', choc chronoligicznie, to w The Wire sie pojawil pierwszy), ale wlasnie i owi czarnoskorzy (i to wszyscy bez wyjatku) policjanci pokazuja swietne aktorstwo, co powinnas pozniej doswiadczyc. O dzieciakach nawet nie wspominam, bo sa jeszcze lepsi.
  • krytyk2 02.04.12, 22:19
    Wino truskawkowe
    film polecony mi przez kogoś nieznanego/'znajomy znajomemu'/
    poetycko-basniowy,na podstawie opowiesci galicyjskich Stasiuka
    niepokojący i nie dajacy zadnych recept i puent
    smutny,nie konczy sie happy endem
    genialna muzyka Pospieszalskiego-w klimatach balkanskich
    facet jest geniuszem integracji muzycznej meidzykulturowej
    bylem na jego koncercie,wpadlem w trans
  • elissa2 03.04.12, 17:07
    ale ... to chyba Michał Lorenc jest kompozytorem muzyki

    www.youtube.com/watch?v=V-sxXGx6eYE
    podobnie jak do filmu "Bandyta", którą uwielbiam

    www.youtube.com/watch?v=E04q17EiBgI&feature=related
    www.youtube.com/watch?v=WbLTJO1jRxU&feature=related
  • krytyk2 03.04.12, 21:03
    masz rację!
    chyba zasugerowalem sie tym koncertem,na ktorym byłem a nazwisko Pospieszalskiego mignęło mi napisach koncowych
  • rzeka.suf 28.05.12, 01:32
    99 francs, na podstawie ksiazki Beigbedera. ksiazka mi sie o wiele bardziej podobala, ale to moze to dlatego, ze bardziej mnie zaskoczyla, wersja alternatywna byla lepiej wyeksploatowan z tego, co pamietam. lepsza puenta.
    ale lubie beigbedera, choc niekoniecznie w szczegolach, to ogolnie - tak.
    i nie umiem pisac recenzji, no niestety.
  • elissa2 10.10.13, 22:42
    www.nydailynews.com/entertainment/tv-movies/sony-spooks-west-village-cafe-customers-carrie-mind-control-stunt-article-1.1479485
    www.youtube.com/watch?v=VlOxlSOr3_M
  • jan_stereo 10.10.13, 22:53
    hmmmm...prawie same dziewczyny graja w tym filmie, ciekawe...
  • krytyk2 24.10.13, 18:24
    wczoraj przypadkiem przełączyłem na jakiś film,historia faceta ,który handlował narkotykami i wsadzali go za to..szokujące było to ,ze gościu tak naprawdę chciał tylko jednego-miłości,a zmaterializowal to pragnienie w miłości do córki.Sceny, kiedy rozmawial z corką i obiecywal jej lepsze zycie,jego gesty pełne miłości, były rozwalające.Film miał tytuł Blow i załowalem ,ze obejrzałem tylko ostatnie 0,5 h

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka