Dodaj do ulubionych

Kino,Zycie,Wydarzenia

14.11.07, 11:17
A w skrocie,co kto widzial wartego gapienia sie w ekran, badz wlasne
obserwacje zaprezentowane w formie dowolnej...
Edytor zaawansowany
  • 14.11.07, 11:21
    Ja na wstepie zaproponuje cos z Hollywood: The Hoax(Mistyfikacja),
    mamy tu pisarza z mitomanskimi(albo aktorskimi) zapedami,Clifford
    Irving (wreszcie naprawde dobry,zawsze drewniany R.Gere)majacego
    stworzyc biografie Howarda Hughes'a (ekscentrycznego
    miliardera,ktory sie odcial od swiata, owialo go wiec tajemnica
    warta milona dolarow, albo i wiecej). Pomaga mu przyjaciel po fachu
    Dick Suskind (przefajny chwilami Alfred Molina)...Co jest w tym
    fajnego,ano to,ze to wszystko jest jedna wielka prawdziwa (!)
    maskarada, majaca miejsce u schylku (posrednio dzieki owym
    hohsztaplerom) prezydentury Nixona.
    Film pokazuje tez sama magie takich postaci jak Hughes, a
    najciekawsze, ze cala historia bazuje na autentycznych wydarzeniach,
    podanych tu jako calkiem lekkostrawny posilek wizualny...
  • 14.11.07, 12:42
    zaczelo sie tak: najpierw muzyczka w backgroundzie 'it's hard out
    there for a pimp...', a potem najazd na goscia w samochodzie
    filozujacego nt rodzaju ludzkiego vs psiego...bardzo stylowy terence
    howard zwraca sie do rozmowcy z zapytaniem o cel w zyciu..chwila
    pelna napiecia.... kamera odwraca sie i widzimy pania dumajaca nad
    owym celem, ale chrzest pracujacych szczek tworzy jakies zaklocenia
    miedzy uszami, co widzimy po zmeczeniu myslowym na twarzy pani.
    Strzal z gumy balonoowy i pani wysiada ,zeby z bliska wytlumaczyc
    panu,ktory nieprzypadkowo zatrzymal sie drzwi w rdzwi, co to znaczy
    20 przed i 40 po i w tym momencie....stop

    ....freeze frame.......

    wyjmuje dysk, przecieram koszulka
    wlaczam, jeszcze raz reklamy
    ..it's hard out there for a pimp..
    terrreeennncccee...freze
    wyjmuje, przecieram
    po
    .
    godzinie
    .
    rezygnuje


  • 14.11.07, 12:44
  • 16.11.07, 11:16
    ale za to -ile masz do myslenia nt dalszego ciągu,wszytkich
    mozliwych rozwidleń akcji,kierunkow interpretacji,itd...
  • 14.11.07, 19:06
    Harry Potter i Zakon Feniksa smile
    Na National Geographic reportaże z cyklu "Czysta nauka"
    i Strażnicy przyrody
    Na Planete polskiej produkcji: "Tętno pierwotnej puszczy"
    i Planeta Clipperton
    Na Discovery Civilisation:
    Tajemnice starożytnych imperiów Pierwsze miasta
    i Szósty zmysł
    itd...itp...itd smile
    --
    beata.hox.pl/nigdy.htm
  • 16.11.07, 11:14
    7zahir napisała:

    > Harry Potter i Zakon Feniksa smile
    > Na National Geographic reportaże z cyklu "Czysta nauka"
    > i Strażnicy przyrody
    > Na Planete polskiej produkcji: "Tętno pierwotnej puszczy"
    > i Planeta Clipperton
    > Na Discovery Civilisation:
    > Tajemnice starożytnych imperiów Pierwsze miasta
    > i Szósty zmysł
    > itd...itp...itd smile

    I Ty to jestes w stanie wszystko obejrzeć?
  • 16.11.07, 13:35
    krytyk2 napisał:

    > I Ty to jestes w stanie wszystko obejrzeć? >

    Tak jesli nie sa o tej samej godzinie.
    Codziennie robie sobie przegląd programów TV
    i wynotowuje pozycje które mnie interesują,
    co nie oznacza, że dostosowuje do tego zycie.
    Większośc porogramów na wymienionych przeze mnie kanałach
    jest powtarzanych w ciagu miesiaca, więc zwykle udaje
    mi sie wszystkie obejrzeć.


    --
    beata.hox.pl/nigdy.htm
  • 14.11.07, 20:00
    dokument, w tv
    Świątynia Tygrysów (kilkadziesiąt km od Kanchanaburi)
    klasztor mnichów buddyjskich w Tajlandii ...
    los sprawił, że "wylądowały" u nich osierocone tygrysiątka
    bez jakiegokolwiek przygotowania zajęli się ratowaniem ich i
    wychowaniem, wychowali tak dobrze (lub niedobrze, bo na wolności już
    żyć nie mogłyby, nie miałyby szans), że są łagodne jak kanapowe
    pieski, Burza i Grzmot
    "W kolejnych latach przybywa tygrysów i innych osieroconych
    zwierząt, z czasem też pojawiają się młode. I tak okazuje się, że
    Opat i jego buddyjscy bracia, nie mając najmniejszego doświadczenia
    w hodowli, nie mając ani pieniędzy ani niezbędnej wiedzy tworzą to,
    co nie udało się chyba nigdzie indziej. Dorodne i lśniące tygrysy
    żyją tu, rozmnażają się i przechadzają między osłupiałymi turystami,
    jak domowe kocięta ... (...) nagle ścianami kanionu wstrząsa potężny
    ryk. Kilkanaście kroków od nas dwa młode tygrysy rzucają się na
    siebie. Stojąc na tylnych łapach uderzają się przednimi i tańczą jak
    bokserzy. Opadają i wzbijając kurz zataczają kręgi, po to, by po
    chwili znów się zerwać się do walki z przejmującym rykiem. Pozostałe
    koty podnoszą się i prężą jakby do skoku. Zaczynamy się cofać, ale
    nogi mam jak z waty. Ryk wzmaga się coraz bardziej. W tumanach kurzu
    ledwie widzę, co się dzieje. Nagle jeden z mnichów podnosi się i
    powoli, spokojnie podchodzi do walczących zwierząt. Machnięciem ręki
    uspokaja tygrysy jakby to były psy w parku i odwraca się do nas z
    uśmiechem. W ogłuszającej ciszy niemal słychać westchnienie ulgi.

    Słońce zbliża się do krawędzi skał topiąc wszystko w bursztynowym
    świetle, musimy wracać, za chwilę mnisi i zwierzęta zasiądą do
    jedynego w ciągu dnia posiłku. I jak zwykle mnichom będzie musiała
    wystarczyć miska ryżu, a tygrysom, zamiast turystów, karma dla psów
    i przyniesione przez wieśniaków resztki.
    Brama z tym samym głuchym jękiem otwiera się przed nami tyle, że my
    nie bardzo chcemy wyjść. Siadam na kamieniu, przyglądam się swoim
    zakurzonym butom i zastanawiam czy ktoś mi kiedykolwiek uwierzy, że
    byłam w raju i Grzmot drapałam za uchem..."

    www.odyssei.com/pl/travel-article/2948-14.html

    p.s.
    A myśleliście że CO ten post będzie zawierał??? big_grinDD
  • 15.11.07, 12:37
    od wczoraj troche mysle o tych tygrysach...bo moje pojecie o nich,
    nie wiem zeszta gdzie nabyte, jest takie, ze nie da sie spokojnie
    chodzic miedzy glodnymi tygrysami
    ale teoretycznie niemozliwe jest rowniez chodzenie po rozzazonych
    weglach
    ciekawe, takiego tygrysa z lbem jak ceber objac za szyje a
    potem..bardzo pozalowac, albo doznac ekstazy
    saper myli sie tylko raz, tak mi sie pomyslalo
    tygrysy maja fajne uszy, czarne z biala plamka

    ha! szukajac tygrysa znalazlam fotoblog ,zobaczcie niektore zdjecia
    sa bardzo fajne smile
    httpsojourn.wordpress.com/
  • 15.11.07, 12:50
    bardzo mi przypominasz shachar jedna przyjaciółke w realusmile
  • 15.11.07, 12:48
    obiecalem jednej malolacie ,że zaprosze ja na nasz firmowy wyjazd na
    basen do koziegłow.Sprawe omówilismy z matka latorosli i dziewczynka
    bstawila sie na umowionym miejscu i pojechalismy.pogoda byla
    straszna-pierwsza w tym roku zamiec sniegu z deszczem,ciemno ,zimno
    i do domu daleko..wink.w pewnym momencie -po ujechaniu ok 10 km odzywa
    sie moja komórka.Dzwoni matka małolaty i mówi ,że Sara/imie
    małolaty/zaprosila jeszcze jedna koleżanke na basen i że ona czeka
    na wyjazd przed ich domem.Piewrsza moja reakcja bylo
    oslupienie,druga złośc a trzecią ruch kierownicy na rondzie ,ktore
    wlasnie przejeżdżaliśmy w prawo zamiast w lewo.Zawrocilem
    nadrobilem 20 km i ok 40 min.Na dworze stala nie tylko nowa
    uczestniczka wycieczki ale także jej matka.Musze [powiedziec ,że
    wdzięcznośc jaka widzialem w oczach tej dziewczynkin i jej matki
    stanowila dla mnie calkowitą satysfakcje za wszystkie utrudnienia
    wyikłe z porzadzenia sie małolaty,
    .Gdy już wszyscy wsiedli do auta i zapanowala radosna atmosfera
    przeżylem dodatkowa satysfakcję.W innym wypadku poczucie winy Sary
    zatruloby nam wszystkim cały wyjazd.
    Sam nie wiem dlaczego wykonalem ten nieracjonalny ruch kierownicy na
    rondzie
  • 15.11.07, 19:46
    7zahir napisała:

    > Też bym się chętnie załapała na taka wycieczkesmile
    >
    Przyjedź do mnie. Spędzimy sobie cały dzień w Aquaparku.
    smile))
  • 15.11.07, 20:02
    elissa2 napisała:

    > 7zahir napisała:
    >
    > > Też bym się chętnie załapała na taka wycieczkesmile
    > >
    > Przyjedź do mnie. Spędzimy sobie cały dzień w Aquaparku.
    > smile))

    W weekend zdążę tam i zpowrotem?
    Nie mam juz urlopu smile))


    --
    beata.hox.pl/nigdy.htm
  • 15.11.07, 22:59
    kupilam sobie pierscionek,oooooooooooo
  • 16.11.07, 13:30
    ala.l napisała:

    > kupilam sobie pierscionek,oooooooooooo >

    Z cerwonum ockiem? smile


    --
    beata.hox.pl/nigdy.htm
  • 16.11.07, 20:39
    dzisiaj zobaczylam plakat w metrze, nicole kidman trzymala w rece
    dziwna wazke
    www.goldencompassmovie.com
  • 16.11.07, 22:32
    7zahir napisała:

    > ala.l napisała:
    >
    > > kupilam sobie pierscionek,oooooooooooo >
    >
    > Z cerwonum ockiem? smile

    nie
    z biala cykoriasmile
    >
    >
  • 16.11.07, 23:53
    ala.l napisała:

    > 7zahir napisała:
    >
    > > ala.l napisała:
    > >
    > > > kupilam sobie pierscionek,oooooooooooo >
    > >
    > > Z cerwonum ockiem? smile
    >
    > nie
    > z biala cykoriasmile>

    Wolis białe ocka?


    --
    beata.hox.pl/nigdy.htm
  • 18.11.07, 21:50
    "Dochodzimy do pańskiego legendarnego spotkania z Jimmi Hendrixem.

    Jeszcze tego samego dnia wieczorem zadzwoniłem do kolegi, który już
    tam był, Romana Frydmana, dziś wybitnego ekonomisty, który zabrał
    mnie do klubu. Tego dnia występował w nim Jimmi Hendrix. Zszedłem do
    toalety, gdzie nagle wpada jakiś Murzyn i krzyczy: "Ręce do góry!
    Dam wam swoje pieniądze!". Nic z tego nie rozumiałem, bo nie znałem
    angielskiego i widziałem tylko, jak kolesie obok podnoszą ręce i
    leją po nogach. To był Hendrix, mój idol, stanął obok mnie i razem,
    z przeproszeniem, odlewaliśmy się!

    To rzeczywiście intymny kontakt.

    Romek wytłumaczył mu, że ja nic nie rozumiem, bo właśnie
    przyjechałem z Polski, co było dla Hendrixa nie mniejszą egzotyką
    niż dla mnie spotkanie z nim. Spytał, co mi się najbardziej
    spodobało w Ameryce, więc mu odpowiedziałem, że piękny, gigantyczny
    sernik, który widziałem na górze, bo tylko to przyszło mi do głowy.
    I on mi kupił ten wielki sernik, który zaraz mi zjadły tańczące
    wokół niego piękne, najarane panny. Na tym się skończyło moje
    pierwsze i ostatnie spotkanie z Hendrixem."

    Bardzo mi się spodobał i ubawił ten wywiad z Lejbem Fogelmanem
    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=67795
  • 18.11.07, 22:10
    Dla wielu ludzi tymczasowość to przekleństwo, dla mnie to ulga.
    Oczywiście wiem, że każdy człowiek jest inny, ale ja jestem inny w
    fenomenologicznym sensie. Po prostu moje jestestwo definiuje się
    przez inność. To z jednej strony daje ogromną samotność, a z drugiej
    dziką wolność

    bardzo fajne,szkoda ze skopiowal sie tylko ostatni cytat
    to ja ide szukac tego Lejba
  • 19.11.07, 10:18
    shachar napisała:


    Po prostu moje jestestwo definiuje się
    > przez inność. To z jednej strony daje ogromną samotność, a z
    drugiej
    > dziką wolność

    dzika wolnośc łupinki rzucanej przez falę...
    nieszczery,ironiczny jest ten gosciu
  • 19.11.07, 18:12
    krytyk2 napisał:
    >
    > dzika wolnośc łupinki rzucanej przez falę...
    > nieszczery,ironiczny jest ten gosciu
    >
    Hmmm, prawnik w jednej z największych firm prawniczych na
    świecie ... smile))

    A co Ci się nie spodobało?

    Mi (Mnie?) m.in. złośliwy żart
    "- Florek, jak ja będę w Ameryce, a ty będziesz coś potrzebował,
    cokolwiek…
    - Tak, Lonia" - mówi mi wzruszony Florek.
    - ...To sobie kup!" - odpowiedziałem mu "

    I po co go w ogóle przytacza? Bez sensu ...

    Ale wywiad jest ciekawy i w wielu momentach zabawny.
  • 19.11.07, 19:54
    > A co Ci się nie spodobało?

