Dodaj do ulubionych

Watek Podrozniczy

06.04.13, 23:23
Tu bedziemy opisywac swoje wrazenia z roznych wypraw.

Tak bedzie i koniec kropka z przecinkiem.

20-go rozpoczne temat wypadem na Madeire, choc to moze byc lipna wyprawa, sie zobaczy, ponoc sie tam kurowal Pilsudski w latach 30-tych.
Edytor zaawansowany
  • shachar 07.04.13, 16:05
    Jeśli chodzi o takie zamaszyste plany że na Maderę, to może się okazać, ze będziesz jedynym piszącym w tym wątku smile
    Czy może być na sąsiednią ulicę?
    Zresztą w podrózowaniu najfajniejsze jest nie to, gdzie się jedzie, tylko nieoczekiwaność, a w związku z tym intensywność wrażeń.
    Wczoraj mieliśmy jechać nad jeziorko za miastem, fotografować wiosnę, ale w środku miasta okazało się, że zapomniałam gps-a. Wracamy do domu, to może siostrę podbierzemy i siostrzenńca, niech się wylata. Fajnie jest wracać East Village, kręcą się rózni, nie wiedziałam nikogo z kotem na głowie, ale zapamiętałam jakieś dwie modelki chudziny, wyszły z drzwi budynku, popatrzyłam gdzie ew, mieszkają, pomaszerowały szybciej niż samochód, okutane w swetry i szaliki.
    W końcu zrobiło się tak, że pół dnia minęło. A nad Knickrebocker Lake wiosenki nie było, były gołe gałezie drzew, wypizd wietrzny wymagający kaptura na głowę, były łabędzie na wodzie, kaczki i gęsi. Były żółwie grzejące się na wystających konarach.
    Nie mozna było obejść jeziora naokoło, bo mały dostał maniackiej chęci wrzucania patyków do wody. Jak się wrzuca patyki, to słabo idzie posuwanie się do przodu. Potem trzeba było go podpaść cukierkami , jak samochod benzyną i obiecać pizzę. Wystartowaliśmy do jazdy i zaraz za zakrętem napatoczyliśmy się na włoską jadłodajnię, gdzie stało wieele samochodów. Nie świadczyło to o tym, że tam dobrze dają zjeść , po prostu ktoś celebrował urodziny. Mały najadł się darmowego chleba na przystawkę, a potem przysiadł się do pijaka przy barze.
    Miło jest siedzieć po spacerze przed pełną szklanką piwa, w perspektywie mieć ciepłe żarełko i wino do poślizgu, nawet jeśli kucharz niezbyt utalentowany. Można odetchnąć i o niczym nie myśleć. sztukająć się szklankami.
  • shachar 08.04.13, 14:07
    Pan spotkany w windzie wczoraj zainteresował się aparatem. Potem powiedział, ze w pewnych miejscach na kuli lepiej mieć coś dyskretnego, bo ludzie chowają się , kiedy się w nich celuje, zwłaszcza na Jamajce i w Ameryce Pd. Pan pochwalił się ,że ma filmiki z Medelin, jakie to filmiki, nie mam pojęcia.
  • elissa2 07.04.13, 20:06
    jan_stereo napisał:
    >
    > 20-go rozpoczne temat wypadem na Madeire, choc to moze byc lipna wyprawa, sie z
    > obaczy, ponoc sie tam kurowal Pilsudski w latach 30-tych.
    >
    Teraz Tobie to już chyba bliżej do Najwybitniejszego Brytyjczyka Wszech Czasów niż do naszego marszałka... smile

    "Winston Leonard Spencer Churchill, gdy przybył na Maderę, był człowiekiem spełnionym, o życiorysie, którym mógł obdzielić tuzin innych.
    W sierpniu 1949 r. podczas wakacji we Francji dopadł go udar. Po powrocie do Anglii stan jego zdrowia pogorszył się. Udał się więc z rodziną na Maderę, by wypocząć i nabrać sił. Niebawem czekały go wszak wybory parlamentarne. A jako lider opozycji, musiał być silny, by poprowadzić konserwatystów do zwycięstwa.

    2 stycznia 1950 roku statek wycieczkowy „Durban Castle” z Churchillem na pokładzie zawinął do portu Funchal. 8 stycznia sir Winston Churchill pojawił się w Câmara de Lobos. Spoglądał z góry na port z nieodłącznym cygarem w ustach, podziwiał ciasno ustawione domki, wąskie uliczki i łodzie na brzegu. I malował. Potrafił. Namalował w sumie 570 obrazów. Na Maderze za wiele nie stworzył, bo już 12 stycznia został wezwany do kraju."

    Dlaczego zakładasz, że ta wyprawa na Maderę, w kwietniu, może być lipna????
    A ja Ci szczerze zazdroszczę.
    Po 20. obiecujesz relację? No to już się nie mogę doczekać.
    A póki co: Have a very good trip!"
  • jan_stereo 08.04.13, 22:08
    No jasne, ze wszystkie spacery sie wliczaja, przeciez jak sie ktos w innym miejscu swiata wybierze do parku to z mojej perspektywy jest to juz strasznie daleko i poza chwilowym zasiegiem wiec automatycznie ciekawi niemozebnie ;"))
  • elissa2 17.04.13, 22:26
    środa, 22:22 czasu polskiego, na Maderze jest chyba o godzinę wcześniej...
    nasz specjalny wysłannik pewnie siedzi sobie teraz w jakimś sympatycznym miejscu, sączy winko lub jakieś inne procenty i z zadowoleniem gładzi sobie głowę myśląc "no fajnie jest" smile
    kurcze, a nie mógłby tak z komórki czy z jakiegoś innego źródełka choć ze 3 słowa na krzyż, tak na gorąco, tu podesłać?
  • shachar 29.04.13, 14:40
    Z serii 'wycieczki naobkoło NY ' dziś Bushkill Falls. Dopiero po 12 latach dowiedziałam się przypadkiem, że są tu jakieś wodospady, na dodatek niedaleko , tylko 60 mil, więc znakomity dystans na wycieczkę jednodniową. Pod warunkiem, ze się nie nastawi gps-a na ' unikaj płatnych autostrad', czego świadomości nie miałam. Unikaliśmy tak i unikaliśmy, jechaliśmy tak i jechali przez pół światu, mija jedna godzina, druga.....Ale nie ma tego złego,bo przejechaliśmy przypadkiem przez miasteczko Milford, miejsce gdzie można zjeśćz nakomity lanczyk.
    Same wodospady to taki jeden większy, a potem siec mniejszych, takich raczej plumkających strumyków, ale od czego są amerykanie z ich nazywaniem rzeczy z grubej rury.
    Wodospady otoczone są czterema szlakami do maszerowania, wybraliśmy ten najdłuższy czerwony, jako że najbardziej kompleksowy i dający dostęp do wszystkich widoczków.
    Trochę na początku zaczęłam jęczeć, zszedłwszy na dół po schodach, jedną nogą w dół cały czas, ze to nie dla mnie, że kto mnie wniesie na górę. Nóżka ta lepsza (advancing leg), zaczęła mi niebezpiecznie drżeć w mięśniach z wysiełku, ale po 10 stopni dało się potem pod górę wejść. Ten czerwony szlak to, jak teraz myśle, znowu na wyrost nazwa, dzieci brykały po nim, starsze towarzystwo też znakomicie sobie radziło.
    Zdjęcia takie sobie, bo aparat służy raczej do dzwonienia a nie do profesjonalnych fotografii, ale wkleję, bo wyglądem przypomina to trochę tajską dżunglę.
    No a potem z powotem do Milford, i jeszcze raz okazało się że telefon jest do dzwonienia, a nie do szukania restauracji, pierwszy mój wybór padł na coś z mięsem w nazwie, okazał się to zwykły rzeźnik. W wiekowym hotelu o francuskiej nazwie nie chcieliśmy jeść, bo źle bym się tam czuła w trampkach i dresach, tak więc zatrzymaliśmy się w mało wyględnym miejscu niedaleko wyjazdu od tego rzeźnika. Tym razem okazał się to strzał w dziesiątkę. Świeźa rybka słusznych rozmiarów, przegrzebki i krewetki zrobione 'to order' co się w zasadzie nie zdarza w takich malomiasteczkowych przydrożnych barach. Masełko klarowane, cytryna i wino, czego chcieć więcej?? Balch's Restaurant, walcie jak w dym smile

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/re/ee/mmw7/0mLyh3KLggEaPODZOB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/re/ee/mmw7/0hUEgscDyohkaHoTrB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/re/ee/mmw7/xmb5rUrqyL1650L3jB.jpg
  • jan_stereo 29.04.13, 23:29
    bardzo lubie takie opowiesci, wiecej ich poprosze bo wyjatkowo przasne i do 'dotkniecia' sa. sam cos dorzuce w weekend.
  • shachar 06.05.13, 22:08
    No w każdym razie wczoraj byłam na wycieczce. Rowerowej.Dowiedziałam się o możliwości zjeżdzania długiego (25 mil) z górki od pewnej chłopako-dziewczyny rok emu, teraz mi się przypomniało. Jedzie się do miejscowości Jim Thorpe, wypozycza się rower i kask, wywożą cię godzinę od twojego samochodu i musisz do niego dojechać rowerem. Tak też uczyniliśmy. Co prawda w autobusiku mina mi zaczęła rzednąć wraz z upływem czasu, ale myślę sobie' to niemożliwe, żeby amerykańców wystawiali na jakiekolwiek znoje" .Dodatkowo było powiedziane 'z górki'. Pani w sklepie- wypożyczalni usciśliła, że 1 stopień downhill. Czyli prawie po płaskim.
    No dobra , wysiadamy w White Haven, wsiadamy na rowery, jedziemy. G. w pewnym momencie zauważa-"kurde, trzeba pedałować". Ja-"dupa mnie zaczyna boleć".
    No i się zaczęło smile
    Ból dupy przez cały czas, drętwienie dupy i palców u rąk od nacisku na kierownicę.
    Przy uniesieniu się na pedałach ból podwójny, bo krew zaczyna krążyć, chce się piać cienko jak w operze.
    Nie można podziwiać okolicy, temperatury, pogody, bo ból w dupie.
    Nie można myśleć o niczym ,niż o bólu w dupie.

