Codziennie korzystam z metra jadąc z Bielan na Ursynów. Niemal zawsze metro zamiast śmigać jak rakieta wlecze się jak ślimak. Potrafi jechać 10 km/h, stawać w tunelu przed stacją i stać po ładnych kilka minut na samych stacjach. Oczywiście nie ma żadnych komunikatów odnośnie takiej sytuacji. W efekcie dzień w dzień spóźniam się do pracy. Przecież to zabija ideę metra, które jest budowane do szybkiego poruszania. Gdybym chciał jechać 10 km/h to wybrał bym autobus i miałbym przy tym piękne widoki nieba, ptaszków i samej Warszawy. Mieszkam w Warszawie od urodzenia i najpierw jako dziecko, a teraz jako dorosły doświadczyłem koszmaru budowy metra. Dlatego pytam. Jaki jest sens wydawania miliardów złotych na metro które w godzinach szczytu nie spełnia swojej podstawowej funkcji - szybkiego poruszania się. Po co fundować sobie ciągłe utrudnienia ruchu i zmykanie ulic?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.