    Nie wierzę komus ,kto twierdzi,ze swoja tożsamośc buduje calowicie w
    oderwaniu od swojej dotychczasowej tozsamosci-opierajac sie tylko na
    wciąż nowych wciąz innych kontaktach z tym co Inne niż Ja.A tyle dla
    mnie znaczy ta jego deklaracja.Jest to kokietowanie słuchacza swoja
    otwartościa na innych,w tym podanym zakresie -niemozliwą wprost
    fizycznie i psychologicznie...
  • 19.11.07, 20:30
    krytyk2 napisał:

    > > A co Ci się nie spodobało?
    >
    > Nie wierzę komus ,kto twierdzi,ze swoja tożsamośc buduje calowicie
    w oderwaniu od swojej dotychczasowej tozsamosci-opierajac sie tylko
    na wciąż nowych wciąz innych kontaktach z tym co Inne niż Ja.A tyle
    dla mnie znaczy ta jego deklaracja.Jest to kokietowanie słuchacza
    swoja otwartościa na innych,w tym podanym zakresie -niemozliwą
    wprost fizycznie i psychologicznie...
    >
    Hmmm, to że kokietuje, co do tego nie mam wątpliwości. Jest to z
    całą pewnością zrobione "pod publiczkę". Być może ubarwione nawet
    trochę.
    Ciekawe, że tak to odbierasz. Muszę jeszcze raz dokładnie przeczytać
    ten tekst, wychodząc z założenia, które sugerujesz. Bo ja tego tak
    nie widzę.
  • 19.11.07, 20:47
    wydaje mi sie krytyku, ze urodzonemu z ojca polaka i matki polki,
    mieszkajacemu cale zycie w jednym miejscu niezwykle trudno jest
    pojac stan ducha i umyslu czlowieka wychowanego/przebywajacego w
    wielokulturowym srodowisku. zastanawialam sie nad tozsamoscia tego
    oto czlowieka,
    o tu:
    www.timeout.com/newyork/article/out-there/24009/public-eye
    reporterka cykaja fotki ludziom przypadkowo spotkanym na ulicy i
    bierze ich na spytki. I co tu mamy? pol-Indianina, pol-
    Irlandczyka ,wychowanego na Florydzie. z czym lub kim on ma sie
    identyfikowac? pomyslalo mi sie, ze na logike to z aligatorem
  • 19.11.07, 21:19
    <Dla wielu ludzi tymczasowość to przekleństwo, dla mnie to ulga.>

    Tymczasowość jest przekleństwem cywilizacyjnym.Nawet wtedy gdy była
    normą w spoleczenstwach koczowniczych,nie dotyczyła wszystkiego-w
    tym rozbicia tożsamości w sensie zakotwiczenia w rodzinie czy
    funkcji i inn ,do ktorej taki mongoł na koniu byl
    przystosowywany.Nie można z samego faktu konieczności jakichs
    zjawisk robić czegoś pożądanego a co dopiero apoteozować.A tak
    wydaje sie robi ten facet

    <Oczywiście wiem, że każdy człowiek jest inny, ale ja jestem inny w
    fenomenologicznym sensie. Po prostu moje jestestwo definiuje się
    przez inność.>
    Dokrasza tu slownictwem filozoficznym i fałszywie absolutyzuje
    coś,co w wersji umiarkowanej jest prawdziwe-to że nasza tozsamośc
    buduje sie stale /w sensie doslownym,fizjologicznym/na bazie pamięci
    tego kim jestesmy,projekcji z tego rdzenia i asymilacji "nowości"

    <To z jednej strony daje ogromną samotność, a z drugiej
    dziką wolność>
    Znowu przesadza,bo ze stanu,w którym bywamy,czyni nieustającą zasadę
    istnienia.Gdyby chodziło tylko o samotność -ale wg mnie stała
    zmiennośc to brak poczucia bezpieczeństwa,brak mozliwości akomodacji
    danych,zagubienie,oderwanie a w końcu - wariacja kompletna

  • 19.11.07, 18:02
    shachar napisała:
    >
    > szkoda ze skopiowal sie tylko ostatni cytat
    >
    Gdzie? Czego brakuje?
  • 19.11.07, 20:29
    niczego nie brakujesmile, tylko kopiowanie troche mi nie wyszlo
  • 23.11.07, 15:50
    nie dajcie sie nabrac na tego Beowulfa, a jesli juz to tylko w 3D
    niektore efekty sa bardzo fajne, ale generalnie animacja jak z
    pierwszego Shreka, ktory byl 8lat temu chyba, producent chcial
    obtanic czyco? no i pchanie filmu przy pomocy rzekomo nagiej
    Angeliny to juz doprawdy skandal, angelina jest w calym filnie moze
    2 minuty,i bardziej naga jest warszawska syrenka uwierzcie mi.
    no i za malo efektow latania! bu
    no dobra, walka ze smokiem mogla byc..
    ale...z czasem bedzie lepiej mam nadzieje, i przeczucie ze 3D to
    jest wlasciwy kierunek.Jesli ktos naprawde solidnie sie przylozy i
    zrobi takie kino, ze bedzie mozna poczuc sie jak w samym srodku
    historii, to bedzie prawdziwa rewelka
    juz sie nie moge doczekac

    14 grudnia wchodzi I am legend z Willem Smithem, rowniez w wersji
    3D ,zobaczymy
  • 23.11.07, 19:36
    Mnie ten Beowulf odrzucil jak tylko zobaczylem plakat, tandetna grafika jak na chwile obecna, wolalem sobie kupic Sky Blue z 2005 (Anime). Polecam, wizualnie zjada te obrazki reklamowe z filmu beeee....
  • 23.11.07, 20:16
    shachar napisała:

    > ale...z czasem bedzie lepiej mam nadzieje, i przeczucie ze 3D to
    > jest wlasciwy kierunek.Jesli ktos naprawde solidnie sie przylozy i
    > zrobi takie kino, ze bedzie mozna poczuc sie jak w samym srodku
    > historii, to bedzie prawdziwa rewelka
    > juz sie nie moge doczekac
    >
    A jak zaczną robić 3D rimejki?
    Dajmy na to takie "Ptaki" Hitchcocka? Będzie można poczuć się jak w
    samym środku ...
    smile
  • 23.11.07, 19:38
    Wlasnie dobiega konca aukcja na ktorej licytuje dwie lampy z 1960 roku, jeszcze dwie godziny,jeszcze chwila i bedzie pieknie,albo 'juz za rok matura..'
  • 23.11.07, 20:08
    1. sprzedajesz czy kupujesz?
    2. z 1960 czy z 1860??? smile))
  • 23.11.07, 20:41
    1.Kupuje
    2.1960 :")
  • 23.11.07, 21:02
    nie, to nie taka lampa, nigdy nie zgadniesz, nawet nie probuj :")
  • 23.11.07, 21:05
    jan_stereo napisał:

    > nie, to nie taka lampa, nigdy nie zgadniesz, nawet nie probuj :")
    >
    VINTAGE RETRO "CRUSHED ICE" LAMP BASE? smile
    Ktoś z Walii sprzedaje ...
  • 23.11.07, 21:16
    Mozemy zrobic zgadywanke, podajcie z 20 propozycji roznych lamp, a ja powiem, ktora z nich bym kupil gdybym mial taki wlasnie wybor :"))
  • 23.11.07, 21:56
    jan_stereo napisał:

    > Mozemy zrobic zgadywanke, podajcie z 20 propozycji roznych lamp, a
    ja powiem, ktora z nich bym kupil gdybym mial taki wlasnie wybor :"))
    >
    Oj ... ciężko ...
    znalazłam ze 20, które ja bym kupiła ale Ty pewnie nie
    smile
  • 23.11.07, 21:11
    elissa2 napisała:

    > VINTAGE RETRO "CRUSHED ICE" LAMP BASE? smile

    Tez nie..

    > Ktoś z Walii sprzedaje ...

    No dobra, pomoge z lokalizacja, z Londynu..

    ps. wierzcie mi, gdyby byla choc malutka szansa na odgadniecie to bym to powiedzial, nie ma jednak nawet tyciej :"))

    --
    Pastwa
  • 23.11.07, 21:09
    czerwony autobus??????
    smile))
  • 23.11.07, 21:13
    Dziekuje za pomysly na prezenty swiateczne :"))
  • 23.11.07, 21:20
    co to moze byc Eliska? podswietlana czaszka? co w londynie moga miec
    takiego nie do odgadniecia? moze ruszajace sie kola psychodeliczne?
    ze zdjeciem krolowej w 3D puszczajacej perskie oko, albo raz w
    ubraniu raz bez, zalezy pod jakim katem patrzysz
  • 23.11.07, 21:33
    Coś co w zasadzie lampą nie jest ale Jasiek z tego lampę zrobi.
    smile
  • 23.11.07, 21:37
    taaaa... pewnie, Jasiek ma fabryke i generalnie sowy nie sa tym czym sie wydaja. To sa dziewczyny doslownie lampy, ja kupuje ich sztuk dwie :"))
  • 23.11.07, 21:52
    czy to stojące lampe
    czy wiszące lampe może
    a może to kinkiet?
    smile

    hmmm, hmmm, ciekawe dlaczego twierdzi, że nie ma najmniejszej szansy
    odgadnięcia ... - głośno pomyślała elissa
  • 23.11.07, 22:09
    Lampy sa stojace, kazda z nich ma 9 nozek...
  • 23.11.07, 20:59
    ludzie uzywaja specjalnego softwaru do licytowania,ktory dziala bardz szybko, duzo szybciej niz Ty potrafisz odswiezyc ostatni rezultat, oni wlasnie wygrywaja licytacje z manualnymi ebayerami w ostatnich sekundach...
  • 23.11.07, 22:23
    jan_stereo napisał:

    a co Ty tam Jasiek wiesz o komputerach...

    nic.
  • 23.11.07, 22:39
    Znaczy, chesz powiedziec ze znasz sie duzo lepiej czy tez ja sie kompletnie nie znam Twoim wirusowskim zdaniem ?
  • 23.11.07, 22:28
    jan_stereo napisał:

    > Wlasnie dobiega konca aukcja na ktorej licytuje dwie lampy z 1960
    roku, jeszcze dwie godziny,jeszcze chwila i bedzie pieknie,albo 'juz
    za rok matura..'
    >
    Czyli że już się skończyła ...
    I co? Kupiłeś???
  • 23.11.07, 22:40
    Kupilem i nawet juz zaplacilem :")
  • 23.11.07, 23:20
    jan_stereo napisał:

    > Kupilem i nawet juz zaplacilem :")
    >
    No to gratuluję zwycięstwa!
    To opowiedz coś więcej jak wyglądają te lampy ... To duże/wysokie,
    stojące na podłodze czy table lamps?
  • 23.11.07, 23:33
    No dobra, rozczaruje wszystkich zainteresowanych, to sa brytyjskie lampy Mullarda, model M8137 :"))
  • 23.11.07, 23:43
    jan_stereo napisał:

    > No dobra, rozczaruje wszystkich zainteresowanych, to sa brytyjskie
    lampy Mullarda, model M8137 :"))
    >
    Hihihihi ...
    A do czego one, do radia czy do telewizora???
  • 23.11.07, 23:48
    Do mojego odtwarzacza plyt kompaktowych, na czyms musze sluchac muzyki, a Tylko te stare lampy mialy w sobie magie w dzisiejszej produkcji juz nie do powtorzenia :")
  • 23.11.07, 23:54
    jan_stereo napisał:

    > Do mojego odtwarzacza plyt kompaktowych, na czyms musze sluchac
    muzyki, a Tylko te stare lampy mialy w sobie magie w dzisiejszej
    produkcji juz nie do powtorzenia :")
    >
    kompaktowych????????
    winylowych może? smile
  • 24.11.07, 00:08
    elissa2 napisała:

    > kompaktowych????????

    Tak, tak, kolejny raz potwierdzam to co juz wczesniej napisalem :"))

    > winylowych może? smile

    Niestety, nie mam winylu, on jest nie do pobicia pod tym wzgledem,ja mam jednak zbyt duza kolekcje plyt cd, by sie teraz w czarne krazki bawic...


  • 03.12.07, 14:37
    jest stare, bo 6letnie.i mozecie sie ze mnie smiac, w ramach
    cwiczenia charakteru, nie zalezy mi, ze sie smiejecie.otoz wciagnela
    mnie bez reszty tv seria pt alias, i zajmuje mnie wieksza czesc dnia
    ogladanie kolejnych ociknkow.jestem w polowie i ciesze sie
    niezmiernie, ze jeszcze troche zostalo.milo rambaldi.
    codziennie odwiedzam takie miejsca:kwatera wypadowa cia w los angeles
    (gadzety elektroniczne i marshall z zona),zurich, milan, praga,
    moskow.ostatnio bylam nawet w warsow.

    -sydney bristow z jackiem ojcem. niezlomni i przebiegli.tez tak chce.
    - juz cwicze yoge i mysle o nauce jezykow obcych.najlepiej jakies
    narzecze.pare innyc obstackli do pokonania i ..agent lola gotowy.
    -a, dzisiaj tak powiedziala katya do jacka:i find you sexy jack.deal
    with it.

  • 03.12.07, 16:18
    alias z jennifer costam, zona afflecka? tak, ona dobrze wali w morde
    i co najfajniejsze ciagle zmienia peruki i w kazdej nastepnej
    wyglada jeszcze lepiej.
    ale wiesz ze jeszcze chodzenie po linie do tylu i noszenie broni w
    majtkach trzeba umiec?
    ja religijnie ogladalam tylko dancing with the stars, popatrz lola,
    to juz rok kiedy pisalam ze anton wygral? teraz wygral helio, ta
    sama sliczna partnerke zreszta mieli, julianne huff czy hough, Imek
    by lubil..
    no i wlasnie mi sie przypomnialo ,ze dzis 3 grudnia, dzien zapisow
    do szkoly salsy obok mnie,zapisac sie? tylko mam ten feler, ze ja
    nie pamietam sekwencji krokow, na step class tez tak mialam, wiesz o
    co chodzi? wszyscy ida w lewo, a ja w prawo big_grin no i co sie smiejesz ?
  • 03.12.07, 21:17
    -jestem teraz podejrzliwa, sama rozumiesz, agent.no wiec, robisz
    notatki kalendarzowe w zwiazku z antonem?
    -ja salse lubie hot.a imek lubi te , jak jej tam..dodke.idiotke.
    -kolejny cycacik "i'd consider death an option befor this
    procedure"byl powiedzial doctor.
  • 04.12.07, 15:37
    mowie.agentem byc jest super.strzelac umiesz, bic sie umiesz, spac praktycznie
    nie musisz, a jeszcze ile tajemnic znasz!no i sprawa najwazniejsza, wiesz kto
    pracuje dla wroga radewej.chociaz to moze nie zawsze.
    -cycat na dzisiaj "Just so we're clear: you report this conversation, you'll
    never wear a hat again." - Jack, threatening Hogan.
  • 04.12.07, 16:18
    radewej, no nie moge smile)))))
    to juz ' you'll sleep with fishes' jest z ubieglego stulecia..uncertain
    musze przy okazji zapytac dingdonga
    w agentowaniu bardzo fajne jest to ze wszystkie smart lines naleza
    do ciebie, reszta to bloto i szuwary

  • 05.12.07, 01:30
    -no miedzy innym ioto sie rozchodzi.trzeba zostac agentem moze mniej
    blota(gowna?)poleci.bo sie jeszcze pani akuratna przejedzie.
    -i za grosz szaconku.