    G. tylko przemienia style siedzenia na siodełku, nic nie mówi. Wiem ,że czuje ból w dupie smile
    Czy dojedziemy do samochodu? Oto jest pytanie.
    Staram się nie myśleć o niczym. Nic nam się nie podoba, ani okolica, ani rekreacja, nie czujemy zapachów.
    Nareszcie po czterech godzinach ukazuje się miasteczko, jadę po parkingu samochodowym, potem już prowadzę rowera przez jezdnię, pokazuję palca, bo mnie ktoś pogania, dlaczego nie jadę.

    Nareście konamy w pobliskim ogródku piwnym ,gdzie sprzedają podrzędne hamburgery.
    Jestem tak zmęczona tym opisem, nie wklejam zdjęć.



  • jan_stereo 12.05.13, 19:06
    Wyspa ma lotnisko z niedawno podluzonym pasem, bo sie piloci skarzyli ze strach wnocy ladowac i startowac, bo to sie doslownie o kilkanascie metrow od krawedzi oceanu zatrzymywalo...ale i tak jest blisko, nawet teraz...

    Sama wysepka dosc gorzysta, caly czas lekko zachmurzona, co mnie odpowiadalo, nie lubie skrajnych upalow, no i ta ichnia roslinnosc, taka jakas inna i bujna, nietypowa...samochod z wypozyczalni okazal sie jakims starym benzynowcem, Renault z 1998roku, zatrzymal mi sie na gorce w drodze do hotelu, no nie dal rady pod 14% stromizne, sie wiec stoczylem tylem na dol (o 23 w nocy) i tam go zaparkowalem, a i tak nie byl mi juz potrzebny bo se reke rozwalilem dnia nastepnego.

    A nastepnego dnia chcialem sobie popatrzec z okolicznego szczytu, i tak sie wdrapywalem ze nie zobaczylem w owych masakrycznych zielonosciach pnacych sie pod nogami, ze nie ma podloza tam gdzie stawiam noge, a jedynie siatka z roslinnosci... no i jeblem o cale pietro w dol sie na lokciu zatrzymujac.

    Potem przychodnia, i karetka do szpitala, z jakas starsza kobieta, ktora umierala chyba, balem sie aby nie wykorkowala przy mnie w karetce, bo tak ze 20minut lezelismy obok siebie (kazali sie mi polozyc) na lozkach, i ona jeczala a nami rzucalo jak cholera po tych ich zakretach i pagorkach, musialem sie trzymac jedna reka lozka aby z niego nie spasc.

    Potem wiele nie pamietam, byla jakas operacyjka i juz nastepnego dnia mnie wypisali, gips zabrali bo zlamanie usuniete i ja ichnich bananow w szpitalu zjadlem (tych co na wyspie rosly) i jakiez one przepyszne byly, takie maslane, slodkawe, a zarazem mocno cytrynowe, niczym pomarancza, cos niesamowitego...udalo mi sie troche po wyspie polazic i pare fotek pstryknac, co je zaraz wkleje, nie udalo sie pojsc w gory i na drugi, dziki brzeg wyspy. Ten od strony otwartego oceanu, gdzie mocno wieje, bo od Afryki dosc cieplawo i komfortowo. Mieli tam tez opcje podrozy gondolami, z portu az w gory, ale nie chcialem ryzykowac ;"))
  • shachar 13.05.13, 10:12
    Ta jazda w karetce to jak z komedii jakiejs :--) David Arquette za kierownica.
  • shachar 26.05.13, 23:58
    Dziś w środku dnia wyjazd na cykady, te które co 13, czy tam 17 lat wyłażą na powierzchnię i cykają jak obłąkane. Miały one wg jakiejś mapki internetowej być w dużej masie koło miasteczka Fanwood w New Jersey, więc tam udaliśmy się. Nie było tam żadnej cykady, jednej złamanej cykady tam nie było, ale za to na polu zieloności, na który trafiliśmy, odbywał się regularny mecz piłkinożnej. Chyba Meksykanie kontra tubylcy. Mieli wszytko, po 11 zawodników, rezerwowych, sędziego i dwóch sędziów liniowtych.
  • jan_stereo 07.09.14, 18:10
    Czy ja juz wklejalem tutaj gdzies zdjecia z Loch Lomond ? Chyba tak, ale nie moge sobie przypomniec gdzie ;'))
  • shachar 07.09.14, 20:08
    Żadnego zdjęcia z Loch nie było. Boże, kompletnie zapomniałam ,że mamy taki piękny wątek!
    Wczoraj postanowiłam sobie, obiecałam sobie, że jak już wszystko się rozrusza ( bo robię s type corporation dla siebie, dosyć tzw. srania po krzakach) i wydobędę się z czeluści mizerii finansowo-osobistej, co przypuszczam nastąpi około lutego, wtedy pzedsięwezmę najbardziej dziką wyprawę , jaka jestem w stanie wymyśleć. Pierwsze, co mi przyszło do głowy to Goa, India. Dlaczego, nie wiem, ale brzmi dostatecznie egzotycznie dla mnie.
    Chciałabym pojechać na Alaskę, do Islandii, na koniec Ameryki Południowej, do Amazonii (tam chyba się boję trochę) , kurcze, taki plan jest wart pracy, aby go spełnić. Tego będę się trzymać, kiedy mnie opadnie jakiś zjazd humoru.
  • jan_stereo 07.09.14, 20:14
    To ja juz rezerwuje Ci 20 stron na te podroze...

    ps. ja bym chcial na Kubie pojechac, taka jak jest teraz, zanim sie doszczetnie zamerykanizuje.
  • shachar 07.09.14, 20:43
    Kubę każdy ma w programie, ale mało kto realizuje. aACastro ledwo dycha, więc trzeba się spieszyć, zanim Amerykanie wszystko przemalują na biało-czerwono-niebiesko. Ja na razie jestem w zawieszeniu podróżniczym, dopóki nie będę miała obywatelstwa amerykańskiego nie mogę jechać , choćby przez Panamę, na ową Kubę. A chciałoby się , oj chcialo! Dzięki za przypomnienie. Tak to w sumie najbardziej zależna od czasu wycieczka, bo jak Mr. C pierdyknie, to będzie po zabawie.
  • shachar 13.09.14, 15:03
    Zaczęłam oglądać serię "An idiot abroad", na razie pierwszy odcinek o wielkim murze chinskim. Super! płakałam ze śmiechu, musiałam sobie robić przerwy żeby dojść do siebie.
    Nie wiem, pewnie jestem owym idiotą, a na pewno mamy geny wspólne, bo bliskie jest mi takie podejscie do podróżowania, że oto jestem przed jakimś rzeczonym arcydziełem, a widzę nie to co jest na pocztówkach, tylko kurzą kupę obok, kolejkę po bilet, oraz trawią mnie niepokoje, co będzie moim następnym posiłkiem.
    Super było pytanie" what's the point?" kiedy powstał pomysł zwiedzenia całego muru, tego nieodwiedzanego też. A potem pokazanie reszty , po prostu ścianki z cegły. Bo tak naprawdę większość atrakcji to trochę odbudowanej makiety dla turystów.
  • shachar 13.09.14, 15:50
    Przeglądam ofertę kolei transsyberyjskiej, myslalam ze to jedna wycieczka , a tu jest masa opcji, ułan Bator można zwiedzić, znaczy o tyle o ile, powiedzmy zobaczyć na szybko
  • jan_stereo 14.09.14, 20:48
    2 tygodnie w pociagu to cala mase poznanych ludzi i wypitej z nimi wodki, kalejdoskop na kolkach ;')) Jedz jedz!
  • shachar 04.10.14, 13:16
    Ten Idiota za Granicą jest super!! Druga seria o spełnianiu marzeń życiowych. Właśnie dooglądałam końcówkę afrykańską, kiedy Karl jest po wycieczce/podglądaniu goryli i wyznaje, że to nie on skoczył z bungie, tylko kamerzysta w jego czapce, ale ta czapka spadła podczas skoku i widać wyraźnie, że to nie Karl, a Rick Gervais mówi, że nie chce żeby się potem okazało, że to nie goryl byl w kadrze z Karlem, tylko fucking kamerzysta przebrany w futerko, ehehe smile
    A teraz Karl jedzie Route 66 i jest na hugging party wśród hippisów, to są po prostu przejaja
  • jan_stereo 05.10.14, 12:36
    Odcinek o Egipcie to sama prawda, tak dokladnie tam bylo, wedle moich wspomnien. Najlepszym wyjsciem to isc jak zombie i na nikogo nie reagowac ;') Poszedlem sobie kupic cos na miescie to po drodze wyladowalem na herbatach hibiskusowych i ofertach kupna roznych waz i wlasnie ziol w 3 roznych domach oddalonych od siebie moze z 100m.
  • jan_stereo 05.10.14, 12:56
    ...i jeszcze to o trabieniu...TAK... oni tak sie komunikuja, klaksony atakuje z kazdej strony 24/7...to jest ich 'czesc', 'fajna dziewczyna po lewej', 'jedz pierwszy' itp. jezyk komunikacyjny.
  • shachar 05.10.14, 16:29
    Odcinek o Egipcie to sama prawda

    wszystkie odcinki to sama prawda smile, tylko tak się utarło, że ci , którzy nie byli , nie chcą wierzyć, a ci , którzy byli, też nie chcą werzyć w zderzeniu z rzeczywistością,skłonni są przypisać jakiś feler sobie, swojemu sposobowi postrzegania, malkontenctwu, niż miejscu do którego pojechali. Utwierdzają ich w tym, jeszcze raz, ci , którzy nie byli, bo przecież oni wiedzą najlepiej smile) Ten fenomen trochę był zaznaczony, ale nie dość wyraźnie, w drugiej części , kiedy Karl odfajkowuje zadania z cudzych bucket list. W ostatnim odcinku, Carl Coming Home , (przykład wyobrażen bezludnej wyspy z reklamy batonika Bounty), radzi, żeby jak coś nie wygląda tak, jak sobie wyobrażaliśmy, należy zamknąć oczy i znowu zacząć sobie wyobrażać smile

    Doświadczyłam tego stanu wzruszenia ramion wielokrotnie, Pilkerton mnie rozśmieszył i pocieszył, że nie jestem jakimś odosobnionym skwaśniałym przypadkiem. Fotka u góry znaleziona dziś na Flickr , z Hurghady w Egipcie, bardzo udatnie pokazuje, że to miasteczko to nie bajeczna rafa koralowa, rafa jest pod wodą , zresztą połamana dość poważnie, nad wodą jest to..
    Ostatnio czytałam na znalezionym blogu. pt Mr. Money Moustache, parę wpisów i zgadzam się z autorem, że prawdziwy relaks nie wymaga wielkiego nakładu pieniędzy/wycieczki do drogiego ośrodka , że to co nas najbardziej odpręża i przywraca równowagę , to natura. Ja się z tym zgadzam. Żadne mozaiki Taj Mahal nie zostały mi w pamięci, a dzikie zbocza południowej Krety , kiedy to jechałam wystawiona do pasa przez szyberdach (oczywiście jako pasażer), w górę , w dół i po zakrętach dróg , wsród lasów tamtejszych to po prostu byla sama magia.
  • jan_stereo 06.10.14, 21:15
    sama prawda, ale nie cala prawda, ja mialem tez i inne wspomnienia z Egiptu, ktorych juz nie pokazano, jak chociazby wycieczka taxowka poprzez gory do Luksoru ;'))

    Ogladam jego wyjazd do Meksyku, mignela mi tam scianka u 'fotografa', gdzie 'Photography' bylo rowniez po polsku, Fotografia, znak, ze tam musi byc albo pelno Polakow na stale albo turystycznie ;')
  • shachar 09.10.14, 01:39
    Do Luksoru jechałam w parę autobusów i z przodu i z tyłu byli jacyś uzbrojeni wojskowi. Mój ówczesny boyfriend ogłosił sraczkę- sama zwiedzałam zabytki, krążyłam wokół jakiegoś pomnika skarabeusza. ...Natomiast taksówką jechałam do Aleksandrii, to innym razem, tylko dziewczyny, taksówkarz był bardzo miły, opowiadał o swojej rodzinie, a na koniec podrózy policzył nam więcej, niż się umawialiśmy- czy to typowo arabski zwyczaj? smile
    Ten sam Lipton kupiony w Kairze był lepszy niż w Polsce.
    Ludzie nagminnie prosili o bakszysz.
    W końcu nie pojechałam do wioski koptyjskiej.
    Nie mogłam patrzeć na męczenie wielbładów przez rozdętych Niemców pod piramidami. Pełnej wagi Niemiec i Niemka hyc! na wielbłada, żeby się przejechać, co za bezmyślność.
    Poza tym więcej nie pamiętam.


  • jan_stereo 09.10.14, 14:50
    Nas policzono wedle uzgodnien, nawet biedak musial sam pokryc koszt wymiany kola, bo detka poszla.. ale to byl jakis obyty ze swiatem taksowkarz, byl nawet w Polsce, stiwerdzil ze tam u nas to straszna bieda ;D

    Co do samego programu, mnie najbardziej interesuja technikalia, ze niby oni mu planuja wszystko w ostatniej chwili, a on nic o tym nie wie, ale jakims cudem mial przygotowane prezenty dla dzikich pod Nowa Gwinea, w tym zdjecia angielskiego ksiecia itp.

    No i glowie sie ilu on ma kamerzystow, no tak bardziej ze 2 by mi wychodzilo, chyba ze ten jeden jest taki szybki...tak temat jak to bylo krecone jest najciekawszy ;'))
  • shachar 09.10.14, 19:21
    Nie wiem, na ile ten człowiek był przygotowany do tego , co go spotka; podobno reality shows właśnie w tym celu są robione, żeby widz miał poczucie reality ,ale to nawet koło reality nie stało.
    W tym programie w sumie Karlito pewnie zagrał samego siebie, bo trudno mi uwierzyć , zeby utworzyć tak koherentną postać z np. łebskiego producenta. Ale chyba w credentials on występował jako producent właśnie smile
    W tych odcinkach' Karl going home" i w trzeciej serii , Karl pokazuje bardziej twarde nastawienie, po pierwsze,odpowiadając na listy widzów twierdzi, ze nikt go nie maltretuje w tym programie, bo on jest dorosły i wie co robi, a po drugie, w konszachtach z leleputem , każe mu zasuwać pod górę nie bacząc na lelepuctwo, poczułam jakbym siebie z pacjentem widziała smile W sumie to tak; nie wiem, czy chciałabym spędzić z Karlem urlop, bo on jest za mało hurraoptymisyczny, nasze wątpliwości pokrywałyby się i rozdymały do kwadratu.
  • jan_stereo 09.10.14, 21:02
    a juz sie naogladalem, 2 sezony mi wystarczy, Karl zaczynal mnie powoli irytowac pod koniec, niby strasznie czegos nie chcial robic (slownie), a widzialem ze sie rwal do robienia tego calym cialem, wracam wiec do lepszych aktorow, czyli Penny Dreadful ;'))
  • shachar 10.10.14, 02:19
    Trzeci sezon ma tylko trzy odcinki, tak więc można wydzierżyć, ale tak, w sumie był najsłabszy.Podróż szlakami Marco Polo.
    Lubię Brytyjczyków za to że nie zarżnęli tego pomysłu robiąc dziesięć lub więcej serii tego samego, że nie wydusili z Karla ostatnich soków, co by się przydarzyło w US. W sumie trzeci sezon był i tak taki sobie, był jeden amerykański moment; posuwanie się z kamerą za 'płaczącym' leleputem, bullshit do kwadratu.
    Penny Dreadful obejrzałam pierwszy odcinek, kiedy zaczynała się seria i to jednak jest o gryzieniu. Ja mam tak, że programowo nie oglądam, mam jakiś uraz, nie wiem skąd wzięty, co samo w sobie ciekawe jest. Mam znajomą która nie ogląda niczego, co kończy się smutno, ja nie oglądam horrorów i już. Może dlatego ,że zbyt długo pozostaję w tym horrorze.
  • shachar 10.10.14, 00:46
    tu wkleję zdjęcie, a na górę coś innego dam
    https://farm4.staticflickr.com/3928/15257191428_22bd22175b_z.jpg
  • jan_stereo 18.11.14, 21:08
    W weekend wkleje troche prozo-obrazkow z Malty i Gozo ;'))
  • elissa2 25.11.14, 22:22
    i gdzie one? sad
  • jan_stereo 26.11.14, 21:14
    Zapomnialem sobie, ze musze to przekonwertowac do rozmiarow GW wpierw, inaczej juz bym wrzucil, ale dzialam ;'))
  • jan_stereo 29.11.14, 17:14
    Alez masa wklejania ;'))

    Mialem opisywac kazde z osobna ale by sie zeszlo 500 lat, mamy wiec hurtowo:

    Malta - Valletta,Malta St Julians (ten kosciol i 3 najwiekszej na Ziemi kopule bez wsparcia, przez ktora wpadla w czasie II SW uwieczniona na zdjeciach bomba i nie wybuchla, ponoc w srodku byla kartka "Pozdrowienia z fabryki Skoda" ktora Niemcy przejeli celem produkcji broni, Gozo - Victoria i cala wyspa (objazd autobusem) wliczajac najstarsze z budowli ziemskich, czyli swiatynie datowane na 3600BC, znowu Valletta i St Julians oraz Quawra. Na Malcie jest chyba kult kotow, psow co kot naplakal, za to miauczacych wszedzie sporo, ale dobrze zadbanych ;'))



    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/72/57/17/01c4b8bb39.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/71/57/17/01f7dd2fc8.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/70/57/17/01925bea46.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/69/57/17/01bb434950.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/68/57/17/018e78114f.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/67/57/17/0174c3800b.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/66/57/17/01c7eb35c8.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/65/57/17/01cf16c9cc.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/64/57/17/013cd9a876.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/63/57/17/01e5857d66.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/62/57/17/01474548c9.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/61/57/17/01bf9dbe09.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/60/57/17/016664cb10.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/59/57/17/011f243a19.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/58/57/17/01ddb5fda6.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/57/57/17/015a5ce060.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/56/57/17/01f4ea3c66.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/55/57/17/01eab5f76e.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/54/57/17/01cdb94cb7.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/53/57/17/014084fc9e.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/52/57/17/014e9bc18a.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/51/57/17/01302ab3a3.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/50/57/17/01dc3c011f.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/49/57/17/01ca31cdd2.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/48/57/17/0194fe04bb.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/47/57/17/018c217ec9.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/46/57/17/01e1da1387.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/45/57/17/019726bb33.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/44/57/17/01cc6022fc.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/43/57/17/0156c0bce9.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/42/57/17/01a944d395.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/41/57/17/01ec97d1fb.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/40/57/17/01744a9714.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/39/57/17/013b9f2cb4.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/57/17/012aa47bef.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/37/57/17/014753d113.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/36/57/17/01fb3429cd.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/35/57/17/01b7617a86.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/34/57/17/01c9af5eb2.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/33/57/17/01204773a6.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/32/57/17/0101f5652b.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/31/57/17/019c3f0929.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/30/57/17/0148a7166b.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/29/57/17/01e0f0c074.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/28/57/17/01bfc395c1.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/27/57/17/0154429f17.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/26/57/17/012ff92b4f.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/25/57/17/018527346c.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/24/57/17/0100a5de16.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/23/57/17/01f2eba0c2.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/22/57/17/015f76ced8.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/21/57/17/01df42abae.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/20/57/17/01a62690db.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/19/57/17/01e5bf929e.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/18/57/17/0126be67cd.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/17/57/17/01e592d59a.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/16/57/17/013d9501b9.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/15/57/17/017514f043.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/14/57/17/011b1505ef.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/13/57/17/0122ede1d6.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/12/57/17/019f321f76.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/10/57/17/011a7ac4ed.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/09/57/17/01f4243955.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/08/57/17/0118dd1f4d.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/07/57/17/01b91b4483.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/06/57/17/01ccfc42c7.jpg





















  • pchoinsk 15.01.15, 23:27
    Fajnie móc zobaczyć zdjęcia z Malty smile Skąd masz informację o kartce wewnątrz bomby z Mosty?

    --
    Paweł Choiński
    www.moja-malta.pl
  • jan_stereo 18.01.15, 22:10
    W tymze kosciele byly ulotki dla turystow, na jednej z nich 'opowiedziano' taka wlasnie wersje zdarzen.
  • elissa2 20.01.15, 01:36
    No proszę...
    A poopowiadaj jeszcze trochę. Czy to udana wyprawa? I w ogóle ... więcej, więcej...
    Zdjęcia obejrzałam już chyba ze 100 razy...
  • jan_stereo 24.01.15, 12:21
    Wyjazd trwal 10dni, ale mnie braklo czasu na zobaczenie wszystkiego, wiele miejsc wrecz przelecialem w biegu, a chcialbym sie zatrzymac na dluzej, np w takiej Mdinie, albo i na samym Gozo, gdzie maja znakomita suszarnie pomidorow (zachowuja ladna barwe i smak, oraz wszystkie witaminy) oraz produkuja udana czekolade. Na Malcie sprobowalem tez jakiegos makaronu z konina, ale mieso bylo jak dla mnie zbyt twarde, pewnie duzy wplyw Wlochow, bedacych tuz niedaleko (90km) i lubujaych sie w koninie.

    Bedac w Vallettcie odwiedzilem naturalnie i sklepik muzyczny, taki niepozorny, schowany w bocznej uliczce i tam mi pan polecil 'najlepsza plyte', ktora oczywiscie zakupilem: Il-Maltija And Other Folk Tunes From Malta,

    taka probka:
    www.youtube.com/watch?v=vPjQR7iYYwI
    Przyjemne bylo to, ze nawet na koniec listopada mozna bylo wyjsc w krotkim rekawku w dzien i nie odczuwac chlodu kiedy zrobila sie dajmy na to polnoc, temparatura nie spadala ponizej 19stopni, mimo ze za dnia nie bylo upalow, duze udogodnienie klimatyczne, zwlaszcza ze woda w morzu wciaz miala 22-23stopnie ;')

    Tam tez pilem poraz pierwszy prawdziwa kawe po maltansku, ktora sie robi poprzez dolanie ichniego likieru karmelowego (20% alkoholu) z dodatkiem mieszanki aromatycznych ziol. Nawet zakupilem jedna flaszke na lotnisku tego likieru, Leila dessert digestif, ale dalej mi stoi prawie nietkniety bo jakos zapominam go sobie dolewac, choc kawa na Malcie byla przepyszna w swej odmiennosci.

  • elissa2 24.01.15, 17:36
    O. Wreszcie garstka wrażeń. Czytałam zachłannie i bardzo proszę o więcej.
  • jan_stereo 24.01.15, 21:39
    Rowno rok temu sie tam wybralem ale nie szlo zdobyc wierzcholka bo sie lodem obrosl i wspinaczka byla niezwykle trudna (bez rakow), ale teraz wyszlo, choc srednio chcialo mi sie wstawac z rana, wyjechalem wiec dosc pozno, ok 8:00 i po ponad 2 godzinach jazdy M6, M56 i A55 wzdluz polnocnego wybrzeza Walii, no i dojechalem do Bethesdy ok 11:00, bo tez i sniadanie gdzies po drodze bylo trza zjesc ;'))

    Na dole, jak to na dole, wielka niewiadoma jak bedzie wyzej, jednak na samym szczycie panowala nieprzenikniona mgla, co widac na zdjeciach, ale podczas schodzenia, jak zawial niezwykle mocny wiatr, potrafilo uniesc w kilka sekund mgle z calej doliny i wystrzelic ja pod niebiosa, daja nieoczekiwany widok az po horyzont. Dzieki temu znowu czlowiek wiedzial w ktora strone ma isc ;')

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/79/28/18/0179194a0d.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/80/28/18/01e7c777df.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/81/28/18/0192fbee65.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/82/28/18/015ee11d39.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/83/28/18/01e5ca7ff7.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/84/28/18/01cc50b6f8.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/85/28/18/0140e2bb16.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/86/28/18/0156400fc4.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/87/28/18/017e6d6221.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/88/28/18/0106292a9a.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/89/28/18/01e099a09a.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/90/28/18/01a69b820a.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/91/28/18/019aaf8a38.jpg

    Szczyt:
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/92/28/18/01e9fc2f69.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/93/28/18/01cc54c200.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/94/28/18/01cadf3e34.jpg

    Wiecej szczytu:
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/95/28/18/01da9d86df.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/96/28/18/019bde6629.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/97/28/18/018cdc34c1.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/98/28/18/01e2df3d3e.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/99/28/18/01ed14ce27.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/00/29/18/01b23a93c5.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/01/29/18/0165059a78.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/02/29/18/01ed45cdff.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/02/29/18/01ed45cdff.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/03/29/18/01e0cdc425.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/04/29/18/0130a3fc28.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/76/28/18/016df3cae9.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/77/28/18/01b1dd2375.jpg
  • krytyk2 25.01.15, 20:39
    nie sprawdzałem gdzie to jest i jaka wysokość ,ale sądząc po wyglądzie i uksztaltowaniu terenu -bardzo przypominającym Czerwone wierchy w Tatrach,pewnie będzie gdzies z 2000 m.n.p.Pamietam ,kiedyś szedłem po Czerwonych w totalnej mgle i nagle z mlecznej poświaty wyłoniło mi się stado kozic-gdzies z 25 osobników.Najwieksza ilość z najbliższej doleglosci w zyciu!Oczywiscie tak szybko jak się pojawily -rownie szybko zniknely we mgle..
  • jan_stereo 25.01.15, 21:03
    To jest dokladnie 1000m.n.p.m, ale ze morze jest praktycznie tuz obok, wiec podejscie sie zaczyna niemalze od zera, stad w praktyce wyglada na sporo wiecej, podczas gdy na papierze moze byc to dosc mylace, wskazujac bardziej na podobienstwo do Bieszczad niz do Tatr.
  • krytyk2 25.01.15, 21:08
    to tak może być-bo wizualnie wygląda bardzo podobnie jak się patrzy na Czerwone u podnóża, powiedzmy z hali Gąsienicowej.Gąsienicowa jest polozona powyżej 1 tys nmp plus to wyniesienie następnych 900 m razem daje 2000 tys wysokości nmp.swoja droga to jest ekscytujące jak z góry wys 1000 metrow mozna spojrzeć na morze..
  • shachar 25.01.15, 22:32
    Widzę Mela Gibsona jako Wallace, z twarzą pomalowaną na niebiesko na tych górach.
    Strasznie podobają mi się angolskie/irlandzkie surowe przestrzenie.
  • jan_stereo 17.02.15, 21:52
    Szykuje sie kilka milych miejsc, w ktorych juz kiedys bylem ale w malo sprzyjajacych warunkach, zanabylem nieco lepszy aparat i bedzie proba uwiecznienia wyspy Skye (bylem tam 10lat temu, przegnal mnie huraganowy wiatr, nie dalo sie zbudowac namiotu, ucieklem w poplochu bez jednego zdjecia) oraz raz jeszcze Barcelony, potem moze jakies inne gory, kto wie...
  • elissa2 19.02.15, 23:47
    jan_stereo napisał:

    > Szykuje sie kilka milych miejsc,
    >
    Yes!
    >
    > w ktorych juz kiedys bylem ale w malo sprzyjajacych warunkach,
    > zanabylem nieco lepszy aparat i bedzie proba uwiecznienia wyspy
    > Skye (bylem tam 10lat temu, przegnal mnie huraganowy wiatr, nie dalo sie zbud
    > owac namiotu, ucieklem w poplochu bez jednego zdjecia) oraz raz jeszcze Barcelo
    > ny, potem moze jakies inne gory, kto wie...
    >
    Yes, yes!

    smile
  • jan_stereo 15.03.15, 19:58
    Mam juz maly grafik mojej trasy koncertowej:

    20 marca - Glencoe Valley (Szkocja)
    04 kwietnia - Skye (Szkocja),
    14 maja - Barcelona,
    18 lipca - samochodem z Bergen do Alesund, podgladac zaglowce i okolice. To taka opcja zyczeniowa na chwile obecna ;'))
  • elissa2 17.03.15, 22:36
    fajny grafik... moglby byc ... moj smile

    no to za kilka dni bedzie pierwsza relacja?
    czekam...
  • jan_stereo 17.03.15, 23:39
    Bedzie tez Twoj Elissko, kazde zdjecie zrobie z dedykacja dla fanek podrozy z Oceanu ;'))

    ps. owszem, juz w ten piatek pierwszy wyjazd i pierwsze wrazenia ;")
  • elissa2 18.03.15, 20:41
    a wiem, wiem ze juz w ten weekend;
    juz niecierpliwie czekam
    smile
  • elissa2 25.03.15, 22:45
    Panie Janie, skoncz Wasc wreszcie to kontemplowanie!

    Sroda ma sie ku koncowi a tu jak nie ma relacji tak nie ma, a ja sie doczekac juz nie moge smile
  • jan_stereo 26.03.15, 19:56
    Jutro wieczorem ;'))
  • jan_stereo 26.03.15, 20:32
    A jak chcesz, to mozesz mi wymyslec atrakcje lub miejsca warte odwiedzenia na wyspie Skye, bo pogoda sie zapowiada bardzo slaba na chodzenie po gorach lub robienie zdjec w plenerze, wiec pozostaje cos posredniego, jako plan awaryjny (bo nie bede przeciez siedzial 3 dni w destylarnii). Moge byc Twoimi oczyma i przyrzekam pojechac w kazde wskazane miejsce ;"))
  • elissa2 27.03.15, 00:19
    Ojej... Nigdy tam nie bylam choc od dawna mi sie to marzylo...
    A dopiero teraz tu zajrzalam i ... jestem nieprzygotowana, pse Pana. smile

    Skye ma przeciez tyle do zaoferowania, ale moze faktycznie szkoda, ze nie jedziesz tam nieco pozniej...

    Nie wierze, ze nie masz przygotowanego awaryjnego planu w razie kiepskiej pogody.
    Hihihi, 3 dni "w destylarni" big_grin
    A tez pomyslalam "ciekawe czy maja tam jakas dobra whisky malt?" smile

    Slyszalam o pieknej trasie kolejowej Kyle of Lochalsh - Iverness, ale moze juz to zaplanowales jesli nie jedziesz samochodem... ale pewnie pojedziesz wlasnym autem, co? A jesli autem to moze promem?
    No i jesli pogoda nie dopisze to i widoki moga byc "zamulone".
    No to moze odwiedzisz McDonald'ow i McLeod'ow? smile

    Lubisz owoce morza? smile

    www.skyeoysterman.co.uk/
    smile

    oczywiscie tak tam sobie napisalam... bo co ja tam wiem;
    ze 3 tygodnie bym potrzebowala na takie rozmarzanie sie smile

    Z pewnoscia (pomimo kiepskiej pogody) znajdziesz tam "perelki" warte zachodu bo przeciez Skye to niezwykle miejsce.
    Jedz, czerp wrazenia pelnymi garsciami a potem podziel sie ze nimi ze mna; wiecej mi nie trzeba do szczescia. smile

    Szerokiej Drogi!
  • jan_stereo 27.03.15, 14:53
    Prognozy pogody zaczynaja sie poprawiac, wiec nie jest jeszcze nic stracone ;'))

    Bedzie wizytacja w jakims skansenie, bo po drodze i pare innych miejsc tez sie znajdzie. W jedna strone promem, a w druga przez most, dla odmiany.
  • jan_stereo 27.03.15, 23:34
    Czyli 2 dniowy wypad do Kinlochleven, kosztujacy 7godzin jazdy w jedna manke, jesli wliczyc piatkowe korki tu i owdzie ;'))

    Po przyjezdzie, Pani z Bed and Breakfast, dosc chyba nowa w biznesie i nastawiona raczej na totalnych spiochow (czyli w sumie ja, choc nie tym razem), bo sniadanie serwowala dopiero od 9:00, a mnie to pasowalo najpozniej o 8:00, wiec kompromisem padlo na 8:30. Widok z jej posiadlosci byl taki:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/82/82/18/01cf710979.jpg

    Pogoda jak w lato (ale takie egipskie), slonce, cieplo i zero wiatru.

    60minut pozniej juz widoczek byl taki, w drodze na Bidean Nam Bian. Widac w dole miejscowosc Ballachulish w ktorej sie zaparkowalem samochodem. Kinlochleven gdzie mila pani prowadzila noclegownie znajdowal sie po drugiej stronie jeziora (Loch Leven):

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/84/82/18/0126b8e5b7.jpg

    A ze szczytu tak to wygladalo, po kolejnej godzine wspinaczki, potu i picia wody dla ochlody (w marcu!):

    Ta biala gora po samej prawej to Ben Nevis, czyli najwyzszy pagorek w UK:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/85/82/18/01430045d4.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/86/82/18/01ce6ce9f3.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/87/82/18/018c1619d1.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/88/82/18/01a1606417.jpg

    widok w strone zatoki:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/89/82/18/01274fab79.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/90/82/18/0135998046.jpg

    i schodzac juz, az do bolu w kolanach, po strasznej stromiznie, sliskich trawach, bardzo podstepnych.

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/91/82/18/015f89e64f.jpg

    ponizej przyklad jak sie potrafi zmienic pogoda w gorach w 12godzin, nastepnego dnia, okolo 9:30, w drodze powrotnej, widoki sa z Doliny Glencoe, jednej z ladniejszych:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/92/82/18/0104d939de.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/93/82/18/01a8f94505.jpg
  • elissa2 29.03.15, 14:49
    Oooo, jaka fajna niespodzianka!
    Czytam, ogladam, podpieram sie mapa...

    Super, ze taka pogoda sie trafila...

    (to jednak dobrze mi sie zdawalo, ze w ub weekend tez robiles jakis fajny wypad)

    Faaaajna sprawa!
  • elissa2 29.03.15, 15:43
    ogladam, ogladam i oczu nacieszyc nie moge...

    ah.cdn.licr.co.uk/images/business/2116/1951/kinlochleven_960.JPG
    venomous/malicious mountain, the mountain with its head in the clouds
    1,344 m (4,409 ft) (jak Tarnica w Bieszczadach smile )

    ben-nevis.com/index.php
    www.visitfortwilliam.co.uk/about-ben-nevis-in-fort-william-and-ben-nevis-webcam
    www.laroch-self-catering.co.uk/photos/Ballachulish.jpg
    kocham takie domy, taka architekture, w takim otoczeniu
    media-cdn.tripadvisor.com/media/photo-s/01/ce/3d/77/craiglinnhe-house.jpg
    Ballachulish Bridge:
    www.alltshellachcottages.co.uk/photos/slideshow4.jpg
    itd itd...
    Bajka!
  • jan_stereo 29.03.15, 17:23
    Pamietaj ze 1344m w Szkocji, gdzie podnoze gory jest na jakichs 150m nad poziomem morza albo i mniej, a samego podejscia jest lekko 1000m odpowiada z grubsza takim Rysom ;'))

    Ponizej Ballachulish Bridge - Widok z gory (mostek jest w dolnym prawym rogu):

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/73/84/18/01a51f9c4e.jpg

    Widoczek panoramiczny ze szczytu:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/72/84/18/01862d6d25.jpg

