Dodaj do ulubionych

Zapytanie Personalne

08.12.07, 01:51
Jaka osobe byscie chcieli spotkac najchetniej i dlaczego, moze byc twarz forumowa,moze byc tez historyczna...
Edytor zaawansowany
  • ala.l 08.12.07, 12:42
    Bertolda Brechta-bo byl kapitalista o komunistycznych pogladach na zewnatrz..
    Bym mu nagadala..
    i pochwalila sie ze ostatnio zapomnialam jaka to znana opere napisalsmile))

    a z forum to tego w ktorym sie podkochiwalam..
    ale nie powiem kto tosmile
    (naturalnie chodzi o moje wyobrazenie tej osoby)


    nie chodzi tu o mojego Jasienkasmile


  • jan_stereo 09.12.07, 14:43
    ala.l napisała:


    > a z forum to tego w ktorym sie podkochiwalam..
    > ale nie powiem kto tosmile

    Naturalnie, ze chodzi o Lutego :"))
  • ala.l 10.12.07, 00:01
    jan_stereo napisał:

    > ala.l napisała:
    >
    >
    > > a z forum to tego w ktorym sie podkochiwalam..
    > > ale nie powiem kto tosmile
    >
    > Naturalnie, ze chodzi o Lutego :"))

    Mlody..Ty se nie pozwalaj..

    skad ta pewnosc..

    moze to Rybolog?
  • e_w_a_g_5 08.12.07, 13:18
    cokolwiek ryzykowne pytanie, żeby nie powiedziec niemądre

    Zapytaj o to kogoś, kto stracił najbliższego/szą, odpowie, że tego
    nieżyjącego
    --
    samokrytyka
  • jan_stereo 09.12.07, 14:42
    e_w_a_g_5 napisała:

    > cokolwiek ryzykowne pytanie, żeby nie powiedziec niemądre
    > Zapytaj o to kogoś, kto stracił najbliższego/szą, odpowie, że tego
    > nieżyjącego


    Mylisz spotkanie ze zmartwychwstaniem, co wiecej, ja tam wcale nie mam takowej potrzeby i mysle ze wielu ludzi rowniez,jako ze to bylo by dosc ciezkie spotkanie, ludzie raczej wola zapomniec niz rozdrapywac rany (bo potem znowu by nastapila smierc takiej osoby), no chyba ze czegos tam waznego zapomnieli powiedziec swym bliskim i przeistoczylo sie to w obesje...
  • kryskaedka 08.12.07, 21:08
    ja Lutego..bo pociagaja mnie osoby:
    1) o ciekawym życiu (podróże ,poznawanie świata i ludzi)
    2)o pozytywnym nastawieniu

    Papieża (naszego), Dalajlame - nie musze wyjasniacsmile

    --
    Fajne forum polecam!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49056
  • dingdong 08.12.07, 21:40
    chcialbym poznac tych, co wydali rozkaz do Powstania Warszawskiego...chcialbym
    uslyszec od nich co oni mysleli i czego sie spodziewali...zanim za chalaty
    zaprowadzilbym ich sam pod sad...za idiotyzm i ludobojstwo tylu molych fajnych
    ludzi, polaczone ze zburzeniem stolicy...
  • e_w_a_g_5 08.12.07, 22:13
    a ja bym chciała obaczyć rybcia smile)
    --
    samokrytyka
  • dingdong 08.12.07, 23:35
    hehehe...smile))
  • kryskaedka 08.12.07, 23:03
    zgadzam sie..i jeszcze wybudowali to muzeum..i nikt sie nie odwazy
    nawet mruknac ze glupota ludzka zdominowala zdrowe logiczne
    (humanitarne) myslenie...
    --
    Fajne forum polecam!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49056
  • dingdong 08.12.07, 23:18
    museum to akurat wybudowli dla tych chlopakow i dziewczyn co tak bezsensownie
    polegli...i nalezy im sie to. Chwala Im...
  • kryskaedka 08.12.07, 23:26
    nie bylam to nie wiem...a czy ktos tam napisał tam pod jakims
    zdjeciem 12 latka: zginał w bezsensowny sposób przez głupote i
    ambicje innych?
    --
    Fajne forum polecam!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49056
  • dingdong 08.12.07, 23:47
    to temat tabu...a ja chcialbym sie dowiedziec, co tym dowodzctwem kierowalo?
  • zza_krzaka 08.12.07, 23:59

    z tego co pamiętam to w tym czasie niedaleko W-wy stacjonowały
    ruskie/radzieckie wojska i naszym zależało aby nie znaleźć się
    pod ich wpływami