    -cycacik wczesnie dzisiaj "That sound that you're hearing - you know
    that boom? That's my mind blowing." - Marshall












  • 10.12.07, 15:40
    Zloty kompas-najpiekniejsze zdjecia, wysmakowane do ostatniego
    okruszka, do historii, ktora nie jest w stanie zainteresowac nawet
    na minute, no ale nie bylam w pelni mozliwosci ogladawczych
    migrenka
    za to w przednoc obejrzalam sobie the island, takie s-f niezbyt
    oryginalne, ale tak po prawdzie to malo jest rzeczy oryginalnych, a
    to bylo o uwiezieniu osobnikow i oszukiwaniu ich, ze na zewnatrz nie
    mozna wyjsc, bo tam jest strasznie
    o czym innym chcialam. jesli ktos z panstwa sledzi kino rozrywkowe
    czasami pod katem jakosci pewnych elementow niezbednych, to tutaj
    mamy sceny rozwalek samochodowych na autostradzie o dawno nie
    widzianej jakosci oraz -moje ulubione- Metropolis. Rozne rzeczy sie
    widzialo od blade runnera, przez batmany i nowsze gwiezdne wojny,
    5ty element ,ba! nawet pewne wizje z gladiatora tez podchodza pod ta
    kategorie..W the island przesuwajace w roznych kierunkach pociagi
    na niewidzialnych torach posrod wiezowcow, co juz bylo w niejednym
    filmie, robia wrazenie nawet w 20calowym telewizorze.
    poza tym lobrazki bardzo, powiedzialabym, sloneczne i nasza pyzunia
    Szkarletta wyjatkowo urodziwa smile, o czym zawiadamia panstwa
    szczerbata malgoska
  • 21.12.07, 22:18
    -nodobra.wyspa obejrzana.wszystko sie zgadza, metropolis i urodziwa
    pyztka.poszlam za ciosem, i z pamietnika niani obejrzalam, znaczy
    nie obejrzalam, tylko tak 1/3 moze, bo gniot niemozliwy.natomiast ta
    johannson naweti w tej produkcji sie znalazla.
    --czekamy teraz na chodzaca legende will smitha, zwlazcza na sceny z
    psem, wilczurem obronnym.
    --a, i w miedzyczasie brusa willisa zaliczylam, no nie bede tam
    krytykowac za bardzo bo mi sie nie chce, ale magik-boy od
    elektronicznych sztuczek niezly. no i brus...ja tam go lubie.
  • 29.12.07, 03:11
    no ale czego sie spodziewaliscie po mnie
    jestem zla jak nieszczescie, bo bylam dzis w kinie na 'I am legend'
    i sie zastanawiam co ze mna jest nie tak, byc moze to pech, byc moze
    podswiadomosc
    no w kazdym razie ostatnio zdarza mi sie wybierac tytuly a potem byc
    gleboko sfrustrowana, dlaczego?
    bo ja zasiadam do ogladania i wierze jak komus dobremu
    a oni udaja ze nie wiedza o co chodzi i serwuja mi balange u Stiopy
    Mialam kiedys znajomego z osiedla, mial jakies imie, ale Stiopa byl
    z nadania, bo szlo sie z nim tak wlasnie dogadac jak z rzeczonym
    Stiopa, z Gogola chyba..
    no w kazdym razie na balanzach u Stiopy bylo tak ze schodzilo sie
    glownie meskie towarzystwo, a w zwiazku z tym dobor filmow video byl
    odpowiedni, koniecznie Terminator, a jak nie Terminator, to co
    najmniej Conan. Na drugi rzut szly Chucki Norrisy, a potem
    posledniejsze gowno.
    Film the italian job to posledniejsze gowno wlasnie, bezczelny
    product placement mini cooperow i nic wiecej.az dziw ze na rotten
    tomatoes to ma az 73%
    no a dzis spieszylam co kon wyskoczy, zeby koniecznie ale na pewno
    wyrobic sie na 4.10 na I am legend
    no i wyrobilam sie na tego krwawego hamburgera w polaczeniu z
    bajadera + bob marley aioli + odbieramy_sygnaly_od_boga_ jesli
    _dobrze_posluchamy crap
    no ale tak jak wspomnialam, zla jestem
    acha, jedynym aktorem, ktory w tym filmie spisal sie byl niemiecki
    owczarek

  • 01.01.08, 13:51
    ... urodziny co 4 lata, w 2008 będą je obchodzić!
    smile

    I Olimpiada będzie!
    smile
  • 11.01.08, 19:47
    Jestem Legenda, znaczy nie ja, ale Will Smith, w zasadzie to pisze raczej ku przestrodze nic dlajakiegos recenzjowania, film wyjatkowo schematyczny, wedle oklepanego hoolywoodzkiego szablonu. Sam aktor, jakkolwiek fajny, zupelnie mi to tej roli nie pasowal, szkoda czasu, mimo ze niektorzy uznali, ze byl straszny i wzbudzal dreszcze, a to juz osiagniecie, ja mialem dreszcze z poczucia wywolanej filmem nudy...
  • 11.01.08, 20:12
    Właśnie na ekrany kin wchodzi "Elizabeth:Złoty Wiek" (Elizabeth: The
    Golden Age), kontynuacja "Elizabeth", z 1998 roku, z Kate Blanchet.
    Jeśli ktoś lubi tę tematykę ... Ja lubię i cieszę się na ten film.
    Niektórzy recenzenci, trochę z ironią, piszą że to piękna bajka ...
    Super!
    smile
  • 12.01.08, 17:27
    idę za ciosem i Hugho Grant sobie teraz na keyword obrałam.trafiło na About a Boy tą razą i słusznie.niskonakladowa produkcja Chrisa i Paula Weitz,ów by Tribeca Production.
    doroslośc nie ma nic wspólnego z wiekiem, tak w skrócie w filmie sie wyrażają twórcy, i chyba rację mają.Hugo uroczo rozkojarzony, jak to Hugo.ścigacz damskich spódniczek, wieczny Piotruś Pan, a tu commitment w życiu potrzebny.no i ten british state of mind, nic, ale to nic z równowagi nie wyprowadza.jest jeszcze Rachel Weisz, ale tylko przelotnie.film polecam, w zanadrzu mam jeszcze jeden, American
    Dreamz, a póki co cycacik:
    I'd be the worst possible Godfather. I'd probably drop her on her head at her christening. I'd forget all her birthdays until she was 18. Then I'd take her out and get her drunk. And, let's face it, quite possibly try and shag her.
    to oczywiście Hugo o sobie.
  • 13.01.08, 16:37
    taak, Hugh najlepiej zagrał w tym filmie siebie, nygusa w jedwabnej
    koszuli smile)
    a ja dziś pojechałam po kolejce mojej netflixowej i padlo na walk
    the line. Powiem tak: muzyka nie z mojej bajki, poza tym filmy
    biograficzne są w pewnym sensie przewidywalne, bo tam jest duzo
    lania wody, w sensie płyniecia jakiegos strumyka, żeby było widać,
    że czas umyka, przewracania kartek z kalendarzy i kręcących się felg
    aut różnych..
    no bo jak strecić czyjeś życie w 2,5 godziny, siłą rzeczy trzeba
    wstawic dramatyczną scene dzieciecą (Ray),1 bójke domową, dragi (też
    Ray), i jeszcze na sam koniec redemption song i jeny, ciężko coś
    wydoić z muzyki country
    ale powiem wam Mr Phoenix trzyma film
    ja nie wiem jak on to robi, ale jak on wykrzywi się tą zajęczą
    wargą, odegnie do tyly w fotelu i zapatrzy w sufit..to to jest
    mocarne smile) i jak on jest wkurwiony, czy mówi, że jest zakochany, to
    ja mu wierzę
    ja nie umiem napisać aktorowi lepszego komplementu
  • 14.01.08, 01:17
    --no a mnie durna na Legende ponioslo dzisiaj.a ostrzegano.ale ja
    oczywiscie sama musze sprawdzicwszystkonawlasnareke.no i mam za
    swoje.
    --w skrocie? ratatuj, w srodku smith po bokach chuj.
    --o,a to ja u jasia_co_go_nie_ma jestem.soooory
  • 14.01.08, 16:40
    widzieliście kto wygrał? Atonement i Tweeney Todd, dwa filmy, które
    na reklamach tak sobie mi wyglądały. i co teraz? czy ktoś z was był
    już na nich?
  • 14.01.08, 21:43
    No poswiecilem sie i ponownie podszedlem do tego filmu, powiem tak, jak ktos duzo nie oglada, a jednoczesnie lubi sprawnie zrealizowane i wystudiowane teatralnie obrazy, gdzie akcja plynie jak rzeka u ujscia do morza, to raczej znajdzie ten film jako bardzo dobry i takoz zagrany. W przypadku osob duzo gapiacych sie na rozne filmy, zwyczajnie braknie tego czegos, powieje nuda powtarzalnosci, przeblyskami, ze juz to gdzies sie widzialo powielokroc, scena po scenie, "zaskoczenie po zaskoczeniu", a co wiecej, stwierdzi, ze film nie byl wcale tak przekonujaco odegrany/pokazany, ten jakis taki sztuczny....powiem moze tak, ladne, ale ja wysiadlem tym razem w polowie filmu, choc to i tak sukces, bo wczesniej najdalej zaszedlem do 15 minuty....chyba go juz raczej nie skoncze ale chetnie przeczytam recenzje innych.
  • 19.01.08, 01:29
    wy nygusy i opierdalacze zasluzyliscie na recenzje z ratatouille
    o myszach bedzie jutro
  • 19.01.08, 01:59
    To ja tez sie dolacze, ale teraz to ide do kuchni,jako ze zglodnialem po tym filmie...
  • 19.01.08, 02:57
    chyba zgłodniałam
  • 19.01.08, 03:05
    TY to spac powinnas, a nie glodniec :"))
  • 19.01.08, 03:15
    jan_stereo napisał:

    > TY to spac powinnas, a nie glodniec :"))
    >
    No wiem! Planowałam nawet położyć się przed północą ...
    smile
  • 19.01.08, 03:20
    Coz za plany przeterminowane... ale mnie to ciekawi, co Cie powstrzymalo przed tak wspaniala misja polozenia sie przed polnoca ?
  • 19.01.08, 03:24
    jan_stereo napisał:

    > Coz za plany przeterminowane... ale mnie to ciekawi, co Cie
    powstrzymalo przed tak wspaniala misja polozenia sie przed polnoca ?
    >
    Pisałam wypracowanie z geografii ... po angielsku. O północy ...
    Europy.
    A przed północą się przecież położę spać.smile ->cryingcoś strasznie dużo
    tych 'p' w tym zdaniu)
  • 19.01.08, 03:26
    Tak to jest jak licealistki siedza na forach :"))

    ps. czy trzeba wiecej mysli, czy tez samo sie wymysli...
  • 19.01.08, 03:37
    jan_stereo napisał:

    > Tak to jest jak licealistki siedza na forach :"))
    >
    Kurcze, jakaś z liceum z wykładowym angielskim poradziłaby sobie z
    tym w tri miga ...
    A ja mam blokadę i zaraz Ci pokażę @ dlaczego a potem chyba jednak
    wskiknę do łózia kochanego.
    >
    > ps. czy trzeba wiecej mysli, czy tez samo sie wymysli...
  • 20.01.08, 02:59
    No dobram skoro naczelna recenzentka odpuscila to powiem, ze bajka jest bardzo udana, bez przesadnych przechylen, jak to bywa wobec dzieciakow. Najbardziej podobal mi sie portret zblazowanego testatora oraz widok na jego pokoj w ksztalcie trumny, niezla byla tez 'konwersacja' spiacego chlopaka z kolezanka z kuchni..., generalnie bylo radosnie,bardzo fajnie wykreowane charaktery :"))
  • 20.01.08, 13:25
    Szefie, jest 7.22 jeszcze mam nieobejrzane o tym pitraszeniu, ale
    juz sie gotuję
    podkucharczyk suchar
    smile))
    ps. jamie olivier to moj idol
  • 20.01.08, 14:18
    A o jaki film chodzi?
    smile
  • 20.01.08, 16:25
    generalnie ucieszona jestem, ze ten film mądrzutko zaprasza do
    eksperymentowania przy garach, do nie pchania sobie do geby byle
    shitu.
    tak wiec od dzis nie jem nic ponizej terrine na bagietce smile)
    slicne obrazki, staranne, komus sie chcialo przy rozmowie dwoch
    szczurow dawac w tle swiatla skrecajacego auta i inne takie male ale
    wazne i robiace calosc detale
    ze np maszyna do pisania krytyka jedzeniowego wyglada jak trupia
    czacha !
    dzwiekowcy tez sie napracowali-mokry szczur rzucony na posadzke ma i
    swoja wage i mokrosc odpowiednia, aranzacji na modle francuska
    sluchalam az do liter koncowych ale nie pytajcie sie jaka byla
    oplata za to
    spalony czajnik, no spalil sie w miedzyczasie
    zla jestem o to troche
    do zapamietania dla mnie byl moment jak Drakulia odbyl nieoczekiwana
    podroz w czasie za pomoca duszonej marchwi smile
    co moze tez uczynie, zamiast czajnikiem sie frasowac,ech.
  • 21.01.08, 01:09
    allle ladne francuskie rogale smile) maslo na me wątpia
  • 26.01.08, 11:30
    tylko pierwsze 20 min, bo dvd z podziemnego zrodla i troche za
    ciemny obraz w zwiazku z tym,poczekam jeszcze troche, ale pierwsze
    wrazenie jest takie, ze jest to klasyczny film z denzelkiem, za co
    nalezaloby troche jeho zyebac nareszcie bo ile mozna jechac na byciu
    slicznym jak lody waniliowe,D nawet nie przylepil sobie bokobrodow
    ani nie zrobil zlotego zeba, reszta jakos tam sie ucharakteryzowala
    z epoki.Sama gre pominmy, denzel moze tylko zagrac denzela.
    performerem w tym filmie jest russel crowe,jak hiena przy misiu
    koala. ale co ja tam wiem po 20 minutach.
  • 27.01.08, 14:08
    ok, dzis uwazam ze pisanie o czymkolwiek po obejrzeniu 20 min jest
    totalnym fajansiarstwem, nie bede wiecej

    a tymczasem..Kingdom of Heaven, hmmm..
    chcialam film o dzielnych rycerzach, mieczach i koniach i dawnych
    czasach i to bylo o rycerzach mieczach i koniach, nawet ladnie
    zrobiony, ale.. bardziej taki spoleczno-polityczny, jerusalem
    miastem pokojowego wspolistnienia ma byc czy nie.
    chcialoby mi sie wiecej smaczkow ludzkich, bo to mnie sie
    najbardziej podoba, a byly tam hoho, takie aktiory jak jeremy irons,
    liam neeson, orlando bloom, wszyscy bardzo prawi i dzielni, eva
    green godnie stawala jako heroina i milosiernie wlala cykute do ucha
    synowi..
    najlepsze w filmie bylo detaliczne pokazanie jak sie zdobywa i broni
    twierdze przez kilka dni z rzedu, cala maszyneria drewniana na
    kamienie i inne bomby, bo prosze panstwa oni mieli bomby juz wtedy,
    wow! az po takie detale, ze jak wrog zatknie choragiew na wiezy, to
    trzeba zrobic wszystko, zeby te choragiew zdjac natychmiast, coby
    duch obroncom nie oklapl.
    tylko szkoda ze tam komedii nie bylo za grosz i bajki
    to ja moze nastepnym razem pozycze ten stary serial o robin hoodzie


  • 27.01.08, 18:52
    Film dobry ale daleko mu do wybitnosci, mnie raczej nudzil, zwlaszcza po obejrzeniu pierwszej polowy, Denzel swietny bo troszke inny (nie tak oklepany, choc gral juz taka role wczesniej i wypadl znacznie lepiej wowczas - Training Day), Russel dosc sklonowany w tej swojej roli, braklo mi swiezosci, taka troche stechlizna gangsterska na wyoskim poziomie, poprowadzona sprawna reka rezysera,ktora ma na tyle umiejetnosci aby szmiry nie zrobic :"))
  • 27.01.08, 19:02
    Co tu pisac wiele, Coenowie to super zdolniachy i maja na tyle silna pozycje jak i ambcije by nie robic lukrowanych zakonczen. W filmie wreszcie pojawia sie kilka nowych mord w planie glownym i nawet niepotrzebnie zaplatany Tommy Lee Jones tego nie zepsul. Znakomite kino mocnej akcji, ktora niby plynie wolno,ale dzieje sie duzo i idealnie jest to wywazone, wciagajace, hipnotyzujace nawet chwilami, zwlaszcza Sugar :"))
  • 16.02.08, 02:57
    wyszlam z kina niedawno i powiem tak: mam niepokoj w sobie jak po
    snie, gdzie chce sie uciekac, ale nogi jak z waty..Bo w tym filmie
    dzieje sie duzo rzezi, a zamiast dac upust nerwom widza przez jakies
    spektakularne karambole i wybuchy tu prowadzi sie akcje tak:
    mierzyl, odlozyl strzelbe, spojrzal przez lornetke czy dobrze
    mierzy, znowu sie zamierzyl...
    ale to i dobrze bo w ten sposob osiaga sie efekt skupienia
    a skupic sie warto na jednej rzeczy, everybody's brilliant
    performance from a to z
    kazdy kto zagral w tym filmie nie wygladal jakby wlasnie wysiadl z
    samolotu z LA zeby costam poudawac, kazden jeden zagral jak kmiot
    stamtad z dziada pradziada, ktory urodzil sie na midwescie i tam
    zemrze. ja szczerze zalowalam ze nie ma napisow dolem, bo polowy
    dialogow z tych ich akcentem nie zrozumialam.
    ps: specjalne uklony dla Woody Harrelsona, za to jak sie bal, jak
    Sugara spotkal, normalnie oskar.
    ps: duzo tam jest o chciwosci codziennej, z pytaniem zasadniczym, co
    zrobisz jak znajdziesz worek z kasa, bardzo fajny temat do dumania,
    aczkolwiek jalowy, bo nikt nie wie, dopoki nie znajdzie.