    A teraz spojrzenie na prawo:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/71/84/18/019edfe73a.jpg

    I na lewo ;"))

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/70/84/18/01cc23aa68.jpg

    I Ballachulish Bridge z blizsza i dnia nastepnego:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/69/84/18/01c329fdaa.jpg



  • elissa2 29.03.15, 16:09
    Alez tam pieknie!
    (i widze, ze wiele filmow tam krecili)

  • elissa2 04.04.15, 12:02
    www.bbc.com/weather/8299863
    chyba nie jest zle...
    trzymam kciuki
  • elissa2 20.04.15, 15:49
    od tylu dni zagladam tu, po kilka razy dziennie...
    sad
  • jan_stereo 20.04.15, 20:26
    To dlatego ze tyle zdjec zrobilem i nie moge sie zdecydowac, chyba podziele ten wyjazd na relacje z kazdego dnia i wkleje stopniowo. Hmmm...
  • elissa2 20.04.15, 23:56
    Super!
    A juz sie martwilam, ze moze (np z uwagi na aure) nie wyszly i dlatego nie dajesz znaku zycia ... smile

    Chlone te pierwsza porcje. Oczu nacieszyc nie moge.
    smile
  • elissa2 04.06.15, 19:01
    czekam, i czekam....
    sad
  • jan_stereo 04.06.15, 21:20
    Spoko, juz dojrzalem do wklejenia reszty, bedzie w sobote ;')
  • elissa2 08.06.15, 00:00
    Tylko w którą sobotę?
    smile
  • jan_stereo 08.06.15, 00:23
    prosze sie tu nie zgrywac ;')) przeciez wkleilem ponizej 3 kwietnia (w sobote) i 4 kwietnia (w niedziele).
  • jan_stereo 20.04.15, 21:38
    Wyjazd o 1:30 w nocy, pierwsze ciekawe widoki dopiero przed Glencoe o jakiejs 9 rano, a ze sie zatrzymywalm co chwila na zdjecie i wdech powietrza, reszta podrozy zajela mi dodatkowe 5 godzin. W noc poprzedzajaca byly przymrozki i spore opady sniegu, stad wiekszosc szczytow bieluska. Pozniej bede ich zdjecia kilka dni pozniej, dla konfrontacji.

    Zaczynajac od peryferii Glencoe:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/56/02/19/01b87dc5b8.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/55/02/19/01dbbaae2c.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/54/02/19/01f3373e39.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/53/02/19/01740b411d.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/52/02/19/0107988ecf.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/51/02/19/0138b047c4.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/49/02/19/0120977eb7.jpg

    A tu juz nasi dobrzy znajomi, czyli Ballachulish i Loch Leven:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/50/02/19/0145cf3eff.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/48/02/19/01a3318ee6.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/47/02/19/01e9ecc426.jpg

    i dalej w kierunku na Fort William:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/46/02/19/018022a7a6.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/45/02/19/0117919d0a.jpg

    Pomnik z WWII, czyli Commando Memorial:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/44/02/19/01e3cfe150.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/42/02/19/019ec10f11.jpg

    I dalej w drodze....

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/43/02/19/0161f17685.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/41/02/19/01fc27db66.jpg

    Drogowskazy..

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/40/02/19/01205500a4.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/39/02/19/010e9d464d.jpg

    Zamek Eilean Donan (bedzie o nim jeszcze):

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/02/19/011867e94a.jpg

    Juz na Skye wjezdzajac mostem w Kyle of Lochals i kierujac sie na Port Tree. Po drodze zatrzymalem sie na rybke w Sligachan, skad pochodza te widoczki, bo akurat musialem rozprostowac tez nogi:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/37/02/19/014a167f07.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/36/02/19/019c67cd91.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/34/02/19/01b9548e2e.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/32/02/19/01dac6d754.jpg

    i Port Tree

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/33/02/19/01cb36380f.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/31/02/19/01e65ce97a.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/30/02/19/01ff6a6827.jpg

    ale to jeszcze nie tam gdzie sie mialem zatrzymac, do mojego domku droga wciaz daleka i o tym dnia kolejnego ;'))
  • jan_stereo 06.06.15, 19:19
    dojezdzajac w sumie wieczorem na baze mieszkaniowa, w miejscowosci (wsi 3 domowej ?) zwanej Glendale, kilka mil wczesniej te 2 fotki ponizej:

    Na tym zadupi znajnowala sie tez jedna z lepszych restauracji w UK, 3 Chimneys, kto tam jezdzil po takich wertepach to nie wiem, ale zawsze masa samochodow stala w zagrodzie.

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/63/39/19/017e10f827.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/62/39/19/01a6230236.jpg

    i juz dnia nastepnego, raz jeszcze okolice Sligachan:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/61/39/19/0126efa3d2.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/60/39/19/01e65a57dd.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/59/39/19/01e0d7b65e.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/58/39/19/01fb5b5652.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/57/39/19/01f1eb63ef.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/55/39/19/01f57948f3.jpg

    No i do Taliskera na testy, bo pogoda sie na nic innego nie nadawala ;'))

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/54/39/19/0118669f46.jpg

    popoludniem sie nieco poprawilo, deszcz wypadal i nastala tecza:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/53/39/19/01b6685968.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/51/39/19/01f38b6c49.jpg


    c.d.n



  • jan_stereo 07.06.15, 20:30
    Jako ze pogoda z rana ponownie byla dosc marna na spacery gorskie, powstal plan wycieczki lodka, taka ze szklanym dniem, ze to niby podczas deszczu pod woda nie pada i wszystko widac...

    W tym celu trzeba sie bylo udac az do Kyle of Lochals...


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/46/40/19/0188b03bb6.jpg


    okoliczne ptactwo na malych wysepkach..


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/45/40/19/016619b12a.jpg


    wraki z II WS, widoczne tylko dlatego ze byl akurat odplyw...


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/44/40/19/01472ce993.jpg


    foki tez sie tam wylegiwaly na brzegu:


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/59/40/19/01d7934af5.jpg


    a tak wyglada hodowla lososia szkockiego, w kazdym takim zbiorniku znajduje sie okolo 50tys sztuk lososia, faszerowanego antybiotykami, tylko unikac, a jesli juz to jedynie dziki...

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/57/40/19/01bbe0b9ae.jpg


    po rejsie, nastapila zmiana okolicy na sasiedztwo Old Man of Storr, na ktory mialem sie wspinac, ale mgla byla i sporo ludzi, padlo wiec na widoki z wybrzeza:


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/60/40/19/01a3c071c9.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/56/40/19/011a4ac389.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/55/40/19/01f76f7b5f.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/54/40/19/01aa900a5b.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/53/40/19/01413fee16.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/50/40/19/014129e36f.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/49/40/19/01fb2b030f.jpg


    i dalej na polnoc droga A855


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/48/40/19/0127e3a717.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/52/40/19/011ff7dff2.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/47/40/19/01b3131fa7.jpg

    cdn...
  • jan_stereo 09.05.15, 19:51
    Co to za zdjecie, ze niby lodowka u mnie jest pusta ???

    No dobra, to dokladam troche zdjec, tej Szkocji jakos obecnie nie mam sily ugryzc, tyle tego, wiec maly przerywnik, z wypadu jednodniowego do Snowdoni 18 kwietnia tego roku, idac na Snowdon tak zwanym szlakiem 'horseshoe' (bardzo ostrym grzmietem, ludzie czasem ida tam na czworaka, a jak zaczna patrzec w dol, to tak juz zostaja i jest problem)..

    Pogoda byla taka ze nie moglem usiedziec w domu:

    Na samym dole, Snowdon to ten na wprost na pierwszym zdjeciu, jak garby wielblada, idac od lewej, od niewidocznej strony, jest kolejka, nia wjezdzaja na Snowdon japonscy turysci i inne niechody:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/29/15/19/01214b29a1.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/30/15/19/01cd985906.jpg

    Chetnych do wspinania byla cala masa:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/27/15/19/011646e06e.jpg

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/26/15/19/01425a6497.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/31/15/19/01e0c6addf.jpg

    idealny widoczek na Snowdon:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/28/15/19/014f9e9b9e.jpg

    i juz wracajac:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/25/15/19/017121fa4a.jpg




  • jan_stereo 20.05.15, 20:40
    Wypad z czapy aby zobaczyc jakies polne kamienie no i katedre w Salisbury, najwyzsza w UK...

    ale jeszcze po drodze trza bylo gdzies zjesc, tutaj padlo na mierna miescinke o nazwie Cricklade, ponizej przyklad jak wygladaja tam banki:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/97/15/19/01ff11fb79.jpg

    oraz koscioly:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/96/15/19/01d76c0f75.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/95/15/19/01a8281efd.jpg


    i juz na wsi gdzie sie turysci bawili w przeciaganie kamieni:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/94/15/19/017a3cd21a.jpg


    domostwo jednej rodziny:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/93/15/19/014b89eeca.jpg


    i dalej w pole....