  • dingdong 09.12.07, 00:00
    nic mnie bardziej nie irytuje...niz te stwierdzienie...sorry. moze jeszcze
    chcieli powalczyc z cala armia czerwona, co?
  • zza_krzaka 09.12.07, 00:23
    > nic mnie bardziej nie irytuje...niz te stwierdzienie
    > chcieli powalczyc z cala armia czerwona, co?


    mnie też irytuje, ale jednak dowództwo chciało

    no niestety była to bardzo nieprzemyślana decyzja, zbyt kosztowna


    tyle pamiętam z lekcji historii, dawnych bardzo
    a uczyła mnie uczestniczka tegoż powstania, na lekcjach
    wybiegała wbrew obowiązującemu programowi







  • shachar 09.12.07, 00:38
    nie rozumiem dlaczego ktos chcialby spotkac papieza, no po prostu
    nie rozumiem
    ja chcialabym spotkac bransona i z postaci fikcyjnych indiane jonesa
    i nie musieliby nic mowic, moglibysmy upitolic sobie wspolnie
    jajecznice, albo pierogi ruskie
  • dingdong 09.12.07, 00:44
    nie papieza jako paieza, tylko jednego z najmadrzejszych ludzi ostatniego
    stulecia, bo tak sie zapisal w historii nasz karolek...smile))

    i to akurat rozumiem...smile))
  • shachar 09.12.07, 01:00
    naprawde dingi uwazasz, ze byl jednym z najmadrzejszych?
    czy cos naprawde znaczacego wyniklo z tego, ze siedzial na tronie
    przez x lat, oddal swoje zycie w imie nawet nie wiem czego, bo nie
    umiem tego nazwac
    ale byc moze w ludziach powoduje on rozne uniesienia, jak we mnie
    edmund niziurski, jesli tak to OK
  • dingdong 09.12.07, 01:25
    a nie byl?

    no wiesz, mozna sie na to inaczej spojrzec i...ustawic go w rzedzie z innymi
    zyjatkami, po czym wybrac tych co sie wyrozniaja, potem powtorzyc te rzedy...no
    i wyjdzie ze, bolek i lolek...i tez koziolek matolek wysiadaja...chciaz wcale
    nie pierwsi...smile))
  • shachar 09.12.07, 01:44
    no ale byl?

    byc moze krolem poswiecenia siebie byl, to na pewno, sie musze
    zastanowic komu i do czego taki przyklad potrzebny jest.

  • krytyk2 09.12.07, 14:40
    shachar napisała:

    > naprawde dingi uwazasz, ze byl jednym z najmadrzejszych?
    > czy cos naprawde znaczacego wyniklo z tego, ze siedzial na tronie
    > przez x lat, oddal swoje zycie w imie nawet nie wiem czego, bo nie
    > umiem tego nazwac
    > ale byc moze w ludziach powoduje on rozne uniesienia, jak we mnie
    > edmund niziurski, jesli tak to OK

    "Wartość" Wojtyły nie polegała na klasycznej mądrości ani na
    wladzy.On mial charyzmę.Potrafił wpływac na innych ludzi nie
    manipulacją,lecz empatią i ludzkim podejściem.Do tłumów mowil tak
    jakby do jedynego przyjaciela.Mowił prostym językiem o najgłębszych
    wartościach.W kontakcie bezposrednim/tu opieram sie niestety tylko
    na przekazach innych osób/nieajko "obejmował "człowieka swoim
    zainteresewoaniem,akceptacją i ciepłem.Niektorzy mowili o odczuciach
    rozchodzenia sie ciepla podobnych do tych z seansów
    bioenergoterapeutycznych.no i filozofem był niezłym a jego "Poemat o
    bogu ukrytym" uważam za najbardziej wstrząsająca poezję metafizyczna
    o smierci.
  • krytyk2 09.12.07, 15:25
    1.
    Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem
    Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
    Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
    aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.

    Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
    nie powrócą oczy uwięzione.
    Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
    w głębiny przechylonym.