  • 27.01.08, 19:12
    No zapowiada sie znakomicie, lubiany Morgan Freeman (po okresie zalosnych wystepow w ostatnich kilku filmach),jeszcze bardziej powazany Jack Nicholson, a pojawia sie epizodycznie nawet sympatyczny doktor Fleishman i to wlasnie jako doktor. Laczy obu panow wspolna ekspertyza lekarska, mocno limitowany czas zycia, Morgi biedny ale Jack bardzo bogaty,chlopaki sie poznaja w szpitalu (nalezacym do Jacka), a nastepnie postanawiaja spedzic pozostaly im okres jak najintensywniej. I dobra, moze byc, tylko czemu tak nudnego filmu juz dawno nie widzialem, ich potencjal aktorski zupelnie nie wykorzystany, wieje banalem i oklepaniem doslownie w kazdym ich gescie, szkoda czasu, ani to smieszne/wesole czy tez podtrzymujace na duchu, ani tez poruszajace nasza wysublimowana dusze, dla mnie kicz...
  • 27.01.08, 19:15
    Tu sie nawet nie bede rozpisywal, omijac z daleka te zupelnie wyprana z oryginalnosci komedyje z niby wielkimi aspiracjami...
  • 27.01.08, 19:19
    No taaa, i mamy dobra aktorke Jodie Foster, aby nie byc nadto krytycznym powstrzymam sie i z powsciagliwoscia powiem, ze film moze sie podobac, jest dobrze zrealizowany, tako tez i zagrany, ma swoje napiecie. Tyle tylko, ze cale przeslanie (bylo jakies ?) dosc prostackie, w zasadzie nic nowego, jak ktos lubi kiedy slaby sie umiejetnie broni przed ordynarna glupota bandytow to moze mu to przyniesc jako taka ulge...mnie to nudzilo :"))
  • 27.01.08, 19:24
    No i znowu ulubiony aktor, ale jak sie gralo wczesniej w Sin City, to na cholere grac potem w takim filmie ? No fajne akcje, zwlaszcza mega ostrzal karabinowy z niemowlakiem pod pacha, chwilami nawet minimalnie smieszne (taki czarny humor, groteska, zabawa forma, przerysowaniem),ale ponownie zupelnie wyprane z emocji, taki szybki plastik, plytki jak kaluze na ulicy, ogladnac, zrelaksowac sie, nie myslec ani sekundy, a na koniec zapytac, to o czym byl ten mily film ?
  • 27.01.08, 19:28
    Po dwoch poprzednich czesciach, calkiem uroczych chwilami, szkoda czasu na te ostatnia, porazka, wszystko pomnozone razy 10, tyle ze jakosciowo tylez samo razy umniejszone. Belkot i chaos, chyba nawet aktorzy wydawali sie byc zagubieni w tym co, kto, i dlaczego, mial zagrac, wyrecytowane na bezdechu z kamiennymi twarzami...ladne obrazy, a mimo to bol glowy od znuzenia tymze...
  • 25.12.08, 22:24
    jan_stereo napisał:

    > Po dwoch poprzednich czesciach, calkiem uroczych chwilami, szkoda czasu na te
    ostatnia, porazka, wszystko pomnozone razy 10, tyle ze jakosciowo tylez samo
    razy umniejszone. Belkot i chaos, chyba nawet aktorzy wydawali sie byc zagubieni
    w tym co, kto, i dlaczego, mial zagrac, wyrecytowane na bezdechu z kamiennymi
    twarzami...ladne obrazy, a mimo to bol glowy od znuzenia tymze...
    >
    Jedynka była niezła.
    Dwójka - właśnie leci w tivi, gorsza od jedynki. smile
    Trójka - j.w., polegam na tym, co piszesz i raczej nie będę sprawdzać czy może
    jednak się myliłeś smile
    Czwórkę zapowiadają na 2012 ... - czy to będzie ten koniec świata, o którym Imek
    stale wspomina? smile
  • 27.01.08, 19:32
    Troszke chaotyczne przelozenie calej mnogosci roznych watkow, przez co latwo zostac zbombardowanym swego rodzaju brakiej przejrzystosci, chwilami. Mimo wszystko, bardzo ladna/udana bajka, fajne mordki, widoki,znakomita Nicol Kidman jak i ta gowniara, no i oczywiscie, wszedobylski James Bond (chyba z pol ekipy tam wyliczylem).
    Warte ogladniecia :"))
  • 09.12.08, 12:26
    jan_stereo napisał:

    "Troszke chaotyczne przelozenie calej mnogosci roznych watkow, przez co latwo
    zostac zbombardowanym swego rodzaju brakiej przejrzystosci, chwilami."

    No, fakt, troszkę smile

    "Mimo wszystko, bardzo ladna/udana bajka, fajne mordki, widoki,znakomita Nicol
    Kidman jak i ta gowniara, no i oczywiscie, wszedobylski James Bond"

    Bardzo ładna! Bardzo udana!
    A przecież oni (szczególnie Nicole i Lyra) grają ze szmatkami ... No tak.
    Dejmony zostały dopiero potem naniesione komputerowo.

    "(chyba z pol ekipy tam wyliczylem)."

    I Derek Jacobi, Christopher Lee, Magda Szubański ...
    A ile znakomitości użyczyło swojego głosu dejmonom! Kathy Bates - Hester,
    Kristine Scott Thomas - Stelmaria, Ian McKellen - Iorek ...

    "Warte ogladniecia"

    Jasne! Bardzo warte!

    Ale to nie byli zwykli Cyganie, gypsy. To byli Gyptians ... Jak by ich tu po
    polsku nazwać? smile
  • 12.12.08, 11:28
    Eliska, jak udalo Ci sie dopisac pod 'golden compass' ja nie wiem, ostatnio probowalam pod 'forgetting sarah marshall' i wsystko mi sie wykasowalo, nastapilo lekkie zdenerwowanie i foch.
    o Sarah Marshall powiem tyle pokrotce, ze najbardziej podobaly mi sie wstawki z seriali w ktorych sarah grywala i zapowiedzi nowych dziel, fajnie ze ktos to wreszcie obsmial, w ogole w tym filmie bylo duzo przesmiewczych momentow, postac tego muzyka rockowego dla pokoju, a zwlaszcza jego ruchy sceniczne...bardzo sie ubawilam smile

    wczoraj zas obejrzalam Dogme.Kyrielejson, ktos moglby powiedziec, no ale do tej pory nie widzialam. Powiem tak, wymeczyl mnie okrutnie momentami, ale tez bylo pare fajnych hmm, rzeczy? w tym filmie.Na poczatek chris rock, musze sobie pozyczyc jakis stand up tego pana, bo on mnie niezmiennie i szczerze bawi-tak wlasnie,poza tym przypomnienie postaci Jaya i silent Boba, w Clerks ,jedynym filmie z nimi ktory widzialam, mieli skromniejsze role, ale zdecydowanie do zapamietania,jak caly film zreszta, dzisiaj sparawdzam w google i oczom nie wierze, ile tego potem natlukli.Dla kogos nie w temacie, jay fajnie kurwuje.
    no i na koniec Alanis Morisette jako pan bog, powialo nieziemsko i arcymilo, wynagrodzilo meki patrzenia na tego dlugacha.
  • 12.12.08, 12:53
    shachar napisała:

    > Eliska, jak udalo Ci sie dopisac pod 'golden compass'
    >
    (no przecież się właśnie dopisałaś smile )
    Otwierasz konkretny post, wybierasz 'odpowiedz' lub 'odpowiedz cytując' i przed
    wysłaniem /szczególnie jeśli dużo napisałaś/ radzę Ci skopiować bo czasem coś
    'wariuje' /chyba z powodu bardzo obszernego wątku/ i wcina wszystko. Już kilka
    razy coś takiego mnie spotkało i nie zawsze miałam natchnienie by pisac ponownie.

  • 12.12.08, 13:00
    shachar napisała:

    > wczoraj zas obejrzalam Dogme.Kyrielejson, ktos moglby powiedziec, no ale do
    tej pory nie widzialam.
    >
    Kyrieelejson!
    Nie widziałam bo chyba nawet nie wiedziałam o istnieniu tego filmu! smile
    A tu mmmm, Matt Damon, Alan Rickman, Salma Hayek, Alanis ...

    Może mnie Jasiek nie zamorduje ... smile


    pl.youtube.com/watch?v=uhKKoZOcAqA

    Powiem tak, wymeczyl mnie okrutnie momentami, ale tez bylo pare fajnych hmm,
    rzeczy? w tym filmie.Na poczatek chris rock, musze sobie pozyczyc jakis stand up
    tego pana, bo on mnie niezmiennie i szczerze bawi-tak wlas
    > nie,poza tym przypomnienie postaci Jaya i silent Boba, w Clerks, jedynym
    filmie z nimi ktory widzialam, mieli skromniejsze role, ale zdecydowanie do
    zapamietania,jak caly film zreszta, dzisiaj sparawdzam w google i oczom nie
    wierze, ile
    > tego potem natlukli.Dla kogos nie w temacie, jay fajnie kurwuje.
    > no i na koniec Alanis Morisette jako pan bog, powialo nieziemsko i arcymilo,
    wynagrodzilo meki patrzenia na tego dlugacha.
  • 12.12.08, 13:31
    tu jeszcze znalazlam smieszne scenki
    pl.youtube.com/watch?v=REFEMvWM524
    chris rock jest super smile o ty, ze zna jezusa:'that nigger owes me 12 bucks!'
    Ch.R. gra tam apostola, czy cos w tym stylu i w ostatniej scence udowadnia
    Jayowi, ze nim jest.

    ale generalnie w tym filmie jest tyle dluzyzn ze matko boska
  • 12.12.08, 13:37
    shachar napisała:

    > tu jeszcze znalazlam smieszne scenki

    pl.youtube.com/watch?v=REFEMvWM524

    big_grinDD


    > chris rock jest super smile o ty, ze zna jezusa:'that nigger owes me 12 bucks!'
    >
    big_grinDD
    >
    > Ch.R. gra tam apostola, czy cos w tym stylu i w ostatniej scence udowadnia
    Jayowi, ze nim jest.
    >
    > ale generalnie w tym filmie jest tyle dluzyzn ze matko boska
  • 27.01.08, 19:36
    troche klimatycznie zblizone do Golden Compass, masa znakomitych aktorow, co pozwolilo utrzymac dosc wysoki poziom dla tego typu produkcji, tu udala sie Michelle Pfeiffer i Robert De Niro (chyba go lubie w takich pajacowaych wyskokach). Calosc dosc lukrowana,ale ujdzie, mozna pocieszyc oko, nie razi ten film w kazdym badz razie, jako ze malo takich ostatnimi laty...
  • 27.01.08, 21:47
    ales sie naopisywal!
    bardzo wielkie dziex
    a ja mam ochote podwątki tematyczne zalozyc nt performansu
    coponiektorych
    taki na przyklad....
  • 27.01.08, 22:02
    mialo byc o pewnym panu, ale sie w pipe wykasowalo
    bedzie jutro ,bo przyszla siostra
  • 01.02.08, 00:12
    sprawozdanie z filmu o fryzjerze....
  • 03.02.08, 01:21
    Tego Sweeny Todd sie nie da sluchac, ogladac owszem, obraz jest znakomity, taki jak zawsze u Burtona,ale ja nie wytrzymalem tych spiewan do siebie i dalem sobie siana po 15 minutach. Faktem jest, ze tez kwestie gadane pomiedzy piosenkowaniem, dla mnie to takie tratwy ratunkowe, jak ktos ma pociag do tego typu filmow to super, ja podobnie Moulin Rouge nie dalem rady ogladnac. Potrafie jednak przyznac, ze jest to zrobione swietnie...
  • 27.01.08, 23:30
    Czyli Stardust najbardziej wart zachodu?
    smile
  • 27.01.08, 23:39
    elissa2 napisała:

    > Czyli Stardust najbardziej wart zachodu?
    > smile

    Z pojawiajacych sie ostatnio bajkowych obrazow, to owszem, obok Kompasu, jest naprawde udanym filmem, tylko pytanie, czy lubisz takie fantazyjne opowiastki do rozowej poduszki :"))
  • 28.01.08, 00:03
    jan_stereo napisał:

    > Z pojawiajacych sie ostatnio bajkowych obrazow, to owszem, obok
    Kompasu, jest naprawde udanym filmem, tylko pytanie, czy lubisz
    takie fantazyjne opowiastki do rozowej poduszki :"))
    >
    Tak, chyba tak. Chyba potrzebuję takiej właśnie bajkowej odskoczni.
    Elfy, czary, gwiazdka z nieba ...
    Acha! Czyli i "Złoty Kompas"! Przeczytałam wszystkie Twoje posty, o
    kompasie też i ta wzmianka o Bondzie zmyliła mnie. smile))

    Dzięki! smile

    A poduszkę mam faktycznie różową. No prawie ... Błekitno-żółto-
    pomarańczowo-różowo-liliową ... Dużo się dzieje na mojej pościeli!
    Karnawał wenecki w pastelowych odcieniach króluje mi na łóżku. smile))
  • 31.10.08, 23:10
    jan_stereo napisał:

    > Z pojawiajacych sie ostatnio bajkowych obrazow, to owszem, obok Kompasu, jest
    naprawde udanym filmem, tylko pytanie, czy lubisz takie fantazyjne opowiastki do
    rozowej poduszki :"))
    >
    Oj lubię! Oj jak lubię!!!
    smile

    Piękna baśń!
    Rewelacyjne zdjęcia, scenografia, charakteryzacja, plenery (Szkocja, Walia, Man,
    Islandia?)
    Świetna gra aktorów a przede wszystkim M.Pfeiffer, R.de Niro oraz odtwórcy
    głównej roli (Cox?)
    Świetna muzyka.
    Humor.
    Jak dla mnie, coś kapitalnego!!!


    pl.youtube.com/watch?vshockfGVkuSziJg&feature=related
  • 31.10.08, 23:19
    Acha! I jeszcze morał:
    "Nie marudź ukochanemu, że chcesz gwiazdkę z nieba bo się, kurna, strasznie
    możesz przeliczyć!
    smile))
  • 01.11.08, 04:09
    o, wlasnie 'stardust' przyjedzie do mnie w poniedzialek.
  • 06.11.08, 01:03
    shachar napisała:

    > o, wlasnie 'stardust' przyjedzie do mnie w poniedzialek.
    >
    I co? I co?
    Obejrzałaś?
    Czy też dopiero nabiera mocy prawnej? smile
  • 06.11.08, 12:48
    obejrzalam, obejrzalam smile) wczoraj obejrzalam, troche przysnelo mi
    sie na odcinku kiedy de niro dokazywal, ale nie znaczy to, ze byl to
    odcinek najmniej ciekawy, po prostu przyszedl czas na drzemke.
    fajnie zrobiony, to fakt, i ja w ogole ostatnio podziwiam jak ladnie
    robi sie filmy dla dzieciakow, sama historyjka mniej mnie zajela.
    najbardziej podobali mi sie niezywi braciszkowie komentujacy z loży,
    a potem ten ostatni walczacy na miecze w dziwnych pozach, bo tez juz
    byl niezywy. Pfeifer nie lubie zbytnio i z powodu tego filmu nie
    sadze zeby cos sie zmienilo, postaci matki, tej rudej wiedzmy
    przydroznej, i samej gwiazdeczki tez nie zapamietam, ale pozostanie
    mi wrazenie ze ktos sie przylozyl do produkcji.
  • 06.11.08, 13:07
    acha, teraz mi sie przypomnialo: ten staruszek ktory pilnowal dziury
    w murze byl bardzo fajny smile)
  • 06.11.08, 13:21
    shachar napisała:

    > acha, teraz mi sie przypomnialo: ten staruszek ktory pilnowal dziury
    > w murze byl bardzo fajny smile)
    >
    No właśnie - po przeczytaniu Twojego poprzedniego postu - chciałam Cię o niego
    zapytać.
    Mnie też bardzo ale to bardzo podobały się duchy. A jak kibicowały! Hihihi ... a
    ten z siekierą w głowie! smile
    Najbardziej przechlapane miał ten, który zginął w kąpieli. I tu bym się trochę
    czepiała, w kąpieli był nago a jako duch biodra miał owinięte ręcznikiem. Nie,
    żebym spragniona była widoku jego klejnotów ... Ale trochę to niekonsekwentne. smile))
  • 06.11.08, 00:58
    Mmmmm ... Palce lizać!!!