    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/92/15/19/01422a22de.jpg



    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/91/15/19/0116beca3b.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/90/15/19/01ad72d953.jpg


    i Salisbury, witryna sklepowa dawnej masarni:


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/89/15/19/01e1a517af.jpg

    ten lokal nadal dziala jak za dawnych czasow:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/88/15/19/01400df9de.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/87/15/19/012c10c79a.jpg


    w srodku widok na dziedziniec:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/86/15/19/013fe1c5a4.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/85/15/19/0184b473be.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/83/15/19/018edec5b2.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/84/15/19/01dea4d074.jpg

    i na deser 3h jazdy M5...

  • jan_stereo 26.01.16, 21:49
    Tak wygladala podroz z Bergen samochodem az do Alesund (i w sumie troszke dalej), wzdluz wybrzeza:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/90/17/21/0158664d61.jpg


    -----------------


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/92/17/21/01b47013f2.jpg


    -----------------

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/89/17/21/01d9fd5cb0.jpg


    ------------------


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/91/17/21/010a7181bc.jpg


    -----------------

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/93/17/21/0138101e6c.jpg



    -----------------


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/94/17/21/01355ab35b.jpg


    -----------------


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/95/17/21/017e02f71b.jpg


    -----------------


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/96/17/21/01d55633ec.jpg


    -----------------

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/97/17/21/01c306577f.jpg



    i juz w Alesund, w porcie:


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/98/17/21/01af32647c.jpg


    -----------------


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/99/17/21/0173576d2f.jpg




    a tu zdjecie spod kabiny noclegowej w Andalsnes, o 3 nad ranem: - po przejezdzie przez bardzo zdradliwy tunel w gorach, tunel mial kilka kilometrow, a roznica temperatur w tunelu wzgledem powietrza zewnetrznego byla w pewnym momencie nawet 8 stopni, stad jak wjechalem do tunelu to para wodna zaczela sie momentalnie osadzac (wykraplac) na szybie przedniej i praktycznie tracilo sie widocznosc w kilka sekund. Wlaczenie wentylacji na maksa i efekt dzialnia tejze nie nastepuje natychmiast i jest mocno ograniczony, wiec musialem awaryjnie otworzyc szybe i patrzac na zawnetrz jadac ;'))


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/00/18/21/01822a0e81.jpg
  • elissa2 27.01.16, 23:16
    Jakiś czas temu nasza Krzaczusiowa opisywała swoje (traumatyczne) wrażenia z tego chyba właśnie tunelu. A zdaje się, że ten koło Trondheim jest jeszcze gorszy, nazywa się chyba piekielny.
  • shachar 24.03.16, 05:10
    okidoki, nareszcie w podróż wybrałam się i ja; jestem na Florydzie, za mną bagna Everglades chociaż jak to opiszę, znaczy wycieczkę na bagna, to wzbudzę śmiech niesłychany. Na razie mamy wieczór polskich przebojów. Ludzie z ktorymi jestem niestety poprosili mnie o stare przeboje zespolu Universe, bo nie sa w stanie obslugiwac komputera w dostatecznej bieglosci. Dało mi to okazje do odgrzania moich skwarkow, czyli wannolota Voo Voo, i teraz Porter band Ain't got my music , no to już jest staroć prehistoryczna.
    Zostalam sama na basenie o 12.05 w nocy, bo reszta nie zna się na muzyce, no i chuj.
    Wannolota mogę słuchac na okrągło
    www.youtube.com/watch?vshockshMRSxNXN4
  • jan_stereo 24.03.16, 17:14
    Sama muzyka sie nie wyglasz, zdjecia tez MAJA byc ;'))

    ps. a ja za raz sobie puszcze te hity, jak bede mial wolne 4 dniowe...
  • elissa2 16.06.16, 11:26
    tu taka cisza w tym wątku?
    KTOŚ już chyba wrócił z planowanej wyprawy?
    A może nawet niejednej.
    Hę?

    Pozwolę sobie zauważyć, że bywają tu tacy, którzy sami nie mogąc się gdzieś wyrwać, chętnie nacieszą się cudzymi wrażeniami.
  • jan_stereo 16.06.16, 13:40
    Za Shachar nie recze, ale ja swoj skromny wypadzik wrzuce tutaj w sobote, wlasnie obrabiam zdjecia, bo chyba za duzo sie ich zrobilo ;'))
  • jan_stereo 18.06.16, 20:11
    Plan wstepny polegal na wyladowaniu w Trondheim i przesiadce w poranny pociag, ktory mial mnie zabrac do Bodo, ale z rana sie okazalo ze pociag anulowano i podstawioen maja byc autobusy, co by mi pokrzyzowalo plany czasowe, bo to juz znacznie dluzsza podroz i zero szans na zlapanie promu. W takiej sytuacji szybko wykupilem bilet na samolot z Trondheim do Bodo, mocno przeplacajac, ale co robic ;')) Lot co prawda krajowy, ale nie byl bezposredni, bo ten rodzaj transportu dla garstki Norwegow rozrzuconych po roznych zadupiach jest swego rodzaju wiejskim autobusem umozliwiajacym im kontakt ze swiatem. Bylo zatem miedzyladowanie w Mosjoen (z grubsza 400km), a nastepnie w Mo i Rana (kolejne 80km z perspektywy auta, prawie jakbym leciec z Malborka do Gdyni) no i finalne ladowanie w Bodo (nastepne 200km).

    Godzina 7:30, jeszcze na lotnisku w Trondheim, poczekalnia a w niej 6 osob udajacych sie w te podroz powietrzna:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/33/15/22/0110476aa4.jpg

    8:47 lotnisko w Mo i Rana, wysiadla jedna osoba i wsiadl jakis facet, chyba dobrze sie znajacy ze stewardesa, na plycie lotniska mloda Norwezka opalajaca sie na krzeselku, korzystala ze slonca, bo co tu robic...

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/34/15/22/01566dab29.jpg

    a takie byly z grubsza widoki z samolotu:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/35/15/22/01a82c8fc7.jpg

    po wiekszosci dnia spedzonego w Bodo (bardzo dobry chleb tam pieka, jak domowy) juz na promie (15:43), Bodo daleko z lewej.

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/37/15/22/01f8bc5457.jpg

    Jeszcze przed promem trafili sie tam jacys polscy turysci, kiepsko zorganizowani bo nie mieli pomyslu jak sie dostac po doplynieciu na Lofoty (Sorvagen) do swojego domku wczasowego (miejsce zwane Nusfjord), cale szczescie moje lokum znajdowalo sie czesciowo po drodze w okolicach Fredvang, wiec ich podwiozlem. To jakas opuszczona wioska rybacka byla, zywej duszy nie uswiadczy:

    Nusfjord - 19:56

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/36/15/22/018e1efd97.jpg


    i juz w drodze do siebie, okolo 21:00-22:30, bo trzeba przeciez bylo sie zatrzymac tu i owdzie aby porobic zdjec i popatrzec po okolicy:

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/39/15/22/015f625db2.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/15/22/0161d87f8e.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/42/15/22/01333bd4ae.jpg


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/40/15/22/019eb35094.jpg


    Mialem jechac tam tylko godzine, ale zeszlo sie w sumie ponad 2 godziny, bo wspolrzedne GPS jakos nijak sie nie zgadzaly z faktycznym polozeniem tej chatki, a ludzie lokalni sie tam zupelnie nie znaja, co ciekawe. No i juz w domku (nikt inny tam nie nocowal, a prowadzila go chyba jakas Ukrainka, wnoszac z akcentu). Widok spod chaty okolo polnocy, w rzeczywistosci bylo znacznie jasniej niz to na zdjeciu wyglada, podobnie jak teraz u mnie za oknem o godzinie 19:00 przy kilku chmurach. Dlugi dzien, czy tez brak nocy to byla wielka zaleta, mozna bylo spac do woli a i tak dzien caly byl przede mna ;'))

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/41/15/22/011631aceb.jpg

    To tyle z pierwszego dnia podrozy.
  • elissa2 25.06.16, 21:14
    To ile czasu leciałeś z Trondheim do Bodo?
    A miejsca siedzące były? Bo nie wiem czy jeszcze tak jest, ale kiedyś faktycznie w zatłoczonym pekaesie pasażerowie stojący musieli się trzymać uchwytów. smile
    A samochód co? Wypożyczyłeś w Bodo? Jakiś terenowy?
    Ile czasu płynie ten prom z B do A? smile Tzn z Bodo do Sorvagen?
    Jejciu i takimi polnymi dróżkami wiozłeś ich "nie po drodze" do tego ich Nusfjord?
    A potem jeszcze do właściwego celu... Oglądam dokładnie (w maksymalnym zbliżeniu)
    i ... też tej Twojej chatki znaleźć nie mogę wink

    Zwiedzam wink
  • elissa2 25.06.16, 21:39
    Może i Ukrainka...
    A może to Saamka (Laponka) z Płw Kolskiego?
  • elissa2 25.06.16, 22:19
    To kawał drogi aż do Kvalnes! Czy ta Twoja chatka była bazą wypadową czy nocowałeś w różnych ... chatkach? wink
    Jadę sobie Haverrringen...
    Ale na chwilę wjechałam w Sandveien w kierunku na Kvalnes. Zobaczymy dokąd dojadę.
    A potem chyba wrócę na Haverringen. smile
    Daleko nie zajechałam wink Stacja benzynowa, supermarket i kościół...
    Wróciłam na Haverringen. wink
    I koniec pętli. Jestem na Torvdalsveien
  • elissa2 25.06.16, 22:46
    Skończyła się Torvdalsveien, po chwili zaczęła Vikingveien i ...
    trafiłam do Lofotr Viking Museum wink

    www.youtube.com/watch?v=16czi-CaCbY
  • jan_stereo 28.06.16, 22:25
    elissa2 napisała:

    > Skończyła się Torvdalsveien, po chwili zaczęła Vikingveien i ...
    > trafiłam do Lofotr Viking Museum wink

    Bylem w tym muzeum, ale jedynie wstapilem tam na kawe bo jakos wyczuwalem w powietrzu ze nie ma co zwiedzac na dobra sprawe, a poza tym, jazda czekala ;'))
  • jan_stereo 28.06.16, 15:13
    Lot z Trondheim do Bodo trwal w calosci jakies 2h, natomiast prom z Bodo na Lofoty to juz 3.5h plyniecia, wiec calkiem sporo. Sam samochod pozyczony byl juz w Sorvagen, bo tak wygodniej, jakies mocno przejezdzone stare Nissany, ktore chyba prowadzacy wypozyczalnie mocno reperowal, bo rece mial cale w smarze jak wydawal samochod. Natomiast kase powiedzial zeby mu zostawic pod wycieraczka i kluczyk wrzucic do jego 'budy', taki ufny ;'))

    Generalnie to caly pobyt byl u tej kobiety, tylko ostatnia noc w 'A' zeby bylo blizej do promu, ale tam mi sie juz nie podobalo jak w tym domku z widokiem na gory z dala od innych.
  • jan_stereo 19.06.16, 20:16
    A juz dnia nastepnego, maly wyskok samochodem w gorki, zdjecia ponizej to widoki z gorek wysokosci okolo 750m w okolicach Kvalnes (ale Kvalnes na Lofotach!). Ta niemalze wysepke, trzymajaca sie wiotkimi wyczulkami ladowymi reszty Lofotow, obiechalem droga zwana Haverringen. Bylo ekstremalnie cieplo, jakies 28 stopni, chyba maly ewenement bo kapalem sie pozniej w oceanie, ze slicznymi plazami piaszczystymi.

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/71/15/22/0108710915.jpg

    -------------------------------------------
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/72/15/22/01b0159270.jpg


    -------------------------------------------------
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/73/15/22/01353871d3.jpg


    -----------------------------------------------
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/74/15/22/010964b74d.jpg

    -----------------------------------------
    Wspomniana droge Haverringen widac dobrze na tym zdjeciu, jak sie wije az po horyzont...

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/75/15/22/0113cb0cb5.jpg


    ---------------------------------------------------------
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/76/15/22/01820e8230.jpg


    --------------------------------------------------------
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/77/15/22/01c1bc0f56.jpg


    --------------------------------------------------------
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/78/15/22/01e4b53787.jpg


    --------------------------------------------------------http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/79/15/22/01befd93a9.jpg


    ---------------------------------------------------------
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/80/15/22/016fe56aaa.jpg


    --------------------------------------------------------
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/81/15/22/01edc2c2e5.jpg


    --------------------------------------------------------http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/83/15/22/01e62877b7.jpg



    Okolo 17:00 po zejsciu, dalej w trase, ale tego dnia nie czulem weny aby jechac jakos bardzo w gore Lofotow, zdjecia kosciolka ponizej sa zrobione jakies 3km od miasteczka Svolvaer (mozna chyba samolotem tam wlasnie doleciec, wybierajac sie na Lofoty). Ale o Svolvaer juz innym razem ;')


    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/82/15/22/019cf5d4da.jpg




    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/84/15/22/010cce2e5c.jpg



















  • elissa2 25.06.16, 23:18
    I co dalej?
    Ile dni byłeś na Lofotach?
    I jak wracałeś? Z powrotem do Bodo?
  • jan_stereo 21.07.16, 19:32
    Moze cos fajnego dorzuce tutaj (albo w miastach swiata) za jakis miesiac, plus dokoncze Lofoty.
  • elissa2 26.07.16, 21:12
    O to to to...
    Bo ja czekam cierpliwie na to, że nabierzesz ochoty na jakieś jeszcze reminiscencje smile
  • shachar 16.10.16, 10:55
    Czwarta rano, znakomity czas, żeby dodać coś do wątku podróżniczego, może coś rozruszam tym samym smile
    Opóźniam się koszmarnie ze zdjęciami i opisami, ponad 2 lata zaległości.
    Gdzie to ja byłam w tym czasie? Niewiele tego było, 1 wypad do Polski ( Długi Rynek w Gdańsku każdy widział, więc nie będę wklejać). Poza tym trzy wypady po Stanach za pomocą Airbnb.
    Nie wiem, czy wszyscy wszystko wiedza nt tej platformy podróżniczej, czy nikt nic nie wie, więc pokrótce jest to wynajmowanie lokalu od prywatnej osoby na czas pobytu gdzieśtam, alternatywa dla hotelu. Załapałam bakcyla, jeśli chodzi o Airbnb, i jak długo oni będą funkcjonować, tak długo nie będę wynajmowała hotelu.Hotele są standardowe, ludzkie domostwa, to wszystko jest unikat. Nie miałam w głowie pomysłu ,żeby wynajmować np pokój i mieszkać ze obcą osobą w jej/jego domu, choć nie wiadomo, może mnie kiedyś podkusi! Na razie raczej preferuję całe lokale dla siebie. Super sprawa; ludzie mają bardzo kreatywne pomysły na swoje wnętrza ( ostatnio w ogródku pewnego pana znależliśmy kilka stojących gołych męskich manekinów), jeden z domów miał widok za 10mln dolarów, nie do zobaczenia w żadnym hotelu.Poza tym można chodzić w koszuli nocnej po całym obejściu, szperać w cudzych książkach, bujać się w cudzym fotelu..Ja lubię.
    Pierwszy wypad był w stronę Finger Lakes, NY, konkretnie Newfield koło Ithaca. Po co? Po to ,żeby się nie najechać, ale dostatecznie daleko od domu, Zeby czuć się jak na urlopie. Moj typ padł wtedy na '50 hektarowy sad" jak to było w opisie, dalej zdjęcia zagonów kwiatów, niewielkiego domku z basenem ..spokój i przyroda biła z reklamy, dobra, jedziemy.
    Po przyjeżdzie bardzo szybko okazało się, że sad jest ale owoców w nim nie ma. Nie wiem jakim cudem wyobrażałam sobie , że jak będzie sad to i owoce też. Sad był po prostu zapuszczony, nic tam nie owocowało. Między drzewami stały kałuże wody, chodzic mi się po tym nie chciało. Oprócz tego domek był, ale tuż obok większego domu właścicieli całego obejścia, i jescze bliżej usytuowanej, zaadoptowanej na dom, stodoły siostry właścicielki, która to miała farmę kwiatową, wielkiego prosiaka -maskotkę w zagrodzie i dwa psy na niewidzialnej elektronicznej smyczy , które to psy wyły na nasz widok. Na posesji siostry stała fajna stodoła- rudera drewniana z kanapami w srodku, okrągłymi belami siana i wierzejami otwartymi na przestrzal, tak ze można byłoby teoretycznie posiedziec tam o świcie i popodziwiać, ale a) nie bardzo wiedzieliśmy jak siostra zapatruje się na gości łażących po jej posesji, a b) psi wyły i pewnie pobudziłyby wszystkich. W stodole tej odbywają się czasami hipstersie śluby, jak zorientowałam się ze zdjęć online, wystarczy powiesic powiewne firany smile
    Wiem ,że opis ten mało zachęca do airbnb, hehe, ale dało radę wytrzymać, na pewno było lepiej niz w motelu.
    Co w Ithaca było interesującego do robienia? No cóz, jest to rejon gdzie wszyscy mają parcie na uprawę winorośli i robienie sikowatych win, kwasiorów wykręcających gębę na drugą stronę, wiem coś o tym bo objechaliśmy dwa jeziora i w każdej winiarni popróbowaliśmy po pięć próbek. Bardziej od win interesowały mnie w tych winiarniach betonowe podłogi , do owego czasu nie miałam pojęcia że polerowany beton jest tak interesujący w wykańczaniu wnętrz. W domku który mieliśmy do swojej dyspozycji był z kolei betonowy zlew, piękne oryginalne rzeczy można zrobić z betonu, blaty, podłogi, super sprawa.
    Co tam jeszcze robiliśmy? Wtedy były mistrzostwa świata w piłce nożnej, tak więc wiadomo co, futbol w barze ( w jednym z nich ukruszyłam ząb na skrzydełku z kury, nie wiem, jak ja to zrobiłam, może strzelili gola w tym momencie). No i jeszcze zaliczyliśmy fajny park narodowy i muzeum szkła w Corning, obie wycieczki niezwykle udane. Zdjęcia niebawem.
  • jan_stereo 02.12.18, 11:50
    Zdjecia sadu i winiarni bardzo chetnie bym zobaczyl, ale widze ze nie tylko ja mam obsuwy czasowe, jednak 2 lata to nawet na moje standardy sporo ;")

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.