    Z nurtu tego - to wiedz - że nie ma powrotu.
    Objęty tajemniczym pięknem wieczności!
    Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
    cieniom, tylko trwać
    coraz jaśniej i prościej.

    Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś, co stamtąd nadchodzi
    zamykając za sobą drzwi izdebki maleńkiej -
    a idąc krok łagodzi
    - i tą ciszą trafia najgłębiej.
  • krytyk2 09.12.07, 15:29
    2.
    To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią
    do tego poranka zimą.
    Tyle lat już wierzyłeś wiedziałeś na pewno,
    a jednak nie możesz wyjść z podziwu.

    Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym,
    nie podnosząc swej twarzy, bo po co -
    i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany, czy tu w głębi
    zamkniętych oczu -

    Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,
    oprócz słów odszukanych z nicości -
    ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,
    które będzie całą treścią wieczności.
    3.
    Póki morze przyjmujesz w swe otwarte źrenice
    pod postacią falujących kół,
    zdaje ci się, że utoną w tobie wszystkie głębie i wszystkie granice -

    lecz już stopą dotknąłeś się fali,
    a tobie się zdawało:
    to Morze we mnie mieszkało
    taką ciszę rozlewając wkoło, taki chłód.

    Tonąć tonąć! Przechylić się potem obsuwać się zwolna,
    nie odczuwać w tym odpływie stopni,
    po których zbiega się drżąc -
    tylko dusza, dusza człowieka zanurzona w maleńkiej kropli,
    dusza porwana przez prąd.
    4.
    Nie taki jest żywioł światła.
    Kiedy cię morze szybko ukrywa
    i roztapia w milczącej głębi
    światło od fal powłóczystych prostopadłe blaski oderwie
    i z wolna kończy się morze, a jasność napływa.

    A wtedy zewsząd widoczny, w zwierciadłach dalekich i bliskich
    widzisz swój cień.
    Jak się ukryjesz w tym Świetle?
    Za małoś jest przeźroczysty,
    a jasność zewsząd tchnie.

    Wtedy - patrz w siebie. To Przyjaciel,
    który jest jedną iskierką, a całą Światłością.
    Ogarniając sobą tę iskrę,
    już nie dostrzegasz nic i nie czujesz, jaką jesteś objęty Miłością.
    5.
    Miłość mi wszystko wyjaśniła,
    miłość wszystko rozwiązała -
    dlatego uwielbiam tę Miłość,
    gdziekolwiek by przebywała.

    A, że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
    w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,
    ale jest wiele z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa
    i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.

    Więc w takiej ciszy ukryty ja - liść,
    oswobodzony od wiatru,
    już się nie troskam o żaden z upadających dni,
    gdy wiem że wszystkie upadną.
    6.
    Ktoś się długo pochylał nade mną.
    Cień nie krążył na krawędziach brwi.
    Jakby światło pełne zieleni,
    jakby zieleń, lecz bez odcieni,
    zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.

    To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
    które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
    chociaż przemija opodal - lecz wtedy staje się wiarą i pełnią

    To nachylenie dobre, pełne chłodu i zarazem żaru,
    taka milcząca wzajemność.

    Zamknięty w takim uścisku - jakby muśnięcie po twarzy,
    po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
    która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy -
    w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.
    7.
    Pan, gdy się w sercu przyjmie, jest jak kwiat,
    spragniony ciepła słonecznego
    Więc przypłyń, o światło z głębin niepojętego dnia
    i oprzyj się na mym brzegu.

    Płoń nie za blisko nieba
    i nie za daleko.
    Zapamiętaj, serce, to spojrzenie
    w którym wieczność cała ciebie czeka.

    Schyl się, serce, schyl się, słońce przybrzeżne,
    zamglone w głębinach oczu
    nad kwiatem niedosiężnym,
    nad jedną z róż.
    8.
    Co to znaczy, że tyle dostrzegam, gdy nic nie widzę,
    kiedy już poza horyzont ostatni osunął się ptak
    kiedy fala w szkle go ukryła -opadłem jeszcze niżej,
    zanurzając się razem z ptakiem w nurcie chłodnego szkła.

    Im bardziej wzrok natężam, tym widzę mniej,
    i woda schylona nad słońcem tym bliższe przynosi odbicie,
    im dalszy od słońca oddzielają cień,
    im dalszy cień od słońca oddziela moje życie.