    Tak się zastanawiam ... Czy mi się wydaje, że to najlepszy film animowany jaki
    kiedykolwiek widziałam? smile
  • 06.11.08, 00:47
    jan_stereo napisał:

    > No dobram skoro naczelna recenzentka odpuscila to powiem, ze bajka jest bardzo
    udana, bez przesadnych przechylen, jak to bywa wobec dzieciakow. Najbardziej
    podobal mi sie portret zblazowanego testatora oraz widok na jego pokoj w
    ksztalcie trumny, niezla byla tez 'konwersacja' spiacego chlopaka z kolezanka z
    kuchni.
    > .., generalnie bylo radosnie,bardzo fajnie wykreowane charaktery :"))
    >
    A Emil w spiżarni "zamaskowany" szparagami wciągający winogrona?
    smile))
  • 01.02.08, 00:11
    Tak przed samym snem o poczusiach ?

  • 03.02.08, 14:07
    alllle sobie sie posmialam, normalnie w glos, calą otwartą
    paszczą smile))
    na 'fun with dick and jane' wlaczylo mi sie o 6tej, troche od srodka
    ale to nic, gagi jak carrey chcial zostac rabusiem a żonka z
    opuchnieta wargą siedziala w samochodzie są kapitalne.goraco polecam

    acha, "rozową panterę' ze steve martinem obejrzalam prze 10 min i
    zaplakalam, taki straszny film
    ps. w nowym mieszkaniu mam odkodowane 2 kanaly filmowe, ciekawe kto
    za to zaplaci, na pewno nie ja, bo nie zamawialam, normalnie
    wkrecilam koncowke kabla do telewizora i okazalo sie ze mam,nie
    mowcie nikomu
  • 03.02.08, 18:18
    To Ty się nikomu nie chwal! W razie czego nie zamawiałaś, nie
    oglądałaś, nawet nie wiedziałaś, że masz!
    smile
  • 05.02.08, 16:15
    wczoraj usnelam na filmie 'thirteen conversations about one thing'
    co prawda polecony przez siostre i na tomatometerze ma 82%
    o
    tu:www.rottentomatoes.com/m/thirteen_conversations_about_one_t
    hing/#synopsis
    ale co oni tam wszyscy wiedza, na forum u Imka nie takie rzeczy o
    szczesciu byly wyginane na 120 sposobow
    tak ze jak allan arkin zaczal dowodzic jak pechowo jest wygrac w
    totka, a mlody zawziety prawnik przejechal kogos po pijaku, to te
    ich rozterki tak mnie znieciekawily ze nie wiem.
  • 05.02.08, 19:59
    shachar napisała:

    > wczoraj usnelam na filmie 'thirteen conversations about one thing'
    >
    Doczytałam do tego miejsca i pomyślałam dokładnie to samo co Ty, o
    forum big_grinDDDDDDDDD
    >
    > co prawda polecony przez siostre i na tomatometerze ma 82%
    > o tu:www.rottentomatoes.com/m/thirteen_conversations_about_one_t
    > hing/#synopsis
    > ale co oni tam wszyscy wiedza, na forum u Imka nie takie rzeczy o
    > szczesciu byly wyginane na 120 sposobow
    > tak ze jak allan arkin zaczal dowodzic jak pechowo jest wygrac w
    > totka, a mlody zawziety prawnik przejechal kogos po pijaku, to te
    > ich rozterki tak mnie znieciekawily ze nie wiem.
  • 06.02.08, 14:40
    ten film byl na liscie 25 tytulow ktore nalezaloby zobaczyc przed
    oskarami, wiec zamowilam..
    film o ruskiej mafii w londynie
    ekhem...ze tak powiem nowatorsko potraktowany caly temat rzniecia na
    ekranie, bo tu rznie sie brzytwa po gardzieli od frontu i wszystko
    widac z detalami, zadnych cieni za firanka, czy odwrocen kamery na
    widoczki bardziej przyjemne
    ale byc moze to takie nowe nie jest, nie widzialam ostatnich filmow
    tarantino
    poza tym tak jak w filmach o mafii wloskiej musi byc biesiadowanie
    makaronowo-pomidorowe i duzo pomrukow polgebkiem tlustych facetow ,
    tak tutaj duzo jest wódy i kawioru oraz jobów i bladzi.
    Kiryl z Iwanem straszni sa, a juz najgorszy jest Stjepan, przy nich
    angole jako bardziej cywilizowani sa bezbronni jak dzieci, bo co oni
    moga, powiedziec ze to nieladnie prowadzic niewolniczy burdel?
    acha, film totalnie niepoprawny politycznie, padaja tam takie opinie
    o murzynach, ze ja sie dziwie, ze nie wypiiiiikali tego w kopii na
    stany
    generalnie film zostawia trwoge w glowie nt ruskow, ale caly czas
    nie wiem dlaczego chciano, abym obejrzala ten film przed oskarami.
  • 06.02.08, 20:12
    mnie ten film niespecjalnie wzial (zmeczylem go do konca jednakze), moze dlatego, ze wpasowal sie w naiwniutkie realizacje anglojezyczne w traktowaniu ruskich, takie schematyczne i przerysowane, ze az dekoncentrujace.Byl tez mocno przewidywalny (latwo bylo skumac, ze Viggo idzie do odszczalu kiedy zostal wypromowany na ta sama pozycje co syn szefa, ktory chwile wczesniej pytal poslanca konkurencji, czy ich zabojcy wiedza jak wyglada jego syn).Z aktorow najlepiej dla mnie wypadl wlasnie Viggo Mortensen, ktory mial nie tak dawno znacznie ciekawsza role (jak i sam film tez) w Historii Przemocy ( History of violence)..
  • 09.02.08, 03:15
    bo ruscy nadaja sie swietnie na opowiesci o strasznym smoku dla
    grzecznych dzieci.
    a ja sie nie pokapowalam ze beda Viggo rznac w tej lazni, chyba juz
    wtedy odpuscilam i tak sobie po prostu pozwolilam na przelatywanie
    obrazkow przed oczami.
    a history of violence nie podobalo mi sie jak jasna cholera, ale tak
    ze mna zawsze jest, jak sie naczytam dobrych rzeczy i potem
    sprawdzam, tak mi mozg dziala no niestety, krytykancki jest.
    pierwsza moje tego typu rozczarowanie to byl maly ksiaze, straszna
    zjebke dostal.
  • 10.02.08, 14:03
    ale to wszystko dziala tez w druga strone
    o apocalypto czytalam same najgorsze rzeczy, a w rzeczywistosci to
    da sie obejrzec, oczywiscie pod warunkiem, ze sie nie mdleje na
    widok paru zaledwie wanien krwi, swinskiej czy ludzkiej
    i generalnie wyglada jak wizja kogos na powaznych dragach
    plastycznie znakomity jak dla mnie
  • 10.02.08, 14:15
    a przedtem zatrymal moja uwage wieczorowa pora film tak zly ze az
    dobry ,jak to mowia, ha! i 4 lzy wycisnal
    the holiday o takich dwoch kobitkach, ktore pozamienialy sie domami,
    zeby uciec od facetow nieznosnych smile)
    to sie oczywiscie szybko zidentyfikowalam
    no i bylo love story po obu stronach globusa na koncu,ach! juz
    przemilcze drewniana gre juda law i jego kolezanki, kate winslet i
    jack black to byla ta para tzw brzydali, ktorym sie kibicowalo,
    chociazby dlatego ze oni przynajmniej nie piszczeli glupio na
    ekranie.Jack to jest bardzo smieszny gosc, zdajacy sobie sprawe ze
    swoich ograniczen w rolach typu amant, dlatego nie bylo tam takiej
    oczywistej milosci, a kate winslet to kate winslet, jakos bardzo ja
    lubie , nie wiem dlaczego, moze bo ma fajny silny glos, poza tym
    jest jedna z bardzo nielicznych aktorek calkiem mlodych, nie
    odstawiajaca manany.
  • 10.02.08, 16:48
    Musialas miec zajebisty nastroj, a ja musialem miec chyba mega chujowaty w chwili ogladania, bo generalnie tak syfiascie nieprzekonujaco zagranego filmu dawno nie widzialem (odpadlem w polowie, szkoda bylo mi czasu na wiecej), nie drgnal mi nawet jeden miesien na twarzy, czy to ze smiechu czy to z napiecia jakiegos. Totalny niewypal, tak w sensie fabuly jak wlasnie i gry, cos jak american pie tylko ze dwa poziomy w dol. A przyznam sie, ze mialem bardzo pozytywne nastawienie do grajacych w tym filmie aktorow.
  • 10.02.08, 16:50
    Mnie tam sie tez Apocalipto podobal, ale ja nie czytam zadnych recenzji, zwyczajnie ogladam na czuja, patrze co najwyzej na rezysera i aktorow. jak Apocalipto Ci spasil ,to nie ma bata aby Pathfinder nie wzial Cie rowniez, obrazy rownie fajne i tez sie nie patyczkuja z ludzkim miesem :"))
  • 12.02.08, 02:59
    ja recenzje czytam nie dla czego innego, tylko zeby zobaczyc co
    ludzi kreci, i jak to w slowa ubieraja. Tak, to jest to, czytam
    recenzje i Ty czytasz recenzje i wiesz jak fajnie jest przycytowac
    kogos z talentem, tak jak tego gostka od wzmacniaczy , ktoremu
    pieniadze Pink Floydow rozsypaly sie jak juz nie pomne co,do zlotej
    misy...Apocalypto nie zakrecilo tutejszych krytykow, ale to bylo po
    Mela przejazdzce po pijaku ,wiec trzeba go bylo napietnowac.
    a przedtem 'Pasja', mucha nie siada dla mnie, ale kogos tam obesralo
    Ale jak teraz o Melu pomysle, on ma pieronski talent, ja
    wolalabym ,zeby on nakrecil jeszcze pare filmow.


  • 13.02.08, 02:34
    o tak, zgadzam sie absolutnie.ostatnio bylam na spotkaniu z Jezusem, czyli
    Jamesem Cavizel.przypomina mi troche Eric'a Roberts'a.ale tylko troche.no wiec
    opowiadal rozne ciekawe rzeczy o Melu, generalnie stwierdzil, ze facet jest
    genius, ma wizje i misje w zyciu.do tego widowiskowy oryginal.
    Pasja jest poruszajaca, uwazam uzycie aramejskiego za zabieg powalajacy na
    kolana, bo nie dosc, ze jezyk charyzmatyczny i biblijny, to
    ogladajac(przynajmniej ja tak mialam)wylaczylam inne czujki na swiat zewnetrzny,
    takie osobiste obcowanie z tematem nastapilo.
    do Apocalypto nie jeden miesny obrepecili, ale widowisko bylo
    odlotowe.zwierzecosc cial i te rzeczy.nie takie bardzo zle.
  • 14.02.08, 16:40
    zachecona Zachirki wczorajszym wyczekiwaniem na pana wolodyjowskiego
    zajrzalam i ja do programu na owych platnych kanalach ,ktore wciaz w
    tajemniczy sposob mam i co widze? jakis tytul tajemniczy, niewiele
    mowiacy, a opis pokrotce wyglada tak: znudzona zyciem atrakcyjna
    mezatka rozpoczyna romans z bratem meza, tylko dla doroslych z
    powodu dobitnych scen lozkowych i wulgarnego jezyka.
    Dobra nasza, mysle sobie, w sam raz na Walentynki.
    produkcja meksykanska, hiszpanskie dialogi,male litery dolem,
    a gora.....mowie wam...
    piekne Zoe w pieknym domu, zaniedbywana przez pieknego Ignacio,
    ktory miedzy innymi spi w 2 parach skarpetek (co jest wada), radzi
    sie swojego pieknego gejoskiego przyjaciela Borysa, czy to wypada
    miec chec na szwagra , pieknego malarza Gonzalo.
    Borys mowi ze jaka najbardziej, sam z checia wydupcylby
    Gonzala ,gdyby mogl, mowi. Wiec Zoe zaprasza Gonzala na kolacje,
    potem kaprysi troche, ze nie lubi spac sama i tak koniec koncow
    dochodzi do owych scen i jezyka tu i owdzie, bardzo ladnie
    sfilmowane, nota bene.
    Potem Zoe szarpie sie zyciowo, robi zmylki i umawia sie pokatnie, a
    na koniec upuszcza meza-skarpeciarza i lozkowego lamagę. W
    miedzyczasie na drugim planie dramat braci, bo okazuje sie ze mąż to
    gej ukryty i molestant brata za mlodu, i tu nastepuje kulminacja
    opery, brat wyjmuje siurka i leje mezowi do basenu , potem robi
    dziecko zonie, po czym zostawia ja i tak jest jego zemsta.
    A zona jak to baba ,zabezpiecza zaplecze, ugadza sie z mezem na
    wychowanie mlodego, maz decyduje nareszcie, ze siurka swego bedzie
    uszczesliwial z panami. Koniec.

    opisuje w przydlugi sposob, bo mnie zdumiewa kino
    iberoamerykanskie. niewiele widzialam, ale moje zdumienie budzi to
    polaczenie zupelnie calkiem przyzwoitych zdjec, w tym odwaznie i
    bezpruderyjnie sfilmowany sex z zupelnie nieprzystajaca narracyjna
    naiwnoscia. Oni tam maja dramaty straszne, trojkaty i czworokaty,
    chucie i niespelnienia, ale jakos to jest inaczej opowiedziane, no
    po prostu niezwyczajnam.
    i w ogole filmy 'hiszpanskie' kojarza mi sie takimi scenami: 8
    kobiet mowiacych na raz i kazda o czym innym.zamet i znaki
    zapytania.
    I nie staram sie nic zrozumiec, a poddac sie tez nie potrafie.
  • 14.02.08, 17:57
    bo ja nie :")))
  • 15.02.08, 01:24
    jasinek, czy ty chcesz przez to powiedziec,ze zrobiono druga czesc
    tego dziela? tak mam to rozumiec? jesli oczywsicie to bylo do mnie.
    wiesz co, mam w kolejce 1 almodovara i obejrzane y tu mama tambien,
    z tym od czapy spol-polit. motywem narracyjnym, o wiecej prosze mnie
    nie molestowac na razie.
  • 15.02.08, 20:30
    smile))

    Cóż, jaka mentalność taka i komercja.smile
  • 17.02.08, 00:46
    Szkoda kasy i czasu na te filmiszcza, to tyle co chcialem Wam powiedziec :"))
  • 17.02.08, 15:11
    nie moge doodgladac do konca, nudny jak obrady plenarne komitetu
    centralnego.
    film o niemieckich odpowiednikach naszych bratnych ,wajd, passentow
    i ich dylematach z epoki, ze co to bedzie jak zabiora paszport
    film zaczal sie nawet dobrze, wykladem nt po czym poznac ze facet
    klamie na przesluchaniu.
    no ale potem juz same naiwniactwa, no bo trzeba jakos pokazac ze
    nasz glowny intelektualista z innej gliny ulepiony niz milicja,
    wiec on chodzi rozchelstany do pasa, w plaszczu, ktorych wtedy chyba
    nie bylo, bo byly skafandry, no i z dziecmi gra w pilke na ulicy, a
    jak wiadomo wtedy powaznym trzeba bylo byc.a po pogrzebie siada do
    fortepianu i popisuje sie ponurą wirtuozerią.
    a czlowiek stasi siedzi w nausznikach i podsluchuje, co go
    prawdopodobnie odmieni cudownie pod koniec filmu
    ale ja na tym zakoncze.
  • 23.02.08, 01:18
    A ja właśnie po raz n-ty obejrzałam sobie ten film.
    Bardzo go lubię ...
    smile
  • 01.03.08, 02:17
    bedzie ,jak obejrze jutro smile)
    wy bubiaki i buszmeni w zramolalych watkach
    colorowych snow .
  • 02.03.08, 22:43
    pomyslalam, ze oprocz oczywistych zbrodni, moj boze, ile jest
    okolicznosci i zdarzen po prostu niefortunnych, za ktore mozna isc
    do wiezienia, ze az cud, ze wszyscy sie tam nie znajdujemy.

    a film jest dobry, moglby byc bardzo dobry, gdyby role dla Judi
    Dench napisano troche finezyjniej, nie robiac z niej takiej
    oczywistej swiruski.Kapitalny byl ten moment kiedy judi moczyla sie
    w wannie marzac o dotyku, o tak, po malu mozna bylo utkac piekna
    role o zaborczosci i tesknotach niespelnialnych.
    i jeszcze jako ciekawostke dodam, ze podobalo mi sie jak mlody
    zadedykowal gola nauczycielce smile)
    niezwykle pociagajace
    i takim oto sposobem mozna skonczyc w piekle.
  • 02.03.08, 21:08
    Luke Wilson,Jason Schwartzman,Adrien Brody wszyscy bracia (filmowi) znakomicie sie tu razem komponuja, Wilson jest tym apodyktycznym braciszkiem, pozostali dwaj maja zajebiscie fajny smutek na twarzach, idealnie to wypada na tle kolorowych pejzazy indyjskiego zycia. Film w zasadzie dzieli sie na dwie czesci (moj podzial) 'pociagowa' i 'naziemna', ta pierwsza odbieram jako lepsza, naturalniejsza w swym dziwactwie. Fajne u tej trojki jest to, ze jak jeden mowi, to zazwyczaj pozostala reszta slucha w niezwyklym skupieniu i uwadze dla mowiacego. Ma to wszystko dobry nastroj, nikt nie robi glupawych min, ani przesadzonych gestow, sa chlopaki wrecz w pewien rzadki sposob, dosc wystudiowani (zwlaszcza Brody i Schwartzman) i swoiscie w swych problemach zyciowych zamknieci, takie troche niedojrzale wynalazki. Super jest kolorystyka, latwo sie zrelaksowac przy tym filmie, jakos tak beztrosko sie toczy. Biorac pod uwage srednia jakos produkcji wszelakich, Darjeeling wypada na mocny plus.
  • 03.03.08, 23:00
    jan_stereo napisał:

    Luke Wilson,Jason Schwartzman,Adrien Brody wszyscy bracia (filmowi) znakomicie
    sie tu razem komponuja, Wilson jest tym apodyktycznym braciszkiem, pozostali
    dwaj maja zajebiscie fajny smutek na twarzach, idealnie to wypada na tle
    kolorowych pejzazy indyjskiego zycia. Film w zasadzie dzieli sie na dwie czesci
    (moj podzial) 'pociagowa' i 'naziemna', ta pierwsza odbieram jako lepsza,
    naturalniejsza w swym dziwactwie. Fajne u tej trojki jest to, ze jak jeden mowi,
    to zazwyczaj pozostala reszta slucha w niezwyklym skupieniu i uwadze dla
    mowiacego. Ma to wszystko dobry nastroj, nikt nie robi glupawych min, ani
    przesadzonych gestow, sa chlopaki wrecz w pewien rzadki sposob, dosc
    wystudiowani (zwlaszcza Brody i Schwartzman) i swoiscie w swych problemach
    zyciowych zamknieci, takie troche niedojrzale wynalazki. Super jest kolorystyka,
    latwo sie zrelaksowac przy tym filmie, jakos tak beztrosko sie toczy. Biorac pod
    uwage srednia jakos produkcji wszelakich, Darjeeling wypada na mocny plus.
    >
    Ależ nabrałam ochoty na obejrzenie tego filmu!
    smile
  • 04.03.08, 10:45
    Jasiu, zaproś Elissę na film ! ... jakoś to przeżyjemy..
  • 04.03.08, 21:45
    Seanse odpowiednio: w srode i czwartek, kazdego tygodnia, az do odwolania :"))

    Milego ogladania!
  • 05.03.08, 20:23
    Dziękuję za zaproszenie. smile

    jan_stereo napisał:

    > Seanse odpowiednio: w srode i czwartek, kazdego tygodnia, az do odwolania :"))
    >
    A te seanse to gdzie się odbywają???
    smile
  • 10.03.08, 13:19
    Obawiam się że nigdzie, tak sobie gada , bo wie że do tego nie dojdzie -
    lenistwo i wygodnictwo Jasiowe widać nawet na odległość...

    Chyba Starego wyciągnę wreszcie na jakiś seans, bo się biedak do reszty
    zapracuje. Tak. To będzie postanowienie na ten tydzień - wykonać!
  • 11.03.08, 11:51
    No drogie Panie, filmy sa wyswietlane zazwyczaj najpierw w kinach,a nastepnie dostepne w wypozyczalni, zadne tu odkrycie, a ze Paniom sie nie chce ruszyc w tymze kierunku, we wskazane przeze mnie dni, to juz nie moje jest lenistwo :"))

  • 11.03.08, 13:24
    No przecież zapraszałeś - gdzieś??....i przez to "gdzieś" - wyszło że nigdzie.
    Poza tym chyba przyjemniej się ogląda w towarzystwie..

    A to lenistwo to tak mi się palnęło,
    Elissa jest niewinna...

  • 11.03.08, 14:08
    Zapraszalem zartobliwie, w sensie zmotywowania Was do jakiegos ruchu, zamiast poprzestawaniu na samym rozmarzeniu sie. Ja lubie ogladac filmy sam, podobnie ze sluchaniem muzyki,osoby drugie zazwyczaj dekoncentruja lekko...

    ps. dla mnie wszystkie jestescie niewinne.
  • 15.03.08, 15:02
    nie wiem czy ktos z Was juz pisal o tym filmie...
    Ben Affleck definitywnie dostaje przepustke i kamere + krzeselko ze
    swoim nazwiskiem ode mnie i moze isc robic filmy
    nie zeby wszystko bylo idealne, opowiedziana historia jest dosc
    zagmatwana i moralna dylema nie tak znowu niezwykla, bo moralnych
    dylem jest policzalana ilosc,tutaj akurat jest o tym czy prawo
    napisane w ksiazkach najlepsze jest z mozliwych i czy trzymac sie go
    nalezy chocby nie wiem co.
    co mi sie podobalo to ten caly brud nizinny bardzo dobrze
    sfilmowany, dialogi nafaszerowane autentycznie brzmiacymi kuchwami
    jak dobre prosie kasza jak mawial zagloba chyba... probke tego
    ulicznego feelignu mielismy juz w 'goodwill hunting' kiedy to
    afflecki w dresach sie przerzucaly puszkami od piwa i innymi
    nieparlamentnosciami, a teraz to psze panstwa bardzo zapraszam,
    jesli ktos nie byl w Bushwick lub Bed-Stuy, na wycieczke, gdzie
    panie z wlosami na mokra wloszke i maskami na ktorych juz wypisane
    jest co uzywaja i ile lat oraz ile biora za laske, siedza na
    schodach i dra sie do kogos na trzecia ulice...
    poza tym zdjecia, naprawde bardzo dobre
    ide poczytac, czy przy produkcji zatrudniono naturszczykow, bo ta
    stara gruba narkomanka, to nie wierze zeby zawodowa aktorka byla.

  • 16.03.08, 14:13
    zaczelam patrzec dwoma oczami ,teraz juz tylko jednym.
    cos jest nie tak miedzy mna a kinem hiszpanskim, po prostu nie ma
    chemi miedzy nami.
    Film o gejoskim pisarzu z rewolucja na Kubie w tle, na podstawie
    czyjejs biografii z naszym Siugarem , czyli Javierem Bartem w roli
    glownej.
    ja nie wiem, czy ten film jest dobry czy zly, wydaje mi sie po
    prostu nudny, rozrywkowy ze mozna sie powiesic, ludzie sie
    spozniaja ,stoja spoceni przed komisja, jakies politykierstwo
    przeplatane ze dziwacznymi dialogami jak u Zanussiego. ja wysiadam.
    i rozumiem swoje ograniczenia osoby na zawsze skazonej
    podkolorowaniem rzeczywistosci hollywoodzkim.
  • 16.03.08, 14:45
    To jest na prawdę całkiem inna mentalność.
    A kino duńskie, holenderskie, belgijskie, fińskie ....
  • 17.03.08, 15:06
    moze to głupie ,ale mnie w filmach hiszpanskich smieszy i drażni/na
    zmianę../sam język hiszpanski.Jego dźwięk sprawia ,ze staje on
    między mną a filmem,nie potrafię wziąc serio nic z akcji.Wydaje mi
    sie szorstki,niegramotny i wulgarny.kiedys pasjami oglądałem filmy
    Saury w DKFach i byla to dla mnie droga przez mękę..wink
  • 28.03.08, 12:31
    wlasnie skonczylam i az sprawdzilam, czy rezyser ten sam, co
    w 'Royal Tennenbaums' i 'Life aquatic..' i wszystko sie zgadza.
    Wilson w nowym wcieleniu-pana zadaniowego, bo na ogol w tandemie ze
    Stillerem wystepowal, gdzie tamten raczej chodzil w za ciasnych
    stringach, a Owen prezentowal luz w portkach
    w Darjeelingu Owen zabiera braci na spiritual journey, maja
    wszystkie potrzebne prawidla zapisane na kartce i wszystkie
    akcesoria i adresy waznych swiatyn. hahaha smile)) po trzykroc, nie
    powiem wam ile razy sie smialam przy tych ich ' kocham cie i w
    zwiazku z tym wykrece ci reke dla twojego dobra', tak mi sie to z
    naszym forumowaniem skojarzylo. A na koncu podrozy duchowej kazdy
    poszedl robic dokladnie to, co przed podroza, czy to nie urocze?smile)

    Fantastycznie w role wstrzelil sie Adrien Brody, nic tam nie gral,
    on po prostu tam byl, w plazowych okularach po tatusiu, ale jak
    stylowo byl!
    i kolory, tak jak napisal Jasiek, zywe curry, zolcie i czerwienie w
    sam raz na letni opalacz.
  • 29.03.08, 13:35
    Mój apetyt tylko rośnie w miarę czytania!
    smile
    Ale jeszcze nie ma tego filmu w wypożyczalniach.
  • 06.11.08, 13:14
    jan_stereo napisał:

    > Luke Wilson,Jason Schwartzman,Adrien Brody wszyscy bracia (filmowi) znakomicie
    (...)
    >
    Aż pobiegłam sprawdzić ...
    No i niestety, nie Luke. To tylko Owen.
    Ale i tak zamierzam obejrzeć ten film.
  • 12.12.08, 23:04
    No! Wreszcie go dorwałam!
    Momentami super, momentami mnie wkurzał (np. dość bezsensowna ta scena w
    warsztacie samochodowym przed pogrzebem ojca).
    Podpisuję się pod tym "Fajne u tej trojki jest to, ze jak jeden mowi, to
    zazwyczaj pozostala reszta slucha w niezwyklym skupieniu i uwadze dla mowiacego."
    Aż musiałam sprawdzić czy Schwartzman to jednak nie trzeci Wilson (pobobny do
    Luke`a)
    Co to za podpucha z tym Billem Murrayem???
    I co to za sposób wsiadania do pociągu w tych Indiach?
    I dlaczego ten pucybut ukradł mu jednego buta? Dla jakiegoś jednonogiego? A może
    pobiegł dać zarobić zaprzyjaźnionemu szewcowi a ci nie poczekali? Myślałam, że
    ten chłopak na rowerze to właśnie z tym butem ich doganiał. Przez ten głupi
    pomysł reżysera dekoncentrowałam się stale czekając na zaskakujący ... zwrot
    buta! big_grinDD
    I w ogóle ... miał pasek za 6000 dolców a tylko jedną parę butów zabrał w taką
    podróż?
    A to zaskoczenie w scenie oczekiwania na autobus a szczególnie ponownego, po
    pogrzebie chłopca, ten tłumek ... Dałam się nabrać! smile)) Myślałam, że się nie
    zabiorą autobusem i będą musieli czekać na następny. smile
    I jaka piękna dardżilingska metheora pod koniec filmu!
    Relaksująca, ciepła kolorystyka i sceneria, gdzieś tam nawet suita bergamasco w
    tle. Zapachniało mi curry i słodko ostrymi przyprawami i ... jaśminem ...
    Kilkakrotnie parsknęłam śmiechem ...
    Co za pozytywnie zwariowany i pokręcony film!
  • 26.03.08, 22:48
    jak bylam w w-wie to zesmy z pewna laska poszly na film pt.Lejdis"

    plakalysmy ze smiechu..
    poleam..

  • 28.03.08, 20:44
    ala.l napisała:

    > jak bylam w w-wie to zesmy z pewna laska poszly na film pt.Lejdis"

    Szkoda, ze ta panienka nie poszla z pewna laska do kina, tylko Ty big_grin

    > plakalysmy ze smiechu..
    > polecam..

    Ja tam preferuje nie laczyc smiechu z plakaniem, nie jestem az tak perwersyjny :"))
  • 06.04.08, 15:57
    Into The Wild" w tym dosc glosnym filmie Sean'a Penna najbardziej podeszlo ostatnie 15 minut, a poza tym widoki przyrody, sam film juz nie zadzialal tak dobrze, nie wiem, moze dlatego ze jakos tak pokazana ta historia (prawdziwa, mlodego wloczegi, co to skonczyl studia i wywalil z domu szukac natury) zostala jak dla mlodszych widzow, mnie to draznilo, zbyt familijnym kinem zachodzilo, ale krytykowac zbytnio nie chce..

    "My Blueberry Night", po wczesniejszych produkacjach Wong Kar Waia, ten obraz byl juz nieco zbyt manieryczny dla mnie, szwy laczace te 3 historie byly nienaturalnie eksponowane, w zbyt oczywisty/naiwny sposob rezyser staral sie pokazac jak to wszystko sie z soba zazebia mimo tych odleglosci wielkich, nie bylo to udane... Najlepiej oceniam druga historyjke, swietnie wypadla Rachel Weisz, bardzo dobry byl tez David Strathairn i o dziwo, calkiem niezle sie wpasowala Norah Jones, jako taka szara myszka laczaca te historyjki. Najslabszy byl ostatni epizod z Natalie Portman i to niekoniecznie z jej winy, tylko sama fabula byla dosc slabo budowana psychologicznie, takie o niczym pitolenie..ogolnie ok.ale bez rewelacji.