    Więc w mroku jest tyle światła,
    ile życia w otwartej róży,
    ile Boga zstępującego
    na brzegi duszy.

    9.
    Z wolna słowom odbieram blask,
    spędzam myśli jak gromadę cieni,
    z wolna wszystko napełniam nicością,
    która czeka na dzień stworzenia.

    To dlatego, by otworzyć przestrzeń
    dla wyciągniętych Twych rąk,
    to dlatego by przybliżyć wieczność,
    w którą byś tchnął.

    Nie nasycony jednym dniem stworzenia,
    coraz większej pożądam nicości,
    aby serce nakłonić do tchnienia
    Twojej Miłości.
    10.
    Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej,
    która w wieczność niezmierną opływa,
    za dotknięcie dalekiego żaru,
    w którym ogród głęboki omdlewa.

    Zmieszały się chwila i wieczność,
    kropla morze objęła -
    opada cisza słoneczna
    w głębię tego zalewu.

    Czyż życie jest falą podziwu, falą wyższą niż śmierć?
    Dno ciszy zatoka zalewu - samotna ludzka pierś.
    Stamtąd żeglując w niebo,
    kiedy wychylisz się z łodzi,
    miesza się szczebiot
    dziecięcy - i podziw.

  • jan_stereo 09.12.07, 23:37

    --
    Pastwa
  • e_w_a_g_5 09.12.07, 08:28
    sacharoza, nasz Karolek był najmądrzejszym człowiekiem, jakiego ziemia nosiła.
    Czy było potrzebne Jego poswięcenie i spojrzenie i styl życia. Mysle, że było,
    to sa rzeczy, które sie realizuja poza naszym intelektem. Jego postaci nie da
    sie ogarnąć
    --
    samokrytyka
  • shachar 09.12.07, 13:27
    przepraszam, ze draze temat, ale ja to musze wiedziec. Jego zycie
    jako przyklad, co ten przyklad Wam zrobil, bo jak widac nie do konca
    to rozumiem. i jeszcze jedno pytanie mam, czy takie pytanie jest
    nietaktem i czy byc moze swietokradczosc uskuteczniam.

    czasami mi sie wydaje, ze on byl jak piskle na tym swoim zlotym
    krzesle i wszyscy mu wspolczuli i trzymali kciuki, ze o my
    odpuszczamy sobie tu i owdzie, ale jest ktos, kto sobie nie
    odpuszcza i wygrywa dla nas w konkursie na najwieksze poswiecenie,
    jak malysz w konkursie 4 skoczni
    ojojoj, a dzis niedziela, pewnie moja matka juz pomodlila sie za
    mnie u dominikanow
  • jan_stereo 09.12.07, 14:39
    e_w_a_g_5 napisała:

    > sacharoza, nasz Karolek był najmądrzejszym człowiekiem, jakiego >ziemia nosiła.

    Oj obawiam sie,ze moglby nie znalezc sie nawet w pierwszej setce, jak by go tak na chlodno porozwazac co mowil, to gdyby nie mial owych szat na sobie zlotych, a takze gadal do nas na przystanku, a nie w otoczeniu wielkich uroczystosci pelnych namaszczenia, to mozna by smialo stwierdzic, ze nie byl madrzejszy od wielu naszych znajomych/sasiadow...

    > Jego postaci nie da sie ogarnąć

    Nie ma takiej postaci,ktora mozna by ogarnac...
  • kryskaedka 09.12.07, 17:51
    Jasiek..tu nie chodzi o Jego mądrosc ile o Dobroc Ogrąmna jaką miał
    w sobie..o chec pomocy ludziom na calej ziemi..o ukazanie postawy
    czlowieka, ktorym kieruje miłosc do ludzi..nic wiecej

    zaloze sie ze takiego sasiada to nie maszwink
    --
    Fajne forum polecam!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49056
  • jan_stereo 09.12.07, 22:38
    kryskaedka napisała:

    > Jasiek..tu nie chodzi o Jego mądrosc ile o Dobroc Ogrąmna jaką miał
    > w sobie..o chec pomocy ludziom na calej ziemi..o ukazanie postawy
    > czlowieka, ktorym kieruje miłosc do ludzi..nic wiecej

    Ja sie wyraznie odnosilem do jego madrosci a nie dobroci, zatem zupelnie o czyms innym pisalem :")) Niestety sama dobroc nie chroni ludzi od czynienia rzeczy zlych..


    > zaloze sie ze takiego sasiada to nie maszwink


    Mam fajniejszych moja droga, nie zamienil bym zadnego z moich znajomych na 10 papiezy, Ciebie rowniez i Paca tez i wielu innych z tego forum :"))
  • e_w_a_g_5 09.12.07, 22:46
    myślę, że jesteś jasiu bardzo przemądrzałym chłopcem, ale może z biegiem lat Ci
    się to zmieni
    --
    powróżyć?
  • jan_stereo 09.12.07, 23:30
    Myslisz, ze cenienie sobie kontaktu z przyjaciomi duzo bardziej od slow papieza jest oznaka przemadrzalstwa ?
  • kryskaedka 11.12.07, 14:17
    jest trochę dziwne Janek ..takie przyziemne..ze nie widzisz metafizyki
    ponadprzeciętnej w Tym Karolu..albo Dalajlamie ..albo w Matce
    Teresie..albo w Kotańskim..a w Mozarcie..albo w Fellinim...Osho?...itd

    To nie sa przeciętni ludzie (przyjaciele)tacy jak my..w tym tkwi cały
    wic..ze ich podziwiamy..sa naszymi autorytetami...
    --
    Fajne forum polecam!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49056
  • jan_stereo 11.12.07, 18:36
    kryskaedka napisała:

    > jest trochę dziwne Janek ..takie przyziemne..ze nie widzisz
    >metafizyki ponadprzeciętnej w Tym Karolu..albo Dalajlamie ..albo w
    >Matce Teresie..albo w Kotańskim..a w Mozarcie..albo w
    >Fellinim...Osho?...itd

    Dobrze ze nie wymienilas calej ludzkosci Kryska :"))

    Ja widze Karola jako czlowieka,ktory mial swoja wizje i
    racje,niespecjalnie oryginalne,stad nie robia na mnie wielkiego
    wrazenie same jego slowa,juz duzo wieksze wywiera jego
    upor.Natomiast Kotanskiego, osobiscie cenie sobie bardziej, za pomoc
    ludziom, Mozarta powazam za jego kompozycje, Felliniego za jego
    obrazy, a Osho za swobode formulowania swoich mysli.

    > To nie sa przeciętni ludzie (przyjaciele)tacy jak my..w tym tkwi
    cały wic..ze ich podziwiamy..sa naszymi autorytetami...

    Nie powiedzialem ani slowem, ze to sa przecietni ludzie,a jedynie,
    ze owa nieprzecietnosc papieza nie wplywa na mnie nieprzecietnie i
    nie jest tez on moim autorytetem.
  • e_w_a_g_5 11.12.07, 14:26
    jan_stereo napisał:

    > Myslisz, ze cenienie sobie kontaktu z przyjaciomi duzo bardziej od slow papieza
    > jest oznaka przemadrzalstwa ?

    kontakty z przyjaciółmi, moga być cenne oczywiście, ale porównywać
    to, do postaci w/w i ich przesłania, jest delikatnie mówiąc, niezbyt mądre.
    Myślę, że nie próbowałes nigdy, zgłębic sensu owych słów i głębi.

    Przemądrzalstwem natomiast, nazywam absolutna pewnośc, że Twoje racje, są absolutne
    --
    powróżyć?
  • lola165 11.12.07, 17:49
    --ja mysle Ewcia, ze Jasko troche prowokuje, a nawet gdyby nie...to
    --ma prawo do wlasnego wyboru.wlasnie to uszanowanie innych wyznan i pogladow,
    skromnosc i pokora jest cecha ludzi wielkich, cos, za co ja cenie JP II.Spotkal
    sie Z Dalaj Lama, przeprosil Zydow za Holokaust, pochylal glowe przed kazdym,
    najmarniejszym w oczach swiata, istnieniem.Odmawiajac Jaskowi prawa do jego
    racji, troche jakby zaprzeczasz temu przeslaniu.
    --Jest jeszcze i tak, ze Kosciol Katolicki w naszym kraju, ten od ojca Rydzyka,
    wyrzadza duza szkode w postrzeganiu JPII, wtlaczajac Go w jarmarczne ramki
    swietego, nachalnie kupczac Jego slowem w wiecznym pogromie grzesznikow.