    "Sleuth", Tutaj widac teatralna reke rezyserska Kennetha Branagha (gral Doktora Frankensteina, wersja z De Niro), obraz jest dosc chlodny, oszczedny, dzieje sie w calosci w tym samym pomieszczeniu/pomieszczeniach domu znanego/bogatego pisarza (Michael Caine) ktorego odwiedza mlody czlowiek (Jud Law) chcacy uzyskac rozwod dla swej ukochanej, bedacej formalnie zona wspomnianego pisarza..i tu mam dosc mieszane uczucia, Caine wypadl wyraznie lepiej (oszedniejszy w gestykulacji, prawdziwszy w emocjach), wiarygodniej,mimo ze Law swietnie niby gral,ale jakos ta jego rola byla przekobminowana, jak i caly obraz, te wszystkie zaklady i sztuczki (zmiany postrzegania swych celow, dosc puste),moze i sprawnie przeprowadzone (choc przewidywalne) to wyzute niemal z psychologicznej sily nakazujacej wierzyc, ze taka przemiana sie dokonuje, zbyt owa teatralna maniera sie tu ukazywala, bylo za sterylnie tak jakos. Calosciowo dobrze,ale czegos mi braklo..by zostac wciagnietym.
  • 06.04.08, 20:20
    wyjatkowy knot, aczkolwiek nt co by bylo gdybym poszla w prawo a nie
    w lewo lubie zastanawiac sie w nieskonczonosc
  • 06.04.08, 20:28
    te filmy co wymienilem, mimo ze mnie nie ujely prawie wcale, to sa i tak ze 3 poziomy wyzej od tego motylkowego efekciatka...
  • 06.04.08, 21:10
    meczacy jak panszczyzna, no coz panie janie, zdarza sie
  • 10.04.08, 12:17
    swietny, inteligentny i cyniczny do osmej potegi, o facecie ktorego
    praca z ramienia kompanii tytoniowych jest kwestionowanie
    szkodliwosci palenia i splawianie dziennikarskich leszczy.
    scena z wreczeniem walizki pieniedzy Marlboro Manowi doskonala smile)
    no i Rob Lowe, tez cudo
    z podobnych cynikalii pamietam jeszcze 'wag the dog', ale nie
    slyszalam, zeby sie jeszcze ktos oprocz mnie zachwycal, why? sad smile)
  • 20.04.08, 19:38
    thriller o pewnym panu z problemem zaniku pamieci
    taki troche odwrotny Dzien Swistaka, tam pan pamietal wszyskto, ale
    nie posuwal sie w czasie, tu zyje kolejne dni, ale nic z nich nie
    pamieta, wiec zostawia dla siebie notatki na karteluszkach, co
    wazniejsze tatuuje na skorze,zeby wiedziec mniej wiecej po co i
    dlaczego robi rozne rzeczy, zwlaszcza dlaczego chce kogos
    zabic .Metoda karteluszkowania idzie mu calkiem sprawnie pod
    warunkiem ze jest w zasiegu kartki i olowka, no ale raz zdarzylo sie
    ze nie byl.....
    film dosc sprawnie zrobiony, zwazywszy na utrudnienia narracyjne,
    historyjka nie toczy sie do przodu, tylko do tylu, kazda nastepna
    scena jest przeniesieniem w przeszlosc i niektore szczegoly sa
    odtwarzane po wielokroc.
    Dobrze skrojona rola drugoplanowa jego pomagiera w szalenstwie, duzo
    tekstow podobnych do tych jakie w filmach miewa joe pesci,a sam Guy
    Pearce calkiem estetycznie sie prezentuje, bo dotychczas kojarzylam
    go ze szczurowatymi rolami.
    generalnie nic straszliwie wybitnego,moglby byc troche krotszy, w
    sam raz do jednokrotnego obejrzenia, glownie ze wzgledow formalnych,
    owej narracji do tylu
    no i z powodu moralu przemyconego delikatnie o korzysciach z wyboru
    slodkiej nieprawdy




  • 08.05.08, 21:18
    nawet nie chce mi sie pisac czemu, niektore calkiem znosne inne wyjatkowo przecietne,ale ogolnie szkoda czasu i oczu..chociaz moze to ja sie wypalilem, nic naprawde godnego nie widzialem juz od bardzo dawna.

    leci to tak:

    Evening, The Bank Job, Walk Hard (czasami nawet smieszne,ale w miedzyczasie sikanie po umysle), Waitress, The Nines, Rescue Down, Breach, Blur...itd. itp
  • 08.05.08, 21:23
    a i jeszcze dorzuce gniota'Before the Devil Knows You're Dead'..
  • 09.05.08, 21:29
    aj, to niedobrze, bo sobie wyobrazalam ,ze bedzie super
    tego ryzego Hoffmana cenie, bo tuman nie jest, poza tym recenzje,
    recenzje, recenzje..
    pisze tak, bo miales racje z Atonement, brak spiecia, poza paroma
    fajnymi zabiegami formy-mala chodzaca do muzyki maszynopisarskiej,
    ale nie na tym jedynie polega dobre kino- film to nieoryginalny,
    wrecz zbrodniczo-kiczo.
  • 10.05.08, 00:29
    akurat gdyby nie ryzy to ten film zupelnie bylby nie do ogladania, zenujacy jest jego kolega Hawk, tak jak i cale poprowadzenie napiecia akcji, zawracanie ludziom dupy zwyczajne...
  • 09.05.08, 23:16
    Nie lubię horrorów ale tu "wabi" reżyser "Labiryntu Fauna" jako producent i to,
    że ponoć bardziej zaskakujący niż "Szósty Zmysł" ...
    www.sierociniec.pl/#
  • 10.05.08, 00:35
    Elissko, ten horror to jeden z najwiekszych 'ambitnych' gniotow jakie ogladalem o tej tematyce, ziewalem i ziewalem, malo nie wyszedlem z kina...zero oryginalnosci,przestraszenia, wiecznie ten sam trick ze cos sie patrzy, male i brzydkie i przestraszone a przez to grozne i tak w kolo Macieju, juz to widzialem gdzies popieciokroc, o dziwo krytyka byla zachwycona tutaj w UK, nie bardzo wiem czym. O niebiosa nieskonczone lepszy byl przeciez nie tak stary (2006 ?)Silent Hill, wrecz arcydzielo strachu...
  • 10.05.08, 01:04
    jan_stereo napisał:

    > Elissko, ten horror to jeden z najwiekszych 'ambitnych' gniotow jakie
    ogladalem o tej tematyce, ziewalem i ziewalem, malo nie wyszedlem z kina...zero
    oryginalnosci,przestraszenia, wiecznie ten sam trick ze cos sie patrzy, male i
    brzydkie i przestraszone a przez to grozne i tak w kolo Macieju, juz to
    widzialem gdzies popieciokroc, o dziwo krytyka byla zachwycona tutaj w UK, nie
    bardzo wiem czym. O niebiosa nieskonczone lepszy byl przeciez nie tak stary
    (2006?)Silent Hill, wrecz arcydzielo strachu...
    >
    Ćjejej jej! Ależ Ty pożyteczna Bestyjka jesteś!
    I wyręczyłeś bliźniego swego w nudzeniu się na gniocie! I w baniu się na
    arcydziele strachu!
    Dzięki Ci! smile)
  • 11.05.08, 15:47
    Niech Was reka boska broni przed tym filmem!!!
    Dawno sie tak nie zdepresjonowalam i zohydzilam.
    Przygnebiajacy film o starosci w Ameryce.Skaczace staruszki w
    cekinowych miniowach do taktu"You make me feel soooo young...",
    obsceniczny tatus z demencja(nawet juz nie powiem co robi na samym
    poczatku filmu)i rodzenstwo(Laura Linney, P.S. Hoffman)rozdrapujace
    rany z dziecinstwa i idaca za tym nieudana doroslosc.blaaaah
  • 11.05.08, 17:47
    Dzieki Lola ze mnie uprzedzilas, bo wlasnie zbieralem sie do nabazgrania swego niezadowolenia z tego obrazu, ale z nieco innych powodow, jak samo pokazywanie przygnebiajacej starosci (bo taka prawda) nie jest niczym zlym, to jakos nic poza tym z tego filmu juz nie plynie, robi sie on wiec dosc szybko meczacy/ciezki w ogladaniu..zupelnie nie wciaga, tak jak i wiadomosci na GW, nawet jesli prawdziwe.
  • 11.05.08, 22:50
    nieno, prosze bardzo.ja ten film wypozyczylam ze wzgledu na dwojke
    tych aktorow, ktorych wymienilam, a zwlaszcza Hoffmana,ktory to
    ostatnio przewija sie w wielu obejrzanych przee mnie
    produkcjch.poczawszy od Mr. Ripley Utalentowanego, tam go Matt w
    polowie chyba zaciukal, poprzez Capote, ktorego uwielbiam, a Hoffman
    genialnie, z zimna krwiasmile go odegral, do ostatnio widzianego,
    bardzo przyjemnego filmu z Tomem Hanks'em, Julia Roberts o
    kongresmenie Charlim, tytulu nie pamietam.
    facet, chyba brzydki, nie wiem, bo moje postrzeganie piekna jest z
    gola inne, ma to Cos.inteligentny cynizm, ale taki lagodny, z
    domieszka smutnej arogancji.no, wyrywa innym chodni spod stop.
    niestety, Savages zemdlily mnie na wstepie, do dzisiaj mi
    niedobrze, do Hoffmana nawet nie doszlam.
  • 19.01.09, 23:55
    ja Savagesow obejrzalam wczoraj, w sama pore przed dzisiejsza wizyta w tzw. domu
    spokojnej starosci. Byliscie kiedys? totalne ubezwlasnowolnienie starych ludzi,
    nawet tych troche kumajacych, tak na wszelki wypadek. Rano wystawia sie ich do
    swietlicy, w koleczko, niech na siebie patrza. Widzialam jak jeden pan, pewnie
    nowy i nieoswojony, probowal stamtad zwiac, drobil stopkami i tym sposobem
    posuwal wozek do przodu, co sie posunal, to ktos sciagal go w tyl.
    ten film tylko pokazal to wszystko troche.
  • 11.05.08, 21:21
    ale plewiasty thriller..
  • 24.05.08, 21:59
    wiekszosc postaci komicznie przerysowana, a to wcale nie komedia przeciez, glowne role Wooda i Hurta, to czyste posmiewisko aktorskie, belkoca cos bez ladu i skladu, nazywaja to matematyka i prowadza sledctwo, wedle nich samych pasionujace i tak tez sie staraja nieudolnie zachowywac... nie da sie tego ogladac..
  • 25.05.08, 16:13
    jako, ze ten watek ma nazwe kino, zycie ,wydarzenia, ja dzis o cafe
    zebulon.
    Krotki spacerek po wsi Williamsburg, gdzie uliczki wieczorem
    starenkie i opustoszale jak w sandomierzu, tylko krzywe drzwi tu i
    owdzie i dochodzacy z nich loskot mowi, ze ktos sie jednak szwenda
    po nocy.
    prawie letni wieczor po plazy,G. mowi, chodzmy do zebulona,
    zobaczymy co graja.Chodzmy. W srodku ciemno i pusto, dopiero 10
    wieczorem, kto by tam zrywal sie tak wczesnie na rozrywki. No ale
    wkracza najpierw kamerzysta z reczna kamera, mikrofonista, z
    mikrofonem na patyku i pacykiem sluchawek na tiszercie, zeby go nie
    pomylic z kamerzysta byc moze...potem ustawiaja sie bebny, klawisze,
    perkusja i jeszcze godzina czasu i mamy juz caly 9osobowy zespol
    dzieciakow z instrumentami, calosci przewodzi czarny pan z gitara
    elektryczna. Taki sobie pan, ani cool ani funky, ot zwyczajny
    obywatel Nigerii zapewne, po pewnym czasie okazalo sie ze rowniez
    bardzo przecietny instrumentalista, ale najwyrazniej szamanskie
    zdolnosci mial, bo jak potem pomyslelismy glosno z G., cos musialo
    byc na rzeczy, gosc przeciez skrzyknal wokol siebie grupe w liczbie
    osmiu, stwierdzil ze zagra w Nowym Jorku i zagral. Co tylko pokazuje
    jakie znaczenie w dzianiu sie rzeczy ma wlasciwy 'ciung na bramke'
    Brzmialo to mniej wiecej tak:
    www.myspace.com/zebuloncafeconcert
    no a panstwo audytorium...ooo, panstwo audytoriun to osobna
    historia. Ja nie wiem, jakie sa w nowym jorku zapasy brzydkich
    bialych kobiet z duzymi nosami i akompaniujacych im gostkow w
    okularach w rogowych oprawach, ale zapewnie bardzo duze, bo innych
    ludziow tam nie bylo. Wygladali oni wszyscy troche tak jakby sie
    umowili, ze odfajkuja w swoim kulturalnym kalendarzu item z napisem
    muzyka afro gitarowa, no w kazdym razie , panie uprawialy niesmiale
    gibolenia krzeselkowe, panowie zas bardzo stylowe ruchy dluzszymi
    fryzurami, bardzo a propos nawet w jakims klubie jazzowym.
    A juz najbardziej rozczulil mnie jeden rogowy okularnik i
    bokobrodacz, jak sobie dopasowal kroki z 'I'm soul man' pod te
    afrykanskie rytmy.
    Powiedzialam G. ze jest cudnie i ze ja to wszystko opisze, smial
    sie smile

  • 26.05.08, 16:12
    film juz dosc stary,ale ogladnac go warto ze wzgledu na sama tylko kreacje Erica Bany, gral czy tez nie gral w tym filmie, o to jest pytanie, ale zjeba mial w oczach najprawdziwszego :")
  • 26.05.08, 20:37
    Film zagrany i nakrecony z gracja uczniow wystepujacych w szkolnym przedstawieniu dla rodzicow. Mala blondyna, bez ciena zrozumienia tego co gra (chociaz w sumie nic nie grala, wydymala tylko buzie do sloneczka niewinnie/bezmyslnie), juz zupelnie mnie zniechecila do swych zdolnosci aktorskich.Portman wypada blado, Bana jakby mu cala rodzina zmarla, a mimo to musial zagrac w filmie i sie jakos skoncetrowac na roli, tez jakiegos takiego nijakiego krola. Same obrazy podobnie jakies takie niewiadomo gdzie ze swym klimatem,niby mroczne, chociaz nic mrocznego sie nie dzialo, cale teatralne maniery aktorow az nadto sztuczne by w nie uwierzyc..zawracanie dupy ten film. Juz pomijam glupawosc sceny w ktorej niosa na noszach krola z polowania bo zostal zraniony, by chwile potem cala rana okazala sie jakims zadrapaniem na dloni opatrywanym przez blondyne, zenada..No i cala wielka intryga, rodem z jakiegos Bravo, kto kogo poslubi i czy poslubi, sie spodoba, i jak bylo, czy kichal czy chrzakal, no i co bedzie miala z tego rodzina, tak prosto, bez zadnych niedopowiedzen.
  • 28.05.08, 01:04
    bardzo jestem podbudowana i wzruszona.nasz Harrison Ford w swietnej
    formie,( on z tych co jak wino, im starsze tym lepszy)szybka akcja w
    Ameryce McCarthegosmile, miasteczko KGB wylatuje z hukiem nukiem, a
    nasz Indi w lodowce.piekne.no i znaleziona milosc z jej owocem, ale
    nie bede psuc tym, ktorzy jeszcze nie widzieli.
    polecam
  • 29.05.08, 00:36
    W najnowszym numerze tygodnika "Forum" kilka niezwykle ciekawych artykułów.
    M.in. ten, o M. Bułhakowie.
    Gdyby nie one, jego żony, nie miałby go kto leczyć, pocieszać, wyciągać z dołów
    i nałogów. Gdyby nie one, nie napisałby chyba swojej niezwykłej powieści.
    Pierwsza, szlachcianka, Tatiana Łapa. Łączyły ich nieposkromione, wariackie
    uczucia. Wypłakała u swoich rodziców pozwolenie na małżeństwo. Uratowała mu
    życie, gdy zachorował na tyfus. Ale jakieś 5 lat później przyszedł pewnego dnia
    do domu z szampanem oznajmiając, że muszą się rozwieść.
    Druga, szlachcianka, Lubow Biełozierska, chyba "prototyp" powieściowej
    Małgorzaty. Ich życie rodzinne polegało głównie na tym, że większość czasu
    spędzali w łóżku, rozebrani, poklepując się po plecach poniżej pasa. smile
    Trzecia, Jelena - żona generała Szyłowskiego porzuciła męża by spędzić z
    Bułhakowem resztę ... jego życia.
    Jakim cudem Bułhakow ocalał po tym jak napisał list do Stalina, w którym
    krytykował cenzurę, deklarował się jako gorący zwolennik daleko idących swobód
    obywatelskich, orędownik inteligencji jako najbardziej wartościowej warstwy
    społecznej, zmiecionej przez rewolucję i jeszcze parę takich sugestii?
    I inne ciekawe sprawy i sprawki ...
  • 29.05.08, 00:56
    Też w najnowszym numerze Forum ...
    Kim Ki-duk to najsłynniejszy chyba koreański reżyser, który zdobywa nagrodę za
    nagrodą na europejskich festiwalach, w Wenecji, w Berlinie, w Karlowych Warach,
    w Locarno ...

    Z czego, jego zdaniem, wynika ta popularność ...
  • 30.05.08, 16:54
    bardzo rozweselila mnie krotka notatka w dzisiejszej gazecie, ze geek squad,
    czyli taki dept w pewnym sklepie z elektronika, wyszedl z inicjatywa : chlopaki
    beda pelnic dyzury na seansach o 7 wieczorem i rozdawac gry elektroniczne dla
    tych, ktorzy zostali zaciagnieci do kina na 'sex and the city', ale w zadnym
    wypadku nie chca tego ogladac.
    ja osobiscie jestem juz tak zbombardowana reklamami, ze zamykam oczy
    kiedykolwiek widze SJP wyzierajaca na mnie, nie wiem ile jeszcze pieniedzy mozna
    wydac na to badziewie czteroosobowe, po prostu jak widze te 4 laski smiejace sie
    dramatycznie,to mi sie przypominaja 'dziewczyny do wziecia' i srebrnozebna
    Szykulska z tekstem ' dziewczyny, a teraz bedziemy sie strasznie smiac'.
    glupie prukwy, dalabym kazdej po glowie jakims trepem
  • 30.05.08, 20:57
  • 30.05.08, 22:41
    A o co chodzi???
    Co się stanęłło???
  • 30.05.08, 23:32
    sitc to przeciez capstwo bez znaku zapytania, nie ma nawet czego rozkminiac.. chociaz ceni sie ze Sha Sha sie podjela kontemplacji tegoz, pelen respect i sex in the city :"))
  • 30.05.08, 23:44
    jan_stereo napisał:

    > sitc to przeciez capstwo bez znaku zapytania, nie ma nawet czego rozkminiac..
    chociaz ceni sie ze Sha Sha sie podjela kontemplacji tegoz, pelen respect i sex
    in the city :"))
    >
    Ale przecież ona właśnie pluje po kątach na ten sitcom pisząc tak:

    "bardzo rozweselila mnie krotka notatka w dzisiejszej gazecie, ze geek
    squad,czyli taki dept w pewnym sklepie z elektronika, wyszedl z inicjatywa :
    chlopaki beda pelnic dyzury na seansach o 7 wieczorem i rozdawac gry
    elektroniczne dla tych, ktorzy zostali zaciagnieci do kina na 'sex and the
    city', ale w zadnym wypadku nie chca tego ogladac."
  • 30.05.08, 23:54
    Dziecko moje,ale bez slow sie pewne sprawy kuma...
  • 30.05.08, 23:53
    o ty skwarku, za te slowa nie dam ci posiedziec na moim lezaku

    z rzeczy honorowych to chyba tylko nie pije wermutu, a tego sexu nie
    nawidze od czasu kiedy pewna pani psycholog powiedziala ze dobrze by
    mi zrobilo gdybym ogladala wiecej i sie uczyla. no wiec nastapil
    zdrowy odruch i stwierdzenie, ze reszta trenuje szaybe. ja tez, ale
    chyba innego rodzaju
  • 30.05.08, 23:56
    a ogladalas kurwa kung fu hustle

    ps. powiem Wam ze wpierdala mnie ta cenzura na forum...
  • 31.05.08, 00:13
    ogladalam polowicznie, jak sie ganiali naokolo beczki z prochem
    absurdello w wykonaniu chinczykow bylo naprawde przedniej jakosci,
    zgadzam sie
    a cenzure jak znam sprawy to uskutecznisz sam o 5,30 rano
    ale ja bym zostawila, zawsze to swiezy powiew i chleb powszedni,
    teodycea niech bedzie od swieta
  • 31.05.08, 00:15
    Twoich wpisow nigdy nie tykam..
  • 31.05.08, 00:22
    bo po prawdzie tam nie ma czego tykac, nie stawiam zadnej tezy, nic
    nie twierdze, to pewnie dlatego
    wiem to dobrze, tak naprawde nie mam nic doglebnie przemyslanego,
    tylko potrzebe obracania wszystkiego w niewazne
  • 01.06.08, 14:42
    nie podszedl mi i wylaczylam, bo cos musi byc nie teges, jesli dwa
    razy w ciagu tygodnia na nim usnelam, nie ma sensu dluzej trzymac w
    maszynie
    szkoda, bo mialo byc fajne, pikes-smikes, moi znajomi izraelici
    bardzo polecali, ale powinnam sie tak nie sugerowac,bo Boaz to znany
    glupol, chociaz cwaniak jakich malo
  • 01.06.08, 16:31
    bardzo drewniana, grubo szyta, pseudo blyskotliwa akcja w tym filmie, mnie on zmierzil jako taka szara przecietnizna, a z drugiej strony, cala masa pozytywnych recenzji, ale to bylo dawno temu..
  • 02.06.08, 00:32
    no wlasnie, ten guy richie zostal okrzykniety niewiadomo kim, a
    gdzie w tym filmie utkanie i rozwiniecie staranne historyjki? nie
    ma, nie ma wdzieku, to po co robic filmy
  • 01.06.08, 19:57
    shachar napisała:

    > ogladalam polowicznie, jak sie ganiali naokolo beczki z prochem

    wokol beczki z prochem ? mowisz o filmie gdzie byl gang siekier i wiecznie kopcaca pety wlascicielka swinskiej kamienicy/osiedla ? sprawdzam, bo jakos beczki z prochem i gonitwy wokol niej nie kojarze w KFH..
  • 02.06.08, 01:14
    eeyy, moze nie ganiali sie naokolo beczki, ale ganialiby sie, gdyby
    mogli, o!
  • 02.01.09, 02:32
    Bin Jip - Pusty dom

    It`s hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream.

    Mała próbka tego, że Kim Ki-Duk faktycznie ciekawym twórcą (w przypadku tego
    filmu, producent, autor scenariusza i reżyser)

    Niezwykły film. Kolejny do 'mego' zbioru 'takich filmów. Ale nic więcej nie
    powiem ... Kto nie widział niech koniecznie zobaczy.

    Jedyne co mogę zdradzić ... zaskoczyło mnie to, że mąż tej dziewczyny miał taki
    sam dzwonek w komórce, jaki mam ja w swojej. smile
  • 07.01.09, 16:08
    jesli nie widzieliscie filmu 'ostatnia misja' z Gajosem i Fronczewskim, to nic
    nie widzieliscie.nawet nie umiem tego nazwac, wszystkie kalumnie sa
    niedostatecznie opisowe.

    a tymczasem z netflixu przyplynal do mnie 'we own the night', podobna tematyka,
    policjanci i zlodzieje, ktos chce kogos zabic. no i co? mozna zrobic film o
    szczelaniu ,ze widz nie chowa sie za kanape z zenady? tylko to' i love you' na
    koncu, no ale ogladalismy film amerykanski. Pan Zajecza Warga jak zwykle nie
    odstawial maniany, bardzo lubie na niego patrzec.Duvall tez.
    Bo sa aktorzy i cala reszta. Gajos jest aktor, moze zagrac w dennym filmie i
    sie nie zblaznic, Fronczewski juz nie.
  • 07.01.09, 17:53
    shachar napisała:

    > jesli nie widzieliscie filmu 'ostatnia misja' z Gajosem i Fronczewskim, to nic
    nie widzieliscie.nawet nie umiem tego nazwac, wszystkie kalumnie sa
    niedostatecznie opisowe.
    >
    To znaczy że co? Podobał się Tobie czy nie? smile
  • 02.06.08, 01:58
    mój, jako akt desperacji
    ale na szczęście publiczność była bardzo życzliwie nastawiona

    Moja mama tak mnie dziś wymęczyła... Ma takie fazy.
    Tak marudziła, że zdesperowana zaczęłam wokół niej ... nucić i tańczyć zorbę, w
    parku dokąd prawie przemocą ją wyciągnęłam. Ludzie się patrzyli. Moja mama
    prosiła, żebym nie robiła z siebie pośmiewiska. A ja na to, głośno, że skoro
    moja mama sama wpędza się w depresję to ja mogę robić z siebie "wariatkę". Parę
    osób szczerze i naprawdę z serdecznością się uśmiechnęło. Mamie też buzia się
    rozpogodziła. Nie na długo ale zawsze to coś. smile))
  • 02.06.08, 21:45
    Nieogladalna zenada, nieustanjie nadymana glupota amerykanskich patriotycznych (i wszelakich innych) popelin filmowych dla malych polglowkow..gra aktorska w zasadzie nieistniala, byly jakies tam efekty niespecjalnie specjalne...
  • 02.06.08, 22:01
    no to super ze ide to za 2 godz, juz sie nie moge doczekac, 8-/
  • 02.06.08, 22:21
    shachar napisała:

    > no to super ze ide to za 2 godz, juz sie nie moge doczekac, 8-/
    >
    Czy to jakaś nowa moda na oglądanie gniotów?

    Hobby czy masochizm? Czy też losowo wybieracie te filmy?
    smile
  • 03.06.08, 09:31
    i co, podobalo sie ?

    :"))
  • 03.06.08, 13:29
    kurde, niewiele pamietam smile) bo po pierwsze takich filmow jest na
    peczki ostatnio, tak ze czy po niebie lata batman czy iron man to
    jest dokladnie wszystko jedno, a po drugie jakis napoj bombelkowy
    gronowy udalo mi sie potem wypic, a potem jeszcze chmielowy

    film trzymal sie konwencji i to chyba chodzilo,fajny jeff bridges
    dawno niewidziany, ale tak jak mowie, wszystko juz bylo, wszysciutko
    chociaz nie, bylo tam takie fajne przesuwanie w powietrzu
    holograficznych obrazkow, lepsze niz w 'minority report'
  • 03.06.08, 13:46
    nie ma sie co czaic, widze ze sie podobalo :"))

    Mnie odrzucila szablonowosc postaci, wszyscy byli niemal jak z
    papieru, skserowani po raz n-ty, juz po kilkunastu minutach
    wiedzialem co bedzie do samego konca i tak sie to wlasnie toczylo,
    schematycznie az do bolu, jak cepem przez leb. Bridges,to owszem i
    zajebiscie wygladal, ale nic ponad to, tak wiec, szybko opatrzyla mi
    sie jego niekonwencjonalna charakteryzacja. Przyznam sie, ze wolalem
    i to o niebo wszystkie batmany, rowniez Hulk bylo duzo ciekawszy,
    chociazby za sama glowna postac (to samo Batman, a czesto i
    drugoplanowcy, a moze zwlaszcza), no i sama fabula jakas taka w tych
    filmach byla bardziej trzymajaca sie psychologicznej
    rzeczywistosci...Jedynie Spiderman mnie odrzucil mocno, chociaz nie
    az tak, ja wyszedlem po godzinie z Irona Mana..

    ps. zaimponowaly Ci holograficzne obrazy ? To ogladnij sobie Akire
    albo Ghost in the Shell 2 (a i jeszcze z 10 bardziej bajeranckich
    obrazow moglbym dorzucic), stare filmy (wzglednie), a wizualnie o
    lata swietlne ciekawsze.
  • 03.06.08, 16:13
    zaraz podobalo smile jeszcze mi bomble nie wywietrzaly wiec sobie milo pisze, to byl ogolnie becwalski letni wieczor i iron man mi sie jakos tam wkomponowal nieszkodliwie, aczkolwiek uwazam zachwyty tutaj u nas za zwyczajnie przesadzone, zwlaszcza Downeya tak chwala, a on przeciez nie zrobil nic wiecej od tego, co zwykle, czyli strzelal wicami z predkoscia karabinu maszynowego.
    Hulka nie ogladalam bo sam wyglad postaci-duzy i zielony, wydal mi sie maksymalnie glupi tongue_out Wczoraj zobaczylam zajawke nowego Hulka z edwardem nortonem i timem rothem (!) Jakos wole pajaka od batmana, ktoren to troche sie zestarzal, ale mowie teraz o starych odcinkach, ostatniego nie widziawszy
    jeszcze o tym, co bedzie w czerwcu, no wiec bedzie sama bryndza, z tego co sie zorientowalam w previews, wchodzi jakas kretynska komedia ze stillerem i z downeyem 'tropic thunder', no i zenada do kwadratu- 'love guru'
    wobec tego nastawiam sie na netflixa , jasne dorzuc cos jeszcze do kolejki, na razie mam 94 pozycje, a zgadnij co jedzie na jutro, kung fu hustle, bo sie zawstydzilam ze nie wiem, jak z ta beczka bylo
    smile
    a widziales 'the fall'? przydlugachowata nuda piekne zdjecia, zapamietam na pewno te dziewczynke jak gryzla swoj gips szczerbatymi zebami. no i slodka scena ostatnia, te lobrazki archiwalne z dawnych kaskaderskich wyczynow, wzruszylam sie.
  • 04.06.08, 11:02
    jak sie idzie do kina 'przy okazji' to zawsze to obrazowi filmowemu
    pomaga, zwlaszcza kiedy marny :"))
    Hulk nic nadzwyczajnego,ale jakies resztki inteligencji tam byly
    widoczne w zachowaniu sie bohaterow, a Hulkowi bardzo pomogl Bana,
    tak uwazam. Batmana, to lubilem tego z Nicholsonem i Carrey'em,
    Kidman, Spiderman mnie odrzuca, bo taki niemal a'la American Pie
    (sam w sobie nienajgorszy) zrobiony, i generalnie Maguire mi jako
    pajeczarz zupelnie nie lezy, nie z ta jego geba (a moze poprzednimi
    rolami) grzecznie poetyczna...The Fall jakos odkladam na kiedy
    indziej, mecza mnie te ostatnie rozbuchane wizualnie filmy
    rosyjskich rezyserow, tak jak Rycerze Nocy chociazby, czy jakos tak.
    A co do Stillera, on juz dawno przestal byc zabawny, stal sie za to
    zalosny...
  • 04.06.08, 11:06
    Downey, najlepsze co widzialem od niego (ostatnio) z tego typu
    lekkich filmow to pokazal w Kiss Kiss (sam film taki sobie),
    przynajmniej byl smieszny, a nie idiotyczny...
  • 04.06.08, 14:28
    ja Downeya uwielbialam w 'home for the holidays', moj ulubiony film
    swiateczny smile), potem juz troche opatrzyla mi sie jego maniera,
    jeszcze troche lubilam go w 'us marshalls', a moze to byl'
    fugitive', bo to sa dwa identyczne filmy..w 'zodiaku' tez
    ętelegętnego misfita gral.. ogolnie nie narzekam, aczkolwiek nie do
    konca i nie w 100% to jest TO.Robercikowi ostatnio czegos brakuje,
    moze tego co ma Mcconaughey? totalne bezczelne szczerzenie zebow
    Lubie Ryża Hoffmana, nawet za ten epizodzik ze stillerem w 'along
    came polly'i rozne inne
    a Ty widze Cene masz w cenie i to juz od jakiegos czasu
    smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.