  • e_w_a_g_5 11.12.07, 19:55
    lolcia, on nie odmawiał tego prawa. Pochyliłby sie nad każdym, a jaska przy
    blizszym kontakcie zaznaczyłby tak swoja charyzma, że sam by sie zdziwił /on
    jasiek/.

    To ja i tylko ja, mówię w swoim imieniu.

    Ja Karola, nie ogarne wyobraźnia ani rozumem. Mam natomiast wobec
    Niego uczucia, jakich nie doświadczyłam, przy żadnej głowie, ani postaci.
    O Rydzyku mi nawet nie wspominaj i powiem wiecej, nawet nasz wielebny Arkadiusz,
    początkowo pełniący misje bezinteresownie, zmienił sie, nie do poznania.Teraz
    jest to robiacy kariere urzednik państwowy.
    JPII, z pewnością to widział i widział jeszcze wiele wiecej o czym
    my nie wiemy

    Co mnie mierzi, to to, o czym mówisz. Nie rozumiem całej tej pompy i procedur
    urzędowych w nominacji na świetego. Komu to potrzebne, jesli Karol siedzi sobie
    w niebie, to ma dokładnie w wielkim poważaniu, wszystkie te jasełka. A mohery
    się ciesza i maja atrakcje
    --
    powróżyć?
  • jan_stereo 11.12.07, 18:28
    e_w_a_g_5 napisała:

    > kontakty z przyjaciółmi, moga być cenne oczywiście, ale porównywać
    > to, do postaci w/w i ich przesłania, jest delikatnie mówiąc,
    >niezbyt mądre.

    Po pierwsze Ewo, powiedz mi czy madrym jest wmawianie komus
    rzeczy,ktorych nie pisal, czy ja tu wspominam slowem o Osho badz
    Mozarcie i innych "w/w". Jak dotad, odnosilem sie tylko do Karola i
    jego madrosci,uwazam ze bylo wielu madrzejszych od niego, to byla
    pierwsza czesc mojej wypowiedzi. Druga byla taka, ze nie czuje
    wielkiej potrzeby wsluchiwania sie w kazania papieskie, jako ze nic
    nowego ani odkrywczego one w moje zycie nie wnosza, ich jedyna dla
    mnie wartoscia moze byc najwyzej to, ze ktos postronny mi przypomina
    o pewnych sprawach. Niemniej staram sie pamietac sam z siebie. Stad
    jak mowilem, wole towarzystwo przyjaciol niz sluszne ale malo
    uzyteczne dla mnie opowiesci Karola.

    > Myślę, że nie próbowałes nigdy, zgłębic sensu owych słów i głębi.


    Sens jest dosc prosty moge Ci go tu w 5 minut wypisac, podobnie jest
    z owa glebia,jesli tylko zechcesz, ciekawe czy powiesz cos innego
    niz ja.

    > Przemądrzalstwem natomiast, nazywam absolutna pewnośc, że Twoje
    >racje, są absolutne.

    Ja powiem wiecej, ktokolwiek by tak o swoich slowach uwazal
    wykazywal by sie przemadrzalstwem, stad ja tak nie czynie, jak
    widzisz, bo czyz nie wypowiadam sie za siebie samego tylko ?

  • e_w_a_g_5 09.12.07, 20:43
    za poemat
    --
    powróżyć?
  • krytyk2 09.12.07, 21:12
    to ja dziekuje za wzruszenie i wyróznieniesmile@
  • 7zahir 10.12.07, 14:26
    Z forumowych- wszystkich Was razem smile
    Z poza forumowych - tych, którzy bardzo mi pomogli
    słowem wypowiedzianym i napisanym.

    --
    beata.hox.pl/nigdy.htm
  • krytyk2 15.12.07, 13:47
    z piszących tu -ze wszystkimi z małymi wyjątkami..wink
    Z historycznych-z Jezusem.Chiałbym doweidzieć się,czy poczułbym
    charyzmę i Prawdę,która głosił.To w zasadzie oś całego mojego zycia-
    najpierw dziecięca wiara ,potem bunt młodzieńczy i oddalenie
    sie ,potem odrzucenie a teraz...na nowo poszukiwanie prawdy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.